wtorek, 25 lutego 2020

NIC O MNIE NIE WIESZ E.G. Scott

"Niesamowite, jak - przy wystarczająco silnej woli - jesteśmy w stanie zaciemniać oczywistości, aż stają się niemal niewidoczne."

Mocno pokręcona przygoda czytelnicza. Fabuła oparta na kilku wątkach poprzetykanych wspólną nicią tajemnic i sekretów. Atrakcyjna narracja, łagodnie przechodzi się przez ujęcia scenariusza zdarzeń. Wiele się dzieje na pierwszym planie, ale i w drugim rozgrywają się znaczące incydenty, naprzemiennie wymieniają bliższe i dalsze motywy, a każdy z nich warunkuje poprzedni i następny. Opowieść przybliżana oczami trzech kluczowych postaci - żony, męża i kochanki - a wspomnienia rozdzielają interpretacje dokonywane przez detektywów prowadzących sprawę zaginięcia dwóch kobiet. Ciekawe pomysły na intrygę, frapująco rozwijające się, przyjmujące zaskakujące kierunki przebiegu. Jednak nie wszystkie elementy przekonały mnie do siebie. Mam wrażenie, że w przypadku kilku z nich, wyobraźnia zbyt poniosła autorów, tworząc z mocnej i mrocznej intrygi niepotrzebną groteskę. I tak jak droga ku zakończeniu nosiła znamiona realności i prawdopodobieństwa, tak finalna odsłona wymsknęła się spod kontroli. Ale jeśli ktoś lubi takie nieco szaleńcze i oderwane od rzeczywistości rozwiązania, to będzie czuł się zadowolony.

Duet pisarzy, za pośrednictwem opowieści, zobrazował jak mało tak naprawdę wiemy o sobie samych i naszych bliskich, jak bardzo możemy mylić się w ocenie innych, obsesyjnie krzywdzić niesłusznymi posądzeniami, lub iść w drugą skrajność, okazywać zupełną obojętność wobec wyraźnych sygnałów kłamstw i matactw, ponieważ jest się przekonanym o całkowitej szczerości. Paranoja i bierność potrafią zniszczyć nawet najlepiej układający się związek. A tam, gdzie nie ma zaufania i szacunku, nie może być mowy o zdrowych, trwałych i spełnionych relacjach. Przyznam, że zachowanie Rebecci wielokrotnie wprawiało mnie w konsternację. Zupełnie nie kierowała się logiką, nie przyjmowała do świadomości prawdy potwierdzanej przez fakty. Wolała obdarzać ufnością domysły i przypuszczenia niż o nich porozmawiać. Tylko w niewielkim stopniu jej podejście do sprawy usprawiedliwiało głębokie uzależnienie od środków farmaceutycznych. Podsumowując, warto zwrócić uwagę na thriller, niesie potencjał wciągania i angażowania, zyskuje atrakcyjnie wytworzonym klimatem. Szkoda natomiast, że warstwa psychologiczna nie została staranniej dopracowana, bo wówczas wystawiłabym mu znacznie wyższą ocenę.

4/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 442 strony, premiera 29.01.2020 (2019), tłumaczenie Jacek Żuławnik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

poniedziałek, 24 lutego 2020

W LABIRYNCIE Donato Carrisi

[PRZEDPREMIEROWO]

"Oni nie wiedzą, że są potworami."

Czytam wiele książek z gatunku thrillera psychologicznego, nie mam ich dość, pozwalają na kontrastową w stosunku do rzeczywistości rozrywkę. Chętnie sięgam po różnych autorów, wyczekuję nowych odsłon ich twórczości, jednak ostatnio na pierwszym miejscu listy najbardziej ulubionych znalazł się Donato Carrisi ("Trybunał dusz", "Łowca cieni", "Władca ciemności", "Dziewczyna we mgle"). Wyjątkowo odpowiada mi jego styl pisania, z jednej strony bezpośredniość i brutalność, z drugiej łagodność i wrażliwość, a wszystko opiera się na dualizmie ludzkiej psychiki, docierania do najciemniejszych zakamarków, ale i też przywoływania szczerego dobra. Dlatego, choćby nie wiem jak wielki stosik książek czekał, to i tak najpierw zabiorę się za pochłanianie Carrisiego.

Sięgając po "Labirynt" otworzyłam puszkę Pandory, niezwykłe studium niekończących się nieszczęść i tragedii. Już sam pomysł na fabułę spotkał się z moją przychylnością, mega klaustrofobiczne otoczenie, zamknięcie w sennej rzeczywistości koszmarów, niemożność ucieczki ciałem i duszą, osobliwe niereagowanie na bodźce zewnętrzne, determinacja w walce o życie. Dziewczyna cudem wydostaje się z pułapki labiryntu, w którym spędziła piętnaście lat, styka się z nową rzeczywistością, ale nie potrafi, lub podświadomie nie chce, jej przyjąć. Doskonale odmalowano strach, ból i cierpienie, drżącą nadzieję powrotu do normalności, subtelną próbę zaufania sobie i innym. Ale to tylko jeden z wątków, drugim staje się dokonywanie swoistego rozgrzeszenia przez prywatnego detektywa. Za wszelką cenę stara się dotrzeć do tożsamości porywacza, korzysta z różnych, często niebezpiecznych, środków i metod, gdyż doskonale wie, że tak naprawdę nie ma nic do stracenia. To, co przeżywa, również nas do niego zbliża. A wszystko poprowadzone w dynamicznych rytmach, z nagłymi zwrotami akcji, odpowiednim napięciem i charakterystycznym pazurem.

Autor nie oszczędza bohaterów, wysoko stawia im poprzeczkę, wyłapuje każdy błąd, często wprowadza w stan wyrzutów sumienia i obłąkańczej fiksacji, ale też obdarza pragnieniem i siłą do dokonywania pozornie niemożliwych rzeczy. Portrety postaci ciekawie naszkicowane, do końca nie jesteśmy pewni, czy nasze aktualizowane na bieżąco interpretacje ich postaw i zachowań są właściwe. A to bardzo wciąga, zwłaszcza jeśli naprzemienna narracja równomiernie rozdziela naszą niecierpliwą uwagę. Wielokrotnie dawałam się zaskoczyć scenariuszowi zdarzeń, ale to ostatnia partia powieści wywołała u mnie prawdziwy zachwyt. Wszystkie nici wspaniale się połączyły, sprawiły niespodziankę, dały poczucie czytelniczej satysfakcji. Jak wiele może dziać się w ludzkiej głowie? Wulkan negatywnych i pozytywnych myśli, opisów szaleństwa i równowagi umysłowej, przemocy i łagodności, przenikania roli oprawcy i ofiary. I w takim klimacie skrajności pisarz konstruuje powieść, sprawia, że zgrabnie przenikamy do świata wyobraźni, mrocznej i niespokojnej, jak na thriller z elementami kryminału przystało. Mocna propozycja, warto bez wahania uwzględnić w planach czytelniczych, pełna satysfakcja. A ja już czekam, aż kilka jej motywów pojawi się w kolejnej odsłonie książkowej, podobnie jak ta odniosła się do poprzednich.

6/6 - rozkosz czytania
thriller psychologiczny, 334 strony, premiera 26.02.2020 (2017), tłumaczenie Ksawery Malinowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 21 lutego 2020

POD POWIERZCHNIĄ Anna Dembowska

"Skrzywdzone dziecko to choroba nieuleczalna, nosi się ją całe życie."

Każda tajemnica ma początek. Jest niczym kamyk wrzucony do wody, zaś wywołane fale sekretu zataczają coraz szersze kręgi, wciągając nowe osoby. Ciekawie zawiązana intryga, chce się ją odkrywać, tym bardziej, że nic jest takim, jak się przedstawia. Odpowiadał mi sposób prowadzenia narracji, naprzemienna zmiana tła, powiązanie wątków atrakcyjnymi węzłami niewiadomej zagadki i niecierpliwości poznawania. Dynamicznie, ale z zachowaniem właściwej proporcji akcji i dialogów. Interesująco szuka się rozwiązań, cieszy ich złożoność i wielopłaszczyznowość. Postaci przyciągająco wykreowane, naszkicowane przez rodzimą kalkę społecznych cech. Lubię, kiedy autorzy nie wstydzą się polskości, w całym jej kolorycie, nie tylko w powieściach obyczajowych, ale i w tych, które charakteryzują się mrocznym klimatem. Pod koniec książki niektóre elementy scenariusza nie w pełni trafiły mi do przekonania, i choć były nieco oderwane od rzeczywistości, to fantastycznie podkręcały intrygę.

W Płocku, w ciągu kilku dni, porwanych zostaje dwóch chłopców, media zaczynają mówić o seryjnym czarnym charakterze. Prowadzący śledztwo są powściągliwi w wyrażaniu opinii, ale i im przychodzi do głowy podobna hipoteza. Trudno jest złapać punkt zaczepienia, znaczący trop, który pomógłby ruszyć ze sprawą, nadać jej odpowiedni kierunek. Presja czasu intensyfikuje się. A do tego u komisarz Marii Byszewskiej pojawiają się znaczące przeszkody w życiu zawodowym i prywatnym. Trzeba podejmować niełatwe decyzje, obciążone dużym wskaźnikiem niepewności i wątpliwości. Zgrabnie i z wyczuciem oddany aspekt traumy, krzywdy i zawiedzenia. Sprawia, że mocniej angażujemy się w powieść, zerkamy na zło czające się pod powierzchnią każdego z nas. Czy uda się oswobodzić z bólu matki zaginionych synów? Teraz, skoro już poznałam książkę, czas na relaks z serialem, chętnie się do niego przymierzę, może i on spodoba mi się.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 300 stron, premiera 18.09.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse.

czwartek, 20 lutego 2020

KSZTAŁT NOCY Tess Gerritsen

"Najmroczniejsze sekrety zachowujemy dla siebie. Ukrywamy je przede wszystkim przed tymi, których kochamy."

Płynna narracja i swobodne żeglowanie zdarzeniami. Wiele się dzieje, tempo wydarzeń naprzemiennie dynamizuje się i spowalnia. Autorka umiejętnie przygotowuje czytelnika na kulminacyjne sceny, zapewnia ich zrównoważenie i proporcjonalne rozłożenie. Fabuła odwołuje się do starych chwytów stosowanych w horrorach. Nawiedzony dom, stojący na odludziu malowniczego miasteczka, przepełniony wiekową historią, bogatą w tragiczne incydenty i niewyjaśnione zagadki. Wydaje się, że zewnętrzne piękno rezydencji powinno wzbudzać podziw, a jednak jest coś, co uwiera w duszy, kiedy już drzwi zamkną się za gościem. I jak to zwykle bywa w dreszczowcach, posiadłość ukazuje inne oblicze za dnia, w promieniach słońca, a czym innym staje się w nocy, kiedy świeci księżyc. Nie mogło zabraknąć lokalnej legendy, dramatycznej postaci, niezłomnego żeglarza, którego przedmioty i dzienniki wystawiane są w gablotach muzeum. Obserwujemy też motyw opętania, podążania ku złu ze świadomością nieuniknioności. Czy coś lub ktoś pcha główną bohaterkę w ramiona brutalności, a może sama przywołuje mroczne i grzeszne obrazy?

Przyznam, że tak jak podobało mi się rozplanowanie kluczowych akcentów powieści, zapętlenie intrygi, tak daleko mi było, nie tyle do podchwycenia klimatu, gdyż wyrazistości nie można mu odmówić, co do wczucia się w roztaczane napięcie. Przeszkadzała mi obecność dziwacznego szaleństwa, bierność w racjonalnej ucieczce od kumulującego się zła, brak włączenia się instynktownych mechanizmów obronnych. Zaproponowane wytłumaczenia osobliwego zachowania kluczowej postaci nie w pełni mnie przekonały. Natomiast zakończenie przypadło do gustu, zwłaszcza podtrzymanie lekkiej dawki eteryczności, zostałam przyjemnie zaskoczona. Podsumowując, jeśli nie będzie przeszkadzać wam stawianie bohaterki w roli ofiary niejako na własne życzenie, naznaczanie ją wyjątkową pasywnością w walce o siebie, a skupicie się na tym, co się dzieje, kiedy człowieka do muru przypiera poczucie winy i strach przed prawdą, jakie wówczas demony wyzwala, to książka zapewni miły wieczór z dreszczykiem. Thriller skłaniający się ku gotyckiej powieści grozy. Czy Arie Collette, pisarce kulinarnej, marzącej o spokojnym kilkumiesięcznym pobycie w fascynującym miejscu, uda się poukładać ogarnięte burzą myśli, nawiązać kontakt samej z sobą, zmierzyć się z podświadomym grzechem, podczas gdy przeszkadzać jej będzie nieproszona siła mocy sekretów? Inne powieści Tess Gerritsen przybliżone na Bookendorfinie: "Osaczona", "Czarna loteria", "Bez odwrotu", "Telefon o północy", "Sekret, którego nie zdradzę", "Igrając z ogniem".

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller, 350 stron, premiera 16.10.2019, tłumaczenie Jerzy Żebrowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 19 lutego 2020

PLANETA Michael Mammay

PLANETSIDE tom 1

"Jeśli na niedającym się do zamieszkania świecie znajdowało się rdzenne życie przeszkadzające w wydobyciu surowców, mogliśmy je po prostu zniszczyć..."

Ostatnio penetrowałam głównie thrillery, w najróżniejszych odmianach, ale zatęskniłam już za powieściami kryminalnymi i science fiction. "Planeta" jest umiejętnie wyważoną mieszanką obu tych gatunków. Ciekawie przemyślano wątek przeniesienia się w daleką przyszłość, aż do roku trzy tysiące dziewięćset czterdziestego trzeciego. Zwrócono uwagę nie tylko na nieograniczone możliwości podróżowania człowieka w kosmosie, zdobywania nowych terytoriów, kolonizowania planet, cybernetycznych mutacji, ale też na społeczne uwarunkowania funkcjonowania, polityczne zależności i militarne moce. Ten futurystyczny świat nie odbiega aż tak bardzo od współczesnych przewidywań, nie stworzono na siłę nowej wizji, a zatem powstaje wrażenie łagodnej familiarności, a ja dobrze czułam się w tym kolorycie, pasującym do ogólnej konwencji fabuły.

Jeśli chodzi o zagadkę detektywistyczną, także miała urok i moc przyciągania, choć nie należała do mocno skomplikowanych, czy trudnych do przewidzenia. Powiedziałabym nawet, że w miarę wchodzenia w powieść stawała się coraz bardziej zwracać ku sensacji, spektakularnych akcji, atrakcyjnych tropów, choć prowadzących donikąd, to przykuwających uwagę. Do końca nie wiemy, jak potoczą się sprawy, kto wyjdzie zwycięsko ze spisku, sytuacji nasyconej zdradliwymi minami, fałszywymi sprzymierzeńcami i grząskimi teoriami. Medyczne eksperymenty, obce cywilizacje, różne ideologie, i jeden wyzwoliciel prawdy, choć otoczony doradcami, to i tak działający właściwie w pojedynkę. Pułkownik Carl Butler, zasłużony dla kraju żołnierz, w trybie pilnym zostaje wezwany z emerytury i przypisany do niebezpiecznego zadania poszukiwania syna wysokiego rangą radcy. Okazuje się, że śledztwo szybko może przerodzić się w działalność bojową, a Kappianie mają plany na oswobodzenie się z rąk ludzkiego najeźdźcy. I jeszcze gdzieś w tle intuicyjne przekonanie, że nie wszystkie karty zostały wyłożone na stół. Przyjemnie spędziłam czas z książką, może nie wciągnęłam się maksymalnie, kilka drobnych elementów uwierało, jednak ogólne wrażenie pozytywne, główna postać przekonuje, środowisko frapuje, zaś misja przybiera różne barwy. Z zainteresowaniem sięgnę po drugi tom serii.

4/6 - warto przeczytać
science fiction, 418 stron, premiera 04.10.2019 (2018), tłumaczenie Piotr Kucharski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów.
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

niedziela, 16 lutego 2020

GDYBY OCEAN MILCZAŁ Anna Wysocka-Kalkowska

[PATRONAT]

"Czasami jedna chwila, moment, ułamek sekundy wystarczy, by zmienić nasze życie w diametralny sposób."

Piękna opowieść o tym, co w życiu najważniejsze, ale nie tylko, to też wspaniała historia splątanych losów wielu bohaterów. Życie pisze dla nas różnokolorowe scenariusze, ale też my sami odmalowujemy koloryt codzienności. Tak wiele ciekawych aspektów poruszono w powieści, że trudno je wszystkie przytoczyć, ale może choć do tych najważniejszych się ustosunkuję. Przede wszystkim fascynujące marzenia, nie można bać się je realizować, walczyć o możliwość oddania się pasji, czasem wbrew bliskim posłuchać tego, co głęboko w sercu ukrywa się. Nie powinniśmy pozwalać na to, aby ktoś nas ograniczał, a zwłaszcza my sami. Bardzo przekonująco oddano pozytywnego ducha spełnienia, szybowania tam, gdzie czeka zrozumienie i zadowolenie. W wielu sytuacjach identyfikowałam się z bohaterkami powieści, i to właśnie cenne, że nie z jedną, ale z kilkoma, gdyż w każdej z nich znalazłam cząstkę siebie, z dzieciństwa, młodości i dojrzałego wieku. Anna Wysocka-Kalkowska potrafi z ogromną dojrzałością zajrzeć w najskrytsze zakamarki różnych osobowości, nadać im głębię i rozmach. Postaci są wielowymiarowe, ciepło potraktowane, ale nie stworzone cukierkowo. To wielka sztuka przemówić poprzez nie do czytelnika, nadać im realistyczną formę, ustanowić kimś bliskim.

Druga perspektywa spojrzenia na ludzkie losy, która w tej książce mnie uwiodła, to zerknięcie na potęgę miłości, namiętności w różnych odmianach, uczuć łatwych i trudnych, przychodzących jako niespodzianka i tych wypracowanych latami. Cudownie, że człowiek potrafi tak mocno oddać siebie drugiej osobie, stać się azylem zaufania i bezpieczeństwa, drogowskazem na wyboistej drodze przypadków i splotów okoliczności. Podobało mi się, że autorka zwróciła uwagę na to, że kochając kogoś nie możemy też zapominać adorować nas samych, zachować cząstkę siebie tylko dla siebie, choć oczywiście za pozwoleniem wpuszczać do niej bliskie osoby. Postawa Nicole mocno mi zaimponowała, wykazała się ogromną determinacją i dojrzałością, wspaniale rozwinęła to, co przyniósł jej los i do czego skłoniła ją matka. I znów, nie ma w tym idealizowania, taką postawę często napotykam w życiu, sama będąc w pewnym sensie jej przykładem. I tu wkraczam w bardzo osobiste obszary, o których nie będę się rozpisywać, ale dziękuję autorce, że poruszyła czułe struny mojej duszy. Zobaczcie, jak wiele z tej powieści do mnie przemówiło, a przecież nie zagłębiłam się w omówienie przedstawionej przyjaźni, bolesnej straty, poczucia winy, pielęgnacji sekretów, budowy nowego życia na starych zgliszczach, odzyskania nadziei, czy wewnętrznych przeobrażeń. Książkę przeczytałam na raz, za nic nie chciałam się od niej oderwać, wspaniale niosła moje myśli, narracja wyjątkowo przyjemna, historię przepełniają emocje, zaś na końcu pojawia się mój uśmiech do losów bohaterów i własnego życia. Twórzmy coś cudnego z tego, co otrzymujemy od innych, podarujmy sobie coś szczególnego, nawet jeśli początkowo nie wierzymy w sukces, jeśli przeznaczenie zamyka przed nami jedne drzwi, znajdźmy inne, szukajmy szczęścia i spełnienia. Wrażenia z innych spotkań z książkami autorki ("Taniec z motylami", "Moje życie bez ciebie") również należały do wyjątkowo przyjemnych.

literatura obyczajowa, 240 stron, premiera 24.10.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.