[PRZEDPREMIEROWO]
ALLEGRA GOODMAN
"Wszystko, czego pożądamy, ma swoją cenę. A wszystko, co posiadamy, kiedyś zniknie.”
Sympatyczne czytelnicze odczucie, kiedy zaglądasz na chwilę do książki, aby wyczuć, jaka będzie cię czekać przygoda, ale po chwili okazuje się, że mimo iż to planowałaś, nie możesz się od niej oderwać, czytasz rozdział za rozdziałem, wiedziona ciekawością, jak potoczy się fabuła, uwiedziona wyjątkowo sugestywnie odmalowanym klimatem, przeżywająca razem z główną bohaterką przeznaczony jej los, i nawet nie wiesz kiedy docierasz do końca powieści i żałujesz, że to już koniec. Nie gloryfikuję „Isoli”, niekiedy wydaje mi się prowadzić przewidywalną ścieżką, jednak imponuje mi intensywność podróży, zarówno zaplecionej w scenariuszu zdarzeń, jak i toczącej się w duszy Marguerite. Szczere poznawanie siebie, bolesne odkrywanie prawdy o sobie, intymne zaglądanie w myśli i emocje. Przy tak zmiennych wiatrach życia, od bogactwa do biedy, od wyczekiwania do aktywności, od nadziei do straty, od przetrwania do walki.
Czuję ogrom emocji postaci w doświadczaniu poszczególnych etapów egzystencji, dotykam beztroskich lat, okresu niepokoju, próby przetrwania, aby po wyspie wątpliwości dotrzeć do przystani pewności siebie, poczucia własnej wartości, wiary w swoje siły. Zdumiewa ciężar niesionych trosk, krzywd i rozpaczy. Buduje podsycany płomień nadziei, czułości i determinacji. „Isola” przypomina czytelnikowi, że nawet wkraczając do dzikiej krainy, bezkresnego pustkowia, odciętej od świata wyspy, człowiek i tak zabiera sam siebie, czy tego chce, czy nie, zmuszony jest rozgryźć swoje myśli, przetestować własną tożsamość, dotrzeć do źródeł tego, co go definiuje, pomaga w bitwie o niezależność i wolność. Unikana samotność i niepożądana alienacja, wbrew przypuszczeniom i obawom, mogą stać się narzędziem do wykształcenia umiejętności wdzięczności, prawdziwego dostrzegania szczegółów świata, zrozumienia istoty życia. Jakich silnych przeżyć i dramatycznych przeżyć potrzeba, aby wychodząc od ufności i niewinności dojść do potwierdzenia wartości osobistej walki?
Akcja powieści rozgrywa się między tysiąc pięćset trzydziestym pierwszym rokiem a czterdziestym czwarty, a składają się na nią: Perigord, La Rochelle, na morzu, wyspa, i znów na morzu, aby dopełnić cykl przeznaczenia. Nawet kiedy ktoś poza naszą wolą kieruje naszym życiem, zawsze warto wypatrywać szans samodzielnego chwytania za ster, jeśli ktoś nie wypełnia funkcji naszego obrońcy, sami musimy się nim stać. Podoba mi się, że Allegra Goodman sięga po prawdziwą historię z czasów średniowiecza, dociera do wszelkich wzmianek na jej temat, aby pomysłowo, z wyczuciem i sugestią przedstawić ją bez tracenia ducha dawnej epoki, ale jakby z pomostem do współczesnego ujęcia walki o prawa kobiet do samostanowienia. Jak wiele jeszcze na mapie społecznych wzorców jest wysp, na których porzuca się kobiety, jak wiele z nich zmuszonych jest do trwania w samotności, i jak wiele z nich wciąż walczy o swoje, traktując skrawek ziemi jak przystań, a samotność jako schronienie? Czyż nie jesteśmy wyspami w oceanie ludzkich prądów?
4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, powieść historyczna, 518 stron, premiera 25.03.2026 (2025)
tłumaczenie Monika Popławska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.









