sobota, 22 stycznia 2022

KOSMOS TO NIE JEST MIEJSCE DLA POWAŻNYCH LUDZI

ŁUKASZ MOTULEWICZ

"Ludzie to tylko niesmaczny żart życia dla Ziemi."

Mieszane odczucia wobec książki. Atrakcyjna konstrukcja fabuły, trzy poziomy pudełka w pudełku, czternaście opowiadań, których wspólnym ogniwem jest kluczowa postać, a jednak w drobnych elementach krótkie teksty zaprzeczają sobie. Szczególnie dobrze odbieram pierwsze opowiadania, koncentrują się na kosmicznych podróżach i poznawaniu obcych cywilizacji. Łukasz Motulewicz okrawa opisy jak tylko się da, tak aby w kosmicznej ciszy trafić na planety głośno wyrażające siebie. Natomiast, mocno pompuje absurdy ludzkiej współczesnej cywilizacji, szybowanie ku niebu i zapominanie o ziemi. 

Wizje podróży kosmicznych. Poznawanie mieszkańców różnorodnych planet. Uwzględnianie przydatności z punktu widzenia korzyści dla ludzkości. To, co dzieje się na planetach przybiera formę społeczeństw osadzonych w obecnych śladach ludzkości. Swoich wad nie widzi się w tak wyraźnie, jak cudze, nawet jeśli w pewnym stopniu stają się kopiami. Wyniesienie ich w kosmos i przydzielenie obcym cywilizacjom, lub ich zalążkom, to spojrzenie na nie z innej perspektywy, dostrzeżenie mocy sprawczej ściągającej ku mrocznym sferom. Ciekawa zabawa w abstrakcję, ale z solidnym podłożem ludzkiej mentalności. Rozczarowuje nieco zakres tematyczny prawd o nas samych, społecznych trendach, politycznej działalności, korporacyjnych zjawiskach. Każdy jest już z nimi porządnie zaznajomiony, zwłaszcza na podstawowym poziomie. Natomiast odpowiada mi wpleciony humor, żartobliwe ujęcie ludzkich ułomności, zarówno jednostek, jak i zbiorowości. Sympatyczny dystans do twórczości, zabawy w pisanie, kreślenie ram opowieści.

Główny bohater świadomie nie zostaje obdarzony charyzmą. Bezbarwny, aby nie przeszkadzał miałkością w brzmieniu spostrzeżeń dokonywanych podczas przebywania na dalekich planetach. Kulturoznawca, jednak w ograniczonym stopniu bada rozwój cywilizacyjny obcych, nie ma w tym głębi, jedynie powierzchowność. A szkoda. Czy tak będą prezentować się naukowcy przyszłości? Niedokładni, chaotyczni, nieściśli, a nawet przekłamani i niechlujni? Już czytanie wstępnych raportów o planetach sugeruje, że chociaż ludzkość dokonuje olbrzymiego skoku w podboju wszechświata, to zatraca wrodzoną ciekawość, o ile nie kryją się za tym biznesowe kalkulacje. Właśnie to spostrzeżenie, choć niejawnie sformułowane, dostarcza materiał do zajmujących przemyśleń. Przygotujcie się na spotkanie z Hugo Housem, pracownikiem funkcjonującego kiedyś z rozmachem departamentu kontaktów z obcymi, a w zasadzie z pisemnymi raportami Hugo odkrytymi po osiemdziesięciu latach w zakurzonym archiwum, przeciętnym reprezentantem rasy ludzkiej, odkrywcą z mega długiego dystansu prawd o obcych i pośrednio mieszkańcach Ziemi.

3.5/6 - w wolnym czasie
fantastyka, 118 stron, premiera 28.05.2021 (2020)
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

ZOBACZ, CO ZROBIŁEŚ

MATTHEW FARRELL

"Znów będziemy jedną szczęśliwą rodziną. Wszyscy razem."

Debiutancka powieść z kilkoma znaczącymi potknięciami, ale i tak z zaciekawieniem się przez nią przechodzi. W zasadzie powinnam napisać, że się przez nią przebiega, z dwóch powodów. Pierwszy to szalenie dynamiczna akcja, podkręcone tempo następstw zdarzeń, wir połykający coraz to nowe incydenty. Nieco niezgrabnie połączone, zszyte niewprawną jeszcze ręką, ale efektownie i ekscytująco. Drugi to niecierpliwość potwierdzania wysuwanych domysłów i czynionych interpretacji. Wszystko intrygująco się miksuje, jednak z żalem stwierdzam, że wcześnie wpada się na właściwe tropy, właściwie składa skrawki informacji. Zatem jest dość przewidywalnie, mimo, że autor zadaje sobie sporo trudu, aby wyprowadzić czytelnika w pole. Całkiem prawdopodobne, że w następnych powieściach zrobi to znacznie lepiej, gdyż wyczuwa się potencjał wyobraźni i sugestywność przedstawiania. 

Dotarcie do prawdy nie stanowi dużego wyzwania, może dlatego, że rodzinne tajemnice nie są rozbudowane, a psychologiczne aspekty pogłębione. Farrell zaprasza do fabuły płaskie postaci. Szkoda, bo drzemią w nich możliwości rozwinięcia, zafiksowania czytelnika w niewiadomej i niepewności. Czasem w dialogach padają niefortunne sformułowania, nieporadne uzupełnienia, sztuczne wyjaśnienia. Uwiera, ale przymyka się na to oko. Tytuł nie chwalimy za płynność i elastyczność, lecz doceniamy próbę sięgnięcia po złożoność i zawiłość. Poszczególne elementy nie do końca są poskładane, ale wyczuwa się potencjalną moc wrzenia sekretów. Podnoszę ocenę o pół stopnia, bo pomimo wysuwanych uwag zaliczam przygodę do mających w sobie coś, co przyciąga. Ciekawie patrzy się na starania autora, by wprowadzić jak najwięcej dreszczyku emocji. Powstaje przeświadczenie, że warto będzie sięgnąć po następną powieść Matthew Farrella, gdyż po wyszlifowaniu pazura literackiego może pozytywnie zaskoczyć czytelnika.

Liam i Sean pracują w policji, jeden jako technik kryminalistyki, drugi jako detektyw z wydziału zabójstw. Bracia po dramatycznych przeżyciach w dzieciństwie nawiązali silną więź, stoją za sobą murem, nie pozwalają, aby któremuś z nich znów przytrafiło się coś złego. Kiedy Liam przyjeżdża na miejsce wstrząsającej zbrodni, widzi zmasakrowane ciało kobiety, natychmiast orientuje się, że to żadna nieznajoma, a bardzo bliska mu osoba. Pozostawione przy denatce papierowe kwiaty i specyficzna inscenizacja zbrodni wskazują, że ktoś, kto nie powinien wiedzieć o mrocznej przeszłości braci, posługuje się jej artefaktami do wywołania bólu i szoku. Sean robi wszystko, aby nie padły na brata żadne podejrzenia. Jak wyjaśnić tajemnice, podchwycić poszlaki prowadzące do prawdy, skoro potencjalny główny świadek traci pamięć w noc morderstwa? Pytania mnożą się, odpowiedzi wiodą ku manipulacyjnej pułapce, nic nie jest takie, jak się wydaje.

4/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 356 stron, premiera 28.07.2021 (2018), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.

piątek, 21 stycznia 2022

WRÓĆ PRZED ZMROKIEM

RILEY SAGER

"Każdy dom ma jakąś historię i jakiś sekret."

Długo nie zabierałam się za książkę, akurat nagromadziło się do poznania kilka powieści o nawiedzonych domach. Pomysł na fabułę wstępnie nie należał do nowatorskich, zatem zrobiłam przerwę między tytułami, aby wejść w czytelnicze przeżycia ze świeżym powiewem entuzjazmu. Historia okazała się ciekawa i intrygująca, a co równie ważne w thrillerze zwodnicza i zaskakująca. Początkowo myślałam, że czeka mnie odkrywanie tajemnic posiadłości Baneberry Hall, dużego domu usytuowanego na obrzeżach miasteczka Bartleby w stanie Vermont, niepewne chwytanie tropów i podążanie za nimi. Jednak, im głębiej zapuszczałam się w historię, tym bardziej stawała się pokręcona i wymyślna, na takie wrażenia liczyłam. Riley Sager atrakcyjnie poprowadził scenariusz zdarzeń, dwa razy wyprowadził w pole w interpretacji incydentów, fantastycznie przyciągnął do klimatu koszmarów na jawie, aktywności sił nadprzyrodzonych, duchów wymuszających co im należne. Czułam się jak ryba w wodzie, pływałam od jednej nici pajęczyny sekretów do drugiej, przeskakiwałam na kolejne niewiadome, nie miałam dość obserwacji i odczuwania tego, co doświadczała główna bohaterka.

Trzydziestoletnia Maggie Holt, projektantka wnętrz, odziedziczyła po śmierci ojca cały majątek, w tym okazałą posiadłość, z którego ćwierć wieku temu jej rodzina uciekła w przerażającej scenerii. Makabryczności przeżywane przez dwadzieścia dni przebywania w nowo zakupionym domu, na zawsze odmieniły ich życie. Nagromadzenie niebezpiecznych paranormalnych zjawisk zmusiło ich do natychmiastowej ucieczki. Ewan Holt spisał zatrważające wydarzenia w książce, która natychmiast stała się bestsellerem. Maggie nie wolno było rozmawiać o koszmarze z dzieciństwa, nawet z najbliższymi. Kobieta czuła, że nie wszystkie tajemnice domu ujrzały światło dzienne. Wróciła do Baneberry Hall, aby krok po kroku odkrywać szczegóły sprawy. Historia przytłaczała, ale wyjaśnienia miały w końcu uwolnić myśli o niej. Wychodziła z założenia, że kiedy przeszłość kładzie się cieniem, trzeba się z nią rozliczyć, inaczej nie można iść naprzód. Dom ze swoją niesamowitością, niewytłumaczalnością i nadprzyrodzonością dynamizował upiorne incydenty. Jaką formę przybrały wspomnienia, dokąd doprowadziły tajemnice, czy Maggie udało się poznać prawdę? Podczas spisywania wrażeń, zorientowałam się, że już wcześniej miałam styczność z twórczością autora, w ramach "Ocalałych", także w niej wiele się działo na kilku płaszczyznach.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 476 stron, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

KŁAMSTWA, WSZĘDZIE KŁAMSTWA

[PRZEDPREMIEROWO]

ADELE PARKS

"Gdy wreszcie myślisz, że kogoś znasz na wylot, coś się w nim zmienia. Nie sposób poznać drugiego człowieka."


Przyjemnie spędziłam czas z książką, narracja w zgrabnym stylu niosła intrygę, było ciekawie i zajmująco, choć nieco przewidywalnie. Kilka elementów wyrwało się spod kompozycji zaskoczenia, ale było na tyle niejednoznacznie, że i tak dokładało cegiełkę do narastającego napięcia. Pojawiły się też niespodziewane zwroty akcji, zmieniające brzmienie motywu przewodniego scenariusza zdarzeń. Wprowadzone w odpowiednim momencie podgrzewały atmosferę niedowierzania i niepewności. Przeszkadzały nieco przejaskrawione, momentami kanciaste, zachowania postaci, zwłaszcza kluczowej i czarnego charakteru. Dało się odczuć naciąganie postaw, wbrew osobowości, aby wkomponować w pomysł manipulacyjnych prowokacji. Trochę rekompensowane były dużym wkładem emocji. 

Adele Parks zajmująco odkrywała przed czytelnikiem tajemnice bohaterów, a im więcej ich się gromadziło, tym większe destrukcyjne moce rzucane były na ich posiadaczy. Simon, dekorator wnętrz, właśnie stracił pracę, pochłonięty przez alkoholizm, zaniedbywał żonę i córeczkę. Daisy, nauczycielka w podstawowej szkole, wytrzymywała z mężem w imię trzymania przed całym światem, nawet najbliższymi i przyjaciółmi, fasady szczęśliwej rodziny. Tragiczne wydarzenie zburzyło misternie ułożony fałszywy wzorzec idealnego małżeństwa. Jedna zdumiewająca informacja stała się zapalnikiem dramatycznego ciągu zdarzeń, wywołała lawinę konsekwencji. Prawdy zaczęły wypływać na powierzchnię a fale jakie przy tym wytwarzały burzyły ludzkie losy. Gdzie i w czym szukać siły do walki o przetrwanie, kiedy sypie się wszystko, dotychczasowe filary życia ledwie utrzymują nagromadzony latami ciężar tajemnic? Sporo odwołań do czystej ludzkiej moralności i prawdziwości wobec siebie samego, te nici intrygi wydały mi się najbardziej atrakcyjnie poprowadzone. Zakończenie wiele wyjaśniało, interesująco połączyło wątki i dwa ujęcia narracji, pozostawiło z myślą, że nigdy nie wiadomo, kiedy i dla kogo kończą się sekrety.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 482 strony, premiera 26.01.2022 (2019), tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

czwartek, 20 stycznia 2022

KOSMOS. 10 RZECZY, KTÓRE NALEŻY O NIM WIEDZIEĆ

BECKY SMETHURST

"Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie - nieskończoność czasu." William Blake


14 miliardów lat dla zabieganych. Skondensowana pigułka wiedzy o wszechświecie. Kwintesencja naukowych wniosków. Stan wiedzy współczesnej astronomii. Nie ma opcji, aby się w tym nie odnaleźć, narracja przyjazna, przekazy przejrzyste. Niezbędne minimum, co każdy powinien o kosmosie wiedzieć, bez posiłkowania się zbędnymi szczegółami i zaciemniającym istotę żargonem. Każda informacja i zdanie dokładnie przemyślane, bezwzględnie podporządkowane logicznemu i merytorycznemu ciągowi wypowiedzi. Nie brakuje szalenie trafnie dobranych przykładów, ułatwiają wyobrażenie sobie zjawisk i zrozumienie teorii.

Esencja informacji opisujących obiekty w kosmosie dociera do wszystkich czytelników. Zawiera elementarny materiał podstawowy. Entuzjastyczna inspiracja do penetracji astronomicznej wiedzy i wyimaginowanych podróży po wszechświecie. Zdecydowanie dla tych, którzy dotąd nie mieli czasu zająć się zagadnieniami kosmosu, ale i osoby już dysponujące wiedzą docenią styl pisania Becky Smethurst i jakość przekazów. Spojrzenie na człowieka jako mikroskopijny okruch energii Wielkiego Wybuchu, i na miejsce w majestatycznym, złożonym i tajemniczym wszechświecie. Nauka wymaga wielkiej kreatywności, nie tylko chęci stawiania pytań, ale szukania odpowiedzi.

Autorka wyjaśnia, jak grawitacja zaprowadza porządek w chaosie, rozszerza się wszechświat, czarne dziury wiążą światło za horyzontem zdarzeń, pole magnetyczne chroni przed większością cząstek wiatru słonecznego, dlaczego ciemna materia nie wchodzi w interakcję ze światłem, w nocy niebo jest czarne, jakie jest prawdopodobieństwo powstawania życia w kosmosie, co było pierwsze, galaktyka czy czarna dziura, czego jeszcze o wszechświecie nie wiemy, jak szukamy planet poza Układem Słonecznym. Książka interesująco wypełnia wieczór z nauką. Co prawda, zaprezentowaną wiedzę miałam wcześniej przyswojoną, jednak z przyjemnością ją utrwaliłam.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, astronomia, 128 stron, premiera 20.10.2021 (2019)
tłumaczenie Jan Dzierzgowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

IDEALNE ŻYCIE MOLLY

[PRZEDPREMIEROWO]

VALERIE KEOGH

"Idealne życie to iluzja, fantazja, kłamstwo, którymi się karmimy, dopóki ktoś nie rzuci na nie światła."

Drugie spotkanie z twórczością Valerie Keogh. Wcześniej poznałam "Fatalne kłamstwo", które nie zrobiło efektownego wrażenia, ale poszło frapującym tropem podsuwającym materiał do rozmyślań. Natomiast "Idealne życie Molly" nie skłaniało ku refleksjom, to prosta rozrywka z dreszczykiem, niestety mało sugestywnym. Sporo w powieści poszło nie tak. Spłaszczone osobowości postaci, figurki krzywo wycięte z żurnala schematów, niepokolorowane, oddane biegowi fabuły bez właściwego przygotowania. Co dziwiło, gdyż tytuł zakwalifikowano jako thriller psychologiczny, zatem należało spodziewać się zdecydowanie głębszej i bardziej złożonej perspektywy zachowań i postaw. Valerie Keogh łopatologicznie podeszła do kreacji, jedynie czarne i białe wzorce zachowań, nawet jeśli nie zawsze podejmowały trafione decyzje. Niedostateczna oprawa bohaterów psuła znajomość, nie przekonywały, nie wzbudzały zainteresowania i zrozumienia. Molly dziwnie naiwna, Jack osobliwie sfrustrowany, jedynie Amelia zbliżała się ku prawdziwości, chociaż czyniła to w swoim stylu.

Zawiodłam się na oprawie psychologicznej, podobnie było ze snuciem opowieści. Bezbarwnie i bez polotu. Mankamentem okazał się duży poziom przewidywalności. Nie pozostawiono prawie nic dla snucia domysłów i przypuszczeń. Rzeczy, które miały zaskakiwać, zawiodły na całej linii. Nieumiejętnie podtrzymywano ogień napięcia, stopniowo wypalał się. Uwzględniono dynamiczne nasycanie fabuły sensacyjnymi incydentami, jednak mało było emocjonującej spektakularności. Zakończenie potraktowano powierzchownie, pomysł ciekawy, ale można było więcej wycisnąć. Przedstawiana historia nie przekonała, wynudziłam się, brakowało źródła podekscytowania, pod które mogłabym podpiąć się. Może w poczekalni czy podczas podróży, kiedy bardziej chodziłoby o wypełnienie czasu niż zaangażowanie się, książka okazałaby się użyteczna, jako relaks lekki i niezobowiązujący. Osobom mniej wprawionym w poznawaniu thrillerów obserwacja, jak na wielu frontach rozsypuje się idealne życie kobiety, jak za sprawą jednego ulotnego spotkania pęka iluzja szczęścia, może przyciągnąć uwagę, ale to powieść z tych, o których szybko zapomina się.

2.5/6 - w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 316 stron, premiera 26.01.2021 (2020), tłumaczenie Beata Ziemska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

środa, 19 stycznia 2022

ZDOBYWCY. LUDZIE, SZCZYTY, WYPRAWY

"Zdają się wzniesione dla rasy ludzkiej jako zarazem szkoły i katedry." John Ruskin o górach

Wielokrotnie już pisałam na Bookendorfinie, jak entuzjastycznie podchodzę do wspinaczki wysokogórskiej. Niestety, dla mnie gwałtownie zakończyła się w młodości, krótko po zebraniu pierwszych doświadczeń. Teraz poznaję ją z perspektywy obserwatora ekstremalnego sportu. Dlatego nie będę kolejny raz przybliżać miłość do zdobywania gór, ale podkreślę szczery podziw dla ludzi, którzy się uczestniczą w wyprawach na dachy świata. Często ich wysiłek i poświęcenie nie kończą się tak, jak sobie zakładają, ale każda próba niewątpliwie staje się dla nich ogromnym wkładem w doświadczenie wspinaczkowe, poznanie samego siebie, nawiązanie kontaktu z górą. Pozytywnie im tego zazdroszczę, żarliwie kibicuję, uważnie śledzę poczynania, chętnie poznaję porywającą historię alpinizmu i himalaizmu.

Ogromną przyjemność sprawia mi zagłębianie się w "Zdobywców", długo czekałam, aż taka publikacja wzbogaci mój domowy księgozbiór. Interesująca, bogata, rzetelna. Prezentująca szczegółowe ujęcia wspinaczki z różnych perspektywy, odwołująca się do historycznych i współczesnych realiów społecznych, kulturowych, politycznych, symbolicznych. Zajmująco przedstawia losy kluczowych wspinaczy, pionierów, gigantów, a nawet celebrytów. Materiał uwzględnia pierwsze świadectwa alpinistyczne, począwszy od dalekiej starożytności, mumii sprzed pięciu tysięcy lat, armii przekraczających góry, buddyjskich klasztorów, miejsc kultu, poprzez rekreacyjny aspekt, innowacje w ekwipunku, kronikarskie zapiski, zajmującą literaturę, artystyczne spojrzenie, badania naukowe.

Prezentuje najwybitniejszych zdobywców i zdobywczynie szczytów, niezwykłe osiągnięcia, złoty wiek alpinizmu i himalaizmu, modę na wspinaczkę, górską fotografię, film i mapy. Czołowych przewodników, odkrywców, rekordzistów, dynastie wspinaczkowe, pasjonatów zdobywania szczytów w Himalajach, Andach, Japonii, Patagonii, Indiach, Pakistanu, Chin i na Kaukazie. Zwięzłe relacje z dramatycznych wydarzeń, przekraczania granic, kształtowania form i stylu wspinaczkowego. Oczywiście, obecne są polskie przywołania, Jerzy Kukuczka jako gigant himalaizmu, Wanda Rutkiewicz jako najwybitniejsza himalaistka w historii, Wojciech Kurtyka jako wirtuoz stylu alpejskiego, i kilka wzmianek o innych.

Publikację wzbogaca i uzupełnia różnorodna oprawa graficzna. Mnóstwo zdjęć w sepii, czerni i bieli, odsyłających do zdarzeń z przeszłości, oraz kolorowych, dających świadectwo niegasnącej pasji wspinaczki wysokogórskiej. Mnogość rysunków, szkiców, map, obrazów. Wszystko w jednolitej wizerunkowo szacie graficznej, nagłówków, wstępniaków, podpisów, podsumowań, osi czasu. Nie brakuje portretów gór, dróg wspinaczkowych, charakterystyki i profili. Szkoda, że nie ma większej liczebnie prezentacji szczytów. Przydaje się indeks haseł i gór. Jestem przekonana, że książka zainteresuje każdego miłośnika wspinaczki wysokogórskiej, sama zamierzam wielokrotnie do niej zaglądać. Warto, aby taka publikacja była z każdym wydaniem aktualizowana.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, alpinizm, himalaizm, encyklopedia, 360 stron, premiera 14.10.2021 (2011)
praca zbiorowa, tłumaczenie Maciej Jakub Jabłoński
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

LIPCOWE DZIEWCZYNY

PHOEBE LOCKE (NICCI CLOKE)

"Z każdą z nich dzieli taką chwilę. To spojrzenie, gdy wiedzą, że to koniec... że nie ma już ucieczki."

Poprzednia książka Phoebe Locke zatytułowana "Człowiek z lasu" zrobiła na mnie dobre wrażenie, przebijała w niej atmosfera grozy i niebezpieczeństwa, ale przydałoby się więcej zaskakujących akcji, dłuższego trzymania w niepewności i silniejszego podsycania napięcia. Natomiast "Lipcowe dziewczyny" miały już silnie roznieconą iskrę rozpalającą wyobraźnię odbiorcy i odwołującą się do intensywnych emocji. Rewelacyjnie bawiłam się zmierzając ku finalnej odsłonie.

Przyciągnęła wielowarstwową i pogłębioną oprawą psychologiczną. Zachęcała do wnikliwego przypatrywania stopniowo odkrywanym aspektom funkcjonowania umysłu człowieka i źródłom szerokiej palety emocji. Podobała mi się atmosfera tajemniczości, wrażenie, że za jednym odkrytym sekretem czaił się kolejny, a im więcej ich było, tym bardziej złowrogo wybrzmiewały. Niekiedy rozwój wypadków naciągany, ale został skonstruowany w zgrabny sposób i z wyczuciem potrzeb budowania napięcia. Udane oddanie osobowości postaci, wierzyłam w ich myśli i postawy. Przekonały zawirowania towarzyszące procesowi dojrzewania w toksycznym środowisku, gdzie relacje między członkami rodziny przybierały osobliwe formy, a kontrastowe zestawienie sygnałów skłaniało do interpretacji. Skupiłam się na wychwytywaniu niuansów w ogniwach zależności i psychologicznej władzy. To w nich kryło się wyjaśnienie przeszłości i rozumienie teraźniejszości. 

Obserwowałam, co działo się od dwa tysiące piątego do dwa tysiące siedemnastego roku. Autorka umiejętnie nasyciła fabułę incydentami, skrawkami znaczących informacji, poszarpanymi wspomnieniami i niejednoznacznymi relacjami. Przyjemnie odebrałam zwłaszcza dwa zwroty akcji, zaskoczyły mnie, a tego właśnie oczekiwałam. Zakończenie sprytnie połączyło wątki, nie zaszokowało, ale dało sensacyjną pożywkę dla wyobraźni. Tego typu thrillery psychologiczne mają coś, co wykracza poza zwykłą intrygę, a wchodzi w mroczną naturę człowieka. Pokazują, jak łatwo mylimy się w osądach, jak to, na co patrzymy wcale nie musi być tym, co sobie wyobrażamy, zaś silne uczucia w pewnych okolicznościach nie dla wszystkich znaczą to samo.

Londynem wstrząsają ataki terrorystyczne. Nerwowa atmosfera panuje wśród mieszkańców. Na to nakładają się zniknięcia w południowej części miasta młodych kobiet, dokładnie w rocznym odstępie. Policja dostrzega uderzające podobieństwa i dziwne zbiegi okoliczności, ale nie radzi sobie ze złapaniem sprawcy. Addie, po zniknięciu matki i częstymi nieobecnościami ojca w domu ze względu na pracę, wychowywana jest przez starszą siostrę Jessicę. Dziewczyny łączy silna więź i tajemnica nie do powierzenia nikomu. W końcu zaczynają podejmować konfrontację z przeszłością, każda na swój sposób, a każdy siódmy lipca odnawia stare i dokłada nowe rany.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 342 strony, premiera 14.07.2021 (2019)
tłumaczenie Bartłomiej Nawrocki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 18 stycznia 2022

OBSERWATORZY SPOZA CZASU

H.P. LOVECRAFT, AUGUST DERLETH

"Są rzeczy, których lepiej nie wywlekać na światło dzienne i które powinny same z siebie, stopniowo, powoli popaść w zapomnienie."

Stopniowo odświeżam znajomość z twórczością Howarda Phillipsa Lovecrafta ("Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"), twórcy mitologii Cthulhu, prekursora fantastyki naukowej. Wnikając w świat jego wyobraźni mam wrażenie, że moje zdolności fantazjowania na potrzeby odbierania literatury stają się bardziej elastyczne, rozciągliwe i plastyczne. Nie ulega wątpliwości, że Lovecraft potrafi perfekcyjnie manipulować emocjami czytelnika, sprawiać, by współodczuwał to, co wydarza się bohaterom, wyczuwał niepewność między wierszami, niemal od pierwszych akapitów. Stworzone przez niego historie przekonują, że nie ma ograniczeń czasowych, przestrzennych i jedności miejsca zdarzeń. Wychodzę ze swojego mikro świata i wkraczam w multi wszechświat, wędruję po osi czasu w przeszłość i przyszłość, jestem naocznym świadkiem walki dobra ze złem, Starszych Bogów i Wielkich Przedwiecznych, a także odprysków ich woli i aktywności ujawniających się w przestrzeni kluczowych postaci, znacząco rzutujących na przebieg lub koniec ich życia. Nic zatem dziwnego, że wymyślone lovecraftowskie opowieści spotykają się z uznaniem, sympatią i adoracją. Inspirują czytelników do tworzenia własnych opowieści na podstawie jego dzieł. 

August Derleth należał do miłośników twórczości ojca horroru. Przez wiele lat korespondował z Lovecraftem, zaś po jego śmierci zebrał niedokończone opowiadania, projekty i notatki, na wzór mistrza nadał im formę gotową do publikacji, założył własne wydawnictwo i wypuścił opowiadania w świat. Frapująco było zajrzeć do pomysłów Lovecrafta, poczuć ducha jego dorobku, zerknąć jak ktoś inny rozwinął jego fantastyczne myśli. Przyjemnie weszłam w klimat grozy, dobrze poczułam się w inscenizacji niesamowitości, zaprzyjaźniłam się z nieprawdopodobieństwem. Rewelacyjnie oddano dzikość leśnych ostępów, zakazane obszary puszczy, tajemniczość moczar ciągnących się hen pośród głuszy. Obawami napawały hałasy pośród zalesionych wzgórz, groza wyrażająca się okrzykiem bólu i przemocy, strachem w oczach mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Przerażające sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie, ostrzeżenia przed czymś wymykającym się racjonalnym wytłumaczeniom, zabobony urastające do miana szaleństwa.

Źródłem wszystkiego wydawał się przeważnie wielowiekowy dom stojący samotnie na odludziu, przez wiele lat niezamieszkały, odziedziczony przez męskiego potomka, który za wszelką cenę pragnął poznać jego nietypową historię i niezgłębione zagadki mrożące krew w żyłach. Aura wrogości i zła, nieziemskie koszmary, senne wizje, halucynacje dźwiękowe, plugawe istoty, osobliwe łańcuchy wydarzeń. Kamienne wieże, kamienne kręgi, ukryte pomieszczenia, pokoje na poddaszu, trudne do odczytania wzory i zdumiewające zapisy w przykrytych kurzem księgach. Za każdym razem śledztwo nabierało mrocznych odcieni, a im dalej się posuwało, tym większe siało spustoszenie w ludzkich umysłach. Groza, strach i lęk, paranoja, obsesja i fiksacja, nieufność, niedowierzanie i sceptycyzm, rozparcelowane na czynniki pierwsze, każdy niespiesznie rozwijany. Chodziło o to, bym nie przemykała po akcji, lecz całkowicie w nią weszła. Momentami miałam wrażenie zawieszenia w czasie i przestrzeni, a wówczas jeszcze dobitniej dochodziły głosy z dalekiego kosmosu i dowodów obcego życia. Kiedy zorientowałam się, że krótkie formy powielają ten sam wzorzec, rozdzieliłam przygodę czytelniczą na kilka dni, tak aby nie nastąpiło znużenie podobieństwami. Podobało mi się zwłaszcza "Ciemne bractwo" i "Cień z przestworzy", tym opowiadaniom przydzieliłabym maksymalną notę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura grozy, 538 stron, premiera 03.11.2021 (1974), tłumaczenie Robert P. Lipski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

MĘŻCZYZNA BEZ TWARZY

[PATRONAT]

ANNA WYSOCKA-KALKOWSKA

"Czemu ludzie ciągle z czymś gonią i potrzebują tak wiele do szczęścia, kiedy wszystko, co najpiękniejsze, leży w zasięgu ręki?"

Lubię sięgać po książki tej autorki, oferują piękne opowieści o tym, co w życiu najważniejsze, a przy tym ciekawie splatają losy postaci. Literatura obyczajowa, która przekonuje, bazuje na prawdziwych odniesieniach, różnorodności postaci, ciepłym klimacie. Słodkie i gorzkie smaki codzienności, sukcesów i porażek, marzeń i zawodów. Wzloty i upadki ukazane z wyczuciem, bez epatowania skrajnymi emocjami i uproszczonymi schematami. Anna Wysocka-Kalkowska dotyka dusz nie tylko bohaterów, ale też czytelników. "Taniec z motylami", "Moje życie bez ciebie", "Gdyby ocean milczał" (patronat Bookendorfiny), a teraz "Mężczyzna bez twarzy" (patronat Bookendorfiny).

Człowiek wybiera różne ścieżki życiowe. Na rozstajach dróg decyduje się na jedną, biegnie tam, gdzie prowadzą go intuicja, rozum i serce. Rzadko znajduje czas i uzasadnienie dla rozważań, co by było, gdyby zdecydował inaczej. Ale czasem, nawet kiedy w życiu układa się, wydaje się, że niczego nie brakuje, szczęście ogarnia rodzinę a satysfakcja pracę, zatrzymuje się na chwilę, cofa do decyzji znaczących szlak sukcesów, spotkania z kimś bliskim, odkrycia prawdy o sobie. Wówczas spekuluje nad możliwymi scenariuszami, którym nie dał szansy wypełnić się, osobliwie za nimi tęskni. Wcale nie oznacza to, że powątpiewa w obecne powodzenie, ale że intensywnie uświadamia sobie i docenia, że udało mu się je przyciągnąć przy wsparciu uśmiechu losu.

Autorka pokazuje, że to drugi człowiek prowadzi ku spełnieniu. Intymne dotykanie dusz, podobnie jak oswajanie wiatru targającego ludzkimi losami, wspaniale równoważy to, co się nam przytrafia, osiągamy lub tracimy. Otwartość na drugą osobę, zrozumienie odmienności, docenienie tego, co wnosi w nasze życie. Czy udałoby się Agacie urzeczywistnić tyle pragnień i marzeń, gdyby na swej drodze nie spotkała oddanego przyjaciela, wiernego partnera, bratnią duszę? Jak bliskie możemy stworzyć relacje z osobami, których nie znamy osobiście, a jedynie poprzez rozmowy rozgrywane pod wpływem chwili? Czy udaje się pogodzić wartości wierności i oddania z nową ekscytacją i urozmaiceniem? Na ile sposobów serce potrafi kochać? Czym jest miłość i przyjaźń?

literatura obyczajowa, 206 stron, premiera 06.12.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.