Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

BĘDZIE BOLAŁO

SEKRETNY DZIENNIK MŁODEGO LEKARZA

ADAM MAY

"Moja twarz pokerzysty przydawała mi się wielokrotnie w ciągu dotychczasowej medycznej kariery.”

Kolejna książka wybrana do omówienia w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Nie zdecydowałam się na spotkanie z nią, kiedy miała premierę osiem lat temu, uznałam, że jest spoza moich czytelniczych zainteresowań. Teraz czując się w obowiązku przygotowania na spotkanie DKK zabrałam się za nią. Po poznaniu podtrzymałam opinię, że z mojego punktu widzenia są ciekawsze książki, z których więcej wynoszę. Książka oferuje wejrzenie nie od strony wyobrażeń o zawodzie lekarza i podręczników medycznych, ale bezpośredniej relacji uwikłanego w zawód ginekologa i położnika, ostrzegającego, w co tak naprawdę studenci medycyny chcą się wpakować, z czym przychodzi im się mierzyć, i jak to wszystko ma się do etosu lekarza.

„Będzie bolało” ukazuje arcyważne aspekty funkcjonowania brytyjskiej służby zdrowia z perspektywy młodego lekarza, choć można znaleźć wiele punktów stycznych także z polską. Narrację wypełnia humor, ironia, celne ujęcie tematyki, ciekawe spostrzeżenia i zaskakujące fakty, jednak przez wszystko przebija się smutek i dramat zderzenia prozy profesji lekarskiej i kadry środowiska medycznego z ambicjami, marzeniami, misją i etyką zawodów powiązanych z medycyną. Nie ma się co czarować, lekarz to najbardziej wymagający i obciążony psychicznie zawód. Wynika to nie tylko z ekstremalnie trudnego trybu pracy i nieustannej nauki, o czym wspominał Adam Kay, ale również ze szczególnych predyspozycji i cech osobowości, aby być w stanie go wykonywać, radzić sobie ze stresem, odpowiedzialnością za życie i śmierć, poświęcać życie osobiste, w tym zdrowie i relacje rodzinne. 

Tak ekstremalnie potrafią funkcjonować tylko wybitne jednostki, elastycznie dostosowujące się do warunków, oczekiwań, osobistych kontaktów z pacjentem i bliskimi. Inna sprawa, jak wiele reprezentantów środowiska medycznego szuka ukojenia w alkoholu i innych używkach. Jako pacjenci wyczuwamy, który z lekarzy dysponuje empatią i zrozumieniem, wychodzi poza schematy i niezbędną wiedzę, potrafi słuchać i odpowiadać, a w tym wszystkim zmieścić się w limicie czasu dla jednostki, rozbudowanej biurokracji i oczekiwań przełożonych. Temat można rozwijać w nieskończoność, omawiać konkretne przypadki, zająć się polityką medycyny, a jednak niewiele wniosłoby to do realiów biznesowych zasad i uwarunkowań szpitali, oraz kampanii propagandowych ministerstwa zdrowia. Walka na pierwszej linii frontu w publicznej służbie zdrowia to tak naprawdę forma swoistego przetrwania, zwłaszcza w ujęciu młodych lekarzy. 

„Będzie bolało” dobitnie pokazuje wadliwe realia systemu kształcenia lekarzy i służby zdrowia, ale też szeroką gamę emocji towarzyszących zawodowi lekarza i konieczności złapania do nich odpowiedniego dystansu. Adam Kay nie dał rady wytrwać w zawodzie, miał odwagę, aby porzucić coś, nad czym ciężko przez wiele lat pracował, czego oczekiwali od niego najbliżsi. I za to go szanuję, ale szkoda, że wcześniej nie poddał się diagnozie własnych predyspozycji i wyobrażeń o spełnianiu się w zawodzie. Jego zapiski z notesów, które prowadził jako lekarz, ujęte w lekkiej i przyjaznej narracji, wypełnionej dowcipem i absurdami profesji lekarskiej, warte są poznania przez osoby zamierzające związać się z medycyną. Przekonają się, czy faktycznie, oczywiście do pewnego stopnia, pogodzą się z podobnymi dramatycznymi doświadczeniami i będą umiały poradzić sobie z nimi w codziennym funkcjonowaniu. 

                                                                                                              (zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)
3.5/6 – w wolnym czasie
literatura współczesna, autobiografia, 308 stron, premiera 06.06.2018 (2017)
tłumaczenie Katarzyna Dudzik
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

poniedziałek, 10 lutego 2025

PONURY TYGRYS

NEIGE SINNO

„Skutki gwałtu wykraczają daleko poza sferę seksualności, upośledzają absolutnie wszystko...”

Do książki należy podejść w wolnej i spokojnej chwili, zawiera wiele cennych przesłań, w które autorka wchodzi bardzo głęboko i szeroko, rozwija w niespiesznych rytmach, za to z ogromną świadomością własnych i cudzych przeżyć. Każda osoba wykorzystana seksualnie mogłaby dodać coś od siebie, ale i tak ma się wrażenie, że temat został ujęty z różnorodnych kierunków, przemyśleń i interpretacji. 

„Ponury tygrys” z pewnością pomaga przepracować negatywne emocje u czytelnika dotkniętego seksualną traumą, odnaleźć źródła siły przetrwania, zrozumienia cierpienia, zastąpienia go radością życia, w takim stopniu, na ile jest to możliwe. Neige Sinno zaskakuje odbiorcę nie tylko portretowaniem oprawcy, w jej przypadku ojczyma, ale również innych bliskich jej osób, a przede wszystkim samej siebie. Przyznaje, pisanie książki pomaga wejrzeć w samą siebie, rozliczyć się z ciążącymi myślami i wyrzutami kierowanymi wobec własnej osoby. Nie jest skargą na świat, na to, co ją spotkało, a osobista relacja potęgi zła jaką może dorosły wyrządzić dziecku w imię zaspakajania własnych żądz i fałszywej miłości. 

Imponują liczne odwołania do literatury, świadczące o tym, że tematyka pragnienia zniszczenia niewinności, złapania w pułapkę poddania, odebrania wolności dorastania, nie jest pomijana milczeniem jak na pierwszy rzut oka się wydaje. Zadziwiająca izolacja z grupy społecznej ofiary naświetlającej wyrządzone krzywdy, obwinianie za sprowadzenie mediów do lokalnego miejsca, w konsekwencji nadszarpnięcia wizerunku gromady ludzkiej, zamiast kategorycznego potępienia sprawcy gwałtów na nieletnim, świadczy na niekorzyść zbiorczej mentalności. Autorka poszukuje sensu szczerości, kłamstwa i prawdy. Szczerości, której de facto nigdy nie ma, kłamstwa, które podlega zaprzeczeniu, i prawdy, którą trudno uchwycić, sformułować, dostrzec ponad pozorami. 

Rozpatruje dlaczego mrok stale nam towarzyszy, chociaż stajemy się kimś innym. Uczy się żyć ze świadomością, że funkcjonuje w świecie, w którym ofiary i kaci przebywają razem, co więcej, dla jednych i drugich mrok jest taki sam albo prawie. Jestem pod wrażeniem pozornie surowej i prostej, ale jakże przyjaznej i przekonującej narracji, szczerej do bólu w bólu, nie wyolbrzymia i nie usprawiedliwia, obwinia i przyznaje się do winy, przestrzega i uświadamia. Upływa już kilka dni od jej poznania, a ja wciąż jestem zanurzana w niej przemyśleniami. Przyswajam unikalne spojrzenie, dociekam wyobraźnią wyrządzone krzywdy, uświadamiam sobie nieodwracalność, skracam dystans do przeżyć autorki, doceniam prawdziwość, otwartość i naturalność.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, autobiografia, 284 strony, premiera 29.01.2025 (2023)
tłumaczenie Katarzyna Marczewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

niedziela, 9 czerwca 2024

SERYJNI MORDERCY

MOJE DWADZIEŚCIA LAT PRACY W FBI

ROBERT K. RESSLER, TOM SHACHTMAN

„Profilowanie psychologiczne – dedukowanie charakterystyki nieznanego przestępcy na podstawie oceny drobnych szczegółów związanych z miejscem zbrodni, ofiary czy innymi czynnikami dowodowymi – było wówczas (koniec lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku) wciąż bardzo młodą gałęzią nauki (czy też sztuki).”

Gdyby książka wpadła w moje ręce trzydzieści lat temu, tak jak została napisana, z pewnością zrobiłaby na mnie większe wrażenie, przypuszczam nawet, że zachwyciłabym się jej zawartością. Sztuka profilowania seryjnych morderców zdynamizowała rozwój na tyle, że informacje z publikacji znajdziemy już w niemal każdej produkcji kryminalnej lub w powieściach detektywistycznych. Mimo wszystko, z zainteresowaniem wczytywałam się we wspomnienia Roberta K. Resslera poświęcone pracy w FBI, tworzeniu międzyagencyjnej komórki zajmującej się kreśleniem portretów oprawców na bazie miejsca zbrodni, dostrzeżonych dowodów i zebranych danych, rozmów z osadzonymi przestępcami. Ressler, chociaż sam nie był psychiatrą, znacząco przyczynił się do podniesienia rangi, konieczności zrozumienia umysłów brutalnych członków społeczeństwa, aby w przyszłości nie tylko szybciej ich łapać, ale również wcześniej ukrócić groźne działania.

Frapujące spojrzenie na sylwetkę sprawcy, rodzinne relacje, doświadczenia z dzieciństwa, typy charakterów, a nawet źródła morderstw. Psychologia przestępczości nie należy do łatwych dziedzin, cechuje ją wielki indywidualizm branych pod analizę przypadków, a zatem w dużej mierze skuteczność zależy od umiejętności sporządzającego profil. Nie ma mowy o gotowym podręczniku, który prowadziłby za rękę w nakreślaniu cech umysłu, zachowań i motywów mordercy. To właśnie Ressler wprowadził do obiegu pojęcie seryjnego mordercy, koncentrował się na behawioralnym podejściu do przestępczości, zbieraniu szczegółowych informacji o ofierze. Stworzył przełomowy program badań nad osobowością przestępczą. Ciekawie poznawało się pierwsze poczynania w tym zakresie, fazy morderstw, sposobów wysnuwania wniosków w oparciu o konkretne przypadki, interpretację charakterystycznych śladów zostawionych przez sprawców. Drapieżne fantazje oprawców wprowadzone w czyn, zakończone zabójczym rytuałem, zanurzenie w bagnie ludzkich zbrodni, dewiacje osobowości. Bycie wewnątrz umysłu mordercy i stamtąd patrzenie na świat, wszystko by lepiej uchwycić powtarzające się schematy i dowiedzieć się czegoś o pobudkach, które doprowadziły do morderstw.

4/6 – warto przeczytać
autobiografia, reportaż, 442 strony, premiera 23.01.2024 (1992), tłumaczenie Zuzanna Lomża
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 13 maja 2024

PRZYPADKI I WPADKI DYPLOMATY

JACEK KLUCZKOWSKI

„Chciałbym, żeby książka przybliżyła Czytelnikowi funkcjonowanie świata polskiej polityki i dyplomacji w latach 1995-2010 oraz ukazała mniej znane epizody z ówczesnych relacji Polski i Ukrainy."

Propozycja czytelnicza warta wzięcia pod uwagę, zwłaszcza przez osoby zaangażowane w polską politykę i dyplomację, pracujące w szeroko rozumianych mediach, chcące poznać z nieco innej niż obiegowej wersji niektóre publiczne osoby, a także zainteresowane ukraińską historią, rzeczywistością, zmianami gospodarczymi, politycznymi, kulturalnymi i społecznymi w tym kraju. Jacek Kluczkowski szczegółowo wchodzi w obszar własnych wspomnień dotyczących wschodnich spraw. Posiłkuje się zapiskami, ale i tak podziwiam niezwykłą pamięć. Bogate relacje ze spotkań, jak najwierniejsze przedstawienia wydarzeń, zebrane towarzyszące komentarze, myśli i refleksje. Bardzo ciekawy fragment książki poświęcony jest współpracy z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim w zakresie pisania przemówień. Można od zaplecza zorientować się, na czym polega anonimowe tworzenie tekstów dla innych, z czym się wiąże i jak może przebiegać. I ten szczególny dreszczyk emocji, kiedy słyszy się skomponowane przez siebie treści i przekazy a upubliczniane ogółowi. Przy profesjonalnym podejściu do zadań pisanie staje się sztuką, często nawet misją. 

Praca ambasadorska również powiązana jest z wieloma niełatwymi wyzwaniami, wymaga szerokiej wiedzy, wyczucia czasu, miejsca, chwili i potrzeb. Można zadać zbyt szczere pytanie, aby na kilkanaście lat zerwały się stosunki z wybraną osobą. Często pomimo dołożonych wszelkich starań nie da się uniknąć mniejszych lub większych wpadek, jedne przemilczane, inne wygaszone. Polityka i dyplomacja rządzą się swoimi prawami, podlegają dynamicznym zmianom, ciężko wbić się we właściwe trendy, dokonać trafnych spostrzeżeń, uniknąć fałszywych informacji. Nie wybrałabym dla siebie takiej ścieżki kariery, jaką przebył autor, jednak z zainteresowaniem poznaję przebieg i swoiste jej podsumowanie. Począwszy od pierwotnych zamierzeń naukowych wiele się w niej dzieje. Pozwala na zebranie ciekawego doświadczenia zawodowego. Przynosi życiową satysfakcję. Czuje się, że Kluczkowski z entuzjazmem do niej podchodzi, podąża tropem własnych wyborów wartości, prezentuje subiektywne spojrzenie, ale jednocześnie stara się obiektywnie podchwytywać fakty, osoby i zdarzenia. Spotkanie z książką zaliczam do udanych, wspomnienia dopełniają oficjalny obraz polskiej polityki i dyplomacji, również w zakresie polsko-ukraińskich relacji. Publikację wzbogacają zdjęcia, chociaż nie ma ich wiele, to są obrazowym świadectwem uczestnictwa w przybliżanych wydarzeniach.

4.5/6 – warto przeczytać
autobiografia, 482 strony, premiera 15.10.2023
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 23 października 2023

CZŁOWIEK W POSZUKIWANIU SENSU

WERSJA DLA MŁODYCH CZYTELNIKÓW

VIKTOR E. FRANKL

„Zależało mi przede wszystkim na tym, aby posługując się konkretnym przykładem, przekazać czytelnikom, że życie ma sens w każdych okolicznościach, nawet tych najbardziej nieludzkich.”

Propozycja czytelnicza, która każdego dnia roku wiele wniesie, ale jesienią, kiedy najchętniej dokonujemy życiowych przemyśleń, ze szczególną mocą przemawia. Mnóstwo wartościowych przekazów do wychwycenia i poddaniu refleksjom, co bardzo cenne, uwzględnieniu rozważań w codzienności, podniesienia psychologicznego wymiaru pozornej zwyczajności, świadomego nadania jej sensu. Zbieramy życiowe doświadczenia, jednych omijają tragedie poza naturalnym cyklem życia, inni zmuszeni są intensywnie ich doznawać. 

Viktor E. Frankl oprowadza po okresie, w którym człowiek osiągnął szczyty okrucieństwa, wyzwolił najpodlejsze zachowania, doprowadził do zdehumanizowania. Przedstawia osobiste doświadczenia jako więźnia obozów koncentracyjnych, naoczną relację ocalałego z pogromu, jednego z licznych skazanych na zatracenie. Jednak nie koncentruje się na opisach zbrodni, masowej eksterminacji, bezwzględnej zagładzie, a na tym, co dzieje się w człowieku, który za wszelką cenę pragnie przetrwać, jak radzi sobie w zaistniałych okolicznościach, do czego jest zdolny, aby wydłużyć własne, przyjaciela i bliskich życie, jak wiele zniesie. Przemawia stwierdzenie: jakkolwiek by to brzmiało – my wiemy: najlepsi z nas stamtąd nie powrócili.

W jakim stopniu codzienna rzeczywistość obozu koncentracyjnego znajdowała odbicie w umyśle przeciętnego więźnia? Czy można było pielęgnować odwagę, aby godnie cierpieć? Przyzwyczaić się do przerażających potworności, rozwiewania się złudzeń, poczucia absurdalnego odarcia z godności, egzystencji w bliskości śmierci, poza roztrząsaniem kwestii moralnych i etycznych. Stępianie emocji i apatia, odporność na codzienne cierpienie, głód i brak snu. Wchodzenie w świat wyobraźni, groteskowej sztuki, czarnego humoru, dostrzeganie względnego szczęścia i namiastki przyrody. Zmiana nastawienia do życia, nie liczy się to, czego my oczekujemy od życia, ale to, czego życie oczekuje od nas. Po wyzwoleniu obozu zderzenie z inną rzeczywistością, nauka umiejętności odczuwania zadowolenia, krok po kroku na powrót stawanie się człowiekiem. 

Przypominam sobie podstawowe założenia logoterapii stworzone przez autora. Wola sensu życia, branie odpowiedzialności za własne życie, osiąganie głębi człowieczeństwa, urzeczywistnianie samych siebie, korzystanie z wolności wyboru postawy w obliczu cierpienia. Książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć, zwłaszcza w młodym wieku, chociaż oczywiście nie tylko. Długo nosi się ją w sobie, nawet mam wrażenie, że pozostaje z nami na całe życie. Wygłoszone przez Frankla przemówienia rocznicowe dają do myślenia, niekiedy zaskakują brzmieniem i kierunkiem spojrzenia na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bardzo cenne lekcje dla wielu z nas.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, autobiografia, rozwój osobisty, literatura obozowa
190 stron, premiera 28.08.2023 (1959), tłumaczenie Aleksandra Wolnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 16 lipca 2022

SYPIAJĄC Z PSYCHOPATĄ

CAROLYN WOODS

"Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zdradzamy w rozmowach o niczym, zwłaszcza jeśli nie wiemy, że ktoś uważnie obserwuje nasze reakcje i szuka informacji o nas."

Z przerażeniem czytałam książkę, ogromnym niedowierzaniem, że piękna, ambitna, odważna, znakomicie wykształcona, pewna siebie i przebojowa kobieta, gładko wpadła w sieć psychopatycznego manipulatora. Tym bardziej dziwiło, że pułapka wcale nie została misternie utkana, wypełniało ją sporo dziur w prawdzie, już na pierwszy rzut oka widać było źle dobrane sploty kłamstwa, pełno supłów i pęków krętactwa. Trudno uwierzyć, że ktoś był w stanie tak gładko dać się wciągnąć w coś, co prowadziło do straty niemal wszystkiego. Destrukcyjny i wyniszczający związek, podstępny finansowy i emocjonalny wampir, oraz naiwna i infantylna kobieta. A jednak, wszystko działo się naprawdę. Carolyn Woods dała się omotać mężczyźnie, który siał wokół zniszczenie pod płaszczykiem mega atrakcyjności, zamożności, znajomości, szpiegowskiego świata. Tłumaczenia Carolyn, dlaczego weszła w coś mega niebezpiecznego, nie przekonywały, nie zważała na nic, tylko coraz intensywniej oddawała się relacji szkodliwej dla serca, portfela i przyjaźni. Co więcej, długo trwało zanim zorientowała się, że już błyskawiczne tempo rozgrywania zdarzeń powinno silnie ją ostrzec. Można wysuwać wiele krytycznych uwag wobec autorki, lecz kiedy spojrzy się na intensywność jej marzeń, wyidealizowaną wizję szczęścia obietnicę nowego życia, pragnienie odczarowania samotności, w pewien sposób rozumiało się osobliwą bezwolność i potulność w imię miłości, tyle, że utopijnej i fałszywej.

Niestety, wiele kobiet znalazło się w podobnej sytuacji jak Carolyn. Media wciąż donoszą o kolejnych psychopatycznych oszustach. Książka może nieść ostrzegające przesłanie przed tego typu osobnikami i ślepą pogonią za ich obietnicami. Carolyn dokładnie zrelacjonowała źródła kłopotów i następstwa zdarzeń, poddanie się izolacji od wszystkich z wyjątkiem ukochanego. Była szczera w przedstawianiu własnych odczuć i myśli, nie koloryzowała własnych czynów i postaw. Omawiała dynamiczny charakter relacji łączącej ją z Markiem. Mężczyzna mistrzowsko ją rozegrał, przejął kontrolę nad jej życiem i zniszczył go. Kiedy w końcu doszło do przebudzenia się kobiety, rozpoczęła walkę z tyranem, poszukiwała sprawiedliwości, jednak szybko przekonała się, że wobec reakcji otoczenia kolejny raz stała się ofiarą. Zatrważające, że poza nielicznymi wyjątkami, Carolyn mogła liczyć jedynie na siebie. Jej upór w naświetleniu prawdy był godny podziwu. Wiele innych ofiar wstydzi się przyznać, że zostały rozpracowane, omotane i oszukane, cierpi w ukryciu, za wszelką cenę stara się zapomnieć, co je spotkało, w co dały się namówić i wrobić. Oprócz ostrzegawczego przesłania, pokazującego, jak bardzo ofiara bazowała na zaufaniu i jak niewiele potrzeba było jej sugestii, by zbudowała wyśniony obraz partnera, „Sypiając z psychopatą” miało wymiar oczyszczający, zdejmowało ze wspomnień Woods zbędny ciężar poczucia winy wobec siebie i bliskich, pomagało przetrwać w walce o poczucie własnej wartości.

4/6 – warto przeczytać
autobiografia, 396 stron, premiera 29.06.2022 (2012), tłumaczenie Alka Konieczka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

WIDZIAŁEM OTCHŁAŃ

SIMONE MORO

"Szczyt jest wyłącznie punktem przejścia, nigdy nie dojścia, ponieważ szczęście i pasja nie leżą w miejscu przeznaczenia, ale w podróży."


