poniedziałek, 15 lipca 2019

OPIEKUNKA Sheryl Browne

"Niekiedy rzeczywistość okazywała się dla niej równie nieuchwytna jak woda wsiąkająca w piasek na plaży."

Niewątpliwym plusem książki jest płynna i wciągająca narracja, powodująca, że przybliżaną opowieść poznaje się z łatwością i przyjemnością. Sheryl Browne sukcesywnie podsuwa tropy psychiki zwichrowanej traumą przeszłości, choć w moim odczuciu za szybko odkrywa karty prawdy. Wolę, kiedy mam okazję dłużej bawić się w snucie przypuszczeń i interpretacji, kiedy nie wszystko jest od razu widoczne i zrozumiałe. W zasadzie od pierwszych rozdziałów intrygę wystawiono została na zbyt jasne światło jednoznacznych zamiarów i czynów, a to powoduje, że daje się we znaki deficyt niepewności i napięcia. Przeszkadzała mi przewidywalność nie tylko incydentów, zwrotów akcji, ale również zachowań bohaterów i wypowiadanych przez nich słów.

Pomysł na fabułę nie należy do odkrywczych i oryginalnych, lecz nosi potencjał angażowania. Zabrakło jednak intensywnego oddziaływania na wyobraźnię, autorka skoncentrowała się na wywoływaniu silnych emocji bez ich stopniowalności, od razu sięgała po najwyższe tony sekretów i manipulacji. Brak głębi w warstwie psychologicznej, po zachowaniach postaci trudno uwierzyć, że to dorosłe osoby, brak wzajemnego zaufania, nieumiejętne prowadzanie konstruktywnych rozmów, powodują, że znacznie wybiegamy poza realizm codzienności. Tak się zastanawiam, a może to celowy efekt, wskazujący na obecne wzorce małżeństw, tego, że jeden większy cierń wbity w związek potrafi wykazać jego mankamenty i chwiejne postawy. Współczesny pospiech i powierzchowność nie sprzyjają miłości, oddaniu, zrozumieniu i przyjaźni. Gdyby pod tym kątem rozpatrywać fabułę, powieść niosłaby warte uwagi ostrzeżenie i ciekawe przesłanie. Wytrawny miłośnik thrillerów poczuje się nieusatysfakcjonowany, ale osoby sporadycznie chwytające za gatunek mogą zaliczyć przygodę do nie najgorszych, a nawet zajmujących.

Mark i Melissa, małżeństwo z dwójką pociech, szczęśliwie układające życie, proponuje dach nad głową młodej sąsiadce, której dom właśnie spłonął. Jade okazuje się dobrą duszą towarzystwa i doskonałą opiekunką dla dzieci. Z dnia na dzień staje się niezastąpiona, a rodzina dziwi się, jak do tej pory mogła sobie radzić bez jej pomocy. Mark jest policjantem zajętym rozwiązywaniem sprawy zaginięcia małej dziewczynki. Jak na detektywa, mężczyzna mało zgrabnie wyjaśniania zaczynające pojawiać się w jego rodzinie tajemnice i podejrzenia. Z kolei Melissa, utalentowana rzeźbiarka, prowadząca własną działalność biznesową, wydaje się wykazywać niskie poczucie własnej wartości. Jak po pojawieniu się Jade zmienia się kształt rodziny Cainów, dlaczego zaburzono równowagę, czym okupione zostanie odzyskanie poczucia bezpieczeństwa?

3/6 - w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 400 stron, premiera 05.06.2019 (2018), tłumaczenie Jacek Żuławnik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
Tekst ukazał się pierwotnie na portalu DużeKa.pl

niedziela, 14 lipca 2019

MORDERSTWO PO PÓŁNOCY Jessica Fellowes

MITFORD MURDERS tom 2

"W życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila, która bezsprzecznie świadczy o tym, że właśnie przestał być dzieckiem i wkroczył w dorosłość."

Prosta i przystępna wakacyjna przygoda czytelnicza, utrzymana w swobodnym kryminalnym stylu, ubarwiona subtelną nicią obyczajową, stawiająca na przyjemność czytania i lekką rozrywkę intelektualną. Zagadka detektywistyczna stosunkowo łatwa, szybko można się zorientować, kto stoi za jakimi czynami, ale tu chodzi o wniknięcie w angielski klimat połowy lat dwudziestych dwudziestego wieku.

