PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI
"W życiu nie wszystko robimy dla uzyskania określonego rezultatu, czasami samo działanie jest ważniejsze niż ostateczny cel."
Pomysł na fabułę zaliczam do ciekawych, chętnie wbijamy się w scenariusz zdarzeń łączący elementy świata rzeczywistego i świata wymykającego się ludzkiemu zrozumieniu. Udanie nakreślone postaci, kontrastowo zestawione, potrafiące wspólnie działać w obronie dobra i zwalczania zła. Mężczyzna, były wojskowy, z więzienną przeszłością, próbuje pochwycić drugą szansę w życiu. Kobieta, matka zaginionego dziecko, od dwudziestu lat wypatruje powrotu córki, sprzeciwia się bierności policji. Jedenastolatek, obdarzony specyficzną umiejętnością, pragnie wyrwać się z rodzinnych kajdan obojętności matki alkoholiczki i presji wymagań ojca. Bohaterowie jednoznacznie opowiadają się przeciw okrutności i bezwzględności, za wszelką cenę starają się wyjaśnić osobliwe porwania dzieci. Hubert, Bogna i Niko nie zdają sobie sprawy, z czym przyjdzie im zmierzyć się, jak prywatne śledztwo wpłynie na ich życie. Oczywiście, nie brakuje reprezentanta dzikiej, mrocznej, szaleńczej strony ludzkiej natury, uciekiniera z zakładu psychiatrycznego, nie waha się przed użyciem skrajnej przemocy. Wszyscy zaglądają w głąb czerni, skrajnie zatrważającej i żałobnej. Wydaje się, że nie ma przed nią możliwości ucieczki, bez litości wysysa z człowieka wszelkie dowody egzystencji, ale jednocześnie urzeka i przyciąga.
Pierwsza połowa powieści mega przyciągała, z zapartym tchem śledziłam intrygujący przebieg zdarzeń, czekałam z niepokojem, co będzie się za chwilę działo. W drugiej części poczułam lekkie znużenie monotonią akcji, wiele się działo, lecz w powtarzalnym schemacie. Liczyłam na bardziej mrożące w krew w żyłach incydenty, mocniej pobudzające wyobraźnię i przeszywające gorączkową niepewnością. Zakończenie spodobało mi się, dało nadzieję na pokonanie zła, ale nie wykluczyło jego odrodzenia, każdy czytelnik może po swojemu zinterpretować ostatnie akapity książki. Nie od dziś wiadomo, że jedno wydarzenie potrafi zmienić bieg życia. Zastanawiamy się wtedy, jak mogliśmy nie dostrzec napływających sygnałów i nie uznać wagi kluczowych epizodów. Często zaskakują nagłe i lawinowe obroty spraw, trudno skoncentrować się na ich wygaszeniu. Racibórz, wstrząsająca seria porwań dzieci, dramaty sprzed dwóch dekad i obecne łączy czarna złowieszcza furgonetka bezgłośnie sunąca ulicami miasta. Czy próby okiełznania stalowego kolosa może podjąć się zwykły śmiertelnik? Jaką ma szansę na powodzenie osobliwej misji? Powieść zapewniła atrakcyjny wieczór czytelniczy, nie było koszmarnie, ale na tyle paskudnie, aby przyjrzeć się skłonności człowieka do krzywdzenia siebie i innych, jak się potwierdziło, nie potrzeba zewnętrznego czynnika dającego impuls, ponieważ sami potrafimy mocno kaleczyć.
4/6 - warto przeczytać
sensacja, 448 stron, premiera 20.02.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemysław Wilczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemysław Wilczyński. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 marca 2021
czwartek, 31 grudnia 2020
UPIORNE ŚWIĘTA
GRAHAM MASTERTON, ARTUR URBANOWICZ, JAKUB ĆWIEK, ADAM PRZECHRZTA, TOMASZ HILDEBRANDT, MAREK ZYCHLA, HANNA GREŃ, ROBERT CICHOWLAS, JAKUB BIELAWSKI, PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI
"Historia ludzkiej egzystencji to nic innego, tylko niekończący się ciąg potwornych tragedii, jedno okrucieństwo za drugim."
Z entuzjazmem podeszłam do książki, tylu polskich autorów, znanych nazwisk na okładce, że natychmiast zapragnęłam poznać, co w krótkiej formie literackiej przygotowali dla czytelników. I niestety, zawiodłam się, dostałam zupełnie coś innego niż się spodziewałam, zaskoczenie, ale na minus. Sięgając po antologię wcale nie oczekiwałam, że wszystkie opowiadania mi się spodobają, przy takiej różnorodności stylów pisania i ujęcia tematyki, to byłoby nierealne wymaganie. Jednak liczyłam, że choć połowa utworów okaże się źródłem ciekawych przygód czytelniczych, tak aby zmobilizować się do poznania powieści.
Tylko dwa opowiadania miały w sobie coś, co sprawiło, że z przyjemnością się w nie zagłębiałam. Na pierwszym miejscu uplasowało się „87 centymetrów” Artura Urbanowicza, mega fantastyczne kompletowanie bestii, zapoczątkowane spokojnymi klimatami, by z każdą stroną zgrabnie podkręcać niepewność i zachwycić zakończeniem. Najwidoczniej mam słabość do twórczości tego autora, bardzo mnie przekonuje, co dałam wyraz spisując wrażenia po zapoznaniu się z książkami "Gałęziste", "Grzesznik", "Inkub", "Paradoks". Nieco niżej oceniłam „Czerwonego rzeźnika z Wrocławia” Grahama Mastertona, żart, który wymknął się spod kontroli potwierdził cechy charakterystyczne stylu pisarza, nie jest to coś, co olśniewa, ale pozwala na chwytanie kilku miłych chwil rozrywki. Inne opowiadania jakoś mnie nie przekonały, chociaż ciekawy rys fantastyki pokazał „Rezerwat” Marka Zychli, natomiast „Już nie jesteś smutkiem” doceniłam za pomysł i styl narracji. Przy pozostałych przyznaję, że się wynudziłam, zupełnie nie trafiły w mój gust, czasem wręcz irytowały, chciałam upiorności a dostałam miałkość.
2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura grozy, 382 strony, premiera 14.10.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.
"Historia ludzkiej egzystencji to nic innego, tylko niekończący się ciąg potwornych tragedii, jedno okrucieństwo za drugim."
Z entuzjazmem podeszłam do książki, tylu polskich autorów, znanych nazwisk na okładce, że natychmiast zapragnęłam poznać, co w krótkiej formie literackiej przygotowali dla czytelników. I niestety, zawiodłam się, dostałam zupełnie coś innego niż się spodziewałam, zaskoczenie, ale na minus. Sięgając po antologię wcale nie oczekiwałam, że wszystkie opowiadania mi się spodobają, przy takiej różnorodności stylów pisania i ujęcia tematyki, to byłoby nierealne wymaganie. Jednak liczyłam, że choć połowa utworów okaże się źródłem ciekawych przygód czytelniczych, tak aby zmobilizować się do poznania powieści.
Tylko dwa opowiadania miały w sobie coś, co sprawiło, że z przyjemnością się w nie zagłębiałam. Na pierwszym miejscu uplasowało się „87 centymetrów” Artura Urbanowicza, mega fantastyczne kompletowanie bestii, zapoczątkowane spokojnymi klimatami, by z każdą stroną zgrabnie podkręcać niepewność i zachwycić zakończeniem. Najwidoczniej mam słabość do twórczości tego autora, bardzo mnie przekonuje, co dałam wyraz spisując wrażenia po zapoznaniu się z książkami "Gałęziste", "Grzesznik", "Inkub", "Paradoks". Nieco niżej oceniłam „Czerwonego rzeźnika z Wrocławia” Grahama Mastertona, żart, który wymknął się spod kontroli potwierdził cechy charakterystyczne stylu pisarza, nie jest to coś, co olśniewa, ale pozwala na chwytanie kilku miłych chwil rozrywki. Inne opowiadania jakoś mnie nie przekonały, chociaż ciekawy rys fantastyki pokazał „Rezerwat” Marka Zychli, natomiast „Już nie jesteś smutkiem” doceniłam za pomysł i styl narracji. Przy pozostałych przyznaję, że się wynudziłam, zupełnie nie trafiły w mój gust, czasem wręcz irytowały, chciałam upiorności a dostałam miałkość.
2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura grozy, 382 strony, premiera 14.10.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

