niedziela, 31 grudnia 2017

KSIĘŻNA CASAMASSIMA Henry James

"Nie chciał właściwie cieszyć się tym wszystkim, tylko zaznać wszystkiego, nie pragnął, by życie się z nim cackało, tylko chciał je wszechstronnie poznać."

Interesująca powieść, chętnie wczytywałam się w jej kolejne księgi, w niespieszny i przyjemny sposób. Ciekawy przekrój londyńskiego społeczeństwa drugiej połowy dziewiętnastego wieku, poznawany przy okazji śledzenia skomplikowanych losów głównego bohatera, młodego Hiacynta Robinsona, począwszy od tajemnic związanych z naznaczeniem w dzieciństwie, poprzez pragnienie przygód, oderwania się od realiów życia najbiedniejszych warstw, znajomość bezkompromisowej rewolucyjnej działalności, fascynację blasków środowiska arystokracji. Im więcej doświadczeń życiowych i poznawanych osób, tym bardziej umacnia się jego dychotomiczne postrzeganie świata, opanowują go wzajemnie wykluczające się koncepcje, do głosu dochodzą trudne do przezwyciężenia dylematy, wierność złożonej przysiędze a nowa perspektywa światopoglądowa.

Podobała mi się kreacja kluczowej postaci, wyrazista, przekonująca, prawdziwa, złożona, a przy tym niejednoznaczna, nieoczywista, żywiąca sprzeczne sympatie. Z dużym zaciekawieniem obserwowałam losy, problemy i wątpliwości Hiacynta. Jestem pod urokiem warsztatu pisarskiego, bogatego słownictwa, sugestywnych opisów i obrazujących detale epoki dialogów. Jako czytelnicy przenosimy się w przeszłość, która wciąga i fascynuje, obserwujemy realia, dokonujemy porównań, wyłapujemy wspólne punkty emocji ogarniających człowieka bez względu na czasy, w jakich przyszło mu żyć, ani na grupę społeczną, w jakiej funkcjonuje. Szczera, wnikliwa, udowodniająca doskonałą znajomość praw rządzących naturą człowieka. Ale to również odwołania dokonywane podczas kreślenia fabuły do ówczesnych osiągnięć genetyki, przyjmujących określone zasady dziedziczenia cech, które współcześnie zostały naukowo podważone i odrzucone, a jednak i tak jeszcze istnieją w świadomości. Dramatyczna finalna odsłona powieści tylko w pierwszym wrażeniu zaskakuje, ponieważ po zastanowieniu się prezentuje się jako idealne podsumowanie przybliżanej opowieści. Zerknij też na moje odczucia po zapoznaniu się z powieścią Henriego Jamesa "Echo".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura piękna, 744 strony, premiera 14.02.2017 (1886), tłumaczenie Cecylia Wojewoda
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

sobota, 30 grudnia 2017

UWOLNIĆ NIEDŹWIEDZIE John Irving

"...nie widziałem już żadnych niedźwiedzi, chociaż widoczna jeszcze była ścieżka przygiętej trawy biegnąca przez pole. Jutro trawa wstanie i może już tylko ten czujny pies będzie razem ze mną pamiętał niedźwiedzie. Ale zapomni, zanim ja zapomnę, to pewne."

Długo zwlekałam, aby sięgnąć po debiutancką książkę Johna Irvinga. Spokojnie czekała na półce na spotkanie, które wielokrotnie odwoływałam w ostatniej chwili. Wreszcie jednak znalazłam należną jej porcję spokojnego czasu i mogłam zagłębić się w treść. Fabuła powieści okazała się interesująca i wciągająca, choć nie ukrywam, że początkowo trudno mi było złapać odpowiedni rytm. Dobrze, że miałam wcześniej okazje poznać inne książki pisarza, jak "Świat według Garpa", "Aleja tajemnic", Jednoroczna wdowa" czy "Czwarta ręka", w przeciwnym wypadku podróż czytelnicza mogłaby się okazać mało zrozumiała i przekonująca. Powieść napisana pół wieku temu, a wciąż ma kilka ciekawych i istotnych aspektów do zaoferowania czytelnikom, ambitna, śmiała, poznawcza, choć z pewnością niekiedy jej forma nie jest jeszcze w pełni ukształtowana warsztatowo, ale już z charakterystycznym klimatem, nietuzinkowym pomysłem, ironicznym poczuciem humoru i dojrzałą wnikliwością. A to magnetycznie przyciąga, interesująco angażuje i czyni zaczytanie satysfakcjonującym.

Austria, koniec lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, ale również odwołania do aneksji kraju przez Rzeszę Niemiecką, wojenne i powojenne wspomnienia. Historia Hannesa Graffa, austriackiego studenta, który nie zdał egzaminu, i Siegfrieda Javotnika (Siggy), mechanika samochodowego, pełna niecodziennych i frapujących przygód. Motocyklowa podróż, w trakcie której powstaje plan uwolnienia zwierząt z wiedeńskiego ogrodu zoologicznego. Młodzieńcze szalone pomysły, absurdalne idee, głębokie fascynacje, miłosne zauroczenia, impulsywne decyzje, które determinują losy i warunkują jakość życia. Poszukiwanie własnej tożsamości, sposobu wyrażania siebie, definiowania indywidualności, poczucia wolności, poprzez silne doświadczanie nie tylko radosnych i beztroskich chwil, ale również odbieranie nieprzyjemnych i bolesnych lekcji pokory. Konieczność brania odpowiedzialności za własne słowa, czyny i postawy, których echa codziennie wybrzmiewają w życiu. Udana rozrywka czytelnicza, warto po książkę sięgnąć, zwłaszcza osobom rozmiłowanym w późniejszej twórczości autora.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 480 stron, premiera 11.05.2017 (1968), tłumaczenie Ewa Życieńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

piątek, 29 grudnia 2017

MAŁE WIELKIE RZECZY Jodi Picoult

"...tak naprawdę w miłości nie chodzi o to, na co patrzymy, tylko kto patrzy."

Autorka podjęła trudny i złożony, ale jakże istotny, temat rasizmu, zarówno w jego aktywnej, jak i biernej postaci. Chodzi nie tylko o jawną wrogość, celową dyskryminację, wprost artykułowane pozorne zarzuty i bolesne słowa pogardy, ale również o konserwowanie utajonych uprzedzeń, bezrefleksyjne przyjmowanie stereotypów, akceptowanie racji większości, przyznawanie przywilejów określonym grupom. W powieści z różnych stron rozpatrywane jest to negatywne zjawisko, podkreślane są jego źródła, historyczne uwarunkowania, polityczne bariery i współczesne trendy społeczne.

Dlatego głos narracji oddany został trójce bohaterów, dwóm stojącym po różnych stronach barykady silnym osobowościom i reprezentantce prawa. Przekonała mnie zwłaszcza kreacja Ruth, bardzo wyrazista i realna. Ciekawie udało się sportretować Kennedy, z zainteresowaniem śledzimy dokonującą się w niej przemianę, zdobywanie coraz głębszej świadomości cichego przyzwolenia na nietolerancję także w symbolicznym wymiarze. Natomiast Turk wydał mi się przejaskrawiony, owszem wywołuje silne emocje, jednak kwestionowałabym wydarzenia z jego udziałem na końcu powieści, lecz rozumiem, że taka finalna odsłona miała konkretne przesłanie.

Fabuła mocno wciąga, pochłania intrygującym scenariuszem zdarzeń, nawet nie zauważamy jak szybko przenikamy przez rozdziały książki, angażujemy się w akcję, docieramy do odpowiedzi na niewygodne pytania, rozwiewamy wątpliwości, odkrywamy prawdę. Udana mieszanka wzruszenia, smutku, rozgoryczenia, oburzenia, niedowierzania, negacji i zaprzeczenia. Dynamiczne rytmy pozostawiają jednak swobodną przestrzeń dla przemyśleń i refleksji, których nasuwa się sporo. Jak wiele jeszcze potrzeba czasu, aby nie dochodziło do sztucznych podziałów między ludzkimi rasami? Jak boleśnie mogą ranić słowa, nawet te nieuświadomione i krążące w publicznym obiegu? Dlaczego tak łatwo przychodzi ocenianie innych przez pryzmat koloru skóry?

O nagłą śmierć noworodka na szpitalnym oddziale zostaje oskarżona pielęgniarka Ruth. Turk, ojciec chłopczyka nie może pogodzić się, że opiekę nad dzieckiem sprawuje afroamerykańska kobieta. Jako biały supremacjonista, nienawidzący dla samej nienawiści, pragnie nie tyle sprawiedliwości, co spektakularnego pomszczenia śmierci synka. Nie cofa się przed niczym, aby zrealizować plan zemsty i udowodnić wyższość białej rasy. Obrony Ruth podejmuje się Kennedy, to pierwsza sprawa o morderstwo w karierze adwokatki. Nie brakuje umiejętnie podsycanego napięcia, nagłych zwrotów akcji, zaskakujących incydentów, frapujących wątków pobocznych.

W zasadzie nie ma książki Jodi Picoult, która by mnie rozczarowała, za każdym razem spotkanie z jej twórczością zaliczam do dobrych i udanych. Tak było choćby z powieściami "Przemiana", "Dziewiętnaście minut", "To, co zostało", "W naszym domu", "Jesień cudów", "Deszczowa noc", "Jak z obrazka". Świetny warsztat pisarski, ciekawe zagadnienia, psychologiczne aspekty, etyczne dylematy, dramatyczne nuty, odcienie dobra i zła. Wrażenia z tych czytelniczych przygód spisywałam w formie skondensowanych podsumowań na początku istnienia Bookendorfiny.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 608 stron, premiera 11.04.2017
tłumaczenie Magdalena Moltzan-Małkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. :)

czwartek, 28 grudnia 2017

KIEDY BYŁYŚMY SIOSTRAMI Marie Jansen

"Człowiek traktuje upływ czasu jako swego rodzaju usprawiedliwienie, które pozwala mu już tylko siedzieć i obserwować ostatnie chwile swojego życia jak drobne ziarnka piasku przesypujące się w klepsydrze, w oczekiwaniu, że ostatnie wreszcie spadnie, a życie dobiegnie końca."

Powieść na złapanie sympatycznych nut w codziennym życiu. Ciepła historia słodkich i gorzkich smaków losów sióstr, owiana prawie stuletnimi rodzinnymi tajemnicami i sekretami. Przyjemnie się je odkrywa, poznaje okoliczności, interpretuje zdarzenia i postawy bohaterów. Uwikłane relacje, zaskakujące zależności, ciekawe następstwa podejmowanych kiedyś decyzji. Pokoleniowe więzi, które przetrwały mimo burzliwych i niespokojnych czasów. Z jednej strony wciąga odnajdywanie odpowiedzi na pojawiające się intrygujące pytania, a z drugiej zawiedzeni jesteśmy przewidywalnością scenariusza zdarzeń. Lekka i pozytywnie nastrajająca książka, można się przy niej zrelaksować, choć nie należy spodziewać się ambitnego snucia opowieści.

Przenosimy się w przeszłość, ale i też śledzimy współczesne wydarzenia. Simone Berger, pośredniczka aukcyjna, otrzymuje zlecenie kupna przedmiotów ze starego domu, za zamówieniem kryje się zagadkowa postać. Po wygranej aukcji Simone zagląda do zdobytych kufrów, w których odnajduje świadectwa frapującej przeszłości. Wiedziona silnym impulsem pragnie ustalić tożsamość zleceniodawcy i w tym celu wybiera się w podróż do Francji. Ta niespodziewana decyzja odmieni jej życie, pomoże zmierzyć się z targającymi ją życiowymi obawami i wątpliwościami, pozwoli szczerze zawierzyć w bliskość relacji z drugą osobą. Poznawana przez nią historia Viviane i Elisabeth Berentch niepostrzeżenie stanie się również i jej historią. Sporo o wielkich namiętnościach, zawiedzionych nadziejach, niespełnionych związkach, przełomowych postanowieniach, pragnieniu wolności i spełnianiu się. Siostrzane więzi oparte na kontrastujących osobowościach, poczuciu obowiązku i głębokiego oddania.

3/6 - w wolnym czasie
literatura współczesna, 424 strony, premiera 04.04.2017, tłumaczenie Barbara Tarnas
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 27 grudnia 2017

PROSTY GEST Ángeles Doñate

"W listach ludzie ukazują codzienność swojej duszy."

Ciepła, sympatyczna i przyjemna powieść, delikatnie i subtelnie prowadzi po meandrach ludzkich losów, gorzkich i słodkich smakach, starości, dorosłości i młodości. To odkrywanie zapomnianych marzeń, odświeżanie wspomnień, porządkowanie niepokornych myśli oraz czerpanie radości ze zwykłych czynności codziennego dnia. Ale także zerknięcie na różne oblicza miłości, przyjaźni i bliskości. Proste gesty czynione w szczerej wierze przeradzają się w nakręcającą się spiralę dobrych uczynków, czasem przypadkowych, a kiedy indziej świadomie pobudzanych. Emocje, które mimo upływu czasu nie tracą blasku i intensywności. Uczucia pomagające pielęgnować gorące pragnienia, uśmierzać tęsknoty, wyzwalać przebaczenie i odpokutować winy.

Autorka z lekkością i delikatnością buduje klimat powieści, koncentruje się na podkreśleniu jak ważnymi elementami w życiu człowieka stają się rozmowy z innymi, jak niewiele potrzeba, aby dzięki nim poznać kogoś z zupełnie niespodziewanej strony, jak dużo można dowiedzieć się o jego zaskakującej przeszłości. Często nie zdajemy sobie sprawy jak sporo może nas łączyć z ludźmi, których niedostrzegalnie mijamy zwykłego dnia. Każdy z nas skrywa pewne tajemnice, które otulane nawet przez kilkadziesiąt lat ciszą i milczeniem, próbują wydostać się na światło dzienne. Wystarczy jeden impuls, aby we właściwym czasie i w odpowiednim towarzystwie, zostały odtajnione, odkryte, ujawnione. I właśnie okazją do pokazania prawdziwej duszy człowieka staje się pisanie listów, do bliskich, znajomych, osób znanych tylko ze słyszenia czy widzenia.

Ujmująco obserwuje się powstanie i rozpowszechnienie łańcuszka tradycyjnych listów wśród mieszkańców małego miasteczka Porvenir. Coś, co początkowo miało służyć próbie ratowania działającego od ponad stu lat urzędu pocztowego i posady lubianej miejscowej listonoszki, z czasem stało się wspaniałą formą terapii dla anonimowych adresatów. Pierwszy spontanicznie napisany list wywołał kolejne, a w konsekwencji zainicjował mnóstwo ciekawych zdarzeń, niespodziewanych, zdumiewających i intrygujących. Powieść wzmacniająca wiarę w drugiego człowieka, sygnalizująca niezwykłość zwyczajnych słów i gestów, obrazująca narodziny pozytywnych zmian. Przygoda czytelnicza sprawdzająca się podczas poszukiwań odwołań do mocy życzliwości, dobroduszności i serdeczności. W spokojnych rytmach, szczerych wypowiedziach, z łagodnym acz istotnym przesłaniem. Nastrojowe spotkanie z książką.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura współczesna, 440 stron, premiera 28.03.2017, tłumaczenie Andrzej Flisek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

sobota, 23 grudnia 2017

DOBROĆ NIEZNAJOMYCH Katrina Kittle

"Dźwiękiem, jaki wydaje molestowane dziecko, często jest cisza."

Przejmująca i wzruszająca opowieść, wywołuje silne emocje, jednocześnie pozytywne i negatywne, a przy tym sugestywnie nakłania do przemyśleń. Jak wiele zła dzieje się wokół nas, którego nie jesteśmy w stanie dostrzec, nie tyle z powodu lekceważenia, nieczułości, niewrażliwości czy małej spostrzegawczości, ale z perfekcyjnego jego opakowania pozorami, przykrywkami i fałszywymi znacznikami. Kiedy prawda wychodzi na jaw ogarnia nas poczucie winy i wyrzuty sumienia, że nie zdołaliśmy właściwie odczytać sygnałów, odpowiednio zinterpretować zachowania, uchwycić gesty świadczące o chęci uzyskania pomocy przez ofiarę. Najgorzej, kiedy ból, strach i rozpacz dotykają dzieci, uwięzione w wirze cierpienia i lojalności wobec dorosłych, którym powinny bezgranicznie ufać i których pomimo nieustannej udręki wciąż nie potrafią przestać kochać. A co jeśli oprawcami stają się rodzice?

Sarah Laden i jej synowie, Danny i Nate, próbują pozbierać się po śmierci męża i ojca, uczą się na nowo wzajemnych relacji, dostrzegają jak potężną siłą jest wsparcie bliskich, co tak naprawdę oznacza zaufanie w rodzinie i czym należy się kierować, aby zrozumieć drugiego człowieka. W tę chwiejącą się w posadach rodzinę wkracza Courtney Kendrick, ginekolog położnik, jej mąż Mark, prezes agencji public relations, i ich jedenastoletni syn Jordan. Mające miejsce wydarzenia na zawsze zmieniają oblicze znajomości, podważają przyjaźń, wystawiają na próbę miłość. Obserwując zmieniające się nastawienie i postawę Jordana mocno przeżywamy jego frustrację, sceptycyzm, dylematy i wątpliwości. Z jednej strony ulga, że tajemnica została ujawniona, chwilowe wytchnienie od skutków przemocy, a z drugiej gniew i wściekłość w zasadzie na wszystkich wokół, a także na własną bierność i przyzwolenie.

Podobało mi się, jak autorka pokazuje z różnych perspektyw przerażające brzmienie sekretu głęboko skrywanego przez jedną z rodzin, cieszących się poważaniem i szacunkiem w oczach społeczności lokalnej. Spoglądamy na scenariusz zdarzeń oczyma małoletniej ofiary, owdowiałej matki samotnie wychowującej dwójkę synów, młodego chłopca i nastolatka. Jak różnie odbierane są te same sytuacje, incydenty czy zachowania. Poznając je wszystkie dostajemy pełen obraz dramatu rozgrywającego się w jednym z miasteczek, ale czyż powieleń takich nieszczęść nie ma także w innych? Zatrważające, jak boleśnie uświadamiają nam to statystyki przestępstw wobec dzieci, zwłaszcza dotyczące molestowania seksualnego.

Autorka ma lekki i przyjemny styl narracji, umiejętnie wciąga w historię, angażuje uwagę, podsuwa materiał do refleksji. Ciekawie splata ze sobą wątki, tam gdzie potrzeba zwalnia, aby czytelnik miał czas na spokojne rozważania, a w innych miejscach zręcznie dynamizuje akcję, powodując, że narasta napięcie i chęć jak najszybszego poznania dalszego ciągu. Poruszamy trudne tematy jak śmierć, strata, kara, niesprawiedliwość, ale również widzimy jak rodzi się nadzieja i umacnia wiara. Dotykamy ciemnych i mrocznych stron ludzkiej duszy, lecz także obserwujemy pragnienie przetrwania, niesienia pomocy, bezwarunkowego oddania, gotowości do poświęceń, mocy przebaczenia. I jak z dobroci nieznajomych może uformować się upragnione poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Satysfakcjonująca przygoda czytelnicza.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 512 stron, premiera 02.02.2017 (2006), tłumaczenie Tomasz Wilusz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

piątek, 22 grudnia 2017

JULIA I JEJ CÓRKI Colleen Faulkner

"Czuję się trochę jak lwica broniąca swojego lwiątka... Ale jak lwica broni lwiątko przed nim samym?"

Wartościowa i satysfakcjonująca przygoda czytelnicza. Powieść zrobiła na mnie spore wrażenie. Wiele elementów złożyło się na jej pozytywny odbiór. Najsilniejszym atutem okazała się wyborna kreacja różnorodnych postaci, wyrazistych, przekonujących, z krwi i kości, których profile odmierzono zharmonizowaną mieszanką wad i zalet. Autorka sugestywnie nakłania czytelnika do angażowania się w emocje targające bohaterami, potrafimy postawić się w ich sytuacji, bez względu na to czy dotyczy to dorosłych czy dzieci. Ze wzruszeniem patrzymy jak cierpienie jednych przechodzi na drugich, rozpadają się na drobne kawałki, niedostatecznie poświęcają uwagę sobie nawzajem, łatwo czują gniew i wściekłość, jak trudno wydobyć się im ze zgubnego wiru zaprzeczenia, smutku, wzburzenia i irytacji, skonfrontować się z własnymi i cudzymi lękami. Przejmujący scenariusz zdarzeń obserwowany z trzech perspektyw, a każda wiele wnosi do wyjątkowo zgrabnie skonstruowanej historii. I mimo zagęszczenia gorzkich barw życia, w powieści napotkamy optymistyczne nuty i przesłania.

Julia i Ben Maxton tracą w wypadku samochodowym dziecko Cathlin, zaś kierowcą owego fatalnego wieczoru była ich siedemnastoletnia córka Haley. Tragedia wystawia rodzinę na wielką próbę, każdy po swojemu radzi sobie ze stratą i cierpieniem. Ojciec szuka ukojenia w pracy i relacjach ze swoimi braćmi, matka niezdolna do funkcjonowania w codzienności izoluje się od zewnętrznego świata, Haley zadręcza się poczuciem winy, wyrzutami sumienia i przybiera buntowniczą postawę, zaś najmłodsza Izzy rozpacza po cichu i w samotności. Zmianie ulegają relacje między bliskimi, w ich stosunki wkradają się niepewność, niezrozumienie, obwinianie, gniew, ale najgorszym okazują się obojętność, chłód i milczenie. Problemy nagromadzają się, zaś jedynym ratunkiem wydaje się impulsywnie powstały pomysł wspólnej podróży matki i córek przez kontynent amerykański. Czy uda im się porozumieć mimo konfliktów, racjonalnie wyrazić obawy, przekazać zapewnienia miłości? Jak zdefiniować na nowo układy w rodzinie dotkniętej tragedią, znaleźć wspólny język ponad podziałami i dojmującym przygnębieniem? Gdzie poszukiwać okruchów uśmiechu, rodzącej się nadziei, gorącej wiary i kojącego wybaczenia? Jak czerpać wzajemnie od siebie siłę i motywację do życia, kiedy tyle spraw wymaga wyjaśnień i konfrontacji?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 384 strony, premiera 07.03.2017, tłumaczenie Jan Hensel
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

czwartek, 21 grudnia 2017

CHWAŁA ATEN Anthony Everitt

DZIEJE NAJWSPANIALSZEJ CYWILIZACJI NA ŚWIECIE

"Jak to możliwe, że tak niewielka społeczność, licząca około dwustu tysięcy dusz... zdołała wydać wybitne umysły w tak wielu dziedzinach ludzkiej działalności oraz stworzyć jedną z największych cywilizacji w dziejach świata?"

Interesująca wędrówka w przeszłość szlakiem starożytnych Aten. Powtórka z historii w przystępnej i wciągającej formie, a także porcja nowej wiedzy i ciekawostek. Odpowiada mi styl autora, wyrazisty, przejrzysty, bez niepotrzebnego naukowego żargonu czy zbędnego nagromadzenia nadmiaru informacji. Lekka popularnonaukowa forma przedstawiania postaci, miejsc, zdarzeń i dat, a także sugestywne zwracanie uwagi na ich kontekst i ważność. Przyjemne zapoznawanie się z dziejami rozkwitu i upadku Aten, wyjątkowymi osiągnięciami mieszkańców, etapami tworzenia demokracji, rozwojem filozofii, zdolności oratorskich, histografii, matematyki, nauk przyrodniczych, architektury i sztuki. Autor dopowiada, że choć niewątpliwie Ateńczycy uczestniczyli w ogólnym rozwoju świata helleńskiego, ale też chętnie zapożyczali idee i technologie od swoich sąsiadów.

