Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2026

COPYCAT

MIECZYSŁAW GORZKA

„Tam gdzie normalny człowiek widzi przeszkody i nie podejmuje działania, szaleniec może widzieć tylko gładką autostradę do sukcesu.” 

Ostatnio zastanawiałam się nad sugestią, czy prawdą jest, że nie ma ludzi normalnych, gdyż każdy na coś cierpi w ujęciu psychologicznym, tylko większość nie jest zdiagnozowana, bo lepiej dostosowała się do norm społecznych i płynnie wkomponowała się w oczekiwane zachowania. Autor znakomicie wbił się w tę tematykę kreacją części postaci, wymykającym się zaszufladkowaniu, obarczonym większą lub mniejszą traumą z przeszłości, potrafiącym wykazać się skrajną nieodpowiedzialnością lub nadmiernym zaufaniem wobec obcych. 

Zatem powieść nie tylko ciekawie wypełniła czas, ale również podsunęła materiał do refleksji. Na ile to, co kształtowało nas w przeszłości, zdominowało obecny stan naszego ducha? Czy tak naprawdę jesteśmy w stanie, nawet pomimo długiego życia, uporać się ze złymi doświadczeniami z dzieciństwa? W jakim stopniu zło, które nas dotknęło, przeniosło się na cechy charakteru? Podobało mi się wnikanie w psychologiczne warstwy, przemyślenia i przeżycia bohaterów, dostosowywanie źródeł fiksacji i obsesji do motywów wypowiedzi i zachowań. Co prawda, kilka manewrów wykonanych przez Agnieszkę Dudek, niemal ćwierć wieku temu porwaną i zgwałconą przez Bestię ze Środy, w jej obecnym życiu zaskoczyło nastawieniem i wydźwiękiem, nie do końca ją rozumiałam. Z zainteresowaniem przyglądałam się dziwacznym działaniom komisarza Marka Rosińskiego, obciążonego stratą ukochanej osoby, wobec pewnej kobiety. Zastanawiałam się, czy ilość fobii, które dopadły Roberta Wójtowicza, współwłaściciela agencji reklamowej, kiedyś podejrzanego o zamordowanie sekretarki, nie przekroczyła dopuszczalnych norm.

Intryga została interesująco rozpisana, bazowała na utartych schematach docierania krok po kroku do prawdy, ale z wyostrzonym pazurem. Jako filar fabuły uwzględniała obecność seryjnego mordercy naśladowcy, lecz wsparła go dwutorową akcją i różnymi odcieniami mroku. Seria tragicznych zdarzeń podgrzewała atmosferę niepokoju, zachęcała do podążania tropem zbrodni, ale w moim odczuciu, za bardzo ujawniała niektóre elementy psując zabawę w interpretację i typowanie tożsamości czarnego charakteru. Nawet uwzględniając ślepe uliczki w śledztwie, trudność w dopasowaniu poszczególnych elementów, doskonałość w planowaniu przez zabójcę, wyprzedzającego osoby podążające jego śladami. Pierwsze spotkanie z bogatą twórczością Mieczysława Gorzki miałam przy okazji „Poszukiwacza zwłok”, intrygującej i wciągającej powieści, po „Copycat” nie wyszłam już z tak mocnymi wrażeniami, lecz zaliczyłam do udanych.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 424 strony, premiera 12.08.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 10 lipca 2026

FAŁSZYWA GRA

CARL VON WEDEL tom 3

ROBERT MICHNIEWICZ

MIŁOŚĆ I ZDRADA W CIENIU ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ WOJNY

„Ludzie są tylko ludźmi i nawet mądrzy dadzą się podejść, jeżeli otrzymają informacje wiarygodne i niepokojące.”

Postaram się dotrzeć do poprzednich tomów serii o Carlu von Wedlu, gdyż „Fałszywa gra” spodobała mi się. Przyciągnęła klimatem tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, podczas niemieckich planów inwazji na Polskę, Robert Michniewicz fantastycznie poradził sobie z jego stworzeniem. Mocnym atutem powieści okazała się również intryga ściśle spleciona z historycznymi miejscami, postaciami i zdarzeniami. Kontrowersyjne przedstawienie marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego wpasowywało się w trudną ocenę rzeczywistej postaci. 

Swobodne poruszanie się po trudnej przeszłości państwa polskiego i różnorodnych aspektach szpiegowskiej działalności. Mniej przekonała kreacja kluczowej postaci serii. Czułam niedosyt naturalnych wątpliwości i uzasadnienia motywów angażowania się w mega niebezpieczną grę tajemnic i spisków, pomimo antyfaszystowskich i propolskich sympatii, a także echa rodzinnej tragedii. Jednak mogło to wynikać z nieznajomości prowadzenia niemieckiego pomorskiego arystokraty, zwerbowanego przez polski wywiad, w poprzednich odsłonach serii. Zaskakiwała dynamiczna kariera Carla von Wedla poprzez znajomości i okoliczności, lecz sprawnie posuwała akcję do przodu. Dziwiła zaś skłonność mężczyzny do natychmiastowego zakochania, jednak zrzucałam to na karb młodości i życia na krawędzi w labiryncie wywiadowych spisków. 

Imponowała szeroka paleta drugoplanowych postaci, uprawdopodobniających scenariusz zdarzeń, sprawnie włączanych do operacji wywiadowczych, nazistowskiego reżimu, wykradania tajnych informacji, polskiej polityki ówczesnych czasów. Warto było nawiązać znajomość z Carlem von Wedlem, młodym inteligentnym człowiekiem, znającym kilka języków, biegłym w sztukach walki i mającym doświadczenie z pobytów w różnych krajach. Sprawdzić jak poradził sobie w szpiegowskim gnieździe Abwehry, gdzie chociaż prowadzona na cichym froncie wojna była równie krwawa i niebezpieczna. Jeżeli zaś macie ochotę na kolejne przeżycie dynamicznej fabuły wypełnionej licznymi incydentami, zerknijcie na "Partnerzy. Początek" tego autora. 

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał retro, 460 stron, premiera 22.04.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 18 lutego 2026

RYSIE PAZURY

MILLENNIUM tom 8

KARIN SMIRNOFF

„Zawsze istnieje jakaś alternatywna prawda.”

Dobra przygoda czytelnicza, wkręca w scenariusz zdarzeń, wciąga w klimat niepewności, a jednak nie zachwyciłam się. Niezbyt przypadła mi do gustu narracja, lekko rwana, z osobliwymi wtrąceniami. A przecież poprzedni tom serii, również napisany przez Karin Smirnoff („Krzyk orła”) nie wywołał takich odczuć w stylistyce. Fabuła prowadzona z kilku ujęć, co na plus dla powieści, zaś na minus duże nieprawdopodobieństwo incydentów, nie tyle ich okoliczności, co wiarygodności przeżycia. 

