niedziela, 5 lutego 2023

BALWIERZ

HUBERT MEYER tom 6

KATARZYNA BONDA

„Można powiedzieć, że zarówno myśliwy, jak i jego ofiara nieoczekiwanie znaleźli się w tej samej sytuacji.”

Kontynuuję spotkanie z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem. Szósty tom wywołuje mocne wrażenie, intrygująco rozwija się, wciąga pomysłem na fabułę, przebiegiem akcji i przyjazną narracją. I jeszcze nieco klaustrofobiczny klimat małego miasteczka, gdzie wszyscy się doskonale znają, wiedzą o sobie najdrobniejsze detale, chętnie ulegają sugestii plotek, za nic nie chcą odsłonić się przed obcymi, unikają uwagi osób z zewnątrz. Tajemnicze relacje społeczne i rodzinne sekrety kiszą się i pęcznieją, odkładają się w kolejnych warstwach dramatycznych interpretacji, przeszłość dorosłych kładzie się długim cieniem na życie młodego pokolenia. Katarzyna Bonda wprowadza wiele ciekawych postaci, barwnych i różnorodnych, atrakcyjnie miesza osobowości i zachowania. Zagadka detektywistyczna frapująco osadzona i atrakcyjnie rozwijana, wiele się dzieje na pierwszym i drugim planie, dynamicznie zmienia się postrzeganie dowodów i brzmienie głosów świadków. Nad wszystkim panuje niepokojąca i złowróżbna zmowa milczenia.

Komisariat w Narewce wypełnia się ludźmi. Zabójstwo miejscowego kapelana, ważnej figury w środowisku myśliwych, połączone lub nie z dzieckiem złożonym w ofierze w kapliczce w głuszy, ściąga na miejsca zdarzeń szereg policjantów, szefa wojewódzkiej komendy, przedstawicieli mediów. Hubert Meyer, po ostatnich dramatycznych wydarzeniach w życiu, zaszywa się na przeczekanie w ukryciu w starej leśniczówce przyjaciela. Jednak w tak małej społeczności natychmiast przykuwa uwagę ludzi uważnie obserwujących, co się wokół dzieje. Mężczyzna namówiony zostaje do zaangażowania w śledztwo do opracowywania profilu zabójcy duchownego i kilkulatka. Musi przebić się przez teatralne inscenizacje miejsc zbrodni, efektowne dowody bestialskiego dzieła, obrzydliwej przyjemności budzenia grozy, wyjątkową konsekwencję, spryt i zafiksowanie. Sprawa eskaluje, pojawiają się nowe ofiary, zaskakujące informacje i osobliwe ślady. Wielkie wyzwanie przed Meyerem, pomaga mu partner Tomasz Domański i prokurator Weronika Czajkowska. Finalna odsłona zdumiewa przebiegiem i konsekwencjami, nakręca do szybkiego spotkania z kolejnym tomem serii. Zerknij również na poprzednie przygody czytelnicze z Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych") przybliżone na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 350 stron, premiera 13.10.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

sobota, 4 lutego 2023

KLATKA DLA NIEWINNYCH

HUBERT MEYER tom 5

KATARZYNA BONDA

„Kat jest często bardziej zależny od swojej ofiary niż ona od niego.”

Piąty tom nie ekscytował, zwłaszcza przez pierwsze kilkadziesiąt stron, ale z czasem ciekawie rozwijał się. Nie tyle wciągała odsłona kryminalna, co chęć przekonania się, jak Katarzyna Bonda zapętli wątki. Tasowanie znaczonych różnymi kolorami kart intrygi sprawiało wrażenie mniej chaotycznego niż w poprzedniej odsłonie serii ("Nikt nie musi wiedzieć"). Wiele elementów konstrukcji fabuły sprytnie układało się, zaś ostre kanty łączenia zostały zgrabnie stępione. Przyjaźnie przemierzałam powieść, odpowiadał styl narracji, doceniłam atrakcyjnie podane dialogi. Niestety, zawiodłam się na sposobie budowania napięcia, nie czułam charakterystycznych dla tego gatunku dreszczy związanych z wysuwaniem przypuszczeń i interpretowaniem zachowań bohaterów. 

