HILARY RODHAM CLINTON, LOUISE PENNY
"Jeśli tak będzie, nic nie ubędzie, bowiem mam więcej."
Kryminały Louise Penny wchodzące w serię o inspektorze Armandzie Gamache ("Martwa natura", "Zabójczy mróz", "Najokrutniejszy miesiąc") dostarczają przyjemnej rozrywki w spokojnych rytmach. Twórczości Hillary Clinton nie znam, pierwsze z nią spotkanie, ciekawa jestem, czy silna osobowość przekłada się na literacką kreację. Uwielbiam zanurzać się w thrillery polityczne nawiązujące do faktycznych miejsc, osób i zdarzeń, zatem kuszę się na "Stan terroru". Chcę poczuć dreszczyk emocji i zdobyć materiał do refleksji. I kiedy przygoda za mną, stwierdzam, że wyzwala mieszane odczucia.
Doceniam ciekawy pomysł na intrygę. Aspekt globalnego zagrożenia wynikający z możliwości użycia bomby jądrowej przez terrorystów nie należy do odkrywczych, lecz bazuje na atrakcyjnych liniach pobocznych. Scenariusz wymyka się realności, uwierają zaskakujące niekonsekwencje. Niedociągnięcia lub naciągnięcia splotu akcji sprawiają, że w znaczących momentach intryga rwie się, jest niedopracowana i chaotyczna. Autorki posiłkują się osobliwymi zbiegami okoliczności, przypisują bohaterom rozbudowane funkcje i familiarne zależności, trudno w nie uwierzyć. Wiele się dzieje na arenie międzynarodowej, ale znaczenie wiodących dla funkcjonowania państw instytucji i służb zostaje nijako potraktowane. Kluczowa postać i bliskie jej osoby wydają się jako jedyne zbawiać cały świat. To przeszkadza w odbiorze powieści.
Podobnie jak nawiązania do prawdziwych osób i zachowań, przedstawianie ich w szalenie karykaturalnej wersji. Wyczuwam w tym pragnienie zemsty, ośmieszenia, drwiny i złośliwości. Polityka rządzi się brudnymi zasadami, zadowolenie sprawia wybielanie siebie, podkreślanie patriotyzmu tylko u siebie, krytykowanie rywali, trudno się oprzeć pragnieniu odwetu. To tylko potwierdza moje niskie mniemanie o współczesnych politykach. A może jako osoba żyjąca poza Stanami Zjednoczonymi, nie doceniam wkładu w zachętę do wyśmiewania i kąśliwości. Ale i europejskim szychom dostaje się, jawią się jako mało rozgarnięte persony. Zastanawiam się, czy poprzez powieść Clinton nie chce uświadomić, jak niskich lotów umysłowych rządzą nami ludzie, jaką niekompetencją się wykazują, w jakim stopniu nie rozumieją znaczenia służby dla narodu, jak miotają się we własnych oskarżeniach i pretensjach.
Jeśli komuś nie przeszkadzają przybliżone zastrzeżenia i traktuje przygodę jako zwykłą sensację o politycznym podłożu, to przyjemnie się w niej odnajduje. Fabuła wypełniona incydentami, cały czas coś wypływa na powierzchnię prawdy, losy bohaterów ulegają nagłym zmianom, sporo też interpretacyjnych zwrotów akcji. Zakończenie domyka wątki, chociaż insynuuje kolejne kłopoty, z jakimi społeczeństwa muszą zmierzyć się. Pod jaką presją działa sekretarz stanu prezydenta, z jakimi przeciwnikami walczy, jak radzi sobie z krytyką? Czy udaje się odsunąć świat od przepaści przemocy i nienawiści? Dokąd prowadzą wyniki śledztwa? Jakie tajemnice skrywają się w głębi globalnego supła władzy?
3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 494 strony, premiera 24.11.2021, tłumaczenie Paulina Braiter
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.