[PRZEDPREMIEROWO]
"Lęki żyją dłużej niż pamięć i tradycje, nie
znają różnic kulturowych ani językowych. Strach mieszkający w cienistych
dolinach Gór Sowich jest uniwersalny, narzuca się sam, nie czekając na
zaproszenie ani zgodę."
Chwytając za książkę wchodzimy w dwa
światy, jeden współczesny oplatany przez nadzieję zmieszaną z
rezygnacją, nowoczesność przeplataną agonią przeszłości, drugi skrywający się głęboko w ponurych cieniach Gór Sowich. Oba przyciągają w
intrygujący sposób, zaciągają
do leśnej i złowrogiej dziczy, wprowadzają w duszne i mdłe zakątki psyche, wypełniają wyobraźnię czytelnika
osobliwymi obrazami, zmuszają do ustawienia się w opozycji i proteście,
jednocześnie oczekują koniunkcji z nutami fantastyki. Porządnie
przygotowana baza do wzbudzenia ciekawości w czytelniku, zaangażowania w
fałszywe podprogowe przekazy i grę w zadziwiające skojarzenia.
Pomiędzy warstwy szarej codzienności dwóch, jakże kontrastowych, nastoletnich bohaterek, którym
daleko do stabilności i zadowolenia, dojrzałego spojrzenia na siebie,
ludzi i świat, wkradają się złowieszcze barwy dziedzictwa, trwożnie
przekazywane z ust do ust legendy, złowrogie głosy szeptane do ucha,
podchwycone pospiesznie rymowanki, szmery mieszkańców zapomnianych
małych miasteczek. Powoli wyłania się coś nieuchwytnego dla zmysłów i
niewytłumaczalnego dla świadomości, intensyfikującego obecność
zatrważającą tajemnicą i ruchem tysięcy skrzydeł nocnych motyli. Coś
niepokojącego, mrocznego i nadprzyrodzonego, co nie daje się ani złapać,
ani zdefiniować, musi wzbudzać grozę i wywołać koszmary. Spodziewamy
się zła, demonicznej siły, zastanawiamy się, z której strony uderzy,
jakie przybierze rozmiary, czy uda się go oswoić na tyle, aby przeżyć? A
może dolnośląska ziemia jest już tak przesiąknięta wielopokoleniowym
tragizmem i cierpieniem, że jeszcze długo pogrążona będzie w niedającym
się rozproszyć mroku?
Przyznam, że ciężko mi było utożsamić
się z wykreowanym wizerunkiem peryferii południowo-zachodniej Polski,
gdzie tak silna stagnacja, otępienie i zgorzkniałość wiodą prym,
ponieważ obserwowane przeze mnie zmiany dokonujące się na przestrzeni
niemal pół wieku w tym regionie, pomimo obarczenia śladami bolesnych ran historii,
napawają optymizmem i wiarą w przyszłość. Ale to już kwestia
indywidualnych doświadczeń autora i odbiorcy powieści. Tym niemniej,
trzeba podkreślić, że narrator jest świetnym obserwatorem
rzeczywistości, zwracającym uwagę na najdrobniejsze detale, nawiązującym
w atrakcyjny sposób do społecznych trendów i zjawisk. Jestem pod
wrażeniem stylu pisania, treściwego, żywego, metaforycznego,
sugestywnego, przekonującego nawet w warstwie wulgaryzmów, choć mam
nadzieję, że to przejaskrawiony obraz słownictwa współczesnej
młodzieży, przydzielony określonej grupie, ale dobitnie ukazujący, co
nasz czeka, jeśli nie zadbamy, choćby o częściowe wyczyszczenie
określonych słów, tylko czy uda się jeszcze uciec od tej swoistej ekspresyjności?
4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka (weird fiction), 452 strony, premiera 15.05.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.
niedziela, 5 maja 2019
sobota, 4 maja 2019
GŁĘBOKI GRÓB Mick Finlay
ARROWOOD MYSTERY tom 2 "Prawdziwa potworność potrafi pojawić się ze zniewalającym uśmiechem na twarzy."
Odpowiadają mi tego typu przygody czytelnicze, przesycone mroczną kryminalną intrygą i szpecącą odsłoną wiktoriańskiej epoki. Lubię, kiedy dużo się dzieje, co chwilę odsłaniają się ciemne strony ludzkiej natury, czytelnika przeszywa dreszcz zatrważających tajemnic, a jednak wszystko poznaje się w spokojnych rytmach. Przemawia nie tylko umiejętnie wytworzony klimat, ale również dbałość o szczegóły w opisach zdarzeń i postaci, na tyle sugestywnych, aby dać wyobraźni materiał do poszybowania, ale nie na tyle, by przytłaczać zbędnymi detalami. Wszystko spowija więcej niż szczypta ironicznego humoru, prowadzonego ze smakiem i wyczuciem, wzbogaconego zabawnymi porównaniami i trafnymi spostrzeżeniami.
Barwnie ujęto kreacje bohaterów, nadając im ciekawe osobowości, sprytnie zmieszane koktajle wad i zalet, a także urozmaicające aspekty bolesnej przeszłości. Mistrzowsko skonstruowany duet prywatnych śledczych, odwołujący się w dużym stopniu do słynnego detektywa Sherlocka Holmesa i doktora Johna Watsona, skłaniający do wynajdywania porównań i odmienności, a jednak poddany kontrastom i odrębności. Emocje w opozycji do dedukcji, pragnienia do czystego rozumu, zachowania do logiki, empatia do kalkulacji. Drugi tom serii o pociesznym prywatnym śledczym i jego dowcipnym asystencie, zrobił na mnie jeszcze lepsze wrażenie niż pierwsza odsłona zatytułowana "Detektyw Arrowood". Nie jest to skomplikowana przygoda czytelnicza, może ciut brakuje intensywności, ale charakteryzuje się frapująco prowadzonym napięciem. Przyjemna zabawa w wysuwanie domysłów, spodziewamy się, dokąd zmierzają zestawienia faktów, jakie barwy przybierze prawda, lecz łatwo dajemy się wciągnąć w kryminalną grę.
Londyn, cztery lata przed końcem dziewiętnastego wieku, szemrane interesy, podejrzane farmy, przygasłe domy opieki, narzucone małżeństwa, choroby umysłowe, ubóstwo i niedola. I w tym zastanawiający brak kontaktu z młodą żoną rolnika, którą rodzice usilnie próbują sprowadzić do swojego domu, lub chociaż odwiedzić, ale rodzina jej małżonka stawia temu silny opór. Wyzwania szybkiego odnalezienia zaginionej dziewczyny podejmuje się William Arrowood, były dziennikarz, określający siebie jako detektyw emocji, zafascynowany psychologią umysłu, potrafiący czytać w ludzkich postawach i zachowaniach, łasy na komplementy, przekonany o swojej nieomylności, a przy tym nadużywający słodyczy, trunków i opium. Towarzyszy mu Norman Barnett, wcześniej młodszy urzędnik w sądzie, teraz asystent szefa, wspierający go w zawodowych i prywatnych sprawach. Nie można nie wspomnieć o Ettie, siostrze Williama, niezwykle ambitnej i rezolutnej kobiecie, potrafiącej postawić na swoim, próbującej czynami zmienić nastawienie mężczyzn do pozornie słabszej płci. Fałszywie proste dochodzenie coraz bardziej gmatwa się, przypiera do muru intelekt i błyskotliwość detektywów, wystawia ich na ośmieszenie, ale i niebezpieczeństwo. Jak to jest, że zawsze najważniejsze jest to, czego ludzie nie chcą nam powiedzieć?
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 414 stron, premiera 13.03.2019 (2018), tłumaczenie Leszek Stafiej
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
piątek, 3 maja 2019
MAROKO. KRAINA GNAWY Anna Korzeniowska
[PRZEDPREMIEROWO] "Szacunek do inności, brak uprzedzeń to droga do jedności i miłości wszystkiego, co żyje i nas otacza."
Anna Korzeniowska magicznie uchwyciła marokańską duszę, esencję kraju i gościnność mieszkańców. Odbywamy podróż do krainy Gnawy, znanych turystycznych atrakcji i spontanicznie odwiedzanych miejsc. Przemawia niezwykłe brzmienie egzotyki, chłoniemy kakofonię miast z wieżami meczetów, poznajemy kulturę codzienności, zachwycamy się widowiskowymi wąwozami, pustynnym zachodem słońca, kobaltowym niebem. Zmysłowe, baśniowe, pobudzające wyobraźnię spojrzenie na Maroko, ale również porcja praktycznych informacji.
(bookendorfina rekomendacja)
Dwa lata temu odbyłam już pierwszą podróż za pośrednictwem książki Anny Korzeniowskiej,
"Z plecakiem przez Indochiny", przygodę w klimacie Tajlandii, Kambodży, Wietnamu i Laosu. Wówczas była to relacja ze strefy świata, którą jeszcze nie miałam okazji poznać osobiście. Teraz z przyjemnością odświeżałam wspomnienia z pobytu w Maroko. I choć od mojej podróży do krainy Gnawy upłynęło już ponad ćwierć wieku, miałam wrażenie, że tak naprawdę niewiele się zmieniło z pięknych egzotycznych nut, zadziwiających kontrastów i zachwycających kulturowych doznań. Poszanowanie odmienności i różnorodności jest kluczem do zrozumienia tego kraju, poddania się jego smakom, zapachom i brzmieniom, polubienia w obrazie odsłanianym przed odwiedzającymi, ale też świadomego odkrywania tego, co skrywane przed oczami przybyszów.
Autorka w sympatycznym stylu prowadzi po niezapomnianych przeżyciach z dziesięciodniowej wędrówki do miejsc, nie tylko tych, które pragną zobaczyć wszyscy turyści, ale również do zakamarków zwykłej codzienności. Podoba mi się wchłanianie świata wszystkimi zmysłami, zerkanie na krajobrazy, historię, społeczeństwo, kulturę, tradycje, zwyczaje, bez pomijania istotnych szczegółów, ciekawych porównań, zaskakujących elementów. Maroko pobudza wyobraźnię i nakłania do baśniowych marzeń. Przypominamy sobie, jak zostało uchwycone w literaturze. Muzyka i taniec dotarły do serca autorki, ciepło owiały wonią przypraw, olśniły bogatą kolorystyką, pobudziły magiczną atmosferą. Wiele entuzjastycznych słów, dawek podziwu nad gościnnością, lecz także mniej przyjemnych spostrzeżeń i pułapek czekających na turystów. Tym, którzy wybierają się do Maroka, przyda się z pewnością zwięzłe kompendium informacji praktycznych i wyjaśnienia obco brzmiących słówek.
Podróż rozpoczyna Casablanca, utrwalona w tytule kultowego filmu, najbardziej zaludnione miasto Maroka, słynące z ulokowanego nad oceanem meczetu z misternym wystrojem. Następnie odwiedzamy Marrakesz, czerwone miasto z meczetem o jakże ciekawej historii. Kolejne cele podróży to dolina rzeki Dadis, w a niej Szlak Kazb, oraz wąwozy Dadis i Todra. Widowiskowe krajobrazy wokół Warzazatu oczarują każdego, przyznam, że chciałabym je jeszcze kiedyś zobaczyć. Podobnie jak spędzić kilka nocy na bezkresach Sahary. Dalej wędrówka do As-Sawiry, w której kobaltowe niebo zlewa się z kolorem drzwi, okien i łodzi rybackich, zaś kozy zawisają na drzewach. Następnie Fez, miasto pokory i bram, jeszcze nie udało mi się postawić tam stopy, za to, w przeciwieństwie do autorki, odwiedziłam Rabat. Frapująco i emocjonująco jest zestawiać wrażenia podróżnicze, inspirować się poznawaniem bliższych i dalszych regionów Ziemi. Lekka narracja sprawia wiele przyjemności z odkrywania i ponownego zaglądania w marokańską duszę.
