wtorek, 3 sierpnia 2021

OBCY3

ALAN DEAN FOSTER

OBCY tom 3 (OBCY 3, film 1992)

"Odkładanie śmierci na później to jednak nie to samo,
co nieśmiertelność - to jedynie jej imitacja."


Lubię oglądać filmy z serii o zatrważającym Obcym, sympatycznie wciągam się też w książki, a przewracając strony mam przed oczami kadry i grę Sigourney Weaver. Symbioza tekstu i obrazu widoczna jest w ilustracjach Macieja Kamudy, klimatycznych i działających na wyobraźnię. Wydawnictwo Vesper opracowując sugestywną oprawę graficzną sprawia, że intensywnie wchodzę w atmosferę niepewności, zanurzam się w wymyślonej rzeczywistości, buszuję w klasyce grozy i horroru. Sięgam po ich publikacje, wiedząc, że dostarczą mocnych przeżyć, wspartych atrakcyjnymi ilustracjami. Serii o Obcym nie zaliczam co prawda do wybitnych dzieł, lecz ciekawie spędzam z nią czas. Ludzie odczują potrzebę odkrywania Wszechświata, poddawania się fantazji spotkań z pozaziemskimi rozumnymi istotami, ale w większości przypisują im negatywne emocje i zamiary, niczym kalkę własnych skłonności do przemocy i konfliktów. Może Obcy, zakładając, że istnieją, są o tyle inteligentniejszą formą od ludzi, że wywołują nasz pierwotny i intuicyjny strach. W końcu, jak stwierdził Stephen Hawking, powinniśmy się modlić, aby Obcy nas nie znaleźli.

Po dramatycznych wydarzeniach na Acheronie, Ellen Ripley, kluczowa postać serii, podróżuje w ratunkowej kapsule hibernacyjnej, na statku "Sulaco". Niestety, dochodzi do awarii i katastrofy. Tylko Ripley ją przeżywa, brutalnie ląduje w sektorze Neroid, na Fiorinie, planecie o jałowej powierzchni, na której kiedyś funkcjonowała kopalnia surowców mineralnych. Teraz to ośrodek pracy przymusowej o zaostrzonym rygorze, zaś wymarłe ślady działalności człowieka układają się w zatrważający obraz przemijania. Porucznik Ripley, jedyna kobieta wśród więziennej służby i osadzonych, kolejny raz mierzy się z Obcym, gatunkiem poznanym w znikomym stopniu. Czy uda się pokonać bezlitosnego wroga, stworzenie pochodzenia organicznego, umotywowanego jedynie przedłużeniem gatunku, przewyższające poziomem inteligencji człowieka? Tym bardziej, że na Fiorinie nie ma żadnej broni, jedynym wyjściem jest koncentracja na sprycie w zastawianiu pułapek i unikaniu bezpośredniego starcia. Czy chaotyczna i naprędce opracowywana strategia ma szanse powodzenia? Zerknij na poprzednie tomy ("Obcy", "Obcy. Decydujące starcie").

4/6 - warto przeczytać
horror science fiction, 272 strony, premiera 14.07.2021, tłumaczenie Maciej Wacław
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

POSZUKIWANY

LEE CHILD

JACK REACHER tom 17

"Ludzie zrobią wszystko, żeby pozostać przy życiu, nawet jeśli zyskają tylko dziesięć sekund."

Mam wrażenie, że ta seria nigdy mi się nie znudzi, już tak długo w niej przebywam, a wciąż się angażuję. Odpowiada mi płynny i przyjazny styl pisania, uwzględnia kanony najlepszych wzorców klasycznej sensacji. W dużym stopniu przewiduję, w jakim kierunku potoczy się scenariusz zdarzeń, że kluczowy bohater wymknie się wszelkim przeciwnościom, bo wyjątkowo sprzyjają mu okoliczności, odniesie zwycięstwo w walce dobra ze złem, opowie się za sprawiedliwością, nawet w brutalnej i bezkompromisowej odsłonie. Jednak cała zabawa tkwi w pomyśle na przebieg zdarzeń, pojawiających się nowych aspektach, opartych na starych sprawdzonych mechanizmach budowania napięcia. Skaczę po tomach serii, nie ma potrzeby, aby poznawać je w określonej kolejności, każdy można traktować jako odrębną historię, autor i tak zawsze przybliża pomocne dla uchwycenia całości kluczowe założenia.

