sobota, 8 sierpnia 2026
ZAPOMNIANY PERGAMIN
„Strach jest złym doradcą.”
Sympatycznie relaksująca powieść. Łączy wiele elementów z różnych gatunków literackich. Nie brakuje kryminalnej intrygi, tajemnicy sprzed wielu wieków, sensacyjnych zwrotów akcji, odwołań do różnych gałęzi sztuki, historycznego rysu i religijnego tła. Narracja przyjemna, szybko przebiega się po stronach. Bohaterowie ciekawie sportretowani, chociaż nie spodziewajcie się solidnych podstaw psychologicznych. Nie brakuje licznych zmian w scenariuszach ich losów. Wątki ciekawie łączą się, powstaje wrażenie lekkości fabuły i trafionego tempa akcji. Wydarza się wiele rzeczy, pozornie nie wiążą się ze sobą, jednak pozostają w określonym związku. Incydenty fałszywie podobne do siebie, ale kiedy bliżej się przyjrzeć ujawniają się różnice. Rozczarowujące zakończenie, jednak innym może się spodobać. Czy faktycznie wiedza jest wrogiem wiary? Jak zbrodnia w klasztorze Monte Cassino sprzed pięciuset lat może wywoływać zatrważające skutki? Pierwsze spotkanie z twórczością Philippa Vandenberga zaliczam do wystarczająco dobrze skonstruowanych i podanych, akurat na wakacyjny relaks, zaraz sięgnę po kolejną książkę pisarza.
4/6 – warto przeczytać
sensacja, 524 strony, premiera 01.01.2007 (2006), tłumaczenie Sława Lisiecka
Książka wypożyczona z biblioteki.
poniedziałek, 27 lipca 2026
LATO TAJEMNIC
TESS GERRITSEN
„Lampart nie zrzuca cętek.”
Lekka przygoda na wakacyjne zaczytanie lub wysłuchanie, co prawda wiele w niej kryminalnych nut, sensacyjnych elementów i thrillerowskiej atmosfery, jednak nie była to mocno angażująca lektura. Pierwszy tom serii („Wybrzeże szpiegów”) wywoła we mnie więcej emocji i chęci podążania za intrygą, ale drugi też miał swój urok. Wprowadzał letnią atmosferę podszytą sytuacyjnym humorem, zwłaszcza w odsłonie dialogów. Kontynuacja pomysłu z udziałem w akcji byłych szpiegów CIA należała do udanych, co nie znaczy, że nie przeszkadzały infantylne zachowania bohaterów. Relaks przy książce uzależniony był zatem od urlopowego nastawienia, bez większych oczekiwań, za to z wpasowaniem w plażowanie i hamakowanie.
Śledztwo w sprawie zaginięcia nastolatki przybierało łatwe do rozszyfrowania i przewidzenia kierunki, mimo że wzbogacono je o przeszłość z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Tym niemniej, sympatycznie patrzyło się na stopniowe odkrywanie tajemnic, wiele niewiadomych konkurowało o prym w ujawnianiu prawdy, zaś komendantka policji Jo Thibodeau musiała radzić sobie z wpływową rodziną i wścibskimi emerytami, oraz kwestionować wszystko i wszystkich. Inne książki Tess Gerritsen zaprezentowane na Bookendorfinie to: „Śladem zbrodni”, "Sekret, którego nie zdradzę", "Wysłuchaj mnie", "Studentka", "Ścigana", "Z zimną krwią", "Prawo krwi", "Kształt nocy", "Osaczona", "Czarna loteria", "Bez odwrotu", "Telefon o północy", "Igrając z ogniem", sprawdźcie, które gwarantują gorączkowe poznawanie.
3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, premiera 26.03.2025
tłumaczenie Jan Kraśko, lektor Maciej Kowalik
audiobook, 8 godzin i 10 minut
czwartek, 12 marca 2026
ALGORYTM
[PRZEDPREMIEROWO]
AI-GENT MROCZNE KODY tom 1
W.P. RDZANEK
"Nigdy nie ufać we wszystko, co się widzi.”
Udany debiut, pomimo kilku zastrzeżeń, przekonująco poprowadzony klimat tajnych akcji, służb wywiadowczych, agencyjnych misji i tajemniczych procedur. Ukończyłam cybernetykę ćwierć wieku temu i przez jakiś czas zajmowałam się sieciami neuronowymi, do dziś z zainteresowaniem przyglądam się pracom nad sztuczną inteligencją, z nostalgią i sympatią wkraczam czasami do świata programowania, nawet jeśli krytycznym okiem i w literackim wydaniu. Intryga w „Algorytmie” opierała się na szpiegowskiej grze z wieloma uczestnikami, nietypowym transferem tajnych i newralgicznych danych, zaginięciem kluczowego naukowca. Łączyła koszmar wycieku państwowych tajemnic z orwellowskimi akcentami i fantastycznonaukową aurą filmu o raporcie mniejszości. Zaangażowałam się w śledzenie akcji.
W.P. Rdzanek prezentował przyjazny styl narracji, równowagę między opisami i dialogami, harmonię w łączeniu wątków. Ciekawie zmiksował elementy fabuły, widać było wyraźny pomysł na frapujący scenariusz zdarzeń. Co prawda, kilka incydentów wymykało się realności, sprawiały wrażenie naciąganych, wchodziły w korzystne sploty okoliczności, lecz wciągająco uruchamiały spiralę morderstw, porwań i pomówień. Przykładowo, bohaterowie zbyt szybko nawiązywali familiarne relacje, co podchodziło nieco pod sztuczność, ale miało uzasadnienie z perspektywy podtrzymywania logiki fabuły. Niektóre zachowania Joanny mocno weszły w egzaltację, chociaż rozumiałam ogarniający ją strach i panikę. Nie przekonała pochopność decyzji wypadu poza stolicę, jednak zmianę krajobrazu przyjęłam jako plus. Zdarzyły się drobne powtórzenia, jak wynajmu pomieszczeń na terenie koreańskiej ambasady. Czułam lekki niedosyt mocniejszego rytmu akcji, miała tendencję do spowalniania, ale nie obywało się to w sposób uniemożliwiający pozytywny odbiór przygody czytelniczej. Pierwszy tom zapowiedział wartą uwzględnienia w planach sensację szpiegowską. Chętnie wezmę się za kolejne odsłony trylogii, zwłaszcza jak dalej będzie wkraczała w tematykę AI, bezpośrednich zastosowań i pośrednich konsekwencji.
4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 350 stron, premiera 24.03.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.
wtorek, 10 marca 2026
KOLEKCJONER
DANIEL SILVA
„Najgorsze okropieństwa w historii ludzkości często popełniano nie z oddania się Złemu, tylko z wiary w Boga”.
Kontynuuję wypełnianie znajomości z licznymi tomami serii. Można po nich dowolnie skakać, gdyż każdy stanowi osobną część, mimo że zespolone wątkami obyczajowymi krążącymi wokół głównego bohatera, czyli Gabriela Allona. Dwudziesta trzecia odsłona odkrywa przed czytelnikiem wenecki klimat, i na szczęście, mniej w niej izraelskich wstawek, a zaglądania w różne europejskie rejony. Autor włącza do tła fabuły akcenty nawiązujące do inwazji Rosji na Ukrainę, bestialstwo putinowskich mordów, ambicji oligarchów na pieniądze i władzę. Mam lekki dyskomfort związany z realnymi działaniami Izraela w Palestynie i Iranie, skomplikowane relacje, czy uzasadnione inwazje?
"Kolekcjoner" wprowadza do przestępczego świata, kradzieży i nielegalnego handlu dziełami sztuki, amalfitańskiego morderstwa biznesmena, pogoni za cennym dziedzictwem kultury, szpiegowskiej aktywności. Wątki zgrabnie i przekonująco łączą się, wiele się dzieje w wartkim tempie, na wierzch wypływają fakty z przeszłości powiązane z włoską mafią. Gabriel Allon, światowej sławy konserwator sztuki, były agent i szef izraelskiej tajnej służby wywiadowczej, niegdyś anioł śmierci, powraca do szpiegowskiego świata na czas wyjątkowej misji. W nowe wyzwanie zaangażowana zostaje piękna kobieta, wyjątkowo zdolna i przebiegła złodziejka. Powieść szybko się czyta, ciekawie angażuje, spora dawka adrenaliny w sensacyjnych barwach. Zerknij na poprzednie odsłony serii przedstawione na Bookendorfinie: „Upadły anioł", „Śmierć w Kornwalii", „Portret nieznanej kobiety”, "Angielski szpieg", "Czarna wdowa", "Dom szpiegów", "Inna kobieta", "Nowa dziewczyna", "Zakon", "Wiolonczelistka".
5/6 – koniecznie przeczytaj
powieść szpiegowska, sensacja, 392 strony, premiera 08.11.2025, tłumaczenie Robert Ginalski
Książka wypożyczona z biblioteki.
środa, 25 lutego 2026
UPADŁY ANIOŁ
JAVIER SIERRA
"Dostatecznie zaawansowana technologia nie różni się od magii.”
Arthur C. Clarke
Powieść napisana w stylu, który bardzo lubię. Chętnie relaksuję się w klimatach sensacji podszytej historią i spiskiem. Javier sierra zaproponował czytelnikowi gęstą mieszankę faktów historycznych, legend, wierzeń i fantastyki. Nie zabrakło tajemniczych odkryć archeologicznych, tajnej grupy religijnej, mitologicznych nawiązań i religijnych świadectw. Doceniłam fantazję w tworzeniu bazy merytorycznej pod fabułę, w postaci spiskowej teorii dziejów, atrakcyjnego uszczegółowienia i ciekawej interpretacji. Jednak elementów tych nie udało się rozprzestrzenić w zgrabny sposób z pozostałą otoczką powieści. Wyczuwałam sztuczność w łączeniu z akcją w sensacyjnym rytmie. Poszczególne składniki scenariusza zdarzeń nie mieszały się na tyle frapująco i udanie, by odczuwać niepewność co do losów postaci, odgrywanych przez nich ról i wypełnianych różnorodnych misji.
Owszem, niekiedy sceny potrafiły zaskoczyć wydźwiękiem w odbiorze, co tak naprawdę się działo, jednak mało to wszystko było przekonujące i trzymające w napięciu. Zastrzeżenia miałam do płaskiego i powierzchownego portretowania bohaterów, blado się prezentowali, często wypadali z powierzonych ról poprzez głęboką naiwność i słaby profesjonalizm. Finałowa odsłona powieści to totalny odlot w fantastykę, ale mogła się spodobać. Pierwsze spotkanie z twórczością pisarza zaliczam do średnio udanych. „Upadły anioł” sympatycznie zapełnił wieczór czytelniczy, nieco podgrzał atmosferę tajemnic sięgających pradziejów, pradawnych inwokacji, magicznych właściwości przedmiotów, wyjątkowych umiejętności wybrańców, ale liczyłam na mocniejsze wrażenia i mniejszy schematyzm. A wszystko zaczęło się od porwania naukowca i strzelaniny w hiszpańskiej katedrze. Włączyły się w to osobliwe kamienne siły, pozaziemskie pochodzenie promieniowania, fragmenty wiedzy dostępne jedynie dla wybrańców i magiczne uzasadnienia egzystencji. Osobliwa kombinacja najnowszej technologii, starożytnej wiedzy i średniowiecznej magii potwierdziła, że aby zrozumieć koniec, trzeba najpierw pojąć początek.
4/6 – warto przeczytać
sensacja, 446 stron, premiera 13.05.2013 (2011), tłumaczenie Bożena Sęk
Książka wypożyczona z biblioteki.
środa, 18 lutego 2026
RYSIE PAZURY
KARIN SMIRNOFF
„Zawsze istnieje jakaś alternatywna prawda.”
Dobra przygoda czytelnicza, wkręca w scenariusz zdarzeń, wciąga w klimat niepewności, a jednak nie zachwyciłam się. Niezbyt przypadła mi do gustu narracja, lekko rwana, z osobliwymi wtrąceniami. A przecież poprzedni tom serii, również napisany przez Karin Smirnoff („Krzyk orła”) nie wywołał takich odczuć w stylistyce. Fabuła prowadzona z kilku ujęć, co na plus dla powieści, zaś na minus duże nieprawdopodobieństwo incydentów, nie tyle ich okoliczności, co wiarygodności przeżycia.
Kluczowe postaci serii jakby były już zmęczone odkrywaniem prawdy, spiskowych zależności i walką o przetrwanie. „Rysie pazury” miało dla mnie znaczenie z ujęcia kontynuowania serii, jednakże wydaje się, że powinna szybko zmierzać ku końcowi, gdyż wyczerpała się konwencja i pomysły, które mogłyby jeszcze udźwignąć oczekiwania miłośników „Millennium”. Zastanawiałam się, czy tytuł byłby atrakcyjny dla osób, które nie znają poprzedników, i doszłam do wniosku, że nie. Trzeba poznać poprzednie tomy, by wyczuć, o co chodzi w zachowaniach, postawach i osobowościach bohaterów. Ciekawie spędziłam wieczór z książką, w intrygującym nastroju, lecz liczyłam na mocniejszą rozrywkę w barwach sensacji. Zerknij na wrażenia ze wcześniejszych spotkań z serią ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”, "Mężczyzna, który gonił swój cień", "Ta, która musi umrzeć", "Krzyk orła"), przedstawione na Bookendorfinie.
4/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller kryminalny, 400 stron, premiera 29.10.2025 (2024), tłumaczenie Inga Sawicka
Książka wypożyczona z biblioteki.
sobota, 14 lutego 2026
MĘŻCZYZNA, KTÓRY GONIŁ SWÓJ CIEŃ
MILLENNIUM tom 5
DAVID LAGERCRANTZ
„Prawda często jest trochę niespodziewana, a nawet nielogiczna, bo my, ludzie, nie jesteśmy do końca racjonalni.”
Kontynuuję
przygodę z serią z udziałem dziennikarza Mikaela Blomkvista i hakerki
Lisbeth Salander. Silne wrażenia czytelnicze, trzymają w napięciu,
skłaniają do szybkiego odwracania stron w pogoni za rozbudowaną akcją.
David Lagercrantz i w piątym tomie dał radę utrzymać wysoki poziom,
chociaż pozostawił z niedosytem tajemniczej otoczki krążącej
wokół dzieciństwa Lisbeth. Wkradła się delikatna przewidywalność i zbyt
szybkie ujawnianie kart prawdy. Wygórowane oczekiwanie,
spowodowane bardzo wysoką oceną poprzednich odsłon, może nastawiać
odrobinę mniej sprawiedliwie. Tym niemniej, jestem bardzo przychylna
serii, a „Mężczyzna, który gonił swój cień” szalenie sympatycznie
wciągał, dawał ponieść się fantazji, a jednocześnie zwracał uwagę na
problemy w świecie naukowym, społecznym i dziennikarskim, wynikające z ludzkiego mroku.
Mocna sensacja objawiała się w
systemie więziennictwa, trudno było uwierzyć w przebieg zdarzeń, jednak tak
frapująco podkręconych, że cechę tę brałam za dobrą monetę dla fabuły. Intryga swobodnie
niosła, postaci dostosowały się do oczekiwań, klimat mega zachęcał.
Lisbeth miała podejrzenie, że jej dzieciństwo miało jakiś zasadniczy
element, który trudno ogarnąć i zrozumieć. Kobieta najpierw musiała ustalić
prawdę, by dotrzeć do sedna i ewentualnie móc się mścić. Mikael pracował nad nowym sensacyjnym
artykułem, piętnującym patologię zachowań, i nie zdawał sobie sprawy, na
jak wielkie niebezpieczeństwo narażał się. Pojawiły się nowe postaci wiele
wnoszące do scenariusza. Obecność komisarza Jana Bublanskiego wywoływała uśmiech. Co charakterystyczne dla serii, zagłębiałam się w przybliżany rodzaj zaburzeń – hiperakuzję i parakuzję. Zerknij na
wrażenia ze spotkań z poprzednimi tomami serii ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet",
"Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co
nas nie zabije”) i na inne książki Davida Lagercrantza („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”), przedstawione na Bookendorfinie.
5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 420 stron, premiera 07.09.2017, tłumaczenie Maciej Muszalski
Książka wypożyczona z biblioteki.
piątek, 13 lutego 2026
CO NAS NIE ZABIJE
DAVID LAGERCRANTZ
MILLENNIUM tom 4
„Prawda często jest nieprawdopodobna. To ją nawet wyróżnia.”
Bardzo spodobała mi się twórczość Davida Lagercrantza, książki jego pióra, które dotychczas poznałam, sprawiły wiele przyjemności czytelniczej („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”). Z kolei, po odbyciu przygody czytelniczej z „Co nas nie zabije”, czwartego tomu niesamowitej serii „Millennium” ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął"), stwierdziłam, że wybór pisarza na kontynuatora serii, okazał się strzałem w dziesiątkę. Udało mu się wpasować nie tylko w profile postaci wykreowane przez Stiega Larssona, konsekwencje scenariusza zdarzeń, sensacyjny klimat, ale też w przesłania płynące z fabuły i styl narracji, chociaż w tym ostatnim w naturalny sposób przemyca też coś od siebie. Powieść trzymała w napięciu, nie tak bardzo jak u Larssona, ale na wysokim poziomie. Wiele się działo od strony dziennikarskiego śledztwa, państwowych agencji, informatycznych przełomów, spiskowych teorii, biznesowych zależności, hakerskiej aktywności, osobistej zemsty i bezwzględnych zabójstw.
Okazało się, że można jednocześnie kochać swoją pracę i się jej bać, zwłaszcza jeśli wejdzie się w sferę sztucznej inteligencji, a tym bardziej superinteligencji. Jako, że studiowałam cybernetykę, chętnie wnikałam w zagadnienia sieci neuronowych, entuzjastycznie przyjęłam wstawki o technologicznej osobliwości, hipotetycznym momencie w rozwoju cywilizacji, ogromnym ryzyku dla ludzkości, jeśli nawet nie zagładzie, to kolosalnych zmian gatunku ludzkiego, szykującym się nowym porządku inteligencji i egzystencji. Mogłam śmiało sparafrazować myśl ten, kto nadzoruje naród, w końcu sam znajdzie się pod nadzorem w myśl: ten, kto nadzoruje AI, w końcu sam znajdzie się pod jej nadzorem. Przychylnie przyjęłam pojawienie się postaci z autystycznymi cechami, ejdetyczną pamięcią i ponadprzeciętną umiejętnością dostrzegania szczegółów, owocującymi zadziwiającymi zdolnościami matematycznymi i trójwymiarową perfekcją rysunku. Przedstawienie innej niż zazwyczaj formy wybitnego geniuszu, tym razem z zaburzeniami, mocno ograniczonymi możliwościami poznawczymi, przybliżało do zrozumienia niesamowitych efektów funkcjonowania mózgów sawantów.
5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 504 strony, premiera 27.08.2015, tłumaczenie Maciej Muszalski
Książka wypożyczona z biblioteki.
czwartek, 12 lutego 2026
DZIEWCZYNA, KTÓRA IGRAŁA Z OGNIEM
MILLENNIUM tom 2
STIEG LARSSON
„Tego dnia przestał wyobrażać sobie jej śmierć,
tego dnia zaczął ją planować.”
Dla takich książek jestem w stanie zarwać noc, mega trzymająca w napięciu sensacja, wiele się dzieje, liczne zwroty akcji, zaskakujące obroty spraw. Wszystko w szybkim rytmie zmian scen i odkrywaniu tajemnic. Mocnym atutem powieści są bohaterowie, z wielką precyzją i ostrym pazurem wykreowani, mający w sobie coś, co sprawia, że jestem w stanie uwierzyć w ich istnienie, a przez to chętnie towarzyszę im we fragmentach odsłon losów, z teraźniejszości i przeszłości. Styl pisania Stiega Larssona imponuje drobiazgowością, podkręcaniem intrygi w sposób pozornie niezauważalny, a jednak osiągający znakomity efekt w oczach czytelnika. Zabawa w sensację na wysokim poziomie, bez chwili oddechu, bez zabezpieczeń i gwarancji dla bezpieczeństwa, a nawet życia postaci.
Podoba mi się dopracowanie otoczki szwedzkiej rzeczywistości społecznej, trendów ukazujących cienie polityczne, biznesowe, prawne, kulturowe i dziennikarskie. Wiele z własnych doświadczeń reprezentanta mediów pisarz włączył do serii. Spoglądając na prowadzenie śledztwa, przez policję lub właściciela gazety, czuje się efekt znajomości praktyki i realiów. Z takimi thrillerami szalenie mi po drodze, wygodnie i frapująco. "Dziewczyna, która igrała z ogniem" wciąga i nie pozwala oderwać się od akcji, mocno angażuje w pogoń za faktami i konsekwencjami dawnych czynów. Chociaż wcześniej miałam przyjemność przeżyć tę przygodę czytelniczą, to wciąż znakomicie się przy niej relaksuję. Nawet jeśli pamiętałam wiele ze scenariusza zdarzeń i reakcji bohaterów, i tak skupiam uwagę. W drugim tomie Lisbeth wplątuje się w kosmiczne kłopoty, zaś Mikael próbuje pomóc. Nie zdradzam fabuły, każdy element się liczy, odkrywajcie sami, czy faktycznie nie ma niewinnych, a może to tylko kwestia różnego stopnia odpowiedzialności? Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z pierwszą odsłoną „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, tym bardziej, że serię należy czytać zgodnie z numeracją tomów. Wyobrażam sobie, jaka wspaniała byłaby dalsza twórczość Stiega Larssona, gdyby pisarz wciąż żył.
6/6 – rozkosz czytania
sensacja, thriller kryminalny, 700 stron, premiera 01.07.2010 (2006), tłumaczenie Paulina Rosińska
Książka wypożyczona z biblioteki.
niedziela, 8 lutego 2026
TA, KTÓRA MUSI UMRZEĆ
MILLENNIUM tom 6
DAVID LAGERCRAMTZ
"Podwójni agenci podają się za lojalnych współpracowników, w rzeczywistości zaś służą komuś zupełnie innemu… Zdarza się, że oni sami tego (komu służą) nie wiedzą.”
Niestety, szósty to nie wywołał mocnych wrażeń. Ciekawie się w nim poruszałam, interesowało mnie, jak dalej rozwinie się sytuacja, lecz miałam wrażenie wkradania się pierwszych oznak przeciętności. Mocna sensacja, ale w porównaniu do poprzednich odsłon sporo traciła. Nawet szybki rytm akcji, nasycenie fabuły sensacyjnymi incydentami, tajemnice z przeszłości rzutujące ogromny wpływ na teraźniejszość, nie sprawiły, że czułam dreszcze napięcia i niepewności. Miałam odczucie, że David Lagercrantz skompletował kolejny tom, ale jakby bez przekonania. Już sam fakt, że objętość powieści dużo mniejsza, brakowało wyjątkowo dokładnych opisów, usytuowania szczegółowego kontekstu, jak zdążyłam przyzwyczaić się i docenić w poprzednich tomach. Liczyłam na coś więcej, ale i tak mi się podobało na tyle, by wkręcić się, zwłaszcza ze względu na kryminalne wątki i psychologiczne zawiłości, jednak ze świadomością niskiego prawdopodobieństwa zdarzeń.
Różnorodne scenerie akcji, współczesne sztokholmskie tło, moskiewski rzut oka, oraz zbliżanie się do wydarzeń na Mont Evereście sprzed dekady, tragedii, która rozegrała się w dwa tysiące ósmym roku, owiana dużym ładunkiem zagadkowości. Historia odsłaniała coraz to nowe warstwy, spiskowe zapętlenia, dziennikarskie dochodzenia, fabryki fake newsów, hakerskie wpływy i dowody niezniszczalności pragnienia zemsty. Wszystko zaczęło się od pozornie nic nieznaczącej śmierci pijanego żebraka na ulicy stolicy Szwecji. Mikael Blomkvist stanął przed skrajnie niebezpieczną próbą dociekliwości i wytrwałości, Lisbeth Salander pozostała wierna osobliwym przyzwyczajeniom i postanowieniom, zaś Catrin Lindas, czołowa komentatorka i felietonistka, na chwilę dopuszczona została do uczestnictwa w pierwszym planie. Zerknij na wrażenia ze wcześniejszych spotkań z serią ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet",
"Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”, "Mężczyzna, który gonił swój cień") i na inne książki Davida Lagercrantza („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”), przedstawione na Bookendorfinie.
4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller kryminalny, 412 stron, premiera 22.08.2019, tłumaczenie Inga Sawicka
Książka wypożyczona z biblioteki.
piątek, 6 lutego 2026
ZAMEK Z PIASKU, KTÓRY RUNĄŁ
STIEG LARSSON
„Zemsta jest wielką siłą napędową.”
Kolejna porcja mega fantastycznej sensacji w wykonaniu Stiega Larssona. Poprzednie tomy („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” i „Dziewczyna, która igrała z ogniem”) rewelacyjnie czytało się. Także trzecia odsłona serii wywarła spore wrażenie. Wyjątkowo solidnie umocowana intryga, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, zagadek o kryminalnym podłożu. Mnóstwo pierwszorzędnej zabawy w śledzenie losów postaci, jednych stojących po stronie prawdy i sprawiedliwości, aczkolwiek niekoniecznie prawa, i drugich opowiadających się za mrokiem, zdolnych do czynienia perfidnego zła. Paleta bohaterów przekonująco wykreowana, nie tylko różnorodni i ciekawi, ale również liczni. Nieco straciła na zaskakującym kolorycie kluczowa kobieca postać, ale zrobiła miejsce dla innych kobiet w scenariuszu. Warto notowywać nazwiska i przypisane funkcje, aby nie pogubić się w gąszczu zależności między nimi.
Szybkie tempo akcji, prężne i energiczne, powstało uczucie jazdy po fabule z dużą prędkością, ale jednak można było celebrować szczegóły w opisach scen. „Zamek z piasku, który runął” to przykład mega wciągającej przygody czytelniczej, perfekcyjnie zgranej z poprzednimi odsłonami serii, a przy tym wkręcającej we własną przestrzeń zdarzeń. Drobne zastrzeżenia miałam do przebiegu procesu sądowego, ale został na tyle atrakcyjnie przedstawiony, że stał się jednym z kluczowych motorów napędzających przebieg i rytm scenariusza zdarzeń. Kolejny raz, nie przybliżam tego, co działo się w powieści, aby nie psuć smaku poznawania. Gorąco zachęcam do uwzględnienia trylogii pióra Stiega Larssona w planach czytelniczych. Jeśli lubicie spiski, sensację, thriller, kryminał i ich wyjątkowo udaną mieszankę, to zdecydowanie będzie to dla was satysfakcjonująca przygoda, podkręcająca wyobraźnię i wywołująca ekscytujące przeżycia.
5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 784 strony, premiera 21.10.2009 (2007), tłumaczenie Alicja Roseneau
Książka wypożyczona z biblioteki.
piątek, 9 stycznia 2026
LOBA NEGRA. CZARNA WILCZYCA
ANTONIA SCOTT tom 2
JUAN GÓMEZ-JURADO
"Skazujemy wilka nie ze względu na jego naturę, lecz ze względu na to, jak go postrzegamy.” Farley Mowat
Drugi tom serii thrillerów o Antonii Scott nie przykuł mnie do fotela z niecierpliwością poznawania, gorszy niż pierwszy. Może dlatego, że pomimo odmiennej fabuły, schemat prowadzenia historii nie był już zaskakujący. Tym niemniej, warto podkreślić, że wiele działo się w powieści, a im bardziej się rozwijała, tym głębiej wchodziła w starą dobrą sensację, maksymalny bieg wrzuciła w finałowej odsłonie.
Zagadka kryminalna została zadana już na początku opowieści. Długo stała w tle i pozostawała nierozwiązana. Siedem miesięcy po akcji z pierwszego tomu, odnaleziono zwłoki kobiety w madryckiej rzece Manzanares. Ciało nie podsuwało żadnego tropu, ani odnośnie tożsamości zmarłej, ani okoliczności śmierci. Poznany w pierwszym tomie („Reina Roja. Czerwona Królowa”) osobliwy duet śledczych, aby wywiązać się z powierzonej przez Mentora misji, musiał podążać tropem hiszpańskiej mafii. Odszukać ciężarną kobietę, na którą wydano wyrok i przystąpiono do szybkiego wykonania. W niebezpieczeństwie znalazł się również jej mąż, rosyjski biznesmen.
Niektóre elementy powieści zgrabnie toczyły się, inne nie zachwycały, okazywały się mało przekonujące. Bohaterowie, zwłaszcza Antonia, utracili część blasku, sprytu i zadziorności. Jako funkcjonariusze tajnej europejskiej organizacji, prowadzącej działalność ocierająca się o nielegalność, tym razem wykazywali się niesatysfakcjonującą skutecznością. Czy faktycznie zemsta bierze się z nienawiści, a nienawiść jest czymś namacalnym, czymś, czego można użyć jako broni? Mimo mankamentów, książka przyjemnie wypełniła wieczór czytelniczy, trochę dreszczyku, więcej sensacji, klimat przestępczego świata, walki dobra ze złem, ale wymieszanej goryczą i poczuciem braku końca. Na razie, robię przerwę od serii, by odpocząć od niej, później z większym entuzjazmem podejść do trzeciej odsłony.
4/6 – warto przeczytać
thriller, sensacja, 520 stron, premiera 28.06.2023 (2019)
tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.
piątek, 2 stycznia 2026
REINA ROJA. CZERWONA KRÓLOWA
JUAN GÓMEZ-JURADO
„Życie to tylko rozbłysk między dwiema nieskończonymi ciemnościami.”
Przygoda czytelnicza nie z najwyższej półki, ale z górnych już tak. Wprowadza w przyjemny klimat thrillera, dreszczowca z elementami ciekawie zaprojektowanej sensacji, rozgrywanego w szybkim pulsie akcji. Nietuzinkowa bohaterka to mocny atut powieści. Antonia Scott, z jednej strony obdarzona niezwykłymi umiejętnościami, wyjątkowo wysokim wskaźnikiem inteligencji i doskonałą pamięcią, z drugiej targana poczuciem winy i zadziwiającą biernością wobec otaczającej rzeczywistości. W procesie jej głębokiej izolacji od ludzi zaczyna coś zmieniać się za sprawą skrzyżowania zawodowego losu z Jonem Gutiérrezem, inspektorem policji zawieszonym w obowiązkach z tytułu fałszowania dokumentów, preparowania dowodów, utrudniania śledztwa i nielojalności zawodowej. Autor barwnie i przekonująco oddaje wybrnięcie z nie lada kłopotów.
Po przegranym głośnym procesie medialnym Jon funkcjonuje z wydaje się nieodwracalnie zszarganym wizerunkiem publicznym. Niespodziewanie otrzymuje osobliwą propozycję od Mentora. Wówczas poznaje wyjątkową młodą kobietę, która uratowała dziesiątki osób, choć nie nosi broni i odznaki, z którą przychodzi mu prowadzić zagmatwane nieoficjalne śledztwo. W La Fince, superluksusowym madryckim osiedlu dla milionerów zazdrośnie strzegących prywatności, odnaleziono zwłoki syna prezeski największego banku w Europie. Ciało nastolatka pokazuje, że został zamordowany bez skrupułów i ze szczególnym okrucieństwem. Miejsce pozostawienia zwłok zostaje dziwacznie zainscenizowane. Sprawa ma wiele pomieszanych nici prowadzących na manowce, tylko kilka ku prawdzie. Postaci muszą pamiętać, że kiedy jakaś umowa wydaje się zbyt dobra, żeby mogła być prawdziwa, muszą domyśleć się reszty. Czy udaje się dotrzeć do prawdy i ustalić tożsamość szaleńca? Pierwszy tom zapowiada atrakcyjny i wciągający cykl spotkań, chętnie biorę się za kolejne, kryminalne sekrety z dreszczykiem zaskakują i przyciągają.
4.5/6 – warto przeczytać
thriller, sensacja, 538 stron, premiera 26.04.2023 (2018), tłumaczenie Barbara Bardadyn
Książka wypożyczona z biblioteki.
czwartek, 1 stycznia 2026
MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET
MILLENNIUM tom 1
STIEG LARSSON
„Zawsze znajdą się ludzie skłonni wierzyć w to, co mają do powiedzenia złe języki.”
Pierwsze trzy tomy serii czytałam kilkanaście lat temu, znakomicie wypełniły czas. Sensacja z mocnym naciskiem na thriller to coś, co szalenie mi podchodzi, tym bardziej napisana w tak udanym stylu. Teraz, postanowiłam zapoznać się z całą serią, również tomami napisanymi przez innych autorów, zatem początkowe odsłony, wówczas trylogii, do odświeżenia. Powtórka spotkania z „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, chociaż wiele pamiętałam, okazała się bardzo satysfakcjonująca. Z każdego ujęcia książka robiła bardzo dobre wrażenie. Ciekawy pomysł na fabułę, perfekcyjne przygotowanie intrygi i szerokie spektrum tajemniczości. Akcja trzymała w napięciu akcja, zaś portrety bohaterów atrakcyjnie przekonywały. Powieść charakteryzowała się wyrazistym klimatem narastającego zła i mrocznej odsłony funkcjonowania niejawnej części społeczeństwa.
Nuty obyczajowe zachęcająco wzbogacały scenariusz zdarzeń, dziennikarskie nawiązywały do etyki zawodu, polityczne przypominały coś znajomego z pierwszych stron mediów, bankowe odsłaniały przebiegłe manipulacje, gospodarcze demaskowały wątpliwe interesy. Elementy z prawdziwej rzeczywistości frapująco wtargnęły do tła powieści, entuzjastycznie je przyjmowałam i kojarzyłam z faktami. Kwestie informatyczne straciły na aktualności, komputerowa technologia i oprogramowanie znacząco rozwinęły się od czasu powstania światowego bestsellera. Duet skazanego na więzienie dziennikarza ekonomicznego, demaskującego korupcję w świecie prywatnych przedsiębiorców, i aspołecznej resercherki, z liberalnym podejściem do moralności i zagmatwanym życiorysem, to coś niejednoznacznego i przyciągającego. Ich walka o dobro, rozwojowość śledztwa, wrażenie narastającego niebezpieczeństwa, poszukiwania zaginionej na wyspie w dramatycznych okolicznościach, przed niemal czterema dekadami, młodej dziewczyny z rodziny potentatów przemysłowych, sprawiały, że mocno kibicowałam kontrastowej parze. Zachęcam do sięgnięcia po tytuł, mocna przygoda czytelnicza, trzyma w napięciu, z górnej półki.
6/6 – rozkosz czytania
sensacja, thriller kryminalny, 634 strony, premiera 21.11.2020 (2005)
tłumaczenie Beata Walczak-Larsson
Książka wypożyczona z biblioteki.
wtorek, 16 grudnia 2025
PORA NA ŚMIERĆ
DAVID HEWSON
„To zawsze te małe rzeczy, te, po których się tego nie spodziewasz – to one cię zabijają.”
Niedawno dzieliłam się wrażeniami po spotkaniu z książką Davida Hewsona ("Domek dla lalek"), którego twórczość chcę poznać w jak najszerszym wydaniu. Co prawda, również pierwszy tom, ale innej serii, tym razem o młodym policjancie Nico Costa, potwierdził, że ten typ sensacyjnej przygody czytelniczej szalenie mi odpowiada. Dodatkowym bonusem okazało się miejsce akcji – ukochane przeze mnie Wieczne Miasto. „Pora na śmierć” pozytywnie zaskoczyła bogactwem różnorodnych postaci, wyzwalających mieszane odczucia, zakłócających proces dociekania motywów aktywności seryjnego mordercy, kameleona dowolnie zmieniającego postać i wygląd.
Dwudziestosiedmioletni Costa, fascynujący się obrazami włoskiego malarza Michelangelo Merisi da Caravaggio, biorący udział w maratonach biegowych, z piętnem ojca komunisty, stawiał początki w detektywistycznej pracy. Przydzielono go do wyeksploatowanego zawodowo partnera, starego gliny z nadwagą, Luca Rossi posiadał jednak sporą wiedzę i intuicję. Wyczekiwałam spotkań z ojcem kluczowej postaci, stojącym przed obliczem śmierci, dzielącym się życiowym doświadczeniem i spojrzeniem na świat. Wiele ciekawych spostrzeżeń przypisał mu autor, jednak uniknął gloryfikowania bohatera. Nie myśl, że rodzina to coś w rodzaju magicznej recepty na szczęście. Rodzina może człowieka wyleczyć, ale może go też zabić, jeśli coś pójdzie nie tak. Również atrakcyjna od strony portretu była patolog Teresa Lupo, znacznie ubarwiła powieść. Natomiast, Sara Farnese, uniwersytecka wykładowczyni przedmiotów o początkach chrześcijaństwa, to szalenie niejednoznaczna i trudna w odbiorze bohaterka.
Sporo się działo w fabule, liczne zwroty akcji, nieczyste zagrania ze strony włoskich policyjnych sił i watykańskich celebrytów. Zaczęło się od zamachu w papieskiej bibliotece, makabrycznego odkrycia i odnalezienia zmasakrowanych ciał. Im głębiej wchodziłam w powieść, tym bardziej mierzyłam się ze śmiertelnym fatalizmem, historiami z apokryfów, mrocznymi okolicznościami śmierci wczesnochrześcijańskich męczenników, naturą rzymskiej polityki, ściśle strzeżonymi rodzinnymi tajemnicami, bankową korupcją na wielką skalę. Wkraczałam w koszmar, w którym zasady rządzące zwykłym ludzkim zachowaniem nie liczyły się, zawodziła logika zbrodni przy rozważaniu szczegółów, a to trzymało w narastającym napięciu, wyczekiwaniu kolejnych śladów i dowodów chorej psychiki. Krew męczenników jest nasieniem Kościoła! Narracja przyjazna, chociaż niekiedy brakowało elegancji.
5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, 404 strony, premiera 17.06.2015 (2003), tłumaczenie Karolina Iwaszkiewicz
Książka wypożyczona z biblioteki.
poniedziałek, 1 grudnia 2025
WROCŁAWSKA MADONNA
JOLANTA MARIA KALETA
"Żebyś ty widział, w jakich warunkach te wspaniałe dzieła sztuki wożono tam i z powrotem, jak je składowano i przerzucano z jednego kąta w drugi, aby tylko nie wpadły w ręce tych słowiańskich barbarzyńców.”
Przyjemnie spędziłam czas z „Testamentem Templariuszy”, powieścią kryminalną, która podbiła moje serce malowniczością, plastycznością języka, bogactwem słownictwa, dbałością o szczegóły i ogromną wrażliwością historyczną. Podobała mi się niezwykle intrygująca fabuła w „Riese. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”, doceniłam mnóstwo zaskakujących wydarzeń i przekonująco przedstawione sylwetki bohaterów. „Wrocławska Madonna” również emanował wdziękiem, jednak nie błyszczała tak jasno, jak poprzedniczki. Książka oferowała przewidywalną, chociaż zgrabnie ułożoną, mieszankę kryminalnych nut, sensacyjnych incydentów, tajemnic wojennych, miłosnego wątku i przygody ze sztuką, a wszystko osadzała w realistycznie odmalowanym tle historycznym.
Wrocław w tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku niemal przestał istnieć, gdzieniegdzie tliło się jeszcze życie, odchodzili niemieccy mieszkańcy i przybywali polscy. Bombardowanie i ostrzał, gwałty i morderstwa, bieda i pożary, a w tym chaosie, gęstym dymie i pyle zniszczonych budowli, chwiejne losy „Madonny po Palmami” Łukasza Cranacha Starszego. Ćwierć wieku później, obraz powinien wisieć w prywatnej kaplicy arcybiskupa wrocławskiego, lecz trafiła tam niezbyt udana kopia. Co się stało z oryginałem, jakie przemierzył szlaki, w czyim był posiadaniu, jak go odzyskać? Odpowiedzi na te pytania miał znaleźć czterdziestoletni Marek Wolski, historyk sztuki i przyjaciel duchownego. Sprawa delikatnej materii, nie tylko ze względu na dzieło sztuki, ale także na konflikt między komunistycznym państwem a Kościołem. Wolski uzyskał nową tożsamość w ściśle tajnej operacji, miała mu pomóc w podróży za mocno wytartymi śladami obrazu. Presja czasu rosła, niebezpieczeństwo intensyfikowało się, w środek akcji wkroczyły piękne kobiety. Czy obraz podzielił tragiczne losy wielu innych polskich dzieł? A może sprzyjał mu splot zagmatwanych okoliczności? Jak bardzo fikcja i fakty mieszały się w powieści?
3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, 268 stron, premiera 13.08.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.
wtorek, 28 października 2025
GRAY MAN. BEZ ZAHAMOWAŃ
GRAY MAN tom 3
MARK GREANEY
"Kto walczy z potworami, ten niechaj baczy, by sam nie stał się potworem.” Fryderyk Nietzsche
Przygoda czytelnicza szybko i lekko niesie. Charakteryzuje się ciekawie zawiązaną akcją, sporo się dzieje, od pierwszej do ostatniej strony intryga spektakularnie rozkręca się, a kulminacyjny punkt satysfakcjonuje. Chwytając za książkę trzeba mieć świadomość, że to stara dobra klasyka w klimacie sensacji, z bohaterem, który niejako sam przeciwstawia się złu całego świata. Nie boi się konfrontować z najbardziej mrocznymi i podłymi duszami. Gray Man cechuje się szczególnym pojmowaniem sprawiedliwości, jako płatny zabójca, ścigany międzynarodowym listem gończym, stoi murem za pokrzywdzonymi, na wiele go stać, by zapewnić bezpieczeństwo. Jednocześnie dysponuje najwyższym poziomem sztuk walki z wrogiem, perfekcyjną celnością w strzelaniu, błyskawicznym łapaniu przeciwników w pułapki. Kiedy wydaje się, że jest już na straconej pozycji, że nie ma w zasadzie dla niego ratunku, i tak potrafi się podnieć, nawet jeśli brutalnie torturowany i szantażowany, i zaatakować znienacka.
Gentry jako wieczny tułacz po świecie, uciekający przed dawnym pracodawcą CIA, kartelami narkotykowymi, łowcami głów, szukającymi zemsty byłymi kolegami, i wieloma innymi, zawsze znajduje sposób, aby wywinąć się z opresji a wrogom pokrzyżować szyki i zadać dotkliwe rany. W trzeciej odsłonie serii dochodzi jeszcze kobiecy wątek w lekkiej romantycznej nucie. Czy życie Gray Mana w samotności wymuszone przez ciągłą podejrzliwość wreszcie się skończy? Wraz z kluczową postacią czytelnik obraca się w meksykańskim klimacie, kolumbijskich akcentach, amerykańskim zabarwieniu i holenderskim niuansie. Trzydziestosiedmioletni Court Gentry staje w obronie rodziny zamordowanego majora, z którym wiele przeżył w więziennych warunkach. Czy również teraz okaże się skuteczny, brutalny i wojowniczy? Nie można mu odmówić nieziemskiej odwagi, jednak czy mu jej wystarczy, aby nie tylko efektownie, ale również efektywnie ukończyć misję, przy tak ekstremalnych korupcyjnych siłach adwersarzy? Czy wciąż będzie stał po stronie dobrej mocy? A wszystko zaczyna się od pościgowych wydarzeń z amazońskiej dżungli. Tom można czytać bez znajomości poprzednich, lecz ze stratą kontekstu i wydźwięku scenariusza zdarzeń poprzednich rzutujących na trzeci („Gray Man” i „Gray Man. Na celowniku”).
4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 472 strony, premiera 08.02.2023 (2011), tłumaczenie Karolina Rybicka-Tomala
Książka wypożyczona z biblioteki.
poniedziałek, 27 października 2025
GRAY MAN. NA CELOWNIKU
GRAY MAN tom 2
MARK GREANEY
"Śmierć rozwiązuje wszystkie problemy… nie ma człowieka, nie ma problemu.” Józef Stalin
Drugi tom serii o płatnym zabójcy wywołał dobre mocne wrażenie, podobał mi się ciut bardziej niż poprzednik „Gray Man”. Fabuła wydawała się bardziej dopracowana, uwzględniała więcej szczegółów i zaskakujących obrotów spraw. W sudańskiej odsłonie serii Gray Mana uwikłano w sprzeczne interesy i interpretacje, służył jako narzędzie do zabijania w rękach pozornie dobrych i oficjalnie złych. Zastanawiałam się, dlaczego dał się podejść instytucji i ludziom, którzy już raz go zdradzili, ale generalnie, nie miał rozsądnej alternatywy do dyspozycji. Amerykańska Operacja Szafir Nocy stała w kontraście do celów realizowanych przez szefa rosyjskiej mafii. Podwójna rola Courta Gentriego w eliminacji dosłownej i w przenośni sudańskiego prezydenta, poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, za ludobójstwo na masową skalę, wystawia szarego człowieka na próbę fizyczną, psychiczną, poczucia sprawiedliwości i odpowiedzialności.
Mark Greaney nie oszczędzał głównego bohatera, pakował w wyjątkowe kłopoty, stawiał przed ogromnymi dylematami. Po części, z powodu własnych słabości w postaci swoistego rozumienia sprawiedliwości i chęci pomocy słabym, Gentry sam przywoływał do siebie kłopotliwe i kryzysowe sytuacje. Powieść czytało się szybko, płynna narracja, mnóstwo incydentów i międzynarodowych spisków. Pogłębiała się tajemnica listu gończego wystawionego przez CIA za płatnym zabójcą. Fabuła nie ustrzegła się wad logicznych, przykładowo odbywania rozmów poza bezpieczną linią, moralizatorskiego tonu przełożonego, idealistycznego podporządkowania się rozkazowi, słownej nagany odbywanej w wykradzionym czasie i pod presją. Nie przypominam sobie, abym wcześniej miała do czynienia z tak długim
opisem misji odgrywanej w krzyżowym ogniu i bezpośrednim
niebezpieczeństwie. Ale podobało mi się, tym bardziej, że miało
spektakularny charakter i krwawy przebieg. „Gray Man. Na celowniku” zapewniło przyjemną przygodę czytelniczą, wymykało się prawdopodobieństwu, ale to symptom wolnej wyobraźni pisarzy sensacji. Książka sprawdziła się w jesienny wieczór, przyciągnęła ciekawą intrygą, szybkim tempem akcji, krytycznym spojrzeniem na międzynarodowe organizacje działające w imię pokoju i stabilizacji nastrojów społecznych.
4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 490 stron, premiera 10.03.2022 (2010), tłumaczenie Karolina Rybicka-Tomala
Książka wypożyczona z biblioteki.
sobota, 25 października 2025
GRAY MAN
GRAY MAN tom 1
MARK GREANEY
„Od czasów dekolonizacji Afryki surowce na tym kontynencie są świetnym łupem dla każdego, kto jest skłonny wdać się w tango z watażką.”
Jeśli poszukujecie sensacji w klasycznym wydaniu, z mocnym umocowaniem scenariusza zdarzeń, ciekawą wiodącą postacią, to jak najbardziej skuście się na „Gray Mana”. Jednak pamiętajcie, że powieść powstała w dwa tysiące dziewiątym roku, zatem jest nieco nieaktualna w zakresie narzędzi i środków komunikacji. Tym niemniej, wciąż potrafi wykreować superbohatera, teoretycznie stojącego po stronie dobra, chociaż zajmującego się zleceniami na zabójstwo w prywatnym sektorze. Trzydziestosześcioletni Gentry Courtland, idealista posiadający zmysł praktyczny, uważany jest za najbardziej doświadczonego i zdolnego zabójcę na ziemi. Cechuje się lojalnością, a kieruje się własnym kodeksem moralnym i poczuciem sprawiedliwości. Jak szary człowiek idealnie wtapia się w tłum, nie rzuca się w oczy, potrafi zniknąć w niewyjaśnionych okolicznościach. A nade wszystko perfekcyjnie wywiązuje się z powierzonych mu misji.
Przed czterema laty CIA wyrzuciła go ze swoich szeregów, nie do końca wiadomo dlaczego, i wydała za nim list gończy. Zdekonspirowanie najlepszego agenta sekcji działań specjalnych, niemającego sobie równych, owiane jest sekretem. Teraz, za sprawą zabójstwa muzułmanina o radykalnych poglądach i jego towarzyszy dokonujących egzekucji na amerykańskich żołnierzach złapanych po rozbiciu helikoptera, wyrok śmierci na Gray Manie wydał brat ofiary, nigeryjski prezydent. Wykonanie powierzono francuskiemu konglomeratowi spedycyjnemu, szantażując go niepodpisaniem przez Nigerię wielomiliardowego kontraktu na gaz ziemny. LaurentGroup nie jawi się jako przejrzysta finansowo firma, sięga po różnorodne środki przymusu i wywierania wpływu. Po porwaniu rodziny sir Donalda Fitzroya, prowadzącego usługi Gentriego, płatny zabójca musi nie tylko rozpłynąć się w powietrzu, ale również odbić zakładników. Z każdą stroną przygoda czytelnicza nabiera cech coraz szybszego obrotowego tańca między łowcą a zwierzyną. Jakie szanse z niemal całym światem ma mężczyzna od mokrej roboty, nawet jeśli jest najniebezpieczniejszym człowiekiem na globie? Do jakich zniszczeń i śmierci dojdzie?
4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, 408 stron, premiera 30.06.2021 (2009), tłumaczenie Karolina Rybicka-Tomala
Książka wypożyczona z biblioteki.
wtorek, 9 września 2025
RIESE
KRZYSZTOF PIERSA
„Nie obawiaj się człowieka udającego wilka. Obawiaj się wilka, który wciąż udaje człowieka.”
Sympatycznie spędziłam czas z książką. Ubarwiła wieczór czytelniczy tajemnicą o wielkiej wadze, nawet po kilku dziesięcioleciach domagającą się wyjaśnienia. Odwoływała się do wojennej śląskiej historii i poszukiwanego skarbu o wielkiej wartości. Z przyjemnością udałam się w klimat czegoś pobudzającego wyobraźnię, żądzę odkrywania i marzenia o zapisaniu się na kartach historii. Krzysztof Piersa wprowadził w fabułę trójkę różnorodnych kluczowych postaci, wypełnionych pragnieniem przeżycia czegoś niesamowitego. Tomek Ginlet, przewodnik muzealny, Kornelia Jędrzejczyk, była policjantka, Miłosz Matuszyński, pasjonat niesamowitych historii. Trio zdecydowane na wszystko w imię poznania choćby części sekretów krążących wokół Projektu Riese. Jednak niezdające sobie sprawy w jak wielkie niebezpieczeństwo wpakuje się i z kim przyjdzie mu stoczyć walkę na śmierć i życie. A wszystko miało początek w kolejowych tragediach mających miejsce w odstępie zaledwie dwóch tygodni. Na szynach giną barwna postać lokalnej społeczności i prywatny detektyw.
Spodobało mi się mocne i odważne otwarcie powieści, lubię kiedy pióro pisarskie podkręca atmosferę zdecydowanej niepewności wobec losów postaci. Zakodowany testament do rozszyfrowania, tajemnica jednego z największych skarbów drugiej wojny światowej. Morderca nieustannie czający się obok głównych bohaterów i nie obawiający się wykrycia. Mieszanka elementów powieści, wciągających i sprawiających, że chciałam poznawać ciąg dalszy. Jednak w miarę przechodzenia przez kolejne rozdziały, zaczęła przeszkadzać mi powierzchowność portretów postaci, zbyt przewidywalne incydenty, wygodne rozwiązania akcji, nieadekwatność zachowania chorej na Alzheimera bohaterki. Liczyłam na mocniejszy trzon umocowania powieści i wyciągnięcie więcej z sensacji. Powstał niedosyt wrażeń czytelniczych i znalazł odzwierciedlenie w ocenie książki. Nie zniechęcam do poznania "Riese", ponieważ ma wiele dobrych atutów, nie do końca wykorzystanych, lecz wprowadzających w intrygującą atmosferę i zachęcających do zagłębienia się w prawdziwą historię podziemia Gór Sowich, jakże szczelnie owianą legendami i przypuszczeniami. Wakacje sprzyjają powieściom przywołującymi miejsca wabiące kolorytem historycznych śledztw.
3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, 366 stron, premiera 04.06.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl



















