bookendorfina
środa, 4 listopada 2026
DO JUTRA
COLTER SHAW tom 2
„To nie była twarz mordercy. Colter Shaw widział jednak w życiu mnóstwo zabójców o niemal anielskich obliczach.”
Jeffery Deaver oferuje powieść odbiorcy przygotowaną w niemal każdym aspekcie, tak jak czwarty tom serii o Colterze Shawie „Polowanie na czas”, albo z elementami niekoniecznie w pełni dopracowanymi, tak jak pierwszy tom „Gra w nigdy”. Rozbieżność w ocenie wrażeń czytelniczych dotyczy też innych książek autora, które przybliżałam na Bookendorfinie (z Lincolnem Rhymem w roli głównej "Kolekcjoner kości", "Tańczący trumniarz", "Puste krzesło", "Kamienna małpa", "Dwunasta karta", "Pocałunek stali", "Pogrzebani"), czy z Kathryn Dance, kluczową postacią "Paniki"). Co istotne, każdą przygodę sensacyjną można zacząć od dowolnego momentu serii, nie trzeba trzymać się ściśle kolejności odsłon, gdyż autor komplementarnie i z wyczuciem wprowadza w różne aspekty fabuły i jej tła potrzebnych w danym momencie. Dlatego skaczę po seriach kierując się aktualną dostępnością tomów, z aktualnych premier wydawnictw lub starszych zbiorów bibliotecznych.
„Do jutra”, drugi tom o Colterze Shawie to sensacja, która w dużym stopniu bazuje na thrillerze i kryminale. Uwzględnia bogaty scenariusz zdarzeń i mroczny aspekt społeczny. Nie podoba mi się, że wiele incydentów, początkowo znakomicie rozpisanych w scenariuszu zdarzeń, z czasem szybuje w stronę małej wiarygodności, idzie drogą na skróty, gdyż to osłabia zaangażowanie w przygodę. Najpierw wielka tajemnica a za chwilę szybkie jej ujawnianie, choć obdarzone dużym ryzykiem i niebezpieczeństwem. Dla kontrastu, świetnie bawię się w ramach sprytnych zwrotów akcji i pułapek interpretacji, które autor skwapliwie zastawia na obserwatora fabuły. Zgrabnie podpuszcza w kierunku nieświadomego zagrożenia wyłaniającego się dla głównego bohatera, a następnie raptownie zmienia źródła sytuacji bez wyjścia, a nawet ich kontekst. Czasami czepiam się, że Shaw, zawodowy poszukiwacz zaginionych, łowca nagród, dysponuje imponującą wiedzą i znakomitymi umiejętnościami, zwłaszcza kiedy unosi się wokół niego zapach śmierci, ale to już taka niemal standardowe ujęcie bohatera pomagającego słabszym i ratującego w potrzebie.
Gig Harbor w stanie Waszyngton, miasto liczące siedem tysięcy mieszkańców, urokliwe i jednocześnie nadgryzione zębem czasu, staje się miejscem zlecenia zlokalizowania dwóch młodych mężczyzn, podejrzanych o rysowanie swastyk, podpalenie kościoła, ostrzelanie kościelnego i kaznodziei. Jeden wątek powieści wnika głęboko do sekty prowadzonej przez mistrza Eliego zajmującego się osobliwą terapią osób pogrążonych w żałobie. Drugi przyjmuje osobisty charakter dotyczący zamordowania ojca Shawa i ściśle tajnej tajemnicy z przeszłości. Powieść oprócz waloru przygody w rytmie dynamicznej sensacji, ukazuje również jak sekta potrafi kontrolować otoczenie wyznawców, kreować ściśle obowiązujący system kar i nagród, wzbudzać poczucie bezsilności, wykorzystywać strach do panowania, lansować uzależnienie od przywódcy, stawiać za cel przemodelowanie zachowań zwolenników. Szacuje się, że w USA może funkcjonować nawet dziesięć tysięcy różnorodnych sekt, zatem jest to poważna skala społecznego zjawiska, warto o tym uświadamiać nawet poprzez kryminały, thrillery i sensację.
4/6 – warto przeczytać
sensacja, 450 stron, premiera 14.06.2022 (2020), tłumaczenie Łukasz Praski
Książka wypożyczona z biblioteki.
wtorek, 3 listopada 2026
NEŃKA LICHO
ANTONINA PALARCZYK
„Jak sama mówi, trafiła na wojnę, by coś przeżyć: może strasznego, może dziwnego, na pewno intensywnego.”
Kiedy na skrzydełku okładki książki przeczytałam powyższe zdanie, zaczęłam się zastanawiać nad szaleństwem kryjącym się za tymi słowami i czynami, bo przecież, kto normalny pchałby się na wojnę, by coś poczuć, przywołać skrajne emocje, narazić się na kalectwo i śmierć, kiedy może spokojnie w domowym zaciszu śledzić relacje z wojny na Ukrainie. Lecz znalazła się młodziutka osoba, podróżująca autostopem, pragnąca z bliska obserwować wojnę, namacalnie dotknąć przerażenia i koszmaru, zanurzyć się w cierpieniu i biedzie, przysłuchiwać się rozmowom żołnierzy, wolontariuszy i cywili, włączać się w nie, żeby pozyskać jak najbardziej szczegółowy obraz frontowej rzeczywistości, dramatycznej codzienności, świadectw traum, ale również siły przetrwania, walki i oddania.
I wiecie co, bardzo potrzeba była ta książka, przypominająca i relacjonująca obraz zbrodni i funkcjonowania w jej obszarach, gdyż wojna na Ukrainie nieco spowszedniała w oczach innych narodów. Nie wywołuje tak silnych emocji jak wcześniej, niekiedy nawet złoszczą bezpośrednie i pośrednie jej konsekwencje. Antonina Palarczuk napełniała znaleziony wazonik z pocisku obrazami sprzeczności, zmianami w ukraińskim społeczeństwie, historiami indywidualnych osób, duszami zdewastowanych i wymarłych miast, obecnością życia we wsiach wydawałoby się wykreślonych z mapy, specyfiką udzielania pomocy medycznej i urządzania pogrzebów. Skłaniała do zastanowienia się, czy warto marzyć na powojnie, kiedy pociski świszczą wokół, jak bardzo może spowszednieć liczba zabitych, jaka jest prawdziwa definicja bohatera, dlaczego pojawia się niejednolitość w podejściu do agresora, czy i w jaki sposób chronić przyrodę.
Różnorodność emocji, mocno ściśniętych i prawdziwych, wypełniała strony zbioru reportaży. Imponował wyczulony zmysł obserwacji ludzi, miejsc i incydentów, ale także wszechobecnej śmierci. Odpowiadał styl narracji, obrazowy, przekonujący, oddziałujący na zmysły i wyobraźnię. Jeśli uwzględniło się, że „Neńka licho” to debiut zaledwie dwudziestopięcioletniej korespondentki wojennej, to rodziło się uznanie dla kunsztu opowiadania, a zanikały podejrzenia o szaleństwo uprawiania takiego dziennikarstwa. Powinniśmy móc spoglądać w oczy temu, co dzieje się na Ukrainie, patrzeć wprost na ludzkie tragedie, nie odwracać wzroku od tego, co niewygodne, niezrozumiałe i trudne do przyjęcia. Obserwowałam jak zmieniała się dorosłość i świadomość autorki przez obecność na frontach wojennych, ale i ja poczułam, że coś mną mocno szarpnęło, uderzyło wydźwiękiem i kontrastem, zwróciło uwagę, przyciągnęło do dalszego interesowania się.
4.5/6 – warto przeczytać
reportaż, 382 strony, premiera 28.10.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
poniedziałek, 2 listopada 2026
ALEJA SAMOBÓJCÓW
JAROSŁAW PATER tom 1
MAREK KRAJEWSKI, MARIUSZ CZUBAJ
„Czasem śladem jest nie to, co widzimy, ale to, czego nie ma.”
Dwukrotnie miałam myśl, aby porzucić kryminał tuż przed pierwszą połową. Niestety, nie wkręciłam się w niego, wydawał się rozlazły i mało konkretny od strony mroku. Podejrzewałam, że był to efekt szczegółowych opisów i wtrąceń okolicznościowych, obejmujących polską rzeczywistość pierwszych lat dwudziestego pierwszego wieku, które fantastycznie przywoływały wspomnienia lub dawały wyobrażenie jak wtedy było, jednak bez równoległego prowadzenia wyrazistego i emocjonującego śledztwa, co odebrało intrydze moc koncentrowania uwagi i wciągania się.
Niekoniecznie było mi po drodze z prowadzeniem kluczowej postaci serii, psychicznie połamanej i pokręconej, chociaż nie mogłam odmówić jej determinacji i zaangażowania w prowadzenie śledztwa, nawet bez zgody przełożonego i w ramach urlopu. Miałam odczucie, że kryminał zgubił osobowość w nadmiarowej muzyce i zbędnych opisach codzienności głównego bohatera, nudnych dialogach, w drobnych nielogicznościach, niezrozumiałym zachowaniu niektórych osób, słabo uzasadnionych motywach. Na plus zaliczyłam finałową odsłonę wyjaśniającą kryminalną zagadkę, atrakcyjne zawirowanie i wymieszanie rozwiązań śledztwa, choć w powieści brakowało esencji czerni ludzkiej natury. Rok dwa tysiące szósty, dom seniora, morderstwo z osobliwą inscenizacją dokonane na jednym z mieszkańców i równoczesne zniknięcie drugiego. Czy śmierć inwalidy i nieobecność profesora łączyły we wzorze wspólne nici? Dlaczego ABW przejmowała sprawę? Dokąd prowadziło Jarosława Patra dociekliwe prywatne dochodzenie? Drugi tom czeka na półce, nie wiem, kiedy się za niego zabiorę, muszę odczekać jakiś czas, przytłumić negatywne wrażenia po spotkaniu z pierwszym.
2/6 – czytasz i zapominasz
kryminał, 384 strony, premiera 10.01.2008
Ze zbiorów własnych Bookendorfiny.
niedziela, 1 listopada 2026
MEDALION
LESZEK HERMAN
„Kilkudziesięciu mężczyzn stało przy relingach i wantach, wpatrując się w pojedynczy ślad butów, który prowadził przez śnieg ku mlecznej pustce lodowego pola.”
Zastanawiające, dlaczego dotąd nie trafiłam na twórczość Leszka Hermana, bo jak się przekonałam po „Medalionie”, to zdecydowanie coś dla mnie. Sensacja bazowała na kryminalnym wątku i historycznym tle, moim ulubionym, zatem jak miałam nie dać się w nią wciągnąć, tym bardziej, że opowiedziana została przyjemną i zgrabną narracją. Odpowiadało mi naprzemienne wędrowanie przygodą po dwóch strefach czasowych. Przeszłości (rok tysiąc osiemset dwudziesty dziewiąty) naznaczonej podróżą na pokładzie Mary Ann ze Szkocji do Królewca i osobliwymi śmierciami. I współczesnością z zagadkowym skarbem i wyboistą drogą prowadzącą do odkryć.
Konwojowanie szczególnego ładunku, trzech masywnych i okutych żelazem skrzyń, których zawartości nikt nie znał, a mega działały na wyobraźnię marynarzy, w połączeniu z najbardziej mroźną zimową scenerią, ciekawie podkręcało klimat, zwłaszcza, że do głosu dochodziły akcenty przesądów i legend. Natomiast projekt odzyskania czerwonej kamizelki, przeprowadzany w londyńskiej scenerii, był ryzykowną grą, tajemniczą operacją lubiącą prowadzić na manowce. Wsiąkałam w obrazy nakreślone w pokładowym dzienniku. Dociekałam, co stało się z kolekcją cennych polskich szafirów. Dałam się ponieść dynamicznie prowadzonej intrydze, stawała się coraz bardziej upiorna i zagadkowa, zagęszczała się sekretami, zdradami i spiskami.
Zastrzeżenia miałam do nakreślenia postaci z współczesności, zwłaszcza Keanana Blaira, lekarz wydawał mi się wyjątkowo podatny na manipulacje kobiet. Influencerka Olivia Lamont, chociaż wykazywała się piekielnym wyczuciem i intuicją w zdobywaniu informacji i łączeniu faktów, nie wywołała sympatii. Zbyt bezpośrednia, jednak tę cechę dostrzegam dziś w większym wymiarze niż kiedyś u młodych zespolonych z social mediami. Grupa osób powiązanych z Sedinum Exploration przybierała różnorodne osobowości, co działało na korzyść w odbiorze. Atutem powieści stało się tło historyczne, znakomicie wykorzystujące fakty, wplatające ciekawostki z dziejów Polski. Chętnie przypomniałam je sobie i zetknęłam z badawczymi wizjami bohaterów.
