piątek, 19 lipca 2024

PARYŻ: LEWY BRZEG

PIERRE BORDAGE

UNIWERSUM METRO 2033

„Ludzie nie mogliby żyć bez legend.”

Przyjemna przygoda czytelnicza, gładko się czyta, umiarkowanie wciąga i niczym szczególnym się nie wyróżnia, jednak ma w sobie coś, co powoduje, że pomimo pewnych zastrzeżeń, kontynuuje się poznawanie. Powieść w klimacie drogi, tyle że nie na powierzchni a pod nią, starymi nieczynnymi korytarzami metra, w ponurej, zgasłej, śmierdzącej i niebezpiecznej otoczce. Po globalnej katastrofie, ułamek liczebności jednej z europejskich populacji przetrwał dzięki temu, że zszedł do wnętrzności Ziemi, do czeluści paryskiego metra. Toksyczne powietrze planety uniemożliwia nawet spojrzenie na krążące wokół niej Słońce lub Księżyc, zatem ukryty przed toksycznymi oparami mrok stał się jedynym możliwym środowiskiem dla człowieka.

Dziesięć węzłów i szesnaście stacji staje się domem dla kolejnych pokoleń zmuszonych żyć w sprawującej absolutną i niezbywalną władzę ciemności. Odległe z bogatej przeszłości incydenty, społeczne realia i kultura stopniowo odeszły w zapomnienie. Zaledwie jednostki pamiętają sztukę pisania i czytania, z czym zmuszone są ukrywać się. O życiu istot ludzkich, różnorodności fauny i flory przed katastrofą, świadczą jedynie słowa i ilustracje z cudem uratowanych przed zagładą książek. W kolejnych pokoleniach coraz częściej pojawiają się mutacje ludzkie, jako następstwa przystosowania do życia w piwnicznym środowisku, jak widzący w ciemnościach, dysponujący wyostrzonym słuchem, odczytujący ruch za pomocą owłosienia, przewidujący wydarzenia odległe w kilometrach. Deformacje ciał intensyfikują się, co budzi strach i nie wszystkim się podoba.

Jednakże tym, co nie uległo zmianie, to mroczna natura człowieka, szeroki wachlarz wad i skaz charakterów, pogoń za władzą i bogactwem, wybujała ambicja i gotowość do sięgania nawet po drastyczne rozwiązania w imię osiągania własnych interesów. Ludzkość poszatkowana pod względem tożsamości, jednostki pogrupowane zaledwie w dziesiątki, żyjące w brudnych i obskurnych tunelach i korytarzach, zwalczają się wzajemnie zamiast współpracować dla dobra ogółu. Na horyzoncie pojawia się reformatorska postać, z aspiracjami dokonania zjednoczenia i wprowadzenia sprawiedliwego dostępu do resztek znajdywanych po poprzedniej cywilizacji i redystrybucji mocno ograniczonych dóbr. Misja, przed jaką staje, wymaga dyplomatycznych umiejętności, zanurzenia się w mroku niedostatku i nędzy, pokonania zwyrodniałej wersji religii i fanatycznych służebników. Trzeba znajdywać kompromisy moralne, odróżniać przyjaciół od wrogów, być gotowym na poświęcenia. Jak z tym wszystkim radzi sobie Madonna z Bac? 

Innym wiodącym wątkiem jest walka w skrajnie nieprzyjaznym środowisku dwójki młodych ludzi, Plaisance i Jussa. Z zainteresowaniem poznaje się ich losy, pełne potwornych incydentów i zaskakujących obrotów spraw. Pierre Bordage również ciekawie przybliża intrygę związaną z Parnem, pastorem wyłonienia zwanym Blaskiem Niebios, oraz jego sekretarzem Augirem, zagadkową postacią. Postawa i czyny młodej kobiety Zorzy także trzymają w napięciu odnośnie przeżyć i przemyśleń, łatwo wejść w jej skórę i zaprzyjaźnić się z nią. Czasami autor powtarza opisy, nie omija niekonsekwencji, spłaszcza wydźwięk wydarzeń, upraszcza fabułę, przez co przygoda traci na efektowności i intensywności, zaś bohaterowie na głębi i atrakcyjności. Pierwszy tom trylogii, zatem niejako wprowadzenie do większej całości, spodziewam się mocniejszych wrażeń w kolejnych odsłonach. Inna powieść przedstawiona na Bookendorfinie z akcją osadzoną w Uniwersum Metro 2033 to "Droga stali i nadziei" Dmitrija Manasypowa.

4/6 – warto przeczytać
fantastyka postapokaliptyczna, 480 stron, premiera 27.03.2024 (2020)
tłumaczenie Justyna Karczewicz
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 18 lipca 2024

SAREK

ULF KVENSLER

„Potężna, szorstka ściana góry trwała nad nami bez ruchu. Teraz przyszła mi do głowy myśl, że ani nas nie pilnuje, ani nam nie zagraża. Po prostu w ogóle jej nie obchodzimy… Ona tu będzie stać niezmiennie kilka milionów lat, nie ma i niewzruszona.”

Zdecydowanie warto sięgnąć po książkę. Zapewnia intrygujące i wciągające zaczytanie. W zasadzie błyskawicznie mknie się po stronach, aby jak najsprawniej dotrzymywać tempa akcji, zmieniającym się okolicznościom, naprzemiennie ukazującym się szczegółom z przeszłości, która w ogromnym stopniu rzutuje na teraźniejszość. Scenariusz zdarzeń kręci się wokół dwa tysiące dziewiętnastego roku, ale wspomnienia kluczowej postaci od czasu do czasu kierują uwagę na sytuacje sprzed dekady. Łatwo jest zaangażować się w to, co dzieje się podczas górskiej wyprawy, zimowa sceneria przyrody tworzy charakterystyczną atmosferę chłodu, bieli i niedostępności. 

Niemal od początku powieści czytelnik wikła się w kryminalne nuty, stopniowo zaciskają się, z czasem przeradzają w wątek o podłożu sensacyjnym. Podoba mi się, że Ulf Kvensler prowadzi fabułę pod różnym ujęciem, niejako równolegle, w zależności od przypasowania relacji między bohaterami, a przy tym w sposób graniczący z prawdopodobieństwem. Ciekawie prezentują się opisy zmagań podczas ekstremalnej wędrówki po górach, w dzikim, surowym i bezlitosnym terenie, na tysiącach kilometrów kwadratowych bez wytyczonych szlaków i schronisk. Powstaje pragnienie natychmiastowego udania się do Parku Narodowego Sarek, żeby na własne oczy podziwiać niesamowite cuda natury. Pierwotne oblicze północnej-zachodniej Szwecji, najstarszego parku w Europie, warto uwzględnić podczas planów urlopowych, bardzo chętnie poznam.

Nie nawiązuję szczególnej więzi między postaciami, czuję rezerwę, lecz akurat w tej przygodzie nie przeszkadza, wręcz działa na korzyść. Frapująco daje się obserwować nić intrygi powiązanej z obsesją, znakomicie delikatnie prowadzoną, spychającą na manowce w interpretacji czynów i zachowań. Kilkakrotnie dałam się złapać w subtelnie zastawioną przez autora sieć sekretów, niedopowiedzeń i oszustw. Zakończenie zmagań czwórki znajomych z własnymi słabościami, piętrzącymi się tajemnicami, trudnymi warunkami pogodowymi i terenowymi, nie do końca satysfakcjonuje, jednakże nie można odmówić zaskakującego obrotu spraw. Narracja sprzyja poznawaniu historii, nieco kanciasta, jakby uwzględniała ewentualną przyszłą konieczność dostosowania do scenariusza na potrzeby filmu, ale zgrabnie osadzona i prowadzona.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 430 stron, premiera 27.03.2024 (2022), tłumaczenie Emilia Fabisiak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 17 lipca 2024

SELMA

JESZCZE DALEJ NIŻ POŁUDNIE

DOMINIK SZCZEPAŃSKI

„Przed rejsem nie zaplanowaliśmy, co dokładnie zrobimy, jeśli wmarzniemy w lód i będziemy musieli spędzić w nim zimę... każdy dokona własnego wyboru… (zostanie na jachcie lub wyruszy w drogę do najbliższej stacji).” Piotr Kuźniar

Niektórych przygód podróżniczych nie zaliczę w życiu, z różnych powodów, ale na szczęście mogę je przeżyć czytając i oglądając fotorelacje innych lub o innych, którym się to udaje. Żegluga polarna przyciąga tajemniczością odkrywanych miejsc, obietnicą niezwykłej eksploracji, skrajnymi przeżyciami, poczuciem uczestnictwa w mega wymagającym wyzwaniu sportowym. Nie tylko walka z drastycznie trudnymi warunkami atmosferycznymi, radzenie sobie z ogromną porcją wyzwalającej się adrenaliny, przekonywania siebie samego, że wciąż pragnie się w tym uczestniczyć, ale również umiejętność odnalezienia się w grupie, tworzenia pozytywnych relacji z uczestnikami wyprawy, oddania części siebie innym. Biały świat lodowych labiryntów, mroźnych wiatrów, śnieżnych zamieci, nieprzejednanych mgieł, przyciąga surowym pięknem, trzeba naprawdę się w nim rozsmakować, aby zdobyć się na wiele wyrzeczeń, przekraczać własne granice, zmierzyć się ze słabościami, jednakże nagroda warta jest tego wszystkiego. Pozytywnie zazdroszczę zebranych doświadczeń i wspomnień ekipie jachtu Selma, w dwa tysiące piętnastym roku realizacji celu jakim było pobicie rekordu świata w żegludze najdalej na Południe i próbie wejścia na czynny wulkan Erebus znajdujący się na Wyspie Rossa.

Oprócz wciągającej treści, warto podkreślić, że logicznie i zgrabnie usystematyzowanej, publikacja cechuje atrakcyjna i spójna szata graficzna. Bogactwo kolorowych zdjęć, przydatnych map z wytyczonymi szlakami wyprawy, ale też wyróżnionych haseł objaśnianych w słowniczku zamieszczonym na końcu. Oprócz relacji z podróży do najdalszych południowych zakątków Ziemi, jako przerywniki między rozdziałami, odwołania do historycznych podbojów, wypraw i walk o przetrwanie w ekstremalnym mrozie. Interesująco wybrzmiewają zamieszczone na początku rozdziałów cytaty, będące podsumowaniem przeżyć z pierwszej ręki, spojrzeniem z perspektywy uczestnika czegoś wyjątkowego. Jedenaście osób połączonych szalenie zimnymi warunkami misji, podpatrujących zwierzęcych mieszkańców ekstremalnych ziem, ale i wprawiających się w codzienne funkcjonowanie na jachcie, również prezentacja aspektów zwykłych czynności w mało przystępnych warunkach, składają się na ciekawy rys informacyjny. Mam wrażenie, że książka Dominika Szczepańskiego, napisana w przyjaznym i wciągającym stylu, uwzględniająca paletę zagadnień powiązanych z przygotowaniem, trwaniem i pokłosiem ekscytującej antarktycznej przygody, podoba się szerokiemu gronu odbiorców. Przyciąga zarówno osoby chętnie zwiedzające zakątki świata pod różnymi długościami i szerokościami geograficznymi, jak i mniej aktywnych, pasjonujących się eksploracją planety z domowego fotela, w ciepłych i wygodnych warunkach uruchamiających podróżniczą wyobraźnię. Inny tytuł autora przedstawiony na Bookendorfinie to "Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza", zerknij na wrażenia po spotkaniu z nim.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura podróżnicza, reportaż, 344 strony, premiera 11.10.2023
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 15 lipca 2024

DZIKA CISZA

RAYNOR WINN

„Jak wiele czasu upłynie mi na ukrywaniu się przed światem, zanim wreszcie uznam, że dość, że mogę wychynąć się z kryjówki, ulec przemianie i rozwinąć skrzydła?”

Podeszłam do „Dzikiej ciszy” ze sporymi oczekiwaniami, wydawało mi się, że łatwo uda mi się z nią nawiązać kontakt, znajdę elementy przydatne dla ukojenia mojej duszy. Książka niosła wiele przesłań, a jednak nie w pełni spełniła moje oczekiwania. Liczyłam na bardziej odkrywcze myśli, niosące się w człowieku przez wiele tygodni po spotkaniu, głębiej sięgające impulsy do rozmyślań czynionych przez czytelnika. Może gdybym znacznie wcześniej nie odkryła i nie pojęła znaczenia bezpośredniego kontaktu z przyrodą, wydawałaby mi się bardziej zaskakująca i ożywcza. Dlatego wywnioskowałam, że osoby mniej zwracające uwagi na środowisko naturalne, zajmujące przestrzenie miejskie w pogoni za codziennością prywatną i zawodową silniej zwiążą się z osobistym pamiętnikiem autorki. Tym niemniej, nie mogłam odmówić temu tytułowi plastycznych i sugestywnych opisów krajobrazu, niemal śpiewnych pochwał przebywania człowieka w bezpośrednim kontakcie z naturą, niewątpliwie uzdrawiających mocy w niej drzemiących, czy to z perspektywy fizycznej, czy psychicznej. 

Fantastyczne uczucie ekscytacji zapewniające fale radości i satysfakcji, zbawienne wyciszenie głosów w głowie i powrót do rdzenia samego siebie, poszukiwanie zrozumienia i odnajdywanie nadziei, a wszystko podczas pieszych wędrówek tysiąckilometrowym Szlakiem Południo-Zachodniego Wybrzeża Anglii. Jakże sama chciałabym odbyć tak niezwykłą podróż wzdłuż wybrzeża, zerkać z klifów na bezkres nieba, nasycać wzrok i słuch morską tonią, być jak najbliżej granicy lądu i morza. Raynor Winn przeszła szlak razem z mężem, który otrzymał niepokojącą prognozę zdrowotną, w dzikich aspektach natury, jedności, milczenia, rozważań, miłości i akceptacji. Jednocześnie sięgała do wspomnień, interpretacji przeszłości, przywoływała między innymi tematykę bezdomności, choroby matki, pisania książki, zdobywania dyplomu, islandzkich klimatów, dokonywania wyboru dostosowania do zmian lub ich inicjowania, w tym naturalnego biologicznego ożywienia kornwalijskiej farmy. Aby poczuć życiowe spełnienie trzeba wiele przeżyć, zdać egzamin z pokonywania przeciwności losu, mentalnego dostrajania do muzyki natury i prawdziwych potrzeb człowieka. Intymna narracja, bez zbędnych wydmuszek słownych, trafiająca do serca i wyobraźni. Książce warto przydzielić więcej czasu, poznawać w spokojnych rytmach, chwytać przesłania wynikające z czyjegoś spojrzenia na świat i siebie samego, zrozumienia jak wiele zależy od nas samych, radzenia sobie z bolesnymi doświadczeniami, świadomego kolekcjonowania poszczególnych fragmentów istnienia.

4/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 340 stron, premiera 14.06.2023, tłumaczenie Kamila Slawinski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 14 lipca 2024

DZIEŃ TRYFIDÓW

JOHN WYNDHAM

„To przeciwko naturze, żeby jeden gatunek miał dominować bez końca.”

Znakomicie napisana powieść, jedna z tych, do których można wracać po latach i dostrzec fabułę, ale z innego ujęcia. Kiedy po raz pierwszy ją czytałam, jako młoda osoba zwróciłam uwagę przede wszystkim na aspekt postapokaliptycznej przygody. Zastanawiałam się, jak utrata wzroku przez niemal całą ludzką populację, oficjalnie spowodowana przejściem Ziemi przez chmurę szczątków komety, wpłynie na życie głównego bohatera, który za sprawą szczęśliwego zbiegu okoliczności uniknął utraty jakże ważnego zmysłu dla człowieka. 

Wczytując się w nią obecnie doceniłam rewelacyjne poprowadzenie wątku moralnych dylematów w walce o przetrwanie. Trzydziestolatek William Masen zmuszony był dokonywać trudnych wyborów, stawać przed patowymi sytuacjami, decydować o losie innych. Jako biolog zajmujący się tryfidami, szalenie osobliwymi, owianymi ścisłą tajemnicą, pożytecznymi dla przemysłu olejowego roślinami, wiedział o nich więcej niż przeciętny człowiek, ale nawet naukowa wiedza nie przygotowała go do tego, co tak naprawdę tryfidy sobą reprezentowały, że miały kojarzyć się z chciwością, bólem, strachem i udręką. Chętnie wchodziłam w rozważania, jak sama bym na miejscu Billa postąpiła, czy wzięłabym odpowiedzialność za innych, jak poradziłabym sobie z irracjonalnym poczuciem winy, czy zdecydowałabym się na wejście w nowe reguły społeczne. 

John Wyndham umiejętnie wplatał w myśli i dialogi zdezorientowanych, zagubionych i czujących się obco postaci stopniową, bardziej lub mniej uświadomioną, przemianę resztek cywilizacji na skutek ogólnoświatowych incydentów. Różne scenariusze życia jednostek, niejako przykłady tego, co mogłoby kształtować losy, nadawały historii emocjonalny wymiar. A narracja w stylu pamiętnikarskim podkreślała walor przeżywania, lepiej odbierany niż zwykłej narracji. Powieść dawała pole manewru do pracy wyobraźni i materiał do refleksji. Pisana w czasach, kiedy widmo wojny nuklearnej zaglądało ludziom w oczy, zaś strach przed unicestwieniem gatunku ludzkiego zdawał się wszechobecny, zatem i ten wątek wyraźnie wybrzmiewał w tle. Wyndham postawił na proste, ale sugestywne opisy, nie wchodził w zbędne szczegóły, za to rozwijał kontekst i klimat globalnej katastrofy. Siedemdziesiąt trzy lata temu tytuł cechowała nowatorskość, stał się źródłem inspiracji dla innych pisarzy, wiele z jego elementów rozpowszechniło się w popkulturze, przez co współcześnie stracił nieco na intensywności roztaczanego blasku, jednakże uwzględniając datę pierwszego wydania, mimo wszystko wspaniale się go odbiera i obecnie. Przekonująca rozrywka w rytmie klasycznej fantastyki, po którą warto sięgnąć.

Zerknij na pozostałe tytuły z serii Wehikuł czasu, klasyki science fiction, przedstawione na Bookendorfinie: "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 318 stron, premiera 04.06.2024 (1951), tłumaczenie Wacława Komarnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

sobota, 13 lipca 2024

KRÓLICZEK

MONA AWARD

„Nazywamy je Króliczkami, ponieważ tak właśnie się do siebie zwracają. Poważnie. Per Króliczku.”

Pokręcona powieść, szalona w fabule, zwariowana artystycznie. Z pewnością nieszablonowa i oryginalna propozycja czytelnicza. Nie mogłam odmówić jej charakterystycznego rysu i unikalnej interpretacji zdarzeń. Jeśli ktoś lubił zanurzyć się w takich klimatach, to sporo niespodzianek na niego czekało. Mnie jednak „Króliczek” niestety nie przekonał. Wydawał się za bardzo skoncentrowany na osobliwym obłędzie kluczowej postaci a mniej na innych cechach jej osobowości. 

Jednakże nie ulegało wątpliwości, że Mona Award zabrała się za niełatwą do zachęcającego oddania i wciągającego przedstawienia charakterystykę części amerykańskiej młodzieży. Młodych ludzi nastawionych na życie obok własnego życia, pragnienie ukazania się z ekstrawaganckiej strony, zaimponowania czymś szczególnym, nawet jeśli to fałszywe, sztuczne, cukierkowe lub szokujące. Ubiegających się za wszelką cenę zdobyć akceptację podobnej do nich publiczności, chcących przynależeć do pozornie elitarnej grupy, kosztem poczucia własnej godności, zgodności z wyznawanymi wartościami, a nawet wbrew wcześniejszym oczekiwaniom i przemyśleniom. 

Pogoń za czymś nieuchwytnym, chociażby sławą, wpadnięcie w wir fascynacji czymś fałszywie unikalnym, tęsknota za wywołaniem podziwu wśród rówieśników, zwłaszcza tych o artystycznych aspiracjach, może przerodzić się w swego rodzaju uzależnienia i obsesję. Wówczas przestają liczyć się dotychczasowe bliskie więzi, choćby przyjacielskie, a nowe relacje wysuwają się na pierwszy plan. Dorastanie i dojrzewanie na etapie studenckich czasów nie należy do łatwych wyzwań. Można szybko skręcić w niewłaściwą stronę, poddać się ułudzie i iluzji, tym gorzej, jeśli  odkryte sfery społecznych uwarunkowań i relacji przyjmują niebezpiecznie skrajne cechy. 

Nie potrafiłam zidentyfikować się z główną bohaterką, daleko odjechała w trafnym uchwyceniu mentalności. Ale może właśnie o to autorce chodziło, by w pewien sposób przestrzec przed czyhającymi w fantazji zagrożeniami. Kilka fragmentów powieści lekko wynudziło, ale znów, podkreślam, że najprawdopodobniej dlatego, że nie nawiązałam wspólnej nici porozumienia z Samanthą. Była zbyt dziwna, obca w przyjęciu. Nie zniechęcam nikogo do sięgnięcia po książkę, moje szczere wrażenia nie muszą pokrywać się z waszymi, tym bardziej, że przy odpowiednim nastawieniu i dopasowaniu z czytelnikiem wydaje się, że możliwy jest znacznie lepszy odbiór.

3/6 – w wolnym czasie
literatura współczesna, 394 strony, premiera 08.11.2023 (2019), tłumaczenie Natalia Wiśniewska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 12 lipca 2024

NIEZWYKŁE ZMYSŁY

JAK ZWIERZĘTA ODBIERAJĄ ŚWIAT

ED YOUNG

„Ziemia obfituje w widoki i faktury, dźwięki i wibracje, zapachy i smaki, pola elektryczne i magnetyczne. Ale każde zwierzę może wykorzystywać tylko niewielki ułamek pełni rzeczywistości.”

Ogromne wrażenie wywarła na mnie poprzednia publikacja Eda Yonga zatytułowana „Mikrobiom”. Czytałam z ogromnym zainteresowaniem, niesamowicie wciągnęła, dała wartościową pożywkę dla mózgu, bogatą i w dużym stopniu zaskakującą wiedzę o organizmach, które przenikają cały świat ludzi, zwierząt i roślin, ziemię, wodę i powietrze, a bez których życie nie byłoby możliwe. Podobnie rewelacyjnie poznawałam „Niezwykłe zmysły”. Liczył się nie tylko ogrom informacji, ale również szalenie przystępny i przyjazny styl narracji. Widać było, że autor mocno przyłożył się do zgromadzenia ciekawego materiału, o czym świadczy zasobna bibliografia, lecz także fascynujące uszczegółowienia w tekście, obejmujące też wyniki rozmów z naukowcami. Yong ze swobodą transformował specjalistyczny żargon w coś, co entuzjastycznie pochłaniałam i na długo zapamiętam. 

Przygoda po świecie zmysłów niesamowicie wciągała, podpowiadała jak wygląda świat z perspektywy różnych gatunków dzielących nawet tę samą przestrzeń fizyczną, uruchamiała wyobraźnię, aby uświadomić znaczenie zebranych informacji i niezliczone różnice w odbieraniu bodźców z otoczenia. Poziom danych zbierany przez wiele zwierząt nie jesteśmy w stanie pojąć nawet wykorzystując intuicję. Każdy rozdział to mega paka niesamowitej wiedzy, podprowadzeń pod możliwości odkrywania nowych tajemnic świata przyrody. Mnóstwo trafnie dobranych przykładów, atrakcyjnych ciekawostek, frapujących zapytań. Książkę mogłam czytać rozdział po rozdziale lub zdać się na wyszukiwanie najbardziej w danym momencie interesującej mnie tematyki, w czym zdecydowanie pomagał indeks. Kolorowe zdjęcia wzbogacały tekst. Odpowiadało mi, że przypisy okazały się wartościowe od strony wiedzy i nie brakowało nutki humorystycznej. Doceniłam udane tłumaczenie, gdyż sporym wyzwaniem było zachowanie unikatowego stylu autora, właściwego światła poruszanych zagadnień, kluczowych przesłań i ekscytujących impulsów do refleksji. 

Zerknij na pozostałe książki z pasjonującej serii bo.wiem, z kategorii #nauka, zaprezentowane na Bookendorfinie: "Atlas sztucznej inteligencji", "Superwulkany", "Szczepienia", "Wielka księga Marsa", "Teorie spiskowe", "Ryby mają głos", "Niedostosowani", "Najlepiej spożyć przed", "Prawdziwe fałszerstwa", "Motyle", "Supernawigatorzy", "Ukryty geniusz", "Szarlatani", "Homo hapticus", "Pierwsze znaki", "Magia bioinżynierii", "Geniusz ptaków", "GPS mózgu".

6/6 – rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa, biologia, 542 strony, premiera 16.04.2024 (2022)
tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 11 lipca 2024

KOMISARZ

C.J. SANSOM

MATTHEW SHARDLAKE tom 1

„Rzeczy rzadko są takie, jakimi się wydają.”

Pierwszy tom serii o Matthew Shardlake, komisarzu wikariusza generalnego, okazał się bardzo przyjemną i wciągająca przygodą czytelniczą. Ujmował historycznym angielskim klimatem, walki toczącej się między papistami i reformatorami, ciekawym tłem likwidacji zakonów zarządzonej przez króla Henryka VIII i nadzorowanej przez ministra Thomasa Cromwella rozległą siecią kontroli. Polityczne rozgrywki, prawne manipulacje, ludzkie niegodziwości, niekończące się podstępy, liczne bunty i egzekucje, wszystko wypełniało tysiąc pięćset trzydziesty siódmy rok. Bezprecedensowe morderstwo popełnione na królewskim urzędniku w klasztorze w Scarnsea wymagało natychmiastowego i utrzymanego w ścisłej tajemnicy wyjaśnienia, a potem przykładnego ukarania winnego. Do wyjaśnienia sprawy Cromwell wyznaczył zaufanego człowieka potrafiącego rozwiązywać trudne zagadki. 

Trzydziestopięcioletni kaleki prawnik Shardlake i jego asystent Mark Poer szybko odkryli, że dojście do prawdy będzie skomplikowane ze względu na kilka nakładających się warstw niejasności i podejrzeń. Pajęczyna matactw, kłamstw i mistyfikacji rozbudowywała się, z coraz to nowymi zaskakującymi nićmi do rozsupłania. Autor udanie prowadził intrygę, początkowo postawił na oswajanie się bohaterów w okoliczności niespokojnych czasów i ponurego miejsca, w jakim się znaleźli. Tempo akcji nabierało dynamiki w miarę przerzucania stron książki. Pojawiały się nowe dramatyczne incydenty, często mrożące krew w żyłach, na powierzchnię wydostawały się wielkie i drobne tajemnice podejrzanych, mnożące się z dnia na dzień i nabierające złowieszczych mocy, zaś niebezpieczeństwo kryło się w mrocznych, kamiennych, wysoko sklepionych korytarzach wielowiekowych budynków. Finałowa odsłona satysfakcjonująca, ciekawy zwrot interpretacji, szereg kumulujących się wątków z mocno uzasadnionym wyjaśnieniem. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, potrafiła oderwać czytelnika od rzeczywistości, przenieść w czasie, w niecodzienne miejsce, dostarczyć dreszczyku emocji, poznać intrygujące sylwetki ludzkie, pojawił się też sercowy akcent.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał historyczny, 512 stron, premiera 19.06.2024 (2003), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 5 lipca 2024

NAZYWA SIĘ GEORGE FLOYD

ŻYCIE PEWNEGO CZŁOWIEKA I WALKA O SPRAWIEDLIWOŚĆ RASOWĄ

ROBERT SAMUELS i TOLUSE OLORUNNIPA

„...wyłonił się portret człowieka, który z nadzieją i optymizmem toczył niezwykłą walkę; człowieka, któremu po śmierci udało się dokonać tego, co tak bardzo pragnął osiągnąć w życiu – zmienić świat.”

Byłam pod wrażeniem merytorycznego przygotowania autorów przed przystąpieniem do pisania książki. Czterysta wywiadów, tomiszcza prywatnych materiałów, mnóstwo publicznych publikacji, zapiski historyczne sięgające zakresem aż do czterech wieków wstecz, a nawet prace naukowe z zakresu nauk społecznych. Wszystko po to, aby jak najwierniej oddać życie George’a Floyda, zmagań z przeciwnościami losu, bez pomijania chociażby przestępstw narkotykowych i więziennej przeszłości, globalnej ikony walki o sprawiedliwość rasową. Zabójstwo w dwa tysiące dwudziestym roku czarnoskórego mężczyzny podejrzanego o użycie w sklepie fałszywego banknotu, dokonane przez białego funkcjonariusza policji w Minnesocie, wyzwoliło w ludziach ogromne emocje i sprzeciw wyrażony w głośnych przekazach, gorzkich słowach, licznych demonstracjach. Samuels i Olorunnipa nie pominęli okoliczności prowadzących do czynu dokonanego przez Dereka Chauvina, skamieniałości warstw amerykańskich instytucji, sztywności służb mundurowych, nieustannej obecności presji systemu, wpływu polityki i regulacji prawnych, a także tkwiących głęboko w starych korzeniach sił społecznych. Można zastanawiać się, na ile wciąż obecny jest w każdym aspekcie życia rasizm w USA, dlaczego stosunkowo opornie uaktywniany jest ruch zmiany rzeczywistości powiązanej z dyskryminacją i przydzielanym od góry wizerunkiem, czemu społeczne zrywy sprzeciwu tracą impet w miarę upływu czasu.

Śmierć Floyda zainspirowała wielu ludzi do aktywnego włączenia się w walkę o sprawiedliwość i równość traktowania bez względu na kolor skóry. Fala protestów wobec rasowej dyskryminacji z wielką energią i siłą rozlała się po całym kraju, weszła w każdą warstwę społeczną i zawodową. Poznając dokładnie życie zabitego mężczyzny zastanawiałam się, czy faktycznie był to materiał na ikonę, nawet jeśli podszytą wagą walki o sprawiedliwość rasową, a może bardziej uzasadnione, że zakończona śmiercią interwencja była przysłowiową kroplą, która przelała czar dezaprobaty i oburzenia. A zabójca, czy bezsprzecznie człowiek działający z premedytacją, czy faktycznie nie przysługiwały mu żadne usprawiedliwienia. Nie ma wątpliwości, że do takich zdarzeń nie powinno dochodzić, ale zawsze kryją się głębsze powody i przyczyny niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Robert Samuels i Toluse Olorunnipa ukazywali różne ujęcia walki o sprawiedliwość rasową, jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zbyt często zbaczali w polityczną poprawność, czasami na siłę przypisywali coś do niej, kiedy indziej upraszczali niewygodną prawdę, warto podkreślić, że podjęta tematyka nie należała do wygodnych i przyjemnych. Na poznanie książki proponuję poświęcić więcej czasu, nie tylko ze względu na sporą objętość treści i wysoki poziom uszczegółowienia, ale również na głębsze przemyślenia, interpretacje i podsumowania.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura faktu, biografia, 494 strony, premiera 25.10.2023 (2022), tłumaczenie Maciej Potulny
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 4 lipca 2024

DOM ŚWIATEŁ

DONATO CARRISI

PIETRO GERBER tom 3

„Mrok istnieje naprawdę i ma różne oblicza.”

Pisarz, którego twórczość bardzo mi odpowiada, fantastycznie się w niej odnajduję. Doceniam zmyślny pomysł na niesamowitą intrygę, nieszablonowy i pełen niespodzianek, trzymający w napięciu, dostarczający sporo zagadek interpretacyjnych. Scenariusz zdarzeń trudny do szybkiego rozszyfrowania, teraźniejszość bogata w incydenty mieszająca się z pełną dramaturgii przeszłością. 

Nieoczywista postać główna, frapująco sportretowana, pełna blizn i tragicznych doświadczeń, nieustannie wystawiana na próbę, walcząca z bieżącym wrogiem i samym sobą. Z jednej strony altruizm, pragnienie okazywania pomocy słabym, z drugiej próba trzeźwego naukowego podejścia do konkretnych przypadków. Pietro Gerber jako psycholog dziecięcy, za sprawą zdarzeń z poprzednich tomów, stracił wiarę we własne umiejętności, życiowe incydenty zdawały się pogrążać go w mroku, zaś tajemnicza kobieta dawało o sobie znać na ścieżce prześladowań. 

Donato Carrisi wikłając w sprawę klątwy gry w woskowe ludziki potrafił pobudzić moją wyobraźnię. Entuzjastycznie przyjęłam niełatwą w prawidłowym odczytaniu intrygę, dałam się momentami zwieść na manowce, co bardzo cenne w przypadku thrillerów. Usypiacz dzieci stanął do walki o duszę dziesięcioletniej Evy, skazanej przez matkę na niemal samotne życie w ogromnym pustym domostwie. Izolacja od rówieśników wyrządziła wiele szkód w psychice dziecka. Zrozumienie sensu historii dziewczynki stało się wielkim wyzwaniem dla głównego bohatera, podszytym pułapką i niebezpieczeństwem. 

Narastający dramatyzm, połączony z zaginięciem chłopca sprzed dwóch dekad, czynił historię frapująco zagmatwaną i pełną manipulacyjnych zasadzek. Czy Gerber potrafił na czas dostrzec zastawione zasadzki i właściwie je zinterpretować, a może pozostał narzędziem w rękach innych? Narracja znakomita, wyrobione pióro, unikalny styl. "Dom świateł" to thriller psychologiczny, który mocno się przeżywa, chętnie poddaje oferowanej przez niego zabawie, co więcej, jeszcze przez jakiś czas po zamknięciu książki, rozmyśla się o odbytej przygodzie czytelniczej, i czeka niecierpliwie na kolejny tom. 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami Donato Carrisiego, niecierpliwie odkrywaną "Paenitentiaria Apostolica - Marcus" ("Trybunał dusz", "Łowca cieni", "Władca ciemności"), "W labiryncie" wspartym na niezwykłym studium tragedii , Dziewczyną we mgle" rozgrywaną w małym alpejskim miasteczku, "Grą zaklinacza" dotykającą kwintesencji zła ludzkiego gatunku, „Jestem otchłanią” zanurzoną w szalenie mrocznych refleksjach, "Domem głosów" z rewelacyjnym pomysłem na fabułę i "Domem bez wspomnień" z wyjątkowo intrygującą postacią kluczową. Znakomite mroczne uczty czytelnicze, wymykają się szablonom, dostarczają sporej dawki relaksu i satysfakcji.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 380 stron, premiera 05.06.2024 (2022)
tłumaczenie Anna Osmólska-Mętrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.