Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2026

ISOLA

[PRZEDPREMIEROWO]

ALLEGRA GOODMAN

"Wszystko, czego pożądamy, ma swoją cenę. A wszystko, co posiadamy, kiedyś zniknie.”

Sympatyczne czytelnicze odczucie, kiedy zaglądasz na chwilę do książki, aby wyczuć, jaka będzie czekać cię przygoda, a po chwili okazuje się, że nie możesz się oderwać, czytasz rozdział za rozdziałem wiedziona ciekawością, jak potoczy się fabuła, uwiedziona wyjątkowo sugestywnie odmalowanym klimatem, przeżywająca razem z główną bohaterką przeznaczony jej los, i nawet nie wiesz kiedy docierasz do końca powieści, i żałujesz, że to już koniec. Nie gloryfikuję „Isoli”, niekiedy prowadzi prostą i przewidywalną ścieżką, jednak imponuje intensywność podróży, zarówno zaplecionej w scenariuszu zdarzeń, jak i toczącej się w duszy Marguerite. Szczere poznawanie siebie, bolesne odkrywanie prawdy o sobie, intymne zaglądanie w myśli i emocje to ogromne wyzwanie, zwłaszcza przy ekstremalnie zmiennych wiatrach życia, od bogactwa do biedy, od wyczekiwania do aktywności, od nadziei do straty, od przetrwania do walki. 

Czuję ogrom emocji postaci w doświadczaniu poszczególnych etapów egzystencji. Dotykam beztroskich lat, okresu niepokoju, próby przetrwania, aby po wyspie wątpliwości dotrzeć do przystani pewności siebie, poczucia własnej wartości i wiary w swoje siły. Zdumiewa ciężar niesionych trosk, krzywd i rozpaczy. Buduje podsycany płomień nadziei, czułości i determinacji. „Isola” przypomina czytelnikowi, że nawet wkraczając do dzikiej krainy, bezkresnego pustkowia, odciętej od świata wyspy, człowiek i tak zabiera sam siebie, czy tego chce, czy nie, zmuszony jest rozgryźć swoje myśli, przetestować własną tożsamość, dotrzeć do źródeł tego, co go definiuje, pomóc sobie w bitwie o niezależność i wolność. Unikana samotność i niepożądana alienacja, wbrew przypuszczeniom i obawom, mogą stać się narzędziem do wykształcenia umiejętności wdzięczności, prawdziwego dostrzegania szczegółów świata, zrozumienia istoty życia. Jakich silnych i dramatycznych przeżyć potrzeba, aby wychodząc od ufności i niewinności, poprzez krzywdę i okrucieństwo, dotrzeć do potwierdzenia wartości i cenności osobistej walki? 

Akcja historii rozgrywa się między tysiąc pięćset trzydziestym pierwszym rokiem a czterdziestym czwartym. Składają się na nią: Perigord, La Rochelle, na morzu, na wyspie, i znów na morzu, a w finale dopełnienie cyklu przeznaczenia. Nawet kiedy ktoś, wbrew naszej woli, kieruje naszym życiem, warto wypatrywać szans samodzielnego chwytania za ster. Jeśli nie wypełnia funkcji naszego obrońcy, sami musimy się nim stać. Podoba mi się, że Allegra Goodman sięga po prawdziwą historię z szesnastego wieku, dociera do wszelkich wzmianek na jej temat, aby pomysłowo, z wyczuciem i sugestywnie przedstawić ją bez tracenia ducha dawnej epoki, tworząc pomost do współczesnego ujęcia walki o prawa kobiet do samostanowienia. Jak wiele na mapie społecznych wzorców wysp z porzuconymi mentalnie kobietami, jak wiele kobiet zmuszonych jest do trwania w samotności, i jak wiele z nich walczy o swoje, traktując skrawek ziemi jak przystań, a samotność jako schronienie? Czyż nie jesteśmy wyspami w oceanie ludzkich prądów?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, powieść historyczna, 518 stron, premiera 25.03.2026 (2025)
tłumaczenie Monika Popławska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

środa, 11 marca 2026

PRZEWÓZ

ANDRZEJ STASIUK

"Nienawidzę ludzkiego bydła… Ludzie są jak świnie nie tylko w środku, ale i po wierzchu.”

„Przewóz” to tytuł wybrany do omawiania w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Jestem bardzo ciekawa jak potoczy się rozmowa o nim. Z mojej strony, bardzo mieszane odczucia wobec lektury, jedna z cięższych, z jaką miałam do czynienia, wyzwalająca chęć porzucenia w trakcie spotkania, a jednak do pewnego stopnia satysfakcjonująca od strony przesłania pierwotnej wojennej rzeczywistości i wartego poznania stylu narracji. Mrocznie, brudno, toksycznie, w oparach alkoholu i tytoniu, na fali zwierzęcych instynktów, jednocześnie zaściankowości i gamy przekleństw. Spojrzenie bez różowych okularów w okno pragnienia przetrwania za wszelką cenę, wszechogarniającej bezsensowności przywrócenia namiastki normalności, przymusowe oswojenie z drastycznością scenerii i czynów, w imię głodu, smrodu i nędzy, przy wsparciu strachu i ślepoty, w towarzystwie prymitywizmu i głupoty, a także krzywo rozumianych ambicji.

Tysiąc dziewięćset czterdziesty pierwszy rok, z jednej strony Rosjanie, z drugiej Niemcy, wyciskają człowieczeństwo i szacunek wobec drugiej osoby. Polskie bohaterskie zrywy nadziei na odwrócenie przeznaczenia, wpadnięcie w sidła przemocy i ostateczności. Jakże trudno się czytało, książka przygniatała tematyką, przytłaczała ciemnością, męczyła bagnem najgorszych cech i widm. Po spotkaniu powstało poczucie przygnębienia i duszności, do zmysłów dotarła ponurość i niezręczność moralna. Trzeba było czasu, aby ułożyła się w głowie, jak w dramacie ekstremalnym, wiele rwało się, umykało logice, mieszało w emocjach. To nie tyle obraz wojennej rzeczywistości, ale chaos przenikania w ludzką egzystencję na skraju śmierci i załamania, w obrębie powtarzalności i podobieństwa, przy sugestywniej odsłonie przyrody i wciągających wirach ludzkich losów. Niestety, przy mniej przekonujących dialogach i spójności czasowej. "Przewóz" mógł się podobać, odzwierciedlać trendy rzeczywistości i dokonywać prób przybliżenia jej. Nie żałuję spotkania z książką, wymagającą i bezkompromisową, zaskakiwała formą i zaciekawiała ujęciem bohaterów. Generalnie, warto abyście wyrobili sobie własną opinię.

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 398 stron, premiera 28.04.2021
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

środa, 11 lutego 2026

KONIEC ŚWIATA TEMPLARIUSZY

BOLESŁAW CHRABOTA

"Tam, gdzie w grę wchodzą złoto i władza, nie ma miejsca na kompromis.”

Średniowiecze nie należy do ulubionych klimatów czytelniczych, znacznie bardziej cenię starożytność. Jednak, kiedy tytuł przywołał templariuszy, skusiłam się na przygodę z ich udziałem. I nie żałuję, otrzymałam nawet więcej niż się spodziewałam. Powieść doceniłam z wielu względów. Oczywiście, najważniejszy to moc przykuwania uwagi, entuzjastyczne wciąganie w scenariusz zdarzeń, sprawianie, że nie chciałam odrywać się od stron książki. Przekonało bogactwo postaci, oraz to, że autor przydzielił im ciekawe życiorysy, obdzielił atrakcyjnymi osobowościami, uwzględnił nieco tajemniczą przeszłość. Może przydałoby się większe pogłębienie motywów i postaw, ale to, co zostało zaprezentowane zadowoliło mnie. 

Dobrze bawiłam się podążaniem tropem historycznych miejsc, postaci i zdarzeń. Cieszyło mniej lub bardziej fikcyjne dopisywanie szczegółów. Spodobał się styl narracji, plastyczny i sugestywny, z przekonującymi dialogami, łatwymi do przeniesienia przez wyobraźnię opisami, zwróceniem uwagi na detale i emocje. Książka liczyła niemal czterysta trzydzieści stron, a w żadnym momencie nie wywołała wrażenia znużenia czy choćby delikatnego zmęczenia. Bogusław Chrabota doskonale poradził sobie z odpowiednim rozłożeniem intrygi na przestrzeni opowieści. Wciągał wstęp pełen elementów podszytych niebezpieczeństwem i szalonym wyzwaniem, przykuwał uwagę środek wypełniony wyjątkowymi przygodami i apelami, satysfakcjonował finałowy etap scenariusz zdarzeń, zaskakujący odsłoną prawdy o sobie i wierze. Pierwsze spotkanie z twórczością pisarza zaliczyłam do bardzo udanych, zaangażowałam się w poznawanie końca świata templariuszy w spiskowym i bezwzględnym wydaniu.

Świat zamarł trzynastego października tysiąc trzysta siódmego roku. Samo niebo zdawało się ostrzegać ludzkość przed czymś ekstremalnie haniebnym i podłym. Stolicą, z której wypełzło największe zło zazdrości, gęsta od mroku żądza bogactwa i oparta na okrucieństwu zemsta, okazał się Paryż. O ile mieszkańcy miasta, stłamszeni trwogą o własne życie, naznaczeni wrogą i złośliwą propagandą, ograniczeni prostotą rozumowania, mogliby znaleźć, do pewnego stopnia, usprawiedliwienie w oczach odbiorcy, to największy despota ówczesnych czasów, Filip IV Piękny, i jego poplecznicy, już nie. Cudownie wyczuwałam atmosferę grozy ataku na Świątynię, pozbawienie wpływów, zszarganie wizerunku, odebranie życia i majątku templariuszy. 

Zakonowi Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona zadano skryty cios w serce, zalewając potężną siłą oszczerstw i okrucieństwa, na zawsze eliminujący z gry religijnej i politycznej. Po bezwzględnej rozprawie z tysiącami wyłapywanych ukrywających się członków, rycerze odziani w biały strój z krzyżami w kolorze krwi Zbawiciela już nigdy nie podnieśli się. Zafascynowałam się losami fikcyjnego Henryka Vaudémonta, przeszłością, służbą i wypełnianiem misji powierzonej przez wielkiego mistrza Jakuba de Molay, strażnika Grobu Pańskiego. Towarzyszyłam kluczowej postaci w wielu podróżach i przygodach, nadziei i zwątpieniu, przyjaźni i zdradzie, życzliwości i oszustwie. Czy naprawdę okazał się człowiekiem na właściwym miejscu, silnym duchem i mieczem? Czy dotarł do najistotniejszej relikwii Francji? Czy poznał największą tajemnicę królestwa? Zakończenie nieco rozczarowało, nie spodziewałam się, że tak mocno przywrze do romantycznej nuty, która generalnie wydała mi się przekoloryzowana. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 426 stron, premiera 09.09.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

czwartek, 29 stycznia 2026

APTEKA POD PAPROCIAMI

SUSANA OSORIO-MROŻEK

"To, że istnieje (zło), to jedno, ale zezwalać na nie, bo się przydaje, to zupełnie co innego.”

Nieduża powieść, sto osiemdziesiąt stron, na jeden wieczór czytelniczy, szybką podróż w przeszłość do renesansowego Krakowa, miasta tętniącego życiem i dworskimi intrygami, ale również doświadczonego dworskimi śmierciami i bezlitosną zarazą. Okazja do wejścia w połowę szesnastego wieku, spotkania historycznych postaci i zaprzyjaźnienia się z fikcyjnymi. Maria, kluczowa bohaterka, ciekawa od strony młodzieńczego entuzjazmu, spragniona wiedzy tajemnej, poszukująca wolności od społecznych ograniczeń, starająca się dzierżyć własny los. Dotknięta przez śmierć matki w niemowlęctwie i ojca w nastoletniości, doskonale wie, czym powinno być oddanie, przyjaźń i miłość. Jednak życie szybko pokazuje prawdziwe oblicze, mieszankę zła i dobra, ambicji i żądzy, prawdy i kłamstwa. Młoda kobieta walczy o siebie i bliskich, a wszystko splata się z dziejami Krakowa. 

Autorka przekonująco oddaje realia epoki, od strony społecznej, obyczajowej i politycznej. Czarne charaktery zgrabnie dopełniają wzorce ludzkiej natury. Sfera uczuciowa przekonująco poprowadzona. Styl narracji oszczędny i lekki, swobodnie niesie po scenariuszu zdarzeń, przekonuje odległymi czasami, odmiennymi realiami, ale ludzkimi zachowaniami sprzed pięciu stuleci, jakże zbliżonymi do współczesnych. Jeśli macie ochotę poznać bliżej ścieżkę kariery burmistrza Krakowa Erazma Czeczotki, czarnoksiężnika Jana Twardowskiego, nadwornego aptekarza Floriana Carborto, zerknąć na majestat Zygmunta II Augusta, poczuć wielką siłę miłości króla do Barbary Radziewiłłowicz, czy moc nienawiści królowej Bony Sforzy, sięgnijcie po tytuł. „Apteka pod Paprociami” zapewnia miłą przygodę czytelniczą, klimatyczną i wiarygodną, dającą świadectwo kobiecych pragnień, głębokich przekonań, że pod względem wiedzy kobiety mogą osiągnąć to samo, co mężczyźni, a nawet więcej, jeśli tylko da im się sposobność i przyzwolenie na wyjście z krzywdzących stereotypów i przypisanych społecznych ról.

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 174 strony, premiera 26.11.2025
tłumaczenie Marta Szafrańska-Brandt
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

UCZEŃ ARCHITEKTA

ELIF SHAFAK

„Dziwne, że oblicza, jakże materialne i wyraźne, z czasem się rozwiewają, słowa zaś, utkane z oddechu, nie giną.”

Nastawiłam się na bardziej imponującą i przemawiającą do wyobraźni lekturę, wybraną do omówienia w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, niż otrzymałam. „Uczeń architekta” nie był przygodą, która mi się nie spodobała, nie mogłam powiedzieć, że zupełnie nie wciągnęłam się w dramaturgię zdarzeń i stambulską otoczkę, jednak poczułam zawód w trakcie i po spotkaniu. Historia okazała się ciekawa, tym bardziej, że przebiegła w egzotycznych klimatach, lecz miałam wrażenie powierzchowności przedstawiania. 

Elif Shafak dokładała starań, abym mogła odbyć z końca szesnastowieczną i z początku siedemnastowieczną osmańską podróż, ale książka nie przeniosła tak sugestywnie do Stambułu, jak na to liczyłam. Czasy Sulejmana Wielkiego i dwóch następców, kosmopolityczny charakter miasta, powstawanie architektonicznych perełek, to materiał, z którego można było więcej wyciągnąć. Kiedy kilkanaście lat temu miałam okazję poznać na własne oczy meczety i pałace, zrobiły na mnie ogromne wrażenie, mimo że nie interesowałam się inżynierią powstawania obiektów, poczułam ducha czasów, w których powstawały. Być może za sprawą umiejętności przekazywania wiedzy przez przewodnika wycieczki, a może naprawdę imponujących cech budowli, ale właśnie, w książce brakło intensywności energii minionych imperialnych czasów. Szczegółowe opisy autorki powinny dać więcej pożywki dla wyobraźni, także odświeżenia moich wspomnień podróżniczych, a jednak nie poczułam tego czegoś tak, jak na to liczyłam.

Losy Dżahana, opiekuna słonia i kreślarza, ucznia Sinana, wybitnego nadwornego architekta trzech sułtanów, zainteresowały mnie, ale i tu powstał lekki niedosyt wykorzystania opowieści. Czułam, że obracam się w baśni nakreślonej zgrabną stylistycznie narracją, ale w towarzystwie za mocno rozciągniętej fantastyki. Na mnie to nie zadziałało, ale osoby lubiące obracać się w życiorysach postaci, wokół który tworzy się aura lekkiej nieuchwytnej magii, mogą to docenić. Shafak prowadziła fabułę w spokojnym rytmie, pewnie z zamiarem dania czasu czytelnikowi, by mógł wczuć się w koloryt przebudowywanego miasta, o wielkim znaczeniu dla epoki, ale zabrakło weny nośnej dla odczuć wobec losów bohaterów. Wyczekiwałam bardziej rozbudowanych portretów, wiarygodniej nakreślonych, by chwytały, jeśli nie za serce, choć dla mnie to ważny warunek do spełnienia, to chociaż za zmysł artystyczny. 

Najsłabszym element powieści okazały się dialogi, płaskie i sztuczne, niedostosowane mentalnie do epoki. Pisarka uwzględniła w nich kilka naprawdę dobrych przesłań, ale odebrałam ich jakby przymusowy charakter dodatkowości, konieczny dla podkreślenia filozoficznych przesłań mistrza. Spodobał mi się pomysł na intrygujący wątek powiązany ze zdradą i spiskiem, ale nie został w pełni wykorzystany, autorka za słabo go rozwinęła, nawet dla podkreślenia dramaturgii opowieści. Mimo, że „Uczeń architekta” mnie rozczarował, wiem, że mógł spodobać się czytelnikom, mniej wymagającym niż ja, którym nie przeszkadzała powierzchowność rysów bohaterów, bardziej nastawionym na ogólny odbiór epoki a nie przeżycia, doceniającym koncentrację na detale w opisach i jednocześnie niewymagających od nich tworzenia porywających barwnych obrazów. 

(zdjęcie: Biblioteka przy Zielonej)

4/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 474 strony, premiera 11.05.2016 (2014), tłumaczenie Jerzy Kozłowski
Książka wypożyczona z biblioteki w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki.

czwartek, 18 września 2025

NERON

CONN IGGULDEN

NERON tom 1

„Imię może być nieśmiertelne, ale już nie wspomnienie o człowieku, bo ono rozwiewa się jak pył na wietrze.”

Mam słabość do książek autora, znakomicie się przy nich relaksuję, zdobywam wiedzę, zaglądam przez okno historii w różnych barwach intrygi. Conn Iggulden posiada niezwykłą zdolność do przekonującego odmalowywania obrazów epoki, miejsc, zdarzeń i postaci. Uwzględnia w fabule jak najwięcej faktów, wydobywa z historycznych dowodów to, co wydaje się prawdziwe, sięga po charakterystyczne cechy i symbole, nie unika bazowania na rozmaitych przekazach i legendach. Dzięki temu wprowadza czytelnika w wybrany klimat historyczny. Pierwszy tom trylogii o Neronie natychmiast przyciągnął moją uwagę. Z ogromnym zainteresowaniem wkraczałam w starożytność, z której współczesna cywilizacja wiele czerpie a osiągnięcia imponują. Życie cesarzy leży w moich bliskich zainteresowaniach, frapująco poznaje się zwykłe i niezwykłe aktywności, światły i mroczny dorobek. Koło losów i stanowisk nieustannie się obracało, jedni rośli w potęgę, inni upadali, bez gwarancji uznania i sprawiedliwości, poparcia rodziny i przyjaciół. Jakże przewrotny okazywał się scenariusz stawania na politycznym szczycie lub upadku z niego.

Conn Iggulden wyszedł w powieści od trzydziestego siódmego roku a zakończył w czterdziestym trzecim. Jedną z głównych bohaterek była matka Agrypina Młodsza. Pisarz poświęcił jej sporo miejsca i to jej sylwetkę najszczegółowiej przedstawił. Czułam lekki niedosyt portretowania innych postaci, niedostatecznie poświęcił im uwagi, jednak do pewnego stopnia rozumiałam przyjętą koncepcję. Udało się ukazanie świata, w którym wiodącą rolę odgrywały ambicje realizowane z bezwzględnością, podobnie jak naginanie woli innych, czy toczenie bitw bez udziału dźwięków, zaś torowanie drogi do władzy licznymi morderstwami. Oczekiwałam więcej migawek z Miasta Siedmiu Wzgórz, jakże atrakcyjnego nie tylko od strony społecznej, hałaśliwego, awanturniczego i pękającego w szwach, ale również imponującej architektury i rozwiązań budowlanych, chociaż nie Rzymowi poświęcona była książka. Czułam strach i terror rozlewające się po ulicach miasta, najpierw za panowania Tyberiusza, później Kaliguli, i chwilę pozornego oddechu przy Klaudiuszu. Publikacja wzbogacona o notę historyczną, mapy i drzewo genealogiczne dynastii julijsko-klaudyjskiej. Zerknij na inne tytuły Conna Igguldena przedstawione na Bookendorfinie ("Lew", „Bramy Aten”, „Protektor”, „Sokół spartański”).

4.5/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, 428 stron, premiera 17.06.2025 (2024), tłumaczenie Katarzyna Karłowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 1 lipca 2024

LEW

CONN IGGULDEN

ZŁOTY WIEK tom 1

„Doświadczenie jest początkiem nauki.” Alkman, spartański poeta

Uwielbiam tak napisane powieści historyczne, trzymające się znanych faktów, fabularyzujące zapomnienia i niedopowiedzenia jak najbardziej prawdopodobnie. Conn Iggulden już wcześniej pokazał, że wyśmienicie czuje się jako twórca podobnych przygód czytelniczych. Poznałam „Bramy Aten”, „Protektora” w ramach serii „Ateńczyk”, i „Sokoła spartańskiego”. Wymienione tytuły szalenie mi się spodobały, znakomicie się przy nich relaksowałam sięgając do starożytnej przeszłości. Teraz otworzyłam nową serię zatytułowaną „Złoty wiek”, nawiązującą do poprzedniej wciąż słyszalnymi echami bitew pod Maratonem, Termopile, Platejami i Salaminą, i odniosłam podobne wrażenia. Przypasował mi styl narracji, płynny, szczegółowy i obrazowy. Czułam, że faktycznie wchodzę wyobraźnią w grecki piąty wiek, w każdym aspekcie życia, politycznym, wojennym, społecznym i kulturowym. 

Pojawił się nowy bohater Aten, młody i zdobywający doświadczenie, powoli kształtujący charakter i umiejętności niezbędne mężowi stanu i przypisane reformatorowi. Łatwo zaprzyjaźniłam się z Peryklesem, synem Ksantipposa. Natychmiast wzbudzał sympatię, ujmował dalekowzrocznością i wyczuleniem na moralne postawy. Autor przybliżał go z każdej strony, a przy tym zamieszczał na tle innych ówczesnych znakomitości Aten i całej greckiej populacji. Z jednej strony Perykles umacniał swą pozycję kształtującego się herosa, z drugiej jako zwyczajny młodzieniec pragnął za wszelką cenę okazać posłuszeństwo tradycji i szacunek wobec imponujących wojennych i politycznych dokonań ojca. Powieść czytałam w błyskawicznym tempie, odpowiednio wyważona dynamika akcji, ciekawe opisy scen walk, zaglądanie w głowę i do serca kluczowej postaci. Narracja uwzględniała greckie słownictwo, klimatycznie przybliżała historię społeczności tak zasłużonych dla rozwoju współczesnej cywilizacji. „Lew” zapewnił przyjemne zaczytanie, ukazał znane greckie, spartańskie i perskie epizody ze starożytności, zręcznie nawiązywał do ludzkich przywar, wad i skłonności, oraz cnot, zalet i przymiotów. Pomimo upływu wieków, czytelnik był w stanie rozpoznać samego siebie w przedstawianych postaciach, albo skojarzyć je z bardziej współczesnymi, jakby nie było, historia lubi zataczać kręgi i powtarzać się.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 472 strony, premiera 13.02.2024 (2022), tłumaczenie Jerzy Moderski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

wtorek, 10 października 2023

CZARNE GÓRY

[PRZEDPREMIEROWO]

DAN SIMMONS

„Ujrzę cię ponownie okiem serca.
(Toksha ake cante ista wacinyanktin ktelo.)”


Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, fenomenalna przygoda czytelnicza, znakomita okazja do wejścia w świat pieśni Naturalnych Wolnych Istot Ludzkich i burzliwej historii Ameryki od drugiej połowy dziewiętnastego do lat trzydziestych dwudziestego wieku. Dan Simmons wyjątkowo rzetelnie przygotował się do napisania powieści będącej fabularyzowaną formą prawdziwych miejsc, osób, zdarzeń i okoliczności. Z ogromnym zaciekawieniem podążałam śladem Paha Sapy, począwszy od jego niezwykłego zetknięcia się w wieku jedenastu lat z czymś na kształt duchowej egzystencji generała George’a Amstronga Custera (Długie Włosy), nie do końca zrozumiałej przez niego Wizji na zboczach Czarnych Gór, poprzez niewolę w armii generała George’a Crooka (Szary Lis), pracę w kopalni jako Billy Powolny Koń, a następnie jako głównego strzałowego przy rzeźbieni pomnika czterech głów amerykańskich prezydentów na granitowej górze Rushmore (wówczas Billy Slovak).

Autor uwzględnił nie tylko barwnie oddał fragmenty indiańskiej historii, znaczących postaci, świętych miejsc, wierzeń, zwyczajów, ceremonii, znaczeń i dziecięcych zabaw, ale również magnetyzującego dla rdzennych mieszkańców ducha pradawnych skał, boskiej góry i świętego daru pełnego tajemniczej siły. Wszystko umiejscowił w kontekście pragnień, zamierzeń i krwawych czynów ducha białego człowieka – wasicuna. Poprowadził szlakiem bitew i potyczek, spektakularnej Światowej Wystawy Kolumbijskiej (już wcześniej opisanej przez Simmonsa w książce "Piąty kier", ale i tak przyjemnie było ponownie ją odwiedzić), widowiska trupy Billa Cody’ego o Dzkim Zachodzie, uprzemysłowienia cywilizacji amerykańskiej, dynamicznego rozwoju Nowego Jorku, w tym budowy mostu Brooklińskiego. Kiedy rozpocznie się wasze spotkanie z powieścią, natychmiast zorientujecie się, że trafiliście na coś szczególnego, silnie wciągającego i porywającego. Zanurzycie się w świat „małych wizji dotykających wstecz” i „małych wizji dotykających naprzód”, gmatwaniny wspomnień, głosów, dźwięków i obrazów.