4/6 - warto przeczytać
literatura podróżnicza, 202 strony, premiera 15.05.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.
czwartek, 2 maja 2019
FURIE Katie Lowe
"...czasami lepiej nie mieć żadnych przyjaciół, niż mieć złych..."
Pomysł na fabułę nie wyróżnia się niczym nowym, ale Katie Lowe starała się nadać powieści ciekawy pazur. Gdyby głębiej popracować nad książką, dopracować umotywowanie bohaterek w obieraniu mrocznych postaw, wypełnić luki charakterologiczne, uwzględnić odwołania do aspektów zdrowego rozsądku wśród dorosłych postaci, powstałaby porywająca przygoda czytelnicza. Już teraz jest nieźle.
Thriller spodoba się młodszym czytelnikom, tym bardziej, że osadzono go w tematyce trudnego dorastania, poszukiwania własnej tożsamości, kształtowania opinii o świecie, potrzeby akceptacji i zrozumienia. Buzujące hormony, sprzeciw wobec narzucanym normom, zrywanie ograniczających więzi, opozycja do tego, co proponują rodzice i nauczyciele. Jednocześnie duża wrażliwość, rozbudzona emocjonalność, podatność na sugestie autorytatywnych rówieśników i pozorne wzorce moralne. Liczy się tu i teraz, bez zerkania w przyszłość, w zamian nawiązywanie do elementów przeszłości, zwłaszcza jeśli dzieciństwo obarczone znamieniem tragedii.
Klimat powieści przesiąknięty czarną magią, procesami czarownic sięgającymi początków siedemnastego wieku. Elementy średniowiecznych zabobonów wprowadzono we współczesność sugestywnie odmalowując stosowanie praktyk ożywiających siły tajemne człowieka i przyrody. Zatem okultyzm, dekadencki styl życia, kuluarowe stowarzyszenie, niezdrowa fascynacja ciemnymi rytuałami, a we wszystko wplątane nici obłąkania, furii, paranoi i ekscytacji. Na to nakładają się zagmatwane relacje dziewcząt, wyzwalające tyle samo wierności i przyjaźni, co zdrady i nienawiści. Usilna chęć zaimponowania, zwrócenia na siebie uwagi, złudnego poczucia wyższości i wyjątkowości, kierują młode osoby ku samozniszczeniu, moralnej dewastacji, erozji właściwych standardów społecznych. Jest intensywnie i błogo, ale też burzliwie i toksycznie, a od tego już krok do morderstwa. Autorka dąży do frapującego pobudzania wyobraźni czytelnika, podtrzymuje napięcie, dozuje krople niecierpliwości, balansuje na granicy realizmu i fikcji.
Violet wychowała się w wymierającym na końcu świata miasteczku, gdzie brzydota i rozkład rażą w oczy na każdym kroku. Cudem przeżyła wypadek samochodowy, w którym zginęli jej ojciec i młodsza siostra. Dziewczyna zdana jest tylko na siebie, gdyż opanowana depresją matka staje się ciążącym elementem codzienności. Dzięki pieniądzom wypłaconym przez ubezpieczyciela szesnastolatka podejmuje naukę w prywatnej żeńskiej szkole. Jako nowa poszukuje znajomych i przyjaciół, za wszelką cenę pragnie przynależeć do grupy. Szybko zainteresowanie okazuje jej Robin, pewna siebie, przebojowa, potrafiąca imponować innym, ale też wzbudzać lekki strach i poczucie zagrożenia. Violet i Robin stają się nierozłączne, choć wisi nad nimi niepokojący sekret. Tylko pozornie wiemy, czym skończy się przybliżana historia, zakończenie rzuca nowe światło, na huśtawce kołysze się blady cień, a złota nić przeznaczenia wciąż ma w sobie błysk mocy.
3.5/6 - w wolnym czasie
thriller, 398 stron, premiera 24.04.2019 (2018), tłumaczenie Aga Zano
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Pomysł na fabułę nie wyróżnia się niczym nowym, ale Katie Lowe starała się nadać powieści ciekawy pazur. Gdyby głębiej popracować nad książką, dopracować umotywowanie bohaterek w obieraniu mrocznych postaw, wypełnić luki charakterologiczne, uwzględnić odwołania do aspektów zdrowego rozsądku wśród dorosłych postaci, powstałaby porywająca przygoda czytelnicza. Już teraz jest nieźle.
Thriller spodoba się młodszym czytelnikom, tym bardziej, że osadzono go w tematyce trudnego dorastania, poszukiwania własnej tożsamości, kształtowania opinii o świecie, potrzeby akceptacji i zrozumienia. Buzujące hormony, sprzeciw wobec narzucanym normom, zrywanie ograniczających więzi, opozycja do tego, co proponują rodzice i nauczyciele. Jednocześnie duża wrażliwość, rozbudzona emocjonalność, podatność na sugestie autorytatywnych rówieśników i pozorne wzorce moralne. Liczy się tu i teraz, bez zerkania w przyszłość, w zamian nawiązywanie do elementów przeszłości, zwłaszcza jeśli dzieciństwo obarczone znamieniem tragedii.
Klimat powieści przesiąknięty czarną magią, procesami czarownic sięgającymi początków siedemnastego wieku. Elementy średniowiecznych zabobonów wprowadzono we współczesność sugestywnie odmalowując stosowanie praktyk ożywiających siły tajemne człowieka i przyrody. Zatem okultyzm, dekadencki styl życia, kuluarowe stowarzyszenie, niezdrowa fascynacja ciemnymi rytuałami, a we wszystko wplątane nici obłąkania, furii, paranoi i ekscytacji. Na to nakładają się zagmatwane relacje dziewcząt, wyzwalające tyle samo wierności i przyjaźni, co zdrady i nienawiści. Usilna chęć zaimponowania, zwrócenia na siebie uwagi, złudnego poczucia wyższości i wyjątkowości, kierują młode osoby ku samozniszczeniu, moralnej dewastacji, erozji właściwych standardów społecznych. Jest intensywnie i błogo, ale też burzliwie i toksycznie, a od tego już krok do morderstwa. Autorka dąży do frapującego pobudzania wyobraźni czytelnika, podtrzymuje napięcie, dozuje krople niecierpliwości, balansuje na granicy realizmu i fikcji.
Violet wychowała się w wymierającym na końcu świata miasteczku, gdzie brzydota i rozkład rażą w oczy na każdym kroku. Cudem przeżyła wypadek samochodowy, w którym zginęli jej ojciec i młodsza siostra. Dziewczyna zdana jest tylko na siebie, gdyż opanowana depresją matka staje się ciążącym elementem codzienności. Dzięki pieniądzom wypłaconym przez ubezpieczyciela szesnastolatka podejmuje naukę w prywatnej żeńskiej szkole. Jako nowa poszukuje znajomych i przyjaciół, za wszelką cenę pragnie przynależeć do grupy. Szybko zainteresowanie okazuje jej Robin, pewna siebie, przebojowa, potrafiąca imponować innym, ale też wzbudzać lekki strach i poczucie zagrożenia. Violet i Robin stają się nierozłączne, choć wisi nad nimi niepokojący sekret. Tylko pozornie wiemy, czym skończy się przybliżana historia, zakończenie rzuca nowe światło, na huśtawce kołysze się blady cień, a złota nić przeznaczenia wciąż ma w sobie błysk mocy.
3.5/6 - w wolnym czasie
thriller, 398 stron, premiera 24.04.2019 (2018), tłumaczenie Aga Zano
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
środa, 1 maja 2019
SIŁA NATURY Jane Harper
AARON FALK tom 2
"Myślał o setkach małych rzeczy, które dodane do siebie prowadzą do złego. Może setki małych rzeczy mogą prowadzić również do czegoś dobrego."
Wciągnęłam się, i to bardzo. Spokojne rytmy rozwiązywania zagadki kryminalnej, jednocześnie wiele racji kotłuje się w obrębie przyczyn morderstwa. Frapująco odkrywamy kolejne warstwy kłamstwa i prawdy, dajemy porwać się nie tylko przyjemnemu stylowi przybliżania historii, ale również ciekawym odbiciom faktów z perspektyw różnorodnych bohaterów. Zajmująco odsłaniamy naturę człowieka, podpatrujemy barwnie sportretowaną społeczność firmową wystawioną na duży stres, śledzimy zmiany w relacjach między pracownikami. Ekstremalne warunki uwalniają pozory, animozje, urazy, żale i pretensje, ale też budują krótkotrwałe porozumienia, pakty i sojusze.
Odpowiadało mi naprzemienne zanurzanie się w źródłach narracji. Agenci federalni, nastawieni na własne śledztwo obarczone wcześniejszymi oczekiwaniami i zobowiązaniami, nieco nieporadni i niezręczni, ale w końcu to nie oni prowadzili główne poszukiwania. Służby policji i ochotników starające się pod presją czasu za wszelką cenę odnaleźć zagubioną kobietę, ale też zmierzyć się z mrocznymi cieniami zbrodni dziewczyn sprzed ćwierć wieku. I najbardziej trzymające w napięciu opisy tego, co wydarzyło się, stopniowo odsłaniane przez uczestników integracyjnego wyjazdu. Trzeba przyznać, że autorka potrafi wywołać u czytelnika pożądany niepokój, zaangażować w snucie przypuszczeń, w odpowiednim momencie podrzucać silniejsze akcenty, tak aby jeszcze lepiej bawić się obrazami tworzonymi przez wyobraźnię. Zakończenie nie ma spektakularnych efektów, ale tu takie nie były potrzebne, postawiono na lekkie zaskoczenie i zgrabne zawiązanie wątków. Drugi tom tylko potwierdza, jak bardzo udana jest to seria, zarówno od strony intrygi, bohaterów i napięcia, ale i świetnie wytworzonego klimatu, w który wchodzi się całym sobą, a co cenne, każda odsłona ma coś unikalnego i oryginalnego do zaproponowania.
Aaron Falk, agent federalnej policji z Melbourne, pracujący w wywiadzie finansowym, niepokoi się losami informatorki Alice Russel, zaginionej podczas wyjazdu integracyjnego firmy zajmującej się rachunkowością. Wydaje się, że nie wszystko w BeileyTennants prowadzone jest w zgodzie z prawem, zatem czy to zbieg okoliczności, że kobieta, która właśnie miała dostarczyć obciążające firmę dowody, nie wróciła z buszu? Czy ktoś dowiedział się o jej zamierzeniach i postanowił uciszyć ją na zawsze? Alice tuż przed zniknięciem próbowała dodzwonić się na numer alarmowy i do Falka, któremu pozostawiła jedynie zatrważający skrawek słów na sekretarce. Pozostałe uczestniczki wyjazdu przedstawiają odmienne wersje zdarzeń, choć w każdej z nich przewija się wspólny akcent, zagrożenie czyhające ze strony niedostępnych i nieprzyjemnych dzikich australijskich obszarów. I odizolowane miasteczko, za którego granicami zaczynał się gąszcz drzew, nieskory, aby kogokolwiek wypuścić. Coś, co miało jednoczyć i harmonizować grupę, stało się wyzwalaczem podejrzliwości, wstydu, zawiści i buntu. Zerknij na równie satysfakcjonujące wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii o Aaronie Falku zatytułowanym "Susza".
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 382 strony, premiera 24.04.2019 (2017), tłumaczenie Magdalena Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
"Myślał o setkach małych rzeczy, które dodane do siebie prowadzą do złego. Może setki małych rzeczy mogą prowadzić również do czegoś dobrego."
Wciągnęłam się, i to bardzo. Spokojne rytmy rozwiązywania zagadki kryminalnej, jednocześnie wiele racji kotłuje się w obrębie przyczyn morderstwa. Frapująco odkrywamy kolejne warstwy kłamstwa i prawdy, dajemy porwać się nie tylko przyjemnemu stylowi przybliżania historii, ale również ciekawym odbiciom faktów z perspektyw różnorodnych bohaterów. Zajmująco odsłaniamy naturę człowieka, podpatrujemy barwnie sportretowaną społeczność firmową wystawioną na duży stres, śledzimy zmiany w relacjach między pracownikami. Ekstremalne warunki uwalniają pozory, animozje, urazy, żale i pretensje, ale też budują krótkotrwałe porozumienia, pakty i sojusze.
Odpowiadało mi naprzemienne zanurzanie się w źródłach narracji. Agenci federalni, nastawieni na własne śledztwo obarczone wcześniejszymi oczekiwaniami i zobowiązaniami, nieco nieporadni i niezręczni, ale w końcu to nie oni prowadzili główne poszukiwania. Służby policji i ochotników starające się pod presją czasu za wszelką cenę odnaleźć zagubioną kobietę, ale też zmierzyć się z mrocznymi cieniami zbrodni dziewczyn sprzed ćwierć wieku. I najbardziej trzymające w napięciu opisy tego, co wydarzyło się, stopniowo odsłaniane przez uczestników integracyjnego wyjazdu. Trzeba przyznać, że autorka potrafi wywołać u czytelnika pożądany niepokój, zaangażować w snucie przypuszczeń, w odpowiednim momencie podrzucać silniejsze akcenty, tak aby jeszcze lepiej bawić się obrazami tworzonymi przez wyobraźnię. Zakończenie nie ma spektakularnych efektów, ale tu takie nie były potrzebne, postawiono na lekkie zaskoczenie i zgrabne zawiązanie wątków. Drugi tom tylko potwierdza, jak bardzo udana jest to seria, zarówno od strony intrygi, bohaterów i napięcia, ale i świetnie wytworzonego klimatu, w który wchodzi się całym sobą, a co cenne, każda odsłona ma coś unikalnego i oryginalnego do zaproponowania.
Aaron Falk, agent federalnej policji z Melbourne, pracujący w wywiadzie finansowym, niepokoi się losami informatorki Alice Russel, zaginionej podczas wyjazdu integracyjnego firmy zajmującej się rachunkowością. Wydaje się, że nie wszystko w BeileyTennants prowadzone jest w zgodzie z prawem, zatem czy to zbieg okoliczności, że kobieta, która właśnie miała dostarczyć obciążające firmę dowody, nie wróciła z buszu? Czy ktoś dowiedział się o jej zamierzeniach i postanowił uciszyć ją na zawsze? Alice tuż przed zniknięciem próbowała dodzwonić się na numer alarmowy i do Falka, któremu pozostawiła jedynie zatrważający skrawek słów na sekretarce. Pozostałe uczestniczki wyjazdu przedstawiają odmienne wersje zdarzeń, choć w każdej z nich przewija się wspólny akcent, zagrożenie czyhające ze strony niedostępnych i nieprzyjemnych dzikich australijskich obszarów. I odizolowane miasteczko, za którego granicami zaczynał się gąszcz drzew, nieskory, aby kogokolwiek wypuścić. Coś, co miało jednoczyć i harmonizować grupę, stało się wyzwalaczem podejrzliwości, wstydu, zawiści i buntu. Zerknij na równie satysfakcjonujące wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii o Aaronie Falku zatytułowanym "Susza".
5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 382 strony, premiera 24.04.2019 (2017), tłumaczenie Magdalena Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