Kształtuje się obraz Ateńczyków jako kreatywnych, otwartych i entuzjastycznie nastawionych do zmian. Ciekawie było zanurzyć się w obrazie ich codziennego życia, tradycji, zwyczajach, obrzędach, społecznych postawach, żarliwej religijności, kulcie bogów z Olimpu, oraz gospodarczych i politycznych reformach. Spojrzenie na sportowe aktywności, specjalizacje warsztatów, charakter rolnictwa, a także rolę kobiet wytyczoną przez prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. To także źródła pojęcia ostracyzmu, głosowania za pomocą glinianych skorupek z nazwiskiem obywatela, którego wyklucza się ze społeczności. Zajmująco poznaje się mit założycielki miasta. Wiele miejsca poświęcono zmiennym kolejom wojennych losów, krwawym bitwom, najazdom, rozejmom. Nawiązania do Sparty i Presji, tak aby w odpowiednim świetle uchwycić podstawy i otoczkę ateńskiej historii. Bo w końcu w wielkiej politycznej rozgrywce, jaka od szóstego wieku przed naszą erą toczyła się przez dwieście lat we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, uczestniczyło właśnie tych trzech potężnych graczy. Publikacja oparta na bogatej bibliografii, uzupełniona przypisami, a dla ułatwienia śledzenia fabuły także osią czasu, słowniczkiem, indeksem, mapami i fotografiami.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (historia), 558 stron, premiera 21.11.2017
tłumaczenie Adam Bukowski i Jacek Środa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 20 grudnia 2017

HISTORIA ADELI Magdalena Knedler

"Każdy przynajmniej raz trafia w życiu na osobę, która może go ocalić."

Przyjemne, ciepłe i optymistyczne obyczajowe zaczytanie, wzbogacone detektywistycznymi nutami. Sympatycznie zanurzać się w powieści, spoglądać na scenariusze losów, w których nie brakuje przeplatających się słodkich i gorzkich tonów. I poruszające przesłanie, tak bardzo pasujące do grudniowego świątecznego nastroju, ale obowiązujące we wszystkich porach roku, dotyczące czynienia dobra, które po jakimś czasie wraca do ofiarodawcy ze zdwojoną mocą, choć nie zawsze z kierunku, z którego spodziewałby się je dostrzec. Ale to również uzdrowicielski wymiar pomocy, przysługi, uprzejmości i serdecznych gestów, przynoszący ulgę i ukojenie, zabarwiający przyjaznymi i słonecznymi kolorami myśli, wygrywający delikatną melodię pocieszenia i pokrzepienia, dzięki której wygasają żal, poczucie winy i wyrzuty sumienia.

Adela Henert, trzydziestoczterolatka, po śmierci męża sprzedaje ukochaną księgarnio-kawiarnię, opuszcza południowe włoskie miasteczko i udaje się do Wrocławia, aby tam próbować poradzić sobie z tragedią. Przepełnia ją pragnienie, aby dobrymi uczynkami rozpocząć nowy etap w życiu, nadać mu jeszcze głębszy wymiar i wyrazistszy sens. Z pomocą drobnych uśmiechów losu i sprzyjających okoliczności zaczyna goić bolesne rany duszy. Wyczekuje odmiany przeznaczenia przybierającego kurs ku zrozumieniu i szczęściu. Autorka prowadzi nas także wątkiem rodzinnej tajemnicy, którą interesująco stopniowo roszyfrowuje się. Odkrywamy obrazy złożonych ludzkich relacji i poznajemy siłę niezapomnianych uczuć. A spoiwem wszystkiego stają się nawiązania do sztuki, muzyki, kina i literatury. Powieść prowadzona niespiesznie, zgodnie z dojrzewaniem głównej bohaterki do rozliczeń z przeszłością, ale nie brakuje w niej intrygujących akcentów. Podoba mi się osadzenie fabuły w polskich realiach, a jedynie sugestywnymi portretami nawiązywanie do włoskich klimatów. Różnorodność gatunkowa, w której swobodnie porusza się Magdalena Knedler, powoduje, że każda książka autorki jest dla czytelnika niespodzianką w podwójnym wymiarze. Do moich poprzednich przygód czytelniczych należą książki "Winda", "Nic oprócz strachu" "Nic oprócz milczenia" i "Dziewczyna z daleka".

4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 408 stron, premiera 25.10.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res.

wtorek, 19 grudnia 2017

IMIĘ PANI Krzysztof Koziołek

"Nauczył się wówczas dwóch rzeczy: po pierwsze, niektórych pytań nie warto było zadawać; po drugie, otwartość umysłu nie zawsze szła w parze z uznaniem w oczach innych."

Książka na szybkie zaczytanie, może nie jeden, ale dwa oddechy czytelnicze, przyjemne nasycenie zajmującą intrygą zgrabnie opakowaną w klimat retro. Autor z dużą łatwością angażuje czytelnika w śledzenie scenariusza zdarzeń, snucie detektywistycznych przypuszczeń i domysłów. Sympatycznie poddajemy się zagadkowej kryminalnej grze. Walorem powieści jest wyjątkowo bogate historyczne tło, które nie przytłacza szczegółowością, ale nadaje ton przeszłości, a przy tym uzmysławia jak wiele tajemnic skrywa się w niepozornych budowlach będących świadkami minionych epok. Odpowiadało mi zachowanie równowagi między przebiegiem akcji a nadaniem jej barwnych rys dawnych czasów. Mamy wzmiankę frapującego zdarzenia z siedemnastego wieku, która podsyca tajemnicze nuty akcji rozgrywanej w tysiąc dziewięćset trzydziestym czwartym roku.

Czterdziestoletni Gustav Dewart, komisarz kryminalny, przyjeżdża na odpoczynek do opactwa benedyktyńskiego w Krzeszowie. Liczy na złapanie kilku spokojnych dni po dramatycznych wydarzeniach w jego życiu, z dala od przestępstw, morderstw i śledztw. Jednak okoliczności nie sprzyjają zamierzeniom, seria osobliwych wypadków wśród zakonników skłania Gustava do przyjrzenia się im bliżej. Niepokoi zmowa milczenia wśród mieszkańców wsi, a wnikliwe zainteresowanie komisarza napotyka sprzeciw ze strony lokalnego komendanta żandarmerii. Mężczyźni nie darzą się sympatią, a dialogi między nimi są jedynymi elementami w powieści, które nie do końca zabrzmiały przekonująco, być może to kwestia kobiecego spojrzenia. Spodobało mi się za to, jak autor podsuwa kolejne tropy, odsłania powiązania, podsyca niebezpieczeństwo, zaskakuje w finalnej odsłonie książki. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, ale z pewnością nie ostatnie.

4.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 322 strony, premiera 22.11.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

CZWARTA RĘKA John Irving

"Życie to wielki żart, a śmierć jest ostatnim gagiem istnienia."

Kolejne spotkanie z twórczością pisarza ("Świat według Garpa", "Jednoroczna wdowa", "Aleja tajemnic") zapewniające wspaniałą przygodę, fantastyczną rozrywkę i satysfakcję czytelniczą. Sięganie po takie książki to intelektualne wyzwanie i duża przyjemność. "Czwarta ręka" jest powieścią pokręconą, osobliwą, wypełnioną dobrym humorem i trafną ironią. Obejmuje różnorodne barwy relacji między kobietą a mężczyzną, rodzicem a dzieckiem, sprzecznymi portretami samego siebie. Kontrowersyjne nuty, granie na emocjach, niekoniecznie ciepłych i miłych, zapętlenie postaci w powielające się błędy i niedojrzałe postawy. To także kalectwo rzutujące na poczucie wartości, pragnienie uwolnienia się od fizycznych ograniczeń, dążenie do samoakceptacji, odnajdywanie sił na walkę o własne marzenia i poważanie w oczach innych.

Wkraczamy w życie nowojorskiego dziennikarza telewizyjnego, któremu w trakcie kręcenia programu o cyrkowych artystach w Indiach, lew odgryza lewą dłoń. Pięć lat po dramatycznych wydarzeniach Patrick Wallingford wciąż próbuje poradzić sobie z traumą, bolesne wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć. Frasobliwe i lekceważące podejście do związków z kobietami powoduje, że tak naprawdę w jego życiu brakuje bliskiej osoby, która pomogłaby mu przez to wszystko przejść. Dodatkowo, praca zawodowa nie przynosi radości i spełnienia. Pewna kobieta proponuje Patrickowi dłoń zmarłego męża, jednak obwarowane jest to specyficznymi warunkami. Pierwszej w amerykańskiej medycynie transplantacji dłoni podejmuje się szef bostońskiego zespołu chirurgicznego Nicholas M. Zajac. Podobnie jak główny bohater, wybitny lekarz też jest przedstawiony wyraziście i przekonująco, a jego życie prywatne pełne jest pikanterii.

