niedziela, 27 września 2026

ROSJA OD KUCHNI

JAK ZBUDOWAĆ IMPERIUM NOŻEM, CHOCHLĄ I WIDELCEM

WITOLD SZABŁOWSKI

„…jak jedzenie może służyć propagandzie...nie przypadkiem rządzi tam (w Rosji) Władimir Putin, wnuk kucharza...”

Książka przypadkowo znalazła się w moim zasięgu jako propozycja na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Nie przypuszczam, abym bez impulsu z zewnątrz sięgnęła po nią, bo o ile chętnie czytam o Rosji z perspektywy historii, to kulinarne aspekty już niekoniecznie mnie interesują. I właśnie w ten sposób podeszłam do znajomości z nią, weszłam kuchennymi drzwiami, przyjrzałam się menu, jednak bardziej wnikałam w historyczne ciekawostki i anegdoty. 

Witold Szabłowski zrealizował ciekawy pomysł i projekt na reportaż. Zaserwował czytelnikowi barwne opisy spotkań i rozmów o rosyjskiej kuchni z perspektywy ubiegłego stulecia, począwszy od ostatniego posiłku carskiej rodziny po rozpad ZSRR. Zajrzał w zawartość garnków rosyjskich osobistości i zwykłych ludzi. Odbył wiele rozmów, poznał świadectwa przeszłości, podchwycił osobiste wspomnienia, jakże często o nostalgicznym tonie, wyłapał spostrzeżenia i refleksje. Narrację często doprawiał humorem. Chętnie poznawałam styl jedzenia, ulubione potrawy, preferowany jadłospis, z bezpośrednich relacji kucharzy i ich potomków. Tytuł traktowałam jako okazję dotarcia do poznania mniej znanych przypuszczeń i faktów, innego niż tradycyjnego spojrzenia na rosyjską obecność na mapie talerzy świata. Przykładowo, Wielki Głód, Leningrad, Jałta, Czarnobyl, Afganistan, żołnierski żołd, menu astronautów, mniej lub bardziej wymuszona kultura jedzenia. Publikacja zawierała przepisy i zdjęcia dań z, fotografie miejsc i osób. 

(zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

4/6 – warto przeczytać
reportaż, 380 stron, premiera 10.11.2021
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.


17 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie o niej napisałaś. 😊 Podoba mi się to Twoje określenie, że weszłaś do książki „kuchennymi drzwiami” — początkowo z pewnym dystansem do kulinarnego tematu, a jednak szybko okazało się, że za garnkami, przepisami i wspomnieniami kryje się znacznie więcej: historia, polityka, ludzkie losy i pamięć. Chyba właśnie takie nieoczywiste spojrzenie na znane wydarzenia jest w reportażu najciekawsze. I przyznam, że po Twoim wpisie sama nabrałam ochoty, żeby zajrzeć do tej książki. 🍲📚

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że dzielisz się tutaj bardzo trafną i dojrzałą recenzją (lub osobistą refleksją) na temat książki Witolda Szabłowskiego pt. „Rosja od kuchni”.To świetny tekst – doskonale oddaje istotę tej publikacji. Masz absolutną rację, że ta książka to w rzeczywistości podróż historyczno-polityczna, a nie zwykła książka kucharska. Szabłowski używa jedzenia jedynie jako wytrychu (wspomnianych przez Ciebie „kuchennych drzwi”), aby opowiedzieć o mechanizmach propagandy, ludzkich dramatach i o tym, jak władza radziecka, a potem rosyjska, kontrolowała nawet to, co trafiało na talerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dojrzałe recenzje są bardzo przekonywujące i budzą zaufanie

      Usuń
  3. Mimo, że nie jestem fanką tego typu treści uważam, że warto zapoznać się z tą tematyką, a później samemu wyciągnąć wnioski.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy temat, bo każda kuchnia tradycyjna jest ciekawa, a Rosjanie pewnie mają wiele przepisów wartych sprawdzenia i funkcjonujący również w Polsce. Chociaż akurat spodziewałam się książki o innym temacie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że to jest książka, którą przeczytałabym z ciekawością. Temat chyba mało poruszany do tej pory, ale według mnie fascynujący ☺️

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wrazenie, ze to swietny temat na reportaz - bardzo oryginalny. Zazdroszcze Wam spotkan w bibiliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Izabela, bardzo ciekawie pokazałaś tę książkę. 😊 Szczególnie zainteresowało mnie właśnie spojrzenie na historię przez kuchnię, bo jedzenie potrafi powiedzieć o ludziach, czasach i władzy naprawdę dużo więcej, niż mogłoby się wydawać. Jako osoba, która sama patrzy na świat trochę „od kuchni”, chyba właśnie dlatego ten reportaż szczególnie mnie zaciekawił. 😉 Nie znałam tej książki, a po Twojej recenzji zdecydowanie mam ją na liście do przeczytania. 📚🍲

    Pozdrawiam Kasia Ula Franiszyn -Luciano

    OdpowiedzUsuń
  8. Iza, przyznam, że sam tytuł pewnie też nie sprawiłby, że od razu sięgnęłabym po tę książkę 😉 Ale po Twoim opisie robi się naprawdę ciekawie. Takie pokazanie historii od zupełnie innej strony – przez jedzenie, codzienność i wspomnienia zwykłych ludzi – brzmi dużo bardziej interesująco, niż się spodziewałam. 📚😊 Chyba właśnie dzięki takim klubom książki człowiek trafia czasem na coś, czego sam nigdy by nie wybrał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, dyskusyjny klub książki prowadzi mnie w kierunkach, którymi sama nie zdecydowałabym się podążać, ale właśnie jest to jeden z elementów, które sprawiają, że jako czytelnik poszerzam swoje horyzonty, zaglądam do innych niż zazwyczaj zakątków pasji czytania.

      Usuń
  9. 4/6 – warto przeczytać, czyli warto wpisać na liste do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa recenzja. To fascynujące, jak często jedzenie okazuje się czymś znacznie więcej niż tylko codzienną potrzebą – staje się zapisem historii, polityki, obyczajów i ludzkich losów. Kuchnia potrafi opowiedzieć o społeczeństwie czasem więcej niż oficjalne dokumenty. Książka Witolda Szabłowskiego wydaje się właśnie takim nietypowym spojrzeniem na historię – przez zapachy, smaki i wspomnienia ludzi. Zapisuję ten tytuł, bo lubię takie opowieści, w których kultura stołu spotyka się z historią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie ciekawe w tej książce, historię znamy ,ale od strony kuchni to już na pewno niewiele...

      Usuń
  11. Kuchnia i jedzenie to coś więcej niż same pierogi na talerzu. To element kultury, tożsamości i wyrażania narodowości poprzez jedzenie. Stół jest miejscem wielu pól - kultury, tradycji, więzi, bliskości, polityki i sojuszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiłas mnie, chętnie przeczytam! ☺️

    OdpowiedzUsuń
  13. To ciekawe spojrzenie na historię Rosji, bo jedzenie staje się tutaj punktem wyjścia do opowieści o ludziach i wydarzeniach. Z Twojej recenzji wynika, że Szabłowski potrafił połączyć reportaż, historię i kulinarne ciekawostki w naprawdę nietypową całość.

    OdpowiedzUsuń