sobota, 10 stycznia 2026
SZLAKIEM TAJEMNIC ZBRODNIARZY W POLSCE
"Germańska mądrość głosi, by niewiele mówić obcym i często rozmawiać z samym sobą.”
Odnotowuję mieszane odczucia wobec książki. Z jednej strony mnóstwo ciekawostek, wielu nie znałam, z drugiej fabularyzowana forma przedstawienia nie do końca przekonywała. Fikcyjne dialogi przekraczały akceptowalne pokłady infantylności uczestników, co drażniło. Zastanawiałam się, czy rozbicie powszechnie przyjętego wizerunku Adolfa Hitlera, umniejszenie wartości osobowości, ukazanie ogromnych braków w konsekwencji podejścia do życia, nie miało na celu ośmieszenie. Podobnie w przypadku ministra propagandy Josepha Goebbelsa, wychodzącego na człowieka nierozgarniętego, chociaż trzeba przyznać śliskiego.
Gdybym poddała się w poznawaniu tytułu po scence, w której rozemocjonowany Joseph rzucał się na szyję Adolfowi, w podziękowaniu za zaufanie i wyróżnienie, a naprawdę miałam na to wielką ochotę, i nie zmieniła podejścia do akceptacji stylu narracji w kierunku bawienia się konwencją formy, nie dowiedziałabym się kilku naprawdę interesujących faktów. Christopher Macht odkurzył z niepamięci i wydobył na światło dzienne, historie miejsc w Polsce naznaczone obecnością Niemców podczas drugiej wojny światowej, piętnem przerażającej tragedii i zniszczenia, mroczną przeszłością i okaleczoną teraźniejszością. Docierając do wywiadów, prasowych materiałów, zeznań i wspomnień odwzorował atmosferę istotnych punktów w portrecie dramatycznych czasów. Fantastycznie, że włączył do publikacji liczny zbiór zdjęć i rysunków, dokumentów i świadectw nazistowskiej aktywności. Każdy rozdział rozpoczynał mapką z zaznaczonymi w tekście miejscami, oraz mini listą wywoływaczy kluczowych przekazów.
4/6 – warto przeczytać
historia, 358 stron, premiera 23.08.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.
piątek, 9 stycznia 2026
LOBA NEGRA. CZARNA WILCZYCA
ANTONIA SCOTT tom 2
JUAN GÓMEZ-JURADO
"Skazujemy wilka nie ze względu na jego naturę, lecz ze względu na to, jak go postrzegamy.” Farley Mowat
Drugi tom serii thrillerów o Antonii Scott nie przykuł mnie do fotela z niecierpliwością poznawania, gorszy niż pierwszy. Może dlatego, że pomimo odmiennej fabuły, schemat prowadzenia historii nie był już zaskakujący. Tym niemniej, warto podkreślić, że wiele działo się w powieści, a im bardziej się rozwijała, tym głębiej wchodziła w starą dobrą sensację, maksymalny bieg wrzuciła w finałowej odsłonie.
Zagadka kryminalna została zadana już na początku opowieści. Długo stała w tle i pozostawała nierozwiązana. Siedem miesięcy po akcji z pierwszego tomu, odnaleziono zwłoki kobiety w madryckiej rzece Manzanares. Ciało nie podsuwało żadnego tropu, ani odnośnie tożsamości zmarłej, ani okoliczności śmierci. Poznany w pierwszym tomie („Reina Roja. Czerwona Królowa”) osobliwy duet śledczych, aby wywiązać się z powierzonej przez Mentora misji, musiał podążać tropem hiszpańskiej mafii. Odszukać ciężarną kobietę, na którą wydano wyrok i przystąpiono do szybkiego wykonania. W niebezpieczeństwie znalazł się również jej mąż, rosyjski biznesmen.
