niedziela, 2 sierpnia 2026

TYTAŃSCY GRACZE

PHILIP K. DICK

"Byli formą życia opartą na krzemie, nie na węglu. Ich cykl metaboliczny był długi, a katalizatorem nie był tlen, lecz metan.”

Bardzo lubię przygody czytelnicze z klasyką fantastyki, nie musi opierać się na naukowej aurze, chociaż jak najbardziej ochoczo i po taką sięgam, ważne, aby dawała z większej perspektywy spojrzenie na ludzkość i cywilizacje, a przy tym zajmowała losami zmagającymi się z przeciwnościami jednostek i grup. Refleksyjny wgląd w naturę człowieka, istotę człowieczeństwa, umiejętności i spryt w zetknięciu się z myślącymi kosmicznymi istnieniami, zwłaszcza zagrażającymi Ziemi i jej mieszkańcom. Czy bylibyśmy słabi, bezbronni i bezwolni wobec przybyszy z różnych zakątków wszechświata, w ich oczach zacofani i bezradni, podatni na manipulację i sprawowanie nad nami kontroli? A może tkwiłoby w nas coś, co mogłoby przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, narzędzia intelektu, śmiałe myśli i wyjątkowa determinacja? Skoro w ziemskim życiu nie jesteśmy zawsze w stanie dostrzec wewnętrznego wroga, zapobiec jego destrukcyjnym działaniom, to czy dalibyśmy sobie radę z zewnętrznym istnieniem opartym na innych zasadach życia i rozumowania? A może nie potrzeba Obcych, abyśmy zniszczyli to, co napędza nasz rozwój, kulturę i społeczeństwo?

Philip K. Dick w „Tytańskich graczach” osadza bohaterów w chaotycznej mieszaninie strachu i lęku, tak charakterystycznej dla politycznych antagonizmów mocarstw lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, czasów zimnej wojny, jednak przesuwa suwak na osi czasu do połowy dwudziestego drugiego wieku. Jakże inna rzeczywistość, ludzkość wyniszczona własną ręką, z minimalną zdolnością do prokreacji, z miastami pustkowiami, w których straszą upiory przeszłości. I Gra, która z różnorodnymi odmianami losów, nieprzewidywalna i o metanowym porządku, dostępna tylko dla nielicznych, zarazem wygranych i przegranych, oparta na zasadach i przypadku, unikająca zależności przyczynowo-skutkowych, ale skoncentrowana na infiltracji i konkretnych wygranych. I jeszcze tajna organizacja, dominująca w sferze tajemnic, trudna do inwigilacji i rozszyfrowania, podobnie jak słabe i mocne karty tytańskich graczy. Jak mielibyśmy przeniknąć do czegoś, co byłoby niezrozumiałe, wygrać z czymś, co podlegałoby nieustannej zmianie, a blef tylko pozornie łatwo dałby się wykryć i sprawdzić? Skąd mielibyśmy wiedzieć, że właśnie teraz bralibyśmy w udział w rozgrywce na planetarną skalę, a może właśnie zostalibyśmy z niej wykluczeni, przesunięci niczym pionki, pozbawieni władzy, nawet jeśli iluzorycznej? Na Bookendorfinie przybliżam inne książki Philipa K. Dicka („Prawda półostateczna”, "Opowiadania najlepsze", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Teraz czekaj na zeszły rok"), zerknij i wybierz coś dla siebie.

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 272 strony, premiera 16.06.2026 (1963)
tłumaczenie Teresa Tyszowiecka, ilustracje Wojciech Siudmak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

10 komentarzy:

  1. Lubię, kiedy science fiction stawia pytania o człowieczeństwo, a nie tylko pokazuje kosmitów i technologię.

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej nie jest lektura dla mnie, ale miło czytać, że Tobie przypadła do gustu 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten gatunek od lat konsekwentnie omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie przypuszczasz jak wiele tracisz, to nie tylko rozrywka, ale szersza perspektywa spojrzenia na gatunek ludzki. Poświęć czas dwóch filmów, typowo rozrywkowych, chwyć za książkową fantastykę, a przekonasz się, że coś, co konsekwentnie omijasz, chociaż nie znasz, pozytywnie Cię zaskoczy, wyśmienita okazja do ćwiczenia wyobraźni i materiał do refleksji. Bookendorfina

      Usuń
  4. widzę że wart przeczytać, fantastyka to nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja! To właśnie za takie książki lubię fantastykę – nie tylko dostarczają rozrywki, ale też zmuszają do zastanowienia się nad naturą człowieka, naszymi słabościami i tym, jak poradzilibyśmy sobie w obliczu czegoś całkowicie nieznanego. Po Twoim opisie mam ochotę sięgnąć po „Tytańskich graczy”, bo zapowiada się na historię, która zostaje w głowie na długo.

    Pozdrawiam
    Kasia Ula Franiszyn -Luciano

    OdpowiedzUsuń
  6. Edyta Sokolowska4 sierpnia 2026 21:35

    Fantastyka naukowa ma niezwykłą moc – pod pozorem opowieści o obcych cywilizacjach często pokazuje nam prawdę o nas samych. Philip K. Dick mistrzowsko pyta o granice człowieczeństwa, nasze lęki i to, czy największym zagrożeniem nie jesteśmy czasem sami dla siebie. Myślę, że warto przeczytać 🙂

    OdpowiedzUsuń
  7. Philip K Dick to rzeczywiście klasyka, a ja nigdy nic jego nie przeczytałam, jakoś nie ciągnie mnie fantastyka, mimo że probowałam….

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje recenzje! ❤️ Nawet jeśli nie znam jeszcze tej książki, to po Twoim opisie aż chce się po nią sięgnąć. Lubię fantastykę, która oprócz akcji skłania do refleksji nad człowiekiem i przyszłością. Dziękuję za kolejną inspirację czytelniczą! 📚😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką fantastyki, ani z elementami naukowymi, ani bez. Zostawiam ten gatunek czytelniczy dla fanów i entuzjastów .

    OdpowiedzUsuń