Kluczowe postaci serii jakby były już zmęczone odkrywaniem prawdy, spiskowych zależności i walką o przetrwanie. „Rysie pazury” miało dla mnie znaczenie z ujęcia kontynuowania serii, jednakże wydaje się, że powinna szybko zmierzać ku końcowi, gdyż wyczerpała się konwencja i pomysły, które mogłyby jeszcze udźwignąć oczekiwania miłośników „Millennium”. Zastanawiałam się, czy tytuł byłby atrakcyjny dla osób, które nie znają poprzedników, i doszłam do wniosku, że nie. Trzeba poznać poprzednie tomy, by wyczuć, o co chodzi w zachowaniach, postawach i osobowościach bohaterów. Ciekawie spędziłam wieczór z książką, w intrygującym nastroju, lecz liczyłam na mocniejszą rozrywkę w barwach sensacji. Zerknij na wrażenia ze wcześniejszych spotkań z serią ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”, "Mężczyzna, który gonił swój cień", "Ta, która musi umrzeć", "Krzyk orła"), przedstawione na Bookendorfinie.

4/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller kryminalny, 400 stron, premiera 29.10.2025 (2024), tłumaczenie Inga Sawicka
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 14 lutego 2026

MĘŻCZYZNA, KTÓRY GONIŁ SWÓJ CIEŃ

MILLENNIUM tom 5

DAVID LAGERCRANTZ

„Prawda często jest trochę niespodziewana, a nawet nielogiczna, bo my, ludzie, nie jesteśmy do końca racjonalni.”

Kontynuuję przygodę z serią z udziałem dziennikarza Mikaela Blomkvista i hakerki Lisbeth Salander. Silne wrażenia czytelnicze, trzymają w napięciu, skłaniają do szybkiego odwracania stron w pogoni za rozbudowaną akcją. David Lagercrantz i w piątym tomie dał radę utrzymać wysoki poziom, chociaż pozostawił z niedosytem tajemniczej otoczki krążącej wokół dzieciństwa Lisbeth. Wkradła się delikatna przewidywalność i zbyt szybkie ujawnianie kart prawdy. Wygórowane oczekiwanie, spowodowane bardzo wysoką oceną poprzednich odsłon, może nastawiać odrobinę mniej sprawiedliwie. Tym niemniej, jestem bardzo przychylna serii, a „Mężczyzna, który gonił swój cień” szalenie sympatycznie wciągał, dawał ponieść się fantazji, a jednocześnie zwracał uwagę na problemy w świecie naukowym, społecznym i dziennikarskim, wynikające z ludzkiego mroku. 

Mocna sensacja objawiała się w systemie więziennictwa, trudno było uwierzyć w przebieg zdarzeń, jednak tak frapująco podkręconych, że cechę tę brałam za dobrą monetę dla fabuły. Intryga swobodnie niosła, postaci dostosowały się do oczekiwań, klimat mega zachęcał. Lisbeth miała podejrzenie, że jej dzieciństwo miało jakiś zasadniczy element, który trudno ogarnąć i zrozumieć. Kobieta najpierw musiała ustalić prawdę, by dotrzeć do sedna i ewentualnie móc się mścić. Mikael pracował nad nowym sensacyjnym artykułem, piętnującym patologię zachowań, i nie zdawał sobie sprawy, na jak wielkie niebezpieczeństwo narażał się. Pojawiły się nowe postaci wiele wnoszące do scenariusza. Obecność komisarza Jana Bublanskiego wywoływała uśmiech. Co charakterystyczne dla serii, zagłębiałam się w przybliżany rodzaj zaburzeń – hiperakuzję i parakuzję. Zerknij na wrażenia ze spotkań z poprzednimi tomami serii ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”) i na inne książki Davida Lagercrantza („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”), przedstawione na Bookendorfinie.

5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 420 stron, premiera 07.09.2017, tłumaczenie Maciej Muszalski
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 13 lutego 2026

CO NAS NIE ZABIJE

DAVID LAGERCRANTZ

MILLENNIUM tom 4

„Prawda często jest nieprawdopodobna. To ją nawet wyróżnia.”

Bardzo spodobała mi się twórczość Davida Lagercrantza, książki jego pióra, które dotychczas poznałam, sprawiły wiele przyjemności czytelniczej („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”). Z kolei, po odbyciu przygody czytelniczej z „Co nas nie zabije”, czwartego tomu niesamowitej serii „Millennium” ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął"), stwierdziłam, że wybór pisarza na kontynuatora serii, okazał się strzałem w dziesiątkę. Udało mu się wpasować nie tylko w profile postaci wykreowane przez Stiega Larssona, konsekwencje scenariusza zdarzeń, sensacyjny klimat, ale też w przesłania płynące z fabuły i styl narracji, chociaż w tym ostatnim w naturalny sposób przemyca też coś od siebie. Powieść trzymała w napięciu, nie tak bardzo jak u Larssona, ale na wysokim poziomie. Wiele się działo od strony dziennikarskiego śledztwa, państwowych agencji, informatycznych przełomów, spiskowych teorii, biznesowych zależności, hakerskiej aktywności, osobistej zemsty i bezwzględnych zabójstw. 

Okazało się, że można jednocześnie kochać swoją pracę i się jej bać, zwłaszcza jeśli wejdzie się w sferę sztucznej inteligencji, a tym bardziej superinteligencji. Jako, że studiowałam cybernetykę, chętnie wnikałam w zagadnienia sieci neuronowych, entuzjastycznie przyjęłam wstawki o technologicznej osobliwości, hipotetycznym momencie w rozwoju cywilizacji, ogromnym ryzyku dla ludzkości, jeśli nawet nie zagładzie, to kolosalnych zmian gatunku ludzkiego, szykującym się nowym porządku inteligencji i egzystencji. Mogłam śmiało sparafrazować myśl ten, kto nadzoruje naród, w końcu sam znajdzie się pod nadzorem w myśl: ten, kto nadzoruje AI, w końcu sam znajdzie się pod jej nadzorem. Przychylnie przyjęłam pojawienie się postaci z autystycznymi cechami, ejdetyczną pamięcią i ponadprzeciętną umiejętnością dostrzegania szczegółów, owocującymi zadziwiającymi zdolnościami matematycznymi i trójwymiarową perfekcją rysunku. Przedstawienie innej niż zazwyczaj formy wybitnego geniuszu, tym razem z zaburzeniami, mocno ograniczonymi możliwościami poznawczymi, przybliżało do zrozumienia niesamowitych efektów funkcjonowania mózgów sawantów.

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 504 strony, premiera 27.08.2015, tłumaczenie Maciej Muszalski
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 12 lutego 2026

DZIEWCZYNA, KTÓRA IGRAŁA Z OGNIEM

MILLENNIUM tom 2

STIEG LARSSON

„Tego dnia przestał wyobrażać sobie jej śmierć, 
tego dnia zaczął ją planować.”


