poniedziałek, 30 grudnia 2024

BRACTWO

JOHN GRISHAM

„My będziemy zajmować się budowaniem napięcia. Będziemy wypuszczać raporty, prokurować incydenty, manipulować mediami i zawstydzać pańskich przeciwników… zajmiemy się kreowaniem problemów, wywoływaniem strachu i zbieraniem pieniędzy.”

Nie ma w historii intrygi prawniczej rozgrywającej się na sali rozpraw, co zazwyczaj szczególnie mocno wciąga u Johna Grishama. „Bractwo” obraca się w prawniczym środowisku, ale w więziennych barwach. Jak to bywa, nie tylko w fikcji, lecz też w realnym życiu, styka się się z polityką i służbami wywiadowczymi. Podoba mi się pomysł na fabułę, aczkolwiek autor nie w pełni wykorzystuje potencjał. Sędziowie tracą zmysł kamuflażu przestępczej działalności, co z jednej strony skutkuje niedosytem warstwy intrygi, z drugiej uwidacznia jak różne etycznie jednostki przynależą do prawniczego środowiska. Centralna Agencja Wywiadowcza nie błyszczy inteligencją, i tam potrafią dziać się osobliwe rzeczy. Najlepiej wypada kandydat na prezydenta USA, rozwija zmysł politycznej gry i stara się wykorzystać niespodziewanie otrzymaną do rąk jokerską kartę. Aaron Laker z znanego wąskiemu gronu ludzi polityka i człowieka, za sprawą chytrze opracowanej strategii, z dnia na dzień staje się kimś, kto mocno przyciąga uwagę opinii publicznej, ale i niestety, szczególnego rodzaju błaznem.

John Grisham ukazuje proces zdobywania i obracania ogromnymi funduszami w imię realizacji wyborczego ogólnokrajowego celu. Uchyla kotarę zasłaniająca obraz towarzyszącego procesowi tła, wskazuje głównych aktorów pozostających w cieniu a naprawdę dzierżących władzę. Pójście za pieniędzmi sprawia, że poznaje się zwycięzcę. Fikcja czy prawda? Styl narracji przyjemny, gładko wchodzi się w scenariusz zdarzeń, napięcie czytelnicze odpowiednio rozłożone. Jednak powieść specjalnie nie zachwyca, najbardziej angażuje w wątek polityczny, natomiast związany ze swoistą przedsiębiorczością sędziów nie w pełni przekonuje. Finałowa odsłona wydaje się gładka i prosta w wydźwięku, brakuje mocnego ostatecznego uderzenia w akcji i przesłaniu. „Bractwo” stanowi przygodę na jeden lub dwa wieczory czytelnicze, pomimo zastrzeżeń potrafi wciągnąć, szybko przewraca się strony, ale nie jest to jedno z lepszych dzieł Johna Grishama, chociaż zwraca uwagę odbiorcy na stan federalnego więziennictwa i brudy politycznego zaplecza. Zerknij na thrillery prawnicze Johna Grishama zaprezentowane na Bookendorfinie ("Zeznanie", "Testament", "Król odszkodowań", "Zaklinacz deszczu", „Niewinny człowiek”, „Wezwanie”, „Wspólnik”, „Demaskator”, „Ława przysięgłych”, „Bar pod Kogutem”, "Dzień rozrachunku"), a także na wychodzące spod jego pióra thrillery kryminalne ("Wyspa Camino", "Wichry Camino").

4/6 – warto przeczytać
thriller polityczny, 448 stron, premiera 26.07.2023 (2000), tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 29 grudnia 2024

PARTNERZY. POCZĄTEK

PARTNERZY tom 1

ROBERT MICHNIEWICZ

„Przyjaciel w potrzebie jest lepszy niż cisza po burzy.” Eurypides

Główny walor powieści to dynamika fabuły wypełnionej licznymi incydentami. Wiele się dzieje, sporo zwrotów akcji, spektakularnych scen. Szpiegowska sensacja, w której wszystkie chwyty w imię wykonania misji dozwolone. Kluczowa postać rodzaju żeńskiego, a męski pierwiastek jej towarzyszy. Oboje na początku szpiegowskiej aktywności w terenie, rzuceni w wir rosyjsko-ukraińskiego konfliktu, w niebezpieczną strefę początku agresywnej wojny, praktycznie bez zaplecza osłaniającego. Podobał mi się pomysł na scenariusz zdarzeń, stosunkowo sprawnie przebiegający, jednak za mało angażujący wyobraźnię, gdyż przewidywalny, schematyczny na zasadzie pościgu i ucieczki. Za dużo korzystnych zbiegów okoliczności i szczęśliwych trafów, obniżały poziom niepewności o losy porucznik Barbary Szymańskiej i Piotra Adamskiego. Zupełnie niepotrzebnie wdarł się wątek bliskiej relacji między szpiegami, w obliczu przeżywanych wyzwań i trudności odcinał myślenie o pracy w najmniej spodziewanych sytuacjach. 

Można było mieć zastrzeżenia do profesjonalizmu rosyjskich agentów, długich zwierzeń w obliczu zagrożeń, niskiej podejrzliwości wobec wrogów, ale i polscy politycy obsadzeni na stołkach służb specjalnych wykazywali się bezmyślnością, zaślepieniem własnej potęgi i bezkarności władzy, zaś agenci działali niczym zwykli ludzie a nie wyszkoleni tajniacy. Strach pomyśleć, że kondycja polskiego wywiadu i kontrwywiadu może być blisko z prezentowanym poziomem kompetencji. Uwierały drętwe dialogi, zwłaszcza między polskimi agentami, i z przełożonymi, nie wybrzmiewały realnie i przekonująco. Narracja w części opisowej przyjazna. Kreacja bohaterów nie domykała się, płaska, nie nawiązałam z nimi więzi. Więcej emocji odczuwałam stojąc po stronie zwykłych ukraińskich obywateli niż Szymańskiej i Adamskiego. Pierwszy tom serii, zatem może w drugim lepiej to wypadnie. Powieść w kilku elementach niedopracowana, to jednak może spodobać się młodym odbiorcom lub osobom rzadziej buszującym w sensacyjnych, zwłaszcza szpiegowskich, klimatach czytelniczych. Po drugi tom „Partnerzy. Zemsta” sięgnę, przekonam się, jak dalej Robert Michniewicz rozwija przygodę, jest potencjał do wykorzystania kreowania mocnej intrygi. 

3.5/6 – w wolnym czasie
powieść szpiegowska, 418 stron, premiera 09.08.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 28 grudnia 2024

UKŁAD

PIOTR KOŚCIELNY

„Polityka, media i biznes przecinają się i tak jak w powiedzeniu: ręka rękę myje.”

Solidna porcja przygody w barwach kryminału i sensacji. Chętnie poznawałam intrygę mieszającą w kotle spisków, układów, korupcji i morderstw, styku polityki, biznesu, religii i policji. Piotr Kościelny nie bawił się w kreowanie subtelnego obrazu współzależności między światami władzy, z dosadnością oddał jego siłę, bezwzględność i bezkarność. Gdyby nie to, co dzieje się na prawdziwej scenie politycznej i biznesowej, przy współudziale Kościoła, mediów i półświatka, obrzydliwości, w jakich taplają się reprezentanci tych środowisk, można by było mówić tylko o powieściowej fikcji. Jednak w tym przypadku fikcja stała się równoległym odbiciem rzeczywistości. Brud, smród i wyzysk, skrajna nieodpowiedzialność. Finansowe niezaspokojenie, żądza i wybujałe ambicje. Lansowanie się w mediach. Szkodliwa działalność pomijająca prawa jednostki, szczytne partyjne idee i interes państwa polskiego. 

„Układ” wkraczał w każdy odcień szarości, różnorodne interpretacje dobra i zła, ogrywanie ludzi kartami teraźniejszości i przeszłości. Piotr Kościelny posłużył się ciekawymi nićmi w szyciu intrygi, zaprezentował atrakcyjny wzór prowadzenia akcji, wyczuwał dynamikę scenariusza zdarzeń. Finałowa odsłona przypadła mi do gustu, nie spodziewałam się, że i ona będzie trzymać się prawa silniejszego i znalezienia haka na każdego. Po spotkaniu z książką pozostałam z poczuciem spełnienia pokładanych oczekiwań w fabule. Pojawiające się co jakiś czas myśli, że tak właśnie wygląda mechanizm władzy, zacierania śladów, podsuwania mylnych tropów, we wszystkich aspektach życia publicznego, nie wybrzmiewał dobrze, czy z otuchą na jakiekolwiek zmiany, a jedynie te służące starym i nowym interesom. Mniej entuzjastycznie przyjęłam styl narracji. Przeszkadzała mi niewyrazistość i sztywność dialogów. A i odkrywanie kart czynów i zamiarów wobec realnych podsłuchów nie do końca oczekiwane było po stronie politycznego i biznesowego kamuflażu. Radosław Grot, były komisarz wrocławskiego wydziału zabójstw, po rodzinnej tragedii wpadł w alkoholizm. Teraz w ramach prywatnego śledztwa przystąpił do poszukiwania brata bogatej klientki, młodego dziennikarza z ambicjami odkrywania prawdy na polskiej scenie politycznej. Grot nie zdawał sobie sprawy w jak osobisty układ zaangażował się.

4/6 - warto przeczytać
kryminał polityczny, 460 stron, premiera 12.04.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 26 grudnia 2024

NIC DO STRACENIA

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

LUTA KARABINA tom 2

„Tak naprawdę zaprzedał duszę diabłu już dawno temu i doskonale zdawał sobie sprawę, że przyjdzie czas, gdy ten się o niego upomni.”

Pierwszy tom „Prawo matki” znakomicie otworzył cykl o Lutosławie. Byłam pod ogromnym wrażeniem przygody czytelniczej. Fantastycznie, że również druga odsłona „Nic do stracenia” trzymała wysoki poziom, a biorąc pod uwagę, że to polskie wydanie sensacji, to tym bardziej warto podkreślić moc przyciągania i prezentowania. Męska w wydźwięku sensacja, ale skomponowana z silnych kobiecych elementów. Spodobał mi się nie tylko pomysł na fabułę, wciągająco cechujący się bezwzględnością, jak i dynamiczny przebieg scenariusza zdarzeń. Kluczowa postać mega dopracowana od strony przeszłości, powiązań z teraźniejszością i prawdopodobnych wyzwań przyszłości. Spójna i przekonująca, łatwo było w nią uwierzyć w ujęciu powieściowym, co podsycało zapał poznawania incydentów z jej udziałem. Przemysław Piotrowski świetnie sobie radził we wnikaniu w duszę Luty, jej pragnienia, możliwości i umiejętności. Im bardziej było mrocznie w otoczeniu kobiety,a  sprawy nabierały tragicznych nut, tym wszystko atrakcyjniejsze się wydawało. 

Kilka elementów fabuły stosunkowo łatwo było odszyfrować, ale co warto podkreślić, zaledwie w pierwszej warstwie, gdyż w głębszych intryga pożądanie długo nie odsłaniała kart. Doceniłam szczegółowość opisów wpływającą na rozbudzenie wyobraźni czytelnika, podsycanie zapału śledzenia zwrotów akcji i emocjonowania się historią. Zachęcam do sięgnięcia po cykl z Lutą. Kluczowa postać po prostu wymiatała, robiła to w taki sposób, że trudno było oprzeć się jej wypełnionej determinacją aktywności. Podążałam śladami naznaczonych bólem przeżyć. Dałam się wciągnąć w wir zdarzeń w nieoczekiwanym miejscu akcji. Poczułam mega zaciekawienie, co czeka czytelnika w trzecim tomie „Ostatni taniec”. Pragnę jak najszybciej poznać jego rytm i kroki. Liczę na równie atrakcyjny przebieg solidnie umocowanej sensacji co w poprzednikach. Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie książki tego autora to "Kod Himmlera", „Prawomatki”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia".

5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 394 strony, premiera 25.19.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 25 grudnia 2024

SŁOŃCE O PÓŁNOCY

AMY MACCULLOCH

„Ludzie chyba też są jak góry lodowe… Ukazują jedynie mały fragment swojej osobowości, swoich historii. Cała reszta jest niewidoczna, ukryta głęboko pod powierzchnią.”

Początek powieści zapowiadał świetną historię, dalsza część również miała ciekawe thrillerowskie barwy, jednak tuż przed połową wszystko zaczęło przygasać, zarówno od strony trzymania w napięciu, jak i rozszyfrowywania mrocznej zagadki. Największym mankamentem okazała się kluczowa postać. Olivia nie zdobyła mojej sympatii, co gorsze, uważałam ją za mało rozgarniętą, a przecież jako osoba zajmująca się finansami powinna być mocniej osadzona w realiach. Sama ściągała na siebie problemy, pakowała się w niebezpieczne sytuacje, a przy tym niewiele czerpała z tych lekcji. Rozumiałam, że Amy McCulloch obsadziła młodą kobietę w nieciekawej funkcji ofiary, ale nie obdarzyła ją przekonującą iskrą życia. 

Fabuła atrakcyjnie rozbudowana, kilka frapujących wątków, jednak miałam wrażenie jakby autorka za wiele chciała upchnąć w luksusowy rejs po Antarktydzie. Zamierzała zmylić czytelnika w doszukiwaniu prawdy, i po części tak było, ale nie wszystko udało się realistycznie połączyć. Zdecydowanym plusem historii było oddanie klimatu mroźnego i surowego kontynentu. Czasami zastanawiałam się, czy aby na pewno intryga była najważniejsza w przybliżanej opowieści, a nie właśnie środowisko, w którym miała miejsce. Pełna determinacji walka o przetrwanie połączona z ogromnym podziwem dla piękna scenerii. Opisywana przez McCulloch Antarktyda jak najbardziej urzekła mnie, kilometry śniegu i lodu, śnieżne zaspy, góry lodowe, to coś, co pozostanie mi w pamięci z książki, ale decydując się na ten gatunek literacki oczekiwałam czegoś bardziej wciągającego i trzymającego w napięciu.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller, 380 stron, premiera15.02.2024 (2023), tłumaczenie Danuta Fryzowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Luna.

wtorek, 24 grudnia 2024

KOD HIMMLERA

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

„Za plecami znów usłyszał ten dźwięk. Zbliżał się błyskawicznie… pojął, że już po nim.”

Lubię chwytać za książki Przemysława Piotrowskiego, mają coś, co sprawia, że z zainteresowaniem się angażuję. Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie („Prawomatki”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia") zbierały w moich oczach w większości pozytywne opinie. Teraz miałam okazję poznać debiutancką powieść autora, poprawione wydanie, i ono spodobało mi się. Co prawda, nie wszystkie incydenty wybrzmiewały przekonująco, czasem brakowało konsekwencji w zachowaniach postaci, kiedy indziej realizmu scen, lecz mieściło się w granicach logicznej konstrukcji fabuły. 

Chętnie zanurzałam się w antarktycznym klimacie, zimnym i surowym kontynencie, tajemnicy niebezpiecznie wybrzmiewającej od siedemdziesięciu lat. Zamrożone ambicje mogące zmienić porządek świata, żądze wymykające się spod kontroli, zbrodnie, których nikt nie rozliczył, zło czające się, aby uderzyć z premedytacją. I zwykły dziennikarz sportowy, w którego ręce trafiły najcenniejsze dokumenty na świecie, zdolne zmienić postrzeganie całego świata. Czy udało się mężczyźnie rozwiązać największą zagadkę drugiej wojny światowej? Akcja dynamicznie rozwijała się, wiele się działo, los postaci wcale nie był pewny. Ostatnie rozdziały poprowadzone były w atmosferze mocnego horroru, dobrze zaprezentowanego, działającego na wyobraźnię. Frapujący twist interpretacji w finałowej odsłonie zdecydowanie na plus dla odbioru „Kodu Himmlera”. Atrakcyjna lektura, gładko mknęłam po stronach, przyjemnie wypełniłam wolny czas, sporo dreszczyków emocji. Stosunkowo łatwa sensacja, ale z frapującym pazurem.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller, 334 strony, premiera 26.07.2023 (2015)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 23 grudnia 2024

CZARNA WODA

S.K. TREMAYNE

„...zważywszy na silne pływy, zimne prądy i duży ruch żeglugowy, niestety zaginione osoby nie miały szans na przeżycie...”

Spodziewałam się zdecydowanie mocniejszej intrygi, zwłaszcza że poprzednie spotkania z książkami tego autora kończyły się sporą satysfakcją czytelniczą. Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu", angażującym "Dziecku ognia", wciągającym "Zanim umarłam", przekonującą "Asystentką", liczyłam, że brytyjski pisarz kolejny raz wkręci mnie wir dziwnych zagadek. Jednak, nie tym razem. Pomysł na fabułę ciekawy, może nie nowatorski, ale interesujący, natomiast jego przedstawienie odbiegało od oczekiwanego. 

Kreacja głównej postaci zawierała kilka znacząco irytujących cech. Przeszkadzała jej naiwność i miałkość. Fobia uniemożliwiająca normalne życie mocno naciągana wobec tego, co okazało się jednym z przełomowych incydentów. Strach przed wodą, przymusowa izolacja na wyspie, tragedia wzmacniająca poczucie winy i niezrozumienie rzeczywistości. Szybko znalazłam w wyobraźni klucz do interpretacji siostrzanych relacji, co zdecydowanie popsuło zabawę w dociekanie sekretów. Poboczne tropy nie zwiodły, domyśliłam się funkcji zadymiania prawdy. Wydawało się, że nie tyle thrillerowskie, co sensacyjne elementy uratują czytelnika od znużenia poznawania powieści, a jednak traciły na przekombinowaniu. 

Nie odpowiadała mi finałowa odsłona, królik wyjęty z kapelusza, ale brak efektu zaskoczenia. Zdecydowanie na plus odmalowana atmosfera wyspy Dawzy, otoczonej przez mokradła, z dzikim wybrzeżem, starożytnym dziedzictwem, piracką i przemytniczą przeszłością, barwną historią hotelarstwa, gęstymi prastarymi lasami, nieprzerwanym nawoływaniem ptactwa. Niepotrzebnie autor dodał do tego otoczkę wróżbiarstwa i czarodziejstwa, a nawet paranormalnych zjawisk. Nadmiar elementów, mających wpływać na pragnienie niecierpliwego poznawania i intensyfikujące się napięcie, niestety, nie sprawdził się. Chociaż „Czarna Woda” nie wciągnęła legendarnym prądem w świat czarnego thrillera, to wybaczam pisarzowi, książka odbiegała poziomem na niekorzyść od pozostałych, lecz nie zniechęciła przed poznaniem kolejnych dzieł Tremayne’go.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 432 strony, premiera 28.06.2023 (2022), tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 22 grudnia 2024

ZDARZYŁO SIĘ DWA RAZY

FRANCK THILLIEZ

„Każdy element jego przeszłości był jak kafelek puzzli, który zamiast rozjaśniać mu w głowie, wprowadzał jeszcze większy zamęt.”

Książka dostarczyła intrygujących wrażeń, zgrabnie trzymała w napięciu, nie odsłaniała za wcześnie kart prawdy, zmuszała czytelnika do frapujących interpretacji. Prowadziła dwoma ścieżkami czasowymi. Jedna oplatała zaginięcie dziewczyny sprzed dwunastu lat. Druga koncentrowała się na wydarzeniach z dwa tysiące dwudziestego roku. Spodobała mi się niejednoznaczność odbioru kluczowych postaci. Było w nich coś szczególnie przyciągającego, bazującego na współczuciu i uznaniu dla determinacji przedzierania się przez rozgałęziające się tajemnice. Pojawiło się też kilka na pierwszy rzut oka odpychających elementów. 

Gabriel Moscato, cierpiący na atypową amnezję psychogenną, dawny porucznik policji, wciąż mierzył się z próbami odnalezienia córki Julie, wówczas siedemnastolatki. Jego dawny partner, kapitan Paul Lacroix, przedzierał się przez śledztwo z ogromnym ciężarem niemocy uchwycenia dających nadzieję wskazówek. Akcja dynamicznie rozwijała się, wiele się działo, niekiedy w sensacyjnych nutach, częściej ze znamionami thrillera, z kryminalnymi sekretami niedającymi o sobie zapomnieć. Im głębiej wchodziłam w historię, tym mocniej się w nią angażowałam. Haniebne zbrodnie, wypaczone umysły, nienasycone mroczne pragnienia, powracająca jak bumerang zła karma. Wszystko toczyło się w oparach Sagas, sabaudzkiego górskiego miasteczka naznaczonego tragedią, i kolorycie jego trzynastotysięcznej społeczności. "Zdarzyło się dwa razy" jest kontynuacją "Manuskryptu niedokończonego", mega mrocznego thrillera, mocno pokręconego, nieprzewidywalnego, z zaskakującym zakończeniem, a przy tym szalenie klimatycznego i napakowanego zagadkami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 488 stron, premiera 17.05.2023 (2020), tłumaczenie Monika Szewc-Osiecka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 21 grudnia 2024

BEAUTIFUL BURN. PIĘKNE SPALENIE

BRACIA MADDOX tom 4

JAMIE MCGUIRE

„Kiedy byłam dzieckiem, siedziałam godzinami, gapiąc się w ogień.”

Czwarte spotkanie z nasyconą romantycznymi nutami serią Jamie McGuire wzbudziło podobne wrażenia co poprzednie ("Beautiful oblivion. Piękne zapomnienie", "Beautiful redemption. Piękne odkupienie", „Beautiful sacrifice. Piękne poświęcenie”). Przeżycia sercowe nie wspinały się na wysoki poziom prezentacji, lecz nie można im było odmówić piekielnego żaru, zarówno od strony scenerii, jak i tego, co działo się z głównymi bohaterami. Poznaliśmy kolejnego z braci Maddox, oraz jego wybrankę. Ciekawe postaci, lecz wpadały w schemat kreacji często wykorzystywany przez autorkę. Ograny literacko był również motyw osoby z niezbyt chlubną przeszłością, ale zmieniającej się pod wpływem nagłej obecności w życiu kogoś szczególnego.

Ellie, dziedziczka fortuny, rozpieszczona przez rodziców, złapana w pułapkę posiadania wszystkiego na każde skinienie, z dnia na dzień musiała zmierzyć się sama z sobą. Pozbawiona dobrych wzorców miała je wykształcić w sobie. Tyler, miłośnik podboju damskich serc na jedną noc, strażak leśny, wpadł w sieć niezwykłej osobowości dziewczyny i magnetyzmu przyciągania przez jej ciało. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie pasują do siebie, ale z każdym kontaktem coś się zmieniało. Powieść kierowana do młodzieży, kilka incydentów niekoniecznie nadążało za potrzebami wyobraźni i emocji dorosłych odbiorców. Ale młodość musiała się wyszaleć, zdobyć doświadczenie w płytszych sprawach, aby móc docenić głębsze. McGuire zaprezentowała przyjemny styl narracji, barwny i bezpośredni, szybko przerzucało się strony. Propozycja czytelnicza na wyrzucenie z głowy smutków dnia, wejście w gorącą atmosferę uczuć, zresetowanie się po ciężkim dniu, wypełnienie wolnego czasu czymś niezobowiązującym.

3/6 – w wolnym czasie
romans, literatura młodzieżowa, wiek 16+, 380 strony, premiera 28.08.2024 (2016)
tłumaczenie Anna Esden-Tempska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 20 grudnia 2024

OCALENI

JANE HARPER

„Zdarzyło się wiele rzeczy, które się nigdy nie powtórzą.”

Jane Harper nieodmiennie mnie zadziwia, w ciemno sięgam po jej twórczość, satysfakcjonujące przygody, różnorodne w brzmieniu. Wystawiam im w większości bardzo dobre oceny wrażeń czytelniczych (na Bookendorfinie przedstawiłam już „Straconego”, „Suszę”, "Siłę natury"). Autorka potrafi przybliżyć odbiorcę powieści do sił natury, stworzyć przyrodnicze tło głęboko sięgające w duszę człowieka, opleść warstwę obyczajową z prawami środowiska, barwnie przeciwstawić, albo scalić, zależy jak na to się spojrzy, dwa żywioły – ludzki i natury. 

Również „Ocaleni” oferują przyjemną i refleksyjną podróż w głąb tego, co trudno uchwycić w duszy człowieka a co tak rozmaicie rozbrzmiewa za pośrednictwem nut losów. Trzydziestoletni Kieran, wraz z dziewczyną i malutką córeczką, wraca na chwilę w rodzinne strony, do nadmorskiego miasteczka. Ciągnie za sobą bagaż dramatycznych przeżyć przeszłości, poczucia winy i niedokończonych rozliczeń. Sztorm przed dwunastu laty zabrał mu brata, ojca przyjaciela i ułatwił zaginięcie młodej dziewczyny. Przybrzeżne jaskinie wciąż skrywają tajemnice, podobnie jak pamięć i serca lokalnej społeczności. Jednak za sprawą teraźniejszych wydarzeń, milczenie traci przywilej zachowania, zaś prawda silnym głosem dopomina się o odkrycie. Ale czy faktycznie warto pozwolić jej na wypłynięcie na powierzchnię? Może lepiej niech dalej skrywa się pod wzburzonymi wodami nadbrzeża, rozbija o skały a nie ludzkie żale, troski i przeznaczenie? Powieść niejednoznaczna w odbiorze, z frapująco rozbudowaną warstwą obyczajową, ciekawie umocowanymi portretami bohaterów, intrygującym rozwinięciem wątku kryminalnego, zaskakującą finałową odsłoną. Nie elektryzuje scenariuszem zdarzeń, chociaż nie można jej odmówić bogactwa incydentów, za to porusza się wnikliwie w emocjach i wspomnieniach postaci.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 398 stron, premiera 26.07.2023 (2020), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.