Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2024

PROCHY

ANNA KUSIAK

ŻYWIOŁY PODKARPACIA tom 3

„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”

Wkroczyłam w przygodę z obawą, czy dobrze się odnajdę, skoro nie miałam okazji poznać poprzednich tomów serii. Szybko okazało się, że opuszczenie ich nie wpłynęło znacząco na radość poznawania. Nieco nawet przewrotnie, po udanej rozrywce kryminalnej, nabrałam większej chęci, aby nadrobić zaległości. Odpowiadało mi pióro Anny Kusiak, dostrzegłam mocny charakterystyczny rys rozpisywania przygody. Nie każdy fragment powieści trzymał wysoki poziom, wkradały się mniej intrygująco prowadzone zdarzenia. Nie przeszkadzało rozbudowanie relacji rodzinnych i przyjaźni, pojawiło się sporo ciekawych osób, musiałam uważnie kojarzyć imiona i scenki. Zbiegi okoliczności należały do nieco naciąganych, trochę mi to nie pasowało, jednak prawdopodobnie wynikało z braku możliwości przeżywania „Rzeki” i „Iskry”. Wyczekiwałam rozbudowania rytualnego aspektu powiązanego ze znalezieniem zwłok kobiety. Wydawało się, że wzmocniłoby fabułę od strony klimatu legend i historii. Tym niemniej, autorce udało się sporo przemycić do książki trochę wiedzy o Podkarpaciu, co chętnie śledziłam. Intryga urozmaicona trzema planami czasowymi, współczesnym, sprzed trzech lat i sprzed dwudziestu lat. Wszystkie naznaczone zbrodnią, mrokiem i cierpieniem. 

To, co działo się w niewielkiej podkarpackiej wiosce, zaskakiwało nawet samych mieszkańców. Kusiak znakomicie oddała atmosferę panującą w Trzcinicy, małomiasteczkową mentalność, rozchodzenie się plotek lotem błyskawicy, znajomość sekretów sąsiadów. Detektyw Dobrosława powróciła do rodzimej wioski, aby poukładać emocje po dramatycznych zdarzeniach sprzed kwartału. Trafiła w środek kryminalnej intrygi. Postać polubiłam, chciałam, aby jeszcze bardziej była aktywna w budowaniu trzymającej w napięciu fabuły. Natomiast nie podeszła mi Ludmiła, nie uwierzyłam w kreację, postawę i zachowanie. Pozostałe kobiece sylwetki barwnie naznaczały bieg zdarzeń. A komisarz Marcin Czarnecki zachęcił do bliższego poznania. „Prochy” zaliczyłam do ciekawych propozycji czytelniczych, miały w sobie coś, co sprawiło, że entuzjastycznie przewracałam strony książki, ale jednocześnie pojawiło się kilka rys przeszkadzających w bardziej pozytywnym odbiorze. To prawda, że prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw, ale nie zawsze w odpowiednim momencie i na czas. Czasem przykrywa ją tyle warstw tajemnic i kłamstw, że trudno je zdejmować, zwłaszcza jak obejmują długie cienie losów i mroczną naturę człowieka. Zajrzyjcie do niewielkiej i spokojnej podkarpackiej miejscowości, przekonajcie się, z czym powiązana była zbrodnia rytualna.

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 300 stron, premiera 08.11.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 10 października 2023

MORDERSTWO W ŚWIĄTECZNYM EKSPRESIE

[PRZEDPREMIEROWO]

ALEXANDRA BENEDICT

„Szczęśliwego Bożego Narodzenia.”

Pierwsza z książek w świątecznej oprawie, po którą zdecydowałam się sięgnąć, by poczuć klimat białych świąt, ale również aby zanurzyć się w powieści blisko powiązanej skojarzeniowo z twórczością Agathy Christie. Zwłaszcza wydaną po raz pierwszy w tysiąc dziewięćset trzydziestym czwartym roku powieścią detektywistyczną „Morderstwo w Orient Expressie”. Po niemal wieku tytuł wciąż intryguje przygodą i inspiruje do powstania nowych historii bazujących na jego pomyśle. 

Alexandra Benedict znakomicie radzi sobie z odświeżeniem klasyki i trzymaniu się własnego stylu. Klimat w starym wydaniu, ale uwzględnia współczesne zmiany cywilizacyjne, w tym społeczne i komunikacji. Rozbudowana warstwa obyczajowa, za losem każdego z bohaterów kryje się coś spowitego mrokiem, zaś kluczowa postać musi funkcjonować niejako w dwóch światach. Najlepiej będzie, jak nie zdradzę, o co dokładnie chodzi, lecz zapewnię, że sporo się dzieje z perspektywy śledztwa i prywatnego życia Roz. Zagadka kryminalna nie należy do mega trudnych w rozszyfrowaniu, lecz intrygująco trzyma napięcie. Doceniam zwłaszcza jeden wartki i zaskakujący zwrot w akcji. Zostaję zmylona przez autorkę, kiedy nie trzymam się na baczności w interpretacjach, gdyż wydaje mi się, że już wszystkie elementy morderstwa układają się w spójny obraz w moim wyobrażeniu. A jednak, nagle nieoczekiwany bieg spraw wnosi nowe emocje. Zakończenie zgrabnie wiąże nici intrygi, chociaż nie do końca przekonuje w wydźwięku.

Atrakcyjny styl narracji, przyjemny i wciągający, bazuje na różnorodności i wartkim rytmie, wiele się dzieje. Im bliżej zakończenia, tym więcej incydentów wymyka się prawdopodobieństwu. Niektóre wskakują w sferę nieliczenia się z realiami rzeczywistości, lecz mnie to nie przeszkadza. W końcu, książka powinna być nieco zwariowano, trochę odlotowa, aby zmniejszyć ciężar opisu zbrodni i czarnych intencji, żeby przytulić się do gwiazdkowych nastrojów i magicznego grudnia. Alexandra Benedict stara się używać jak najwięcej określeń towarzyszących świątecznemu ożywieniu. Odwołuje się do zakupów, prezentów, życzeń, choinek, lampek, świętego mikołaja, muzyki, kolędników, poezji, filmów, reniferów, elfów, puddingu i cynamonu. 

Nad wszystkim góruje pragnienie dojechania w śnieżnej zamieci do rodziny i znajomych w Fort William, miasta w zachodniej części Szkocji. Nie wszystkim udaje się tam dotrzeć, gdyż osoba zamierzająca popełnić morderstwo za nic nie zamierza zrezygnować ze morderczego planu. Przeciwstawia się jej Rosalinda Parker, była komisarz policji londyńskiego wydziału kryminalnego. Ustalenie tożsamości sprawcy w ramach nieoficjalnego śledztwa nie należy do łatwych, szybko zmienia się dynamika relacji między pasażerami. Znana influencerka, gwiazdor reality show, ambitni studenci, małżeństwo z trójką dzieci, samotna kobieta i mężczyzna, starsza pani i syn, trójka pracowników kolei i podróżujący na gapę. Mieszanka osobowości i tajemnic z przeszłości. Pociąg zatrzymuje się i życie pasażera dociera do końcowej stacji. Kto i dlaczego za tym stoi?

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał obyczajowy, kryminał świąteczny, 352 strony, premiera 11.10.2023 (2022)
tłumaczenie Janusz Maćczak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

piątek, 20 stycznia 2023

ŻYCZĘ MU ŚMIERCI

MATT WITTEN

„Wierzę, że moja córka jest tu dziś razem z nami.”

Niestety, książka nie zrobiła dobrego wrażenia. Słaba propozycja czytelnicza, nic nie wyniosłam, nawet zwykłej rozrywki, po prostu w uporze dotrwałam do końca. Szablonowy pomysł na fabułę, mało rozgarnięta główna bohaterka, mnóstwo nielogicznych zdarzeń, absurdalne zakończenie. Wiele elementów nie składało się w sensowną całość. Matt Witten beztrosko żonglował realnością, gubił harmonię intrygi i przypasowanie do prawdopodobieństwa. Pierwsze rozdziały zapowiadały atrakcyjną przygodę czytelniczą. Niestety, im głębiej wchodziłam w powieść, tym większe czułam zniechęcenie, znużenie i nijakość. Irracjonalne zachowania postaci przeszkadzały w budowaniu napięcia. 

Jednak najbardziej raziła płytkość i powierzchowność w konstruowaniu portretów bohaterów i zawiązywaniu intrygi. Szybko domyśliłam się, kto jest najczarniejszy, na kim spoczywa ciężar winy, komu faktycznie dokuczają wyrzuty sumienia. Właściwe wskazówki były doskonale widoczne, wręcz podane na tacy, a przecież nie tak powinno być w thrillerze kryminalnym. Co więcej, czasami to nastolatka była mądrzejsza od dorosłej kobiety, a to już naprawdę kiepsko przedstawiało się. Drażniła mnogość absurdalnych scen rozsianych po całej powieści. Książka jedynie na zapełnienie wolnego czasu związanego z wyczekiwaniem czegoś, kiedy myśli krążą wokół życiowego problemu, a fabula w tym nie przeszkadza. Pięćdziesięciopięcioletnia Susan z pomocą przyjaciół zdobywa pieniądze, aby udać się na drugi koniec kraju na egzekucję mordercy jej siedmioletniej córki. Dwadzieścia lat wyczekiwała dopełnienia sprawiedliwości. Po drodze, spontanicznie odwiedza byłego męża. Dostrzega coś, co sprawia, że rodzą się niepokojące obrazy. Czy człowiek z celi śmierci faktycznie jest winny? Czy za śmierć dziecka zapłaci właściwa osoba? Gdzie szukać rozwiania wątpliwości? Komu zaufać?

2.5/6 – czytasz i zapominasz
thriller kryminalny, 366 stron, premiera 13.04.2022 (2021), tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

piątek, 13 stycznia 2023

UWAŻAJ, CZEGO PRAGNIESZ

ADELE PARKS

„Możesz myśleć, że kogoś znasz. Ale w rzeczywistości go nie znasz, nie tak naprawdę. To po prostu niemożliwe.”

Niestety, okrutnie wynudziłam się przy książce. Pomysł na fabułę, chociaż już wcześniej często wykorzystywany, to dawał nadzieję na nowy podmuch intrygi. Jednak nie udało się. Generalnie miałam wrażenie, jakby Adele Parks była dobra w sztuce pisania, ale w zakresie teorii, w praktyce znacznie gorzej. A przecież, według opisu na okładce, autorka ma w dorobku dwadzieścia międzynarodowych bestsellerów, sama byłam zadowolona ze spotkania z jedną z jej książek zatytułowaną „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa”. „Uważaj, czego pragniesz” wydawało się zatem sporym potknięciem przy pracy. 

Logiczna i przejrzysta konstrukcja powieści, ale co z tego, za nic nie trzymała w napięciu. Wręcz odwrotnie, drażniła infantylnym ujęciem czynów i wypowiedzi bohaterów, okazała się do bólu przewidywalna, z wyjątkiem malutkiego twista w zakończeniu, ale na dobrą sprawę, także do szybkiego uchwycenia prawdy. Postaci nie przekonywały, egzaltacja na każdym kroku, skontrastowana ze sztuczną powściągliwością, głupota wybijająca się w skrajnych sytuacjach, nadmierna ufność, ślepe poczucie sprawiedliwości i nierealne pragnienie naprawienia świata. Lexi za nic nie potrafiłam zaufać, mimo że to właśnie ona miała stać po stronie rozsądku i ogólnie ujętego dobra. Czułam w wielu momentach może nie fałszywą, ale zakrzywioną postawę wobec siebie i świata. Jake natychmiast potwierdzał, że od takiego człowieka lepiej trzymać się jak najdalej. Jedynie Logan i Emily, jako nastolatkowie, znaleźli moje zrozumienie, tym bardziej, że wystawieni byli na skrajne emocje i traktowanie, pozbawieni marzycielskiej i uczuciowej otoczki, po prostu źle mentalnie prowadzeni. 

Wszystko dalekie było od realności i powiązania z rzeczywistością. Owszem, oszałamiająca wygrana w lotto mogła uderzyć do głowy, wystawić na skrajne emocje, przyciągnąć rzesze własnych i obcych wrogów, zaburzyć poczucie własnej tożsamości, diametralnie zmienić życie, lecz ciągnięcie pewnego rodzaju farsy zaprzeczeń i oszczerstw w podanym infantylnym stylu nie brzmiało zdroworozsądkowo. Podwójna narracja urozmaicała prowadzenie akcji i perspektywę spojrzenia, ale tak naprawdę nie miała aż tak istotnego znaczenia, na jakie liczyłam. Zdaję sobie sprawę, że książka znalazła przychylnych czytelników, czytałam pozytywne opinie na jej temat, jednakże mnie sprawiła zawód przeciętnością i pobieżnością, dużo słów a mało treści, dużo możliwości a zero napięcia.

2.5/6 – dla zabicia czasu
thriller, 488 stron, premiera 18.05.2022 (2020), tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 8 listopada 2022

ŚWIĄTECZNA MORDERCZA GRA

ALEXANDRA BENEDICT

„Wiedza może doprowadzić do śmierci.”

Gładko weszłam w książkę, spodobał mi się świąteczny klimat, jednakże w połowie poczułam się już znużona powtarzającą się intrygą. Jak najbardziej sporo się działo, lecz nie wciągnęłam się mocno, łatwo przewidywałam następstwa zdarzeń, zaś stopniowa eliminacja osób nie wywołała ekscytującego napięcia. Nie potrafiłam zrozumieć zachowań bohaterów, uczestników świątecznej gry o starą rezydencję, nie przekonywali postawami i wypowiedziami. Zostali zbyt ekstremalnie sportretowani, w konsekwencji nie sprawiali wrażenia prawdziwych, żadnego nie zdołałam obdarzyć sympatią. Nawet główna bohaterka wywoływała we mnie sporo niecierpliwości i lekką irytację. Osobliwa nieczułość, ślepe zogniskowanie na cel, działanie wbrew sobie, były tym, co najbardziej drażniło. Nie pomagały również okoliczności scenariusza zdarzeń. Najpierw totalna przymusowa izolacja, spowodowana regułami gry i zimową pogodą, a następnie natychmiastowe zwolnienie krępujących więzów, jak tylko było to wygodne ze względu na finałową odsłonę. 

Na plus dla powieści uznaję atrakcyjne poplątanie zagadki kryminalnej, niejednoznaczność barw postaci, długie trzymanie w niepewności, kto tak naprawdę był dobry, a kto zły. Jednak wprawne oko oczytanego w thrillerach i kryminałach odbiorcy szybko trafiło na właściwe wskazówki. Zakończenie zręcznie połączyło wszystkie wątki, ale nie czułam pełnej satysfakcji, nie było mi z nim po drodze. Miłośnicy zamkniętych przestrzeni, siedemnastowiecznych rezydencji, mrocznego świątecznego klimatu, krwawych tajemnic sprzed dwóch dekad, wszystko to znajdą w powieści. Do tego anagramy, zagadki, wskazówki, niedopowiedzenia, anomalie, różnice, skojarzenia, rzeczy dziwne i nietypowe. Książka może przyjemnie zapełnić wieczór czytelniczy, ale nie należy się po niej wiele spodziewać. Endgame House pochłaniało świat, dwanaście kluczy wsysało życie mieszkańców, sekretna komnata odkrywała prawdę, zaś pamięć zniekształcała fakty. Wchodziłam do szalenie niebezpiecznej gry, w której życie każdej z postaci mogło natychmiast brutalnie zakończyć się, lecz nie angażowałam się, zupełnie jakbym przyglądała się wszystkiemu przez weneckie lustro. Widziałam obraz, ale nie uruchamiałam wyobraźni, a tego właśnie oczekiwałam.

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller kryminalny, 380 stron, premiera 26.10.2022 (2021), tłumaczenie Małgorzata Fabianowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 23 sierpnia 2022

POLOWANIE NA POTWORY. BESTIE I BYSTRZAKI

JOE BALLARINI

PORADNIK DLA BABYSITTEREK tom 2

"Walka nie zawsze jest rozwiązaniem. Czasem wystarczy akt sprzeciwu, aby postawić na swoim."

Fantastyczna seria o opiekunkach dla dzieci, które dzielnie walczą z potworami. Książki do niej należące posiadają niezwykłą moc przyciągania uwagi młodych czytelników, angażowania w szalenie dynamicznie przebiegającą akcję, wyobrażania sobie, że jest się w sytuacji kluczowej bohaterki i jej jakże różnorodnych osobowościowo przyjaciół. Pierwszy tom "Polowanie na potwory" intensywnie nas porwał, drugi jeszcze silniej przykuł do stron. "Polowanie na potwory. Bestie i bystrzaki" czyta się niczym mrożący krew w żyłach dreszczowiec, wiele się dzieje, nieustanne zwroty akcji, sceny przesycone niebezpieczeństwem i okropnościami. Brzmi mrocznie i ponuro, lecz Joe Ballarini perfekcyjnie wyważa sceny, rewelacyjnie kieruje napięciem, znakomicie podprowadza do kulminacyjnych momentów. Złu przeciwstawić się może jedynie dobro, reprezentowane przez nastoletnie dusze z czystym sercem, niezwykłą odwagą i godną podziwu determinacją. Cenię serię nie tylko za walory rozrywkowej przygody czytelniczej, ale również za cenne wartości życiowe zgrabnie przemycanie w zdarzeniach i wypowiedziach. Przykładowo, nauka na błędach to jedyna droga do sukcesu, wielkim zagrożeniom należy stawiać czoło wspólnymi siłami, kiedy coś robimy razem z przyjaciółmi i z pełnym zaangażowaniem, nic nie może nas powstrzymać.

Narracja szalenie przyjemna, ciepła, obrazowa, a przy tym wypełniona doskonałym humorem. Wielokrotnie wybucha się głośnym śmiechem obserwując, z czym mierzy się i w jaki sposób Kelly Ferguson, trzynastolatka wiedziona niezwykłą determinacją, aby pozostać pełnoprawnym członkiem brygady babtsitterek. Niewidzialny świat strachów i cudów funkcjonuje równolegle do prawdziwego, co gorsze, często w niego ingeruje z zatrważającymi intencjami. Kapituła opiekunek dzieci w Rhode Island, tajnego starożytnego stowarzyszenia łowców potworów, przysięgająca chronić dzieci przed siłami zła, nie ma łatwej misji, wróg gromadzi siły, aby przeprowadzić atak. W drugiej odsłonie serii trzeba wszelkimi siłami osłaniać malutkiego Theodora, wokół którego rozbrzmiewają dźwięki wojowniczej przepowiedni. Rozgramianie armii koszmarów wystawia Kelly na wielką próbę. Czy poradzi sobie z osobliwymi wyzwaniami? Kto okaże się przyjacielem i sprzymierzeńcem, a kto wrogiem i adwersarzem? Jaki strach zmuszona będzie ujarzmić w sobie, aby mieć szansę odniesienia sukcesu? Jaka postać Baboluda będzie chciała zdominować rzeczywistość? Jakie straszliwe potwory wylezą ze wszystkich zakamarków? Dodam jeszcze, że nie brakuje sympatycznego wątku nastoletniego zauroczenia, przyjemnie i ciekawie rozwija się.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 9+, 296 stron, premiera 23.02.2022 (2018)
tłumaczenie Ryszard Oślizło
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

poniedziałek, 28 marca 2022

KOBIETA Z LAWINY

ENCRICO CAMANNI

"Samotność odbiera i samotność daje. Nie ma w życiu nic, co nie posiadałoby drugiej strony."

Sięgając po książkę nie nastawiajcie się na wypełniony dreszczami emocji thriller. To znacznie ambitniejsza i pełna wdzięku powieść. Owszem, jest ciekawie zapleciona intryga z zagadkowym brzmieniem, lecz bardziej pełni ona funkcję nadawania kolorystyki opowieści, spoiwa dla szalenie frapującej historii ludzkich losów, niż głównego wątku, na którym skupiałaby się cała uwaga czytelnika. Książka cudownie niesie w obyczajowej sferze, przepięknie buduje każdy element, wprowadza w świat z jednej strony tajemniczy, z drugiej dobrze poznany. Atrakcyjna dychotomia wspaniale angażuje w odkrywanie poszczególnych ujęć ludzkich żyć. Każdy z bohaterów prezentuje fragmenty doświadczeń i moce emocji, zaprasza do bliższego przyjrzenia się, jednocześnie broni się przed spuszczeniem kurtyny milczenia.

Nanni Settembrini, pięćdziesięcioletni przewodnik alpejski i ratownik górski, mocno spełniony w pasji wspinaczkowej, teraz nastawiony jest na celebrację zwykłej codzienności, chwytania chwil i szans, tego, co oferuje życie, także w relacji z córkami i kobietami. Bliska memu sercu postać, całkowicie przekonująca, z wyraziście odmalowaną osobowością. Martina Argenta, psychiatra zajmująca się młodzieżą uzależnioną od narkotyków, unika bezpośredniego zagrożenia podczas górskiej wyprawy. Kobieta wdzięczna za ogromny uśmiech losu, dojrzewa do trudnych decyzji, konfrontacji z czymś ułudnym i prowadzącym donikąd. I wreszcie, kobieta cudem uratowana spod lawiny, o nieznanej tożsamości, ogarnięta amnezją. Stopniowo odkrywam, jakie prawdy kryją się za panującą głuchą ciszą, dociekam osobliwych okoliczności wypadku, przedzieram się przez nieprzenikalną mgłę wspomnień, wydostaję na powierzchnię prawdę. Świadectwa przywołane z pamięci składają się na tożsamość człowieka, znajomość samego siebie, wybór ścieżki życia.

Enrico Camanni z wyczuciem lawiruje wśród ludzkich uczuć, sekretów i marzeń. Przywołuje wiarę i nadzieję, zderza z bólem i porażką. Podoba mi się ukazanie losu stykającego ścieżki życiowe ludzi, doprowadzającego do znajomości, aby człowiek człowiekowi, nawet na chwilę, towarzyszył w drodze, stał się podporą, choćby ze względu na tragedię, zbliżone zainteresowania czy pozornie błahe i przypadkowe powody. Potem pozwala odłączyć się swobodnie, naturalnie, niewymuszenie. To, czym przesiąkają dzięki zażyłości pozostaje w nich na zawsze, kształtuje dalsze postawy, cele i zrozumienie siebie. Uwielbiam plastyczny i sugestywny styl narracji, łatwo przenosi mnie w książkowy świat, pozwala intensywnie poczuć, dokąd i z kim się udaję. W "Kobiecie z lawiny" ujmuje uduchowiona atmosfera górskiej przestrzeni, jednocześnie olśniewająca i niebezpieczna. Dostrzeganie detali przyrodniczych i pogodowych. Przybliżenie, czym jest wspinaczka, co daje i jak wpływa na człowieka. Ale również refleksje odnośnie globalnego ocieplenia, wypierającego od podnóża przeszłość bieli górskich szczytów. Zmiany pogodowe, postęp technologiczny i wzmożona turystyka modyfikują oblicze Mont Blanc, Doliny Aosty i okolicznych miasteczek.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 298 stron, premiera 26.01.2022 (2020), tłumaczenie Tomasz Kwiecień
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 8 lutego 2022

HALO, CZY TO ZIEMIA? JAK NAS WIDAĆ Z KOSMOSU

[PRZEDPREMIEROWO]

TIM PEAKE

"Jeśli raz posmakowałeś latania, będziesz już zawsze chodził z oczami utkwionymi w niebo, bo byłeś tam i zawsze będziesz pragnął tam powrócić." Leonardo da Vinci

Jak nie zachwycać się naszą planetą, oazą życia w bezmiarze kosmosu, miejscem determinującym gatunek ludzki. Skoro tak dużo niesamowitych wrażeń dostarcza nam Ziemia, kiedy stąpamy po lądach lub płyniemy po wodach, to czy coś jest w stanie to przebić, okazać się jeszcze bardziej atrakcyjnym? Potwierdzenie odpowiedzi otrzymałam, kiedy po raz pierwszy przyglądałam się zdjęciu Earthrise, wykonanemu przez Williama Andersa podczas misji Apollo 8 w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym roku. Ziemia wynurzyła się zza horyzontu swojego naturalnego satelity Księżyca w oszałamiającym pięknie, elegancji i wyjątkowości. Fotografia mocno do mnie przemówiła, rozpaliła wyobraźnię, wzbogaciła o nową perspektywę, przyczyniła się do lepszego zrozumienia zjawiskowości błękitnej planety i jej niespotykanej gościnności. Natychmiast pojawiło się przekonanie, że Ziemia daje schronienie i dom, ale to my powinniśmy o nie zadbać. Właśnie w duchu moich wspomnień z pierwszym zewnętrznym, szkoda, że tylko zdjęciowym, rzucie oka na błękitną planetę, opracowana została książka "Halo, czy to Ziemia?".

Tim Peake, astronauta i oficer lotnictwa wojskowego, promotor edukacji kosmicznej, dwadzieścia sześć tygodni przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W wolnym czasie zajmował się robieniem zdjęć Ziemi z różnych ujęć i przybliżeń. Na dwustu czterdziestu stronach książki zaprezentował najciekawsze efekty fotograficznej pasji, a trzeba przyznać, że zniewalające. Przecudowna gra kolorów, nadzwyczajność rzeźb krajobrazów wyczarowanych przez naturę, majestatyczność cudów geologicznych, zaskakująca różnorodność, niezwykłość kształtów. Nad pojedynczym zdjęciem mogłam spędzić kilka, jak nie kilkanaście minut. Każde miało coś szczególnego do opowiedzenia, dostrzeżenia i zinterpretowania. Momentami czułam się, jakbym przeniosła się do bajki, weszła na wysoki poziom sztuki uprawianej przez Ziemię. Autor nie ograniczył się do uchwycenia naturalnych obrazów i zjawisk, nocy i dnia, oceanów i rzek, gór i pustyni, ale pokazał też świadectwa działalności ludzkiej, miasta i miasteczka, czy przykładowo nocne mrowiska łodzi rybackich. Podziwiałam blask Słońca w jeziorach, wijące się ścieżki rzek, symfonię błękitów na oceanach, biel lodowców, majestatyczność górskich szczytów, surowość wzorów pól wydmowych, wilgotność lasów deszczowych, delikatność raf koralowych, przeszłość planety naznaczoną kraterami uderzeniowymi, cienkość atmosfery, zjawiskowość błyskawic i zórz polarnych. Zdjęcia opatrzono mapką z datą i lokalizacją ISS podczas wykonywania, przewodnią myślą, intuicyjnym skojarzeniem, zwięzłą informacją i atrakcyjną ciekawostką. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, astronautyka, 40 stron, premiera 09.02.2022 (2016)
tłumaczenie Katarzyna Nowakowska
Książkę "Halo, czy to Ziemia?" zgarnęłam z półki "nowości" w księgarni TaniaKsiążka.pl

piątek, 21 stycznia 2022

KŁAMSTWA, WSZĘDZIE KŁAMSTWA

[PRZEDPREMIEROWO]

ADELE PARKS

"Gdy wreszcie myślisz, że kogoś znasz na wylot, coś się w nim zmienia. Nie sposób poznać drugiego człowieka."


Przyjemnie spędziłam czas z książką, narracja w zgrabnym stylu niosła intrygę, było ciekawie i zajmująco, choć nieco przewidywalnie. Kilka elementów wyrwało się spod kompozycji zaskoczenia, ale było na tyle niejednoznacznie, że i tak dokładało cegiełkę do narastającego napięcia. Pojawiły się też niespodziewane zwroty akcji, zmieniające brzmienie motywu przewodniego scenariusza zdarzeń. Wprowadzone w odpowiednim momencie podgrzewały atmosferę niedowierzania i niepewności. Przeszkadzały nieco przejaskrawione, momentami kanciaste, zachowania postaci, zwłaszcza kluczowej i czarnego charakteru. Dało się odczuć naciąganie postaw, wbrew osobowości, aby wkomponować w pomysł manipulacyjnych prowokacji. Trochę rekompensowane były dużym wkładem emocji. 

Adele Parks zajmująco odkrywała przed czytelnikiem tajemnice bohaterów, a im więcej ich się gromadziło, tym większe destrukcyjne moce rzucane były na ich posiadaczy. Simon, dekorator wnętrz, właśnie stracił pracę, pochłonięty przez alkoholizm, zaniedbywał żonę i córeczkę. Daisy, nauczycielka w podstawowej szkole, wytrzymywała z mężem w imię trzymania przed całym światem, nawet najbliższymi i przyjaciółmi, fasady szczęśliwej rodziny. Tragiczne wydarzenie zburzyło misternie ułożony fałszywy wzorzec idealnego małżeństwa. Jedna zdumiewająca informacja stała się zapalnikiem dramatycznego ciągu zdarzeń, wywołała lawinę konsekwencji. Prawdy zaczęły wypływać na powierzchnię a fale jakie przy tym wytwarzały burzyły ludzkie losy. Gdzie i w czym szukać siły do walki o przetrwanie, kiedy sypie się wszystko, dotychczasowe filary życia ledwie utrzymują nagromadzony latami ciężar tajemnic? Sporo odwołań do czystej ludzkiej moralności i prawdziwości wobec siebie samego, te nici intrygi wydały mi się najbardziej atrakcyjnie poprowadzone. Zakończenie wiele wyjaśniało, interesująco połączyło wątki i dwa ujęcia narracji, pozostawiło z myślą, że nigdy nie wiadomo, kiedy i dla kogo kończą się sekrety.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller, 482 strony, premiera 26.01.2022 (2019), tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 9 listopada 2021

PORACHUNKI BEZIMIENNEJ PISARKI

ALICE BASSO

VANI SARCA tom 1

"Czas człowieka na ziemi jest zbyt ograniczony, by zwlekać lub zadowalać się tym, co się ma."

Fantastycznie skrojony portret głównej bohaterki, posłużono się dobrej jakości materiałem, zgrabnie dobrano wzór osobowości, postawiono na intensywne kolory, profesjonalnie zszyto cechy charakteru i postaw. W roli ozdobników występują fragmenty przeszłości o ponurym splocie, ciekawie dopełniają sylwetkę Silvany Sarcy, trzydziestoczteroletniej samotniczki, uciekającej od kontaktów z ludźmi, chociaż na wskroś potrafiącej przebić się przez fasady i pozory do głębszych warstw prawdziwej natury. Kobieta rewelacyjnie radzi sobie z czytaniem mowy ciała, dostrzeganiem szczegółów otoczenia, wychwytywaniem wszelkich sprzeczności i nienaturalności. Niczym kameleon potrafi postawić się w skórze drugiej osoby, podchwycić wzorce zachowań, gestów i wypowiedzi. Wyjątkowa inteligencja ułatwia jej zapoznanie się z każdą dziedziną, która przykuje jej uwagę. Mieszanka talentów sprawia, że od dziewięciu lat znakomicie odnajduje się w zawodzie ghostwritera pracującego dla najstarszej i najbardziej znanej włoskiej grupy wydawniczej.

Alice Basso odkrywa przed czytelnikiem drugie tło powstawania książek pisanych przez autorkę widmo. Sarcy napisała wiele bestsellerów, jednak grono dopuszczonych do prawdy jest symboliczne i ściśle związane tajnym kontraktem. Z przyjemnością czyta się teksty napisane przez Silvanę, różnorodność i dostosowanie do odbiorcy robią wrażenie, sprawiają, że lepiej poznaje się bohaterkę, w miarę rozwoju akcji sympatia do niej rośnie. A jest to zaprzeczenie cech łagodności, finezji i czułości. Bezkompromisowa, przebojowa i pamiętliwa osóbka, której ostry miecz ironii potrafi jednym cięciem wyrządzić znaczące szkody przeciwnikowi. Dlatego lepiej nie wchodzić jej w drogę, w jej wykonaniu słowo ma moc zabijania. Ale są tacy, u których instynkt przetrwania nie włącza się w odpowiednim momencie. A zemsta w wykonaniu Vani zasługuje na podziw i uznanie, ale o tym przekonujemy się w końcowych rozdziałach powieści.

Wcześniej Sarca musi poradzić sobie z komplikacjami, które zataczają szerokie koła w jej życiu. Nie odpowiada jej pisanie książki za Biancę Dell'Arte Cantarillę, zwodnicze medium, pozorną wizjonerkę, autorkę książek o aniołach. Tym bardziej, że Bianca zostaje uprowadzona a policja nie może trafić na jej ślad. Wyczekuje się spotkań Vani z komisarzem Romeo Berganzą, początki dochodzeniowej współpracy z Vani, styl prowadzenia rozmów, wzajemny szacunek wobec cech geniuszu, jest czymś, co bardzo się podoba, mam nadzieję, że rozwinie się w kolejnych tomach serii. Ciekawie dzieje się również w życiu prywatnym Silvany, wychodzenie z długiego cienia samotności sprawia wiele radości, ale i bólu. Duży w tym udział profesora nadzwyczajnego literatury amerykańskiej, za którego Sarca pisze książkę, artykuły i wywiady. Riccardo Randi wiele miesza w scenariuszu zdarzeń, ale i Enric Fuschi, dyrektor dwustuletniego wydawnictwa, nie próżnuje. Przekonajcie się, jak wiele może zdziałać jedna kobieta w konfrontacji z niemal całym światem. Nie szkodzi, że kilka scen jest oderwanych od rzeczywistości, pokłady dobrego humoru, ciętych wyrażeń, osobliwego klimatu i kryminalnej zagadki frapująco przeplatają się.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 330 stron, premiera 19.05.2021 (2015), tłumaczenie Tomasz Kwiecień
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 9 października 2021

ZDRADA

LILJA SIGURDARDÓTTIR

REYKJAVIK NOIR tom 4

"To oczekiwania powodują rozczarowania."

Lekkie wydanie thrillera, mało napięcia i niepewności, brak głębi w intrydze, mało wyraziste postaci. Czyta się przyjemnie, narracja zgrabna i płynna, zrównoważone budowanie atmosfery, ciekawe wplecenie islandzkiego klimatu. Jednak to za mało, aby powieść porwała, w pełni zdobyła uwagę czytelnika i mocno zaangażowała. Książka na jeden wieczór, kiedy chce się na chwilę zajrzeć za kulisy działalności władz państwowych, przyjrzeć się z dreszczykiem podłożu nieustannych roszad, perfekcyjnie planowanych manipulacji, przeciągania linii władzy i korupcji. Trzeba wykazywać się określonymi predyspozycjami do przetrwania, umiejętnością radzenia sobie w funkcjonowaniu pod presją, przekręcaniem faktów na własną korzyść, tworzenia właściwej otoczki dla materiału do przebicia się przez media i opinię publiczną. Najważniejsze, mieć oczy dookoła głowy, by uniknąć wbicia w plecy sztyletu nieuczciwości, oszustwa i zdrady.

Kiedy Ursula Aradottir zostaje ministrem spraw wewnętrznych dysponuje powierzchowną wiedzą o zasadach funkcjonowania w polityce. Udzielając się dotąd w organizacjach pomocowych, w tym w Liberii przy epidemii eboli i w Syrii w obozach dla uchodźców, zdołała nieco dostrzec i zrozumieć, lecz nie spodziewa się, że pomimo zajmowania prestiżowego stanowiska stanie się jedynie śrubką w patologicznej maszynie państwowej, bynajmniej nie pracującej dla dobra społecznego. Wrzucona w bezpardonową partię politycznych szachów, odczuwa presję błyskawicznych decyzji, wchodzenia w ciemne strony układów, podporządkowania się narzuconym interpretacjom. Kobieta buntuje się przeciwko przyznaniu marionetkowej i tymczasowej roli. Ma zaledwie rok, by zdziałać coś w bliskiej jej sprawie poprawienia warunków imigrantów w Islandii. W pierwszym dniu pracy angażuje się w kryminalny wątek. Chce doprowadzić do wyjaśnienia gwałtu na piętnastolatce dokonanym przez policjanta. Składa obietnicę matce dziewczyny, że wyjaśni sprawę. Nie zdaje sobie sprawy, w co tak naprawdę pakuje się i jakie bolesne będą konsekwencje.

Poprzez scenariusz zdarzeń wokół postaci Ursuli autorka pokazuje, że w polityce trzeba mieć twardą skórę i stabilne zaplecze, bez tego nic nie można zdziałać, wyższe idee rozmywają się w papce miałkich deklaracji i wątpliwych zapewnień. Podoba mi się ukazanie zderzenia dwóch światów, oficjalnych komunikatów i faktycznych czynów, efektów wywoływanych na zamówienie, z korzyścią dla pomysłodawców. Mniej przekonuje życie prywatne Ursuli. Rozumiem przykre doświadczenia z niedawnej przeszłości, które rzutują na relacje z mężem i dziećmi, ale sposób postępowania nie do końca można tym wytłumaczyć. Zupełnie jakby kobiecie brakowało nie tylko równowagi psychicznej, ale również instynktu przetrwania i świadomości życia na świeczniku. Czy polityka to faktycznie tylko polityka, nic osobistego? Zakończenie ciekawie splata wątki, wiele można się wcześniej domyśleć, lecz kilka akcentów zaskakująco wybrzmiewa. Zerknijcie na pierwszy tom serii "Pułapka", drugi i trzeci mam jeszcze do nadrobienia, na niezobowiązujące czytanie z dreszczykiem.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 390 stron, premiera 16.06.2021 (2018), tłumaczenie Jacek Godek
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

piątek, 24 września 2021

ZABAWKA

ROBERT ZIĘBIŃSKI

"Ci, którzy zachodzą najdalej i mają największe ambicje, najczęściej ukrywają się za tymi, którzy błyszczą."

Moje drugie spotkanie z twórczością Roberta Ziębińskiego, wcześniej miałam okazję zapoznać się z "Stephen King. Instrukcją obsługi", teraz chciałam innej klimatycznie książki. Zwłaszcza, że "Zabawka" uwzględniała elementy prawdziwej mrocznej historii. Świadomość tego sprawiała, że natychmiast inaczej podchodziłam do fabuły, z większą dozą ostrożności spoglądałam na scenariusz zdarzeń i zachowania bohaterów. Nie kwestionowałam przeszłości, bo ta zawarta w aktach z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, stała się niewątpliwym świadectwem dewiacji i brutalności człowieka. Natomiast, nie do końca przekonały mnie zachowania bohaterów, zwłaszcza reprezentantów policji. Zastanawiałam się, czy to celowy zabieg, zawoalowana forma podkreślania niekompetencji, czy nieznajomość specyfiki praw rządzących środowiskiem. A może to ja za dużo już przeczytałam kryminałów i nie czułam przy tej powieści ducha realności. Pomijam aspekt bliskich relacji, zupełnie nie wiedziałam, dlaczego się tu znalazł, w moim odczuciu, był niepotrzebny, ale może to był ukłon w stronę ducha czasów.

Odpowiadało mi przeplatanie nurtu zwykłej narracji z pamiętnikarskim, niecierpliwie wyczekiwałam kolejnych odsłon opowieści młodej dziewczyny zderzającej się z wykorzystywaniem seksualnym. Zgrabnie ukazano narastanie skrzywienia i manipulacji. Niekiedy kryminał zbliżał się do horroru, odpowiadał mi ten kierunek. Natomiast, nie do końca dobrze czułam się w narracji poza stronami pamiętnika, wydawał mi się zbyt prosty, w dużym stopniu rzutowały na to dialogi. Interesująco przebiegało prywatne śledztwo prowadzone przez Annę Kryńską, córkę biznesmena, którego przeszłość nagle została ujawniona w makabrycznych okolicznościach. Natomiast aspirant Kaja Olecka jakby nie do końca wiedziała, co miała czynić. A wszystko zaczęło się od znalezienia zwłok kobiety w Lasku Bródnowskim. Ofiara miała ręce związane specyficznym węzłem i ciało osobliwie okaleczone. Mroczna strona ludzkiej osobowości zdolna jest do wszelkich czynów. Diagnozy skali i uwarunkowań wykorzystania seksualnego dzieci w Polsce są zatrważające i alarmujące. Pomimo podejmowanych działań prewencyjnych, wciąż wiele dzieci, około siedmiu procent, wpada w sidła zwyrodnialców, a przeżyte dramaty trwale naznaczają życie ofiar. Dlaczego otoczenie nie wykazuje się dostateczną czujnością i właściwą reakcją na krzywdę? 

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał, 380 stron, premiera 24.03.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

niedziela, 13 grudnia 2020

POLOWANIE NA POTWORY

JOE BALLARINI

PORADNIK DLA BABYSITTEREK tom 1

„Nastał czas koszmarów.”

Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na drugi tom tej porywającej serii. Pierwszy szalenie mi się spodobał, sprawił, że fascynująco spędziłam czas w zachwycająco koszmarnej opowieści, oczywiście z uwzględnieniem dziecięcej kategorii wiekowej. Moja młodzież również się w nim bardzo dobrze odnalazła, wyraziła pochlebne opinie i gotowość do obejrzenia ekranizacji. 

Kluczem sukcesu powieści jest umiejętnie wykreowany klimat prawdziwego dreszczowca z akcją wypełnioną osobliwymi wydarzeniami. Od pierwszych stron sporo dzieje się w sferze długich i niepokojących cieni szybowania wyobraźni, zwłaszcza w ujęciu bogatej i bujnej imaginacji wieku dziecięcego. Irracjonalne strachy i lęki, wkradające się do młodych główek przed zaśnięciem, nagle za sprawą opowieści przerażająco urzeczywistniają się. Obrzydliwe stwory i pokraczne potwory karmią się strachem bohaterów, zyskują na potędze i mocy. Złu przeciwstawić się może jedynie dobro, reprezentowane przez nastoletnie dusze z czystym sercem, niezwykłą odwagą i godną podziwu determinacją. Joe Ballarini zgrabnie podgrzewa uwagę czytelnika, trzyma go w szachu dziwacznych wydarzeń, nie pozwala oderwać się od stron książki, barwnie przyciąga przyjaznym stylem narracji. Intryga potęguje się z rozdziału na rozdział, gorąco kibicujemy fantastycznie sportretowanym różnorodnym postaciom. Każda wnosi coś szczególnego do opowieści, uruchamia iskrę dobrego humoru, dowcipnych tekstów, komicznych sytuacji. Przygody mają ciepłą i zimną odsłonę, gdyż autor nie oszczędza bohaterów, raz im się coś udaje, a kiedy indziej ponoszą klęskę, ale z całym oddaniem i zaangażowaniem służą słusznej sprawie.

Kelly Ferguson podejmuje się pracy w charakterze opiekunki do dziecka, pilnuje syna szefowej swojej mamy, pozornie zwykłego chłopczyka. Trzynastolatka nie zdaje sobie sprawy, jak wiele niebezpieczeństw czyha na nią i Jacoba, że pierwszy wieczór w pracy jako babysitterki okaże się wyjątkowo długi i trudny, ale też ekscytujący i niezapomniany. Dziewczyna wpada w szaleńczo obracający się wir wydarzeń z udziałem monstrów z szafy, cuchnących osobliwości, dziwolągów z kopytami, śmietnikowych podlizuchów, widmowych mas, starych zjaw i hobgoblinów. To wszystko wyłania się z głębokiego mroku z misją niszczenia. Trzeba ocalić świat, uratować dzieci, pomóc przyjaciołom, i jeszcze przeżyć. Sceneria zmienia się nieustannie, jest strasznie i upiornie, ale też zabawnie i magicznie. Treść wzbogacają ciekawe ilustracje, strony wyrwane z poradnika dla babysitterek. Kto go tworzy? O jak dawna? Tego musicie już dowiedzieć się sami, nie zwlekajcie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca (wiek 9+), 320 stron, premiera 14.10.2020 (2017)
tłumaczenie Ryszard Oślizło, ilustracje Vivienne To
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

niedziela, 27 września 2020

JASKÓŁKI Z CZARNOBYLA

MORGAN AUDIC

"Busy z turystami, stalkerzy…, mieszkańcy w wioskach…, nielegalny handel, neonaziści…, zona była miejscem zdecydowanie bardziej uczęszczanym, niż się spodziewał."

Niewątpliwym atutem powieści jest realistycznie wykreowany klimat czarnobylskiej tragedii i jej pokłosie po trzech dekadach. Obracamy się w postapokaliptycznych barwach z perspektywy przeszłości i współczesności. Tragedia z dwudziestego szóstego kwietnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego szóstego roku na zawsze odmieniła ukraińską ziemię, pozostawiła rakotwórczą ranę, cierpienie i kalectwo przekazywane z pokolenia na pokolenie. Morgan Audic osadza wątek kryminalny w ponurej i przygnębiającej scenerii, nasyca elementami promieniotwórczego thrillera, a czyni to nader atrakcyjnie. Pomysł na fabułę nośny i silnie wybrzmiewający, tym bardziej, że w tle interesująco wplecione odniesienia do ostatnich krwawych punktów historii Ukrainy.

Płynnie poruszamy się po stronach książki, angażując w dwutorową narrację, różną perspektywę, odmienne warstwy prawdy. Intryga ciekawie skomponowana, większość elementów przekonująco absorbuje uwagę, nakręca pożądaną atmosferę niepokoju, ale kilka dialogów i scen nosi znamiona małego prawdopodobieństwa, za to zgrabnie włączają się w scenariusz, nie wywołują przykrego zgrzytu i fałszywych tonów. Zagadka detektywistyczna nie jest mocno wymagająca intelektualnie, stosunkowo łatwo ją rozszyfrować, ale kusi podążanie ślepymi ścieżkami, niewłaściwymi torami, co frapująco podkręca niepokój i skłania do snucia domysłów. Wiele się dzieje, sporo nagłych zwrotów akcji, dynamiczne rytmy, udane portrety postaci z ujęcia zawodowego i prywatnego.

Aleksander Rybałko, moskiewski policjant, zostaje wynajęty za grube pieniądze, przez potentata naftowego i dawnego ministra energetyki, do zlecenia znacznie wykraczającego poza granice legalności. Jego misja to zebranie informacji, kto stoi za bezwzględnym i okrutnym morderstwem syna zatwardziałego komunisty, a następnie natychmiastowe wyeliminowanie sprawcy. Haczyk tkwi w lokalizacji miejsca zbrodni i śledztwa, Rybałko udaje się na radioaktywne tereny Prypeci, miasta widma i jego okolic. W tym czasie, Josif Melnyk, kapitan z czarnobylskiego komisariatu, rozwikłuje tożsamą zagadkę. Nie brakuje szemranych interesów, drastycznych inscenizacji miejsc zbrodni i dowodów w postaci wypchanych ptaków. Seryjny morderca pozostaje w cieniu, lecz nie ukrywa swoich zbrodni. Wiele nici i zależności obu dochodzeń zbiega się tworząc niepokojący obraz czarnej historii, mrocznych tajemnic, ludzkich ułomności i nierozliczonych grzechów.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller kryminalny, 552 strony, premiera 24.08.2020 (2019), tłumaczenie Paweł Łapiński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 9 czerwca 2020

DZIECI ŻÓŁTEJ GWIAZDY Mario Escobar

"Czasami nadzieja jest jak płomień - ledwo się tli, ale może wskazać drogę... zniszczyć zwątpienie."

Kilka dni temu przybliżałam mroczne i okrutne przejawy ludzkiej słabości ("Farmaceuta z Auschwitz"), dziś odnoszę się do bijących blaskiem dobrych serc, humanitarnych świadectw, sugestywnie przybliżonych na łamach "Dzieci żółtej gwiazdy". Mario Escobar intensywnie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, pięknie odwołuje się do różnorodnych emocji, umiejętnie sprawia, że wchodzimy w historię z wielką uwagą i skupieniem. Bo wielość głosów, jakim autor daje przestrzeń, jest tym, co niezwykle urzeka i przekonuje. Nie tylko dwójka głównych bohaterów przekazuje coś cennego, ale także osoby, które dzieci napotykają podczas wędrówki usianej zdarzeniami.

Człowiek przebija się w powieści, złożona natura, zbiór doświadczeń życiowych, perspektywy spojrzenia na świąt. Stąd wynikają wartościowe przesłania, cenne wskazówki, szczere manifesty i ważne apele. Każdy z nas jest inny, podlega różnorodnym presjom, wdaje się w zawirowania z losem, prezentuje unikalną mieszankę dobrych i złych cech. Wydaje się nam, że doskonale wiemy, jakimi jesteśmy osobami, ale dopiero poddani ekstremalnym czynnikom, przerażającym incydentom, bezlitosnym pułapkom, docieramy do prawdziwego rdzenia ja. Wojna uaktywnia niezafałszowany obraz ludzkiego charakteru, potęgi wpojonych zasad moralnych, stabilności hierarchii kluczowych wartości życiowych. Do nas należy wybór drogi ciemności, słabości i odwracania wzroku, lub odwrotnie, potwierdzenia duchowości, szlachetności i człowieczeństwa.

Śledząc losy Moïsa i Jakoba Steinów, żydowskich braci desperacko próbujących utrzymać się przy życiu, w czasach drugiej wojny światowej, w obłędzie nietolerancji i rasizmu, nie można nie zaangażować się w podróż strachu przed nazistowską okupacją i prześladowaniami. Pozostawieni przez rodziców pod opieką starszej cioci zamieszkałej w Paryżu, po przerażających zdarzeniach aresztowania i walecznej ucieczce, śmierci krewnej, decydują się na desperackie poszukiwania matki i ojca. Rozpoczynają podążać śladami najbliższych. Mając zaledwie sześć i jedenaście lat zmuszeni zostają do szybkiej przemiany w dorosłość. Mnóstwo poruszających scen na drodze zapuszczania się w głąb samego siebie, nie tylko ze strony chłopców, ale też osób, które starają się im pomóc, chociaż ich nie znali w przedwojennej rzeczywistości.

Obraz wojny oczami bezbronnego dziecka, w tle rozpacz, strach i bezradność dorosłych. Ci, którzy wbrew groźbie wywózki do obozu koncentracyjnego udzielają pomocy żydowskim dzieciom. Zwykli ludzie przytłoczeni ogromem nieszczęść, są tymi, którzy zmieniają świat na lepsze, przeciwstawiają się bezkresnemu złu małym światełkiem dobroci, nadziei i miłości. Pojedyncze osoby, małżeństwa, rodziny, grupy, a nawet mieszkańcy wsi czy miejscowości udzielają schronienia osobom pochodzenia żydowskiego. Jakoba i Moïse są fikcyjnymi postaciami, ale reprezentują tysiące prawdziwych dzieci będących w zbliżonych sytuacjach. Mocno przeżywamy ich walkę, uruchamiamy wielkie pokłady empatii, współczujemy i podziwiamy całym sercem. Książka, która pozostaje w czytelniku na długo jeszcze po zapoznaniu się z nią.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 408 stron, premiera 20.05.2020 (2017), tłumaczenie Patrycja Zarawska
Książkę "Dzieci żółtej gwiazdy" zgarnęłam z półki "beletrystyka".

czwartek, 6 grudnia 2018

ODKĄD ODESZŁA Susan Lewis

DETEKTYW ANDEE LAWRENCE tom 1

"Czasem brakujących części szuka się latami, ale te poszukiwania zwykle kończą się sukcesem, a najdziwniejsze jest to, że często znajduje się je gdzieś niedaleko."

Jak na kryminał, to zdecydowanie za mało w nim detektywistycznego klimatu, ale jak na powieść obyczajową, to dość ciekawie zapleciona intryga. Na pierwszy plan wysuwają się złożone relacje między ludźmi, tajemnice skrywane przed okiem najbliższych, ponure i nieprzyjemne sekrety, zaś rozwiązywanie zagadki zniknięcia młodej kobiety jest jedynie tłem do snucia opowieści. Książka nie porwała mnie, ale dostarczyła przyjemnego czytania, chętnie zagłębiałam się w rodzinne układy i przyjacielskie zależności, wielopokoleniowe odniesienia do świata, elementy przeszłości determinujące teraźniejszość. I choć dialogi wydawały mi się sztuczne, to jednak niosły ciepłe przekazy. Obserwujemy zmagania z ciężką chorobą, ból po utracie dziecka, smak niespełnionych marzeń, gorycz końca związku małżeńskiego, ale także narodziny miłości, zacieśnianie więzi przyjaźni, pogodzenie się z nieuniknionym, kształtowanie nadziei na przekór wszystkiemu. Czasem zwykły splot okoliczności sprawia, że stykają się losy osób, w niespodziewany sposób, z zaskakującym brzmieniem, ale z esencją zrozumienia i życzliwości.

Andee Lawrence, była detektyw, i Rowzee Cayne, emerytowana nauczycielka, tworzą niezwykłą relację, opartą na szczerości, prawdzie i otwartości. Pierwsza postanawia pomóc zrozpaczonemu ojcu w odnalezieniu informacji, co stało się z zaginioną przed dwoma laty dziewiętnastolatką, a druga dowiaduje się o groźnym guzie w mózgu i ściga z czasem, by uporządkować swoje sprawy. W scenariusz zdarzeń wplecione zostały inne osoby, wzbogacające przybliżaną historię pod względem ilości postaci, ale nie ze względu na dobre ich sportretowanie. Pobrzmiewa racja, że tak naprawdę nigdy nie zna się drugiego człowieka tak, jak nam się wydaje, nie przypuszczamy, że jest on zdolny do zrobienia czegoś złego. Odgrzebywanie jednych niewygodnych faktów sprawia, że lawinowo pojawiają się niedomówienia i domysły. Jednak, wcześniej czy później, prawda znajduje drogę do wyjścia z cienia i staje się inicjatorem zmian, przetasowań i rewizji opinii. Inna książka autorki, którą poznałam nosi tytuł "Dziewczyna, która odeszła", zapamiętałam ją jako przygodę czytelniczą wywołującą pozytywne wrażenia, z wyjątkiem kilku scen, mało realnych, ale znakomicie podkręcających zawirowania akcji.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 412 stron, premiera 14.09.2018 (2016), tłumaczenie Ryszard Oślizło
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

środa, 5 grudnia 2018

BLISKO MNIE Amanda Reynolds

"Zadziwiająco łatwo jest spruć życie, pociągając za nitkę, oddzielić osnowę od wątku."

Autorka zdecydowała się uczynić główną osią fabuły niepamięć, zapomnienie i traumę, to wokół nich uaktywniają się najróżniejsze emocje głównej bohaterki. Pomysł nie należy do nowych, wiele tego typu książek powstało, lecz przyznam, że zaproponowana odsłona intrygi przyciągnęła moją uwagę, i choć dość delikatnie, to jednak sugestywnie. Podobało mi się realistyczne podejście do przeżyć kluczowej postaci, wolno tocząca się akcja, ale z zachowaniem stopniowych prawdopodobnych zmian w podejściu do przeszłości i ewolucji myśli wobec odkrywanej prawdy. Dopiero pod koniec powieści następują dynamiczne zdarzenia, odkrywające fałsz, kłamstwa i manipulacje. Przekonał mnie otrzymany z kawałków puzzli obraz rodziny, wiele elementów frapująco się splotło, pokazało prawdę z różnych perspektyw, postawiło na nieszablonowe rozwiązania. Narracja płynna i wciągająca, zachęca do zaangażowania w przygodę czytelniczą. Napięcie podsycane niepewnością i niewiadomymi, choć liczyłam na więcej. Przeszłość miesza się ze współczesnością, wewnętrzny monolog bohaterki zapętla się, amnezja kopiuje schematy. Można poczuć lekkie znudzenie powtarzającą się akcją, kalki z niewielkimi zmianami, zabrakło wielowątkowości, nagłych zwrotów, porywających incydentów, wartkości w scenariuszu zdarzeń.

Zagłębiamy się w psychikę kobiety, która nie pamięta wydarzeń z ostatniego roku swojego życia. Joanna Harding spadając ze schodów, odzyskuje świadomość w szpitalu, jednak zamiast spokoju, że wypadek nie okazał się tak niebezpieczny, jak mógłby być, pojawia się dezorientacja w odtwarzaniu zdarzeń i chaos w uczuciach względem bliskich. Z każdym dniem wahanie wobec interpretacji wspomnień intensyfikuje się, do głosu dochodzą sprzeczne sygnały, nic nie okazuje się być w porządku, zaś mąż i dorosłe dzieci nie pomagają w odszyfrowywaniu faktów, w dopasowaniu ich do rzeczywistości. Tajemnicze spojrzenia, pozornie nieistotne sekrety, gesty nie zawsze świadczące o szczerości. W takiej sytuacji trudno o zrozumienie przyczyn przepaści między wizerunkiem siebie we własnych oczach, a szkicowanym przez innych portretem. Jak wiele szczelin kobieta musi poznać w zasłonie straconego czasu? Ile dostrzec niepokojących obrazów na krawędzi jawy i snu, wzbudzających gorzkie pytania i mroczne podszepty intuicji?

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 448 stron, premiera 17.10.2018, tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.