OLGA HUND
„Szacunek do siebie jest dla mnie nieosiągalny, zostały mi smutek i wstręt, a między nimi wypełniacz z łez.”
Bardzo ucieszyłam się, kiedy tytuł wpadł w moje ręce, tym bardziej, że prestiżowo nagrodzony. Wiele się spodziewałam, ale zawiodłam się. Tematyka chorób psychicznych jak najbardziej mnie interesuje, zwłaszcza ujęta niestereotypowo, lecz tutaj fabuła podążała w złym kierunku. Luźne lub naderwane kartki z pamiętnika, fragmentaryczne zapiski, to dobry pomysł, ale za nim poszła niestety powierzchowność treści. Kiedy wydawało mi się, że nawiązywałam nić zrozumienia z narratorką, natychmiast uwierało wypunktowywanie dziwactw chorób, jakby w sensacyjnym tonie, bez emocjonalnej bazy, z naciskiem na śmieszność z łzami w tle.
Oczywiście, pobyt na oddziale psychiatrycznym to rodzaj traumy, zwłaszcza jak doświadcza się znieczulicy i rutyniarstwa ze strony personelu, jednakże rzeczywistość nie została odmalowana w szerszym spektrum zachowań, także tych pozytywnych, pomagających i inspirujących do uwolnienia się od choroby. Czyżby faktycznie nikt tego nie oferował w takich placówkach? Czyżby opisy indywidualnych historii podopiecznych i funkcjonowania w zaburzonej społeczności były głównie wyrazem żalu i czegoś na kształt zawodu doświadczanego przez narratorkę. Środki farmakologiczne otępiające świadomość i społeczne wzorce zachowań, rutynowa bierność w wykwalifikowanym leczeniu, organizacji zajmujących zajęć i spotkań, pilnowanie, aby wszystko zgadzało się na papierze. Domyślamy się, że jest i ciemniejsza strona opieki medycznej, ale z pewnością nie tylko. A może właśnie o to chodziło autorce, aby pokazać intensywność smutku, żalu i samotności pacjentów, w zamkniętym świecie, uzależnionym od opieki innych. Powstaje wówczas pytanie, do kogo adresowana jest książka. Jak do chorych, to lepiej, aby nie zderzali się z takimi opisami. Jak do czytelników, to tylko tych, którzy muszą zmagać się z chorobą bliskich, chcą lepiej zrozumieć, co dzieje się w myślach i jakie są źródła takich a nie innych zachowań, jednak odpowiedzi otrzymają tylko w bardzo podstawowym i ograniczonym wymiarze. Natomiast mega spodobał mi się tytuł książki, to właśnie jemu przyznałam dodatkowego plusa. Niestety, spotkanie z książką zaliczam do nieudanych, niewiele z niej wyciągnęłam dla siebie.
2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura współczesna, 126 stron, premiera
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.









