PSEUDONIM GREK
"Coś niedobrego działo się w tym miasteczku. Znał siebie, wiedział, że nie odpuści, dopóki nie wyjaśni tych dziwnych zabójstw i zaginięć dzieci.”
Mocny, treściwy, typowo męski kryminał, bez patyczkowania się z bohaterami, z licznymi ofiarami. Intryga w konstrukcji zbliża się do horroru, wiele brutalnych scen i krwistych zakończeń życia. Mroczne wrażenie potęguje opis sytuacji na Ziemiach Odzyskanych zaraz po zakończeniu drugiej wojny światowej. Gwałty, rabunki, samosądy i zemsty na porządku dziennym, bez odpowiednich sił policyjnych, przy braku kwalifikacji i wyposażenia personelu posterunków. Przerażające tajemnice z wojennej przeszłości, psychopatyczne osobowości i ludzie próbujący zaprowadzić porządek w zachodnich miasteczkach Polski. Pojęcia bieli i czerni rozpływają się w odcieniach szarości, ale w nielicznych jednostkach trwa jeszcze etos zawodu policjanta. Porucznik Marcin Bury, przydzielony z Wrocławia do Wróblowic, natychmiast styka się z fałszywą uprzejmością. W aurze zapomnianych spraw zaginięć dzieci i kobiet odczuwa potrzebę poznania prawdy. Nie jest to łatwe ze względu na sprzeciw złowrogich sił. Trzydziestoletni stróż prawa nie poddaje się i dostrzega, że grożą mu wielkie konsekwencje. Czy kraj, który dopiero odzyskał wolność od niemieckich najeźdźców, został niemal całkowicie zniszczony przez okupanta, który unicestwił wiele milionów istnień ludzkich, jest w stanie przeciwstawić się złu kryjącemu się wewnątrz?
Autor ciekawie prowadzi fabułę, umiejętnie stopniuje napięcie i dorzuca incydenty. Jednak od połowy powieści czuję, że tracę więź z akcją i kluczową postacią. Po obiecującej pierwszej części, rozpoczętej mocnym uderzeniem zbrodni, coś zaczyna zmieniać się na gorsze i sprawiać, że przygoda z książką przestaje wydawać się tak atrakcyjna, jak na to liczę. Przełamanie z pozytywu na neutralność następuje po znikomo uzasadnionym prowadzeniu akcji na cmentarzu, bez refleksji zaangażowanych nad możliwymi ewentualnościami i konsekwencjami. Niektórzy bohaterowie wykazują się dobrymi intencjami, lecz prezentują toporne myślenie, sami ściągają na siebie kłopoty, wciągają w nie innych. Brakuje innych reprezentantów Wróblowic, wnoszących coś do scenariusza zdarzeń, współtworzących klimat małego miasteczka z tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku. Gospodyni Beata nie wystarczy, tym bardziej, że mocno obciążają ją kucharskie zadania. Wątek świeżo nawiązanej przyjaźni niepotrzebnie szybko przemienia się w gorące uczucie, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że w czasach konfliktu wojennego ludzie nauczyli się szanować każdy dzień i brać z niego, ile się tylko da. Więcej zyskałby na dłuższej niewiadomej i niepewności. Niektóre śmierci niewiele wnoszą do „Różańca”. Przywołują elementy lubianego przeze mnie dreszczowca, lecz pozostaję wobec nich obojętna. Finałowa odsłona prezentuje się z pożądanym pazurem przewrotności i otwartej furtki do kontynuowania przygody.
3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 248 stron, premiera 02.01.2021
Książka wypożyczona z biblioteki.

Kryminał o tytule Różaniec. Ciekawe połączenie już te dwie rzeczy mogą intrygować.
OdpowiedzUsuń„Mocny, treściwy, typowo męski kryminał, bez patyczkowania się z bohaterami” - pomyślałam, o wow, coś dla mnie i potem reszta recenzji, która mnie odciągnęła od tego ponyslu. Szkoda, że autor nie do końca podołał.
OdpowiedzUsuńRzadko czytam kryminały, ale gatunek ma wielu fanów i pewnie dlatego ukazuje się tak wiele reprezentujących go książek.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie napisana i przemyślana recenzja. Dobrze oddajesz mroczny klimat powojennych realiów i brutalność świata przedstawionego, zwracając uwagę na to, co w tej historii działa najmocniej – atmosferę, tło historyczne i napięcie budowane od pierwszych stron. Jednocześnie trafnie wskazujesz momenty, w których fabuła zaczyna tracić spójność, a relacja z bohaterami słabnie. Uwagi dotyczące postaci drugoplanowych, wątku uczuciowego oraz niewykorzystanego potencjału miasteczka dają do myślenia i dobrze porządkują wrażenia z lektury. To spokojna, wyważona opinia, która zachęca do własnego sprawdzenia książki, ale bez bezkrytycznego zachwytu.
OdpowiedzUsuń