Autor mistrzowsko naigrywa się z kondycji współczesnych środków masowego przekazu, w których nie tylko programy rozrywkowe, ale również serwisy informacyjne, nastawione są na osiąganie maksymalnych wskaźników oglądalności, dostarczanie opinii publicznej sensacyjnych przekazów, miałkich informacji, powierzchownych i nijakiej jakości relacji z widowiskowych wydarzeń. Często odbywa się to kosztem osób dotkniętych tragedią czy kataklizmem. To także lansowanie banalnych historii, bezwartościowych opowieści, przypadkowych absurdów. A przy tym kreowanie pseudo autorytetów, przypadkowych specjalistów czy nic nieosiągających supergwiazd słynących tylko z tego, że są znane i rozpoznawane. A gdzie w tym wszystkim miejsce na prawdziwe tematy, dotykające bezpośrednio czytelników, słuchaczy czy widzów? Znakomicie ukazane zasady obowiązujące w mediach, niezwykle trafnie, wnikliwie i obrazowo. Powieść nie dla każdego, jednak mnie bardzo odpowiada taka propozycja relaksu z książką.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 352 strony, premiera 09.03.2017 (2001), tłumaczenie Maciej Świerkocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

niedziela, 17 grudnia 2017

MADDADDAM Margaret Atwood

MADDADDAM tom 3

"Ludzie w chaosie niczego się nie uczą. Nie potrafią zrozumieć, co czynią morzu, niebu, roślinom i zwierzętom. Nie dociera do nich, że zabijają wszystko dookoła i że koniec końców zabiją samych siebie."

Trzeci tom, podobnie jak poprzednie ("Oryks i Derkacz", "Rok Potopu") czyta się wyśmienicie, narracja płynnie i sugestywnie prowadzi po kolejnych rozdziałach, zachwyca niezwykłą wyobraźnią, umiejętnością angażowania czytelnika w przybliżaną opowieść, wzbudzania silnego pragnienia sięgania głęboko do istoty zawartych przekazów, przesłań i ostrzeżeń. Interesujący obraz świata, po głębokiej pandemii, która unicestwiła ludzkość, a była wynikiem destrukcyjnej skłonności gatunku ludzkiego, wyzwolenia podłości, bezmyślności, koncentracji na konsumpcji, swobodnej manipulacji osiągnięciami nauki, obojętności wobec narastających niepokojących sygnałów ze strony nieustannie zatruwanego środowiska naturalnego.

Trylogia skłania do zastanowienia się, dokąd zaprowadzi człowieka świat, w którym przekraczając etyczne granice tworzy się nowych idealnych ludzi metodą łączenia genów, masowo hoduje ludzkie narządy przeznaczone do transplantacji wykorzystując w tym celu transgeniczne świnie. To także orientacja na rosnące w siłę ugrupowania bioterrorystyczne, przeprowadzające ataki na znienawidzone korporacyjne służby bezpieczeństwa i niesprawiedliwą infrastrukturę władzy, poprzez wykorzystanie genetycznie zmodyfikowanych zwierząt i drobnoustrojów. Społeczne ruchy o podłożu ekologicznym i religijnym, bazujące na idealistycznych poglądach i ofiarnych postawach, ale w których również wiele mrocznych tajemnic i sekretów.

Inteligentne, wnikliwe i dalekowzroczne spojrzenie na kondycję gatunku ludzkiego, zagrożenia wynikające z masowych zdobyczy cywilizacji, frasobliwość w traktowaniu Ziemi. Przyjemnie jest zanurzać się w ciekawe tematyczne rozważania, przyglądać się losom bohaterów z nieco satyrycznej perspektywy, brać pod uwagę podsuwane przez autorkę kierunki do przemyśleń, analizować prawdopodobieństwo wysuwanych hipotez i przypuszczeń. W trzeciej odsłonie cyklu widzimy, że świat materialny nie zginął razem z ludźmi, dawniej było za dużo ludzi i za mało rzeczy, a teraz jest na odwrót. Zajmująco przedstawiono walkę ocalałych jednostek, liczne retrospekcje, zachowania Derkaczy i świadomość świnionów.

Odpowiadała mi ta przygoda czytelnicza, błyskotliwa, harmoniczna, wciągająca, frapująca i przejmująca. Każdy z tomów stanowi odrębną całość, a jednak dopiero wspólne ich poznanie daje pełne, komplementarne i satysfakcjonujące zaczytanie. Fascynujące relacje między gatunkami, ustalanie nowych zasad i filozofii. I ten płomyk nadziei wyłaniający się pod koniec mrocznej i przerażającej historii ludzkości, będący światełkiem do przetrwania planety, ale czy przeżycia człowieka, bo jeśli nawet tak, to w jakiej formie i kondycji, z jakimi świadectwami przeszłości?

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 504 strony, premiera 16.05.2017 (2013), tłumaczenie Tomasz Wilusz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

sobota, 16 grudnia 2017

ROK POTOPU Margaret Atwood

MADDADDAM tom 2

"Czas nie jest czymś, co upływa. Jest morzem, na którym się unosimy."

Fikcja literacka, ale jak niewiele potrzeba, aby nabrała wysokich wag prawdopodobieństwa. Z jednej strony będąca przygnębiającą wizją świata po masowej zagładzie ludzkości, a z drugiej bezpośrednim ostrzeżeniem przed fatalnymi skutkami współcześnie rozwijających się trendów społecznych, nadmiernym konsumpcjonizmem, silnego uzależnienia od wielkich korporacji, braku szacunku wobec środowiska naturalnego, bezmyślnego odrzucania konsekwencji poczynań. Podobało mi się to, że autorka skupiła się przede wszystkim na kreacjach postaci, dramatycznych sytuacjach, w których się znaleźli, ich postawach i walce o przetrwanie. Mało tu opisów świata po katastrofie, a jednak brzmią na tyle przekonująco, że doskonale możemy sobie go wyobrazić, poczuć postapokaliptyczny klimat i zrozumieć nikłość szans człowieka na przeżycie. Ludzie, dawniej panowie planety, teraz zepchnięci na margines, zmuszeni odpierać ataki zwierząt. Niepewność już nawet nie jutra, ale jednego dnia.

Boży Ogrodnicy, sekta religijna walczy o przywrócenie równowagi ekologicznej, ratowanie materiału genetycznego wymarłych gatunków roślin i zwierząt, przepowiada nadejście potopu całkowicie zmieniającego oblicze Ziemi. Trwają przygotowania do tragicznych zdarzeń, jednak na bieżąco trzeba także dbać o bezpieczeństwo członków sekty. Zagrożenia kryją się nie tylko w zewnętrznych znaczących organizacjach i sadystycznych grupach, ale także w wewnętrznych strukturach. Następuje sądny dzień dla gatunku ludzkiego. Wydaje się, że tylko dwóm kobietom udało się ocalić z masowej zagłady. Poznajemy losy Ren, młodej tancerki, oraz Toby, pracownicy luksusowego spa. Ale z pierwszego tomu ("Oryks i Derkacz") trylogii wiemy, że przetrwał także mężczyzna Yeti. Z zainteresowaniem zagłębiamy się w kolejne rozdziały książki, każdy poprzedzony religijnymi przemowami i pieśniami, wiele mówiącymi i przekazującymi, będącymi rodzajem frapującego idealizmu i fanatyzmu. Finalna odsłona powieści idealnie spina klamrą całość historii. Pomysłowa, błyskotliwa i ambitna powieść, niewątpliwie skłania do przemyśleń i refleksji. Czy faktycznie zbliżamy się do nieuchronnej masowej zagłady ludzkości spowodowanej opacznie rozumianym postępem technologicznym, przeludnieniem i ludzkim okrucieństwem?

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 560 stron, premiera 02.03.2017 (2009), tłumaczenie Marcin Michalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

piątek, 15 grudnia 2017

WRAZ Z UPŁYWEM CZASU... Mary Higgins Clark

ALVIRAH I WILLY tom 10

"Gdy jest zbyt dobrze, kłopoty czają się za rogiem."

