piątek, 24 czerwca 2022

ZA MURAMI BROADMOOR

JONATHAN LEVI, EMMA FRENCH

"Prawda o Broadmoor ma wiele wymiarów.”

Czego innego spodziewałam się sięgając po książkę, liczyłam na większe ukierunkowanie opracowania na konkretne przypadki pacjentów szpitala psychiatrycznego, zwłaszcza, że z przypisanym syndromem najsłynniejszego, a otrzymałam opis funkcjonowania placówki medycznej. Autorzy oprowadzili po historii szpitala, przytaczali wypowiedzi pracowników i pacjentów, chociaż tych ostatnich w małym zakresie. Wszystko okrasili wzmiankami o konkretnych historiach chorobowych. 

Miejsce przez sto pięćdziesiąt lat dorobiło się wielu legend, mitów i nieporozumień, wizerunku zakładu psychiatrycznego dla najbardziej niebezpiecznych przestępców, chorych psychicznie, pedofilii, morderców, kanibali, podpalaczy. Na wszystko nakładał się wiktoriański klimat budynków i kontrastujące piękno przyległego parku. I jeszcze świadomość mieszkańców pobliskiej miejscowości, że tuż obok nich funkcjonują mroczne umysły, co prawda za zamknięciem, ale i tak zdarzały się spektakularne ucieczki, a potem brutalne ataki przemocy i morderstwa. Przyznam, że ciarki przechodziły, kiedy czytało się o osobach stwarzających poważne zagrożenie dla społeczeństwa w tak bliskim sąsiedztwie zwykłych ludzi, tym bardziej, że szpital nie zawsze przestrzegał najsurowszych reguł bezpieczeństwa.

Zabrakło pogłębionych opowieści o pacjentach szpitala, przystosowaniu do życia w placówce, ale i tak udało mi się wyłapać kilka interesujących historii, których znajomość poszerzę sięgając po inne książki. Publikacja zdecydowanie dla osób myślących o podjęciu pracy w szpitalu psychiatrycznym, jako lekarz, pielęgniarz, przedstawiciel służb ochrony i porządku. Z tej perspektywy daje wgląd, jak wszystko wygląda za murami szpitala, z jakimi niebezpieczeństwami się wiąże, jak wykańcza psychicznie i fizycznie. Wiele zawodów wykonywanych jest w tym samym segmencie pokoleniowo, nie zdawałam sobie sprawy, że także pracownicy szpitali psychiatrycznych na własne życzenie podlegają wielopokoleniowej lojalności wobec szpitala. 

Ciekawe przytoczenia wypowiedzi, ubarwiały opis instytucji i wprowadzały konieczny wymiar ludzkiego czynnika. Autorzy wyjaśnili, jak funkcjonuje oddział przyjęć diagnozujący pacjentów, oddział dla pacjentów niebezpiecznych, w którym często dochodzi do przemocy fizycznej, oddział podwyższonego ryzyka, gdzie również wskazane jest zachowanie szczególnej ostrożności, oddział rehabilitacyjny i wiążące się z nim zagadnienia stopnia i możliwości wyleczenia. Codzienność i terapia nie zawsze wolna była od nadużyć wobec pacjentów. 

W tekst wkradło się wiele zbędnych powtórzeń, zupełnie jakby poszczególne segmenty książki pisane były niezależnie od pozostałych, bez ostatecznego całościowego rzutu. Nawet jako dodatek do filmu dokumentalnego reportaż powinien być lepiej dopracowany. Z publikacji wyniosłam przede wszystkim obraz, jak na przestrzeni dziesiątek lat zmieniło się podejście do chorób psychicznych, opieka nad pacjentami i funkcjonowanie placówki. Ale zawartość „Za murami Broadmoor” najbardziej przyda mi się jako bogate źródło pomysłów do wykorzystania podczas treningów ze studentami w zakresie medialnego public relations.

3/6 – w wolnym czasie
literatura faktu, reportaż, 198 stron, premiera 18.05.2022 (2019), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

PLAC SENACKI 6 PM

VINCENT V. SEVERSKI

"Szczęście, przypadek i prawda to najbardziej mityczne pojęcia ze słownika szpiegów.”

Sensacja, którą pochłonęłam lotem błyskawicy, natychmiast przykuła uwagę, fantastycznie wciągnęła, sprawiła, że z wigorem przeniosłam się w świat szpiegów uwikłany pogmatwanymi relacjami, mniej lub bardziej zatrważającymi tajemnicami i podkręcającymi wyobraźnię spiskami. I nawet odpowiadał mi mniej rozbudowany typ incydentów, zaledwie rys spektakularnych scen, wolniejsza niż zazwyczaj w tego typu książkach intensyfikacja akcji. Szybko wpadłam w sidła wywiadowczych gierek i podstępów, chętnie poznawałam barwne postaci, dałam się ponieść opowieści Martina. Niektóre elementy nie zostały ściśle zamaskowane, stosunkowo łatwo było je przewidzieć, a i tak entuzjastycznie wyczekiwałam, czy moje domysły okażą się słuszne. 

Dodatkowym plusem powieści okazało się oddanie helsińskiego klimatu agenturalnej działalności sprzed trzydziestu lat, rosyjskiego szpiegostwa, politycznych ruchów dokonywanych głęboko pod oficjalnymi komunikatami, oraz strategicznych manewrów flot podwodnych. Także polskie akcenty podkoloryzowały nastrój niepewności i starcie wrogich wywiadów. Intryga bazowała na odwracaniu interpretacji i przewrotności, średnia siła rażenia wyobraźni. Akcja nienasycona spektakularnymi incydentami, lecz miała urok zawzięcie i z napięciem rozgrywanych roszad i pułapek. Bieżące wydarzenia śledziłam przez pryzmat tych z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku, kiedy to „Dymitr Doński”, najpotężniejszy rosyjski okręt podwodny, zdolny zniszczyć połowę świata, wyposażony w sto pięćdziesiąt głowic, zamierzał pod osłoną burzy wpłynąć w głąb Atlantyku. Amerykańskie i londyńskie służby agencyjne natychmiast wkroczyły do infiltracji powodów i zamierzeń kapitana Władimira Golicyna, asa wśród dowódców morskich. Satysfakcjonująca finalna odsłona, frapujący obrót spraw, realność zachowań postaci. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z serią "Zamęt" Severskiego, w skład której weszły tytuły "Zamęt", "Nabór", "Odwet".

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 568 stron, premiera 18.05.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 23 czerwca 2022

SANCTUARY

V.V. JAMES

"Magia to sztuka znajdowania najlepszej drogi do miejsca, w które chcesz dotrzeć."

Podobało mi się, znakomicie zapleciona intryga, naprawdę trudno było domyśleć się, jak rozwinie się akcja, komu przypisać złe, a komu dobre uczynki. Uwielbiam złożone niejednoznaczności, lekkie sugestie prawidłowego kierunku, a następnie raptowne zwroty o sto osiemdziesiąt stopni. Moc sekretów i tajemnic, wielkich i małych niedopowiedzeń, pomocnych lub nie aluzji. Natychmiast zaangażowałam się w zabawę kluczenia wokół prawdy, oddzielania fałszywych tropów, ujawniania kłamstw. Podskórnie czułam, że fabuła ma jeszcze jedną głęboko ukrytą warstwę, do której nie będzie łatwo dokopać się w morzu licznych barwnych postaci i wzburzonych fal nieszczerości. Także klimat wyróżniał się na tle podobnych powieści. Akcenty wiedźmowej praktyki i ponadprzeciętnych zdolności przekazywanych w wyjątkowych liniach pokoleniowych. Rzeczywistość mieszała się z fikcją, a wszystko prawnie usankcjonowane. 

Okrutne wydarzenia z Salem z siedemnastego wieku wciąż pobudzają wyobraźnię pisarzy i twórców. I dobrze, bo dzięki temu otrzymujemy dzieła, przy których możemy zrelaksować się, chociaż w mrocznej scenerii i dawnych legendach. Sanctuary to dość szpanerskie i nieliberalne miasteczko, trudno nakłonić mieszkańców do zwierzeń, uchylenia rąbka tajemnicy, tym bardziej, że wiele specyficznej toksyczności, ambiwalentnych uczuć wobec czarownic, wyobraźni wymykającej się poskromieniu. Detektyw Maggie Knight zostaje odesłana do wyjaśnienia śmierci licealisty Daniela Whitmana. Wypadek zdarzył się podczas młodzieżowej imprezy zakończonej pożarem. Wydaje się, że dochodzenie szybko się zakończy, w końcu czy za alkoholem i nieostrożnością może kryć się coś więcej? Ale im więcej informacji dociera o wypadku, tym więcej plotek, niejasności i podejrzeń. Sanctuary nie próżnuje, domaga się natychmiastowych wyjaśnień i osądzenia ewentualnego sprawcy. Coraz bardziej pruje się w szwach milczenia i rodzinnej sielanki. Zaś Maggie zwraca uwagę na przeszłość z jej udziałem. Sporo sensacyjnych akcentów, podkręcających spiralę napięcia incydentów, bazowania na emocjach wzburzonego tłumu. I media, które, jak to mają w zwyczaju, węszą trop czegoś, co może podnieść im oglądalność i przez kilka tygodni nie schodzić z czołówek, i za nic nie chcą go puścić.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 476 stron, premiera 20.04.2022 (2019), tłumaczenie Joanna Szczepańska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

PARK JURAJSKI

JURASSIC PARK tom 1

MICHAEL CRICHTON

"Potęga genetyki jest daleko większa niż ta, jaką ma broń jądrowa.”

Oczywiście, że oglądałam nagrodzony trzema Oscarami (najlepsze efekty specjalne, dźwięk i montaż dźwięku) film w reżyserii Stevena Spielberga, z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego trzeciego roku. Pamiętam, jak fantastycznie bawiłam się podczas seansu, jak wiele emocji wywołał. A teraz potwierdziło się, że nawet fenomenalny film inspirowany powieścią często ustępuje miejsca oryginalnemu dziełu. Nie spodziewałam się, że Michael Crichton tak znakomicie poradził sobie ze snuciem szalenie barwnej opowieści, z imponującą wiedzą paleontologicznych ustaleń, wyśmienitym wzorem sensacji i mocno naostrzonym thrillerowskim pazurem. Nic dziwnego, że spopularyzował dinozaurowe stwory, na stałe weszły do drażniącej wyobraźnię rozrywki. Kolejną niespodzianką okazały się przesłania płynące z fabuły, odwołania do niebezpieczeństw powiązanych z biotechnologią, inżynierią genetyczną, komercjalizacją biologii molekularnej, masowością zjawisk hodowli zmodyfikowanych genetycznie zwierząt i braku wystarczającej kontroli nad badaniami. Crichton napisał powieść trzydzieści dwa lata temu, ale czy od tego czasu coś się zmieniło, czegoś się nauczyliśmy, przyswoiliśmy niebezpieczne skutki wizji ulepszania fauny i flory, jak uwzględniamy etyczną perspektywę?

Miałam okazję poznać „Smocze kły” tego autora, zatem mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak „Park Jurajski” wysunął się na czołówkę satysfakcjonujących spotkań z książką. Była to rozrywka oparta na dość prostym schemacie przykuwania uwagi, lecz miała w sobie coś, elementy fantastyki nie tylko bawiącej, ale też skłaniającej do refleksji. Scenariusz zdarzeń bazował na powtórzeniach, i tak właśnie miało być, trwoga wypływająca z podobnych źródeł z lekko zmienionym kolorytem wydarzeń. Początkowo spokojne rytmy, później nakręcająca się spirala przerażających scen, aż kulminacja grozy i walki o życie. Finalną odsłonę mogłam uznać za zamkniętą, ale z przyjemnością dostrzegłam furtkę do dalszego rozwijania historii. Jedynym drażniącym detalem było zachowanie ośmioletniej Christiny, potrafiła mocno dać w kość bratu, pozostałym bohaterom, jak i czytelnikowi. Niektóre dzieciaki takie w końcu są i już, na potrzeby napięcia to wykorzystano i przesadnie zarysowano. A zatem, koniec sierpnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego dziewiątego roku, owiana mgłą odosobniona wysepka należąca do zachodnich terenów Kostaryki, wynajęta przez firmę budującą zaawansowany technologicznie kurort i zoologiczny park rozrywki. Pierwsi nieformalni goście zwiedzają mega atrakcję. Nie przypuszczają, czego będą świadkami, jak bardzo będzie to ich dotyczyć. Dla entuzjastów dinozaurowych klimatów książka obowiązkowa, lecz i mniej zafiksowani na prehistorycznych stworach sympatycznie spędzą czas z dreszczykiem.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 510 stron, premiera 15.06.2022 (1990), tłumaczenie Krzysztof Bednarek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 22 czerwca 2022

NIKT, TYLKO MY

LAURE VAN RENSBURG

"Może domy są jak ludzie? W każdym wieku coś je może nawiedzić.”

Pierwsza wskazówka zanim sięgnięcie po powieść, zrezygnujcie z czytania tekstu na okładce, za dużo zdradza i zniszczycie efekt zaskoczenia podczas poznawania fabuły. „Nikt, tylko my” to atrakcyjna propozycja na spędzenie wieczoru z mroczną historią zamknięta na stronach książki. Nie podnosi szalenie adrenaliny, ale potrafi być zaskakująca, przewrotna, zmuszająca do redefiniowania interpretacji, zwłaszcza w pierwszych akordach fabuły, a zatem to, co cenimy w thrillerze. Intryga bazuje na dobrym pomyśle, wywołuje dreszcz niepokoju, wciąga w poznawanie kolejnych rozdziałów. Jednakże, jak dla mnie, w środkowej części niepotrzebnie rozbudowana baza powielanych kalk incydentów. Rozumiem zamysł autorki, by podkręcić zatrważającą niepewność, a może nawet sięgnąć po akcesoria horroru, lecz tu nie ma większego uzasadnienia do takich chwytów.

Ciekawie i barwnie odmalowana postać Ellie, i aby nie zdradzać szczegółów dodam jedynie, że zdecydowanie warto od początku przyjrzeć się jej przemyśleniom. Ten aspekt powieści wypada zachęcająco, chociaż podejrzewam, że nie każdemu czytelnikowi będzie chciało się wejść w jej doświadczenia poza powierzchowne odczucia, co spowoduje, że umkną mu subtelne sygnały i wskazówki. Właśnie narracja ze strony Ellie niesie opowieść. Wchodzenie w myśli Stevena, czterdziestoletniego wykładowcę literatury angielskiej, również ma moc czynienia analiz, ale wydaje się mniej dopracowane od strony psychologicznej, zbyt powierzchowne i wchodzące w powielane schematy. Tym niemniej, nie zawiedziecie się na odkrywaniu tajemnic, wiele drzemie we frapująco nakręcającej się intrydze, ale i im przydałby się bardziej wyraźny i przekonujący rys. Kolejny raz okazuje się, jak bardzo perfidna i wyrachowana potrafi być zemsta, co czyni z człowiekiem, który wpadnie w jej sidła, dokąd doprowadza, czym naznacza na całe życie. Zajmująca wycieczka w głąb wypełnionej czystym złem otchłani, ale nie mrozi krwi w żyłach. Wszystko zaczyna się romantycznym weekendowym wypadem mężczyzny i kobiety za miasto, do pięknej przyrodniczej scenerii, królestwa zimowej przyrody, domu usytuowanego nad oceanem.

4/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 346 stron, premiera 08.06.2022, tłumaczenie Anna Rajca
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

JESTEM OTCHŁANIĄ

DONATO CARRISI

"Śmieci wyrzucone przez człowieka opowiadają jego prawdziwą historię. Bo, w przeciwieństwie do ludzi, śmieci nie kłamią.”

Po twórczość Donato Carrisiego sięgam w ciemno, szalenie odpowiada mi jego styl pisania, zawiązywania intrygi, prowadzenia akcji. Głęboki wgląd w mroczną odsłonę ludzkiej duszy, gdzie długie cienie skrywają najciemniejsze tajemnice, wikłają w zabójcze sekrety, przywołują czystą postać zła. „Jestem otchłanią” napisał w podobnym klimacie, wiele się działo, sporo warstw interpretacji, które chętnie odkrywałam. Autor uwikłał mnie w szalone mroczne refleksje. Jak bardzo toksyczne dzieciństwo może wpłynąć na losy człowieka, czym tak naprawdę są wspomnienia, jaką szkodę mogą przynieść, kiedy nie panuje się nad nimi, co kieruje pragnieniem zbrodni i eliminacji innych? Wciągnęłam się w fabułę, dobrze odnalazłam się w intrydze, a jednak czegoś mi tym razem brakowało, może ostrzejszego pazura, bardziej szczegółowych opisów, czy jeszcze większej dawki trudnych do przewidzenia zdarzeń. Jednak nie ulega wątpliwości, że to mocna propozycja czytelnicza, dla miłośników ponurych thrillerów, przygniatających ciężarem nienawiści i zemsty, zwłaszcza, że bohaterowie nie byli skłonni iść na żadne ustępstwa. 

Kluczowa postać dotkliwie wplatana w dramatyczną przeszłość. Już pierwsza scena odwołała się do skrajnych emocji i namieszała mi w głowie. Pojawiał się frapujący obraz matki, daleki a jednak szalenie wyrazisty, mimo że skąpy w opisy. A także dziewczynki ślepo podążającej ekstremalnie niebezpieczną ścieżką. Oraz przekonująco odmalowanej łowczyni much. Jednak to sprzątający mężczyzna wysuwał się na pierwszy plan, to co działo się, ukrywało i kipiało w jego głowie, w perfekcyjnie zrutynizowanej codzienności, kryjówce za kotarą niewidzialności. Kiedy podjął próbę ratunku tonącej nastolatki dni w jego życiu nagle przyspieszyły, zbliżyły się do niebezpiecznej krawędzi, a zielone drzwi jednocześnie kusiły i odpychały. Równolegle otwarcie nowego śledztwa w sprawie wyłowionej z jeziora kobiecej ręki. Donato Carrisi zgrabnie odwracał kota ogonem, dostarczał materiał do snucia domysłów, sprawiał, że wielokrotnie przebiegały ciarki po plecach. Zerknij również na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami autora Carrisiego, niecierpliwie odkrywaną "Paenitentiaria Apostolica - Marcus" ("Trybunał dusz", "Łowca cieni", "Władca ciemności"), niezwykłym studium tragedii "W labiryncie", Dziewczyną we mgle" w małym alpejskim miasteczku, dotykającą kwintesencji zła ludzkiego gatunku "Grą zaklinacza", oraz "Domem głosów" z rewelacyjnym pomysłem na fabułę.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller, 348 stron, premiera 27.04.2022 (2020), tłumaczenie Anna Osmólska-Mętrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 21 czerwca 2022

RODZINA OBRABKÓW I ZŁOTY DIAMENT

ANDERS SPARRING

RODZINA OBRABKÓW tom 2

"Ture wypręża się. To prawda, jest już duży. I ani trochę nie boi się ciemności. Pod warunkiem, że nie zgasi lampki."

Chcemy jak najszybciej dotrzeć do pierwszej książki o rodzinie Obrabków. Druga odsłona tak wyśmienicie wypełniła nam czas, że grzechem byłoby nie poznać wcześniejszych tarapatów bardzo nietypowej familii. Początkowo miałam wątpliwości, czy w dobrą stronę pójdą myśli mojej młodej czytelniczki, czy mówiąc z przymrużeniem oka nie ściągnę ją na złą drogę, w końcu książka w wielu aspektach przedstawiała się jako zaprzeczenie tego, co dorośli wbijają pociechom do głów w ramach dobrego wychowania i właściwych postaw życiowych, a jednak niepotrzebnie obawiałam się. Stwierdziłam, że nie doceniłam mądrości dziecka, które natychmiast wyłapało ideę humoru sytuacyjnego w złodziejskiej odsłonie i wyśmienicie wiedziało, jak na wszystko patrzeć. 

Obrabki, jak samo nazwisko wskazywało, uwielbiali obrabiać innych, kraść, kiedy tylko nadarzyła się okazja, z potrzeby lub nie, nie mogli oprzeć się prawdziwej pasji. Z kłamstwa uczynili styl życia. Z jednym wyjątkiem. Chłopczyk Ture to białe lustrzane odbicie czarnej owcy w rodzinie. Kiedy tylko próbował zafałszować fakty natychmiast zaczynał boleć go brzuch i pojawiały się łzy w oczach, a prawda sama wypływała z ust. Rodzice przeżywali niedopasowanie syna do rodziny, jednak wierzyli, że wielka miłość, drobne przekupstwa i szczere pochwały naprowadzą pociechę na złodziejski fach. Wszystko na opak, włącznie z babcią, która siedziała w więzieniu, poparciem dla łamania prawa, krętactwem jako sposobem na codzienność. A jednak pod wierzchnią warstwą rabunkowych postaw kryły się prawdziwie cenne przesłania, o tym, że w rodzinie tkwi wyjątkowa siła, trzeba wykazywać się tolerancją dla odmienności, warto mieć zrozumienie dla ułomności. 

Młoda czytelniczka znakomicie poradziła sobie z interpretacją zdarzeń i emocji, a ile przy tym się uśmiała, w zasadzie każde zdanie ją rozbawiało. Dawno nie widziałam u niej takiej solidnej porcji przywiązania do komicznych postaci, w gorącej wodzie kąpanych, niecierpliwych i żywiołowych. Niewątpliwym atutem książki były skojarzeniowe figle z imionami. Tata Zbiro, mama Cela, siostra Kryminelka, babcia Anarchia, pies Glina. A ponadto, sąsiad Pual Icjant, szefowa więzienia Kurat Elle, osadzona Denuncja Kabel. Na fantastyczny odbiór przygód Obrabków wpływały ciekawe i łobuzerskie ilustracje. Nie wahajcie się przed sprezentowaniem tej książki, spodoba się. Mocno wymknie się schematom poprawności fabularnej i postaw bohaterów, ale właśnie w tym będzie tkwić jej urok i czar. Czytelnik z pierwszych klas szkoły podstawowej swobodnie sobie poradzi, nie ma obaw, że czegoś nie zrozumie, płynna i przyjazna narracja. Coś jak Rodzina Addamsów.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, premiera 15.03.2022 (2018)
twarda okładka, 60 stron, format 17,5cm x 21,5cm
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk, ilustracje Per Gustavsson
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

GRODY, GARNKI I UCZENI

AGNIESZKA KRZEMIŃSKA

"Gatunek ludzki cechuje ciekawość, większość pytań, jakie sobie stawia nauka, nie ma innych uzasadnień." Ewa Wipszycka-Bravo

Ze wstydem przyznaję, że chociaż wiele podróżowałam po świecie z przewodnią myślą odkrywania śladów dalekiej przeszłości ludzkości na różnych kontynentach, to niewiele wiedziałam o archeologicznych tajemnicach ziem polskich. Zupełnie jakbym cudze chwaliła, swojego nie znała. Agnieszka Krzemińska udowadnia, że historia polskich ziem także jest zajmująca, a dla wielu staje się pasją odkrywania. Interesująco poznaje się książkę od strony merytorycznej i oprawy graficznej, oba elementy zgrabnie spasowane. Autorka swobodnie omawia zagadnienia, przystępnie prowadzi narrację. Wychodzi od przypomnienia, że archeologia odległych czasów bazuje na mitach, legendach i wyobrażeniach, nie poddaje się jednoznacznej interpretacji, udostępnia mnogość domysłów, spekulacji, wyjaśnień i przypuszczeń. Z racji braku bogactwa śladów i świadectw nie cechuje ją precyzja. A jednak opowieść o pradziejach ziem polskich ma moc przyciągania, uruchamiania wyobraźni, inspirowania do wyjaśniania odkryć, badań i ustaleń, nawet jeśli po jakimś czasie poddawane są modyfikacji.

W pierwszym obszarze zawartości autorka przedstawia wizję kolejnych epok, paleolitu, neolitu, brązu, żelaza, rzymskich wpływów i początków polskiej państwowości. W drugim przywołuje konkretne zjawiska, jak latrynowe znaleziska, nietypowe pochówki, istotę skarbów, zatopione wraki statków, przeszłość ujawnianą przez genetykę, przyszłość archeologii. Aspekty tego, co działo się na dawnych ziemiach polskich, synchronizuje z tym, co przebiegało na świecie. Rozdziały poprzedza skondensowaną zajawką o zawartości, chronologicznym fragmentem archeologicznej osi czasu, listą reprezentujących kultur. Materiał pogłębia na tyle, aby uzyskać efekt popularyzatorski, a nie przeładować, co mnie odpowiada. Sporo ciekawostek, wypowiedzi badaczy, naukowych interpretacji. Spragnionym większej wiedzy czytelników proponuje listę książek wartych poznania. Nadmienię, że tytuły rozdziałów mają moc przyciągania, stworzone w zabawnym i sugestywnym duchu. Czuję się zachęcona, aby w ramach wakacyjnych wycieczek odwiedzić wywołane miejsca, amatorsko zabawić się w docenianie muzealnych eksponatów, z bliska poznać przedmiotowe źródła informacji, zajrzeć w tajemnice, które przyczyniły się do ukształtowania tożsamości polskich ziem. Na takich wartościach dodanych książek mi zależy.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, historia, archeologia, 356 stron, premiera 25.04.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 20 czerwca 2022

ŚWIAT WEDŁUG FIZYKI

JIM AL-KHALILI

"Jeśli kiedykolwiek przestaniemy być ciekawi wszechświata i badać, jak on - i człowiek - powstał, to przestaniemy być ludźmi."

Książka wprowadza do fundamentalnych koncepcji fizyki, wyjaśnia najważniejsze pojęcia i wzajemne powiązania. Wszystko w ramach poznawania natury wszechświata, sensu istnienia, tajemnic życia, rozumienia praw, kształtowania naszego otoczenia i przeznaczenia. Jim Al-Khalili wykazuje ogromny entuzjazm do odkrywania tajemnic nauk przyrodniczych, uniwersalnych zasad, aspektów czasu, energii, materii i przestrzeni. Swoją ekscytacją zaraża czytelnika. Przyjazną narracją sprawia, że trudne zagadnienia stają się zrozumiałe. 

Czytelnik zgrabnie porusza się po przestrzeni teorii względności Alberta Einsteina, mechanice kwantowej i termodynamice. Gładko przechodzi przez rozdziały, nie ma nadprodukcji materiału. Otrzymuje prosty i logiczny strumień wyjaśnień, wyciągnięty z naukowego żargonu i wzorów, aby nawet laik komfortowo czuł się w przekazywanej wiedzy. Nie brakuje nawiązań do (nie)porządku, złożoności, entropii, chaosu, ciepła, czy unifikacji, fizycznej teorii wszystkiego. Autor pokazuje, przed jakimi zagadkami staje jeszcze ludzkość i w jaki sposób szuka rozwiązań. Poświęca miejsce na omówienie wzajemnego oddziaływania teorii i eksperymentu w fizyce, czynników doprowadzających do rozwoju technologii. Wchodzi również w pojęcia prawdy naukowej. 

Dla jednych książka to poszerzenie wiedzy, dla bardziej zaznajomionych z fizyką powtórzenie podstawowego materiału. Jednak niewątpliwie, każdy po spotkaniu z nią nabierze przekonania, że fizykę da się lubić, potrafi fascynować, stać się prawdziwą pasją. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Jima Al-Khaliliego, ale już wiem, że z pewnością sięgnę po wcześniejsze książki tego fizyka kwantowego. Jeśli w podobnym stylu napisane, zrozumiale, przejrzyście i z iskrą zapalną do zdobywania kolejnych porcji wiedzy, to jak najbardziej coś dla mnie. W ramach poczucia poszerzania horyzontów, nadrabiania braków ze szkolnych ław, czy śledzenia współczesnych zdobyczy naukowców. Uzmysławiamy sobie, że chociaż ciągle coś odkrywamy, to jednak wiele jeszcze nie wiemy, nie rozumiemy, a to czyni fizykę szalenie atrakcyjną i przyciągającą.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, fizyka, 244 strony, premiera 05.04.2022 (2020)
tłumaczenie Tomasz Lanczewski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

CZARNY TELEFON

JOE HILL

"Korzenie złamanego drzewa jeszcze przez wiele miesięcy piją wodę; życie tak bardzo weszło im w nawyk, że nie mogą przestać."

Koszmarki, które sympatycznie drażnią wyobraźnię, sugestywnie wnikają w myśli czytelnika, dostrajają się do umiejętności imaginacji. W większości nie krzyczą, nie krwawią, nie śmierdzą stęchlizną, choć bywają bezpośrednie i dosadne, to dają impuls różnorodnym emocjom, bawią lękiem, nadprzyrodzonością, nierealnością, absurdalnością sytuacji. Zupełnie jakbyśmy pogrążali się w barwnym śnie, bazującym na granicy zwykłej rzeczywistości i pokręconych obrazów fikcji. Dopasowujemy się do przybliżanych historii na swój sposób. Czasem głęboko wchodzimy w odczucia bohaterów, kiedy indziej fascynuje pomysł na scenerię lub formę zdarzeń. Pomimo intrygującego dreszczyku, poza kilkoma wyjątkami, opowiadania nie sprawiają wrażenia przygnębiających, ponurych i ciężkich. Charakteryzują się zdumiewającą lekkością, wyczuciem i gładkością w narracji. Dobrze się je czyta, szybują z fantazją, chowają się w ciemnych zakamarkach, penetrują duchową sferę, czatują na ostatnie tchnienia. Zaskakują bystrością, przenikliwością i wyczuleniem na drobiazgi. 

Joe Hill wszedł w literacką twórczość we własnym stylu, znakomicie się w niej czuje, bawi i dokazuje. Przeprowadza odbiorcę przez tęsknotę za silnymi przeżyciami, świadectwo życia nawet po śmierci, chwilowe dotknięcie ścieżki przeszłości. Wystawia na walkę z potworami zrodzonymi z ludzkiej natury, siłą sugestii, ucieczką od jednego niebezpieczeństwa, by wpaść w drugie. Zastanawia się nad genetycznym obciążeniem zła, ewentualnością przynależności do dwóch światów, ucieczką w nierzeczywistą krainę. Utwierdza w przekonaniu, że przeznaczenie zawsze się wypełnia, prawda skrywa się za słowami, człowiek przyjmuje wiele masek, pozory mylą, zaś dla marzeń nieba za mało, lecz czasem zbrukane są zemstą. Szalenie podoba mi się "Ostatnie tchnienie", do rozpatrywania z wielu stron. Ogromne wrażenie robi "Dobrowolne zamknięcie", znakomite wyobrażenie umysłów wymykających się standardom. "Usłyszysz śpiew szarańczy" przekonuje sugestywnym opisem przemiany w owada. Pozostałe opowiadania także trzymają wysoki poziom, nie ma w tym zbiorze kiepskich, tylko dwa są przeciętne. Zerknij na odczucia podczas spotkań z innymi książkami Joe Hilla ("Dziwna pogoda", "Gaz do dechy", "Rogi").

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 448 stron, premiera 15.06.2022 (2005), tłumaczenie Piotr Amsterdamski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.