Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PHILIP K. DICK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PHILIP K. DICK. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 sierpnia 2026

TYTAŃSCY GRACZE

PHILIP K. DICK

"Byli formą życia opartą na krzemie, nie na węglu. Ich cykl metaboliczny był długi, a katalizatorem nie był tlen, lecz metan.”

Bardzo lubię przygody czytelnicze z klasyką fantastyki, nie musi opierać się na naukowej aurze, chociaż jak najbardziej ochoczo i po taką sięgam, ważne, aby dawała z większej perspektywy spojrzenie na ludzkość i cywilizacje, a przy tym zajmowała losami zmagającymi się z przeciwnościami jednostek i grup. Refleksyjny wgląd w naturę człowieka, istotę człowieczeństwa, umiejętności i spryt w zetknięciu się z myślącymi kosmicznymi istnieniami, zwłaszcza zagrażającymi Ziemi i jej mieszkańcom. Czy bylibyśmy słabi, bezbronni i bezwolni wobec przybyszy z różnych zakątków wszechświata, w ich oczach zacofani i bezradni, podatni na manipulację i sprawowanie nad nami kontroli? A może tkwiłoby w nas coś, co mogłoby przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, narzędzia intelektu, śmiałe myśli i wyjątkowa determinacja? Skoro w ziemskim życiu nie jesteśmy zawsze w stanie dostrzec wewnętrznego wroga, zapobiec jego destrukcyjnym działaniom, to czy dalibyśmy sobie radę z zewnętrznym istnieniem opartym na innych zasadach życia i rozumowania? A może nie potrzeba Obcych, abyśmy zniszczyli to, co napędza nasz rozwój, kulturę i społeczeństwo?

Philip K. Dick w „Tytańskich graczach” osadza bohaterów w chaotycznej mieszaninie strachu i lęku, tak charakterystycznej dla politycznych antagonizmów mocarstw lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, czasów zimnej wojny, jednak przesuwa suwak na osi czasu do połowy dwudziestego drugiego wieku. Jakże inna rzeczywistość, ludzkość wyniszczona własną ręką, z minimalną zdolnością do prokreacji, z miastami pustkowiami, w których straszą upiory przeszłości. I Gra, która z różnorodnymi odmianami losów, nieprzewidywalna i o metanowym porządku, dostępna tylko dla nielicznych, zarazem wygranych i przegranych, oparta na zasadach i przypadku, unikająca zależności przyczynowo-skutkowych, ale skoncentrowana na infiltracji i konkretnych wygranych. I jeszcze tajna organizacja, dominująca w sferze tajemnic, trudna do inwigilacji i rozszyfrowania, podobnie jak słabe i mocne karty tytańskich graczy. Jak mielibyśmy przeniknąć do czegoś, co byłoby niezrozumiałe, wygrać z czymś, co podlegałoby nieustannej zmianie, a blef tylko pozornie łatwo dałby się wykryć i sprawdzić? Skąd mielibyśmy wiedzieć, że właśnie teraz bralibyśmy w udział w rozgrywce na planetarną skalę, a może właśnie zostalibyśmy z niej wykluczeni, przesunięci niczym pionki, pozbawieni władzy, nawet jeśli iluzorycznej? Na Bookendorfinie przybliżam inne książki Philipa K. Dicka („Prawda półostateczna”, "Opowiadania najlepsze", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Teraz czekaj na zeszły rok"), zerknij i wybierz coś dla siebie.

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 272 strony, premiera 16.06.2026 (1963)
tłumaczenie Teresa Tyszowiecka, ilustracje Wojciech Siudmak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 12 marca 2025

TERAZ CZEKAJ NA ZESZŁY ROK

PHILIP K. DICK

„Wojna usprawiedliwia każde ludzkie dziwactwo...”

Książka sprawiła sporo radości czytelniczej, ciekawie było zagłębiać się w nią, tym bardziej, że scenariusz zdarzeń przyjemnie gmatwał się, kilkakrotnie zaskakiwał. Frapująco było dociekać, w jakie sfery rozmyślań prowadził autor. Koncepcja fabuły spotkała się z uznaniem. Podróże w czasie, konsekwencje zaglądania w okna przeszłości, równoległych rzeczywistości i przyszłości, wyzwalały ciekawe myśli interpretacyjne. Podobało mi się, że Philip K. Dick nie koncentrował się na naukowym podejściu do możliwości incydentów lub obecności postaci. Dzięki temu mogłam skupiać się na samym pomyśle akcji, rozpatrywaniu niuansów, śledzeniu toku przeplatających się scen, odbieraniu emocji postaci. 