Dla takich książek jestem w stanie zarwać noc, mega trzymająca w napięciu sensacja, wiele się dzieje, liczne zwroty akcji, zaskakujące obroty spraw. Wszystko w szybkim rytmie zmian scen i odkrywaniu tajemnic. Mocnym atutem powieści są bohaterowie, z wielką precyzją i ostrym pazurem wykreowani, mający w sobie coś, co sprawia, że jestem w stanie uwierzyć w ich istnienie, a przez to chętnie towarzyszę im we fragmentach odsłon losów, z teraźniejszości i przeszłości. Styl pisania Stiega Larssona imponuje drobiazgowością, podkręcaniem intrygi w sposób pozornie niezauważalny, a jednak osiągający znakomity efekt w oczach czytelnika. Zabawa w sensację na wysokim poziomie, bez chwili oddechu, bez zabezpieczeń i gwarancji dla bezpieczeństwa, a nawet życia postaci. 

Podoba mi się dopracowanie otoczki szwedzkiej rzeczywistości społecznej, trendów ukazujących cienie polityczne, biznesowe, prawne, kulturowe i dziennikarskie. Wiele z własnych doświadczeń reprezentanta mediów pisarz włączył do serii. Spoglądając na prowadzenie śledztwa, przez policję lub właściciela gazety, czuje się efekt znajomości praktyki i realiów. Z takimi thrillerami szalenie mi po drodze, wygodnie i frapująco. "Dziewczyna, która igrała z ogniem" wciąga i nie pozwala oderwać się od akcji, mocno angażuje w pogoń za faktami i konsekwencjami dawnych czynów. Chociaż wcześniej miałam przyjemność przeżyć tę przygodę czytelniczą, to wciąż znakomicie się przy niej relaksuję. Nawet jeśli pamiętałam wiele ze scenariusza zdarzeń i reakcji bohaterów, i tak skupiam uwagę. W drugim tomie Lisbeth wplątuje się w kosmiczne kłopoty, zaś Mikael próbuje pomóc. Nie zdradzam fabuły, każdy element się liczy, odkrywajcie sami, czy faktycznie nie ma niewinnych, a może to tylko kwestia różnego stopnia odpowiedzialności? Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z pierwszą odsłoną „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, tym bardziej, że serię należy czytać zgodnie z numeracją tomów. Wyobrażam sobie, jaka wspaniała byłaby dalsza twórczość Stiega Larssona, gdyby pisarz wciąż żył.

6/6 – rozkosz czytania
sensacja, thriller kryminalny, 700 stron, premiera 01.07.2010 (2006), tłumaczenie Paulina Rosińska
Książka wypożyczona z biblioteki.

niedziela, 8 lutego 2026

TA, KTÓRA MUSI UMRZEĆ

MILLENNIUM tom 6

DAVID LAGERCRAMTZ

"Podwójni agenci podają się za lojalnych współpracowników, w rzeczywistości zaś służą komuś zupełnie innemu… Zdarza się, że oni sami tego (komu służą) nie wiedzą.”

Niestety, szósty to nie wywołał mocnych wrażeń. Ciekawie się w nim poruszałam, interesowało mnie, jak dalej rozwinie się sytuacja, lecz miałam wrażenie wkradania się pierwszych oznak przeciętności. Mocna sensacja, ale w porównaniu do poprzednich odsłon sporo traciła. Nawet szybki rytm akcji, nasycenie fabuły sensacyjnymi incydentami, tajemnice z przeszłości rzutujące ogromny wpływ na teraźniejszość, nie sprawiły, że czułam dreszcze napięcia i niepewności. Miałam odczucie, że David Lagercrantz skompletował kolejny tom, ale jakby bez przekonania. Już sam fakt, że objętość powieści dużo mniejsza, brakowało wyjątkowo dokładnych opisów, usytuowania szczegółowego kontekstu, jak zdążyłam przyzwyczaić się i docenić w poprzednich tomach. Liczyłam na coś więcej, ale i tak mi się podobało na tyle, by wkręcić się, zwłaszcza ze względu na kryminalne wątki i psychologiczne zawiłości, jednak ze świadomością niskiego prawdopodobieństwa zdarzeń. 

Różnorodne scenerie akcji, współczesne sztokholmskie tło, moskiewski rzut oka, oraz zbliżanie się do wydarzeń na Mont Evereście sprzed dekady, tragedii, która rozegrała się w dwa tysiące ósmym roku, owiana dużym ładunkiem zagadkowości. Historia odsłaniała coraz to nowe warstwy, spiskowe zapętlenia, dziennikarskie dochodzenia, fabryki fake newsów, hakerskie wpływy i dowody niezniszczalności pragnienia zemsty. Wszystko zaczęło się od pozornie nic nieznaczącej śmierci pijanego żebraka na ulicy stolicy Szwecji. Mikael Blomkvist stanął przed skrajnie niebezpieczną próbą dociekliwości i wytrwałości, Lisbeth Salander pozostała wierna osobliwym przyzwyczajeniom i postanowieniom, zaś Catrin Lindas, czołowa komentatorka i felietonistka, na chwilę dopuszczona została do uczestnictwa w pierwszym planie. Zerknij na wrażenia ze wcześniejszych spotkań z serią ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem", "Zamek z piasku, który runął", „Co nas nie zabije”, "Mężczyzna, który gonił swój cień") i na inne książki Davida Lagercrantza („Człowiek, który wyszedł z mroku”, „Memoria”, „Post mortem”), przedstawione na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
sensacja, thriller kryminalny, 412 stron, premiera 22.08.2019, tłumaczenie Inga Sawicka
Książka wypożyczona z biblioteki.

piątek, 6 lutego 2026

ZAMEK Z PIASKU, KTÓRY RUNĄŁ

MILLENNIUM tom 3

STIEG LARSSON

„Zemsta jest wielką siłą napędową.”

Kolejna porcja mega fantastycznej sensacji w wykonaniu Stiega Larssona. Poprzednie tomy („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” i „Dziewczyna, która igrała z ogniem”) rewelacyjnie czytało się. Także trzecia odsłona serii wywarła spore wrażenie. Wyjątkowo solidnie umocowana intryga, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, zagadek o kryminalnym podłożu. Mnóstwo pierwszorzędnej zabawy w śledzenie losów postaci, jednych stojących po stronie prawdy i sprawiedliwości, aczkolwiek niekoniecznie prawa, i drugich opowiadających się za mrokiem, zdolnych do czynienia perfidnego zła. Paleta bohaterów przekonująco wykreowana, nie tylko różnorodni i ciekawi, ale również liczni. Nieco straciła na zaskakującym kolorycie kluczowa kobieca postać, ale zrobiła miejsce dla innych kobiet w scenariuszu. Warto notowywać nazwiska i przypisane funkcje, aby nie pogubić się w gąszczu zależności między nimi. 

Szybkie tempo akcji, prężne i energiczne, powstało uczucie jazdy po fabule z dużą prędkością, ale jednak można było celebrować szczegóły w opisach scen. „Zamek z piasku, który runął” to przykład mega wciągającej przygody czytelniczej, perfekcyjnie zgranej z poprzednimi odsłonami serii, a przy tym wkręcającej we własną przestrzeń zdarzeń. Drobne zastrzeżenia miałam do przebiegu procesu sądowego, ale został na tyle atrakcyjnie przedstawiony, że stał się jednym z kluczowych motorów napędzających przebieg i rytm scenariusza zdarzeń. Kolejny raz, nie przybliżam tego, co działo się w powieści, aby nie psuć smaku poznawania. Gorąco zachęcam do uwzględnienia trylogii pióra Stiega Larssona w planach czytelniczych. Jeśli lubicie spiski, sensację, thriller, kryminał i ich wyjątkowo udaną mieszankę, to zdecydowanie będzie to dla was satysfakcjonująca przygoda, podkręcająca wyobraźnię i wywołująca ekscytujące przeżycia. 

5.5/6 – koniecznie przeczytaj
sensacja, thriller kryminalny, 784 strony, premiera 21.10.2009 (2007), tłumaczenie Alicja Roseneau
Książka wypożyczona z biblioteki.

czwartek, 1 stycznia 2026

MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET

MILLENNIUM tom 1

STIEG LARSSON

„Zawsze znajdą się ludzie skłonni wierzyć w to, co mają do powiedzenia złe języki.”

Pierwsze trzy tomy serii czytałam kilkanaście lat temu, znakomicie wypełniły czas. Sensacja z mocnym naciskiem na thriller to coś, co szalenie mi podchodzi, tym bardziej napisana w tak udanym stylu. Teraz, postanowiłam zapoznać się z całą serią, również tomami napisanymi przez innych autorów, zatem początkowe odsłony, wówczas trylogii, do odświeżenia. Powtórka spotkania z „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, chociaż wiele pamiętałam, okazała się bardzo satysfakcjonująca. Z każdego ujęcia książka robiła bardzo dobre wrażenie. Ciekawy pomysł na fabułę, perfekcyjne przygotowanie intrygi i szerokie spektrum tajemniczości. Akcja trzymała w napięciu akcja, zaś portrety bohaterów atrakcyjnie przekonywały. Powieść charakteryzowała się wyrazistym klimatem narastającego zła i mrocznej odsłony funkcjonowania niejawnej części społeczeństwa. 

Nuty obyczajowe zachęcająco wzbogacały scenariusz zdarzeń, dziennikarskie nawiązywały do etyki zawodu, polityczne przypominały coś znajomego z pierwszych stron mediów, bankowe odsłaniały przebiegłe manipulacje, gospodarcze demaskowały wątpliwe interesy. Elementy z prawdziwej rzeczywistości frapująco wtargnęły do tła powieści, entuzjastycznie je przyjmowałam i kojarzyłam z faktami. Kwestie informatyczne straciły na aktualności, komputerowa technologia i oprogramowanie znacząco rozwinęły się od czasu powstania światowego bestsellera. Duet skazanego na więzienie dziennikarza ekonomicznego, demaskującego korupcję w świecie prywatnych przedsiębiorców, i aspołecznej resercherki, z liberalnym podejściem do moralności i zagmatwanym życiorysem, to coś niejednoznacznego i przyciągającego. Ich walka o dobro, rozwojowość śledztwa, wrażenie narastającego niebezpieczeństwa, poszukiwania zaginionej na wyspie w dramatycznych okolicznościach, przed niemal czterema dekadami, młodej dziewczyny z rodziny potentatów przemysłowych, sprawiały, że mocno kibicowałam kontrastowej parze. Zachęcam do sięgnięcia po tytuł, mocna przygoda czytelnicza, trzyma w napięciu, z górnej półki.

6/6 – rozkosz czytania
sensacja, thriller kryminalny, 634 strony, premiera 21.11.2020 (2005)
tłumaczenie Beata Walczak-Larsson
Książka wypożyczona z biblioteki.

sobota, 15 listopada 2025

MÓJ DZIADEK – GENIALNY DETEKTYW

MASATERU KONISHI

„Wszystko, co dzieje się na świecie, to opowieści. Piękne, bo zmyślone. I rzeczywistość, i kryminały, i science fiction… Teatr też.”

Znakomicie bawiłam się przy tej przygodzie czytelniczej. Miała w sobie wszystko to, czego oczekiwałam po tego typu literaturze. Jednocześnie zaskoczyła wieloma elementami, kilkoma wprawiła w zachwyt, a stylem narracji oczarowała. Masateru Konishi dotykał czułych strun ludzkiej duszy, wyzwalał wiele emocji, wskazywał na odczuwanie jako wartość nadrzędną życia. Zadziwiające, jak bardzo wrażliwie opowiadał o trudnej i wyniszczające chorobie utraty pamięci, zarówno dla osoby nią dotkniętą, jak i dla bliskiego. 

Pośród długiego cienia rzucanego przez Alzheimera pokazał, że nawet najmniejsza część chwili, godziny, dnia, warta jest docenienia i szczególnej uwagi. Poprzez przedefiniowania szarych komórek na szkarłatne w otoczce pasji odtwarzania opowieści kryminalnych, ukazywał, że właściwe podejście do zagadnień demencji wbrew pozorom daje wolność kreatywnego tworzenia i satysfakcji z artystycznego podejścia do mrocznych zagadek. Starszy pan, uwikłany w dewastujący proces zaniku funkcji, cierpiący na realistyczne złudzenia, niespodziewane halucynacje, zaburzenia świadomości, jednak nie tracił zdolności poznawczych, nagromadzonej wiedzy, a jego intelekt wydawał się nietknięty. Jak to możliwe, że omamy wynikały z logicznego rozumowania dowiecie się, kiedy zajrzycie do książki. Historia niesamowicie was wciągnie, w szczególny sposób umili wieczór, natchnie do ponownego czytania wielu książek, klasyki i nie tylko, zdominowanych przez detektywistyczną zagadkę.

„Mój dziadek – genialny detektyw” oferował nie jedną, ale kilka skomplikowanych zagadek do rozszyfrowania. Autor przypominał czytelnikowi kryminalne motywy, nawiązywał do najczęściej pojawiających się, natychmiast oddziałujących na wyobraźnię i zmuszających do znalezienia własnej odpowiedzi na zagmatwany scenariusz zdarzeń. Nie tyle logiczny test umysłu, szukanie wyjaśnień zbrodni, co odnajdywanie fundamentalnych błędów i tworzenie alternatywnej opowieści prowadzącej ku prawdzie. Wszystko w wyjątkowo ładnym stylu i z więcej niż odrobiną dobrego humoru. Zagadka zamkniętego pokoju, znikająca ofiara, czysta dedukcja, bohater widmo, nagłe zwroty interpretacji, różne możliwe scenariusze, rozwiązanie pozostawione odbiorcy, bezpieczny kryminał o kluczowej postaci. Miłośnicy kryminału natychmiast odnajdą się w tym, przywołają z pamięci tytuły będące reprezentantami wymienionych podkategorii. 

