WILLIAM WHARTON
"Udawałem, że jestem ptakiem. Teraz udaję, że jestem sobą. To też nie jest cała prawda. Nie wiem, kim naprawdę jestem...”
Stopniowo nadrabiam zaległości z tytułów, które powinnam znać a jakoś nie trafiłam na nie wcześniej. Jedną z książek, o której myślałam od bardzo dawna, był „Ptasiek” Williama Whartona. Po spotkaniu z nim stwierdziłam, że bardzo dobrze się złożyło, że dopiero teraz po niego sięgnęłam. Nie miałam przekonania, że doceniłabym go, a przynajmniej nie odniosłabym wielkiej korzyści z refleksyjnej strony, jaką zaoferował. Podobał mi się nieszablonowy pomysł na fabułę, w wielu odsłonach osobliwy i dziwaczny, ale jakże atrakcyjny i wciągający.
Dwustronny nurt narracji sprawiał, że powieść zyskała cechy komplementarności i szczególnego spoiwa w postaci rzutu oka na skomplikowaną naturę człowieka. Młodzi chłopcy, później młodzi mężczyźni, z innym mentalnie startem w życie, z przyjacielskim stykiem losów, doprowadzeni do różnych okaleczeń, fizycznych i psychicznych. Wydarzenia i wspomnienia mieszały się czasowo i osobowo. Autor rewelacyjnie zaglądał w dusze postaci, odsłaniał myśli, ujawniał spostrzeżenia, odkrywał prawdę o ludziach. Pozornie zwykła rzeczywistość potrafiła głęboko zranić, wbić w szaleństwo i oderwać od rzeczywistości. Symboliczny wybór ptaka na postać ludzkiej egzystencji. Lot jako wolność osobista, klatka izolacja społeczna. Jakże trudno podołać nagromadzonemu życiowemu doświadczeniu z elementami porażki i zniechęcenia. Rozwiązaniem ucieczka do świata wyobraźni i sennych przeżyć. Kiedy za długo się w nim siedzi, powrót bywa niemożliwy.
I wojna, z dramatyzmem i wyniszczeniem, zasłaniająca prawdę, aby nie analizować, oddalająca się od szczerości, aby znieść to, czego się doświadczyło. Świadomość, że nie miało się żadnego wpływu na własne życie, ster szybko oddało się innym, zostało zmuszonym do posłuszeństwa i wykonywania rozkazów, wypełniania misji i, jeśli to konieczne, oddawania życia. Rany z czasem goją się, blizny pozostają na zawsze. Powieść niezwykle sugestywna, napisana z wrażliwością, odwołująca się do silnych emocji, z szacunkiem i w barwnej odsłonie. W „Pasieku” namacalnie czułam ideę przyjaźni i oddania, silnego przywiązania, nawet przy zerwanej na jakiś czas nici relacji. Dopracowana pod każdym względem, zdecydowanie warto uwzględnić ją w planach czytelniczych. Są ślady ptasich lotów w niebie. I nic więcej; coś było, coś odeszło, pozostało coś.
5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 352 strony, premiera 28.10.2025 (1978), tłumaczenie Jolanta Kozak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.












