sobota, 3 października 2026

DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU

GUILLAUME MUSSO

„Świat to wojna bez końca, między jednym wspomnieniem a drugim, które mu się przeciwstawia.” Haruki Murakami

Rozmaicie układa się moja znajomość z książkami tego autora, spora różnorodność wrażeń czytelniczych, od nieco nudnawych i naiwnych, poprzez sympatycznie wypełniających czas, do przyjemnie intrygujących. „Dziewczyna z Brooklynu” nie zaimponowała, nie wciągnęła na tyle, abym powiedziała, że jest dobra, w wielu momentach traciłam zainteresowanie. Literatura obyczajowa, w której do głosu dochodziły elementy thrillera i romantyczne nuty. 

Scenariusz zdarzeń nie zachwycał, pojawiły się dziwne zbiegi okoliczności, infantylne postawy bohaterów, naciągane teorie, absurdalne reakcje, zbyteczne wyjaśnienia. Głosy z przeszłości mało entuzjastycznie rozbrzmiewały. Nie potrafiłam przywiązać się do bohaterów, gdyż autor powierzchownie je potraktował. Co więcej, finałowa odsłona okazała się niesatysfakcjonująca. Natomiast tym, co spowodowało, że trwałam w powieści, było atrakcyjne przedstawienie aspektów kształtujących człowieka, mających wpływ na podejmowane decyzje, ocenianie innych i samych siebie. Kiedy poszukujemy prawdy bazując na wspomnieniach, okazuje się, że to właśnie one mogą ją zafałszować, ponieważ stają się barierą w docieraniu do faktów, mylą tropy i odkształcają to, co naprawdę się działo. Ciekawa była myśl, że najpierw człowiek szuka prawdy, a potem ona szuka jego. Jak z gigantycznej kaskady zapisanych w głowie i sercu obrazów wybrać najbardziej reprezentacyjne i znaczące? Czy opłaca się nadawać im sens skoro wiemy, że potrafią prowadzić na manowce? Jak docierać do źródeł tego, co na nas wpłynęło i nie budzić traumatycznej przeszłości? W końcu, bez zapisu i interpretacji wspomnień pozbawialibyśmy się tożsamości i emocjonalnego wsparcia. Skąd moglibyśmy wiedzieć, czy wybraliśmy dobry, czy zły, kierunek życia, gdyby nie one? Zerknij na wrażenia po przeczytaniu innych książek autora ("Gdzie jesteś Angélique", "Zabawa w chowanego", "Sekretne życie pisarzy", "Ta chwila", "Nieznajoma z Sekwany", "Ktoś inny"), które przedstawiłam na Bookendorfinie.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, premiera 13.05.2020 (2016)
tłumaczenie Joanna Prądzyńska, czyta Filip Kosior
audiobook, 9 godzin i 16 minut

piątek, 2 października 2026

CIEMNOŚĆ

KOMISARZ HULDA tom 1

JAGNAR JÓNASSON

„Wściekłość jak piorun z piekła wykręca wszystkie członki, rozpala w oczach morze ognia.” Jón Vídalín

Islandia zawsze mnie fascynowała, także w ciemnych odsłonach powieściowych, wspartych surowością krajobrazu i atmosferą odizolowanych od świata małych miasteczek. I tego nie zabrakło w „Ciemności”, historii o mrocznej naturze człowieka zdolnej do morderczych czynów. Książka zakwalifikowana jako kryminał, jednak filarami okazały się obyczajowe wątki. Ciekawa kluczowa postać, targana wichrem wewnętrznych rozterek i refleksyjnych nut, autentyczna i przekonująca, ze względu na ich tematykę mogła być niekoniecznie zrozumiana przez młodszego czytelnika. 

Komisarz Hulda prowadziła śledztwa uczciwie i zapamiętale, wręcz na granicy obsesji, pracy poświęciła mnóstwo zdrowia i energii, a teraz zmuszona była odejść na emeryturę. Pustka w przyszłych planach, rozgoryczenie postawą przełożonych i współpracowników, wnikały głęboko w jej duszę, stanowiły trzon opowieści. Autor atrakcyjnie przedstawił Huldę, ze zrozumieniem kobiecych potrzeb i oczekiwań, lecz miałam wrażenie, że za bardzo się na tym koncentrował, wyjątkowo głęboko wszedł w jej myśli i odczucia. Konsekwencją było to, że brakowało iskry w intrydze, sprawie dotyczącej wyłowienia z wód zatoki ciała młodej kobiety, śledztwa umorzonego przez poprzednika policjantki, a według niej zawierającego przesłanki do dotarcia do prawdy. Na plus zaliczyłam opisy miejsc, pogody, krajobrazu, odludnych okolic oraz podmiejskiej atmosfery budynków. Zaskakująca finałowa odsłona, aż ciarki mnie przeszły, kiedy zapoznawałam się z nią. Książka dla czytelników gustujących w kryminałach o lżejszych barwach i zagadkach, za to z bogatą i rzetelnie potraktowaną otoczką obyczajową, krążącą wokół głównej bohaterki serii.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał obyczajowy, premiera 20.09.2028 (2015)
tłumaczenie Małgorzata Stefaniuk, lektor Ewa Konstancja
audiobook, 7 godzin i 43 minuty, audioteka

czwartek, 1 października 2026

NAJWIĘKSZY LĘK

LINWOOD BARCLAY

"Życiem każdego z nas manipulują niewidzialne siły.”

A w ekstremalnych sytuacjach zdarza się, że intensywność tych sił sprzysięga się przeciwko nam, uderza w najczulsze miejsca, przywołuje ból straty najbliższej osoby z rąk mrocznej natury człowieka i prowokuje do podejmowania niekoniecznie rozsądnych decyzji, graniczących nawet z szaleństwem, lecz usprawiedliwianych potrzebą chwili i zdarzeń. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika córka Tima, po początkowej fazie ogłuszenia nieprawdopodobieństwem faktu, ze względu na minimalne zainteresowanie sprawą ze strony policji, mężczyzna rozpoczyna śledztwo na własną rękę. 

Kluczowa postać może nieco drażnić gorącym temperamentem i ironicznym zachowaniem, lecz z czasem do pewnego stopnia zdobywa sympatię czytelnika. Linwood Barclay kładzie spory nacisk na odmalowanie wewnętrznych przeżyć głównego bohatera, okoliczności i motywów stojących za postawą. Impulsowe myśli i czyny znajdują uzasadnienie od strony emocjonalnej, chociaż im większe kręgi zatacza dochodzenie, tym bardziej podążają tropem sensacji i bardziej wymykają się realności. Intryga zyskuje na intensywności i dynamiczności, kręgi tajemnic coraz bardziej zacieśniają się, to spory kontrast w stosunku do tego jak początkowo przeciągane jest napięcie. Mniej cierpliwych odbiorców może lekko przyblokować nacisk pisarza na uwzględnienie mnóstwa detali w opisach, niekoniecznych dla prowadzenia akcji, lecz nadających kierunek, klimat i pożywkę dla wyobraźni. W finałowej odsłonie thriller przybiera cechy luźniejszego horroru. Powieść sympatycznie umiliła mi czas, wciągnęłam się w scenariusz zdarzeń, atmosferę niepewności, emocje kluczowej postaci. I chociaż zagadka nie wydawała się zbyt złożona, to dysponowała siłą przyciągania i roztaczała urok chęci odkrywania prawdy. Przygody czytelniczej nie oceniam wysoko, ale nie żałuję, że sięgnęłam po nią, sprawdzę odbiór innych książek autora.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller kryminalny, premiera 31.08.2011 (2009)
tłumaczenie Jan Kraśko, czyta Filip Kosior 
audiobook, 10 godzin i 15 minut

środa, 30 września 2026

SCARPETTA

KAY SCARPETTA tom 16

PATRICIA CORNWELL

„Niebezpieczeństwo oglądania się za siebie polega na tym, że widzimy tylko to, co chcemy zobaczyć. Widzimy to, co zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa..”

O twórczości Patricii Cornwell słyszałam wiele dobrego, zachęcano mnie, abym zapoznała się z nią, bo jest duże prawdopodobieństwo, że wpisze się w mój gust czytelniczy. Dlatego chwyciłam pierwszą książkę z bibliotecznej półki i oddałam się lekturze. „Scarpetta” okazała się już szesnastym tomem serii, zatem dokonałam wielkiego skoku w wyborze czytelniczej rozrywki w wykonaniu tej amerykańskiej pisarki. 

Kluczową postać serii, Kay Scarpettę, lekarza sądowego, uznałam za ciekawą i przyjazną, mocno osadzoną portretowo i przyjazną w znajomości. Jej perypetie barwnie przyciągały, wiele się wokół niej działo. Chociaż intryga napakowana różnorodnymi incydentami i tajemnicami wykazywała tendencję do pewnych uproszczeń. Odkrywanie prawdy, prowadzone w wielu kierunkach, nie należało do zbyt zaskakujących, ale kilka elementów udanie podtrzymywało zainteresowanie. Wątki atrakcyjnie się ze sobą splatały, jednak w cieszeniu się nimi nieco przeszkadzała rwana narracja. Książka średnio trzymała w napięciu, ale sympatycznie spędzało się z nią czas, chętnie sięgnę po inne tomy serii. Miałam wrażenie, że drugoplanowe postaci ucierpiały w mojej ocenie na nieznajomości ich przeszłości, zwłaszcza Lucy, trzeba będzie nadrobić wiedzę o nich. Przekonajcie się, dlaczego Oscar Bane, podejrzany o brutalne zamordowanie kobiety, domagał się, aby badania psychiatryczne przeprowadziła Scarpetta.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 456 stron, premiera 01.04.2012 (2008), tłumaczenie Maria Frąc.
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 29 września 2026

NUREK

FREDERIC BROMAN tom 2

HÅKAN ÖSTLUNDH

„Stawiała opór, nie chciała, aby znowu ogarnęły ją ciemności, ciemności nocy i serca. Była tam śmierć...”

Pierwszy tom („Wyspa strachu”) pozwalał przypuszczać, że czytelnika czeka bardzo zajmująca seria kryminalna z ambitnym i dociekliwym inspektorem Frederikiem Bromanem w roli głównej. Przeczucia potwierdzają się. Główny bohater to ciekawa i przekonująca postać, łatwo zdobywa sympatię czytelników. Chętnie śledzimy jego policyjne zmagania, sporo też dowiadujemy się o życiu prywatnym mocno uzależnionym od specyfiki pracy. Podoba mi się, kiedy ścieżka zawodowa głównego bohatera splata się z prywatną, nadaje to większej wiarygodności i złożoności kreowanej rzeczywistości. 

Jak przystało na szwedzki kryminał, również w drugiej odsłonie serii „Nurek” opisy uwzględniają dużą szczegółowość, działają na wyobraźnię i wciągają w klimat. Gotlandia jako miejsce akcji znakomicie sprawdza się, podobnie jak zalane wyrobisko wapienne, gdzie odnaleziono zwłoki płetwonurka. Oczywiście, nie może zabraknąć sekretnej mrocznej przeszłości wplecionej w intrygę. Pozornie prawdziwe wspomnienia naprowadzają na fałszywe tropy, przywołują na pierwszy plan zwodnicze detale, szczelnie ukrywają prawdę. A to, co kryje się w mroku, przyciąga z wielką siłą. Wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji nakręca napięcie, solidnie budowany krok po kroku ciąg zdarzeń, zgrabnie intensyfikowane dreszczyki emocji. Thriller kryminalny zapewnia mocną i frapującą rozrywkę, zwłaszcza osobom lubiącym zanurzać się w pięknych sceneriach, z postaciami zgrabnie ukrywającymi ciemne historie natury człowieka.

5/6 – warto przeczytać
thriller kryminalny, premiera 24.03.2023 (2005)
tłumaczenie Patrycja Włóczyk, czyta Marcin Stec
audiobook, 11 godzin i 57 minut, Word Audio Publishing International

poniedziałek, 28 września 2026

JOE COUNTRY

SLOUGH HOUSE tom 6 

MICK HERRON

„Życie jest szyfrem – pełne ukrytych znaczeń. Albo łapałeś, o co chodzi, albo nie.”

Pierwszy tom „Kulawe konie” oscylował wokół porwania pakistańskiego studenta, drugi „Martwe lwy” wchodził w cień kontrwywiadu, trzeci „Prawdziwe tygrysy” mierzył się z niebezpiecznymi przeciwnikami, zaś czwarty „Ulica szpiegów” odkrywał tożsamość terrorystów, zaś szósty „Joe Country” mierzył się z bezpośrednim krwawym niebezpieczeństwem. 

Powieść średnia w ocenie, niby przywykłam do stylu pisania Micka Herrona, ale miałam wrażenie, że niekiedy przesadzał. Coś, co skłaniało do uśmiechu w pierwszych tomach, teraz spowszedniało i nie zaskakiwało. Nie zawsze trafiał humorem w mój gust, ale do pewnego stopnia doceniałam bezpośredniość i ironię. Zastrzegam, że specyficzność żartu sytuacyjnego niekoniecznie może spodobać się. Okazało się, że starość może człowiekowi zrobić tak wiele rzeczy i tak niewieloma rzeczami można jej odpłacić, natomiast dawne zdrady rzucają bardzo długie cienie. Nawet wyszkoleni szpiegi podlegali prawom kapryśnego losu, a szczęście nie zawsze chciało z nimi współpracować lub choćby być przychylnym. 

„Joe Country” to sensacja w szpiegowskim klimacie, wypełniona spiskami, rywalizacją, zdradami, ale także lojalnością, zrozumieniem i poparciem, niekoniecznie okazywanym oficjalnie. Kłamstwa mieszały się z prawdą, pułapki z ryzykiem, światło z mrokiem. Ciekawie przenikało się przez fabułę, lecz nie zachwyciła, niekiedy nieco drażniła szorstkością i wyrywkowością. Jakby autor nie nastawił się na napisanie wciągającej opowieści, ale na konstrukcję z myślą o ekranizacji.

3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, thriller szpiegowski, 432 strony, premiera 24.09.2025 (2019)
tłumaczenie Robert Kędzierski, Anna Krochmal
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 27 września 2026

ROSJA OD KUCHNI

JAK ZBUDOWAĆ IMPERIUM NOŻEM, CHOCHLĄ I WIDELCEM

WITOLD SZABŁOWSKI

„…jak jedzenie może służyć propagandzie...nie przypadkiem rządzi tam (w Rosji) Władimir Putin, wnuk kucharza...”

Książka przypadkowo znalazła się w moim zasięgu jako propozycja na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Nie przypuszczam, abym bez impulsu z zewnątrz sięgnęła po nią, bo o ile chętnie czytam o Rosji z perspektywy historii, to kulinarne aspekty już niekoniecznie mnie interesują. I właśnie w ten sposób podeszłam do znajomości z nią, weszłam kuchennymi drzwiami, przyjrzałam się menu, jednak bardziej wnikałam w historyczne ciekawostki i anegdoty. 

Witold Szabłowski zrealizował ciekawy pomysł i projekt na reportaż. Zaserwował czytelnikowi barwne opisy spotkań i rozmów o rosyjskiej kuchni z perspektywy ubiegłego stulecia, począwszy od ostatniego posiłku carskiej rodziny po rozpad ZSRR. Zajrzał w zawartość garnków rosyjskich osobistości i zwykłych ludzi. Odbył wiele rozmów, poznał świadectwa przeszłości, podchwycił osobiste wspomnienia, jakże często o nostalgicznym tonie, wyłapał spostrzeżenia i refleksje. Narrację często doprawiał humorem. Chętnie poznawałam styl jedzenia, ulubione potrawy, preferowany jadłospis, z bezpośrednich relacji kucharzy i ich potomków. Tytuł traktowałam jako okazję dotarcia do poznania mniej znanych przypuszczeń i faktów, innego niż tradycyjnego spojrzenia na rosyjską obecność na mapie talerzy świata. Przykładowo, Wielki Głód, Leningrad, Jałta, Czarnobyl, Afganistan, żołnierski żołd, menu astronautów, mniej lub bardziej wymuszona kultura jedzenia. Publikacja zawierała przepisy i zdjęcia dań z, fotografie miejsc i osób. 

(zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

4/6 – warto przeczytać
reportaż, 380 stron, premiera 10.11.2021
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.


sobota, 26 września 2026

ZA GRANICĄ

WOJCIECH CHMIELARZ

„Nie powinno się takich rzeczy oglądać...”

Jeżeli przymknąć mocno oko na kilka zastosowanych chwytów, to thriller psychologiczny ciekawie się prezentował, mógł zainteresować mniej oczekujących od tego gatunku. Początek zabrzmiał zachęcająco, narracja zgrabnie budowała napięcie i podłoże strachu. Jednak mnie książka sprawiła zawód, zwłaszcza od strony zachowania kluczowej postaci, znudzonej małżeństwem i macierzyństwem kobiety, już po trzydziestce a zachowującej się zaskakująco niedojrzale. Podczas wakacji człowiek potrafi zrzucić krępujące ograniczenia wewnętrzne i społeczne, stara się maksymalnie wyluzować, niekiedy zapomina się, ale żeby tak dać się skołować nienasyceniem kontaktu fizycznego, nie jestem w stanie ogarnąć. 

Odpowiadała mi intryga podszyta kilkoma warstwami, jednakże traciła urok dużym stopniem przewidywalności, głównie przy zderzeniu z infantylnością Darii, zaufaniem pokładanym w innych i we własną zaradność. Natomiast finałowa odsłona została sprytnie pomyślana, mogła podnieść adrenalinę poznawania sensacyjnym obrotem spraw. Nie do końca wykorzystano chorwacki klimat urlopu, szkoda, że nie przemycono go więcej w opisach, gdyż powstało przekonanie, że scenariusz zdarzeń mógł przebiegać wszędzie, nawet nad polskim morzem, czy górach. „Za granicą” nie było mocną propozycją, nawet nie przeciętną. Raziło zwłaszcza naiwne i nielogiczne zachowanie głównej bohaterki, choć i jej mąż dokładał cegiełkę niepoważności zadziwiająco płytkimi dialogami i wydumanymi problemami. Owszem, podchwyciłam aurę surowości życia stykającego się z mrokiem i podsuwającego tajemnice, jednakże liczyłam na znacznie więcej. Miałam już do czynienia z twórczością autora przy „Prostej sprawie”, zerknijcie na wrażenia.

2/6 – dla zabicia czasu
thriller kryminalny, 364 stron, premiera 31.05.2023
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

piątek, 25 września 2026

KSIĘGA DWÓCH DRÓG

JODI PICOULT

„Zastanawiałaś się kiedyś, kim byś była, gdybyś nie została tym, kim jesteś?”

Kiedyś pisałam, że w zasadzie nie ma książki Jodi Picoult, która by rozczarowała. Spotkania z twórczością pisarki zaliczam do dobrych i udanych. Tak było choćby z powieściami „Małe wielkie rzeczy”, "Przemiana", "Dziewiętnaście minut", "To, co zostało", "W naszym domu", "Jesień cudów", "Deszczowa noc", "Jak z obrazka". A jednak trafiła się taka, która znacząco zaburzyła pozytywne odczucia.

„Księga dwóch dróg” piekielnie mi się dłużyła. Owszem, pierwsze sto stron zapowiadało coś ciekawego, niosło z pustynnym wiatrem starożytną egipską historię, mogłam przywołać wspomnienia z odwiedzenia piramid i grobowców, lecz z czasem fabuła i klimat przestały fascynować i wciągać. Powieść czytałam na raty ze względu na pojawiające się odczucie nudy. Autorka, jak zwykle, podjęła tematykę ciekawych psychologicznych aspektów, ubarwiła je barwnymi wydarzeniami i dramatycznymi nutami. Podsuwała tropy etycznych rozważań i moralnych wątpliwości. Atrakcyjnie krzyżowała linie czasu, zaglądała w przeszłość oczami głównej bohaterki, miksowała ją z teraźniejszością. Jednak w miarę upływu rozdziałów coraz bardziej dziwiłam się niekonsekwencjom i powierzchownościom. 

Opinię o Dawn jako egiptolog umniejszyła nieznajomość nowinek w tej dziedzinie nauki. Nawet jeśli piętnaście lat nie pracowała w zawodzie, to powinna mieć chociaż ogóle pojęcie, co się w nim działo. Nie dostrzegła rysów kogoś w codziennej bliskości, jak to możliwe? Nie spoileruję ważnego wątku, ale zupełnie mnie to nie przekonało. Jako doula śmierci nie wykazała się profesjonalizmem, o którym tak dużo mówiła, to nie jej zadanie decydować o ludzkich emocjach i ostatnich wolach, nie w tym jej rola. Liczyłam, że Picoult znów dostarczy pożywkę dla refleksji o życiu, śmierci, miłości, ludzkich losach, że zaangażuję w fabułę niosącą ważne przesłanie, a nawet tropy do frapujących interpretacji, a trafiłam na melodramat bez głębi i napięcia. Tytuł poznałam w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, jestem ciekawa, jakie odczucia po spotkaniu z nim mieli inni uczestnicy, przekonam się w najbliższy poniedziałek, na powakacyjnym spotkaniu.

3/6 – w wolnym czasie
literatura obyczajowa, 518 stron, premiera 09.02.2021 (2020)
tłumaczenie Magdalena Moltzan-Małkowska
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

czwartek, 24 września 2026

SZRAMA

GRANICE RYZYKA tom 3

MAŁGORZATA OLIWIA SOBCZAK

"Nie ma jednej prawdy. Każdy ma własną.”

Kontynuuje przygodę czytelniczą z detektywem Oskarem Kordą, właśnie awansowanym na nadkomisarza w sopockiej komendzie, i dziennikarką Alicją Grabską, prowadząca blog kryminalny. Współpraca tej dwójki zaowocowała już dwoma rozwiązanymi sprawami morderstw, teraz zmierzają do odkrycia prawdy o okolicznościach, motywach i tożsamości skrywanej za wyjątkowo brutalnym morderstwem, okrutnym postępowaniem z niejasnym przesłaniem. Na scenę ponownie wkracza Janina Hinc, ekolog sądowy. Nie rozumiem dlaczego w niebezpieczną stronę przesunięta zostaje relacja reprezentantów dwóch grup zawodowych, policyjnej i medialnej, ale przyjmuję ją jako luźną interpretację na potrzeby powieści. W trzecim tomie intryga kryminalna ciekawie zwodzi czytelnika, kilka nici fabuły sprytnie zawiązuje się. Autorka miesza wśród bohaterów, podsuwa fałszywe tropy i frapująco przeciąga granice dotarcia do prawdziwego oblicza zabójcy. Nikt nie może czuć się bezpiecznym we własnym domu, zło uważnie obserwuje i czyha na dogodny moment, aby uderzyć. Nie mocno, ale czuje się powiew thrillera, niepokoju wobec losów jednej z kobiet, bezbronności wystawionej na publiczny osąd, moralnych potknięć podlegających nieprzychylnej ocenie.

Nie przekonuje kreacja Oskara Kordy, nawet jeśli uwzględni się zdarzenia z przeszłości mające bezpośredni wpływ na teraźniejszość, jest niespójna i na granicy rozdwojenia jaźni. Może to wynikać z chęci autorki podsunięcia pewnego tropu, albo nagłej zmiany decyzji wobec losów mężczyzny. Z sympatycznego traktowania przeszłam na stronę nieprzychylności. Związek między detektywem a dziennikarką, poszerzona obyczajowa otoczka, zadziwia błyskawicznym przeskakiwaniem od jednej skrajności do drugiej, udowadnia niedojrzałość emocjonalną postaci, razi sztucznością dużej zmiany nastawienia. I żadne hormony nie są tego w stanie wyjaśnić, nawet jeśli sporo wiedzy o ich działaniu otrzymujemy w powieści. Brakuje zgrabności w płynnym włączaniu w scenariusz zdarzeń. Nie podoba mi się reakcja jednej osoby dotkniętej okrutną przemocą, wątpię, aby ktokolwiek właśnie w taki sposób zareagował na śmierć współmałżonka. Szkoda też, że osoba postronna zostaje dopuszczona do materiału dowodowego na komendzie. Za to zachwycam się wciągająco zaprezentowanym klimatem Trójmiasta, obrazami z przeszłości, dokonywanymi zmianami i atrakcyjnością miejsc. Czy udaje się wskazać właściwego zabójcę, który nie pozostawia po sobie żadnych szczególnych śladów, działa przemyślanie, porusza się metodycznie, skrupulatnie planuje i narzuca zasady gry? Jak wyciągnąć prawdę z labiryntu pełnego okrucieństwa i wyrachowania? Proponuję poznawać serię tom po tomie (wcześniej "Szelest" i "Szum"), inaczej seria straci na zrozumienia wpływu przeszłości na obecne zachowania bohaterów, oraz ogólny klimat przygód czytelniczych.

3.5/6 – w wolnej chwili
thriller kryminalny, 380 stron, premiera 11.03.2026 (2023)
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl