Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

RZEKA ODCHODZĄCYCH DUSZ

LIZ MOORE

"Bardziej niż kłamstwa obawiałam się prawdy. Ona bowiem zmieniłaby całe moje życie. Kłamstwo nadawało mu stabilność.”

Wciągająca propozycja czytelnicza, thriller z mocno rozbudowaną warstwą obyczajową, skrojoną z mrocznych dramatycznych odcieni świata uzależnień i ludzkich dramatów. Widać było, że Liz Moore dokładnie przemyślała fabułę, wiedziała, z jakich elementów ją składać, jak przenosić ciężar dramaturgii, aby utrzymać czytelnika w gotowości poznawania ciągu dalszego. Nie tylko wpadła na ciekawy pomysł, jak przedstawić scenariusz zdarzeń, czym zainteresować odbiorcę, za pomocą jakich chwytów wyzwolić adrenalinę towarzyszącą podczas rozgryzania i interpretowania intrygi, ale również przemyślała, jakie przesłania wysłać w kierunku odbiorcy, na co położyć nacisk, a co pozostawić w domyśle. 

Autorce wyśmienicie udało się zaprezentować obraz Kensington, nowej dzielnicy Filadelfii, skażonej narkotykami i usługami seksualnymi. Ujawniła obraz, którego celowo unika się i nie dostrzega, aby mroczny cień nie dotknął duszy obserwatora. Kiedy przy torowisku znaleziono zwłoki młodej kobiety, początkowo uważano, że to kolejny symptom tragicznej rzeczywistości używek. Podejrzewano, że zmarła w wyniku przedawkowania, jak wiele innych, jednak okazało się, że tym razem było to morderstwo. Co więcej, wkrótce pojawiały się kolejne ofiary seryjnego oprawcy. Thriller nie osadzał się na bezpośrednim prowadzeniu dochodzenia, ale pośrednim, będącym wynikiem połączenia życia osobistego i prywatnego policjantki Michaeli Mickey. Kobieta szukała siostry, uzależnionej od narkotyków, świadczącej usługi seksualne, której od ponad miesiąca nikt nie widział. Autorka znakomicie oddała trudną relację między siostrami, pełną sekretów, zagadek i niespodzianek, widzianą od strony przeszłości i teraźniejszości. Starannie przygotowała portrety postaci, atrakcyjnie mieszała w osobowościach i czasie wspólnego dorastania. Styl narracji przyjemny, wartko niósł po akcji. „Rzeka odchodzących dusz” spodoba się czytelnikom ceniącym coś więcej niż tylko opowieść z dreszczykiem, ale także spojrzenie na fragment otaczającego nas świata, ciemnych zakamarków ulic i dusz, tego, co sprawia, że traktuje się je jako margines, choć w statystykach ilościowych wypadają ponadprzeciętnie. 

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 524 strony, premiera 07.05.2025 (2020), tłumaczenie Mateusz Borowski.
Książka wypożyczona z biblioteki.

środa, 17 lipca 2024

SELMA

JESZCZE DALEJ NIŻ POŁUDNIE

DOMINIK SZCZEPAŃSKI

„Przed rejsem nie zaplanowaliśmy, co dokładnie zrobimy, jeśli wmarzniemy w lód i będziemy musieli spędzić w nim zimę... każdy dokona własnego wyboru… (zostanie na jachcie lub wyruszy w drogę do najbliższej stacji).” Piotr Kuźniar

Niektórych przygód podróżniczych nie zaliczę w życiu, z różnych powodów, ale na szczęście mogę je przeżyć czytając i oglądając fotorelacje innych lub o innych, którym się to udaje. Żegluga polarna przyciąga tajemniczością odkrywanych miejsc, obietnicą niezwykłej eksploracji, skrajnymi przeżyciami, poczuciem uczestnictwa w mega wymagającym wyzwaniu sportowym. Nie tylko walka z drastycznie trudnymi warunkami atmosferycznymi, radzenie sobie z ogromną porcją wyzwalającej się adrenaliny, przekonywania siebie samego, że wciąż pragnie się w tym uczestniczyć, ale również umiejętność odnalezienia się w grupie, tworzenia pozytywnych relacji z uczestnikami wyprawy, oddania części siebie innym. Biały świat lodowych labiryntów, mroźnych wiatrów, śnieżnych zamieci, nieprzejednanych mgieł, przyciąga surowym pięknem, trzeba naprawdę się w nim rozsmakować, aby zdobyć się na wiele wyrzeczeń, przekraczać własne granice, zmierzyć się ze słabościami, jednakże nagroda warta jest tego wszystkiego. Pozytywnie zazdroszczę zebranych doświadczeń i wspomnień ekipie jachtu Selma, w dwa tysiące piętnastym roku realizacji celu jakim było pobicie rekordu świata w żegludze najdalej na Południe i próbie wejścia na czynny wulkan Erebus znajdujący się na Wyspie Rossa.

Oprócz wciągającej treści, warto podkreślić, że logicznie i zgrabnie usystematyzowanej, publikacja cechuje atrakcyjna i spójna szata graficzna. Bogactwo kolorowych zdjęć, przydatnych map z wytyczonymi szlakami wyprawy, ale też wyróżnionych haseł objaśnianych w słowniczku zamieszczonym na końcu. Oprócz relacji z podróży do najdalszych południowych zakątków Ziemi, jako przerywniki między rozdziałami, odwołania do historycznych podbojów, wypraw i walk o przetrwanie w ekstremalnym mrozie. Interesująco wybrzmiewają zamieszczone na początku rozdziałów cytaty, będące podsumowaniem przeżyć z pierwszej ręki, spojrzeniem z perspektywy uczestnika czegoś wyjątkowego. Jedenaście osób połączonych szalenie zimnymi warunkami misji, podpatrujących zwierzęcych mieszkańców ekstremalnych ziem, ale i wprawiających się w codzienne funkcjonowanie na jachcie, również prezentacja aspektów zwykłych czynności w mało przystępnych warunkach, składają się na ciekawy rys informacyjny. Mam wrażenie, że książka Dominika Szczepańskiego, napisana w przyjaznym i wciągającym stylu, uwzględniająca paletę zagadnień powiązanych z przygotowaniem, trwaniem i pokłosiem ekscytującej antarktycznej przygody, podoba się szerokiemu gronu odbiorców. Przyciąga zarówno osoby chętnie zwiedzające zakątki świata pod różnymi długościami i szerokościami geograficznymi, jak i mniej aktywnych, pasjonujących się eksploracją planety z domowego fotela, w ciepłych i wygodnych warunkach uruchamiających podróżniczą wyobraźnię. Inny tytuł autora przedstawiony na Bookendorfinie to "Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza", zerknij na wrażenia po spotkaniu z nim.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura podróżnicza, reportaż, 344 strony, premiera 11.10.2023
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 25 sierpnia 2021

ZABIJAJ UWAŻNIE

KARSTEN DUSSE

ZABIJAJ UWAŻNIE tom 1

"Morderstwo, które popełniłem w weekend z największą uważnością, faktycznie rozwiązywało wszystkie moje problemy."

Od czasu do czasu chętnie schodzę z wysokiego poziomu napięcia mrocznych powieści kryminalnych i zaglądam do lekkiego wydania w wersji komediowej. Warunkiem koniecznym udanej zabawy z takimi książkami jest wstrzelenie się w poczucie humoru autora, nadawanie na tych samych, lub co najmniej zbliżonych, czarnych barw dowcipów i fantazji. Inaczej, rozrywka nie sprawia frajdy i męczy. W "Zabijaj uważnie", podobał mi się pomysł na fabułę, ale nie wbiłam się w rytm żartobliwego oscylowania wokół śmierci, sytuacyjnych żartów i komediowych chwytów. Kilka razy dałam się ponieść potraktowaniu spraw mroku z przymrużeniem oka, lecz w większości nie nadążałam za autorem. Główny bohater, obrońca przestępców w sprawach karnych, nie wzbudził sympatii, chciałam nim potrząsnąć, żeby przestał być tak zafiksowany na idei życiowej uważności, by zaczął wreszcie samodzielnie myśleć. Rozumiałam celowe przejaskrawienie portretu i osobowości, rolę przypisaną przez pisarza, osobliwie brzmiący głos narracji, lecz aby docenić trzeba lubić tego typu skecze. 

Zachwycił ostry zmysł obserwacyjny Karstena Dusse. Wydobył z szalenie modnych trendów psychologicznych absurdy skrajnej interpretacji i ślepego wierzenia. Zaimponował wnikliwym podejściem do tematu. Z dużym przymrużeniem oka pokazał, do czego może doprowadzić ślepe i dosłowne wprowadzenie w życie fundamentalnych zasad uważności. Obserwacja zmiany systemu wartości Diemela, który od adwokata stał się mordercą, po dwunastu tygodniach terapii, dawało do myślenia. Skąd w ludziach bezwzględna potrzeba podporządkowania się czemuś, przykładowo eksploatującej fizycznie i psychicznie pracy, ociemniałej pogoni za sukcesem zawodowym, nawet kosztem życia rodzinnego, zdradliwemu pędowi codzienności, czy ekstremalnie rozciągniętym ideom zdrowego trybu życia? Potwierdziło się, że w każdej dziedzinie funkcjonowania człowieka na wagę złota są wyważony umiar i samodzielne myślenie. Przygoda czytelnicza nie porwała mnie, jednak jestem ciekawa, nie tyle, jak potoczą się losy Diemela, ale na co Dusse zwróci uwagę w kolejnej odsłonie, za jakie reguły się weźmie i w jak krzywym zwierciadle przedstawi.

3.5/6 - w wolnym czasie
komedia kryminalna, 388 stron, premiera 02.06.2021 (2019), tłumaczenie Mateusz Borowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

poniedziałek, 8 października 2018

ROK WE MGLE Michelle Richmond

"Pamięć jest aktem rekonstrukcji. Za każdym razem, gdy przypominamy sobie jakieś wydarzenie, składamy ze sobą różne wersje tego wydarzenia, opierając się na życiowym doświadczeniu...
Im starsi jesteśmy, tym więcej wydarzeń nakłada się na siebie."


Poprzednia książka Michelle Richmond "I że cię nie opuszczę" nie zrobiła na mnie aż tak wyśmienitego wrażenia. Pierwsze rozdziały potwierdzały, że słusznie podjęłam decyzję o sięgnięciu po nią. Nietuzinkowy pomysł na fabułę, ciekawie zapleciona intryga, łatwo wciągający rytm narracji, wyraziste kreacje głównych bohaterów. Jednak irracjonalne wydarzenia, abstrakcyjne sceny, niezrozumiałe zachowania postaci, osłabiały entuzjazm wobec przygody czytelniczej.

Natomiast "Rok we mgle" dostarczył wysokiej jakości rozrywkę. Znakomicie wpasował się w moje potrzeby spotkania z książką. Zachwycił swobodnie prowadzoną narracją na wysokim poziomie, fenomenalną umiejętnością przyciągania i podtrzymania uwagi odbiorcy. Jest jeden warunek, to thriller psychologiczny dla wytrawnego i doświadczonego czytelnika, potrafiącego rozsmakować się w rozciągniętych do granic możliwości opisach skomplikowanych emocji, stawiających na jakość i szczegółowość przedstawianych odczuć głównej bohaterki. Opowiadana historia najlepiej przemawia, kiedy rozłoży się ją nie na jeden czy dwa, ale kilka wieczorów literackich. Warto wygospodarować spokojny czas na podchwycenie intencji i przekazów autorki, odpowiednie ulokowanie ich w wyobraźni i odebranie szczególnego napięcia między nićmi fabuły.

Wyjątkowo sugestywnie odmalowane myśli kobiecej postaci. Mamy wrażenie jakbyśmy stali tuż obok niej, mentalnie towarzyszyli przez własne poruszenie, siłę empatii i moc zrozumienia. Ciekawi jesteśmy prezentowanych wspomnień, wzmianek o okolicznościach prowadzących do kulminacji scen. A przez wszystko przebijają refleksje odnośnie pamięci jako kluczowego czynnika kształtującego jakość życia, cechy osobowości, poczucie szczęścia i spełnienia. Tragedia staje się wyzwalaczem spostrzeżeń i wniosków, do których dochodzi główna bohaterka, a których gdyby nie traumatyczne przeżycie, najprawdopodobniej nie poczyniłaby. I jeszcze rzut oka na sztukę fotografii, zamknięcia codziennych i niecodziennych scen w nieruchomych obrazach, jednocześnie wyjątkowo płynnych w wykładni i interpretacji.

Emma, sześciolatka, będąca pod opieką młodej fotografki Abigail, znika nagle podczas spaceru po plaży. Wystarczyło kilkanaście sekund spuszczenia dziecka z oczu, aby całkowicie odmieniło się życie Abigail, narzeczonej Jake'a, ojca Emmy. Angażujemy się w szerokie poszukiwania, duchowe rozterki, poczucie winy, przytłaczający ból, dojmującą tęsknotę, budowanie nadziei, podsycanie determinacji i to, co chyba najbardziej przemawia, bolesną samotność. A przecież marzenia i pragnienia miały przygotowany zupełnie odmienny scenariusz życia, daleki od niepokoju, strachu i przerażenia. Książkę zakończyłam z poczuciem satysfakcji czytelniczej, drobne zastrzeżenia mam do zaprezentowanej wersji zakończenia, ale faktycznie taka jego odsłona spięła opowieść frapującą klamrą i doskonale wkomponowała się w klimat powieści.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 462 strony, premiera 19.09.2018 (2007), tłumaczenie Krzysztof Uliszewski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

poniedziałek, 1 października 2018

W ŻYWE OCZY JP Delaney

"Szarość przejmuje władzę nad niektórymi ludźmi i nie potrafią się od niej uwolnić."

Oczekiwałam potężnej dawki ekscytacji, jak w przypadku "Lokatorki", wcześniejszej książki autora, której wystawiłam aż pięć punktów. Otrzymałam zwyczajny i przeciętny thriller, wprawdzie błyskawicznie prześlizgnęłam się przez niego, to jednak nie wywołał zachwytu, uznania, czy choćby intensywnego zaangażowania. A zapowiadało się frapująco, ciekawy pomysł na prowadzenie narracji, przeniesienie w zakulisową sferę powstawania spektaklu, stopniowe kształtowanie wyrazistości przedstawienia, nadawanie życiu elementów odgrywanych scenek, podsuwanie niejasnych zarysów portretu głównej postaci, dezorientujących szkiców odgrywanych ról, zaś do czytelnika należało obudowanie wszystkiego emocjami, wypełnienie przypuszczeniami i interpretacjami.

Doceniam próby wprowadzenia aury złożonej tajemniczości, trudnych do rozszyfrowania kłamstw, wywołujących sprzeciw manipulacji, jednak w dużym stopniu okazywały się one intuicyjnie wyczuwalne i swobodnie przewidywalne. Powodowało to spadek niepewności i napięcia, a przecież to elementy mocno wyczekiwane w thrillerze. Nie przeszkadzała mi irracjonalność i nieprawdopodobieństwo zdarzeń, w tym gatunku literackim przekombinowanie i absurdalność mają uzasadnienie. Z jednej strony wywołują sprzeciw i wątpliwość, czasem zdumienie i szok, z drugiej oddziałują na wyobraźnię, zachęcają do postawienia się w sytuacji bohatera. Aby uzyskać taki efekt treść musi być nasycona, właściwie podana i sprytnie odwoływać się do fantazji, a tu tego niestety zabrakło. Potencjał książki nie został w satysfakcjonującym stopniu wykorzystany, za nietuzinkową koncepcją nie poszła w parze wysoka jakość wykonania. Owszem, thriller potrafi zaskoczyć zwrotami akcji, ale dostarcza rozrywki umiarkowanej i bez błyskotliwości.

Clare Wright, dwudziestopięciolatka ucząca się aktorstwa w renomowanej nowojorskiej szkole, wykorzystuje talent artystyczny do zarabiania pieniędzy na utrzymanie i opłacenie nauki. Chętnie przyjmuje intratne zlecenia od kancelarii prawnej specjalizującej się w sprawach rozwodowych. Jednak rozchwianie emocjonalne kobiety prowadzi ku niebezpiecznym ścieżkom wyobraźni, imaginacji i iluzji. Często granice między prawdą a złudzeniem zacierają się. Na niestabilne podłoże psychologiczne nakłada się intrygująca znajomość z Patrickiem Foglerem. Clare zdaje sobie sprawę, że tym razem z myśliwego może stać się ofiarą, lecz mimo wątpliwości decyduje się przyjąć wyzwanie i uczestniczyć w wyjątkowo ryzykownej grze, walce skrajnych osobowości.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 420 stron, premiera 05.09.2018, tłumaczenie Anna Gralak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

czwartek, 12 lipca 2018

NIEBO NA WŁASNOŚĆ Luke Allnutt

[PRZEDPREMIEROWO]

"Poczułem tę więź natychmiast. To było jak piorun, który spłynął mi po karku i kręgosłupie; uczucie, że wszystko, dosłownie wszystko w moim życiu prowadziło do tego jednego momentu."

Wzruszająca powieść, nasycona emocjami, przemawiająca głosem o różnym natężeniu. Książka o bolesnej stracie, zniszczeniu marzeń, radzeniu sobie z bólem, ale też o głębokiej miłości, nieprzemijalnej przyjaźni, niezniszczalnej nadziei. Przyglądamy się jak zmienia się świat ojca po niepomyślnej diagnozie i śmierci dziecka. Ciepłe barwy życia stopniowo wyparte przez zimne, aby następnie po trudnej i wyczerpującej walce odnaleźć wiarę w szczęśliwy uśmiech losu. Obserwujemy etapy dramatu, śledzimy niepewne kroki, zaglądamy do jasnych i ciemnych myśli.

To także spojrzenie na przemianę rodziny dotkniętej tragedią, która pomimo otoczenia bliskich i znajomych, i tak pozostaje sama z przerażeniem, niedowierzaniem i cierpieniem. Chwyta się wszystkiego, co tylko może pomóc w ratowaniu pięcioletniego synka, nakłonić jego organizm do walki z podstępną chorobą, sprawić, aby w ostatnich chwilach życia udział miały jak najweselsze kolory. Skąd czerpać siły w najgorszym okresie próby życia? Jak pogodzić się z czymś, co tak naprawdę jest nie do zaakceptowania? Dlaczego tak trudno pozbyć się wyrzutów sumienia, wybaczyć sobie i innym pozorne winy? Czy po bezlitosnej śmierci i głębokim smutku można na nowo odrodzić się?

Kochająca się rodzina, spełnieni zawodowo rodzice, szczęśliwe dziecko, ale gdzieś na dalekim planie pojawiające się niepokojące sygnały, które szybko wyparte zostają ze świadomości. I nagle potwierdzenie obaw i lęków, alarmująca i złowieszcza wiadomość. Z dnia na dzień życie Anny, Roba i Jacka ulega nieodwracalnemu przeobrażeniu. Przyznam, że czytając powieść początkowo odczucia głównego bohatera wydawały mi się zbyt płasko nakreślone, spodziewałam się większej ich głębi, ale w miarę poznawania kolejnych rozdziałów, coraz bardziej rozumiałam zamysł autora, z jednej strony ten delikatny chłód i dystans, a z drugiej bezpośrednią szczerość i śmiałość.

Tym niemniej liczyłam, że wobec takiej tematyki bardziej wciągnę się z przybliżaną historię. Coś mnie przed tym wstrzymywało, stworzył się delikatny dystans, który nie pozwolił mi się za bardzo zbliżyć do bohaterów. Brakowało mi nakreślenia większej przestrzeni dla matki dziecka, nawet w dialogach nie potrafiłam jej odnaleźć w wystarczającym stopniu. Wciąż zastanawiam się nad zakończeniem, czy nie było przesłodzone, przejaskrawione, mało prawdopodobne? Niewątpliwe książka uświadamia jak ważne są codzienne chwile, rozmowy z bliskimi, zabawy z dziećmi, czerpanie z nich radości, inspiracji i spełnienia. A jednocześnie poddaje pod refleksję sposób okazywania pomocy ludziom dotkniętym tragediom, czy faktycznie oczekują takich słów, jakie do nich kierujemy? I na koniec, bardzo spodobał mi się tytuł powieści, bardzo trafny i właściwy.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 400 stron, premiera 16.07.2018, tłumaczenie Grażyna Woźniak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

czwartek, 21 września 2017

OCALAŁE Riley Sager

[PRZEDPREMIEROWO]

"Nie chciałam być jedną z dziewcząt naznaczonych piętnem przeżytej tragedii, wiecznie kojarzoną z najgorszym dniem swojego życia."

Ciekawa propozycja czytelnicza, wiele się dzieje i to na kilku płaszczyznach, mocno angażujemy się w scenariusz zdarzeń. Frapująco poprowadzone wątki psychologiczne, fabuła potrafi zaskoczyć, do końca trzyma w niepewności i niepokoju. Trzeba przyznać, że świetnie dozowano dawki napięcia, skutecznie i porywająco, nie można oderwać się od stron książki. Dynamiczne prowadzenie po etapach odkrywania prawdy, bez sztucznych udziwnień i niepotrzebnych kombinacji, jednak z frapującymi pomysłami na zwroty akcji, oraz dobrze przygotowaną bazą kreacji kluczowych postaci.

Obserwujemy w jakim stopniu traumatyczne przeżycia potrafią rzutować na życie uczestników, jak trudno pozbierać się po dramatycznych wydarzeniach, z jakimi negatywnymi symptomami trzeba się zmierzyć w układaniu zwykłej rutyny codzienności, zwłaszcza kiedy ani wspomaganie farmakologiczne ani miłość bliskich nie są w stanie zadziałać skutecznie na dłuższą metę, wymazać bolesnych wspomnień. Potrzeba niezwykłej siły charakteru i silnej determinacji, aby zdołać podnieść się po katastrofalnym spustoszeniu dokonanym w postrzeganiu świata, nadszarpniętym poczuciu własnej wartości czy odebranej pewności w społecznych relacjach.

Zatrważająco było odnotowywać zmiany, jakie dokonują się w osobowości głównej bohaterki, przyglądać się mrocznym odcieniom czynów. Pragniemy jej pomóc, wydostać z otchłani i ciemności, do których krok po kroku nieuchronnie przybliża się. Zaczynamy snuć domysły i przypuszczenia, jednak rzeczywistość okazuje się inna niż postrzegaliśmy. Rewelacyjnie, kiedy powieści tak sprytnie udaje się zmylić czytelnika, wciągnąć w pułapkę niewiadomych, zarzucić sieć pozornych faktów, nakłonić do rozbudzenia wyobraźni, a przy tym celnie grać na emocjach. Także zakończenie sprawia sporą niespodziankę, satysfakcjonująca propozycja finalnej odsłony.

Quincy Carpenter, ofiara masakry, wypiera z pamięci wstrząsające wydarzenia, jakie spotkały ją dziesięć lat temu. Stara się prowadzić spokojne i przewidywalne życie, które z założenia z każdym dniem miało ją stopniowo oddalać od cierpienia i udręki przeszłości. Próbuje zrzucić brzemię złych doświadczeń, otrząsnąć się z nich i iść dalej. Ukojenie przynosi prowadzenie bloga kulinarnego, a także obiecująca relacja z Jeffersonem Richardsonem, prawnikiem, obrońcą z urzędu. Jednak Quincy wciąż trzyma ludzi na bezpieczny dystans, często odsuwa ich od siebie, gdyż bliskość i obdarzenie zaufaniem stanowią luksus, na który nie może sobie jeszcze pozwolić.

Ogromny niepokój i destabilizację w jej życiu wprowadza informacja o samobójstwie Lisy Milner, psycholożki dziecięcej, która również wymknęła się śmierci, uciekła z rąk mordercy. Licy chętnie służyła poszkodowanym radą, pomocą i wsparciem, pokazywała jak wykorzystać fakt ocalenia i przetrwania. Świat Quincy zmienia się diametralnie, kiedy w jej domu pojawia się trzecia niedoszła ofiara zabójcy, Samantha Boyd, zagadkowa i kontrowersyjna postać. Co tak naprawdę łączyło trzy kobiety? Z jakimi niebezpieczeństwami przyszło się im zmierzyć? W jakim stopniu zło może dotknąć każdego z nas, wyrządzić krzywdę i narazić na dotkliwe straty? Dlaczego tak trudno zerwać z symptomami ofiary, oddzielić przeszłość od teraźniejszości?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 432 strony, premiera 27.09.2017, tłumaczenie Aleksandra Wolnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu. :)

piątek, 12 maja 2017

LOKATORKA JP Delaney

[PRZEDPREMIEROWO]

"...nie jesteśmy w stanie udoskonalić naszych poprzednich związków bez względu na to, ile razy próbowalibyśmy je odtworzyć. Każde kolejne niepowodzenie tylko wzmacnia w nas błędne zachowania."

Thriller zapewnia sporą dawkę mocnego, ciekawego, intrygującego i porywającego zaczytania. Trudno się od niego oderwać, błyskotliwie skonstruowana i fascynująco przedstawiona fabuła, bazująca na świetnie poprowadzonych wątkach psychologicznych i umiejętnie owiewającej wyobraźnię czytelnika niepewności. I jeszcze ta jakże nieprzeciętna atmosfera, wyjątkowo perfekcyjnie zaprojektowanego i minimalistycznie urządzonego domu, z jednej strony jego surowość wywołująca szokujące wrażenie, a z drugiej strony urzekające piękno prostoty.

Chłodna elegancja budynku, któremu prawdziwego bogactwa i sensualności nadają dopiero jego lokatorki. Wydawałoby się, że to idealne miejsce do odrzucenia wspomnień bolesnej przeszłości, restartu życiowych pragnień i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Jednak czy w tak inteligentnym domu, uwzględniającym najbardziej ambitne i wizjonerskie rozwiązania, wyposażonym wyłącznie w przedmioty najwyższej jakości i chronionym najnowocześniejszymi systemami zabezpieczeń, faktycznie można czuć się bezpiecznym? Jak silne może powstać wrażenie zagubienia wywołane przez przenikliwą ciszę, złowieszczą pustkę, niepokojące i nieuchwytne przeświadczenie bycia obserwowanym? Oczekiwałam głębszego ukazania wpływu domu przyszłości na psychikę jego mieszkańców, swoistego piętna odciśniętego przez wyspecjalizowane, zindywidualizowane i zautomatyzowane oprogramowanie zamkniętej przestrzeni, jednak wówczas powieść obrałaby inny kierunek, a ten zaproponowany okazał się całkiem niezły.

Budynek posiada dramatyczną historię, której odkrywanie okazuje się fascynujące, coraz bardziej zapętlone, czasem wymykające się realnemu osadzeniu w rzeczywistości oraz rodzące wiele intrygujących przypuszczeń. Kiedy już wydaje się nam, że uchwyciliśmy istotę scenariusza zdarzeń, natychmiast następuje zwrot akcji i całkowite odwrócenie perspektywy postrzegania. Przyznam, że najbardziej podobało mi się właśnie podążaniem tropem kryminalnych zagadek, wspartych elementami zgrabnie podsycanego napięcia, tylko pozornie klarownych osobowości głównych bohaterek powieści, Emmy i Jane, których aura domu naznacza w trwały sposób. Żadnych oczywistości czy pewności, za to wskazywanie złożoności czynników, odchodzenie od podobieństw, uwypuklanie przeciwności i skrywanie do ostatniej chwili motywów postępowań. Sugestywne opisywanie miejsc, osób, incydentów, pierwotnych instynktów zakodowanych w każdym z nas, uwalnianych w określonych okolicznościach i wywołujących dysonans między naturalnym odruchem a normami moralnymi.

Każdy dialog wnoszący coś istotnego do poszukiwania prawdy, drobne sugestie odwracające uwagę od właściwych tropów, pytania nakłaniające do udzielenia odruchowych, podświadomych, a za chwilę rozważnych odpowiedzi. Niepozwalanie, aby czytelnik tylko biernie śledził rozgrywającą się partię gry w ludzkie losy, lecz by z chęcią się w nią angażował. I zaskakujące zakończenie, kryjące się pod wieloma warstwami niedomówień i sugestii. Bardzo dobrze odnalazłam się w tej przygodzie czytelniczej, zabrzmiała przekonująco, dostarczyła wielu emocji, mocnych wrażeń i ciekawych spostrzeżeń odnośnie skomplikowanej natury człowieka. Jak bardzo dobrymi aktorami potrafimy być, zwłaszcza wobec bliskich nam osób? W jakim stopniu skazani jesteśmy na powtarzalność wzorców zachowań? Czy doskonałość i oryginalność potrafią współpracować, czy też wykluczają się wzajemnie?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 458 stron, premiera 14.06.2017, tłumaczenie Mariusz Gądek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu. :)

sobota, 4 marca 2017

SYRENY Joseph Knox

[PRZEDPREMIEROWO]

"Ludzie mają wiele twarzy, ale nie tak łatwo je wszystkie dostrzec."

Kryminał mocno osadzony w przestępczej przestrzeni przemysłowego Manchesteru, jego nocnych klubach, egzotycznych pubach, ciemnych uliczkach, zatopionych w słabym świetle kątach i zaułkach, gdzie po zmierzchu zagląda tylko określona grupa społeczeństwa. Rozgrywana nieustannie zabawa w kotka i myszkę, z wiodącymi uczestnikami w postaci gangów i policji. Dwa oblicza miejskiej wojny, to oficjalne, nagłośnione opinii publicznej, i to wymykające się prawu, spowite tajemnicami dopuszczającymi jedynie nielicznych świadków.

Świat narkotyków, alkoholu, prostytucji, haraczy, gdzie życie człowieka niewiele znaczy, bo łatwo zastąpić go kimś innym, bardziej użytecznym, odwracającym uwagę zbyt wścibskich oczu od ubijanych drobnych i wielkich interesów. Książka dzięki barwnie nakreślonemu mrocznemu klimatowi mafijnego podziemia wciąga w niespokojny i dynamicznie rozgrywający się scenariusz zdarzeń, w którym w zasadzie wszystko jest możliwe i dopuszczalne. Oczywiście, nie mogło zabraknąć politycznych konotacji, biznesowych odniesień, szarych odcieni branży ochroniarskiej, pięknych kobiet łapiących na urodę mężczyzn niczym morskie syreny przypływające do portów.

Kluczową postacią powieści jest mocno skompromitowany detektyw Aidan Waits, cieszący się nieprzychylną popularnością w mediach, starający się zrehabilitować w oczach policyjnego i dziennikarskiego środowiska. Decyduje się na podjęcie niezwykle niebezpiecznej gry, gdzie nie ma litości dla słabych, niekompetentnych, nieprzekupnych i mało elastycznych. Bardzo brutalna i bezwzględna partia, tylko dla twardzieli, podczas której można odnieść poważne obrażenia, wcale nie na niby i nie na pokaz. Wchodzi w szemrane kontakty i interesy bez wystarczającej asekuracji i dostatecznego wsparcia, nawet tego pozornie przysługującego czy oczekiwanego, wszystko, aby odnaleźć córkę wpływowego ministra sprawiedliwości.

Autor nie żałuje głównego bohatera, obrywa on w zasadzie ze wszystkich stron, często samemu świadomie pakując się w poważne kłopoty. Nasuwa się pytanie, jak długo będzie w stanie wytrzymać nieustanne napięcie, ponosić niepokojące konsekwencje utrzymania podwójnej tożsamości, aktywnie uczestniczyć w bogatej w zdradliwe węzy sieci przemocy, bezprawia, wyzysku, łapówkarstwa i morderstw? Jak odbije się to na jego osobowości, poczuciu groźnego zapętlenia w warstwy wzajemnych układów, groźby utraty sensowności prawdy i kierowania się sumieniem? Bo o życiu prywatnym, w takich okolicznościach, nie może już być mowy, choć jeszcze odnajduje go przeszłość z dramatycznymi i bolesnymi akcentami.

Nie spodziewałam się, że ponure i przygnębiające obrazy odmalowane w powieści, okażą się interesujące, a momentami nawet porywające. Świetnie zbilansowany środek ciężkości intrygi, podgrzewania atmosfery niepewności, intensyfikowania napięcia. Książka napisana ciekawym stylem, czyta się szybko i płynnie, napędzają ją nie tylko dynamiczne akcje, bezpośrednie opisy, ale również dialogi zabarwione cechami określonego środowiska. Mamy wrażenie, jakbyśmy faktycznie wkroczyli w rzeczywisty świat nocnego życia metropolii, kultu brudnych pieniędzy, zdewastowanych krajobrazowo dzielnic, których wizytówką są puste sklepy, opuszczone budynki mieszkalne, wymarłe place budowy czy pozamykane lokale upadłych lokalnych firm. A we wszystkim towarzyszy nam rytm muzyki zespołu Joy Division.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 440 stron, premiera 15.03.2017, tłumaczenie Anna Gralak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu. :)

środa, 1 lutego 2017

STRACEŃCY Ingar Johnsrud 32/2017

FREDRIK BEIER tom 2

[PRZEDPREMIEROWO]

"W przeciwieństwie do zwierząt człowiek ma zdolność dostrzegania w innych siebie. Stawiamy się w miejscu cierpiącego, domyślamy się jego bólu. Nazywamy to współczuciem. Ale współczucie nie występuje samo. Żyje w symbiozie z ciemniejszą stroną człowieczej duszy."

Koniecznie muszę sięgnąć po pierwszy tom tej skandynawskiej serii, bardzo chętnie się z nim zapoznam, bo po przeczytaniu drugiego, czuję się usatysfakcjonowana i przekonana lekturą. Ingar Johnsrud pokazuje świetny pazur pisarski, potrafi niesamowicie zaskoczyć, umiejętnie wpleść wiele sensacyjnych elementów nadających dynamiczny rytm akcji. Mocno, surowo, wyraziście, sugestywnie, praca detektywa to nie intelektualna zabawa za biurkiem w snucie przypuszczeń, lecz twarda szkoła przetrwania, narażania życia w terenie, obrywania od złych ludzi, aktywne uczestnictwo w wyścigu za przebiegłym i bezwzględnym mordercą. No a jeśli do tego doda się jeszcze tajemnicze wydarzenia z przeszłości, echa politycznej atmosfery zimnej wojny, tajne akcje norweskich komandosów na rosyjskiej ziemi, mgliste wspomnienia świadków niejednoznacznych misji, a także dość skomplikowane relacje rodzinne głównego bohatera, jego niepokojące słabości, to powstaje bardzo dobry koktajl kryminalnej przygody.

Detektywi, Fredrik Beier i Kafa Iqbal, usiłują rozwiązać sprawę dwóch morderstw, które łączy tożsamość ofiary. Jednakże wszelkie ślady zebrane w trakcie śledztwa zaczynają ulatniać się jak dym, jeden za drugim znikają materiały dowodowe i tropy, jakby ktoś usiłował wymazać całe życie ofiary i jakiekolwiek nawiązania do niego. Niezwykle trudno uchwycić punkt zaczepienia, który poprowadziłby śledztwo naprzód, być może kluczem okaże się stare zdjęcie małej dziewczynki. I jeszcze niepowtarzalny klimat współczesnego Oslo. Bardzo wciągająca powieść, pędząca i  intrygująco rozbudowana fabuła, poprzeplatana nagłymi zawieszeniami, silnymi momentami kulminacyjnymi, nagłymi zwrotami biegu zdarzeń, oraz zdecydowana, choć kontrowersyjna, kreacja głównego bohatera. Fredrik Beier wzbudza współczucie i zrozumienie, ale też złość i wzburzenie, to wyjątkowo barwna i ciekawa postać. Z niecierpliwością wyczekiwać będę kolejnej porywającej odsłony serii, w której rzeczywistość mocno naznaczona jest brutalnością, przemocą, przestępczością, nadużyciami, przekraczaniem prawa w imię pozornie słusznych idei.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał
data premiery: 15.02.2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu. :)