Sprzymierzeńcami w prowadzeniu dochodzenia są wyostrzona spostrzegawczość, umiejętność kojarzenia faktów, stare metody dedukcyjne, bez wspomagania technologii, a nawet zwykłych baz danych ukrytych w przykurzonych archiwach. Liczy się obserwacja, intuicja i łączenie faktów. Podobało mi obsadzenie w roli śledczego nie tylko mężczyzny, ale również kobiety, poszukiwanie tropów i wskazówek odbywa się dwutorowo. Powieść nawiązuje do klasycznych dzieł z gatunku kryminału, jednak nie ma się co oszukiwać, dużo jej do nich brakuje. Trochę ślamazarni i mało bystrzy detektywi, nie można im natomiast odmówić determinacji, choć z odwagą to już gorzej. Niekiedy w narrację wpleciono delikatny humor, żałuję, że nie było go więcej, bo z wyczuciem i trafnością prowadzony. Książka nie należy do ambitnych, ale w pewien sposób ujmuje, zwłaszcza atmosferą imperialnej Anglii i ówczesnym tłem społecznym. Sprawdzi się przy odciąganiu myśli od problemów codzienności, chwilowe przeniesienie się w fikcyjną przeszłość bazującą jednak na kilku prawdziwych wydarzeniach.

W drugim tomie serii pozostajemy w kręgu zbrodni krążących wokół bogatej i szanowanej rodziny Mitfordów. Nancy Mitford nie jest już nastolatką, udziela się towarzysko w londyńskich klubach, płynie w niej gorąca krew, chętnie angażuje się w ryzykowne, jak dla tamtej epoki, działania. To właśnie jeden z jej przyjaciół zostaje zamordowany podczas przyjęcia Pameli Mitford. Podejrzenie o zrzucenie mężczyzny z wieży posiadłości pada na służącą. Jednak Louisa Cannon, pracująca u Mitfordów, nie daje temu wiary, nie dowierza miejscowej policji i zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Możliwości ma ograniczone, dlatego z czasem wciąga w sprawę Guya Sullivana, kiedyś funkcjonariusza policji kolejowej, a teraz za sprawą dobrze rozwiązanej zagadki kryminalnej realizującego marzenie o zrobieniu kariery w Scotland Yardzie. "Morderstwo w pociągu", pierwsza odsłona serii, także została przybliżona na Bookendorfinie.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał retro, 398 stron, premiera 10.04.2019 (2018), tłumaczenie Robert Ginalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

sobota, 13 lipca 2019

OBSYDIANOWA KOMNATA Douglas Preston i Lincoln Child

PENDERGAST tom 16

"Stałem się śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

I w tym tomie mieszanka różnych gatunków, frapująco poprowadzona intryga, ciekawie utkana nić niepewności. Szybko mkniemy po stronach książki, chce się ją poznawać bez zbędnych przestojów i wahań, nie wymaga większego skupienia, spełnia funkcję lekkiej i sympatycznej rozrywki z dreszczykiem. Na przemian wchodzimy w klimat sensacji, thrillera i kryminału, czasem romansowych nut ujętych w powściągliwej formie. Odpowiada zgrabne rozplanowanie fabuły, zrównoważenie wątków, umiejętne podsycanie napięcia. Kolejny raz, kluczowe postaci zmagają się z demonami przeszłości, choć w tej odsłonie serii każde z nich działa na własną rękę. Tajemnice niczym trujący bluszcz oplatają życiorysy bohaterów, wywlekają na światło dzienne niewygodne fakty, zmuszają do zmierzenia się z czarnym scenariuszem. Sporo się dzieje, nagłe zwroty akcji, porwania, pościgi, wpadamy w sieć kłamstw i manipulacji. Przewidywalność na wysokim poziomie, jednak nie psuje to ogólnego dobrego wrażenia. Natychmiast wychwytujemy nierealność niektórych scen, ale i w tym aspekcie jesteśmy skłonni wybaczyć to autorom, w końcu ten typ rozrywki rządzi się swoimi prawami.

