Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Urbanowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Urbanowicz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2023

DEMAN

ARTUR URBANOWICZ

„Jak podejmować decyzje, kiedy każda może okazać się błędna i prowadzić do katastrofy, nawet jeżeli przyświecają im dobre intencje?”

Od początku twórczości Artura Urbanowicza umawiam się na spotkania z jego powieściami. „Gałęziste” szalenie mi się podobało, „Grzesznik” w mniejszym stopniu przekonał, ale zaraz po nim wciągająco wskoczyłam w „Inkuba”, a potem zachwyciłam się „Paradoksem”. Spotkania z „Demanem” z jednej strony nieco się obawiałam, nigdy nie przepadałam za ideą superbohaterów, a to właśnie oni nakręcali akcję książki, z drugiej, znając pióro autora liczyłam, że nada przygodzie czytelniczej intrygującego kolorytu, który pozwoli na czerpanie przyjemności z czystej rozrywki śledzenia fabuły, ale równocześnie skłoni do refleksji o naturze człowieka. I nie zawiodłam się. Zaskoczyło mnie, że mi się spodobało i komfortowo odnalazłam się w demonicznej, wilkołaczej i zombie oprawie charakterologicznej. 

Nie zabrakło zwykłego człowieka, bez super mocy, nadzwyczajnych umiejętności, czynnika długowieczności, ale za to z pełną gamą ludzkich wad i ciemnych tajemnic. Czułam, że autor znakomicie bawił się w wyłuskiwanie mrocznych warszawskich sekretów dożywianych przez mieszkańców, oddanych zwykłej codzienności pracy i życia zawodowego, istnieniu na pierwszych stronach gazet lub sprytnie usuwających się poza publicity. Szeroka paleta postaci, ciekawie dobranych, atrakcyjnie sportretowanych, kontrastowo zestawianych. Frapująco wchodziłam w aspekty dobra i zła, kluczy ich zestawiania, nierozerwalnej symbiozy warunkującej egzystencję. Różne odcienie szarości, jedynie odbicie we własnych oczach intensyfikowało czerń lub kierowało ku bieli. Świetnie bawiłam się w interpretowanie czynów bohaterów, chętnie stawiałam się w ich sytuacji, podążałam tropem intuicji odgadywania własnych zachowań w zaistniałych sytuacjach. 

Czy faktycznie znam siebie tak dobrze, aby zaufać sobie, że moja postawa napawałaby dumą, podążaniem za przyjętymi życiowymi wartościami, w zgodzie z duchem otrzymanego wychowania? A może gdzieś w tle pojawiałyby się coraz intensywniej słyszalne podszepty namawiające do wykorzystania siły, pozycji i przewagi wobec innych, zwłaszcza nielubianych, krzywdzących i toksycznych? Z entuzjazmem przyjęłam odniesienia do subiektywnej skali grzechów i przewinień, etyki metod naprawiania krzywd, pojemności pojęcia sprawiedliwości. Kilka mocnych scen podkreśliło obecność w horrorze, szydercze wejrzenie w ludzką duszę, dwulicowość człowieka, zwierzęcość cech, napędzanie strachem, zew nawołujący do przekraczania granic niespisanego prawa. Czy demon niszczy człowieka, a może człowiek z własnej woli poddaje się destrukcji, bez udziału nadprzyrodzonych mocy, jako jednostka i gatunek, ze sprytem, siłą, szybkością i zwinnością knowania? Czy naprawdę lęki definiują nas? Czy jesteśmy gorsi niż widać na pierwszy rzut oka? 

Urbanowicz podsuwał sporo materiału do przemyśleń, co chętnie podchwytywałam, lecz czasami wyczekiwałam większej wnikliwości w mroki tragające duszą postaci. Nie do końca przekonywała postawa psycholożki, miałam lekkie kłopoty z kapłańskim przygotowaniem merytorycznym, zbyt małą dociekliwością dziennikarską, ale wszystko to czemuś służyło, co przyjęłam za dobrą monetę. Od czasu do czasu lubię wejść w klimat zombie, zwłaszcza jak to myślący stwór, niekiedy lubię patrzeć na karmienie się ludzkim grzechem, szczególnie jak w przystojnym wydaniu, natomiast dobro w superbohaterach nie jest już tak pasjonujące, a autorowi udało się do niego zachęcić w demanicznej odsłonie, i to jeszcze na tyle, że z zainteresowaniem wyczekuję kontynuacji przygody czytelniczej. Warto na koniec podkreślić znakomity postęp w stylu narracji, zawsze było w nim coś, co szalenie przyciągało mentalnie i sugestywnie podgrzewało wyobraźnię, ale teraz doszło jeszcze panowanie nad gładkością i barwnością snucia opowieści.

