środa, 9 września 2026

POLKI W POLU

NIEZNANA HISTORIA POLSKICH CHŁOPEK WE FRANCJI

SYLVIE APRILE, MARYLA LAURENT, ELŻBIETA ŁĄTKA-LIKH, MONIKA SALMON-SIAMA, JANINE PONTY

„Pamięć o tej migracji kobiet, długo ukrytej na francuskich wsiach, odżywa również dzięki pracy zbierania świadectw podejmowanej przez potomków – nosicieli często traumatycznej pamięci pokoleniowej.”

Warto było sięgnąć po reportaż, odsłaniał wąski fragment historii żeńskiej części polskiego społeczeństwa. Kobiet podążających za chlebem do Francji, do regionu Indre i Loary, pracujących w rolnictwie i gospodarstwach domowych, w latach 1930-1935. Wówczas Francja bardzo potrzebowała taniej zagranicznej siły roboczej do pomocy w odbudowie kraju i zapełnieniu luki powstałej w wyniku ucieczki za lepszym życiem ludności ze wsi do miast. Książka odkurzała małą, ale jakże ważną część przeszłości, umożliwiła poznanie okoliczności pracy, świadectw w postaci listów, językowych i społecznych odniesień. 

Z zainteresowaniem poznawałam kolejne rozdziały. Każdy ukazywał wybraną tematykę z innej perspektywy. Jedne były mniej wciągające, inne bardziej. Kilka bazowało na podłożu naukowym, pozostałe opracowano w luźniejszej formie. Trzonem stały się listy dziewcząt i młodych kobiet o tym, co je spotykało ze strony pracodawców, jak czuły się na obczyźnie, oraz prośby o wsparcie. Adresatką była Julia Duval, inspektorka, ciekawa postać, o której wcześniej nic nie wiedziałam. Zapomniane papiery, podniesione do rangi świadectw, trudnych i bolesnych doświadczeń, odzwierciedlały ułamki przykładów losów, od pełnych nadziei do pełnych obaw o przyszłość. 

Korespondencja cechowała powtarzalność, prosty język obarczony błędami ortograficznymi, niewyrobiony charakter pisma, jednak wyraziście odczuwałam emocje samotnych kobiet, przeciążonych pracą, przygnębionych moralnie, pozostawionych w obcym kraju z niechcianymi ciążami i długami. Dołączone do publikacji zdjęcia na zawsze utrwaliły młode twarze imigrantek, przemawiały do wyobraźni zatrzymanymi w obiektywie ułamkami chwil, pozwalały zajrzeć na moment w duszę uchwyconych kobiet. Publikacja zawierała także przykłady dokumentacji dotyczącej imigrantek. Nie zabrakło bibliografii i przypisów. Chętnie wsłuchiwałam się w głosy polskich chłopek, poznawałam skalę i barwę listów, jak mocno przebijały się nuty izolacji, samotności i poczucia krzywdy. Jednocześnie miałam świadomość wybiórczości relacji w książce, ze względu na brak świadectw o dobrym traktowaniu, warunkach mieszkaniowych i płacy, przystosowaniu się do obcego języka, stylu życia, kuchni, zwyczajów i religijności.

4/6 – warto przeczytać
praca zbiorowa, reportaż, 20.08.2026, tłumaczenie Elżbieta Łątka-Likh
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

11 komentarzy:

  1. Dziękuję za tę recenzję! Właśnie to uwielbiam w takich reportażach - przywracają do życia historie, o których nikt nie mówi. O mężczyznach emigrujących do Francji słyszałam, ale o dziewczynach, które w latach 30. jechały do pracy na gospodarstwach w Indre i Loarze, do Julii Duval - nigdy. Te listy, pełne ortograficznych błędów, ale niosące ze sobą ogrom emocji, samotności i krzywdy... to musi naprawdę chwytać za serce. Zapisuję to na swoją listę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej poruszają chyba właśnie zachowane listy – proste, czasem nieporadne językowo, ale dzięki temu niezwykle autentyczne i pełne emocji. To ważne świadectwo emigracji, samotności, ciężkiej pracy i prób odnalezienia się w obcym kraju. Dziękuję za tak wnikliwe przybliżenie tej książki – zdecydowanie zapisuję ją na swoją listę. 📚

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny powrót do historii, gdzie bohaterkami są kobiety z Polski zasilające rynek ciężkiej pracy we Francji. Udokumentowany trudny rozdział ich życia na obczyźnie i emigracji za pracą, znajdujący wydźwięk w pisanych słowach z francuskiej ziemi. Warto sięgnąć po tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię formę reportażu. Autentyczne historie poparte dokumentami i życiowymi losami ludzi, których losy skłaniają do głębszych refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  5. ❤️ To niezwykle ważne, że przypominasz tym wpisem historię kobiet, o których losach przez lata niewiele się mówiło. Szczególnie mocno przemawiają listy, fotografie i osobiste świadectwa – dzięki nim ta odległa historia nabiera ludzkiego wymiaru i pozwala spojrzeć na emigrację z perspektywy młodych kobiet, ich nadziei, samotności i trudnych doświadczeń. Dziękuję za tę wartościową lekturę i zwrócenie uwagi na książkę, która niewątpliwie zasługuje na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  6. O, myślę, że ta książka mogłaby mi się spodobać, interesuje mnie taka tematyka, a i Twoja ocena wysoka

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa książka, to coś dla mnie, współczuję tym chłopkom, łatwo nie miały....

    OdpowiedzUsuń
  8. Małgorzata Hert14 września 2026 21:37

    Bardzo interesujący głos o mało znanym fragmencie historii polskich emigrantek. Szczególnie cenne wydają się zachowane listy i dokumenty, które pozwalają spojrzeć na ich doświadczenia z bardzo osobistej perspektywy. A takie zapomniane historie zdecydowanie warto wydobywać z archiwów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to były emigrantki i pewnie część z nich powróciła do kraju, ale życie miały tam na pewno ciężkie...

      Usuń
  9. Najbardziej przemawia do mnie to, że za tymi listami nie kryją się tylko suche fakty, ale konkretne kobiety, ich lęk, samotność i nadzieje. Historia, która przez lata pozostawała gdzieś na marginesie, tutaj dostaje własny głos. Zdecydowanie książka, która zostaje w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa historia, w ogóle o niej nie słyszałam. Dobrze, że ktoś próbuje się zmierzyć z taką historią - warto to było odnotować

    OdpowiedzUsuń