niedziela, 25 października 2020

NIE WIESZ WSZYSTKIEGO

MARCEL MOSS

"Jeżeli ktoś wyklucza cię z powodu twojej inności, to robi to tylko dlatego, że uważa cię za zagrożenie."

Powieść wypełniona ciekawymi wątkami oscylującymi wokół losów licznych bohaterów. Postaci przedstawiają swoją wersję zdarzeń, zakotwiczają we własnej perspektywie świata, stopniowo odkrywają mroczne tajemnice z ich życia. Książka naszpikowana sekretami z przeszłości i teraźniejszości, zajmująco przeskakuje się od jednego do drugiego, chce się jak najszybciej je poznać, poddać interpretacji. Trochę przypomina to zbieranie grzybów, czyli informacji, podczas deszczowej jesiennej aury, czyli ciemnych ponurych stron losów, a potem tworzenie frapujących potraw, czyli strawy dla duszy spragnionej intrygujących tematów. Epicentrum scenariusza zdarzeń, od którego rozbiegają się ścieżki bohaterów, to samobójstwo pary nastolatków. Bo właśnie młodzież, a w zasadzie jej rozległe społeczne problemy, stają się łącznikiem historii, dają uderzający przesłaniem obraz i zmuszają do poważnych refleksji.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że współczesne nastolatki mają gorzej od poprzedników. Niezrozumienie przez dorosłych, wygórowane oczekiwania wobec dzieci, idealizowanie roli rodziców, roszczeniowa postawa, brak wzajemnego szacunku, niezdrowa rywalizacja rówieśników, brutalne akty przemocy psychicznej i fizycznej, defektowa gospodarka emocjami, to aspekty, z którymi zmierzyć się musi każde młode pokolenie. Okres dorastania, określania tożsamości, budowania poczucia własnej wartości, definiowania mocnych i słabych stron, należy do trudnych etapów osiągania dojrzałości, wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami i pułapkami, łatwo w nie wpaść. Tym bardziej, gdy narastająca presja ze strony otoczenia jest na tyle silna i bezwzględna, że młodzi ludzie uznają, że jedynym sposobem na poradzenie sobie z nią jest samobójstwo. Teraz mamy ideał życia kreowany przez social media, rozmycie się prawdziwej codzienności z teatrem iluzji, błyskawiczne rozsiewanie się plotek dzięki nowym kanałom komunikacyjnym. Natomiast kiedyś był choćby czynnik nierównych praw płci, wojenne zawieruchy, komunistyczne realia, czyli walka o równouprawnienie, przetrwanie, wolność i godność.

Marta, Julia, Sara, Zuza, Otylia, Wiktoria, Zuza, Kuba, Alan, Aleksander, Kuba, to postawy i relacje, które dają wgląd czytelnikowi w to, co tak naprawdę wydarzyło się pewnej nocy na dachu budynku, dlaczego dziewczyna i chłopak zdecydowali się odejść z tego świata na własnych warunkach, czy można było zapobiec tragedii. Podobała mi się wielogłosowa narracja, ujrzenie trudnych spraw z odmiennych ujęć, zbliżenia na incydenty, przebicie się przez otoczkę pozorów i kłamstw, powierzanie narracji nie tylko uczniom, ale również nauczycielom. Fabuła obejmuje wiele zagadnień, którym warto uważnie przyjrzeć się, poddać wnikliwej analizie, zrobić odniesienia do domowych wzorców wychowania, zaangażowania szkół, współpracy obu środowisk, kondycji cywilizacji naznaczonej pospiechem i pobieżnością, nie tylko w polskim rzucie. W tej przygodzie czytelniczej najlepiej odnajdą się młode umysły, poszukujące odpowiedzi na życiowe pytania, pragnące znaleźć właściwe miejsce w przestrzeni społecznej, ale książka to także materiał do zamysłu dla starszych odbiorców. Postawy zachowań dorosłych zbliżone do prawdy, jednak nie wszystkie uzasadnienia wydawały się w pełni przekonujące, brakowało głębszej esencji, aby uznać je za kompletne, zbyt jednostronne podejście do Zuzy Haman i Julii Wolskiej. Jednakże kreacje portretów reprezentantów młodzieży odmalowano pierwszorzędnie.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 384 strony, premiera 12.08.2020
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

ZAPACH ŚMIERCI

SIMON BECKETT

DR DAVID HUNTER tom 6

"Nieprzewidywalność jest dominującą cechą śmierci."

I kolejny świetnie opracowany i atrakcyjnie przedstawiony tom z serii o doktorze antropologii sądowej ("Chemia śmierci", "Szepty zmarłych", "Wołanie grobu", "Niespokojni zmarli"). Natychmiast wciągnęłam się w przekonująco zobrazowany mroczny klimat, w którym nagła śmierć i czarne żądze wiodą prym w aspektach ludzkiego życia. Ofiary zbrodni już nic nie przekażą żyjącym, ale wiele mogą powiedzieć świadectwa okrucieństwa pozostawione na ich ciałach, o ile pozostaną do badania jakiekolwiek resztki cielesnej powłoki egzystencji, choćby w postaci prochu. 

David Hunter specjalizuje się w odkrywaniu niedostrzegalnych tajemnic, doskonale wychwytuje podszepty intuicji, choć niechętnie i z obawami, potrafi iść pod prąd oficjalnych wersji śledztw. Radzić musi sobie z nieprzyjaznymi świadkami przeszłości, mało wyrozumiałymi reprezentantami policji, własnym środowiskiem zawodowym. Jakby tego było mało, wciąż pozostaje niewiadomą, co stało się z inicjatorką morderstw, kobietą pałającą do niego nienawiścią i pragnieniem zemsty. Raz już nieomal udało się jej dopaść głównego bohatera, cudem ocalał w wyniku bezpośredniego ataku, a teraz do troski o własne bezpieczeństwo dołącza obawa o życie bliskiej sercu osoby. Zgrabne przeplatanie wątku pracy i życia osobistego powoduje, że choć każdy tom można czytać niezależnie od pozostałych, to dla pełnego obrazu i większej intensywności, warto podążać w zgodzie z numeracją przygód kryminalnych. Mnie niestety nadal brakuje drugiego tomu.

Na poddaszu opuszczonego londyńskiego szpitala, znaleziono niezidentyfikowane szczątki. W miarę badania ciała pojawia się coraz więcej zaskakujących faktów i zagadkowych teorii końca życia kobiety. Przypadek decyduje, że na światło dzienne wydobywają się świadectwa innych bolesnych śmierci. Dochodzenie komplikuje się, pojawiają się nowe dowody i tropy, ale żaden nie wiedzie prosto do ścieżki prawdy. Autor rewelacyjnie zapętla wyobraźnię czytelnika, skutecznie utrudnia właściwą interpretację, umiejętnie podsyca ogień niepewności. Podsuwane rozwiązania niosą cechy zaskoczenia, ale wyczuwamy, że jednak nie na nie byśmy stawiali. Nagłe obroty spraw zadowolą miłośników mocnych wrażeń. Bardzo sugestywnie i wiarygodnie odmalowano przytłaczającą atmosferę wiktoriańskiego budynku i jego sąsiedztwa, ciemnych korytarzy, ukrytych sal, zakurzonych piwnic i zarośniętych chwastami obszarów dawnego parku.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 438 stron, premiera 13.11.2019, tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 24 października 2020

DRACUL

DACRE STOKER i J.D. BARKER

„Sny są jak piasek w klepsydrze, z sekundy na sekundę jest ich coraz mniej, aż wreszcie znika ostatnie ziarnko i tracimy je na wieki.”

Niecały rok temu przypomniałam sobie „Draculę” Brama Stokera, i przyznaję, że kolejny raz dałam się ponieść powieści. Przekonałam się, jak bardzo wizerunek wampira kreowanego przez współczesne media odbiega od klasycznego wydania. Teraz wampir jawi się w zniewieściałej, do przesady wydelikaconej formie, zaś ten sprzed ponad stu lat ("Dracula" powstał w 1897 roku), to istota chciałoby się napisać z krwi i kości, niedostępna i tajemnicza, przerażająca i szatańska, wypełniona intensywnymi pragnieniami i żądzami.

Fantastycznie, że Dacre Stoker i J.D. Barker (autor dobrze przyjętych przeze mnie „Czwartej małpy” i „Piątej ofiary”, premiera "Szóstego dziecka" już za kilka dni) pozostali przy dawnej odsłonie krwiopijnego bohatera, nie przekroczyli granic dobrego smaku ujścia szkarłatnego życiodajnego płynu, nie zburzyli zagadkowej otoczki mrocznej postaci, nie chwycili za zbędne efekty rodem z taniego horroru. Postawili na gotycki thriller, podgrzewali napięcie oddziałując na wyobraźnię czytelnika, a nie wypełniając gotowe szablony spektakularnych incydentów. Nawet w mocnych scenach grozy wyczuwało się nić hamującą przed zalaniem stron książki czerwonym płynem, choć tam, gdzie wskazane, przerażające opisy podgrzewały atmosferę niepewności i eskalowały trwogę. Bardziej chodziło o drące uruchomienie ośrodka mózgu odpowiedzialnego za imaginację i interpretację dźwięków niż podanie spodziewanego wzorca obrazu.

Odpowiadało mi powolne nakręcanie spirali akcji, pierwsza część powieści to przygotowanie i nakreślenie klimatu, druga już wymykała się leniwej narracji, wkraczała w sferę poszukiwania odpowiedzi na mnożące się pytania, dopiero trzecia nabierała dynamiczności w nieuniknionej konfrontacji z siłami zła. Autorzy podtrzymali urozmaicony styl relacji preferowany przez Brama Stokera, sięgnęli po opisy, dialogi, listy, notatki, pamiętniki, wycinki gazet. Konsekwentnie przybliżali swoją opowieść do „Draculi”, poprzedzili ją czasowo, ale nie naruszyli konstrukcji przyszłości. Dotrzymali też ducha epoki, nie wdali się w szczegóły, ale odwołali do klimatu.

Nie mogło zabraknąć zgrabnie wplecionych nici rumuńskiego i irlandzkiego folkloru, trwożnie przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, zabobonnych opowieści, prawie zapomnianych prawd. Ciemne obrazy dopełniały upiorne zamkowe ruiny pokryte wielowiekową pleśnią i dziką roślinnością, resztki dawnej rezydencji z przylegającymi do niej trzęsawiskami, pozostałości zapomnianego klasztoru z cmentarnym placem. Wszystko, by uwierzytelnić pojawienie się istot zrodzonych z diabelskich otchłani, żywiących się krwią innych, dysponujących niewyobrażalną mocą, pozostawiających po sobie widmo bolesnej śmierci, o których wciąż tak mało wiemy.

Dwudziestojednoletni Bram Stoker, bo to właśnie on staje się kluczową postacią powieści, wraz z o rok starszą siostrą Matyldą, postanawiają dowiedzieć się, co stało się z ukochaną z dzieciństwa nianią Ellen Crone, dlaczego zniknęła bez śladu, jaki miała udział w dotykających ich osobliwych zjawiskach. Do pomocy wciągają starszego brata Thornleya, szanowanego medyka, Olivera Stewarta, zajmującego się czarną magią, i Arminiusa Vamberego, skrywającego tuziny sekretów. Z czasem przekonują się, że weszli na niebezpieczną ścieżkę, uczestniczą w czymś potwornym i zatrważającym, co zdaje się ich zdecydowanie przerastać. Jednak w obronie miłości, przyjaźni i przywiązania, odkrywania prawdy, zapobieżenia nieszczęść, są zdeterminowani i gotowi podjąć się bezkompromisowej walki. Niewiele mają szans na wygranie, większość znaków wskazuje na ich porażkę, trafiają na liczne przeszkody, jednak usilnie trwają w wierze i postanowieniach.

5/6 – koniecznie przeczytaj
powieść gotycka, thriller gotycki, 542 strony, premiera 02.09.2020 (2018)
tłumaczenie Szymon Żuchowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 23 października 2020

NIESPOKOJNI ZMARLI

SIMON BECKETT

DR DAVID HUNTER tom 5

"Ludzie po śmierci są równie skomplikowani jak za życia."

Przy tej książce bawiłam się rewelacyjnie, przy poprzednich odsłonach serii ("Chemia śmierci", "Szepty zmarłych", "Wołanie grobu") też było frapująco, ale to w "Niespokojnych zmarłych" intrygę odbierałam dużo intensywniej. Bardzo zagmatwana i pokrętna zagadka detektywistyczna wciągała zmiennym obliczem, nagłymi zwrotami akcji, nie pozwoliła na szybkie rozwikłanie. Pułapki zastawiane na czytelnika w atrakcyjnej grze przeciągania liny prawdy i fałszu zastawiono wyjątkowo sprytnie. Dałam się wkręcić w fałszywy trop, podążałam błędnym szlakiem przypuszczeń, intuicja mnie zawiodła, a to pożądane doświadczenie.

Simon Beckett postawił na obszerny format opowieści, co więcej, wszystkie elementy były jak najbardziej uzasadnione i doskonale spełniły przydzielone funkcje. Szczegółowe opisy z zakresu antropologii sądowej, zawsze przeze mnie wyczekiwane, barwne przybliżenia emocji targających kluczową postacią pomogły wczuć się w przeżycia. Swobodne operowanie skalą napięcia podgrzewało mroczną atmosferę niepewności. A do tego usytuowanie akcji na obrzeżach cywilizacji, z akcentem klaustrofobicznej izolacji i małomiasteczkowej mentalności społeczności lokalnej. Ciarki przechodziły po ciele, kiedy dowiadywałam się o makabrycznych incydentach i przerażających zagadkach na fali przypływowych i odpływowych wód Backwaters, pustkowia pełnego krabów, trzcin, mielizn i kanałów. Zaś w tle rumowiska dawnej aktywnej obecności człowieka, trzy morskie forty straszące w oddali, osnute gęstą mgłą i dziwnymi hałasami.

Cruckhaven, szare, ponure i posępne miasteczko leżące blisko ujścia rozlewiska, już dawno zapomniało o świetności przemysłowej i portowej. Powoli umierało, szybko rodziły się marazm, rezygnacja i poczucie przegranej. Lecz i w takich okolicznościach przetrwać mogło ludzkie pragnienie czynienia zła. Pobliskie mokradła odsłaniają smutny widok resztek ludzkiego ciała. Doktor David Hunter, ściągnięty z Londynu do przyjrzenia się im, niemal od razu przekonuje się, jak dokuczliwa może być wrogość miejscowych, tym bardziej, że pozbawiona uzasadnienia. Wszystko wskazuje na to, że to syn majętnej i wpływowej rodziny, który zaginął około sześciu tygodni temu, został odnaleziony w makabrycznych okolicznościach. Śledztwo z czasem dobitnie pokazuje, że próbujący je rozwikłać, jedynie ślizgają się po powierzchni zrozumienia i połączenia faktów. Dochodzą nowe ciała i zagrożenia, rodzi się wiele zbiegów okoliczności, niekorzystne szczegóły zostają wyolbrzymione, śmierć upomina się o wiele osób. I jeszcze dalekie echa niewyjaśnionego zaginięcia dziewczynki sprzed dwóch dekad.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 504 strony, premiera 24.05.2017, tłumaczenie Sławomir Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 22 października 2020

MY

JEWGIENIJ ZAMIATIN

„Jedyny sposób, by uwolnić człowieka od zbrodni, to uwolnić go od wolności.”

Dawno tak bardzo nie wymęczył mnie styl narracji jak przy tej książce. W połowie już się z nim oswoiłam, ale do końca pozostałam mu mało przychylna. Urwane zdania, szarpane myśli, chaotyczne wtrącenia, skrótowe sformułowania, a wydawałoby się, że język odwołujący się do matematyki, w końcu to dzienniki spisane przez matematyka żyjącego w zmatematyzowanej rzeczywistości, powinien wykazywać się przejrzystością przekazu i jednolitością odbioru. Jednak nie przeczę, że taki zabieg miał oryginalny i nietypowy wydźwięk, zatem traktuję go jako ciekawostkę, zwłaszcza w odniesieniu do faktu, że książka powstała równo wiek temu. Nawet na dzisiejsze czasy to specyficzna innowacja, szkoda tylko, że nie w pełni komfortowo poruszam się w sferze ścisłych ujęć. Natomiast znakomicie poradziłam sobie w humanistycznych odcieniach, dlatego zajmująco bawiłam się przekazami, które zawarł w powieści Jewgienij Zamiatin.

Absurdy totalitaryzmu wylewają się z każdej strony książki, ubezwłasnowolnienie jednostki w imię opartej na fałszywych filarach ideologii, sprowadzenie istoty ludzkiej do trybiku w maszynie państwa, całkowicie podporządkowanej najwyższej jedności. Władza jest nieomylna, zasady postępowania jedynie słuszne, zaś normy społeczne precyzyjnie określone. Nie ma mowy o prawdziwej wolności, nowatorskich pomysłach, swobodzie wypowiedzi, a co dopiero zgodzie na jakikolwiek bunt i rewolucyjne ruchy. Wszechobecna inwigilacja, nieustanna kontrola, brak prawa do prywatności, natychmiastowe tępienie indywidualizmu. Mechanicznie uporządkowana i do znudzenia powtarzana codzienność, poddana matematycznym wzorom i regułom. Panujący klimat doskonale oddaje fragment traktujący o muzyce, w czasach starożytnych tworzona pod wpływem natchnienia i pasji, w powieściowej rzeczywistości spłycona do sztywnych ram, bez dopuszczenia żadnych odchyleń i wyjątków. Ten opis zrobił wstrząsające wrażenie, tym bardziej, że przekłada się na pozostałe poruszane w książce zagadnienia. Szczęście sprowadzone do liczby, prawo nieadekwatne do natury człowieka, porządek jako wartości stałe, zwycięstwo sumy nad jednostką. A gdzie w tym wszystkim miejsce na uczucia i emocje, przypadkowe zdarzenia i nieoczekiwane świadectwa prawdy, budzące się do życia tęsknoty, pragnienia i marzenia?

Po Wojnie Dwustuletniej miasta oddziela od siebie zieleń, przyroda odzyskała utracone na rzecz człowieka przestrzenie. Ludzie żyją w zamkniętych i izolowanych enklawach, niczym za kotarami żelaznej kurtyny porządku pojałtańskiego. Główny bohater Δ-503, ludzi sprowadzono do literki i liczb, to konstruktor pojazdu, który wzbić ma się w przestrzeń międzygwiezdną, by narzucać i promować sztuczną ideologię mieszkańcom innych planet. Czyż nie przypomina to zasad wyścigu kosmicznego ZSRR i USA od końca lat pięćdziesiątych do połowy siedemdziesiątych dwudziestego wieku? Ostre i bezwzględne zwalczanie wszelkich aktów sprzeciwu przeciwko oficjalnej propagandzie. I kolejne skojarzenie, jak wiele ofiar pochłonął stalinizm, dwadzieścia milionów? I jeszcze ciekawostka, odwołanie do naftowego pożywienia, co prowadzi nasze myśli ku promowanym współcześnie ruchom zbiorowego żywienia. Zatem Jewgienij Zamiatin wyprzedził wiele trendów, a powieść skrywa jeszcze więcej powiązań niż wskazane, intrygująco się je odkrywa z perspektywy proroctwa i dziejów historii. „My” nie należy do łatwych przygód czytelniczych, ale podsuwa sporo satyrycznych nut i materiału do refleksji. Δ-503 traci stabilny grunt pod nogami, odkrywa, że ma duszę, potrafi obdarzyć płomiennym uczuciem kobietę, niestety kwalifikowane jest to jako podlegająca potępieniu choroba, która może przenieść się na innych i wywołać niepożądaną epidemię. Plus za zakończenie, solidnie spięło klamrą wszystkie wątki. Inne tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie to: "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Koniec dzieciństwa", "Hiob. Komedia sprawiedliwości".

4/6 – warto przeczytać
fantastyka, 240 stron, premiera 15.09.2020 (1920), tłumaczenie Adam Pomorski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 20 października 2020

JAK PACHNIE DESZCZ?

SIMON KING, CLARE NASIR

"Zapach deszczu unosi się w powietrzu od czasu, gdy powstały pierwsze kontynenty i oddzieliły się od oceanów... do roku 1964 zapach deszczu był bezimienny, aż wreszcie otrzymał nazwę petrichor."

Nie spodziewałam się, że książka będzie tak wybornie przesiąknięta informacjami, faktami, nowinkami i ciekawostkami. Kompendium wiedzy o najróżniejszych zjawiskach pogodowych. Odpowiednik książeczek cieszących się ogromną popularnością wśród dzieci, w których prezentuje się fascynujące odpowiedzi na ciekawe pytania, ale tu oczywiście mamy do czynienia z formą dla dorosłych. Wciąga w tajemnice świata klimatu i pogody, zachęca do odkrywania, poznawania i przypomnienia. Sporo wiedzy przygarnęłam, o wielu rzeczach nie miałam zielonego pojęcia, część zdążyłam zapomnieć od czasów szkolnych, ale to skłoniło do aktualizacji i pogłębienia.

Narracja taka, jaką lubię najbardziej, swobodna, przyjazna, wyjaśniająca, a zarazem rzeczowa, nie jest przeładowana zbędnymi szczegółami, ale dba o znaczące detale. Mnóstwo danych, o których słyszy się w wiadomościach, czyta w artykułach, ale teraz zebrane w jednym miejscu, a co równie ważne, zgrabnie połączone i przyciągająco zinterpretowane. Interesująco wnika się w arkany na temat Słońca, wpływu przestrzeni kosmicznej i planet na aurę na Ziemi, w rewelacje odnośnie składników pogody, rodzajów chmur, cyklonów, tornad i huraganów, a także w spektakl tęczy, zorzy polarnej, wiru pyłowego, trąby wodnej, ukochanych przez obserwatorów wschodów i zachodów słońca. I wiele podobnych, choćby panująca na innych planetach pogoda, zależności między wojną a pogodą, ziemskie zmiany klimatyczne, choć ostatnie zagadnie potraktowano dość pobieżnie, liczyłam na więcej, trzeba będzie zatem doczytać w innych publikacjach.

Każdy rozdział podzielono na wiele segmentów, zatem można w dowolnym momencie powrócić do przerwanej lektury, albo czytać ją według własnego klucza hierarchii zainteresowań. A do tego przydatny słownik pojęć, chętnie odwoływałam się do niego. Widać, że Simon King i Clare Nasir pasjonują się tym, co robią w życiu zawodowym, potrafią zajmująco opowiadać, co ku czytelniczej satysfakcji znajduje przełożenie w publikacji. Sprawdź, czy znasz odpowiedzi na sto pytań o zadziwiających zjawiskach pogodowych, jak wiele wiesz o czymś z czym żyjemy tak blisko każdego dnia i co ma wpływ na życiowe plany. Szkoda, że mało ilustracji wzbogaciło treść, przy kilku omówieniach bardzo przydałyby się, jako wzrokowiec szybciej zrozumiałabym zawarte w treści przesłania. Warto sięgnąć po książkę, więcej niż ogólna orientacja w meteorologii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa (meteorologia), 340 stron, premiera 01.09.2020 (2019)
tłumaczenie Magdalena Hermanowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 19 października 2020

BÓG IMPERATOR DIUNY

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 4

"Wrogowie nas umacniają. Sprzymierzeńcy osłabiają."

Nie spodziewałam się, że w silnie filozoficznym i refleksyjnym klimacie utrzymana będzie powieść. Chwilę zajęło przestawienie się z mocno wyczekiwanego przeżywania czystych barwnych przygód na bardziej intelektualną rozrywkę. Kiedy tylko spostrzegłam, do jakiego świata trafiłam, wiedziona przyjazną narracją Franka Herberta, szerokim zakresem tematów do rozważań, chętnie wciągnęłam się w książkę. Tym bardziej, że autor skoncentrował się na czynniku ludzkim, jego naturze i kondycji, w ujęciu jednostki i cywilizacji, a wszystko przy zmiennej długiego czasu. Wkroczyłam w zagadnienia polityki pokoju, stagnacji rządów, kultu jednostki, absolutnej władzy. 

Leto Atryda II, przez większość określany Tyranem, z nikim nie dzieli się panowaniem nad galaktycznym imperium. Trzyma w ręku asa w postaci kontroli nad dystrybucją przyprawy zwanej melanżem. Dopóki jako jedyny ma dostęp do jej zapasów, nic i nikt nie może mu zaszkodzić w potencjalnej grze o wpływy. Od trzech i pół tysiąca lat stoi na szczycie złożonych układów, które nie podlegają żadnym zmianom, wkrada się zatem poczucie znużenia, monotonii i marazmu. Ale pod powierzchnią oficjalnego status quo kryje się sieć intryg, spisków i manipulacji. Odwieczni wrogowie tylko pozornie przyczajają się z ambicjami i aspiracjami. Wystarczy jedna zbuntowana iskra zapalna, by nadać biegowi historii przyspieszenia, a co dopiero, kiedy kilka z nich połączy się. We wszystko wplecione są macki religii, moc zaglądania za zasłonę czasu przewidywanej przyszłości, genetyczne transformacje, mechaniczne technologie. Czy długowieczny człowiek, przemieniony w czerwia pustyni, zdoła zapanować nad wszechogarniającą go samotnością, niezrozumieniem ze strony innych, oraz tym, co przyszykowało mu przeznaczenie?

Tom „Bóg Imperator Diuny” nie przypomina poprzedników serii („Diuna”, „Mesjasz Diuny”, „Dzieci Diuny”), ale to wcale nie oznacza, że jest gorszy, czy mniej interesujący. Wręcz przeciwnie, kiedy na spokojnie się z nim zapoznajemy, odkrywamy, jak dużo oferuje czytelnikowi. Co prawda, inna klimatycznie przestrzeń, wielki skok w przyszłość, a jednak mocne osadzenie w realiach ludzkiej natury, której nawet po wielu wiekach nie jesteśmy w stanie się wyrzec. Sucha i jałowa planeta zamieniona w zieloną wypełnioną wodą oazę wcale nie pokrywa się z obrazem tego, o co z takim poświęceniem i determinacją walczyli Fremeni, odważny lud pełniący już tylko muzealną funkcję legendy, pamiętany jedynie przez garstkę amatorów dalekiej przeszłości. Kolejny przystanek w odwiecznym cyklu powstania, rozkwitu i upadku cywilizacji, jak wiele sekwencji wymazanych zostaje ze zbiorowej pamięci społecznej. Bardzo przekonują mnie do siebie takie dociekania.

4.5 - warto przeczytać
fantastyka, 532 strony, premiera 02.09.2020 (1981), tłumaczenie Marek Michowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 18 października 2020

ZIMOWY OGIEŃ

ANDERS DE LA MOTTE

KWARTET SEZONOWY tom 3

"Nic nie jest niemożliwe… nawet niemożliwe jest możliwe."

Trzecie spotkanie w ramach serii (wcześniejsze tomy „Koniec lata” i „Jesienna zbrodnia”) także należało do udanych, zajmująco bawiłam się, zgrabna mieszanka thrillera i kryminału zajmująco sprawdziła się. Anders de la Motte prezentuje mocny i dobry poziom warsztatu pisarskiego, wie, jak podkręcać wyobraźnię czytelnika, stopniowo nadawać niepokojący ton wydarzeniom, atrakcyjnie przykuwać uwagę złożoną zagadką detektywistyczną. Otrzymujemy sugestywny opis zarówno tego, co działo się w przeszłości, jak i współczesnych incydentów. Mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do rzeczywistości kluczowej postaci. Wiele mówiące szczegóły, dające poczucie czegoś znajomego z powtórek codzienności, ale także przygotowujące do narastania napięcia, od niewiedzy i neutralności, przez lekki niepokój, niewyraźne uczucia, niesprecyzowane podejrzenia, intuicyjne podszepty, aż do obawy, groźby i trwogi. 

Im więcej wyłapujemy świadectw echa przeszłości sprzed trzydziestu lat, tym mniej stabilna i pewna wydaje się teraźniejszość. Coś, co miało być zwykłym uporządkowaniem testamentowych spraw, wybrzmiewa fałszywymi dźwiękami, nie pokrywa się z oficjalną wersją, skrywa pod powierzchnią pozorów zatrważające tajemnice, sprawia, że widoczne i niewidoczne blizny koszmaru intensyfikują płomień gorąca i niebezpieczeństwa. Krążące w zimowej scenerii pytania domagają się natychmiastowych odpowiedzi. Autor przekonująco i atrakcyjnie nawija nici intrygi, wiąże w supły wspomnienia wypełnione poczuciem winy, gwałtownie przerywa wątki logicznych wyjaśnień, celowo utrudnia dotarcie do prawdy. Zakończenie wypełnia twistami, dynamizmem i dramatyzmem, nieoczywiste rozwiązanie ukazuje w zdublowanej formie.

Wyrazisty portret głównej bohaterki, mało osadzony w umiejętnościach z zawodowej sfery, ale podsuwane wyjaśnienie przekonuje do takiej idei prezentacji. Czterdziestopięcioletnia Laura Aulin, zarządza firmą śmierci ojca, zajmuje się szacowaniem i oceną ryzyka. To kobieta sukcesu, choć niedoceniana przez bliskich, którzy żyją z jej kreatywności i poświęcenia. Kiedy ukochana ciocia Hedda umiera na zawał serca, Laura wyrusza ze Sztokholmu do Skanii, by zorganizować pogrzeb i zająć się otrzymanym w spadku letniskiem. Z Gerdnes wiążą się kontrastowe wspomnienia, beztroskie odsłony dzieciństwa i nastoletniości, ale również bolesne konsekwencje tragicznego pożaru, w którym życie straciła młoda osoba. Teraz, po trzech dekadach, ktoś miesza w losach dawnych przyjaciół, wywołując do tablicy nieszczęść i wypadków. Komu zależy na odgrzebaniu wszystkiego, co łączy się z tragedią w wieczór Świętej Łucji? Do czego jest zdolny, aby osiągnąć cel? Czy uda się go powstrzymać przed realizacją przerażającego scenariusza krzywdy i zdrady?

4.5 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 430 stron, premiera 02.09.2020 (2018), tłumaczenie Milena Hadryan
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 17 października 2020

KRÓTKA HISTORIA EUROPY

SIMON JENKINS

"Z kryzysu wykuło się dobroczynne dziedzictwo Europy - społeczna gospodarka rynkowa działająca pod demokratycznie wybraną władzą." Ale czy faktycznie?

Lubię chwytać po takie publikacje, ich popularnonaukowy charakter łagodzi specjalistyczny język, czyni go przejrzystym, barwnym i przyjemnym, sprawia, że tematyka przedstawiana jest bez zbędnych szczegółów i odniesień, tak aby niejako z lotu ptaka przyjrzeć się wybranej dziedzinie. "Krótka historia Europy" to przykład przygody czytelniczej, w której postawiono na ogólną świadomość i orientację, umiejętność odnajdywania powiązań i znaczeń, a jako, że obracamy się w historii, to na kojarzenie przyczyn i skutków. I właśnie dzięki zwięzłemu stylowi narracji, atrakcyjnemu uchwyceniu wiedzy, bardzo dobrze czytało mi się książkę. Znakomita okazja do przypomnienia sobie pewnych informacji, bez konieczności odnajdywania się w natłoku danych, albo propozycja pierwszego spotkania z poznawaniem dziejów starego kontynentu. Co prawda, większość materiału odnosi się do biegu zdarzeń, mających miejsce na ziemiach francuskich, niemieckich i bezpośrednio z nimi sąsiadujących, jednak ma to potwierdzenie w obrazach epok.

Głównym szlakiem w prezentacji rysów historii Europy jest polityczna władza, jej sprawowanie i podział, a zatem perspektywa sporów, konfliktów, starć i wojen. Zerkamy na wybitne osobowości, rysujące linie na mapie, znane nazwiska, natychmiast kojarzące się z pewnymi incydentami i procesami. Spoglądamy w stronę gospodarki, kultury i religii, po to, aby dopełnić obrazu historii kontynentu różnym kolorytem. Simon Jenkins wprowadza w czasy starożytności, średniowiecza, nowożytności i współczesności. Wybiera to, co miało największe konsekwencje, owocowało dramatycznymi zwrotami i znaczącymi powiązaniami. Oczywiście, że burzliwy, wybuchowy, pełen przemocy i agresji klimat wiedzie prym, w ten sposób następował rozwój zbiorowej świadomości Europy, uwzględniający liczne nacje i odmienne ambicje, tak kształtowała i wciąż kształtuje się równowaga między jednością kontynentu a różnorodnością. Jakże ciekawy dorobek i dziedzictwo mieszkańców Europy, jak wiele stworzyli podwalin pod rozwój świata, jak go imperialistycznie okresowo zdominowali. A obecnie, jak wpadają w porywisty nurt niepewności, podziałów, izolacji narodowych, granic samounicestwienia, choć stwarzają furtki azylu dla zewnętrznych emigrantów. Zajmująco śledzi się zataczanie koła biegu historii, powielanie wzorców, początków i końców określonych porządków. A na koniec, cytat dający materiał do refleksji: "DNA kontynentu zdaje się pozwalać ludziom żyć w pokoju tak długo, jak sięga ich pamięć o ostatnim przelewie krwi."

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (historia), 440 stron, premiera 15.09.2020 (2019)
tłumaczenie Tomasz Hornowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 15 października 2020

WOŁANIE GROBU

SIMON BECKETT

DR DAVID HUNTER tom 4

"Bez względu na to, jak głęboko umarli leżą w ziemi, wciąż dają nam odczuć swoją obecność. Jeden. Dwa. Osiem. Nic nie pozostaje w ukryciu na zawsze."

Kolejny tom serii o doktorze antropologii Davidzie Hunterze (poprzednie opisane na Bookendorfinie to "Chemia śmierci" i "Szepty zmarłych"), który zapewnia mocno dobrą przygodę czytelniczą. Pierwsze rozdziały nie toczą się w mega dynamicznych rytmach, intryga nie wydaje się wielce zawiązana, ale w miarę posuwania się akcji dostajemy to, na co liczymy sięgając po thriller wymieszany z kryminałem i klasyczną sensacją. Zgrabnie narasta napięcie, niepewność podszyta niewiadomymi i zagadkami. Im dalej posuwamy się po terenie złowrogich torfowisk, tym bardziej wciąga niestabilne bagno mrocznych cech natury człowieka. Śledzimy wydarzenia, które dzieją się współcześnie, jednak wcześniej mamy okazję szerszego zerknięcia w przeszłość sprzed ośmiu lat, kiedy to próby odnalezienia ciał dwóch zaginionych nastolatek zakończyły się spektakularnym niepowodzeniem i przykrymi konsekwencjami.

Ekipa dochodzeniowa policji, w tym główny bohater serii, przeczesywała nieprzyjazne i odludne wrzosowiska w Dartmoor w związku z odnalezieniem tam ludzkich szczątków. Wspomnienia z wydarzeń, które miały miejsce tego dnia pokryły się z traumatycznym incydentem rodzinnym. Niestety, obecnie, koszmarne upiory, niebezpieczne znajomości, groźne fakty, domagają się ponownego wglądu. Prawda dotycząca aktywności seryjnego mordercy i gwałciciela wymaga pełnego wyjaśnienia, a nowe okoliczności rzucają na nią inne niż dotychczas światło. Wszystko, co wydawało się podejrzane, niejasne, niezrozumiałe, nabiera intensywności, podszepty intuicji nie odpuszczają, trzeba zająć się tym, co niewygodne i przerażające. David daje złapać się w niebezpieczną pułapkę ludzkich namiętności, po omacku rozwiązuje sprawę, nie wie, komu ufać, kto jest sprzymierzeńcem, jaka jest waga dowodów, na które trafia. Brakowało mi szczegółowych opisów pracy przy zwłokach, a przecież Beckett właśnie w tym jest mistrzem, w czwartej odsłonie serii niewystarczająco tym uraczył, oczywiście jak na potrzeby mojej wypaczonej ciekawości.

Powieść napisana płynną i barwną narracją, swobodnie się po niej poruszamy, jak wspomniałam, mało tajników z dziedziny medycyny sądowej, większą uwagę skupiono na psychologicznych aspektach. Kluczowa postać straciła nieco na blasku i sprycie, ale w końcu cofamy się do mniej sławnego okresu jej kariery zawodowej. Nie do końca odpowiadał mi Hunter krążący wokół istoty sprawy, biernie przyglądający się temu, co się dzieje. Przyzwyczaił mnie, że bierze ster w swoje ręce, a teraz lekko przyczaił się, czekał na dogodny moment wkroczenia na scenę. Na szczęście, kiedy wreszcie maksymalnie angażuje się w sprawę, sporo się wydarza w błyskawicznym tempie. Ponura, złowroga, ciężka i mglista atmosfera przygody czytelniczej, umiejętnie oddziałująca na wyobraźnię, pierwszorzędnie podgrzewająca napięcie, zapewniająca silne wrażenia. Czujemy się zaskakiwani zwrotami akcji, chociaż ustalenie tożsamości czarnego charakteru nie jest mega wyzwaniem, pod warunkiem podchwycenia odpowiednich wskazówek i podążania ich tropem.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller kryminalny, 366 stron, premiera 25.03.2020 (2010), tłumaczenie Robert Sudół
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.