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 704 strony, premiera 28.09.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

czwartek, 31 grudnia 2020

UPIORNE ŚWIĘTA

GRAHAM MASTERTON, ARTUR URBANOWICZ, JAKUB ĆWIEK, ADAM PRZECHRZTA, TOMASZ HILDEBRANDT, MAREK ZYCHLA, HANNA GREŃ, ROBERT CICHOWLAS, JAKUB BIELAWSKI, PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI

"Historia ludzkiej egzystencji to nic innego, tylko niekończący się ciąg potwornych tragedii, jedno okrucieństwo za drugim."

Z entuzjazmem podeszłam do książki, tylu polskich autorów, znanych nazwisk na okładce, że natychmiast zapragnęłam poznać, co w krótkiej formie literackiej przygotowali dla czytelników. I niestety, zawiodłam się, dostałam zupełnie coś innego niż się spodziewałam, zaskoczenie, ale na minus. Sięgając po antologię wcale nie oczekiwałam, że wszystkie opowiadania mi się spodobają, przy takiej różnorodności stylów pisania i ujęcia tematyki, to byłoby nierealne wymaganie. Jednak liczyłam, że choć połowa utworów okaże się źródłem ciekawych przygód czytelniczych, tak aby zmobilizować się do poznania powieści.

Tylko dwa opowiadania miały w sobie coś, co sprawiło, że z przyjemnością się w nie zagłębiałam. Na pierwszym miejscu uplasowało się „87 centymetrów” Artura Urbanowicza, mega fantastyczne kompletowanie bestii, zapoczątkowane spokojnymi klimatami, by z każdą stroną zgrabnie podkręcać niepewność i zachwycić zakończeniem. Najwidoczniej mam słabość do twórczości tego autora, bardzo mnie przekonuje, co dałam wyraz spisując wrażenia po zapoznaniu się z książkami "Gałęziste", "Grzesznik", "Inkub", "Paradoks". Nieco niżej oceniłam „Czerwonego rzeźnika z Wrocławia” Grahama Mastertona, żart, który wymknął się spod kontroli potwierdził cechy charakterystyczne stylu pisarza, nie jest to coś, co olśniewa, ale pozwala na chwytanie kilku miłych chwil rozrywki. Inne opowiadania jakoś mnie nie przekonały, chociaż ciekawy rys fantastyki pokazał „Rezerwat” Marka Zychli, natomiast „Już nie jesteś smutkiem” doceniłam za pomysł i styl narracji. Przy pozostałych przyznaję, że się wynudziłam, zupełnie nie trafiły w mój gust, czasem wręcz irytowały, chciałam upiorności a dostałam miałkość.

2.5/6 – czytasz i zapominasz
literatura grozy, 382 strony, premiera 14.10.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

środa, 28 października 2020

PARADOKS

ARTUR URBANOWICZ

"Na świat przychodzimy wprawdzie jako oryginały, lecz często umieramy jako kopie." Erich von Däniken

Ogólne anonimowe pozdrowienia w przedmowie Artur Urbanowicz skierował między innymi do mnie, gdyż od początku zagłębiam się w twórczość autora. Czynię to z ochotą i zainteresowaniem, zatem z przyjemnością przyjęłam ciepłe słowa i zaproszenie do zabawy w odniesienia. Po zapoznaniu się z „Gałęzistym” napisałam, że napięcie zbudowano z dużą smykałką, lekkim piórem, zrozumieniem potrzeb czytelnika, sugestywnym uruchamianiem wyobraźni. W „Grzeszniku” podobały mi się mroczne, ponure, zatrważające opisy okoliczności, scen i myśli bohaterów, przesiąknięte ludzkimi ułomnościami i słabościami, uwypuklające skłonność do popełniania grzechu i czynienia zła. Natomiast z „Inkuba” za nic nie chciałam wyjść, im dłużej w nim przebywałam, tym więcej frapujących emocji odczuwałam, falowałam na granicy fikcji i faktów, przenosiłam się mentalnie do miejsc akcji.

„Paradoks” fantastycznie podtrzymuje dobre tradycje poprzedniczek, a przy tym dodaje kilka elementów, które świadczą o rozwoju warsztatowym pisarza. Przyznaję, że trzy czwarte książki to dla mnie pożądana jazda bez trzymanki w odkrywaniu misternie ułożonych warstw intrygi, za nic nie mogłam rozszyfrować, w którym kierunku pobiegnie zatrważająca zagadka, do jakich dojdzie wyjaśnień, w jaki sposób wszystko spójnie połączy się. Czułam, że weszłam w mega koszmarny sen, zapoznałam się ze złem, które wskazywało na udział złośliwych zewnętrznych sił, a jednocześnie zasiewało ziarna niepewności w interpretacji. Szalenie odpowiadała mi zabawa w docieranie do najgłębszych intencji i zamysłów człowieka, skrywanych nawet przed sobą samym, rozbieranie ich na czynniki pierwsze. Cieszę się, że tym razem, autor postawił na to, co dzieje się wewnątrz bohaterów, z impetem wkroczył w mikrokosmos czarnych scenariuszy imaginacji, a zagrożenie spaść może na człowieka z zupełnie nieoczekiwanej strony.

Zaczęło się frapująco już na pierwszej stronie książki, jako rasowa perfekcjonistka, cierpiąca na tę nieuleczalną chorobę, pomimo ogromnego nakładu pracy na wyeliminowanie jej, natychmiast usłyszałam w wyobraźni obrót klucza w drzwiach prowadzących do mojej wyobraźni. Urbanowicz słusznie nie spieszył się z wprowadzeniem czytelnika w nastrój klimatu grozy, krok po kroku, z namaszczeniem właściwym dla obszernych opowieści, intensyfikował nadzieję na przeżycie czegoś wyjątkowego w skali makabrycznej rzeczywistości urojonej. Wybornie wytworzył klimat niepewności i niedopowiedzeń, wyczekiwania na coś nieokreślonego, złowieszczego, zwodniczo czającego się w ciemnych zakamarkach ludzkiej duszy, a przy tym nieprzeciętnie sprytnego i genialnego. Ścisły umysł skonfrontowany z czymś, co wymyka się wszelkim wzorom i regułom, choć tak naprawdę je współtworzy i reguluje. Powieść czytało się dobrze, płynnie, nie chciałam przerywać nurtu przygody, bo im głębiej wchodziłam w obszar swoistych halucynacji postaci, tym sprawy przyjmowały tragiczniejszy obrót, z elementami snobizmu, pogardy, napastliwości, agresji.

Maks Okrągły to prymus wśród studentów matematyki, nie jest lubiany przez rówieśników, ma zaledwie dwójkę dobrych znajomych. Chłopak wywyższa się ponad innych, nie toleruje słabości. Ogarnięty jest obsesją perfekcjonizmu i bycia najlepszym. Na szczęście, natura tak układa jednostkę, że jeśli wybija się ponad przeciętność w czymś, musi to okupić niedostatkiem w innej dziedzinie, w tym wypadku beznadziejnym wchodzeniem w społeczne relacje. Wytwarza się osobliwy dualizm tożsamości człowieka, z jednej strony kolejne sukcesy napędzają spiralę dumy, satysfakcji i spełnienia, z drugiej porażki rodzą frustrację, złość i obsesję. Dwudziestolatek traci kontrolę nad misternie zaplanowanym życiem, odczuwa przeświadczenie, że jest obiektem manii prześladowczej, a sprawcą mętliku i chaosu jest jego sobowtór. Jakby tego było mało, wpada w pułapkę paradoksów, aksjomatów, wyimaginowanych bytów, krzywych zwierciadeł, fałszywych doradców, nieszczęsnych wypadków, negatywnych emocji, niechcianych błędów. Przybliżyłam fabułę na tyle, na ile mogłam, aby nie zdradzić więcej niż należy, resztę poznajcie sami.

5/6 – koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 590 stron, premiera 16.09.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 13 maja 2019

INKUB Artur Urbanowicz

"Zaczęło się tam unosić coś złego."

