niedziela, 25 czerwca 2017

ROZNEGLIŻOWANE Iva Procházková

MARIÁN HOLINA tom 2

"Smutek to naturalny zwiastun zmian, bez których nie byłoby naszego życia."

Kryminał z górnej półki, pierwszorzędnie rozplanowany, rewelacyjnie podany, umiejętnie angażujący czytelnika, od pierwszej do ostatniej strony trzymający w niepewności i zaintrygowaniu. Takie książki czyta się z ogromną przyjemnością, chętnie podejmuje detektywistyczną grę, okazującą się złożonym i wciągającym wyzwaniem. Iva Procházková zręcznie wplata w intrygę nie jeden a kilka fałszywych tropów, przyciąga zaskakującymi kierunkami rozwijającego się scenariusza zdarzeń, sprytnie utrudnia przewidywanie finałowej odsłony śledczej zagadki.

Ciekawie, atrakcyjnie, pomysłowo, błyskotliwie, z wyborną znajomością technik przyciągania uwagi czytelnika. Tak naprawdę nie mamy nic do zarzucenia znakomicie rozbudowanej i barwnej fabule. Z wielkim zainteresowaniem zagłębiamy się w nią, wielokrotnie zdumiewa konieczność dokonania zmian w przyjętej przez nas interpretacji zbrodni wobec sukcesywnie pojawiających się nowych dowodów, świadków, przesłanek. Autorka funduje wirtuozowskie wyjaśnienie wszystkich wątków i mistrzowskie ich zazębienie się w mało prawdopodobnym do przewidzenia zakończeniu. Spora satysfakcja czytelnicza, wyśmienity relaks, fascynująca zabawa w asów wydziału zabójstw.

I tak jak w pierwszym tomie autorka barwnie urozmaiciła intrygującą fabułę, dodając aspekty psychologii połączonej z astrologią do rozpatrywania zależności przyczynowo-skutkowych badanej sprawy, koncentrując się nie tyle na samym tragicznym zdarzeniu, lecz na problemie, który je poprzedza. Tak w drugim tomie, mroczne tajemnice nieco rozjaśniają się, ożywiają za pomocą humorystycznych nut, złotych myśli, cytatów, przysłów i porzekadeł ludowych, ciekawie wkomponowanych w kontekst sytuacyjny, wypowiedzi bohaterów czy nagłówki rozdziałów. Stwarza to barwny i oryginalny klimat powieści. Przyznaję, że jestem zachwycona kryminałem, szczerze i entuzjastycznie polecam tę wyborną przygodę czytelniczą.

Podinspektor Marián Holina, którego portret przedstawiałam bliżej podczas omawiania wrażeń z lektury poprzedniego tomu "Mężczyzna na dnie", tym razem staje przed wyzwaniem rozwikłania zagadki zabójstwa młodej azjatyckiej dziewczyny, której ciało znalezione zostaje na terenie praskich ogródków działkowych. Wydaje się, że sprawa nie będzie skomplikowana, gdyż dzięki sprzyjającym dla działań policji okolicznościom, pojawiło się kilka wyraźnych tropów, a co ważniejsze, domniemany sprawca niemal natychmiast wpada w ręce detektywów. Jednak nie wszystko z tej wietnamskiej łamigłówki morderstwa zdaje się pasować i zbiegać ze sobą. W miarę zagłębiania się w śledztwo, wyraźne obrazy zaczynają zamazywać się, punkty styczne oddalać od siebie, a niewiadome mnożą się w przyspieszonym trybie. Czy mimo wszystko uda się doprowadzić do tego, aby sprawca zbrodni poniósł konsekwencje swoich czynów?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 414 stron, premiera 23.05.2017, tłumaczenie Julia Różewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Afera. :)

sobota, 24 czerwca 2017

ZŁODZIEJ LUSTER Martin Seay

"...zwierciadło nigdy nie pokazuje świata takim, jakim on jest naprawdę. Pomaga go wszakże lepiej poznać i pod tym względem nie różni się chyba tak bardzo od książki."

Ciekawa przygoda czytelnicza, prowadzona w oryginalnym klimacie, intrygującym splocie średniowiecznych i współczesnych nut, barwnym odcieniu weneckiej indywidualności. Z przyjemnością zagłębiamy się w trzy części powieści, unikalne w odsłonie, a jednak tworzące spójną całość. Bazujące na tajemnicach, sekretach, zagadkach, mrocznych i trudno uchwytnych pierwiastkach. Morderstwa, spiski, szpiegostwo, mistyfikacje, konspiracje, misje i osobliwe zdarzenia. Im bardziej przenikamy przez powieść, tym mocniej przemawia, zaskakuje efektownymi opisami oryginalnych przygód, wieloma fascynującymi wątkami, które staramy się niczym elementy puzzle złożyć w kolorowy i urzekający obraz.

Podróżujemy między oddalonymi o ponad czterysta lat odcinkami fabuły, z uczuciem spowicia magią, mirażem, dyskretnymi chociaż wyraźnymi dźwiękami, a także wymykania się regułom przewidywalności. Podziwiamy finezję snucia nietuzinkowej historii o wyjątkowo silnej pasji, obsesji i towarzyszących im namiętnościach. Kradzież tajników wyrobu szklanych zwierciadeł od genialnych rzemieślników z Murano, na zlecenie nieznanych cudzoziemskich mocodawców. Poszukiwania fenomenalnego zawodowego hazardzisty, z jakże trudną do ustalenia tożsamością i legendarną przeszłością, wśród kalifornijskich siedlisk kasyn. Podążanie tropem zagadkowej opowieści, skrywanej w starym tomiku wierszy, którą tylko nieliczni są w stanie odpowiednio zinterpretować. W jaki sposób oddziałują na siebie biegi spraw tych intrygujących motywów, jak odkryć ich kluczowe styczne elementy i sprytnie połączyć w prawdopodobną historię?

Przyznam, że dawno nie miałam okazji przeniknąć do książki tak odmiennej na tle innych. Trudno jednoznacznie przyporządkować ją do określonego gatunku literackiego. Dostrzeżemy elementy powieści sensacyjnych, szpiegowskich, thrillerowskich, kryminalnych, przygodowych, obyczajowych i jeszcze porcję poezji. Zaskakuje ciekawym sposobem prowadzenia narracji, polubiłam te krótkie zdania i równe rytmy. Wprowadza atmosferę niepokoju i jednocześnie przyjaznego nastroju. Wyzwala w czytelniku dociekliwą uwagę i wnikliwe spojrzenie. Chętnie angażujemy się, wyczekujemy zaskakującej sekwencji zdarzeń, dociekamy prawdy ukrytej w kolejnych rozdziałach, wyjaśniamy nadprzyrodzoną tajemnicę weneckich luster, staramy się złapać ulotne zwierciadlane odbicia osobowości i czynów postaci. Wciąż zastanawiam się nad zakończeniem powieści, może zbyt otwartym, ale to już kwestia gustu i oczekiwań czytelnika.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 702 strony, premiera 10.05.2017, tłumaczenie Aleksandra Wolnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)

czwartek, 22 czerwca 2017

DZIECKO OGNIA S.K. Tremayne

"Próbowali oddychać, przeżyć jeszcze jeden tydzień, przetrwać kolejną zimę. Desperacko wciągali zimne, świeże powietrze, by oczyścić płuca, którym już nic nie mogło pomóc. I wszyscy oni umierali w ciągu sześciu miesięcy. To właśnie tak Kerthenowie zbili swoją fortunę."

Zachęcona, i to bardzo, niesamowitymi wrażeniami ze spotkania z książką autora "Bliźnięta z lodu", z dużym zainteresowaniem i sporymi oczekiwaniami sięgnęłam po "Dziecko ognia". Dostałam potwierdzenie mocno angażującego i silnie wciągającego zaczytania, jakie potrafi S.K. Tremayne zafundować czytelnikom. Co prawda, powieść oceniam nieco niżej niż wcześniejszą, nie ulega jednak wątpliwości, że mocno wpasowała się w moje gusta czytelnicze i dała dużo zadowolenia.

Thriller psychologiczny, w którym fantastycznie pociągnięto wątki związane ze złożoną naturą człowieka, rewelacyjnie odmalowano klimat niepokoju, niepewności, poruszenia, a przy tym błyskotliwie zawiązano porywającą intrygę. W ogólnym bardzo pozytywnym odebraniu książki może nieco przeszkadzać małe prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych okoliczności czy realność zdarzeń, jednak w tym gatunku pisarz nie jest zobowiązany, aby nie przekraczać tych właśnie granic. W końcu pozazmysłowe nuty silnie uruchamiają wyobraźnię czytelnika, prowadzą do kreowania ciekawych obrazów, objaśniania zaskakujących zachowań bohaterów, spełniają warunek wytworzenia wyczekiwanych emocji z dreszczykiem. Ideałem byłoby też zamknięcie książki o dziewięć stron wcześniej, takie właśnie niedopowiedziane zakończenie, dramatyczne zawieszenie, otwarte dla interpretacji, bardziej by mi w tej powieści pasowało i odpowiadało.

Kornwalia, kraina twardego granitu, poszarpane klify West Penwitchu, i dom na uboczu, ukryty przed światem, zbudowany na gruzach starego klasztoru, a wokół niego przepiękny ogród, rozległy las i ciemne wrzosowiska. Teren, w którym odległy szept morza otula wstrząsającą historię ruin starych kopalni cyny i miedzi, dociera do szybów i tuneli, przemyka po sztolniach, wkrada się w kominy, kiedyś dymiące, a dziś wymownie milczące i przechowujące pamięć o przeszłości. I wprawiający w zachwyt krajobraz ciemnych i głębokich zatoczek na krańcach dolin, a także urok przesiąkniętych solą wiosek rybackich. Właśnie w takiej scenerii ma miejsce akcja powieści, natychmiast intensywnie udziela się sugestywnie odmalowana atmosfera Kornwalii.

Rachel Kerthen, podążając tropem miłości, otwiera nowy rozdział w życiu, przeprowadza się z pospiesznie żyjącego Londynu do pozornie spokojnej kornwalijskiej rezydencji męża. Ogromna siedziba, wielowiekowa budowla, w trakcie prac restauratorskich, skrywająca mnóstwo tajemnic i sekretnych przejść. Jej urządzenie i utrzymanie jest ogromnym wyzwaniem, ale podtrzymanie rodzinnej tradycji tego właśnie wymaga od właścicieli. Rachel czuje się szczęśliwa, wszystko wydaje się układać po jej myśli, do czasu, kiedy ośmioletni pasierb Jamie zaczyna osobliwie zachowywać się. Choć wcześniej odnosił się do niej z sympatią i serdecznością, teraz traktuje ją z rezerwą, kobieta czuje się bacznie obserwowana. Wspomnienia dziecka dotyczące zmarłej dwa lata wcześniej matki nasilają się, a Rachel nabiera przekonania, że pewne sprawy dopominają się pilnego wyjaśnienia, rozwiania wątpliwości i czarnych chmur podejrzeń. Jednak komuś nie pasuje dociekanie prawdy, przywoływanie duchów przeszłości i rozwiązywanie mrocznych zagadek.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 352 strony, premiera , tłumaczenie Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)

środa, 21 czerwca 2017

OSOBLIWOŚĆ CISZY Alicja Masłowska-Burnos

[PRZEDPREMIEROWO]

TRYLOGIA CISZY tom 3

"W obliczu cierpienia wszyscy jesteśmy tacy sami, mądrzy czy głupi, bogaci czy biedni cierpimy tak samo."

W przyjemnych klimatach relaksujemy się przy książce, dostajemy niemałą porcję obyczajowych nut, kryminalnych barw, sensacyjnych elementów i thrillerowskich akcentów. Ciekawa mieszanka gatunków, wiele się dzieje, intrygujące zdarzenia przedstawione dynamicznym rytmem. Autorka odwołuje się do wydarzeń z przeszłości głównej bohaterki Mai, także dzieciństwa naznaczonego traumą. Wydobywa na światło dzienne wiele tajemnic, jednocześnie wplata w bieżącą akcję niepokojące incydenty. Stopniowo prowadzi czytelnika ku poznaniu prawdy o losach kobiety. Spoiwem wiążącym wątki powieści są różne odcienie ciszy, choćby ten towarzyszący śmierci bliskiej osoby, kiedy świat staje się emocjonalną pułapką, zamknięciem w domu, pracy, perfekcjonizmie, byle tylko oddalić od siebie przejmujące myśli. Tragiczne wydarzenia, po których trudno wrócić do codzienności, znaleźć uzasadnienie istnienia, a co dopiero odzyskać harmonię, złapać odpowiedni rytm, zaufać własnym możliwościom, uwierzyć w wewnętrzną siłę, śmiało pokusić się o radość i szczęście.

"Ludzie mają stare dusze, Maju, wtedy kiedy nikt ich nie kocha, wtedy są starzy, czekają już tylko na śmieć, bo trudno jest się im odnaleźć w samych sobie."

Pomóc wyrwać się z silnego potrzasku bolesnego milczenia może rozliczenie z przeszłością, oswojenie lęków i obaw, wyjście poza zamknięty wewnętrzny świat, pozwolenie na przeistoczenie słabości w siłę, zabliźnienie ran prawdziwą przyjaźnią i miłością. Osobliwie, jak wówczas cisza staje się sprzymierzeńcem, narzędziem walki o marzenia i napędem ku śmiałemu pójściu dalej. Jakże często ból i cierpienie stają się kierunkowskazami na ścieżce życia, bo właśnie nawet gorzkie emocje znajdują uzasadnienie, jako cenna lekcja, doświadczenie życiowe, nierozerwalna część przeznaczenia. Tak właśnie odbieram przesłanie powieści, podkreślenie, że choć mroczne zło może na jakiś czas przejąć stery naszego losu, to i tak nie zdoła pokonać drzemiącego w nas dobra, zaś cisza może być niejednoznaczna i różnorodna w wydźwięku, formie i barwie, może nas ograniczać i hamować, ale też stać się zakątkiem ukojenia i źródłem odwagi. Wiara w siebie, drugiego człowieka, nadzieja dającą moc, nie powinny nigdy zamierać. Książka "Osobliwość ciszy" znakomicie komponuje się z poprzednimi odsłonami cyklu, "Nie wchodź w moją ciszę" tom pierwszy, "Odprowadzam ciszę" tom drugi, sprawiając, że opowiadana historia staje się spójna. Skłania ku refleksji, jak mocno emocjonalnym stanem może być cisza pomimo utożsamianego z nią pozornego spokoju i złudnej równowagi?

literatura współczesna, 246 stron, premiera 10.07.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. :)

wtorek, 20 czerwca 2017

MĘŻCZYZNA NA DNIE Iva Procházková

MARIÁN HOLINA tom 1

"Nie można dać się szantażować przeszłości. Wspomnienia prawie zawsze są troską. Retuszują rzeczywistość, zalewają duszę sentymentami. Osłabiają wolę."

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę powieść kryminalną, sympatycznie spędziłam z nią czas. Teraz mam inspirację do poszukiwania kolejnych książek autorki. Odpowiadał mi ciekawy pomysł na fabułę i atrakcyjnie odmalowany klimat czeskiej zagadki detektywistycznej. Podobał mi się styl angażowania czytelnika w fabułę, rozpoczęcie od mrocznego mocnego uderzenia, które z powodzeniem mogłoby otwierać także thriller, a później zmiana zestawu postaci, koncentrowanie uwagi na innych intrygujących wydarzeniach, a jedynie gdzieś w tle nawiązywanie do epizodu inicjującego przygodę czytelniczą. Z zapałem zastanawiamy się, jak powiązać wszystkie aspekty sprawy, w którym kierunku udać się z przypuszczeniami i domysłami, dokąd zaprowadzi nas śledztwo.

Iva Procházková postawiła na prowadzenie ambitnej i wielowątkowej gry z odbiorcą, tylko pozornie otrzymujemy zestaw potwierdzonych informacji. Wydają się one już ustawiać śledztwo na odpowiedniej ścieżce, jednak to jedynie wybrane odgórne założenia, szersza perspektywa, dość łatwa do identyfikacji i rozszyfrowania. W miarę zagłębiania się w powieść okazuje się, że faktycznie przysłowiowo diabeł tkwi w szczegółach, trudno wyłapać istotne dla rozszyfrowania zagadki detale, odpowiednio połączyć w logiczną całość, aby ostatecznie odgadnąć tożsamość mordercy. Przyznam, że bardzo długo dałam się zwodzić i mamić mylnymi wskazówkami, podążałam oszukańczymi tropami, a kryminalny rebus rozwikłałam tuż przed jego potwierdzeniem przez autorkę. Takie lektury cieszą, bo wciągają, nakłaniają do świetnej zabawy i pokazują, że pomimo wielu przeczytanych kryminałów wciąż można czytelników czymś zaskoczyć.

Z zadowoleniem przyjęłam, że głównego bohatera, niemal pięćdziesięcioletniego Mariána Holinę, sportretowano jako zwykłego policjanta, bez nadzwyczajnych umiejętności, choć obdarzonego sporym doświadczeniem i wyjątkową intuicją. Bez pogrążania go w alkoholizmie, ponurej i bolesnej przeszłości, która wpływałaby w znaczący sposób na jego zachowanie i postawę, lub prowadziła do wypalenia zawodowego. Choć pewien dramatyczny akcent pojawił się, jednakże podano go z odpowiednim umiarkowaniem. A mimo wszystko, kluczowa postać przekonuje, akceptujemy z uśmiechem jej drobne wady, choćby słabość do knedli i rogalików, udziela się nam jej poczucie humoru w relacjach z przełożonym, wyrozumiałość wobec przydzielonego jej niedoświadczonego współpracownika i zdrowy dystans do zachowania proporcji między życiem zawodowym a prywatnym, wprawdzie to ostatnie zaczyna się już nieco komplikować.

Podinspektor Holina, wraz ze swoim zespołem z wydziału zabójstw, mierzy się z wyjaśnieniem zbrodni dokonanej na policjancie, którego ciało odnaleziono we wraku auta zatopionego w jeziorze. W miarę postępowania prac związanych ze śledztwem, pojawia się niemała pula podejrzanych, zadziwiających zależności, zaskakujących okoliczności. Nawet sposób zabójstwa kryje nader osobliwe tajemnice. I jeszcze eksperyment Holiny, pomysł wykorzystania astrologii w śledztwie, mogący pomóc w wyjaśnieniu problemu psychologicznego poprzedzającego zbrodnię. Bo w końcu czyż cechy charakteru nie warunkują niejednokrotnie nie tylko motywy, lecz także sposoby dokonania przestępstwa? Chętnie zapoznam się z kolejną odsłoną cyklu, licząc na równie satysfakcjonującą przygodę czytelniczą, intrygujący trzon kryminalny, wzbogacony wyrazistymi postaciami oraz refleksyjnymi odniesieniami do istoty kary i winy.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 410 stron, premiera 24.05.2016, tłumaczenie Julia Różewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Afera. :)

poniedziałek, 19 czerwca 2017

LŚNIJ, MORZE EDENU Andrés Ibáñez

"Muzyka ma wymiar ludzki i wymiar pozaludzki... Odzwierciedla w całej jego złożoności i człowieka, i kosmos, i związek między nimi. Odzwierciedla, to, co rozumiemy w istocie ludzkiej, i to, czego nie rozumiemy. Całość rzeczywistości. Całość duszy i całość świata. Oraz połączenie istniejące między duszą człowieka a duszą świata."

Świetnie relaksowałam się przez kilka dni przy tej książce, nie dość, że mega dawka wciągającego zaczytania, to jeszcze fascynująca zabawa w odkrywanie analogii do znanych powieści i produkcji telewizyjnych. Niby wszystko już było, w zasadzie nic nowego nie pojawia się na łamach stron, a jednak z wielką przyjemnością zagłębiamy się w powieść. Sprawia to niezwykły styl autora, potrafiący wkręcić czytelnika w akcję, podłożyć sporo suspensu pod przebieg zdarzeń, nadać atmosferze pożądanej niepewności, ale też w luźnej formie nakłonić do snucia przypuszczeń zakończenia tej mocno rozbudowanej i plastycznie uszczegółowionej historii.

Lekkość pióra, gładkość opisywania rzeczywistości, wkraczanie w aspekty poruszane już przez innych autorów czy odnajdywane w scenariuszach filmowych, lecz według własnego zamysłu, indywidualnej formy, w niepowtarzalnym klimacie. Mamy wrażenie, że cokolwiek zafascynowało pisarza podczas obserwacji, znalazło miejsce na łamach powieści, mnogość pytań dotyczących różnych tematów z dziedzin humanistycznych i stanu rozwoju społecznego, zostają uwzględnione w fantastycznych przygodach spotykających licznych bohaterów. Można do tego wszystkiego odnosić się zarówno w poważny, jak i zabarwiony dobrym humorem sposób, trzymać się przyjętych reguł i jednocześnie wyjść poza bezpieczną strefę przyporządkowanych stałych wzorców. Wyborne pomysły i ich przedstawienie. A i sama wyspa, która może być potraktowana jako zwykły ląd lub też osobny byt, wpływający w świadomy sposób na każdego jej mieszkańca.

Wyjątkowo udana mieszanka gatunków literackich, nieskrępowana bogatą wyobraźnią autora, zaproszenie do świata drzemiącego gdzieś na pograniczu jawy i snu, gdzie wszystko może się zdarzyć, wymknąć jedynie słusznym interpretacjom, a jednak doskonale do siebie pasować. Katastrofa lotnicza, ocaleni próbują ułożyć sobie życie na zagubionej pośród oceanu wyspie. Poprzez fabułę prowadzi nas John Barbarin, Hiszpan, kawaler, intelektualista, artysta, muzyk, kompozytor, wykładowca. Urozmaicony zbiór pasażerów samolotu pod względem narodowości, zawodów, religii, przekonań i osobowości. Strach i lęk przenikają małą społeczność. Ludzie poznają i oswajają nieznany ląd, jednoczą się i organizują w przetrwaniu, odważnie stawiają czoła przeciwnościom losu i wrogom. Powstają stronnictwa moralizatorów, wizjonerów, pragmatyków i stojących na uboczu. Panuje potrzeba fizycznego zmierzenia się ze światem i z samym sobą.

Intrygujące historie kryją się za losami ciekawie i wyraziście wykreowanych powieściowych postaci, fantastycznie jest odkrywać tajemnice z ich życia, każdy z nich ma ich wiele, nie do końca jest osobą, za jaką pierwotnie ją braliśmy. Jakże często pierwsze wrażenia okazują się błędne czy niewystarczające do dokonywania słusznych ocen i przyporządkowań. Zadziwiające sploty okoliczności, trudne do wyjaśnienia zdarzenia, wyjątkowo małe prawdopodobieństwo zaistnienia, a jednak wynikające jako konsekwencja barwnych retrospekcji, skrywanych głęboko marzeń, osobliwości znajdujących uzasadnienie i wyjaśnienie. Wszystko to zrobiło na mnie zaskakująco dobre wrażenie, sugestywnie angażowało w czytelniczą podróż, dostarczało znakomitej rozrywki, często przywoływało uśmiech, wciągało w wędrówkę śladami natury człowieka, towarzyszących mu emocji, postaw w obliczu niebezpieczeństwa.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 816 stron, premiera 09.05.2017, tłumaczenie Barbara Jaroszuk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis. :)

sobota, 17 czerwca 2017

KARTAGINA Joyce Carol Oates

"...dlaczego tak jest, że można coś odczuwać bardzo silnie i wierzyć w coś bardzo silnie, bez cienia wątpliwości, a jednak to, co czujesz, i to, w co wierzysz, nie jest prawdą."

Piękna, wzruszająca, przenikliwa, trzymająca w dużym napięciu, przywołująca mnóstwo źródeł do przemyśleń i refleksji powieść. Czytanie jej sprawia ogromną satysfakcję, z zapałem delektujemy się poruszanymi aspektami społecznymi, którym autorka we właściwym sobie błyskotliwym stylu poświęca mnóstwo uwagi, nie tylko proponując silny dotyk istoty problemu, ale również tworząc wokół niego fantastyczną wielobarwną otoczkę. Wspaniałe spinanie klamrą kilku równoległych wątków, każdy z osobna tworzy porywającą opowieść, ale wspólnie mocniej potęgują przyjemność i zadowolenie z ich przeżywania. Jeszcze długo po zakończeniu przygody czytelniczej pobrzmiewa jej wydźwięk, nakłania do dostrzegania analogii w otaczającym świecie, wyłapywania tożsamych elementów, szukania odpowiedzi na rodzące się w trakcie lektury pytania o cechy natury człowieka.

To, co czyni ludźmi silnymi, ułatwia odnoszenie życiowych sukcesów, definiuje zwycięskie nuty, zapewnia sukcesywny rozwój i samorealizację, może stać się również w ironiczny i przewrotny sposób wyzwalaczem przegranej, porażki, klęski, zgorzknienia i rozgoryczenia. Poczucie własnej wartości, jeśli podważane i kwestionowane w oczach innych lub nas samych, mocno osadza się w człowieku, niczym choroba przenika jego osobowość, nadaje złowrogie brzmienie i kroplami powoli napełnia myśli i czyny trucizną zawiedzenia i rozczarowania. Wszystkie bodźce reakcji zewnętrznego środowiska, interpersonalne relacje, odbierane są wówczas wyjątkowo wrażliwie, bezpośrednio, jako przygana, krytyka, bezpośredni atak, a okazywane życzliwe gesty okazują się niewystarczające lub zniekształcone przez soczewkę wewnętrznych wątpliwości i rozterek.

Dojmująca samotność, pomimo obecności kochających osób, chęć oderwania się od pozornie bezpiecznego azylu w celu poszukiwania potwierdzenia własnej wyjątkowości, odseparowanie się od nadawanych etykiet i narzuconych oczekiwań. Indywidualizm, odrębność, zagubienie w tłumie, z jednej strony ucieczka przed wpasowaniem się w zunifikowane wytyczne i standardy społeczne, a z drugiej strony usilne pragnienie zgodnego przystosowania się do wzorców zrozumienia i akceptacji. Negacja części samego siebie, włączenie mechanizmu autodestrukcji, sabotowanie własnych osiągnięć, karanie się za złudne przewinienia. I jeszcze nakładający się na to klimat amerykańskiego miasteczka, w którym każdy zna każdego, wszystko o nim wie, zaś opinia publiczna z równą intensywnością gotowa jest nieść pomoc, jak i wykluczyć ze swojego grona.

Cressida Mayfield, młodsza córka byłego burmistrza Kartaginy, ginie w niewyjaśnionych okolicznościach na terenie rezerwatu leśnego Nautauga, w okolicach jeziora Ontario. Niestety, poszukiwania dziewiętnastoletniej dziewczyny nie przynoszą rezultatu, choć zaangażowało się w nie mnóstwo służb i osób. Zniknięcie Cressidy porusza lokalną społeczność, kładzie się cieniem na mieszkańcach, w dramatyczny sposób dotyka jej najbliższych. Przyglądamy się cierpieniu rodziców dziewczyny, kształtowaniu ich wzajemnych relacji, znaczącym zmianom dokonującym się w małżeństwie, jak również w każdym z nich z osobna, sposobom radzenia sobie z bolesną stratą i niedającymi spokoju wątpliwościami. To też bolesna ścieżka pokonywana przez Juliet, siostrę zaginionej, próbującej odnaleźć się w zaistniałej sytuacji, w pewien sposób czującej się współodpowiedzialnej za zniknięcie Cressidy.

Podejrzenia policji padają na kaprala Bretta Kincaida, przyjaciela rodziny, byłego narzeczonego Juliet, bohatera wojennego, okaleczonego fizycznie i psychicznie podczas służby dla kraju. Rewelacyjnie sportretowana postać, wyrazista i przekonująca, której historia odwołuje się do mentalnych uwarunkowań funkcjonowania żołnierzy podczas wojskowych operacji, intensywnych wyrzutów sumienia wykraczających daleko poza bezpieczną skalę ludzkiej tolerancji, pragnienie odpokutowania za winy popełnione w imię miłości do ojczyzny, przenoszenie brutalnych obrazów wojny do życia po niej, czy zapewnienie odpowiedniego wsparcia dla weteranów wojennych. Intensywna, emocjonalna i inteligentna propozycja czytelnicza, podobnie jak "Ofiara", która również zrobiła na mnie duże wrażenie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 552 stron, premiera 23.05.2017, tłumaczenie Katarzyna Karłowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis. :)

czwartek, 15 czerwca 2017

BLIŹNIĘTA Z LODU S.K. Tremayne

"Czasem wszystko jest zupełnie inne, niż sobie wyobrażamy, a czasem to, co uważaliśmy za rzeczywistość, w ogóle nie istnieje."

Thriller przykuwający do fotela na kilka wspaniałych godzin zaczytania, wprost nie można się od książki oderwać, całkowicie pochłania nas wyspiarski klimat owiany zajmującymi psychologicznymi wątkami. Nie jest to propozycja czytelnicza dla kogoś, kto oczekuje spektakularnych akcji, relaksu w lekkiej formie podszytej dreszczykiem, tu trzeba mocno zagłębić się w intrygującą fabułę, pozwolić zaprosić się do wciągającej, choć mrocznej gry, bazującej głównie na empatii, umiejętności wczuwania się w sytuację poszczególnych członków rodziny dotkniętej tragedią. Wiele interesujących perspektyw nakłada się na siebie, wzajemnie oddziałuje, ale też zmusza do dryfowania od jednego przekonania do drugiego, jakże rozbieżnych w wydźwięku i kolorystyce.

Doskonale prowadzone aspekty związane z istotą tożsamości, czynnikami ją określającymi, pomieszaniem własnego ja, łatwością podmiany osobowości, jednak obciążoną potężnymi kosztami. Ogromne poczucie straty, skrywana wściekłość, jednoznaczne osądzenia, silne wyrzuty sumienia, których nie da się niczym przytłumić, czasowo oswoić czy choćby na chwilę zamknąć w zakamarkach niepamięci w poszukiwaniu ulgi i wyciszenia. Głos bólu i cierpienia przebija się ponad szum pieśni wiatru smagającego ostre skały odizolowanej wyspy, echo niewyraźnych głosów z przeszłości pobrzmiewa na mokradłach i wrzosowiskach, mętne cienie utraconych nadziei odbijają się w rytmicznie pulsującym świetle latarni, zaś ponure i złowrogie przeczucia przebijają się przez gęstą mgłę i ciemne chmury. Nastrój wywołujący ostre dreszcze niepokoju, trzymający w niepewności, ocierający się o granice szaleństwa, misternie podsycający ogień narastającego napięcia, milczącej groźby i nieuchwytnego niebezpieczeństwa.

Autor rewelacyjnie odmalowuje portret matki, która rok temu, w dramatycznych okolicznościach, traci jedną z córek bliźniaczek. To czasowe zawieszenie w realnym świecie, próby nadania codzienności normalnych rytmów, trwania w pozornym obrazie połączonej silnymi więzami rodziny, a przy tym pielęgnowania w pamięci chwil szczęścia z czasów sprzed tragedii. Z uwagą przyglądamy się staraniom Sarah odnalezienia równowagi, porozumienia z mężem i okazywania głębokiego uczucia córce, która wymaga teraz szczególnej troski i uwagi. Decyzja o wyprowadzce do zrujnowanej posiadłości na szkockiej wyspie Torran, zachwycającej pięknymi krajobrazami i zapewniającej pożądane odosobnienie, wydaje się radykalnym posunięciem w życiu rodziny, jednak może właśnie tam rany po stracie dziecka zaczną się zabliźniać, wątpliwości rozpływać wyparte przez logiczne wytłumaczenia, dezorientacja zmieniać w pewność, a dźwięki żałoby i tęsknoty powoli wytracać intensywny rytm. Czy uda się ocalić rodzinę przed rozpadem? A może wyspa okaże się pułapką, z której nie da się już uciec?

Także postawa Andiego, jako ojca i męża, budzi w czytelniku wiele emocji, wywołuje skrajne interpretacje, jego czyny momentami wydają się dziwne i niewłaściwe. Często zastanawiamy się, dlaczego mamy wrażenie, że jego działaniami nie kierują logiczne wytyczne, jakby nie do końca identyfikował się z następującymi po sobie zdarzeniami, przybierał pozy niezgodne z tym, czym kieruje się jego serce i podpowiada mu rozum. Ale właśnie o to chodziło, o dodanie do historii surrealistycznego kluczowego elementu, bolesnej, przytłaczającej, wymykającej się rozsądnym wyjaśnieniom rzeczywistości. Finałowa odsłona udowadnia, że jest to błyskotliwie przemyślana powieść, w której każde słowo ma istotne znaczenie, nadaje sprawie określony kierunek doszukiwania się winnych, przywiązuje odbiorcę do wysuwanej koncepcji scenariusza zdarzeń, aby w miarę odsłaniania kolejnych szczegółów sporo zakwestionować, zaskoczyć formą i istotą prawdy, a przy tym pozostawić szczyptę niedopowiedzenia, skrawki domniemań do wyjaśnienia przez czytelnika, uwierzenia lub nie w podsuwane rozwiązanie, dla mnie w pełni przekonujące.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 332 strony, premiera , tłumaczenie Robert Kędzierski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. :)

środa, 14 czerwca 2017

PRZEBIEGŁA I RUDA John D. MacDonald

TRAVIS MCGEE tom 4

"I odnoszę wrażenie, że to ostatni moment w historii, kiedy takie wyrzutki jak ja mają szansę uchować się w zakamarkach i szczelinach ogromnej, sztywnej struktury coraz bardziej skodyfikowanego społeczeństwa. Za pięćdziesiąt lat dopadliby mnie na ulicy, wywiercili mi małe dziurki w czaszce i przerobili na rozsądnego, odpowiedzialnego, dostosowanego obywatela."

Interesująca rozrywka czytelnicza, nie tylko w aspekcie wątku kryminalnego wzbogaconego o elementy sensacji, ale również z perspektywy bogatego obyczajowego i kulturowego tła Ameryki lat sześćdziesiątych. Właśnie to społeczne zaplecze powieści nadaje jej szczególnego klimatu, obserwacja powszechnych trendów i dostrzeżenie przyszłych skutków ich oddziaływania na amerykański naród, choć z pewnością nie tylko. Napisana ponad pięćdziesiąt lat temu, wciąż w fascynującym stylu proponuje zajmującą i barwną przygodę czytelniczą.

Podobało mi się budowanie napięcia, nie poprzez dynamiczność przebiegających zdarzeń, ale jako efekt nieoczekiwanych obrotów spraw. Mimo, że zagadka kryminalna nie była mocno skomplikowana, to i tak w pewien sposób dałam się zaskoczyć jej finalną odsłoną. Świetnie sportretowany główny bohater, w wielu zachowaniach otwarty i bezpośredni, ale też potrafiący być delikatnym i szarmanckim. Kieruje się własnymi etycznymi wytycznymi, którym pozostaje wierny i oddany. Inteligencja, lojalność i uczciwość są jego atutami, choć lubi też nieco naginać rzeczywistość do detektywistycznych potrzeb czy opierać się na intuicyjnych odczuciach.

Książka na jedno posiedzenie czytelnicze, idealna na wieczorny relaks, podkręcająca pracę szarych komórek przy rozwiązywaniu kryminalnej zagadki, choć nie jest szczególnie trudnym wyzwaniem, to jednak miło angażujemy się w akcję. Chętnie sięgam po ciekawie skonstruowane kryminały, w czystym klasycznym stylu, umiejętnie przyciągające uwagę czytelnika, gdzie nie potrzeba nadzwyczajnych efektów, aby intrygująca fabuła wciągnęła, porwała w przypuszczenia i domysły, a jednocześnie pokazała meandry mrocznej natury człowieka i jeszcze przyprawiła wszystko szczyptą dobrego humoru. Bardzo wdzięczne zaczytanie, po które warto sięgnąć.

Travis McGee, prywatny detektyw, konsultant od odzyskiwania ukradzionego mienia, przyjmuje zlecenie od jasno błyszczącej w oczach fanów gwiazdy filmowej, której pozytywny wizerunek może zostać zniszczony przez krępujące materiały, dowody bulwersujących opinię publiczną grzechów z niedawnej przeszłości. Należy szybko i dyskretnie odnaleźć źródło finansowego i emocjonalnego szantażu, odzyskać materiały kompromitujące aktorkę, nie pozwolić, aby sprawa ujrzała światło dzienne, a tym bardziej dostała się do mediów. A lista podejrzanych jest bardzo długa. Ponadto dochodzi do zagadkowych morderstw osób powiązanych ze sprawą. Aby dotrzeć do prawdy trzeba wyruszyć tropem pozostawionych śladów, przemierzyć Amerykę ze wschodu na zachód. Travisowi towarzyszy błyskotliwa i operatywna asystentka aktorki, Dana Holtzer.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 288 stron, premiera 24.05.2017 (1964)
tłumaczenie Anna Esden-Tempska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. :)

wtorek, 13 czerwca 2017

BUSOLA Mathias Enard

[PRZEDPREMIEROWO]

"...w jaki sposób to, co uważamy za czysto "orientalne", często jest tak naprawdę naśladowaniem elementu "zachodniego", który z kolei wcześniej zmodyfikował inny "wschodni" element... Wschód i Zachód nie pojawiają się nigdy oddzielnie, zawsze są splecione, obecne w sobie nawzajem..."

Wielka przyjemność czytelnicza, jak już wejdzie się w niesamowicie wykreowany klimat, człowiek za nic nie chce się od książki odrywać, całkowicie pochłania uwagę, kreśli wspaniałe obrazy, odwołuje się do wiedzy z różnych gałęzi sztuki, bogatego arabskiego i europejskiego dorobku kulturowego, a przy tym nakłania do pogłębionych refleksji. Niezwykła podróż czytelnicza, po którą sięgać można niejednokrotnie, aby nasycać zmysły jej niepowtarzalnym smakiem, sugestywnymi malowidłami kreślonym słowami, muzyką wzmocnioną orientalnymi nutami i pulsującymi rytmami brzmienia natury człowieka.

Pasja podróżowania, poznawania tego, co nowe, ale również odnajdywania odcieni tych nowości w macierzystej rzeczywistości. Powiązania Europy i Orientu, wzajemne inspiracje, naśladowania i natchnienia, dostrzegane w ogólnym zarysie i detalach dzieł artystycznych. Książka robi spore wrażenie, staje się inspirującym źródłem poznawania obcej kultury, ale czy faktycznie właśnie tak bardzo odległej jak nam się wydaje? Przeplatanie wybranych ujęć w literaturze, poezji, muzyce, malarstwie, historii, architekturze. Spojrzenie na lingwistykę, etnologię, nauki polityczne i religię. Symboliczna busola, wskazująca wschodni kierunek, podpowiadająca właściwy wydźwięk, przypominająca Orient bez przemocy, zbiór przedstawień, z którego każdy, niezależnie od tego, gdzie się znajduje, może czerpać do woli.

Podobieństwa, zbieżności, wydobywanie wyobrażeń z tego, co stworzyli inni, ale też perspektywa odnajdywania wspólnych tożsamości. I to, co tak szczególne, pozbawione narzucanych idei, terroryzmu, dżihadu, bezprawia, mateczników gwałtu i tyranii. Obraz Orientu bez agresji, którym chcielibyśmy cieszyć zmysły, jednak w świetle obecnych zatrważających wydarzeń, staje się jakby odległy, zapomniany i mniej zrozumiały. Fascynacja i zauroczenie wycofane przez lęki i obawy, wojenne nastroje, ogromne poczucie bezsilności i niezgody na to, co jest niszczone bezpowrotnie, choćby syryjskie architektoniczne pomniki starożytnej przeszłości. Książka staje się ważnym przypomnieniem dobrego, budującego mosty porozumienia, znajdującego uniwersalny język i płaszczyznę pojednania. I jeszcze ciekawe do rozważenia odniesienie się głównego bohatera do pozbawionej silnego spoiwa współczesnej europejskiej tożsamości, gdzie wiodące stery przejmują cele, dążenia i ambicje poszczególnych narodów.

Franz Ritter, wiedeński muzykolog, uśmierza opium ból wywołany ciężką chorobą. W ciągu jednej bezsennej nocy zanurza się w świat wspomnień, marzeń sennych, koszmarów, zapamiętania. Złudne nadzieje przenikają do fantazji i miraży, fragmenty faktycznych wydarzeń przedostają się do urojeń i iluzji. I ważna w życiu Franza obecność Sary, kobiety pozostającej nieuchwytnym spełnieniem, obsesyjnym miłosnym pragnieniem, będąca w centrum reminiscencji, prawdziwych i odtwarzanych podróży po Bliskim Wschodzie, tureckich, syryjskich, perskich, libańskich historii. Spotkanie dwóch indywidualności, naukowców, miłośników orientalnej kultury. Piękny, zmysłowy, błyskotliwy, plastyczny styl narracji, wywołujący sprzężenie zwrotne z czytelnikiem, dialog ponad podziałami. Ogromna satysfakcja czytelnicza, długo pozostaje i wybrzmiewa w człowieku.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 512 stron, premiera 14.06.2017 (2015)
tłumaczenie Magdalena Kamińska-Maurugeon
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. :)