sobota, 26 listopada 2022

SIĘ POROBIŁO!

PECHOWE DNI W HISTORII

MICHAEL FARQUHAR

„...tak właśnie toczy się ludzka historia – przeplatają się w niej wydarzenia wzniosłe i groteskowe, a smutki i absurdy suną razem, tańcząc zgrzytliwego walca.”

Jeśli szukacie pomysłu na książkowy prezent, dla siebie czy innych, koniecznie zwróćcie uwagę na „Się porobiło!”. Znakomite zestawienie wybranych pechowych zdarzeń w historii ludzkości i zwykłych jednostek. W każdym dniu roku Michael Farquhar przywołuje nieszczęśliwy zbieg okoliczności, nietrafioną decyzję, kosztowne pomyłki, wyjątkowe wpadki, katastroficzne obroty spraw, przewrotne epizody, czy nieszczęścia, które lubią chodzić parami, a u niektórych nawet w parach. Indywidualne klęski z punktu widzenia osoby, ale też ich przełożenie na bieg dziejów świata. Fantastyczna powtórka wiedzy z historii, dostrzeżenie nowych postaci i faktów. Szalenie sympatycznie spędzony czas z książką.

Nie tylko rewelacyjna rozrywka, zerkanie na to, co niefortunnego przydarzyło się ludziom z różnych epok i części świata, ale również impuls do głębszego zagłębiania się w często zgubną przeszłość. Wszystko podane w uroczej humorystycznej odsłonie. Mnóstwo ciekawostek, anegdot, cytatów, skojarzeń, a nawet zaskakujących zestawień. Już same podtytuły na każdy dzień roku tworzą przyjazny uśmiechowi klimat. Bardzo lubię tego typu publikacje, łatwo wpadam w ich rytm, mogę je czytać po kolei, ale również otwierać na dowolnej stronie. A „Się porobiło!” charakteryzuje się atrakcyjnym doborem materiału, sporą szczegółowością, sympatyczną narracją, niezbędnymi wyjaśnieniami, a przy tym zwięzłą formą. Ileż mniej lub bardziej znanych historycznych wzmianek do bliższego poznania wypisuję, jak wiele z nich przykuwa uwagę i chęć bliższego poznania. Książkę dopełniają ilustracje, portrety, zdjęcia, przypisy i indeks.

6/6 – rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa, historia, 464 strony, premiera 11.10.2022 (2015)
ilustracje Giulia Ghigini, tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

JEJ OSTATNIE WAKACJE

C.L. TAYLOR

„Jedyne, o czym w tej chwili marzy, to wyrwać się z tego piekła...”

To już czwarte spotkanie z twórczością C.L. Taylor, zaliczam je średnich, jednakże nie z tych, co mocno trzymają w napięciu i dostarczają sporą dawkę emocji. Wiele się dzieje, intrygujące incydenty przeplatają się, ale podszyte są przewidywalnością i niskim wskaźnikiem prawdopodobieństwa. Ostrożnie podchodzę do charyzmatycznych grup wyznaniowych lub psychologicznego wsparcia, zwłaszcza jeśli podlegają ostrej komercjalizacji, ale w niektórych społecznościach tak się przyjęły, że są traktowane jako coś normalnego i pożądanego, bez czego nie można dać sobie rady. 

Nie wierzę w guru szybko znajdującego coś, co znakomicie odmienia problemy i życie wielu osób. Potrzeba czasu, aby uważnie wysłuchać drugą osobę, zrozumieć źródła lęków, stać się duchowym  przewodnikiem. Nie wystarczy kilkunastodniowy obóz, z paroma spotkaniami, spektakularnymi wyzwaniami wyzwalającymi odwagę i zaufanie, oczyszczającymi za pomocą rytuałów wnętrze człowieka. Organizowanie grupowych wyjazdów pod auspicjami motywacyjnych wsparć wiąże się ze świadomością ogromnej odpowiedzialności i koniecznością profesjonalizmu. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kto spędził w więzieniu dwa lata za zaniedbania w pracy mentorskiej, ponownie staje się przewodnikiem innych. Mocno naciągane, podobnie jak sposób funkcjonowania LekarzaDusz. Dlatego już same założenia wstępne przeszkadzały w odbiorze intrygi.