Łagodna i lekka wersja kryminalnej powieści, jednak sympatycznie się ją poznaje, dobry pomysł na mniej intensywny relaks z książką w ręku. Nie ma mocno skomplikowanej intrygi, zachowania bohaterów należą do przewidywalnych, lecz to znacząco nie zniechęca do poznawania przybliżanej historii. Styl narracji ciepły i przyjazny. Clark porusza kilka ciekawych społecznych tematów, z czego na plan pierwszy wysuwa się aspekt poznawania biologicznych korzeni. Zagadka detektywistyczna nie należy do złożonych, ale dostarcza frapujących niewiadomych. Żałuję, że autorka nie zdecydowała się na bardziej przekonujące wykreowanie postaci, pogłębienie wątków, nadanie im wyrazistszych barw, bo powieść znacznie by na tym zyskała. Jednakże, jeśli podejdzie się do kryminału w kategoriach mniej emocjonującej i wymagającej, choć wartkiej, sympatycznej i relaksującej przygody czytelniczej, to powieść spotka się z przychylną opinią.

Alvirah Meehan, która pomogła już różnym osobom rozwiązać wiele zagadek kryminalnych, w tej odsłonie serii wspiera Delaney Wright, znaną prezenterkę filadelfijskich wiadomości telewizyjnych, w poszukiwaniu biologicznych rodziców. Nie jest to łatwe, gdyż oficjalne dokumenty nie zawierają prawdziwych danych, a świadkowie wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat praktycznie nie istnieją. Delaney Wright relacjonuje widzom burzliwy proces nauczycielki Betsy Grant, oskarżonej o zamordowanie niezwykle bogatego męża, byłego chirurga ortopedy, chorego na Alzheimera. Wright spotyka się z Jonathanem Cruise, dziennikarzem śledczym, wpadającym na trop afery narkotykowej podczas poznawania okoliczności śmierci syna znanego reżysera. Wątki fabuły płynnie przenikają się, elementy zgrabnie dopasowują, tworząc dość zajmującą całość. Wraz z bohaterami ujawniamy tajemnice, docieramy do niebezpiecznych faktów, dokonujemy odkryć przełomowych dla sprawy i związanych z niepokojącymi incydentami. Znacznie wyżej oceniłam przygody czytelnicze z innymi książkami autorki, choćby "W świetlistej mgle" czy "Melodia dalej brzmi", warto po nie sięgnąć.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał, 304 strony, premiera 07.09.2017, tłumaczenie Zuzanna Maj
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

czwartek, 14 grudnia 2017

TAJEMNICZE ŻYCIE GRZYBÓW Robert Hofrichter

"Wydaje się zatem, że podstawowym elementem ewolucji była nie konkurencja, lecz kooperacja - świadomość, że w grupie jest się silniejszym i że współpraca może przynieść nadzwyczajne rezultaty!"

Dzięki książce wkraczamy w fascynujący świat grzybów, niezwykle złożony, wspaniale różnorodny, wyjątkowo bogaty, a jednocześnie wciąż mało poznany i zrozumiany. Autor funduje czytelnikowi interesującą wędrówkę przez jedną z trzech dużych form życia na naszej planecie. Jego pasja odkrywania świata Fungi udziela się również czytelnikowi. Bardzo przystępny i wciągający styl narracji, przyjazne i niewymagające fachowej wiedzy wyjaśnienia naukowe, mnóstwo zaskakujących i zadziwiających ciekawostek. Po zapoznaniu się z taką publikacją inaczej już spojrzymy na grzyby, bardziej je docenimy, w większym stopniu zgłębiać będziemy ich klasyfikację, specyfikę, budowę czy indywidualne przystosowania gatunków do określonych warunków środowiska, w których tak sprawnie funkcjonują. W końcu to właśnie one umożliwiły rozwój na Ziemi.

Grzyby utrzymują przy życiu dziewięćdziesiąt procent wszystkiego, co się zieleni i kwitnie. Zatem wiele uwagi poświęcono ich związkom z roślinami. Pokazano jak perfekcyjnie współpracują i tworzą ścisłe relacje oparte na symbiozie, jakimi zadziwiającymi cechami charakteryzują się, aby móc zawiązywać trwałe sojusze. Te istoty zbudowane ze strzępek nadal skrywają przed człowiekiem wiele tajemnic, właściwości, talentów, zdolności, możliwości wykorzystania, choćby w medycynie. Autor wyraża się o grzybach jako mistrzach przeżycia, perfidnych drapieżcach, genialnych planistach ruchu i skutecznych specjalistach od recyklingu. Ale to także niebezpieczni zabójcy, dysponujący tragicznymi w skutkach toksynami. Spodobała mi się mykologiczna wyprawa, wiele się dowiedziałam, na wiele aspektów zwrócono uwagę, a zatem chętnie poszukam podobnych publikacji, aby jeszcze bardziej zachwycić się światem grzybów.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (biologia), 272 strony, premiera 03.10.2017
tłumaczenie Monika Kilis, Bartosz Nowacki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 13 grudnia 2017

JA. DOBRA. ZŁA Ali Land

"Powinnam czuć, że mi się poszczęściło, ale tak naprawdę jestem przerażona. Przerażona, że odkryję, kim i czym mogę być. Przerażona, że oni również to odkryją."

Rewelacyjny pomysł na fabułę, nie tylko w kontekście intrygującego scenariusza zdarzeń, ale także w odniesieniu do zgłębiania tajników mrocznej natury ludzkiej. To także zanurzenie się w problematyce dziedziczenia negatywnych skłonności, jak i wpływu środowiska na wychowanie człowieka, przyjęte przez niego schematy, wzorce i wartości. I tu pojawiają się kluczowe pytania, na ile charaktery i zachowania zdeterminowane są przez czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, biologiczne uwarunkowania i postawy bliskich osób. Czy faktycznie można odciąć się od złych pierwowzorów, zawalczyć o wyrobienie własnych reakcji stojących w kontrze do narzuconych standardów? A może z góry skazani jesteśmy na porażkę w starciu z genami i skutkami toksycznych relacji?

Ali Land wyśmienicie pokazuje procesy i zmiany jakie zachodzą w człowieku wystawionym w dzieciństwie na codzienne obcowanie w przestępczym świecie, jak wielkie szkody i spustoszenia dzieją się wówczas w psychice dziecka, a później nastolatka i dorosłego. Narracja niezwykle sugestywna, nie ma bogactwa słów, jest natomiast oszczędność, bezpośredniość i naturalność. Na tyle przenikliwie i trafnie, iż mamy wrażenie, że postać głównej bohaterki istnieje nie tylko na łamach stron powieści. Uwielbiam taką niejednoznaczność i zawiłość w interpretacji bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, ale również pojawiających się w drugiej perspektywie, a nawet w tle. Wyraziste i przekonujące sylwetki, których odkrywanie i zrozumienie nie jest łatwe, ale sprawia wielką satysfakcję.

Początkowo dałam się podpuścić fałszywym tropom podsuwanym przez autorkę, złapałam się na zastawioną przez nią sieć frapujących powiązań i zależności między postaciami. Zmyliły mnie ukazane w odpowiednim świetle incydenty i niepokojące epizody, zaskoczyły przetasowania i roszady ról, słabość zamieniała się miejscami z siłą, niewiedza z przygotowaniem, natomiast pobudliwość z opanowaniem. Dopiero pod koniec powieści poczułam, że zaczynam przejmować inicjatywę w tej grze autorki z czytelnikiem, a i tak miałam wrażenie, że nawet wtedy moment przejrzenia finalnej odsłony opowiadanej historii był z góry ukartowany. Przyjemnie jest trafić na tak pierwszorzędnie przemyślany i podany thriller psychologiczny. Z pewnością wielkie znaczenie miało tu też zawodowe doświadczenie autorki w pielęgniarstwie i dziecięcej psychologii.

Szesnastolatka wydaje własną rodzicielkę w ręce policji, pragnąc za wszelką cenę zdystansować się od tragicznych zdarzeń, do których dochodziło w rodzinnym domu. Matka Milly, pracownica schroniska dla kobiet, wyspecjalizowana pielęgniarka, zostaje oskarżona o zabójstwa kilkorga dzieci. Milly pod okiem psychologa i specjalisty od traum próbuje poradzić sobie z mroczną przeszłością, a także przygotować się do roli świadka w procesie szeroko nagłaśnianym przez środki masowego przekazu. Dostaje nową tożsamość i zamieszkuje u przybranej rodziny. Pozornie uwolniona od psychopatycznej matki może już w innych barwach zapisywać kartę życia. Ale czy faktycznie koszmar już się skończył? Mrocznie, ciekawie, tajemniczo i zaskakująco, błyskawicznie mknie się po kolejnych stronach powieści, nie chcemy się od niej odrywać, bo wciąga, fascynuje i skłania do refleksji.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 424 strony, premiera 28.09.2017, tłumaczenie Magdalena Koziej
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 12 grudnia 2017

WOJNY ŻYWIOŁÓW. PRZEBUDZENIE ZIEMI: UDRĘCZENI Michał Podbielski

WOJNY ŻYWIOŁÓW tom 1

"Moja rodzina i całe moje miasto od lat leży pogrzebane. Nikt z nich nie wstanie, aby dokonać sprawiedliwości w mrocznej zemście. Ten świat należy do żywych i tylko żywi będziemy go zmieniać."

Powieść napisana z rozmachem, dynamiczna akcja, w zasadzie natychmiast zostajemy wrzuceni w wir zdarzeń, tu nie ma miejsca na wprowadzenie do intrygi, ona już się dzieje w zaawansowanym stadium i czytelnik błyskawicznie musi się do niej dopasować. Zaskoczyły mnie również szybkie przeskoki z jednej scenerii do drugiej, trzeba naprawdę mocno dotrzymywać kroku rytmowi powieści, aby dostosować się do tej tytułowej walki żywiołów.

Styl narracji przyjazny, dbający o szczegóły, niekiedy podszyty delikatnym humorem, dobrze oddający ciemne i jasne barwy budowanego napięcia, sporo brutalnych nut, ale taki już jest ten wykreowany przez autora świat. Świetnym pomysłem okazało się sporządzenie listy postaci występujących w powieści, mamy w niej ich ogromne bogactwo, do tego bardzo zróżnicowanych, a w związku z nagłymi zmianami perspektywy przybliżanej historii, zabieg ten znacznie ułatwiał śledzenie biegu fabuły. Pewnym udogodnieniem byłoby wskazywanie konkretnych miejsc, gdzie toczy się akcja, bo zamieszczone na początku książki mapki są jedynie urozmaiceniem.

W pierwszych chwilach trudno mi było elastycznie zharmonizować się z tempem powieści, tak wiele się dzieje, na różnych płaszczyznach, czy zaprzyjaźnić się z bohaterami, gdyż często zanim dokładnie ich poznałam, już znikali ze stron książki, ich losy gwałtownie i dramatycznie kończyły się, albo w mgnieniu oka przechodzili dalej. Jednak z czasem coraz lepiej odnajdywałam się. Spodobał mi się magiczny klimat powieści, odwołania do bogów, nadzwyczajnych mocy i kluczowych artefaktów. Trzeba przyznać, że autor wykazał się pomysłowością i wyobraźnią podczas tworzenia fabuły, odnosimy wrażenie, że została dokładnie przemyślana i rozważona.

Roszady na politycznej mapie imperialnej, bezwzględne zdobywanie i podporządkowanie prowincji, interpretowanie prawa tak, aby służyło trzymanym w tajemnicy celom. Intrygi, spiski i zmowy, a także zdrada, zemsta, chciwość, niesprawiedliwość i okrucieństwo. Mroczne cechy natury człowieka, kumulowane z jednostkowych czynów i postaw, stają się czarnym obrazem człowieczeństwa. Szkoda, że tekst nie został wydrukowany większą czcionką i szerszymi marginesami, aby wpuścić na strony światło i podnieść komfort czytania. Przygodę z powieścią najlepiej podzielić na kilka dni, poświęcić jej więcej uwagi, wówczas staje się bardziej zrozumiała i ciekawa. Pomimo kilku zastrzeżeń, spotkanie z książką zaliczam do udanych i zajmujących.

4/6 - warto przeczytać
fantastyka, 648 stron, premiera 12.2014
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

PUSTKOWIA Arne Dahl

SAM BERGER I MOLLY BLOM tom1

"Intuicja to nic innego jak skoncentrowane doświadczenie."

Wartościowa propozycja czytelnicza, rewelacyjnie mi się ją czytało, mocno trzymała w napięciu. Czytanie powieści osadzonych w tak fantastycznie wykreowanym klimacie, będących połączeniem kryminału z thrillerem i sensacją, to wielka przyjemność czytelnicza. Nie ma mowy o nudzie czy niepożądanych zastojach, wszystko z niezwykłą pieczołowitością przemyślane, logicznie ułożone i wyjątkowo wciągająco przedstawione. Jestem pod wrażeniem pomysłowości autora, dynamicznego scenariusza zdarzeń, umiejętnego angażowania czytelnika, zaskakiwania wydarzeniami, odwróceniem ról bohaterów, ciekawymi postaciami, detektywistycznymi tropami. Lubię taką zawiłość, pokrętność i zwodniczość. I jeszcze niezwykle obiecujące zapowiedzi kontynuacji rozbudowanych i intrygujących wątków w kolejnych odsłonach serii, mam nadzieję, że będzie utrzymany równie wysoki poziom. Zdecydowanie warto było zarwać noc dla tej przygody czytelniczej.

Trzeba przyznać, że kreacja bohaterów również jest wielkim atutem powieści, wyraziste i przekonujące, a przy tym różnorodne, nic w nich nie zabrzmiało fałszywie czy sztucznie. Dużo krzywd, nikczemności, podłości, ale też moralnych dylematów, wyrzutów sumienia, różnych odcieni dobra i zła. Dla Sama Bergera, ambitnego i dociekliwego sztokholmskiego inspektora kryminalnego, fascynującego się mechanizmami zegarkowymi, nowe śledztwo tak naprawdę okazuje się czymś, co już od dłuższego czasu dopominało się szczególnej uwagi i aktywnej postawy. Zaginięcie przed kilkoma tygodniami piętnastolatki Ellen Savinger uruchamia lawinę niejasności i zawiłości. Dochodzenie nabiera przyspieszenia i intensywności, kiedy inspektor kontaktuje się z tajemniczą Nathalie Freden. Kobieta wydaje się być kluczem do rozwiązania detektywistycznej zagadki, ale czy na pewno? Czy Sam zdoła przeciwstawić się sieci pułapek, prowokacji i manipulacji? Dlaczego incydenty z jego przeszłości okażą się istotne w rozbudzeniu przeczuć i intuicji? Jak najbardziej warto uwzględnić książkę w planach czytelniczych, porywająca i relaksująca rozrywka. Z niecierpliwością wypatrywać będę drugiego tomu serii.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 382 strony, premiera 26.10.2017, tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 10 grudnia 2017

BAŁAGAN, JAKI ZOSTAWISZ Carlos Montero

"Chcę ją poznać, chcę odkryć, kim była i co się stało."

Książkę dobrze się czyta, przyjazna narracja, wątki płynnie zazębiają się, trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Ciekawie odkrywa się kolejne warstwy fałszu, mistyfikacji i obłudy. Wiele czasu mija zanim natrafiamy na właściwy trop, odpowiednią interpretację wydarzeń, których w powieści mamy bogactwo. Thriller psychologiczny, ale wiele w nim kryminalnego i sensacyjnego klimatu, atrakcyjna mieszanka gatunków.

Zwłaszcza pierwsza część powieści zrobiła na mnie duże wrażenie, dałam się mocno wciągnąć wartkiej akcji, narastającemu napięciu, mnożącym się tajemnicom i sekretom. W dalszej części opowiadanej historii autor zdecydował się na rozwinięcie obyczajowych nut, które nie do końca okazały się trafne i udane, z pewnością były zajmujące i frapujące, w dużym stopniu rzutujące na przebieg zdarzeń, lecz brakowało im adekwatności i współmierności. W zasadzie to jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tej przygody czytelniczej, reszta spotkała się z moim entuzjastycznym przyjęciem.

Książka uświadamia jak ważne są rozwaga, wyobraźnia i dalekowzroczność, kiedy decydujemy się na ujawnianie szczegółów z życia prywatnego na łamach mediów społecznościowych. Pod wpływem wszechobecności internetu i nowoczesnej technologii przesuwa się granica poufności danych, zmienia się pojęcie intymności, odsłaniane są wrażliwe miejsca w psychice, a to pociąga za sobą zagrożenia, gdyż bardzo łatwo wykorzystać rozpowszechniane informacje przeciwko osobie je zamieszczającej, poddać ją prześladowaniu, nękaniu czy manipulacji.

Trzydziestoczteroletnia Racquel wraz z mężem Germanem, początkującym pisarzem, decydują się na powrót do rodzinnych stron mężczyzny, co ma pomóc w odzyskaniu stabilizacji w ich związku. Novariz, niewielkie miasteczko w prowincji Ourense, przesiąknięte jest historią, rzymskimi mostami, barokowymi klasztorami. Po zamknięciu fabryki wędlin, jedynej dającej miejsca pracy okolicznej ludności, zaczyna w szybkim tempie starzeć się i popadać w ruinę. Szare i smutne odcienie życia w tym wyludniającym się miejscu intensyfikują się po tragicznej śmierci nauczycielki literatury z liceum. To właśnie na jej zastępstwo zostaje zatrudniona Racquel.

Niemal od pierwszego dnia, kobieta przekonuje się, że za wypadkiem jej poprzedniczki, kryją się zagadkowe incydenty, które domagają się niezwłocznego wyjaśnienia. Tajemnicze anonimy, osobliwe zachowania, zaskakujące wypowiedzi, nieustanne groźby. Racquel swoją ciekawością, dociekliwością i wnikliwością wsadza kij w mrowisko. Odzywają się mroczne i niebezpieczne brzmienia, narastają i budzą trwogę. Jakie były okoliczności śmierci Viruci? Do jakich informacji dotarł jej mąż Mauro? Dlaczego uczniowie wydają się ukrywać prawdę o dawnej wychowawczyni? Komu tak naprawdę zależy na wyciszeniu i zatuszowaniu sprawy?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 528 stron, premiera 27.09.2017, tłumaczenie Marta Jordan
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 9 grudnia 2017

TEJ NOCY UMRZESZ Viveca Sten

MORDERSTWA W SANDHAMN tom 4

"Ludzie, którzy tu służyli, mieli zostać zmienieni w elitarnych żołnierzy. Trzeba było maksymalnie przetestować ich odporność na stres... Coś takiego musiało zostać w każdym na resztę życia. Jakim stawał się potem człowiekiem?"

W poprzednim tomie autorka pozostawiła czytelnika z rozwiązanym śledztwem, ale w bardzo dramatycznym momencie losów głównych bohaterów serii. Wiedziona ciekawością i miłym sposobem spędzania wolnego czasu z książką w ręku, chętnie sięgnęłam po kontynuację przygody kryminalnej z udziałem Thomasa Andreassona i Nory Linde. "Tej nocy umrzesz" okazało się najbardziej trzymającą w napięciu odsłoną serii, od pierwszej do ostatniej strony powieści sporo tragicznych incydentów, a także ogromnej presji, aby śledztwo jak najszybciej zmierzało ku pełnym wyjaśnieniom.

Początkowo policja przypuszcza, że Marcus Nielsen, student psychologii, popełnił samobójstwo. Jednak silne przekonanie matki, iż syn został zamordowany, skłania pracowników wydziału śledczego do wnikliwszego przyjrzenia się faktom i dowodom. Krok po kroku, rozmowa po rozmowie, wyłaniają się niepokojące informacje, przeciwstawne interpretacje i zaskakujące skojarzenia. Trudno wysunąć wiążącą hipotezę, każdy nowy pomysł sprawia, że rodzą się kolejne pytania, a prostych wyjaśnień nie ma. Położona w sąsiedztwie Sandhamn, perełki Archipelagu Sztokholmskiego, wyspa Korsö, na którą nawet i dziś obowiązuje zakaz wstępu, znajduje się w centrum mrocznych wydarzeń. Czy prawda zdoła przebić się przez warstwy kłamstw i matactw?

Autorka ma lekki i przyjazny styl pisania. Fabuła prowadzona w dynamicznym rytmie, zwłaszcza w wątku opisującym detektywistyczne zmagania Thomasa, zaś zawirowania w życiu Nory przyjmują tym razem spokojniejsze, choć zajmujące i frapujące obyczajowe nuty, jakby dla zbudowania interesującego kontrastu. Udanym pomysłem okazało sięgnięcie po wspomnienia spisane w pamiętniku przez uczestnika szkolenia na komandosa elitarnej jednostki piechoty morskiej. W miarę odkrywania dziejących się współcześnie wydarzeń, poznajemy stopniowo epizody z żołnierskich zmagań sprzed trzydziestu lat. Widać, że Viveca Sten doskonali swój warsztat, jeszcze zdarzają się niepotrzebne wtrącenia, drobne nieścisłości, pomimo to ogólne wrażenia z lektury są pozytywne, bo intryga mocniejsza i bardziej złożona niż w "Na spokojnych wodach", "W zamkniętym kręgu" i "Właściwie bez winy". Książki te też warto poznać, gdyż zapewniają przyjemne zaczytanie z kryminalnym dreszczykiem.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 400 stron, premiera 23.09.2015, tłumaczenie Anna Krochmal
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 8 grudnia 2017

DZIEWCZYNA BEZ SKÓRY Mads Peder Nordbo

DZIENNIKARZ ŚLEDCZY MATTHEW CAVE tom 1

"Każda historia zawsze ma dwie strony, a prawda często skrywa się w szczegółach kłamstwa."

Satysfakcjonująca przygoda czytelnicza. Nie tylko intrygująca fabuła, ciekawe postaci, ale również niesamowicie wytworzony klimat, odwołania do białych pustkowi grenlandzkich krajobrazów, mroźnego arktycznego powietrza, słabej widoczności z powodu mgieł, burz, lodu i gęstego śniegu. Natychmiast wkradają się tajemnicze nastroje, mroczne akcenty i posępne myśli, choć wszechobecne oślepiające światło odbija się od lodu. I w taką dziką i surową scenerię wplecione zostają mumie, włamania i morderstwa. Odkryte szczątki wikińskiego osadnika, doskonale zakonserwowane przez mróz, uruchamiają serię dramatycznych incydentów.

Autor prowadzi czytelnika zarówno ścieżką współczesnego scenariusza zdarzeń, jak i retrospekcji obejmujących lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku. Frapująco zagłębiamy się w oba kierunki, które stopniowo ujawniają mnóstwo sekretów, przestępstw, zatargów i konfliktów. Mieszkańcy Nuuk, stolicy Grenlandii, portu handlowego i rybackiego, otoczonego górami, niebem i morzem, niechętnie wracają do niewyjaśnionych morderstw mężczyzn i zniknięć nastoletnich dziewczynek sprzed czterdziestu lat. Małą społeczność wydaje się owiewać silna zmowa milczenia. Jednak brutalne morderstwo na lodowcu przywołuje ponurą przeszłość, dopominającą się teraz szczególnej uwagi, gdyż nikt nie może już wobec niej zdystansować się.

Matthew Cave, po tragicznej śmierci żony i córki, decyduje się na przyjazd do Grenlandii, podejmuje pracę w lokalnej gazecie. Pragnie uwolnić się od bolesnych wspomnień i codziennych koszmarów. Dziennikarz zajmuje się sensacyjnym na skalę światową odkryciem wikińskiej mumii, kiedy zaskakujące fakty zmieniają diametralnie obraz zgłębianej sprawy. Matthew angażuje się w prowadzenie śledztwa tylko przy znikomym poparciu lokalnego środowiska. Trudno dotrzeć do kluczowych świadków, zdobyć istotne informacje, podążać właściwym tropem. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy, na jak wielkie niebezpieczeństwo naraża się i jakie przyjdzie mu ponieść koszty swojej ciekawości i dociekliwości.

Wielowątkowa opowieść, w którą chętnie się angażujemy, wielką przyjemność sprawia jej sukcesywne odkrywanie, snucie przypuszczeń i domysłów. Powieść zdecydowanie ma w sobie to coś, co powoduje, że trudno oderwać się od stron książki. Sympatycznie trzyma w napięciu niemal od pierwszej do ostatniej strony. Finalna odsłona nie zawodzi, mocna, zaskakująca i precyzyjnie dopracowana. Z ogromnym zainteresowaniem sięgnę po kolejny tom tej kryminalnej serii. I nie przeszkadza mi, że pomysł na fabułę nie należy do odkrywczych i zdarzają się mniej intensywne fragmenty, po prostu takie przygody świetnie wpisują się w mój czytelniczy gust.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 416 stron, premiera 11.10.2017, tłumaczenie Justyna Haber-Biały i Agata Lubowicka
Książkę "Dziewczyna bez skóry" zgarnęłam z półki "nowości".