czwartek, 15 października 2026

POŻEGNALNY BLUES

INSPEKTOR REBUS tom 17

IAN RANKIN

„Tak to już jest przy niektórych sprawach. Wrzucasz do wody kamyk i obserwujesz rozchodzące się koła.”

I przeskakuję do siedemnastego tomu, akurat dostępnego w zbiorach bibliotecznych, owocującego bardzo udaną przygodą czytelniczą. Różnie podchodzą mi odsłony serii, ale „Pożegnalny Blues” atrakcyjnie wciąga. Ian Rankin znakomicie odmalowuje rozterki i wątpliwości detektywa inspektora Johna Rebusa, który po trzydziestu latach pracy policyjnej, już za dziesięć dni, udaje się na emeryturę. Przekonujące emocje i portret kluczowej postaci, którą praca trzyma przy życiu, doprowadza do rozpadu małżeństwa, zerwania wielu przyjaźni i znajomości. A tu jeszcze aktywuje się sprytny bandzior, który symbolizuje porażki Johna, przegapione okazje, niedoprowadzone do końca śledztwa i nierozwiązane zagadki. Czy John Rebus ma szansę na powrót do cywilizowanego życia, czy stanie się niewidzialny dla reszty świata? 

Odpowiada mi pomysł na fabułę. Uwzględnia kilkuwątkową kryminalną intrygę, zgrabnie rozpracowaną i dopieszczoną, nawiązania do literatury, malarstwa i muzyki. Autorowi udaje się ukazać obraz miejskiej edynburskiej duszy, rozkręcić scenariusz mrocznych zdarzeń i intensyfikować napięcie procesu dochodzenia do prawdy. Finałowa odsłona wkracza w sensację i zaskakuje efektami rozwiązań zagadek detektywistycznych. Kiedy zamordowany zostaje znany, wielokrotnie nagradzany rosyjski poeta, dawny wykładowca literatury, teraz uchodźca przebywający w stolicy Szkocji, wszystkie wskazówki i tropy prowadzą ku dyplomatycznym klimatom. Ale w toczącym się śledztwie pojawia się więcej osobnych nitek niż w prującym się swetrze. Na mieście wciąż odciska się silna ręka przestępczości, pewnego człowieka rzucającego długi ciemny cień, choć niewielu mieszkańców wie o jego istnieniu. 

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi tomami serii przedstawionymi na Bookendorfinie („Supełki i krzyżyki”, „Mętna woda”, "Kieł i pazur", "Zagrajmy w butelkę", "Czarna księga", „Nawet zdziczałe psy”, "Wszyscy diabli", „W domu kłamstw”, "Pieśń na mroczne czasy", "Miecz i tarcza"). Propozycje na przyjemny wieczór z książką, nieco zwykłych ludzkich spraw, sporo koszmarnych historii, zatrważający mrok ludzkiej natury, zgrabnie prowadzenie napięcia, ale też ciekawe nuty do refleksji. Proponuję zainteresować się też inną serią Iana Rankina zapewniającą przyjemny wieczór z książką, wplatającą zwykłe ludzkie sprawy, koszmarne historie i zatrważające mroki ludzkiej natury w zgrabnie prowadzone napięcie i ciekawe nuty zachęcające do refleksji ("Sprawy wewnętrzne", "Na krawędzi ciemności").

5/6 – koniecznie przeczytaj
kryminał, 478 stron, premiera 04.07.2016 (2007), tłumaczenie Lech Z. Żołędziowski
Książka wypożyczona z biblioteki.

9 komentarzy:

  1. Nie czytałam nic z tej serii ale brzmi bardzo zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytasz książki poza kolejnością? Jakoś nie umiem sobie wyobrazić pomijania jakiejś części serii? 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to seria kryminalna, to jak najbardziej, rzadko się zdarza, abym coś traciła poprzez nieznajomość poprzednich tomów, w każdym z nich inna zagadka detektywistyczna.

      Usuń
  3. Siedemnasty tom...Autor idzie na rekord? Czy czytanie serii bez zachowania kolejności ma sens, jeżeli są to zazębiające się historie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to seria kryminalna, to jak najbardziej, rzadko się zdarza, abym coś traciła poprzez nieznajomość poprzednich tomów, w każdym z nich inna zagadka detektywistyczna. A jeśli chodzi o rekord w literaturze, to Ianowi Rankinowi daleko jeszcze do niego, właściwie jest na początku rozbudowywania serii, biorąc pod uwagę, że przykładowo „Guin Saga” liczy 150 tomów. :)

      Usuń
    2. OMG!!! Czy ktoś przeczytał wszystkie tomy?

      Usuń
    3. Też się zastanawiam...ale może kogoś te siedemnaście książek porwie do przeczytania.

      Usuń
    4. Zastanawiam się, dlaczego skupienie na ilości tomów a nie na tym, że komuś mogą sprawiać frajdę w stopniowym poznawaniu. To coś w rodzaju telewizyjnych seriali, i bynajmniej nie tych mało ambitnych, albo niekończących się przepisów na wybrany produkt kulinarny. ;)

      Usuń
  4. Brzmi bardzo zachęcająco. Kurde dużo tych tomów jest...

    OdpowiedzUsuń