Rozpisał się Artur Urbanowicz przy "Inkubie", ale przy rewelacyjnie podtrzymywanym zaciekawieniu i frapująco wytwarzanym napięciu, im dłużej przebywa się w książce, tym lepiej dla czytelnika. Autor fantastycznie oddaje klimat Suwalszczyzny, intrygująco wplata w fabułę elementy wyróżniające ją, ozdabia nićmi osobliwych legend i towarzyszących im tajemnic, wzbogaca o mentalność zamkniętej wiejskiej społeczności, sięga do historii, krajobrazów i bogactw.

Przenosimy się w świat, który zręcznie odwołuje się do wyobraźni podsuwając sugestywne obrazy balansujące na granicy fikcji i faktów. Coś uchwytnego rozumem przeplata się z czymś wymykającym się zmysłom, realne zjawiska niewymagające dowodów mieszają się z zagadkowymi incydentami i procesami. Pozornie zwykła rzeczywistość, spokojna wieś, scalona społeczność lokalna, ale robi się coraz mroczniej, zatrważająco i duszno, do głosu dochodzą siły, których lepiej nie napotkać w życiu. Zło może przyjść z każdego kierunku, jeśli tylko przejdzie przez Jodoziory, mieszkańcy sobie z nim poradzą, ale gdy zagnieździ się w którymś z gospodarstw, niezwykle trudno będzie go wykurzyć z kryjówki, by zatrzymać sączenie kropli trucizny do krwiobiegu małej społeczności.

Poprzez plastyczne i wyraziste opisy miejsc, ludzi i zdarzeń, poznając kolejne rozdziały powieści, mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się mentalnie do Jodoziorów, poznali nie tylko usytuowanie wsi, jej zagospodarowanie przestrzenne, specyficzny klimat wytworzony przez mieszkańców, ale każdy dom i chatę, pokolenie i generację, kobietę i mężczyznę. Ciekawy przekrój bohaterów drugoplanowych, odzwierciedlający różnorodność, odmienne spojrzenia na świat i to, co dzieje się w ich bliskim środowisku, rodzimej wsi. Zawiodłam się jedynie na kluczowej postaci, wydała mi się za mało spójna i zbyt rozczulająca się nad sobą, ale przypisać to mogę swoistej aurze wioski na końcu świata, stanie nawiedzenia i zmieniania osobowości, a może wpływ miały też zmiany pogodowe, skażenia ziemi, zatrucia zwierząt, czy inwazja niechcianych pajęczaków.

Nie przekonało mnie też kilka inscenizacji w scenariuszu zdarzeń, ale przymykam na nie oko, gdyż podkreślają mechanizmy wydobywające z ludzi pierwotne instynkty, niewytłumaczalne lęki, echa zbrodni, szybkość rozprzestrzeniania się zła, plotki i czarodziejskich zaklęć, oraz moc klątwy ciążącej nad Jodoziorami. Naprzemiennie stajemy przed obliczem wściekłego inkuba działającego na początku lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku i jego współczesnego wcielenia. Wydaje się, że czterdzieści pięć lat dla demona nie ma żadnego znaczenia, jednak chwilowe przyczajenie i osłabienie, wzmacnia tylko intensywność odrodzenia i przebiegłość.

Niewyjaśnione incydenty, nawiedzone miejsca, wzmożona przemoc, niejasne okoliczności śmierci, zagadkowe choroby, wszystko zgrabnie miesza się, mąci w głowach bohaterów, stawia mnóstwo pytań, diabelskich rozważań, ale nie oferuje od razu odpowiedzi. Zatem nie brakuje niepokojącej kryminalnej intrygi, elementów złowieszczego dreszczowca i przerażającego horroru. Opowieść przedstawiona w oryginalnym stylu i kolorycie, odwołuje się do dawnych wierzeń i ulotnej nadprzyrodzoności. Jeśli trafnie odnajdziemy szlak finalnych odsłon, to i tak zostaniemy czymś zaskoczeni. Zerknij na moje wrażenia po spotkaniu z "Gałęzistym" i "Grzesznikiem".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 726 stron, premiera 03.04.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 2 października 2017

GRZESZNIK Artur Urbanowicz

"Jak się uważnie przyjrzysz, całe zło na tym świecie to wynik jednego czynnika. Egoizmu właśnie, czyli dążenia do swojego dobra po trupach."

Twardy orzech do zgryzienia w ocenieniu tej powieści. Sporo mieszanych odczuć towarzyszyło mi podczas zagłębiania się w nią. Po zapoznaniu się z fantastycznym "Gałęzistym", który dostarczył mi mocną dawkę relaksu, i w oczekiwaniu na kolejną książkę autora, wysunęłam chyba zbyt duże wymagania wobec "Grzesznika". W poprzedniej przygodzie czułam narastające napięcie, budowane z dużą smykałką, lekkim piórem i zrozumieniem potrzeb odbiorcy, jednak teraz, jak na horror, zbyt mało było dreszczy emocji, nie dostałam znaczącego podniesienia czytelniczej adrenaliny.

Owszem, podobały mi się mroczne, ponure, zatrważające opisy okoliczności, scen i myśli bohaterów, przesiąknięte ludzkimi ułomnościami i słabościami, uwypuklające skłonność do popełniania grzechu i czynienia zła. Autor potrafi wybornie wytworzyć klimat niepewności i niedopowiedzeń, wyczekiwania na coś nieokreślonego, złowieszczego, zwodniczo czającego się w ciemnych zakamarkach ludzkich dusz. Natomiast zabrakło mi mocniejszych uderzeń, bardziej zaskakujących zwrotów akcji, jeszcze głębszej perspektywy. Pozornie wszystko jest, ale zatrzymuje się na powierzchowni, nie przenika wnikliwie przez kolejne warstwy.

Pomysł z wprowadzeniem wielkiej dawki humoru w dialogach zaliczam do ciekawych. Uzasadniony nadaniem lekkości ponuremu w odbiorze nastrojowi powieści, a także budujący w początkowej fazie rozkręcania się fabuły stan beztroski, niefrasobliwości, wyrzekania się odpowiedzialności za czyny przez kluczową postać, aby później krok po kroku zdejmować maski iluzoryczności i fałszywości. Co prawda żartobliwe akcenty odbiegały nieco od mojego poczucia humoru, to jednak idealnie wpasowywały się w konwencję gangsterskiego środowiska.

Główny bohater powieści, Marek Suchocki, bezwzględnie trzęsący suwalskim półświatkiem, niespodziewanie dla siebie samego zaczyna odczuwać zagrożenie ze strony pojawiającego się właśnie wyjątkowo niebezpiecznego konkurenta. Ulega groźnemu wypadkowi i musi stawić czoło nowej rzeczywistości. I znów niejednoznaczny odbiór, z jednej strony interesująco wykreowane postaci, których sposobem na życie okazuje się odgrywanie kluczowej roli w przestępczym świecie, a z drugiej strony ich profesjonalne przygotowanie do wykonywania tego zajęcia wydaje się mało przekonujące. Ciekawą postacią okazała się matka Marka, wzbudzająca wbrew kłopotliwemu zachowaniu ciepłe i sympatyczne odczucia, wyczekiwałam spotkań z nią.

Powieść czyta się dobrze, płynnie, wartki rytm, choć niekiedy miałam przesyt dywagacjami nasyconymi morałami i odgórnymi receptami na właściwe życie. Rozumiem czemu miały służyć, lecz w moim odczuciu lepiej byłoby je skrócić, przedstawić w mniej bezpośredniej i wymownej formie, tak aby czytelnik miał okazję do samodzielnego odnalezienia się w tematycznych wzmiankach, poddania się refleksjom, a być może nawet poszukiwania odniesień do własnych błędów i zaniedbań. Frapująco potwierdzone przekonanie, że wypuszczone z rąk zło, powraca z dodatkowym bagażem, nad którym nie ma się już kontroli.

Demoniczne nuty, opętanie, obłąkanie, pomieszanie zmysłów i utrata władzy nad życiem. Zawieszenie między jawą a snem, wychwytywanie tajemniczych wizji i niepokojących obrazów projektowanych przez wewnętrzne dylematy, wyrzuty sumienia i poczucie winy. A może właśnie na przekór prawdzie i sprawiedliwości, trzymanie się za wszelką cenę egoistycznych pobudek, zdradliwego przesunięcia tolerancji na zło, poddawanie się stopniowemu upadkowi. Spodziewałam się w zakończeniu mocnego tupnięcia, jak to miało miejsce w "Gałęzistym", otrzymałam mniej zaskakującą propozycję finalnej odsłony, choć trzeba podkreślić, że wszystkie wątki dobrze się ze sobą łączą, tworząc wspólną całość, a ich wyjaśnieniom niczego nie brakuje.

Nie mogę napisać, że książka nie wciąga czy nie jest atrakcyjna, bo byłoby to krzywdzące, bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że nie wszystko zagrało w powieści zgodnym pulsem, czasem brakło intensywności wykonania, z kolei kiedy indziej brzmienie jakiegoś fragmentu szczególnie spodobało mi się i zdobyło moje uznanie. Nieco rozminęłam się z powieścią w podróży czytelniczej, jednak z zainteresowaniem wyczekiwać będę kolejnej książki autora. Przekonajcie się sami, jakie wrażenie robi historia zawarta na łamach stron "Grzesznika".

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 476 stron, premiera 07.08.2017
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Gmork. :)

poniedziałek, 22 lutego 2016

GAŁĘZISTE Artur Urbanowicz 46/2016

"To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem."

Bardzo dobry thriller, osadzony w klimacie pięknych miejsc Suwalszczyzny, umiejętnie nawiązujący do miejscowych legend, baśni, wierzeń i demonów. Świetnie się go czyta, napięcie budowane jest z dużą smykałką, lekkim piórem i zrozumieniem czytelniczych potrzeb. Zajmująco skonstruowana intryga. Nie brakuje wyczucia uruchamiania wyobraźni czytelnika, przykuwania jego uwagi, przewrotnego sugerowania prawdopodobnego przebiegu wypadków. Po spokojniejszych wydarzeniach, wprowadzone zostają nagłe przyspieszenia i gwałtowne zwroty akcji. Autorowi sprawnie udało się osiągnąć efekt zmysłowego przenikania się dwóch światów, realnego i nierzeczywistego. Mocno zaskakujące i nieprzewidywalne zakończenie, doskonale wpasowuje się w kontekst opowiadanej historii. Bardzo udany debiut.

Ciekawe i pogłębione portrety głównych bohaterów, młodej pary warszawiaków, dla których wycieczka jest okazją do naprawienia relacji i odświeżenia związku. Animozje między Karoliną i Tomkiem, zaczynają być coraz bardziej widoczne, często się kłócą, ranią słowami i wzajemnie oskarżają o niepowodzenia. Wydaje się, że wspólny wyjazd w ich przypadku nie jest chyba najlepszym, i jak się okazuje, najszczęśliwszym pomysłem. Postaci bardzo wiarygodne, z całkowicie odmiennym spojrzeniem na świat i poglądami odnośnie wiary, z mieszanką wad i zalet, które ubarwiają ich charaktery i mają znaczący wpływ na przebieg wydarzeń. Ona studentka psychologii, katoliczka, chętnie niosąca pomoc innym. On przyszły matematyk, ateista i skoncentrowany na sobie. Mieszkańcy wioski i jej okolic wnoszą wiele ciekawego swoimi dobrze zarysowanymi profilami i niezwykle tajemniczą przeszłością. Już od początku powieści zaczyna się nakręcać spirala obaw i niepewności, która towarzyszy czytelnikowi podczas pojawiania się drugoplanowych osób.

Z wielkim zaangażowaniem śledzimy ciekawe losy bohaterów, momentami chaotyczne i desperackie działania, niebezpieczną walkę z niezidentyfikowanymi nadprzyrodzonymi mocami. Towarzyszy nam przy tym prawdziwy dreszczyk emocji, a przygody Karoliny i Tomka nasycone są mocnymi i nieoczekiwanymi akcentami. W miarę rozwijania się opowieści zwielokrotniają się dziwaczne i irracjonalne wydarzenia, a w konsekwencji pojawia się u młodych ludzi coraz większe zadziwienie, zaniepokojenie, obawa, lęk, strach i przerażenie. Autor z łatwością wciąga nas w intrygującą grę psychologiczną, sukcesywnie i niemal niepostrzeżenie zostajemy coraz bardziej wchłonięci przez ciemny i złowrogi las, z którego prawie niemożliwym jest się wydostać, udaje się to tylko nielicznym, ale czy na pewno? Jak bardzo wyobrażenie studentów o świecie różni się od tego, czego są świadkami i uczestnikami? Z czym przychodzi zmierzyć się bohaterom? Kto i co czyha na ich życie? Czy uda im się wyjść obronną ręką z tego koszmaru?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller

Data premiery: 11.2015.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res. :)