Masateru Konishi stworzył coś, co przyciągnie koneserów detektywistycznych zagadek, ale także zaciekawi osoby stroniące dotąd od takiej rozrywki. Przywoływał sławne dzieła twórców kryminału, fenomenalnie wplatał ich klimat w fabułę, a przy tym niczego nie narzucał, nie oczekiwał ich znajomości, tylko delikatnie inspirował do poznania lub ponownego spotkania z nimi. Nie zwlekajcie, sięgnijcie po powieść, dostarczy wielu kryminalnych emocji, wzbogaci oryginalną perspektywą spojrzenia na wyjątkową więź między dziadkiem i wnuczką, wprowadzi w świat japońskiej kultury, oczaruje subtelną romantyczną nutą melodyczną, a w finale zbliży do kluczowych postaci mocną sensacją. Generalnie, miałam wrażenie, że obserwuję sen głównej bohaterki, sposób poradzenia sobie ze stopniową utratą jaźni i szczególnej obecności bliskiej osoby, dajcie znać, czy podchwyciliście szczególny rys metafizyczności, czy mu się poddaliście, jak na niego zareagowaliście, jestem bardzo ciekawa.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 256 stron, premiera 24.09.2025 (2023), tłumaczenie Dariusz Latoś
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

niedziela, 20 kwietnia 2025

MĘŻCZYZNA, KTÓRY ROZMAWIAŁ Z HIENAMI

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

„Afryka jest mistrzynią w wykorzystywaniu ludzkich słabości i wyciąganiu z człowieka pierwotnych instynktów.”

Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie książki tego autora to "Kod Himmlera"; „Prawo matki”, "Nic do stracenia”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia". Większość tytułów otrzymało ode mnie wysokie noty, sprawiły, że fantastycznie się wciągnęłam, zaciekawiały i trzymały w napięciu. „Mężczyzna, który rozmawiał z hienami” również wiele zaoferował. Uwielbiam klasyczny klimat kryminalnych powieści, zwłaszcza kiedy pozostawia się czytelnikowi szerokie spektrum materiału do snucia przypuszczeń i domysłów, kiedy prawda o tożsamości mordercy skrywa się jak najbardziej za okolicznościami, ale głównie za ludzką naturą, indywidualnymi przywarami i ambicjami. Kiedy trzeba zważać na każde słowo i czyn postaci, mniej lub bardziej podejrzanej, by nie przeoczyć ważnego tropu. I tak właśnie było w najnowszej powieści Przemysława Piotrowskiego. Mnóstwo zabawy w dociekanie aspektów czerni lądu i ludzkiego umysłu, żonglowanie splamionymi szkarłatem prawdą i kłamstwem, gwałtowne mnożenie się pytań w przeciwieństwie do braku odpowiedzi, spoglądanie na krzywe odbicia nas samych i naszych postaw w medialnej otoczce tworzenia niskiej wartości sensacji i wszechobecnej trywialności.

Pisarzowi udało się zręcznie połączyć afrykańskie rytmy przyrody, w tym żyjących w środowisku ludzi, ich podejście do egzystencji i przetrwania w aurze tubylczej kultury, z polskimi akcentami zwyczajów z social mediów, chociaż oczywiście reprezentującymi, czy wręcz kopiującymi wzorce amerykańskie. Trafne wypunktowanie zaplecza funkcjonowania nadawców kanałów komunikacji internetowej, ukazanie siły napędowej miałkich i ogłupiających odbiorców przekazów, co równie kasandryczne, potrzeb tych ostatnich. I zderzenie dwóch światów, pozorującego jakiekolwiek znaczenie i wirtualnego z dziką odsłoną prawdziwości. Wycieczka mająca przynieść zyski w postaci zwiększenia zasięgów, oraz wypadek odsłaniający mroczną naturę człowieka. Bernard Dubois, prywatny detektyw, szybko przeszedł z funkcji pilota wycieczki do śledczego prawdy. Musiał mierzyć się nie tylko z Afryką, z każdej strony czyhającą na każdego, ale również z człowiekiem przyzywającym śmierć i nieodgadnione pobudki działania. Dodatkowo, z faktami szybko niknącymi w dzikich otchłaniach skrajnych i kontrastowych osobowościach influencerów. Przyjemnie i atrakcyjnie spędziłam czas z książką, barwna sceneria, rozmaite postaci, ciąg incydentów, frapująca zagadka z ciekawym zakończeniem. "Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" to przykład na to, że doświadczenie zdobywane podczas przygód podróżniczych wzmocnia pisarską kreatywność.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał, 338 stron, premiera 09.04.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 25 stycznia 2025

SZYMEK

PIOTR KOŚCIELNY

„...usłyszał przeciągły gwizd i pisk hamulców. Spojrzał w stronę lokomotywy i zobaczył stojącego na torach człowieka.”

Książka okopcona dymem papierosowym ciężko unosi się w oparach alkoholu. Używki niepotrzebnie wypełniają sporą część treści. Za dużo poświęcono im miejsca w fabule i czytelnik męcząco przez nie brnie. Pomysł na scenariusz zdarzeń i kryminalną zagadkę całkiem niezły, wielowątkowy, rozpisany z kilku perspektyw, aczkolwiek wkradło się sporo przewidywalności. Nie przekonuje pamiętnik nastolatka, zbyt ugładzony, niezbyt komponuje się ze sposobem wypowiadania się i pisania młodych ludzi. Podobne odczucia wobec dialogów, których sztuczność razi, ale nie można nie dostrzec prób ustawienia ich w żargonowym klimacie. 

Bohaterowie drętwi, brakuje głębi, z żadnym nie nawiązuje się bliższej więzi, nawet z ofiarami. Duże przeskoki w emocjach rodziców po stracie dziecka nie brzmią wiarygodnie. Doświadczony policjant zaskakuje spowiedzią z grzechów, nie pasuje to do tajemniczości sprawy, co prawda natychmiast pojawia się wyjaśnienie potrzeb dokonania takiego zabiegu w fabule, lecz mimo wszystko nie brzmi prawdziwie. Finałowa odsłona zgrabnie łączy wątki, jednakże nie czuje się usatysfakcjonowania psychologicznym umocnieniem, jak i stopniem zaskoczenia w ujawnieniu tożsamości czarnego charakteru. Niewątpliwie temat przemocy wśród młodzieży wart zwrócenia uwagi, podobnie jak wykluczenia społecznego ze względu na odmienność. Wiernie oddane realia lat dziewięćdziesiątych, wiele przywołanych aspektów pokrywa się z moimi doświadczeniami i wspomnieniami. Szymek, uczeń technikum, popełnia samobójstwo na torach kolejowych. Wiadomo, że kryje się za tym osobisty konflikt. Początkowo nic nie wskazuje na powiązania  i umocowanie z przestępczością. Jeśli macie ochotę na solidną porcję przygody w barwach kryminału i sensacji zerknijcie też na inną książkę Piotra Kościelnego zatytułowaną "Układ".

3/6 – w wolnym czasie
kryminał, 416 stron, premiera 11.10.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 7 stycznia 2025

DYSTOPIA

VINCENT V. SEVERSKI

SEKCJA tom 4

„Dopiero miała się nauczyć, jak z kłamstwa i manipulacji zrobić sztukę służącą dobru.”

Nierówna powieść, momentami mocno trzymała w napięciu, po chwili zaskakiwała czymś mało przekonującym. Rozbudowana intryga, lecz nie wszystkie wątki mocno angażowały. Wiele się działo, ale tempie spowolnionym, bez wiary bohaterów w sukces, mocno po omacku, w dużym chaosie, i gdyby nie korzystne zbiegi okoliczności trudno by się wszystko rozwijało. Bohaterowie utracili na atrakcyjności w porównaniu z poprzednimi tomami szpiegowskiej serii, jednak ze względu na wcześniej zdobytą sympatię przyciągają ciekawością o ich losy. Narracja reprezentowała przyjemny i przyjazny styl, opisy oddziaływały na wyobraźnię, do głosu dochodziły emocje, a po kilku incydentach czytelnik wpadał się w rozważania o działaniach służb wywiadowczych i faktycznego obrazu aktywności ludzi zajmujących najwyższe stołki w Polsce.

Pomimo zastrzeżeń, warto spędzić czas z „Dystopią”, trochę słabiej wypadła niż poprzednie odsłony serii, ale to wciąż solidna dawka szpiegowskiej sensacji. Klimat rosyjskiej inwigilacji, obecny w każdej sferze funkcjonowania państwa polskiego, obecność wrogich agentów wywiadu, kremlowskie spiski, rozgrywanie wewnętrznej i zewnętrznej polityki przez obce mocarstwo, znakomicie niósł się w tego typu szpiegowskiej sensacji. Autor przygotował zajmującą finałową odsłonę, chociaż liczyłam na większe rozpracowanie i zaskoczenie. Osłabiona aresztowaniami i obserwacją członków Sekcja nie poddała się, mobilizowała siły i pomysły do walki z wrogiem, szukała sojuszników. Główny ciężar spadł na kobiece postaci, ale męski pierwiastek zapewniał niezbędne wsparcie. Czy udało się wyeliminować najważniejszego w Warszawie agenta rosyjskiego wywiadu, doprowadzić do upadku wrogów i uwolnić przyjaciół? Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z innymi tomami serii ("Zamęt", "Nabór", "Odwet"), a także powieścią sensacyjną tego autora  „Plac Senacki 6 PM”.

4.5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 536 stron, premiera 25.10.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 29 grudnia 2024

PARTNERZY. POCZĄTEK

PARTNERZY tom 1

ROBERT MICHNIEWICZ

„Przyjaciel w potrzebie jest lepszy niż cisza po burzy.” Eurypides

Główny walor powieści to dynamika fabuły wypełnionej licznymi incydentami. Wiele się dzieje, sporo zwrotów akcji, spektakularnych scen. Szpiegowska sensacja, w której wszystkie chwyty w imię wykonania misji dozwolone. Kluczowa postać rodzaju żeńskiego, a męski pierwiastek jej towarzyszy. Oboje na początku szpiegowskiej aktywności w terenie, rzuceni w wir rosyjsko-ukraińskiego konfliktu, w niebezpieczną strefę początku agresywnej wojny, praktycznie bez zaplecza osłaniającego. Podobał mi się pomysł na scenariusz zdarzeń, stosunkowo sprawnie przebiegający, jednak za mało angażujący wyobraźnię, gdyż przewidywalny, schematyczny na zasadzie pościgu i ucieczki. Za dużo korzystnych zbiegów okoliczności i szczęśliwych trafów, obniżały poziom niepewności o losy porucznik Barbary Szymańskiej i Piotra Adamskiego. Zupełnie niepotrzebnie wdarł się wątek bliskiej relacji między szpiegami, w obliczu przeżywanych wyzwań i trudności odcinał myślenie o pracy w najmniej spodziewanych sytuacjach. 

Można było mieć zastrzeżenia do profesjonalizmu rosyjskich agentów, długich zwierzeń w obliczu zagrożeń, niskiej podejrzliwości wobec wrogów, ale i polscy politycy obsadzeni na stołkach służb specjalnych wykazywali się bezmyślnością, zaślepieniem własnej potęgi i bezkarności władzy, zaś agenci działali niczym zwykli ludzie a nie wyszkoleni tajniacy. Strach pomyśleć, że kondycja polskiego wywiadu i kontrwywiadu może być blisko z prezentowanym poziomem kompetencji. Uwierały drętwe dialogi, zwłaszcza między polskimi agentami, i z przełożonymi, nie wybrzmiewały realnie i przekonująco. Narracja w części opisowej przyjazna. Kreacja bohaterów nie domykała się, płaska, nie nawiązałam z nimi więzi. Więcej emocji odczuwałam stojąc po stronie zwykłych ukraińskich obywateli niż Szymańskiej i Adamskiego. Pierwszy tom serii, zatem może w drugim lepiej to wypadnie. Powieść w kilku elementach niedopracowana, to jednak może spodobać się młodym odbiorcom lub osobom rzadziej buszującym w sensacyjnych, zwłaszcza szpiegowskich, klimatach czytelniczych. Po drugi tom „Partnerzy. Zemsta” sięgnę, przekonam się, jak dalej Robert Michniewicz rozwija przygodę, jest potencjał do wykorzystania kreowania mocnej intrygi. 

3.5/6 – w wolnym czasie
powieść szpiegowska, 418 stron, premiera 09.08.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 28 grudnia 2024

UKŁAD

PIOTR KOŚCIELNY

„Polityka, media i biznes przecinają się i tak jak w powiedzeniu: ręka rękę myje.”

Solidna porcja przygody w barwach kryminału i sensacji. Chętnie poznawałam intrygę mieszającą w kotle spisków, układów, korupcji i morderstw, styku polityki, biznesu, religii i policji. Piotr Kościelny nie bawił się w kreowanie subtelnego obrazu współzależności między światami władzy, z dosadnością oddał jego siłę, bezwzględność i bezkarność. Gdyby nie to, co dzieje się na prawdziwej scenie politycznej i biznesowej, przy współudziale Kościoła, mediów i półświatka, obrzydliwości, w jakich taplają się reprezentanci tych środowisk, można by było mówić tylko o powieściowej fikcji. Jednak w tym przypadku fikcja stała się równoległym odbiciem rzeczywistości. Brud, smród i wyzysk, skrajna nieodpowiedzialność. Finansowe niezaspokojenie, żądza i wybujałe ambicje. Lansowanie się w mediach. Szkodliwa działalność pomijająca prawa jednostki, szczytne partyjne idee i interes państwa polskiego. 

„Układ” wkraczał w każdy odcień szarości, różnorodne interpretacje dobra i zła, ogrywanie ludzi kartami teraźniejszości i przeszłości. Piotr Kościelny posłużył się ciekawymi nićmi w szyciu intrygi, zaprezentował atrakcyjny wzór prowadzenia akcji, wyczuwał dynamikę scenariusza zdarzeń. Finałowa odsłona przypadła mi do gustu, nie spodziewałam się, że i ona będzie trzymać się prawa silniejszego i znalezienia haka na każdego. Po spotkaniu z książką pozostałam z poczuciem spełnienia pokładanych oczekiwań w fabule. Pojawiające się co jakiś czas myśli, że tak właśnie wygląda mechanizm władzy, zacierania śladów, podsuwania mylnych tropów, we wszystkich aspektach życia publicznego, nie wybrzmiewał dobrze, czy z otuchą na jakiekolwiek zmiany, a jedynie te służące starym i nowym interesom. Mniej entuzjastycznie przyjęłam styl narracji. Przeszkadzała mi niewyrazistość i sztywność dialogów. A i odkrywanie kart czynów i zamiarów wobec realnych podsłuchów nie do końca oczekiwane było po stronie politycznego i biznesowego kamuflażu. Radosław Grot, były komisarz wrocławskiego wydziału zabójstw, po rodzinnej tragedii wpadł w alkoholizm. Teraz w ramach prywatnego śledztwa przystąpił do poszukiwania brata bogatej klientki, młodego dziennikarza z ambicjami odkrywania prawdy na polskiej scenie politycznej. Grot nie zdawał sobie sprawy w jak osobisty układ zaangażował się.

4/6 - warto przeczytać
kryminał polityczny, 460 stron, premiera 12.04.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 26 grudnia 2024

NIC DO STRACENIA

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

LUTA KARABINA tom 2

„Tak naprawdę zaprzedał duszę diabłu już dawno temu i doskonale zdawał sobie sprawę, że przyjdzie czas, gdy ten się o niego upomni.”

Pierwszy tom „Prawo matki” znakomicie otworzył cykl o Lutosławie. Byłam pod ogromnym wrażeniem przygody czytelniczej. Fantastycznie, że również druga odsłona „Nic do stracenia” trzymała wysoki poziom, a biorąc pod uwagę, że to polskie wydanie sensacji, to tym bardziej warto podkreślić moc przyciągania i prezentowania. Męska w wydźwięku sensacja, ale skomponowana z silnych kobiecych elementów. Spodobał mi się nie tylko pomysł na fabułę, wciągająco cechujący się bezwzględnością, jak i dynamiczny przebieg scenariusza zdarzeń. Kluczowa postać mega dopracowana od strony przeszłości, powiązań z teraźniejszością i prawdopodobnych wyzwań przyszłości. Spójna i przekonująca, łatwo było w nią uwierzyć w ujęciu powieściowym, co podsycało zapał poznawania incydentów z jej udziałem. Przemysław Piotrowski świetnie sobie radził we wnikaniu w duszę Luty, jej pragnienia, możliwości i umiejętności. Im bardziej było mrocznie w otoczeniu kobiety,a  sprawy nabierały tragicznych nut, tym wszystko atrakcyjniejsze się wydawało. 

Kilka elementów fabuły stosunkowo łatwo było odszyfrować, ale co warto podkreślić, zaledwie w pierwszej warstwie, gdyż w głębszych intryga pożądanie długo nie odsłaniała kart. Doceniłam szczegółowość opisów wpływającą na rozbudzenie wyobraźni czytelnika, podsycanie zapału śledzenia zwrotów akcji i emocjonowania się historią. Zachęcam do sięgnięcia po cykl z Lutą. Kluczowa postać po prostu wymiatała, robiła to w taki sposób, że trudno było oprzeć się jej wypełnionej determinacją aktywności. Podążałam śladami naznaczonych bólem przeżyć. Dałam się wciągnąć w wir zdarzeń w nieoczekiwanym miejscu akcji. Poczułam mega zaciekawienie, co czeka czytelnika w trzecim tomie „Ostatni taniec”. Pragnę jak najszybciej poznać jego rytm i kroki. Liczę na równie atrakcyjny przebieg solidnie umocowanej sensacji co w poprzednikach. Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie książki tego autora to "Kod Himmlera", „Prawomatki”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia".

5/6 - koniecznie przeczytaj
sensacja, 394 strony, premiera 25.19.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 24 grudnia 2024

KOD HIMMLERA

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

„Za plecami znów usłyszał ten dźwięk. Zbliżał się błyskawicznie… pojął, że już po nim.”

Lubię chwytać za książki Przemysława Piotrowskiego, mają coś, co sprawia, że z zainteresowaniem się angażuję. Dotychczas poznane i przedstawione na Bookendorfinie („Prawomatki”; "Piętno", "Sfora", "Cherub", "Zaraza", "Bagno"; "Droga do piekła"; "Matnia") zbierały w moich oczach w większości pozytywne opinie. Teraz miałam okazję poznać debiutancką powieść autora, poprawione wydanie, i ono spodobało mi się. Co prawda, nie wszystkie incydenty wybrzmiewały przekonująco, czasem brakowało konsekwencji w zachowaniach postaci, kiedy indziej realizmu scen, lecz mieściło się w granicach logicznej konstrukcji fabuły. 

Chętnie zanurzałam się w antarktycznym klimacie, zimnym i surowym kontynencie, tajemnicy niebezpiecznie wybrzmiewającej od siedemdziesięciu lat. Zamrożone ambicje mogące zmienić porządek świata, żądze wymykające się spod kontroli, zbrodnie, których nikt nie rozliczył, zło czające się, aby uderzyć z premedytacją. I zwykły dziennikarz sportowy, w którego ręce trafiły najcenniejsze dokumenty na świecie, zdolne zmienić postrzeganie całego świata. Czy udało się mężczyźnie rozwiązać największą zagadkę drugiej wojny światowej? Akcja dynamicznie rozwijała się, wiele się działo, los postaci wcale nie był pewny. Ostatnie rozdziały poprowadzone były w atmosferze mocnego horroru, dobrze zaprezentowanego, działającego na wyobraźnię. Frapujący twist interpretacji w finałowej odsłonie zdecydowanie na plus dla odbioru „Kodu Himmlera”. Atrakcyjna lektura, gładko mknęłam po stronach, przyjemnie wypełniłam wolny czas, sporo dreszczyków emocji. Stosunkowo łatwa sensacja, ale z frapującym pazurem.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller, 334 strony, premiera 26.07.2023 (2015)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 23 grudnia 2024

CZARNA WODA

S.K. TREMAYNE

„...zważywszy na silne pływy, zimne prądy i duży ruch żeglugowy, niestety zaginione osoby nie miały szans na przeżycie...”

Spodziewałam się zdecydowanie mocniejszej intrygi, zwłaszcza że poprzednie spotkania z książkami tego autora kończyły się sporą satysfakcją czytelniczą. Po rewelacyjnych "Bliźniętach z lodu", angażującym "Dziecku ognia", wciągającym "Zanim umarłam", przekonującą "Asystentką", liczyłam, że brytyjski pisarz kolejny raz wkręci mnie wir dziwnych zagadek. Jednak, nie tym razem. Pomysł na fabułę ciekawy, może nie nowatorski, ale interesujący, natomiast jego przedstawienie odbiegało od oczekiwanego. 

Kreacja głównej postaci zawierała kilka znacząco irytujących cech. Przeszkadzała jej naiwność i miałkość. Fobia uniemożliwiająca normalne życie mocno naciągana wobec tego, co okazało się jednym z przełomowych incydentów. Strach przed wodą, przymusowa izolacja na wyspie, tragedia wzmacniająca poczucie winy i niezrozumienie rzeczywistości. Szybko znalazłam w wyobraźni klucz do interpretacji siostrzanych relacji, co zdecydowanie popsuło zabawę w dociekanie sekretów. Poboczne tropy nie zwiodły, domyśliłam się funkcji zadymiania prawdy. Wydawało się, że nie tyle thrillerowskie, co sensacyjne elementy uratują czytelnika od znużenia poznawania powieści, a jednak traciły na przekombinowaniu. 

Nie odpowiadała mi finałowa odsłona, królik wyjęty z kapelusza, ale brak efektu zaskoczenia. Zdecydowanie na plus odmalowana atmosfera wyspy Dawzy, otoczonej przez mokradła, z dzikim wybrzeżem, starożytnym dziedzictwem, piracką i przemytniczą przeszłością, barwną historią hotelarstwa, gęstymi prastarymi lasami, nieprzerwanym nawoływaniem ptactwa. Niepotrzebnie autor dodał do tego otoczkę wróżbiarstwa i czarodziejstwa, a nawet paranormalnych zjawisk. Nadmiar elementów, mających wpływać na pragnienie niecierpliwego poznawania i intensyfikujące się napięcie, niestety, nie sprawdził się. Chociaż „Czarna Woda” nie wciągnęła legendarnym prądem w świat czarnego thrillera, to wybaczam pisarzowi, książka odbiegała poziomem na niekorzyść od pozostałych, lecz nie zniechęciła przed poznaniem kolejnych dzieł Tremayne’go.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 432 strony, premiera 28.06.2023 (2022), tłumaczenie Radosław Madejski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 22 grudnia 2024

ZDARZYŁO SIĘ DWA RAZY

FRANCK THILLIEZ

„Każdy element jego przeszłości był jak kafelek puzzli, który zamiast rozjaśniać mu w głowie, wprowadzał jeszcze większy zamęt.”

Książka dostarczyła intrygujących wrażeń, zgrabnie trzymała w napięciu, nie odsłaniała za wcześnie kart prawdy, zmuszała czytelnika do frapujących interpretacji. Prowadziła dwoma ścieżkami czasowymi. Jedna oplatała zaginięcie dziewczyny sprzed dwunastu lat. Druga koncentrowała się na wydarzeniach z dwa tysiące dwudziestego roku. Spodobała mi się niejednoznaczność odbioru kluczowych postaci. Było w nich coś szczególnie przyciągającego, bazującego na współczuciu i uznaniu dla determinacji przedzierania się przez rozgałęziające się tajemnice. Pojawiło się też kilka na pierwszy rzut oka odpychających elementów. 

Gabriel Moscato, cierpiący na atypową amnezję psychogenną, dawny porucznik policji, wciąż mierzył się z próbami odnalezienia córki Julie, wówczas siedemnastolatki. Jego dawny partner, kapitan Paul Lacroix, przedzierał się przez śledztwo z ogromnym ciężarem niemocy uchwycenia dających nadzieję wskazówek. Akcja dynamicznie rozwijała się, wiele się działo, niekiedy w sensacyjnych nutach, częściej ze znamionami thrillera, z kryminalnymi sekretami niedającymi o sobie zapomnieć. Im głębiej wchodziłam w historię, tym mocniej się w nią angażowałam. Haniebne zbrodnie, wypaczone umysły, nienasycone mroczne pragnienia, powracająca jak bumerang zła karma. Wszystko toczyło się w oparach Sagas, sabaudzkiego górskiego miasteczka naznaczonego tragedią, i kolorycie jego trzynastotysięcznej społeczności. "Zdarzyło się dwa razy" jest kontynuacją "Manuskryptu niedokończonego", mega mrocznego thrillera, mocno pokręconego, nieprzewidywalnego, z zaskakującym zakończeniem, a przy tym szalenie klimatycznego i napakowanego zagadkami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 488 stron, premiera 17.05.2023 (2020), tłumaczenie Monika Szewc-Osiecka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 20 grudnia 2024

OCALENI

JANE HARPER

„Zdarzyło się wiele rzeczy, które się nigdy nie powtórzą.”

Jane Harper nieodmiennie mnie zadziwia, w ciemno sięgam po jej twórczość, satysfakcjonujące przygody, różnorodne w brzmieniu. Wystawiam im w większości bardzo dobre oceny wrażeń czytelniczych (na Bookendorfinie przedstawiłam już „Straconego”, „Suszę”, "Siłę natury"). Autorka potrafi przybliżyć odbiorcę powieści do sił natury, stworzyć przyrodnicze tło głęboko sięgające w duszę człowieka, opleść warstwę obyczajową z prawami środowiska, barwnie przeciwstawić, albo scalić, zależy jak na to się spojrzy, dwa żywioły – ludzki i natury. 

Również „Ocaleni” oferują przyjemną i refleksyjną podróż w głąb tego, co trudno uchwycić w duszy człowieka a co tak rozmaicie rozbrzmiewa za pośrednictwem nut losów. Trzydziestoletni Kieran, wraz z dziewczyną i malutką córeczką, wraca na chwilę w rodzinne strony, do nadmorskiego miasteczka. Ciągnie za sobą bagaż dramatycznych przeżyć przeszłości, poczucia winy i niedokończonych rozliczeń. Sztorm przed dwunastu laty zabrał mu brata, ojca przyjaciela i ułatwił zaginięcie młodej dziewczyny. Przybrzeżne jaskinie wciąż skrywają tajemnice, podobnie jak pamięć i serca lokalnej społeczności. Jednak za sprawą teraźniejszych wydarzeń, milczenie traci przywilej zachowania, zaś prawda silnym głosem dopomina się o odkrycie. Ale czy faktycznie warto pozwolić jej na wypłynięcie na powierzchnię? Może lepiej niech dalej skrywa się pod wzburzonymi wodami nadbrzeża, rozbija o skały a nie ludzkie żale, troski i przeznaczenie? Powieść niejednoznaczna w odbiorze, z frapująco rozbudowaną warstwą obyczajową, ciekawie umocowanymi portretami bohaterów, intrygującym rozwinięciem wątku kryminalnego, zaskakującą finałową odsłoną. Nie elektryzuje scenariuszem zdarzeń, chociaż nie można jej odmówić bogactwa incydentów, za to porusza się wnikliwie w emocjach i wspomnieniach postaci.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 398 stron, premiera 26.07.2023 (2020), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.