Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 grudnia 2025

SKRUCHA

RINO CARLSEN tom 3

FRODE GRANHUS

„Wszystko, co złe, da ci jedno życie mniej.”

Dłuższą chwilę trwało zanim nawiązałam nić porozumienia z książką. Wydawało się, że raczej mnie nie wciągnie, koszmarna sprawa a ja nie czułam towarzyszących jej emocji. Przeszkadzał styl narracji, lekko dostrzegalny brak przejrzystej wykładni, nawet jeśli czasem frapująco nabierał jednocześnie bezpośredniości i barwności. Jednak im bardziej zagłębiałam się w scenariusz zdarzeń i kryjące się w nim zaskakujące obroty spraw, im bardziej zaczęłam rozumieć, czym kierował się autor, dlaczego celowo rozdzielał odczucia od tego, co się działo, tym bardziej mi się podobało. 

Frode Granhus zbudował niezłą logicznie konstrukcję incydentów i interpretacji. Rozpisał fabułę na dziesięć dni, z czego połowa była zaledwie rozgrzewką przed tym, co czekało czytelnika. A to, co działo się w środku misternej ułożonej zagadki mieszaniny prawdy i fałszu, sekretu i kłamstwa, rozciągało się na niemal trzydzieści lat. Przekonywało mnie wielokierunkowe rozpatrywanie tego, co miało miejsce w obecnych czasach i co zdarzyło się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie do końca satysfakcjonowały portrety postaci, i o dziwo, nie stojących po stronie zła, ale trzymających się dobra. Sierżant Guro Hammer, specjalizująca się w rozpatrywaniu spraw powiązanych z przemocą wobec dzieci, raziła upartością i trzymaniem się jednej koncepcji. Główny bohater serii, policjant Rino Carlsen, sprawiał wrażenie powściągliwego w myślach i wyjątkowo dociekliwego, ale bez charyzmy i energii. Mylne wyobrażenia o osobach mogły powstać w wyniku z nieznajomości wcześniejszych tomów, konsekwencje wejścia w środek serii, zatem przygody czytelnicze do szybkiego nadrobienia i ewentualnej weryfikacji opinii.

„Skrucha” to kryminał o specyficznym rysie, norweskim klimacie, złożonej intrydze, wykazujący tendencję do ujawniania kart w grze przypuszczeń z czytelnikiem w ostatnich rozdziałach. Bodo, miasto położone na północ od koła podbiegunowego, z ciekawą przemysłową historią, niestety należącą już do przeszłości, było świadkiem tragedii, porwania sześciolatki. Rino i Guro zostali przydzieleni do śledztwa w sprawie. Szybko okazało się, że wiele podobieństw łączyło obecne zniknięcie dziewczynki z dwoma przypadkami sprzed dwudziestu siedmiu lat, incydentami w odstępie zaledwie kilku miesięcy, z których jedno skończyło się śmiercią. Wydawało się, że dojście do prawdy będzie trudne, a może nawet niemożliwe. Pozostało zdać się na intuicję, ale czy nie sprowadziła na manowce? Czy odnaleziono klucz do rozwiązania zagadki uprowadzenia? Jak z schematycznych faktów można było dostrzec i stworzyć wzór? Spotkanie z powieścią sprawiło, że poczułam się zmotywowana, aby poszperać w zasobach bibliotecznych za innymi przygodami czytelniczymi, które wyszły spod pióra Frodego Granhusa.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 336 stron, premiera 15.02.2018 (2014), tłumaczenie Maria Gołębiewska-Bijak
Książka wypożyczona z biblioteki.

wtorek, 4 listopada 2025

KRWAWA POMARAŃCZA

HARRIET TYCE

„Robisz to nie pierwszy raz… Szczegółowo dopracowałeś… Śmierć ma jedynie zajrzeć ci w oczy.”

Atrakcyjna powieść, trzyma w zaciekawieniu, dostarcza intrygującej rozrywki, jednak sporo jeszcze brakuje do mocnych mrocznych propozycji czytelniczych. Debiutancka książka Harriet Tyce wykazuje znamiona niedopracowania od strony psychologicznej, portretów i postaw postaci. Dużo przewidywalności, choćby w aspekcie rozwiązania i okoliczności sprawy morderstwa, czy kontekstu udziału jednej ze znaczących postaci w wypełnionym mrokiem scenariuszu zdarzeń. Jednak widać potencjał drzemiący w pisarstwie autorki. 

Czterdziestoczteroletnia mecenas otrzymuje pod nadzór pierwszą sprawę morderstwa. Jej doradcą prowadzącym jest Patrick, z którym Alison ma romans. Zachowanie kobiety wykracza poza wszelkie znamiona normalności. Jest co najmniej niezrozumiałe. Irytuje bezwolnością i autodestrukcją. Infantylne, momentami przejaskrawione, podchodzenie do sprawy sercowego zauroczenia nie przekonuje. Stawia pod znakiem zapytania kompetencje prawne, zdolność do właściwego interpretowania informacji i analizowania faktów. Specyfika prawniczego zawodu, powiązana z nim presja pracy, nie tłumaczą chęci odreagowania w toksyczny sposób. Ucieczka w alkoholizm kłóci się ze świadomym merytorycznym przygotowaniem do rozprawy. Rozumiem ideę stwarzanie kontrastu przez autorkę, lecz jest on zbyt silny, aby był prawdopodobny. 

Podoba mi się dwuwątkowe prowadzenie fabuły, z ujęcia osobistego i zawodowego głównej bohaterki, oraz znaczącego łącznika między nimi. To zdecydowanie wypada na plus. Korzystnie odbieram otoczkę związaną z mężem Alison, szkoda tylko, że zbyt jawnie podsuwane są tropy do interpretacji. Pomysł wyśmienity, ale brakuje finezji w psychologicznym ujęciu i zaskakujących obrotach spraw. „Krwawą pomarańczę” czyta się szybko, potrafi wciągnąć, niekiedy mocniej zaangażować, w kilku momentach podsuwa czytelnikowi niespodzianki. Zakończenie udanie łączy wątki i odkrywa podwójne dno sekretów. Propozycja na wieczór z książką, która pomimo niewprawnej prezentacji zaciekawia, chociaż nie trzyma w napięciu, jak na thriller przystało.

3.5/6 – w w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 284 strony, premiera 27.02.2019, tłumaczenie Jan Kraśko
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 26 października 2025

ODLEGŁE BRZEGI

KRISTIN HANNAH

„Powab tego, co odległe i trudne, jest zwodniczy. Wielka możliwość kryje się tu, gdzie jesteś.” John Burroughs

Rzadko sięgam po literaturę obyczajową, nie mogę powiedzieć, że jej unikam, po prostu preferuję inne gatunki literackie, jednak z polecenia staram się i w niej zanurzać. Inspiratorem do zapoznania się z „Odległymi brzegami” stał się Dyskusyjny Klub Książki. Początkowo sceptycznie podchodziłam do powieści, ale w miarę wchodzenia w ciekawie rozpisaną fabułę i urzekający klimat rodzinny, stwierdzam, że zasługuje na uwagę. Kristin Hannah z wyczuciem podchodzi do tematyki zagubienia w życiu, chwili, kiedy to po pospiesznej rutynie codzienności przez dwie dekady, wraz z odejściem dzieci z domu, nagle dotyka człowieka poczucie straty i tak naprawdę nie wie, kim jest, dokąd zmierza, czy jest szczęśliwy. Na to nakładają się zaniedbania marzeń, kiedyś na wyciągnięcie ręki, teraz odległe. Kiedyś kochany partner, teraz osoba, do której wymarło uczucie a narodziło się przywiązanie. Kiedyś dom pełen pociech, teraz samotność we dwoje, często bez szczerego dialogu i punktów wspólnych.

I właśnie w tym szczególnym momencie odczuwania potwornej pustki autorka łapie Elizabeth Store. Córki poza domem, mąż zajęty pracą, dotychczasowe cele życia wyciszają się. Narasta wewnętrzny niepokój, niskie mniemanie o sobie, poczucie nieatrakcyjności, brak zrozumienia własnych emocji. Do głosu dochodzi żal za porzuconą pasją malarską, rozżalenie z powodu wygasłej inwencji twórczej, zaprzestanie uważnego słuchania siebie samej. Pojawia się usilne pragnienie szczęścia, niezależności i wolności. Rachunek pokazuje kobiecie, że wyeksploatowała się dla innych i teraz nie może się odnaleźć. Ale to nie tylko głos Elizabeth, również wsłuchujemy się w zwątpienia i rozterki jej męża. Jack prowadzi lokalny telewizyjny program sportowy, jednak praca nie daje mu satysfakcji. Wciąż marzy o karierze prezenterskiej, przyciągnięcia uwagi tłumów, zdobyciu fanów, tym bardziej, że sukces sportowy za młodu przerwała kontuzja. Tęskni za miłością wspólną z żoną, ale to na partnerkę zrzuca odpowiedzialność za wymarcie uczucia.

Autorka z wdziękiem i empatią, z przyjaznym wsparciem dla bohaterów, ukazuje stan człowieka będącego na rozdrożu, próbującego zawalczyć o siebie, uchwycić istotę własnych myśli, poddać się determinacji w odkrywaniu siebie na nowo. Wiele zrozumienia tego, co najbardziej istotne w życiu, znalezienia pasji, która niekoniecznie ma coś wspólnego z karierą i pieniędzmi. Ona z charakterystycznym kobiecym rysem, wpychania pod wodę własnego życia i utrzymywania się na powierzchni. On wątpiący we własne możliwości, z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości, pozostający w młodzieńczych pragnieniach. Odkrywają jak bardzo można czegoś potrzebować, nawet jeśli przez lata się tego nie docenia. Uczą się jak radzić sobie z własnym strachem, przejść dalej mimo tego, że błędne decyzje mszczą się na człowieku do końca życia, jak uświadomić sobie, że wolność wcale nie wygląda tak, jak sobie wyobrażali, że słowa mają wielką moc i trzeba się z nimi bardzo ostrożnie obchodzić, bo inaczej mogą dokonać ogromnych zniszczeń.

Pisarka dzieli powieść na pory roku, naturalnie podporządkowane kręgowi egzystencji, z jesienią wyczuwającą prąd życia, zimą przeznaczoną na poznawanie siebie, wiosną z powabem odległego, latem dającym szanse na spełnianie marzeń. Jednak lato to przestrzeń do wypełnienia przez odbiorcę. Po poznaniu doświadczeń kluczowych postaci, przeniesienia różnorodnych odczuć i refleksji do własnego życia, przełożenia w czyn tego, co nieustannie odkładane na później, a co daje prawdziwą wolność i szczęście. Wiele emocji, wulkanicznych wybuchów pragnień, zbliżenia z bohaterami, skłania do przypomnienia o własnych marzeniach, dostrzeżenia relacji z bliskimi, gromadzenia zaufania do samego siebie. Co do wątpliwości czytelniczych, z jednej strony wiem, że wiele kobiet znajdowało, znajduje i będzie się znajdować w sytuacji czterdziestopięcioletniej gospodyni domowej, z drugiej czy Elizabeth nie reaguje z przesadą i z pozycji egoisty? A może właśnie odwaga do przyznania prawa zdrowego egoizmu, zwłaszcza po latach pracy dla innych, jest czymś potwierdzającym cenność własnego życia i siłę charakteru? Przejaskrawione barwy fabuły i schematyczność męskich zachowań nie pozwalają w pełni uwierzyć w historię, jednakże nie bagatelizuję rozterek ani żony ani męża. Zakończenie nie tyle rozczarowuje, co obniża satysfakcję czytelniczą, widzę w wyobraźni inną finałową odsłonę.

(zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 406 stron, premiera 12.08.2020 (2002)
tłumaczenie Bożena Krzyżanowska
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

wtorek, 5 sierpnia 2025

SZOPKA

ZOŚKA PAPUŻANKA

„Choćbyśmy chcieli zmylić instynkt, pójdziemy udeptanymi ścieżkami.”

Książka, która wywołała mieszane odczucia. Z jednej strony bardzo, ale to bardzo, spodobał mi się styl narracji, jakże oryginalny, niepowtarzalny, przemawiający do wyobraźni, zmuszający czytelnika do uwagi, pozostawiający pole do dopowiedzeń i uzupełnień. Nie potrafię oddać tego, jak zgrabnie i mocno styczny z prawdziwą odsłoną życia, a jednak plastyczny w wydźwięku. Nie wiem, czy kolejna książka napisana w podobnym stylu też by mi się tak spodobała, czy nie czułabym się w jakiś sposób już wcześniej nasycona, przypuszczam, że wszystko zależałoby od wiodącej tematyki i klimatu. 

Z drugiej strony zupełnie nie potrafiłam wciągnąć się w zakres tematyczny powieści. Wypaczonego życia zwykłych ludzi, zaklętego koła pokoleniowego powielania błędów, narzuconych schematów środowiskowych, kiedy ktoś, kto powinien być bliski, staje się kimś całkowicie obcym w sercu. A przecież nie można było nie dostrzec pragnienia wyjścia poza samotność pomimo bliskości innych, prób podchwytywania wolności według własnych zasad, przymiarek do tego, kim tak naprawdę chciałoby się być. Jakże smutne i gorzkie życie potrafią niektórzy wieść, ale czy nie każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, nie nabiera przekonania, że nie bierze dostatecznej odpowiedzialności za swój los, za mało się stara, aby coś zmienić, naprawić błędy, podążyć inną ścieżką, wyrwać się spod skrzydeł schematów? „Szopka” omawiana była podczas spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece przy Zielonej w Łodzi. Sama raczej bym po nią nie sięgnęła bez propozycji odbycia podróży czytelniczej, ale właśnie dzięki DKK miałam okazję poznać coś nowego, co mnie zaskoczyło i zaintrygowało narracyjnie.

4/6 – warto przeczytać
literatura współczesna, 208 stron, premiera 15.10.2014 (2012)
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 25 maja 2025

PALĄCA OBSESJA

MIKE OMER

SPRAWA ABBY MULLEN tom 3

„Im dłużej żyje się z żalem, tym lepiej się go poznaje.”

Trzeci i ostatni tom serii uprzyjemnił mi wieczór, dostarczył dawkę emocji o charakterze thrillera, trzymał w lekkiej niepewności. Tym, co najbardziej mi się spodobało to wejście w psychologiczne podstawy funkcjonowania sekty i portret jej założyciela. Mroczna przeszłość, wręcz koszmarna, nowojorskiej negocjatorki w znaczącym stopniu obciążała teraźniejszość. Abby nie zamierzała udać się w sferę zapomnienia i poczucia winy, lecz skierowała wszystkie siły, aby udowodnić winę stręczyciela ludzkich dusz, dotrzeć do miejsca jego pobytu, złapać go na gorącym uczynku i ocalić wielu ludzi. Prowadzone przez nią śledztwo należało do złożonych.

Ostatnia odsłona trylogii obrała mocno sensacyjny kierunek, wiele się działo, incydenty szybko po sobie następowały. Szkoda, że Mike Omer za dużo zdradzał czytelnikowi, bawiłabym się lepiej, gdybym pewnych faktów nie poznawała tak od razu. Tym niemniej zgrabnie odmalował żywioł ognia szalejący w ludzkiej psychice, ból, który mu zwykle towarzyszy, pozornie oczyszczającą atmosferę, w jaką może wpaść fanatyk religijny na widok płomieni. W powieści nie brakowało kryminalnych nut, trzeba przyznać, że o ciężkim kalibrze. Z chęcią sięgnę po inne książki tego autora, drugi („Fałszywe intencje”) i trzeci tom przybliżanej serii nie zdobyły u mnie najwyższej noty, ale pierwszy („Zgubny wpływ”) się do niej zbliżył, a to wzbudziło moją ciekawość.

4/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 460 stron, premiera 15.05.2024 (2022), tłumaczenie Rober Ginalski
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 17 maja 2025

FAŁSZYWE INTENCJE

MIKE OMER

TAJEMNICE ABBY MULLEN tom 2

„Czasami pytania są ważniejsze niż odpowiedzi.”

Bardzo podobał mi się pierwszy tom „Zgubny wpływ”, zaczytywałam się z niecierpliwością. Niestety, drugi okazał się mniej wciągający, dobrze rozpisany i przedstawiony, a jednak nie wywoływał tak silnych emocji, jak poprzednik. Wszystko układało się w zgodzie z klimatem sensacji, kryminalnymi nutami i thrillerowskim sznytem, lecz nie bawiłam się tak, jak na to liczyłam. Niektóre elementy scenariusza zdarzeń wydawały się zbyt naciągane, jakby przeoczono możliwości logicznych rozwiązań sytuacji. Trudne do uwierzenia, zwłaszcza w odsłonie zbiegów okoliczności. Postaci, w tym kluczowa, przybierały za mało wyraziste formy. Styk życia osobistego i zawodowego porucznik nowojorskiej policji nie przekonywał, trudno było dać posłuch jego brzmieniu. 

Dlaczego wystawiłam powieści dobrą ocenę skoro miałam kilka zarzutów? Przede wszystkim intrygująco rozpisany aspekt zwolenników teorii spiskowych. Pozornie fantazja literacka, a jednak mocno trzymająca się prawdziwych obserwacji. To, co działo się w szkole, nie brzmiało zbyt wiarygodnie, lecz to, co skrywało się w internetowej przestrzeni forum już jak najbardziej tak. Mike Omer znakomicie naświetlił psychologiczne mechanizmy zachowań w tylko pozornie dającej anonimowość warstwie społecznej komunikacji social mediów. Podobał mi się krąg tajemnic krążących wokół negocjatorki. Wątek przeszłości sprzed trzydziestu lat frapująco rozwijał się z tomu na tom. Narracja przyjemna i przyjazna, gładko prowadziła po akcji pełnej mrocznych incydentów i spektakularnych efektów. Fabuła niosła silnymi emocjami bohaterów.

4/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 492 strony, premiera 30.11.2023 (2022), tłumaczenie Robert Ginalski
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 16 maja 2025

ZGUBNY WPŁYW

MIKE OMER

TAJEMNICE ABBY MULLEN tom 1

„Czy w dzisiejszej epoce mediów społecznościowych o kimkolwiek można powiedzieć, że jest obcy?”

Pierwszy tom zapowiada ciekawą przygodę z tą serią. Wiele się dzieje, frapująca kluczowa postać, tajemnice z przeszłości. Mike Omer potrafi przykuć uwagę czytelnika, wciągnąć w fabułę, nadać scenariuszowi zdarzeń atrakcyjną niepewność i wciągającą niewiadomą. Kryminalny rys, sensacyjne motywy, thrillerowski klimat, wszystko zgrabnie łączy się ze sobą i podkręca akcję. 

Abby Mullen porucznik nowojorskiej policji, negocjatorka specjalizująca się w uwalnianiu zakładników, mocno zainteresowana działalnością sekt, włącza się w śledztwo dotyczące porwania dziecka w biały dzień, na ulicy w środku miasta. Sprawa okazuje się zagmatwana i pełna mrocznych niespodzianek. Autor zachęcająco rozwija portret głównej bohaterki, jej relacje z nastoletnią córką, wchodzenie przeszłości z brudnymi butami do teraźniejszości. Wplata w wątki aspekt mediów społecznościowych, rezygnacji na własne życzenie i postępowanie z zachowania prywatności. Z entuzjazmem zabieram się za drugi tom trylogii, liczę na równie wielkie emocje. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Pajęcza sieć" innej serii tego autora ("Glenmore Park").

5/6 – koniecznie przeczytaj
thriller, 570 stron, premiera 26.04.2023, tłumaczenie Robert Ginalski
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 12 kwietnia 2025

BIBLIOTEKA CIENI

MIKKEL BIRKEGAARD

„Nie słowa są ważne, tylko energia i wywołane przez tekst uczucia.”

Sympatyczna sensacja, mocne książkowe klimatyczne umocowanie, atrakcyjna szata paranormalności, różnorodność bohaterów. Spora przewidywalność biegu zdarzeń, jednak łatwo wciągnąć się w fabułę i niecierpliwie wyczekiwać kolejnych rozdziałów. Kluczowa postać stosunkowo słabo scharakteryzowana, lecz szybko obdarza się ją sympatią i chętnie śledzi prywatne śledztwo przez nią prowadzone. Kilka niekonsekwencji w konstruowaniu akcji nie rzutuje znacząco na pozytywny odbiór przygody czytelniczej. 

Tajemnice Kopenhaskiego Towarzystwa Bibliofilskiego stwarzają ciekawą otoczkę niepewności. Intrygę podsycają śmiertelne zbiegi okoliczności. Gwałtowne zmiany w życiu Jona Campelliego, adwokata w przełomowym punkcie kariery, pociągają za sobą ogromne ryzyko. Trzeba szybko przeciwstawić się złu, jednakże jego tożsamość długo pozostaje nieznana. „Biblioteka cieni” przyjemnie wypełnia czas, zwłaszcza miłośnicy starych książek i ich sekretów mile przywitają elementy szczególnej mocy i naładowania. Powieść reprezentuje mile widziany klasyczny styl sensacji bazującej na odkrywaniu tajemnic, konfrontowaniu się ze złem, wykorzystywaniu mistyki.

4/6 – warto przeczytać
sensacja, 430 stron, premiera 12.01.2011 (2007), tłumaczenie Bogusława Sochańska
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 11 lutego 2022

MIASTO OKIEN

ROBERT POBI

LUCAS PAGE tom 1

"Zdał sobie sprawę, że woli odkrywać tajemnice kosmosu, gdyż są prostsze niż dramaty, które bezustannie rozgrywają się w teatrze ludzkiej duszy."

Pierwszy tom fantastycznie poradził sobie z wprowadzeniem w serię kryminalną. Zgrabnie zapleciona intryga. Wciągała ciekawym pomysłem i atrakcyjnym przedstawieniem. Mocna i szybka sensacja. Bogactwo incydentów na ścieżce kulminacji i w kluczowych fazach. Frapująco nakładały się, co podnosiło walor przyjemnego ryzyka. Dopiero pod koniec powieść wytraciła na intensywności i zaskakiwaniu, ale rozwiązania wątków do tego upoważniały. Podskórnie czułam, że za morderstwami funkcjonariuszy organów ścigania może kryć się coś na kształt tego, co zaproponował Robert Pobi, ale niemal do końca trzymał w niepewności potwierdzenia wysuwanych przypuszczeń.

Główny bohater przekonywał. Nieszablonowy portret, dramatyczna przeszłość, ciekawy sposób radzenia sobie w życiu. Przemówił, ukazał się z wyrazistej strony, zachęcił do towarzyszeniu w niecodziennych przygodach. Trzeba przyznać, że wiele zwaliło mu się na głowę, wiele oczekiwań wobec niego wysunięto, do wielu drastycznych zmian doszło. Plus za to, że nie był idealną osobowością, miał fizyczne i psychiczne skazy. Szorstki sposób traktowania ludzi miał głębokie uzasadnienie. Życiowa misja rekompensowała wady w zwykłej codzienności i relacji z bliskim. Brakowało mu nieco konsekwencji w wypowiedziach, jednak złożyłam to na karb nieufności i podejrzeń wobec współpracowników, oraz stylu bycia przydzielonej mu partnerki.

Doktor Lucas Page. Obecnie pracownik Uniwersytetu Columbia, wykładowca teorii symulacji i kosmosu, autor bestsellerowych książek naukowych. Kiedyś agent FBI i ceniony geometryczny profiler. Dziesięć lat temu uległ tragicznemu wypadkowi, konsekwencje na zawsze odmieniły jakość życia Lucasa. Wydawało się, że ostatecznie pożegnał się ze służbą w agencji rządowej. Jednak oszałamiająco precyzyjny snajper zestrzeliwuje byłego partnera Page'a i FBI zgłasza się do Lucasa, aby pomimo waśni i wzajemnych pretensji, określił, skąd padł strzał. Niezwykły sposób myślenia Lucasa, ostra wrażliwość przestrzenna, jest czymś wyjątkowym i unikalnym. Przydaje się nie tylko w sprawie śledztwa wokół likwidacji Douga Hartke i przypadkowej śmierci młodej dziewczyny. Rekordowa zimna aura Nowego Jorku nie sprzyja szukaniu wskazówek i dowodów, a w mieście okien nie ma nic gorszego niż ściganie człowieka z karabinem. Snajper rozkręca się, udowadnia perfekcyjne opanowanie broni, prowadzenia kul do celu, biegłość w dokonywaniu zwinnych manewrów uników i adaptacji do zmiennej topografii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 428 stron, premiera 26.01.2022 (2019), tłumaczenie Bohdan Maliborski
Książkę "Miasto okien" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

wtorek, 12 października 2021

PAJĘCZA SIEĆ

[PRZEDPREMIEROWO]

MIKE OMER

GLENMORE PARK tom 1

"Próbowała coś z tego zrozumieć. Kim jest ten człowiek. Czego od niej chce?"

Pierwsze spotkanie z twórczością autora. Wcześniej ominęła mnie przyjemność zapoznania się z cyklem o Zoe Bentley, czego bardzo żałuję. Właśnie postać psycholog sądowej pokazała się i w nowym cyklu o Glenmore Park, miejscowości w Massachusetts, trzydzieści kilometrów na północ od Bostonu. Żałuję, ponieważ Mike Omer potrafił przykuć uwagę, miał ostry pazur budowania napięcia, swobodnie żonglował uwagą i zaangażowaniem czytelnika, wprowadził do fabuły wiele elementów thrillera, kryminału i nasyconej dynamizmem sensacji. "Pajęcza sieć" bardzo mi się spodobała, rewelacyjnie się bawiłam. Ciekawiło rozwiązywanie złożonej zagadki kryminalnej, wiele się działo. Wciągnęłam się w mocne uderzenia akcji, nie brakowało nagłych zwrotów. Ochoczo poznawałam przekonująco odmalowanych bohaterów, każdy wnosił coś szczególnego do scenariusza zdarzeń i klimatu powieści.

Zachowanie śledczego Mitchella Lonnie wydawało się przejaskrawione, ale trzydziestolatek miał prawo zachowywać się właśnie w ten sposób. Emocjonalnie nie nadążał za nadmiarem tego, co się wokół niego kręciło w bolesnych i niebezpiecznych rytmach. Mitchella atrakcyjnie skontrastowano z policyjnym partnerem, Jacobem Cooperem. Starszy o ćwierć wieku więcej widział i doświadczył w wykonywanym zawodzie, uchodził za najbystrzejszego lokalnego śledczego w historii. Zestawienie biegłej znajomości zdobyczy technologicznych, niecierpliwości i porywczości, z umiejętnością profesjonalnego przesłuchiwania podejrzanych, bystrością i instynktem, wypadło na korzyść dla obu stron. Przyciągająco jawił się portret siostry Mitchella. Tanessa od kilku tygodni była policjantką a już wykazała się odwagą, sprytem i determinacją. Trzy powyższe postaci uczestniczyły w śledztwie w sprawie Posłańca Śmierci, mordercy młodych i pięknych kobiet. Starannie obserwował ofiary, opracowywał plan działania i przystępował do realizacji, uprzednio jednak informował wypatrzone osoby, w jaki sposób odbierze im życie.

Miałam drobną uwagę, że zabrakło głębi w motywach przestępcy, odkryta prawda o przeszłości niosła potencjał, może gdyby Omer zintensyfikował obserwację i analizę Zoe Bentley przy sporządzaniu portretu szaleńca, intryga byłaby silniej podkręcona. Jednakże, autor zdecydował się podążyć tropem większej realności, a to też miało urok i uzasadnienie. Trzeba przyznać, że nie oszczędzał liczebnie ofiar, zaczął powieść od mocnego uderzenia, chociaż nieco zdartej płyty, kobiety biegającej samotnie o poranku w pustym parku i grożącego jej bezpośredniego niebezpieczeństwa, sukcesywnie dokładał nowe makabryczne okoliczności, ale i przyszykował niezłą pulę zatrważających incydentów na zakończenie. Swobodnie obracałam się w thrillerze, jeśli uwierały mnie, to drobnostki, nie rzutowały w zasadniczy sposób na pozytywny odbiór całości. Niecierpliwie wyczekiwać będę kolejnej odsłony serii, a i poprzednią chętnie nadgonię.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 378 stron, premiera 13.10.2021 (2016), tłumaczenie Robert Ginalski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl