czwartek, 21 stycznia 2021

PACJENT

SEBASTIAN FITZEK

"Na szali śmierci leżał żywiony żałobą bolesny ciężar krwi i ołowiu. Na szali życia tylko złamane piórko szczęścia."

Kiedy sięgam po książki Sebastiana Fitzeka wiem, że czeka mnie fantastyczna przygoda czytelnicza. Nie ma znaczenia, jak wysoko ocenię fabułę, czy spodobają się chwyty budowania napięcia, na ile prawdopodobne okażą się wydarzenia i postaci. Jestem przekonana, że książka wyjątkowo wciągnie, dzięki mieszance szalonych zwrotów akcji. Ich ilość zmieszczona w intrydze wzbudza podziw i zachwyt. 

Autor sprawia, że niczego nie można być pewnym. Kiedy czytelnik przywiąże się do konkretnej myśli, przekona do prezentowanej teorii, wiernie podąża za losem głównego bohatera, niespodziewanie z ukrycia wyciągane są fakty diametralnie odmieniające interpretacje. Nawet dowody zdają się podlegać zniekształceniom. Nie chodzi o to, że to co było czarne, nagle staje się białe, i odwrotnie, to zbytnie uproszczenie. Fitzek nie idzie na łatwiznę, obraca tło o sto osiemdziesiąt stopni, miksuje emocje, miejsca, czasy i incydenty, misternie zawiązuje supły intrygi, nieustannie zaskakuje, fantastycznie ogłupia, podkręca śrubę napięcia.

Tak właśnie przebiega przygoda z "Pacjentem". Mnóstwo niewiadomych i niejasności, a przy tym duszący klimat zamknięcia i izolacji. Kluczowa postać walczy ze złem, usilnie przeciwstawia się mu, przekracza granice dotąd nienaruszalne. Nie chowa głowy w piasek, ale wystawia rozum na próbę dziwactw i mistyfikacji. Nic dziwnego, że traci poczucie rzeczywistości. Pozostaje sama z pomysłami. Robi się osobliwie i przerażająco, kiedy zdamy sobie sprawę, że podświadomość nigdy nie opuszcza człowieka, co więcej, kroczy własnymi ścieżkami, niezależnymi od woli. 

Ojciec zaginionego siedmioletniego chłopca dowiaduje się, że zabójca dziecka przebywa obecnie w klinice psychiatrycznej. Podejmuje drastyczny i ryzykowny krok. Korzysta z okazji i zdobywa przykrywkę tożsamości, zostaje pacjentem ośrodka. Dociera w pobliże oprawcy syna i od tej chwili może liczyć tylko na siebie. Sprawy szybko wymykają się spod kontroli. Czy da się wybić zło z człowieka igrającego z cudzym strachem? Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, by chwycić mikroskopijną szansę na sukces? W jakie psychologiczne pułapki jesteśmy gotowi wpaść, by poznać prawdę? Pokręcona, dziwaczna i odlotowa powieść, kilka mankamentów nie rzutuje znacząco na przyjemność rozrywki. Inne spotkania z książkami autora: "Noc ósma", "Odprysk", "Łamacz dusz", "Ostatnie dziecko", "Przesyłka", "Terapia", "Pasażer 23" i "Lot 7A".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 320 stron, premiera 14.05.2019 (2018), tłumaczenie Krzysztof Żak
Książkę "Pacjent" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

środa, 20 stycznia 2021

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 2

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR tom 2

"... w naszym kraju wszystko jest możliwe."

Kurza sensacja rozkręca się, nietuzinkowi bohaterowie zmagają się z nowymi wyzwaniami, odważnie sprzeciwiają się groźnym przestępcom. Miasteczko, w którym mieszka Daniel, terroryzowane jest przez dobrze zorganizowaną bandę graficiarzy bazgrzących tajemnicze znaki po murach budynków. Wyjątkowo śmiali przestępcy zakradają się do domów i malują geometryczne wzory na suszącym się praniu, co więcej, z wielką wprawą wykradają skarpetki, tylko czemu nie do pary?

Oczywiście, wypełniona bujną wyobraźnią ludzka mentalność natychmiast szybuje w kierunku mniej lub bardziej prawdopodobnych teorii spiskowych. Powstają różne wersje przekonań, kto stoi za wandalizmem i jaki przyświeca mu cel. Daniel Słowiński i brygada brawurowych kur poddają osiedle uważnej obserwacji. Urządzają teoretycznie sprytną zasadzkę. Nawiązują współpracę z detektywem znanym w całej Polsce, choć pragnie też ogólnoświatowej sławy. Intensywny lans w mediach, liczne konferencje prasowe organizowane pod byle pretekstem, to clue jego działalności. Autor z uśmiechem wrzuca też kamyczek do środowiska informatyków, osiedlowych aktywistów, a za pośrednictwem ruskich pierogów przywołuje postać Władimira Tupina. Żartobliwie przenosi fakty cieszące się dużym publicity do literackiej fikcji. Tytuł spodoba się dzieciakom, mnóstwo przygód, akcja szybko rozwija się, oryginalni kluczowi bohaterowie wzbudzają sympatię. Krótkie rozdziały i duża czcionka ułatwią młodym odbiorcom szlifowanie umiejętności samodzielnego czytania. Również dorośli chwycą porcję przyjemnej rozrywki. Drugi tom nieco mniej przekonujący od pierwszego "Brygada brawurowych kur 1", ale i tak ciekawie się czyta. Ciekawa jestem, jakie niespodzianki czekają w już zapowiadanej trzecie odsłonie serii, chętnie dam się zaskoczyć.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 01.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 1

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH JUR tom 1

"Każdy ma prawo głosić swoje poglądy, ale nie wolno nikomu grozić."

Książeczka, po którą warto sięgnąć, poczytać z dzieckiem, nie tylko młody odbiorca odnajdzie się, także dorosłemu sprawi przyjemność. Początkowo myślałam, że biorę do ręki zwykłą opowieść o kurach, ale szybko przekonałam się, że tu chodzi o coś więcej, o głębszą warstwę zabawy w słowa i skojarzenia. Sympatycznie wyłapywałam żartobliwe odniesienia do współczesnych zjawisk i incydentów, chętnie podążałam tropem celowych przeinaczeń nazw własnych, przyporządkowywałam im drugie dno. Historia zwariowana, nie mogło być inaczej skoro kury zdają się przejmować porządki w społeczeństwie, w imię wyższego dobra, wiedzione pragnieniem potwierdzenia własnej użyteczności, wtrącają się we wszystko. Czy dobrze na tym wyjdą? Uda im zasymilować z ludźmi? Może aż tak bardzo nie różnią się od nich pod względem zachowania? Czy ptaki wykażą się postawą zgody i tolerancji, doczekają się tego samego od człowieka?

Bogactwo żartów, ale też edukacyjny wymiar. Wszystko na przykładzie absurdów występujących w otaczającym nas świecie, w polityce, mediach, kulturze, społecznych trendach. Przykładowo, kurze bohaterki doskonale radzą sobie z tabletami, do mistrzostwa opracowały techniki inwigilacji, jednak nie potrafią pisać na tyle, by inni zrozumieli, co mają do przekazania. Sytuacja wywołuje skojarzenia z osobliwym współczesnym analfabetyzmem wielu młodych osób. Przelewanie myśli na papier staje się wyzwaniem, co innego wysłanie krótkich informacji wspartych znaczkami graficznymi. Sposób wyrażania się dostosowuje się do nowoczesnych środków komunikacji. Początek powrotu do pisma klinowego, tylko zamiast kawałka trzciny wykorzystanie ptasiego pazura? Daleko posunięta interpretacja, ale takie obrazy z uśmiechem wywołuje lektura, skłania do drobnych porcji refleksji. Czy połowicznie niepiśmienne kury powinny mieć dowody osobiste? 

Dziesięcioletniego Daniela Słowińskiego zaczepia brygada osobliwie zachowujących się kur. Pomimo wątpliwości, zaskoczony chłopiec decyduje się zawrzeć sojusz z gadającymi ptakami, pomóc im w realizacji nietypowej misji. Szybko okazuje się, że życzenia kur mogą wywołać aferę na najwyższych szczeblach rządowych. Fabuła rozwija się w kierunku zakrojonej na szeroką skalę akcji rozgrywanej pod przykrywką, ale też jak najbardziej oficjalnej działalności firmowej.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 15.06.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

wtorek, 19 stycznia 2021

NAKRĘCENI

PETER BUNZL

NAKRĘCENI tom 1

"Niełatwo jest pokonać strach. Potrzeba naprawdę mężnego serca, by zwyciężać w wielkich bitwach."

Odczuwam nie tyle przesyt książkami dla starszych czytelników, co pragnienie ucieczki z utartych szlaków budowania fabuły i napięcia. Dlatego z miłą chęcią odkrywam propozycje skierowane do młodych odbiorców. Znajduję mnóstwo ciekawych pomysłów na scenariusz zdarzeń, dopracowane kreacje głównych bohaterów, intrygujące przedstawienie świata. Do magnetyczne przyciągających tytułów należą "Nakręceni". Tom inicjujący serię o tym samym tytule udowadnia, że wyobraźnia nie ma granic, napędza niezwykłe przeżycia i przy okazji obdarowuje młode osoby cennymi przekazami.

Peter Bunzl stworzył powieść z wyjątkowo zgrabnie przeplatającymi się motywami przygody, sensacji i fantastyki. Połączył świat ludzi i maszyn, jednym odebrał coś z prawdziwych emocji i wolności decydowania, drugim dał prawo do pełnego odczuwania i zdolność do samodzielnego myślenia. Zarówno w klimacie, jak i w fabule, wszystko zostało niemal perfekcyjnie dopracowane, nie było wadliwych części, nawet jeśli dotykały delikatnych materii ludzkiego i mechanicznego życia. Mnóstwo się dzieje, marzenia splatają się z rzeczywistością, szybujemy w przestrzeni powietrznej, ale też twardo stąpamy po ziemi. Incydentom nie ma końca, cieszą efektownością, czasem oszałamiają, kiedy indziej zapierają dech w piersi. Starania autora docenią zwłaszcza młodzi czytelnicy. Pewne uproszczenia w opisie technologii wychwycą jedynie starsi sympatycy.

Para trzynastolatków staje przed ciągiem wymagających wyzwań. Chłopak i dziewczyna sporo przeszli w życiu, los nie zawsze się do nich uśmiechał. Teraz mierzą się z własnymi i cudzymi słabościami. Podejmują walkę z wyjątkowo niebezpiecznymi wrogami. Obserwujemy narodziny pięknej przyjaźni, zrozumienia i akceptacji, scalanie związku szacunkiem i odpowiedzialnością. Lily i Robert, wraz z ich towarzyszem, mechanicznym lisem Malkinem, starają się dotrzeć do najpilniej w świecie strzeżonej tajemnicy, uciekają przed złymi osobami zdolnymi do wszelkich uczynków, pakują się w niezłe tarapaty. Poznają, co tak naprawdę stanowi o sile, odwadze i determinacji, co wymazuje samotność i przerażenie. A wszystko w wiktoriańskim klimacie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantastyka, 378 stron, premiera 10.11.2017 (2016)
tłumaczenie Tomasz Illg
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

MOJA PRZYJACIÓŁKA OPĘTANA

GRADY HENDRIX

"Czasami stajesz w obliczu czegoś, co cię przerasta; co wykracza poza wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyłeś, a wtedy czujesz się zagubiony i potrzebujesz wsparcia."

Drugie spotkanie z twórczością Gradiego Hendixa wywołało mieszane odczucia. Autor potwierdził, że rewelacyjnie odmalowuje muzyczny klimat. W "Sprzedaliśmy dusze" wybrzmiewał bezpośredni, szorstki i ostry heavy metal, zaś "Moją przyjaciółkę opętaną" wypełniał miękki, łagodny i chwytliwy pop. Umiejętność oddania lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku uważam za największy walor powieści, każda strona była nim przesycona, wypełniona po brzegi, aż pulsowała energicznym rytmem. Dorastałam w tamtych czasach, przyjemnie było przywołać wspomnienia. Dla młodych czytelników książka to okazja do przeniesienia się w rzeczywistość sprzed komórek i internetu.

Trudno było zdecydować, do kogo tak naprawdę kierowana była przybliżana historia, wydawało się, że bardziej do młodzieży. Większość scenariusza wiązało się z dojrzewaniem, pierwszymi przyjaźniami i miłościami, rozterkami odkrywania własnej tożsamości, wchodzenia w ryzykowne decyzje rozrywki i szpanu. I w takim ujęciu kluczowe postaci zostały wyraziście i przekonująco wykreowane, ich zachowania i postawy bazowały na prawdziwych źródłach i motywach. Inaczej spoglądałam na udział dorosłych w fabule. Bierność, a nawet wrogość, wobec dzieciaków, której nie można było zrzucić na karb niezrozumienia i różnicy pokoleń, wywoływały sprzeciw, nawet uwzględniając społeczne realia tamtych czasów. Zbyt mocno przerysowana forma kontrastu.

Zawiodłam się na intrydze, owszem, zawierała ciekawe pomysły, ale nie były one ani świeże, ani atrakcyjnie podane. Zaskoczona byłam jej płaskością i powierzchownością, a przecież opętanie, egzorcyzmy, odwieczna walka dobra ze złem, nadprzyrodzone zjawiska, demoniczne istoty, stwarzały frapujące możliwości do wykorzystania. Żadna ze scen nie wybrzmiała jak horror, a zaledwie delikatne drażnienie wyobraźni, zatem niski stopień napięcia. Wyczekiwałam, kiedy wreszcie groza wejdzie na pierwszy plan, cieszyłam się z podkładanych iskier, lecz niestety niewzniecone szybko przygasały. W przeciwieństwie do efektownego ukazywania mocy i siły przyjaźni, oraz zmiany osobowości w stronę niezgody, gniewu, wściekłości, ranienia bliskich.

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 432 strony, premiera 12.11.2020 (2016), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ

HARUKI MURAKAMI

"Śmierć marzeń jest w pewnym sensie smutniejsza niż śmierć żywej istoty".

Cieszę się, że wkroczyłam w etap życia, w którym decydującą rolę odgrywa teraźniejszość, to nie niej skupiam uwagę, podporządkowuję codzienność, ciesząc się z każdej chwili. Nie wybiegam planami w daleką przyszłość, tylko najbliższą, pomagającą organizować jakość realizacji marzeń i spełnienia w pasji. Pojawiło się też coś nowego, co dotąd nie zaglądało często na pierwszy plan, przywoływanie wspomnień o różnym zabarwieniu i formie. Niekiedy wpadam w melancholijny i tęskny nastrój, kiedy indziej ożywiam się radośnie na myśl o tym, co udało mi się przeżyć. Opowiadania Haruki Murakamiego, koncentrujące się na pierwszej osobie liczby pojedynczej, wyciągające zapiski pamięci z przeszłości, odpowiadają mi tematycznie. Doceniam przekazy, wyłaniam cenne refleksje, chwytam głos zachwytu życiem.

"Do kamiennej poduszki" pokazuje, jak zadziwiające jest to, że osoby, z którymi kiedyś byliśmy bardzo blisko, spędziliśmy wiele wspólnych chwil, odchodzą w zapomnienie. A nagle z pamięci przywołujemy osoby, których towarzystwem mogliśmy cieszyć się zaledwie kilka razy, niekiedy tylko raz. Okruch dawnych czasów niespodziewanie dochodzi do głosu, na chwilę odświeża wyobraźnię, przywołuje skojarzenia, lecz w niewielkim stopniu uwzględnia czynnik nadpisywania i wypaczania wspomnień. "Śmietanka" na granicy mistyczności zgłębia tajemnicę życia, wyławia istotę mijających dni, dowodzi, że nieuchwytność i niesprecyzowanie są tym, co nas najbardziej pociąga. Wszystko, co ma wielką wartość, wyzwala siły na pokonanie trudów osiągania, jednak trzeba potrafić zatrzymać się na chwilę i docenić doniosłość chwil. "Charlie Parker Plays Bossa Nova" porusza się po alternatywnej rzeczywistości, przedłuża scenariusz zdarzeń, nadaje mu innego kształtu, wypełnia tym, co mogłoby się stać przy określonych okolicznościach. 

Muzyczne skojarzenie "Witch the Beatles" wywołuje zadumę nad przebrzmiałymi marzeniami i wydarzeniami. Życie jawi się jako ładnie opakowane nietrwałe dobro. Migawka pamięci zatrzymuje się na konkretnym obrazie, później wielokrotnie do niego powraca, lecz nie bierze pod uwagę nieuniknionych zmian podmiotów. "Wiersze zebrane o drużynie Yakult Swallows" wchodzą w wyjaśnienia relacji z rodzicem, wskazują źródło przyszłych zainteresowań w odniesieniu do atmosfery dzieciństwa, wyciągają aspekt rywalizacji pokoleń, choćby poprzez sportową wymowę. Dotykają aspektu małej wagi czegoś, co z czasem nabiera cech wyjątkowości, albo odwrotnie, jak w "Karnawale", coś istotnego zamienia się w niewiele znaczący epizod. Różny kąt spojrzenia na ten sam fragment świata, przyjaźń poprzez fascynację muzyką, odkrywanie prawdziwych i zamaskowanych obliczy. "Wyznanie Małpy z Shinagawy" fantastycznie wpisuje się w rozważania o człowieczeństwie i miłości. I na koniec, opowiadanie "Pierwsza osoba liczby pojedynczej" mówi o wyborach życiowych ścieżek, lewym i prawym wariancie, podążaniu za głosem intuicji lub za oczekiwaniami innych. Zerknij też na "Śmierć Komandora. Pojawia się idea" tego autora.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 224 strony, premiera 12.11.2020 , tłumaczenie Anna Zielińska-Elliott
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

KSZTAŁT RUIN

JUAN GABRIEL VÁSQUEZ

"Nigdy nie należy ufać wielkim mówcom."

Książka zapewniła mi dwa dni fantastycznego zaczytania, rewelacyjnie się w niej odnalazłam, chłonęłam fabułę z wielkim zainteresowaniem. Doszukiwałam informacji pomagających lepiej ją zrozumieć i trafniej odnieść się do poruszanych zagadnień. Uwielbiam klimat spisków i sensacji, tak wiele w nim rozbłysków ludzkich ułomności, mrocznej strony naszej natury, w zasadzie od wieków niepodlegającej przemianie. Tam, gdzie władza i pieniądze, natychmiast pojawia się brutalność i chciwość. Prawda i kłamstwo ściśle przeplatają się, fakty wymieniają się z fikcją, racje gasną w dowolności interpretacji oszustwa.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak Juan Gabriel Vásquez tworzy niezwykle przekonującą symfonię mieszanki wymienionych elementów ludzkiej aktywności, harmonizuje barwny obraz mocno zazębiających się sprzeczności. Orkiestrą iluzji i prawdziwości staje się kolumbijskie społeczeństwo, różnorodne instrumenty odpowiadają za zdarzenia na arenie politycznej, ambicje znaczących jednostek podchwytują motywy przewodnie, zaś zmienna dynamika potwierdza fluktuację ludzkiego nastawienia i przekonań. Szalenie prawdziwie wybrzmiewająca muzyka, w każdej chwili możemy się w nią wsłuchać w środkach masowego przekazu, czasem wydobywa się z piersi buntującej się jednostki. I wcale nie trzeba do tego kolumbijskich nut, gdyż określone tony przyjmują się w każdej nacji, co więcej, już dawno osiągnęły globalny wymiar.

Historię piszą zwycięzcy, to oni narzucają tłumaczenia, komentarze, kreacje. Jedni grzeją się w blasku publicznych świateł, zasiewając i promując wątpliwości, inni pozostają w ukryciu, aby ich delikatne misje mogły wypełniać długie cienie niejasności i manipulacji. Zastanawiające, jak społeczeństwo daje się przekonać, że rzeczy powiązane nie mają ze sobą nic wspólnego. Znikające dowody, milczenie świadków, osobliwe zbiegi okoliczności, zastraszające szepty, dezorientujące komunikaty. Śledzimy ukrytą prawdę morderstwa Jorge Eliécera Gaitána, burzliwe nastroje i wojskowe tłumienia zamieszek, ale Bogotazo to tylko oś, wokół której rozwija się intryga, autor czyni też nawiązania do innych wydarzeń i sprzeczności, wykazania podobieństwa metod działania. Wszystko w formie zabawy faktami i fikcją, ale z poważnymi przesłaniami.

Z jednej strony Vásquez prowadzi ścieżką krytyki teorii spiskowych, z drugiej przekonuje, że najgorszym ślepcem jest ten, kto nie chce zobaczyć. Odbijamy się od jednej ściany do drugiej, zakreślamy cykl niedowierzania i wiary. Każdy ze świadków podaje inną wersję szczegółów, zmienia się ludzka pamięć. Rozmywa się pojęcie współodpowiedzialności kryminalnej, kontroli nad niepamięcią, doprowadzenia do zabójstwa fałszywego mordercy, aby osłonić tożsamość prawdziwego. Armia maszerująca ulicami Bogoty spotyka się z armią zakłamania, wypaczania, tuszowania prawdy. Wysoko sięgają macki korupcji. Przeszłość jako opowieść zbudowana na innej opowieści. Cieszy, że Echa zaczęły z górnego poziomu intelektualnej rozrywki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 360 stron, premiera 25.11.2020 (2015), tłumaczenie Katarzyna Okrasko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 17 stycznia 2021

BERBEKA. ŻYCIE W CIENIU BROAD PEAKU

DARIUSZ KORTKO, JERZY PORĘBSKI

"Trzeba czasem spojrzenia z góry na to, co zdarza się w dolinach naszej codzienności. Człowiek traci do tego dystans. Góry go przywracają."

Wielokrotnie pisałam, że miłość i pasja nadają życiu wyjątkowego kolorytu. Podążanie za czymś, co silnie wzywa, pozwala definiować siebie, przynosi spełnienie, jest bardzo wdzięczne, ale często też mega wymagające. Uwielbiam czytać o ludziach gór, ponieważ ich wspomnienia i doświadczenia życiowe, opowieści bliskich i przyjaciół, ukazują skalę wymagań stawianych przez najwyższe szczyty świata. Sama nie mogę realizować się w ten sposób, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby, choć w części, za pośrednictwem książek, filmów i wywiadów, bliżej poznać szczególnego ducha himalajskich wypraw, zestawić z osobistą codziennością. Szczególny aspekt zainteresowań, szalenie przyciąga, ale też zaświadcza o potencjalnym niebezpieczeństwie.

Książka scala obraz z ujęcia himalaisty i człowieka. Dwie sfery ciekawie przenikają się. Materiał biograficzny atrakcyjnie przybliżony, wciągają fakty z życia Berbeki, także przyjazny styl narracji. Sporo informacji, wypowiedzi, relacji, zdjęć. Na kilka godzin wnikamy w życie nietuzinkowej osoby. Ogarnia nas wzruszenie, swoiste utożsamienie, uśmiech do żartobliwych fragmentów. Potwierdza się podziw, szacunek i zrozumienie, dla takich a nie innych decyzji, normalności, wyczynów. Wiele faktów znałam, cytaty zapamiętałam z innych książek, jednak przyjemnie było odświeżyć. Publikacja komponuje się z "Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" (Beata Sabała-Zielińska), do której Dariusz Kortko i Jerzy Porębski odwołują się, a którą przybliżyłam na Bookendorfinie pięć lat temu. Zerknijcie też na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami autorów: "Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało", "Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos", "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście", "Polskie Himalaje".

4.5/6 - warto przeczytać
biografia, literatura górska, 456 stron, premiera 25.11.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

SIÓDMY ELEMENT

GUIDO SGARDOLI

"Jeśli w grę wchodzą ludzie, los przestaje być nieodwracalny."

Powieść wprawiła mnie w zachwyt, rewelacyjnie się zrelaksowałam. Skierowana do młodego czytelnika, a jednak mocno zaangażowała. Wraz z bohaterami odkrywałam kilka warstw prawdy, dogrzebywałam się do odwiecznych tajemnic, wyciągałam na światło dzienne dawno zapomniane sekrety. Autor zaimponował pomysłem i konstrukcją fabuły. Fantastyka i sensacja w jednym. Frapujący scenariusz zdarzeń rozwinął z rozmachem i szczegółowością. Nie rozciągnął historii zbędnymi opisami, lecz zgrabnie wtłoczył fascynujące przygody.

Wyjątkowo atrakcyjna narracja, przyjazna i przyjemna, traktująca młodego odbiorcę niemal jak dorosłego. Licznym incydentom nadano cechy efektowności i spektakularności, bez fałszywego naciągania. Trudno było nie podejść emocjonalnie do przeżyć zarówno młodych postaci powieści, jak i dorosłych. Głównym bohaterom nie oszczędzano trudnych wyborów, ciężkich doświadczeń, niebezpiecznych sytuacji. Chciałoby się, aby wiele książek skierowanych do dojrzałego odbiorcy miało tak porywające podejście do prezentowania intrygi. Złożoność scenariusza zdarzeń, skomplikowane relacje, blask lateńskich legend, nawiązanie do naukowych interpretacji starożytnych artefaktów. A wszystko w klimacie dzikiej i surowej wyspiarskiej izolacji.

Levermoir, wyspa z czterystoma sześćdziesięcioma dwoma mieszkańcami, stała się miejscem osobliwych zjawisk. Łaskotane wiatrem wrzosowiska, otulone mgłą mokradła, śliskie płaskie wapienne płyty, zamglone skaliste szczyty, zamaskowane groty, malownicze klify, to niemi świadkowie ciągu dziwnych zjawisk. Atmosferę niezwykłości i niejasności dopełniały groby na starym cmentarzu, ruiny średniowiecznego zamku, wieża tysiącletniego klasztoru, latarnia z mroczną przeszłością, ulokowane na odosobnionym terenie megalityczne kamienie, oraz ocean dotrzymujący tajemnic morskiej katastrofy. Śmierć latarnika zapoczątkowała ciąg zdarzeń zmieniających oblicze wyspy i ludzi. Kamienie pamiętały, mówiły i kąsały, zaś wyspiarze o szorstkich charakterach głęboko skrywali sprawy życiowe, ukrywali przed wzrokiem obcych.

Trzynastoletni Liam Locklin jako pierwszy dostrzegł związek między ludzkimi tragediami a kawałkami kamieni, pokrytymi spiralnymi wzorami, łukowatymi żłobieniami, morskimi falami nakreślonymi dziecięcą ręką. A im więcej odłamków, tym silniejszy krąg zatrważających scen, potężnego zła wypełzającego z ciemnego miejsca, perfidnie zastawionych pułapek. Liam wraz z przyjaciółmi podjął śledztwo, snuł hipotezy, zbierał dowody, przepytywał ludzi, rozszyfrowywał zagadki. Intensywnie wplątywał się w niejednoznaczne, nieuchwytne, niewytłumaczalne, ale szalenie absurdalne, niewiarygodne, koszmarne, groźne, zyskujące na samodzielności. Wypadki traciły cechy incydentalności, następowały jeden po drugim w niepokojącym rytmie. Do głosu dochodziły zobowiązania z zamierzchłych czasów pamiętających dawnych bogów.

6/6 - rozkosz czytania
literatura młodzieżowa, 698 stron, premiera 23.10.2019 (2016), tłumaczenie Mateusz Kłodecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

sobota, 16 stycznia 2021

KONIEC WSZYSTKIEGO

KATIE MACK

"Początek implikuje koniec i wymaga końca."
Ann Leckie, "Zabójcza sprawiedliwość"


Pogrążeni w zwykłej codzienności rzadko spoglądamy na gwiazdy, sporadycznie zastanawiamy się, jak skończy się wszechświat, prędzej interesuje nas, jak powstał. Ale to naturalne, w życiu skupiamy się głównie na sobie, na tym, co w danym momencie pochłania nas w skali mikro i jesteśmy w stanie zrozumieć. Natomiast skalę makro, prawdopodobne scenariusze kosmicznej apokalipsy, pozostawiamy naukowcom. A ci z wielkim zaangażowaniem potrafią spędzić wiele godzin nad tymi zagadnieniami. Dla mnie to symboliczna podróż człowieka przez wszechświat, wysyłanie myśli w kosmos, łapanie dostępnych wskazówek. Niecałe czternaście miliardów lat temu powstał wszechświat, ale za ile skończą się jego losy, co sprowadzi na niego ostateczne nieszczęście, a może faktycznie ma charakter cykliczny?

Teoretyczne rozważania, bazujące na ogromie niewiadomych i tajemnic, rozgrzewają umysły kosmologów. Przyjemnie poznaje się efekty rozważań i przypuszczeń. Katie Mack zgrabnie zebrała najważniejsze współczesne idee odmiennych wizji przyszłości wszechświata, finalnego etapu ewolucji kosmosu, pisanego mu przeznaczenia. Przedstawiła je szalenie atrakcyjnie, narrację wypełniła humorem zdejmując ciężar powagi zagadnień. Podziwiałam wyjątkowo przejrzystą i przyjazną formę wprowadzania czytelnika w ciekawe pojęcia szeroko rozumianej fizyki, czynienie jej fascynującą i porywającą, sprawienie, że stała się zrozumiała i familiarna.

Mocno zachęcająca do zdobywania wiedzy książka popularnonaukowa. Wiele z niej wyniosłam, zręcznie trafiała do mojej wyobraźni, zmyślnie przeprowadzała przez mniej lub bardziej znane teorie i zjawiska. Publikację pochłaniałam z ogromną przyjemnością i satysfakcją. Zapewniam, że każdy swobodnie odnajdzie się w niej, i bynajmniej wcale nie przygnębiająco, wręcz odwrotnie, natchnie go docenianie najdrobniejszych oznak życia, optymistyczne spojrzenie w przyszłość, uśmiechnięte relacje z tym, co nieuniknione, choć na szczęście w szalenie dalekiej perspektywie czasu. Czy jesteście gotowi na wielkie kurczenie, a może rozszerzanie, albo rozerwanie, lub rozpad próżni? Mnie najbardziej intryguje zderzenie z równoległym wszechświatem. 

Inne zbliżone tematycznie tytuły, do których warto zajrzeć, omówione na Bookendorfinie: "Mapy kosmosu", "Obliczanie Wszechświata", "Wielki Projekt", "Wielki spektakl na niebie", "Jedna chwila w dziejach Wszechświata", "Idee, które zmieniły świat", "Teraz. Fizyka czasu", "Stephen Hawking. Opowieść o przyjaźni i fizyce", "Życie 3.0".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (astrofizyka, kosmologia), 352 strony, premiera 24.11.2020
tłumaczenie Jacek Bieroń, ilustracje Nick James
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl