poniedziałek, 9 lutego 2026

WIELKI SKOK

GABRIEL ALLON tom 14

DANIEL SILVA

"Wszelkie zadawnione żale i niedotrzymane obietnice wydają się nieistotne, gdy człowiek zbliża się do kresu życia.”

Początkowo powieść wydawała się lekko nużąca, akcja wolno rozgrywała się, intryga pozostawała jakby w uśpieniu, jednak z czasem nabierała rumieńców mocno dobrej sensacji, nie zawsze prawdopodobnej i przekonującej, ale coraz bardziej wciągającej. Gabriel Allon, słynny konserwator dzieł starych mistrzów, emerytowany izraelski szpieg i zamachowiec, wybawca Ojca Świętego, celowo zniknął gdzieś bez śladu, oddając się rodzinnemu życiu. Jednak nie na długo, ze względu na przyjazną znajomość z mężczyzną, któremu wciąż przydarzało się coś niefortunnego, jego dawnym pomocnikiem w profesji szpiega, musiał ratować wizerunek marszanda i właściciela galerii. Poważany historyk sztuki niefortunnie znalazł się na miejscu zbrodni angielskiego emigranta, o podupadających finansach, zamieszkałego we Włoszech. James Bradshaw, właściciel imponującej kolekcji obrazów, pracował jako konsultant biznesowy i obracał się w arabskim świecie. Sprawa wydawała się w jakiś sposób powiązana ze szczególnie cennym dziełem Caravaggia, które zniknęło w październiku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego dziewiątego roku, i jak dotąd nie zostało odnalezione.

Silva znakomicie oprowadzał czytelnika po świecie sztuki, barwnie opisywał funkcjonowanie nielegalnej części branży handlu obrazami, sugestywnie przedstawiał dzieła weneckich malarzy, atrakcyjnie przywoływał duchy z przeszłości malowideł i ciekawostki z życia twórców. Udanie oddawał mechanizmy tajnych układów, bankowych pozorów, spiskowych relacji, dyktatorskich zapędów w gromadzeniu majątków i uśmiercania obywateli syryjskiego kraju. Bardzo podobało mi się naświetlenie mechanizmu powstania plotki i rozchodzenia się jej lotem błyskawicy. Wątek z udziałem Syryjki w scenariuszu zdarzeń mocno naciągany, ale wywoływał emocje powiązane z misją tropienia i inwigilacji. Wiele się działo, szpieg schodzący na złą drogę, reprezentant syryjskiego wywiadu, bombowy atak, kradzież obrazów, podejrzana zawartość portowego magazynu. Wydarzenia pozornie odrębne, lecz powiązane wspólnym kluczem, tylko jak znaleźć ten właściwy, dorobić kopię i zrobić z niej użytek? Jak podejść prywatnego bankiera syryjskiej rodziny rządzącej? Trudne wyzwanie skoro przestępczość w dziedzinie sztuki to czwarta w kolejności najbardziej dochodowa nielegalna działalność na świecie. Zerknij na poprzednie odsłony serii przedstawione na Bookendorfinie: "Upadły anioł", "Śmierć w Kornwalii", „Portret nieznanej kobiety”, "Angielski szpieg", "Czarna wdowa", "Dom szpiegów", "Inna kobieta", "Nowa dziewczyna", "Zakon", "Wiolonczelistka", intrygujące szpiegowsko przygody czytelnicze.

4.5/6 – warto przeczytać
powieść szpiegowska, 508 stron, premiera 23.09.2015 (2014)
tłumaczenie Agnieszka Andrzejewska
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 8 lutego 2026

TA, KTÓRA MUSI UMRZEĆ

MILLENNIUM tom 6

DAVID LAGERCRAMTZ

"Podwójni agenci podają się za lojalnych współpracowników, w rzeczywistości zaś służą komuś zupełnie innemu… Zdarza się, że oni sami tego (komu służą) nie wiedzą.”

Niestety, szósty to nie wywołał mocnych wrażeń. Ciekawie się w nim poruszałam, interesowało mnie, jak dalej rozwinie się sytuacja, lecz miałam wrażenie wkradania się pierwszych oznak przeciętności. Mocna sensacja, ale w porównaniu do poprzednich odsłon sporo traciła. Nawet szybki rytm akcji, nasycenie fabuły sensacyjnymi incydentami, tajemnice z przeszłości rzutujące ogromny wpływ na teraźniejszość, nie sprawiły, że czułam dreszcze napięcia i niepewności. Miałam odczucie, że David Lagercrantz skompletował kolejny tom, ale jakby bez przekonania. Już sam fakt, że objętość powieści dużo mniejsza, brakowało wyjątkowo dokładnych opisów, usytuowania szczegółowego kontekstu, jak zdążyłam przyzwyczaić się i docenić w poprzednich tomach. Liczyłam na coś więcej, ale i tak mi się podobało na tyle, by wkręcić się, zwłaszcza ze względu na kryminalne wątki i psychologiczne zawiłości, jednak ze świadomością niskiego prawdopodobieństwa zdarzeń. 

Różnorodne scenerie akcji, współczesne sztokholmskie tło, moskiewski rzut oka, oraz zbliżanie się do wydarzeń na Mont Evereście sprzed dekady, tragedii, która rozegrała się w dwa tysiące ósmym roku, owiana dużym ładunkiem zagadkowości. Historia odsłaniała coraz to nowe warstwy, spiskowe zapętlenia, dziennikarskie dochodzenia, fabryki fake newsów, hakerskie wpływy i dowody niezniszczalności pragnienia zemsty. Wszystko zaczęło się od pozornie nic nieznaczącej śmierci pijanego żebraka na ulicy stolicy Szwecji. Mikael Blomkvist stanął przed skrajnie niebezpieczną próbą dociekliwości i wytrwałości, Lisbeth Salander pozostała wierna osobliwym przyzwyczajeniom i postanowieniom, zaś Catrin Lindas, czołowa komentatorka i felietonistka, na chwilę dopuszczona została do uczestnictwa w pierwszym planie. Zerknij na wrażenia ze wcześniejszych spotkań z serią ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”, "Mężczyzna, który gonił swój cień") i na inne książki Davida Lagercrantza („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”), przedstawione na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller kryminalny, 412 stron, premiera 22.08.2019, tłumaczenie Inga Sawicka
Książka wypożyczona z biblioteki.

BLIZNA

ANTONIA SCOTT (prequel tom 0.5) 

JUAN GÓMEZ-JURADO

"Rzeczy, które najbardziej nas przerażają, zwykle najbardziej nas fascynują.”

Początkowo wydawało mi się, że powieść spełni moje oczekiwania, gładko poniesie klimatem thrillera, wciągnie w niepokojąca intrygę, dostarczy wielu satysfakcjonujących wrażeń. Niestety, im dłużej spędzałam w niej czas, tym bardziej się do niej zrażałam. Najbardziej drażniło zachowanie kluczowych postaci, on geniusz i nieudacznik, ona ogarnięta zemstą, której źródło wypływało z dzieciństwa. Autor nie miał złego pomysłu na fabułę, wiele się działo, jednak trudno było wczuć się w przebieg zdarzeń. Ogromne nieprawdopodobieństwo incydentów, zaskakująco infantylna postawa bohaterów, udział policji w niewiele wnoszących zrywach, to znaczące zastrzeżenia.

Rozumiałam próbę skrajnego kontrastowego zespolenia Irini i Simona, ale nie przekonało mnie. Motywy postępowania były klarowne, ale sfera emocjonalna i podejmowane na jej podstawie decyzje już zdecydowanie nie. Uczestnictwo Arthura w tle akcji wniosło ciekawy element do fabuły, lecz nie został w pełni wykorzystany. Przyznam, że nie czułam niepewności podczas poznawania książki, było mi obojętne, co się z kim stanie, czy sprawiedliwość dostanie swoją rolę, albo czy zburzone zostaną stare prawa i ustanowiony nowy porządek przestępczości. Nie natrafiłam na nic oryginalnego w powieści, powielane po wielokroć pomysły, słabe umocowanie psychologiczne postaci, mało zaskakujących obrotów spraw. „Blizna” mnie zawiodła, szybko zapomnę o niej, dłużej we wspomnieniach utrzymają się poprzedniczki serii („Reina Roja. Czerwona Królowa”, „Loba Negra. Czarna Wilczyca”, "Rey Blanco. Biały król"). 

3/6 – w wolnym czasie
thriller, 476 stron, premiera 15.02.2024 (2015), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 7 lutego 2026

POWRÓT DO NOWEGO JORKU

DETEKTYWKA W PODRÓŻY tom 2

NICKI GREENBERG

"Jedynym sposobem na oczyszczenie kogoś z podejrzeń jest znalezienie prawdziwego sprawcy.”

Wciągająca, barwna i trzymająca w napięciu powieść. W pewnym momencie złapałam się na spostrzeżeniu, że chociaż książka kierowana do młodego odbiorcy, powyżej dziewięciu lat, to intryga na tyle ciekawie skonstruowana i przedstawiona, że jako dorosła osoba chętnie i zajmująco za nią podążałam. Naprawdę mnie zaciekawiła. Wyśmienicie bawiłam się w interpretowanie zdarzeń, wyjaśnianie incydentów, snucie domysłów. Nicki Greenber znakomicie zakamuflowała tożsamość mordercy, wodziła czytelnika za nos, podsuwała mylne tropy. A w tym wszystkim, uwzględniała spokojny rytm dochodzenia do prawdy, w przeciwieństwie do szybko rozwijanej akcji. Podobał mi się retro klimat kryminału. Autorka dołożyła wszelkich starań, aby w miarę wiernie opisać wygląd Nowego Jorku pod koniec lat dwudziestych dwudziestego wieku. Strzelistych budowli wyrastających jak grzyby po deszczu, dobrej passy rozwoju artystycznego życia, w tym teatru, opery, jazzowych klubów, hotelowych restauracji i znaczących imprez modowych. Metropolię otaczał imponujący blask reklam, nigdy niegasnących świateł, wysublimowanej socjety, niewyobrażalnego bogactwa. Ale w tle odwołania także do prohibicji i segregacji rasowej.

Nadmieniam, że „Powrót do Nowego jorku” to drugi tom, pierwszy to „Detektywka w podróży”, jeszcze nie miałam okazji go czytać. Kluczowa postać serii, z jednej strony sympatyczna i nieustępliwa w prowadzeniu śledztwa, z drugiej strony nie zawsze spostrzegawcza i logicznie łącząca elementy układanki, a nawet z drobną skazą zazdrości, sumarycznie wywarła na mnie dobre wrażenie. Młoda pannica wiedziona ciekawością, kim jest truciciel i jak podsunął toksyczną substancję znanemu krytykowi kulinarnemu podczas przyjęcia w modnej restauracji, wydaje się nie cofać przed niczym. Wsparcie ma w przyjaciołach, każdy z nich coś ciekawego dokłada do kryminalnej historii. Interesująco rozwija się wątek ojca Pepper Stark, zwanego Kapitanem, i jego serdecznej przyjaciółki Emmy. W trakcie rozwoju scenariusza zdarzeń pojawia się obiecujący trop wymagający metodycznego podejścia, bez wyciągania pochopnych wniosków. Ale czy młodziutką detektywkę stać na podporządkowanie się wymogom? Będzie potrafiła podążać nie tylko za instynktem, ale również rozsądkiem, nie pakować się w tarapaty? Wiele dzieje się podczas powrotu do Nowego Jorku, podobnie jak w różnorodnym stylu narracji, od czasu do czasu podszytego humorem. Co było przyczyną całego zamieszania i próby morderstwa? Dlaczego wina spadła na wskazaną przez policję osobę? Czy faktycznie bogaci ludzie – ci naprawdę bogaci – żyją w innym świecie niż reszta z nas?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, kryminał retro, wiek 9+, premiera 10.09.2025 (2022)
twarda okładka, 342 strony, format 14,5cm x 20,5cm
tłumaczenie Monika Wiśniewska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 6 lutego 2026

ZAMEK Z PIASKU, KTÓRY RUNĄŁ

MILLENNIUM tom 3

STIEG LARSSON

„Zemsta jest wielką siłą napędową.”

Kolejna porcja mega fantastycznej sensacji w wykonaniu Stiega Larssona. Poprzednie tomy („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” i „Dziewczyna, która igrała z ogniem”) rewelacyjnie czytało się. Także trzecia odsłona serii wywarła spore wrażenie. Wyjątkowo solidnie umocowana intryga, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, zagadek o kryminalnym podłożu. Mnóstwo pierwszorzędnej zabawy w śledzenie losów postaci, jednych stojących po stronie prawdy i sprawiedliwości, aczkolwiek niekoniecznie prawa, i drugich opowiadających się za mrokiem, zdolnych do czynienia perfidnego zła. Paleta bohaterów przekonująco wykreowana, nie tylko różnorodni i ciekawi, ale również liczni. Nieco straciła na zaskakującym kolorycie kluczowa kobieca postać, ale zrobiła miejsce dla innych kobiet w scenariuszu. Warto notowywać nazwiska i przypisane funkcje, aby nie pogubić się w gąszczu zależności między nimi. 

Szybkie tempo akcji, prężne i energiczne, powstało uczucie jazdy po fabule z dużą prędkością, ale jednak można było celebrować szczegóły w opisach scen. „Zamek z piasku, który runął” to przykład mega wciągającej przygody czytelniczej, perfekcyjnie zgranej z poprzednimi odsłonami serii, a przy tym wkręcającej we własną przestrzeń zdarzeń. Drobne zastrzeżenia miałam do przebiegu procesu sądowego, ale został na tyle atrakcyjnie przedstawiony, że stał się jednym z kluczowych motorów napędzających przebieg i rytm scenariusza zdarzeń. Kolejny raz, nie przybliżam tego, co działo się w powieści, aby nie psuć smaku poznawania. Gorąco zachęcam do uwzględnienia trylogii pióra Stiega Larssona w planach czytelniczych. Jeśli lubicie spiski, sensację, thriller, kryminał i ich wyjątkowo udaną mieszankę, to zdecydowanie będzie to dla was satysfakcjonująca przygoda, podkręcająca wyobraźnię i wywołująca ekscytujące przeżycia. 

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 784 strony, premiera 21.10.2009 (2007), tłumaczenie Alicja Roseneau
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 5 lutego 2026

POBŁYSK

GRZEGORZ BOBIN

„Bałeś się tego, czego nie znałeś… 
Często boimy się rzeczy, których nie znamy.”


Sądziłam, że zapoznam się z powieścią, jak to mam w zwyczaju, w jeden dzień. Jednak zorientowałam się, że to typ książki, który zyskuje przy kilku spotkaniach. Przy większej dawce czułam lekkie znużenie, a jedno czy dwudniowa przerwa działała na korzyść opowieści. Podobało mi się bezpardonowe rozprawianie się z postaciami bez względu na odcień bieli, szarości i czerni. Czułam niedosyt podkręcania zagrożenia i trwogi w opisach scen. Fantasy wypełniała krwista czerwień i smród spalonych ciał czarownic. Autor zdecydował się na wariant ostrych i szybkich cięć, miało to zaskakujący powab, ale skutkowało szybkim zakończeniem czegoś, z czego można było więcej wycisnąć z korzyścią dla klimatu powieści. Brutalność wykreowanego świata, bezwzględność osób nim rządzących, wszechogarniająca obsesja, to elementy działające na korzyść „Pobłysku”. Atrakcyjnie wzniecały silne emocje wobec wrogości i niesprawiedliwości. Grzegorz Bobin wręcz delektował się mrocznością ludzkiej natury, a mnie to pasowało.

Książka udanie przeplatała elementy horroru i fantasy. Oba gatunki wymieszane ze swobodną i naturalnością. Tak jak perspektywa dreszczowca przypadła mi do gustu, miała w sobie coś, co sprawiało, że czekałam na kolejny mocny incydent, tak wykreowany nadprzyrodzony świat, oparty na filarze magii i baśni, nie w pełni przekonywał. Przeszkadzała naiwność i łatwowierność głównych bohaterów, nawet uwzględniając młody wiek i to, że siłą rzeczy, wiele musieli się nauczyć. Miałam wrażenie, że w tym aspekcie czytałam książkę dla młodego czytelnika, nieprzywiązującego wagi do uszczegółowionego otoczenia, pogłębienia portretów postaci, stopniowalności przemian w widzeniu świata i siebie samego. Zgrzytały mocne uderzenia intrygi z prowadzeniem relacji pary Płomyk i Kozik. Z uznaniem odebrałam finałową odsłonę powieści, fantastycznie, że autor wybrał wariant pod prąd oczekiwań i poza przyjętymi schematami. „Pobłysk” poprowadził ścieżkami przygody po różnych krainach, lekcjami zdobywania magicznej wiedzy, silnych zaklęć, unikalnymi kocimi temperamentami zderzającymi się z długimi cieniami ludzkiej natury. Baśniowo, z lekkim odwołaniem do natury średniowiecza, mrożącą krew w żyłach legendą wszechogarniającej wilgoci i grząskich bagien, miast ogarniętych nienawiścią i obsesją.

3.5/6 – w wolnym czasie
fantasy, 414 stron, premiera 17.10.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

środa, 4 lutego 2026

JÓZEF PIŁSUDSKI

RZECZ O NIEPRZECIĘTNOŚCI

MARIUSZ WOŁOS

„Piłsudski wygrał swoją walkę o miejsce w historii, którą konsekwentnie prowadził przez niemal całe życie, najpierw przede wszystkim czynem, potem coraz częściej piórem.”

Ostatnio bardzo przychylnie nastawiłam się na zgłębianie historii i wnikliwy wgląd w życie i dokonania historycznych postaci. Kwestia chęci uzupełniania wiedzy otrzymanej w poszatkowanej wersji i z ukierunkowaną interpretacją w szkole objętej komunistycznym programem. Dojrzałam do badania przeszłości, zrozumienia jej uwarunkowań i przebiegu, zastanawiania się, jak wpłynęła na współczesność. W latach mojej edukacji postać Józefa Piłsudskiego przedstawiana była jako wróg ludu i zdrajca socjalistycznych ideałów, korzystnie ówczesne domowe nauczanie mojego taty przywracało jej blask i znaczenie.

Biografia „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności” przekonuje przygotowaniem do powstania, ogromem pracy włożonym w dotarcie do źródeł, logicznym uporządkowaniem zdobytego materiału i przystępnym przedstawieniem wiedzy. Trudno zbliżyć się do pełnej prawdy o znaczącej postaci w historii Polski, mniej lub bardziej lubianej, rozumianej i popieranej, osobowości wywierającej na otoczenie sprzeczny w odbiorze wpływ. Człowiek i polityk, geniusz i charyzmatyczny przywódca, w tym determinacja i wielkie plany. A jednak autor znakomicie ukazuje rzetelny profil Piłsudskiego. W mieszance różnorodnych cech, postaw i zachowań obrazuje odbicie zwykłego człowieka i wybitnego męża stanu, w lustrze autorytatywnego przywództwa i nieprzeciętnej motywacji, idealizmu i pragmatyzmu, krytyki i autokreacji, śmiertelności i obecności w historii. Osadza wszystko w historycznych okolicznościach, walki o Polskę niepodległą i odrodzoną, wzmocnioną wewnętrznie i z godną pozycją na arenie europejskiej. Przystępny i przyjazny styl narracji, uwzględniający szerokie grono czytelników, zachęcający do własnych interpretacji. Satysfakcja z efektywnie spędzonego czasu z książką.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
biografia, literatura popularnonaukowa, historia, 674 strony, premiera 24.10.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 3 lutego 2026

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE. WSPÓŁSPRAWCY

THIERRY WOLTON

HISTORIA KOMUNIZMU NA ŚWIECIE tom 3

„Każda fałszywa ideologia kończy się rozlewem krwi, ale zawsze jest to krew innych ludzi.” Albert Camus

Nie spodziewałam się, że książki autora tak bardzo spodobają mi się od strony ujmowania omawiania komunizmu, szczegółowości specjalistycznej wiedzy, ciekawych i zachęcających do przemyśleń materiałów. Przygody czytelnicze nie tylko po historii ideologii znamiennej dla dwudziestego wieku, ale również jej wpływu na kształtowanie się współczesności. Thrierry Wolton zaimponował przygotowaniem materiału, kładzeniem nacisku na każdy detal, szalenie przyjazną narracją i logicznym ułożeniem tomów, części i rozdziałów. Wyczuwałam ogromne bogactwo źródeł, co potwierdzała bibliografia, chętnie posiłkowałam się indeksami nazwisk, czasem zaglądałam do przypisów. Pomocne schematy, bogactwo cytatów, fragmenty dokumentów, to dodatkowe bonusy obszernej publikacji. Pierwszy tom „Historia komunizmu na świecie. Kaci” i drugi „Historia komunizmu na świecie. Ofiary” wysoko postawiły poprzeczkę oczekiwań wobec trzeciego tomu.

„Historia komunizmu na świecie. Współsprawcy” nie zawiodła, uznałam za najlepszy tom. Wysoko oceniłam, ogrom wiedzy, jaki wyniosłam, bardzo satysfakcjonujący. Czytanie tytułu zabrało mnóstwo czasu, jednak efektywnie i efektownie został wykorzystany. Nad kilkoma perspektywami prób dochodzenia historycznego obejmującego pewne zagadnienia wcześniej nie zastanawiałam się, nie poddawałam interpretacji, brałam jako rzecz oczywistą, a okazało się, że nie do końca tak powinno być. Wolton prowadził po różnych momentach dziejowych reżimu komunistycznego i jego tragicznego bilansu. Współsprawców wskazywał nie tylko wśród przywódców i katów, bezpośrednio odpowiedzialnych za zbrodnie, ale poszerzał poza otoczenie wewnętrzne społeczeństw żyjących w utopii równości, dyktaturze proletariatu. Przywoływał współwinę także otoczenia zewnętrznego, cechującego się wobec komunizmu pobłażliwością, zaślepieniem, naiwnością, często podziwem i nadzieją, albo racją stanu. Oraz instytucje, organizacje umowy i pakty, a wszystko w tle strategii władzy i walki o wpływy.

Autor dużo mówił o moskiewskim źródle zła, umyślnej ślepocie, początkach końca komunizmu i globalnym wpływie jego schedy. Przedstawiał zbrodniczą praktykę ideału komunizmu, masakrę własnej ludności, infantylność uproszczonych wizji, dyscyplinę partyjną, szerokie uprawianie propagandy, fałszowanie obrazu i manipulowania opinią publiczną. Przemawiało do mnie zajęcie się tematyką pułapek, w jakie wpadła część intelektualistów, naukowców, twórców, artystów i autorytetów, zastawionych przez ideologię bezklasowego społeczeństwa. Spojrzenie na ludzi, teoretycznie dysponujących umiejętnościami własnego osądu i krytycznego myślenia, w praktyce przyczyniającymi się do tego, że prawda była gorsza niż kłamstwo. Różnorodność podmiotów współodpowiedzialności nie zwalniało i nie rozmywało win za funkcjonowanie machiny totalitarnej i zbrodni przeciwko ludzkości. Zadziwiające, i warte zapamiętania, jak głębokie i wyraźne piętno na umysłach ludzi odcisnęła skompromitowana ideologia komunizmu. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z inną książką tego autora "Powrót barbarzyńskich czasów", o zaślepienie Zachodu i nieodrobionych lekcjach z przeszłości, przedstawioną na Bookendorfinie.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura faktu, historia, 1252 strony, premiera 26.11.2025 (2017)
tłumaczenie Justyna Nowakowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 2 lutego 2026

NAWET JEŚLI

MATTHEW MCCONAUGHEY

"Nawet jeśli błąd popełniłaś, to nie znaczy, że wszystko stracone.”

Jakże często w życiu napotykamy na bariery, które sami przed sobą stawiamy, a później dziwimy się, że nie wszystko idzie po naszej myśli. I co z tego, że coś nam nie wyszło, przecież można spróbować ponownie. Każdy dzień stwarza nowe możliwości, ważne, abyśmy je dostrzegali i korzystali z okazji. Czasem trzeba samemu stworzyć warunki do sukcesu, wywalczyć coś dla siebie, iść niejako pod prąd, ale od czego mamy do dyspozycji odwagę i determinację. Nawet nam dorosłym ciężko jest wejść w strumień pozytywnego myślenia, a co dopiero dzieciom i młodzieży. Dlatego warto od najmłodszych lat pokazywać podopiecznym, że nie opłaca się koncentrować myśli na porażkach i błędach, a wręcz przeciwnie, traktować je jako lekcje życia i poszukać czegoś, co nas wspomoże w dalszym funkcjonowaniu. Nawet jeśli w pewnym momencie wydaje się przybierać odcienie szarości i czerni, nie poddajemy się temu. Świat widziany naszymi oczami najpiękniej prezentuje się w kolorach, podobnie jak my sami i nasze dusze.

Matthew McConaughey uświadamia młodym czytelnikom, i przypomina dorosłym, że należy mieć zdrowy dystans do opinii innych, narzucanych zasad, szkodliwych stereotypów, wyczekiwanych postaw jako jedynie słusznych. Przymiotnikowe określenia charakterów i osobowości nie mogą nas określać, na stałe przylegać do nas niczym etykiety, gdyż nawet jeśli chwilowo są trafne, to nie uwzględniają zmian i źródeł postaw. „Nawet jeśli” to pakiet wartościowych przesłań do nas samych, poczucia własnej wartości, sposobu postrzegania siebie i przeżywanych emocji. Mówią o zależności sukcesów i porażek, dobrych i złych intencji, pozoru i prawdziwości. Uczymy się przez całe życie, o innych i o sobie, tolerancji i wyborze, przyjaźni i szczerości, pragnieniach i pasjach. Pojawiają się nowe możliwości, potknięcia wliczone są w cenę zwycięstwa, nic nie jest pewne, dopóki się nie wydarzy. Jakże silnym narzędziem w kreatywnym i pomyślnym budowaniu własnego życia jest wiara, zaufanie i uczciwość wobec siebie. Konstrukcja treści potwierdza, że musimy liczyć się z tym, że coś nam może wydawać się jednym a okazuje się czymś innym, że pozory chętnie i szybko owiewają fakty mgłą. Krótkie „nawet jeśli” zestawione z „to nie znaczy” aktywizują do zastanowienia się nad własnymi poczynaniami, odbiorem innych i interpretacją sytuacji. Doceniam nie tylko wartość merytoryczną, ale również wspaniałą oprawę graficzną.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 32 strony, premiera 14.05.2025 (2023)
twarda okładka, format 21,6cm x26,7cm
tłumaczenie Michał Rusinek, ilustracje Renèe Kurilla
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

niedziela, 1 lutego 2026

KRÓLESTWO Z NASZYCH RAN

GAЁLLE JOSSE

"Czas to wstęga Möbiusa wyginająca się bez końca, bez możliwości cofnięcia się, bez punktów orientacyjnych...”

Przepiękna podróż czytelnicza, intymna nie tylko w sferze przeżyć bohaterki, ale i osobistych odczuć czytelnika. Autorka wspaniale zespala treść powieści z inicjacją przemyśleń u odbiorcy, który przemierza z kluczową postacią setki kilometrów, od jednego miasta do drugiego, podchwytuje wspomnienia i melodie życia, jednocześnie delikatnie przywołuje własne obrazy przeszłości i powracające dźwięki minionych doświadczeń. Sto pięćdziesiąt stron opowieści i siedem dni podróży, dla jednych aż nadto by poczuć wewnętrzną siłę odradzającą się po stracie bliskiej osoby, dla innych początek przepracowywania bólu nieodwracalności odejścia, potrzebują lub chcieliby dłużej w tym trwać, nie po to, aby pogrążać się w smutku, ale by nie musieć zderzyć się z tragicznym fragmentem rzeczywistości. Ktoś woli zaszyć się w domowym zaciszu, wszechobecnej ciszy osiadającej w pomieszczeniach, a ktoś inny wybiera drogę z wyznaczonym celem i chaosem otoczenia, dostarczającym dowody intensywnego życia i poczucia trwania. Jakże symbolicznie można podejść do ostatnich stron opowieści, zestawienia książki i muzeum, karty życia i pamięci. Chcielibyśmy pozostawić coś po sobie dla kolejnych pokoleń, nawet jeśli namiastkę emocji wyrażonych w przedmiocie, dających odczytać się poprzez dotyk i wyobraźnię. Zastanawiamy się, czy to, co dla nas ma ogromne znaczenie, innym również wyda się atrakcyjne? A jeśli nawet nie, to czy nie podchwytujemy i trzymamy się myśli, że liczy się samo wrażenie, zadanie pytania, czym było dla właściciela, kim on był, nawet jeśli czas zatrze tożsamość i historię, a nawet fakt istnienia?

Jestem bardzo pozytywnie nastawiona do poetyckiej narracji Gaёlle Josse, przesyconej wyjątkową wrażliwością, oszczędnością słów stawiającą nie na wytworzenie obrazu, ale zanurzenie się w odczuciach, przychylnością wobec prawdziwości spostrzeżeń i różnorodności losów. Chwytając książkę, nie spodziewałam się, że panujący nastrój tak bardzo i precyzyjnie udzieli się i mnie. Przystanki na trasie głównej bohaterki stały się i moimi stacjami refleksji wobec przemijania i traktowania życia jako egzystencji w ruchu, samemu wyznaczania mu tempa w eksplorowaniu, stawiania kroków w codzienności i wyboru stylu tańca w marzeniach i pasjach. Można obierać kierunek dążenia do czegoś, nawet w wymiarze perfekcyjności, jednak warto mieć świadomość, że przypadkowe wypadnięcia z rytmu, potknięcia i zmiany kursu to dowody prawdziwego oparcia w rzeczywistości, mniej lub bardziej znaczące skazy, które czynią nas bogatymi wewnętrznie, uczą szacunku, pokory i wytrwałości, a nawet dostrzeżenia, akceptacji i miłości wobec samego siebie. Nie idealność sprawia, że jesteśmy wyjątkowi, lecz popełniane błędy i reakcje na nie czynią nas unikalnymi. Chaos można traktować jako sprzymierzeńca, stwarzającego nowe okazje dla wyborów i wyzwań. Spodobało mi się porównanie wspomnień do tego gatunku motyli, które na ziemi stają się niewidoczne, przypominające zeschły liść, kawałek drewna, kamień, ale kiedy się otwierają, odsłaniają wnętrze niebieskie jak lapis lazuli pożyłkowany żółcienią, ulotny dar cudu. „Królestwo z naszych ran” to ogromna satysfakcja czytelnicza, emocjonalna podróż w głąb siebie, zrozumienie kwintesencji życia, pogodzenie się z faktem przemijania, nastawienie się na odczuwanie tego, co pozornie trwałe i widzialne, a jednak ulotne i ukryte. Bogaty materiał do rozważań, intymnego rachunku sumienia, osobistego podziękowania za bliskość.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 148 stron, premiera 26.11.2025, tłumaczenie Agata Kozak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.