„Medalion” frapująco wypełnił wieczór czytelniczy, wciągnął kryminalną i historyczną odsłoną, zgrabnie żonglował przeszłością i teraźniejszością. Miałam wrażenie, że trochę zaniedbywał portrety postaci nam współczesnych, jednakże odczucie mogło wynikać z nieznajomości wcześniejszych powieści Leszka Hermana, zatem motywów określonych postaw. Autor odsyłał na konkretnych tytułów, aby chętny na wyrobienie sobie pełnego spojrzenia na wątki, wiedział, gdzie je znaleźć. Książkę mogłam czytać i bez znajomości poprzedniczek, gdyż nie tworzą serii, ale wewnętrzny świat czytelniczy. Umówię się z innymi reprezentantami twórczości autora.
5/6 – warto przeczytać
sensacja, 414 stron, premiera 28.10.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.
sobota, 31 października 2026
OFIARY
JØRN LIER HORST, THOMAS ENGER
BLIX I RAMM NA TROPIE ZBRODNI tom 5
„Na wszystko przychodzi czas.”
Powieść wywołała przygnębiające wrażenie w ujęciu losów kluczowej postaci serii. Horst i Enger, wrzucając Blixa do worka wymieszanych dramatów i tragedii, znacząco zmienili jego zachowanie i podejście do życia. Miałam do czynienie już nie ze zawieszonym w próżni zawodowej i osobistej człowiekiem, ale ze złamaną osobą, za wszelką cenę starającą się utrzymać na powierzchni egzystencji, lecz bez wyraźnego celu, nie wspominając o radości i satysfakcji. Dawni przyjaciele i znajomi odwrócili się od niego, praktycznie nikt już nie brał pod uwagę jego detektywistycznych wskazówek, co więcej, niektórzy obwiniali, a nawet oskarżali za bieżące następstwa zdarzeń w ramach prowadzonego śledztwa. Obejmowało ono odkrycie zwłok kobiety, nawiązanie kontaktu przez mordercę, zagadkowe rysunki i listy.
Alexander Blix próbował dociec, co tak naprawdę łączyło go z oprawcą, dlaczego zagrażał jego bliskim, skąd pragnienie przywoływania śladów z przeszłości. Emma Ramm nie pracowała już jako dziennikarka. Po dramatycznych incydentach wybrała spokojniejsze życie. Kiedy zwróciła się do niej nastolatka z prośbą o udowodnienie niewinności ojczyma, kobieta zaangażowała się w coś, co mogło okazać się bardzo ryzykowne i niebezpieczne. Sporo się działo, scenariusz tchnął bezsilnością, lecz także determinacją w próbach dojścia do prawdy. Charakteryzował się rozbudowaną ścieżką kryminalną, intensywnie nasyconą sensacją, wpasowująca się w wakacyjne przygody czytelnicze. Szybko się czytało, uczestniczyło w zagadce zbrodni i spoglądało na zmiany w osobowości człowieka, któremu rozdrapywało się rany sprzed kilku i wielu lat. Zerknij na wrażenia ze spotkań z poprzednimi tomami serii o Blixie i Ramm ("Punkt zero", "Zasłona dymna", "Nieobliczalni", „Blizny”) tych autorów, inną serię Horsta, o Williamie Wistingu, przybliżoną na Bookendorfinie ("Sprawa 1569", "Kluczowy świadek", "Felicia zaginęła", "Gdy morze cichnie", "Jedna jedyna", "Nocny człowiek" i "Szumowiny", "Zła wola", "Bez granic"), oraz detektywistyczne powieści dla młodych czytelników ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower", "Operacja księga czarodzieja", "Operacja tajemnica zamku").
4/6 – warto przeczytać
kryminał, 416stron, premiera 19.02.2024 (2023), tłumaczenie Milena Skoczko-Nakielska
Książka wypożyczona z biblioteki.
piątek, 30 października 2026
BLIZNY
JØRN LIER HORST, THOMAS ENGER
BLIX I RAMM NA TROPIE ZBRODNI tom 4
„Odpowiedzi zawsze kryły się w przeszłości.”
Przyjemnie spędziłam czas z książką, jednak czwarty tom serii nie dorównywał poprzednikom pod względem prawdopodobieństwa zdarzeń. Wydawały się naciągane, wykraczające poza realizm więziennej rzeczywistości, zatem trudno było uwierzyć w incydenty i logiczne podstawy scenariusza zdarzeń. Natomiast, podobało mi się ukazanie sylwetki kluczowej postaci, kiedy z jednej strony wydawała się złamana przez los i okoliczności, z drugiej wciąż zawieszona w zawodowych ambicjach z poprzedniego etapu życia.
Polowanie na groźnego mordercę, dochodzenie do prawdy sprzed wielu lat, rozwiązywanie zagadki społecznych relacji między mieszkańcami niewielkiej norweskiej miejscowości, nakręcały akcję z wielu kierunków. Czułam napięcie wywoływane przez stopniowo ujawniane tajemnice, ale obraz prawdy zamazany celowym zapomnieniem i zmową milczenia i tak za szybko odkrywał karty. Stosunkowo łatwo wytypowałam wiodący czarny charakter. Blizny ludzkich dusz i serc nie dały się oswoić na tyle, aby pozostawić je w spokoju, przynajmniej przez osoby pogrążone w smutku, rozpaczy i pragnieniu zemsty. Kiedy poluje się na kogoś, samemu także można zostać upolowanym, dosłownie, w warstwie wspomnień i uczuć.
Alexander Blix i Emma Ramm, detektyw i dziennikarka, mieli sporo aspektów do wspólnego przepracowania i współpracy. Czy udało im się wrócić do relacji sprzed tragedii powiązanej z córką policjanta? Jak mocno przeszłość mogła być obecna w myślach i czynach czujących się wykorzystanymi i pokrzywdzonymi? Dlaczego jedno mniej lub bardziej przypadkowe spotkanie wakacyjne sprzed wielu lat wywoływało tak poważne konsekwencje? Jak wiele były w stanie zniszczyć przemilczenia i brak szczerości? Zerknij na wrażenia ze spotkań z poprzednimi tomami serii o Blixie i Ramm ("Punkt zero", "Zasłona dymna", "Nieobliczalni") tych autorów, inną serię Horsta, o Williamie Wistingu, przybliżoną na Bookendorfinie ("Sprawa 1569", "Kluczowy świadek", "Felicia zaginęła", "Gdy morze cichnie", "Jedna jedyna", "Nocny człowiek" i "Szumowiny", "Zła wola", "Bez granic"), oraz detektywistyczne powieści dla młodych czytelników ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower", "Operacja księga czarodzieja", "Operacja tajemnica zamku").
3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 394 stron, premiera 23.03.2023 (2022), tłumaczenie Milena Skoczko-Nakielska
Książka wypożyczona z biblioteki.
czwartek, 29 października 2026
NIEOBLICZALNI
JØRN LIER HORST, THOMAS ENGER
BLIX I RAMM NA TROPIE ZBRODNI tom 3
„Rola policjanta śledczego polegała na wyjaśnianiu wątpliwości, odkrywaniu tajemnic i demaskowaniu kłamstw, na ujawnianiu faktów, które ludzie chcieli ukryć przed światem.” Ale co w sytuacji, kiedy śledczy prywatnie łączony jest ze zbrodnią?
Po przerwie sięgnęłam po kolejne tomy serii o detektywie Alexandrze Blixie i dziennikarce Emmie Ramm, dwójce osób połączonych tragicznym doświadczeniem z przeszłości. Pierwszy tom „Punkt zero” gwarantował dobrą zabawę, drugi „Zasłona dymna” należał do mniej ekscytujących, ale wciąż wciągających. Trzeci „Nieobliczalni” zaskoczył głęboko mrocznym odcieniem i ostatecznym rozwiązaniem. Nie zaszkodziły schematyzm i naciąganie sprzyjających okoliczności, przynajmniej nie na tyle, aby znacząco obniżać wrażenia czytelnicze.
Czułam narastające napięcie i dramatyzm, miałam poczucie, że coś ostatecznie się kończyło. Dynamizm akcji miał wysoko postawioną poprzeczkę, ale odpowiadało mi szybkie tempo, zwłaszcza, że dużo działo się wokół bohaterów. Powieść zaczęła się od mocnego uderzenia, wykonania egzekucji przez zastrzelenie policjantki w jej domu i ucieczki współlokatorki przed oprawcą. Horst i Enger zaproponowali czytelnikowi mocną zabawę, z dużą dawką emocji, incydentów i niebezpiecznego śledztwa. Chętnie chwytam za tego typu powieści sensacyjne, z wieloma ukrytymi motywami, ciemnymi tajemnicami i echami zbrodni z przeszłości. Zerknij również na inną serię Horsta, o Williamie Wistingu, przybliżoną na Bookendorfinie ("Sprawa 1569", "Kluczowy świadek", "Felicia zaginęła", "Gdy morze cichnie", "Jedna jedyna", "Nocny człowiek" i "Szumowiny", "Zła wola", "Bez granic"), oraz detektywistyczne powieści kierowane do młodych czytelników ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower", "Operacja księga czarodzieja", "Operacja tajemnica zamku").
4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 336 stron, premiera 05.05.2021 (2020), tłumaczenie Milena Skoczko
Książka wypożyczona z biblioteki.
środa, 28 października 2026
ZIELONY SKARABEUSZ
PHILIPP VANDENBERG
„Archeologia jest jak polityka sztuką możliwości.”
Typowo wakacyjna przygoda czytelnicza, oprawiona w ramki starożytnego Egiptu, wypełniona archeologią i sensacją. Dobry styl narracji, zręczne uwzględnienie elementów historii i miejsc, udane wytworzenie klimatu niepokoju i dreszczy emocji. Po poznaniu poprzednich książek Philippa Vandenberga wiedziałam już czego się spodziewać i na jakim poziomie, dlatego śmiało dałam się ponieść mało prawdopodobnej fabule, do pewnego stopnia uwieść tajemnicy egipskiego amuletu i zainteresować losami mumii. Co nie oznacza, że nie dostrzegałam pewnych niedociągnięć i poluzowania intrygi.
Akcja działa się w drugiej połowie lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku. Międzynarodowa społeczność uczestniczyła w przenoszeniu starożytnej budowli Abu Simbel ponad lustro wody powstałego w rezultacie budowy tamy asuańskiej, jednego z najważniejszych zabytków Egiptu. Mogłam podziwiać tę imponującą starożytną świątynię w ramach pobytu w Egipcie, zatem łatwo mi było zrozumieć doniosłość przedsięwzięcia i unikalność charakteru prac. Szkoda, że autor nie wspomniał, że prawdziwym kierownikiem prac z ramienia UNESCO był polski archeolog Kazimierz Michałowski z Uniwersytetu Warszawskiego. W intrydze nie zabrakło krwawych akcentów, morderczych planów, sabotażowych akcji, potężnych siatek szpiegów, szpicli i donosicieli, a przede wszystkim żądzy odkrywania, śladów ukrytych tajemnic, a także romantycznego wątku. Podobało mi się, że nakreślono silne kobiece postaci, inteligentne i pewne siebie, z którymi inni musieli się liczyć, a jak wiadomo, czasy temu nie sprzyjały. Główne mocne atuty „Zielonego skarabeusza” to nawiązanie do historii, klimat starożytności i archeologiczny rys, do mniej udanych elementów należały drogi na skróty w nawiązywanych relacjach między bohaterami i podsycaniu płomienia niepewności. Zerknij na inne książki tego autora, zaprezentowane na Bookendorfinie („Akta Golgoty”, „Cienie purpury”, "Ósmy grzech główny", "Piąta ewangelia", "Zapomniany pergamin")
3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, 364 strony, premiera 26.09.2012 (1994), tłumaczenie Barbara Tarnas
Książka wypożyczona z biblioteki.
wtorek, 27 października 2026
SYMFONIA ŚMIERCI
JØRGEN JÆGER
OLE VIK tom 3
"Sprawa (kryminalna) jak cebula, trzeba obierać z niej kilka warstw.”
Skaczę po serii, losowo trafiam na tomy ("Pisane krwią", "Kameleony"), ale nie przeszkadza mi to, gdyż zagadki kryminalne za każdym razem są inne. Może tracę nieco na rozwoju otoczki obyczajowej otaczającej kluczową postać, jednak jest na tyle zgrabnie i zręcznie prowadzona, że gładko wchodzę i poruszam się w niej. "Symfonia śmierci" długo trzyma w niepewności w przypuszczeniach odnośnie tożsamości czarnego charakteru powiązanego z przestępstwami. Intryga nie należy do mocno złożonych, ale do nieźle pokręconych już tak, a takie właśnie lubię.
Ole Vik, wraz z kolegami z wydziału kryminalnego, mierzy się z kimś, kto wykazuje się wyjątkową umiejętnością planowania niecnych czynów i wdrażania ich ze szczególną drobiazgowością. W wyjaśnieniu sprawy nie pomagają lodowaty powiew przeszłości i rozległa sieć tajemnic. Podoba mi się finałowa odsłona, szczególnie mocno nie zaskakuje, ale logicznie wszystko łączy. Czytając książki Jørgena Jægera trzeba wykazać się cierpliwością w podążaniu za opisami pełnymi detali. Mnie to odpowiada, gdyż uruchamia wyobraźnię w przenoszeniu się na miejsce, do sytuacji i w przeżycia bohaterów. Ogromny plus za uwzględnienie w kryminale norweskiej mentalności i społecznych problemów. Cecile, jedna z czołowych postaci, stoi przed wyzwaniem walki z oprawcą i systemem prawnym, który zawodzi kobiety. To bardzo dramatyczna ścieżka fabuły, bazuje na rzeczywistych zjawiskach, liczbach i konsekwencjach. Powieść warto poznać.
4/6 – warto przeczytać
kryminał, premiera 01.08.2022 (2005)
tłumaczenie Iwona Zimnicka, lektor Paweł Paprocki
audiobook, 8 godzin i 33 minuty, audioteka, Word Audio Publishing International
poniedziałek, 26 października 2026
APETYT NA ŻYCIE. ŚWIAT W KOLORACH MARIANNY
„Zakochanie w każdym wieku dodaje skrzydeł, nieważne, czy ma się dwadzieścia lat czy sześćdziesiąt, czy więcej.”
Potrzebowałam czegoś nieskomplikowanego w intrydze, lekkiego w klimacie, ale z refleksyjnymi nutami. Przeszukując półki z domowej biblioteki trafiłam na tę książkę, a przypominając sobie pozytywne wrażenia ze spotkania z innym tytułem Renaty Czarneckiej („Apetyt na życie. Kornelia od serca”), stwierdziłam, że powieść pomoże mi zrelaksować się w przyjemny i urokliwy sposób. Nie zawiodłam się, ale „Apetyt na życie. Świat w kolorach Marianny” zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się tak wiele życiowego humoru w fabule, bo chociaż nie należała do złożonych, to właśnie dowcipnym spojrzeniem na los potrafiła dużo nadrobić. Nieco straciła na prostych dialogach i nieskomplikowanym scenariuszu zdarzeń, ale równoważyła to zwiewnością scenariusza zdarzeń. Zgrabnie zachęciła do wejścia we włoskie klimaty, społeczności, miejsca, tradycję i kuchnię.
Wydawało mi się, że autorka przedobrzyła w konstrukcji kluczowej postaci, uczyniła z niej mega egzaltowaną sześćdziesięciosześcioletnią kobietę, ale przekornie, właśnie ten rys zachowania najbardziej imponował i zbliżał do Marianny. Świeżo upieczona emerytka za nic miała swój wiek, społeczne oczekiwania i wyobrażenia rodziny na swój temat, chciała i potrafiła cieszyć się nową miłością. Nie dała się stłamsić poczuciem, że czegoś nie wypada lub nie przystoi babci, a za chwilę prababci. Ciekawie śledziło się perypetie wyrastające jak grzyby po deszczu, problemy, na które trudno znaleźć rozwiązania, czasami krytyczne spojrzenia na samą siebie. Kibicowałam Mariannie w tym fragmencie życia, chciałam, aby udało się jej pogodzić wiele rzeczy, stawiałam się w sytuacji bohaterki i zastanawiałam się, jak ja bym postąpiła będąc na jej miejscu, a to już za kilka lat. Nie żałowałam okazywania jej sympatii, nawet jeśli odbiegała od wzorca osoby, którą wyobrażałam sobie podczas poznawania kolejnych rozdziałów. Podziwiałam niespożytą energię, chwytanie za wymagające fizycznych sił zajęcia, podążanie tropem szybko przychodzących do głowy zamysłów. Chciałam mieć tyle odwagi co Marianna, otwartości wobec innych, a przede wszystkim apetytu na życie. Czy udało się byłej nauczycielce języka włoskiego zacząć korzystać z właśnie zdobytej wolności zawodowej? Jak bardzo sięganie po szczęście odbiegało od jej planów, zamierzeń i wyobrażeń? Czym zaskoczyła na plus nawet samą siebie?
4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 218 stron, premiera 10.07.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi.









