Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura grozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura grozy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2025

CZYHAJĄCY W PROGU

 H.P. LOVECRAFT, AUGUST DERLETH

„Nie umarło, co w uśpieniu spoczywać całe wieki może. A upływ czasu w końcu i śmierć nawet zmoże.”

Twórczość H.P. Lovecrafta to prawdziwa uczta dla mojej wyobraźni, chętnie podążającej tropem literackiej grozy z klasycznym piórem, czyhającej na czytelnika w zaułkach niezwykle barwnych opisów, zawierającej pierwiastki pradawnych legend, rozwijającej tajemnice czegoś niezwykłego. Wciąga pomysłową fabułą, posuwającą się w wolnym tempie, momentami ślimaczym, ale w tym właśnie tkwi urok plastyczności narracji, powielania zdań, lecz z nowej perspektywy. 

Jako odbiorca „Czyhającego w progu” krok po kroku śledzę dociekania Ambrosego Dewarta, spadkobiercy rodu Billingtonów, Stephena Batesa, jego kuzyna, i Winfielda Philipsa, potomka wielebnego. August Derleth znakomicie łączy fragmenty twórczości Lovecrafta. Podtrzymuje złowrogi charakter niewyjaśnionych wydarzeń, czar nietypowej zagadki, mgłę niedopowiedzeń, przypuszczeń, spekulacji i aluzji. A także sekretnej wiedzy niedostępnej zwykłym śmiertelnikom i tajemniczą treść odziedziczonej instrukcji. Niesamowite przerażające miejsce akcji, opuszczona rodowa posiadłość, budząca trwogę wśród okolicznych mieszkańców, ze starą wieżą ozdobioną osobliwymi wzorami, kamiennym kręgiem, w którym na każdym kroku wyczuwa się haniebne zło. 

Masakryczne morderstwa z przeszłości i teraźniejszości zdają się łączyć podobieństwami, lecz nie sposób odkryć schematu, pomimo penetracji licznych ksiąg, dokumentów, wycinków prasy i dziennika. Im głębiej i dłużej przebywam w domu Billingtona, na zalesionym wzgórzu, w pobliżu wymarłego strumienia, tym więcej dostrzegam świadectw rozpadu, plugawości, zgnilizny i śmierci, tym trudniej znaleźć racjonalne wytłumaczenie przerażających zjawisk. Jak z luźnych i rozsypanych fragmentów ułożyć układankę sekretu posiadłości i jej właścicieli, skoro nie podlega ona prawom czasu, przestrzeni i jedności miejsca zdarzeń? Zerknij również na "Obserwatorzy spoza czasu", "Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu", czy „Szaleństwa Cthulhu”, „Widma nad „Innsmouth”, "Akolici Cthulhu".

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 190 stron, premiera 06.05.2025 (1945), tłumaczenie Robert P. Lipski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

wtorek, 11 lutego 2025

STRASZNE HISTORIE

ALTEA VILLA
(adaptacja opowieści)

"Jedynie mroczna istota zdolna jest przemienić się w wilka, mgłę bądź nietoperza, gdy wędruje w mroku w poszukiwaniu ofiar.”

Kiedy bliżej przyjrzeć się strasznym historiom, wcale nie wydają się takie przerażające, zwłaszcza jeśli czytane w towarzystwie dorosłej osoby, potrafiącej wytłumaczyć sytuację, dopowiedzieć wyjaśnienie, zwrócić myśli i wyobraźnię młodego odbiorcy w odpowiednim kierunku. Publikacja kierowana do dzieci powyżej ósmego roku życia, ale również do samodzielnego czytania przez nie. Dreszczyki emocji przebiegające przez ciało odbiorcy podczas poznawania dziesięciu niesamowitych opowieści strasznie mile widziane. 

Adaptacja uwzględnia jak najbliższą wierność oryginałowi, sposób postrzegania wymyślonego świata przez młodego czytelnika, znajomość kultowych bajek, ale i możliwość poznania klasyki wybrzmiewającej strasznością w bardziej przyjaznej halloweenowej odsłonie. Przerażające i potworne stworzenia, dwie strony natury człowieka, naukowe badania z powołaniem do życia, próżność uchwycona w portrecie, ludzkie oko i czająca się zbrodnia, niebezpieczne istoty zrodzone ze starożytnych zaklęć, dom wywołujący strach u lokatorów, rycerz bez głowy, koszmarni widmowi piraci. Zbiór osobliwych przypadków, nadprzyrodzonych dziwów, miejsc z niesamowitą atmosferą, upiornych istnień, nieprzeniknionej ciemności, demonicznych sił. 

Dopełnieniem wciągających w straszny mrok opowieści są odpowiadające im klimatem ilustracje. Oprawa graficzna przygotowana przez Víctora Medinę to niewątpliwie mocny atut publikacji. Warto wiedzieć, że książka wydana na kredowym papierze, ze sztywną okładką i dużą czcionką. Jak najbardziej cieszyć się będzie popularnością wśród młodych czytelników, zatem warto rozważyć ją jako pomysł na udany prezent. Fantastyka z długimi cieniami duchów i potworów, wampirów i zbrodni, ludzkich przywar i wybujałych ambicji, zamków i trumien, sennych kotlin i wzburzonych mórz. Wielkie emocje zapewnione. Znakomicie, że powstają adaptacje dziewiętnastowiecznych opowieści, także dorosły z przyjemnością znów się w nich zanurzy, odkryje je w złagodzonej formie, lubimy trochę zadrżeć wnikając w straszne historie, oswajajmy dzieci z tym uczuciem.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura grozy, klasyka dla dzieci, wiek 8+, premiera 09.10.2024
twarda okładka, 96 stron, format 24,5cm x 19cm
tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje Víctor Medina
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

piątek, 2 sierpnia 2024

IM MROCZNIEJ, TYM LEPIEJ

STEPHEN KING

„Życie to właściwie krótki sen wyśniony podczas letniego popołudnia.”

Zbiór różnorodnych opowiadań, miło spędzało się przy nich czas, jedne bawiły, inne podkręcały wyobraźnię, ale były i takie, które nakłaniały czytelnika do drobnych refleksji. Stephen King naznaczył je, w mniejszym lub większym stopniu, zjawiskiem przemijania, istnieniem w równoległym świecie, nieoznaczonością końca egzystencji ziemskiej. Tematyka śmierci podejmowana przy okazji głównego wątku sprawdziła się i w krótkiej formie literackiej. 

Najbardziej spodobało mi się „Strzeżcie się snów” z rzeczywistością ukrytą pod snem, próbą naukowego zrozumienia, lekkim dreszczykiem związanym z mroczną naturą człowieka. Zajmująco poznawało się „Dwóch utalentowanych skubańców”, wyczuwałam powiew klasycznych powieści, ale skomponowanych z uwzględnieniem uwspółcześnionych wersji. I jak to zwykle u mistrza horroru bywało, chodziło nie tylko o intrygujący i podsycający ciekawość scenariusz zdarzeń, ale też zajrzenie w głąb ludzkiej duszy owianej tajemnicą, w tej wersji utrzymywaną przez kilkadziesiąt lat. Wysoki poziom prezentowali „Wszystkowiedzący”, rewelacyjne podsumowywał ludzkiego życia, w mieszance obaw, nadziei, szczęścia, ambicji, bólu i straty. Znakomicie rozpisana retrospekcja bohatera, z symbolicznym uczestnictwem losu.

Doceniłam pomysł na fabułę w „Ekspercie od turbulencji”. Opowiadanie wypełnione emocjami od strony kluczowej postaci i czytelnika. Chętnie widziałabym je bardziej rozbudowane, gdyż wiele intrygujących kierunków można by było rozwinąć i uwzględnić w ramach powieści. Moją sympatię zdobyły „Grzechotniki” utrzymane w paranormalnym klimacie i z kryminalną zagadką. Chętnie puszczałam wodze wyobraźni, i chociaż instynktownie czułam jak wszystko się potoczy i tak przyjemnie w to wchodziłam. „Piąty krok” przekonał wydźwiękiem fabuły, mocnymi uderzeniami, zwięzłym przekazem. Najbardziej kingowskie opowiadanie w zbiorze. Ekscytująco prezentował się „Willi Popapraniec”, przemawiający do wyobraźni, trafiający z puentą, zaskakujący finałem. 

„Czerwony ekran” sympatycznie wszedł w melodię fantastyki, nuty czegoś niezdefiniowanego, przerażającego i jednocześnie nieuświadomionego. Coś takiego pojawiało się w koncepcjach innych pisarzy, ale King wykreował to po swojemu, uwzględniając odczucia jednostki targanej przez nieuchwytne byty. Natomiast „Laurie” wpadła w sentymentalny nastrój, melancholijne nuty, nostalgiczną atmosferę, finałowa odsłona uwzględniała odczucia powiązane z wypełnianiem misji istnienia. W „Finnie” uśmiechałam się obserwując życiowego pecha głównego bohatera, można było powiedzieć siła złego na jednego, aż wreszcie doszło do porwania i osobliwych powiązań. Liczyłam na mocniejsze atuty utworu, ale przyjęta koncepcja roztaczała zachęcający urok. „Droga do Zajazdu Zjazd” udanie włączyła się w nurt klasycznego horroru, przekonująco ujęła bohaterstwo staruszka, trudną relację ojca z synem, nadzieję pokładaną w najmłodszym pokoleniu.