Złapałam się na słabym kibicowaniu kluczowej postaci, nawet w sytuacjach niebezpieczeństwa szybko szturmującego jej przestrzeń życiową. Hubert Meyer wciąż niczym szczególnym się nie wyróżniał. Nie ujmowałam jego zdolnościom w sztuce psychologii śledczej, analizowania śladów behawioralnych, konstruowania profili przestępców, jednakże jego życie osobiste odbierałam jako bezbarwne. Natomiast nie mogłam nie docenić wyśmienicie rozpisanej słownie i emocjonalnie sceny konfrontacji Huberta i prokurator Weroniki przy zespole. Fantastycznie zabrzmiała, mocno, wyraziście, prawdziwie. Czułam format krwi i kości zwykłych ludzi. Zagadka detektywistyczna nie należała do mega trudnych w rozszyfrowywaniu, chociaż wskazała kilka mylnych tropów, za to prowadzona była w ciekawej oprawie. Fantastycznie, że autorka nie uciekała przed mnożeniem ofiar, nie tylko w aspekcie uśmiercania, ale również psychicznego znęcania. Nie przeszkadzało mi, że kulminacyjna przemoc rozmnożyła się, mimo że wymykała się realności. Za to brakowało mi przekonujących motywów wyrządzania ludziom makabrycznej krzywdy. 

Aspekty brutalnego morderstwa sprzed ośmiu laty ponownie zagościły w mediach, kiedy sprawca wychodził na wolność. Tajemnica klucza pozostawionego na ciele ofiary dawnej zbrodni nie została odkryta, wiele niewiadomych nadal czekało na wyjaśnienie, doszło do kolejnej tragedii w naznaczonej śmiercią rodzinie. Kiedy Hubert został w niecodzienny sposób zaangażowany w śledztwo, szybko przekonał się, że pozornie luźne i oderwane sprawy jednak coś łączyło. Zataczały coraz szersze kręgi. Niekonwencjonalne działanie stało się wiodącym sposobem dotarcia do prawdy. Zajrzyjcie do wrażeń po spotkaniu z inną serią kryminalną autorki przedstawioną na Bookendorfinie („O włos”, „Ze złości”, „Do cna”), króluje Jakub Sobieski.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 444 strony, premiera 28.07.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 3 lutego 2023

NIKT NIE MUSI WIEDZIEĆ

HUBERT MEYER tom 4

KATARZYNA BONDA

„Ludzie zranieni są niebezpieczni, bo wiedzą, że mogą przetrwać.”

Po zapoznaniu się z dotychczas wydanymi tomami serii o Jakubie Sobieskim („O włos”, „Ze złości”, „Do cna”), stwierdziłam, że spodobało mi się kryminalne pióro Katarzyny Bondy, nawet jeśli nie wszystko mnie przekonywało, alb czegoś mi brakowało. Dlatego postanowiłam zrobić krok wstecz w twórczości autorki i wzięłam się za poprzednią serię, również z męską kluczową postacią. Nie dotarłam do trzech pierwszych odsłon, ale czwarta już wpadła w moje ręce. 