Powieść rozpoczyna silne i efektowne uderzenie, podopieczna Aloysiusa, agenta specjalnego Federalnego Biura Śledczego, zostaje sprytnie porwana przez jego młodszego brata, co ciekawe, oboje panowie tak naprawdę nie powinni już wrócić do rzeczywistości, Diogenes zginął tragicznie w kraterze wulkanu, zaś Aloysius nie dał znaku życia po niebezpiecznej misji. Proctor, agent sił specjalnych, pełniący funkcję ochroniarza, udaje się w podróż dookoła świata za porywaczem, ale nie docenia jego sprytu i przebiegłości, a liczy się każda minuta i kilometr. W szesnastym tomie postaci pokazują swoją ciemną stronę, sprawiają, że podstępom i prowokacjom nie ma końca. Czym  naprawdę okaże się obsydianowa komnata? Warto umówić się z książką na spotkanie, przyjemne wakacyjne czytanie, jest duże prawdopodobieństwo, że się spodoba, lecz trzeba mieć świadomość, że nie pozostanie długo w pamięci. Chętnie sięgnę po wcześniejsze odsłony. W spisanych wrażeniach o "Karmazynowym brzegu" więcej opisów bohaterów i klimatu serii.

4/6 - warto przeczytać
sensacja, 430 stron, premiera 19.06.2019 (2016), tłumaczenie Jan Kraśko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

piątek, 12 lipca 2019

KARMAZYNOWY BRZEG Douglas Preston i Lincoln Child

PENDERGAST tom 15

"W tę niemal bezksiężycową noc postać poruszała się pośród wysokich traw bezgłośnie jak cień... nie przeszkadzała mu ciemność, wręcz przeciwnie, była mu na rękę."

Książka napisana w odpowiadających mi barwach, przyjemnie się w nich poruszam, dostarcza wciągającej rozrywki, nawiązuje do klasycznych wzorców kryminału, thrillera i horroru. Klimatyczna oprawa, mimo, że fabuła rozgrywana współcześnie, mamy wrażenie przeniesienia się do mglistej Anglii końca dziewiętnastego wieku.

Towarzyszy nam rezydencjalny szyk, sekret skrywający się za historią latarni, zbudowanej w tysiąc siedemset czwartym roku, usytuowanej na poszarpanym skalnym brzegu, tajemnicze oblicze krypty w podziemiach, morska katastrofa na zawsze naznaczająca pokolenia rybackich osadników. Nowa Anglia, kolebka kultury amerykańskiej, nadmorskie miasteczko Exmouth, pozornie sielskie miejsce, z dala od uczęszczanych przez turystów tras, skrycie karmiące się białą i czarną magią, zagadkowymi inskrypcjami, łacińskimi sentencjami, oczywiście nie mogło zabraknąć wiedźm i demonicznych postaci. Otaczają nas gęste sosnowe lasy, zdradliwe bagna, plątanina mielizn i kanałów porośniętych wysokimi trzcinami, słone wody oceanu. Przypływy skrywają niedogodne fakty a odpływy rzucają światło na prawdę.

Aloysius Pendergast, agent specjalny Federalnego Biura Śledczego, wraz z asystentką Constance Greene, prowadzą dochodzenie w sprawie kradzieży niezwykle cennej kolekcji win z dawnego domu latarnika, obecnie zamieszkiwanego przez znanego rzeźbiarza i jego partnerkę. Detektywi natychmiast zostają wystawieni na próbę chłodnej logiki i emocjonalnej intuicji. Trafiają na ślady wskazujące na konieczność podążania kierunkiem zupełnie innym niż zamierzali. Miotają się w gąszczu dowodów, prowadzą dwa równoległe wątki, wchodzą w sztorm ciemnej strony ludzkiej natury. W miarę zagłębiania się w akcję, intensyfikują się dynamiczne rytmy, wkraczamy w obszary efektownej sensacji, atmosfery grozy, śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Miałam odczucie, że autorzy wybornie bawili się podczas pisania powieści, zabawnie podeszli do kilku aspektów, swobodnie zarzucając sieć niepewności na odbiorcę. Zdajemy sobie sprawę z absurdu i abstrakcji niektórych scen pozbawionych realizmu, lecz i tak, za sprawą sugestywnej narracji i ciekawego splotu incydentów, angażujemy się w scenariusz zdarzeń. Kluczowe postaci funkcjonują w świecie mrocznej przeszłości, tajnej organizacji, niecodziennych umiejętności. Z jednej strony oderwane od zwykłej codzienności, z drugiej ingerujące w życie innych. Nie jest to przygoda czytelnicza wysokich lotów, jednak przekonała mnie do siebie na tyle, abym czerpała radość z jej poznawania, cieszyła się snuciem domysłów, nawet skrajnie karmazynowy fragment, dopadający czytelnika z zaskoczenia, jakkolwiek to zabrzmi, miał osobliwy urok. Na wakacyjne zaczytanie, lekka narracja, ciekawie zakręcona fabuła, sporo dreszczyków emocji, sympatycznie wypełnia czas. Już sięgam po kolejny tom, gdyż epilog brzmi nader intrygująco. Zerknij też na "Zaginione Miasto Boga Małp" Douglasa Prestona, które rewelacyjnie mi się czytało.

4/6 - warto przeczytać
sensacja, 400 stron, premiera 19.06.2019 (2015), tłumaczenie Robert P. Lipski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

środa, 10 lipca 2019

ŚWIAT MINIONY Tom Sweterlitsch

"Ludzkość przegrała już swoją partię z wyższą inteligencją."

Przygoda czytelnicza inna od tych, które miałam okazję poznać. Oryginalny pomysł na zawiązanie intrygi, choć brzmienie elementów składowych było już wielokrotnie w literaturze wykorzystywane, to frapująco je połączono, i w tym właśnie upatruję najlepszą odsłonę powieści. Trudno określić gatunek książki, naprzemiennie na pierwszy plan wysuwają się kryminalna zagadka, oprawa science fiction, apokaliptyczne przepowiednie, szpiegowskie gry, napięcie thrillera.

Spodobało mi się odwołanie do odkryć fizyki kwantowej, widzę, że ta dziedzina nauki zyskuje na popularności nie tylko w kręgach badaczy i filozofów, ale również śmiało wkracza w popkulturę. Podróżujemy w czasie, wkraczamy w alternatywne trajektorie przyszłości, porywają nas równoległe światy, echa i odbicia, jeszcze nieporadnie poruszamy się wśród nanocząsteczek, a przy tym widzimy, jak wędrówki usuwają poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa i przynależności. Główna bohaterka miota się od jednej perspektywy do drugiej, w każdej tracąc część siebie i wchłaniając pierwiastki innej świadomości. Dreszcze przechodzą, kiedy pomyśli się, że za odległy czas właśnie w takich warunkach ludzie kształtować będą własną tożsamość, poszukiwać nie tyle własnego miejsca na świecie, co więzi z niepokojącym melanżem nieskończonej możliwości własnych odbić.

Shannon Moss, agentka Kryminalnego Biura Śledczego Marynarki Wojennej, rozwikłuje sprawę wielokrotnego morderstwa i zaginięcia dziewczyny. Ponieważ śledztwo utknęło w martwym punkcie federalne służby decydują się na skok w świat odległy o dziewiętnaście lat. Tak jak fantastycznie dałam się wciągnąć w podróż w czasie, przygody czekające tam na Shannon, tak uzasadnienie podróży wydało mi się mało przekonujące, nie wykorzystano wszystkich alternatyw w podążaniu za faktami i prawdą, a zbyt łatwo sięgnięto po środki, które w drastyczny sposób zmieniają życie i osobowość człowieka. Ale działania tajnych służb, zwłaszcza kiedy chodzi o bezpieczeństwo narodowe, drastycznie minimalizuje prawa jednostki. A tu mamy do czynienia z miksem różnorodnych tajnych operacji, w których prawa ręka niekoniecznie wie, co czyni lewa.

Jestem pod wrażeniem zgrabnego i zaskakującego połączenia w całość licznych rozmaitych wątków. Intensywności przygodzie czytelniczej nadają dynamiczne rytmy, liczne zwroty akcji i efektowne opisy incydentów. Przeważa mroczność, makabryczność i demoniczność, ale też nieśmiało przebija się iluminacja wiary, nadziei i sprawiedliwości. Trzeba przyznać, że Tom Sweterlitsch przygotował ciekawą i efektowną wizję zagłady ludzkości, Głęboka Przestrzeń wprawia w zakłopotanie, Głęboki Czas deprymuje, zaś Terminus przeraża i potęguje poczucie bezsilności. Jak faktycznie będzie przedstawiał się świat miniony? Komfortowo odnalazłam się w klimacie powieści, pożywna strawa intelektualna, lekki niedosyt zakończenia, ale właśnie takiego finału trzeba było się spodziewać. Chętnie sięgnę po inne obrazy wyobraźni autora.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 414 stron, premiera 04.06.2019 (2018), tłumaczenie Mirosław P. Jabłoński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.