poniedziałek, 16 października 2017

ZAWSZE JEST PRZEBACZENIE Anne B. Ragde

SAGA RODZINY NESHOV tom 4

"Ludzkie życia i niezliczone losy, dobre i złe dni, nadzieja i oczekiwania, kupony lotto i rachunki, narodziny i zgony, wszyscy ci obcy ludzie śpiący pod swoimi kołdrami, skonfrontowane z życiem ciała i marzenia, w podróży ku nowemu dniowi."

Finałowy czwarty tom sagi, napisany dziewięć lat po trzecim, nie zrobił na mnie już tak intensywnego wrażenia jak poprzednie. Niewątpliwie przyjemnie się go czytało, jednak smak niepokoju i zawieszenia losów kluczowych postaci, coś co niesamowicie przykuwało uwagę, jakby już nieco zostało wyczerpane i rozmyte.

Niejako dla kontrastu smutnego i przygnębiającego klimatu w poprzedniej odsłonie cyklu, ostatni tom to mieszanka pozytywnych i pomyślnych odczuć. Tytułowe przebaczenie odgrywa wiodącą rolę, bohaterowie zaczynają odnajdywać wewnętrzny spokój i ukojenie, oddalają się od myśli o zdradzie i rozczarowaniu. Ciekawie było przyglądać się ich metamorfozie, zrozumieniu siebie, wyznaczeniu życiowych celów, zdobyciu odwagi na podążanie śladami pragnień i marzeń, walce o pokonanie samotności. Wiele znaczących zmian dokonuje się w ich codzienności, ucieczka nie jest już sposobem na rozwiązywanie problemów, nie pozwalają na wpasowywanie się w plany innych, a definicja własnego szczęścia łączy się z poczuciem wolności i niezależności.

Jestem pod urokiem stylu pisania autorki, wytwarzania frapującego klimatu, sugestywnego przedstawiania mieszanki emocji rządzących człowiekiem, atrakcyjnego pokazania zupełnie odmiennych środowisk, wykreowania nietuzinkowych i wyrazistych profili postaci. Proste, surowe, a przy tym drobiazgowe i przekonujące oddanie miejsc, a także charakterów i temperamentów ludzi. Mocno angażujemy się w przygodę czytelniczą, zagłębiamy w kolejne rozdziały, oddajemy przemyśleniom i refleksjom. Zwłaszcza wyjątkowo bliska relacja dziedziczki Neshov z seniorem rodu silnie przemawia, z wielką uwagą pochłania się oszczędne słowa z ich rozmów, obrazy szczerych i bliskich gestów, zrozumienia niewymagającego doprecyzowywania i wyjaśnienia.

Zdecydowanie warto sięgnąć po sagę, pierwszy tom "Ziemia kłamstw" cudownie pochłania się, zachwyca tajemniczością i surowością, w drugim "Raki pustelniki" w spokojnych rytmach obserwujemy wiele niezwykłych w swej prostocie zdarzeń, trzeci "Na pastwiska zielone" to najbardziej melancholijne i sentymentalne zaczytanie, zaś czwarty "Zawsze jest przebaczenie" niesie nadzieję, wiarę i ufność w przeznaczenie, wybrzmiewa optymistycznymi nutami oraz odwołuje się do wyciszającego i kojącego kontaktu z przyrodą.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 312 stron, premiera 20.09.2017
tłumaczenie Ewa M. Bilińska, Karolina Drozdowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa.

niedziela, 15 października 2017

NA PASTWISKA ZIELONE Anne. B. Ragde

SAGA RODZINY NESHOV tom 3

"Czasu miała więcej niż dość, właśnie to było problemem, cały ten cholerny czas, który tylko snuł się wokół wszystkich codziennych czynności, nocnych myśli, wszystkiego, co chciałaby robić inaczej, gdyby mogła."

Trudny w odbiorze tom sagi, duży ciężar emocjonalny, wiele przygnębiających i ponurych odczuć, nostalgiczny klimat. Walka o utrzymanie pięciopokoleniowego dziedzictwa, poświęcanie siebie i swoich pragnień w imię czegoś, co raczej nie ma perspektyw, usilne trzymanie się narzuconych przez poprzedników idei, radzenie sobie z wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Trzeba przyznać, że autorka nie szczędzi, zwłaszcza głównej bohaterce, zmartwień, zgryzot i trosk. Wszystko przekonująco przedstawione, portrety bohaterów precyzyjne nakreślone, fabuła pochłania, zachęca do refleksji i przemyśleń. Wspaniale ujęte czynności codziennego dnia, nietuzinkowi ludzie i bolączki rodziny.

Ale poza przeważającymi mrocznymi i ciemnymi barwami ludzkich losów pojawiają się też ciepłe i pogodne wydarzenia, pozytywnie nastrajające, dające nadzieję na przyszłość, rodzące pokłady ufności, wiary i wyczekiwania. To zdobywanie odwagi na podążanie tropem własnych marzeń, odkrywanie smaku nowych rzeczy, wychodzenie ze skorupy cierpienia i złych wspomnień, próby ułożenia życia według nowych reguł i wartości. Tym razem zyskują ci, którzy poprzednio zostali pokrzywdzeni przez los i zbiegi okoliczności, a tracą ci, którym dotąd wiodło się dobrze. Daleko do szczęśliwych zakończeń, jednak jak w życiu, przeznaczenie czasem się uśmiecha, a kiedy indziej zabiera to, co najcenniejsze. I jeszcze obraz pozornej spójności, podczas gdy każde ogniwo egoistycznie stara się świecić indywidualnym blaskiem, bez patrzenia na dobro całości.

Jestem pod wrażeniem surowej, przenikliwej narracji, wnikliwego spojrzenia, szczerego oddania natury człowieka, umiejętności podsycania zaciekawienia, a przecież powieść prowadzona w spokojnych rytmach. Nie zabrakło sprytnie wplecionego humoru, nadającego nieco lekkości i delikatności opowiadanej historii. Wiele niewiadomych i niedopowiedzeń, świadome pozostawienie czytelnikowi swobody w snuciu przypuszczeń odnośnie finalnej odsłony. Zastanawiamy się, czy wygra niedostrzegana miłość? W jaki sposób można by było pokonać obawy i lęki? Dlaczego niektórych wypowiedzianych bolesnych słów nie można wycofać już z obiegu życia? Jak unikanie odpowiedzialności wpływa na innych? Czy można jeszcze liczyć na radość i spełnienie, kiedy otoczenie wydaje się sprzeciwiać dobrym intencjom? Zerknijcie na wrażenia z pierwszego i drugiego tomu sagi, "Ziemia kłamstw" i "Raki pustelniki", satysfakcjonujące przygody czytelnicze.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 274 strony, premiera 07.07.2017 (2007)
tłumaczenie Ewa M. Bilińska, Witold Biliński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa.

sobota, 14 października 2017

RAKI PUSTELNIKI Anne B. Ragde

SAGA RODZINY NESHOV tom 2

"...chociaż każdy na co dzień chodzi i zajmuje się swoim życiem i znojem we własnym gospodarstwie - to w chwili, gdy coś się stało, byli razem, byli jedną wioską."


Wspaniałe zanurzenie w surowych i nieco smutnych norweskich klimatach, ale z jak mocno ciepłymi sercami głównych bohaterów. Wciągająca i uwodząca powieść, magnetycznie przyciąga prawdziwymi i wiarygodnymi barwami użytymi do zilustrowania ludzkich losów. Bezpośrednie odwołanie do naturalnych i autentycznych emocji, niezakłamane opisywanie każdego detalu. Postawy i czyny bohaterów brzmią niezwykle przekonująco, sugestywnie, mamy wrażenie jakby historia dotyczyła faktycznych postaci, ludzi głęboko osadzonych w dziedzictwie, którego nic nie jest w stanie w nich zagłuszyć.

