Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 października 2022

ŚWINKA WYSOKICH LOTÓW

BATPIG tom 2

ROB HARRELL

„Sami wiecie, warto raz na jakiś czas wyjrzeć zza ekranu na świat – nigdy nie wiadomo, co można przegapić.”

Komiks, na który czekaliśmy z moimi młodymi czytelnikami z wielką niecierpliwością. Wcześniej mieliśmy okazję poznać pierwszą odsłonę przygód Batpiga („Batpig. Zobaczyła świnka niebo”) i zostaliśmy nim zauroczeni. Nie inaczej było w przypadku „Świnki wysokich lotów”. Trzy fantastyczne historie w jednym tomie, każda w nieco innym klimacie, ale z udziałem tych samych bohaterów. Rob Harrell kolejny raz wykazał się niesamowitą wyobraźnią, znakomitym wyczuciem potrzeb młodych odbiorców, ale również smykałką do snucia niezłych intryg i wciągania w opowieść dorosłych. Książka sprawdzi się w ramach rodzinnego czytania, każda ze stron zyskuje na jej poznaniu. Atrakcyjna oprawa graficzna, bardzo przejrzysta i sugestywna, sprawia ciepłe i sympatyczne wrażenie, ujmuje kreską i kolorystyką. 

Mocno doceniam pracę tłumaczki. Anna Lewicka ponownie wykazała się biegłością w oddaniu humorystycznego wydźwięku komiksu, rewelacyjnym poziomem zabawy językiem i nawiązań do świnkowych skojarzeń. Wyostrzony dowcip sytuacyjny, wyrazowy i zwrotów. Natychmiast wpasowaliśmy się w poczucie humoru autora. Każda scenka wprawiała w dobry nastrój, często wybuchaliśmy śmiechem, doceniałam żart sytuacyjny i językowy. Fabuła nie należała do odkrywczych i nowatorskich, ale fantastycznie zespoliła się z nurtem popularnych historii o superbohaterach, czyniła żartobliwe aluzje do supermocy i superzdolności. Sporo się działo, przygoda goniła przygodę, jedno zdarzenie pociągało następne. I tym razem chodziło o chodziło o pokonanie zła, za wszelką cenę, z odpowiednią dozą odwagi i determinacji. Jednak przede wszystkim niosła lekkość i swoboda opowieści, paradne zachowania, śmieszne zdarzenia. I postaci, mieszanka wad i zalet, często wzajemnie wykluczających się, ale wspólnie tworzących barwną całość. 

Uszkodzona zegarowa wieża i problemy z czasem, osobliwe zachowanie szkolnego woźnego i konieczność ratowania świata od ułamków i nudy. Trzeba było sporo się napracować, aby odnieść sukces, zwłaszcza że bazował na przewrotności. Siła potęgi prawdziwej przyjaźni, kiedy Gryzelda i Karol próbują pomóc Grzesiowi w spełnieniu wielkiego mokrego marzenia. Wizyta na Ziemi kosmitów z odległej galaktyki i wynikające z tego perturbacje, które natychmiast trzeba stłumić w zarodku. Jednak nie było łatwo tego dokonać, kiedy największy bohater i idol Wieprzowy Mściciel przyjechał do miasta Batpiga, aby kręcić film. Humorzasty aktor nie zyskał sympatii, lecz przyczynił się do zaliczenia dnia jako (nie)najlepszego w życiu komiksowych ulubieńców. Propozycja rozrywki, przy której sympatycznie i beztrosko spędza się czas, jak najbardziej zachęcam do poznania. Dowcipne aluzje do zjawisk kultury masowej, a przy tym kilka wartościowych przesłań na temat tolerancji, zrozumienia różnorodności, prawa do indywidualnych pasji, siły przyjaźni, potęgi współpracy, nieopłacalności zemsty i zasiedzenia w telefonach. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
komiks, 244 strony, premiera 14.09.2022, tłumaczenie Anna Lewicka
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

poniedziałek, 25 lipca 2022

BATPIG. ZOBACZYŁA ŚWINKA NIEBO

ROB HARRELL

BATPIG tom 1

"No cóż, jeśli Batpig jest superbohaterem, to w takim razie przyda mu się... superzłoczyńca!"

Liczyłam na dobrą zabawę podczas spotkania z komiksem, ale nie przypuszczałam, że tak komfortowo będę się czuła. Wyśmienicie spasowałam się z poczuciem humoru autora. Niemal każda scenka wprawiała w dobry nastrój, często wybuchałam śmiechem, doceniałam żart sytuacyjny i językowy. Duża zasługa wyśmienitego tłumaczenia, bazowało na rewelacyjnie oddanych skojarzeniach wyrazów i zwrotów. Fabuła nie należała do odkrywczych i nowatorskich, ale fantastycznie zespoliła się z nurtem popularnych historii o superbohaterach, czyniła sporo żartobliwych aluzji do supermocy i superzdolności. Oczywiście, chodziło o pokonanie zła, za wszelką cenę, z odpowiednią dozą odwagi i determinacji. Jednak przede wszystkim niosła lekkość i swoboda opowieści, paradne zachowania, śmieszne zdarzenia. I postaci, mieszanka wad i zalet, często wzajemnie wykluczających się, ale wspólnie tworzących barwną całość. 

Grzesiek Podlaski, niczym niewyróżniający się szóstoklasista, niespodziewanie za sprawą osobliwego ugryzienia stał się kimś nadprzeciętnym. Szczególnie spodobał mi się karp Karol, wiele wysiłku musiał wkładać, aby utrzymać sekret w tajemnicy. Nietoperz Gryzelda potrafiła namieszać ze swoim lękiem wysokości. A kuzyn Mareczek nawet mimo daleko posuniętego marudzenia ujmował osobowością. Rob Harrell wskazywał tropy właściwych zachowań w życiu, dawał przykłady dobrych postaw, ilustrował, czym mogło skończyć się oddalanie się od wzorców godnych naśladowania. Czynił to w szalenie uroczy, ciepły i czarujący sposób. Oprawa graficzna przekonywała, przejrzysta, czytelna, łatwa do ogarnięcia wzrokiem. Nie zapominała o detalach. A podpisy uzupełniające pod przedmiotami były dodatkową warstwą podgrzewania atmosfery. Batpig leciał przywiązany do rakiety kosmicznej, wydawało się, że jego koniec był nieunikniony. Czy coś mogło wyrwać z ogromnej opresji i uratować zbawcę świata? Sami zobaczcie. Komiks sprawdzi się w ramach rodzinnego czytania. Młodzi natychmiast wsiąkną w klimat, starsi chętnie wrócą wyobraźnią do popularnych niegdyś opowieści obrazkowych. Propozycja rozrywki, przy której sympatycznie i beztrosko spędza się czas, jak najbardziej zachęcam do poznania. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
komiks, 238 stron, premiera 28.04.2022 (2021), tłumaczenie Anna Lewicka
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

wtorek, 22 czerwca 2021

PODRÓŻ SIÓDMA

[PRZEDPREMIEROWO]

STANISŁAW LEM

"...tacy już są ludzie. Dają chętniej wiarę najbardziej nieprawdopodobnym bzdurom aniżeli autentycznym faktom..."

Rewelacja z wykrzyknikiem! Nie może być lepiej! Wszystko kapitalnie ze sobą współgra, tekst dopieszcza myśli, grafika pobudza wyobraźnię, i naprzemiennie. Godzinna dawka szalenie szczerego i oczyszczającego humoru, inspirującego do odbycia podróży w czasie, za pośrednictwem wyobraźni, przy sterach nie byle kogo, a samego mistrza fantastyki, Stanisława Lema, potężnej marki, gwaranta wyśmienitej rozrywki intelektualnej. I nawet jeśli meteor wielkości ziarna fasoli uszkadza zdolność manewrowania i regulator ciągu rakiety, w której samotnie przemierza kosmos główny bohater, Ijon Tichy, to Lem doskonale wie, dokąd skierować uwagę czytelnika i jak zapętlić akcję. Żart sytuacyjny perfekcyjnie rozpracowany, w miarę czasowych przesunięć powiększa rozmiary, wywabia odbiorcę z jedynie odtwórczej przygody, przyciąga do prędkich skojarzeń.

W poniedziałek, drugiego kwietnia, rozpoczyna się osobliwa przygoda Ijona Tichy, zła konstrukcja rakiety i pechowo zagubiony klucz skazują bohatera na ślepą podróż przez kosmos, w dodatku ze stekiem wołowym jako sztuczną satelitą, co chwilę wyłaniającą się w oknie pojazdu i na moment przysłaniającą Słońce. Absurdalnie? Niedorzecznie? Owszem, ale przy tak atrakcyjnie podanej fabule, z wyczuciem odwołującej się do komizmu, z lekkim przesłaniem w tle, nie mam mowy, aby nie wpaść w kolejne odsłony fenomenów w pętli czasowej, w których największym wrogiem Ijona jest on sam. Multiplikowanie teraźniejszości, które trudno ogarnąć jedną świadomością, a jednocześnie wpadanie w nieobliczalne wiry grawitacyjnej próżni. I jeszcze delikatne w odsłonie, ale mocne w wydźwięku, wydobywanie na światło gwiazd wdzięcznie przemyconej absurdalności PRLowskiej rzeczywistości z pogranicza społecznych i politycznych obszarów.

Powieść ilustruje Jon J Muth, ceniony amerykański rysownik komiksów i książek dla dzieci, i trzeba przyznać, że wychodzi mu to pierwszorzędnie. Do takich obrazków nie można się nie uśmiechać, nie wpatrywać się w nie z uwagą, płynnie niosą po scenariuszu zdarzeń. Mistrzowsko ukazują to, co dzieje się na pierwszym planie, ale uwzględniają również klimat wnętrza statku kosmicznego, chociaż z sugestią nieograniczonej przestrzeni kosmicznej. Tyle się w nich akcji, a są niezwykle przejrzyste, czytelne i wyraziste. Mistrzowsko oddają emocje, ale i znaczenie detali. Przemawia do mnie taki styl grafiki, dającej ogólny wgląd, ale z pietyzmem zwracającej uwagę na sugestię szczegółów. I wybornie wyrobiona kreska z malarskim wypełnieniem. Rozrywka nie tylko dla miłośników fantastyki, dla których posiadanie publikacji będzie przyjemnością kolekcjonerską, ale również dla tych, którzy poszukują zabawnej opowieści na wysokim poziomie, chwilowego oderwania od ziemskiej rzeczywistości. "Podróż siódma" ze zbioru "Dzienników gwiazdowych".

6/6 - rozkosz czytania
fantastyka, powieść graficzna, ilustracje Jon J. Muth, 80 stron, premiera 23.06.2021 (2019; 1964)
tłumaczenie Maciej Płaza, fragmenty "Podróży siódmej" według polskiego oryginału
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 


niedziela, 28 lutego 2021

TRASA PROMOCYJNA

ANDI WATSON

"To historia domokrążnego sprzedawcy encyklopedii..."

Fantastycznie bawiłam się przy komiksie, im głębiej w niego wchodziłam, tym bardziej mi się podobał, tym bardziej go doceniałam. A już zakończenie to istna perełka, znalazłam do niego aż trzy interpretacje, każda wydaje mi się jedynie słuszną, może właśnie o to chodziło. Ale od początku, wkroczyłam w świat średnio ulokowanego na rynku pisarza, który właśnie zaczął promocję nowej książki. 

Już pożegnanie z rodziną przed podróżą dało nieco osobliwe sygnały, pierwsze lekkie zastanowienie i delikatny niepokój. Następnie kradzież walizki z egzemplarzami promocyjnymi. Rozpoczęło się zgrabne nawijanie spirali dziwacznych incydentów, które z każdą sceną zyskiwały na dynamiczności i absurdalności. Robiło się coraz bardziej surrealistycznie i koszmarnie. Chwytałam przygnębienie i niemoc bohatera, niesprecyzowany lęk i poczucie zagrożenia. Wydarzenia miały tendencję do powtarzania się, jednak za każdym razem w mroczniejszej i duszniejszej wersji. Problemem nie był już brak publiczności na spotkaniach autorskich, niewywiązywanie się wydawnictwa z obietnic, niski standard hoteli, ale proste słowa, które spadały na margines, kiedy powinny być głośno słyszalne. Gesty jednoznaczne w powszechnym rozumowaniu podlegały intensywnej manipulacji, zaś przekazy były ignorowane. 

Kluczowej postaci wszystko wymykało się spod kontroli, niczego nie mogła przewidzieć, jedynie płynąć nurtem kłopotów i nieszczęść. Wpadła w wir niezrozumienia, odrzucenia, przygnębienia i samotności. W fabułę wpleciono wątek kryminalnym, podłoże do abstrakcyjnych nici humoru sytuacyjnego o sporym zabarwieniu czerni. Przyznam, że w miarę poznawania książki rodziło się we mnie mnóstwo pytań, zastanawiałam się, co tak naprawdę chciał w danym momencie przekazać autor. Poszukiwanie odpowiedzi sprawiło mi wiele przyjemności, dochodziłam do ciekawych wniosków, na dłużej zatrzymywałam niektóre refleksje. Komiks bazował na prostej czarnej kresce, mocno klimatycznej, cofającej w czasie, zdecydowanie przekonywała.

5/6 - koniecznie przeczytaj
komiks, 270 stron, premiera 07.10.2020 (2019)
tłumaczenie Jacek Żuławnik
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl