Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

POZIOM MISTRZA

"Utknąłem w pętli śmierci w ciągu niekończącego się dnia."

Wszystko zależy od tego, czy lubicie specyficzny klimat gier lat osiemdziesiątych, potraficie z przymrużeniem oka podejść do atmosfery starych filmów akcji, bawić się w konwencji czarnego humoru. Wymienione elementy znajdziecie właśnie w tej produkcji filmowej. Pomysł na fabułę nie należy do nowych, wielokrotnie był wykorzystywany, jednak wpadnięcie głównego bohatera w pętlę czasu, z której wydaje się nie ma wyjścia, zawsze intryguje. Ciekawi, co poprzedziło kołowrót powtarzających się zdarzeń, jaki incydent wywołał spięcie w czasoprzestrzeni, czy kluczowa postać znajduje drogę ucieczki, i co ważne, czy wypełnia osobiste priorytety. 

Wielokrotność prób uwolnienia się z cyklu cofania w czasie to podstawa intrygi filmu, główny bohater przechodzi z poziomu na poziom, ale kiedy traci życie, wszystko zaczyna od początku, nie ma opcji zapisania potyczki w trakcie gry w przetrwanie i realizację misji zemsty. Scenariusz zdarzeń przewidywalny, z góry wiadomo, że chodzi o rozgryzienie zagadki rozerwania pętli czasu, oswobodzenia się, że jest przy tym mnóstwo strzelanin, bijatyk i pościgów, ale warto podkreślić udane miksowanie scen. Wychodzimy od klimatu czystej gry, wpadamy w efektowną sensację, jesteśmy świadkami burzenia wszelkich zasad, unikania pułapek, rozgrywania tożsamości złych charakterów, a na koniec zbliżamy się do obyczajowych nut. Bohater ma tyle szans na dojście do perfekcji w tym, co usiłuje zrobić i zdobyć, że siłą rzeczy może dojść do wewnętrznej przemiany. Czyżby, jak to ma miejsce w "Dniu Świstaka" z Billim Murreyem, właśnie o to chodzi w bocznym przesłaniu? Tyle, że zamiast słodkiego klimatu proponuje się niszczycielski spektakl, rekwizyt budzika zamienia się na maczetę, a zapowiadanie pogody na bezpardonową demolkę.

Dobrze dobrana porcja humoru, bez wczucia się w niego, nie ma mowy o czerpaniu przyjemności z rozrywki. Zawiązuje się porozumienie między twórcami filmu a widzami, każda strona wie, czego oczekuje po drugiej, i to dostaje. Na odstresowanie się w lekkiej konwencji, bez presji refleksji, wnikliwych analiz, skomplikowanych konstrukcji intrygi, złożonych portretów postaci. Liczy się intensywna akcja, dobre efekty specjalne i czarny dowcip. Z niewiadomego powodu ktoś likwiduje głównego bohatera, dzień w dzień ginie, jego szkice dni konsekwentnie powtarzają się, a jednak Roy Pulver, były komandos, stara się wykorzystać dostępne podejścia. Coraz bardziej zdaje sobie sprawę, o jaką stawkę toczy się gra, z kim musi się zmierzyć, jak wyprowadzić wrogów w pole. Druga strona dysponuje całą armią, on nielimitowanym czasem. Ale czy faktycznie? Gra aktorów wpasowana w konwencję niezobowiązującego kina rozrywkowego, nie wysuwamy wielkich oczekiwań, ale też nie spotyka nas zażenowanie.

4/6 - warto obejrzeć, zresetować się na poziomie mistrza
tytuł oryginalny "Boss Level", akcja, produkcja USA, 97 minut
premiera 11.02.2020 (świat), reżyser: Joe Carnahan
scenariusz: Chris Borey, Eddie Borey, Joe Carnahan
obsada: Frank Grillo, Mel Gibson, Naomi Watts, Michelle Yeoh, Annabelle Wallis, Ken Jeong
Film obejrzałam dzięki współpracy z portalem DużeKa.pl

piątek, 19 lutego 2021

NIEOBLICZALNY

"Prawda o człowieku wychodzi w trudnych sytuacjach."

Typowy thriller napakowany dynamicznie zmieniającą się akcją i efektownymi mocnymi scenami. Pomysł na fabułę nie jest nowy, opiera się na utartych schematach, nagłe zwroty w scenariuszu zdarzeń nie są zaskoczeniem, zastanawiamy się jak, a nie, czy coś się stanie. Ciekawie się ogląda, lecz nie trzyma silnie w niepewności, chociaż napięcie stopniowo narasta. W kilku scenach zachowanie głównej bohaterki wymyka się logicznym uzasadnieniom, w końcu taka jest konwencja tego typu filmów. Caren Pistorius dobrze oddaje osobowość ofiary, która może do najsprytniejszych nie należy, ale doprowadzona do ekstremalnej sytuacji potrafi w końcu postawić się oprawcy i zawalczyć o życie swoje i bliskich. Kobieta jest na rozstaju dróg, tuż przed rozwodem, zaraz po utracie pracy, z finansowymi problemami, młodszym bratem na utrzymaniu, matką w domu opieki. Jeden dzień jest wyjątkowo parszywy. Przesadnie reaguje na opieszałość jednego z kierowców po zapaleniu się zielonych świateł. Rachel nie zdaje sobie sprawy, jakie nieobliczalne zło wyzwoliła i z czym przyjdzie się jej zmierzyć.

Russel Crowe gra czarny charakter, trzeba przyznać, że całkiem nieźle mu to wychodzi, wzbudza w widzu niekorzystne odczucia, im dłużej się go obserwuje, tym większej podlegają intensyfikacji. Solidnie sfanatyzowana kreacja, zwłaszcza, że charakteryzacja dalece odbiega od gladiatorskiego wizerunku. Patrząc na wzmagającą się frustrację strąbionego mężczyzny widzimy, jak niewiele potrzeba, by doprowadzić się do szewskiej pasji, wpaść głęboko w obsesję przerażającej zemsty za pozorną zniewagę. Inna osoba staje się zapłonem tykającej bomby nienawiści, pretekstem do odpalenia wściekłości, bez względu na konsekwencje. Szykana zaślepia, nakręca spiralę agresji i bezwzględności, negatywne emocje eksplodują jak wulkan. Problemy osobiste stają się paliwem. Film proponuje niemal dziewięćdziesięciominutową rozrywkę brutalnych scen, ale też poddaje pod rozwagę skutki pospieszności i powierzchowności współczesnego życia. Każdego dnia napływ nieistotnych i przelotnych informacji, wypełnionych przemocą i argumentami siły, natychmiastowe rozpowszechnianie się niepożądanych wzorców i wybujałych ideałów w social mediach i środkach masowego przekazu, ogromna presja w życiu zawodowym i prywatnym. Jednakże, czy nie jest to uproszczenie i generalizowanie? Czy faktycznie coraz więcej z nas drepcze w mroczną stronę?

3.5/6 - w wolnym czasie
tytuł oryginalny "Unhinged", thriller, produkcja Stany Zjednoczone, 87 minut
premiera 16.07.2020 (świat), reżyser Derrick Borte, scenariusz Carl Ellsworth
obsada: Russell Crowe, Caren Pistorius, Jimmi Simpson, Gabriel Bateman
Film obejrzałam dzięki współpracy z portalem Secretum.pl