środa, 15 lipca 2026

ŁAZIKANTY

J.R.R. TOLKIEN

"Nigdy nie wiesz, co cię zaraz spotka, kiedy raz wmieszałeś się w sprawy czarodziejów i ich przyjaciół.”

W zeszłym roku prezentowałam wrażenia czytelnicze po zapoznaniu się z „Listami Świętego Mikołaja” , zbiorem listów pisanych do własnych dzieci na przestrzeni dwudziestu trzech lat przez J.R.R. Tolkiena. Była to znakomita strawa duchowa, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. Podobnie jest z „Łazikantym”, wyjątkowo klimatyczną opowieścią zanurzoną w świecie fantasy. I chociaż znamy dzieła autora z wyjątkowo rozbudowanymi światami, tak w tym tytule szczególny urok tkwi w kameralności, co nie znaczy, że kluczowa postać nie przeżywa mnóstwa niezwykłych przygód w zadziwiających miejscach. 

Utwór przypomina bajkę odczytywaną w odcinkach, a im głębiej czytelnik wchodzi w wyobrażoną historię, tym bardziej docenia detale i kierunki obrotu spraw. Autor stawia na magię i czarodziei, wskazuje na dobre i złe odcienie rzucania czarów, pokazuje, że nawet ci, co potrafią zaklinać wszystko wokół siebie, nie są wolni od skaz i wad charakterów. Jako, że te mini opowiadania, połączone wspólnymi kluczami postaci, składają się na jedną opowieść, a każda kierowana jest pierwotnie do dzieci, zawierają wiele cennych przesłań, chociaż niewyrażonych wprost. Z czasem nabierają wnikliwszego znaczenia z perspektywy i dorosłego odbiorcy. Przypuszcza się, że powstały w połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku, zatem raczą czytelników ciepłą aurą świadomości ich stażu, ale bynajmniej nie przeszłością. Ponieważ „Łazikanty” to ze wszech miar uniwersalna historia, niestarzejąca się, wygodna do poznawania w każdym wieku i porze roku. 

Wędrując z młodym pieskiem, któremu zabrakło rozwagi, przemienionym przez czarownika w zabawkę, stopniowo nabywamy wiedzy o świecie i jego mieszkańcach. Czy to księżycowa ścieżka wprost na krawędzi świata, głęboka mroczna dolina, zaskakujący podwodny świat, wszędzie czają się ekscytujące przygody, lekcje życia i wrażliwości. I jak to w świecie fantasy, mnóstwo różnorodnych postaci. Tolkien przywołuje choćby latającą mewę, węża morskiego, wieloryba, syrenę, smoka, wróżki, a nawet mieszkańców Wyspy Zaginionych Psów i Człowieka z Księżyca. Opowieść nie należy do długich, zajmuje niecałe dziewięćdziesiąt stron, ale w ciepłych barwach, podszytych rozmaitymi emocjami, nawet w odcieniu dreszczyku, wpływa na wyobraźnię i przeżywanie przez czytelnika. Pozostałą część książki zajmują wstęp wyjaśniający źródła i okoliczności powstania utworu i uszczegóławiające przypisy. Bardzo cennym dodatkiem są ilustracje wykonane przez autora, ze szczególnym rysem graficznym i motywem klimatycznym. Zerknij również na "Upadek Númeronu" J.R.R. Tolkiena, przedstawiony na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura dziecięca, fantasy, 134 strony, premiera 29.10.2024 (1926)
tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje J.R.R. Tolkien, twarda okładka, format 15,5cm x 23cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

12 komentarzy:

  1. Uwielbiam Tolkiena, ale jego autorstwa czytałam tylko trylogię i Hobbita.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwierzysz, że nie przeczytałam żadnej książki Tolkiena?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wieki nie czytałam bajek dla dzieci, ale widzę ,że ta bajka nie jest typowa i warta dlatego przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja! Zachęca do poznania tej mniej popularnej książki Tolkiena. Cieszę się, że jego twórczość wciąż potrafi oczarować czytelników w każdym wieku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam, ostatnio czytałam Hobbita :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę że ta książka nadaje sie na prezent

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio na nowo odkrywam literaturę dziecięcą - tyle w niej mądrości

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja, która ukazuje ten mniej znany tytuł Tolkiena, jak wyborną historię dla wyjątkowych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z opisu wydaje mi się ,że chętnie tę bajkę przeczytam, dawno bajek nie czytałam, więc warto sprawdzić jak się będę czuła po przeczytaniu tej właśnie :-)

    OdpowiedzUsuń