piątek, 31 lipca 2020

DIUNA

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 1

"Czym gardzisz? Po tym poznać, kim jesteś naprawdę."

I to jest fantastyka, która przekonuje mnie najbardziej, dla niej potrafię całkowicie zatracić się, nie liczyć upływających godzin, nie widzieć niczego z realnego życia, nie dać się za nic zawrócić z czytelniczej podróży. Podziwiam kreatywność autora, przesiąkam fascynującym klimatem powieści, odkrywam bogaty świat przedstawiony, podążam intrygującym tropem nieujarzmionego przeznaczenia, towarzyszę przekonującym bohaterom w licznych przygodach, odczuwam skrajne emocje, rozterki i przekonania. A wszystko czynię z ogromną intensywnością, gdyż styl narracji swobodnie prowadzi, sugestywnie podrażnia wyobraźnię, zajmująco opowiada, pasjonująco pozostawia niedopowiedzenia. Zachwycam się bogactwem opisów pięknie ujętych w słowa, uwzględniają istotne szczegóły, stosują szerokie odniesienia, wrzucają ślady teraźniejszości i urywki przyszłych misji. Cudownie i ekscytująco zapamiętuję się w niezwykłej opowieści.

Autor znakomicie reguluje napięciem, kiedy trzeba przyspieszy podnosząc u odbiorcy poziom adrenaliny, w innych momentach zwolni dla złapania oddechu na przemyślenia. Pozostawia w scenariuszu zdarzeń wiele tropów, które wcześniej czy później odkrywamy, nie zapomina przy tym o frapujących przesłaniach kierowanych do czytelników. Wkraczamy w obszar filozofii, religii, polityki, polityki, handlu, ekologii, kultury, społecznych uwarunkowań, eugeniki i cybernetyki. Gdzie człowiek, różne rasy, kontrastowe cechy, pradawne legendy, tam zadziwiające sojusze i śmiertelne pułapki. Wojna, wyzysk, rasizm, nienawiść, krzywda, odrzucenie, obojętność, przeplatają się nieustannie z pokojem, równością, tolerancją, miłością, zyskiem, posiadaniem, empatią. Wczoraj autorytet dziś pogarda, obecnie wróg jutro przyjaciel. Zmienne koleje losu naznaczone wyższymi siłami, a znajomość tego, co będzie, może zafałszować rzeczywistość.

Herbert stawia na wyrazistą kreację postaci i mini opowieści losów spawające zachowania i postawy. Każdy bohater wyróżnia się czymś szczególnym, wyjątkowym i osobliwym. Polubiłam Paula za to, że nie należy do osób łatwych do rozszyfrowania. Nosi w genach wielopokoleniowe tajemnice, przekracza granice psychicznej wytrzymałości, godnie reprezentuje narzuconą wolę funkcjonujących od prawieków mocy. Zaledwie trybik w wielowymiarowej cywilizacji, ale jakże znaczący z punktu widzenia realizacji przepowiedni, przeprowadzenia gwałtownych zmian i wyznaczenia nowych punktów na mapie Diuny. Diuny zwanej też Arrakis lub Pustynną Planetą, z Fremenami, odważnymi i walecznymi mieszkańcami, z dzikimi czerwiami pustyni, groźnymi samumami, cenną geriatryczną przyprawą melanż. Książka napisana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym piątym roku. Klasyka rewelacyjnie się broni, każda z trzech części, fragment księgi, słowa pieśni, wypowiedziana myśl. Przystąpić do poznawania można w dowolnym wieku, są jednak dwa warunki do spełnienia - trzeba kochać przygody i pozwolić ponieść się wyobraźni. Wrażenia z "Mesjasza Diuny" (drugi tom) i "Dzieci Diuny" (trzeci tom) już na Bookendorfinie.

6/6 - rozkosz czytania
fantastyka, 780 stron, premiera 19.05.2020 (1965), tłumaczenie Marek Marszał
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

wtorek, 28 lipca 2020

DUBLERKA

[PRZEDPREMIEROWO]

B.A. PARIS, CLARE MACKINTOSH, SOPHIE HANNNAH, HOLLY BROWN

"Niebo nade mną, ziemia pode mną, ogień we mnie."

Jak tylko padły zapowiedzi, że książka ukaże się na polskim rynku wydawniczym, zaraz zarezerwowałam termin spotkania z nią. Ciekawa byłam, jaką przygodę czytelniczą przedstawią uznane autorki, jak im pójdzie we wspólnym eksperymencie pisarskim. I wypadło naprawdę nieźle. Nie miałam poczucia, że rozdziały tworzone były przez różne osoby, płynnie przechodziło się od jednego do drugiego, czasem tylko wyczuwało się więcej nacisku na podkreślenie intrygi, innym razem do głosu dochodziła zagadka kryminalna, kiedy indziej prym wiodły psychologiczne odniesienia, zaś chwilami na pierwszy plan wysuwały się elementy thrillera. Wszystko zgrabnie wyważono, wygładzono nierówności narracji, zespolono odmienności pisarskiego temperamentu autorek. I to było kluczem zajmującej zabawy.

Ciekawy pomysł na fabułę, odwołanie do silnych instynktów macierzyńskich, bezwarunkowej miłości matek do dzieci, nieustannego pragnienia chronienia córek, nawet za cenę wyrzutów sumienia, niebezpiecznych sytuacji, czy konieczności przerzucenia na innych ciężaru winy. Cztery matki, które w zeszłym roku szkolnym tworzyły zgraną paczkę, obecnie zmagają się z wewnętrznym konfliktem w grupie. Żadna z nich nie jest osobą, za jaką uważają ją inni, a nawet one same. Rzucają sobie kłody pod nogi, wprowadzają w stan alienacji, psychicznego karania. Działania intensyfikują wygórowane ambicje, niezdrowa rywalizacja i obsesja wygranej. Córki podążają podobną ścieżką, ale u nich objawia się silniejsza więź solidarności, szczerej przyjaźni, rozsądku i pragmatyzmu. Siedemnastoletnie dziewczyny są uczennicami londyńskiej akademii sztuk scenicznych, marzą, by dostać główną rolę w szkolnym musicalu i zostać dostrzeżoną przez widownię liczącą się w branży rozrywkowej. Niespodziewanie w dramatycznej rozgrywce na scenę wkracza frapująca figura, ma wiele do powiedzenia, należy się z nią poważnie liczyć.

Autorki umiejętnie podkręcają atmosferę niepewności, zagęszczają sieć tajemnic, zmieniają dynamikę relacji między postaciami powieści, zaskakują obrotem spraw i kierunkiem wypełniania scenariusza zdarzeń. Postaci wykreowane wyraziście i przekonująco, z założeniem szerokiej różnorodności temperamentów i postaw. Każda pilnie strzeże sekretów przed konkurencją, podczas gdy w oficjalnych spotkaniach wykazują się pokazową troskliwością i serdecznością. Ze sceny na scenę przekonujemy się, że skrywane prawdy rzucają coraz dłuższe cienie ciemności na niestabilny układ znajomości. Rywalizacja przybiera na sile, nie tylko w aspekcie wokalnych i aktorskich sukcesów córek, ale personalnych potyczek rodzicielek. Matki wykazują wyjątkowe talenty w amatorskiej umiejętnościach, perfekcyjne opanowanie technik kłamstw i manipulacji. Pod koniec powieści, zagada kryminalna nieco rozmywa się pod względem motywu, odchodzi od realnych uzasadnień, wytraca impet zaskakiwania, lecz wciąż efektownie wpływa na wyobraźnię czytelnika. Odpowiadało mi zakończenie, spodziewałam się prostych rozwiązań, klarownych wyjaśnień, przysłowiowej kropki nad i, a otrzymałam wersję, która z powodzeniem może być dalej rozwijana. Zerknij na inne książki autorek zaprezentowane na Bookendorfinie - "Dylemat", "Pozwól mi wrócić", "Na skraju załamania", "Za zamkniętymi drzwiami", "Widzę cię".

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 382 strony, premiera 29.07.2020 (2019)
tłumaczenie Maria Olejniczak-Skarsgård
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

NA WŁASNE RYZYKO. Ukryte asymetrie w codziennym życiu

NASSIM NICHOLAS TALEB

"Głębokim przesłaniem książki jest wskazanie na niebezpieczeństwo, że uniwersalizm posunął się o dwa lub trzy kroki za daleko w mylnym łączeniu mikro z makro."

Pierwsze spotkanie z twórczością Nassima Nicholasa Taleba uznaję na tyle ciekawe i frapujące, że chętnie sięgnę po jego poprzednie książki. Co więcej, powinnam to zrobić, aby jeszcze lepiej zrozumieć "Na własne ryzyko", gdyż w publikacji dużo odwołań do wcześniej spisanych myśli autora. Oczywiście, książkę można potraktować jako samodzielny tytuł, ale już od pierwszych stron mamy wrażenie, że nie zawsze jesteśmy wystarczająco w temacie. Trzeba dołożyć znacznie większych starań, aby nadążać za treścią, wychwytywać odpowiedni kontekst, czy zrozumieć właściwe nawiązania, jednak czego się nie robi dla zajmującej rozrywki intelektualnej. A spotkanie z perspektywą świata widzianą oczami Taleba należy do atrakcyjnych i dających do myślenia.

Poruszamy się w obszarach ekonomii, socjologii, polityki, biznesu, filozofii, etyki i religii, w ramach licznych, krótkich, ale treściwych, mini szkiców. Spoiwem łączącym są zagadnienia podejmowania osobistego ryzyka, odpowiedzialności za decyzje i asymetria w życiu. Wiele zaprezentowanych spostrzeżeń wydawało mi się oczywistymi, niejako w naturalny sposób uchwyconymi podczas zgromadzonych życiowych doświadczeń czy pobranego wykształcenia, jednak zostały zgrabnie i przemyślanie pogrupowane. Nie zawierały przełomowych odkryć, nie zdradzały wielkich tajemnic, lecz zwracały uwagę wyrazistym wyjaśnieniem i przenikliwą umotywowaniem. Ekscytujący efekt wydobywania na powierzchnię prawdy, która była tuż na wyciągnięcie ręki, ukryta w podświadomości, wkradająca się w intuicyjne decyzje i wnioski. Kilka zapatrywań okazało się dla mnie nowymi i zastanawiającymi, chętnie będę powracać do nich podczas indywidualnych rozważań, jak i zamierzonego ponownego spotkania z książką.

Większość wniosków wyciągniętych z obserwacji nie brzmi budująco, a wręcz przeciwnie, kasandrycznie, ale taka właśnie jest natura człowieka, rzutująca na cechy kształtowanej cywilizacji, tworzonego wewnętrznego i zewnętrznego otoczenia, ujmowanego w skali mikro i makro. Autor wykazuje smykałkę do przyciągania uwagi do zjawisk, w których czytelnik albo obraca się w ramach codzienności, i wówczas rzuca zaczepne kontrowersyjne myśli, albo bezpośrednio naprowadza na sfery dotąd niepenetrowane przez odbiorcę. Droga pod prąd, w zaprzeczeniu do oficjalnych interpretacji, szerokie pole do popisu wyobraźni, ale też lekcja samodzielnego myślenia. Nie ze wszystkim zgadzałam się z autorem, ale wpisuję to po stronie korzyści w bilansie przygody czytelniczej, gdyż obalanie zasłyszanych koncepcji wymaga otwartości umysłu, elastyczności i kreatywności, a to niewątpliwie czynniki samorozwoju.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (ekonomia, filozofia), 398 stron, premiera 09.06.2020 (2018)
tłumaczenie Alicja Unterschuetz, Maciej Krzak
Tekst ukazał się pierwotnie na DuzeKa.pl

TYLKO MATKA

ELISABETH CARPENTER

"Oszukałeś mnie raz - wstydź się;
za drugim razem to mnie będzie wstyd."


Delikatny thriller, większy nacisk położono na oprawę psychologiczną niż na zapewnienie dreszczy emocji. Sympatycznie się go czytało, ale liczyłam na więcej. Elisabeth Carpenter miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, lecz nie wycisnęła z niego tego, co można było. Czuło się debiutancki powiew, niewspółgrające i mało wyraziste elementy, choć nie można odmówić autorce frapujących obrazów wyobraźni. Thriller nie trzymał mocno w napięciu i niepewności, spokojny rytm przybliżania historii, szybko rozszyfrowałam tożsamość czarnego charakteru, nie doświadczyłam zatem ekscytacji przy rozwiązywaniu zagadki kryminalnej. Podsuwane tropy okazały się zbyt jawne, by wyprowadzić w pole. Nie doczekałam się zaskakujących zwrotów akcji i mocnych uderzeń. Potencjał na historię obiecujący, wiele rzeczy mogło zabłysnąć, jednak brakło dobrego pisarskiego szlifu, narracja momentami rwała się, zwłaszcza w drugiej połowie przygody. Mimo wszystko, spotkania z książką nie zaliczam do nieudanych, zapamiętam je jako ciekawy strumień dobrze zapowiadającej się intrygi, ale mało wartki i niewystarczająco wykorzystany.

Erica Wright od siedemnastu lat znosi jawną nienawiść sąsiadów, dotkliwy społeczny ostracyzm, jednocześnie toczy wewnętrzną walkę obarczoną wyrzutami sumienia. Kobieta nie podniosła się po skazaniu syna za morderstwo młodziutkiej dziewczyny, choć na zewnątrz odgrywa rolę silnej i zdeterminowanej. Teraz Craig wychodzi z więzienia i mają wspólnie zamieszkać. Od pierwszego dnia wolności nie wszystko układa się tak, jak sobie wyobrażała matka. Osobliwe zachowanie syna, bezwarunkowa matczyna miłość, wiara w niewinność, zaczynają przybierać różne barwy. Erica podlega huśtawce emocjonalnej, okoliczności stawiają ją przed trudnymi wyborami, zagląda w mroczną przeszłość, zmaga się z odkrywanymi faktami. Zagęszcza się sieć przypuszczeń, pojawiają się nowi świadkowie, do akcji przystępuje spragniony sukcesu reprezentant mediów. I o ile portret matki, która jest w stanie wiele znieść i poświęcić dla dziecka, trafił na podatny grunt interpretacji, wykazał się złożonością, tak sylwetka dziennikarza, oddawany przez niego głos w sprawie, nie zachwycił, brakło brzmienia jednolitości. Narracja prowadzona przez Craiga nie wnosi znaczących fragmentów do scenariusza zdarzeń, a szkoda, bo interesująco byłoby mu oddać więcej przestrzeni, efektownej przedstawić zmagania docierania do prawdy i jej zrozumienia.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 348 stron, premiera 03.06.2020 (2018)
tłumaczenie Maria Olejniczak-Skarsgård
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros

poniedziałek, 27 lipca 2020

DZIECI DIUNY

[PRZEDPREMIEROWO]

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 3

"Niektóre działania mają koniec, a nie mają początku;
niektóre zaczynają się, a nie kończą.
Wszystko zależy od tego, gdzie stoi obserwator."


Zdecydowanie w takim wydaniu uwielbiam diunowskiego Herberta, we wspaniałym stylu nawiązującego do pierwszego tomu serii ("Diuna"), i choć druga odsłona ("Mesjasz Diuny") też mnie wciągnęła, to jednak klimaty "Dzieci Diuny" podpinają się pod najbliższe mojemu czytelniczemu sercu. Proponują mnóstwo materiału do intelektualnej rozrywki, podsuwają trafne przemyślenia do rozważań, czynią aluzje do wrażliwych aspektów funkcjonowania każdej cywilizacji. A zatem pojawia się mnóstwo okazji przeniesień ze świata fantastyki do rzeczywistej współczesności. Spoglądamy na groźne następstwa fanatyzmu religijnego, skrajnego doktrynerstwa, odkształcania mesjanistycznego kultu jednostki, łączenia wiary z władzą, metafizycznego uzależnienia, odbić przeszłych świadomości, krytycznego stanu, w którym łamanie prawa staje się grzechem. Obserwujemy dotkliwe skutki zakłócenia środowiska naturalnego, sprowadzenia na jałową spaloną planetę żywych zielonych ekosystemów. W imię dobrych założeń, poprawienia jakości życia mieszkańców, umożliwienia znaczącego rozwoju, ale z mrocznym przeczuciem katastrofalnych transformacji wywołanych przez ingerencję człowieka. Zerkamy na biurokratyczne monstra krępujące ludzkie życie. Czyż to wszystko nie brzmi szalenie znajomo? Czyż nie odnosi się pośrednio do obecnych czasów?

Autor kreatywnie i intrygująco zabarwia fabułę, czyniąc ją wielopoziomową, nieprzewidywalną, a nawet przewrotną. Dynamizm licznych przygód przeplata się z ekspansywnością niepokojących wizji. Rozległa sieć intryg i spisków otacza Leto i Ganimę, dziewięcioletnie dzieci proroka Paula Atrydy, obdarzone przerażającą mocą, władające technikami prana i bindu. Wiele stron pragnie je wykorzystać do osiągnięcia partykularnych celów. Herbert raczy czytelnika szerokim spektrum ciekawych postaci, znanych już z poprzednich odsłon serii, ale też nowych, które wzbudzają sympatię, antypatię, lub sprzeczny odbiór. Bohaterowie toczą wewnętrzne walki, podlegają ostrym rozterkom, balansują na niebezpiecznej linii igrania z losem, nie są oszczędzani przez pisarza, zatem nie możemy być pewni ani postaw, ani wzajemnych relacji, ani przetrwania. Kaznodzieja, Jessica, Alia, Stilgar, Duncan, Farad'n, zapewniają wciągającą historię, ale nie tylko oni wypływają wartkim nurtem na scenę incydentów, perypetii i dylematów. Przyciągają wyraziści i przekonujący aktorzy dynamicznego układu, którego porządek może pozostawać w delikatnej równowadze tylko przez jakiś czas. Powieść fantastycznie pochłaniająca, zgrabna narracja, umiejętne wskazywanie różnorodnych kontekstów, płynne angażowanie w atrakcyjny świat. Niewątpliwie zakochuję się w takich historiach. Wyczekuję spotkania z czwartym tomem, liczę, że będzie równie ambitny. Zapraszam po wrażenia z poprzednich tomów serii ("Diuna", "Mesjasz Diuny").

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 572 strony, premiera 28.07.2020 (1976)
tłumaczenie Marek Marszał i Andrzej Jankowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

MESJASZ DIUNY

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 2

"Wiarą można manipulować. Jedynie wiedza jest groźna."

Pierwszy tom „Diuna” zrobił na mnie kolosalne wrażenie, mocno się w niego zaangażowałam, rewelacyjnie pobudził wyobraźnię, zatem nic dziwnego, że otrzymał ode mnie maksymalną notę. Druga kronika nie ma już tak ogromnego rozmachu, zarówno od strony merytorycznej, jak i pięknych szczegółowych opisów, lecz wciąż wciąga jej świat, przyjemnie się w nim przebywa i poznaje przygody bohaterów.

W tej odsłonie serii Frank Herbert koncentruje się nie na zdobywaniu władzy, jak to miało miejsce poprzednio, a na jej utrzymaniu, co dla kluczowych postaci okazuje się znacznie trudniejszym i wymagającym wyzwaniem. Równolegle śledzimy dwie uzupełniające się połówki mesjańskiej przepowiedni, ze strony brata i siostry. Podążają oni tropem niepokojących i niejednoznacznych wizji, nowego ładu i posłannictwa. Jesteśmy dwanaście lat od spektakularnego pokonania przez Fremenów Harkonnenów, imperialnych sardaukarów, połączone siły wysokich rodów. Ogłoszony mesjaszem Paul wciąż jest sercem związany z Chani, zaś węzłem małżeńskim z księżniczką Irulaną. Dwór królewski wypełniają liczne animozje, intrygi i spiski, włączają się mistyczne siły, nieobca jest zdrada i manipulacja. Zarówno Paul, jak i jego siostra Alia, która zasiada na tronie religijnym, doświadczają nieuniknionej konfrontacji i bolesnej straty. A w dalekim tle następuje ekologiczna transformacja Diuny, planety jednej uprawy, świętej przyprawy, pożądanej waluty.

Autor płynnie prowadzi po stronach powieści, umiejętnie stopniuje napięcie, zgrabnie wplata wiele niepewności, mistrzowsko odmalowuje portrety bohaterów, barwnie oddaje rządzące nimi skrajne emocje. Dość żwawe rytmy akcji sprzyjają niecierpliwemu śledzeniu losów ulubionych postaci, poznawaniu strategii wrogów, obserwacji niepokojących następstw wylewającego się w kosmos dżihabu. W tej odsłonie serii Herbert nie uwzględnia pustynnych krajobrazów w scenerii przygód bohaterów, szkoda, bo bardzo uwiodły mnie w pierwszym tomie. Zmiana otoczenia z jednej strony dobrze zrobiła dla urozmaicenia klimatu serii, z drugiej zawęziła przestrzeń, co mnie akurat mniej odpowiadało. Podsumowując, książkę pochłania się z zainteresowaniem, pozwala przeniknąć do nietuzinkowego świata, doświadczyć intrygującej transformacji mało przyjaznej do życia planety, cieszy również tematyczna rozpiętość zajmujących refleksji sprawnie przemyconych do fabuły. Zerknij na wrażenia ze spotkania z pierwszym tomem ("Diuna") i trzecim ("Dzieci Diuny").

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 300 stron, premiera 30.06.2020 (1969), tłumaczenie Marek Marszał
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 26 lipca 2020

ROZMOWY Z SERYJNYMI MORDERCZYNIAMI

[PRZEDPREMIEROWO]

CHRISTOPHER BERRY-DEE

"Umysł łatwo adaptuje się do okoliczności, a w razie potrzeby nieco ją naciąga, by stworzyć z poszczególnych części sensowną całość. Im większa pomysłowość, tym łatwiej człowiek może posunąć się za daleko i popełnić błąd." Edward Hall Alderson

Studium profili seryjnych morderczyń i ich przerażających czynów. Charles Berry-Dee przybliża skalę okrucieństwa socjopatycznych kobiet. W niewielkim stopniu odnosi się do ogólnych teorii morderstw, natomiast koncentruje się na konkretnych przykładach. Wnikamy w mroczne zakamarki ludzkiej duszy, poznajemy śmiercionośne skłonności, badamy dziedziczenie psychopatycznych predyspozycji, obserwujemy groźne reperkusje złego wychowania i wadliwego środowiska społecznego, omawiamy czynniki uruchamiające przemoc wśród pozornie normalnych i sprawnych umysłowo osób. Zastanawiamy się, dlaczego wielokrotne morderstwa dokonane przez kobiety tak bardzo zadziwiają i wzbudzają niezwykłe zainteresowanie opinii publicznej?

Autor, kryminolog śledczy, przeprowadził mnóstwo rozmów z osadzonymi w więzieniu drogą wywiadu i korespondencji listowej. Docierał do prawdy poprzez dokładną analizę dokumentów, konsultacje ze śledczymi, wysłuchanie się w słowa bliskich obu stron. Odrażające zbrodniarki często nie wyróżniały się z tłumu kryjąc się za maską pospolitości, albo od razu wzbudzały negatywne odczucia. Nie koncentrowały się na planowaniu zdając się na przypadek, albo działały według ściśle przemyślanych kroków. Nie wysilały się szczególnie na maskowaniu zbrodni, albo czerpały satysfakcję z ich zatajania. Nie funkcjonowały w izolacji współdziałania, albo brały stery we własne ręce. Bez względu na zawód, wiek, wykształcenie, zamożność i narodowość, każda wykazywała się bezwzględnością, brutalnością, dwulicowością, kłamstwem i manipulacją. Zło kryjące się w ich umysłach nie miało sobie równych, niezależnie od epoki, w której żyły.

Ciarki przechodziły podczas zaznajamiania się ze szczegółowymi opisami perfidnych zbrodni. Niezwykle trudno było uchwycić rozumem koszmar dramatów, nawet pomimo naświetlonego tła morderstw, które mogłyby wprowadzić czynniki usprawiedliwienia. Potwornie wynaturzona natura morderczyń nie poddawała się łatwej interpretacji i analizie. Skrajne zboczenie psychiki, totalny brak wyrzutów sumienia, nie pozostawiały jednak wątpliwości ekstremalnej patologii. Motywy, techniki i śledztwa. Uduszenia, otrucia, zasztyletowania, długotrwałe tortury, zadzierzgnięcia pętlą, strzały z broni palnej. Standard życia za więziennymi kratami w różnych krajach.

Narracja przyjazna, nastawiona na lekki odbiór, choć niepotrzebnie wkradły się powtórzenia. Berry-Dee wysuwał ciekawe hipotezy, wyłuskiwał istotne detale zbrodni i okoliczności, wrzucał do tekstu własne przemyślenia przesiąknięte emocjami i bezwarunkowym piętnem złych czynów. Takie osobiste zaangażowanie było jak najbardziej pożądane. Nie przekonały mnie natomiast częste porównania zdolności do popełniania i tuszowania zbrodni przez mężczyzn i kobiety, oprócz promocyjnych nawiązań do poprzednich publikacji kryminologa, nic nowego i zaskakującego nie wniosły. Bo czymże różnią się w wymiarze etycznym morderstwa dokonane przez teoretycznie słabą płeć od zrealizowanych przez fałszywie silnych męskich osobników?

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu (kryminologia), 276 stron, premiera 29.07.2020 (2018)
tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 23 lipca 2020

CHWAŁA RZYMU Jak tworzyło się imperium

ANTHONY EVERITT

"Często się mówi, że historię piszą zwycięzcy, ale w wypadku Rzymu narrację zdominowali przegrani... Przywoływali oni wizję Rzymu, która pozostaje wciąż żywa mimo upływu dwóch tysięcy lat."

Odbyłam już jedną wędrówkę szlakiem starożytności z Anthonym Everittem w ramach spotkania z historią "Chwała Aten". Okazała się interesującym i wciągającym doświadczeniem, zatem bardzo chętnie sięgnęłam po nową chwałę, tym razem w rzymskiej odsłonie.

Wrażenie czytelnicze podobne do poprzednich, przyjemnie mknęło się po stronach książki, odświeżało wiedzę, absorbowało nowe informacje, poddawało refleksjom z historycznym rysem. Autor snuje opowieść o Rzymie w zajmującym i entuzjastycznym stylu. Nie obarcza odbiorcy uszczegółowionymi danymi, koncentruje na tym, co najważniejsze, co faktycznie powinniśmy wynieść z ogólnych przesłanek i niezbędnych podstaw. Zaznajomienie z materiałem pomaga w lepszym zrozumieniu przeszłości i jej ogromnego wpływu na współczesne odniesienia zachodniej cywilizacji. A które z miast nie łączy tak doskonale tego, co było, z tym, co dzieje się teraz, co będzie miało miejsce za chwilę, jak nie Rzym?

Publikacja zawiera trzy segmenty, pierwszy obejmuje powstanie Rzymu i królewskie rządy, drugi przybliża podbój Italii i konflikt ustrojowy, trzeci omawia republikę śródziemnomorskiego mocarstwa. Everitt przedstawia zagadnienia z różnych ujęć, mieszanki aspektów społecznych, prawnych, politycznych w ujęciu wewnętrznym i zewnętrznym, wojskowych, religijnych, sztuki i architektury. Ale to również barwne portrety znaczących osobistości, tych, którzy pracowali na szacunek, sławę i chwałę, oraz tych, którzy podążali szlakiem kompromitacji, zdrady i destrukcji. A że ludzka natura nigdy niej jest czarno-biała otrzymujemy zestawienie ciekawych postaci.

Autor zgrabnie miesza legendy i fakty, wplata mnóstwo ciekawostek i anegdot, fragmentów dzieł i cytatów, czym ubarwia opowieść i ułatwia zapamiętywanie danych. Lekka popularnonaukowa forma przedstawiania postaci, miejsc, zdarzeń i dat, sugestywne zwracanie uwagi na ich kontekst i ważność. Nie trzeba znać biegle historii, aby swobodnie wejść w publikację, a zatem świetna rzecz na poszerzanie horyzontów. Pomocą służy tablica chronologiczna i indeks wyszukiwania, zaś przypisy ciekawie dookreślają kontekst. Warto zaplanować spotkanie z książką.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (historia), 462 strony, premiera 19.05.2020 (2012)
tłumaczenie Norbert Radomski
Tekst ukazał się pierwotnie na DuzeKa.pl