Przeżycia członka lakockiego plemienia mieszają się z retrospekcjami wysokiego oficera kawalerii amerykańskiej, a w tle migawki z życia wodza Szalonego Konia, obrońcy Indian i wroga ekspansji USA na Wielkie Równiny. Będziecie mieli okazję spotkać się z historykiem i poetą Doanem Robinsonem, poznać osobowość malarza i rzeźbiarza Gutzona Borgluma, zetknąć się z historykiem i pisarzem Henrym Adamsem, zerknąć na wybitnego norweskiego odkrywcy Jana Sigersona, podziwiać inżynierów budownictwa Johna i Washingtona Roeblinga, oraz innych. Przekonacie się, jak wiążącą moc ma myśl, że chociaż nie ma żadnego planu dla wszechświata, to istnieją konkretne ukrzyżowania i nowe narodziny dla każdego z nas. Świat ewoluuje w latach dumy dla jakiegoś ludu, bogów wysłuchujących swoich wyznawców, ziemi żyjącej dla nich, a kończy się upadkiem przeszłości i wkraczaniem nowego. A najbardziej samotny człowiek, który stracił imię, krewnych, honor, żonę, syna, bogów, przyszłość, nadzieję i wszelką powierzoną mu świętość, jednak pozostawia coś po sobie w kolejnych pokoleniach, a oni z kolei obdarzają czymś innych. Zerknij na wrażenia po odkryciu innych książek Dana Simmonsa ("Piąty kier", "Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") i przedstawieniu ich na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 492 strony, premiera 11.10.2023 (2010), tłumaczenie Tomasz Chyrzyński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

wtorek, 21 marca 2023

KRÓLEWSKA GUWERNANTKA

[PRZEDPREMIEROWO]

WENDY HOLDEN

„Rodzina królewska przypominała księżyc: widać było tylko jasną stronę, a reszta pozostawała skryta w nieprzeniknionym mroku.”

Zaangażowałam się w czytanie powieści, weszłam w świat rodziny królewskiej i poznawałam go niejako od kulis. Utwierdziłam się w przekonaniu, że to szalenie sztywne i pełne pułapek środowisko, za nic nie chciałabym być jego członkiem. Wendy Holden przybliżała dworskie życie na podstawie wspomnień Marion Crawford, prawdziwej postaci, i wzmianek o niej w dostępnych dokumentach. Fabularna opowieść o niemal siedemnastu latach spędzonych przez szkocką guwernantkę Elżbiety i Małgorzaty u boku rodziny królewskiej. Szczególny czas kumulacji ciekawych i mrocznych wydarzeń historycznych, które odcisnęły trwałe i silne piętno na Anglii. Rewolucja proletariacka, abdykacja, koronacja, druga wojna światowa, brak miejsc pracy, skrajne ubóstwo. 

Autorka postawiła na lekki i przyjazny styl narracji, sporą dawkę emocji, duży realizm w opisach scen. Przez wszystko przebijały się skostniałe konwenanse, przepompowane etykiety, mało empatyczne odniesienia wobec służby, czy dysproporcje między rodziną królewską a dolnymi warstwami społecznymi. Dwudziestodwuletnia Marion, marząca o tym, aby uczyć dzieci z najbiedniejszych rodzin, za sprawą przypadku i przy lekkiej presji, została guwernantką księżniczek. Starała się pokazać im świat od innej strony niż dotąd na niego patrzyły. Wprowadzała w obrazy codzienności zwykłych ludzi, przybliżała idee silnych i wolnych kobiet. Poświęciła im najlepsze lata życia, wiernie trwała u ich boku, naiwnie przywiązując się do tej relacji. Książka ukazuje przebieg życia przy skrajnie różnych osobowościach księżniczek, oraz zdarzenia doprowadzające do ostracyzmu wobec dawnej guwernantki ze strony rodziny królewskiej. Konflikt między zaufaniem i wiernością a ludzką słabością i nieostrożnością. W pewnych sytuacjach bardziej liczył się publiczny wizerunek niż czynnik ludzki. Wiele sytuacji opisanych w powieści przywoływało irytację, oschłość i chłód. Niedopuszczanie żadnych kompromisów i odcieni szarości. Nic dziwnego, że niektórzy członkowie rodziny królewskiej za wszelką cenę pragnęli się od niej odizolować. „Myślała, że rodzina królewska nie ma pojęcia, co dzieje się na świecie, tymczasem to świat nie miał pojęcia, co dzieje się w pałacu.”

4.5/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, literatura obyczajowa, 540 stron, premiera 22.03.2023 (2020)
tłumaczenie Alina Patkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

SARAH BERNHARDT

[PRZEDPREMIEROWO]

C.W. GORTNER

„Wbrew historii legendy ostatecznie zwyciężają.” Sarah Bernhardt

Po kilku miesiącach odsunięcia się od biografii, stwierdziłam, że już za nimi zatęskniłam i zapragnęłam kontynuować znajomość z tym gatunkiem literackim. Dotychczas nie sięgałam po książki C.W. Gortnera, a szkoda, gdyż styl pisania bardzo mi przypasował. W "Sarah Bernhardt” zaskoczył znakomitym poradzeniem sobie z narracją prowadzoną z kobiecej perspektywy. Miałam wrażenie, jakbym śledziła strony pamiętnika Bernhardt, to ona przemawiała, wciągała w gorzkie i słodkie odsłony życiorysu. Trzeba przyznać, że osobiste i zawodowe ścieżki życia cechowały się bogactwem przeżyć, różnorodnością zdarzeń i niezwykłymi okolicznościami. 

Klimat starego Paryża, począwszy od połowy dziewiętnastego wieku, do lat dwudziestych kolejnego. Retro wciągało z wielu ujęć, sztywnych społecznych konwenansów, trudnej sytuacji kobiet, niecieszącej się szacunkiem profesji aktorskiej. Otrzymałam atrakcyjne spojrzenie na ówczesne czasy, począwszy od obrazów i uczuć dziewięcioletniej dziewczynki, niechcianej przez matkę, oddanej do szkoły klasztornej, nastolatce marzącej o scenie teatralnej, pobierającej nauki sceniczne, poprzez otrzymywanie głównych ról w sztukach, aż do zarządzania teatrem i udziału w wywołujących skandal produkcjach. Równolegle życie osobiste, pełne wzburzonych fal plotek, obraźliwych krytyk, źle przyjmowanych przez publikę incydentów. Niewiele wiedziałam o Sarah, zatem z zainteresowaniem śledziłam biografię, napisaną przystępnie i przyjaźnie, fabularnie i w pierwszej osobie. Analizowałam osobowość, odczytywałam motywy postępowania, burzliwe przejścia, intensywność uczuć, wyjątkowy upór w dążeniu do celu, robienie kariery scenicznej w ramach życiowego powołania. Wiele straciłaby historia teatru francuskiego, gdyby nie obecność Sarah Bernhardt. Teatr był dla niej światem niezwykłej ucieczki w magię, poczułam ją.

5/6 - koniecznie przeczytaj
biografia, powieść historyczna, 540 stron, premiera 22.03.2023 (2020)
tłumaczenie Janusz Maćczak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

sobota, 18 marca 2023

PROTEKTOR

CONN IGGULDEN

ATEŃCZYK tom 2

„Wojna ujawnia prawdę o mężczyznach. Rzadko kiedy ich stwarza.”

Sokół spartański” zachwycił stylem narracji, charakteryzował się płynnością, szczegółowością i obrazowością. Równie mocno wciągnęłam się w „Bramy Aten”, pierwszy tom serii, zatem nic dziwnego, że nie mogłam doczekać się kontynuacji. „Protektor” utwierdził w przekonaniu, że książki Conna Igguldena niemal idealnie trafiają do mnie, są tym, czego poszukuję, w co chętnie zagłębiam się, co sprawia mi radość. Starożytność zawsze mnie przyciągała, poznawanie odległej historii sprawia wiele satysfakcji, przywołuje sporo refleksji o osiągnięciach i dokonaniach cywilizacji stanowiących podwaliny współczesnej polityki, gospodarki i kultury, a przy tym utrwala się świadomość niezmienności natury ludzkiej. Klasyczna odsłona greckich klimatów ekscytuje i pasjonuje, wzbudza podziw i zachwyt, ukazuje odmienności i oryginalności. Spartanie, Grecy, Macedończycy i Persowie, a w tle reprezentanci innych nacji, państw i miast. Wojny, które naznaczyły życie mieszkańców, wpłynęły na losy świata, o których mówiło się, mówi się i mówić się będzie nawet za kilkanaście wieków. Na trwałe wbiły się w historię ludzkości.

Conn Iggulden potrafił przybliżyć wszelkie niuanse historycznych zależności i uwarunkowań. Komfortowo czułam się w fabularyzowanej formie przybliżającej wydarzenia powiązane z konfliktem między Persami a Ateńczykami, wciągnięcia w niego innych. Do poznanych przez historyków faktów, owianych legendami, autor wplatał ciekawe domysły losów bohaterów, w dużej mierze oparte na wyobrażeniu o ówczesnych czasach, kontekście zdarzeń, niezwykłości armii, decydujących bitwach morskich, lądowych i dyplomatycznych, nietuzinkowych postaciach, podziwianych postawach. Stawiał nie tylko na przybliżenie politycznych, gospodarczych i społecznych uwarunkowań, ale też na ukazanie zwykłego życia miasta odbijającego się w sercach bohaterów. Postaci przekonywały, wyrażały szeroki wachlarz rozterek i emocji, brały współodpowiedzialność za ukochane Ateny, dla nich gotowe były poświęcić wszystko, nawet własną dumę i honor. Równocześnie wykazywały typowe dla rodzaju ludzkiego pragnienia wpływów, przejęcia władzy, ohydnej zdrady, zabarwiania marzeń krwistością zemsty. Dziesięć lat po słynnej bitwie pod Maratonem, kolejny raz Temistokles, Ksantyppos i i Arystydes, pomimo dzielących ich różnic, stanęli ramię w ramię w walce z perskim wrogiem Kserksesem. Stykali się w sferze bohaterstwa, odwagi, męstwa i poświęcenia dla ojczyzny. Dorastało i mężniało nowe pokolenie, Aryfron, Kimon i Perykles. Miażdżąca przewaga wojska i floty perskiej, ale ateński spryt i przebiegłość. Walka o przyszłość w roli wolnych ludzi albo niewolników.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 456 stron, premiera 07.02.2023 (2021), tłumaczenie Jerzy Moderski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 26 lutego 2023

PIĄTY KIER

[PRZEDPREMIEROWO]

DAN SIMMONS

„Wiedział, że zmarli starannie strzegą swoich tajemnic, lecz jeszcze staranniej strzegą ich żywi.”

Rewelacyjnie bawiłam się przy tej książce, ujęła mnie z wielu stron, wprowadziła w emocjonujący świat fikcji podsycanej kryminalnymi wątkami i sensacyjnymi ujęciami, oraz szerokim nawiązywaniem do miejsc, postaci i zdarzeń historycznych. Niemal jak wkraczanie w alternatywną rzeczywistość, jeśli spojrzeć na to z pozycji wyobraźni, lub zajrzenie za kurtynę życia wielu znanych postaci literackich. 

Pierwszorzędny pomysł połączenia ścieżek amerykańskiego pisarza, cierpiącego na depresję po śmierci ukochanej siostry sprzed roku, przymierzającego się do popełnienia samobójstwa pod sekwańskim mostem, z jednym z najsłynniejszych detektywów, o zdumiewającym intelekcie, znanego z biegłej indukcji i dedukcji, obdarzonego pamięcią fotograficzną, mistrza charakteryzacji i interpretowania śladów i ludzi. Pięćdziesięcioletni Henry James i czterdziestoletni Sherlock Holmes. Postać prawdziwa i fikcyjna. Jedna pragnęła zakończyć swoje istnienie, druga wątpiła w swoją realność. Razem tworzyły niesamowity duet, w którym splatały się odniesienia do dzieł Henryego Jamesa i książek Arthura Conana Doyle’a. Klasyka przywitała klasykę.

Dan Simmons starannie przyłożył się do oddania ducha epoki początku lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Po krótkiej wizycie w Paryżu przeniósł za Atlantyk. Obserwowałam realia życia społecznego, gospodarczego, kulturowego, technologiczne osiągnięcia. Mnóstwo przybliżeń ówczesnych postaci, pisarzy, redaktorów, krytyków literackich, polityków, dyplomatów, sędziów, wojskowych, inspektorów policji, aktorów, architektów, lekarzy, podróżników, wspinaczy, badaczy, odkrywców i naukowców. Wkraczały do salonów, by dać świadectwo osobowości i życiowych doświadczeniach, były przedmiotem dyskusji w trakcie picia herbaty, rozsiewania dymu z cygar i fajek. Dorożki prowadziły po bogatych dzielnicach i biednych z wrzeniem anarchicznej atmosfery. 

Bezpośrednie zagrożenie życia prezydenta i ważnych osób z grona władzy, spisek o zasięgu międzynarodowym, próby odwrócenia spodziewanych tragedii, to jeden z wątków znakomicie rozbudowanej powieści. Drugi krążył wokół domniemanego samobójstwa kobiety sprzed siedmiu lat, zagadki o charakterze prywatnym, rozpracowywanej na zlecenie brata ofiary. Nie zabrakło istotnych napomknięć o Mycrofcie, bracie Holmesa, reprezentancie służb wywiadowczych, człowieka o wyjątkowych zdolnościach matematycznych i umiejętności logicznego myślenia, a przy tym cierpiącego na agorafobię. Pojawił się znak od profesora Jamesa Moriarty, „Napoleona zbrodni”. Czy faktycznie Holmes i jego największy wróg zginęli nad szwajcarskim wodospadem? 

Dan Simmons rewelacyjnie posiłkował się historią, literaturą, zdarzeniami, osobami i nastrojami. Stworzył niezwykłą mieszankę wciągającej przygody. Sekrety skryte w sekretach, przemilczane kłamstwa, tajemnice o wadze państwowej, fałszywe tożsamości, osobliwe pomniki cmentarne, perfidne szantaże i śmiałe zbrodnie. Wszystko mistrzowsko przeplatał, dbał o szczegóły nadające fabule uroku, klimatu i realizmu, nie zapomniał o szczypcie dobrego humoru i lekkości. Przenikał do umysłów bohaterów, naprzemiennie oddawał Henryemu i Sherlockowi narrację, stawiał na różnorodność opowieści, znakomicie poradził sobie z charakteryzacją pojawiających się osób.

Na przeczytanie „Piątego kiera” przeznaczyłam więcej czasu, aby niespiesznie raczyć się wbrew atakom niecierpliwego poznawania, delektować się ożywionymi dawnymi miejscami, postaciami i wydarzeniami, niczym podczas zabawy w przywoływanie duchów z nieskomplikowaną zagadką kryminalną, lecz zgrabnie budującą napięcie. Zachęcam do sięgnięcia po książkę, fantastycznie spędziłam czas, sporo się dowiedziałam, cieszyło wyłapywanie ciekawych aluzji. Interesująco było odwiedzić chociażby Światową Wystawę Kolumbijską, spektakularnie zorganizowaną w Chicago, w tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym trzecim roku, w której udział wzięło czterdzieści sześć państw. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami tego autora ("Dzieci nocy", "Terror", "Abominacja", "Pieśń Bogini Kali") przedstawionymi na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 618 stron, premiera 08.03.2023 (2015), tłumaczenie Marek Król
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 15 lutego 2023

NASZYJNIK KRÓLOWEJ

ALEKSANDER DUMAS

PAMIĘTNIKI LEKARZA tom 2

„Przeznaczenie znajduje zawsze wiernych sprzymierzeńców dla spełnienia wyroków swoich.”

Nie czytałam pierwszej części cyklu zatytułowanej „Pamiętniki lekarza”, a po wprowadzeniu do istotnych wydarzeń zamieszczonym w przypisie na początku drugiej, widzę, że koniecznie muszę się z nią zapoznać. Spodziewam się mocnych wrażeń, z fenomenalnie zaplecioną intrygą, jak ma to miejsce w „Naszyjniku królowej”. Aleksander Dumas z rozmachem opowiada, raczy nie tylko pięknymi opisami, uwzględniającymi szeroką gamę uczuć i starannością w uwypuklaniu detali, ale również wielką swobodą płynnego potoku słów. Czasami wydaje się, że zmierza ku przegadaniu, zwłaszcza w dialogach, jednakże czyni to w tak przyjaznym i uroczym stylu, że nie można się mu oprzeć, zwłaszcza jeśli uwzględni się fakt, że pierwotnie powieść była drukowana w odcinkach w prasie, a to wymuszało pewne literackie posunięcia. Lubię takie rozdmuchane powieści, z logicznie ułożoną fabułą, rozdziałami wypełnionymi akcją i zawieszeniem kuszącym do kolejnej odsłony historii. 

W portretach postaci, kreacjach dialogowych, interpretacji kontekstu incydentów, przebija doskonała znajomość natury ludzkiej, przydzielenia prawa do różnorodności, uczynienia z władców zwykłych ludzi, dostrzegania w przeciętnych czegoś wyjątkowego. W „Naszyjniku królowej” zanurzamy się w dworskich intrygach, pokrętnych, bezlitosnych, brutalnych i wielowarstwowych. To zerknięcie na Paryż pogrążony w zimnie, głodzie i nędzy połowy lat osiemdziesiątych osiemnastego wieku. Z jednej strony arystokracja, z drugiej lud. Kontrast kulturowy, nierówność społeczna, przepaść sytuacji materialnej. Dumas sprawia, że wchodzimy w trudną dla Francji epokę, plany obalenia monarchii i wypełnioną przemocą rewolucję, z wielką intensywnością i realizmem. Barwne opisy ukazują zwyczaje warstw społecznych, panującą modę, odniesienia do kultury, kuchni, architektury, wystroju wnętrz, środków transportu, czy choćby mesmeryzmu. Plastyczne ukazuje zbiór elementów definiujących ówczesnych ludzi, z czym wiązało się ich wzburzenie, jakich bolączek nie mogli już więcej znieść, jakimi kierowali się ideami, pragnieniami i marzeniami. Ogromnej wartości naszyjnik królowej podsyca celowo rozpuszczone plotki nasycone jadem, nienawiścią i kłamstwem, uaktywnia wichrzycieli i obłudników, ośmiela zdrajców i wrogów, zaognia nieprzychylność opinii publicznej, rozrywa przywiązanie do monarchii. Refleksja o przewrotności losów Marii Antoniny, oskarżona o zdradę i rozrzutność dwieście trzydzieści lat temu ścięta na gilotynie, obecnie traktowana jako ikona. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Hrabia Monte Christo" i drugim "Hrabia Monte Christo", oraz rozpoczynającym trylogię o Walezjuszach "Królowa Margot".

4.5/6 - warto przeczytać
powieść historyczna, klasyka, 816 stron, premiera 08.02.2023 (1849-50), tłumacz nieznany
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

piątek, 6 stycznia 2023

KRÓLOWA MARGOT

ALEKSANDER DUMAS

TRYLOGIA O WALEZJUSZACH tom 1

„W poniedziałek 18 sierpnia 1572 roku w Luwrze obchodzono wielką uroczystość.”

Chwytając książkę trzeba nastawić się na wejście w zupełnie inną epokę, drugą połowę szesnastego wieku, francuski dwór i religijną wojnę. Ciekawie zagląda się w życie historycznych postaci, z ujęcia minionej przeszłości, ale również ciemnych ludzkich przywar. Intryga doprowadzona do perfekcji, pogoń za władzą, zemstą, ambicjami nie ma sobie równych. Gęsto od ludzkich przywar, knowań, spisków, bezwzględnych mordów i jakże licznych romansów. Różnorodne charaktery i osobowości kotłują się w politycznych uwarunkowaniach i okolicznościach. 

Dwór siedliskiem manipulacji, podstępów i matactw, wszystkiego byle tylko postawić na swoim. Dekadencja, zakłamanie i fałszywość zaglądają w każdy zakamarek pałacowych realiów, sprytnie oplatają ludzkie losy i bezwzględnie niszczą wrogów. Toksyczne plany i niosące śmierć trucizny, a przy tym miłosne uniesienia i dowody przyjaźni. Dynamiczne rytmy, wiele się dzieje, aura pojedynków, krwawych incydentów, niepokojących spisków. Aleksander Dumas potrafi barwnie sportretować postaci, czasem naciąga intensywność kolorów, lecz dzięki temu podchwytujemy jego wyobrażenia i dokładamy własne. Powieść szybko się poznaje, przyjazna narracja, ciekawie wciąga, trzyma w napięciu, umożliwia podróż w czasie. W sam raz na satysfakcjonujące weekendowe czytanie i zerknięcie w pasjonującą ludzką naturę. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Hrabia Monte Christo" i drugim "Hrabia Monte Christo".

4.5/6 – warto przeczytać
powieść historyczna, klasyka, 704 strony, premiera 15.06.2022 (1845), tłumacz nieznany
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

wtorek, 20 grudnia 2022

PAN CIEMNOŚCI

ROBERT SILVERBERG

„Całe nasze życie zmienić się może między jedną chwilą a następną, podczas gdy my w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy!”

Długo czekałam aż ogarnie mnie odpowiedni nastrój do zagłębiania się w książkę. Nie chciałam psuć czytelniczej zabawy niepewnością wpasowania się, ale podejść maksymalnie przygotowana do niezwykłej przygody, a właściwie wypełnionego po brzegi worka przygód. I słusznie zrobiłam. Kiedy poczułam zew wejścia w szesnastowieczną żeglarską atmosferę, podsycaną magią niewiadomej i nieznanej natury, trafiłam na klejnot literacki, fantastycznie oszlifowany kamień intensywnych przeżyć głównego bohatera i mnie jako czytelnika. Cudownie było zatracić się w nastroju podobnym do tego, jaki ogarniał mnie w dzieciństwie, kiedy chwyciłam za książki chociażby Juliusza Verne'a. 

W „Panu Ciemności” czułam podobny dreszcz emocji, zaciekawienia i obserwacji. To nie tylko śledzenie barwnego i intrygującego scenariusza zdarzeń, korsarskich przygód, lecz również wchodzenie w zderzenie dwóch światów, a nawet więcej, bo trzech. Jednego związanego z tubulczym afrykańskim życiem, drugiego powiązanego z portugalskim, hiszpańskim i angielskim kolonializmem, zaś trzeciego z perspektywy dzisiejszego postrzegania historii. I jak w którymś momencie mówił Andrew Battel, kluczowa postać powieści, istnieją podróże dalekie i podróże w głąb siebie, zatem także podróże na falach dziejów cywilizacji i ludzkiej natury pchanej wiatrem przeznaczenia. Płynięcie nurtem życia z przystankami na wyspach, które wydają się być źródłem zmartwień i trosk, mniej lub bardziej znanych i wyobrażonych, także nieznanych egzotycznych lądów, opisywanych przez nielicznych we wspomnieniach i legendach. I przychodzi czas, kiedy trzeba zmienić kurs, za sprawą przypadku i okoliczności, lub wewnętrznej potrzeby niesionej pragnieniami i marzeniami. Nie ma słusznej drogi, każda jest właściwa na swój sposób. Czasem trzeba szacować szanse przeżycia, kalkulować wśród marnych alternatyw, dokonywać wyboru mniejszego koszmaru zła, by kiedy indziej zdać się na upór, wytrwałość, determinację i siłę wiary. Definicja wolności zdaje się być czymś szalenie subiektywnym, często zmieniającym się pod wpływem czasu, miejsca i sytuacji. Dwadzieścia lat niewoli można różnie spożytkować, stawić czoła niebezpieczeństwom, nie dać zasnąć wspomnieniom, wytrwać w postanowieniach, nie wyrzec się wiary, albo zdać się na mrzonki, pielęgnować złudzenia, wypierać każdy dzień życia. 

Robert Silverberg prowadził fantastycznym stylem narracji, opisowym przedstawianiem fabuły, z naciskiem na pamiętnikarski styl, historyczny rys i i dreszczowe elementy. Każdy z elementów zgrabnie i sugestywnie przechodził w drugi, silnie trzymał się linii głównej i nie uciekał od szczegółowej relacji. Książka rewelacyjnie wypełniła weekend, czułam moc oddziaływania na wyobraźnię, wchodzenia w pokręcony los bohatera, rzeczywistość trudną do zrozumienia, a jednak szalenie familiarną od strony natury człowieka. Znakomite wykorzystanie prawdziwej historycznej postaci i ogólnych zarysów świadectwa istnienia do stworzenia zajmującej i atrakcyjnej opowieści. Co tak naprawdę definiuje ludzkie życie? Czy udaje się zdać egzamin, przed jakim stawia nas przeznaczenie? Dokąd prowadzą najskrytsze marzenia? Zerknij też na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Roberta Silverberga przedstawionymi na Bookendorfinie ("Umierając, żyjemy", "Szaleństwo Cthulhu", "Skrzydła nocy").

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 758 stron, premiera 24.08.2022 (1983), tłumaczenie Krzysztof Sokołowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 3 maja 2021

BRAMY ATEN

[PRZEDPREMIEROWO] 

CONN IGGULDEN

ATEŃCZYK tom 1

"Los człowieka jest zmienny jak pory roku."

Po spotkaniu z "Sokołem spartańskim" wiedziałam, że chętnie sięgnę po kolejne książki Conna Igguldena. Zgrabnie i interesująco napisane powieści, sugestywnie zachęcające do zagłębiania się w historii, na dodatek w ukochanym przeze mnie starożytnym klimacie, to coś dla mnie. Z przyjemnością mknie się po stronach "Bram Aten", zachwyca przekonujący styl narracji, płynny, obrazowy. Wciąga poznawanie oblicza przeszłości między czterysta dziewięćdziesiątym a czterysta osiemdziesiątym drugim rokiem przed naszą erą. Do poznanych przez historyków faktów, owianych legendami, autor wplata ciekawe domysły losów bohaterów, w dużej mierze oparte na wyobrażeniu o ówczesnych czasach, kontekście zdarzeń, niezwykłości armii, decydujących bitwach, nietuzinkowych postaciach, podziwianych postawach. 

Plastyczne ujęcie zdarzeń, wsparte charakterystyką narodzin demokracji, szczegółami ateńskiej mitologii, obowiązującego prawa, kształtem procesów, wymierzania kary, sprawia, że odnosimy wrażenie faktycznego przeniesienia się do dawnych Aten. Autor stawia nie tylko na przybliżenie politycznych, gospodarczych i społecznych uwarunkowań, ale też na ukazanie zwykłego życia miasta odbijającego się w sercach bohaterów. Postaci przekonują, wyrażają szeroki wachlarz rozterek i emocji, czują współodpowiedzialność za ukochane Ateny, dla nich gotowe są poświęcić wszystko, nawet własną dumę i honor, równocześnie wykazują typowe dla rodzaju ludzkiego pragnienia wpływów, przejęcia władzy, ohydnej zdrady, zabarwiania marzeń krwistością zemsty. 

Wszystkie waśnie i pretensje nikną jednak w cieniu zapomnienia, kiedy perski wróg zmierza ku Atenom. Przyglądamy się pierwszym odsłonom grecko-perskich wojen, zmiennym kolejom losu podczas bitw pod Maratonem i Termopilami. Towarzyszymy Dariuszowi i następcy Kserksesowi, Militiadeswi i synowi Kimonowi, Ksantypposowi, Temistoklesowi i Arystydesowi. Wiele ich różni, reprezentują odmienne osobowości, jednak stykają się w sferze bohaterstwa, odwagi, męstwa i poświęcenia dla ojczyzny. Pamięć o nich, chociaż w okrojonej formie, przetrwała, a niezwykłe opowieści fascynują kolejne pokolenia. Niecierpliwie wyczekiwać będę drugiego tomu serii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 540 stron, premiera 04.05.2021 (2020), tłumaczenie Piotr Kuś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 7 stycznia 2021

TAJEMNICA MONTEFELTRA

MARCELLO SIMONETTA

"Polityka to sztuka łapania chwili: nowe możliwości tworzą nowe scenariusze w niespokojnym makiawelicznym umyśle."

Mocno satysfakcjonująca przygoda, wciągnęła mnie maksymalnie, za nic nie chciałam się od niej odrywać, czyniłam to jedynie po to, aby przywołać w internecie tematyczne obrazy i dodatkowe informacje. Marcello Simonetta fascynująco przeprowadza czytelnika przez ducha florenckiego renesansu z perspektywy ludzkich ambicji i mrocznych stron osobowości. Po zaskakujących odkryciach archiwistycznych rzuca nowe światło na dowody, interpretacje i teorie, a przy okazji skrupulatnie tropi nić rodzinnej przeszłości sprzed pięciu wieków. 

Niezwykły węzeł intryg powiązanych z wielkimi dziełami sztuki. Wchodzimy w świat brutalnej walki o władzę, wpływy i bogactwo. Przyglądamy się mniej lub bardziej sprawnie plecionym spiskom politycznym, potajemnym knowaniom, spektakularnym zdradom, zmiennym sojuszom, pozornym poparciom, przebiegłym krętactwom, małostkowym zemstom, skrytym podjudzeniom, postawom bez skrupułów. Na pierwszy plan wysuwają się dyplomatyczne sekrety zawarte w listach, spisanych złożonymi szyframi, z myślami niewyrażanymi wprost. Wczytywanie się w oryginalną treść i jednocześnie dokonywanie interpretacji przekazów, to mega zajmujące zajęcie, zwłaszcza, że autor lekko przeprowadza po zawiłościach, niejasnościach, niedopowiedzeniach, zmyłkach. Świadectwo mnogości twarzy liczących się na politycznej arenie ludzi renesansu.

Rywalizacja potężnych rodów bankierskich Medyceuszy i Pazzich do dziś przyciąga ogromne zainteresowanie, porywa przebiegiem scenariusza zdarzeń, wyzwala różnorodne emocje, a przy tym staje się zajmującą lekcją z włoskich klimatów piętnastego wieku. Julian i Wawrzyniec Medyceusze, finansowa elita, mecenasi sztuki, poeci, z rodu papieży. Kolejny główny aktor ówczesnej sceny politycznej, Federico da Montefeltra, zasłużony kondotier, miłośnik twórczości klasyków, hojny sponsor artystów. "Światło Italii" potrafił biegle uczestniczyć w mrocznych roszadach stanowisk i zamożności. Wykazywał wyjątkowe umiejętności perswazji, sztuki dialektyki, chłodnej kalkulacji i dwulicowości. Rewelacyjne odnajdywał się na arenie ukrytych i jawnych wojen, pozornych przyjaźni i rad, zarabiania pieniędzy i zdobywania popleczników. 

Przykład Sykstusa IV ukazuje, do jakiego zepsucia moralnego doprowadziła władza religijna i fałszywe deklaracje. Natomiast Cicca Simonetta, w jakim stopniu liczył się kunszt trafnego przewidywania, mądre doradztwo, szybka ocena ryzyka, dróg pozbycia się wrogów, propaganda w czasach pokoju i wojny. Oczywiście, w książce przywołano znacznie więcej postaci, które barwnie włączyły się w nurt historii. Czy tylko w renesansie zimna krew polityczna, osobista tragedia i wyrafinowany gust blisko ze sobą współdziałały? A może spostrzeżenie, że pragnąc zbyt wielu rzeczy, można stracić wszystko, nosi znamiona uniwersalności w różnych czasach?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 288 stron, premiera 29.09.2020 (2008), tłumaczenie Alicja Bruś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 2 grudnia 2020

NIECH STANIE SIĘ ŚWIATŁOŚĆ

KEN FOLLETT 

FILARY ZIEMI tom 0.5

"Cała sytuacja wzbudzała w nim ciekawość… Coś tu było na rzeczy… Postanowił dowiedzieć się co."

Z dzieł Kena Folletta czytałam jedynie „Igłę”, pierwszorzędnie napisany thriller szpiegowski, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Przyszedł czas na kolejną powieść autora, ale w typowo historycznej odsłonie. „Niech stanie się światłość”, prequel cyklu „Filary ziemi”, również okazała się bardzo interesującą przygodą czytelniczą. Przyjemnie mknęłam po stronach książki, doceniając kunszt pisarski, wyjątkową umiejętność tworzenia klimatu odwołującego się do ciemnych wieków historii, zgrabne przeplatanie losów postaci, aby każda znalazła wyraziście brzmiący głos w opowieści.

Co prawda, wolę, kiedy główni bohaterowie nie są postrzegani jedynie z czarnej lub białej strony, wykazują cechy osobowości kojarzące się z różnymi odcieniami szarości, potrafią zaskoczyć niejednoznacznością i kontrastowością w postawie i zachowaniach. Jednak i tak angażowałam się w burzliwe i zawiłe losy. Follett sprawił, że pokochałam dobrych i znienawidziłam złych, wyzwalali skrajne, często wykluczające się, emocje. Przy zero-jedynkowym portretowaniu nie miałam okazji do snucia interpretacji i zabawy w psychologiczne rozważania, przyjmowałam z góry przydzielone role. Swobodnie płynęłam lekkim stylem narracji po rozbudowanym scenariuszu zdarzeń walki między światłem a ciemnością ludzkich dusz. Poznałam Edgara szkutnika, młodzieńca z bystrym umysłem, córkę hrabiego Ragny, dziewczynę odważnie opuszczającą ojczyznę za miłosnym śladem, Aldreda, zakonnika marzącego o stworzeniu wielkiego centrum nauki, a także Wynstana, ich antagonistę, biskupa o zdradliwej, kłamliwej, okrutnej i zbrodniczej osobowości.

Relacje panujące między postaciami cechowały silne uczucia, jeśli miłość, to do szpiku kości, jeśli pogarda, to w pełnym wymiarze. Z jednej strony wybujałe ego, niepohamowane żądze, pragnienie władzy, pogoń za bogactwem, mordercze intrygi, z drugiej chęć wiedzenia spokojnego życia, oddanie najbliższym, poczucie sprawiedliwości, eliminowanie krzywdy, wierność ideałom. Wszystko mieszało się na scenie średniowiecznej rzeczywistości, mrocznej i brutalnej. Ludzie układali sobie życie, wychodzili naprzeciw szczęściu i spełnieniu, walczyli każdego dnia. Autor nie kreślił całkowicie wiarygodnych realiów społecznych, politycznych i gospodarczych, ale też nie było takiej potrzeby. Celowo upraszczał niektóre aspekty, aby uczynić powieść bardziej przejrzystą, a bohaterów barwniejszych. Łatwo wbiłam się w atmosferę ponurej Anglii przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia, najazdów wikingów, rodowych potyczek, rozwarstwienia społecznego, zacofania w wiedzy, przepełnienia zabobonami, manipulacji religią.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 766 stron, premiera 30.09.2020, tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

środa, 26 sierpnia 2020

WINLANDIA

BJØRN ANDREAS BULL-HANSEN

JOMSWIKING tom 2

"Powiadają, że duchy zmarłych przemawiają do nas za pomocą snów."

Po zapoznaniu się z pierwszym tomem nordyckiej sagi ("Czas ognia i żelaza"), wiedziałam, że pragnę sięgnąć po kolejną odsłonę, byłam jej bardzo ciekawa, jednak dałam sobie kilkanaście dni odpoczynku od wikingowskich klimatów, tak aby po powrocie intensywniej je odbierać. Decyzja okazała się słuszna. "Winlandia" spodobała mi się jeszcze bardziej, wiedziałam już czego się spodziewać, a wysokie wymagania zostały pierwszorzędnie spełnione. Jeśli lubicie nordyckie opowieści, bazujące na faktycznych zdarzeniach, postaciach i miejscach, albo dopiero zaczynacie przygodę z ludami Północy, to saga z pewnością przyniesie czytelniczą satysfakcję. Zdecydowanie warto uwzględnić ją w planach, gdyż została wyśmienicie skomponowana, melodie wątków współbrzmią w idealnym rytmie, solowe głosy losów kluczowych postaci potrafią wyjątkowo zaangażować wyobraźnię i wypełnić emocjami czytelnicze serce.

Uwielbiam powieści precyzyjnie przemyślane, w których rozdziały stają się mini przygodami zaprezentowanymi w atrakcyjniej formie. Śledzę je wówczas ze szczególną uwagą i gorącym zapałem. Wojownik, jamswiking, hovding, Torstein Szkutnik, w obawie przed żądnymi zemsty wojami Olafa, wyrusza z Danii w daleką podróż po nieznanych morzach, na zachód od Grenlandii. Wyprawa obfituje w niezwykłe wydarzenia, nie tylko te, o ciepłych rodzinnych i przyjacielskich barwach, ale również te, w których dominuje zimno zemsty i zdrady. Torstein toczy usilną walkę, by sprostać oczekiwaniom własnym i współtowarzyszy, zapewnić bezpieczeństwo rodzinie i załodze, zrównoważyć pragnienia i realne możliwości. Marzenie o znalezieniu spokojnego skrawka ziemi, gdzie życie toczy się utartym szlakiem, a zdobywanie bogactw nie jest aż tak trudne i wymagające poświęceń, będzie musiało poczekać z realizacją dopóki nie uda się oszukać śmierci na morzu, pokonać demonów przeszłości, wziąć odwet na wrogach. 

Szalenie odpowiadała mi płynna narracja, wspaniale dobierająca słowa, z pewnością duża zasługa tłumaczek, przyciągająca skondensowanymi opisami, które jednak nie zapominają o istotnych detalach. To nie tylko przedstawianie scenariusza zdarzeń, ale również mistrzowskie tworzenie klimatu, odniesień do burzliwego przełomu dziesiątego i jedenastego wieku, tego, jak wówczas kształtowała się mapa polityczna północnej Europy, jak wyglądały realia codziennego życia, jak chrześcijaństwo przedzierało się przez dawnych bogów i żywe legendy. I pomyśleć, że omal nie zdecydowałabym się na sagę Bjørn Andreas Bull-Hansena, miałam obiekcje, czy gotowa jestem zmierzyć się z wikingowskim klimatem, zwłaszcza, że napisanym z dużym rozmachem. Jednak moja intuicja ma się ostatnio świetnie, wzorowo podpowiada, z którymi książkami warto się spotkać, przeznaczyć godziny wolnego czasu, tak aby z uśmiechem przez nie przechodzić.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 640 stron, premiera 01.07.2020 (2017)
tłumaczenie Maria Sibińska i Katarzyna Michniewicz-Veisland
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 14 sierpnia 2020

CZAS OGNIA I ŻELAZA

BJØRN ANDREAS BULL-HANSEN

JOMSWIKING tom 1

"Norny tkają nić losu każdego mężczyzny i każdej kobiety, my nic na to nie możemy poradzić."

Niepotrzebnie zwlekałam z sięgnięciem po nordycką sagę, pierwszy tom wspaniale wciągnął w świat wojowniczej natury skandynawskich ludów końca pierwszego tysiąclecia. Obawiałam wczucia w atmosferę, lecz pierwsze rozdziały przekonały mnie, że zdecydowanie warto spędzić z nią kilka wieczorów czytelniczych. Odpowiadał mi styl narracji, konsekwentnie prowadzący główne wątki i tworzący z wyczuciem otoczkę tamtych czasów. Niespokojne rytmy dalekiej prawdziwej historii interesująco przeplatały się z przygodami fikcyjnych bohaterów. 

Kluczowa postać zrobiła na mnie dobre wrażenie, z przyjemnością obserwowałam jej osobowość i tożsamość, ulegające ewaluacji od dwunastego roku życia do wczesnej młodości. Wyrazisty profil umożliwiał odnajdywanie przekonujących uzasadnień zachowań i zrozumienie postaw Torsteina. Ciepło przyjęłam też bohaterów z dalszych planów, reprezentowali mocno zróżnicowaną grupę. Czasem skrajnie odmienni, kiedy indziej złączeni wspólną misją. Naprawdę dobra obsada sagi, przejmowałam się wypełnianiem przeznaczenia, uważnie śledziłam odmienne barwy losów. Autor nie oszczędzał postaci, wystawiał na ciężkie próby, zmuszał do przekraczania granic psychicznej i fizycznej wytrzymałości, wplatał w skomplikowane, ale porywające wydarzenia. Nie zapomniał o zaprezentowaniu zwykłej codzienności, tak na chwilę wytchnienia, lepszego wczucia się w epokę.

Czasem było bezpośrednio, brutalnie i okrutnie, jak na wikingowskie klimaty przystało, a za chwilę łagodnie, romantycznie, z ciepłymi emocjami, jak znamienne dla rozbudowanych sag. Fabułę wypełniały bitwy, walki, potyczki, spiski, akcje powiązane śpiewem miecza, ale też bogaty opis zwykłej ówczesnej codzienności. Wkraczałam w świat chciwych królów, żądnych krwi dzikich plemion, plądrujących wojsk, morskich piratów, pogańskich bractw, zadziwiających uzdolnieniami rzemieślników. Dostrzegałam dysproporcje władzy, bogactwa, kultury i statusu społecznego. Wszystko otulały elementy skandynawskiej mitologii, ciekawych legend, magicznych nawiązań, runicznych wróżb. Czy Torsteinowi, synowi Tormoda, udało się uniknąć losu niewolnika? Czy zdołał odnaleźć brata Bjørna? Dokąd zaprowadziły go nabywane umiejętności i kształtowane przekonania? Jak połączył mieszane odczucia z koniecznością wypełnienia powierzonych misji? Jestem niezmiernie ciekawa drugiej odsłony sagi, czeka na półce, za kilka dni spotkam się z nią.

5/6 - koniecznie przeczytaj
powieść historyczna, 688 stron, premiera 19.06.2019 (2017)
tłumaczenie Maria Sibińska i Katarzyna Michniewicz-Veisland
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.