Trzy rasy zaangażowane w międzyplanetarną wojnę odsłaniały kulisy ambicji, planów i dążeń. Pisarz przedstawiał je w ogólnym opisie, przyciągał koncepcją i nieoczekiwaną ideą. Wątek powiązany z długowiecznością, wykorzystaniem maszyn i przeszczepów uznałam za atrakcyjny. Co znamienne dla powieści, i te wizje miały charakter barwnego wypełniania tła. Nie sądziłam, że chętnie będę podglądać rozgrywany konflikt małżeński i konsekwencje podejmowanych przez partnerów decyzji. Zastanawiające, jak bardzo człowiek potrafi uwikłać się w toksyczną relację, a jednak nie wypierać jej z życia pomimo sprzyjających ku temu okazji. Dostrzegłam, że Dick z największą szczegółowością przybliżał wygląd i wyraz oczu postaci, pozwalał czytelnikowi zajrzeć w głąb jednostki, lecz z osłanianą przez nią duszą, co wywoływało osobliwe wrażenie.

Książka napisana sześćdziesiąt dwa lata temu, a wydana po raz pierwszy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym szóstym, zawierała wiele kluczy fantastyki, które obecnie są już powszechne w tym gatunku literackim, jednakże i tak przyjemnie się z nią podróżowało, choćby do dwa tysiące pięćdziesiątego piątego roku. Miała w sobie coś, co przyciągało, skłaniało do refleksji, podkręcało wyobraźnię. Główny bohater, Eric Sweetscent, chirurg sztucznych wszczepów, konfrontował się z żoną uzależnioną od destrukcyjnego narkotyku, próbował utrzymać przy życiu niezwykle ważną personę dla Terry, bezwiednie wikłał się w polityczne rozgrywki i wojenne roszady. Podpatrując poczynania bohatera odbywałam podróż z człowiekiem, za człowiekiem i dla człowieka. Bookendorfina przybliża inne książki Philipa K. Dicka („Prawda półostateczna”, "Opowiadania najlepsze", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth"), zerknij i wybierz coś dla siebie.

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 320 stron, premiera 28.01.2025 (1966)
tłumaczenie Jacek Spólny, ilustracje Wojciech Siudmak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

piątek, 1 września 2023

PRAWDA PÓŁOSTATECZNA

PHILIP K. DICK

„Kiedy ty, ja czy ktokolwiek inny usiłuje fałszować historię, to prędzej czy później musi popełnić błąd.”

Późno zabrałam się za poznawanie twórczości Philipa K. Dicka, dopiero we wczesnej dorosłości, ale może to i nawet lepiej, w młodości mogłabym nie docenić jego książek, a mam wrażenie, że im jestem starsza, tym bardziej mi się podobają, więcej wyciągam i lepiej rozumiem. „Prawda półostateczna” interesująco wciągnęła i przyjemnie umiliła wieczór. Intryga nie należała do skomplikowanych, ale właśnie przejrzystość, podobnie jak klarowność i oszczędność w opisach funkcjonowania podziemnego środowiska, wyszły jej na dobre. 

Autor skoncentrował się na naturze człowieka, chętnym czerpaniu korzyści z przebywania w mroku, i jakby ironicznie, ci co na świeczniku, na powierzchni, mieli najwięcej na sumieniu, zaś ci pochowani stali się łatwym narzędziem i łupem. Rola wielomilionowych ofiar nie miała sobie równych, zaś elita będąca u władzy i przywilejów zamykała się w ułamku liczebności ludzkości. Dick nie zmienił kwintesencji natury człowieka, postawił w klimacie fantastyki, ale czy naprawdę w innych okolicznościach? A może bez względu na warunki środowiskowe, uwarunkowania społeczne, powiązania biznesowe, a przede wszystkim roszady polityczne, nic tak naprawdę w człowieku nie przybiera innych form. Ciekawe zestawienie wspólnych interesów wschodniej i zachodniej strony świata, cynizmu zarówno ZachDemu, jak i DemoLudu, jakże odmienne oficjalnie, a jak silne w warstwie kłamstw. Manipulacja społeczeństwem doprowadzona niemal do perfekcji, narzucane interpretacje przekazów, wszechobecna propaganda, wykorzystywanie obawy przed wrogiem do intensyfikowania pożądanych postaw i obowiązków zawodowych, zatruwanie prób samodzielnego myślenia i sprawdzania faktów. Dość liczebny udział postaci, podziemniacy i naziemniacy, ale i skonstruowane przez człowieka blaszaki, przystosowane do służenia i obrony.

Marsjańska wojna atomowa, która wybuchła piętnaście lat temu, doprowadziła do radioaktywnego skażenia środowiska, uniemożliwiła życie na powierzchni planety. Trzeba było osadzić ludzkość w podziemnych przemysłowych miastach zajmujących się produkcją broni a na powierzchni roboty dalej prowadziły konflikt. Za sprawą splotu okoliczności alternatywna rzeczywistość przebiła się do świadomości niektórych. Frapująco było obserwować grupę yansejowców podejmujących działania mające wzmocnić pozycję jednostek kosztem innych, kiedy za dużo możliwości ograniczało ruchy. Fenomenalny wątek niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie, przemalowania historii, zamiana ról ofiar i oprawców w oficjalnych tekstach, mediach i podręcznikach. Daleko sięgała wyobraźnia autora, trafnie łączyła symptomy moralnej choroby, niskiego poczucia wartości życia człowieka, toksycznej egoistycznej postawy wpływowych osób i próbującego wybielić się narodu. Doceniam znakomity przekład i oprawę graficzną. Przybliżyłam na Bookendorfinie inne książki Dicka ("Opowiadania najlepsze", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth").

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 312 stron, premiera27.06.2023 (1964), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 23 listopada 2022

KLANY KSIĘŻYCA ALFY

PHILIP K. DICK

„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”

Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal sześćdziesiąt lat temu w nieunikniony sposób pokrywa się patyną prezentacji futurystycznych myśli, a nawet skromną warstwą zaplecenia intrygi wbudowanej w science fiction. Jednakże „Klany księżyca Alfy” znakomicie bronią się pomysłem na zajmujący scenariusz zdarzeń i nietypowy klimat zapomnianego przez Ziemię księżyca. Żyją na nim potomkowie odizolowanych osób z różnymi chorobami psychicznymi. Co więcej, przyjmowani za wariatów mieszkańcy Alfa zdążyli przez ćwierć wieku stworzyć własną osobliwą cywilizację, a Siedem Klanów balansuje na cienkiej linii politycznego funkcjonowania.

Za sprawą nieoczekiwanej wizyty nad księżycowym niebem statku kosmicznego spoza układu alfiańskiego, pojazdu z niezdefiniowanymi zamiarami, chociaż podszytymi niebezpieczeństwem, właśnie teraz wszelkiej maści paranoicy, schizofrenicy, hebefrenierzy, maniacy, opętani przez obsesyjno-kompulsywne zachowania, ekstremalni lękowcy i wpadający w urojenia, zostają zmuszeni do połączenia sił w obliczu zagrożenia. A przy takiej różnorodności osobowości funkcjonowanie we wspólnej misji wydaje się nierealnym wyzwaniem. Oczywiście, tak jak inne specjalizacje medyczne, psychiatria rozwija się, zatem spojrzenie na jednostki chorobowe przez wiedzę lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku naukowo nieco odbiega od współczesnych zasad, lecz znakomicie intuicyjnie wyczuwamy, o co w tym wszystkim chodzi. Konsekwencje wykluczenia z pozornie normalnego społeczeństwa niewygodnych psychicznie jednostek i pozostawienia samych sobie przybierają frapujące formy. Ta część powieści niesamowicie wciąga.

Drugi wątek ukazuje toksyczną relację między Chuckiem i Mary. Małżonkowie w trakcie rozwodu nie oszczędzają się przed pomówieniami i wykorzystywaniem, a nawet nie wahają się sięgnąć po bardziej radykalne rozwiązania. Mnóstwo sensacyjnych incydentów, nie trzymają w napięciu, ale poszczególnym scenom nie można odmówić barwności i spektakularności. Z uśmiechem na nie patrzymy, a humor rewelacyjnie dostosowany do sytuacji. I znów, przez niektórych kojarząca się z niefrasobliwością, lekka prezentacja wydarzeń nie jest tak istotna, jak pytania o przejrzystą definicję normalności, kryteria objaśniające, przekazy kryjące się za interpretacjami. Ciężka tematyka psychicznej niedyspozycji człowieka, wypracowane przez lata trujące relacje, pragnienie szybkiej zemsty, zestawione zostają z nieskomplikowaną scenerią. Mistrzowsko rozpisana scena z zastanawianiem się bohatera, kto jest czyim wrogiem lub sprzymierzeńcem, albo wrogiem i sprzymierzeńcem, oraz gdzie on się w tym wszystkim plasuje. Poznajemy różne nieprzeciętne umiejętności formy kosmicznego życia, ale to ganimedejski śluzak wzbudza najwięcej emocji, w moim przypadku także sympatii.

Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek". Inna książka Arthura C. Clarke "Koniec dzieciństwa", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu". Pogrubione są autorstwa Philipa K. Dicka.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, 282 stron, premiera 04.10.2022 (1964), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 25 października 2022

RADIO WOLNE ALBEMUTH

PHILIP K. DICK

„Potępił organizację, która nie istnieje, którą sam wymyślił i która rzekomo przejmuje władzę w Ameryce.”

Literatura wysokich lotów, zajmująco się w nią zagłębiać, nie czuje się, że książka została napisana niemal czterdzieści lat temu, wciąż brzmi szalenie aktualna. Niektóre elementy z perspektywy czasu nie wydają się już tak istotne jak kiedyś, albo przekornie odwrócone, ale historia lubi się powtarzać, a ostatnie wydarzenia na świecie wskazują, że do zawirowań dochodzi i zyskają na intensywności. 

Paranoiczny prezydent światowego mocarstwa nie chce wypuścić z rąk władzy, z żelazną konsekwencją eliminuje wewnętrznych wrogów. Nie ma dla nich litości, nie mogą mu stać na drodze. Propagandowe teksty wypełniają społeczną przestrzeń, inwigilacja dotyczy każdego aspektu życia. Podsycane jest poczucie zagrożenia ze strony zewnętrznego świata, straszy się ludzi czymś, co tak naprawdę jest nieuchwytne i niesprawdzone. Jeśli nie ma pożądanych dowodów preparuje się wygodne, zniesławienia i oszczerstwa są na porządku dziennym. Machinę represji ustawia się na najwyższe obroty, zaś absurd staje się narzędziem brutalnego zaklinania rzeczywistości. 

Narracja pisarza fantastyki o tym, co dzieje się wokół jego przyjaciela Nicholasa Bradiego, w miarę rozwoju akcji coraz bardziej robi się osobliwa i trudna do uwierzenia, ale jak najbardziej ciekawa i wciągająca, a przy tym przerażająca wieloma aspektami familiarności. Czyż nie jesteśmy w stanie bardziej uwierzyć w pozytywny wizerunek polityka niż w obecność istoty nadprzyrodzonej o wysokim stopniu ewolucji? A może niewidzialna pozaziemska inteligencja wydawać się może bliższa niż korupcyjne czary i despotyczne zaklęcia działaczy sceny politycznej. Która ze stron jest bardziej szalona? 

Philip K. Dick rewelacyjnie prowadzi po meandrach indywidualnej i zbiorowej ludzkiej natury, ironiczne spojrzenia na zdarzenia stają się rozrywką, ale też materiałem do przemyśleń. Z zainteresowaniem przewraca się kolejne strony, przygląda transformacji, wyczekuje tego, co jeszcze przed pisarzem i jego przyjacielem. Zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł, przyjemnie wypełnia wieczór, sama chętnie za jakiś czas do niego powrócę, przekonuje paranoidalny klimat i osadzenie w realności. 

Tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Czas jest najprostszą rzeczą", "Odyseja kosmiczna 2001", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek". Inna książka Arthura C. Clarke "Koniec dzieciństwa", oraz udział w antologii horroru "Szaleństwo Cthulhu".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 348 stron, premiera 21.06.2022 (1985), tłumaczenie Tomasz Bieroń
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

piątek, 22 października 2021

OPOWIADANIA NAJLEPSZE

PHILIP K. DICK

"Jeśli wojna ma być wyeliminowana, to przede wszystkim z umysłu człowieka, bo w nim właśnie kiełkuje niezgoda."

Rewelacyjna fantastyka, przyjazna w poznawaniu, wciągająca w fabule, frapująca w interpretacji, a co więcej, wciąż aktualna i uniwersalna, solidnie zaglądająca w istotę człowieczeństwa. Każde z dziewiętnastu opowiadań podoba mi się ponadprzeciętnie. Wszystkie wnoszą coś do opowieści o gatunku ludzkim, a zebrane w jednym zbiorze oferują więcej niż sumę jednostkowych utworów, szerokie spektrum spojrzenia na ziemskich mieszkańców przyszłości i otaczający świat kosmosu.

Philip K. Dick jako zupełnie naturalny stan przyjmuje, że ludzkość będzie zakładała kolonie we Wszechświecie i z pewnością napotka obce inteligentne rasy. Dominuje przeświadczenie, że człowiek doprowadzi do konfliktowych sytuacji i użycia przemocy na ogromną skalę. Z rozpędem wejdzie w organiczną robotykę, skorzysta na niej, ale i wystawi się na niebezpieczeństwo wymarcia własnego gatunku. Mniej lub bardziej świadomie zezwoli na obudzenie się instynktu samozachowawczego maszyn, w tym skonstruowanej broni, czy w ich intelektualną interwencję w myśli, działania i tożsamość ludzi. Zaawansowana sztuczna inteligencja zdominuje nad człowiekiem czyniąc go w najlepszym wypadku więźniem. Kwestią pozostaje, kiedy się to stanie. Nasza wyobraźnia obserwując, jak ogromny dokonaliśmy postęp technologiczny, wydaje się podpowiadać, że już niedługo, oczywiście, nie w skali życia jednostki, lecz kilku pokoleń.

Autor zabawia się rzeczywistością, kreśli niewymuszone i przekonujące obrazy zależne od wybranych założeń. Dokonuje zmiany w jednym parametrze, zgaduje, co wówczas by się stało, zaprasza czytelnika do poznania jego przypuszczeń i dokonywania własnych domysłów. Sugestywnie opisuje paniczny strach przed zagrożeniem wojną totalną z użyciem bomby jądrowej, szykowaniem się do życia w schronach i podziemnych strefach. Swobodnie przesuwa znacznik czasu wysyłając człowieka w podróż do przyszłości, daje zajrzeć w konsekwencje działań, ale też pozostawia wyraźny trop wątpliwości, czy potrafimy uczyć się na błędach historii. Nagle przenosi w pętlę do nieskończenie powtarzających się tych samych sekwencji zdarzeń.

Ponieważ opowiadania pisane były w latach, kiedy zimna wojna napędzała wrogość między Rosją a Ameryką, mnóstwo z postapokaliptycznej atmosfery szturmem wdarło się w utwory. Zazwyczaj to wschodnie strefy upadają, ale u Dicka stykamy się z pokonanymi i spustoszonymi zachodnimi. Wnikliwe odniesienia do potęgi władz politycznych i biznesowych, które nie patrzą na nic poza mnożeniem zysku, wykorzystaniem mas do własnych celów, zastosowaniem ścisłej inwigilacji, sianiem zafałszowanego obrazu świata, wykorzystaniem perfidnej propagandy, stosowaniem dotkliwych represji, bezwzględnym korygowaniem poglądów. Wobec nich jednostka nie ma żadnych szans, pełni jedynie funkcję pionka. Spojrzenie na sztuczne wytwarzanie trendów konsumpcjonizmu, podkręcanie spirali pragnień posiadania i drenowania kont klientów.

Sporo też ciekawych smaczków, przykładowo zamiana wyspy Alcatraz, z historią więzienia o zaostrzonym rygorze, w park rozrywki dla dzieci. Albo resztki ludzkości, walczące o przetrwanie, a wspomagane przez Marsjan, znajdują sens życia w zabawie lalkami, substytucie marnej egzystencji po wojennych doświadczeniach w kontraście do szczęśliwej przeszłości. Podobała mi się historia zabójczych form naśladowczych, nieskończenie wszechstronnej protoplazmy, zdolnej podrabiać każdy przedmiot. W opowiadaniach wybrzmiało przeświadczenie, że co wyjdzie z ręki człowieka, wcześniej czy później pokaże, że jest skażone potrzebą niszczenia. Książka zdecydowanie warta uwagi, zapewnia wyśmienitą rozrywkę, trochę ujęcia minionych czasów, zerknięcia w klasykę fantastyki, ale głównie materiał do inspirujących rozmyślań zogniskowanych na przyszłości. Wykorzystana przez popularną kulturę kopalnia genialnych pomysłów.

Inne tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie: "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Koniec dzieciństwa", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek".

6/6 - rozkosz czytania
science fiction, 534 strony, premiera 12.10.2021 (napisane 1951-76, wydane 1977)
tłumaczenie Jan Karłowski, Tomasz Oljasz, Janusz Szczepański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.