Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2023

DLACZEGO KOTY MIAUCZĄ?

NICK CRUMPTON

„Koty potrafią wydawać sto różnych odgłosów i każdy z nich ma inne znaczenie.”

Koty to jedne z najbardziej ulubionych pupili człowieka. Zachwyca ich poczucie niezależności i wolności. Rozluźniamy się wsłuchując się w przyjemne mruczenie. Podczas głaskania chętnie czerpiemy od nich pozytywną energię. Ileż radości przynosi zabawa z nimi, obserwowanie pozorowanych polowań i chwytania zdobyczy. Miliard kotów domowych na świecie stanowi imponującą liczbę. Kotowate, podobnie jak psowate, mogą pochwalić się wielką różnorodnością ras, ale wciąż drzemie w nich duży składnik dzikości fascynującej człowieka. Psy my wybraliśmy, ale koty wybrały nas. Przyjemnie przebywa się w ich towarzystwie, ale również entuzjastycznie poznajemy historyjki na ich temat. 

Książka „Dlaczego koty miauczą?” jest właśnie zbiorem wielu interesujących ciekawostek. Młodzi czytelnicy mogą zebrać dane o kotowatych z różnorodnych perspektyw. Dowiadują się, jak bardzo koty są zwierzętami terytorialnymi, w jaki sposób komunikują się z człowiekiem, gdzie uwielbiają być głaskane, dlaczego mają długie wibrysy, czemu mokre noski, co widzą w ciemności. Pojawiają się nawiązania do mitologii i przesądów związanym z kotami, dlaczego oddawano im cześć, czy potrafią przewidzieć zbliżający się sztorm, nie lubią wody, czarne przynoszą pecha, ile żyć faktycznie mają, co kryje się za nazwą „zapraszający kotek”. Nick Crumpton atrakcyjnie wyjaśnia, skąd w naszych pupilach potrzeba niszczenia, dlaczego decydując się na posiadanie kota musimy to uwzględnić. Ciekawie poznaje się kocie upodobania, nastroje, umiłowanie do utrzymania czystości własnego ciała, a nawet z uśmiechem interpretowane zapędy do przejęcia władzy nad światem, czy próby nauczenia właściciela polowania. Wskazówki na temat dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne pupili, zapewnienie odpowiedniej opieki i zabawy. Słowniczek kocich słów i przydatny indeks. Przyjazna i atrakcyjna oprawa graficzna stanowi znakomite dopełnienie tekstu, opiera się na zgrabnej kresce i przekonującej kolorystyce. Siostrzaną książką jest „Dlaczego psy się obwąchują”, jednoczesna przyjemność czytania i edukacji. 

5/6 – koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, biologia, 48 stron, wiek 6+
premiera 22.02.2023 (2020), twarda okładka, format 21,0cm x 27,4cm
tłumaczenie Miłosz Urban, ilustracje Lily Snowden-Fine
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 24 maja 2023

DLACZEGO PSY SIĘ OBWĄCHUJĄ?

NICK CRUMPTON

„Obwąchiwanie pup jest jak uścisk ręki i krótka rozmowa.”

Publikacja o edukacyjnym charakterze, wiele z niej można dowiedzieć się psach, bazuje na zbiorze krótkich ciekawostek poświęconych najpopularniejszym na świecie zwierzętom domowym. Coś na zasadzie, czy wiesz, że… Grupą docelową są już sześciolatki, które chętnie wyłapują w zaprezentowanej formie ciekawe informacje i cenne wskazówki, czyli wszystko to, co powinny wiedzieć o tych czworonogach. Narracja przyjemna i przyjazna, uwzględnia potrzeby młodych czytelników, zgrabnie inspiruje do zdobywania wiedzy. Sporo zabawnych okoliczności, sytuacji, wyjaśnień i tłumaczeń. Podoba mi się, że przez wszystko przebija się szacunek do zwierząt, zachęta do poznawania, rozumienia i akceptacji jakże niezwykłych nieraz obyczajów. 

Nick Crumpton zaczyna od potwierdzenia, być może dla dorosłych oczywistości, ale dla dzieci niekoniecznie, że psy tworzą wyjątkową więź z człowiekiem, są szalenie lojalne, wierne i oddane. Odpłacają się miłością, przydatnością w życiu codziennym, stróżowaniem i ostrzeganiem, pasterskimi obowiązkami, myśliwskim pomaganiem, ratowaniem ludzi, zwykłym towarzystwem. Ogromna różnorodność ras, wielkości i umaszczenia sprawia, że każdy znajdzie ulubieńców, którym może zapewnić życzliwy dom, pełną miskę i dobrą zabawę. Młodzi czytelnicy dowiadują się, co mówią ruchy psich ogonów, czy wszystkie psy potrafią pływać, dlaczego lubią gonić koty, czemu uwielbiają gryźć kości, w jakim celu z wielkim zapałem poświęcają się kopaniu w ziemi, albo co robią, kiedy pozostawiamy je same w domu. Nie brakuje nawiązań do obecności psów w mitologii, a nawet uświadamiania, jak ważnym jest sprzątanie psich kup przez właścicieli. Na końcu słowniczek psich słów i przydatny indeks. Przyjazna i zachęcająca oprawa graficzna, stanowi znakomite dopełnienie tekstu, zgrabna kreska i przekonująca kolorystyka. Publikacja przyciąga uwagę młodych czytelników, czasem rozbawia, kiedy indziej podkreśla wagę informacji, podnosi świadomość o wyglądzie, zachowaniach i nawykach naszych psich braciach mniejszych.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, biologia, 48 stron, wiek 6+
premiera 22.02.2023 (2020), twarda okładka, format 21,0cm x 27,4cm
tłumaczenie Miłosz Urban, ilustracje Lily Snowden-Fine
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 10 maja 2023

OPERACJA TAJEMNICA ZAMKU

JØRN LIER HORST

OPERACJA tom 27

"(Tiril) pociągnęła psa za sobą i schowała się pod podłogą werandy. Oliver rzucił się za nią w samą porę, bo po chwili otworzyły się drzwi zamku.”

Seria fantastycznie wciąga młodych czytelników, pełna niezwykłych i niesamowitych przygód, tajemniczych zdarzeń i detektywistycznych zagadek. Każdy tom oferuje mnóstwo wyśmienitej zabawy i różnorodnych łamigłówek. „Operacja Tajemnica zamku” kręci się wokół starego porzuconego domu przypominającego zamczysko. Budowla niezamieszkana, jednak Tiril i Oliver, oraz towarzyszący im pies o wyjątkowych talentach tropiących Otto, dostrzegają, że ktoś pojawił się w budowli, co wydaje się podejrzane, tym bardziej, że dzieją się tam osobliwe rzeczy. Uczestnicy Biura Detektywistycznego Nr 2, podejmujący się wszelkich ciekawych i niebezpiecznych zleceń, rezygnują z przedłużenia wycieczki nad staw i wędkowania, w zamian przystępują do wyjaśnienia dziwnej sytuacji z zamczysku. Nie jest łatwo, sprawy komplikują się i przybierają groźny obrót.

Wciągająca i intrygująca historia z pakietem detektywistycznych zagadek. Wskazówki i tropy właściwych rozwiązań ukryte na każdej stronie. Trzeba być spostrzegawczym, aby je wyłapać. Przyda się biegłość w snuciu domysłów, umiejętność tworzenia skojarzeń, szybkie odczytywanie wiadomości, wprawne rozeznanie w planach zamkowych pomieszczeń. Jeśli nie będzie się ostrożnym, szczególny klucz może prowadzić na manowce. Nie można bać się zajrzeć do podziemi, gdzie skrywa się prawda o tym, co tak naprawdę się dzieje. Potrafi być mrocznie, zwłaszcza jeśli młodzi detektywi wejdą w drogę komuś, kto za wszelką cenę pragnie bogactwa. Czy uda się Oliverowi i Tiril zapobiec działaniom poza prawem? Czy zdołają odgadnąć, co skusiło nieznajomych do złodziejstwa i kombinowania? Czy trafią na miejsce ukrycia tajemnych drzwi?

Narracja ciepła i przyjazna, szybko mknie się po słowach, duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie przez młodych pasjonatów książek. Liczne przygody, z nieoczekiwanym przebiegiem i różnorodnością incydentów, angażują odbiorców w szukanie śladów przestępstwa. Oczekuje się, że dostrzegą znaczące detale w części ilustracyjnej. Oprawa graficzna ciekawa i przyjemna, zwraca uwagę i podtrzymuje zainteresowanie, znakomicie koresponduje z treścią, stanowi barwne uzupełnienie. Tradycyjnie, nie brakuje zestawu zleceń detektywistycznych dla Ottona. Zerknij na wcześniejsze tomy serii ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower", „Operacja księga czarodzieja”). Sympatyczne propozycje na udane rodzinne czytanie, z lekko prowadzonym kryminalnym pazurem, szczyptą dobrego humoru, ciekawymi zagadkami. Trafione prezenty dla dzieci pragnących poćwiczyć pracę szarych komórek i czerpać z tego satysfakcję.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, literatura detektywistyczna, wiek 6+, 64 strony, premiera 22.02.2023 (2018)
twarda okładka, format 210mm x 260mm
tłumaczenie Katarzyna Tunkiel, ilustracje Hans Jørgen Sandnes
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

piątek, 29 lipca 2022

OBŁĘD NA KRAŃCU ŚWIATA

JULIAN SANCTON

"Podróżnicy z Belgiki, uwięzieni na nieuruchomionym statku i zdani na łaskę nacisku lodowych tafli, pośrodku niemal monolitycznej potężnej kry, jednej z milionów dookoła, które razem tworzyły bezkresną białą pustynię otaczającą bezludny kontynent na samym spodzie globu, z każdym dniem tracili resztki nadziei.”

Fantastycznie wbiłam się w książkę, niczym statek penetrujący polarne środowisko, uwięziona zostałam przez kry lodowe w postaci fascynujących zdarzeń i opisów skrajne zimowej pogody. Reportaż zachwycił merytoryczną odsłoną, widać było jak wiele pracy włożył Julian Sancton w zgromadzenie informacji na temat Belgijskiej Ekspedycji Antarktycznej, żmudną obróbkę materiału i atrakcyjne zaprezentowanie. Wciągająco przedstawił trzyletnie przygotowania do wyjątkowej wyprawy, pomysły, które natchnęły inicjatora wyprawy, trudy pozyskiwania aprobaty, zdobywania środków finansowych, kupna odpowiedniego statku, skompletowania doświadczonej załogi i naukowców zdolnych do prawdziwych poświęceń. Podobało mi się wyczerpujące przybliżenie sylwetek uczestników niezwykłej przygody na mroźnym kontynencie, bogate zaplecze motywów, zachowań i osobowości. To znakomicie wpłynęło na postrzeganie postaci i przekonująco zobrazowało podłoże relacji między nimi.

Wyprawa odbywała się od tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego siódmego do dziewiątego roku, na trójmasztowym żaglowcu Belgika. Zamierzała dotrzeć do niezbadanych dotąd brzegów kontynentu wysuniętego najbardziej na południe globu, jak najdalej zagłębić się w niego, zebrać informacje o florze, faunie i geologii. Chciała zlokalizować biegun magnetyczny. Komendantem wyprawy był trzydziestojednoletni Adrien de Gerlache de Gomer, w wielu aspektach skonfliktowany z załogą i samym sobą. Kapitanem został dwudziestoośmioletni Georges Lecointe, persona wzbudzająca skrajne emocje. Jako chemik i geolog wystąpił Henryk Arctowski, wcześniej niewiele wiedziałam o polskim geografie. Innym polskim akcentem był udział Antoniego Dobrowolskiego w charakterze asystenta meteorologa. Funkcję zoologa objął Emile Racovitz, z sympatią czytałam o pasji zbierania różnorodnych okazów, a przy tym wystawiania innych na cierpliwość wyczekiwania, kiedy skończy przystanek, by móc podążyć za duchem przygody pchającym dalej na południe. Wiele miejsca w książce poświęcono Roaldowi Amundsenowi, człowiekowi o niezwykłym pędzie ku nieznanemu, nieodkrytemu, nienazwanemu, z ambitnym przesłaniem "po raz pierwszy" silnie rozbrzmiewającym w tle. Jednak nikt nie budził takich kontrowersji jak Frederick Cook, pokładowy lekarz, wykazujący się niezwykłą pomysłowością rozwiązywania wszelakich problemów.

A wyzwań na Belgice nie brakowało. Nieustanna walka z surowym przejmującym zimnem, bezwzględnymi szponami zamarzniętego mrozu, wielomiesięczną ciemnością. Oswajanie myśli z ciągnącą się w nieskończoność pokrywą lodową, bezkresnymi polami jałowej bieli. Kolosalna rozpaczliwa próba przetrwania podczas pierwszego zimowania pośród arktycznych lodów, a zatem przesuwanie granic ludzkich możliwości i tworzenie wyjątkowej historii o zdobywaniu jednego z najbardziej niedostępnych miejsc na Ziemi. Ale to nie tylko walka z zatrważająco wykończającym środowiskiem i pogodą, ale również z nieuniknionymi konfliktami w ramach ludzkich relacji, wyczerpującym społecznym aspektem wyprawy. Na to nakładały się fizyczne i psychiczne stany i procesy, bagaże ciężkich chorób, skrajnego wyczerpania, dojmującego uczucia niepewności, strachu, zagrożenia, izolacji, zamknięcia, samotności, bezsilności, zbliżającej się katastrofy roztrzaskania statku, dokuczliwego głodu i śmierci zaglądającej przez ramię.

Książka bazowała na sugestywnej i barwnej narracji. Płynnie przechodziłam przez styl pisania Juliana Sanctona, wciągnął nie tylko samą przygodą, lecz także umiejętnością snucia opowieści. Kolejny raz okazało się, że to prawdziwe życie napisało najlepszy scenariusz, tym niemniej sztuką było zajmujące jego przedstawienie na łamach stron. Pomagały liczne cytaty, fragmenty wypowiedzi uczestników ekspedycji, notatek, wspomnień, dzienników, prasowych artykułów. Powstawało wrażenie, że przeniosłam się na statek, kiedyś służył do połowów wielorybów, a później wystawiono go na jeszcze bardziej ekstremalne warunki. Przyświecała mi wyjątkowa misja badawcza i odkryć naukowych, lecz wystawiałam się na obłęd polarnych warunków i krańcowe cierpienie. Autor podsunął czytelnikowi listę tematycznych książek. Uwzględnił indeks ułatwiający wyszukiwanie haseł. Szkoda tylko, że zaprezentowano mało zdjęć. „Obłęd na krańcu świata” to wartościowa publikacja, można się z niej wiele dowiedzieć, a przy tym zatracić w przygodzie pod znakiem dojmującego zimna i oślepiającej bieli, dotrzeć do szaleństwa ludzkiej ciekawości, odkrywania i przetrwania, poczuć długie cienie antarktycznego koszmaru i trwogi.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, reportaż, geograficzne odkrycia, 448 stron, premiera 18.05.2022 (2021)
tłumaczenie Miłosz Urban
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 23 października 2021

CHARLIE PRZEOBRAŻA SIĘ W MAMUTA

SAM COPELAND

CHARLIE McGUFFIN tom 3

"Niektóre rzeczy można zmieniać, ale inne po prostu trzeba postarać się akceptować."

Mega porcja śmiechu, tak zabawnie jak to tylko możliwe. Znakomicie wyważony humor tryska z każdej strony, wciska się w przygody, obejmuje dialogi. Z ogromną przyjemnością wkracza się w scenariusz zdarzeń, mnóstwo fantastycznie rozpisanych incydentów, klimat czegoś niezwykłego. Z jednej strony realnie w aspekcie szkolnych historii dzieciaków, z drugiej nieprawdopodobnie, aż wyobraźnia przekracza wszelkie granice. Na potrzeby powieści głęboko wierzy się w to, co ma miejsce i związane jest z wyjątkowym talentem chłopca. Atrakcyjnie przenosi się w sferę wciągających absurdów, pomyłek i zmyłek. Charlie zmienia się w zwierzęta, ale wciąż nie nauczył się nad tym panować, przybierać formę na zawołanie, wybierać w kogo ma się przeobrazić.

Ma się wrażenie przebywania w szalenie nietuzinkowym świecie, w którym fantastyka wkracza w każdy wątek. Współuczestniczy się w akcji i zaciska więź przyjaźni z młodymi bohaterami. Czytelnik spodziewa się, że jednym z przywołanych stworzeń okaże się mamut, trąbowiec wymarły pod koniec ostatniej epoki lodowej. Jest przekonani, że to właśnie w niego przeobrazi się Charlie, a jednak autor kolejny raz robi zmyłkę i szykuje wielkie niespodzianki. Mojej młodej współczytelniczce podobają się teksty uwzględniające szczególne ohydności, w książce ich nie brakuje. I ja wielokrotnie wybucham głośnym śmiechem, kiedy Copeland je sugestywnie opisuje, zamienia w żart, przykładowo genialnie przybliżona afera z pobytem w układzie pokarmowym.

Prawdziwy zwierzyniec opanowuje powieść, natykamy się na przedstawicieli różnorodnych gatunków, nawiązujemy osobliwą znajomość, czasem taką, że chce się przytulać i pieścić jak domowego pupila, kiedy indziej uciekać z najgorszego koszmaru, którego nawet największemu wrogowi się nie życzy. Mucha, krokodyl, pigmejka, kurczak, nicień, lew, a nawet hybrydy ziemskich istot, świetnie sobie radzą w fabule, chociaż często wpadają w niezłe tarapaty. Sam Copeland stawia na bogactwo przypadków i zbiegów okoliczności, przygoda goni przygodę. Jest nawet zagadka detektywistyczna znikających w mieście zwierząt, z ogrodu zoologicznego, ze szkoły i z przydomowych ogródków. A wszystko zaczyna się od szkolnej wycieczki do ogrodu zoologicznego i okrutnego planu Dylana, odwiecznego wroga Charliego, na dokonanie zemsty.

Podoba mi się to, że pisarz za pośrednictwem rewelacyjnie podanej rozrywki wciąga młodych czytelników do fenomenalnej zabawy, ale również uwzględnia kilka bardzo wartościowych przekazów. Oswaja z lękami wieku dziecięcego związanymi z rozpadem rodziny, pokazuje, jak trudna może być miłość i przyjaźń, jak ważnym jest szczere zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Nawiązuje do złotej reguły etycznej, aby traktować innych tak, jak samemu chciałoby się być potraktowanym. Inaczej, wpada się w niezłe tarapaty. Podobnie, nie warto pozwolić nakręcić się spirali kłótni i waśni. Mohsen, Wogan i Flora, nie zawodzą, ich postrzelone i zwariowane pomysły, choć pozornie w słusznej sprawie, wciągają bandę przyjaciół w mega kłopoty. Do grupki dołączają Daisy i Lola, dziewczynki mające dar pojawiania się w najmniej spodziewanym momencie. "Charlie zmienia się w kurczaka" i "Charlie przemienia się w T-Rexa" również warte są poznania.

6/6 - rozkosz czytania
literatura dziecięca (wiek 9+), 306 stron, premiera 19.04.2021 (2020)
tłumaczenie Maciej Potulny, ilustracje Sarah Horne, Sam Copeland
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl


 

sobota, 4 września 2021

OPERACJA KSIĘGA CZARODZIEJA

JØRN LIER HORST

OPERACJA tom 20

"Tam idzie pani, którą przecinano piłą na pół. - Dziadek Franz wskazał za okno. - Przecinano na pół? - zdziwił się Oliver."

Miasteczko Elvestad, usytuowane u ujścia rzeki Svenny, liczy niespełna tysiąc mieszkańców, a dzieje się w nim mnóstwo ciekawych rzeczy, widocznych na pierwszym planie i skrytych na drugim. Skrawki tajemnic w zadziwiający sposób docierają do Tiril Olsen i Olivera Tangstada, założycieli detektywistycznego biura. Dzieci podejmują się ciekawych i niebezpiecznych zleceń, a w rozwiązywaniu małych i dużych spraw zawsze pomaga im Otto, pies o wyjątkowych talentach tropiących. W "Operacji księga czarodzieja" bohaterowie dowiadują się o tajemniczej kradzieży cennych klejnotów. Doszło do niej wiele lat temu w Teatrze Królewskim. Nikt nie wpadł na pomysł, jak to się stało, nie było śladów włamania, ale podejrzenie szybko padło na iluzjonistę Fredrika Fernando. W jego domu znaleziono większość zabranych wartościowych przedmiotów, lecz nadal nie wiadomo, gdzie ukrył pozostałą część skarbów, w tym berło królewskie. Co więcej, osobliwie zniknęła również gruba księga czarodzieja mogąca zawierać przydatne tropy i wyjaśnienia.

Wciągająca i intrygująca historia z pakietem detektywistycznych zagadek. Wskazówki i tropy właściwych rozwiązań ukryto na każdej stronie. Trzeba być spostrzegawczym, aby je wyłapać. Przyda się biegłość w snuciu domysłów, umiejętność tworzenia skojarzeń, szybkie dopasowanie wzorów kluczy, biegłe czytanie mapy miasta i planów hotelowych pomieszczeń. Inskrypcja na grobie magika sporo podpowiada, tylko trzeba wpaść na pomysł, jak ją właściwie odczytać. Nie można bać się wejść na strych, może okazać się wielką skarbnicą zapomnianych przedmiotów, starych rzeczy pomagających w odkrywaniu prawdy. Potrafi być niebezpiecznie, zwłaszcza jeśli detektywi wejdą w drogę komuś, kto za wszelką cenę pragnie bogactwa. Czy uda się Oliverowi i Tiril dotrzeć do zaginionej księgi z opisem magicznych sztuczek i trików? Czy zdołają odgadnąć, do kogo należało koło szyfrowe? Czy trafią na miejsce ukrycia królewskiego berła?

Narracja ciepła i przyjazna, szybko mknie się po słowach, duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie przez młodych pasjonatów książek. Liczne przygody, z nieoczekiwanym przebiegiem i różnorodnością incydentów, z pewnością zaangażują odbiorców w szukanie śladów przestępstwa. Oczekuje się, że dostrzegą znaczące detale w części ilustracyjnej. Oprawa graficzna ciekawa i przyjemna, zwraca uwagę i podtrzymuje zainteresowanie, znakomicie koresponduje z treścią, stanowi barwne uzupełnienie. Dla pragnących nauczyć się sztuczek magicznych, opracowano niezbędnik przygotowawczy do wykonywania sztuczek z balonem i karcianych. Nie zabrakło zestawu zleceń detektywistycznych dla Ottona. Zerknij na wcześniejsze tomy serii ("Operacja rupieciarz", "Operacja bałwan", "Operacja rower"). Przyjazne propozycje na udane rodzinne czytanie, z lekko prowadzonym kryminalnym pazurem, szczyptą dobrego humoru, ciekawymi zagadkami. Udane prezenty dla dzieci pragnących poćwiczyć pracę szarych komórek.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, detektywistyczna, wiek 6+, 64 strony, premiera 02.06.2021 (2019)
twarda okładka, format 210mm x 260mm
tłumaczenie Katarzyna Tunkiel, ilustracje Hans Jørgen Sandnes
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

środa, 28 lipca 2021

SHERLOCK JUNIOR I NIEDŹWIEDŹ Z LONDYNU

THILO PETRY-LASSAK

SHERLOCK JUNIOR tom 1

"Im mniej człowiek wie, tym więcej się boi."

Kiedy decydowałam się sięgnąć po książkę, kierowałam się nie tylko tym, że będę miała fantastyczną przygodę do odbycia z moją młodą towarzyszką czytania, utwierdzającą ją w przyjemności pasji pochłaniania książek, ale też powstaniem impulsu do zaszczepienia drugiej pasji, nauki języków obcych. Dostałyśmy dodatkowy bonus, okazję do prześledzenia głównych atrakcji turystycznych Londynu. Książkę wyśmienicie się czytało, narracja lekka i płynna, zgrabnie przemycano w polskim tekście angielskie słowa, zwroty i zdania, co znaczące, z uwzględnieniem wglądu w podstawowe zasady gramatyki. Dziecko naturalnie przechodziło między językami, obco brzmiące zdania natychmiast tłumaczono jako ciąg dalszy opowieści. Przemyślanie dobrano angielski repertuar, postawiono na to, co przydatne, ciekawe, neuralgiczne w tym języku. Natychmiast chwyciłabym za taką publikację skierowaną do starszych czytelników.

Atrakcyjna fabuła wciągała, obracała się w klimacie detektywistycznych zagadek, nawiązywała do Sherlocka Holmesa, zachęcała do sięgnięcia w przyszłości po klasykę literatury. Dwóch chłopców w głównej roli, Sherlock Holmes, potomek słynnego detektywa, i Walter z Berlina, szybko dostał pseudonim Watson. Nie tylko śledziłyśmy ich przygody, ale podobnie jak oni, angażowałyśmy się w rozwiązywanie zagadek. Zanim weszli w pierwsze wyzwanie, ustalenie tożsamości złodzieja wartościowego pierścionka lady Margaret Wellington, zorganizowali własne detektywistyczne biuro i wykazali się wyjątkową pomysłowością w zdobywaniu klientów. Oczywiście, nie zapomnieli o stosownym przebraniu, dziwacznej czapce w kratkę, stylowym płaszczyku, także w kratkę, oraz staromodnej muszce, już bez kratki. Bogata fabuła, wydarzenia zaskakiwały, wywoływały emocje, podkręcały wyobraźnię, wprawiały w naukę angielskiego. Na końcu publikacji zamieszczono przydatny słowniczek z użytymi niebieskimi angielskimi wtrąceniami w czarnym polskim tekście. Niecierpliwie wyczekujemy kolejnych odsłon serii, okazała się wyśmienitą rozrywką, tym bardziej, że ładna oprawa graficzna rewelacyjnie uczestniczyła w rozwijaniu historii i tworzeniu klimatu.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, nauka języków obcych, wiek 6+, 88 stron, premiera 14.04.2021 (2017)
twarda okładka, format 150mm x 205mm, tłumaczenie Miłosz Urban, ilustracje Nikolai Renger
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

piątek, 23 kwietnia 2021

OPERACJA ROWER

JØRN LIER HORST

OPERACJA tom 19

"Niewiele możemy zrobić, kiedy nikt niczego nie widział."

Dopiero od trzech tomów gościmy w tej serii detektywistycznej dla młodych czytelników, ale już zdążyliśmy ją polubić i niecierpliwie wyczekiwać kolejnych odsłon. Wcześniej chętnie zapoznaliśmy się z "Operacją rupieciarz" i "Operacją bałwan". Przyjazne propozycje na udane rodzinne czytanie, z lekko poprowadzonym kryminalnym pazurem, szczyptą dobrego humoru, ciekawymi zagadkami do rozwiązania. Co prawda, "Operacja rower" mniej trzyma w napięciu w stosunku do poprzedniczek, ale i tak frapująco angażuje uwagę młodych miłośników logicznego myślenia i zaskakujących przygód. Wiele się dzieje, wydarzenia następują w szybkim tempie, trzeba błyskawicznie kojarzyć dowody, trafnie wyprzedzać zamierzenia przestępców, odpowiednio interpretować osobliwe zbiegi okoliczności. Nie brakuje efektownych incydentów, sensacyjnych nut, zabawnych sytuacji. Brakło większego trzymania w napięciu, lecz i spokojniejsze tomy w serii przydają się, by lepiej poznać kluczowe postaci, schemat działania i osiągania sukcesów.

Tiril i Oliver, z udziałem tropiącego psa Otto, rozwijają działalność założonego przez siebie biura detektywistycznego. Podejmują się spraw zwyczajnych, dla których policja nie zawsze znajduje czas, rozwiązują problemy krążące wokół porządku publicznego. Tym razem, starają się wyjaśnić liczne kradzieże jednośladów, jednak mają mało do dyspozycji dowodów i wskazówek. Zdają się na rwane skojarzenia i cząstkowe wnioski. Tam, gdzie inni przechodzą obojętnie, oni dostrzegają istotne szczegóły, krok po kroku przybliżają się do słusznych rozwiązań. Okazuje się, że wiedza matematyczna może być sprzymierzeńcem w codziennym życiu i wyjątkowych okolicznościach. Przyjemnie wyszukuje się punktów stycznych sprawy, poddaje je analizie i tłumaczeniu. Trzeba wykazać się pomysłowością, zaradnością i sprytem. Jaki udział w składaniu puzzli niewiadomych w zgrabną całość ma mewa skrzecząca wysoko nad głowami ludzi? A może przypadek decyduje o powodzeniu w misji młodych detektywów? Najlepiej nie wahajcie się i przekonajcie się sami.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, detektywistyczna, wiek 6+, 96 stron, premiera 10.03.2021 (2019)
twarda okładka, format 150mm x 205mm
tłumaczenie Katarzyna Tunkiel, ilustracje Hans Jørgen Sandnes
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

środa, 6 stycznia 2021

OPERACJA BAŁWAN

JØRN LIER HORST

OPERACJA tom 18

"Tajemnicze sprawy to nasza specjalność."

Wcześniej zaprezentowałam "Operację Rupieciarz", wypełnioną kryminalnymi nutami powieść dla młodych czytelników, a teraz osiemnastą odsłonę serii. Zaznaczam, że tomy można czytać bez konieczności znajomości poprzednich. "Operacja bałwan" to fabularyzowany zeszyt książeczka wypełniony po brzegi, wcale nie tak łatwymi, zadaniami i zagadkami. Ukrywają się w tekście i na ilustracjach. Para dzielnych detektywów, Tiril i Oliver, a także towarzyszący im pies Otto, zajmują się wielce osobliwą sprawą zaginięcia ozdoby świątecznej. Co ciekawe, przedmiot ten słynął z tego, że był koszmarnie brzydki, zatem kto i po co go ukradł?

Biuro detektywistyczne musi dokładnie obejrzeć miejsce przestępstwa, sprytnie wywnioskować, jakimi metodami posłużył się złodziej, szybko podążyć tropem znikających śladów, uważnie przepytać świadków, skrupulatnie zbadać odkryte dowody, zmyślnie połączyć fragmenty kartek w całość, pospiesznie odszukać kluczowy dla sprawy przedmiot, niewidzialnie zajrzeć do starego budynku, właściwie zinterpretować mapę, zidentyfikować kogoś w przebraniu, złamać trudny szyfr. Przydatne będą dwie cechy: sokole oko i krucza mądrość. Czy udało się młodym detektywom odnaleźć złodzieja bałwana i powstrzymać go przed popełnieniem innego przestępstwa? Na końcu książeczki proponuje się czytelnikom udzielenie pomocy Ottonowi. Niezwykły pies otrzymywał wymagające zlecenia, by się do nich przymierzyć nieodzowna jest znajomość całej historii i wyjątkowa spostrzegawczość, trzeba po prostu mieć dobrego nosa do wywąchiwania tajemnic. 

"Operację bałwan" rozwiązywałam z dzieckiem koleżanki, z uśmiechem obserwowałam, jak pięcioletnia dziewczynka angażowała się w zabawę, zaskakiwała silnym pragnieniem wyjaśnienia kradzieży bałwana, bardzo starała się dostrzec wszelkie ślady, tropy i dowody. Książeczkę może samodzielnie czytać już ciut starsze dziecko, duża czcionka ułatwia ćwiczenie biegłości w poznawaniu treści, zaś ciekawe i barwne ilustracje pełnią równorzędną rolę we współtworzeniu interesującej i wciągającej rozrywki. Jørn Lier Horst fantastycznie zachęca młodych czytelników do zmierzenia się z łamigłówkami. Przygotował sporą pulę detektywistycznych przygód, co kartka to mini misja do wypełnienia. Publikację przerabia się przez kilka dni, zatem zimowe wieczory to doskonałe okazje do spotkań z sympatycznymi bohaterami. Tytuł warto uwzględnić na liście udanych pomysłów na prezent dla dzieciaków pragnących poćwiczyć pracę szarych komórek.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, detektywistyczna, wiek 6+, 36 stron, twarda okładka, format 210mm x 260mm
premiera 30.10.2020 (2017), ilustracje Hans Jørgen Sandnes, tłumaczenie Katarzyna Tunkiel
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

sobota, 2 stycznia 2021

OPERACJA RUPIECIARZ

JØRN LIER HORST

OPERACJA tom 17

"Co dla jednych jest rupieciem, dla innych może być cenne."

Ochoczo sięgam po książki Jørna Liera Horsta, jednak dotychczas ograniczałam się do tych skierowanych do dorosłych czytelników. Na Bookendorfinie zaprezentowałam "Punkt zero", "Zła wola", "Kluczowy świadek", "Felicia zaginęła", "Gdy morze cichnie", "Jedna jedyna", "Nocny człowiek" i "Szumowiny". A ponieważ intrygująco mnie wkręciły, postanowiłam poszerzyć znajomość twórczości norweskiego pisarza o książeczki dla dzieci, ale nie zwykłe historie, lecz wypełnione zagadkami kryminalnymi. Na pierwszy ogień poszła "Operacja Rupieciarz", i choć to siedemnasta odsłona serii o niezwykłym Biurze Detektywistycznym, to każdy tom można czytać bez znajomości poprzednich, numeracja służy utrzymaniu porządku.

Bardzo sympatyczna opowieść o liczącym zaledwie tysiąc mieszkańców miasteczku Elvestad. Niesamowite, jak wiele tajemnic skrywa osada ulokowana u ujścia rzeki Svenny. Ci, którzy myślą, że nic się w niej nie dzieje, mocno się mylą. Tu nawet sprawy u zwykłych sąsiadów przybierają dynamiczny bieg, zaskakują nagłym zwrotem akcji. W środku emocjonujących wydarzeń dwójka dzieciaków i pies. Tiril i Oliver, oraz czworonóg Otto, podążają tropem osobliwych zaginięć śmieci, klamotów i rupieci z domów mieszkańców Elvestad. Rozwiązanie sprawy postawi przed nimi spore wyzwanie, rabuś śmiało sobie poczyna. Trzeba wykazać się smykałką do szybkiego dostrzegania nietypowych zjawisk, zauważyć to, co innym umyka, chociaż jest na samym widoku, nie ustawać w dociekliwości i chęci wyjaśnienia tajemnicy. Po co złodziejowi bezwartościowe rzeczy? Na jaki genialny, lecz ryzykowny, pomysł wpadną dzieci, aby odkryć prawdę? Czy uda się sympatycznej parze detektywów, jakby nie było amatorów, zdemaskować czarny charakter i udowodnić winę?

Narracja ciepła i przyjazna, szybko mknie się po słowach, duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie przez młodych pasjonatów książek. Liczne przygody, z nieoczekiwanym przebiegiem i różnorodnością incydentów, z pewnością zaangażują odbiorców w szukanie śladów przestępstwa. Oczekuje się, że dostrzegą znaczące detale w części ilustracyjnej. Oprawa graficzna ciekawa i przyjemna, zwraca uwagę i podtrzymuje zainteresowanie, znakomicie koresponduje z treścią, stanowi barwne uzupełnienie. Przybliżaną historię podzielono na mini rozdziały, wprowadzające logiczny podział i umożliwiające niekłopotliwe przerwanie czytania, gdy czytelnik ma w końcu iść spać. Bo to, że z ochotą pochłaniać będzie książkę, wraz z postaciami przeżywać porywające detektywistyczne przygody, jestem przekonana. Dowie się, jak wiele znaczy prawdziwa przyjaźń, zgodna współpraca, wzajemne zaufanie, a także pomysłowość i przebojowość, ale też oczywiście pasja odkrywania tajemnic. W bonusowej części książki zebrano mini zadania, tajne wiadomości i wskazówki dla detektywów. Fantastycznie będzie nadrobić z młodą czytelniczką poprzednie tomy.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, detektywistyczna, wiek 6+, 104 strony
twarda okładka, format 150mm x 205mm, premiera 23.10.2020 (2018)
ilustracje Hans Jørgen Sandnes, tłumaczenie Katarzyna Tunkiel
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

czwartek, 19 listopada 2020

CHARLIE PRZEMIENIA SIĘ W T-REXA

SAM COPELAND

CHARLIE McGUFFIN tom 2

"Czasami trudno jest stawić czoło przykrym myślom i trzeba na to wielkiej odwagi. Ale ze złymi myślami jest jak ze smokiem. Jeśli uciekasz przed smokiem i udajesz, że go nie ma, to wcale nie znaczy, że on znikł... Jeśli jednak stawisz mu czoło, to masz szansę się z nim zmierzyć i pokonać go w walce."

Spotkanie w ramach „Charlie zmienia się w kurczaka” należało do bardzo ciekawych i mega zabawnych. Podobnie przedstawia się kontynuacja niezwykłych przygód dziewięcioletniego chłopca. W „Charlie przemienia się w T-Rexa” jest jeszcze dziwaczniej i bardziej intrygująco. Rozdziały naszpikowano pierwszorzędnym humorem, który u każdego dziecka wywoła przyjemny ból mięśni śmiechu, a i dorosłych wprawi w dobry nastrój. Sama czytając książkę niejednokrotnie łapałam się na wczuciu w fabułę, głośnym chichocie, pragnieniu ponownego przeczytania akapitu.

Sam Copeland fantastycznie tłumaczy dzieciakom trudne słowa i zwroty, mega dowcipnie rozwija znaczenia, sprawia, że stają się zrozumiałe w odbiorze, łatwe do zapamiętania i wykorzystania w rozmowach z rówieśnikami i starszymi. Mnóstwo wtrąceń, przerywników, chwilowych odciągaczy uwagi od głównego wątku, nie sposób nie podążać ich tropem, gdyż nadają powieści dodatkowy wymiar. Pomysł na scenariusz zdarzeń kapitalny, po brzegi wypełniony przygodami, ukazany swobodnie i atrakcyjnie. Z wielką sympatią odnosimy się do bohaterów, nawet klasowy łobuziak Dylan wzbudza ciepłe odczucia, bo choć skrupulatnie przyjmuje pozę nicponia i złośliwca, wrogo nastawionego podgrzewacza, to oczywiście gdzieś głęboko, no dobrze, mega głęboko, skrywa dobroć, ale zasada ostrej chłopięcej rywalizacji musi przebiegać zgodnie z odwiecznym prawem. 

Przemiana Charliego w zwierzęta nadal wymyka się spod kontroli. Przyjaciele chłopca robią wszystko, aby pomóc mu ją zdobyć. Dodatkowo, czeka ich arcytrudna misja do wykonania, muszą odzyskać coś, co zostało skradzione tacie Charliego, ale nikt z nich nie wie, co to tak naprawdę jest. Wiadomo tylko, że to firma rodzica Dylana dopuściła się oszustwa, przez które rodzina Charliego popadła w długi i zmuszona jest sprzedać dom. Banda pozytywnie nakręconych dzieciaków opracowuje misterny plan ratunku i natychmiast przystępuje do jego realizacji. A jak wszyscy wiedzą, mają talent do ściągania na siebie różnych kłopotów. Nie pomaga to, że Charlie nie panuje nad transformacją w zwierzę, i co równie ważne, nie wie też, jak szybko powrócić do ludzkiej postaci, a także co będzie, kiedy zapomni kim jest i nie zmieni się z powrotem. Każda jego przemiana oznacza wybuch szczerego śmiechu dla czytelnika. Dziewięciolatek wchodzi w skórę kota, niedźwiedzia polarnego, skunksa, pawiana, wieloryba, gołębia i leniwca. A jak sprawa przedstawia się z tytułowym dinozaurem? Chwytajcie za książkę i przekonujcie się sami, zdecydowanie warto!

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca (wiek 9+), 290 stron, premiera 16.09.2020 (2019)
tłumaczenie Maciej Potulny, ilustracje Sam Copeland
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

sobota, 14 listopada 2020

CHARLIE ZMIENIA SIĘ W KURCZAKA

SAM COPELAND

CHARLIE McGUFFIN tom 1

"O wartości człowieka nie decydują rzeczy, które go spotykają, tylko sposób, w jaki sobie z nimi radzi."

Książka idealnie nadaje się na rodzinne zaczytanie, wciągnie dzieci, ale i dorośli znajdą w niej upodobanie. Ciepły i inteligentny dowcip wypływa z każdej strony, humor sytuacyjny zaskakuje barwnym opisem, dialogi wywołują salwy szczerego śmiechu. Żartobliwych wtrąceń i wyjaśnień nie sposób nie docenić inaczej niż sprawiającym wiele frajdy chichotem. Narracja ułatwia szybkie przemieszczanie się po wypełnionym incydentami scenariuszu zdarzeń. Wszystko podane w swobodnej i przyjaznej formie, choć powieść dotyka trudnych życiowych zagadnień, zwłaszcza dla młodych osób, które dopiero poznają świat wokół siebie, uczą się zarządzać emocjami, kształtują tożsamość, oraz zbierają ciepłe i atrakcyjne wspomnienia, do których chętnie powracać będą w kolejnych latach.

Kolorowy opis szkolnej rzeczywistości, w której nie brakuje odniesień do świetnej zabawy, doniosłości przedstawień, siły więzów przyjaźni, ale też do konfliktu z rówieśnikami i groźby przemocy internetowej. Cudowne portrety reprezentantów grona nauczycielskiego, przedstawione oczami dziecka, dla których dany szczegół wydaje się mieć istotniejsze znaczenie niż ten dostrzegany przez dorosłych, gdyż spostrzegawczość dzieci zabarwiona jest krytycyzmem, ironią, pozą i wyobrażeniami. Fabuła obejmuje to, co może przytrafić się w salach i na korytarzach gmachu edukacji. Sam Copeland postawił nie tylko na zręcznie zaplecioną intrygę bazującą na istotnych z punktu widzenia dziewięciolatka aspektach i wyjątkowo pokręconych wesołych przygodach. Przemycił również ważne zagadnienia, jak smutne oblicze codzienności, choroba starszego brata, troski zmartwionych rodziców. Przez co jednocześnie wyśmienicie bawi, oddziałuje na wyobraźnię, przywołuje różne emocje, delikatnie i z wyczuciem edukuje.

Charles McGuffin, zwany przez bliskich i przyjaciół Charlie, to wypełniony energią i optymizmem dziewięciolatek. Uwielbia czytać książki o wulkanach, grać w gry wideo, bawić się ze starszym bratem. Niestety, teraz bardzo martwi się o zdrowie Henriego, a silny stres wywołuje u niego zdolność do przemieniania się w różne zwierzęta. Chłopiec poznaje uczucie istnienia w powłoce pająka, gołębia, pchły, węża, nosorożca, a nawet szympansa. Wszystko byłoby fajnie, jednak miejsca i czas transformacji wypadają nader niefortunnie, przez co epizody, choć fantastyczne, to jednak sprawiają mnóstwo kłopotów i komplikacji. Jak najszybciej trzeba znaleźć rozwiązanie dla przykrej strony zjawiska, tak aby nie najeść się wstydu, wyjść obronną ręką z perypetii, nie dać złapać się przebiegłym wrogom. A co stanie się z tytułowym kurczakiem, jaką rolę odegra w opowieści? Tego musicie dowiedzieć się sami, zapewniam, że niezwykle sympatycznie będzie podążać tropem tej zagwozdki. Tak pierwszorzędnie napisana książka z pewnością wzmocni pasję czytania, wystarczy za nią chwycić a słowa same poprowadzą ku mega przygodzie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca (wiek 9+), premiera 02.10.2019
254 strony, ilustracje Sarah Horne
tłumaczenie Maciej Potulny
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl