T.J. NEWMAN
„W życiu dziecka najważniejszy jest zawsze pierwszy raz, w życiu rodzica – ostatni.”
Książka typowo na wakacyjny czas, lekka, przyjazna, swobodnie niosąca, z lekkim dreszczykiem, ale szybko ulatująca z pamięci. Jak na thriller przystało nie zabrakło emocji i napięcia, jednak jednych nie zaliczyłabym do ekscytujących i przekonujących, a drugie do silnego i intensywnego. Podobne wrażenia miałam po spotkaniu z poprzednią powieścią T.J. Newman zatytułowaną „Ultimatum”.
Również w "Uwięzionych" autorka podążała tropem założenia, by tytuł łatwo i szybko dało się przekonwertować na sensacyjny film. Wiele się dzieje, dynamiczna akcja, różnorodność bohaterów, presja czasu. Niestety, wszystko trywialne do przewidzenia, wbijające się w oklepane schematy prowadzenia akcji i charakteryzowania postaci. Momentami było bardzo ckliwie i egzaltowanie, chociaż rozumiałam to, co musieli przeżywać pasażerowie podczas lotniczej katastrofy, kiedy indziej przeszkadzał wyjątkowy zbieg okoliczności i duża infantylność wyspecjalizowanych służb ratowniczych. Finałowa odsłona w niczym nie zaskoczyła, a szkoda, bo była szansa na uczynienie jej bardziej prawdopodobną i jednocześnie rozpalającą wyobraźnię. W dużym stopniu potwierdziło się, że to, co znakomicie sprawdza się na dużym ekranie w kinie, niekoniecznie mocno trzyma w napięciu czytelnika w powieści.
Książka wtórna i przezroczysta w intrydze, nawet dla mniej wprawionego odbiorcy thrillerów i sensacji. Można było bez potrzeby uważnego angażowania się w historię wypełnić nią czas leżakowania na plaży, pod warunkiem przymknięcia oka na kalki i proste rozwiązania, czasem patetyczne i absurdalne. Wakacyjny czas sprzyja lekkim i mało absorbującym lekturom, czasem potrzebujemy odskoczni od ambitnych przygód czytelniczych. I w taki klimat potrzeb wpisują się "Uwięzieni". Czy udało się uratować pasażerów samolotu przymusowo wodującego na południowo-zachodnim wybrzeżu Molokai?
2.5/6 – czytasz i zapominasz
thriller, 346 stron, premiera 17.07.2024 (2023), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