Niektóre elementy powieści zgrabnie toczyły się, inne nie zachwycały, okazywały się mało przekonujące. Bohaterowie, zwłaszcza Antonia, utracili część blasku, sprytu i zadziorności. Jako funkcjonariusze tajnej europejskiej organizacji, prowadzącej działalność ocierająca się o nielegalność, tym razem wykazywali się niesatysfakcjonującą skutecznością. Czy faktycznie zemsta bierze się z nienawiści, a nienawiść jest czymś namacalnym, czymś, czego można użyć jako broni? Mimo mankamentów, książka przyjemnie wypełniła wieczór czytelniczy, trochę dreszczyku, więcej sensacji, klimat przestępczego świata, walki dobra ze złem, ale wymieszanej goryczą i poczuciem braku końca. Na razie, robię przerwę od serii, by odpocząć od niej, później z większym entuzjazmem podejść do trzeciej odsłony.
4/6 – warto przeczytać
thriller, sensacja, 520 stron, premiera 28.06.2023 (2019)
tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.
czwartek, 8 stycznia 2026
RODZINA OBRABKÓW I DAMA W BOA
ANDERS SPARRING
RODZINA OBRABKÓW tom 6
"A Obrabkowie niczego nie kupują. Obrabkowie obrabiają innych. Przecież to oczywiste i rozumie się samo przez się.”
Jakże nie polubić niesamowitej i osobliwej rodziny, w której wszystko stoi na głowie, znaczenia słów obrócone są do góry nogami, zaś zachowania wyłamują się wszelkim regułom. Złodziejska tradycja powinna być krytykowana, ale u Obrabków jest czymś szalenie ważnym i godnym podziwu w ich oczach. Niezłe z nich gagatki, kradną i kłamią na potęgę, nie odpuszczają żadnej okazji do łamania prawa, unikają jak ognia bycia uczciwym mieszkańcem miasteczka. Jak w każdej rodzinnej społeczności, znalazła się jedna czarna owca, która nie potrafi kłamać i kraść, a zatem jest czym się martwić.
W szóstej odsłonie szalenie zabawnej serii wszyscy członkowie rodziny mają do wypełnienia powierzoną im przez autorkę rolę, ale to właśnie czarna owca, Ture Obrabek, chłopiec pragnący żyć nieco inaczej niż inni w jego domu, przykuwa uwagę odbiorcy. Wobec konieczności ratowania rodzinnego honoru odzywa się w nim artystyczna dusza, która wymyka się spod kontroli i nabiera mocy wielkiej popularności, a i z tego wynikają osobliwe kłopoty. Fantastycznie, że wydawnictwo Zakamarki zdecydowało się przybliżyć tę serię młodym polskim czytelnikom, dzieciakom powyżej szóstego roku życia, bardzo udany wybór, cieszący nie tylko członków grupy docelowej, również dorosłych odbiorców. Dobry humor, przedziwne okoliczności i przekomiczne wydarzenia sprawiają, że książki z tej serii można czytać wielopokoleniowo.
Udaną rozrywkę zapewnia wielkie poczucie humoru autora tekstu Andersa Sparringa i twórcy ilustracji Pera Gustavssona. Panowie wyśmienicie współpracują, uzupełniają się, współdzielą pasję tworzenia, a także doskonale rozumieją potrzeby odbiorców własnych książeczek. Historia składa się z mini rozdziałów, zamkniętych podjednostek opowieści, o objętości zapewniającej wypełnienie wieczornego czytania lub wolnej chwili w ciągu dnia. Jednak zapewniam, że tak wiele się dzieje, że natychmiast ma się chęć kontynuować poznawanie tego, co wyczyniają członkowie przekornej rodziny Obrabków. Tato Zbiro, Mama Cela, synek Ture, córcia Kryminelka, pies Glina. Wszyscy noszą ubranka w paski i złodziejskie maski, potrafią niczym kameleony przystosować się do każdej okoliczności i miejsca akcji.
Podkreślam mocne atuty książki, jakimi są tłumaczenie w znakomitym wydaniu i skojarzeniowe figle z nazewnictwami. Chociażby imiona kluczowych postaci - pies Glina, sąsiad stróż porządku Paul Icjant, właścicielka sklepu z cukierkami Dziulka Wzembie, właścicielka sklepu z farbami Tapecja Rolki, dyrektor muzeum Artur Galerian. Jeśli szukacie sprawdzonego prezentu dla uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, zwróćcie uwagę na tę serię, jestem przekonana, że spodoba się dzieciakom. Mocno wymyka się schematom poprawności postaw bohaterów, ale właśnie w tym, mega humorze i łobuzerskich ilustracjach, tkwi urok. Szósty tom fantastycznie bawi, tak jak poprzednie („Rodzina Obrabków i złoty diament”, „Rodzina Obrabków i psia sprawa”, "Rodzina Obrabków i sekret Icjanta", „Rodzina Obrabków i klątwa gipsowego psa”).
5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, premiera 17.10.2024 (2022)
twarda okładka, 60 stron, format 17,5cm x 21,5cm
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk, ilustracje Per Gustavsson
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl
środa, 7 stycznia 2026
CHEMICY MAGICY. NIE WYBUCHNIJ!
Gra toczyła się w szybkich rozgrywkach, obarczona była dużym czynnikiem przypadkowości, zatem najlepiej bawiliśmy się, kiedy dobrało się pięciu uczestników. Nie było z tym kłopotu, bo gdy ktoś raz zagrał w "Chemicy magicy", przekonał się, że sympatycznie można spędzić czas przy grze, z dreszczykiem emocji. Zawsze atmosferę podgrzewała niewiadoma, czy w danym ruchu przetrwamy w laboratorium, albo wręcz odwrotnie, nastąpi wybuch i eksperyment zakończy się klęską. Przy trzech graczach rozgrywka dostarczała mniej satysfakcji, ale i tak prowadziła w miłej chemicznej scenerii.
Pogoń za żetonem mocy o najwyższej wartości, zapewniającym zwycięstwo, przybierała różne scenariusze. Wielokrotnie było tak blisko sięgnięcia naukowy sukces, a nagle złośliwy przypadek odsuwał od udziału w rundzie. Niecierpliwie sięgaliśmy po kafelki, dobieraliśmy je z ryzykiem i obawą, co wyciągniemy. Czasem potrzebny był kafelek elektryczności, kiedy indziej temperatury, albo wreszcie ciśnienia. Jeśli kafelki powtórzyły się, nasze mikstury wybuchały i dochodziło do katastrof. Ale mogliśmy też odkryć potężny układ prądotwórczy. Nad planszą eksperymentu pojawiały się naczynia z eliksirami, natomiast pod nią kafelki z kocim asystentem. Baliśmy się przekroczenia masy krytycznej, ale zyskiwaliśmy na wynajdywaniu nowych substancji lub formułowaniu kolejnej grupy badawczej. Na nasze szczęście, i na przekór przypadkowości, dysponowaliśmy kartami awaryjnymi, ale mieliśmy świadomość, że tylko jedna mogła być użyta.
W grę można było zaangażować się już od siódmego roku życia, przeznaczona była od trzech do pięciu graczy, a szacowany czas zabawy wynosił około czterdzieści minut. Wszystkie elementy gry zostały porządnie wykonane, aby oprzeć się skutkom wielokrotnego używania. Dzieciaki miały zabawę z wyłuskiwaniem komponentów z tekturowych opraw. Odpowiadał nam chemiczny klimat rozgrywek, na co składała się także kolorowa oprawa graficzna, pełna badawczych akcesoriów, wybuchających eliksirów i nieznanych mieszanin. W pięciu rundach rozgrywki przydawał się łut szczęścia i koci spryt, zwinność i ochota na udane polowanie na zwycięski eksperyment. Nie do końca mogliśmy w tej zabawie sprawdzić się jako stratedzy, tak jak na to liczyliśmy, ale emocji nie brakowało, między innymi właśnie ze względu na wysoki wskaźnik losowości.
4.5/6 - warto poeksperymentować, zabawić się w chemika i magika
familijna gra planszowa, premiera 04.09.2024
autor Reiner Knizia, ilustracje Piotr Sokołowski
W zabawie w chemików i magików wzięliśmy udział dzięki współpracy z DużeKa.pl
wtorek, 6 stycznia 2026
ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA
LUCY MAUD MONTGOMERY
"Czyż to nie cudownie, że jutro następuje nowy dzień, w którym nie uczyniłam jeszcze żadnego głupstwa?”
Niespodziewanie w moje ręce trafiło przepiękne wydanie książki, kolekcjonerskie, znakomite na prezent dla siebie lub kogoś. Kredowy z lekką sepią papier, materiałowa zakładka i pozłacane brzegi kartek. Wypiera inne z mojej domowej biblioteki, tym bardziej, że format mniejszy od standardowego, zaoszczędzam miejsce. Czcionka też mniejsza, ale nie przeszkadza mi to.
Jedna z kluczowych powieści z mojego dzieciństwa, a zwłaszcza z wczesnej pasji zaczytania. Właśnie „Anię z Zielonego Wzgórza” jako pierwszą poznałam samodzielnie od pierwszej do ostatnie strony. Jakże byłam dumna, że udało mi się pochłonąć grubą książkę. Ale najbardziej cieszyłam się, że dostarczała mi wielu emocjonujących przeżyć, trafiała w serce, penetrowała każdy jego zakątek, cudownie oddziaływała na wyobraźnię. Całkowicie identyfikowałam się z główną bohaterką, stała mi się bardzo bliska, jej historia przemówiła. Pokochałam Anię, ale też Marylę i Mateusza, polubiłam Dianę, Gilberta i nawet Małgorzatę. Jeśli cierpiała Ania, ja również znajdowałam się w otchłani rozpaczy. Jeśli radość wypełniała dzień dziewczynki i mnie także pochłaniało morze szczęścia. Niestety, nadal nie zrealizowałam marzenia, aby odwiedzić Wyspę Księcia Edwarda, zerknąć na nią z wielkim sentymentem do przygód Anny Shirley w tle.
Cudownie, że w odpowiednim czasie moja babcia dała mi ten tytuł w prezencie i zachęciła do czytania zapewniając, że przygoda zdecydowanie dla mnie. Powieść wywarła na mnie ogromny wpływ, wciągnęła w uroczy świat książek, ukształtowała wyobraźnię i wrażliwość na losy postaci. Sugestywna narracja, piękne opisy natury, mnóstwo skrajnych emocji, a przy tym wiele cennych życiowych przesłań. Fabuła prowadzona delikatnie i z wyczuciem, podnosząca na duchu kobiecą świadomość, nakłaniająca do bycia sobą, spełniania marzeń, szacunku wobec drugiej osoby. Ania nie była idealna, popełniała błędy, wpadała w tarapaty, podobnie jak ja w tym czasie. Dopiero układała życiowy system wartości, formowała osobowość, zdobywała tożsamość. Ale jakże wiele z tej Ani we mnie wciąż drzemie. Nawet jestem z tego dumna. Bratnie dusze można odnaleźć nie tylko w prawdziwym życiu, ale również na łamach stron książek.
Szalenie przyjemnie było kolejny raz spotkać się z Anią, powrócić do jej świata, który w dużym stopniu stał się i moim. To dzięki rudowłosej nauczyłam się doceniać wstawanie przed wschodem słońca, aby powitać nowy dzień i zachwycić się wyjątkowością przyrody, te nawyki pozostały mi do dziś. Nie dorównywałam Ani w bujnej wyobraźni, ale z pewnością stała się impulsem do tworzenia na własny sposób obrazów marzeń w głowie, zdobywania umiejętności opowiadania o tym, fascynacji tym, co dobrego można znaleźć w sobie i innych. Sugestywna klasyka, po którą pomimo upływu stu czternastu lat chętnie sięgają nowe pokolenia, nad podziw uniwersalna, ponadczasowa, prawdziwa, po prostu przepiękna. A kolekcjonerskie wydanie zachęca do innych podobnie wydanych książek z edycji Klasyki Bellony, przyjemnie będzie cieszyć się nimi.
6/6 – rozkosz czytania
literatura piękna, literatura dziecięca, wiek 9+, 336 stron, premiera 17.11.2025 (1908)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.
poniedziałek, 5 stycznia 2026
POMARAŃCZKI KOMISARZA MONTALBANO
ANDREA CAMILLERI
"Istnieje prawda procesowa, która biegnie równolegle do prawdy rzeczywistej. Ale te dwa tory nie zawsze prowadzą na tę samą stację.”
Kiedy w pośpiechu sięgałam po reprezentantów serii o komisarzu Salvo Montalbano, nie przypuszczałam, że wylosowałam tom 4.7, a tym bardziej, że czytelniczym łupem padnie szesnasty („Polowanie na skarb”, przedstawiony już na Bookendorfinie). Zorientowałam się jednak, że w serię mogę dowolnie wchodzić, bez konieczności trzymania się porządku numerycznego. „Pomarańczki komisarza Montalbano” zaskoczyły tym, że nie stanowiły powieści, ale zbiór opowiadań. Miniatury kryminalne wywołały dobre wrażenie. Poziom zagadek śledztw wymieszany, trafiały się zarówno wyśmienite i rewelacyjnie angażujące, jak i mniej wciągające, aczkolwiek z ciekawym pazurem pisarskim. Dwadzieścia detektywistycznych rebusów, każdy z innym pomysłem na fabułę, kilka z zadziornym i zaskakującym obrotem spraw finałowej odsłony.
Seria napadów na staruszki, morderstwo kobiety uprawiającej najstarszy zawód świata, mafijne porachunki, zlecenie na zabójstwo, zwłoki w opuszczonym bunkrze, symulowany wypadek, dziwaczne gromadzenie rzeczy, zszarganie opinii kobiety na forum publicznym, małżeńska zdrada, zatrucie gazem, karteczka w amforze z prośbą o pomoc, wpadnięcie pojazdu z pasażerami do przepaści, poszukiwanie oszusta finansowego, nietypowe zachowanie spacerowicza po plaży, tragiczne świadectwo przeszłości, brutalne zabójstwo kobiety w toalecie, znikające obwieszczenia o ślubach, ślepa miłość pełna pułapek, kradzież w sklepie. I jeszcze bardzo przewrotny utwór, z odwołującym się do pisarza bohaterem historii. Pomysłowość Andrei Camilleriego wydawała się czerpać z niezasychającego źródła. Opowiadania swobodnie mogłoby podlegać rozwinięciu w powieść. Jestem przekonana, że autorowi udałoby się sprawić, aby trzymały w napięciu, cieszyły sycylijskim klimatem, uwodziły otoczką osobowości postaci, lecz i krótkie formy okazały się atrakcyjnie i intrygująco pokręcone, wypełnione odpowiadającym mi dialogowym humorem i sarkazmem myśli kluczowej postaci.
Tytuł cechowała zwięzłość stylu narracji, klarowna i przekonująca. W moim odczuciu, chodziło nie tylko o przedstawienie ciekawej techniki dochodzenia do prawdy przez komisarza, korzystanie z intuicji, logiki i doświadczenia, ale również o wykazanie osobliwości zbrodni, powtarzalności cech natury człowieka skażonej wadami i łatwością w rozszyfrowaniu motywów zachowań, a nawet naiwności, głupoty i wiary w doskonałe morderstwo. Ponadto, opowiadania frapująco ukazywały różnorodne żarty życia grającego z nami znaczonymi kartami. Autor bawił odbiorcę odsłanianiem fałszu i demaskowaniem pozorów, włączał w snucie przypuszczeń, interpretowanie osobowości i wyciąganie wniosków. Odwoływał się do mocy klasycznej dedukcji. Miło spędziłam czas z naczelnikiem komisariatu w sycylijskiej Vigacie, cechującym się uporem w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych i dociekaniu prawdy bez względu na okoliczności i przeszkody, oraz osobliwym podejściem do podwładnych. Chętnie chwycę za kolejne tomy licząc na udany wieczór czytelniczy z dreszczykiem i humorem.
4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 308 stron, premiera 02.04.2025 (2007), tłumaczenie Stanisław Kasprzysiak
Książka wypożyczona z biblioteki.
niedziela, 4 stycznia 2026
SZTUKA TWÓRCZEGO ŻYCIA
"Artystka nie traci nic, pełniąc codzienne obowiązki, takie jak gotowanie czy wychowywanie dzieci. To właśnie bogactwo życia staje się dla niej inspiracją, o ile każdego dnia znajdzie chwilę na twórczość – choćby pół godziny – aby w jej wyobraźni pojawiały się nowe obrazy.” Barbara Hepworth
Kolejna propozycja czytelnicza, po „Wszystko darowane” (Jana Twardowskiego), która pozwala mi zatrzymać się każdego dnia na chwilę, wejść w strefę inspiracji i kreatywności. „Sztuka twórczego życia” każdy miesiąc poświęca innej tematyce tego, co kształtuje człowieka, ma dla niego znaczenie, wspiera wrażliwość i uważność, czemu nadaje sens w poczuciu piękna i spełnienia. A właśnie dotarcie do najgłębiej ukrytych warstw kreatywności stawiam za cel na obecnym etapie życia. Potrzebuję tego, aby intensywniej poczuć, że wykorzystuję potencjał życia i wyrażam siebie, odbieram świat i daję coś od siebie. Jakże wielka satysfakcja kryje się za nieustannym procesem nauki i tworzenia.
Trzysta sześćdziesiąt sześć inspiracji od artystek i artystów. Jedna myśl na każdy dzień roku do złapania i poddania refleksyjnej obróbce. Ciekawie jest spojrzeć swoimi i kogoś oczami na dany aspekt, znaleźć atrakcyjność w zbliżonej lub odmiennej perspektywie, pozwolić zaskoczyć się podobnym lub innym podejściem, rozważyć zmianę w dotychczasowym rutynowym postrzeganiu. Bardzo lubię tego typu wezwania do działania, odnajdywania siebie, wzbogacania wewnętrznego życia, zdobywania poczucia wolności, spełnienia i radości. W młodym wieku przekonałam się, że najwięcej przyjemności sprawia mi zdobywanie wiedzy i kształtowanie umysłu, pobudzanie zmysłów i kierunkowanie emocji w stronę pomysłów. Tworząc definiuję siebie, projektuję życie, buduję trwałe filary wyzwań, pasji i marzeń. Teraz potrzebuję tego jeszcze bardziej i intensywniej.
Katy Hassel proponuje bardzo ciekawy materiał do poznania i refleksji. Podsuwa wiele pomysłów na świadomą pracę nad sobą, dostrzeganie tego, co w nas i wokół nas, nie tylko odbieranie bodźców, ale również przyswajanie płynących z nich komunikatów, wykorzystywanie starych i stwarzanie nowych możliwości artystycznych wizji. Już same tytuły dziennych porcji treści skłaniają do zastanowienia się i interpretacji. Przechodzą do wypowiedzi artystów, przemyśleń i propozycji ćwiczeń przygotowanych przez autorkę. Na sformułowanie odpowiedzi na niektóre pytania zadane przez historyczkę sztuki potrzebuję więcej czasu. Doceniam notki biograficzne dopełniające dzienną inspirację. Wiele się dowiaduję o artystach i dziełach, czuję obecność i znaczenie sztuki w zwykłej codzienności, korzystam na poznawaniu szerokiego spektrum artystycznego wyrazu, aktywizuję postrzeganie rzeczy i zjawisk poprzez wartości estetyczne.
Sztuka to nie tylko dzieła z dziedziny literatury, malarstwa, rzeźby, czy przykładowo muzyki, to każdy element ludzkiej kultury i aktywności. Od wielu lat uprawiam sztukę public relations, przekonuję się, jak bardzo wspomaga intelektualny i emocjonalny rozwój, jak wiele dzięki niej zdobywam wiedzy, umiejętności i kompetencji, nie tylko w naukowym i pisarskim aspekcie, ale także komunikacyjnym i organizacyjnym. Wprawia w efektywnym działaniu pod presją czasu. Książkę mogę czytać zgodnie z dniem, albo w wyrywkowym trybie. Zachęca różnorodność form artystycznego wyrazu, ulotność lub namacalność, stałość lub przemijalność, a nade wszystko duchowość i uniwersalność. Czarno-białe zdjęcia niekoniecznie oddziałują na wyobraźnię, ale traktuję je jako pretekst do dowiadywania się czegoś więcej o oryginałach i twórcach.
5/6 - koniecznie przeczytaj
nauki społeczne, sztuka, 487 stron, premiera 26.11.2025, tłumaczenie Kaja Gucio
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.
sobota, 3 stycznia 2026
WSZYSTKO DAROWANE
JAN TWARDOWSKI
"Życzę, abyście mieli trochę więcej czasu dla własnej duszy.”
2024 rok był dla mnie mega wymagający od strony psychicznej i fizycznej. Do 2025 wkradł się chaos w emocjach, czynach i refleksjach. Dlatego 2026 przeznaczam na mądre wyciszenie rozbieganych myśli, wprowadzenie większego spokoju do rutyny codzienności, kumulowanie zdrowej energii do korzystania z życia. Zawalczę o wewnętrzną równowagę poprzez realizowanie szczególnych dla mnie marzeń. Kontynuować będę kreatywność w pasjach. Zasilę źródło cierpliwości i wytrwałości w pokonywaniu trudności. Odwrócę negatywny wydźwięk trosk. Wsłucham się w lekką i delikatną muzykę dla duszy, twórczo pobudzającą, pogodnie inspirującą i życzliwie kojącą.
Postaram się jak najwięcej, i najgłębiej, poznawać książek pomagających w niełatwym wyzwaniu. Mam wrażenie, że praca nad sobą jest najbardziej wymagającą aktywnością, zwłaszcza jeśli uwzględni się dodatkowy warunek niemarnowania czasu na rzeczy nieistotne lub błahe. Nie oznacza to oczywiście, że każdy dzień ma być idealny, nie o to chodzi. Chcę skupić się na tym, by w każdym zrobić coś tylko dla siebie, dać sobie przyzwolenie na zdrowy egoizm, ustawić siebie na szczycie potrzeb i pragnień. Jestem w pełni zadowolona z tego, co do tej pory zrobiłam dla najbliższych i otoczenia, nie poprzestanę na czynieniu świata lepszym w miarę własnych możliwości, ale zogniskuję się na zmianie w sobie, dającej przyjemnie stymulujący relaks.
„Wszystko darowane” wybieram jako pierwszy tytuł do zgłębiania i rozważań. Nie jestem osobą wierzącą, lecz teksty księdza Jana Twardowskiego przemawiają do mnie od strony humanizmu, człowieczeństwa, dbałości o duchową jakość życia jednostki. Potrafię zarówno uszanować religijny przekaz, jak i go oddzielić, aby doprowadzić do sprzężenia myśli i spostrzeżeń. Książka przytacza wypowiedzi tematycznie dotykające każdego z nas, a ten uniwersalizm pomaga w nawiązaniu szczerego dialogu samej z sobą, docieraniu tam, gdzie boję się zaglądać w obawie przed surową samokrytyką, osądem, a nawet odrzuceniem. Jeden krótki tekst, mała rozmiarowo myśl na dany dzień, a jakże wartościowy przekaz, materiał do penetracji sercem i rozumem.
4.5/6 - warto przeczytać
religia, 416 stron, premiera 07.04.2015, wybór i opracowanie Aleksandra Iwanowska
Książka z własnego księgozbioru.
piątek, 2 stycznia 2026
REINA ROJA. CZERWONA KRÓLOWA
JUAN GÓMEZ-JURADO
„Życie to tylko rozbłysk między dwiema nieskończonymi ciemnościami.”
Przygoda czytelnicza nie z najwyższej półki, ale z górnych już tak. Wprowadza w przyjemny klimat thrillera, dreszczowca z elementami ciekawie zaprojektowanej sensacji, rozgrywanego w szybkim pulsie akcji. Nietuzinkowa bohaterka to mocny atut powieści. Antonia Scott, z jednej strony obdarzona niezwykłymi umiejętnościami, wyjątkowo wysokim wskaźnikiem inteligencji i doskonałą pamięcią, z drugiej targana poczuciem winy i zadziwiającą biernością wobec otaczającej rzeczywistości. W procesie jej głębokiej izolacji od ludzi zaczyna coś zmieniać się za sprawą skrzyżowania zawodowego losu z Jonem Gutiérrezem, inspektorem policji zawieszonym w obowiązkach z tytułu fałszowania dokumentów, preparowania dowodów, utrudniania śledztwa i nielojalności zawodowej. Autor barwnie i przekonująco oddaje wybrnięcie z nie lada kłopotów.
Po przegranym głośnym procesie medialnym Jon funkcjonuje z wydaje się nieodwracalnie zszarganym wizerunkiem publicznym. Niespodziewanie otrzymuje osobliwą propozycję od Mentora. Wówczas poznaje wyjątkową młodą kobietę, która uratowała dziesiątki osób, choć nie nosi broni i odznaki, z którą przychodzi mu prowadzić zagmatwane nieoficjalne śledztwo. W La Fince, superluksusowym madryckim osiedlu dla milionerów zazdrośnie strzegących prywatności, odnaleziono zwłoki syna prezeski największego banku w Europie. Ciało nastolatka pokazuje, że został zamordowany bez skrupułów i ze szczególnym okrucieństwem. Miejsce pozostawienia zwłok zostaje dziwacznie zainscenizowane. Sprawa ma wiele pomieszanych nici prowadzących na manowce, tylko kilka ku prawdzie. Postaci muszą pamiętać, że kiedy jakaś umowa wydaje się zbyt dobra, żeby mogła być prawdziwa, muszą domyśleć się reszty. Czy udaje się dotrzeć do prawdy i ustalić tożsamość szaleńca? Pierwszy tom zapowiada atrakcyjny i wciągający cykl spotkań, chętnie biorę się za kolejne, kryminalne sekrety z dreszczykiem zaskakują i przyciągają.
4.5/6 – warto przeczytać
thriller, sensacja, 538 stron, premiera 26.04.2023 (2018), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.
czwartek, 1 stycznia 2026
MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET
MILLENNIUM tom 1
STIEG LARSSON
„Zawsze znajdą się ludzie skłonni wierzyć w to, co mają do powiedzenia złe języki.”
Pierwsze trzy tomy serii czytałam kilkanaście lat temu, znakomicie wypełniły czas. Sensacja z mocnym naciskiem na thriller to coś, co szalenie mi podchodzi, tym bardziej napisana w tak udanym stylu. Teraz, postanowiłam zapoznać się z całą serią, również tomami napisanymi przez innych autorów, zatem początkowe odsłony, wówczas trylogii, do odświeżenia. Powtórka spotkania z „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, chociaż wiele pamiętałam, okazała się bardzo satysfakcjonująca. Z każdego ujęcia książka robiła bardzo dobre wrażenie. Ciekawy pomysł na fabułę, perfekcyjne przygotowanie intrygi i szerokie spektrum tajemniczości. Akcja trzymała w napięciu akcja, zaś portrety bohaterów atrakcyjnie przekonywały. Powieść charakteryzowała się wyrazistym klimatem narastającego zła i mrocznej odsłony funkcjonowania niejawnej części społeczeństwa.
Nuty obyczajowe zachęcająco wzbogacały scenariusz zdarzeń, dziennikarskie nawiązywały do etyki zawodu, polityczne przypominały coś znajomego z pierwszych stron mediów, bankowe odsłaniały przebiegłe manipulacje, gospodarcze demaskowały wątpliwe interesy. Elementy z prawdziwej rzeczywistości frapująco wtargnęły do tła powieści, entuzjastycznie je przyjmowałam i kojarzyłam z faktami. Kwestie informatyczne straciły na aktualności, komputerowa technologia i oprogramowanie znacząco rozwinęły się od czasu powstania światowego bestsellera. Duet skazanego na więzienie dziennikarza ekonomicznego, demaskującego korupcję w świecie prywatnych przedsiębiorców, i aspołecznej resercherki, z liberalnym podejściem do moralności i zagmatwanym życiorysem, to coś niejednoznacznego i przyciągającego. Ich walka o dobro, rozwojowość śledztwa, wrażenie narastającego niebezpieczeństwa, poszukiwania zaginionej na wyspie w dramatycznych okolicznościach, przed niemal czterema dekadami, młodej dziewczyny z rodziny potentatów przemysłowych, sprawiały, że mocno kibicowałam kontrastowej parze. Zachęcam do sięgnięcia po tytuł, mocna przygoda czytelnicza, trzyma w napięciu, z górnej półki.
6/6 – rozkosz czytania
sensacja, thriller, 634 strony, premiera 21.11.2020 (2005), tłumaczenie Beata Walczak-Larsson
Książka wypożyczona z biblioteki.