Jest coś przyjemnie intrygującego w postaci Jacka Reachera, byłego żandarma amerykańskiej armii, człowieka bez domu i majątku, losowo podróżującego po kraju, opowiadającego się za słabszymi i wymagającymi pomocy, pokrzywdzonymi przez ludzi i los, nie potrafiącymi na własną rękę oswobodzić się od czarnych charakterów. Jack niczym superbohater, doskonale obeznany ze sztukami walki, ratuje świat przed niszczycielską zarazą ludzkiej niegodziwości i okrutności. W siedemnastym tomie śledztwo toczy się nie tyle w konkretnej miejscowości, a w drodze. Reacher łapie autostopową okazję w zimowej Nebrasce i pakuje się w nie lada kłopoty. Stopniowo odkrywa, co kryje się za tożsamością współpasażerów, dwóch mężczyzn i kobiety, i wcale mu się to nie podoba. Na szczęście, potrafi działać z ukrycia i zaskoczenia, dokładnie analizować następstwa zdarzeń, dostrzegać szczegóły dla innych niewidoczne. Jednocześnie, policja poszukuje zabójcę pracownika ambasady. W dochodzenie angażuje się Julia Sorenson, agentka FBI, wyraziście i przekonująco nakreślona postać. W jaki sposób skrzyżują się losy Sorenson i Reachera, staną się wrogami, a może sprzymierzeńcami? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi tomami serii, przybliżonymi na Bookendorfinie ("Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik"), zbiorem dwunastu opowiadań "Adres nieznany", uzupełniających główny nurt intrygi o Jacku.

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 480 stron, premiera 17.03.2021 (2012), tłumaczenie Łukasz Praski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

NA KOŃCU SCHODÓW

ALEKSANDRA KOWALSKA

"- Jakie jest twoje ostatnie wspomnienie sprzed wypadu?...
- Nie pamiętam nic sprzed wypadku."

Zakwalifikowałam powieść jako obyczajową i wystawiłam silną dobrą ocenę. Gdybym miała przyjąć, że to thriller zakończyłoby się oczkiem w dół w nocie. Jak na thriller, brakowało napięcia, jak na obyczajówkę, było go wystarczająco. Jakby nie patrzeć, to przemyślana i atrakcyjnie podana historia, szkoda tylko, że finał poszybował w romantycznym kierunku, bardziej pasowały mroczne odcienie, ale rozumiem zamysł i przesłanie autorki. Pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Kowalskiej, ale nie ostatnie, przymierzę się do innych jej książek. 

