poniedziałek, 25 maja 2020

BEZDROŻA Arne Dahl

SAM BERGER I MOLLY BLOM tom 2

"Można się zastanawiać, czy ze wszystkich milionów gatunków zwierząt to nie my dzierżymy palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o nieludzkość."

Pierwszy tom wywarł na mnie ogromne wrażenie, przy drugim też bawiłam się mocno i satysfakcjonująco. Powieść charakteryzuje specyficzny i nietuzinkowy klimat mroku, frapujących niedopowiedzeń i zamglonych obrazów. Arne Dahl rewelacyjnie przykuwa uwagę do stron książki, umiejętnie sprawia, że wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, za nic nie chce się wychodzić z ciągu snucia domysłów i przypuszczeń, jak bardzo byłyby szalone, to i tak nie w pełni dorównują pomysłowości autora. Nic nie jest takim, jaim się wydaje, śledzimy główny trzon scenariusza zdarzeń, podlegający wyjątkowo zaskakującym zwrotom akcji, jednocześnie zagłębiamy się w wyłaniające się z ciemności warstwy zagmatwanych tajemnic, kłamstw i manipulacji.

Szczególny styl narracji sprawia, że wszystko spowija gęsta śnieżna zasłona zadziwiających incydentów, wyjątkowo trudno przebić się przez mroźne oblicze mordercy, poznać nie tylko jego oficjalne motywy, ale przede wszystkim skrywane pobudki. W zamieci ściśle powiązanych ludzkich losów, początkowo do głosu dochodzą niewyraźne rozbrzmiewające echa przeszłości, z czasem przekształcają się w przerażająco wybrzmiewającą melodię szaleństwa i obsesji. Trzeba uważnie wsłuchiwać się w różnorodne barwy rozpisane dla bohaterów, pojedyncze słowa okazują się wskazówkami, zaś przypadkowe frazy podpowiedziami, w procesie docierania do prawdy. Atrakcyjne osobowości kluczowych postaci i ciekawe rysy drugorzędnych charakterów, stanowią rytm zagadki kryminalnej, zaś takty rozpisane są przez elementy cechujące gatunek thrillera.

Nie ma opcji, aby zabierać się za drugą odsłonę serii bez znajomości pierwszej, są tak mocno ze sobą powiązane, że rozerwanie wspólnych nici okazałoby się błędem. Trzeba od początku być w historii, aby w pełni cieszyć się poznawaniem, pozwolić akcji rozwinąć się we właściwym tempie, dać bohaterom odpowiedni czas na podejmowanie trudnych decyzji i brzemiennych w skutki działań. Zatem świadomie nie zdradzam nawet drobnych informacji dotyczących fabuły, niezbędne wskazówki zawarłam przy opisywaniu spotkania z "Pustkowiami". Z niecierpliwością wyczekuję możliwości zanurzenia się w trzecim tomie, na tak porywające i ekscytujące książki zawsze znajdę czas, wyjątkowo przyjemnie się je przeżywa, wciągają maksymalnie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 398 stron, premiera 14.03.2018 (2017), tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 24 maja 2020

JEST KREW Stephen King

"Gdy umiera starzec, płonie cała biblioteka."
"Telefon pana Harrigana" to świetnie rozpisane opowiadanie, nie ma szkarłatu, jest natomiast stopniowo narastające napięcie, atmosfera ciemności, delikatna iskra mroczności. Takiego Kinga bardzo lubię. Ciekawie splatają się elementy realności i nierzeczywistości, czegoś wytłumaczalnego z czymś wymykającym się pojmowaniu rozumu, świata czystego światła, uosabianego przez dziecko, i mrocznej przestrzeni, do której wgląd ma starsza osoba. Doskonałe ujęcie zagrożeń czyhających na cywilizację z powodu gwałtownego wzrostu nowych kanałów komunikacji. Impuls wygody i bezpośredniości szybko staje się czynnikiem ograniczającym zdolność i swobodę samodzielnego myślenia. Nastała era social mediów, niewiele jesteśmy w stanie zrobić, by zawrócić z kierunku nadmiaru miałkiej informacji, z wyjątkiem indywidualnej walki, choć wydaje się ona z góry skazana na porażkę.

"Życie jest tajemnicą. Śmierć też."
Jedno życie, "Życie Chucka", pozornie nic nie znaczy, a jednak pozostawia ślad w umysłach ludzi, rys zdolny za pośrednictwem drobnych przekazów naznaczyć ostateczny koniec. Ziemia targana licznymi klęskami, trzęsieniami, pożarami, powodziami, śmiercią internetu, upadkiem biznesu, skazuje cywilizacje na zagładę. W ostatnim świadomym spostrzeżeniu wszystkich jednoczy imię Chuck. Patrzymy na cofający się biologiczny zegar, z perspektywy umierającego człowieka, spełnionego mężczyzny, niewinnego chłopca. Szerokie ujęcie kondycji ludzkości skonfrontowanej z marzeniami i pragnieniami. Refleksyjne opowiadanie, frapująco brzmiące, podgrzewa emocje w szczególny sposób, uwzględniając życiową mądrość i lata doświadczeń.

"Kłamstwa to równia pochyła, jedno zwykle pociąga za sobą dwa następne."
"Jest krew, są czołówki" obrazuje jak bardzo zło może ukrywać się pod postacią dobra, a przy tym funkcjonować w zupełnej samowolności i bezkarności. Natychmiast wrzucani jesteśmy w wir tragicznych zdarzeń, utwierdzania amerykańskiego społeczeństwa o nieustannym zagrożeniu, podgrzewania atmosfery okrutnej przemocy. Wybuch bomby w gimnazjum zbiera obfite żniwo. Wszyscy koncentrują się na masakrze, natomiast Holly Gibney, prywatna detektyw, jako jedyna dostrzega głębszą warstwę zła. Kobietę ogarnia intensywny strach i złowróżbna konieczność zajrzenia w mroczną przeszłość. Aby w pełni zrozumieć przesłanie opowiadania, warto odwołać się do wcześniejszej powieści Kinga "Outsider", prezentowałam ją na Bookendorfinie.

"...ludzie nacinają się na magicznych życzeniach..."
W "Szczurze" główny bohater, twórca opowiadań, nareszcie odczuwa niezbędny impuls i moc do napisania powieści. Udaje się na odosobnioną leśną działkę, aby w spokoju popracować nad pojawiającymi się w głowie pomysłami i obrazami. Jednak izolacja nie okazuje się szczęśliwą decyzją, coś zakłóca spokój, niepokojąco drażni, sprawia, że padają nieodwołalne deklaracje diametralnie zmieniające bieg zdarzeń. Osoba z bujną wyobraźnią szybko wpada w pułapkę wygórowanych ambicji, frustracji niemocy, pochopnie zawiązywanych układów, skazanych na zawirowania moralne. Mam kłopot w ostatecznej interpretacji opowiadania, nie do końca uchwyciłam zamysł autora, zastanawiam się, co jeszcze kryje się za głównym przesłaniem.

Propozycji czytelniczej z pewnością nie pominą miłośnicy twórczości mistrza horroru, choć tym razem ukazała się w nieco lżejszej formie gatunkowej, jako thriller zgrabnie drażniący wyobraźnię, to i tak przeżywa się ją z inspirującym dreszczykiem. Cztery opowiadania wciągają w refleksyjne nuty. Odpowiada mi to, co dzieje się w głowie pisarza, frapujące kalki rzeczywistości, pozornie zwyczajnej, lecz wypaczonej mrokiem, fantastyczny styl narracji, niby spokojny, a zdecydowanie z intrygującym pazurem, oraz iluzorycznie zwykli bohaterowie, z pakietem wad i zalet właściwym każdemu z nas. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Stephena Kinga: "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", dla najmłodszych czytelników "Charlie Ciuch-Ciuch". "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego to gratka dla miłośników twórczości pisarza.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 512 stron, premiera 28.04.2020, tłumaczenie Tomasz Wilusz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

sobota, 23 maja 2020

UCIEKAJ UKRYJ SIĘ WALCZ April Henry

[PRZEDPREMIEROWO]

"Lepiej działać niż stać bezczynnie, czekając na śmierć."

Przygoda kierowana do młodzieży, choć mocna i mroczna w wymowie. Cały czas wystawia czytelnika na intensywne napięcie i niepewność. Od początku wkracza w kulminacyjną scenę i do finalnej odsłony w niej pozostaje, nie ma tradycyjnego stopniowania atmosfery zagrożenia i niebezpieczeństwa, bo wszystko kręci się na maksymalnych obrotach. To, co się dzieje w centrum handlowym Fairgate Mall, może wydarzyć się w każdym mieście, nie tylko w Portland. Gdziekolwiek by się nie działo, zawsze przyjmuje rozpaczliwe i błagalne nuty pragnienia życia. Ofiary napadu terrorystycznego usilnie walczą o przeżycie, starają się zapanować nad sytuacją, znajdują kryjówki, lub szaleńczo uciekają przed strzałami oprawców.

Kilku napastników, nie waha się użyć broni, zmieniają scenariusze żyć wielu osób, nie tylko ofiar, ale też ich rodzin i znajomych. Koncentrujemy się na emocjach osób, które w każdej chwili mogą zostać postrzelone lub zastrzelone. Ścieżka martwych jest długa, a nieliczni, którzy wyrwali się z rąk zaślepionych furią strzelców, za wszelką cenę starają się poradzić sobie w mega ekstremalnej sytuacji. April Henry przekazuje ich odczucia, opisuje odmienne drogi radzenia sobie ze stresem, uświadamia, jak cienka linia dzieli życie od śmierci. Różnorodne postaci, stojące w kontrastowym odbiciu, ustawione przed krzywym zwierciadłem, poddane silnej fizycznej i psychicznej torturze. Obserwujemy zarówno osobliwe i zaskakujące zachowania, jak i wydające się odruchowymi i normalnymi. Nikt nie jest pewien, w jaki sposób zareaguje, jaką postawę przyjmie, zanim nie znajdzie się przed koniecznością natychmiastowego podejmowania decyzji.

Autorka przekazuje, że skrajne groźby, ryzyko utraty zdrowia i życia, przychodzą nie tylko z zewnątrz, przykładowo z wypaczonych islamskich źródeł, ale dotyczą też obłąkanych umysłów pochodzenia amerykańskiego, oraz nas samych postawionych w obliczu prawdy o sobie. I o ile podobało mi się zagęszczenie spektakularnych incydentów, postawienie na odmienne cechy postaci, nasycenie scen psychologicznymi aspektami, dynamiczne rytmy prowadzenia akcji, tak nie przekonały, nie tyle desperackie ruchy ofiar i morderców, co przyjęte rozwiązania tragicznych zdarzeń, od strony bezpośrednich uczestników napadu i służb policyjnych. Każdy posiada tajemnice, których nie chce odkrywać przed innymi, lecz w obliczu śmierci spowiada się z nich przed innymi. Ciekawie się do nich dociera, lecz w dużym stopniu obarczone są symptomem przewidywalności. Historia o nastolatkach walczących o wszystko, może zainteresować właśnie tę grupę czytelników, dojrzałym czytelnikom brakować będzie złożoności i głębi przekazów.

3/6 - w wolnym czasie
thriller, 352 strony, premiera 27.05.2020 (2018), tłumaczenie Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 21 maja 2020

CZŁOWIEK BEZ PSA 1b Håkan Nesser

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 1b

"Można wymyślić nieskończenie wiele wariantów tej historii. Jednak ani jeden nie jest choć trochę przekonujący i zgodny z faktami. To jakby... wymyślone mapy nieznanego kontynentu."

Zanim przejdziesz do czytania moich wrażeń ze spotkania z tą książką, zerknij na opis pierwszej części pierwszego tomu "Człowiek bez psa 1a", tam informacje o przygodzie, których tu już nie dublowałam. A w drugiej odsłonie pierwszego tomu, początkowo wszystko rozgrywało się w dość powolnym tempie, nic nie pędziło jak szalone, rytmy akcji wchodziły na wyższe obroty stopniowo, dopiero pod koniec przyspieszały, zwłaszcza w finalnych scenach. Szczegółowa wiedza zdobyta o każdej z postaci umożliwiała snucie wnikliwych i intrygujących przypuszczeń. Czytelnik coraz lepiej przygotowany został do tego, co się zdarzyło, co zostało odkryte, co okazało się wiodącym czynnikiem morderstwa. Niby można było domyśleć się się, kto stał za krzywdami, ale ciekawiło, jak do nich doszło, jakie były przesłanki i motywy, z czego wynikały pobudki, co zapaliło iskrę zabójstwa.

Podobał mi się styl narracji uwzględniający rozbudowany czynnik społeczny, wymagający od odbiorcy całkowitego wejścia w życie wykreowanych postaci, jakże podobnych, w kilku lub wielu aspektach, do nas samych. Dzięki temu zabawa w snucie domysłów nabierała pożądanego pazura komplementarności i niecierpliwości. Pomimo solidnego zaangażowania, wielu starań, nie udało się inspektorowi Gunnarowi Barbarottiemu rozwikłać zagadki kryminalnej. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, brakowało tropów, nic nie wskazywało, że mogłoby posunąć się choćby o maleńki krok naprzód. Gunnar miał wrażenie, że kreślenie hipotez zmieniało się w skomplikowane obrazy, schematy i powiązania. Działania inspektora długo nie przynosiły najmniejszego rezultatu.

Opowieść wciągnęła mnie, otrzymałam coś więcej niż klasyczny kryminał, chętnie weszłam w życie i myśli postaci. Inteligentnie poprowadzony scenariusz zdarzeń, choć niektórym wydawać się mógł za mało wypełniony napięciem, mnie jednak sympatycznie podgrzewał wyobraźnię. Tu liczyło się nie tylko, kto zabił, ale też obraz szwedzkiej rodziny, z całym inwentarzem zalet i wad, tradycyjnych wartości, cech stylu współczesnego życia. Podobnie z aktywnością inspektora, z jednej strony pozorna bierność, z drugiej solidne umocowanie w realności. Postać przekonująca, choć miałam ochotę nią potrząsnąć, wyrwać ze specyficznego marazmu. Przygoda czytelnicza dla poszukiwaczy refleksji odnośnie kondycji społeczeństw, komórek rodzinnych, indywidualnych egzystencji, bazująca na długich cieniach mrocznych fiksacji, manipulacji i pozorów.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 278 stron, premiera 18.03.2015 (2006), tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

CZŁOWIEK BEZ PSA 1a Håkan Nesser

INSPEKTOR BARBAROTTI tom 1a

"Gdy pies jest pogrzebany na czyimś podwórku, nie trzeba go szukać na podwórku u sąsiada."

Powieść kryminalna mocno otulona w obyczajową sferę. Wyjątkowo długi wstęp wciągający w życie kluczowych postaci, reprezentantów rodziny Hermanssonów, przedstawicieli żyjących pokoleń. Wkraczamy w ich codzienność z wnikliwością i szczegółowością, doskonale poznajemy, co kryje się w ich zwykłości i niezwykłości, zdobywamy wiedzę, jakimi są osobami. Zabieg ten, choć początkowo wydaje się zbędny, z czasem zdobywa solidne uzasadnienie. Mniej więcej w połowie książki czujemy, że rewelacyjnie uchwyciliśmy wszelkie relacje w rodzinie, a zatem najwyższy czas na detektywistyczną szaradę. Ale i w tej materii Håkan Nesser nie idzie na łatwiznę, wręcz odwrotnie, mobilizuje nasze siły do rozwiązywania podwójnej zagadki. Jedna nie odkrywa przed nami żadnych kart, druga podpada pod intuicyjne rozszyfrowanie.

Hermanssonowie przybywają z różnych zakątków kraju na grudniową uroczystość urodzinową. W ciągu kilkudziesięciu godzin znika dwójka ludzi, trzydziestopięcioletni Robert i dziewiętnastoletni Henrik. Podwójny jubileusz i podwójne zniknięcie, czy ta parzystość ma jakiekolwiek znaczenie? Inspektor Gunnar Barbarotti, sympatycznie ekscentryczny czterdziestopięciolatek, poturbowany przez los, zapętlony w prywatnych familijnych roszadach, z zacięciem podchodzi do zgłoszonych zniknięć. Szybko dowiaduje się, że Robert to czarna owca w klanie, uznawana za aroganckiego i niepewnego siebie człowieka. Dużo przemawia za tym, że ukrył się gdzieś na własne życzenie. Inaczej niż student prawa Henrik, który nie ma żadnych znajomych w rodzimej miejscowości dziadków, nikt też nie ma pomysłu, dokąd mógł się udać. Śledztwo zaczyna się i od razu widać, że nie należy do prostych, dochodzi do dziwnych zdarzeń i osobliwych splotów okoliczności. Informacji napływa mnóstwo, nie ma problemu z ich zdobywaniem, ale z właściwym przesianiem. Do końca książki będziemy je, wraz z bohaterami, selekcjonować i odpowiednio grupować.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 278 stron, premiera 04.03.2015 (2006), tłumaczenie Maciej Muszalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.