Fabule nie można jednak odmówić fabule ciekawego zapętlenia, skupiska tajemnic, pętli sekretów. Każdy z bohaterów coś ukrywa przed światem, do czegoś się nie przyznaje, bazuje na fałszywej tożsamości, udaje inną osobę niż faktycznie jest. Nie nawiązuję bliskiego kontaktu z postaciami. Przejaskrawione w odbiorze, mające tendencje do ekstremalnych zachowań. Ponadto, brakuje im sprytu i pomysłowości w docieraniu do prawdy i osiąganiu własnych celów. Jedynie Kate wzbudza mocne emocje, wsparte wyjątkową ambicją i silnymi cechami osobowości, rzecz wtórna, dobrymi czy złymi. Tom jako mówca motywacyjny zupełnie nie sprawdza się, aż strach trafić w ręce kogoś takiego, powierzyć mu władzę nad emocjami lub myślami drugiej osoby. Ciężar dwóch zgonów podopiecznych i zniknięcia trzeciego powinien na zawsze zdyskwalifikować go jako mentora. Fran poszukuje informacji o samobójstwie młodszej siostry, ale zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Dziennikarka Caroline po trupach dąży do celu i ubiera to w barwne słowa.

Fabuła osadza się na różnorodności motywów, psychologicznych ujęć, ekscytujących incydentów, sensacyjnego klimatu. Jest atrakcyjnie, narracja sprzyja poznawaniu historii z kilku perspektyw, ale jako całość powieść nie wykracza poza przeciętną opinię. Finał wyrywa się spod skrzydeł realności, odwrócenia toksycznych rodzinnych relacji, pułapki szantażu emocjonalnego, zmian struktury osobowości. Natomiast plus przydzielam za kreację Kate. Zerknijcie też na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami C.L. Taylor, przedstawionymi na Bookendorfinie. W "Teraz zaśniesz" przekonuje fantastycznie oddany klimat wyspy, izolacji i małej społeczności. "Zanim powróci strach" nie emanuje mrożącymi krew w żyłach incydentami, tym niemniej oferuje liczne mocne uderzenia atmosfery niepewności. "Nieznajomi" tworzy zagadkę złożoną z puzzli niebezpieczeństwa i przetrwania.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 410 stron, premiera 01.06.2022 (2021), tłumaczenie Jacek Żuławnik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 25 listopada 2022

CZARNA KSIĘGA

IAN RANKIN

INSPEKTOR REBUS tom 5

„Nie wierzył w zbiegi okoliczności, ale wierzył w dochodzenie do prawdy dzięki zbiegom okoliczności.”

Specyficzna seria kryminalna, tworzy ciekawy klimat, przeplata wątek obyczajowy z kryminalną zagadką, stawia na nietuzinkowego głównego bohatera, a temu wszystkiemu nadaje ciężkie mroczne nuty ludzkiej duszy i gęste zawiłości przestępstw. Piąty tom, chociaż proponuje zagmatwaną i wieloczłonową intrygę, w której niczego nie można być pewnym, to jednak nie do końca trzyma w wielkim napięciu. Frapująco jest odsłaniać kolejne warstwy kłamstw, by dotrzeć do głęboko ukrytej prawdy, ale choć wiele się dzieje, akcja dynamicznie rozwija się, sporo spektakularnych incydentów, to nie czuje się elektryzującego podkręcania wyobraźni. A jednak powieść przyciąga dobrze prowadzoną sensacją, miksowaniem się niebezpiecznej teraźniejszości z zagmatwaną przeszłością. Kilka kierunków właściwej interpretacji łatwo podchwycić, aby zbudować trafione domysły, Ian Rankin nie stosuje specjalnych zmyłek, lecz niektóre aspekty pozostają zagadką do końca. John Rebus nie ma sobie równych w aspekcie jednoczesnego denerwowania czytelnika, współpracowników i partnerów, jak i podziwiania za determinację, nieustępliwość, niezważanie na opinię innych. Świat nie ma dla niego żadnych odsłon szarości. Biel wydaje się jedynym krystalicznym kryterium, zaś czerń należy bezwzględnie tępić. Jak już się do czegoś przyczepi, to nie ma opcji, aby odpuścił. 

Autor wciąga Rebusa w różne życiowe zdarzenia i tropy śledztw. Pojawia się brat Michael, który odbył karę więzienną za handel narkotykami, i od razu powstaje kręcące się wokół niego zamieszanie. Trzeba bliżej przyjrzeć się sprawcy ugodzenia nożem szpitalnego technika laboratoryjnego. Ktoś w ciemnym zaułku na tyłach pubu atakuje detektywa sierżanta Briana Holmesa. W rodzinne strony powraca Andrew McPhail, mężczyzna z kartoteką wykroczeń molestowania seksualnego. I jeszcze konieczność współpracy z wydziałem standardów handlowych w zakresie Morrisa Coffertiego i jego prawej ręki w nielegalnie wysoko oprocentowanym lichwiarstwie. A także długie cienie przestępczej historii Hotelu Central, gdzie pięć lat wcześniej wśród spalonych zgliszczy odnaleziono niezidentyfikowane ciało. John Rebus zdaje się wydeptywać drogę do piekła, walczyć z niewidzialnym wrogiem, odbijać od ścian zmowy milczenia. Przygotujcie się na mnóstwo wizyt w edynburskich pubach, gdzie ściany mają uszy, a plotki rozsiewają się mimochodem. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii („Supełki i krzyżyki”, „Mętna woda”, "Kieł i pazur", "Zagrajmy w butelkę"), z dwudziestym („Nawet zdziczałe psy”) i z dwudziestym pierwszym ("Wszyscy diabli"). Propozycje na przyjemny wieczór z książką, nieco zwykłych ludzkich spraw, nieco koszmarnych historii, mrok ludzkiej natury, zgrabnie prowadzone napięcie, ale też ciekawe nuty do refleksji, właśnie tego oczekujcie po tych przygodach czytelniczych.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 430 stron, premiera 26.10.2022 (1993), tłumaczenie Bogusław Stawski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

WSZYSTKIE NASZE KŁAMSTWA

JANE CORRY

„Nikt nie jest idealny. Po prostu się staramy.”

Kolejny, po „Ta, która zawiniła”, thriller Jane Corry, który nie wystawia czytelnika na mega porcję strachu i niepewności, ale przyjemnie drażni wyobraźnię, sympatycznie przyciąga mrocznymi tajemnicami i rodzinnymi sekretami. Rzuca w wir niewiadomych, kotłujących się migawek z przeszłości, wezbranych fal tsunami żalu, rozpaczy, wyrzutów sumienia i przemożnego pragnienia zapomnienia. Autorka płynie narracją w dynamicznym nurcie ludzkich emocji, konsekwentnie sięga ich głębokiego dna, krok po kroku wyciąga na powierzchnię niewygodną, drażliwą i przykrą prawdę. Intensywnie nasyca scenariusz zdarzeń wysepkami ludzkiej samotności, zakłopotania, niespełnienia i poczucia straty. 

Bohaterowie przekonują się, że tak naprawdę nie można dobrze poznać nikogo, nawet bliskich. Zawsze z boku czają się cienie zawiłości ludzkich osobowości, nakładanych sprzecznych warstw tożsamości, nie do końca rozwiniętych świadomości. Jeszcze trudniej jest zrozumieć samego siebie, wziąć odpowiedzialność za własne czyny, zmierzyć się z konsekwencjami dokonywanych wyborów. Nawet jeśli prawnie okupuje się winę, to i tak nie zmywa się grzechu zła w oczach społeczeństwa, członka rodziny i samego siebie. Stąd nieustannie ciążące kłamstwa i mistyfikacje, a to właśnie one komplikują wszystko. Corry intrygująco pokazuje odmienne perspektywy na ten sam przebieg zdarzeń. Narracja z ujęcia Sarah i Toma diametralnie różni się w interpretacji. Ukazuje implikacje związane z niedopasowaniem, brakiem szczerości, równoległości zamiast wspólności. Funduje za dużo opisów opieki nad niemowlakiem, podstawowej wiedzy w tym zakresie, które z czasem okazują się nużące, lecz dzięki nim podkreśla emocjonalne przekazy, zwłaszcza miłość matki do dziecka, czy trwanie w nieudanym związku ze względu na dobro dziecka. Niektóre zbiegi okoliczności, zwłaszcza z drugiej połowy powieści, a także zbyt wiele przypadków dotykających jedną rodzinę, nie wybrzmiewają przekonująco i prawdopodobnie, co nieco razić. Zakończenie nie zawodzi od strony klimatu i logiki, lecz słabo powiązane jest z prawdziwym życiem i ludzką naturą.

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 476 stron, premiera 12.10.2022 (2021), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 24 listopada 2022

KONIEC WIECZNOŚCI

ISAAC ASIMOV

„Trzymał w ręku losy milionów ludzi, a jeśli musiał z tego powodu kroczyć samotnie, to przynajmniej mógł również kroczyć dumnie.”

Każdy z nas chociaż raz w życiu chciał zawrócić przeszłość, tak aby ustrzec się mającego ogromne konsekwencje życiowego błędu, albo zajrzeć w przyszłość i na podstawie otrzymanego obrazu dowiedzieć, kiedy coś poszło nie tak jak potrzeba, a nawet zapobiec wybranemu wydarzeniu. Isaac Asimov w swojej wyobraźni poszedł kilkaset tysięcy wieków dalej. Opisał podróże w Czasie, wkraczanie do Wieczności, realizacje projektów Zmiany Rzeczywistości, ale nie w skali jednostki, grupy, czy nawet społeczeństw, a całej rasy ludzkiej.

Nieruchomą, ustaloną i zamrożoną historię Prymitywu, w której jednak nic nie było wiadome i pewne, skontrastował z nieustannie zmienianymi dziejami Stuleci Wieczności. Wszystko w imię dobra ludzkości, ukierunkowanego rozwoju, zapobieżeniu masowym tragediom. Jak bardzo pojemne były te pojęcia i moc ich sankcjonowania. Zaprzysiężeni członkowie Wieczności, skrupulatnie wyłapywani z różnych wieków, o odpowiednich predyspozycjach i historycznej poświacie, pokonywali szczeble kariery, poczynając od Czasowców i Nowicjuszy, poprzez Obserwatorów i Specjalistów, a kończąc na Starszych Kalkulatorach i Radzie Wszech Czasów. Specjalizacje obejmowały żółtych kalkulatorów, zielonych biografistów, niebieskich socjologów. Zastanawiała biel obserwacji, wyłączenie emocjonalnej podstawy odbierania rzeczywistości, postawienie jedynie na gromadzenie wiedzy.

Trzydziestodwuletni, według kategorii fizjologii, Andrew Harlan poznał kogoś, kto wytrącił go z mentalnego schronienia, oraz dotknął czegoś, co wybiło go z rytmu jako Technika, najbardziej znienawidzonej profesji teraźniejszości, współczesności i przyszłości. Autor interesująco zaprezentował zmianę świadomości kluczowej postaci, wkręcił w dynamicznie obracającą się spiralę niewiadomych, skonfrontował ze sprytnie skrywanymi tajemnicami. Ogromna moc w rękach jednej osoby, a jednocześnie ściągnięcie jej do zwykłego gorącego postrzegania drugiej osoby. Fantastycznie ukazał walkę człowieka samego ze sobą, z instytucją ingerującą w ludzkie życie na skalę masową, równocześnie z czymś intuicyjnie odbieranym. Zachęcał do refleksji, czy warianty rzeczywistości obliczane przez maszyny faktycznie uwzględniały samostanowienie ludzkości?

Kto tak naprawdę dał Wiecznościowcom prawo do zmiany osobowości milionów i historii bez wcześniejszych wersji? Czy poprawki w biegu zdarzeń skutkowały lepszymi rezultatami niż pierwotne scenariusze? A może to właśnie błędy społeczeństwa, obciążające nie tylko je samo, ale wszystkie następne pokolenia, stanowiły o istocie rozwoju gatunku ludzkiego? Dlaczego wszechświat na to pozwolił? Fantastyczne przesunięcie suwaka czasu, nie najbliższe stulecia, dalsze tysiąclecia, odległe setki tysiącleci, a jeszcze skrajniej w horyzont. Zastanawiałam się, jak przeformowało się postrzeganie świata i ludzkości z perspektywy pojedynczego człowieka, cywilizacji i życia człowieka na Ziemi? A może bez względu na jednostkę czasową pozostało bez zmian, z tymi samymi zasadami, ambicjami, żądaniami i interesami? Spore roszady w finałowej odsłonie, zgrabne zwroty akcji, zaskakujące interpretacje. 

Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec dzieciństwa". Inne na moim blogu książki Isaaca Asimova to "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu".

5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 264 stron, premiera 20.09.2022 (1955), tłumaczenie Adam Kaska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

JESIEŃ W ŚWIECIE PRZYRODY

PATRYCJA ZARAWSKA

„Opadające liście, drobne gałązki i inne naturalne „odpadki” tworzą na dnie lasu i w innych miejscach ściółkę – pełną powietrza pierzynkę, w której i pod którą nieustannie wre życie i nawet późną jesienią niemało się dzieje.”

Trzecia pora roku, którą spędzamy przy tej niezwykłej serii książek kierowanych do młodych przyrodników (wcześniejsze to "Wiosna w świecie przyrody" i "Lato w świecie przyrody"). Fantastycznie podkręca zainteresowanie młodego pokolenia tajemnicami życia przyrody, widocznymi na pierwszy rzut oka i dostrzegalnymi jedynie przy uważnej obserwacji. Dzieci wykazują się wielką ciekawością otaczającego je świata, chcą jak najwięcej dowiedzieć się o nim, zadają pytania, szukają odpowiedzi, wychwytują szczegóły, kojarzą zjawiska. I właśnie tego typu wydawnictwa, o przyjaznym charakterze popularnonaukowym, świetnie sprawdzają się jako pomoc edukacyjna, cementują pasję odkrywania i poszanowania przyrody.

Jesień tylko pozornie wydaje się ponurą porą roku, a przecież tak wiele dzieje się podczas jej miesięcy, co widać, kiedy uważnie przyglądamy się zachowaniom zwierząt, roślin i grzybów, a nawet porostów. Najefektywniejsze obserwacje to te, które dokonuje się systematycznie i z wykorzystaniem dzienniczka obserwatora. Jego prowadzenie dostarcza sporo radości i satysfakcji, porządkuje dane i wiedzę, pozwala dostrzec zależności, różnice i podobieństwa. Dlatego zainspirowani serią chętnie podchwytujemy z dziećmi ten pomysł. Notujemy zdobyte informacje o naturze, wiosną, latem, a teraz jesienią, i z pewnością będziemy to robić także zimą. Zajmująco jest rozpoznawać gatunki podczas spacerów i wycieczek, robić zdjęcia i filmiki dostrzeżonym okazom, szkicować ogólny wygląd i detale, podpatrywać przez lornetkę życie zwierząt, tak aby im nie przeszkadzać. Zgodnie z zachęceniem zawartym w książkach, także tej o jesieni, zbieramy przy okazji śmieci, które ktoś bezmyślnie wyrzucił. Wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni za środowisko, w którym żyjemy, zaśmiecając je szkodzimy także sobie.

Patrycja Zarawka oprowadza młodych czytelników po wrzosowiskach i jagodowiskach, przybliża faunę i florę. Uświadamia, co można zbierać podczas jesiennych wypadów na łono natury, a czego nie wolno dotykać. Pokazuje, jakie kwiaty kwitną o tej porze roku, jakie owady można dostrzec, które ptaki odlatują do ciepłych krajów, które pozostają z nami, i jakie są przelotnymi gośćmi w naszym kraju. Z książki dowiecie się również, kto buszuje w sadzie, co znajduje się w spiżarniach zwierząt, jakie suche i soczyste owoce można zebrać, a jakich unikać ze względu na trujące właściwości, jak rozsiewają się rośliny, które zwierzęta i owady szykują się do zimowego odpoczynku, co kryje się w leśnej ściółce, co dzieje się w stawie i jeziorze, a nawet czym zaskakują nas porosty. Możecie podziwiać niesamowitą kolorystykę jesiennych liści, spojrzeć wieczorem w niebo i rozpoznać widoczne gwiazdozbiory, zaangażować się w prace ogrodowe, zasadzić drzewa, wziąć udział w grzybobraniu, zrobić rzeźby z dyni, kukurydziane kukiełki, figurki z kasztanów, żołędzi i innych jesiennych skarbów, a także deszczomierz. Mnóstwo dobrych rad, ciekawostek , wskazówek i ostrzeżeń. Pomocne okazują się kody QR umożliwiające słuchanie głosów zwierząt, do wielokrotnego odtwarzania i wdrażania się w rozpoznawanie. Książkę wzbogaca pełnowymiarowa kolorowa oprawa graficzna, mnóstwo zdjęć i ilustracji, oraz słowniczek, indeks i spis treści. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, przyroda, wiek 6+, premiera 07.09.2022
ilustracje Paulina Piorun, twarda okładka, 112 stron, format 16,5cm x 21,0cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 23 listopada 2022

KLANY KSIĘŻYCA ALFY

PHILIP K. DICK

„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”

Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal sześćdziesiąt lat temu w nieunikniony sposób pokrywa się patyną prezentacji futurystycznych myśli, a nawet skromną warstwą zaplecenia intrygi wbudowanej w science fiction. Jednakże „Klany księżyca Alfy” znakomicie bronią się pomysłem na zajmujący scenariusz zdarzeń i nietypowy klimat zapomnianego przez Ziemię księżyca. Żyją na nim potomkowie odizolowanych osób z różnymi chorobami psychicznymi. Co więcej, przyjmowani za wariatów mieszkańcy Alfa zdążyli przez ćwierć wieku stworzyć własną osobliwą cywilizację, a Siedem Klanów balansuje na cienkiej linii politycznego funkcjonowania.

Za sprawą nieoczekiwanej wizyty nad księżycowym niebem statku kosmicznego spoza układu alfiańskiego, pojazdu z niezdefiniowanymi zamiarami, chociaż podszytymi niebezpieczeństwem, właśnie teraz wszelkiej maści paranoicy, schizofrenicy, hebefrenierzy, maniacy, opętani przez obsesyjno-kompulsywne zachowania, ekstremalni lękowcy i wpadający w urojenia, zostają zmuszeni do połączenia sił w obliczu zagrożenia. A przy takiej różnorodności osobowości funkcjonowanie we wspólnej misji wydaje się nierealnym wyzwaniem. Oczywiście, tak jak inne specjalizacje medyczne, psychiatria rozwija się, zatem spojrzenie na jednostki chorobowe przez wiedzę lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku naukowo nieco odbiega od współczesnych zasad, lecz znakomicie intuicyjnie wyczuwamy, o co w tym wszystkim chodzi. Konsekwencje wykluczenia z pozornie normalnego społeczeństwa niewygodnych psychicznie jednostek i pozostawienia samych sobie przybierają frapujące formy. Ta część powieści niesamowicie wciąga.

Drugi wątek ukazuje toksyczną relację między Chuckiem i Mary. Małżonkowie w trakcie rozwodu nie oszczędzają się przed pomówieniami i wykorzystywaniem, a nawet nie wahają się sięgnąć po bardziej radykalne rozwiązania. Mnóstwo sensacyjnych incydentów, nie trzymają w napięciu, ale poszczególnym scenom nie można odmówić barwności i spektakularności. Z uśmiechem na nie patrzymy, a humor rewelacyjnie dostosowany do sytuacji. I znów, przez niektórych kojarząca się z niefrasobliwością, lekka prezentacja wydarzeń nie jest tak istotna, jak pytania o przejrzystą definicję normalności, kryteria objaśniające, przekazy kryjące się za interpretacjami. Ciężka tematyka psychicznej niedyspozycji człowieka, wypracowane przez lata trujące relacje, pragnienie szybkiej zemsty, zestawione zostają z nieskomplikowaną scenerią. Mistrzowsko rozpisana scena z zastanawianiem się bohatera, kto jest czyim wrogiem lub sprzymierzeńcem, albo wrogiem i sprzymierzeńcem, oraz gdzie on się w tym wszystkim plasuje. Poznajemy różne nieprzeciętne umiejętności formy kosmicznego życia, ale to ganimedejski śluzak wzbudza najwięcej emocji, w moim przypadku także sympatii.

Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek". Inna książka Arthura C. Clarke "Koniec dzieciństwa", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu". Pogrubione są autorstwa Philipa K. Dicka.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 282 stron, premiera 04.10.2022 (1964), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

POTOMEK

GRAHAM MASTERTON

"Polowanie na wampiry zawsze polegało na łączeniu nauki, religii, zdrowego rozsądku i magii."

Kiedy nadchodzą wakacje, chętnie spędzam czas na położonej na odludziu działce rekreacyjnej i z przyjemnością sięgam po lekkie przygody czytelnicze. Z dreszczykiem wypełniam nimi wieczory, zwłaszcza gdy sceneria realnego miejsca intensyfikuje przeżywanie książkowych opisów. Nie ulega wątpliwości, że Graham Masterton doskonale bawi się korzystając z fantazji, a odbiorcy jego powieści dostają pożywkę dla wyobraźni. Im straszniej, tym lepiej. Czy w czasach, kiedy wampiry weszły w szerokim zakresie do popkultury są jeszcze obszary, w których można stworzyć coś nieszablonowego? Wydaje się, że małe są szanse na to, powielane schematy zdają się to potwierdzać, ale kiedy pisany był „Potomek”, w czasach stosunkowo nie tak odległych, bo przed szesnastoma latami, niektóre elementy historii o krwiopijcach potrafiły zaskoczyć świeżym spojrzeniem na świat demonicznych istot. Udało się podsunąć ciekawe i nietypowe rozwiązanie w tematyce dręczycielskich dusz i szkarłatnych katów.

Podobało mi się osadzenie kapitana kontrwywiadu Jamesa Falcona w wojennej zawierusze, w zniszczonych francuskich, belgijskich i holenderskich miastach. Eliminował przeklętych krwią stworów, najwstrętniejszych pasożytów wykorzystywanych przez nazistów jako ogniwa armii. Kiedy po kilkunastu latach nocni ludzie nabierali sił i koszmarnie intensyfikowały się skutki ich niszczycielskiej aktywności, James ponownie stanął do walki. Zatrważające wierzenia i legendy o strigoi materializowały się. Autor umiejętnie podkręcał atmosferę, okręcał sekrety wokół intrygi, stawiał na zwroty akcji, jednakże prowadził fabułę w nieskomplikowanej i łatwej do przewidzenia otoczce. Zmarnował potencjał w postaci matki głównego bohatera otoczonej atrakcyjną rumuńska tajemniczością. Tym niemniej, nie można mu było odmówić konsekwencji w realizacji pomysłu na historię i zdolności przykuwania uwagi odbiorcy.

"Potomek" nie trzymał w mocnej niepewności, bardziej wabił obietnicą grozy niż wzbudzał strach, lecz przyjemnie się przez niego przechodziło. Nie było mowy o efektownych rozwiązaniach i porywających scenach. Wyobraźnię delikatne drażniły odwołania do starych przestrachów, zabobonów i przesądów o potworach grobowej nocy, moralnej zgnilizny i masowego okrucieństwa. Żałuję, że Masterton nie rozbudował kilku scen, sporo można było z nich wycisnąć, prosiły, aby głębiej w nie wejść. Brakowało nacisku na charaktery bohaterów, zyskaliby na sile oddziaływania. „Potomek”, uśmiech w stronę miłośników horroru oprawionego w ramy wampirskich klimatów, sprawdzi się jako niezobowiązująca rozrywka z dość zaskakującym zakończeniem. Czasem warto dać się oderwać od rzeczywistości i wejść w świat czegoś o pierwotnym strachu i wiary. Przekonać się, czy faktycznie wampiry nigdy niczego nie wybaczają i karzą rozciętymi brzuchami i sercami wyciągniętymi z klatek piersiowych? Czy infekcja mająca źródło w najbardziej zapomnianych regionach Transylwanii i Wołoszczyzny może zostać sprowadzona do USA? 

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconym thriller kryminalnym "Wirus", ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorami "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", postapokaliptyczną sensacją "Susza", metafizyczną historią osobliwych zdarzeń "Dom stu szeptów", ekscytującym "Ikonem", pełnymi horroru "Ludźmi cienia", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

3.5/6 – w wolnym czasie
horror, 326 stron, premiera 31.05.2022 (2006), tłumaczenie Piotr Kuś
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 22 listopada 2022

PRAWO MATKI

[PRZEDPREMIEROWO]

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

LUTA KARABINA tom 1

„Matka wyposażona w szereg zabójczych umiejętności mogła się zmienić w ekstremalnie niebezpieczną maszynę do zabijania.”

Jestem pod wielkim wrażeniem, znakomity początek nowego cyklu. Chociaż miałam już okazję poznać pióro Przemysława Piotrowskiego, znakomicie wciągającą serię o Igorze Brudnym ("Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"), czy "Droga do piekła" i "Matnia", oraz wiedziałam jak mocny i bezpośredni reprezentuje charakter pisania, jednak nie spodziewałam się, że otrzymam tak wiele z tego, co szalenie lubię w sensacyjnych odsłonach powieści. 

Porządnie wykreowana kluczowa postać. Damskie wydanie prawdziwego wojownika, byłej żołnierki sił specjalnej, mistrzowsko obeznanej w sztuce walki, obserwacji i zabijania, z ogromnym doświadczeniem w tajnych misjach, skontrastowane z tylko na pozór zwykłą życiową funkcją matki dwójki dzieci. Imponuje i wzbudza zachwyt. Nareszcie doczekałam się rasowej duszy, perfekcyjnie łączącej jasną i ciemną sferę, lawirującej między złem i dobrem, kluczącej na granicach sprawiedliwości i prawości. Kiedy taka osoba postawiona zostaje wobec faktu porwania jej dziecka, robi się bezwzględnie, brutalnie, bez taryfy ulgowej dla pionków w grze walki o odnalezienie córki. Aż niemal żal osób, które wchodzą jej w drogę. Autor nie przegina z determinacją i nie naciąga incydentów, by brzmiały nierealnie, a i tak odczuwamy odrzut impetu wkroczenia Luty do akcji, krwawych rozbryzgów w świecie przestępczym, szerokiej skali prywatnego śledztwa. Nieoczekiwanie wyłania się drugie dno scenariusza zdarzeń, brudne i plugawe, strach spoglądać mu w oczy, lecz Karabina zmuszona jest się z tym zmierzyć. 

Ciekawe nagromadzenie elementów sensacji, incydentów w klimacie horroru, wartkości przebiegających scen, nagłych dramatycznych zwrotów. Podane z wyczuciem i intuicją potrzeb czytelniczych. Diabelsko dobrze jest w tym uczestniczyć. I jeszcze drugi wiodący bohater, nadkomisarz Zygmunt Szatan, już swoim nazwiskiem zwiastuje koszmarne zaplecze pragnień i rozliczeń. Trzeba przyznać, że przy nim autor mocno przesunął suwak w stronę obrzydliwości i makabryczności, ale przyjmuję to z uśmiechem, pozytywnym i jednocześnie gorzkim, gdyż wywołanym nieco przeskalowaną traumą z przeszłości. Finałowa odsłona zapowiada, że Przemysław Piotrowski i w kolejnej odsłonie cyklu nie będzie oszczędzał ani postaci, ani czytelników, również polskiej odsłony biznesu i filantropii, tak ściśle powiązanej z polityką i mediami, jakże mocno na to liczę. Podobnie jak na większy udział tureckiego dziadka, chciałabym aby starszy pan odegrał większą rolę. Może uda się wrzucić coś z jego przeszłości, dać frapująco rozrosnąć się rodzinnym korzeniom i nazwisku Karabina.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 390 stron, premiera 23.11.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

NIEDALEKO PADA JABŁKO

LIANE MORIARTY

"Przeszłość wyglądała różnie, w zależności od perspektywy."

Do tej pory przeczytałam cztery książki Liane Moriarty ("Wielkie kłamstewka", "A teraz śpij", "Moja wina, twoja wina"), zdobyły różne oceny wrażeń czytelniczych, od średnich do wyjątkowych. „Niedaleko pada jabłko” zaliczyłam do mocno udanych spotkań z książką. Dawno tak głęboko nie weszłam z życie bohaterów. Stopniowo poznawałam różnorodne osobowości, odmienne zachowania i sekrety kryjące się w scenariuszach codzienności. Wspaniale było przywiązywać się do postaci, każda oferowała coś innego i szczególnego, a im bardziej się z nimi zaprzyjaźniałam, tym bardziej czułam, że stawali mi się bliżsi. Pokusiłam się nawet napisać, że w dużym stopniu traktowałam je jako moją literacką rodzinę. 

Wiele ich cech odnajdywałam w członkach mojej rzeczywistej rodziny, rodzicach, rodzeństwu lub kuzynostwu. Autorka fantastycznie zmieszała barwy ludzkich charakterów i życiowych wartości. Długo nie mogłam odgadnąć Stana, wydawał się niedostępny, surowy i bezwzględny. Czułam, że coś więcej niż obowiązkowość i odpowiedzialność się za tym kryła, ale nie potrafiłam trafić na właściwy trop. Niemal od pierwszej chwili polubiłam Joy, wydawała mi się bliska z racji podobnych doświadczeń i rozterek życiowych. Wielokrotnie uśmiechałam się, kiedy Troy wysuwał się na pierwszy plan, zabawnie było o nim czytać. Amy nie do końca rozumiałam, ale łatwo wczuwałam się w jej przeżycia. Logan wydał mi się najrozsądniejszy i najsilniejszy z rodzeństwa, zarazem szalenie wycofany i wrażliwy. Natomiast Brooke w dużym stopniu przypominała mi moją córkę. 

Niewątpliwym atutem książki była piękna i bogata narracja, czułam każde brzmienie akapitu, wydźwięk zdań, melodię słów, perfekcyjnie rozpisane dialogi. A także wzór dynamiki scenariusza zdarzeń. Spotkanie z taką historią z wielu stron mocno usatysfakcjonowało i sprawiło radość. Nutka dobrego dowcipu, uważny, ale i pozytywnie lekceważący stosunek wobec ludzkich wad, ukazanie siły kreatywności i destrukcji rodziny, przyjaźni i wierności ponad wszystko, także wzajemnych oskarżeń i kąsania. Australijska rodzina niczym włoska, a między nimi Savannah, skrzywdzona młoda kobieta, która nagle pojawiła się w domu Joy i Stana. Podobał mi się klimat krążący wokół tenisa ziemnego, który i u nas na wiele lat zdominował sportowe zainteresowania dzieci, zwłaszcza syna. Moriarty inteligentnie, sprytnie i błyskotliwie wplotła kryminalny wątek, dotykał obyczajowego rdzenia, zaciekawiał i podgrzewał atmosferę. Nie przeszkadzało pewne wyidealizowanie relacji, drobne naciąganie szwów fabuły, wygodne zakończenie. Tytuł dostarczył kilka godzin przyjemnego czytania, w dobrym humorze, może nawet w romantycznym dekorze, wyśmienicie sprawdził się. Po takie powieści obyczajowe mogę sięgać choćby codziennie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura obyczajowa, 586 stron, premiera 09.05.2022 (2021), tłumaczenie Aleksandra Kamińska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl