niedziela, 9 sierpnia 2020

MATRYCA. Jak DNA programuje nasze życie

ROBERT PLOMIN

"DNA to największa systematyczna siła – matryca – która sprawia, że jesteśmy."

Fascynująco i aktywizująco snuje się wizje genetycznej przyszłości człowieka. Tematyka bardzo mnie przyciąga, zwłaszcza, że w ostatnich dziesięcioleciach jesteśmy świadkami wielu przełomowych odkryć w badaniach struktur i funkcji DNA. To, co wyczytałam w książce, różni się od tego, co nauczano mnie w szkole średniej w klasie biologiczno-chemicznej. Obecny stan wiedzy nie tylko wywrócił do góry nogami postrzeganie świata, społeczeństwa, otoczenia, jednostki i rozumienia nas samych, ale również uległ zdumiewającemu uszczegółowieniu. W aspekcie determinacji osoby, określenia zespołu względnie trwałych cech jednostki, różniących ją od innych jednostek, wyszliśmy z ery środowiskowej a wskoczyliśmy w geny, co zaowocowało dalekosiężnymi konsekwencjami dla cywilizacji. Odkrycia genetyczne znalazły przełożenie na grunt psychologii, nowych tez i interpretacji. Zaledwie 1% DNA stanowi o naszej indywidualności.

I właśnie zerkanie na psychologię z perspektywy genów dominuje w publikacji. Robert Plomin, profesor genetyki, dzieli się spostrzeżeniami i wynikami badań przeprowadzonymi przez jego zespół w ciągu trzydziestu lat. Wiele z przytoczonych podsumowań i wniosków zaskakuje, wzbudza kontrowersje, skłania do refleksji i dalszych poszukiwań odpowiedzi. Jesteśmy świadkami reorganizacji założeń mechanizmów i praw rządzących psychiką i zachowaniami człowieka. Z niedowierzaniem odrzucamy tezę, że to nie rodzicielstwo, edukacja, życiowe doświadczenia, a geny są najważniejszym faktorem nas kształtującym, że wyjaśniają połowę zmienności psychicznej, że odpowiedzialne są za osobowość, zaburzenia i cechy poznawcze, przypisują określone predyspozycje i skłonności. Bo to właśnie DNA jest systematycznym, stabilnym i nieprzemijającym z czasem źródłem, siłą tego, kim jesteśmy, kim możemy być.

W pierwszej części książki autor zwięźle przedstawia metody używane w genetyce, skupia się na eksperymentach społecznych i biologicznych. Przybliża pięć najistotniejszych odkryć ostatnich dekad w genetyce. Składnia genetyczna w miarach środowiskowych, amplifikacja genetyczna z wiekiem, związki genetyczne między normalnym a anormalnym zachowaniem, brak konkretnego przypisania genów do konkretnych cech, i ostatnie, dzieci dorastające w tej samej rodzinie są od siebie tak różne, jak te wychowujące się w zupełnie różnych domach. Wszystko popiera ciekawie przedstawionymi wynikami badań. W drugiej części publikacji przybliża podstawowe pojęcia z dziedziny DNA, tak aby lepiej zrozumieć elementy dokonującej się rewolucji w psychologii.

Książkę czytałam z entuzjazmem i przyjemnością. Przyjazny styl narracji, każdy się w niej odnajdzie, nawet osoby, które na co dzień nie mają do czynienia z genetyką i psychologią. Z jednej strony daje ogólne zrozumienie zagadnień, tak aby łatwo było się w nich poruszać, z drugiej przytacza wyczerpujące informacje, które zainteresują osoby bliżej zaznajomione z obiema dziedzinami. Przebija wysokie zrozumienie tematyki, pasja odkrywania, chęć zgłębiania tajemnic. Nie jest to jednak lektura, którą można szybko pochłonąć, wymaga kilka wieczorów uważnego czytania, tak aby jak najwięcej zrozumieć, dostrzec zależności, przekonać się do wysuwanych idei i sugestii. Popularnonaukowa przygoda, do której, za jakiś czas, po poznaniu podobnych publikacji, chętnie powrócę, dla lepszego zrozumienia, docenienia, być może pokuszenia się o polemikę, choćby z ujęcia struktur społecznych, polityki równych szans, mobilności.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa (genetyka, psychologia), 336 stron, premiera 11.03.2020 (2018)
tłumaczenie Zuzanna Lamża
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Copernicus Center Press.

sobota, 8 sierpnia 2020

PONAD ŚWIATEM

SCOTT ELLSWORTH

"Tak bardzo przywykliśmy do udogodnień w codziennym życiu, że nasza energia nie jest pochłaniana przez sztukę życia, przez co energia ta szaleje w pragnieniu sensacji." Eric Shipton

Bardzo wysoko oceniam książkę, wzorcowo opisuje fragment historii himalaizmu, sprawia, że nie chce się oderwać od snutych opowieści. Połączenie tego, co w wysokogórskiej wspinaczce najcenniejsze z wyjątkowo barwnie odmalowanym tłem społecznym i politycznym. Wszystko rozpisane w plastycznej i przekonującej narracji. Nie tylko przenosimy się w obrazowo naświetlone realia lat trzydziestych, czterdziestych i pięćdziesiątych dwudziestego wieku, przeżywamy zmagania wielkich talentów pragnących zerknąć w oczy najbardziej onieśmielających szczytów na Ziemi, ale również zaglądamy głęboko w pragnienia, marzenia i pasje zwykłych ludzi.

Najwyższe i najgroźniejsze góry świata przyciągają rozmaitych śmiałków, mamią majestatem, pięknem i surowością, ale też pochłaniają życie dziesiątek istot ludzkich. Ekstremalne warunki, czyhające na każdym kroku niebezpieczeństwa, wszechobecny duch śmierci, nie są jednak w stanie osłabić silnej determinacji i odwagi w procesie przesuwania zasięgu ludzkiego poznania, naginania granic wytrzymałości organizmów, a wręcz odwrotnie, intensyfikują pobudzanie wyobraźni i wzmacniają aspiracje. Zajmująco wczytujemy się w opowieści o tych, którym góry odmówiły wstępu i o tych, którym pozwoliły dotrzeć do miejsc, które wcześniej spowite były wielką aurą tajemnicy i boskości. Przebija się ogromny szacunek wobec górnych krańców planety.

Materiał przygotowany przez Scotta Ellswortha pozwala wnikliwie prześledzić, jak zmieniało się podejście wspinaczy do profesji, dyktowane były nowe reguły gry zdobywania ośmiotysięczników, rewolucjonizowano skojarzenia nowoczesnych wspinaczek, udoskonalano narzędzia i techniki. Początkowe zakrojone na szeroką skalę ekspedycje, nagłośnione w mediach, dysponujące ogromnym budżetem, ustępują miejsca kameralnym wyprawom. Widzimy jak poszczególne nacje próbują zapisać się na pierwszych miejscach wśród zdobywców. Do wyścigu stają Anglicy, Niemcy, Austriacy, Amerykanie, Szwajcarzy, Włosi, Francuzi, Rosjanie, Nowozelandczycy i Japończycy. Oczywiście liczne odniesienia do Szerpów. Znajdziemy też wzmiankę o Polakach.

Dawno tak intensywnie nie zaczytywałam się w literaturze górskiej, nie tylko ze względu na bogactwo interesujących informacji, ale także z powodu wysokiego kunsztu pisarskiego. Wiele faktów wzbogaciłam merytorycznie i uporządkowałam chronologicznie, tak od strony wiedzy widocznej z lotu ptaka, a w zasadzie himalajskich szczytów, jak i w zakresie szczegółowych danych, w rzeczywistości realizacji wyjątkowych wyzwań zwieńczonych pobytem w chmurach. Ellsworth bazuje na szerokim spektrum materiałów prasowych, relacji, książek. Znakomite przygotowanie i zamiłowanie do zgłębiania śladów pozostawianych przez ludzi w Himalajach.

6/6 - rozkosz czytania
literatura faktu, himalaizm, 396 stron, premiera 02.07.2020, tłumaczenie Anna Bereta-Jankowska
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

PODGLĄDACZKA

CAROLINE ERIKSSON

"...i piekło nie zna gorszej furii niż szał zdradzonej kobiety."

Początkowo zapowiadało się, że będzie to thriller jakich wiele miałam okazję poznać. Jednak w miarę zagłębiania się, zrozumiałam, że ta podróż przybierze frapująco odmienną kolorystykę. Caroline Eriksson przygotowała nęcące obrazy opowieści, a wiele w nich wybrzmiewało intrygująco i wciągająco. Skonstruowała wielowarstwową fabułę ze szczelnie przylegającymi wątkami, mocno uzależnionymi od siebie, ale bez relacji nadrzędności i podporządkowania. Każdy aspekt pełnił ważną funkcję, trzeba wychwycić najdrobniejsze podpowiedzi.

Wydawało się, że podążać się będzie w określonym kierunku, kiedy pisarka nagle zmieniała wiatr intrygi i wprowadzała na teren zaskakujących przypuszczeń i interpretacji. Odkształceniu ulegały nie tylko okoliczności i zabarwienia postaci, ale także przedmiot naszego zainteresowania. Thriller nie prowadził utartymi szlakami, oferował znacznie więcej, w pewnym stopniu redefiniował pojęcie samotności, bólu, wstydu, wyrzutów sumienia, strachu, obsesji, przyjaźni i miłości. Pozwalał spojrzeć na nie z innej niż zazwyczaj perspektywy, ale nie zapominał o ich tradycyjnej istocie, nieograniczonym zasięgu i trudnej niejednoznaczności. Rozszyfrowanie poplątanych węzłów nici prowadzących ku prawdzie dostarczało mnóstwo zabawy i satysfakcji. Książkę warto uwzględnić w planach czytelniczych, proponuje wciągająca grę wypełnioną refleksjami, ambitną rozrywkę, która zadowoli wymagających odbiorców szukających czegoś więcej niż tylko dreszczyku emocji.

Elena jest w trakcie separacji z mężem, ciężko przeżywa rozstanie z ukochanym, jako pisarka odczuwa niemoc twórczą. Kobieta wynajmuje dom. Z braku towarzystwa zerka w okna posesji usytuowanej obok. Dostrzeżone szczegóły w podglądanej rodzinie nie dają jej spokoju, zaś znajomość z czternastoletnim sąsiadem przekierowuje myśli z własnej sytuacji na doświadczenia innych. Z każdym dniem opanowuje ją coraz silniejsze przekonanie, że w rodzinie chłopca nie dzieje się tak, jak powinno. Podąża tropem czegoś szczególnego, przykrego i przerażającego. Wówczas wyobraźnia postanawia dać znać o sobie, Elena w zapale tworzy książkę, jednocześnie angażuje się w udzielenie pomocy. Do czego doprowadzą ją zatrważające podejrzenia? Kiedy przekroczy granicę psychicznej wytrzymałości? Jak poradzi sobie z bolesną stratą bliskiej osoby? I coś, co mnie szalenie ciekawi, dlaczego zaburzenia adaptacyjne bywają tak różnie odbierane?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 336 stron, premiera 08.07.2020 (2017), tłumaczenie Agata Teperek
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 6 sierpnia 2020

JEDNA CHWILA W DZIEJACH WSZECHŚWIATA

MICHAŁ HELLER

"Ambicje są dobrą rzeczą. Ale trzeba trzymać je w ryzach, bo łatwo mogą stać się siłą niszczącą."

Po wspaniałej przygodzie w ramach „Wielkiego spektaklu na niebie” Marco Bersanelliego, postanowiłam kontynuować pogłębianie wiedzy z kosmologii, sięgać po bardziej zindywidualizowane opracowania, skupiające się już nie na wizjach wszechświata, ale na dorobku konkretnego uczonego. Dlatego chwyciłam za „Jedną chwilę w dziejach wszechświata. Lemaître i jego Kosmos”. Popularnonaukowe spotkanie zaliczam do udanych i atrakcyjnych, choć liczyłam na więcej materiału.

Główny głos oddano Georgesowi Lemaître, belgijskiemu duchownemu i uczonemu, zamieszczając jego teksty, o hipotezie Pierwotnego Atomu i zagadnieniach rozszerzającego się wszechświata. Przejrzyście zaprezentowane, lecz ze względu na moje początki z kosmologią, jeszcze nie byłam w stanie je w pełni zrozumieć. Właśnie po to sięgam po tego typu książki, aby utrwalać znane już informacje, ale przede wszystkim by zdobywać nowe i podejmować próby ich usystematyzowania w pamięci. Kiedy przeczytam więcej publikacji poświęconych pionierskim myślom współczesnej kosmologii, podstawom obecnego standardowego modelu kosmologicznego i poszukiwaniom kosmologii kwantowej, chętnie powtórzę spotkanie z "Jedną chwilą w dziejach wszechświata".

Autor opracował interesujące wprowadzenie, obejmujące rzut oka na postrzeganie wszechświata, kierunki badań kosmologii dwudziestego wieku, znaczące punkty życiorysu Lemaître, filozoficzne i teologiczne powiązania. Nawiązał do znaczących prac uczonego. Skomponował zakończenie, w którym przebija się myśl niejako równoległych odkryć naukowych i trudności w jednoznacznym przypisaniu autorstwa. Jak wyglądał zalążek teorii globalnej ekspansji wszechświata, uciekania od siebie galaktyk, z ciągle rozszerzającymi się prędkościami? Jak twórczo żyć w zgodzie z głęboką wiarą religijną i naukowymi przekonaniami? Ciekawe bliższe zaznajamianie się z kosmologią.

4/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (kosmologia), 212 stron, premiera 12.02.2020 (2008)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Copernicus Center Press.

ZŁOWROGIE NIEBO

ALEX KAVA

RYDER CREED tom 5

"...przeżywa całą masę wewnętrznych burz. A niektóre z nich potrafią rozerwać człowieka od środka."

Zgrabnie napisana powieść, chętnie poruszamy się w jej przestrzeni, sympatycznie pomaga złapać chwilę relaksu. Alex Kava nie konstruuje złożonej fabuły, nie rozbudowuje mocno wątków, ale dostarcza kilka frapujących kierunków, którymi warto podążać. W początkach książki wybrzmiewają sensacyjne nuty, to właśnie im podporządkowany jest scenariusz zdarzeń, z mroczną tajemnicą o podłożu spiskowym, widowiskowymi incydentami opartymi na bezpośrednim zagrożeniu życia, pospiesznej ucieczce i konsekwentnym pościgu. Analityk komputerowy laboratorium chemicznego i pracownik agencji reklamowej zostają zastrzeleni zaraz po odkryciu przez nich mega niepokojących informacji. Frankie Russo, telefoniczny świadek zabójstwa, tworząca kampanie reklamowe klientów, szybko uświadamia sobie, że ktoś bezwzględnie tuszuje jakikolwiek wyciek danych o obecności czynnika rakotwórczego w produktach spożywczych firmy działającej na międzynarodowym rynku.

W miarę rozwijania się akcji klimat sensacji i kryminału rozmywa się, a ster przejmuje potężny i bezlitosny żywioł natury, jakim jest tornado. Zagrożeniem i mordercą staje się coś, nad czym nie można zapanować, ani nawet przewidzieć pojawienia się. Wówczas do akcji wkracza kluczowa postać serii Ryder Creed, dawniej żołnierz piechoty morskiej, służący w jednostce specjalnej K9 w Afganistanie, a teraz prowadzący wspólnie z Hanną Washington schronisko dla psów szkolonych do poszukiwania osób i ciał zaginionych podczas naturalnych żywiołów. Zmienia się dynamika powieści, akcenty postawione są na ukazanie ciężkiej pracy psów, ich opiekunów i treserów. Czworonogi Grace i Scout wydają się skradać show powieści. Autorka zapoznaje z trybem pracy psów ratowników. W drugiej połowie książki napięcie nieco traci na intensywności, ale za to zyskuje na ilości incydentów. Historia nie ekscytuje znacząco, ale ciekawie angażuje, płynnie się ją poznaje, w zasadzie propozycja na jeden wieczór czytelniczy, można podsumować, dobra sensacja w pigułce. Warto nadmienić, że Kava w znacznym stopniu nawiązuje do innej napisanej przez siebie serii, sprowadzając z niej główną bohaterkę, poświęcając jej sporo miejsca i istotną funkcję w intrydze. Mowa o Maggie O’Dell błyszczącej w „Łowcy dusz” i „Zabójczym wirusie”.

4/6 – warto przeczytać
sensacja, 348 stron, premiera 25.06.2020 (2019), tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

CZŁOWIEK Z OŁOWIEM W BRZUCHU

JEAN-FRANÇOIS PAROT

NICHOLAS LE FLOCH tom 2

"Gdy raz wprawi się w ruch wyobraźnię, biada umysłowi, którym rządzi." Pierre de Marivaux

Pierwszy tom serii o młodym i ambitnym detektywie Nicholasie Le Floch, zatytułowany "Tajemnica Białych Płaszczy", wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, szybko się w nim odnalazłam, sympatycznie wciągnął w rozwiązywanie kryminalnej zagadki. Druga odsłona też mi się spodobała. Choć delikatnie mniej w niej napięcia, to potrafi trzymać dynamiczny rytm, kłaść nacisk na efektowne zdarzenia, frapująco rozwijać intrygę. Komisarz z Châtelet musi stawić czoło nie tylko mrocznej naturze mordercy, ale również oprzeć się naciskom dworskich manipulacji i spisków. Samobójcza śmierć porucznika gwardii francuskiej, syna hrabiego de Ruissec, uruchamia osobliwe i zaskakujące incydenty.

Po spektakularnym awansie Floch musi udowodnić swoją użyteczność nie tylko bezpośredniemu przełożonemu, ale również ministrowi policji, córce króla, kochance władcy, a nawet samemu Ludwikowi XV. Czasy we Francji niespokojne, na dworze królewskim wiele się dzieje, dlatego pewne działania muszą być podejmowane w pełnej konspiracji, niekiedy wbrew przełożonym. Śledztwo nie należy do łatwych, rozszerza się jego zakres, motywy zbrodni długo pozostają niejasne, tajemnice czekają na wyjaśnienie, niewiadome atrakcyjnie podkręcają snucie domysłów. Lista zagadek wydłuża się, przeszkody mnożą, okoliczności gmatwają, poszlaki wchodzą w sprzeczności, a niebezpieczeństwo staje się coraz groźniejsze. I jeszcze postaci wymykają się jednoznacznym interpretacjom, co pożądanie intensyfikuje detektywistyczny klimat.

Nie chodzi o jedną intrygę, a kilka spisków zawiązanych z różnych powodów. Jak zatem do tego wszystkiego podejść, aby wykazać się konieczną efektywnością? Atrakcyjnie obserwuje się siłę ludzkiego umysłu, wsłuchiwanie się w podszepty intuicji, zdolność do przeprowadzania złożonych dedukcji. Trzeba wkraczać do akcji niekoniecznie ściśle trzymając się prawa, być gotowym na ryzyko, nie poddawać się mimo kolejnych krwawych dowodów i okrutnych zabójstw. Dość długo nie chwyta się na właściwego tropu powiązań między śmiercią młodego oficera a zabójstwem jego matki. Kolejne zdarzenia podsycają ciekawość, zmieniają kierunek dochodzenia, tym bardziej, że świadkowie wysyłają sprzeczne sygnały. Spotkanie z książką zaliczam do udanych, odpowiadał mi pomysł na fabułę, rozmach intrygi, rozwój zawodowy kluczowego bohatera, oraz oczywiście klimat przedrewolucyjnego Paryża i Wersalu, liczne nawiązania do ówczesnej kultury, sytuacji politycznej, historycznych zdarzeń, postaci i miejsc. Przyjemnie podrażniłam szare komórki.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 336 stron, premiera 02.07.2020 (2000)
tłumaczenie Elżbieta i Adam Aduszkiewiczowie
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

TAJEMNICA BIAŁYCH PŁASZCZY

JEAN-FRANÇOIS PAROT

NICHOLAS LE FLOCH tom 1

"Czasem w życiu zdarza się tak, że prawda i prostota okazują się najbardziej podstępne."

Pierwszy tom w fantastycznym stylu otwiera serię detektywistyczną z udziałem Nicholasa Le Flocha. Niemal wszystko mi się w nim podobało, począwszy od historycznego klimatu i płynnej narracji z wyśmienicie rozpisanymi dialogami, poprzez ciekawie skonstruowaną kluczową postać, którą natychmiast obdarza się sympatią, aż do umiejętnego angażowania w śledztwo. Skupiamy się na odkrywaniu fragmentów prawdy, wypatrujemy tropów, oddzielamy fałszywe ślady od cennych wskazówek, kwestionujemy oczywistości, potwierdzamy poprawność domysłów i modyfikujemy założenia. Intryga wciąga także dzięki mrocznym stronom osobowości postaci. Chociaż pod koniec przygody wkrada się lekka przewidywalność biegu zdarzeń, to nie mogło być inaczej, bo krok po kroku, z wyjątkową dbałością o szczegóły, prowadzeni jesteśmy ku kulminacyjnej scenie, gdzie wszystkie wątki zgrabnie dopasowują się. Intelektualny relaks z dreszczykiem, atrakcyjny wypełniacz wieczoru.

Przenosimy się do Paryża z tysiąc siedemset sześćdziesiątego pierwszego roku, w ponure dzielnice, mroczne zaułki, zdradzieckie domy publiczne. Towarzysząc głównemu bohaterowi poznajemy rozkład miasta, dostrzegamy rządzące reguły, uczymy się specyfiki, przenikamy atmosferę. Przoduje morderstwo, złodziejstwo, hazard i prostytucja. Nicholasowi Le Floch powierzono złożone śledztwo wyjaśniające osobliwe zniknięcie komisarza policji Guillauma Lardina i niecierpiącą zwłoki misję znalezienia odpowiedzi w delikatnej materii na rzecz króla Francji. Dwudziestodwuletni policjant przechodzi prawdziwy chrzest bojowy w roli debiutanta. Sprzymierzeńcami stają się doskonalone każdego dnia umiejętności dedukcji, wyostrzona intuicja prowadząca myśli w słusznym kierunku, bogata wyobraźnia podsuwająca niecodzienne obrazy, wyostrzony zmysł obserwacji, któremu nic nie umknie, właściwe kojarzenie informacji. Ale czy te umiejętności wystarczą w dochodzeniu tak dużego kalibru, ocierającego się o wagę państwową? Zwłaszcza, że nie ma mowy o opieraniu się, jak to mamy współcześnie, na zdobyczach nauki kryminologii. Wówczas nie przeprowadzano sformalizowanych sekcji zwłok, nie znano technik porównywania linii papilarnych, a już tym bardziej badań genetycznych. Podążając za siłą umysłu głównego bohatera chwytamy trop przestępców i rozwiązujemy zagadki. W niespiesznych rytmach, aby spokojnie rozważyć alternatywy, wyciągnąć jak najwięcej z zeznań świadków, dostrzec ważność dowodów, skojarzyć elementy łamigłówki i złożyć je w sensowną całość.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 500 stron, premiera 14.08.2019 (2000)
tłumaczenie Elżbieta i Adam Aduszkiewiczowie
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 2 sierpnia 2020

STRZELBY ZARAZKI STAL

JARED DIAMOND

"Nie gloryfikując bynajmniej ludów wywodzących się z zachodniej Europy, przekonamy się, że większość najbardziej podstawowych składników ich cywilizacji została stworzona przez ludy zamieszkujące inne części naszego globu, a następnie dopiero sprowadzone do zachodniej Europy."

Ostatnio mam szczęście do sięgania po naprawdę rewelacyjnie napisane książki z gatunku popularnonaukowych. Znajomość z nimi owocuje znacznym poszerzaniem horyzontów, cennym zdobywaniem interesującej wiedzy, przekalibrowaniem opinii, silnym impulsem do dalszych studiów. Nie inaczej jest z publikacją "Strzelby zarazki stal", która przez wiele dni zapewniała mi fantastyczne zaczytanie, wyjątkową rozrywkę intelektualną, frapujące interpretacje i zaskakujące idee. Zdecydowanie rekomenduję, aby uwzględnić w planach czytelniczych, literatura popularnonaukowa z górnej półki, która cieszy, relaksuje, wzbogaca.

Jared Diamond przybliża dzieje świata z perspektywy trzynastu tysięcy lat, koncentruje się nie na europejskiej i azjatyckiej odsłonie, co na docieraniu do ciekawych miejsc na innych kontynentach. Oczywiście, wszystko nawiązuje do zachodnich cywilizacji, lecz one same stanowią uzupełnienie omawianych bezpośrednich i pierwotnych przyczyn znacznej dywersyfikacji ludzkich społeczności skutkujących zrealizowanym łańcuchem wydarzeń historycznych. Frapująco poszukuje wzorca prawidłowości historycznych. Niezwykła rozmaitość ścieżek rozwoju ludów zamieszkujących poszczególne części globu, różne style życia, odmienne trajektorie władzy, dysproporcje rozwoju społecznego, politycznego i technologicznego. Fascynująco jest dokonywać porównań ludzkich społeczności z całego świata bez rasowych uprzedzeń i z góry ustalonych jedynie słusznych tez. Kto pozostał w tyle w kształtowaniu cywilizacji, kto wyprzedził innych, a kto zaginął niemal bez śladu. Bez ustanawiania mniej lub bardziej słusznych kategorii, ale przede wszystkim dlaczego? Czy tylko z powodu stopnia zaawansowania technik i instrumentów walki, organizacji władzy, zakaźnych chorób, stali, kultury, pisma, znaczenia jednostek, a może również środowiska naturalnego, natury biologicznej, klimatu. Zerkamy na teorie, które nie wytrzymały próby czasu, obalamy błędne założenia, wnikamy głęboko w subtelne analogie, chwytamy nowe interpretacje.

Autor posługuje się lekkim i przyjaznym językiem, pomimo ogromnej szczegółowości potrafi sprawić, że płynnie mknie się po stronach publikacji. Nie popada w żargon, stawia na przystępną popularną formę przekazu. Wciągamy się od pierwszych stron, poddajemy klimatowi naukowych rozważań, wykształcamy zmysł interesujących analiz w ujęciu przyczynowym i skutkowym, poszukujemy przekonujących argumentów, dostarczamy rzetelnych uzasadnień, wysuwamy merytoryczne podsumowania. Diamond z szerokiej panoramy prowadzi ku wiedzy. Poruszamy się po obszarach historii i geografii, intensywnie zahaczamy o socjologię, biologię, antropologię, lingwistykę. Wiele informacji ulega powtórzeniu podczas kolejnych rozdziałów, jednak dla mnie to plus, bo dzięki temu stwarzana jest okazja na ugruntowanie tematu, powrót do kluczowych tez, umiejscowienie kontekstu w wielostronnym wymiarze. Pełne poznanie książki to cykl spotkań rozłożonych w czasie, ponieważ oprócz tego, co znajdziemy na łamach jej stron, sugestywnie zachęca do dalszych wnikliwych poszukiwań wiedzy, sprawdzania wybranych informacji, wyciągania bliskich tematycznych wiadomości, tropienia analogicznych porównań i zaprzeczeń.

6/6 - rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa (historia), 670 stron, premiera 07.07.2020 (1997)
tłumaczenie Tomasz Tesznar
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl