Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROLAND SCHULZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROLAND SCHULZ. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2021

JAK UMIERAMY

ROLAND SCHULZ

"Ostatni człowiek, który cię jeszcze pamiętał, nie żyje. A wraz z jego śmiercią twoja dopełnia się całkowicie... zapadłeś się w przeszłości."

Długo szukałam książki, która skupiłaby się całkowicie na aspektach umierania i śmierci, a nie nawiązywała do nich jedynie w wymiarze dodatku i uzupełnienia. Potrzebowałam publikacji ogniskującej się na oswajaniu czytelnika z finalną odsłoną życia, pomagała zrozumieć jej sens, istotę i przebieg. Roland Schulz przygląda się z bezpośredniej bliskości umieraniu, śmierci i żałobie, uwzględnia zagadnienia zmian fizycznych organizmu, traum psychicznych, relacji społecznych, opieki medycznej, formalności urzędowych, a nawet przedsiębiorstw pogrzebowych, krematoriów, pochówków, oraz zbioru myśli krążących o nas po nas. 

Krok po kroku prowadzi po fazach procesów umierania i śmierci z wyczuciem, zrozumieniem, szacunkiem, ale również z bezpośredniością konieczną dla zaspokojenia potrzeb informacyjnych odbiorcy. Nie owija w bawełnę tego, co wydaje się odpychające, nie unikania niewygodnych prawd, nie wygładza opisów. Jednocześnie wypełnia narrację emocjami, w końcu mierzenie się z drogą ku cierpieniu, wygaszaniu i umieraniu, oraz dynamiką, zasadami i traumami śmierci, dotyka każdego z nas. Nikt przed tym nie ucieknie, nie może nauczyć się, zracjonalizować i poznać wszystkie tajemnice śmierci. Nikt nie ma z nią szans i możliwości negocjacji, bo kategorycznie zmusza do poddania. Zdobycie świadomości, że umieranie to składnik życia, nie jest łatwe, proste i wdzięczne. Śmierć to zjawisko odwieczne, los wszystkich żywych istot, co więcej, przeżywane w samotności, nawet przy obecności współczujących i troskliwych najbliższych.

Książkę dobrze mi się czytało, choć nie należała do łatwych refleksyjnie materiałów, wiele treści przyciągnęło uwagę, pozostałe okazały się ciekawym wypełnieniem. Każdy wyniesie z niej coś szczególnego, co i jak zależy od tego, na jakim jest etapie osobliwego zaprzyjaźnienia się ze śmiercią, co skłania go do zagłębiania się w tematykę, jakich odpowiedzi poszukuje na pytania egzystencjalne. Niedawno poznałam "Życie bez końca" Frédérica Beigbedera, z dominującym motywem ucieczki przed umieraniem, stanowczym wypieraniem kostuchy, usilnym pragnieniem zdobycie patentu na długowieczność, naukowymi możliwościami wymknięcia się czarnemu przeznaczeniu. W "Jak umieramy" dostajemy kontrastowe spojrzenie, konieczną dla spokoju ducha formę swoistej akceptacji, dostrzeżenie sensu w nieustającym cyklu życia, świadomość nieuniknionego zapadania się w przeszłość, nawet poza krańce niebytu. Obie publikacje skłaniają do zadumy, kształtują postawy, niosą edukacyjny wymiar. Jednak to do przemyśleń i konkluzji Schulza jest mi bliżej, to, co działo się w głowie Beigbedera już za mną, zdjęte z milczenia, przepracowane i ułożone. A na koniec ciekawostka, statystycy szacują, że do dziś na ziemi pożegnało się z życiem ponad dwieście miliardów ludzi. W każdej sekundzie umiera przeciętnie dwoje ludzi, więc łudzimy się, że wcale nie jesteśmy tak samotni w ostatniej chwili życia.

4/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 304 strony, premiera 21.10.2020 (2018), tłumaczenie Viktor Grotowicz
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl