czwartek, 24 czerwca 2021

NIEPOKÓJ PRZYCHODZI O ZMIERZCHU

MARIEKE LUCAS RIJNEVELD

"Niepewność dodaje skrzydeł wyobraźni." Maurice Gilliams

Do sięgnięcia po książkę nakłoniła mnie nagroda, którą jej przyznano, byłam ciekawa, co sprawiło, że zyskała przychylność komisji, czy jako czytelnik również poczuję to coś, co sprawi, że nie będę mogła oderwać się od przybliżanej historii. Powieść stanowiła wyzwanie nie tyle ze względu na trudną tematykę, bo warto było się z nią zmierzyć, co na bardzo dosadne i brutalne brzmienie. Nie szokowały zdarzenia a bezpośredniość i surowość prezentacji. Ciężko przechodziłam przez książkę, wystawiała cierpliwość na dużą próbę, stawiała w niekomfortowej sytuacji. Brnęłam po stronach bez większego przekonania, chociaż trzeba przyznać, że z szerokim przekrojem skrajnych emocji.

Wczuwałam się w przeżycia narracyjnej postaci, jednocześnie stawała się odpychająca. Fantazje wymykające się spod kontroli, nienaturalne impulsy samozniszczenia, niemy krzyk o uwagę i pomoc. Świadoma byłam, skąd wynikało, jak daleko zaszło, jak chore było, dlaczego intensywnie niepokoiło. Czułam przez skórę, że nastąpi kumulacja złych wzorców. Książka mogła spodobać się wymagającym odbiorcom, o ile wcześniej, choć fragmentarycznie, wiedzieli, w jakie obszary prowadzi. Zrobiłam błąd, że nie przygotowałam się mentalnie na poznanie, może udałoby mi się wówczas dostrzec coś więcej niż obraz destrukcyjnych relacji w rodzinie, rozpadania się miejsca mającego zapewnić bezpieczeństwo, niezatrzymanego wchodzenia w ciemność, dynamicznego staczania się w ból i tęsknotę. Przez tak przygnębiające i przytłaczające sfery prowadził głos dziesięciolatki, odbijał się od ścian beztroskiego dzieciństwa i wynaturzonej pseudodorosłości.

Kiedy w rodzinie dochodzi do śmierci najstarszego dziecka, jej członkowie nie konfrontują się z traumatycznym przeżyciem, nie przepracowują się negatywnych emocji, nie potrafią oswobodzić się z ciężaru dramatu. Matka i ojciec przestają reagować na to, co dzieje się wokół nich, każde zamyka się w mini świecie, nie dostrzega potrzeb współmałżonka i trójki dzieci. Rodzeństwo wystawione na posępną atmosferę, obojętność rodziców, próbuje we wzajemnych kontaktach znaleźć ujście lęku. Wikłają się w wypaczone odkrywanie dojrzewania. Pozostawieni sami sobie, bez wsparcia dorosłych, wpadają w otchłań zaburzonych zachowań mających być lekarstwem na przeżywaną żałobę. Zestawienie krańcowej pobożności, konserwatywnych poglądów i surowych reguł postępowania, z cyklem życia na wsi. Zastanawiam się, do jakich wniosków powinnam dojść, oprócz tych oczywistych. Czy potrzeba było przywołania szkaradności, aby zainicjować pewne refleksje? A może w dzisiejszych czasach, z wszechobecnym informowaniem o okrucieństwach, tylko taka stylistyka jest w stanie przebić się do odbiorcy?

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura współczesna, 316 stron, premiera 05.05.2021 (2018), tłumaczenie Jerzy Koch
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 22 czerwca 2021

PIERWSZE ŚWIATŁO. JAK WSZECHŚWIAT WYSZEDŁ Z MROKU

[PRZEDPREMIEROWO]

EMMA CHAPMAN

"Żyjemy w czasach z bezprecedensowym dostępem do Wszechświata i jego historii, a nasza zdolność do wypełniania luk w wiedzy rośnie w zawrotnym tempie."

Jestem pod wrażeniem, jak gładko, miękko i komfortowo przechodzi się przez zaprezentowane zagadnienia, wiele spraw związanych z astrofizyką układa się głowie, zbiera się nowe wiadomości, a przede wszystkim wygodnie odnajduje się w klimacie gwiezdnej archeologii, badań kosmicznych skamielin, rozumienia szczątków najstarszych galaktyk. Narracja wyjątkowo przejrzysta, klarownie podane informacje, ubarwione humorem. Fantastycznie przebija się przez historię początku Wszechświata, erę pierwszych gwiazd, czarnej materii, czarnych dziur i galaktyk. Fascynujące, jak wiele jest jeszcze do odkrycia i zrozumienia, to praca naukowa dla wielu pokoleń, ponieważ tak naprawdę ludzkość dopiero zaczęła się tym interesować, wspierając się postępem technologicznym metod badawczych.

Emma Chapman krok po kroku przybliża czytelnika do zrozumienia materii upchniętej w punkt o nieskończonej gęstości, Wielkiego Wybuchu, wyłonienia się czasoprzestrzeni i rozpoczęcia się procesu ekspansji Wszechświata. To wiodące tematy publikacji, ale autorka porusza też mnóstwo innych zagadnień, uszczegóławiających i pomagających w zrozumieniu, zapoznajemy się między innymi z zaćmieniem Słońca, światłem, widmami gwiazd, prędkością światła, temperaturą gwiazd, klasyfikacją gwiazd, przesunięciem ku czerwieni i fioletowi. Wchodzimy w obszary grawitacji, spalania, fuzji gwiazdowej, ciemnej materii, początków dziejów Ziemi, galaktyk karłowatych. I inne, równie interesujące aspekty. Wszystko wzbogacone anegdotami z życia osobistego Chapman, licznymi ciekawostkami, wynikami eksperymentów i znaczących odkryć. Zaprezentowane tak przystępnie i obrazowo tajemnice pochodzenia i ewolucji Wszechświata są mega interesujące, ekscytujące i porywające, nauka daje wiele satysfakcji i poczucia rozwoju. Każdy odnajdzie się w publikacji, wystarczy tylko chcieć dowiedzieć się, jak Wszechświat wyszedł z mroku.

6/6 - rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa, astrofizyka, astronomia, 316 stron, premiera 23.06.2021 (2020)
tłumaczenie Jolanta Sawicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

PODRÓŻ SIÓDMA

[PRZEDPREMIEROWO]

STANISŁAW LEM

"...tacy już są ludzie. Dają chętniej wiarę najbardziej nieprawdopodobnym bzdurom aniżeli autentycznym faktom..."

Rewelacja z wykrzyknikiem! Nie może być lepiej! Wszystko kapitalnie ze sobą współgra, tekst dopieszcza myśli, grafika pobudza wyobraźnię, i naprzemiennie. Godzinna dawka szalenie szczerego i oczyszczającego humoru, inspirującego do odbycia podróży w czasie, za pośrednictwem wyobraźni, przy sterach nie byle kogo, a samego mistrza fantastyki, Stanisława Lema, potężnej marki, gwaranta wyśmienitej rozrywki intelektualnej. I nawet jeśli meteor wielkości ziarna fasoli uszkadza zdolność manewrowania i regulator ciągu rakiety, w której samotnie przemierza kosmos główny bohater, Ijon Tichy, to Lem doskonale wie, dokąd skierować uwagę czytelnika i jak zapętlić akcję. Żart sytuacyjny perfekcyjnie rozpracowany, w miarę czasowych przesunięć powiększa rozmiary, wywabia odbiorcę z jedynie odtwórczej przygody, przyciąga do prędkich skojarzeń.

W poniedziałek, drugiego kwietnia, rozpoczyna się osobliwa przygoda Ijona Tichy, zła konstrukcja rakiety i pechowo zagubiony klucz skazują bohatera na ślepą podróż przez kosmos, w dodatku ze stekiem wołowym jako sztuczną satelitą, co chwilę wyłaniającą się w oknie pojazdu i na moment przysłaniającą Słońce. Absurdalnie? Niedorzecznie? Owszem, ale przy tak atrakcyjnie podanej fabule, z wyczuciem odwołującej się do komizmu, z lekkim przesłaniem w tle, nie mam mowy, aby nie wpaść w kolejne odsłony fenomenów w pętli czasowej, w których największym wrogiem Ijona jest on sam. Multiplikowanie teraźniejszości, które trudno ogarnąć jedną świadomością, a jednocześnie wpadanie w nieobliczalne wiry grawitacyjnej próżni. I jeszcze delikatne w odsłonie, ale mocne w wydźwięku, wydobywanie na światło gwiazd wdzięcznie przemyconej absurdalności PRLowskiej rzeczywistości z pogranicza społecznych i politycznych obszarów.

Powieść ilustruje Jon J Muth, ceniony amerykański rysownik komiksów i książek dla dzieci, i trzeba przyznać, że wychodzi mu to pierwszorzędnie. Do takich obrazków nie można się nie uśmiechać, nie wpatrywać się w nie z uwagą, płynnie niosą po scenariuszu zdarzeń. Mistrzowsko ukazują to, co dzieje się na pierwszym planie, ale uwzględniają również klimat wnętrza statku kosmicznego, chociaż z sugestią nieograniczonej przestrzeni kosmicznej. Tyle się w nich akcji, a są niezwykle przejrzyste, czytelne i wyraziste. Mistrzowsko oddają emocje, ale i znaczenie detali. Przemawia do mnie taki styl grafiki, dającej ogólny wgląd, ale z pietyzmem zwracającej uwagę na sugestię szczegółów. I wybornie wyrobiona kreska z malarskim wypełnieniem. Rozrywka nie tylko dla miłośników fantastyki, dla których posiadanie publikacji będzie przyjemnością kolekcjonerską, ale również dla tych, którzy poszukują zabawnej opowieści na wysokim poziomie, chwilowego oderwania od ziemskiej rzeczywistości. "Podróż siódma" ze zbioru "Dzienników gwiazdowych".

6/6 - rozkosz czytania
fantastyka, powieść graficzna, ilustracje Jon J. Muth, 80 stron, premiera 23.06.2021 (2019; 1964)
tłumaczenie Maciej Płaza, fragmenty "Podróży siódmej" według polskiego oryginału
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 


poniedziałek, 21 czerwca 2021

ZA KAŻDĄ CENĘ

ROBERT DUGONI

TRACY CROSSWHITE tom 6

"Internet to niebezpieczne środowisko. Możesz działać online, chroniąc swoją tożsamość, ale to samo dotyczy osoby będącej twoim celem. Może z tego wyniknąć śmiertelnie niebezpieczna gra."

Przyznam, że to moja ulubiona seria, z różnych powodów, przede wszystkim intrygujących przeżyć czytelniczych, ale również szalenie równego poziomu prezentacji. Zadziwiające, że każdy tom zdobywa u mnie czwórkę z plusem na sześć, uważam je zatem za atrakcyjne propozycje, warte uwzględnienia w planach czytelniczych. Także "Za każdą cenę" wpisał się w przyjemny nurt wciągającej historii, z frapującym pomysłem na zagadkę detektywistyczną, a nawet dwie, z przekonująco odmalowanym portretem kluczowej postaci, skłaniającym ku wyrażaniu sympatii, z atrakcyjnie podgrzewanym napięciem, zahaczającym o elementy sensacji. Z uwagą śledziłam to, co działo się na pierwszym planie, sporo incydentów miało miejsce, a także to, co choć wypełniało tło, to jednak skupiało niecierpliwe poznawanie.

Dynamiczne rytmy, nagłe zwroty akcji, silni antybohaterowie, zagadkowe motywy zbrodni. Robert Dugoni wyszedł poza ramy zwykłej kryminalnej rozrywki, wszedł również w społeczny wymiar, niebezpieczeństwa kryjącego się za portalami randkowymi, wywołującymi kontrastowe opinie, niejednoznaczne oceny, a nawet kontrowersyjne stwierdzenia. Przekonywały odcienie szarości ludzkich poglądów i postaw, właśnie takie jest życie, niepodzielone kategorycznie na dobro i zło, lecz miksujące oba elementy. Wszystko zabrzmiało realnie i sugestywnie. Zastrzeżenia miałam do mniejszego niż liczyłam napięcia, choć taka oszczędność miała wymowę i uzasadnienie.

Kluczowa postać, Tracy Crosswhite, detektyw wydziału zabójstw, sekcja ciężkich przestępstw, co ciekawe, dawna nauczycielka chemii, zajmuje się nagłym zniknięciem Kavity, młodej Hinduski mieszkającej w Seattle. Ofiara marzyła o wyrwaniu się z ograniczeń tradycji wobec kobiet w Indiach i podjęciu studiów medycznych. Intuicja podpowiada Tracy, że coś osobliwego kryje się za przepadnięciem Kavity, co wymaga natychmiastowego wyjaśnienia. Drugim wątkiem jest śledztwo prowadzone przez Vica Fazzio, kolegę z wydziału Crooswhite, okazuje się nader niebezpieczne. W biały dzień, na oczach dzieci, zostaje zastrzelona aktywistka, kobieta starała się ograniczyć narkotykową działalność gangów w dzielnicy o wysokim poziomie przestępczości. Tajemnicze pojawienie się kolejnego członka wydziału zabójstw, pewnej siebie Andrei Gonzales, zaburza pracę policjantów, wystawia na próbę cierpliwość Tracy. Zerknij na poprzednie tomy, „Grób mojej siostry”, „Jej ostatni oddech”, „Na polanie wisielców”, „Umiera się tylko raz”, "Brudna sprawa".

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 446 stron, premiera 02.06.2021 (2018), tłumaczenie Lech Z. Żołędziowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 20 czerwca 2021

DZIENNIK ŚMIERCI

CHRIS CARTER

ROBERT HUNTER tom 11

"Przerzuciła kartkę i... jej wzrok przesuwał się w dół strony na słowa zapisane tuż pod zdjęciem. Zdołała przeczytać jedynie kilka pierwszych linijek, zanim jej ciałem zaczęły wstrząsać dreszcze."

Wciąż nie udało mi się nadrobić pierwszych siedmiu tomów serii, ale staram się być na bieżąco z jej nowościami ("Rozmówca", "Galeria umarłych", "Polowanie na zło"). Wyczekuję ich entuzjastycznie i niecierpliwie, takie przygody czytelnicze szalenie mi odpowiadają, wkręcam się niesamowicie, dotykam zła w najczystszej postaci, daję się zaskoczyć, zbić z tropu w dynamicznym tempie interpretacji. Kolejny raz nie zawiodłam się. 

"Dziennik śmierci" okazał powieścią, jakiej było mi potrzeba, mega mroczny klimat, wyraziści bohaterowie, frapujący portret czarnej postaci, wielopoziomowa intryga. Książka pochłonęła mnie całkowicie, szybko odwracałam strony, ekscytująco wyczekiwałam finalnego rozwiązania sprawy. Niekiedy zachowania głównego bohatera kłóciły się z prawdopodobieństwem i metodą policyjnej pracy, jednak czyniły go bardziej ludzkim i ubarwiały przybliżaną opowieść. Moja wyobraźnia miała pole do popisu, chętnie analizowałam postawy, snułam przypuszczenia, typowałam następstwa zdarzeń, rozszyfrowywałam zagadki tożsamości twórcy zbrodniczego koszmaru.

Przeciwnikiem Roberta Huntera, szefa jednostki wydziału zabójstw policji Los Angeles, jest wyjątkowo inteligentka, ostrożna, sprytna, zdeterminowana i pomysłowa osoba. Planuje z dużym wyprzedzeniem, kalkuluje warianty akcji i cierpliwie czeka na rozwój wydarzeń. Hunter w dużej mierze zdaje się na swoją wyśmienitą intuicję, gdyż brak dowodów mogących doprowadzić do ujęcia czarnego charakteru. Angela Wood, kieszonkowa złodziejka, kradnie teczkę tajemniczemu mężczyźnie z kawiarni. Nie zdaje sobie sprawy, że dając nauczkę nieprzyjemnemu typowi, wystawia się na niebezpieczeństwo. Zdobycz jest cenniejsza od klejnotów i pieniędzy, ważniejsza niż ktokolwiek przypuszcza, a nade wszystko wyjątkowo makabryczna i przerażająca. 

Rozpoczyna się wyścig z czasem, koszmar intensyfikuje się, potknięcia mogą skończyć się źle. Portret psychologiczny ekstremalnie zwyrodniałej osobowości przyciąga niesamowicie. Chociaż w ostatecznym spojrzeniu, motywacje mordercy wydają się schematyczne, są na tyle uzasadnione, że wierzy się w nie. Właśnie takich przygód czytelniczych poszukuję, wartkich, konkretnych, frapujących, zaskakujących. Thriller pochłania się na jedno posiedzenie, trudno się od niego oderwać, kreatywność autora nie zna granic. Czy seryjny morderca może działać niczym duch, tak by nikt nie zdawał sobie sprawy z jego istnienia, co więcej, nie potrafił wskazać jego zbrodni?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 376 stron, premiera 19.05.2021 (2020), tłumaczenie Radosław Madejski
Książkę "Dziennik śmierci" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 19 czerwca 2021

DALEKO, CORAZ BLIŻEJ

ALEX SCHULMAN

"Każdy nosi w sobie kawałek lasu. Swój własny, taki, który zna się na pamięć i który daje poczucie bezpieczeństwa."

Nie spodziewałam się, że będzie to tak pyszna przygoda czytelnicza, jestem pod wrażeniem nie tylko fantastycznego pomysłu na fabułę, ciekawego stylu narracji, szczególnego klimatu powieści, ale również doskonale uchwyconej braterskiej więzi, trudnych rodzinnych relacji i swoistej rywalizacji między pokoleniami. Z jednej strony beztroska i radość dzieciństwa, z drugiej ostrożność i wypatrywanie zagrożeń ze strony bliskich. Ale to nie koniec perspektywy przybliżanej opowieści, to także zajrzenie w aspekty rodzicielstwa, niezafałszowanego obrazu troski i zaniedbania, entuzjazmu i zniechęcenia, pragnienia trwania i wyrwania się. I nieustanne napięcie rozlewające się w rodzinie, pulsujące gwałtownym rytmem, nie pozwalające o sobie zapomnieć, a jeśli nawet, to zaledwie na chwilę, na moment wytchnienia i złudnej nadziei.

Alex Schulman głęboko zapuścił się w strefy, których na co dzień nie chcemy dostrzec, a co dopiero uważnie im się przyjrzeć. Rewelacyjnie ukazał przeplatanie się skrajności u rodzeństwa, miłości z nienawiścią, bezwarunkowej pomocy z rzucaniem kłód pod nogi, obrony z oskarżeniami. Szalenie prawdziwie i przejmująco, z nakłanianiem do rozważań. Naprawdę czułam, co dzieje się w sercach i głowach chłopców zmuszonych mierzyć się z własnymi słabościami i jednocześnie niemocą innych. Trzynastoletni Nils, dziewięcioletni Benjamin i siedmioletni Pierre, a za chwilę, trzy obrazy staruszków, sploty nici łączących rodzeństwo, różnych osobowościowo, z odmiennym bagażem doświadczeń życiowych, z innym pakietem wspomnień i skrywających się historii.

Atrakcyjny zabieg cofania czasu, teraźniejszości i przeszłości. Ukazywanie dawnego scenariusza zdarzeń, źródeł postaw i zachowań, oraz bieżącego toku spraw, cierpkiego i szorstkiego, czułego i łagodnego. Podobało mi się, fantastycznie komponowało się z nastrojem i przekazami. Kapitalnie przybliżono scenę pływackiej rywalizacji braci, zainicjowanej przez ojca, z podwójną warstwą w tle, kończącej się w zdumiewający sposób. Zapamiętam jako intensywnie przemawiający symbol powieści. Wspaniale ukazała przeciwieństwa, nasilenie emocji, moc więzi, których nic nie było w stanie zerwać. Coś, co powinno się dziać, i coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca, jak choćby bezwarunkowe oddanie i ciepłe zrozumienie, czy nadszarpnięte zaufanie i bolesna obojętność.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 318 stron, premiera 12.05.2021 (2020), tłumaczenie Ewa Wojciechowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 18 czerwca 2021

POMYŚLNE WIATRY

NORA ROBERTS

ZAMEK CALHOUNÓW tom 5

"Czasem zrywa się wiatr, który znosi nas z obranego kursu. I zdarza się, że to nowe miejsce jest znacznie ciekawsze od tego, do którego się zmierzało."

Kiedy wiosna uśmiecha się słonecznymi barwami kwitnącej przyrody, wówczas w czytelniczym sercu intensyfikuje się potrzeba ciepłych klimatów. Dlatego z przyjemnością sięgam po książki Nory Roberts. Otrzymuję ciekawą fabułę, co prawda opartą na prostych wzorcach, ale zgrabnie miksującą romantyczne nuty i sensacyjne akcenty. Szybko przebiegam po stronach mini powieści, zapewniają pakiet emocji i dreszczyku. Podoba mi się, że autorka w każdej odsłonie serii nie tylko umożliwia spotkanie z polubionymi wcześniej bohaterami, których życiowe historie odkrywałam wcześniej, ale również, niczym w przybliżeniu, pokazuje losy wybranego członka rodziny, oczywiście z kobiecego ujęcia, w końcu opowieści dotyczą silnych kobiet, z lub blisko rodu Calhounów. Nie mam problemu, aby wpasować się w atmosferę serii, nawet jeśli nie poznałam jakiegoś tomu, lub długo trwało zanim sięgnęłam po kolejny. Pisarka podaje istotne szczegóły z przeszłości i przywołuje towarzyszącą otoczkę, natychmiast chwytam to, co powinnam znać, co sprawi, że zaangażuję się w fabułę, odkryję karty serc.

"Pomyślne wiatry" przeplatają słodkie i gorzkie smaki życia, pozytywne i negatywne postaci. Ukazują, że warto walczyć o siebie, swoje prawa i marzenia, nie zamykać się na prawdziwe uczucie, dać się ponieść namiętności, nawet jeśli sparzyliśmy się na poprzedniej znajomości. Miłość ma sprytny plan, cierpliwie go realizuje, potrafi zaskoczyć, nigdy nie wiadomo, z której strony przywieje jej wiatr. Nathaniel Fury, zrezygnował z pływania na statkach handlowych, po poznaniu świata decyduje się powrócić w rodzinne strony, do Bar Harbor, gdzie prowadzi sklep żeglarski i organizuje rejsy. Megan O'Riley, powiązana z rodem Calhounów poprzez brata Sloana i dziewięcioletniego syna Kevina, obejmuje funkcję dyrektora finansowego w hotelu Calhounów. Ścieżki Nathaniela i Megan błyskawicznie zbliżają się, ale zanim zetkną się, bohaterowie będą musieli pokonać zadry przeszłości, nauczyć się ufać, znaleźć odwagę, oddać stery pragnieniom. 

Zerknijcie również na serię "Kobiety Calhoun" ("Amanda", "Lilah", "Suzanna"), przygodę fantasy "Początek", kryminał "Przed zmierzchem", thriller kryminalny "W ukryciu", powieść obyczajową "Więzy krwi", serię kryminalną "Oblicza śmieci" ("Śmierć i ryzyko", "Śmierć i mrok", "Obsesja i śmierć", "Pożądanie i śmierć", "Bractwo śmierci", "Uczeń i śmierć", "Echo i śmierć", "Sekrety i śmierć", magiczną serię "Strażnicy" ("Gwiazdy fortuny", "Zatoka westchnień").

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura obyczajowa, 294 strony, premiera 05.05.2021 (1996), tłumaczenie Julita Mirska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

czwartek, 17 czerwca 2021

NIEWIERNY

"- Nie boimy się śmierci. Dlatego wygramy.
- Ja też się nie boję. Rób co musisz."

Film podejmował zajmujące zagadnienia konfrontacji mentalności religijnych, wkraczał w obszary fanatyzmu napędzającego negatywne emocje. Wszystko w tle rozgrywanych animozji między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Iranem. Zadziwiające, jak ludzie wciąż wykorzystują religie do politycznych celów, usprawiedliwiają nimi ekstremalną działalność, na siłę nawracają na własne prawa boskiego wyobrażenia świata. Skrajność rodzi brutalność, a ta terroryzm, przy czym należy pamiętać, że może on przybrać różne formy. Dramat inspiruje się wydarzeniami z prawdziwego życia, tworzy mieszankę incydentów i ludzkich zachowań typowych dla kontrastowych grup kulturowych. Dedykowany Amerykanom osadzonym w irańskich więzieniach za szpiegostwo, przetrzymywanych z powodu mniej lub bardziej uzasadnionych oskarżeń.

Doug Rawlins, uprawiający blogerskie dziennikarstwo poświęcone chrześcijaństwu, wygłosił na kairskim uniwersytecie odczyt, użył kontrowersyjnych dla świata muzułmańskiego tez, wywołał ogromne wzburzenie. Członkowie ekstremistycznej grupy porywają go z hotelu i traktują jako pionka w publicznej propagandzie. Jim Caviezel znakomicie odegrał rolę próżnego i zadufanego pseudo mędrca, stereotypowego amerykańskiego zarozumialca, stawiającego się w charakterze wyroczni w nawracaniu muzułmanów. Mężczyzna wzbudzał negatywne odczucia, jednocześnie zastrzegam, że nie popierałam działań tych, którzy go więzili, torturowali, wystawiali na pokazowy proces. Przekonująco wypadł Ramzi, przeciwnik Douga, odgrywany przez Hala Ozsana, chętnie patrzyłam, jak trafnie ukazywał sprzeczności świata Zachodu i Bliskiego Wschodu. Claudia Carvan jako Liz, żona Douga, urzędniczka amerykańskiej administracji, starała się za wszelką cenę wydostać męża z irańskiego piekła, nie zachwyciła kreacją postaci, mogło być lepiej.

Twórcy filmu nawiązali do zabójstw honorowych, czegoś, co człowiek wychowany na zachodnich wzorcach nie jest w stanie zrozumieć. Szkoda jednak, że nie znalazło się więcej miejsca na rozwinięcie tematu. Ciekawie ukazano perfidię i fałszywość pozornej przyjaźni. Wiele można było wychwycić charakterystycznych akcentów w relacji Rawlinsów i Javida. Scenariusz zdarzeń obfitował w absurdalne elementy, choćby postawa zbędnej uległości więźnia wobec strażników, bezmyślne zachowanie żony na ulicach miasta, zaskakująca łatwość szyfrowania wiadomości, improwizowana ucieczka z więzienia. Większość z nich służyła podkreśleniu amerykańskiej ignorancji i niezrozumienia wobec odmiennej kultury. Generalnie, film łączył wiele czarno-białych i zero-jedynkowych incydentów i postaw. Zastanawiam się, w jakim stopniu było to zamierzone działanie, a w jakim wymknęło się spod kontroli w doborze bezpośrednich obrazów dla widza. Dramatyczne nuty stopniowo intensyfikowały się w sensacji. Dobrze wypadła scena egzekucji, lecz na sali sądowej już niekoniecznie. Film nie wzbudził we mnie zachwytu od strony bohaterów, ich wewnętrznych rozterek i podgrzewania napięcia, za to frapująco nawiązał do religijnej manipulacji opinią, tego, jak wiele kuriozalnie łączy stojących po przeciwnych stronach wiary.

4/6 - warto obejrzeć
tytuł oryginalny "Infidel", thriller polityczny, produkcja USA, 104 minuty
premiera 08.11.2019 (świat), reżyser: Cyrus Nowrasteh, scenariusz: Cyrus Nowrasteh
obsada: Jim Caviezel, Claudia Karvan, Hal Ozsan, Stelio Savante
Film obejrzałam dzięki współpracy z portalem Secretum.pl

TAJEMNICA PEREŁ LADY JERLAND

ARSÈNE LUPIN DŻENTELMEN WŁAMYWACZ tom 1

DARIUSZ REKOSZ, na motywach serii MAURICE'A LEBLANCA

"To niesamowicie inteligentny i sprytny człowiek. Wodzi wszystkich nas za nos i nie pozostawia po sobie w zasadzie żadnych śladów."

Wydawnictwo Tandem wpadło na genialny pomysł zaprezentowania młodym czytelnikom różnych klimatycznie serii obejmujących klasykę, w tym także detektywistycznych powieści. Stare treści przystosowane do percepcji i wyobraźni dzieci i młodzieży znakomicie sprawdzają się jako impulsy do poszerzania horyzontów literackich i włączania pasji czytania w codzienność. Poznaję książki w towarzystwie młodych odbiorców, obserwuję ich reakcje i zaangażowanie. I mnie wiele przyjemności sprawia wnikanie w mini powieści, przywoływanie wspomnień ze spotkań z oryginałami. "Tajemnica pereł lady Jerland" powstała na motywach serii opowiadań i kryminałów Maurice'a Leblanca, ich pierwszą odsłonę opublikowano w tysiąc dziewięćset piątym roku. Arsène Lupin to przystojny dżentelmen i genialny włamywacz, okrada bogatych i rozdaje biednym, arcymistrz kamuflażu i król operatywności, nonszalancko pozostawia na miejscach przestępstw stylowy bilet wizytowy.

Dariusz Rekosz przeniósł czytelnika do tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku, zabrał w podróż liniowcem Provence, wypływającym z francuskiego miasta Bordeaux do Nowego Jorku. Podobały mi się opisy mody, rozrywek i społecznych konwenansów z ówczesnej epoki, udało się ciekawie zaprezentować ducha tamtych czasów. Postaci ciekawie przedstawiono. Jean Andrezy, podróżnik i doradca handlowy, szybko wzbudził sympatię podróżników, uczynny i zaradny. Nelly Underdown, pochodziła z nieprzyzwoicie bogatej rodziny, ojciec zarządzał koncernem Kodaka, sprytna i rezolutna. Jej towarzyszkę rejsu, lady Jerland, perfidnie okradziono z cennej kolekcji pereł. Kapitan Pierre Henry zatrwożył się, kiedy otrzymał telegram, że na jego statku skrył się Arsène Lupin. Czwórka wspomnianych osób zawiązała drużynę detektywistyczną, przeprowadzała prywatne śledztwo, ustalała, za czyją tożsamością pasażerów z pierwszej klasy skrył się owiany sławą złodziej. Z uśmiechem czyta się o ich próbach, perypetiach i przygodach, choć momentami wkrada się nieco monotonii, obniża napięcie i brakuje konsekwencji w postawach bohaterów. Czy tajemniczy Lupin zdoła wywieść w pole ludzi, którzy zastawiają na niego pułapkę? A może ktoś z pasażerów zgarnie wysoką nagrodę za przyczynienie się do złapania przebiegłego włamywacza? Zerknijcie też na inną powieść dla dzieci Dariusza Rekosza, która otwiera cykl "Czarny Maciek".

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, powieść detektywistyczna, wiek 9+, premiera 18.05.2021
twarda okładka, 164 strony, twarda okładka, format 13cm x 20,5cm, ilustracje Natalia Harańczyk
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl


 

wtorek, 15 czerwca 2021

DOM GŁOSÓW

[PRZEDPREMIEROWO]

DONATO CARRISI

"Dla dziecka rodzina jest najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Albo najgroźniejszym."

Jeśli tylko słyszę Donato Carrisi, natychmiast nadstawiam uszu, gdyż z niecierpliwością wyczekuję na jego książki. Mają w sobie to coś, co sprawia, że fantastycznie się w nich odnajduję, wciągają w swój świat, za nic nie chcę oderwać się od przedstawianej historii. Carrrisi potrafi zawładnąć wyobraźnią odbiorcy, wystawić na skrajne emocje, sprawić, że napięcie przeszywa zmysły. Oczywiście, jedne książki bardziej, inne mniej mnie przekonują, jednak zawsze jest to wysoki poziom przygody czytelniczej. 

"Dom głosów" nie zaliczyłam do najbardziej porywających powieści, lecz nie można było odmówić rewelacyjnego pomysłu na fabułę, sprawnego prowadzenia narracji, ciekawych sylwetek postaci, a co równie ważne, frapująco zaplecionej intrygi. Okazał się zaskakujący i nieprzewidywalny, nagłe obroty spraw nakręcały sprężynę akcji, było dynamiczne i niepokojąco, podstępnie i przewrotnie. Chociaż wcześnie wyczułam, dokąd prowadziło zakończenie, to zwiodła mnie siatka pozorów i manipulacji. Pisarz trzymał czytelnika w osobliwym klimacie, czymś pośrednim między jawą a snem, rzeczywistością a wspomnieniami, dorosłością a dzieciństwem. Bohaterowie okazywali się niejednoznaczni w interpretacji, a zdarzenia nie prezentowały określonej z góry wykładni. Thriller z solidną podbudową psychologiczną zapewnił udany i satysfakcjonujący wieczór czytelniczy.

Trzydziestotrzyletni Pietro Gerber, psycholog dziecięcy specjalizujący się w hipnozie, nazywający siebie usypiaczem dzieci, zostaje poproszony przez koleżankę po fachu, żeby wyjątkowo objął terapią dorosłą osobę. Hanna Hall ma bardzo niepokojące wspomnienia z dzieciństwa, w których główną rolę odgrywa morderstwo małego chłopca. Kobieta przyznaje, że w wieku dziesięciu lat kogoś zabiła. Po wahaniach Pietro decyduje się pomóc zagubionej w retrospekcjach Hannie. Im więcej sesji z nią przeprowadza, im więcej się o niej dowiaduje, tym więcej zadziwiających incydentów ma miejsce. Sytuacja robi się wysoce niezręczna, gęstnieją stare tajemnice, wkradają się dręczące sekrety, komplikują się relacje, granice między życiem zawodowym a osobistym stają się bardzo cienkie, do głosu dochodzą niewytłumaczalne zjawiska. Wobec intensyfikującego się zagrożenia, Gerber musi za wszelką cenę dotrzeć do prawdy ukrywającej się głęboko w selektywnej pamięci. Czym był Dom Głosów, jakich zasad należało bezwzględnie przestrzegać, kto był przyjacielem, a kto wrogiem? Czy nie jest czasem tak, że posiadając wszystkie elementy potrzebne do poznania prawdy, unikamy dotarcia do niej, boimy się tego, co może przynieść? 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami Donato Carrisiego, niecierpliwie odkrywaną "Paenitentiaria Apostolica - Marcus" ("Trybunał dusz", "Łowca cieni", "Władca ciemności"), niezwykłym studium tragedii "W labiryncie", Dziewczyną we mgle" w małym alpejskim miasteczku, oraz dotykającą kwintesencji zła ludzkiego gatunku "Grą zaklinacza".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 350 stron, premiera 16.06.2021 (2019)
tłumaczenie Anna Osmólska-Mętrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.