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Stephena Kinga przedstawionymi na Bookendorfinie: "Baśniowa opowieść", "Dziewczyna, która kochała Toma Gordona", "Oczy smoka", "Blaze", "Komórka", "Regulatorzy", "Desperacja", "Miasteczko Salem", "Misery" "Mroczna połowa", "Łowca snów", "Gra Geralda", "Billy Summers", "Podpalaczka", "Później", "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Magiczne piórko Gwendy", "Ostatnia misja Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", "Charlie Ciuch-Ciuch", oraz "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego.

4.5/6 - warto przeczytać
opowiadania, literatura grozy, 622 strony, premiera 22.05.2024, tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 12 stycznia 2024

DUCHY ZIMOWEJ NOCY

G.K. Chesterton, Henry James, John Buchan, Jerome K. Jerome, John Berwick Harwood, Mary Elizabeth Braddon, Mrs Henry Wood, W.W. Fenn, autor nieznany

„Każda nić ma miejsce łatwe do przerwania, a każda igła jest gdzieś odrobinkę nadrdzewiała.”

Przyjemnie jest wejść w określony klimat z różnorodnymi zjawami, chociażby spędzić „Wakacje wśród duchów”, spotkać się z „Duchami Nocy Kupały” lub „Duchami nocy świętojańskiej”, usiąść "Z duchami przy wigilijnym stole”, przeżyć „Wigilię pełną duchów” i „Gwiazdkę z duchami”, spotkać „Duchy nocy wigilijnej”, poczuć „Duchy zimowej nocy”. Znakomity pomysł na serię zawierającą rozmaite opowiadania połączone wspólnym kluczem, tak aby czytelnik mógł się nasycić określonym nastrojem i otrzymać za pośrednictwem krótkich form literackich próbkę twórczości różnych pisarzy.

„Duchy zimowej nocy” sympatycznie wypełniają czas. Osiemnaście historii barwnie drażni wyobraźnię, podsuwa tropy do rozwijania dreszczyku emocji i imaginacji uwzględniającej prześladujące człowieka zmory. Listopadowa i grudniowa noc tworzy wspaniałe tło do wymyślania obrazowych opowiastek, zgrabnie łączących coś makabrycznie niesamowitego i trudnego do uwierzenia z czymś radosnym, rodzinnym i świątecznym. Kiedy wyje i świszcze wiatr wśród ogołoconych z liści drzew, skrytych w półmroku i ciemności wywołującej lęk, wydaje się, że paranormalny świat umarłych gra własną melodię, z trwogą odsłuchiwaną przez żywych.

Duchy, zjawy i demony dopominają się uwagi cielesnych, nawiązują z nimi osobliwy kontakt, a im bardziej nawiedzone i odludne miejsca, stare domy cieszące się złą sławą, tajemnicze komnaty, tym intensywniej drażnią domowników. Piaszczyste pustkowia, rozległe wrzosowiska, odludne obszary, zapomniane wioski, zarośnięte trakty, to wygodne kryjówki dla upiornych istnień i diabolicznych niebytów. I właśnie takie obszary odwiedza czytelnik, zagląda w nie oczami kluczowych postaci, czasem chowa się za ich plecami, kiedy indziej za towarzyszącymi im przepowiedniami i legendami, albo historyjkami skrzywdzonych i krzywdzicieli.

Kilka opowiadań szczególnie bawi, jak chociażby „Upiorny czynsz”, z wyjątkowo obrazową i sugestywną narracją, gęstniejącą tajemniczością wiekowego domu, a także zaskakującym zakończeniem. Inny przykład wyśmienitego opowiadania w prezentowanej antologii to „Twarz w lustrze”, pozornie wiadomo, jak rozwinie się akcja, dokąd zmierza, a jednak pozostawia dwuznaczny pierwiastek scenariusza zdarzeń i interpretacji fabuły. „Dziwne doświadczenie” wysyła nieziemską siłą przepełniającą lękiem, uporczywym niewytłumaczalnym niepokojem i nieprzyjemnym zdenerwowaniem. Natomiast „John Granger” przeraża mroczną naturą człowieka.

Otwierający książkę utwór „Sklep z duchami” w prosty, lecz przekonujący sposób, odwołuje się do umierającego Ducha Świąt i pytań o śmiertelność literatury. Bardzo ciekawy pomysł na historię prezentuje „Ołtarz zmarłych”, bratania się ze śmiercią i kultu tych, którzy odeszli. Poszukiwanie skarbu w „Nawiedzonym młynie, czyli zrujnowanym domu” rzuca silny urok i cenne przesłanie. Z kolei, „Strażnik miru” atrakcyjnie zmienia narratora, ale nie szatańską chorobę. „Cień w kącie” idealnie nadaje się do ekranizacji, pomysł intrygi nie jest nowy, ale docenia się horror sytuacji.

4/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 632 strony, premiera 28.11.2023 (wiktoriańska twórczość)
tłumaczenie Tomasz Bieroń, Mira Czarnecka, Jerzy Łoziński
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

piątek, 13 października 2023

DUCHY NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ

JAN BARSZCZEWSKI, ROMAN ZMORSKI, MYCHAJŁO KOCIUBYNSKI, MIKOŁAJ GOGOL, ALEKSIEJ TOŁSTOJ, EDWARD FREDERICK BENSON, ALFRED MCLELLNAD BURRAGE, VINCENT O’SULLIVAN, ROSA MULHOLLAND, RHODA BROUGHTON

„Był to dzień nieskażonego letniego przepychu, słońce chyliło się ku zachodowi, a wspaniałość wieczoru z każdą chwilą stawała się coraz bardziej krystaliczna i urzekająca.”

Bardzo lubię zagłębiać się w powieści grozy, dłużej przebywać z bohaterami, wnikliwiej dociekać zatrważających okoliczności, szczegółowo badać motywy i postawy. Jednak równie znakomicie bawię się poznając krótkie formy literackie, fantastycznie potrafią wkręcić w atmosferę niesamowitości, podkręcić wyobraźnię czytelnika i okręcić wokół spirali paranormalnych scen. Bardzo cieszę się, gdy w moje ręce wpada zbiór opowiadań połączonych wybranych wspólną cechą, lecz stanowiących osobną zamkniętą całość. A cóż bardziej nie przemawia do słowiańskiej duszy jak nie duchy przez nią wykreowane.

„Duchy nocy świętojańskiej” to bogata porcja niezwykłych historii odwołujących się do dawnych opowieści i legend, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza w ustnej formie, łączącej gawędziarski styl narracji z relacją wspomnieniową. Nie brakuje przedziwnych stworzeń, mrożących krew w żyłach potworów kryjących się w ludziach, diabolicznych demonów skrywających się w lasach i na bagnach, osobliwych upiorów wykorzystujących siły natury, czy mitycznych zjaw zaglądających w ludzkie umysły. Lubimy słuchać o zdumiewających wizjach i złudzeniach podczas wieczornych spotkań przy ognisku, zbierając się rodzinnie przy kominku, próbując ogarnąć rozumem to, co niewytłumaczalne w dzielonych między sobą opowieściach.

Autorzy opowiadań żyli między końcem osiemnastego wieku i połową dwudziestego, zatem w twórczości dostrzegamy również echa dawnych czasów, sposobu budowania napięcia i zręcznego wciągania czytelnika w zabawę fantazji. Bywa przedziwnie i przerażająco, ale także wyraźnie i prawdziwie. Bohaterów dotykają prześladujące dniem i nocą strachy, często wywołujące cierpienie nawiedzonych, formujące się w całkowitą beztroskę lub kontrastowo w wyrzuty sumienia. Złe podszepty, słyszane przez nielicznych lub szersze grono, potrafią wywrócić życie dotkniętego i zatrwożyć całą wioskę. Wciąż tlące się w sercach mieszkańców zabobony, wywołują mroczny ciąg zdarzeń. To również udział wampirów, figur woskowych, biesów i nade wszystko pokus.

Bywa i przewrotnie, kiedy diabeł zabiera się za wymierzenie sprawiedliwości, bez znaczenia, czy z własnej woli, czy pod przymusem. Miłość może pochodzić ze zdrowego lub zatrutego źródła, nienawiść rzadko bywa wyciszona, śmierć nie oznacza ostatecznego pożegnania ze światem, zaś zabawa nie wszystkim wydaje się miła. Różnorodność opowiadań działa na plus antologii, rozpala ogień poznania w umysłach czytelników, wodą płynącą wśród okoliczności gasi płomień pragnienia racjonalnego podejścia do prezentowanych historii. Nie ma opowiadania, które wywołuje gorsze wrażenie, każde coś w sobie ma, cieszy wydźwiękiem, a nawet zachęca do refleksji o naturze człowieka, wierzeniach rozniecających płomień ekscytacji nieodgadnionym zjawiskiem.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, 562 strony, premiera 27.06.2023
tłumaczenie Tomasz Bieroń, Anna Chraniuk, Jerzy Łoziński, Ewa Skórska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 10 września 2023

AKOLICI CTHULHU

E.PEIRCE JR, J.P.BRENNAN, H.B.CAVE, R.M.PRICE, D.RIMEL, M.W.WELLMAN, H.HASSE, C.A.TANNER, E.HAMILTON, E.G.POWERS, J.CAUSEY, C.H.THOMPSON, D.H.KELLER, A.PENDRAGON, S.B.ALETTI, J.GLASBY, J.L.BORGES, R.GARRETT, S.T.JOSHI, D.W.MOSIG, D.R.BURLESON, P.CANNON, D.KAUFMAN, G.MEYRINK, R.F.SEARIGHT, F.SEARIGHT, N.GAIMAN

[PRZEDPREMIEROWO]

KRONIKI ARKHAM 3

„Ze wszystkich rzeczy we wszechświecie my, ludzie, wiemy najmniej o planecie, na której żyjemy.”

Howard Phillips Lovecraft wykreował tak niesamowite uniwersum i przedstawił w tak atrakcyjny sposób, że przenoszenie się do niego sprawia szaleńczą przyjemność. Czytanie samego autora to niesamowita frajda dla wyobraźni ("Obserwatorzy spoza czasu", "Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"). Dużo przyjemności przywołują także dzieła inspirowane jego twórczością („Szaleństwa Cthulhu”, „Widma nad „Innsmouth”). Zaś trzecia odsłona "Kronik Arkhamu" nie wbijała się bezpośrednio w dzieła Lovecrafta a chętnie do nich nawiązywała. Miałam wrażenie, że zbiór opowiadań dostarczy najwięcej rozrywki miłośnikom Przedwiecznych, ale i osoby nieznające świata fikcyjnych istot również czerpać będą radość. Dwadzieścia osiem krótkich form reprezentowało podobny poziom, zgrabnie nadawały rytm delikatnej grozie, niekiedy zmieniającej się w koszmar, wywoływały obecność istot z piekła rodem, potwornych pomiotów szatana, najczarniejszych koszmarów ze snu i jawy.

Podobało mi się, że większość opowiadań bazowała na wspomnieniach, zapiskach, pamiętnikach, niekiedy w szkatułkowym stylu. Jako jedyne świadectwa czegoś wyjątkowo makabrycznego i zatrważającego, trudnego do uwierzenia, bo umysł ludzki odmawiał przyjęcia ich prawdziwości. Księgi napawające lękiem większym niż da się wyobrazić, Odkrycia zaginionych demonicznych artefaktów, kodów, zaklęć i rytuałów. Siła zmowy z mocami ciemności, nieznikający smród minionych wieków, otoczone złą sławą miejsca. Wrogie legendy starej nadmorskiej wioski z okolicznymi lasami. Klątwa rzucona na ród, piekielne dziecko, spotkanie z bytem egipskiego grobowca, seria przerażających londyńskich morderstw, duchy prehistorycznych cywilizacji, istoty z pradawnych otchłani. Znacznie starsze od zarania dziejów morskie głębiny, kosmiczna zemsta przegnanych stworów, zagadkowa epidemia, widmowa wioska. Pięćsetletnie wampiryczne zaklęcie, złowróżbny dźwięk dzwonu, pomylona tożsamość, saturnowa inwazja. 

Szczególne zainteresowanie wzbudziło opowiadanie „Mózg Ziemi”, znakomicie się je czytało, połączenie geologii i przyrody, odwiedzenie zakazanej góry, atrakcyjny pomysł na to, czym faktycznie jest Ziemia i jak jest rola człowieka na planecie. Bluźniercze zło dominowało w „Woli Claude’a Ashura”, wyobrażenie wiedzy ezoterycznej wymykało się spod kontroli, osobliwa zamiana doprowadzała do tragedii, zgroza z przeszłości skrywała się w komnatach opactwa. „Mythos” z archeologiczną wyprawą, starymi legendami i religiami. Niektóre utwory oferowały zaskakujące lub przewrotne zakończenie, przykładowo „Z czeluści pradawnych bluźnierstw” i „Wojna ostateczna”. Wiele odwoływało się do destrukcyjnej ludzkiej chciwości i zgubnego pożądania, jak „Siódme zaklęcie” i „Kryształowy spadek”. 

4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 642 strony, premiera 11.09.2023 (2014), tłumaczenie zbiorowe
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

czwartek, 20 lipca 2023

DZIEDZICTWO USHERÓW

ROBERT MCCAMMON

„Nie ma znaczenia, gdzie mieszkasz. Liczy się to, co… zamieszkuje w tobie.”

Uwielbiam gotyckie powieści, niesamowicie oddziałują na wyobraźnię, zwłaszcza jak autor reprezentuje nie tylko wysoki poziomem stylu narracji, ale też dysponuje wykraczającą daleko poza tuzinkowość kreatywnością. Wielopokoleniowa tajemnica, nawiedzona posiadłość, mroczne moce i szczypta magii, wszystko już było, lecz liczy się sposób podania, budowania napięcia, wywoływania niepewności wobec miejsc, zdarzeń i bohaterów. Robert McCammon potrafi przyssać czytelnika do stron książki, podać coś, co wydaje się znane i wielokrotnie przeżywane, a jednak swoiście nowe i niesamowicie wciągające. Rzadko przyznaję maksymalne noty dla przygód czytelniczych, a tak właśnie było z poprzednimi książkami autora („Magiczne lata”, „Zew nocnego ptaka”), zatem jego twórczość faktycznie mi podchodzi.

„Dziedzictwo Usherów” nie wywarło mega silnego wrażenia, jednakże chciałabym trafiać na takie powieści jak najczęściej. Reprezentantów doskonale zmiksowanych wielowątkowych fabuł, kontrastowo zestawionych grup społecznych, pierwszorzędnie sportretowanych postaci, klimatu osadzonego w niesamowitości, potworności, upiorności, czarnoksięstwa i morderczych instynktów. McCammon do końca trzyma w niejasności losów bohaterów, drzemiących w człowieku pragnień, interpretacji przeszłości i rozgrywanych scen. Z ogromną wprawą miesza w kotle sennych koszmarów, magnetycznego przyciągania zła, tajemniczej choroby i przerośniętych ponad miarę ludzkich słabości. Dziedzictwo starożytnego walijskiego klanu odsłania prawdziwą naturę szaleństwa. Wydaje się się, że z zestawieniem potężnych mocy, dobro nie ma szans na zwycięstwo, ale tak naprawdę ekscytuje nie wynik przedwiecznej rozgrywki, lecz sama istota walki i przetrwania, a w tle nawiązania do inspiracyjnej twórczości Edgara Allana Poe.

Pisarska kariera Rixa Ushera przygasa. Przywołany przez bliską śmierć przywódcy klanu, jako czarna owca w rodzinie, wraca po siedmiu latach do rodzinnej rezydencji, której nie chciał już więcej odwiedzać. Mroczny cień Twierdzy rzuca mu wyzwanie już nie tylko w snach, a liczne tajemnice krążące wokół przeszłości rodu przyciągają uwagę. W docieraniu do prawdy pomaga mu ambitna miejscowa reporterka, zaś odnaleziony po dramatycznych wydarzeniach chłopiec odkrywa w sobie osobliwy dar. Czy potężne w bogactwie i wpływach nazwisko Usherów, które zbudowało multimiliardowe imperium zbrojeniowe, odciśnie się niezatartym piętnem na tkaninie przyszłości? Dlaczego opuszczona rodowa posiadłość, przepastna, ciemna i zaborczo strzegąca sekretów, popada w ruinę, ale wciąż ma wiele do powiedzenia? Jakie zamierzchłe kataklizmy i dziwaczne więzy rodzinne osadzają się na nikczemnych i szkaradnych duszach?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 552 strony, premiera 05.07.2023 (1984), tłumaczenie Adam Robert Winnicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

piątek, 24 lutego 2023

WIDMA NAD INNSMOUTH

H.P. LOVECRAFT, BASIL COOPER, JACK YEOVIL, GUY N. SMITH, ADRIAN COLE, D.F. LEWIS, RAMSEY CAMPBELL, DAVID A. SUTTON, PETER TREMAYNE, KIM NEWMAN, BRIAN MOONEY, BRIAN STABLEFORD, NICHOLAS ROYLE, DAVID LANGFORD, Michael MARSHALL SMITH, BRIAN LUMLEY, NEIL GAIMAN

KRONIKI ARKHAM 2

„Może lepiej przebywać w niekończącym się śnie, niż żyć w prawdziwym koszmarze.”

Fantastycznie bawię się w klimatach mitologii Cthulhu, zawierają elementy niesamowicie podkręcające wyobraźnię, dotykające pierwotnego lęku, otaczające zatrważającą tajemnicą coś na wskroś obcego i nadprzyrodzonego. Nie tylko satysfakcjonujący wymiar literackiego odbioru, ale również źródło i dowody kreatywności różnych autorów. Howard Philips Lovecraft dostarczył szalenie plastycznej materii do tworzenia obrazów przenikających zmysły, powiązanych ze strachem, osobliwą podejrzliwością, zderzeniem wiary i faktów. Nic dziwnego, że wielu autorów czuje potrzebę sprawdzenia się w lovecraftowych widmach, pradawnych upiorach, istotach nie z tego świata wraz z ich mrocznym podejściem do człowieka. Jednym pisarzom wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale niewątpliwie każde z zaprezentowanych opowiadań intrygująco dopowiada to, co dzieje się u ujścia rzeki Manuxet, rozbudowuje historię Innsmoth w Massachusetts, podsuwa nowe pomysły na spotkania z oficjalnymi mieszkańcami, Istotami z Głębi, przypadkowymi odwiedzającymi. Ichtioidalna rasa, płazie hybrydy i zwykły człowiek, taka mieszanka musi owocować potwornymi legendami.

„Widmo nad Innsmouth” nie ma sobie równych, imponuje bogactwem podszytych niepewnością zdarzeń, podejściem do prezentowania przedziwnej, zdeprawowanej, obrzydliwej i przerażającej rzeczywistości upadłego nadmorskiego miasta, tchnącego bluźnierczą zwyrodniałością, złem i śmiercią, prastarego portu otoczonego szerokimi połaciami słonych, jałowych i bezludnych bagien. Lovecraft oprowadza po miasteczku, nieobecnym na mapach, pomijanym milczeniem w przewodnikach, z nieczynną rafinerią złota i makabrycznie osobliwą historią. Wszechobecny smród rozkładających się ryb tworzy instynktowne bariery przed wkroczeniem na ulice, jednakże czytelnik i tak tam zagląda, penetruje przestrzenie, czuje nieodparte przyciąganie. Nikczemna, zdegenerowana i zatrważająca siła pozbawia mieszkańców władz umysłowych i wciąga w nienazywalną otchłań, najczarniejszą nieludzkość i upiorną aurę sennego koszmaru. Kumulacja osobliwych zdarzeń, wielka epidemia, kulturowy upadek, rządowe wyludnienie. Ezoteryczna sekta, łańcuch pogłosek, mnożące się plotki i przewrotne zakończenie, ściągają uwagę.

Stopień grozy opowiadań w dużym stopniu wynika z giętkości i wrażliwości wyobraźni czytelnika, podatności na owiane mgłą miejsca, ludzkie opowieści i odrażające tajemnice. „Deepnet” zaskakuje na plus uwspółcześnieniem historii, sięgnięciem do niecnych praktyk wielkich korporacji zajmujących się oprogramowaniem, z przebiegle realizowaną misją. „Dzwon Dagona” rozprawia o cyklicznym wybryku natury, wodorostach i pozornie niepowiązanych ze sobą ogniwach łańcucha wypadków i okoliczności. „Przejście” wybrzmiewa przywołaniem porzuconego syna przez ojca, przekazaniem pokoleniowej powinności wobec mrocznego boga i odkrywaniem okrutnej prawdy. „Za rafą” wspomina o wielkiej burzy, zakazanej wiedzy przechowywanej w odosobnieniu, tajemniczych kradzieży starych ksiąg, katastrofalnych bibliotecznych pożarach, ezoterycznych incydentach, zagadkowej śmierci dozorcy, a przede wszystkim zdumiewających dowodach prastarej cywilizacji w podziemnych tunelach uniwersyteckich. 

„Gruba ryba” wyśmienicie używa ironicznego humoru, rozgrywa akcję wojny na tle innej wojny, przedstawia poszukiwania dziedzica hazardu przez detektywa pracującego na zlecenie aktorki. „Kościół na High Street” wypełnia się istotami z innych porządków przestrzennych i zabobonną wiedzą tajemną, aby na koniec pozostawić frapującą niespodziankę. „Daoine Domhain” zajmuje listem z przeszłości. „Grobowiec Pryskusa” oprowadza po wykopaliskach archeologicznych. „Powrót do domu” nawiązuje do rumuńskiej rewolucji. „Widok na morze” łączy tragedię statku u wybrzeży z wakacyjnym ujarzmianiem lęku przed morzem. „Powrót do Innsmouth” jest w dużym stopniu kopią oryginalnej historii, lecz oferuje intrygującą finałową odsłonę. „Złoto Innsmouth” traktuje o zgubnych konsekwencjach gorączki złota. „Zostały tylko buty” wywołuje dreszcz grozy powiązany ze zniknięciami i niedopowiedzeniami. „Za kwadrans trzecia” osobliwie rozmawia z klientką w barze. „Dziedzictwo Innsmouth” bada genetyczne deformacje, konfrontuje wiarę z nauką. „To tylko znowu koniec świata” ujawnia wilczą samotność. 

Opowiadania warto poznawać w dłuższym cyklu, by nie wpaść w lovercraftowską monotonię i docenić indywidualną interpretację. Warto wejść również w "Szaleństwo Cthulhu", zbiór szesnastu opowiadań nawiązujących do kultowego tytułu "W górach szaleństwa" z czterema historiami grozy, "Zgrozę w Dunwich", piekielnie dobrą przygodę, "Obserwatorów spoza czasu", głosy z dalekiego kosmosu i dowodów obcego życia, "Przyszła na Sarnath zagłada", opowieściami niesamowitymi i fantastycznymi, "Koty Ultharu", które najlepiej czytać, kiedy księżyc zalewa moczary poświatą, a gwiazdy wysyłają światło, wówczas duch grozy zdaje się przenikać wszystko.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura grozy, antologia, 650 stron, premiera13.04.2022 (1931-2013), redakcja Stephen Jones
tłumaczenie Maciej Płaza, Maciej Wacław, Janusz Ochab, Lesław Haliński, Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 27 września 2022

ZAGRABIONE ŻYCIE I INNE OPOWIEŚCI NIESAMOWITE

SUSAN HILL

„Zacieramy w umyśle złe rzeczy, szczególnie wtedy, gdy sami się do nich przyczyniliśmy…”

W zeszłym roku miałam okazję spotkać się z „Kobietą w czerni. Rączką”. Trafiłam z wyborem. Książka okazała się fantastyczną przygodą i niemal w pełni zaspokoiła pokładane oczekiwania. Dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po kolejny utwór Susan Hill „Zagrabione życie i inne opowieści niesamowite”. Otrzymałam zbiór opowiadań rozpisanych w tonacji grozy. Również nie zawiodłam się. Z zaangażowaniem mknęłam niesiona pragnieniem jak najszybszego poznania mini opowieści. Aktywowałam wyobraźnię i odczuwałam sympatyczny dreszczyk emocji podszyty nadnaturalnością. Zadziorne pomysły na fabułę, nieoczekiwane rozwiązania, nieszablonowe uwikłania. Wdzięczne dla imaginacji historie. Podgrzewały zmysł śledzenia pierwszego planu i obserwowania obrazów skrywających się za kotarą drugiego. Narracja całkowicie mi przypasowała. Zgrabnie niosła. Sugestywnie budowała napięcie. Atmosferę opowiadań często owiewała luźna lub gęsta mgła wiktoriańskiego klimatu, zakurzonych wiekowych sekretów, groźnych przerażających sekretów. Niekiedy intryga delikatnie splatała się niepewnością, kiedy indziej z wyraźnym wzorem horroru. Postaci mierzyły się z czymś nienamacalnym i niewyjaśnionym, a przy tym posępnym, zwodniczym, wykradającym zdrowe zmysły i wystawiającym na szwank zdrowie psychiczne.

„Zagrabione życie” pamiętnikarskim tekstem wchodziło w niebywałą historię manipulowania sferami życia i śmierci, niefrasobliwego igrania z przeznaczeniem. Odwiedzało obszary czegoś odwiecznie niezrozumiałego, niepoznanego, budzącego trwogę. Zakończenie wymykało się przewidywaniom, bardzo mi przypasowało, pozostawiło z frapującym wspomnieniem. „Lalka” sugestywnie przeniosła w podmorskie pustkowie, odludne miejsce, ponurą okolicę, zamglone kontury kościelne, stary cmentarz i opuszczony dom. Narrację prowadziły przywołane z pamięci migawki z dzieciństwa i porcelanowa lalka. Intrygująca przeszłość, pozornie drobne zdarzenia a silnie determinowały przyszłość. Czystej postaci zło kryjące się w człowieku. Niepojęte mistyczne sztuczki, trudne do wyjaśnienia. „Mężczyzna z obrazu” efektownie przemówił. Połączył wenecki klimat z magicznym zaklinaniem rzeczywistości. Plastycznie oddał efekt zamknięcia, bezsilności wobec przeniesienia się w inny wymiar, osobliwych zjawisk i niewyobrażalnej tragedii łączącej losy wielu osób. Empatycznie odbierałam emocje postaci, obezwładniający strach i paraliżującą trwogę. Przewidywalny scenariusz, lecz wdzięczne odmalował nadciąganie nieuniknionego, ze stygmatem niszczenia mającym początek w osiemnastym wieku, z sidłami fantazji i zmór.

„Torba podróżna” kręciła się wokół źródeł rewanżu. Udowodniła, że zemsta zemście nierówna. Przewrotność krzywego uśmiechu losu, zamiana ról ofiary i oprawcy, niejednoznaczność w interpretacji incydentów, zachowań i motywów. Widzenie czegoś, czego nie doświadczyło się a można było przywołać nocnymi motylami. „Dwudziesty pierwszy” rozpoczął się od relacji pożaru siedemnastowiecznego budynku, strawienia przez ogień zatrważającej tajemnicy. Chłopięca przyjaźń, znikanie i pojawianie się duszy. Realnej i uświadomionej lub złudnej i podświadomej. Rozpamiętywanie przeszłości nie zawsze okazywało się bezpieczne, zwłaszcza uwikłanej w stratę. „Alice Baker” umiejętnie oddziaływała na wyobraźnię. Odwoływała się do klasycznych chwytów budowania grozy. Jednocześnie czarująco prowadziła ścieg złożony z obrzydliwego zapachu butwienia, zgnilizny i rozpadu. Wymieszała go z widmowymi zjawami, ponurością starego budynku, straszliwym lękiem i koszmarnym przeczuciem wydarzenia się czegoś okropnego. Praca biurowa powoli zmieniała się w horror nawiedzenia miejsca i przywołania zapomnianych faktów. „Frontowy pokój”, żywiołowo odbierane opowiadanie, łączyło elementy diabelskiej odsłony ludzkiej duszy i kontrastowało z religijnym pojmowaniem dobra. Przebiegało w zgodzie z przesłaniem, że żaden dobry uczynek nie pozostaje bez kary. Fabuła schematyczna, ale niosła ładunek emocjonalny, zwłaszcza w finalnej odsłonie, dałam się zaskoczyć.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 460 stron, premiera 04.05.2022 (2012-2016), tłumaczenie Jerzy Łoziński
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 18 stycznia 2022

OBSERWATORZY SPOZA CZASU

H.P. LOVECRAFT, AUGUST DERLETH

"Są rzeczy, których lepiej nie wywlekać na światło dzienne i które powinny same z siebie, stopniowo, powoli popaść w zapomnienie."

Stopniowo odświeżam znajomość z twórczością Howarda Phillipsa Lovecrafta ("Zgroza w Dunwicz i inne przerażające opowieści", "Przyszła na Sarnath zagłada", "W górach szaleństwa", "Koty Ultharu"), twórcy mitologii Cthulhu, prekursora fantastyki naukowej. Wnikając w świat jego wyobraźni mam wrażenie, że moje zdolności fantazjowania na potrzeby odbierania literatury stają się bardziej elastyczne, rozciągliwe i plastyczne. Nie ulega wątpliwości, że Lovecraft potrafi perfekcyjnie manipulować emocjami czytelnika, sprawiać, by współodczuwał to, co wydarza się bohaterom, wyczuwał niepewność między wierszami, niemal od pierwszych akapitów. Stworzone przez niego historie przekonują, że nie ma ograniczeń czasowych, przestrzennych i jedności miejsca zdarzeń. Wychodzę ze swojego mikro świata i wkraczam w multi wszechświat, wędruję po osi czasu w przeszłość i przyszłość, jestem naocznym świadkiem walki dobra ze złem, Starszych Bogów i Wielkich Przedwiecznych, a także odprysków ich woli i aktywności ujawniających się w przestrzeni kluczowych postaci, znacząco rzutujących na przebieg lub koniec ich życia. Nic zatem dziwnego, że wymyślone lovecraftowskie opowieści spotykają się z uznaniem, sympatią i adoracją. Inspirują czytelników do tworzenia własnych opowieści na podstawie jego dzieł. 

August Derleth należał do miłośników twórczości ojca horroru. Przez wiele lat korespondował z Lovecraftem, zaś po jego śmierci zebrał niedokończone opowiadania, projekty i notatki, na wzór mistrza nadał im formę gotową do publikacji, założył własne wydawnictwo i wypuścił opowiadania w świat. Frapująco było zajrzeć do pomysłów Lovecrafta, poczuć ducha jego dorobku, zerknąć jak ktoś inny rozwinął jego fantastyczne myśli. Przyjemnie weszłam w klimat grozy, dobrze poczułam się w inscenizacji niesamowitości, zaprzyjaźniłam się z nieprawdopodobieństwem. Rewelacyjnie oddano dzikość leśnych ostępów, zakazane obszary puszczy, tajemniczość moczar ciągnących się hen pośród głuszy. Obawami napawały hałasy pośród zalesionych wzgórz, groza wyrażająca się okrzykiem bólu i przemocy, strachem w oczach mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Przerażające sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie, ostrzeżenia przed czymś wymykającym się racjonalnym wytłumaczeniom, zabobony urastające do miana szaleństwa.

Źródłem wszystkiego wydawał się przeważnie wielowiekowy dom stojący samotnie na odludziu, przez wiele lat niezamieszkały, odziedziczony przez męskiego potomka, który za wszelką cenę pragnął poznać jego nietypową historię i niezgłębione zagadki mrożące krew w żyłach. Aura wrogości i zła, nieziemskie koszmary, senne wizje, halucynacje dźwiękowe, plugawe istoty, osobliwe łańcuchy wydarzeń. Kamienne wieże, kamienne kręgi, ukryte pomieszczenia, pokoje na poddaszu, trudne do odczytania wzory i zdumiewające zapisy w przykrytych kurzem księgach. Za każdym razem śledztwo nabierało mrocznych odcieni, a im dalej się posuwało, tym większe siało spustoszenie w ludzkich umysłach. Groza, strach i lęk, paranoja, obsesja i fiksacja, nieufność, niedowierzanie i sceptycyzm, rozparcelowane na czynniki pierwsze, każdy niespiesznie rozwijany. Chodziło o to, bym nie przemykała po akcji, lecz całkowicie w nią weszła. Momentami miałam wrażenie zawieszenia w czasie i przestrzeni, a wówczas jeszcze dobitniej dochodziły głosy z dalekiego kosmosu i dowodów obcego życia. Kiedy zorientowałam się, że krótkie formy powielają ten sam wzorzec, rozdzieliłam przygodę czytelniczą na kilka dni, tak aby nie nastąpiło znużenie podobieństwami. Podobało mi się zwłaszcza "Ciemne bractwo" i "Cień z przestworzy", tym opowiadaniom przydzieliłabym maksymalną notę.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura grozy, 538 stron, premiera 03.11.2021 (1974), tłumaczenie Robert P. Lipski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 12 stycznia 2022

SZALEŃSTWO CTHULHU

H.P. LOVECRAFT, ARTHUR C. CLARK, HARRY TURTLEDOVE, LOIS H. GRESH, JOHN SHIRLEY, WILLIAM BROWNING SPENCER, CAITLIN R. KIERNAN, ROBERT SILVERBERG, MICHAEL SHEA, MELANIE TEM, HEATHER GRAHAM, DARRELL SCHWEITZER, K.M. TONSO, J.C. KOCH, JOSEPH S. PULVER SR., JONATHAN THOMAS, DONALD TYSON

KRONIKI ARKHAM 1

"Jestem zmuszony opowiedzieć tę historię..."

Głosu, charyzmy i magiczności Freddiego Mercury w wykonaniu piosenek nikt nie jest w stanie zastąpić, jedynie George Michael zbliżył się do oryginału podczas The Freddie Mercury Tribute Concert w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim roku, rockowym koncercie składającym hołd zmarłemu wokaliście grupy Queen. Wbrew powiedzeniu, że nie ma ludzi niezastąpionych, aktywności i dzieł niektórych artystów nie da się skopiować, są tak unikalni i wyjątkowi, że nic nie dorówna pierwowzorowi. To nie znaczy, że nie możemy fantastycznie bawić się przy podobnych utworach, nawiązujących brzmieniem, treścią, postaciami i klimatami. Jeśli odrzuci się pragnienie usłyszenia lub przeczytania czegoś bliźniaczego, to zabawa okazuje się przednia i satysfakcjonująca. Tak właśnie jest podczas spotkania z książką "Szaleństwo Cthulhu", zbiorem szesnastu opowiadań nawiązujących do kultowego tytułu "W górach szaleństwa".

Widzimy, jak ciekawie opowiadania są powiązane z unikatem klasyki grozy, jak różny stopień pokrewieństwa wykazują, z jak odmiennym ujęciem wgryzają się w atmosferę mitologii stworzonej przez H.P. Lovecrafta. Pradawne wierzenia, pierwotne mity, prawiekowe istoty, starożytne sekrety, dziwne opowieści. Mroczne szaleństwo u Lovecrafta wychodzi poza czasowe i przestrzenne granice, przenika do umysłu czytelnika w szczególny sposób, zagnieżdża się w nim na długo jeszcze po spotkaniu z opowiadaniem, kto miał z nim styczność nigdy go nie zapomni. Dlatego nic dziwnego, że powstaje wiele wariacji, od podszytej parodią wersji do w miarę wiernego naśladownictwa. Zaprezentowane w antologii utwory wybierają elementy i nawiązują do pierwotnej antarktycznej opowieści z różnym stopniem atrakcyjności. Kilka fenomenalnie się czyta, przeżywa wszystko jeszcze raz, ale z innego ujęcia, w ograniczonej przestrzeni, czy w przyspieszonej wersji, albo w ramach kontynuacji. Potrafią zaskoczyć wydźwiękiem i zwrotem akcji. Niektóre rewelacyjnie się zapowiadają, ale szybko się kończą, chciałoby się więcej. Inne albo śmiało wychodzą poza schemat, tworzą coś z pazurem i prezentując wyczekiwaną wartość dodaną, albo trzymają się szablonowych wzorów, aby uwzględnić jak najwięcej lovecraftowej aury. 

Dla mnie, zagorzałej fanki twórczości H.P. Lovecrafta, książka okazuje się sympatycznym w wymiarze grozy przeżyciem, pokazuje ciekawe ujęcia wyobrażeń innych pisarzy o gęstej mgle przedwiecznych historii, pozwala zapoznać się z podobną klimatycznie kreatywnością. Jak zwykle można liczyć na wydawnictwo Vesper. Uzupełniające i przydatne informacje w słowie wstępnym, przedmowie, przybliżeniu autorów i redaktora antologii. I oczywiście, klimatyczna i dopracowana oprawa graficzna. Kolejne kolekcjonerskie wydanie. Warto zapoznać się również ze "Zgrozą w Dunwich", piekielnie dobrą przygodą czytelniczą, "W górach szaleństwa", czterema historiami grozy, "Przyszła na Sarnath zagłada", opowieściami niesamowitymi i fantastycznymi, "Koty Ultharu", które najlepiej czytać, kiedy księżyc zalewa moczary poświatą, a gwiazdy wysyłają do nas światło, wówczas duch grozy zdaje się przenikać wszystko.

4.5/6 - warto przeczytać (5.5/6 dla "W górach szaleństwa")
literatura grozy, antologia, 552 strony, premiera 24.11.2021 (2014)
tłumaczenie: Maciej Płaza, Maciej Wacław, Janusz Ochab, Lesław Haliński, Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 10 listopada 2021

ŻYWIOŁAKI

MICHAEL MCDOWELL

"Beldame miało się nijak do reszty świata. Znajdowało się tam coś, czego być nie powinno..."

Dwie pierwotne i surowe materie, woda i piasek, istnieją samodzielnie i mogą stać się przyczyną ludzkich nieszczęść, a kiedy połączą siły synergiczne współdziałanie potęguje się. W "Żywiołakach" woda intensyfikuje wrażenie izolacji i klaustrofobii, podczas przypływu dzieli ląd na stały i wyspę, odcina ludzi od ewentualnej pomocy i ucieczki, zamyka w ograniczonej złowieszczej przestrzeni. Piasek zawłaszcza przestrzeń według własnego uznania i tempa niszczenia, bez większych zahamowań wpakowuje się do pomieszczeń, zagląda w każdy zakamarek, jego przesypywanie się w pewnym stopniu odzwierciedla mijanie życia. Wspólnie ukazują, że są na świecie siły, na które nie mamy wpływu, ale to one w wybranym przez siebie momencie modelują los ludzi. Reprezentują oazę spokoju i równowagi, jednak za chwilę przemieniają się w źródło niepokoju i dysharmonii.

Trzy wiktoriańskie domy, samotnie ulokowane na niestabilnym cyplu. Dwa sezonowo zamieszkałe symbolizują cielesną oprawę życia i następstwo dni, zaś trzeci, opuszczony i niszczejący, a przy tym wypełniony tajemnicami, odwołuje się do obrazów wyobraźni. Mimo zatrważającej przeszłości domów, coś konsekwentnie ściąga do nich właścicieli, i nie chodzi tylko o letni wypoczynek. Dwa połączone węzłem małżeńskim zamożne i wpływowe rody wchodzą podczas w wakacji w miraż koszmarnych i przerażających wspomnień, realnych i nierealnych zdarzeń, nadprzyrodzonych i prawdziwych sylwetek. Zupełnie jakby zło przyciągało na poziomie podświadomości, ciągnęło w mroczną stronę, oferowało mocne wrażenia. Wydaje się być ciekawszym niż rutyna i stabilizacja. Rodziny Savage i McCray celowo nie dostrzegają zagrożenia, udają, że o nim zapominają, aby nie musieć się skonfrontować, zmierzyć w walce z czymś nieuchwytnym, niematerialnym i samym sobą. Jedynie trzynastoletnia India, pierwszy raz odpoczywająca w Beldame, decyduje się widzieć to, co innym pozornie umyka, a ciekawość poznania uruchamia ciąg dramatycznych zdarzeń.

McDowell nakreśla atmosferę wakacji, jest idyllicznie, wręcz sielankowo, pomimo niedawnego pogrzebu seniorki rodu. Jednak jeden krok w stronę poznania sekretu nieostrożnie uchyla drzwi do przestrzeni wypełnionej złowrogim podmuchem, wabi fałszywym światłem prawdy, wprawia w ruch machinę dramatu. Im głębiej wchodzi się w historię, tym przenikliwsze uderzenia horroru, a świat dwóch rodzin może rozpaść się na oczach czytelnika. Zgrabnie poprowadzona fabuła, stopniowe dorzucanie do ognia intrygi, zagęszczanie leków i upiornych incydentów. Podstępna izolacja miejsca, zmysłów i emocji. Sympatycznie spędza się czas przy książce, nie dostarcza mocnych emocji trwogi i strachu, a jednak frapująco wypełnia myśli i podkręca wyobraźnię. Chwytliwa mieszanka postaci, intrygująco ubarwiają opowieść, przekonują cechami i postawami. To ich rozmowy stają się paliwem dla niepewności. Literatura grozy, która nie epatuje szkarłatem a stawia na osobliwe zjawiska i pomysłowe ujęcia, liczy na dopowiedzenia ze strony odbiorcy.

4/6 - warto przeczytać
literatura grozy, horror, 330 stron, premiera 29.09.2021 (1981), tłumaczenie Tomasz Chyrzyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

piątek, 11 czerwca 2021

OPOWIADANIA PRAWIE WSZYSTKIE

EDGAR ALLAN POE

"...Człowiek podlega aniołom czy ugina się przed śmiercią
jeno przez słabość swojej wątłej woli." Joseph Glanvill

Wracanie do klasycznych utworów literatury grozy sprawia ogromną przyjemność, zwłaszcza kiedy podane w bardzo atrakcyjnej formie. Edgar Allan Poe wyśmienicie potrafił wykreować klimat bazujący na bojaźni, lękach i niewiadomych, wprowadzić czytelnika w swoisty trans zmierzenia się z ciemną stroną niezidentyfikowanych mocy, przeprowadzić przez granicę między światem realnym a mistycznym. Nie potrzebował do tego bezpośredniości i krwawych opisów scen, a sugestywnie podsuwał elementy obrazów, z wyczuciem zapalał iskrę imaginacji, rozniecał żar poznawania, a potem pozostawiał odbiorcy przestrzeń do ukształtowania całości we własnych wyobrażeniach. Czasem prowadził delikatnie, z lekkim drżeniem napięcia, subtelnym powiewem mroku, kiedy indziej od razu zaczynał od górnego poziomu niepokojących emocji, aby prowadzić postaci na krawędź rozpaczy, szaleństwa, obłędu. Gdzieniegdzie dodawał szczyptę humoru, albo wplatał złowieszcze myśli. Stawiał na moc słowa, dokładność znaczeń, poetyckie zgranie. Stopień intensyfikacji z przeżyciami narratorów zależał w dużym stopniu od wrażliwości i elastyczności myślenia odbiorcy, głębi zainteresowań śmiercią i nieśmiertelnością.

Edgar Allan Poe wykorzystał naturalną ciekawość człowieka, odwieczne zadawanie pytań, czy istnieje życie po śmierci, jaką przybiera formę, jak komunikować się z nieuchwytnymi bytami. Wchodząc w taką tematykę podgrzewał demoniczną atmosferę, irracjonalną pułapkę karuzeli strachu. Idea ponownych wcieleń duszy stała się pretekstem do kreślenia opowieści łączących świat realny z nierealnym. Wyskakujący z obrazu koń, wchodzenie w ciało umierającej osoby, znaki obecności nieziemskich dowodów, zamglone zjawy wykazujące własną wolę, głosy zza grobu, przepowiednie na łożu śmierci. Zadziwiające, jak wielu bohaterów popadało we władzę przesądów i nocnych majaków. Ponurość odnajdywała się także w plastycznie opisywanych miejscach, choćby zamkowej scenerii ze strzelistą wieżą, osobliwych posiadłościach, zakładzie dla obłąkanych, strefach pogrzebania żywcem. Wplątał romantyczne nuty, uczucia pokonujące śmierć, wystawiające na próbę rozum, przywołujące fantastyczne wizje, złe przeczucia, natrętne urojenia dziwnych bytów, wielkie tajemnice i spekulacje metafizyczne. "Berenika" to fantastyczne narodziny gatunku horror, w którym wybujałe marzenia stały się wyłączną egzystencją. Jak wiele sekretów zapisuje nikczemne serce? Czy obłęd nie jest najwznioślejszym przejawem inteligencji?

Niewątpliwie Edgar Allon Poe potrafił dotrzeć do najmroczniejszej części ludzkich osobowości, osadzić w niezwykłych historiach, wywołujących dreszcze, stawiających rozum do konfrontacji ze skrajnymi emocjami, co najlepiej było widać w "Williamie Wilsonie". Fenomenalnie żonglował dowodami egzystencji. Pomysł na przeniesienia życia z człowieka na przedmiot, zaprezentowany w "Owalnym portrecie", zaliczyłam do kreatywnych. Obecnie takie koncepcje nie zaskakują, oswoiła nas z nimi masowa kultura, ale to właśnie ona czerpie garściami z dorobku pisarza, powiela wzorce jego mrocznych opowieści. "Czarny kot" stał się pierwowzorem wielu historii zaglądających w najmroczniejszą część duszy człowieka, rodzenia się i intensyfikacji zła. Obraz zgnilizny w "Prawdziwym opisie przypadku p. Valdemara" zachwyca kapitalnym zakończeniem. Poe lubił stawiać czytelnika przed przewrotnymi i zaskakującymi finalnymi odsłonami opowiadań. Trzeba wspomnieć o kryminalnych opowieściach, z udziałem pierwszej w literaturze postaci detektywa, C. Auguste'a Dupina. "Zabójstwa przy Rue Morgue" wyznaczyły trendy promowania w mrocznej literaturze siły dedukcji, psychoanalizy, wchodzenia w osobowość i doświadczenia zabójcy. Do czego mogą doprowadzić wyrzuty sumienia związane z popełnioną zbrodnią? Trzydzieści dziewięć opowiadań przemyślanie uporządkowano, zapewniono zgrabne przejścia między nimi, uwzględniając zbieżne kierunki klimatów. Zerknijcie też na "Miasto w morzu i inne utwory poetyckie" tego pisarza, owiane mistycyzmem, tajemnicą życia, magią spełnienia.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, klasyka, 592 strony, premiera 14.04.2021, tłumaczenie Sławomir Studniarz
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

wtorek, 30 marca 2021

KOBIETA W CZERNI. RĄCZKA

SUSAN HILL

Wielką frajdę sprawiły mi dwie niewielkich rozmiarów powieści grozy, przyjemnie podrażniły wyobraźnię, dostarczyły rozrywki z dreszczem najwyższego poziomu. Szybko odnalazłam się w zwinnie i harmonijnie wytworzonym klimacie, owianym gęstą mgłą i groźnymi tajemnicami. Narracja fenomenalnie prowadziła po intrygującym i wciągającym scenariuszu zdarzeń. Zgrabnie zaciskały się pętle widmowych postaci, czysto wybrzmiewały zatrważające dźwięki, przenikliwe pojękiwania wiatru, melancholijne ptasie okrzyki, rozdzielające niebo błyskawice. Intensyfikowała się czerń istot, którym rozum nie przydzielał praw do istnienia. Obsesja, opętanie, zemsta, groźba, zawziętość, cierpienie, gniew, opanowały klaustrofobiczne przestrzenie. Susan Hill nadawała krótkie sygnały zdradzające, co będzie się dalej działo, podrzucała małe tropy, zagadkowe aluzje, mnożyła nieprzeniknione przemilczenia, zawoalowane ostrzeżenia. Wyczuwałam ich zdradliwość, dzikość i upiorność. Postaci mierzyły się z czymś nienamacalnym i niewyjaśnionym, a przy tym posępnym, zwodniczym, wykradającym zdrowe zmysły, zagrażającym zdrowiu psychicznemu.

"To zastanawiające, jak potężną siłą potrafi być sama ciekawość."
W "Kobiecie w czerni" wkroczyłam w odległy zakątek Anglii, z karłowatymi drzewami, rozległymi pastwiskami i monotonnymi wrzosowiskami, usytuowaną na szczycie skarpy posiadłość Monk's Piece. Obowiązek zawodowy przywołał Arthura Kippsa do wypełnienia testamentu starszej pani. Prawnik z młodzieńczą niefrasobliwością zdecydował się na pobyt w miejscu odciętym między odpływami. Z czasem wyczuwał coraz większą aurę zagubienia i odludności szarego budynku, otoczonego grząskimi mokradłami i dorzeczem. Sąsiadujące ruiny cmentarzyku wydawały się skrywać zgubne sekrety. Narastało wrażenie ponurości i odpychania, nasilał się niepokój, krew mroziła w żyłach, prawda zbliżała do okropności, ludzki dramat nie miał końca. Wszystko oplatał barwnie i sugestywnie odmalowany wiktoriański szyk. Opisy i wypowiedzi bohaterów były nim przesiąknięte. Genialne zakończenie, wydawało się, że dobrze je przewidywałam, w ostatniej scenie przekonałam się, że jednak nie, a to szalenie pożądane doznanie czytelnicze.

"Jakże szybko rzeczy popadają w zapomnienie".
"Rączka" też trzymała w uścisku lęku i poczucia nadchodzącego zła, lecz obracałam się we współczesnych czasach. Zamiast zaniedbanego nawiedzonego domu dostałam zdewastowany nawiedzony ogród, przy przesiąkniętym zgnilizną i zbutwieniem budynku, rozpadającym się kawałek po kawałku. Adam Snow to antykwariusz podróżujący po świecie w poszukiwaniu książek. Kiedy wracał od klienta do domu, przyciągnęła go magnetyczna siła opuszczonego domostwa. W odzyskanym przez dziką przyrodę ogrodzie doświadczył niezrozumiałego, z jednej strony budzącego skrajną trwogę, z drugiej otumaniającego dziecięcą niewinnością. Snow chciał jak najwięcej dowiedzieć się o tym miejscu, zrozumieć, co mu się przytrafiło. Autorka wystawiła głównego bohatera na nocne zmory, ataki lęku i dręczące myśli. Sprawiła, że jego wyobraźnia i nerwy napięły się do granic, a presja wyjaśnienia zagadki nieznośnie urosła. I ponownie, finalna odsłona zaskoczyła, nie wybrzmiała tak, jak się spodziewałam, głębiej weszła w mroczność.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 344 strony, premiera 02.02.2021 (1983, 2010), tłumaczenie Jerzy Łoziński
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

sobota, 16 stycznia 2021

MANUSKRYPT

WOJCIECH USZOK

"Świat jest jak gra w karty, kolejne rozdania, ale to ciągle ta sama talia. Nie ma zasad jeśli rozdajesz karty. Jesteś ponad wszystkim."

Zręcznie napisana powieść, zgrabnie roztaczała klimat grozy, jednak nie przyciągnęła fabułą. Obojętnie podchodziłam do losów bohaterów, nic mnie z nimi nie połączyło, nawet nie było krztyny współczucia wobec niekorzystnego splotu zdarzeń. Czasami łapałam się na tym, że pragnęłam, aby niepokojące siły dosadniej przyczyniły się do ich upadku i bólu. Niezaangażowane spoglądanie w to, co przytrafia się postaciom, to nie dla mnie, wolę identyfikować się z ich emocjami, lubię poczuć ich strach. Natomiast podobało mi się naprzemienne śledzenie trzech perspektyw czasowych, początku siedemnastego wieku, końca drugiej wojny światowej, dwa tysiące trzynastego i piętnastego roku. Różne złowieszcze atmosfery. 

Nieśmiertelność na zawsze pozostanie wyzwaniem ludzkości, pragniemy oszukać przypisaną każdemu śmierć, stąd bogactwo historii, w których czarna magia pozwala stanąć do pojedynku z kostuchą. Bez względu, w jakiej epoce człowiek żyje, próbuje odsunąć od siebie uciążliwe efekty starzenia się, pozostać w pięknym, zdrowym i wypełnionym radością ciele. W oczach niektórych, dopuszczenie oblanych szkarłatem czynów w uzyskaniu nieprzerwanego istnienia wydawałoby się całkowicie uzasadnionym i usprawiedliwionym. Intrygująco zerkałam w mroczną strefę ludzkich ułomności i zazębianie się losów bohaterów. Niewytłumaczalne zjawiska ukazywały żałosność postaw i makabryczność żądz. Kilku punktów stycznych szybko domyśliłam się, liczyłam też na mniej przewidywalne i szablonowe zakończenie. Pomimo kilku zastrzeżeń, widzę potencjał w twórczości Wojciecha Uszoka, niektóre fragmenty powieści odcisnęły wyraźny ślad frapującego pazura, mam nadzieję, że zostanie solidniej naostrzony w kolejnej propozycji czytelniczej.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura grozy, 238 stron, premiera 31.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

czwartek, 31 grudnia 2020

UPIORNE ŚWIĘTA

GRAHAM MASTERTON, ARTUR URBANOWICZ, JAKUB ĆWIEK, ADAM PRZECHRZTA, TOMASZ HILDEBRANDT, MAREK ZYCHLA, HANNA GREŃ, ROBERT CICHOWLAS, JAKUB BIELAWSKI, PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI

"Historia ludzkiej egzystencji to nic innego, tylko niekończący się ciąg potwornych tragedii, jedno okrucieństwo za drugim."

Z entuzjazmem podeszłam do książki, tylu polskich autorów, znanych nazwisk na okładce, że natychmiast zapragnęłam poznać, co w krótkiej formie literackiej przygotowali dla czytelników. I niestety, zawiodłam się, dostałam zupełnie coś innego niż się spodziewałam, zaskoczenie, ale na minus. Sięgając po antologię wcale nie oczekiwałam, że wszystkie opowiadania mi się spodobają, przy takiej różnorodności stylów pisania i ujęcia tematyki, to byłoby nierealne wymaganie. Jednak liczyłam, że choć połowa utworów okaże się źródłem ciekawych przygód czytelniczych, tak aby zmobilizować się do poznania powieści.

Tylko dwa opowiadania miały w sobie coś, co sprawiło, że z przyjemnością się w nie zagłębiałam. Na pierwszym miejscu uplasowało się „87 centymetrów” Artura Urbanowicza, mega fantastyczne kompletowanie bestii, zapoczątkowane spokojnymi klimatami, by z każdą stroną zgrabnie podkręcać niepewność i zachwycić zakończeniem. Najwidoczniej mam słabość do twórczości tego autora, bardzo mnie przekonuje, co dałam wyraz spisując wrażenia po zapoznaniu się z książkami "Gałęziste", "Grzesznik", "Inkub", "Paradoks". Nieco niżej oceniłam „Czerwonego rzeźnika z Wrocławia” Grahama Mastertona, żart, który wymknął się spod kontroli potwierdził cechy charakterystyczne stylu pisarza, nie jest to coś, co olśniewa, ale pozwala na chwytanie kilku miłych chwil rozrywki. Inne opowiadania jakoś mnie nie przekonały, chociaż ciekawy rys fantastyki pokazał „Rezerwat” Marka Zychli, natomiast „Już nie jesteś smutkiem” doceniłam za pomysł i styl narracji. Przy pozostałych przyznaję, że się wynudziłam, zupełnie nie trafiły w mój gust, czasem wręcz irytowały, chciałam upiorności a dostałam miałkość.

2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura grozy, 382 strony, premiera 14.10.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

czwartek, 24 grudnia 2020

Z DUCHAMI PRZY WIGILIJNYM STOLE

HENRYK RZEWUSKI, JOHN DAY, WALTER SCOTT, MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA, HENRY WOOD, ELLEN WOOD, MARGARET OLIPHANT, ELIZA LYNN LINTON, STEFAN GRABIŃSKI, BOLESŁAW LEŚMIAN, JAN ŁADA, GRANT ALLEN, HENRY JAMES

"...Tak mi ciężko zaznajamiać się z mogiłą,
Tak się nie chce być czymś innym, niż się było!"
Bolesław Leśmian

Zajmująco było sięgnąć po klasykę grozy, aby zerknąć w materiał, który wywoływał dreszcze emocji wśród ówczesnych czytelników. Kiedyś rodziny częściej zbierały się, aby wspólnymi rozmowami, opowieściami i pogaduszkami, wypełnić wolny czas, najczęściej przy kominku i po świątecznej strawie. Właśnie słowo, gawędziarski styl, wspaniale niosło rozrywkę dla umysłów spragnionych lekkiej sensacji i zadziwiających osobliwości. Mistrzowie pióra wybornie zachęcali czytelników do wysłuchania pasjonujących historii, ale też do skupienia i zadumy. Subtelniej i finezyjniej niż obecnie autorzy drażnili wyobraźnię odbiorców, sprawiając, by nabierała niecierpliwych rumieńców i szybowała w głąb ukrytych w każdym człowieku lęków. Strachu przed nieuniknioną śmiercią i zupełną niewiedzą, co dzieje się z duszą, kiedy oderwie się już od ciała w finale egzystencji. 
 
Wspomniane elementy doskonale wypływają z zaprezentowanego nastrojowego zbioru opowiadań i wierszy. Oddają klimat delikatnej niepewności, w niewielkim stopniu zaskakują, jednakże potrafią przykuć uwagę nawiązaniami do odwiecznych obaw przed upiornymi zjawami, nieuchwytnymi zjawiskami, paranormalną obecnością, nawiedzającą esencją. Zajmująco jest zagłębiać się w to, co powstało jeszcze w szesnastym wieku, olśniewało w dziewiętnastym, przyciągało na początku dwudziestego. Okazuje się, że nawet dzieła, które odległe są od ery telewizyjnej i informatycznej, sprawiają radość i przyjemność. A przecież, trudno zawrzeć w krótkiej formie literackiej składniki niezbędne do atrakcyjnego zainteresowania. Zatem warto czytać, w kameralnym gronie i na głos, opowieści z duchami, zapraszać w świąteczne dni odwołania do nadprzyrodzonych pierwiastków.
 
Moją sympatię zdobyły zwłaszcza "Ja gorę" z duchem poczucia winy, "Duch z Hollow Field" z obrazem zmarłej kobiety, podobny utwór " Tajemniczy gość", z obrazem zmarłego mężczyzny, "Wolverden Tower" z presją wywieraną przez zjawy, "Ostatni z rodu Valerio" z pogańskim rysem, "Wigilia w Beach House" z kryminalną nutą. Bardzo podobała mi się "Ścieżka Szlachetnej Damy" z duchem opiekunem rodu, "Ślepy tor" z przybliżeniem ku fantastyce. Natomiast "Gobelinowa komnata albo Dama w sukni z trenem" wdzięcznie przywiodła w okolice horroru. Atrakcyjności antologii dodały wiersze, które jako przerywnik między opowiadaniami, znakomicie sprawdzały się, podtrzymywały nastrój, a jednocześnie same stanowiły pożywkę dla czytelniczej duszy. Przy okazji, jeśli wahacie się, czy wejść bliżej w twórczość Stefana Grabińskiego, to zapraszam do poznania moich wrażeń czytelniczych po spotkaniu z książką "Muzeum dusz czyśćcowych".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura grozy, 516 stron, premiera 24.11.2020
tłumaczenie Jerzy Łoziński, Mira Czarnecka, wybór Tadeusz Zysk
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

niedziela, 14 czerwca 2020

WYSPA DOKTORA MOREAU

HERBERT GEORGE WELLS

[PRZEDPREMIEROWO] 

"Badanie natury czyni człowieka tak bezlitosnym jak sama natura.”

Eksytująco przekonuje twórczość Wellsa, sięgam po nią z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem, wiem, że zapewni potężną dawkę rozwijającej rozrywki i świetny materiał do snucia szerokich refleksji. „Wyspa doktora Moreau” przekonuje intrygująca fabułą, specyficznym klimatem grozy i uniwersalnymi przesłaniami. Przyjazna i obrazowa narracja swobodnie wciąga w liczne przygody i frapujące rozważania. Nie ma większego znaczenia, że książka powstała sto dwadzieścia cztery lata temu, bo chociaż z racji dokonanego od tego czasu postępu naukowego nie zdoła przebić się do dominujących zarysów współczesnego dorobku nauk przyrodniczych, to jednak rewelacyjnie podtrzymuje więź z filozofią i etyką. Stawiane pytania nie tracą na atrakcyjności i zasadności, pozostają aktualne wraz z przesuwaniem granic, dociekań i możliwości.

W naturze człowieka leży niczym nieskrępowana ciekawość, zawsze znajdzie się ktoś, kto za pośrednictwem drastycznych rozwiązań szukać będzie odpowiedzi na kwestie dotyczące istoty człowieczeństwa, wyjątkowości gatunku ludzkiego, natury zwierzęcości, możliwości rozciągnięcia symboli ludzkich i cech zwierzęcych. Fascynujące eksperymenty naukowe, zapuszczanie myśli i czynów oscylujących wokół zabawy w boga i odgrywania nadrzędnej roli w świecie gatunków. Człowiek w pogoni za pełną władzą nad przyrodą i poczuciem nadprzyrodzoności gotów jest do potępianych i wątpliwych moralnie kroków. Czy cokolwiek jest w stanie go od tego powstrzymać? Reguły prawne, zbiorowy konsensus, poczucie przyzwoitości, zgodność z wpojonymi zasadami? Czy zawsze znajdzie się sposób na obejście barier i uzasadnienie niecnych czynów? W którym punkcie zaczyna się degradacja człowieczeństwa, chylące ku upadkowi awansowanie do agonii?

Dziwnym splotem okoliczności rozbitek Edward Pendrick dostaje się na oddaloną od żeglugowych szlaków wyspę. Szybko przekonuje się, że w izolowanym środowisku szalony fizjolog Moreau i pomocnik Montgomery badają plastyczność form żywych, powołują do życia hybrydowe istoty i próbują wtłoczyć je w kanony kultury, nadają im cechy ludzkich osobowości. Rodzi się silny wewnętrzny opór wobec ich praktyk, choć jednocześnie też świadomość, że wiele takich śmiałych idei popycha naukę ku postępowi. To coś więcej niż dwudzielność natury, dychotomiczny konflikt interesów, to także przymykanie oka na cierpienie zwierząt i dyskomfort psychiczny człowieka, dla dobra przełomowych odkryć i realizacji ambitnych planów. Wkraczamy w obszary podwójnej moralności i usprawiedliwiania zła racjonalnością. Widzimy jak ewoluują przekonania Pendricka, które trwają jako nienaruszalna opoka, a które podlegają metamorfozie. Inne wrażenia ze spotkań książkami Wellsa przedstawionymi na Bookendorfinie - Wojna światów” i „Niewidzialny człowiek”.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, 182 strony, premiera 17.06.2020 (1896), tłumaczenie Krzysztof Sokołowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.