Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liane Moriarty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liane Moriarty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lipca 2023

KILKA DNI Z ŻYCIA ALICE

LIANE MORIARTY

„Życie czasem dziwnie się układa.”

Sympatyczna propozycja czytelnicza, miło spędza się przy niej czas, gładka narracja pomaga w przyjemnym odbiorze, zaś intryga zgrabnie przywiązuje do fabuły. Początkowo wydaje się, że powieść opiera się na wyidealizowanych przesłaniach życiowych, jednak im głębiej się w nią wchodzi, tym bardziej poluzowuje granice prawdopodobieństwa zaistnienia pewnych zdarzeń czy zachowań bohaterów. Przesłodzone elementy równoważone są przez gorycz codzienności, krzywe uśmiechy losu, czy nieoczekiwane zbiegi okoliczności. 

Przekonuje przemiana kluczowej postaci, pozwala, aby dorosłość doszła do głosu, a jednocześnie przywołuje piękne chwile z czasów młodości. Pojawia się mieszanka kontrastowych uczuć, do końca nie wiadomo, które przejmą prym, raz jedne dochodzą do głosu i serca, a za chwilę inne wysuwają się na pierwszy plan. Chaos wprowadzają pozornie wykluczające się wspomnienia, ale tak naprawdę, fantastycznie wzajemnie uzupełniają się. Widzimy niepewność i zagubienie, kiedy nagle znika część przeszłości człowieka, zacierają się w pamięci wzorce codzienności, tracą znaczenie właściwe interpretacje relacji z innymi. Jednak najbardziej przeraża zgubienie własnej tożsamości, niemożność odnalezienia się w nowym świecie, utrata familiarnych filarów.

Na skutek upadku na siłowni Alice traci na kilka minut przytomność, a kiedy z niej wychodzi okazuje się, że cierpi na amnezję. Zupełnie nie pamięta tego, co zdarzyło się w ciągu ostatnich dziesięciu lat jej życia. Nawet tego, że ma trójkę dzieci i jest w trakcie ciężkiego rozwodu z mężem. Liane Moriarty atrakcyjnie przeprowadza ją przez proces dowiadywania się wszystkiego o sobie i otaczających ją ludziach. Przejmują okresy niejako zawieszenia w życiu, zwątpienia w siebie, obcości wobec własnego ja. W tle obrazy odrzuconych wyborów, nieobranych kierunków życia, niepodjętych wyzwań. Na ciekawą postać wysuwa się Elizabeth. Alice walczy z własnymi demonami, niepłodność definiuje każdy dzień. Przyglądamy się siostrom, dostrzegamy różnice i wymianę ról w poszczególnych etapach życia. Do głosu dochodzi również prawo do szczęścia w każdym wieku, celebracji miłości nawet w późnych latach, wyrażania siebie na swój sposób. 

To, co łączy nas z jednymi ludźmi, niekoniecznie sprawdza się w kontaktach z innymi. Często prawdziwy obraz przesłaniają własne doświadczenia i stereotypowa soczewka nagromadzonych latami opinii. Autorka ukazuje, że nawet cofając czas, mając szansę na przedefiniowanie dostępnych alternatyw, zdajemy się na podszepty wciąż tak samo myślącej intuicji i stałych przeczuć. Nie los wkracza w nasze szczęście, miłość i spełnienie, ale my sami, nawet jeśli nie w pełni świadomie, przejmujemy ster życiowego scenariusza zdarzeń. Zerknij na inne książki Liane Moriarty przybliżone na Bookendorfinie ("Niedaleko pada jabłko", "Wielkie kłamstewka", "A teraz śpij", "Moja wina, twoja wina").

4.5/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 520 stron, premiera 17.04.2023 (2009), tłumaczenie Anna Maria Nowak
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 22 listopada 2022

NIEDALEKO PADA JABŁKO

LIANE MORIARTY

"Przeszłość wyglądała różnie, w zależności od perspektywy."

Do tej pory przeczytałam cztery książki Liane Moriarty ("Wielkie kłamstewka", "A teraz śpij", "Moja wina, twoja wina"), zdobyły różne oceny wrażeń czytelniczych, od średnich do wyjątkowych. „Niedaleko pada jabłko” zaliczyłam do mocno udanych spotkań z książką. Dawno tak głęboko nie weszłam z życie bohaterów. Stopniowo poznawałam różnorodne osobowości, odmienne zachowania i sekrety kryjące się w scenariuszach codzienności. Wspaniale było przywiązywać się do postaci, każda oferowała coś innego i szczególnego, a im bardziej się z nimi zaprzyjaźniałam, tym bardziej czułam, że stawali mi się bliżsi. Pokusiłam się nawet napisać, że w dużym stopniu traktowałam je jako moją literacką rodzinę. 

Wiele ich cech odnajdywałam w członkach mojej rzeczywistej rodziny, rodzicach, rodzeństwu lub kuzynostwu. Autorka fantastycznie zmieszała barwy ludzkich charakterów i życiowych wartości. Długo nie mogłam odgadnąć Stana, wydawał się niedostępny, surowy i bezwzględny. Czułam, że coś więcej niż obowiązkowość i odpowiedzialność się za tym kryła, ale nie potrafiłam trafić na właściwy trop. Niemal od pierwszej chwili polubiłam Joy, wydawała mi się bliska z racji podobnych doświadczeń i rozterek życiowych. Wielokrotnie uśmiechałam się, kiedy Troy wysuwał się na pierwszy plan, zabawnie było o nim czytać. Amy nie do końca rozumiałam, ale łatwo wczuwałam się w jej przeżycia. Logan wydał mi się najrozsądniejszy i najsilniejszy z rodzeństwa, zarazem szalenie wycofany i wrażliwy. Natomiast Brooke w dużym stopniu przypominała mi moją córkę. 

Niewątpliwym atutem książki była piękna i bogata narracja, czułam każde brzmienie akapitu, wydźwięk zdań, melodię słów, perfekcyjnie rozpisane dialogi. A także wzór dynamiki scenariusza zdarzeń. Spotkanie z taką historią z wielu stron mocno usatysfakcjonowało i sprawiło radość. Nutka dobrego dowcipu, uważny, ale i pozytywnie lekceważący stosunek wobec ludzkich wad, ukazanie siły kreatywności i destrukcji rodziny, przyjaźni i wierności ponad wszystko, także wzajemnych oskarżeń i kąsania. Australijska rodzina niczym włoska, a między nimi Savannah, skrzywdzona młoda kobieta, która nagle pojawiła się w domu Joy i Stana. Podobał mi się klimat krążący wokół tenisa ziemnego, który i u nas na wiele lat zdominował sportowe zainteresowania dzieci, zwłaszcza syna. Moriarty inteligentnie, sprytnie i błyskotliwie wplotła kryminalny wątek, dotykał obyczajowego rdzenia, zaciekawiał i podgrzewał atmosferę. Nie przeszkadzało pewne wyidealizowanie relacji, drobne naciąganie szwów fabuły, wygodne zakończenie. Tytuł dostarczył kilka godzin przyjemnego czytania, w dobrym humorze, może nawet w romantycznym dekorze, wyśmienicie sprawdził się. Po takie powieści obyczajowe mogę sięgać choćby codziennie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura obyczajowa, 586 stron, premiera 09.05.2022 (2021), tłumaczenie Aleksandra Kamińska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 25 lutego 2018

MOJA WINA TWOJA WINA Liane Moriarty

"Muzyka jest ciszą między nutami." Claude Debussy

Długo zwlekałam z sięgnięciem po tę książkę, jedną z propozycji czytelniczych autorki ("Wielkie kłamstewka") rewelacyjnie mi się czytało, pochłonęła mnie całkowicie, natomiast inna ("A teraz śpij") nie zrobiła już na mnie tak niezwykłego wrażenia, okazała się lekką i przyjemną lekturą, ale na rozgrzewkę przed bardziej wciągającą. Ciekawa byłam zatem powieści "Moja wina twoja wina", bałam się ewentualnego rozczarowania, jak się okazało, w dużej części niepotrzebnie. Powieść bardzo rozbudowana, mnóstwo dialogów, wiele informacji, które choć ciekawie szkicują tło, tworzą klimat, pomagając głębiej wczuć się w losy bohaterów, to jednak w pewnym momencie następuje przesyt detalami marginalnymi z punktu widzenia scenariusza zdarzeń. Jestem przekonana, że przybliżana historia zyskałaby, gdyby wykluczyć niektóre opisy, podkręciłoby to dynamikę akcji. Niemniej nie można książce odmówić frapująco zaplecionej intrygi, ciekawie sportretowanych postaci, skłonienia czytelnika do przemyśleń, stawiana pytań odnoszących się do moralnych dylematów, a tego właśnie oczekujemy.

Spotkanie przyjaciół, sąsiadów i dzieci na spontanicznie zorganizowanym grillu nieoczekiwanie przyjmuje ciemne barwy, padają słowa, które nie powinny paść, wysuwana jest prośba, która mocno zaskakuje, wykonywane są gesty, które później wywołują wyrzuty sumienia. Jednak wszystko niby mieści się w kategoriach zdrowego rozsądku, poczucia smaku, przywiązania i obowiązku, lecz mocno balansuje na granicy lekceważenia uczuć, zaniedbania powinności, nadmiernego egoizmu czy wręcz wyrachowania. Incydenty, które miały miejsce na imprezie zmieniły życie jej uczestników, odsłoniły słabe strony wzajemnych relacji, uwypukliły wady charakterów, naświetliły prawdziwe intencje bliskich wydawałoby się sobie osób. Zajmująco śledzi się rozwój akcji, dokonuje interpretacji postaw bohaterów, dociera do prawdziwych źródeł postaw i zachowań. I spirala nakręcającego się poczucia winy, dźwigania ciężaru odpowiedzialności, bolesnej nielojalności, licznych tajemnic, niedopowiedzeń i kłamstw. Czy na wszystko w życiu trzeba patrzeć przez pryzmat winy, kary i naprawiania błędów? Jak daleko posuniemy się, aby udowodnić przyjaźń? Ile możemy czerpać z czyjeś dobroci i zaufania?

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 544 stron, premiera 17.10.2017
tłumaczenie Magdalena Moltzan-Małkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

poniedziałek, 26 października 2015

WIELKIE KŁAMSTEWKA Liane Moriarty 76/2015



"Czy kochała go równie mocno, jak nienawidziła? Czy nienawidziła go tak, jak kochała?" 

Książka mocno mnie pochłonęła, niecierpliwie odkrywałam zawartość kolejnych stron. Poddałam się temu uczuciu zapomnienia o całym świecie, przełożyłam wszystkie zajęcia na później, tylko czytałam. W literaturze poszukuję intelektualnej rozrywki, nienapuszonego opowiadania, snucia opowieści w naturalny, wnikliwy, z humorem i zaskoczeniem sposób. Skoro dostałam to, co najbardziej lubię, wystawiam najwyższą notę. A dlaczego jeszcze książka tak mnie urzekła?

Już sam przewrotny tytuł jest przesłaniem co do zawartości kryjącej się w powieści - wielkie kłamstewka. Chodzi tu nie tylko o tajemnice trzymane w ukryciu przez lata, na tyle głęboko, że sami w nie uwierzyliśmy, nie umiemy bez nich żyć, definiują nas. Są jeszcze półprawdy, kryjemy się za nimi, bo inaczej nasz świat rozpadłby się. Boimy się dokonać zmian, unikamy działania i odpowiedzialności, mamy niskie poczucie wartości, a strach przed nowym paraliżuje nas. Trwamy w fałszu, wmawiamy sobie, że "prawie jest warto". Jak silnie można zatracić się w zaprzeczaniu rzeczywistości?

Autorka z wielką znajomością tematu wprowadza nas w świat domowej przemocy, tego co kryje się za zamkniętymi drzwiami rodziny. Ofiary przyjmują, że zasłużyły na złe traktowanie, przejmują na siebie winę. Pada argument "mogło być gorzej". System usprawiedliwień oprawcy wydaje się nie mieć końca - mocno kocha, dba o rodzinę, wynagradza krzywdy. Wyrzekając się samych siebie ponosimy ogromne koszty. Dlaczego tak trudno jest walczyć o siebie? Jak to się dzieje, że trzy kobiety - Madeline, Celeste i Jane - uważają swoje zalety za największe wady?

Cudownie się czyta, kiedy dialogi pełne są niewymuszonego humoru, język bogaty, adekwatny do emocji, wpasowujący się w indywidualności bohaterów. Świetne szczegółowe opisy, które nie nudzą, a podsycają nastrój, dopełniają akcję, nadają klimat powieści. Narracja prowadzona z kilku perspektyw pozwala na dokładniejszy osąd zdarzeń. Po każdym rozdziale mamy chór głosów, jako dopełnienie, inicjacja nowych myśli i wątków. Autorka zręcznie prowadzi nas do źródeł prawdy. Ale czy mamy szansę dotrzeć do jedynie słusznej prawdy?

Przemoc może spotkać każdego, bez względu na wiek, płeć, status społeczny. Mnogość osób, różnorodność charakterów, sposobów bycia, współczynnika empatii, składa się na wielobarwność powieści. Stopniowo odkrywamy warstwy osobowości postaci i płaszczyzny zła. Bohaterowie są wyraziści, mocno realni. Zakończenie książki świetnie komponuje się z jej tłem, treścią, przesłaniem, skłania do głębszej refleksji. Jak mocno powieść może nawiązywać do naszego życia?
 
6/6 - rozkosz czytania
literatura współczesna

Data premiery: 22.09.2015.

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka, za co serdecznie dziękuję. :)

czwartek, 24 września 2015

A TERAZ ŚPIJ Liane Moriarty 34/2015

Elementy komedii, romansu i kryminału przeplatają się ze sobą. Lekka i przyjemna lektura, tak na poprawę nastroju, na rozgrzewkę przed bardziej wciągającą lekturą. Bohaterowie mało wyraziści, dialogi sztuczne, a fabuła przewidywalna. Nic ambitnego.

3.5/6 - dla zabicia czasu
literatura współczesna