Książka „Nikt nie musi wiedzieć” zapewniła intrygujący wieczór czytelniczy, szalenie pogmatwany, wręcz na granicy zbędnego nadmiaru. Sympatycznie podkręcała wyobraźnię, niepewność interpretacji, wciągała w snucie domysłów i przypuszczeń. Spodobał mi się mroczny odcień dobra, niejednoznaczność w określaniu właściwych postaw, uwieranie z moralnego punktu widzenia. Szkoda, że autorka nie docisnęła bardziej aspektu psychologicznego, można było jeszcze intensywniej w to wejść. Złożoność fabuły i wielowarstwowość wątków przyczyniała się do tego, że dawałam się zaskakiwać, wprowadzać na manowce, odciągać od właściwych tropów. Właśnie takich chwytów oczekiwałam w detektywistycznej zabawie. Dobrze odnajdywałam się w zakrętasach akcji i przemieszaniu kart intrygi. Mnogość postaci działała na plus, dzięki ich liczebności rzeczywistość sprawiała wrażenie szerszej i głębszej. Nie wyrobiłam sobie jeszcze opinii o Hubercie Meyerze, psychologu śledczym, za mało odkryłam jego przeszłość i poznałam osobowość Liczę, że w kolejnych tomach wypełnię luki. Na razie sprawiał mydełkowate wrażenie. Nie w pełni rozumiałam niektórych jego decyzji, w tym aspekcie powieść nie wypadła naturalnie.

Osobliwy śmiertelny wypadek na terenie Zamku w Mosznej, lewa ekspertyza w sprawie zabójstwa niebezpiecznego gangstera, tajemnicza śmierć młodego mężczyzny, tym musiał zająć się psycholog zamiast odpoczywać w ramach dwutygodniowego urlopu. Inscenizacja zbrodni, zagęszczanie konfliktów między świadkami, mnożenie się sekretów, urywanie się tropów, konfrontacja z osobistymi doświadczeniami, nie ułatwiały dotarcia do prawdy, zwłaszcza że presja czasu rosła. Czy udało się połączyć to, co do siebie nie pasowało? Skierować uwagę policji i mediów na inna stronę? Prezentacja finalnej odsłony nie do końca usatysfakcjonowała. I znów, tak jak przy poprzednich książkach tej autorki, ta nieco uwierała, ale jednocześnie wciągała.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 380 stron, premiera 25.01.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 2 lutego 2023

UWIĘZIONA

B.A. PARIS

„Ludzie nie zawsze są tacy, jak nam się wydaje.”

Przygoda dla czytelnika mniej wprawionego w poznawaniu thrillerów. Gładko się przez nią przechodzi, zgrabne prowadzenie narracji, przyjazna konstrukcja fabuły, przyjemna otoczka niepewności. Mroczne dreszcze emocji, ale w stonowanej wersji. Dużo się dzieje, sensacyjne elementy, lecz intryga obdarzona cechą przewidywalności, a to psuje nakręcanie atmosfery napięcia i niejednoznaczności. Łatwo przenika się przez portrety postaci, niczym szczególnym się nie wyróżniają. Owszem, poprawnie nakreślone, jednak brakuje głębi, czegoś, co spowodowałoby, że chętnie poddawałabym interpretacji postawy i zachowania. Szkoda, że psychologiczna oprawa powieści nie spełnia oczekiwań. 

Akcja bazuje na prostych założeniach i bezpośrednich odniesieniach. Zwroty ciekawie rozłożone, ale nie dają imponujących przeżyć, brakuje porządnie umotywowanego pierwiastka zaskoczenia. Im bliżej końca historii, tym bardziej wydaje się naciągana w aspekcie psychicznych stanów bohaterów i realności w poczynaniach. Zmyłki nie przekonują, spodziewamy się tego, co się dzieje. „Uwięzioną” nie zaliczam do najlepszych książek B.A. Paris, oferuje łatwe i czytelne rozwiązania w behawioralnej sferze, dostrzegam też sprzeczność związaną ze śmiercią matki głównej bohaterki. Jednak przy mniej wymagającym nastawieniu do czystej rozrywki przyjemnie wypełnia wolny czas, chociaż nie pozostaje w pamięci. Naznaczona śmiercią bliskich Amelie Lamont zostaje w środku nocy porwana z domu przez zamaskowanych sprawców. Kobieta za wszelką cenę stara się przeżyć i dowiedzieć, kto stoi za kolejnym dramatem w jej życiu. Uważnie łapie wszelkie sygnały dobiegające z ciemnej kryjówki, ale także odwołuje się do retrospekcji w poszukiwaniu odpowiedzi na otaczające ją tajemnice. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami autorki („Terapetka”, "Dublerka", "Dylemat", "Na skraju załamania", "Za zamkniętymi drzwiami", "Pozwól mi wrócić").

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 348 stron, premiera 25.01.2023 (2022), tłumaczenie Robert Waliś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 29 stycznia 2023

ŚWIATŁO MIĘDZY OCEANAMI

M.L. STEDMAN

„Historia jest tym, na co przyzwala społeczeństwo.”

Jeżeli poszukuje powieści mocno oddziałującej emocjonalnie, to „Światło między oceanami” wydaje się sprzyjającym przyjemnej rozrywce tytułem. M.L. Stedman sympatycznie i przyjaźnie snuje opowieść o przeplataniu się ludzkich losów, oddziaływaniu jednego człowieka na drugiego, wpływu jednej decyzji na bieg zdarzeń. Za sprawą kontrastu między szczęściem a dramatem, spełnieniem a niespełnieniem, przysięgą a wyrzutami sumienia, obrazuje miotanie się głównych bohaterów, niczym wzburzone fale oceanu, w czymś, co ewidentnie ich przerasta. Z jednej strony chcemy widzieć w nich dobro i troskliwość, z drugiej odczuwamy fałszywość i wyrafinowanie. A między nimi przepływa woda krzywdy zmieszanej z kłamstwem, równocześnie dążenia ku spełnieniu marzenia i poczuciu bliskości. Nie sposób jednoznacznie wykształcić opinii o postaciach. Czytelnikiem targają różnorodne odczucia, niezrozumienie miesza się z empatią. 

M.L. Stedman rewelacyjnie wybiera miejsce na toczącą się akcję. Wyspa Janus Rock, z białego kamienia i zieleni, z latarnią morską zbudowaną w tysiąc osiemset osiemdziesiątym dziewiątym roku, chatką i budynkami gospodarczymi, z mogiłami poległych rozbitków, usytuowana sto mil od zachodnich wybrzeży Australii. Dwoje dorosłych mieszkańców i dziecko. Raz na pół roku widzą łódź z zapasami. Skrawek lądu i natura człowieka, szarpani przez opętańcze zawodzenie wiatru, żyją w świetle latarni morskiej i słonym smakiem oceanu. Incydent z kwietnia tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku, wyrzucenia na brzeg łodzi z martwym mężczyzną i potrzebującym pomocy niemowlakiem, uruchamia kłamstwo, które z każdym dniem mnoży się, wnika w ludzkie serca, rozum i pamięć. Autorka ukazuje przeszłość doprowadzającą do tego dnia, daje rzut oka na dramatyczne australijskie historyczne wydarzenia, opisuje charakter wybrzeża, przybliża zawód latarnika. Wprowadzeniem do pierwszej sceny z odnalezieniem dziecka tworzy niezwykły klimat i kontynuuje niemal do końca powieści. Udostępnia bohaterom przestrzeń do wypełnienia wspomnieniami i przeżyciami, traumami rzutującymi na całe życie. Opowiada o błędach, za które ponosi się wysoką karę, chociaż wynikają z dobroci serca, niewłaściwych wyborach ciążących niczym żelazna obroża, trudzie przebaczania innym i sobie, mocy związania przysięgą złożoną najbliższej osobie. Bogaty materiał do rozmyślań, wkraczanie w etyczne i moralne aspekty, hipotetyczne rozważania. Na minus, brak realności w zachowaniach postaci, albo sprawienia, że bardziej się wierzy w przeskalowane postawy. Trzeba jednak przyznać, że historia wciąga.

4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 382 strony, premiera 25.01.2023 (2016), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

ALICJA W ZWIERCIADLANYM DOMU

ALICJA W KRAINIE CZARÓW tom 2

LEWIS CARROLL

„Nie dbamy, gdy jesteśmy duzi,
O naszych snów dziecięcych kraik.”


Kiedy pół roku temu kolejny raz zabrałam się za „Alicję w Krainie Czarów”, tym razem jako osoba wprowadzająca młodych czytelników w świat książek, przekonałam się, że powieść wciąż przynosi wiele radości i uśmiechu, nakłania do sympatycznych refleksji i poczucia dumy z pielęgnowania w sobie dziecięcej wyobraźni i fantazji. Kilkakrotnie wchodziłam w fantastyczny świat pierwszego tomu. Natomiast z drugim nie miałam okazji zapoznać się. Duży błąd, gdyż „Alicja w Zwierciadlanym Domu” okazała się niezwykłą przygodą, cieszyła każda scena, dialog, wiersz, czy piosenka. Wyśmienita! Lewis Carrol zdecydował się poprowadzić siedmioletnią Alicję przez krainę snów ścieżką szachowych posunięć, a napotykane przez nią figury rewelacyjnie sportretował. 

Przeżycia dziewczynki, z jednej strony wymykały się realizmowi, jak na widzenia senne przystało, z drugiej trzymały się logicznych tajemnic i słownych zabaw. Wiele w tym wszystkim poważnych spostrzeżeń o różnorodności życiowych doświadczeń, oraz ludzkiej naturze skrytej za fasadami królewskich i rycerskich szat. Równocześnie mnóstwo wyśmienitego humoru, nieco ironicznego, czasem cierpkiego, kiedy indziej lekko kpiącego. Cudownie wyłapywało się podtekst zdarzeń i interpretację słów, lustrzane odbicia znanego świata czyniącego go sekretnym i wartym odkrywania. Ale to również przekonywanie się kluczowej postaci o własnych słabościach i mocnych stronach. Niby ona, a jednak ktoś inny. Jak widziała samą siebie, jak widzieli ją inni. Klimatyczne ilustracje znakomicie komponowały się z treścią, tworzyły dodatkowy wymiar uroku i przeżywania. Zachęcam do sięgnięcia po tytuł z niezwykłymi dziwolękami. Byłam zaskoczona intensywnością pozytywnego wrażenia. Pyszna zabawa słowami, znaczeniami i wyobraźnią. W końcu, „I choć dziś ciemno – echo baśni wciąż w mojej duszy lśni najjaśniej.” 

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, klasyka, 252 strony, premiera 26.10.2022 (1871)
tłumaczenie Janina Zawisza-Krasucka i Antoni Marianowicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

sobota, 28 stycznia 2023

ŚPIEW KUKUŁKI

FRANCES HARDINGE

„Ta sekunda jest moja i ta, i tamta, i ta też...”

Niesiona falą satysfakcjonującego zaczytania podczas odkrywania tajemnic krążących wokół konarów „Drzewa kłamstw” natychmiast zdecydowałam się na sięgnięcie po drugą książkę Frances Hardinge zatytułowaną „Śpiew kukułki”. I ponownie, nie zawiodłam się, dałam się wciągnąć w wir niezwykłych przygód, naznaczonych pazurem fantastyki i wplecionych w pajęcze nici grozy. 

Autorka kolejny raz wykazała się niesamowitą wyobraźnią, świeżym powiewem pomysłu na fabułę i jego szalenie atrakcyjnym podaniem. Powieść prowadziła w dynamicznych rytmach, uwzględniała mnóstwo intrygujących incydentów, splatała wzór mrocznych tajemnic we frapujący sposób, a ponadto dbała, aby każdą z postaci, pierwszoplanowych i drugoplanowych, cechował indywidualizm, różnorodność i przekonująca osobowość. Hardinge przyjemnie nakręcała atmosferę dezorientacji i lęku, intensyfikującego się poczucia nieszczęścia, przerażających zwiastunów wielkich zmian i czegoś nieuniknionego. Jedenastoletnia Triss wydawała się za mądra na swój wiek, ale z każdym rozdziałem znajdowało się w tym uzasadnienie, zwłaszcza w wymiarze życiowych doświadczeń związanych z chorobą i troską otoczenia. Młodsza o trzy lata siostra wnosiła powiew energii i zadziorności, ciekawości i gadulstwa, obserwacji i sprytu, dała się ją polubić, chociaż nie zawsze kierowała nią dobra siła. 

Nie zabrakło dziwacznych stworzeń, jakby nie z tego świata, a jednak przekornie przywiązanego do niego. Wszystko do siebie pasowało, Architekt, Grippersi, Shrike, Oboczniacy i Grace, oraz rodzice dziewczynek i cień najstarszego dziecka. Intryga wynurzyła się ze stawu Grimmer. Setki lat temu wrzucano do niego czarownice i topili się samobójcy. Później narodziła się zadziwiająca zagadka listów. Następnie zaczął się proces odkrywania straszliwej prawdy i nieprawdopodobnych przygód. Książka udowodniła znakomite wyczucie potrzeb młodych czytelników. Dawała nie tylko smaczną porcję rozrywki z sensacją i dreszczykiem, ale również materiał do refleksji nad istotą tożsamości, podejścia do życiowych wyzwań, poczucia krzywdy i sprawiedliwości. Większość akcji toczyła się w fikcyjnym angielskim mieście mostów, usytuowanym na wzgórzach, w połowie lat dwudziestych dwudziestego wieku, zatem nie brakowało klimatu przeszłości sprzed wieku.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, 480 stron, premiera 15.02.2018 (2014), tłumaczenie Krzysztof Mazurek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

POZDROWIENIA Z WARSZAWY

POLSKI WYWIAD, CIA I WYJĄTKOWY SOJUSZ

JOHN POMFRET

„Jeden szpiegował dla Polski z miłości do przygody. Drugi szpiegował przeciwko Polsce z miłości do Polski.”

Książka napisana we wciągającym stylu, przyjaźnie i przejrzyście, gładko się przez nią przechodzi. Życie i polityka piszą takie scenariusze, że nie brakuje mocnych elementów sensacji i spektakularnych incydentów, zwłaszcza jak obracamy się w szpiegowskim klimacie. W moim odczuciu, publikacja bardziej kierowana do obcokrajowców, osób dopiero zapoznających się z historią Polski, niż do polskiego uczestnika życia społecznego. Wiele informacji z pierwszych stron mediów, oczywiście z uwzględnieniem czasowego czynnika i osłabienia tajności, które każdy, choć trochę interesujący się tym, co dzieje się w kraju nad Wisłą, zna, lub powinien znać. 

John Pomfret zrozumiale prezentuje historyczny materiał. Zgrabnie odsłania kulisy pracy polskiego wywiadu, powstawania i przyjmowanych ideologicznych barw, wychodzenia z przeszłości zimnej wojny, transformacji służb specjalnych, tworzenia UOP, organizacji GROMu, zacieśniania więzi ścisłej współpracy z amerykańską stroną, wspólnego działania wywiadowczego Polski i USA. Liczne misje przyjmujące ryzykowne i niebezpieczne tony, jak ratowanie sześciu Amerykanów z Iraku przez polskich agentów, zezwolenie na tajne więzienie CIA na terenie Polski, czy obecność Polaków podczas wojny z Irakiem. To również przedstawienie drogi wejścia Polski do NATO. Oczywiście, sporo z polityki wewnętrznej Polski. I w tym ostatnim aspekcie, wyraźnie widać jednokierunkową interpretację rzeczywistości dokonywaną przez autora, subiektywną ocenę wydarzeń, dość powierzchowne i uproszczone ilustrowanie zależności. Tym niemniej, ciekawie jest zobaczyć Polskę niejako z zewnątrz, oczami obcokrajowca, wcześniejszymi obrazami rywalizacji, zmian i i zwrotu w stronę współpracy Warszawy i Waszyngtonu. Opis autentycznych historii szpiegowskich i osób odgrywających znaczącą rolę działa na wyobraźnię, ale także pomaga lepiej zrozumieć świat polskiej polityki i złożone międzynarodowe zależności.

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu, 350 stron, premiera 23.03.2022 (2021), tłumaczenie Łukasz Müller
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

piątek, 27 stycznia 2023

PORTRET W SEPII

ISABEL ALLENDE

DOM DUCHÓW tom 3

„Dlatego muszę wrócić w miejsca, które dopiero mnie czekają, by spotkać tam samego siebie i szukać prawdy o samym sobie…”
Pablo Neruda, „Wiatr”


Kiedy sięgam po książki Isabel Allende wiem, że przede mną szalenie wciągające przygody czytelnicze, od których nie mogę się oderwać, nie tylko ze względu na znakomicie prowadzoną akcję, stworzenie niesamowitego klimatu, ale przede wszystkim z powodu wyjątkowo wnikliwego i wrażliwego wejrzenia w ludzką duszę. Nie inaczej jest i w „Portrecie w sepii”. Mam wrażenie, że odkrywając losy i myśli bohaterów, jednocześnie wnikam we własną tożsamość, poczucie wartości i doświadczenie życiowe. A Allende perfekcyjnie potrafi wywołać taki efekt u odbiorcy powieści. Nie ma opcji, abym nie odczuwała intensywnie tego, co przeżywają bohaterowie, próbowała rozumieć ich postawy, chwytała przesłanki zachowań i przymierzała do własnych odczuć i prób, którymi poddaje mnie przeznaczenie. Zdarzenia, które kształtują postaci wymyślone przez Allende wydają się rzeczywiste i prawdziwe, osobowości zaś wiarygodne i przekonujące. Za pośrednictwem powieści wkraczam w inny świat, okoliczności zdarzeń i scenerię miejsc, a jednak czuję się tam znajomo i familiarnie. Przyciąga zaglądanie pod wiele warstw ludzkich twarzy, dokopywanie się do rodzinnych tajemnic, chwytanie tego, co stanowi istotę ludzkiego życia. Autorka niczym z lotu ptaka tka nić ludzkich losów, a zarazem ukazuje zbliżenia na istotne szczegóły. Każda scena wydaje się przemyślana, a każdy opis wnosi wartość dodaną.

Plastyczny, żywy i barwny styl narracji ujmuje i powoduje czytelnicze zatracenie. Sugestywne oddawanie sił napędowych scenariuszy losów, warkocza przeznaczenia, powołania, talentu i własnej woli. Tam, gdzie potrzebna delikatność i wrażliwość, natychmiast pojawiają się miękkie sformułowania i skojarzenia, a gdzie do głosu dochodzi gwałtowność i brutalność, nie brakuje silnych uderzeń fraz i określeń. Wsłuchuję się we wspomnienia i dociekania Aurory, ale nie tylko ona przyciąga, za jej przeszłością kryją się zwykli wspaniali ludzie, ze swoimi pasjami, pragnieniami i marzeniami, zderzający się w mirażu różnych kultur, głównie amerykańskiej, chilijskiej i chińskiej. Wrażenie robią charyzmatyczne kobiece osobowości, wyprzedzające czasy, wymykające się świadomością ograniczeniom drugiej połowy dziewiętnastego wieku, walczące o swoje prawa i samostanowienie. Burzliwie zmienia się świat wokół bohaterów, a oni muszą dostosować się do nagłych wstrząsów i pęknięć w zewnętrznych i wewnętrznych filarach życia. Nie brakuje szczypty humoru i celnych ripost wymierzonych w przeznaczenie. Miłość przeplatała się z nienawiścią, narodziny ze śmiercią, ból z ukojeniem, niezrozumienie z akceptacją, klęska ze spełnieniem, bieda z bogactwem, pustka z pasją. Kilkadziesiąt lat słodkiej i gorzkiej mieszanki intrygujących brzmień ziemskiej wędrówki. Szczęścia i nieszczęścia przynoszą inni, ale ludzie też sami je na siebie ściągają. Saga nie tylko przeprowadza przez niezwykłe losy bohaterów, ale rewelacyjnie osadza je w społecznych, politycznych i historycznych chilijskich uwarunkowaniach, oraz chińskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Zerknij na poprzedni tom „Dom duchów”, poruszająca, mądra i refleksyjna powieść. Z wielką przyjemnością uległam też "Japońskiemu kochankowi", w "W samym środku zimy" znalazłam mnóstwo impulsów do głębokiej zadumy, natomiast w "Kobietach mojej duszy" wciągnęłam się w autobiograficzny klimat.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 344 strony, premiera 08.06.2022 (2000)
tłumaczenie Marta Jordan, Ewa Zaleska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 24 stycznia 2023

ODYSEJA KOSMICZNA 2010

[PRZEDPREMIEROWO]

ODYSEJA KOSMICZNA tom 2

ARTHUR C. CLARKE

„Umysł ludzki cechuje zadziwiająca zdolność adaptacji i niewiele trzeba czasu, aby coś niezwykłego stało się dlań całkiem powszednim.”

Przyjemne science fiction, które w aspekcie przygody wciąż potrafi wciągnąć i skłonić do refleksji. Natomiast, kiedy spojrzy się na naukowy aspekt powieści, zdajemy sobie sprawę, jak wiele ludzkości udało się nowych rzeczy dowiedzieć i zbudować od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a przy tym stworzyć nowy (nie)porządek polityczny na globie. Arthur C. Clarke imponuje szczegółowością wizjonerskich domniemań i przewidywań na potrzeby znakomicie skonstruowanej fantastyki. Kosmiczne podróże sięgające dalekich przestrzeni w Układzie Słonecznym, niepewne i zawodne, ale pionierskie i odkrywcze, składające się na lepsze zrozumienie świata i samego gatunku ludzkiego. Pojemność pojęcia Obcy wykorzystana w intrygującym i niejednoznacznym ujęciu, coś ekstremalnie osobliwe i umykające pojmowaniu, a przy tym śmiałe i świeże. Siła napędowa uaktywniająca rozwój nie jednej, a ciągu cywilizacji. 

Znaczenie Ziemi w oczach ludzkości skontrastowane z postrzeganiem planety przez inne istoty myślące. Zamknięcie i otwarcie kosmicznych cykli wyjętych spod władzy czasu. Frapujące nici fabuły zachęcają do rozmyślań w kalibracji perspektyw, ale również dostarczają czystą przygodę związaną z realizacją niebezpiecznej misji. Statek kosmiczny „Discovery” wymyka się stabilnej orbicie jowiszowej, trzeba uruchomić nową wyprawę, aby odzyskać ogrom bezcennych informacji z jego komputera, poznać okoliczności śmierci czworga ludzi i tajemnicy zapodziania się jednej osoby, bez wieści gdzieś pośród księżyców Jowisza. Rosjanie i Amerykanie decydują się na wspólne przedsięwzięcie na pokładzie statku Kosmonauta Aleksiej Leonow, ale nieoczekiwanie i Chińczycy pracują nad zbudowaniem własnego pojazdu Tsien. A w tle intrygujące i niepokojące monolitowe zagadki, ogromne czarne płyty opierające się wszelakim znanym ludziom metodom badawczym. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Odyseja kosmiczna 2001".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 358 stron, premiera 25.01.2023 (1983), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.