AGNIESZKA PIETRZYK
„Brak pytań otwiera usta ludziom.”
Dobrze od czasu do czasu wejść w lżejszy kryminał, zwłaszcza po tych brutalnych i krwawych, odciąć się od intryg koncentrujących się na opisach zbrodni i przestępstw. Agnieszka Pietrzyk proponuje czytelnikowi powieść, będącą czymś na kształt dialogowej relacji, która bazuje na rozmowach kluczowej bohaterki z mieszkańcami starego mazurskiego pałacu. Atmosfera zamkniętej przestrzeni, obejmującej wielowiekowy zaniedbany budynek, ogród i jezioro, nasyconej ludzkimi przeżyciami i emocjami, posesji z zaniedbanymi murami, będącymi świadkami tajemnic, podgrzewa wyobraźnię i skłania do podążania tropem odkrywania tego, co skryte w ludzkich sercach i pamięci.
Filarami scenariusza zdarzeń, ciekawego i złożonego, są ustne sprawozdania mieszkańców pałacu, głównie z dnia zabójstwa rosyjskiego małżeństwa i zniknięcia ich piętnastoletniej córki. Każdy przytacza własną wersję wydarzeń i typuje sprawcę makabryczności. Zadziwiające z jaką łatwością wypowiadają się i udzielają szczegółowych informacji. Pomysł na fabułę bardzo mi podchodzi, ale moc przyciągania jego prezentacji okazuje się średnia. Śledzę rozwój wypadków, odpływanie bohaterów do wspomnień, próby naciągania rzeczywistości, ale nie czuję wielkich dreszczy emocji. Może dlatego, że wkrada się kilka mało prawdopodobnych incydentów, ale to nie one najbardziej mnie uwierają, lecz niedostosowanie stylu wypowiadania się postaci do wykształcenia, statusu społecznego i cech osobowościowych, wypadli sztucznie.
Widzę potencjał w zaglądaniu w różnorodne sploty i frapujące szkice losów zwykłych ludzi, wypełnione mniej lub bardziej zakamuflowanymi sekretami, ale trochę żal, że nie zostaje w pełni wykorzystany. To, że w błędnie zostaje podany numer jednego z mieszkań traktuję życzliwie, w końcu śledztwo, obojętnie czy prowadzone przez pisarza, dziennikarza lub policjanta, wymaga weryfikowania faktów. Podoba mi się zabieg włączenia wilgotnej pogody do klimatu powieści, burze szalejące w przyrodzie, zawieruchy w ludzkich losach, mżawki omywające grzechy, krople deszczu niczym łzy czyszczące mroczne smugi na sumieniach, nieprzeniknione mgły roztaczające aurę tajemniczości. Mimo kilku zastrzeżeń spotkanie z książką zaliczam do przyjemnych i ciekawych, pomaga uciec od codzienności, prowadzi kryminalnym szlakiem przekazów komunalnej społeczności o zbrodni, jej źródłach i konsekwencjach.
3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 262 strony, premiera 29.06.2026 (2011)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nemezis.