Rodzina przytłoczona wybrzmiewaniem świeżo ujawnionych tajemnic, starająca się poradzić sobie z nową odsłoną rzeczywistości. Staranne omijanie prawdy nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Rzeczy dotąd budowane na kłamstwie wytraciły stabilne podłoże i rozsypały się nieodwracalnie. Trzeba wpasować się nie tylko do nowej wiedzy o członkach rodziny, ale także odbudować relacje, oddać bliskim część siebie, ofiarować zrozumienie i akceptację, być gotowym do poświęceń, a przy tym nie zatracić własnej tożsamości. Z zainteresowaniem obserwujemy rozterki i wahania bohaterów, wysiłki sprostania konieczności przewartościowania życia, stawieniu czoła wielkim wyzwaniom, zaskakującym wyborom i decyzjom.

Wiele się w powieści dzieje, jednak wszystko splecione niespiesznymi rytmami, tak aby był czas na przemyślenia i refleksje, dokładne zrozumienie pojawiających się dylematów i wątpliwości, uchwycenie potęgi więzi, poczucia odpowiedzialności i rodzącej się solidarności. Jakże różne charaktery, style życia, postawy i poglądy, lecz wszystko składa się na unikalną i zrównoważoną całość. Przyjemnie odbywa się tę podróż czytelniczą, obserwuje łapanie rytmów codzienności, poszukiwanie siebie samego, odnajdywanie odpowiedzi na pojawiające się pytania, zdobywanie odwagi, aby choćby sprawdzić, jakie są możliwości spełnienia marzeń. Bliżej o postaciach powieści napisałam we wrażeniach po przeczytaniu "Ziemi kłamstw", pierwszego tomu sagi.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 312 stron, premiera 05.06.2017 (2005), tłumaczenie Ewa M. Bilińska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa.

Początek formularza Dół formularza

czwartek, 12 października 2017

W GODZINIE ŚMIERCI Peter James

ROY GRACE tom 9

"Potem nastąpiła cisza. I właśnie ta cisza brzmiała najdonośniej."

Po zapoznaniu się z zajmującym thrillerem "Ludzie doskonali" zdecydowałam się zwrócić uwagę na inne książki Petera Jamesa. Biorąc do ręki "W godzinie śmierci" nie wiedziałam, że to już dziewiąty tom serii kryminalnej, jednak szybko odnalazłam się w zarysie poprzednich jej odsłon. Autor zwięźle i esencjonalnie przedstawia informacje niezbędne do tego, aby czuć się komfortowo i w temacie. Jestem zadowolona z tej przygody czytelniczej, szybko wciągnęła mnie w swój świat, chętnie podążałam zawiłym tropem zbrodni, tym bardziej, że kryminał wzbogacono elementami sensacji, a niekiedy nawet lekkiego thrillera, a taka mieszanka gatunków barwnie i atrakcyjnie wybrzmiewa.

Wartko tocząca się frapująca intryga, ciekawe zwroty akcji, rozbudowane czasowo wątki, gangsterskie nawiązania nadające charakterystyczny klimat historii. Z jednej strony kilka aspektów śledztwa jest z góry znane lub łatwo domyślamy się ich, a z drugiej strony nad kilkoma sprawami musimy mocniej pochylić się, zwłaszcza tymi, które działy się w dalekiej przeszłości. Odpowiada mi taki styl prowadzenia zagadki kryminalnej, wymykająca się szablonom struktura zbrodni, konieczność spojrzenia na nią z szerszej perspektywy, interesująco rozbudowana baza obyczajowa przybliżająca oprócz zawodowego także prywatne życie głównego bohatera cyklu.

Nadinspektor policji Roy Grace to wyrazista i poukładana postać, oddana rodzinie, pracy i służbie miastu Brighton. Kieruje się stałymi życiowymi wartościami, etycznymi normami, poczuciem konieczności doprowadzenia do sprawiedliwości, skłonny jest do poświęceń i wyrzeczeń. Widać też, że lubi wykorzystywać niekonwencjonalne metody, aby odpowiednio pokierować śledztwem. Tym razem Roy mierzy się ze szczególnymi problemami rodziny Dale, dramatyczną przeszłością, mrocznymi tajemnicami, zagadkową wiadomością zapisaną na skrawku starej gazety, oraz pielęgnowanym latami poczuciem krzywdy, niesprawiedliwości, chęcią zemsty i odwetu.

Dziewięćdziesięcioośmioletnia Aileen zostaje brutalnie zamordowana w swojej luksusowej willi, złodzieje wykradli wszystkie cenne dzieła sztuki. A na dodatek, jej brat wraz z synem decydują się wziąć sprawiedliwość we własne ręce. Nasilają się niepokojące wydarzenia, rośnie presja czasu, dochodzenie wymaga coraz większej uwagi i koncentracji sił. Niełatwe podążanie tropem pamiątkowego starego zegarka prowadzi aż do Nowego Jorku. Również wiele się dzieje się wokół rodziny detektywa, która nieświadoma jest stałej inwigilacji i grożącego niebezpieczeństwa. Satysfakcjonujący relaks z książką w ręku, odpowiednio wyważona intryga, porcja czytelniczego dreszczyku, pojawiająca się chęć natychmiastowego sięgnięcia po inne tomy serii.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 478 stron, premiera 27.09.2017 (2013), tłumaczenie Magdalena Koziej
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 11 października 2017

POMIĘDZY NAMI GÓRY Charles Martin

[PRZEDPREMIEROWO]

"To zaskakujące, co cenimy, kiedy jest z nami naprawdę źle."

Ciekawe spotkanie czytelnicze, w przyjemny sposób wypełnia kilka godzin relaksu z książką. Nie trzyma mocno w napięciu, lecz we frapujący sposób wciąga w śledzenie fabuły. Wyjątkowo trudne wyzwania przed bohaterami książki, wyrwani z bezpiecznych i utartych szlaków zwykłej codzienności, teraz muszą szybko nauczyć się funkcjonować z dala od cywilizacji. Nagłe pokrzyżowanie zamierzeń i planów, wystawienie na surowe i dzikie prawa natury, brutalna walka o życie. Mierzenie się z niebezpieczeństwem, udręką i cierpieniem, stawianie czoła własnym słabościom, niedyspozycjom, wyczerpaniu i zmęczeniu, ale także konfrontowanie się z bolesnymi wspomnieniami.

W srogich warunkowaniach przyrody, przy uciążliwych zmaganiach z samym sobą i otoczeniem, człowiek zostaje wystawiony na ciężką próbę. Odzywają się głęboko zakodowane lęki i obawy, ale również intensywne pragnienie przetrwania, niesienia pomocy drugiej osobie, zachowania ludzkiej godności i poczucia wartości. Do głosu dochodzą najróżniejsze emocje, zarówno te pomagające w uniknięciu śmierci, jak i te prowadzące do samozniszczenia. Wspólne doświadczenia i przeżycia budują współzależne powiązania, unikalną więź, silną zażyłość i poczucie wspólnoty. Krystalizuje się odpowiedzialność, oddanie, zrozumienie, przywiązanie, przyjaźń i miłość. Łańcuch relacji, jednak z bardzo kruchymi i łamliwymi powiązaniami między ogniwami.

Głównymi bohaterami powieści są Ben Payne, chirurg ortopeda wracający z konferencji medycznej, uwielbiający bieganie i wspinaczkę wysokogórską, oraz Ashley Knox, felietonistka pisząca do magazynów kobiecych, za kilkanaście godzin wychodząca za mąż. Nieznajomi ocaleni z katastrofy awionetki podczas zamieci śnieżnej, oboje poważnie ranni, zdani tylko na siebie, bez możliwości schronienia i pomocy, wystawieni przez fatalne zrządzenie losu na życiowy sprawdzian o największej randze. Środek nietkniętego i niezamieszkałego pustkowia stanu Utah, niedostępne górskie szczyty, pokryty śniegiem krajobraz, dojmujące zimno, brak wytyczonych szlaków, żywności i szansy kontaktu z kimkolwiek innym. Krok po kroku, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, usilne próby pokonywania problemów, odległości, wyniszczenia organizmu i psychiki.

Mocne wrażenie wywarł na mnie cichy i wzruszający monolog Bena z żoną, podejście Payne do ludzi, głębokie zrozumienie wszystkich aspektów niepokojącej sytuacji i odpowiednia postawa wobec nich. Przekonała mnie postać odważnej i twardej Ashley, umiejętność odczytywania nastroju drugiego człowieka i właściwego sterowania rozmową. Natomiast drażniło mnie zbyt wiele pojawiających się sukcesywnie przychylnych zbiegów okoliczności, sprzyjających przypadków, przewidywalnych scen, ale to lekka i przyjazna literatura, która ma przede wszystkim bawić, a także w pozytywnych barwach skłaniać do przemyśleń. Czy każdy z nas dysponuje taką samą wolą życia? Dlaczego miłość potrafi przewartościować życie, wpływać na inny odbiór świata, zabliźniać rany i dawać nadzieję? Jak wielką siłę, otuchę i ukojenie przynosi przebaczenie? 

4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 336 stron, premiera 11.10.2017 (2010), tłumaczenie Jacek Bielas
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse.

wtorek, 10 października 2017

KARMIN Agnieszka Meyer

"Pochodzenia się nie wybiera. Ale pamiętać trzeba, mimo wszystko."

Jestem na siebie nieco zła, że długo kazałam książce czekać na spotkanie, a ona miała tak wiele ciekawego do zaoferowania. Z wielką przyjemnością ją pochłaniałam, ciesząc się wątkami intrygującej fabuły, doceniając barwny styl narracji i możliwość sympatycznego przeniesienia się na chwilę w inny świat. Wciągająca przygoda czytelnicza, zanurzanie się w opowiadaną historię przyniosło sporą radość i satysfakcję czytelniczą.

Fantastyczny klimat powieści, natychmiast się w nim odnalazłam, ciesząc się przesiąknięciem wielokulturowością, spojrzeniem na bolesne odniesienia do historii, wkraczaniem we współczesne trendy społeczne. Wszystko frapująco przenikane przez tajemnice, zmysłowe nawiązywanie do różnych gałęzi sztuki, równoważenie świata realnego z tym delikatnie abstrakcyjnym i naznaczonym mistycznymi nutami. Retrospekcje bohaterów, mieszanka dalekich i bliskich wspomnień, wartych zapamiętania i pielęgnowania, ale też tych, które najchętniej nadpisałoby się nowymi.

Wyraziste i przekonujące postaci, wprowadzające urok niepowtarzalności i unikalności. Max, stolarz, silna osobowość skoncentrowana na sobie. Selina, konserwatorka książek, poszukująca potwierdzenia własnej wartości. Jess, próbująca miłością uleczyć rany, silnie osadzona w teraźniejszości. David, poliglota, wyjątkowo zagadkowy mężczyzna, cierpiący na narkolepsję. Utożsamiamy się z bohaterami, przyglądamy się ich losom i dylematom, staramy się zrozumieć czyny i postawy, często popieramy, a kiedy indziej, wręcz odwrotnie, pragniemy odwieść od podejmowanych decyzji, czy nakłonić do szybszego działania, nieodkładania na później tego, co przynosi trwałe szczęście, radość, miłość i spełnienie.

Ich ścieżki życia silnie splatają się ze sobą, wiele oczekują nie tylko jedno od drugiego, lecz także od samych siebie. Przeszłość, która rzutuje na postrzeganie otoczenia i najbliższych, jeszcze nie do końca pozamykane epizody i nieuporządkowane relacje. Marzenia, pragnienia i tęsknoty domagające się doprecyzowania. Paleta silnych emocji, czasem wymykająca się określeniu, zdefiniowaniu, rozumieniu i akceptacji. I jeszcze stara irlandzka księga w tle, która wydaje się odzwierciedlać prawdziwe kolory życia, interesująco symbolizując jego sens i równowagę, potrzebę dostrzegania piękna duszy i konieczność jego pielęgnowania.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 286 stron, premiera 30.03.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

poniedziałek, 9 października 2017

STRACONA Amy Gentry

[PRZEDPREMIEROWO]

"Tak łatwo zapomnieć, jak straszny jest świat. Tragedia nam o tym przypomina. W tym sensie jest oczyszczająca. Ale kiedy jej wspomnienie zaczyna blednąć, trzeba raz po raz wracać do źródła."

Bardzo ciekawie zakręcona fabuła, z zainteresowaniem przenikamy przez jej warstwy, wczuwamy się w mroczny klimat. Narracja frapująco poprowadzona, emocjonujące odsłony prawdy, do końca nie mamy pewności, czy wysuwane przez nas przypuszczenia i domysły znajdą potwierdzenie, jak ostatecznie rozstrzygną się losy bohaterów, w jakim świetle będziemy widzieć kluczowe postaci po zaznajomieniu się z ich przeżyciami. Przyjemne zaczytanie, wzbogacone dreszczykiem, a przy tym skłaniające do przemyśleń i refleksji. Do czego jesteśmy zdolni, aby móc przeżyć, przetrwać, zapomnieć, wybaczyć, uniknąć samozniszczenia?

Bolesna strata bliskiej osoby, poczucie dojmującej pustki, którą ciężko czymkolwiek zapełnić, intensywne naciski ze strony własnych wyrzutów sumienia, oskarżanie się o brak przewidywania, nieumiejętne działanie, niewłaściwe postawy. Mieszanka sprzecznych uczuć i niekomfortowych wrażeń rządząca bohaterami, chęć ucieczki w ciszę i milczenie. Niemożność pożegnania się ze wspomnieniami, dawnymi pragnieniami i niespełnionymi marzeniami. Tylko pozornie znika jedna osoba, ponieważ fakt ten pociąga za sobą zagubienie się innych, rozpłynięcie w przenikliwym bólu i cierpieniu. Rodzina dotąd zgodna, scalona, szczęśliwa, stopniowo traci te przymioty, a każdy z jej członków na swój sposób próbuje poradzić sobie z traumą.

Aż pewnego dnia w drzwiach domu pojawia się zaginiona osoba. Wówczas życie przewraca się w kolejną stronę, znów kształtują się relacje i zależności. Z zainteresowaniem przyglądamy się poruszeniu wśród uczestników zdarzeń, niepewnym posunięciom, nowym wzorcom zwykłej codzienności, próbom odzyskania straconych lat. Wiele w powieści dzieje się, bogactwo zdarzeń, choć nie z każdą z kluczowych postaci udaje się nawiązać bliską więź. Podobała mi się treść zawarta w dialogach, mocna, bezpośrednia, dosadna, ale jednocześnie sprytnie wymykająca się jednoznaczności i oczywistości. Burzliwe wrażenia, przenikliwe spostrzeżenia, zajmująca analiza kształtowania się osobowości pod wpływem zewnętrznych czynników. Liczyłam na sprawniejsze podsycanie napięcia, jednak i tak chętnie zanurzałam się w przedstawianej historii.

Trzynastoletnia Julie zostaje uprowadzona nocą z rodzinnego domu, świadkiem zdarzenia jest jej przerażona młodsza siostra. Rodzice obdarowują zaufaniem policję czekając aż śledczy odnajdą ich córkę. Niestety, nie udaje się to. W miarę upływu czasu, w zasadzie oprócz ojca, wszyscy już stracili nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Jednak niespodziewanie dziewczyna wraca po ośmiu latach, a jej kondycja fizyczna i psychiczna to dowód na wyjątkowo dramatyczne doświadczenia. Co tak naprawdę działo się z Julie? Czy uda się jej ponownie złączyć z rodziną, odnaleźć wspólną więź, otrzymać zrozumienie, akceptację i miłość? Dlaczego w sprawę tak mocno angażuje się prywatny detektyw? Jakimi zaskakującymi informacjami dysponuje?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 238 stron, premiera 10.10.2017, tłumaczenie Maciejka Mazan
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

niedziela, 8 października 2017

SIOSTRZYCZKI Michael Palmer

"Jeśli chodzi o atmosferę, politykę, porządek społeczny, a nawet język, oddział chirurgiczny to świat wewnątrz zamkniętego świata znajdującego się wewnątrz kolejnego zamkniętego świata."

Debiutancka książka autora specjalizującego się w tworzeniu thrillerów medycznych. Lekka, prosta, dość przewidywalna, ale nosząca już znamiona bogatej wyobraźni autora, umiejętności budowania napięcia i zgrabnego łączenia intrygujących wątków, jak ma to miejsce choćby w "Traumie" czy "Odpornym". W zasadzie niczego tej przygodzie czytelniczej nie brakuje, przejrzysty styl, ciekawe kluczowe postaci, zaskakujące wydarzenia mające miejsce w jednym z bostońskich szpitali, uwikłanie pozytywnych bohaterów w zagmatwany spisek i konieczność udowadniania swojej niewinności, a jednak wszystko w dość słabej wyrazistości, jeszcze nieodmalowane pełnymi barwami.

Może powieść nie trzyma w silnym napięciu, zbyt szybko trafiamy na trop popychający ku odkrywaniu prawdy, spodziewamy się finalnych odsłon historii, to jednak potrafimy wkręcić się, chętnie podążamy za biegiem fabuły. Właściwie nie spotkałam elementów powieści, które by specjalnie drażniły czy irytowały, może z wyjątkiem zbyt płytko nakreślonych romantycznych nut, ale jednocześnie nie otrzymałam mocnych akcentów czy spektakularnych efektów. Dynamicznie, sensacyjnie, spiskowo, lecz z niewymagającym zaangażowaniem odbiorcy. Frapująca przygoda czytelnicza, odpowiednia na zapełnienie wolnego czasu, odnalezienie mniej ambitnego, choć skłaniającego do przemyśleń, źródła rozrywki z klimatycznym dreszczykiem emocji. Spojrzenie na kontrowersyjne kwestie eutanazji, prawnych uwarunkowań, etycznych dylematów, rozwiniętej empatii, ludzkiego współczucia czy postrzegania przez pryzmat zabójstwa.

David Shelton, chirurg o nadszarpniętej reputacji, zmagający się z echami tragicznych wydarzeń w prywatnym życiu, zostaje uwikłany w zabójstwo z premedytacją, przyspieszenie śmierci pacjentki, działanie na szkodę szpitala i dobrego imienia wykonywanego zawodu. Ponadto, w placówce medycznej mają miejsca tajemnicze zgony, a personel pielęgniarek zdaje się wiedzieć więcej niż inni o sekretach skrywających się za drzwiami w salach dla nieuleczalnie chorych. Dlaczego to właśnie na Davida padają podejrzenia śledczych? Czemu spotyka się z silnym ostracyzmem ze strony kolegów z pracy? Jak skutecznie bronić się wobec wysuwanych oskarżeń i zarzutów? Czy uda się oczyścić atmosferę niechęci i wrogości? Powieść napisana trzydzieści pięć lat temu, od tego czasu wiele już zmieniło się, zarówno w medycynie, jak i w sztuce pisania thrillerów, jednak interesująco jest się w nią zagłębić, gdyż złożona natura ludzka, generalne wzorce zachowań, pakiet ułomności i słabości, wciąż pozostają niezmienne.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller medyczny, 352 strony, premiera 27.06.2017 (1982), tłumaczenie Paweł Wieczorek
Książkę "Siostrzyczki" zgarnęłam z półki "nowości".

piątek, 6 października 2017

CISZA Thomas Raab

"Prawda jest żarłoczna, nie jest w stanie nasycić się tajemnicą, aż wreszcie, jak spasiony robak przegryza sobie drogę na światło dzienne, spada z plaśnięciem na ziemię i leży sobie na oczach wszystkich."

Nietypowa propozycja czytelnicza, intrygujący i wciągający thriller psychologiczny, książkę zakończyłam z poczuciem sporej satysfakcji czytelniczej. Autor we frapujący sposób opisuje postać seryjnego zabójcy. Z dużą szczegółowością poznajemy narodziny osobowości mordercy, co wpłynęło na obraną przez niego postawę życiową, jakie podłoże miały brutalne czyny i niosące śmierć zachowania. To także mroczny obraz małej lokalnej społeczności, nieco odizolowanej, kurczowo trzymającej się utartych wzorców stylu życia, gwałtownie i nerwowo reagującej na wszystko to, co odmienne, niezrozumiałe i odstępujące od przyjętych reguł. Niedostrzegającej tego, co niewygodne, niejasne i nieprzystępne, tak jakby świadome wymazującej kłopotliwy obrazu z oczu, niwelującej go również z ludzkich serc, pozbawiającej się współczucia, empatii i chęci niesienia pomocy. Zwalniającej się z zaangażowania, brania choć części odpowiedzialności także za innych, otaczania ich opieką i troskliwością. I w tym wszystkim uporczywie odwołującej się do dawnych wierzeń, przesądów i zabobonów.

Książka napisana ciekawie i przystępnie, zręcznie balansująca na emocjach czytelnika, umiejętnie podsycająca napięcie, na tyle sprytnie trzymająca w niepewności, że trudno przewidzieć scenariusz zdarzeń. Tak naprawdę, do końca nie wiemy, w jakim kierunku potoczy się akcja, jak w ostatecznej odsłonie zinterpretujemy profil głównego bohatera, ani w jaki sposób przyjdzie pożegnać się z nim. Opisy przekonują, zwracają uwagę na istotne detale, odsyłają do wcześniejszych aluzji i wzmianek, szybko wczuwamy się w zaproponowany styl opowieści. Warto podkreślić, że cała paleta bohaterów została wyraziście i przekonująca odmalowana, doskonale odbieramy to, co mają do przekazania, czemu tak, a nie inaczej, wtapiają się w scenerię, dlaczego w danym momencie pojawili się w życiu kluczowej postaci. Skrajne odczucia, silne poruszenie, bolesny blask samotności, krzywdzące brzmienie plotki, dotkliwe ciosy pomówień. A do tego przekonanie, że coś, co mogłoby być mocnym atutem, staje się źródłem cierpienia.

Karl Heidemann już od dnia narodzin okazał się wyjątkowym dzieckiem, z jednej strony wymagającym szczególnej uwagi otoczenia, a z drugiej strony usilnie się od niego izolującym. Ucieka w uniwersum ciszy, ponieważ tylko ona jest w stanie przywołać jego spokój i ukojenie. Po dramatycznym przeżyciu w wieku dziesięciu lat, utracie najbliższej sercu osobie, jego wewnętrzny i zewnętrzny świat zaczyna coraz intensywniej zmieniać się, przybierać ciemne barwy, ocierać się o nieszczęścia i tragedie. Karl ma przekonanie, że podążając za wezwaniami duszy, realizując narzuconą sobie misję, szczerze ratuje i zbawia ludzi, ofiaruje wdzięczność i miłość. Ale czy istnieje podarunek śmierci, która nie wywoła żalu ani poczucia utraty? Czy śmierć może być mediatorem pokoju, dobrym pasterzem, a żałoba niczym więcej niż przejawem egoizmu, wręcz chciwości, niepozwolenia na odejście? Czy jest siła większa, bardziej zaraźliwa, budująca albo niszcząca niż ta w ludzkich głowach? A może alternatywą dla wszystkich oczekiwań jest życie?

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 350 stron, premiera 13.09.2017, tłumaczenie Marzena Wasilewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 5 października 2017

LUNATYCY Håkan Eriksson

"Trafiają się komórki terrorystyczne, które przez wiele lat znajdują się w trybie czekania. Aż pewnego dnia nagle się aktywują. Jakby obudziły się ze snu..."

Fabuła książki odwołuje się do lęków i obaw społecznych związanych z zagrożeniem dla świata, jakie stanowią nowi i świeżo nawróceni muzułmanie wybierający radykalne poglądy religijne i polityczne, zdecydowani kroczyć drogą świętej wojny i męczeństwa, finansowo wspierani, ideologicznie szkoleni i odpowiednio przygotowywani do dokonywania ataków terrorystycznych. Ale to także odniesienia do wyjątkowo, żeby nie powiedzieć beznadziejnie, trudnego zadania kontroli napływających mas ludzi, fali uchodźców, wśród których do europejskich krajów przedostają się również bojownicy dżihadu. Duża liczna przyjezdnych i złożone kwestie identyfikacji sprawiają, że praca służb bezpieczeństwa przypomina przysłowiowe szukanie igły w stogu siana.

Europejskie służby bezpieczeństwa, stojące przed wyzwaniem globalnego terroryzmu, bazujące na wnioskach z tragicznych doświadczeń, wymianie informacji i wiedzy personelu, zacieśniające współpracę w zakresie wyszukiwania uśpionych komórek terrorystycznych planujących zamachy, siejących strach i próbujących dezorganizować życie społeczne. Pozyskiwanie pozornie błahych spostrzeżeń od informatorów, prowadzenie skomplikowanych działań, wyławianie informacji z potężnych baz danych, sprytne i błyskawiczne kojarzenie faktów czy rzucanych luźno wzmianek.

Także Szwecja angażuje się w walkę z terroryzmem, ale też z grona jej obywateli rekrutowani są młodzi mężczyźni i kobiety, sympatycy Państwa Islamskiego. Anette Jansson, komisarz wydziału kryminalnego, służby specjalnej odpowiadającej za bezpieczeństwo wewnętrzne, antyterroryzm i kontrwywiad, próbuje rozwikłać sprawę tajemniczego brutalnego pobicia młodego szwedzkiego obywatela, intuicyjnie wyczuwa, że za tym przestępstwem może skrywać się o wiele większe niebezpieczeństwo. Rozpoczyna się nasycona niepewnością i niedopowiedzeniami gra między Säpo a wprawionymi w walce terrorystami.

Wyraziste portrety bohaterów, nie są im obce negatywne cechy, niewiedza, wątpliwości, poczucie bezsilności czy zaślepienia. Thriller prowadzony w spokojnych rytmach, a rozmachu i rozpędu nabiera dopiero pod koniec. Z jednej strony brakowało mi narastającego napięcia, nagłych zmian akcji czy oderwania od dość przewidywalnego scenariusza zdarzeń. Z drugiej strony miało to uzasadnienie w przedstawianiu akcji z różnych perspektyw i uczulaniu na wprowadzone w treść istotne przekazy. Powieść bardziej do refleksji niż dla czystej rozrywki czytelniczej. Choćby spojrzenie na kondycję służb bezpieczeństwa, skuteczność walki z terrorystami, polityczną poprawność i prawne obwarowania.

3/6 - w wolnym czasie
thriller, 400 stron, premiera 14.09.2017, tłumaczenie Agata Teperek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse.

środa, 4 października 2017

RÓŻANIEC Rafał Kosik

"Prawo przede wszystkim służy utrzymaniu porządku, na drugim miejscu... obronie interesów grupy tworzącej owo prawo, a dopiero dalej mgliście rozumianej sprawiedliwości."

Podobała mi się zwłaszcza pierwsza część powieści, rewelacyjnie mi się ją czytało. Z dużo mniejszym entuzjazmem podchodziłam do drugiej, ale mocne zaczytanie wróciło w trzeciej. Książka nierówna, jednakże generalne wrażenie bardzo pozytywne, sympatycznie spędziłam z nią czas. Z uznaniem podchodziłam do intrygującej społecznej koncepcji zaprezentowanej przez autora, ciekawa byłam, jak rozwinie się scenariusz zdarzeń, w jaki sposób potraktowani zostaną bohaterowie, czy uda im się z sukcesem skonfrontować z systemem. Wiele pomysłów zaskakuje, przekonuje, nakłania do refleksji, a to czyni przygodę czytelniczą atrakcyjną, wciągającą i zapadającą w pamięć.

Ponura i przygnębiająca wizja Warszawy przyszłości po zagadkowej Przemianie, miasto pierścień, wyizolowane społeczeństwo, nowy porządek rzeczy, a jednak stałe elementy ludzkiej natury, które w każdych okolicznościach aktywują typowe cechy i modelowe wzorce zachowań. Polityczne machinacje, walka o władzę, dominowanie nad słabszymi, bezwzględne eliminowanie przeciwników i tych, którzy w przyszłości mogą stwarzać zagrożenie dla ustalonego porządku publicznego. Instytucje wnikliwie filtrujące i ściśle kontrolujące życie jednostek, przenikające przez każdą jego sferę, narzucające odgórnie kategorie i przyporządkowujące odpowiednie wartości dla słów, gestów, czynów, a wszystko w imię dobra ogółu ludzkości. Wsparte prawem i służbami bezpieczeństwa nieograniczone wręcz możliwości sterowania społeczeństwem.

Wcześniej czy później, w realiach niesprzyjających swobodzie i wolności jednostki, rodzi się zwątpienie, protest, opór i bunt. Zwłaszcza kiedy w rozgrywki i manipulacje wciągnięta zostaje osoba ze zdolnościami i umiejętnościami poszukiwanymi przez władzę i jej oponentów, mogąca pomóc zdobyć znaczącą przewagę, a którą poddaje się perfidnemu szantażowi, grożąc utratą najcenniejszej wartości w życiu. Jak skutecznie pokonać policyjny system, choć zaprojektowany do ochrony społeczeństwa, poprzez diagnozowanie potencjalnych przestępców, mający do dyspozycji bogatą bazę danych, to jednak pozbawiony nadzoru wewnętrznych procedur? Mnogość wątków, które ciekawie zazębiają się, nie na wszystkie znajdziemy odpowiedzi i wyjaśnienia w finalnej odsłonie powieści, jednak sprawiają, że jeszcze mocniej angażujemy się w czytelniczą rozrywkę. Dynamicznie, mrocznie, tajemniczo, ze sporą dawką przygód i napięcia, frapującym osobistym spojrzeniem bohaterów.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 512 stron, premiera 30.08.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Powergraph.

poniedziałek, 2 października 2017

GRZESZNIK Artur Urbanowicz

"Jak się uważnie przyjrzysz, całe zło na tym świecie to wynik jednego czynnika. Egoizmu właśnie, czyli dążenia do swojego dobra po trupach."

Twardy orzech do zgryzienia w ocenieniu tej powieści. Sporo mieszanych odczuć towarzyszyło mi podczas zagłębiania się w nią. Po zapoznaniu się z fantastycznym "Gałęzistym", który dostarczył mi mocną dawkę relaksu, i w oczekiwaniu na kolejną książkę autora, wysunęłam chyba zbyt duże wymagania wobec "Grzesznika". W poprzedniej przygodzie czułam narastające napięcie, budowane z dużą smykałką, lekkim piórem i zrozumieniem potrzeb odbiorcy, jednak teraz, jak na horror, zbyt mało było dreszczy emocji, nie dostałam znaczącego podniesienia czytelniczej adrenaliny.

Owszem, podobały mi się mroczne, ponure, zatrważające opisy okoliczności, scen i myśli bohaterów, przesiąknięte ludzkimi ułomnościami i słabościami, uwypuklające skłonność do popełniania grzechu i czynienia zła. Autor potrafi wybornie wytworzyć klimat niepewności i niedopowiedzeń, wyczekiwania na coś nieokreślonego, złowieszczego, zwodniczo czającego się w ciemnych zakamarkach ludzkich dusz. Natomiast zabrakło mi mocniejszych uderzeń, bardziej zaskakujących zwrotów akcji, jeszcze głębszej perspektywy. Pozornie wszystko jest, ale zatrzymuje się na powierzchowni, nie przenika wnikliwie przez kolejne warstwy.

Pomysł z wprowadzeniem wielkiej dawki humoru w dialogach zaliczam do ciekawych. Uzasadniony nadaniem lekkości ponuremu w odbiorze nastrojowi powieści, a także budujący w początkowej fazie rozkręcania się fabuły stan beztroski, niefrasobliwości, wyrzekania się odpowiedzialności za czyny przez kluczową postać, aby później krok po kroku zdejmować maski iluzoryczności i fałszywości. Co prawda żartobliwe akcenty odbiegały nieco od mojego poczucia humoru, to jednak idealnie wpasowywały się w konwencję gangsterskiego środowiska.

Główny bohater powieści, Marek Suchocki, bezwzględnie trzęsący suwalskim półświatkiem, niespodziewanie dla siebie samego zaczyna odczuwać zagrożenie ze strony pojawiającego się właśnie wyjątkowo niebezpiecznego konkurenta. Ulega groźnemu wypadkowi i musi stawić czoło nowej rzeczywistości. I znów niejednoznaczny odbiór, z jednej strony interesująco wykreowane postaci, których sposobem na życie okazuje się odgrywanie kluczowej roli w przestępczym świecie, a z drugiej strony ich profesjonalne przygotowanie do wykonywania tego zajęcia wydaje się mało przekonujące. Ciekawą postacią okazała się matka Marka, wzbudzająca wbrew kłopotliwemu zachowaniu ciepłe i sympatyczne odczucia, wyczekiwałam spotkań z nią.

Powieść czyta się dobrze, płynnie, wartki rytm, choć niekiedy miałam przesyt dywagacjami nasyconymi morałami i odgórnymi receptami na właściwe życie. Rozumiem czemu miały służyć, lecz w moim odczuciu lepiej byłoby je skrócić, przedstawić w mniej bezpośredniej i wymownej formie, tak aby czytelnik miał okazję do samodzielnego odnalezienia się w tematycznych wzmiankach, poddania się refleksjom, a być może nawet poszukiwania odniesień do własnych błędów i zaniedbań. Frapująco potwierdzone przekonanie, że wypuszczone z rąk zło, powraca z dodatkowym bagażem, nad którym nie ma się już kontroli.

Demoniczne nuty, opętanie, obłąkanie, pomieszanie zmysłów i utrata władzy nad życiem. Zawieszenie między jawą a snem, wychwytywanie tajemniczych wizji i niepokojących obrazów projektowanych przez wewnętrzne dylematy, wyrzuty sumienia i poczucie winy. A może właśnie na przekór prawdzie i sprawiedliwości, trzymanie się za wszelką cenę egoistycznych pobudek, zdradliwego przesunięcia tolerancji na zło, poddawanie się stopniowemu upadkowi. Spodziewałam się w zakończeniu mocnego tupnięcia, jak to miało miejsce w "Gałęzistym", otrzymałam mniej zaskakującą propozycję finalnej odsłony, choć trzeba podkreślić, że wszystkie wątki dobrze się ze sobą łączą, tworząc wspólną całość, a ich wyjaśnieniom niczego nie brakuje.

Nie mogę napisać, że książka nie wciąga czy nie jest atrakcyjna, bo byłoby to krzywdzące, bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że nie wszystko zagrało w powieści zgodnym pulsem, czasem brakło intensywności wykonania, z kolei kiedy indziej brzmienie jakiegoś fragmentu szczególnie spodobało mi się i zdobyło moje uznanie. Nieco rozminęłam się z powieścią w podróży czytelniczej, jednak z zainteresowaniem wyczekiwać będę kolejnej książki autora. Przekonajcie się sami, jakie wrażenie robi historia zawarta na łamach stron "Grzesznika".

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 476 stron, premiera 07.08.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Gmork. :)

sobota, 30 września 2017

DZIEDZICE ZIEMI Ildefonso Falcones

KATEDRA W BARCELONIE tom 2

"Jeśli udało mi się zostać szanowanym człowiekiem, to może właśnie dlatego, że nigdy przed nikim nie zginałem karku."

Zagłębiając się w mocno rozbudowaną powieść wkraczamy na wiele godzin w ponure klimaty, średniowieczny mrok, złowróżbne zabobony, dotkliwe klęski głodu, zarazy niosące żniwo śmierci, krwawe echa inkwizycji, licznych wojen i bezlitosnej walki o władzę. Przygnębiające losy bohaterów, odmalowane ciemnymi barwami, nasycone niepokojem i strachem. Jeśli tylko dobrze odnajdujemy się w takiej posępnej atmosferze fabuły, książka ma sporo do zaoferowania.

Przyjazny, płynny i dynamiczny nurt narracji. Akcja powieści obejmuje okres od tysiąc trzysta osiemdziesiątego siódmego do tysiąc czterysta dwudziestego trzeciego roku. Trzeba przyznać, że autor nakreślił wyjątkowo bogate w zdarzenia scenariusze ludzkich żyć, z wieloma nagłymi zwrotami akcji, często zakończone w nagły i tragiczny sposób. Powstaje wrażenie, że tak naprawdę dominuje cierpienie, zdrada i zemsta, a pomyślność, szczęście i radość są jedynie deficytowymi wartościami. A jednak i w takich okolicznościach można dostrzec przebijającą się lojalność, poświęcenie, miłość i sprawiedliwość.

Z niezwykłą starannością, zwracaniem uwagi na najdrobniejszy detal, nakreślono tło historyczne, uwzględniające faktyczne wydarzenia, znaczące postaci, hierarchię społeczną, elementy codziennego życia mieszkańców, specyfikę wykonywanych zawodów, praktykowane zwyczaje. Barcelona ukazująca się z różnych perspektyw, zgiełku miejskiego życia, ulicznego handlu, różnorodności przywożonych przez żeglarzy towarów, stylów ówczesnej architektury, imponujących sakralnych budowli, kościołów, klasztorów, cmentarzy, wyposażenia zwykłych domów, rzetelnych obrazów bogatych i biednych dzielnic.

Hugo Llor to główny bohater powieści, z zainteresowaniem śledzimy jego losy jako nastolatka, młodzieńca i dorosłego mężczyzny. Zmienne koleje losu, kaprysy przeznaczenia, które raz daje, a kiedy indziej odbiera. Nieustannie przeplatające się zyski i straty w rachunku życia. Mnogość postaci towarzyszących mu w kolejnych etapach poszukiwania spełnienia, dalece wpływających na bieg opowieści, z niektórymi sympatyzujemy, ale wielu nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Wyraziste i przekonujące portrety, będące doskonałym wyznacznikiem mentalności epoki.

Walka o dumę, honor, godność, sprawiedliwość, spokojne życie, a po przeciwnej stronie niełaska, zaślepienie, okrucieństwo, bezmyślność i bezkarność. Jakże szybko można zdobyć zaciekłych wrogów, a jakże trudno pozyskać prawdziwych przyjaciół i sprzymierzeńców. Co tak naprawdę jest w stanie pomóc przetrwać w nieprzychylnym świecie? Czy wystarczy spryt, męstwo i odwaga? Do jakiego stopnia warto trzymać się wyznawanych wartości i przekonań? Podobnie pozytywnie odebrałam pierwszy tom "Katedra w Barcelonie".

4.5/6 - warto przeczytać
powieść historyczna, 880 stron, premiera 13.09.2017 (2006)
tłumaczenie Joanna Ostrowska i Grzegorz Ostrowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 28 września 2017

KIEDY BYŁA PORZĄDNĄ DZIEWCZYNĄ Philip Roth

"Nie marzył o bogactwie, sławie czy władzy, nie o szczęściu nawet, tylko o tym, aby żyć jak człowiek cywilizowany."

Wnikliwe zaczytanie, wciągająca i refleksyjna rozrywka. Powieść napisana pół wieku temu, a wciąż intensywnie przemawia do odbiorcy. Podwójna satysfakcja czytelnicza, śledzenie fabuły, ale również wnikanie w klimat Ameryki pierwszej połowy dwudziestego wieku. To także spojrzenie na twórczość Philipa Rotha z dawnego ujęcia, "Kiedy była porządną dziewczyną" jest trzecią książką w dorobku pisarza.

Małe, ciche, urocze, pełne ładu i symetrii, miasteczko Liberty Center, z białymi domkami, otoczone bladymi wodami rzeki, pastwiskami gospodarstw mlecznych, wysokimi lasami, jednak nieuchronnie wypierane przez rozrastające się przedmieście Winnisaw. Udajemy się tam za sprawą głównej bohaterki, Lucy Nelson. Przyglądamy się jej dzieciństwu naznaczonemu alkoholizmem ojca, bezradnością matki, milczeniem babci i przyzwoleniem dziadka. Piętno patologii, wstyd wobec rówieśników, dojmująca samotność, nawiązywanie pozornych przyjaźni i próba określenia samego siebie. Zaplątanie się w miłość bez przyszłości, a mimo wszystko walczenie o jej dopasowanie do oczekiwanych wzorców, zbyt idealistyczne wymagania, ale narzucone przez młodzieńczy entuzjazm. Pełne dramatyzmu małżeństwo i nieobsadzone spokojem macierzyństwo.

Imponuje odważne i zdeterminowane pragnienie Lucy wyrwania się z rodzimego środowiska, postawienie na realizację marzeń, próbę osiągnięcia czegoś wartościowego. Jednak wszystko brutalnie zderza się z konsekwencjami tak naprawdę jednej błędnej decyzji, złego oszacowania drugiej osoby, obdarzenia zaufaniem tych, którzy na taki kredyt ufności nie zasługują. Autor wyśmienicie obrazuje los kobiety, ukazując go z różnych perspektyw, przywołuje postaci, które odegrały wiodącą rolę w jej życiu, znacząco ukształtowały osobowość, postawę i oczekiwania. Wyraziste i przekonujące, wywołujące różnorodne odczucia, odniesienia i interpretacje. Choć na początku nadmienione jest zakończenie historii, to jednak zrobiło ono na mnie silne wrażenie.

Znakomite operowanie słowem, sugestywnie, bezpośrednio i ironicznie, zarówno w kwestii opisów, jak i dialogów. Dynamiczne tempo, a jednocześnie pozostawia czytelnikowi czas na dokonywanie spostrzeżeń i przemyśleń. Na ile zobligowani jesteśmy odgórnym przymusem czynienia dobra, pomagania ludziom, nawet jeśli wówczas działamy wbrew sobie, na własną niekorzyść? W jakim stopniu fałszywa moralność jest w stanie negatywnie zdefiniować czyjeś życie, doprowadzić do jego rozkładu, pozwolić na wkroczenie w mroczny zaułek? Czyż wygrana nie powinna należeć do tych, co mają rację, co sprzeciwiają się niesprawiedliwości, hipokryzji, obłudzie i manipulacji?

W perfekcyjny sposób oddanie małomiasteczkowej mentalności, drobnomieszczańskiego charakteru, głęboko zagnieżdżonych kompleksów, przekonaniu o jedynie słusznym modelu życia, bez możliwości jego kształtowania, bierne przyjmowanie bolesnych ciosów, nie tyle od losu, co od bliskich osób. A jeśli ktoś odważy się przeciwstawić utartym zwyczajom, zdecyduje się na głośne ujawnienie niewygodnej prawdy? Jeśli z determinacją zawalczy o swoje racje i prawa, nie podda się naciskom, odepchnie słabość i uległość, postawi na ambicję i poczucie godności osobistej? Mocna intryga, mocne emocje, mocna prawda, więcej niż szczypta prowokacji. Równie wysoko oceniłam książki "Teatr Sabata" i "Everyman", satysfakcjonujące przygody czytelnicze.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 392 strony, premiera 31.08.2017 (1967), tłumaczenie Cecylia Wojewoda
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. :)

wtorek, 26 września 2017

RDZA Jakub Małecki

[PRZEDPREMIEROWO]

"Z tymi co się tam spalili to może jest tak samo jak z tą broną co po niej została rdza. Może oni też trochę tu zostali i trochę jeszcze gdzieś tu są?"

Mocno przemawia do mnie twórczość Jakuba Małeckiego, uwielbiam takie perspektywiczne spojrzenie na scenariusze ludzkich losów, ich różnorodne barwy, wielopłaszczyznową złożoność, nasycenie dramatyzmem, skonfrontowanie piękna z brzydotą, ucieczki z podjęciem walki. Odwołanie do wielopokoleniowej przeszłości, ukazanie znaczenia splotów okoliczności, rysów uwarunkowań lokalnego świata zewnętrznego, społecznych i historycznych aspektów głośno wybrzmiewających w tle. To także pewna powtarzalność wzorców, walka o szczęśliwy byt, pragnienie spełnienia marzeń, od tych najmniejszych po te najbardziej znaczące.

Zawiedzione nadzieje, przekreślone szanse, niedoszłe tęsknoty, wewnętrzne zmagania, ale i radzenie sobie ze stratą, odzyskiwanie poczucia własnej wartości, odnalezienie się w splocie codziennych wydarzeń. Zaklinanie rzeczywistości, przekonywanie siebie i innych, że będzie dobrze, że w tym wszystkim jest jakiś ukryty sens, że dokonywane wybory i podejmowane decyzje poprowadzą w dobrym kierunku. I ta symboliczna rdza, która pokrywa ludzi wraz z upływem czasu, stopniowo zabiera im coś cennego z ich świetności, czy chodzi o kawałek fizyczności, urodę, pamięć, wspomnienia, ambicje, poczucie bezpieczeństwa, czy może o korodowanie bliskości, emocji i uczuć, jak lojalność, wierność, przyjaźń i miłość.

"Rdza" to wspaniała uczta czytelnicza, fantastycznie czyta się tę powieść, intensywna dawka wyśmienitej literatury. Oszczędna narracja wypełniona pięknym słowem, wyjątkową wrażliwością, celnością spostrzeżeń, sugestywnością przekazu, kameralnym klimatem, wszystko skłania do refleksji i zadumy. Wyraziści i przekonujący bohaterowie główni i drugoplanowi, z którymi natychmiast utożsamiamy się, jakże podobni do nas w postawach i czynach, jakże swojscy, dobrze znani i znajomi. Podobnie pozytywne wrażenia towarzyszyły mi podczas czytania poprzednich książek autora, "Dygot" i "Ślady", po nie również zdecydowanie warto sięgnąć.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 286 stron, premiera 27.09.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN. :)

MOJA PIĘKNA EUROPA Maciej Nowicki

"(Europa) przez wieki kształtowana była przez wiele pokoleń wolnych ludzi, którzy wznosili coraz piękniejsze miasta, budowali drogi i mosty, zwiększali plony z darów ziemi. Wielokrotnie wypalana przez niszczące wojny, zawsze się odradzała - wprawdzie inna, ale wciąż piękna."

Podobała mi się ta podróż czytelnicza, z przyjemnością zajrzałam za pośrednictwem książki do wielu miejsc na mapie Europy, które zwiedzałam ponad trzydzieści lat temu. Fantastycznie było odświeżyć wspomnienia, przypomnieć uwarunkowania geograficzne, społeczne i historyczne, porównać odbiór z obserwacjami autora, a także wzbogacić wiedzę o nowe fakty, spostrzeżenia i konkluzje. Czarujące zakątki, choć mniej rozpowszechnione i odwiedzane przez turystów, to jednak będące świadectwami chlubnego i twórczego dziedzictwa Europy.

Różnorodne urokliwe krajobrazy, monumentalne i niepozorne zabytki, znane i mniej doceniane dzieła sztuki, a także odrębne narody, wybitni władcy i zwykli ludzie, połączeni wspólnymi elementami przeszłości, tradycji, kultury, religii i kanonów piękna. To także znakomite regionalne potrawy i wina. Wszystko osadzone w brzmieniu dawnych czasów, podparte odniesieniami do średniowiecznej przeszłości. Znając choćby podstawową bazę historyczną, łatwiej zrozumieć architektoniczne perełki, współczesne oblicza krain, utarte zwyczaje i siłę tożsamości społecznej. Autor interesująco przedstawia odwiedzane miejsca, wiernie odtwarza panujący w nich klimat, zwraca uwagę na istotne szczegóły i detale. Publikacja wzbogacona kolorowymi zdjęciami.

Odkrywamy dawny szlak pątniczy do Composteli, zachwycamy się białymi miasteczkami Andaluzji, szukamy śladów spuścizny znakomitych portugalskich żeglarzy, podziwiamy obronne zamki i miasteczka w Akwitanii, zaglądamy do średniowiecznych zamczysk, delektujemy się obrazem łagodnych wzgórz i smakiem win w Alzacji. Nie możemy oderwać oczu od jednego z najpiękniejszych brzegów morskich, jakim raczy nas Kampania, kosztujemy oliwek i wina w Apulii, której architektura miasteczek ma tak wiele do zaoferowania. Co ciekawe, sięgamy także do początków państwa polskiego, zaglądamy na piastowski szlak, a podróż kończymy na styku kultur, w dawnej Jugosławii. Literatura podróżnicza, po którą z pewnością warto sięgnąć.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura podróżnicza, 264 strony, premiera 26.08.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Odyseusze.pl. :)

poniedziałek, 25 września 2017

ZŁA DROGA Mikel Santiago

"To dlatego rzeczywistość jawi się nam w marzeniach sennych zniekształcona, bo byłaby zbyt trudna do zniesienia, gdybyśmy widzieli ją w całej jej nagości."

Na fali ekscytujących przeżyć podczas podróży czytelniczej z "Ostatnią nocą w Tremore Beach" postanowiłam jak najszybciej sięgnąć po kolejną książkę autora. Tak jak się spodziewałam, dostarczyła mi mocnych wrażeń, satysfakcjonująca rozrywka, trzymająca w napięciu, sprytnie podtrzymująca uwagę czytelnika, zapewniająca sporo dreszczyków emocji. Choć mogłoby być bardziej tajemniczo i nieprzewidywalnie do końca, z trudniejszym wyzwaniem do snucia domysłów i przypuszczeń, to jednak atmosfera ciemności i nieustannie czającego się niebezpieczeństwa w znacznym stopniu rekompensowała łatwość w przewidywaniu scenariusza zdarzeń. Zaś znakomite stopniowe narastanie napięcia jest zawsze mile widziane przez sympatyków thrillerów.

Autor zmyślnie uprawdopodobnił mniej realistyczne zdarzenia, frapująco wzbogacił barwnymi elementami, zyskujemy przekonanie, że w pewnych okolicznościach wszystko faktycznie mogłyby się tak potoczyć. Ciekawym zabiegiem okazało się zestawienie mrocznych zagadek z pięknem prowansalskiego krajobrazu. Czy ktoś mógłby się spodziewać, że zło może czaić się wśród malowniczych krętych dróg, pól lawendy, plantacji winorośli, miasteczek z kamiennymi uliczkami, wiosek zabudowanych starymi domami o ścianach porośniętych bluszczem i obficie ukwieconych oknach? A właśnie w takiej spokojnej i zacisznej scenerii, Bert Amandale, słynny pisarz, autor thrillerów, poszukuje wraz żoną i córką wytchnienia od kakofonii Londynu, a także okazji do scementowania rodzinnych więzi.

W krótkim czasie do Saint-Rémy-de-Provence sprowadza się również jego przyjaciel, Chucks Basil, znakomity muzyk i kompozytor. Podczas jednego z męskich spotkań w lokalnym barze dochodzi do przepychanki z innym gościem lokalu, a powrót do domu po opustoszałej nocą drodze przybiera tragiczny obraz. Od tego momentu w powieści nasila się atmosfera niepokoju i niepewności, pojawiają się złowróżbne incydenty, niejasne epizody, złowieszcze słowa i znaki. Wiele się dzieje, w wartkim rytmie, z nagłymi zwrotami akcji. Trzeba przyznać, że Mikel Santiago potrafi sugestywnie wpleść w fabułę intrygujące przesłania, nakłonić do dokonywania interpretacji, niejako podpuszczać do uczestniczenia wraz z bohaterami w misternym planie koszmarnych snów, osobliwych wizji i maniakalnych przekonań.

Podobały mi się nietuzinkowe kreacje kluczowych postaci, artystyczne dusze, z niezwykle rozwiniętą wyobraźnią, ponadprzeciętną wrażliwością, emocjonalnym odbieraniem świata i umiejętnością wychwytywania nawet drobnych nieprawidłowości pojawiających się w nim. To osoby z niełatwą przeszłością, doświadczone przez los, często wystawiające samych siebie na ból i cierpienie. A jednak próbujące ułożyć życie na nowo, składające elementy osobowości w spójną całość, mające wiele do stracenia, ale i też mnóstwo do zyskania. Nagle zmuszone są skonfrontować się z czymś wykraczającym daleko poza ich wyjątkową percepcję, czymś równocześnie nieuchwytnym, jak i namacalnym, czymś co na zawsze zmieni kierunek ich przeznaczenia, tylko jako będzie to droga, dobra czy zła?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 440 stron, premiera 05.07.2017, tłumaczenie Maria Mróz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)