WOLNOŚĆ MYŚLENIA W ERZE NEUROTECHNOLOGII
NITA A. FARAHANY
"Samomonitorowanie stało się czymś więcej niż przelotną modą. Jest to nowy sposób życia i myślenia o sobie.”
Zaintrygował mnie podtytuł książki, wolności myślenia w erze neurotechnologii. Na ile jeszcze jesteśmy w stanie sami decydować o tym, co dzieje się z naszymi myślami, jak bardzo podlegamy już inwigilacji i manipulowaniu? Nita A. Farahany podchodzi do tej tematyki nie tylko od strony uważnego przyglądania się, rozkładu na czynniki pierwsze zagadnień, poszukiwania wyjaśnień, ale również niejako z lotu ptaka, by podchwycić szerszy rozkład fal zależności człowieka od urządzeń i dokonującego się postępu technologicznego.
Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że dzięki zbieraniu surowych danych różnorodnymi personalnymi konsumenckimi gadżetami, a następnie poddawaniu analizie, wiele możemy zdziałać na rzecz zdrowia, kondycji psychicznej, jakości pracy i życia. Z drugiej zastanawiamy się, czy stopniowo nie eliminujemy granicy wyznaczającej indywidualną wolność. Fascynuje możliwość obserwowania własnego ciała, graficzne odzwierciedlenie fal mózgowych, ale czy faktycznie jesteśmy gotowi na oddanie prywatności mózgu do monitorowania, manipulowania i komodyfikowania? Dlaczego łatwo godzimy się ze zburzeniem ostatniego bastionu prywatności, dla samych siebie, rozumiem, ale dla rządu, wojska i korporacji? A to już dzieje się w praktyce. Czy tak nisko cenimy prawo do samostanowienia o naszym mózgu i doświadczeniach psychicznych, myślach, uczuciach, rozważaniach, przemyśleniach i fantazji?
Publikacja zachęcała do dialogu publicznego na temat wolności poznawczej mózgu i potrzebnych rozwiązaniach prawnych. Przykładowo, abyśmy nie otrzymywali marketingu wprost do mózgu, nie byli poddawani perswazji, nasz mózg nie był uzależniany. Wyjątkowo wrażliwy problem, nad którym już na tym etapie rozwoju technologii powinniśmy pochylić się. Odwrotna strona medalu wskazuje, że dzięki gromadzonym danym o pracy mózgów, jawności informacji przetwarzanych przez największy narząd układu nerwowego, możliwe jest wykonanie kolejnego kroku w rozwoju nowej dziedziny nauki, jaką jest neurotechnologia. Możemy przeciwstawić się wielu urazom i niedyspozycji mózgu, w tym demencji, schizofrenii i chorobnie Alzheimera, poprzez zwiększenie wydajności mózgu. Zastanawiałam się nad ciekawym aspektem omawianym w książce. A mianowicie, dlaczego inaczej podchodzimy mentalnie i prawnie do farmakologii w przypadku uszkodzeń i dysfunkcji mózgu, niż w kwestii dopingu w sporcie?
"Walka o mózg" zainspirowała do przemyśleń, podchwyciłam kilka zagadnień wartych dalszych rozważań i głębszych refleksji. Nie ma wątpliwości, przekształcanie ludzkości już się rozpoczęło, szkoda, że większość nie czuje potrzeby uczestniczyć w debacie, czy i w jakim stopniu to dla nas dobre i opłacalne w dłuższym dystansie. W końcu, nie chodzi o drobną kosmetyczną zmianę homo sapiens, ale o wprowadzenie gatunku w nowy wymiar egzystencji. Książka napisana przystępnym i przyjaznym stylem, łatwa w odbiorze ze względu na zrozumiały popularyzatorski charakter, liczne reprezentacyjne przykłady i odwołania do doświadczeń autorki. Uwzględniała wyjaśniające przypisy i przydatny indeks. Z mojego punktu widzenia, za dużo powtórzeń treści, szacuję, że około połowy to powielenia, pewnie dlatego, aby spełnić wymogi pracy naukowej.
4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, neurotechnologia, 384 strony
premiera 22.07.2025 (2023) tłumaczenie Bożena Jóźwiak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

Neurotechnologia to ciekawa dziedzina, nie bardzo wiemy, czego się spodziewać
OdpowiedzUsuńCiekawi czego sie podziewać.
OdpowiedzUsuńMózg to nieznany nauce obszar i niełatwo go poddawać naukowym ocenom. Ciekawi mnie podejście tej naukowej debaty na temat jego przyszłości.
OdpowiedzUsuńWg mnie jeżeli oddamy cokolwiek, to człowiek się skończy jako eksperyment ....
OdpowiedzUsuńPowielenia mnie zastanawiają? Ale może faktycznie chodzi o pracę naukową.
OdpowiedzUsuńTo fascynujące i jednocześnie niepokojące, że technologia, która może pomóc nam lepiej rozumieć własne ciało i umysł, może stać się również narzędziem ingerencji w najbardziej prywatną sferę człowieka. Pytanie o granice neurotechnologii jest w istocie pytaniem o to, ile autonomii jesteśmy gotowi zachować w świecie, w którym coraz więcej o nas wiedzą urządzenia, algorytmy i instytucje.
OdpowiedzUsuńMnie bardziej ciekawi czym to się skończy, bo nasze pokolenie jeszcze niewiele zobaczy, ale następne? Czyżby człowiek jednak odchodził do lamusa?
UsuńWarto przeczytać, by się przekonać co się dzieje w świecie naukowym...
OdpowiedzUsuńNiepokoi mnie, że najnowsze technologie mogą za daleko wejść w prywatność człowieka. Rozwój neurotechnologii jest chlubny, ale czy są granice?
OdpowiedzUsuńWielu nie interesują te problemy i postępy nauki, jeżeli chodzi o przekształcanie człowieka. Sama niejako dystansuję się od czegoś, na co nie mam wpływu.
OdpowiedzUsuń