niedziela, 9 maja 2021

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE. KACI

THIERRY WOLTON

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE tom 1 

"Sprawujemy dyktaturę proletariatu, władzę terrorystyczną."
Włodzimierz Iljicz Lenin


Zastanawiałam się, czy sięgnąć po książkę, mega cegła jak przystało na zakres omawianej tematyki, a w planach wydawniczych jeszcze dwie będące jej kontynuacją. Lecz dałam przekonać się nietypowemu ujęciu historii komunizmu na świecie. Na studiach socjologicznych i ekonomicznych należałam do roczników zmuszonych w starym duchu politycznym przedzierać się przez wykłady z marksizmu, socjalizmu i komunizmu. Teraz chciałam spojrzeć na komunizm z szeroko ujętej rzeczywistości, całościowego podsumowania jego powstania, podboju świata, sprawowania władzy, rozpadu imperium. Pierwszy tom przybliża komunizm z perspektywy portretów katów, drugi będzie głosem ofiar, trzeci skoncentruje się na współwinnych. Interesująco będzie komplementarnie przyjrzeć się tym wymiarom.

Thierry Wolton ukazuje, jak narodziła się ideologia komunistyczna, jakim powodzeniem cieszyła się wielka utopia, jak dramatycznej podlegała ekspansji, jak działała i jakie były jej następstwa. Zwraca uwagę na powielanie tej strategii politycznej i jednoczesne dokładanie przez naśladowców własnych reżimowych rozwiązań. Przedstawia totalitaryzm komunistyczny jako najstraszliwszą katastrofę ze względu na wielkość i czas trwania, najbardziej morderczy bilans ludzkich strat w dziejach, niewyobrażalne barbarzyństwo. Ukazuje, jak wiele poświęcono istnień, aby sprawował władzę nad ludzkimi umysłami w skali globalnej. Jedna trzecia ludzkości dwudziestego wieku podlegała komunizmowi, zawładnął trzydziestoma krajami, a współcześnie jedna piąta krajów pozostaje pod jego wpływami. Szacuje się, że reżimy komunizmu spowodowały śmierć od sześćdziesięciu pięciu do dziewięćdziesięciu czterech milionów osób.

Iluzoryczne wyrażanie woli ludu z jednoczesnym bezkompromisowym głębieniem mas, żądaniem całkowitej uległości wobec partii, negowaniem indywidualności, zmuszaniem rzeczywistości do nagięcia się do norm utopii. Nieustanna walka władzy z resztą społeczeństwa, eliminowanie elit intelektualnych, masowa eksterminacja, militaryzacja gospodarki, kolektywizacja rolnictwa, perfekcyjne opanowanie propagandy, udoskonalanie cenzury, zbiurokratyzowanie państwa. Stosowanie rozbudowanych metod represji, ograniczanie suwerenności jednostek, unicestwienie swobodnych wypowiedzi, traktowanie głodu jako broni, zastraszanie, zwalczanie wewnętrznych wrogów, organizowanie pokazowych procesów, obozów pracy poprawczej, tajnych egzekucji. Wszystko w imię rzekomego wyższego dobra, przy całkowitej samowoli rządzących, bezkarności przywódców, zaprzeczaniu zbrodniom, odpowiednim naświetleniu wydarzeń za żelazną kurtyną, posuniętym do granic absurdu kulcie jednostki.

Przypasowała mi narracja, lekka, przyjazna, pozbawiona sztucznie nadmuchanych szczegółów, jednocześnie wypełniona istotnymi informacjami. Zapoznawanie się z książką podzieliłam na kilkanaście części, tak aby każdego dnia do niej wracać i chętnie się w nią zagłębiać. Publikacja spełniła pokładane w niej nadzieje, dobrze przepracowywało się tematykę, chociaż liczyłam, że jeszcze więcej dowiem się o azjatyckim i afrykańskim komunizmie. Widać, że Thierry Wolton mocno przygotował się do opracowania historii komunizmu na świecie i podania go w atrakcyjnej formie. Z wdzięcznością przyjęłam, zawarty na końcu książki, indeks nazwisk, bardzo ułatwiający poruszanie się po obszernej księdze. Oczywiście, nie mogło zabraknąć przypisów i bibliografii, nie sądzę, abym poszła w dalsze uszczegóławianie, ale z ciekawością wyczekuję drugiego tomu.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, historia, 1206 stron, premiera 07.04.2021 (2015), tłumaczenie Michał Romanek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

sobota, 8 maja 2021

OŁTARZ EDENU

JAMES ROLLINS

"Badanie Natury czyni z człowieka istotę równie pozbawioną skrupułów, jak sama Natura." H.G. Wells

Bardzo lubię typ sensacji dostarczany czytelnikom przez Jamesa Rollinsa. W jego książkach zawsze wiele dzieje się, akcja płynie wartkim rytmem, klimat oscyluje wokół tajemnic i teorii spiskowych. Zgrabnie i z wdziękiem łączy fikcję z faktami. Wplata w fabułę wiele zajmujących zagadnień naukowych, warto pochylić się nad nimi, tak aby dostrzec zagrożenia czyhające na ludzi zgotowane przez nich samych. Relaksuję się i przy okazji trafiam na ciekawostki naukowe, fragmentaryczne i nagłówkowe, kierujące ku poszerzaniu wiedzy. Nie inaczej jest w "Ołtarzu Edenu", z porywającym pomysłem na intrygę, frapującym scenariuszem zdarzeń, bogactwem bohaterów, ciekawą scenerią, efektownymi incydentami. Mocno zapętloną siecią sekretów, biznesowych machinacji, tajnych programów i zakulisowych badań naukowych. Kluczowe postaci nie tylko ratują świat przed konsekwencjami ludzkich ułomności, ale stają w obronie słabszych i skrzywdzonych. Narażają przy tym własne zdrowie i życie. Sympatycznie wybrzmiewają gorące uczucia i próby wyciszenia zatargów. Pojawia się też pragnienie zemsty. Wątki harmonijnie współgrają, napięcie atrakcyjnie podgrzewa się, książkę szybko się czyta.

Doktor Lorna Polk, ekspert od genetyki i hodowli, weterynarz specjalizujący się w zwierzętach egzotycznych, sprawuje opiekę nad zamrożonym bankiem genetycznym gatunków zagrożonych wyginięciem. Pewnego dnia pilnie poproszona zostaje przez służby straży granicznej Luizjany o wyjaśnienie osobliwości u zwierząt odnalezionych na trawlerze zaraz po katastrofie pogodowej. Wiele osobników przeżyło, lecz ich wynaturzenia wskazują na manipulacje genetyczne. Szybko okazuje się, że wzbogacono je w dodatkową parę chromosomów. Trzeba natychmiast wyjaśnić, kto i dlaczego działa poza granicami prawa i człowieczeństwa. Lorna i Jack Menard, szef straży granicznej, wpadają w wir śledztwa przyjmującego skrajnie niebezpieczny kierunek. Dodatkowo, kobietę i mężczyznę łączy ponure wydarzenie z przeszłości, któremu muszą stawić czoło. Coś, co miało raz na zawsze zniknąć, nagle wypływa na powierzchnię. Czy dotrą do źródła projektu naukowego, tak tajnego, że nieuprawnieni wiedzący cokolwiek o nim znikają bez śladu? Zerknij też na inne wciągające powieści autora, jak "Amazonia", "Wyłącznik awaryjny", serię "Sigma Force" ("Burza piaskowa", "Mapa trzech mędrców", "Czarny Zakon", "Wirus Judasza", "Ostatnia wyrocznia", "Klucz zagłady", "Kolonia diabła", "Linia krwi", "Oko boga", "Szósta apokalipsa", "Labirynt kości", "Siódma plaga", "Diabelska korona", "Tygiel zła"), opisane na Bookendorfinie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 446 stron, premiera 08.03.2021 (2010), tłumaczenie Lech Z. Żołędziowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 7 maja 2021

FOLWARK ZWIERZĘCY

GEORGE ORWELL

"Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze."

Pierwszy raz czytałam książkę ze słabo odbitych stron z drugiego obiegu, było to niemal czterdzieści lat temu, kiedy rozpoczynałam naukę w liceum. Z tego co pamiętam, wracałam do niej jeszcze dwukrotnie, a teraz zdecydowałam się spojrzeć na nią świeżym wzrokiem, dla przywołania wspomnień, ale też jako wprawkę klimatyczną przed zapoznawaniem się z serią traktującą o historii komunizmu na świecie. Za każdym razem treść robiła na mnie spore wrażenie, byłam zachwycona, jak w zwięzłej i klarownej formie George Orwell zdołał przedstawić uniwersalną opowieść o systemie ideologicznym, jego rewolucyjnych początkach, a następnie, stopniowym przejmowaniu władzy przez samozwańczych wybrańców narodu, odchodzeniu od szczytnych rezolucji na rzecz partykularnych celów. Marzenia o wolności w pełnym wymiarze zmieniały się w jarzmo niewoli.

Uczynienie zwierząt głównymi postaciami mini powieści sprawiło, że intensywniej odbierałam zawarte przekazy, ich ilość i jakość, z różnych ujęć i znaczeń, prezentowały się imponująco. Natychmiast chwytałam przenośny prześmiewczy wydźwięk. Ciekawie było wejść w tytuł pod wieloma kątami, za jakąkolwiek płaszczyznę się wzięłam, czekało mnóstwo materiału do refleksji, impulsów do spojrzenia w historyczną przeszłość, punktów do rozważenia o totalitaryzmie. Wielowymiarowy kontekst opowieści o tym, co wydarzyło się na jednej z angielskich farm, to mocny atut. Zastanawiające, jak do wielu rzeczywistych sytuacji można było go przypasować, nie zestarzał się, wręcz odwrotnie, nabrał cech apelu i przestrogi. Imponują wyraziście skonstruowani zwierzęcy bohaterowie, pod którymi kryli się prawdziwi ludzie. Nie miałam problemu z szybkim odszyfrowaniem tożsamości. Przekształcanie myśli przewodnich ideologii w wygodne prawdy to mistrzowskie posunięcie. Na jak długo społeczeństwo może dać się otumanić totalitaryzmowi?

Pewnego dnia, w dworskim folwarku, zwierzęta hodowlane buntują się przeciwko właścicielowi i rozpoczynają rewolucję obalenia ludzkości. Wyrażają wrogość wobec człowieka i wszystkiego, co czyni. Wypędzają ludzi z farmy i rozpoczynają życie na własną rękę, inspirowane animalizmem, kompleksowym systemem filozoficznym. Definiują siedem wzniosłych przykazań, upowszechniają pieśń rewolucyjną, opracowują sztandar z charakterystycznymi symbolami. Z czasem narasta spirala powoływanych komitetów, organizowanych zebrań, ambitnych planów, głośno brzmiących haseł, ogromnych portretów i spektakularnych budowli z imieniem wodza narodu. Natychmiast pojawiają się liczne odznaczenia, ordery i tytuły. Rewelacyjnie działa propaganda, podobnie jak manipulacja informacjami, jednostronna interpretacja danych, dopasowanie faktów z historii do pożądanych wzorców. Defiladom, prezentacjom, przemówieniom, śpiewom, nie ma końca. Silnie umacnia się koncentracja władzy, egzekwowana jest żelazna dyscyplina, rozrastają się służby bezpieczeństwa, dochodzi do czystki wrogów wśród narodu, niesprawiedliwego podziału dóbr. Dokąd to wszystko prowadzi? Ostatni akapit powieści to prawdziwa perełka interpretacyjna.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
klasyka, 136 stron, premiera 07.04.2021 (1945), tłumaczenie Tomasz Bieroń
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

środa, 5 maja 2021

NIE WIESZ, KIM JESTEŚ

[PREMIEROWO]

TIM WEAVER

DAVID RAKER tom 7

"Nikt nie mógł mnie powstrzymać - i nikt nie mógł mnie uchronić przed upadkiem w przepaść."

Jeśli lubicie połączenia thrillera z kryminałem, to zwróćcie uwagę na serię o Davidzie Rakerze, byłym dziennikarzu zarabiającym na życie odnajdywaniem zaginionych osób. Sympatyczny bohater, niekoniecznie postępujący w zgodzie z prawem, ale kierujący się stabilną hierarchią życiowych wartości. Normalna osobowość, mająca problemy, ale nieuzależniona od nałogu czy przechodząca kryzys emocjonalny, jak to często zdarza się w kryminałach, chociaż praca stała się sposobem na przeżywanie żałoby po żonie. Dociekliwy, ambitny, z właściwą dozą wścibstwa i wszędobylstwa, a jednak niewykazujący cech niezniszczalnego supermena, choć w tym tomie lekko o nie zahaczył. Zatrudniony przez kobietę, której siostra, sześćdziesięciotrzyletnia Lynda Korin, była modelka i aktorka, teraz księgowa, zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach przed dziesięcioma miesiącami, na terenie malowniczego nadmorskiego zakątka, odizolowanego i dzikiego półwyspu Stoke Point w Anglii. Krok, po kroku, od jednej nitki do drugiej i kolejnej, Raker przybliżał się do rozwikłania kłębka kłamstw. Dla uzyskania pełnego obrazu musiał wniknąć w filmowy świat sprzed pół wieku, migoczące sztucznym światłem oscarowe nagrody, mroczne oblicza podrzędnych produkcji, aktorskie sztuczki kamuflażu, skrywane przez długie lata sekrety.

Frapująco i wciągająco rozbudowana zagadka detektywistyczna, trzymała w napięciu, pozwalała na snucie intrygujących przypuszczeń i domysłów. Chętnie zagłębiałam się w powieść, ulegałam wytworzonej atmosferze niepewności, poddałam się grze odkrywanych informacji i układania mozaiki prawdy. Kilka razy dałam zaskoczyć się interpretacją faktów. Bardzo przyjazna narracja, podtrzymywała dynamiczne tempo, jednocześnie zwracała uwagę na istotne detale, obrazowe opisywanie miejsc, postaci i zachowań. Odnosiłam wrażenie, że faktycznie uczestniczyłam w wykreowanej rzeczywistości. Nie natknęłam się na nic większego wymagającego wytknięcia i zarzucenia. Pomysł na wielowarstwowy scenariusz zdarzeń starannie przemyślano i wyjątkowo udanie zaprezentowano. Jedynie nie do końca uwierzyłam w scenę konfrontacji dobrego i złego charakteru, incydent w przyczepie podszyt był mało realnymi elementami sensacji. Przyjęłam go za dobrą monetę, służył podgrzewaniu atmosfery niepewności, naznaczał niebezpieczeństwem. Zerknij na poprzednie tomy serii, z którymi zapoznałam się i przybliżyłam na Bookendorfinie ("Zniknęli na zawsze", "Bardzo złe miejsce", "To, co zostaje").

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 542 strony, premiera 05.05.2021 (2016), tłumaczenie Łukasz Praski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

A ŚLADY ZASYPAŁ PIASEK

ZOFIA JEŻEWSKA

"Karawany poczęły teraz omijać umarłe miasto. Ruiny zburzonych świątyń z wolna przysypał piasek."

Zachwyciłam się tą przygodą czytelniczą, ciekawie i porywająco poprowadzoną, piękną i sugestywną narracją, szalenie atrakcyjnym połączeniem trzech punktów na osi czasu, fragmentów z życia kobiet, do których każdy czytelnik może dopisać resztę według własnego odczucia. Przyznaję się, że nie sądziłam, że tak dobrze odbiorę tę książkę, że pozwoli mi swobodnie zanurzyć się w echa starożytności, przyciągnie wyobraźnię ku archeologicznym szlakom, zwabi do pozostałości ruin po Palmyrze, pięknym syryjskim mieście, położonym u podnóża masywu Dżabal Abu Rudżmajn. Plastyczny opis cennych zabytków oddziaływał na wyobraźnię, doskonale słyszałam szepty historii, wyczuwałam duchową obecność królowej Zenobii. Uchodziła za najpiękniejszą, najinteligentniejszą i najbardziej wykształconą kobietę na Bliskim Wschodzie. Uprowadzili ją Rzymianie. Jakże żal, że wiele dowodów dawnej świetności miasta, przed wiekami zniszczył Aurelian, a niedawno wysadzili terroryści. Tego, czego nie dokonał czas, dokonali współcześni, z czystej głupoty, bestialstwa i braku szacunku.

Chętnie wchodziłam w klimat działań polskiej misji archeologicznej w grecko-rzymskich na terenie wykopalisk. Nie zdawałam sobie sprawy, że miały one miejsce na tak szeroką skalę. Narratorka opisywała codzienność pracy naukowców, radość z każdego odkrycia, ściganie się z niepokojami w Syrii, na przełomie pięćdziesiątych i sześćdziesiątych lat ubiegłego wieku. Na palmyreńską tragedię, owianą cudowną klasyczną architekturą, na przybliżenia badań pod kierownictwem profesora Kazimierza Michałowskiego, nakładała się romantyczna historia uczucia dwojga ludzi, sprzed trzydziestu pięciu lat, podszyta politycznymi i sensacyjnymi wątkami. Wczytywałam się w strony pamiętnika Moniki, archeolożki o polsko-francuskich korzeniach, zakochanej w Tachsinie, tajemniczym arabskim archeologu. Rok tysiąc dziewięćset dwudziesty piąty, z jednej strony daleki, ślady zasypała nowa warstwa piasku, a z drugiej bliski, nawiązujący do ludzkich emocji. Potwierdziło się, że prawdziwa namiętność nie zależy od epoki, miłość przekracza wszelkie granice, podobnie jak wygórowane ambicje i pragnienie zemsty. Dowiedziałam się o nastrojach społecznych w okresie Mandatu Francji nad Palmyrą, rewolucyjnej walce o prawdziwą wolność, wcześniejszym tureckim jarzmie. Ciepłym uczuciem obdarzyłam historie, "narzeczoną pustyni", jedyny w swoim rodzaju zakątek świata, kiedyś strategiczny punkt na Bliskim Wschodzie, intrygujące archeologiczne wyzwania i niezwykłą opowieść o gorącym biciu dwóch serc.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura piękna, 330 stron, premiera 24.02.2021 (1961)
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

wtorek, 4 maja 2021

PROJEKT HAIL MARY

[PRZEDPREMIEROWO]

ANDY WEIR

"Kiedy alternatywą jest zagłada całego naszego gatunku, wszystko staje się bardzo proste. Żadnych dylematów moralnych... Tylko determinacja i skupienie na wykonaniu zadania."

Nie czytałam wcześniejszych książek Andiego Weira a widzę, że to spore niedopatrzenie, o czym utwierdzają mnie pozytywne wrażenia po zapoznaniu się z "Projektem Hail Mary". Przygoda czytelnicza mocno mnie wciągnęła, pochłonęła kosmiczna podróż, nadanie jej intrygującego przebiegu i klimatu naukowych zdobyczy. Rewelacyjnie bazowała na współczesnych osiągnięciach, jak i prawdopodobnych przyszłych odkryciach. To nie tylko zajmujący relaks w ramach ratowania Ziemi i międzygwiezdnej podróży, ale też rewelacyjna zabawa intelektualna na poziomie mikro i makro postrzegania wszechświata. Udało się ciekawie wprowadzić element życia pozaziemskiego, obcej cywilizacji, nieznanej formy życia z kosmosu.

Fantastycznie śledziło się zdarzenia w misji odciągnięcia groźby zagłady od gatunku ludzkiego, przepełnione dramatyzmem i presją czasu, równocześnie spoglądanie, jak doszło do sytuacji ekstremalnego wykorzystania myśli naszego gatunku w obronie jedynej szansy przetrwania. Apokaliptyczny koszmar błękitnej planety zgrabnie łączył się z oznakami trudnej do zrozumienia obcej formy życia, oraz z ciągiem zaskakujących praw i istnień. Przywoływanie wspomnień Rylanda Grace'a, doktora biologii molekularnej, nauczyciela przyrody, pochłaniało uwagę w równym stopniu, co incydenty w pobliżu gwiazdy oddalonej od Ziemi o niemal dwanaście lat świetlnych. Odpowiadają mi umiejętne i przekonujące wzory na tkaninie fabuły światów stojących wobec zagłady i jednostek uprawnionych przez ogół gatunku do ratowania rodzimej planety.

Weir prowadził czytelnika płynną i lekką narracją, swobodnie wplatał w fabułę naukowe prawa, nie gmatwał zbędnym żargonem, lecz przywoływał istotne odniesienia. Żartobliwy ton dodawał uroku osobliwemu klimatowi kosmicznej wędrówki, bogatemu scenariuszowi zdarzeń, z zaskakującymi zwrotami akcji. Atrakcyjnie dopełniał wyrazisty portret kluczowej postaci, nadawał sympatyczny rys osobowości. Wiele zdarzeń opierało się na przyjaznym splocie okoliczności, ucieczce w ostatniej chwili, wpadnięciu na dobry pomysł niemal znienacka, w jakże w dogodnym momencie. Ale właśnie o to chodziło w zabawie w szeroko rozumianą fantastykę, umiejętnego podgrzewania emocji, elastycznego budowania napięcia, oswajania z tym co nieziemskie. Dajcie się skusić na kosmiczną podróż do innego układu słonecznego, bądźcie gotowi na spotkanie z nieoczekiwanym sojusznikiem w ocaleniu ludzkości, sprawdźcie, dlaczego umiera Słońce, czym są astrofagi.

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 512 stron, premiera 05.05.2021, tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

TATRY. PRZEWODNIK DLA DUŻYCH I MAŁYCH

[PRZEDPREMIEROWO] 

BARBARA GAWRYLUK, PAWEŁ SKAWIŃSKI

"Gdy raz wybierzecie się na wycieczkę w Tatry, obiecuję, że będziecie chcieli tam wrócić!"

W zeszłym roku obiecałam dzieciom wyjazd w wysokie góry, chciałam pokazać im ich piękno, ale też wrócić do wspomnień z moich licealnych obozów wędrownych. Niestety, pandemia pokrzyżowała plany, wycieczkę zmuszeni byliśmy przesunąć na te wakacje. Trzeba upatrywać pozytywów w zaistniałej sytuacji, w nasze ręce wpadł wyjątkowo atrakcyjnie opracowany pod względem merytorycznym i graficznym przewodnik po Tatrach. 

Z zainteresowaniem zapoznaliśmy się z nim podczas majówki, ciekawa namiastka prawdziwych górskich przygód, teoretyczny wstęp do rzeczywistej przygody. Zaczęliśmy od przestudiowania mapy według rysunku Zbigniewa Korosadowicza, przejrzystej, czytelnej i łatwej do wychwytywania nazw szczytów z ich wysokościami. A za chwilę wpadliśmy w nurt sympatycznego, wypełnionego humorem, swobodnego stylu opowiadania Pawła Skawińskiego, dysponującego ogromną wiedzą i doświadczeniem przewodnika tatrzańskiego. Człowieka, który wie wszystko o majestatycznych górach, ich środowisku przyrodniczym, faunie i florze, i dzieli się ciekawostkami z czytelnikami.

Tatry wzbudzają zachwyt i miłość, są unikalne i wyjątkowe, nic dziwnego zatem, że teren parku narodowego podlega ścisłej ochronie. Turyści muszą przestrzegać obowiązujących w nim zasad, w tym szacunku wobec roślin i zwierząt, poruszania się tylko po wyznaczonych szlakach, zakazu dzikich biwaków, ognisk i śmietników. Podoba mi się nacisk na właściwe zachowanie w górach już od najmłodszych lat, na zrozumienie potrzeb natury, przewrotności pogody, niebezpieczeństwo burz i lawin. Koniecznie musimy wiedzieć, jak prawidłowo poruszać się w górach, czy faktycznie kolor szlaku oznacza stopień trudności, jak właściwie ubrać się, co koniecznie trzeba spakować do plecaka, a co lepiej pozostawić w domu, jak wezwać pomoc w razie zagrożenia. 

Potem można już wyruszać w doliny, podziwiać szczyty, zaglądać do jaskiń, docierać do stawów, potoków i wodospadów. Należne miejsce w przewodniku dla dużych i małych zajmuje Zakopane i góralskie zwyczaje. Całość uszczegółowiona zajmującymi informacjami i licznymi ciekawostkami. Przydatnie o taternictwie i TOPRze. Zajmujące przekazy o wypasie owiec, schroniskach, kuchni, letnich i zimowych atrakcjach. Na końcu znajdziecie test wiedzy o Tatrach. Chwytajcie za książkę i przekonajcie się, co jeszcze warto odkryć w Tatrach, czym chwytającą za serce i przyciągają niczym magnes. Podróż czytelnicza okazała się bardzo przyjemnym doświadczeniem, byliśmy pod wrażeniem sporej dawki wiedzy, lekkiego przewodnictwa i klimatycznych ilustracji.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura podróżnicza, literatura dziecięca, ilustracje Adam Pękalski
88 stron, premiera 05.05.2021, twarda okładka, format 26x31cm
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


poniedziałek, 3 maja 2021

BRAMY ATEN

[PRZEDPREMIEROWO] 

CONN IGGULDEN

ATEŃCZYK tom 1

"Los człowieka jest zmienny jak pory roku."

Po spotkaniu z "Sokołem spartańskim" wiedziałam, że chętnie sięgnę po kolejne książki Conna Igguldena. Zgrabnie i interesująco napisane powieści, sugestywnie zachęcające do zagłębiania się w historii, na dodatek w ukochanym przeze mnie starożytnym klimacie, to coś dla mnie. Z przyjemnością mknie się po stronach "Bram Aten", zachwyca przekonujący styl narracji, płynny, obrazowy. Wciąga poznawanie oblicza przeszłości między czterysta dziewięćdziesiątym a czterysta osiemdziesiątym drugim rokiem przed naszą erą. Do poznanych przez historyków faktów, owianych legendami, autor wplata ciekawe domysły losów bohaterów, w dużej mierze oparte na wyobrażeniu o ówczesnych czasach, kontekście zdarzeń, niezwykłości armii, decydujących bitwach, nietuzinkowych postaciach, podziwianych postawach. 

Plastyczne ujęcie zdarzeń, wsparte charakterystyką narodzin demokracji, szczegółami ateńskiej mitologii, obowiązującego prawa, kształtem procesów, wymierzania kary, sprawia, że odnosimy wrażenie faktycznego przeniesienia się do dawnych Aten. Autor stawia nie tylko na przybliżenie politycznych, gospodarczych i społecznych uwarunkowań, ale też na ukazanie zwykłego życia miasta odbijającego się w sercach bohaterów. Postaci przekonują, wyrażają szeroki wachlarz rozterek i emocji, czują współodpowiedzialność za ukochane Ateny, dla nich gotowe są poświęcić wszystko, nawet własną dumę i honor, równocześnie wykazują typowe dla rodzaju ludzkiego pragnienia wpływów, przejęcia władzy, ohydnej zdrady, zabarwiania marzeń krwistością zemsty. 

Wszystkie waśnie i pretensje nikną jednak w cieniu zapomnienia, kiedy perski wróg zmierza ku Atenom. Przyglądamy się pierwszym odsłonom grecko-perskich wojen, zmiennym kolejom losu podczas bitw pod Maratonem i Termopilami. Towarzyszymy Dariuszowi i następcy Kserksesowi, Militiadeswi i synowi Kimonowi, Ksantypposowi, Temistoklesowi i Arystydesowi. Wiele ich różni, reprezentują odmienne osobowości, jednak stykają się w sferze bohaterstwa, odwagi, męstwa i poświęcenia dla ojczyzny. Pamięć o nich, chociaż w okrojonej formie, przetrwała, a niezwykłe opowieści fascynują kolejne pokolenia. Niecierpliwie wyczekiwać będę drugiego tomu serii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 540 stron, premiera 04.05.2021 (2020), tłumaczenie Piotr Kuś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

MIASTO DUCHÓW

BEN CREED

[PRZEDPREMIEROWO] tom 1

"Umarli są godniejsi zaufania niż żywi."

Nie spodziewałam się tak rewelacyjnie oddanego klimatu stalinowskiej Rosji. Doskonale wyczuwałam mroczne oblicze tamtej epoki, atmosferę niepewności, strachu i grozy. Wszechobecna podejrzliwość, baczenie na słowa, prezentowanie dwóch obliczy, jednego wobec siebie samego, drugiego na użytek władzy inwigilującej obywateli. Jedno słowo, gest, zaniechanie, mogło przyczynić się do wysłania człowieka na wiele lat do łagrów, z których rzadko wracał. Na początku lat pięćdziesiątych, kiedy dzieje się akcja powieści, donosicielstwo było na porządku dziennym, po praworządnym członku społeczeństwa oczekiwano, że będzie bezwzględnie wspomagać wyrywanie wrogich systemowi chwastów, wyznawców jakiegokolwiek sprzeciwu wobec jedynie słusznej idei terroru politycznego, sympatyków kapitalizmu. Niewiele było potrzeba, aby tajne służby zainteresowały się człowiekiem, bez względu na zajmowane stanowisko i uprawiany zawód. Także członkowie policji nie mogli się czuć pewni, musieli pracować pod dyktando politycznej agitacji i propagandy.

Wyśmienicie oddano klimat wszechmocnego zastraszenia, prezentując portret kluczowej postaci, jej oficjalne postawy i nieoficjalne myśli. Przekonała mnie, a to przełożyło się na zaangażowanie w prowadzone przez nią śledztwo. Rewol Rossel, porucznik leningradzkiej policji, rozwiązuje sprawę zabójstwa pięciu osób i dość osobliwej inscenizacji miejsca podłożenia ciał na torach kolejowych. Dochodzenie toczy się wolnym rytmem, dopiero w końcowej partii powieści przybiera na prędkości i sensacyjnych nutach. Fabuła zgrabnie skonstruowana, interesująco przeplata się kryminalny wątek z polityczną otoczką, na wszystko nakłada się potworna leningradzka wojenna historia, propagandowa symfonia męki mieszkańców, a także przenikający chłód zimowego obrazu miasta. Mam dwie uwagi dotyczące książki, jedna związana z możliwością szybkiego wpadnięcia na trop tożsamości mordercy, wolałabym dłużej być trzymana w niepewności, druga zbytniej nierealności finałowej odsłony, w zestawieniu z dbającym o szczegóły oddaniem ówczesnej rzeczywistości nie wybrzmiewa harmonijnie, na szczęście ratuje ją ostateczne przesłanie zachowania tłumu. Rossel, jako znakomicie zapowiadający się muzyk, którego kariera skrzypka została brutalnie zerwana, musi stąpać po bardzo kruchym lodzie politycznej poprawności. Wyjątkowo ostrożnie stawia kroki w detektywistycznej układance, rozważnie zestawia fakty, jednocześnie wbrew sobie coraz głębiej zanurza się we własnej przeszłości. Miejsce zbrodni jest odmienne od wszystkich, które widział, modus operandi oprawcy wymyka się schematom, przywołuje skojarzenia artystycznej aranżacji okrucieństwa. Czy niemi świadkowie zeznawać będą zza grobu? Jaką melodię podadzą?

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał historyczny, 360 stron, premiera 04.05.2021 (2020), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 2 maja 2021

WIOSENNA OFIARA

ANDERS DE LA MOTTE

KWARTET SEZONOWY tom 4

"Zrozumiała, że zanim człowiek stanie się tym, kim chce być, musi najpierw przestać być tym, kim jest."

To już moje czwarte spotkanie z serią, za każdym razem wynosiłam pozytywne wrażenia, a to zaliczyłam do najlepszych. Podszedł mi klimat skandynawskich wierzeń i legend, istnienie ducha przyrody zwanego Zielonym Człowiekiem, złaknionego wiosennych darów ofiarnych, tajemniczość mglistych lasów, bagiennych terenów, gdzie przyroda nie podporządkowała się człowiekowi. Sekretne zabójstwo szesnastolatki sprzed dwudziestu lat stało się motywem przewodnim powieści. Ciało dziewczyny znaleziono w zamkowym lesie, ułożone na kamieniu ofiarnym, wokół ziemia zryta odciskami kopyt. To nie była pierwsza ofiara na tym terenie, wciąż krążyły osobliwe opowieści o utonięciu kobiety w fosie w połowie osiemnastego wieku, upadku z konia i złamaniu karku przez inną pod koniec dziewiętnastego wieku. Za odkrywanie ciemnej i mrocznej strony przeszłości zabrała się była lekarka medycyny sądowej. Wciągnęłam się w rozszyfrowywanie niewiadomych, półprawd i kłamstw, wyciąganie na powierzchnię z wielu warstw świadomego zapomnienia. Mała społeczność Tornaby, pozornie przyjazna i życzliwa, na pytania o dawne dzieje nie udzielała odpowiedzi. Thea Lind, środowiskowa lekarka, czuła, że była poddawana manipulacji, z czasem wystawiana nawet na niebezpieczne akcenty. Czy jakieś przekleństwo dotyka północno-zachodni skrawek Skanii?

Podobał mi się wykreowany portret Thei, osobowość atrakcyjnie przyciągała, historia jej podróży po terenach objętych wojną brzmiała przekonująco, zaś zachowanie opierało się w dużym stopniu na realności. Łatwo było współodczuwać emocje, wątpliwości i obawy. Kobieta nie tylko odkrywała tajemnice morderstwa Elity Svast i dziwnego zaginięcia rodziny, odwoływała się też do bolesnych stron własnej przeszłości. Punkty styczne natężały klimat zagadkowości i niejednoznaczności. Intryga wybrzmiewała niepokojąco, dałam się złapać w sidła mylnych tropów, bardzo nietrafionych interpretacji i błędnych przypuszczeń. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, kto tak naprawdę okaże się czarnym charakterem, komu można ufać, a kogo wystrzegać się. Andres de la Motte ciekawie rozkręcał wyobraźnię, dostarczał wspaniałej rozrywki, mieszał w głowie nagłymi zwrotami akcji wywracającymi wszystko do góry nogami. Zwłaszcza ostatnie rozdziały w nie obfitowały, czułam się jak na szaleńczo rozpędzonej karuzeli scenariusza zdarzeń, z błyskawicznie przebiegającymi incydentami, zapowiadającymi nowy obraz sytuacji. Poruszył zagadnienia sprawiedliwości, brania odpowiedzialności za czyny swoje i innych, kumulacji wyrzutów sumienia, które nawet po dwóch dekadach głośno wybrzmiewały. Jak wiele upiorów kolekcjonujemy podczas życia? Dlaczego jedni mają ich więcej niż inni? Skąd przyjmowane maski zajęcy, lisów, sów i saren? Poprzednie tomy serii ("Koniec lata", "Jesienna zbrodnia", "Zimowy ogień") także przybliżyłam na Bookendorfinie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 464 strony, premiera 23.03.2021 (2020), tłumaczenie Milena Hadryan
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.