Spodziewałam się czegoś innego po książce, więcej akcentów na wysokogórską wspinaczkę, więcej opisów wysokogórskich przygód, a otrzymałam sporo rozważań na temat życia i pasji. Chętnie wchodzę w klimaty wspomnieniowe o podłożu filozoficznym, jednak w tej publikacji nie wciągnęły na tyle, abym odczuwała przynajmniej dobrą satysfakcję czytelniczą. Odebrałam to jako rozliczenie autora z wewnętrznymi rozterkami, coś w rodzaju tłumaczenia się przed sobą, spojrzenia na życie z ujęcia dokonanych wyborów. Kilka elementów faktycznie fascynowało, fragmenty ścieżek życia zupełnie innych niż moje, interesująco wchodziło się w ich klimat, ale było ich zdecydowanie za mało. Pozostałe bazowały na zwykłych ludzkich emocjach, znanych każdemu z nas, podparte szczerością, lecz bez większej wnikliwości. Relacja z synem ciekawie opisana, zwłaszcza w odniesieniu do ojca i dziadka, lecz nie czułam wyjątkowości, w końcu, każdy prawdziwy rodzic stara się stworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju osobowości, zainteresowań i trzymania się ważnych wartości przez swoje dzieci. Opisy funkcjonowania w pandemii też nie robiły wrażenia, wszyscy musieliśmy zmierzyć się z nimi w podobnym stylu.

Najbardziej przyciągały różne typy otchłani, w które wpada człowiek podczas własnej drogi życia, interesowało mnie, jak radził sobie z nimi Simone Moro. Przekuwanie porażek w determinanty walki z wewnętrznymi i zewnętrznymi przeciwnościami, oswajanie strachu i czynienie go cennym sprzymierzeńcem, podążanie za głodem sukcesu i zwiększanie apetytu na przygody, rozwijanie umiejętności poprzez wytrwałość, wzmacnianie siły marzeń i motywacji, radzenie sobie ze stratą. Rozdział o Denisie Urubko pozostawił niesmak, zderzenie wizerunku alpinistycznych zmagań z tarciami w środowisku wspinaczy, nie mnie oceniać, ale rozumiałam poczucie rozgoryczenia. Nawiązania do polskiego himalaizmu, a także poszukiwania własnej tożsamości alpinistycznej. Niepotrzebnie wkradły się powtórzenia myśli, zaburzały naturalny rytm poznawania książki. Nie chcę, abyście odczuli, że "Widziałem otchłań" to mało zajmująca publikacja, spore szanse, że przyjemnie się w niej odnajdziecie, jednak liczyłam na więcej, tym bardziej, że napisana została przez mojego rówieśnika, z dużym zbiorem doświadczeń, z innym sposobem na realizowanie się w zwykłej i niezwykłej codzienności. Chciałam głębszych przesłań, dociekliwego spojrzenia, czegoś, co zachwyci, skłoni do refleksji, a może nawet stanie się inspiracją. W moim odczuciu, książka bardziej dla Moro niż czytelników. Całkiem możliwe, że młodsi więcej z niej wyniosą.

3.5/6 - w wolnym czasie
autobiografia, literatura wysokogórska, 248 stron, premiera 23.03.2022 (2020)
tłumaczenie Tomasz Kwiecień
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

czwartek, 3 lutego 2022

WSZYSTKIE SZCZYTY ŚWIATA. OPOWIEŚĆ O ZMAGANIACH Z NIEBEZPIECZEŃSTWEM, NAUCE POKORY I ODNALEZIENIU PRAWDY O SOBIE

VANESSA O'BRIEN

"Wspinaczka górska to długie okresy przeraźliwej nudy, przeplatane chwilami absolutnego przerażenia." anonim

I kolejne spojrzenie na pasję wspinaczki wysokogórskiej za mną, zazębiło się z dotychczas poznanymi ujęciami, wzbogaciło je i nadało jeszcze inny wymiar. Tym razem zagłębiałam się w opowieść o kształtowaniu miłości do zdobywania gór nie w młodym, a w średnim wieku, kiedy wydawało się, że Vanessa O'Brien miała w pełni przetartą i ukształtowaną ścieżkę kariery zawodowej w świecie korporacji. Pełniąc wysokie stanowiska w renomowanych firmach czuła się jak ryba w wodzie, zdobywała wyjątkowe kwalifikacje, umiejętności i doświadczenia. Wysokie zarobki i poczucie satysfakcji rekompensowały wkładany w pracę trud i poświęcenie. Kryzys na rynku sprawił, że została bezrobotną. Przyzwyczajona do pokonywania trudów, oswojona z pełną aktywnością, uzależniona od sukcesów, nie mogła długo trwać w bezruchu i zawieszeniu. Nieco przypadkiem, za sprawą podpowiedzi przyjaciół, wpadła na pomysł dokonania czegoś nowego, spektakularnego, diametralnie różnego od dotychczasowych osiągnięć. W marzeniach zakiełkowała myśl o stanięciu na najwyższym szczycie Ziemi.

Jako uparta i przedsiębiorcza osoba, zaczęła dokładnie planować drogę do spojrzenia na świat z Everestu. Precyzja, z jaką do tego podeszła była imponująca. Biznesowe kompetencje okazały się świetnym przygotowaniem do dni wypełnionych przygodami i eksploracją. Początkowo nie w pełni uświadomione pragnienie rozwinęło się w ekscytujący pomysł na życie. Od najniższego, laickiego i naiwnego szczebla, poprzez pokorę i naukę, do doświadczonej wspinaczki. Nie można było odmówić wytrwałości zrodzonej z pokonywania przeszkód, gotowości na mozolne i wyczerpujące ćwiczenia, na zdawanie testów cierpliwości i odporności psychicznej. Autorka dokładnie relacjonowała, jak wyglądały przygotowania i pokonywanie kolejnych szczebli w podróżniczym wielkim szlemie, czyli skompletowaniu Korony Ziemi oraz zdobycia bieguna południowego i północnego. Dokonała tych wyczynów w rekordowym czasie. I jeszcze, konsekwentne podejścia do skłonienia K2, aby pozwoliła na chwilę pojawić się na jej szczycie.

Ciekawie obserwowało się rozwijanie skrzydeł w szalenie wymagającej aktywności sportowej. Narracja przyjemna, gładko prowadziła po wspomnieniach, nie tylko w aspekcie gór i biegunów, ale również po sferze osobistej, trudnego dzieciństwa i nauki ufania ludziom. Sporo refleksji i przemyśleń, ukazywania mniej mistycznych aspektów wspinaczki. Liczyłam na więcej detali z obszaru samej techniki wspinania i wrażeń podczas wędrówki w chmurach, jednak książka była kompletna jako rozliczenie z przeszłością, ukazanie drogi osiągnięć, przełożenia doświadczeń z dzieciństwa i młodości na walkę o tożsamość, wyciągnięcia najlepszych przedsiębiorczych umiejętności i przełożenia na nowe cele w życiu. Potwierdziło się, że los fantastycznie daje nam szanse, niekoniecznie planowane i wyczekiwane, a zaskakujące i nadzwyczajne, pozwalające spełnić się w innym niż dotychczas wymiarze, sztuką jest je spostrzec, pochwycić i wykorzystać.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura górska, autobiografia, 378 stron, premiera 13.10.2021
tłumaczenie Maciej Jakub Jabłoński
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 20 września 2021

NAJSZCZĘŚLIWSZY CZŁOWIEK NA ZIEMI

EDDIE JAKU

"Najpiękniejsze, co może się człowiekowi przydarzyć, to bycie kochanym przez drugą osobę."

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu autografie, w mniejszym stopniu zajmujące się dokładnym spisywaniem scenariusza życia wybranej osoby, a w większym aspektami człowieczeństwa. Przypominam sobie o najważniejszych wartościach doczesności, podchwytuję cenne przesłania, patrzę na ludzki los z perspektywy czasu i różnych ścieżek przemijania. Wsłuchiwanie się w głosy starszych pokoleń wzbogaca duchowo, zatem chętnie czerpię z podszeptów i inspiracji, aby uczynić własne życie bogatszym, ciekawszym i jedynym w swoim rodzaju. Próbuję postawić się w sytuacji osób, które opowiadają o sobie, ale też nie nastawiam się na kopiowanie, każdy z nas ma własny pomysł na to, jak chce spędzić dany mu przez los czas, w jaki sposób go pokolorować, jak postępować, aby spojrzeć sobie w oczy ze szczerością i dumą.

Tym bardziej ciężko słucha, ogląda i czyta o tym, że ktoś w imię fanatycznych wizji odbiera komuś godność, wolność, a nawet życie. Poznając wspomnienia Eddiego Jaku, zwłaszcza z czasów drugiej wojny światowej, nie dziwi wątpienie w ludzkość i człowieczeństwo. Ówczesna niemiecka polityka eksterminacji osób żydowskiego pochodzenia, bez jakiekolwiek wglądu w patriotyzm i udział w dorobku naukowym, stała się symbolem największego i najohydniejszego okrucieństwa. Jaku ukazuje mechanizmy intensyfikujące mroczną stronę duszy człowieka, łatwo daje się manipulować nienawiścią i pogardą. Z dnia na dzień, przyjaciele i sąsiedzi przeobrażają się we wrogów, tracą zdolność do określenia tego, co jest dobre, a co złe. Ale nie wszyscy zapominają o zwykłym szacunku i moralności wobec bliskich, wielu decyduje się pomagać nieznajomym i obdarzać życzliwością mimo skrajnie niespokojnych czasów. Wszyscy wobec różnych uwarunkowań społecznych i politycznych przekonujemy się czy z ucywilizowanej osoby nie stajemy się nieludzkimi potworami.

Stulatek pomimo przeżycia ekstremalnego strachu, bólu i głodu, potwornych warunków w obozach koncentracyjnych, nie pozwala, aby Niemcy odebrały mu hart ducha o silną nadzieję. Udowodnia, że wbrew wszelkim niepowodzeniom, trudnościom, dramatom, życie jest piękne, jeśli się je takim uczyni, że powinnością każdego z nas jest pomoc potrzebującym, że dużo lepiej jest dawać niż dostawać. Każdy jest kowalem własnego szczęścia, warto codziennie o nie walczyć, postawić na trzy filary pomyślności i satysfakcji - rodzinę, przyjaźń i dobroć. W refleksyjnym nastroju poznaję książkę. Narracja przyjemna, prosta i sugestywna. Dogodny podział na partie, jeden dwa rozdziały na wieczór czytelniczy. Co prawda, nie poznaję niczego nowego, nie zaskakują mnie odkrywcze myśli, lecz czerpanie nauki z lekcji prawdziwej historii drugiego człowieka sprawia satysfakcję, wywołuje podziw dla pozostawania w zgodzie z własnymi przekonaniami bez względu na okoliczności, niekiedy rodzi współczucie, kiedy indziej przywołuje wzniosłe myśli.

4/6 - warto przeczytać
autobiografia, 240 stron, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Katarzyna Lipnicka-Kołtuniak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

środa, 3 czerwca 2020

TAJNE ŻYCIE Amaryllis Fox

[PREMIEROWO]

"Terroryzm to psychologiczna gra, której sednem jest eskalacja. Ludzi przeraża nie ostatni atak, tylko następny."

Książkę czyta się w niespiesznych rytmach, wciągają sekrety wydarzeń ukrytych głęboko pod powierzchnią oficjalnych wersji, momentami jest bardzo ekscytująco, ale zdarzają się miejsca mało zajmujące. Sporo refleksji nasuwa się podczas poznawania tajnego życia Amaryllis Fox przebiegającego w służbie CIA. Nie każdego stać na wyjątkowo wymagające pokonywanie codzienności w oddaniu amerykańskiej społeczności. Potrzeba niezwykłej inteligencji, sprytu, odwagi, opanowania, elastyczności i zdolności przewidywania. Dla uzyskania pełnego obrazu trzeba by było wymienić jeszcze kilkanaście pożądanych cech charakteru. Ich wspólne zaistnienie i połączenie w jednej osobie zdarza się niezwykle rzadko.

Zazwyczaj czytamy o nieprzeciętnych uzdolnieniach i determinacji u męskich szpiegów, a tu przykład silnej kobiety, która wie do czego dąży, w imię czego, i co ważne, co jest w stanie poświęcić dla odkrytego powołania. Wyrzeka się większości aspektów potocznie rozumianego szczęścia, wystawia na ogromne ryzyko, funkcjonuje w mega trudnych warunkach, pośredniego i bezpośredniego niebezpieczeństwa. Przyznam, że z rozdziału na rozdział utwierdzałam się w przeświadczeniu, że absolutnie nie potrafiłabym podporządkować wszystkiego patriotyzmowi, zwłaszcza prywatnych pragnień i marzeń. Praca w charakterze ekstremalnie utajonego szpiega, działającego pod fałszywą tożsamością, bez możliwości pomocy w terenie, nie jest dla każdego.

Poznajemy przebieg kariery zawodowej i życie prywatne Fox. Dzieciństwo noszące zapowiedzi życiowych wyborów, wzorce wychowania, dojrzewanie światopoglądu, głosy autorytetów, praca w wolontariacie, pobyt w Birmie, początki dziennikarstwa, pomoc osieroconym bośniackim dzieciom. Obserwowanie narastania zagrożenia ze strony ekstremistów, eskalowania ataków terrorystycznych, śmierci z rąk Al-Kaidy amerykańskiego dziennikarza i mentora, sprawia, że rośnie sprzeciw wobec sunnickiej organizacji, pragnienie dokładnego poznania wroga i aktywnego przyczynienia się do jego powstrzymania. Stąd decyzja o studiach z zakresu konfliktów i terroryzmu. Zerkamy za kulisy prac analitycznych dla CIA, szkoleń metod pracy operacyjnej, przysposobienia szpiegowskiego, konspiracyjnego działania na terenie kilkudziesięciu państw.

Przybliżane fakty należą do ciekawych, i chociaż nie otrzymujemy czegoś odkrywczego a znane fakty, to jednak z perspektywy indywidualnej postaci nabierają szczególnych nut. Autorka nie wstydziła się przyznać do początkowo uproszczonego sposobu interpretacji świata, uznawania bieli i czerni, dopuszczania szarości dopiero wraz z gromadzonymi doświadczeniami. Młody wiek agenta i wysokie wyniki budzą podziw. Praca pod ogromną presją, kiedy najmniejszy błąd może przeciąć nić ludzkiego życia, diametralnie zmienić bieg losów tysiąca osób, wywołać efekty na ogólnoświatową skalę, wymaga ogromnej wytrzymałości psychicznej. Liczyłam na więcej obrazów kulis pracy szpiega. Podane rozważania, podsumowania, gotowe wzorce interpretacji, należały do interesujących, ale przesiąkły patosem i propagandą jedynie słusznej prawdy. Oczekiwałam scen na kształt przebiegu spotkania stojących po przeciwnej stronie agentów i jednocześnie ludzi połączonych wspólną ideą rodzicielstwa, ten przykład należał do ekscytujących.

4/6 - warto przeczytać
autobiografia, 262 strony, premiera 03.06.2020 (2019), tłumaczenie Grzegorz Kulesza
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca i DużeKa.pl.

poniedziałek, 6 maja 2019

RYCZĄCE OŚMIOTYSIĘCZNIKI Jean Ammann, Erhard Loretan

"Na przestrzeni ludzkiego życia rzadko zdarzają się chwile pełni, momenty, w których człowiek nie pragnie niczego ponad to, co ma. Szczęście zamyka się w tych pojedynczych sekundach równowagi. Właśnie to czuję na szczycie Everestu."

Autobiografia skoncentrowana na wielkiej życiowej pasji - wspinaczce, która zrodziła się w dzieciństwie, ukształtowała młodość, wyznaczyła kierunki dorosłości, a także zamknęła życie. Interesująco zagłębiamy się w barwne wspomnienia, ścieżki prowadzące ku ośmiotysięcznikom i ich niższym kuzynom, oraz polarne przygody. Narracja przyjemna i wciągająca, zarówno z ujęcia himalaisty, jak i dziennikarza. Ciekawe opisy zdobywania szczytów, ukazujące trud wyzwań i ogromną satysfakcję z podejmowania się ich. Różne odcienie kształtowania charakteru, pokonywania własnych słabości, przekraczania granic, ale też wyjątkowych chwil szczęścia, kiedy człowiek zbliża się ku niebu. Ekstremalny sport traktowany w kategoriach porozumienia samego z sobą i z wymagającą górą, naznaczony uczciwą walką z własnym organizmem i z naturą. Przerywnikami stają się teksty uzupełniające przedstawiające wybrane aspekty z innej perspektywy, dopowiadające to, co zostało pominięte, bo wydawało się mniej istotne lub oczywiste, podsumowujące panoramę wspinaczkowych osiągnięć.

"Nigdy nie zadawałem sobie pytania, dlaczego się wspinam - tak jak nigdy nie zadawałem sobie pytania, dlaczego żyję."

Kolejny raz okazuje się, że wspinaczka to dodatkowy wymiar życia, przestrzeń tak upragnionej wolności, fascynujący sposób na samorealizację, który nie oczekuje zrozumienia innych, bo jest własną drogą obraną ku spełnieniu. Tym, którzy powątpiewają w sens niebezpiecznej pasji, proponuję zajrzeć na dziewięćdziesiątą drugą stronę książki, gdzie rewelacyjnie przedstawiono jej uzasadnienie, z taką argumentacją trudno się spierać, mocno do mnie przemawia. Jest coś w tym zamiłowaniu do ryzyka, ocieraniu się o granice wytrzymałości, marzeniach sięgania chmur, co mnie przyciąga i zdobywa uznanie w klasycznej odsłonie. Oprócz smaku sukcesu, samotności, zaangażowania, trudności, wspaniałości, wsparcia i przyjaźni, nie mogło się obejść bez nawiązań do śmierci, wręcz procentowych szans na przetrwanie w silnie niesprzyjających człowiekowi warunkach, nieuchronnego ryzyka. Zerkamy jak na odkrywanie skrajnych wysokości patrzą bliscy wspinacza, ich dychotomiczna trwoga i bunt oraz zrozumienie i akceptacja. Mało informacji o prywatnym życiu Erharda Loretana, autorzy publikacji skupiają się na idei podniebnych przygód, tego właśnie oczekiwałam, porcji materiału do przemyśleń i refleksji, zbliżenia się do niemożliwej dla mnie realizacji pasji, wczucia się w doświadczenia docierania do miejsc, w których Ziemia pozwala wybrzmieć w całej potędze. Jak wszystko w życiu, także himalaizm podlega zmianom, jedni nowe trendy traktują w kategoriach korzystania ze zdobyczy współczesności, inni upatrują w nich symptomów upadku, to drugie intensywniej wybrzmiewa, kiedy zdamy sobie sprawę, że książka ukazała się po raz pierwszy niemal ćwierć wieku temu.

4.5/6 - warto przeczytać
autobiografia, 256 stron, premiera 27.03.2019 (1996), tłumaczenie Maria Zawadzka-Strączek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

piątek, 5 października 2018

O ŻYCIU Reinhold Messner

"Warunkiem udanego życia nie są geny, lecz pasja do tego, co robimy, i odwaga, by ją realizować."

Tytuł mistrzowsko oddaje zawartość książki, faktycznie znajdziemy w niej mnóstwo nawiązań do najważniejszych wartości i idei w życiu człowieka, różnorodnych wyzwań nadających mu sens i głębię, umiejętności funkcjonowania na własnych warunkach i zasadach. Oczywiście, wszystko opisane z perspektywy wybitnego himalaisty, osoby szukającej spełnienia zarówno podczas krytycznych prób sił w wysokogórskich krajobrazach, jak i wypraw na pustynie i bieguny. Widzimy dokąd zaprowadziły Reinholda Messnera wyobraźnia i kreatywność, jak radził sobie z akceptacją lęku, ujarzmianiem strachu, szacowaniem zagrożenia, czy krytyką środowiska himalaistycznego.

Wnikliwe spojrzenie na umiejętność przeżycia, traktowanego jako jedno z praw natury i zarazem jako sztuka. Z zainteresowaniem zapoznawałam się ze spojrzeniem autora na nowoczesną cywilizację stojącą w kontraście do praw przyrody, współczesny model życia i ogromne zmiany społeczne. Przez wszystko przebija się autonomia jednostki, przyznanie prawa wyboru własnej ścieżki życiowej każdemu z nas, dla jednych będzie to oznaczało stabilizację i spokojną rutynę, dla innych poszukiwanie nowych eksperymentów i przekraczanie granic niemożliwego. Hierarchia celów i priorytetów warunkowana wzorcami z dzieciństwa, typem osobowości, skłonnością do podejmowania ryzyka, pogodzenia się z porażką, intelektualnymi i fizycznymi możliwościami.

Książkę dobrze się czyta, choć momentami trudno łapie się istotę przesłań. Niewątpliwie skłania do frapujących refleksji, krótkie rozdziały pozwalają na zagłębianie się w nią w wolnych chwilach. Liczyłam na większą partię materiału poświęconą himalaizmowi, aby intensywnie poczuć jego smak i urok, lecz przyjęta konwencja autobiografii faktycznie nie pozostawiała na to wolnej przestrzeni, to znajdziemy w innych publikacjach. Większą część z życiowych mądrości Messnera rozumie każdy z nas w miarę zdobywania doświadczenia i stałej chęci poznawania czegoś nowego. Z wieloma wysuwanymi tezami zgadzam się, ale inne wydały mi się nieco pompatyczne czy spłycone, lecz ciekawie było rozpatrywać je z punktu widzenia wyjątkowo utalentowanego człowieka czerpiącego z życia pełnymi garściami, a to wzbogaca czytelnika.

4/6 - warto przeczytać
autobiografia, 350 stron, premiera 22.08.2018, tłumaczenie Krystyna Schmidt
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.