Tym, co najbardziej ujęło mnie w powieści, to wyjątkowo trafnie oddane studium trudnej miłości, pomimo zachłanności i pragnienia posiadania na wyłączność, potrafiła usunąć się w cień, by pozwolić ukochanej osobie rozwinąć skrzydła. Kiedy walka o szczęście i spełnienie kierowała się w stronę zranienia i niezrozumienia, trzeba było wielkiej siły i odwagi, żeby wycofać się z marzeń i złudzeń. Autorka z bliska opisała emocje targające Nell, odpowiadało mi szczegółowe wnikanie w jej psychikę, myśli i postawę. Nie ze wszystkimi zachowaniami bohaterki zgadzałam się, ale to nie ja byłam w zagmatwanej sytuacji, zatem starałam się jak najlepiej zrozumieć i uszanować postępowanie kobiety. Z dnia na dzień, za sprawą samochodowego wypadku, po dwumiesięcznej śpiączce męża, Nell traci sporą część tego, co ją definiowało w dorosłym życiu, co wiązało się z mężem, wspólnymi planami i przeżyciami. Żyła z Gabrielem przed tragedią, a po niej zmuszona była skonfrontować się z Benem. Jako dziennikarka Nell natychmiast wyczuła kryjącą się za wszystkim tajemnicę. Dokładała wszelkich starań, aby podążyć za nią, wyjaśnić, co się pod nią kryło. Nie uciekała od ryzyka i komplikacji. Czasami trzeba w życiu zejść niżej tego, co się już osiągnęło, aby zrozumieć, jak ważnym jest świadome wchodzenie na wyższy poziom spełnienia. Ale czy w tym wypadku to faktycznie było najlepsze rozwiązanie? A może niepotrzebna wiedza stała się zbyt dużym ciężarem, od którego trudno było uwolnić się? Nie do końca zrozumiałam zasadność wtrąceń o pandemii, czy było to nawiązanie do niedawnej sytuacji na świecie, czy ubarwienie fabuły, w moim odczuciu niepotrzebne. Płynny i przyjazny styl narracji, pozwalał na duże wczucie się w scenariusz zdarzeń, sprawiał, że chętnie wciągałam się w opowieść.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 360 stron, premiera 11.05.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

TOWARZYSZU MÓJ

JULIJA JAKOWLEWA

ŚLEDCZY ZAJCEW tom 1

"Człowiek radziecki, kiedy już raz poczuje siłę, jaką daje mu dokument z pieczątką, nie jest w stanie się zatrzymać."

Dawno nie wchodziłam w klimaty kryminalne oparte na sowieckich realiach, zatem przyciągnięta klimatyczną okładką, chętnie wzięłam się za powieść. Dopiero pod koniec zorientowałam się, że to pierwszy tom serii, a nie odrębna książka, ale tym lepiej, gdyż przygoda czytelnicza okazała się bardzo wciągająca. Oddanie realiów Leningradu z tysiąc dziewięćset trzydziestego roku okazało się mocnym atutem powieści. Julija Jakowlewa przeniosła do czasów, kiedy życie rzeszy zwykłych ludzi pod rządami władzy radzieckiej, nawet pozornie uprzywilejowanych, okazywało się sztuką przetrwania prowadzoną na najwyższym poziomie. Proletariackie hasła, reglamentowane produkty, poprawność klasowa, pokazowe posiedzenia, jedynie słuszna partia i ideologia, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Represje i donosicielstwo na każdym kroku, nieustanna podejrzliwość, ograniczone zaufanie wobec wszystkich, nawet bliskich i przyjaciół, zważanie na wypowiadane słowa i czynione gesty.

W atmosferze po upadku caratu i przejęciu władzy przez rewolucjonistów próbował funkcjonować śledczy Wasilij Zajcew, zwany "Wasią". Przekonywał portret bohatera, była w nim uległość wobec tego, co wymykało się kontroli i ograniczeniom, a zarazem silna determinacja, by przywołać nie tyle sprawiedliwość, bo o tę trudno w sowieckim ustroju, co prawdę o serii morderstw na terenie miasta. Intryga zajmująco zawiązana, długo nie mogłam dostrzec, co łączy incydenty. Autorka sukcesywnie podrzucała wskazówki i tropy, stawiała na stopniowe budowanie niepewności i napięcia. Inscenizacja miejsc zbrodni wskazywała, że nie były to typowe akty mordu, zemsty, zazdrości, szantażu i strachu, coś więcej kryło się w głębokich warstwach. Wyjaśnienia przybrały frapującą i atrakcyjną postać. Jak funkcjonować w zatrważającej rzeczywistości politycznej, przetrwać kolejne dni, a przy tym pielęgnować cechy człowieczeństwa? Czy po leningradzkich ulicach rozprzestrzeniały się osobliwe morderstwa, przypadkowo zbieżne w czasie, czy też pojawił się okrutny seryjny morderca? Jedyne zastrzeżenie mam do stylu narracji, nie zawsze wydawała się płynna, czasami rwała się przy zmianie scen, nie do końca oswoiłam się z nią.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 404 strony, premiera 14.04.2021 (2017), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 1 sierpnia 2021

POWRÓT ANNY

LISA SCOTTOLINE

"Czasami trzeba poszukać (skarbów w życiu). Czasami trzeba o nie walczyć. A czasami masz je u swoich stóp."

Kiedy widzę nową książkę Lisy Scottoline, natychmiast decyduję się po nią sięgnąć. Autorka ma wyjątkowy dar wyciskania z bohaterów i czytelników silnych emocji. Tak konstruuje ludzkie losy, że po brzegi wypełnia je skrajnymi uczuciami. Dotyka wrażliwych sfer, syndromów odrzucenia, doznanych krzywd, braku tożsamości, wyrzutów sumienia, a przy tym wprowadza bolesne nuty przeszłości i niepokojące wizje teraźniejszości. Gorzkie i słodkie smaki życia przeplatają się tworząc mieszankę potrafiącą wzruszyć i przejąć do głębi. W "Powrocie Anny" poznałam Maggie Ippolitti, do której zgłosiła się córka odebrana jej przed siedemnastoma laty przez zaborczego męża. Młoda matka cierpiała na ostrą formę psychozy poporodowej. Według partnera i lekarzy nie była w stanie sprawować opieki nad dzieckiem. Równolegle dowiedziałam się, że obecny mąż Maggie, Noah Alderman, pediatra alergolog, oskarżony został o zabójstwo z premedytacją i groziło mu dożywocie lub kara śmierci.

Autorka zgrabnie prowadziła dwie linie czasowe, zarówno teraźniejszości, jak i przeszłości nadała wsteczny bieg. Spodobał mi się ten manewr, podsycał niecierpliwość poznawania, intensyfikował napięcie, uatrakcyjniał poznawanie scenariusza zdarzeń. Stopniowo odkrywałam incydenty, które doprowadziły do dramatu rodzinnego, bezpośrednio wpłynęły na postaci, wywołały zamieszanie na dużą skalę. Sprawą natychmiast zainteresowały się media, nagłośniły i nadały status sensacji. Im więcej wiedziałam o bohaterach, tym bardziej zastanawiałam się, czy mogłam im zaufać, czym zaskoczą, z jakiej prawdziwej strony ukażą się. Przekonywał Alderman, ciekawie i wyraziście sportretowany, chętnie wsłuchiwałam się w to, co miał do powiedzenia, kibicowałam, aby sprawy przyjęły dla niego jak najkorzystniejszy obrót. Annę, jego pasierbicę, poznałam jedynie z daleka, szkoda, że nie miałam okazji wejść w jej myśli, tym bardziej, że postawa dziewczyny frapowała. 

Nie potrafiłam sympatyzować z Maggie, kumulacja irytujących cech, niedojrzałość emocjonalna, obsesja naprawienia przeszłości, znikoma kontrola własnych poczynań. Impulsywny charakter nie tłumaczył jej zachowań. Dla podtrzymania napięcia, zaciśnięcia intrygi, konieczna była zwichnięta charakterystyka bohaterki, ale Scottoline nieco przesadziła. Gdyby nie to, powieść otrzymałaby wyższą notę. Tym, którzy nie będą wysuwać zastrzeżeń do portretu Maggie, a koncentrować się na roli w historii, tytuł przypadnie do gustu. Dobrze się czyta. Zajmująco dotyka tematyki zaufania, przyjaźni i miłości. Pozostawia z ciepło przyjętą finalną odsłoną. Zerknij na wrażenia ze spotkań z innymi książkami Lisy Scottoline zaprezentowanymi na Bookendorfinie ("Czekam na ciebie", "Mów do mnie", "Kłamstwo doskonałe"), powieści warto uwzględnić w planach czytelniczych.

4/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 510 stron, premiera 06.04.2021 (2018), tłumaczenie Alina Siewior-Kuś
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

POSZUKIWACZKA DZIECI

RENE DENFELD

NAOMI COTTLE tom 1 

"Zło to alchemiczny związek, którego podstawą zawsze jest sposobność."

Powieść zrobiła mocne dobre wrażenie, komfortowo mi się ją czytało od strony stylu narracji, ciekawie mieszającego formy opisową, dialogów i swoistego pamiętnika. Jednak nagromadzenie boleści i strachu w warstwie fabuły sprawiało, że musiałam robić krótkie przerwy na wyciszenie emocji. Czytałam wiele kryminałów i thrillerów, sporo dotyczyło zaginionych dzieci, ale dawno nie spotkałam się z tak sugestywnie rozpisanymi przeżyciami ofiar porwań i seksualnego wykorzystania. 

Rene Denfeld fenomenalnie wniknęła w psychikę młodych dusz, którym przyszło spotkać się z wypaczonymi instynktami i mroczną stroną człowieka. Wybornie ukazała skrajne odczucia, kontrastowe obrazy, traumatyczne naznaczenia młodych losów. Z jednej strony przybliżała dramaty dzieci oczami innych, z drugiej uszczegółowiała je w dziecięcych spostrzeżeniach. Nietuzinkowe podejście, we wszystko wplotła baśniowe nuty, dawne bajkowe opowieści, w których nie brakło świadectw przemocy i okrucieństwa. Identyfikacja jednej z zaginionych dziewczynek z literacką fantazją sugestywnie przekonywała, wywierała wpływ na postrzeganie, skłaniała do postawienia się w sytuacji postaci, aby w pełni zrozumieć targające nią emocje i zaprzeczenia. 

Z równą mocą śledziłam intrygę, dochodzenie do prawdy, jak i próby przetrwania w matni. Pisarka oddawała głos nie tylko ośmioletniej Madison, którego pewnego dnia, podczas przechadzki z rodzicami, zniknęła bez śladu w zimowym oregońskim lesie, ale także trzydziestoletniej detektyw Naomi, mistrzyni w odnajdywaniu zaginionych dzieci, która próbuje rozświetlić mroki własnej nieznanej przeszłości. Wrażenie zrobiła na mnie umiejętność autorki unikania osądów nad niewystarczającą opieką sprawowaną przez rodziców, zarówno skonfliktowanego małżeństwa Culverów, jak i oskarżonej o zabójstwo dziecka Danitą Danforth. Nawet przy przyrównaniu do Mary Cottle, przybranej matki dla wielu dzieciaków, czytelnik nie ma wrażenia negatywnych odczuć. 

Fantastyczne zrozumienie i wyczucie ludzkich nieszczęść i ciężkich przeżyć. Chociaż postawa Naomi momentami wydawała mało prawdopodobna, to cechowało ją solidne uzasadnienie zranienia i okaleczenia. Zakończenie nie należało do zaskakujących, w połowie domyśliłam się, kto stoi za pewnymi incydentami, lecz frapująco poznawałam ścieżkę ku niemu prowadzącą. Realny natomiast rys kryminalny, dociekania i dochodzenia, czuło się, że osadzenie Denfeld w tej materii w życiu zawodowym. Zgrabnie budowane napięcie, wyważone środki oddziaływania na wyobraźnię. Koszmarne sny i wspomnienia przemawiały intensywnie przez magiczny klimat. Jeszcze motywujące przesłanie, że bez względu na to, gdzie, kiedy i z kim się zgubimy w życiu, zawsze warto starać się odnaleźć drogę do domu, bliskich, samego siebie.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 314 stron, premiera 26.05.2021 (2017), tłumaczenie Andrzej Goździkowski
Książkę "Poszukiwaczka dzieci" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 31 lipca 2021

ESCAPE QUEST. TAJEMNICA MARSA

SYLVAIN NAWROCKI

"Nagle doznajesz czegoś w rodzaju wizji... w której Mars... staje się nowym miejscem do życia dla rodzaju ludzkiego."

"Sam w Salem" z mroczną czarną historią w tle, "Świat wirtualny" przenoszący w początki komputeryzacji i jednocześnie wysoko rozwiniętej informatyzacji, "Arsène Lupin rzuca wyzwanie" z ciekawymi detektywistycznymi zagadkami, i "Tajemnica Marsa" osadzona w kosmicznym klimacie, bardzo mnie przekonały, sprawiły wiele frajdy, podgrzały wyobraźnię i pracę szarych komórek. Mars nadal pozostaje tajemnicą dla człowieka, nawet jeśli przeniesiemy się w daleką przyszłość, kiedy szybki rozwój astronautyki sprawi, że lot na niego trwać będzie zaledwie półtora miesiąca, wciąż sporo zagadek będzie czekało na rozwiązanie. W "Tajemnicy Marsa" wcielamy się w postać naukowca, specjalistkę od datowania procesów biologicznych, badającą w ramach ściśle tajnej misji próbki pobrane na czwartej od Słońca planecie Układu Słonecznego. Niepojące informacje docierają do geolożki od jej znajomej, załącznik ujawnia coś szalenie dziwnego, czemu trzeba się przyjrzeć. Maria od kilku lat mieszka w Marsonie, najważniejszym mieście górniczym na Czerwonej Planecie.

Od tego momentu zaczyna się zabawa w cyfrowe łamigłówki, kody, szyfry, wzory, znaki, mapy, labirynty. Zgłębiamy tajemnice obcego języka, dokonujemy inspekcji ładunków, przeszukujemy pomieszczenia, bierzemy udział w szachowych rozgrywkach, odnajdujemy uszkodzenia sieci, kalkulujemy informacje, unikamy niebezpiecznych sytuacji podczas odnajdywania klucza do rozwiązania tajemnicy. Zagadki stanowią wyzwanie o różnorodnym stopniu trudności, jedne szybko przywołują odpowiednie skojarzenia, nad innymi trzeba dłużej pomyśleć. Marsjański tom cyklu najbardziej spodobał się mojemu mężowi, doskonale czuł się w jego klimacie i związaną z nim symboliką. Chociaż w grę bawiliśmy się całą rodziną, to oczywiście nie ma przeszkód, by przymierzyć się do niej w pojedynkę. Brak ograniczeń czasowych, można dowolnie przerywać i wznawiać rozwiązywanie łamigłówek, bez szkody dla utraty zaangażowania. Choć do dyspozycji gracza pozostawiono na końcu książki wskazówki i rozwiązania, to jednak nie warto decydować się na złamanie pieczęci, ponieważ liczy się zajmująca zabawa, podkręcanie szarych komórek, ćwiczenie dopasowywania skojarzeń, sprytne omijanie pułapek i krytycznych błędów. Przyda się zamieszczona na tylnej okładce karta magnetyczna, czytnik odcisków palców i... rzeźba.

5/6 - koniecznie zagraj
gra książkowa, wiek 12+, 100 stron, premiera 19.05.2021, tłumaczenie Agata Cieślak
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

SIOSTRY KRWI

GRAHAM MASTERTON

KATIE MAGUIRE tom 5

"Wyrósł nieraz tęgi koń ze źrebaka chuderlaka." irlandzkie powiedzenie

Katie Maguire należy do moich ulubionych kluczowych postaci długich serii łączących w sobie elementy thrillera i kryminału. Co prawda, jej życiowe perturbacje są mocno rozbudowane, czasami trudno uwierzyć w korzystne zbiegi okoliczności i powtarzające się wzorce zachowań losu, ale i tak z przyjemnością i zaciekawieniem je poznaję. Graham Masterton przekonująco oddaje charakter i osobowość Katie, wystawia na liczne próby i wyzwania, wszystko opiera na solidnej podstawie. Katie to bystra, silna i zdeterminowana osoba, z jednej strony łaknie sukcesu i poważania w detektywistycznej karierze, z drugiej pielęgnuje wrażliwość na krzywdę i niesprawiedliwość. Prawdziwa i wyrazista bohaterka, choć oczywiście nie brakuje jej cech literackiej postaci.

W piątym tomie serii nadinspektor wyjaśnia prawdę kryjącą się za osobliwym znaleziskiem dwudziestu trzech koni roztrzaskanych u stóp urwiska nadmorskiej miejscowości. Okazuje się, że to nie są zwykłe konie, a wytresowane wierzchowce czystej krwi. Jednak zbyt mało udaje się pozyskać informacji, by przypisać je do konkretnej stajni. Wyjątkowo trudne śledztwo, o delikatnej naturze, rozwija się powoli, dodatkowo dochodzi do wstrząsających incydentów i zamachów na życie detektywów. W tym samym czasie, na przedmieściach Cork uduszono starą zakonnicę, a jej ciało diabolicznie sprofanowano. To początek ofiar śmiertelnych powiązanych z mieszkańcami klasztoru Bon Sauveur. Makabryczna przeszłość sprzed trzydziestu lat dopomina się o uwagę. Czy jednak wybrała dobrą scenę, aktorów i widzów? Czy to życie jest okrutne, a może tylko ludzie? Podoba mi się mnogość prowadzonych wątków kryminalnych w powieściach tej serii, kilka zagadek toczy się równolegle, nowe przeplatają się ze starymi. Również sporo napięcia wytwarza się wokół prywatnego życia Katie, co dodatkowo wzbogaca fabułę i czyni ją bardziej intrygującą.

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z innymi tomami serii przedstawionymi na Bookendorfinie (Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Uznani za zmarłych"), oraz odrębnymi książkami Grahama Masterona, jak cykl przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręcony thriller kryminalny "Wirus", ciekawie drażniące wyobraźnię horrory "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", krótkie formy literackie tworzące "Festiwal strachu", czy opowiadanie z książki "Upiorne święta".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 496 stron, premiera 14.06.2021 (2015), tłumaczenie Grzegorz Kołodziejczyk
Książkę "Siostry krwi" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

piątek, 30 lipca 2021

ESCAPE QUEST. ARSÈNE LUPIN RZUCA WYZWANIE

DAVID CICUREL, FRÉDERIC DORNE

"Wykuta jest z żelaza i przyjąć może nawet tysiące postaci. Kiedy nią uderzyć, drzwi się otwierają. Jedno z jej imion niemieckie ma korzenie."

Poprzednie odsłony serii ("Świat wirtualny" i "Sam w Salem") bardzo mi się spodobały, zatem kiedy ukazały się nowe tytuły wciągającej zabawy, nie wahałam się podjąć rzuconych wyzwań w rozwiązywaniu logicznych zagadek. Przekonałam się, jak mnóstwo przyjemności sprawiają gry książkowe, wystawiają na próbę zdolność kojarzenia i ćwiczenia spostrzegawczości. Adresowane są do dwunastolatków, ale i dorosły chętnie poddaje się ich urokowi, przebiegowi i regułom. "Arsène Lupin rzuca wyzwanie" ciekawie przemyślano i atrakcyjnie zilustrowano, przywołano rozrywkę intelektualną w szalenie odpowiadającym mi detektywistycznym klimacie. Wertowanie i przewracanie stron, wyczekiwanie, co spotka mnie dalej, sprawiało, że czerpałam frajdę z pracy szarych komórek. Początek dwudziestego wieku miał mroczne strony, intrygujące elementy, jednoznacznie kojarzące się z nim detale, to wszystko zgrabnie uchwycono w publikacji.

Przenosimy się do tysiąc dziewięćset szóstego roku, w styczniową aurę, w marzenie pozostania światowej sławy detektywem, na miarę Arsène'a Lupin, którego nie tyle przyciąga włamywanie, zdobywanie bogactwa, co przeżywanie niezwykłych dreszczy emocji podczas dokonywania przestępstwa. Jednak trzeba najpierw sprostać wyzwaniu rzuconemu przez samego mistrza, dżentelmena-włamywacza, poszukującego utalentowanego i skutecznego w działaniu ucznia. Zadaniem jest ukradzenie wspaniałej kolekcji biżuterii z pilnie strzeżonej posiadłości rodziny Lechavalierów. A to wiąże się z wkroczeniem na wyżyny bystrości, sprytu, przebiegłości, kamuflażu, śledzenia, łapania wskazówek, tropienia śladów, kojarzenia pozornie niezwiązanych elementów, kombinowania przypasowań, odnajdywania się w labiryncie i czytaniu map. Trzeba krok po kroku zorganizować całą akcję, wybrać najskuteczniejszą metodę, skolekcjonować sprawdzone narzędzia, wykorzystać wszelkie sposobności, a przy tym wystrzegać się silnej konkurencji i uciekać przed zagrożeniami. Gra jest znakomitym pomysłem na urozmaicenie wolnego czasu, nie tylko podczas wakacyjnych dni, tym bardziej, że można zaangażować się w nią samemu, albo zdać się na burzę mózgów drużyny złożonej z członków rodziny i przyjaciół.

5/6 - koniecznie zagraj
gra książkowa, wiek 12+, 100 stron, premiera 19.05.2021, tłumaczenie Anna Ślubowska
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

UZNANI ZA ZMARŁYCH

GRAHAM MASTERTON

KATIE MAGUIRE tom 4

"Klin z dębiny rozszczepia dąb."

Skaczę po serii z Katie Maguire ("Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi"). Jak tylko dostrzegam któryś z tomów, zaraz po niego sięgam. Można w dowolnym momencie wejść w cykl, nie potrzebna jest znajomość poprzednich odsłon. Odpowiada mi klimat budowany przez Grahama Mastertona, ciekawie zawiązana zagadka kryminalna, wyważone elementy thrillera, sięganie po atrybuty horroru. Autor dokłada wszelkich starań, aby zaskoczyć czytelnika frapującą intrygą, nakłonić do zabawy w wyłapywanie wskazówek, snucie przypuszczeń, interpretacji zachowań bohaterów. Zgrabnie buduje napięcie, choć nie jest intensywne, to przyjemnie drażni wyobraźnię. We wszystko wplata irlandzki klimat nadający kolorytu miejscom i zdarzeniom. Dobrze wypoczywam przy takich intrygach, szybko wciągam się w akcję, w której nie brakuje nagłych zwrotów. Narracja płynna i przyjazna, uwzględnia detale opisów i dialogi nadające dynamiczny rytm fabule.

W "Uznanych za zmarłych" nadinspektor Kate Maguire, wciąż walczy z męskim stereotypem postrzegania kobiet na wysokich stanowiskach policyjnych. Obejmuje śledztwo nad morderstwami małych przedsiębiorców, których firmy stanęły nad wizją bankructwa. Policja odnajduje ciała piekarza, cukiernika, właściciela warsztatu samochodowego i sklepu muzycznego. Zabójcy postępują z perfidną premedytacją, dokonują makabrycznych czynów, nie zadowala ich samo zlikwidowanie celu, ale czynią z tego obrzydliwe spektakularne widowisko. Pozbawieni są ludzkich uczuć i zdolni do straszliwej przemocy. Pomimo usilnych starań organu ścigania, zwyrodnialcy wciąż wyprzedzają, nie o krok a o dwa, zespól detektywów. Nie przebierają w środkach, narażają na niebezpieczeństwo policjantów i przypadkowych świadków. Sporo dzieje się też w życiu prywatnym Katie, zawodowe zawirowania przeplatają się z osobistymi. Zerknijcie na inne książki Mastertona przybliżone na Bookendorfinie, jak cykl przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręcony thriller kryminalny "Wirus", ciekawie drażniące wyobraźnię horrory "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", krótkie formy literackie tworzące "Festiwal strachu", czy opowiadanie z książki "Upiorne święta".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 480 stron, premiera 09.06.2021 (2015), tłumaczenie Krzysztof Bednarek
Książkę "Uznani za zmarłych" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl