Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2026

ŁAZIKANTY

J.R.R. TOLKIEN

"Nigdy nie wiesz, co cię zaraz spotka, kiedy raz wmieszałeś się w sprawy czarodziejów i ich przyjaciół.”

W zeszłym roku prezentowałam wrażenia czytelnicze po zapoznaniu się z „Listami Świętego Mikołaja” , zbiorem listów pisanych do własnych dzieci na przestrzeni dwudziestu trzech lat przez J.R.R. Tolkiena. Była to znakomita strawa duchowa, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. Podobnie jest z „Łazikantym”, wyjątkowo klimatyczną opowieścią zanurzoną w świecie fantasy. I chociaż znamy dzieła autora z wyjątkowo rozbudowanymi światami, tak w tym tytule szczególny urok tkwi w kameralności, co nie znaczy, że kluczowa postać nie przeżywa mnóstwa niezwykłych przygód w zadziwiających miejscach. 

Utwór przypomina bajkę odczytywaną w odcinkach, a im głębiej czytelnik wchodzi w wyobrażoną historię, tym bardziej docenia detale i kierunki obrotu spraw. Autor stawia na magię i czarodziei, wskazuje na dobre i złe odcienie rzucania czarów, pokazuje, że nawet ci, co potrafią zaklinać wszystko wokół siebie, nie są wolni od skaz i wad charakterów. Jako, że te mini opowiadania, połączone wspólnymi kluczami postaci, składają się na jedną opowieść, a każda kierowana jest pierwotnie do dzieci, zawierają wiele cennych przesłań, chociaż niewyrażonych wprost. Z czasem nabierają wnikliwszego znaczenia z perspektywy i dorosłego odbiorcy. Przypuszcza się, że powstały w połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku, zatem raczą czytelników ciepłą aurą świadomości ich stażu, ale bynajmniej nie przeszłością. Ponieważ „Łazikanty” to ze wszech miar uniwersalna historia, niestarzejąca się, wygodna do poznawania w każdym wieku i porze roku. 

Wędrując z młodym pieskiem, któremu zabrakło rozwagi, przemienionym przez czarownika w zabawkę, stopniowo nabywamy wiedzy o świecie i jego mieszkańcach. Czy to księżycowa ścieżka wprost na krawędzi świata, głęboka mroczna dolina, zaskakujący podwodny świat, wszędzie czają się ekscytujące przygody, lekcje życia i wrażliwości. I jak to w świecie fantasy, mnóstwo różnorodnych postaci. Tolkien przywołuje choćby latającą mewę, węża morskiego, wieloryba, syrenę, smoka, wróżki, a nawet mieszkańców Wyspy Zaginionych Psów i Człowieka z Księżyca. Opowieść nie należy do długich, zajmuje niecałe dziewięćdziesiąt stron, ale w ciepłych barwach, podszytych rozmaitymi emocjami, nawet w odcieniu dreszczyku, wpływa na wyobraźnię i przeżywanie przez czytelnika. Pozostałą część książki zajmują wstęp wyjaśniający źródła i okoliczności powstania utworu i uszczegóławiające przypisy. Bardzo cennym dodatkiem są ilustracje wykonane przez autora, ze szczególnym rysem graficznym i motywem klimatycznym. Zerknij również na "Upadek Númeronu" J.R.R. Tolkiena, przedstawiony na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura dziecięca, fantasy, 134 strony, premiera 29.10.2024 (1926)
tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje J.R.R. Tolkien, twarda okładka, format 15,5cm x 23cm
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 20 lutego 2026

ECHO LASU

MARCIN MALEC

STRAŻNICY SZEPTU tom 1

"Każda decyzja pociąga za sobą konsekwencje. Nawet brak decyzji jest decyzją.”

Sympatyczna i podszyta intrygującym dreszczykiem emocji podróż do świata słowiańszczyzny. Wkraczamy z główną bohaterką w aurę bibliotecznych ksiąg poświęconych bogom i demonom, interpretacją ich źródeł istnienia i frapującymi tajemnicami. Odkryta wiedza oswaja z różnorodnymi i barwnymi mieszkańcami leśnego obszaru, skupiska prastarych drzew, świadków tego, co na przestrzeni wielu wieków, a nawet więcej, cywilizacji, działo się z ludźmi. Jednak nawet szczegółowa znajomość mitologii słowiańskiej, z dawnymi wierzeniami i obrzędami, okazuje się niczym w porównaniu z faktycznym pojawieniem się osobliwych istot. Maja Olech, pasjonująca się najróżniejszymi władcami przyrody, odważnie i z determinacją przystępuje do realizacji powierzonej jej sekretnej misji o kolosalnym znaczeniu dla przeżycia pięknych lasów i ich mieszkańców, a co więcej, także chorej matki. Co osobliwego zaczyna dziać się z dziewczynką, o dobrym sercu i chęciach, wysoko stawiającej przyjaźń i miłość, zdolnej do poświęceń w imię ważnych spraw? Jak radzi sobie z tym, co odkrywa, z jednej strony oszałamiającym i zachwycającym, z drugiej niebezpiecznym i budzącym trwogę. Jak czytelnicy łatwo odbieramy jej emocje i odczucia, jesteśmy z nią.

Marcin Malec zgrabnie ukazuje, jak wiele znaczy dla każdego odkrywanie siebie samego, mocnych i słabych stron, zdobywania umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji, nawet ekstremalnej, a jak w przypadku dwunastolatki, głęboko wnikającej w świat fantasy. Jak wiele daje kształtowanie wyobraźni, dzięki niej jesteśmy w stanie przenieść się w niezwykły świat, pełen barwnych przygód. Ścieżka życia łączy się ze zdobywaniem oddania, przyjaźni, zaufania i odpowiedzialności za innych. Przyjemny styl narracji, chociaż nie zawsze płynny, czy z mniej istotnymi szczegółami, sprawia, że wnikanie w muzykę lasu, szepty drzew, echo lasu, przywołuje radość. Podoba mi się stopniowe, interesujące i naturalne, przybliżanie sylwetek mitologicznych postaci. Wiele się o nich dowiadujemy, a co niezwykle cenne, lekko i łatwo przenikają do świata fabuły. Dużo się dzieje, akcja dynamicznie rozwija się i potrafi zaskoczyć. Krótkie rozdziały pomagają w poznawaniu część po części przygody czytelniczej przez młodych pasjonatów książek. Tytuł pisany z myślą o odbiorcach powyżej dziewiątego roku, ale i nieco bardziej starsi, a nawet dorośli, entuzjastycznie się do niego odnoszą. Tym bardziej, że przekrój bohaterów nie tylko z perspektywy słowiańskich mocy, ale również wieku, osobowości i charakterów.

Imponuje bogactwo historii wierzeń Słowian, grzmotów i piorunów, hojności ziemi i lasu, pomocnej dłoni przeznaczenia, zdolności przędzenia nici ludzkiego losu. Wzdrygamy się na spotkanie z południcami, ciemnością, ciszą, zgubnym wpływem, nędzną dolą, złośliwą siłą, czystym złem, wiedzą tajemną, istotami z pogranicza światów, złośliwymi demonami wodnymi. Walka ze złem nigdy nie należy do łatwych i jednoznacznych, czasem wpada się we własne sidła, kiedy indziej za bardzo ufa innym, lub za mało w siebie wierzy. Ale gdy kierunek wyznacza serce, miłość do najbliższych, dobro zdaje się rozrastać i potęgować. Zastanawiamy się, czy udaje się dziewczynce obronić pradawne legendy i wierzenia? Dokąd prowadzi droga zapełniona pułapkami, w jakie miejsce wyjątkowej mocy? Jak sprawić, aby chroniły ją i jej towarzyszy podróży prastare zaklęcia? A może tarczą ochronną są tradycje, które przetrwały nawet kilka tysięcy lat? Dorosły domyśla się następstwa incydentów składających się na scenariusz zdarzeń, ale młody odbiorca wchodzi w niezwykle kuszącą i przyciągającą aurę czystej słowiańszczyzny. Gotowi na starcie nieba z podziemiami, porządku z chaosem, dwunastolatki z wyjątkową misją?

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, fantasy, wiek 9+, premiera 29.10.2025
miękka okładka, 280 stron, format 14,2cm x 20,2cm
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

czwartek, 5 lutego 2026

POBŁYSK

GRZEGORZ BOBIN

„Bałeś się tego, czego nie znałeś… 
Często boimy się rzeczy, których nie znamy.”


Sądziłam, że zapoznam się z powieścią, jak to mam w zwyczaju, w jeden dzień. Jednak zorientowałam się, że to typ książki, który zyskuje przy kilku spotkaniach. Przy większej dawce czułam lekkie znużenie, a jedno czy dwudniowa przerwa działała na korzyść opowieści. Podobało mi się bezpardonowe rozprawianie się z postaciami bez względu na odcień bieli, szarości i czerni. Czułam niedosyt podkręcania zagrożenia i trwogi w opisach scen. Fantasy wypełniała krwista czerwień i smród spalonych ciał czarownic. Autor zdecydował się na wariant ostrych i szybkich cięć, miało to zaskakujący powab, ale skutkowało szybkim zakończeniem czegoś, z czego można było więcej wycisnąć z korzyścią dla klimatu powieści. Brutalność wykreowanego świata, bezwzględność osób nim rządzących, wszechogarniająca obsesja, to elementy działające na korzyść „Pobłysku”. Atrakcyjnie wzniecały silne emocje wobec wrogości i niesprawiedliwości. Grzegorz Bobin wręcz delektował się mrocznością ludzkiej natury, a mnie to pasowało.

Książka udanie przeplatała elementy horroru i fantasy. Oba gatunki wymieszane ze swobodną i naturalnością. Tak jak perspektywa dreszczowca przypadła mi do gustu, miała w sobie coś, co sprawiało, że czekałam na kolejny mocny incydent, tak wykreowany nadprzyrodzony świat, oparty na filarze magii i baśni, nie w pełni przekonywał. Przeszkadzała naiwność i łatwowierność głównych bohaterów, nawet uwzględniając młody wiek i to, że siłą rzeczy, wiele musieli się nauczyć. Miałam wrażenie, że w tym aspekcie czytałam książkę dla młodego czytelnika, nieprzywiązującego wagi do uszczegółowionego otoczenia, pogłębienia portretów postaci, stopniowalności przemian w widzeniu świata i siebie samego. Zgrzytały mocne uderzenia intrygi z prowadzeniem relacji pary Płomyk i Kozik. Z uznaniem odebrałam finałową odsłonę powieści, fantastycznie, że autor wybrał wariant pod prąd oczekiwań i poza przyjętymi schematami. „Pobłysk” poprowadził ścieżkami przygody po różnych krainach, lekcjami zdobywania magicznej wiedzy, silnych zaklęć, unikalnymi kocimi temperamentami zderzającymi się z długimi cieniami ludzkiej natury. Baśniowo, z lekkim odwołaniem do natury średniowiecza, mrożącą krew w żyłach legendą wszechogarniającej wilgoci i grząskich bagien, miast ogarniętych nienawiścią i obsesją.

3.5/6 – w wolnym czasie
fantasy, 414 stron, premiera 17.10.2025
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

wtorek, 27 stycznia 2026

GŁĘBOKO POGRZEBANY

NAOMI NOVIK

"Moje życie to nieustanna próba ucieczki od prozy życia.” 
Sherlock Holmes


Pięć lat temu zabrałam się za serię „Scholomance”, z nadzieją, że fantasy mnie pochłonie, ale spotkanie z pierwszym tomem „Mroczna wiedza” należało do średnio udanych, zatem pozostawiłam w zawieszeniu poznawanie kolejnych odsłon. Po czasie, zdecydowałam się wejść, dla odmiany, w zbiór opowiadań autorki, testując, czy krótkie formy jej pióra bardziej przekonają. „Głęboko pogrzebany” pozwolił na sympatyczne spędzenie czasu, w różnorodnej pomysłowo fantastyce, jednak i w tym przypadku wrażenia miały charakter pozytywny i dobry, ale nie zachwycający i wciągający. 

Doceniłam świeże i oryginalne podejście do historii literatury, które znałam wcześniej, zabawę z klasyką, nawet tą uznawaną za nienaruszalną ze względu na mocne osadzenie w pamięci odbiorców. Novik uprawiała ciekawą grę z własną i czytelnika wyobraźnią, stawiając przede wszystkim na wytworzenie specyficznego klimatu, i w tym zakresie opowiadania bardzo zyskały. Wykorzystanie elementów mitycznych, magicznych i z legend przebiegało w lekkim i swobodnym stylu, zgrabnie współgrało z pierwotnym zamysłem i wersją autorki. Dziwiło zatem, że nie do końca dałam się zaangażować, jakbym nie przekroczyła granicy światła i mroku, dobra i zła, na tyle, aby nawiązać z nimi głębsze porozumienie. Może dlatego, że mało znam twórczości autorki, a utwory do niej nawiązywały, może wynikało to z odczucia, że każde opowiadanie to wprawka do potencjalnego pomysłu na powieść, przetestowanie gotowości do jej powstania, sprawdzenie nośności odpowiedniej mieszanki intrygi i humoru, nastroju i inwencji twórczej. Przygoda z książką na kilka wieczorów, gdyż wskazane jest robienie przerw między wczuwaniem się w krótkie formy, zaglądaniem do odmiennych światów i poznawaniem przeróżnych postaci.

4/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantasy, antologia, 436 stron, premiera 18.12.2025 (2024)
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

sobota, 20 września 2025

PIASECZNIKI

GEORGE R.R. MARTIN

„Ale prawda jest zimna, pusta i straszna, a kłamstwa bywają piękne i pokrzepiające.”

Czytanie twórczości George R.R. Martina sprawia wiele przyjemności i radości, dotyczy to krótkich i długich form literackich. Na antologię „Piaseczniki” zwróciłam uwagę wiedziona pragnieniem ponownego spotkania z niezwykłymi niby insektami, jakże mocno wkraczającymi w znajomość psychiki człowieka. Osobliwe stworki, będące odbiciem myśli i czynów gatunku ludzkiego, zaimponowały mi już wiele lat temu. Chętnie do nich powracam, gdyż opowiadanie ma wszystko to, co lubię w solidnie napisanej fantastyce, świetny pomysł na fabułę, znakomitą prezentację twórczej wyobraźni, rewelacyjnie sportretowanego złego bohatera, garść ciekawych refleksji do podchwycenia. Zachęcam gorąco do poznania, wejścia w klimat ubarwiony thrillerem, mroczną odsłoną konsekwencji czynów, szczególną aurą obcego kosmicznego życia.

Bardzo spodobało mi się „W Domu Robaka”, akcja nasycona sensacją, mrokiem i wilgocią podziemnych korytarzy, bezwzględną walką o przetrwanie, frapującą przemianą obcych ras. Cenne, że utwór zachęcał do poświęcenia chwili na myśl, że zemsta może prowadzić ku temu, co dotąd było niezrozumiałe. Z kolei, „Mroźne kwiaty” przenikały lodowatym zimnem, przedziwnym letargiem pragnień i marzeń, światem iluzji łapiącym w pułapkę wymieszania prawdziwości i nieprawdziwości, wampirów i wiatrowilków. Autor frapująco oddał wątek samotności, i ponownie, odbicia walki o życie. Rewelacyjnie od strony psychologicznej poprowadził z jednej strony unikalną, z drugiej całkiem zwyczajną, przewrotną grę wymieszania kłamstw i prawd, wiary i niewiary, herezji i prawowierności. A wszystko w kosmicznej otoczce klimatycznej. 

Koncepcja rozwijania wyjątkowych zdolności przez człowieka, podstaw powstawania nowego gatunku, pragnienia przemierzania wszechświata w zdobywaniu wiedzy i władzy, pojawiła się w „Szybkich pomocnikach”. Zamysł roli anielicy jako odpowiedzi na samotność w pozaziemskiej podróży ciekawie ubarwił opowiadanie, podobnie jak spotkanie energii i materii, ale nie w pełni przekonał. Wędrówka po gwiazdach, po pajęczynie czasu i przestrzeni, zatrzymanie się na skrzyżowaniu kosmicznych szlaków, wejście w długie cienie „Kamiennego miasta” wyrzutków, poznanie lisoludków, przyciągnęło uwagę od strony narodzin, trwania i przemijania światów różnorodnych cywilizacji. Nie poczułam się wygodnie w towarzystwie „Gwiezdnej Pani”, jednak doceniłam pomysłowość pisarza na zobrazowanie gwiezdnych slumsów i utrzymanie się przy życiu w skrajnie niesprzyjających warunkach. 

Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami George R.R. Martina "Gra o tron" (marzę, aby wreszcie wpadła w moje ręce jej komiksowa wersja), "Starcie królów", "Nawałnica mieczy: stal i śnieg", "Nawałnica mieczy: krew i złoto", "Panowanie smoka" (pierwszy tom ilustrowanej historii dynastii Targaryenów"), "Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera", a także odrębną powieścią, choć także z gatunku fantastyki, "Światło się mroczy". Natomiast miłośnikom krótkich form literackich utrzymanych w klimacie fantasy proponuję spotkanie z "Księgą magii". Wrażenia z tych przygód czytelniczych na Bookendorfinie.

4.5/6 - warto przeczytać
antologia, fantastyka, 288 stron, premiera 20.05.2025 (1973-1978)
tłumaczenie Danuta Górska, Michał Jakuszewski, Darosław J. Toruń
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 26 lipca 2025

STARCIE KRÓLÓW

PIEŚŃ LODU I OGNIA tom 2

GEORGE R.R. MARTIN

"Jeśli wyrwiemy komuś język, nie dowiemy się w ten sposób, że kłamie, a tylko obwieścimy całemu światu, że boimy się tego, co ma do powiedzenia." Tyrion Lannister

W dzieciństwie z wielkim entuzjazmem pochłaniałam tomy serii o losach Ani Shirley, zaczynającej się od „Ani z Zielonego Wzgórza”, jakże przeżywałam jej przygody, trafiały do wyobraźni i serca. Ukochana główna bohaterka, do dziś darzę ją wielką sympatią i kolejny raz umawiam się na spotkanie. Później wpadłam po uszy przy twórczości Margit Sandemo, łączącej kilka gatunków w „Sadze o Ludziach Lodu”, cieszyłam się, że tak wiele części powstało. Oczywiście, po drodze napotykałam wiele cudownych przygód czytelniczych, jednak dopiero chwytając za „Grę o tron” George’a R.R. Martina odkryłam jak bardzo przekonująca i działająca na wyobraźnie potrafi być fantasy. W cyklu „Pieśń Lodu i Ognia” znalazłam wszystko to, co najbardziej cenię w literaturze. A drugi tom „Starcie królów”, z znaczącym udziałem mojego ulubionego bohatera Tyriona Lannistera, tylko to potwierdził.

Niesamowicie odmalowany świat, pełen detali, różnobarwnych akcentów, naprawdę trudno nie uwierzyć, że istnieje naprawdę. Natychmiast wciągamy się w plastycznie odmalowane obrazy Siedmiu Królestw. Przenikają nas lodowate podmuchy tajemnic, rozpalają wyobraźnię żądze władzy, dramatycznie krzyżują się losy postaci. Z fantazją uruchamiany wyobraźnię starając się dotrzymać kroku wyjątkowo kreatywnemu autorowi. Za sprawą niezwykle malowniczego stylu pisania, doskonale dostrzegamy mnóstwo szczegółów wzbogacających intrygującą i pomysłową fabułę. Odnosimy wrażenie jakbyśmy faktycznie byli pełnoprawnymi uczestnikami przedstawionego świata. Przyjaźnie odbieramy liczne przygody nie tylko głównych bohaterów, ale również tych z kolejnych planów, składające się na interesujące i nietuzinkowe scenariusze życia. Mnogość powieściowych postaci, ich wyraziste i przekonujące przedstawienie, wyposażenie w urozmaicony koszyk wad i zalet, silnych namiętności i ogromnych pragnień, wyzwalających pełną gamę ciekawych zachowań i czynów, wywołują w czytelniku nieprzeciętne wrażenia. Z pietyzmem chłoniemy słowa dialogów, Martin sprawia, że kryje się w nich drugie dno warte odkrywania.

Ponad tysiąc stron fascynującej podróży, przez skomplikowaną i niezmienną od wieków naturę człowieka, przez rozległe tereny stworzonego świata, charakteryzujące się wielkim urozmaiceniem przyrodniczym, ogromnym bogactwem miast i wsi, których mieszkańców określają indywidualne cechy, zdolności i umiejętności. Poszczególne regiony posiadają własną strukturę społeczną, religię, kulturę i historię, często bardzo skomplikowaną, niejednoznaczną, wypełnioną konfliktami, brutalnością i dramatami. Dla takiej książki warto zarwać kilka nocy, dać się ponieść światu opisanemu z niezwykłym kunsztem i rozmachem, z uwagą śledzić wiele równoległych wątków, poddać się silnym emocjom przeżywanym przez uczestników zaskakujących zdarzeń i nagłych zwrotów akcji. Powieść magnetycznie przyciąga, niejednokrotnie drżymy o losy ulubionych bohaterów, ogarnia nas niepewność, czy zdołają przeżyć, wywiązać się z powierzonych im misji, zdołać dotrzeć do wyznaczonych przez przeznaczenie miejsc, spełnić marzenia, zrealizować życiowe zamysły z myślą o sobie, najbliższych, klanach, plemionach czy narodach.

Morderstwa, tajemnice, sekrety, szpiegostwo, knucie, bezwzględna walka o władzę, prestiż, pieniądze i wolność. A w tle honor, prawość, wierność, oddanie, posłuszeństwo, miłość i przyjaźń, mieszają się z kłamstwem, zuchwałością, hańbą, zemstą, nienawiścią i bezkompromisowością. Siedem Królestw, w którym nieustannie piętrzą się kłopoty, waśnie i konflikty, gdzie przypadek czy zbieg okoliczności może zdecydować o dziejach najznakomitszych i najważniejszych rodów, niecodziennych losach zwykłych obywateli, którym przeznaczenie przydzieliło istotną rolę. Dobro walczy ze złem przenikając się wzajemnie, nie ma kryształowo czystych intencji lub tylko złych zamysłów. Średniowieczne barwy, rycerskie bitwy, zamkowe korytarze, zawiłe romanse, szczypta magii, potężne wilkory i smoki. I jeszcze widmo przerażającej zagłady dokonywanej przez pozornie umarłe zło, Innych. Niezmiernie wciągająca epicka propozycja czytelnicza, wielowymiarowa, intrygująca, czarująca, pozostawiająca z przyjemnym uczuciem satysfakcji i niecierpliwą chęcią poznania kolejnej odsłony. Na końcu książki zamieszczono poglądowe mapki i zwięzłe informacje o małych i wielkich rodach.

6/6 – rozkosz czytania
fantasy, 1022 stron, premiera 18.06.2024 (1998), tłumaczenie Michał Jakuszewski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 25 lipca 2025

POMRUKI BURZY

ROBERT JORDANBRANDON SANDERSON

KOŁO CZASU tom 12

„Umarli przechadzają się po ziemi i są tacy, którzy ich widzą.
Inni są ślepi...”


Przekonuję się, że w moim przypadku to właśnie gatunek fantasy najlepiej potrafi pomóc w stopniowym dochodzeniu do siebie po stracie bliskiej osoby. Śmierć sprawia, że na jakiś czas świat zatrzymuje się, ale tylko dla przeżywającego stałą już nieobecność krewnego. Na szczęście, codzienne życie jakby w zawieszeniu, krok po kroku, przybliża do akceptacji zdarzeń i pogodzenia się z tym, co nieuniknione i czeka każdego z nas. I właśnie odejście od prawdziwej rzeczywistości i wejście w bogatą fikcję literacką daje możliwość chwilowego zapomnienia, przynosi ulgę podczas odrywania się od ponurych myśli, przybliża do odzyskiwania odbierania różnorodnych barw życia. A to, co stworzył w wyobraźni Robert Jordan, a zgrabnie ujął Brandon Sanderson, silnie przemawia, fantastycznie wciąga, znakomicie relaksuje. Siłą rzeczy, dwunasty tom różni się nieco w stylu narracji, ale trzeba przyznać Sandersonowi, że znakomicie spisuje się zastępując zmarłego Jordana.

„Pomruki burzy” cieszą czytelnika, imponują rozmachem, wspaniale angażują. Miłośnicy przygody znajdą w książce wszystko to, co sprawia, że trudno oderwać się od stron. Klimat królestw, wojen, spisków, rywalizacji, walki dobra ze złem, proroctw w fascynującej fabularnej otoczce. Sporo się dzieje, akcja lubi wpadać w dynamiczne rytmy, nie można się nudzić. Znakomicie rozłożone napięcie i dramaturgia. Wykorzystany potencjał postaci, ich mnogość zagęszcza historię, barwność dodaje uroku światu, w którym przebywają, przeżywają wewnętrzną przemianę, poddawani są próbom charakteru, stopniowo dorastają. Swobodnie niesie ciekawość przeszłości i przyszłości bohaterów. Stworzono fascynujący świat, wchodzimy z ogromnym entuzjazmem, doceniamy plastyczność opisów, w tym detale ujęte w treściwą formę, tak aby oddziaływały na wyobraźnię, ale nie zatrzymywały na dłużej akcji. Historia fantastycznie relaksuje, wprawia w dobry nastrój, pochłania na tyle, aby na więcej niż chwilę zapomnieć o realnym świecie.

Seria „Koło czasu” to przedstawicielka ciągu przygód, które nie nużą i nie wyczerpują się z pomysłów, a wręcz odwrotnie, za każdym razem oferują coś szalenie intrygującego dla odbiorcy. Także dwunasty tom potrafi zaskoczyć, wykonać zwrot w scenariuszu zdarzeń, obrać niespodziewany kierunek, a to mile widziane przez czytelnika. Przygoda goni przygodę, a za każdą z nich skrywa się odmienny szablon jej rysowania na tle różnorodnej kolorystyki realizowanych przez postaci misji. Gorąco zachęcam do poznania, zwłaszcza osoby uwielbiające maraton czytelniczy, mocno zżywające się z postaciami, niechcące się z nimi rozstawać, dobrze odnajdujące się w złożonym przedstawianym świecie, uwielbiające szczególny klimat łączący przygodę, intrygę i magię. Fantastycznie, kiedy każdy tom zacieśnia więź przyjaźni z odbiorcą. Satysfakcjonująca fantasy. Emocje gwarantowane. Zerknij na wrażenia po poznaniu innych tomów serii przedstawione na Bookendorfinie ("Oko świata", "Wielkie polowanie", "Gilotyna marzeń").

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 1008 stron, premiera 23.04.2024 (2009), tłumaczenie Jan Karłowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

środa, 9 lipca 2025

DZIECIOŁAP

AGNIESZKA MIELA

„Jak znika ten, który nigdy nie istniał?”

Ciekawa, barwna, pomysłowa fabuła, wiele się dzieje, czytelnik szybko się wciąga, chętnie uczestniczy w wyzwaniach stawianych głównym bohaterom. Czasami przeszkadzają znaczące zwolnienia przebiegu akcji, chociaż można je traktować jako chwilę na złapanie oddechu w trudnej walce z zyskującymi na mocy demonami, to jednak preferuję mocniejsze podkręcenie intrygi. Autorka udanie rozsiewa mroczny klimat w mieście i pod nim. Wszechobecny trupi odór zgnilizny, Skrywające tajemnice ciemne zaułki. Wzbudzające zgrozę szczeliny między światami. Doceniam fantastyczne opisy postaci i miejsc. Przemawiają do wyobraźni, pozwalają łatwo wkroczyć w świat powieści. 

Silny wróg, ściągający chaos na wszystkie światy, mogący sprowadzić natychmiastowy koniec, wybrzmiewa szczególnie złowrogo. Mieszanka morderców, przekształconych, dotkniętych przez innych. Samuel Reiling, Dzieciołap znad Nestry, wzbudza przyjazne odczucia. Mocno mu kibicuję w trudnej misji tropienia demonów, zabijania nieprzekształconych bogów, niszczeniu opętanych. Raon, bogini zmarłych i nienarodzonych, matka bogów i niszczycielka splugawionych demonów, niemająca twarzy, ukrywająca się w ciele dziewczynki, często zaskakuje, wzbudza aprobatę, ale co intrygujące, z mieszanymi odczuciami. Śmierć nie obchodzi się łaskawie nawet z tymi, którzy wielokrotnie wpadają w jej ramiona. Czy mamy wpływ na zakończenie zdarzeń, a może jedynie na przebieg? „Dzieciołap” to relaksująca propozycja czytelnicza, dopracowana w mrocznym klimacie, atrakcyjna w odsłonach intrygi, przyciągająca osobliwą parą kluczowych postaci.

4.5/6 – warto przeczytać
fantasy, 424 stron, premiera 20.05.2025
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

wtorek, 8 lipca 2025

KOSZMAR W NIBYLANDII

CHRISTINA HENRY

„Nie zyskiwali wiecznej młodości, chyba że śmierć za młodu sprawia, że już zawsze jest się młodym.”

Książka kierowana do młodzieży, z ciekawymi przesłaniami, a jednak i mnie, jako dorosłej, wiele frajdy sprawiło zapoznawanie się z nią. Christina Henry zgrabnie poradziła sobie z umieszczeniem powieści w klimacie pragnącego nigdy nie dorosnąć Piotrusia Pana. Fabuła bazująca na elementach horroru dostarczała mocną dawkę czytelniczej adrenaliny. Podobało mi się konsekwentne trzymanie się stopniowego przeobrażenia wewnętrznego i zewnętrznego narratora wspomnień. Kibicowałam Kubie w dostrzeganiu okrutnej prawdy zestawionej z wieczną młodością, szczęściem w spontaniczności i pogrążeniem w zabawie. 

Świat zagubionych chłopców, podlegający autorytatywnym regułom, w miarę rozwoju akcji przybierał coraz ciemniejsze i dramatyczniejsze barwy. Wyspa, będąca ogromnym placem zabaw bez nadzoru dorosłych, stawała się coraz bardziej mroczna i niebezpieczna. Magiczny skrawek lądu pokrywały opary szaleństwa, śmierci, krwi i trupów. Zabawkami w Nibylandii były noże, szable, kije i kamienie. Trudno było nie dopingować dzieciom przybyłym z Innego Miejsca, nie bać się Wielookich, drżeć przed piratami. Scenariusz zdarzeń atrakcyjnie zapleciony. Kilka okrutnych elementów dramaturgii. Zakończenie satysfakcjonujące, spodziewałam się zawartej w nim przewrotności. Lekkie zastrzeżenia miałam do spłyconego portretu Piotrusia Pana. Jako niemal drugoplanowa postać, widziana oczami przyjaciela, siłą rzeczy otrzymała sporo uwagi. 

Zachęcam do zapoznania się z książką, roztaczała niepowtarzalny urok nowej opowieści z osadzeniem w kultowym oryginale, nietuzinkowym przedstawieniem bohaterów, mroczną bezwzględnością wobec tego, co dobre i co złe, słuszne i nieusprawiedliwione, ufne i zdradliwe. Skłaniała młodych odbiorców do zastanowienia się, na czym tak naprawdę polega dorastanie? Czy wszystkie błędy mają konsekwencje, zwłaszcza te o dużym kalibrze czynienia szkód sobie i innym? Dlaczego świadomość popełniania życiowych potknięć, uchybień i omyłek mocno boli, ale pozwala na wewnętrzny rozwój? Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami autorki, zaprezentowanymi na Bookendorfinie, "Alicja" i "Czerwona Królowa".

4.5/6 – warto przeczytać
horror, 308 stron, premiera 09.04.2025 (2017), tłumaczenie Lesław Haliński
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 16 marca 2025

PIEKŁO I SZPADA

FELIKS W. KRES

ZJEDNOCZONE KRÓLESTWA tom 1

„Czy dobro, świadczone w imię niskich pobudek, przestaje przez to być dobrem.”

Pierwsze spotkanie z twórczością autora, bardzo udane, wciągające i satysfakcjonujące. Znakomicie bawiłam się w fantasy prowadzonej w klimacie człowieka z białą bronią konfrontującego się z wrogami i mrocznymi siłami. Byłam pod wrażeniem konsekwencji i barwności w kreowaniu świata. Wszystko mi pasowało, odwoływało się do głębi opisów, wnikliwości w kształtowaniu wielu bohaterów, tajemniczości owiewającej zdarzenia. Niesłychane poczucie zarządzania grozą, w tak fascynujący sposób, jak robili to klasycy gatunki, ale w unikalnym stylu. Intensywne nasycenie przygodą, nieoczywistą i zaskakującą, trochę z humorem, ale dramatycznie, nie ciągłą, lecz z korespondujących części. 

Podobały mi się przewrotne zakończenia poszczególnych fragmentów książki. Szykowałam się na coś konkretnego, a pisarz zgrabną zmyłką wprowadzał w nieoczekiwaną sferę wyobraźni. Wypływający ze stron niepokój, lęk, strach, trwoga, podlegały zręcznemu stopniowaniu. Cienie życia i śmierci rządziły się swoimi prawami, tylko autor miał nad nimi władzę, ale pozwalał na wejrzenie w zaświaty oczami zmarłych. Demoniczne budowle, grobowce z zamierzchłych czasów, przeklęte miejsca, złowrogie ruiny, posępne zagajniki, piekielne czeluście, opuszczone cmentarze, dzikie uroczyska. Upiorne zjawy, niepojęte tajemne siły, dziwne moce, stare kulty, pradawna magia, przerażająca ciemność, okryte klątwą dusze, nieśmiertelni, koty mordercy. Zbrodnie i krew, starcia i pojedynki, damy i kawalerowie, bractwa i umarłe miasta, zło i jego sługi, oraz człowiek narzędziem w rękach przewrotnego losu. Książka wydana w kolekcjonerskiej formie, sztywna okładka, ochronna obwoluta, barwne brzegi, przemawiająca do wyobraźni grafika.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 488 stron, premiera 25.02.2025 (2001)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 1 grudnia 2024

KRUCHE NICI MOCY

THREADS OF POWER tom 1

VICTORIA SCHWAB

„Rzecz zabrana siłą zawsze będzie bladym cieniem danej dobrowolnie.”

Potrzebowałam wejścia w świat fantasy wykreowany z udziałem wielu warstw i kolorów, ciekawymi bohaterami i wciągającym pomysłem na fabułę. „Kruche nici mocy”, pomimo pozornej kruchości magii, szybko oplotły nićmi moją wyobraźnię. Różne oblicza londyńskich światów okazały się mocnej konstrukcji filarami przyciągającymi uwagę, a w zestawieniu z przybliżaną historią, nęcącą niewiadomą. Poznawanie powieści miało szczególny urok kolorytu składającego się z czerni, szarości, bieli i czerwieni. Każde nakłaniało do odwiedzin, tym bardziej, że oferowało urozmaicony pakiet bohaterów. Zetknęłam się już z postaciami w ramach pierwszego tomu trylogii „Odcienie magii” (zerknij na moje wrażenia podczas poznawania „Mroczniejszego odcienia magii”), dlatego wydawali mi się bliżsi niż gdybym wcześniej ich nie poznała. Jednak „Kruche nici mocy” otworzyły nowy cykl, i choć akcja działa się w tym samych miejscach, co poprzednia seria, mogłam swobodnie czytać i podążać szlakiem wyznaczanym przez intrygi bez spotkania z wszystkimi odcieniami magii.

V.E. Schwab umiejętnie wprowadzała w klimat magii, tła poprzednich zdarzeń, typów osobowości bohaterów, londyńskich zależności. Śmiało żonglowała incydentami i losami. Wszystko oplatała atrakcyjnymi umiejętnościami magii wymieszanej ze świadectwami dobra i zła, niekoniecznie możliwymi do rozpoznania na pierwszy rzut oka. Przygody, misje, podróże, spiski, ale również miłość, przyjaźń, sojusze, nienawiść, oraz okrutna zemsta. I szalenie niebezpieczne urządzenie, coś co pretendowało do mocy tak straszliwej, że z jednej strony wywoływało żądzę posiadania, z drugiej pragnienie natychmiastowego odcięcia dopływu mocy. Książka kierowana do młodzieży, ale sama sympatycznie spędziłam przy niej czas. Przemycała w scenariuszu zdarzeń ciekawe treści, nadawała głębi przygodzie, poddawała próbie bohaterów, a przy tym zaglądała w jasne i ciemne londyńskie ulice i zaułki. Sztuka rzucania i odpierania zaklęć, talizmany chwytające moc, kamienne amulety, czarodziejskie łapacze i wzmacniacze. Wir żywiołów płynących we krwi w nieskończonej liczbie kombinacji. Ogień, woda, ziemia, wiatr i kości, a ponad wszystkim magia antari, potęga spotkania czarów i żywiołów. "Kruche nici mocy" to udany pomysł na książkowy prezent, zainteresuje każdego miłośnika fantasy, przemyślanej, bogatej i barwnej, atrakcyjnie wykreowanej i rozpisanej, zajmująco miksującej wyjątkowe magiczne talenty i tajemne dary. Kolekcjonerskie wydanie, ze sztywną okładką i barwionymi brzegami.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, 776 stron, premiera 29.10.2024 (2023), tłumaczenie Anna Reszka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

czwartek, 19 września 2024

SREBRNE GARDŁO

SIRI PETTERSEN

VARDARI tom 2

"Jeśli istnieje coś, co ludzkość opanowała, to z pewnością zdolność do samozagłady."

Przyznałam najwyższe noty trylogii "Krucze pierścienie" (składały się na nią tomy: "Dziecko Odyna", "Zgnilizna", "Evna"). Siri Pettersen dostarczyła naprawdę mocnych wrażeń czytelniczych, rewelacyjnie się bawiłam. Dlatego z ogromnym zaciekawieniem sięgnęłam po kolejną serię autorki, której akcja toczy się w poznanym uniwersum "Kruczych pierścieni". I w „Żelaznym Wilku" i w "Srebrnym Gardle" sympatycznie się rozgościłam, wpadłam wyobraźnią w intrygującą fantasy, chociaż przyznaję, że nie poczułam już tak silnych emocji jak w "Kruczych pierścieniach". Prawdopodobnie dlatego, że „Żelazny Wilk” i „Srebrne Gardło” wydawały się bardziej skierowane do młodszych niż starszych czytelników. 

Autorka potwierdziła talent do zespalania realizmu i baśni. Dużą uwagę zwracała nie tylko na plastyczne odmalowanie wyobrażonego świata, ale również na ciekawe portretowanie kluczowej postaci. Juva targana była sprzecznymi uczuciami, z determinacją mierzyła się z wewnętrznym i zewnętrznym wrogiem. Mnogość tajemnic, niewiadomych, zawiłości losów, złowieszczych melodii, bezpośrednich zagrożeń, ukrytych zasadzek, dworskich spisków. Wróg stawał się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem, ale czy na pewno? Mieszanie się chwil zwycięstwa i klęski, szczęścia i rozpaczy, radości i boleści, na trwałe wpisało się w los młodej dziewczyny. Pisarka z wyczuciem wplatała skojarzenia nordyckich legend i doceniała wagę symboli. Stawiała na tajemniczość, magiczność, niewiadomą i zaskoczenie. Wilkowatość, wieczność, wyczuwanie przeklętości, fanatyczny kult, i brama do świata, którego nie ma na żadnej mapie. Walka dobra ze złem, docieranie do własnej tożsamości, definiowanie siebie w oczach własnych i innych. Drugi tom, podobnie jak pierwszy, sprawił wiele radości, okazał się intrygującą i barwną rozrywką, pozwolił sugestywnie oderwać się od rzeczywistości. Pełna ekscytujących zdarzeń przygoda.

4.5/6 - warto przeczytać
fantasy, 438 stron, premiera 04.06.2024 (2023), tłumaczenie Marta Petryk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 6 czerwca 2024

ELRYK Z MELNIBONÉ

ELRYK SAGA tom 1-4
(ELRYK Z MELNIBONÉ, PERŁOWA FORTECA, ŻEGLARZ NA MORZACH PRZEZNACZENIA, KLĄTWA BIAŁEGO WILKA)

MICHAEL MOORCOCK

„Jakże słaby nienawidzi słabości. … I jakże silny nienawidzi siły.”

Klasyka fantasy, po którą wcześniej nie miałam okazji sięgnąć, napotykałam różne o niej wzmianki i odniesienia, lecz jakoś tak nie składało się, aby nasze spotkanie doszło do skutku, a przekonałam się, że powinnam znacznie wcześniej zabrać się za jej poznawanie, ponieważ gwarantuje przyjemne i ciekawe czytanie, jednak dla nieco młodszego odbiorcy. Nie należała do mega wciągającej przygody przez cały czas, czasami potrafiła lekko znużyć, ale nie ulegało wątpliwości, że więcej było w niej zajmujących aspektów niż spodziewałam się. Sceny mało rozbudowane, jednakże przyciągały moralnymi aspektami, zaskakującym wydźwiękiem zdarzeń i pozytywnym schematyzmem ujęcia tła. 

Bohater stosunkowo płasko scharakteryzowany, chociaż nie można mu było odmówić skrajności tak reprezentacyjnej dla gatunku człowieka zanurzonego w mrocznej przeszłości, niebezpiecznej magii i przyjaźni z mieczem. Podobało mi się, że Michael Moorcock potrafił wystawić Elryka do ostrej walki nie tylko z wrogami zewnętrznymi, ale również samego z sobą. Pragnienie poznania prawdy, tego, co się zdarzyło, sensu istnienia, pomruków przyszłości, wystawiało postać na ciężkie zmagania, lawirowanie w odcieniach czerni i bieli. Raz zadziwiała prędkość w dobywaniu runicznej broni, okrutności wobec przeciwników, bezpardonowego przelewania krwi. Miała swoje uzasadnienie w osobliwej duszy mocy władającej młodym cesarzem wyspiarskiej społeczności. Kiedy indziej zaskakiwała osobliwą łagodnością i zrozumieniem okazywanym najzagorzalszemu wrogowi. Rubinowy Tron dopominał się o innego władcę, bardziej nastawionego na brutalność i pragnienie podporządkowania sobie świata, a nie człowieka z rozrzedzoną krwią, gotowego w poszukiwaniu wiedzy wyruszyć w życiową podróż w nieznane krainy. 

Każdy tom wnikał w nieco inny klimat, nie brakowało ostrych starć, morskich bitew, pustynnej wędrówki, wchodzenia w wieloświaty i różne wymiary czasu, poszukiwań skarbów, walki o spełnienie miłości, wymazywania klątwy, opierania się woli duchów powietrza, ognia, ziemi i wody, zwyciężania demonów, oszukiwania prastarego zła. Pradawny czarodziejski język do kontaktu z nadprzyrodzonymi istotami, magiczne przedmioty o małej i dużej skali, przedwieczne pakty z osobliwymi stworzeniami, lawirowanie między Chaosem a Ładem, złodziejskie sny, sieci intryg i spisków. A w tym wszystkim jednostka, która pragnęła zmienić porządek świata, mentalność upadającego królestwa spowitego czernią, przywrócić chwałę i dumę sprzed dziesięciu tysięcy lat, sprawić by Imperium promieniowało blaskiem rozumu i dobrej woli. Czy udało się Elrykowi odnaleźć sens życia, znaleźć wewnętrzny spokój? Czy przeznaczenie mogło wpleść kilka dodatkowych nici w swoją tkaninę i mimo tego osiągnąć pierwotny cel? Na książkę warto było poświęcić więcej czasu, podzielić na kilka wieczorów czytelniczych, konstrukcja zawartości sprzyjała takiemu podejściu. Przyjazny relaks z udziałem nadprzyrodzonych sił, magii, miecza, prastarego rodu i przypieczętowanego krwią sojuszu.

4/6 – warto przeczytać
fantasy, 648 stron, premiera 27.02.2024 (1960-1977), tłumaczenie Danuta Górska
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

środa, 6 marca 2024

KLUCZ DO HELHEIMU

RADOSŁAW LEWANDOWSKI

„Tylko ktoś myślący nieszablonowo, ktoś, kto potrafi porzucić wertykalny sposób postrzegania przyczyny i skutku na rzecz lateral thinking będzie w stanie właściwie zinterpretować dane.”

Tym, co najbardziej ujęło mnie w książce, to niesamowita oprawa klimatyczna. Bazowała na szeroko rozbudowanych wikińskich akcentach, w tym także czegoś na kształt zapisków, przepowiedni, pieśni i wierszy. Chwytając „Klucz do Helheimu” natychmiast wpadłam w daleką przeszłość, historię i wierzenia skandynawskie. Cieszyłam się, że autor zdecydował się, niejako dla niewtajemniczonych lub mniej zainteresowanych, wzbogacić opowieść o przypisy, gdyż wiele terminów było dla mnie nowością, a tak, na bieżąco, bez konieczności odrywania się od stron powieści i poszukiwań w internecie, śledziłam atrakcyjnie rozwijającą się akcję. 

Radosław Lewandowski nie oszczędzał na przygodzie, intrygująco rozbudowanej, z dwoma planami czasowymi, a nawet kilkoma wypadami poza nie, zawierającej liczne zagadki podkręcające wyobraźnię niewiadome i frapujące tajemnice niedające spokoju do końca powieści. Generalnie, scenariusz zdarzeń swobodnie poddawał się dynamicznym rytmom, chociaż występowały okresy spowolnienia, niektóre niekoniecznie spotkały się z moim entuzjazmem, przykładowo zbyt rozciągnięta scena na lotnisku lub rozmowa o obiektach wartych zwiedzania. Plusem było to, że podczas nich mogłam lepiej poznać bohaterów. Stosunkowo szeroka paleta postaci, ciekawie sportretowanych, kryjących w sobie sporą dawkę dramatyzmu, niekiedy humorystycznych zachowań, sprawiała, że przygoda zyskiwała na intensywności. Czasem nie do końca właściwie chwytałam uczestników fabuły, kto właśnie wypowiadał się w dialogach, ale nie utrudniało mi to w znacznym stopniu śledzenia wątków, współczesnego i z dziewiątego wieku. 

Wyprawa studentów i naukowych opiekunów na Islandię w poszukiwaniu drogocennego przedmiotu, owianego legendą skarbu, magicznego artefaktu, antidotum na groźbę dla ludzkości, przyjmowała różne odcienie mroku. Wchodziła w sferę sensacji, kryminalnych epizodów, thrillerowskich incydentów. Cieszyłam się, że autor nie stronił od ostatecznych rozwiązań losów postaci, co więcej, nie spodziewałam się, że historia potoczy się w zaprezentowanych kierunkach, jak dla mnie, zdecydowanie na plus. Konrad, Natalia, Marcin, Karol i Wiktoria, młodzi ludzie wybrani w niecodzienny sposób do szczególnej misji archeologicznej na Islandii nie mieli łatwo, by wytrwać przed piętrzącymi się przed nimi wyzwaniami. Naukowi mentorzy, nowi znajomi, niebezpieczne organizacje, nikczemne interesy, niezbadane sploty okoliczności, wszyscy i wszystko dokładali ognia pod przedchrześcijańską wikińską moc kultury, wierzeń, przesądów, zaklęć i wizji. Kluczowe postaci z narażeniem życia chwytały wieści poprzez czas.

4/6 – warto przeczytać
fantasy, literatura młodzieżowa, 358 stron, premiera 16.01.2024
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 20 lutego 2024

UPADEK NÚMENORU

J.R.R. TOLKIEN

pod redakcją Briana Sibleya

„Zbyt mało wiesz o tej ziemi jak na kogoś, kto ma zostać jej królem.”

Fantastyczna przygoda czytelnicza, szczególnie dla fanów twórczości J.R.R. Tolkiena, ale nie tylko, wielkie smakowanie poznawania historii wyspiarskiego królestwa. Imponujące rozmachem i szczegółowością obrazy wyobraźni autora odnośnie skrawka pięcioramiennego lądu otoczonego wodą. Druga Era Śródziemia obfituje w różnorodne wydarzenia, a im głębiej czytelnik się w nią zanurza, tym lepiej ją poznaje, rozumie i uwzględniania w powieściach z nią powiązanych. 

Brian Sibley dokonuje kompilacji fragmentów wielu tekstów z dzieł Tolkiena wspominających o Númenorze, układa chronologicznie i wzbogaca przypisami. Znakomicie się je pochłania, tym bardziej, że redakcja na wysokim poziomie, a i towarzysząca oprawa graficzna sugestywnie klimatyczna. Ilustracje i szkice Alana Lee dynamicznie przenoszą w przywołany starożytny świat, ocalony od zapomnienia i wysuwający się na pierwszy plan. Mapy ułatwiają ulokowanie miejsc i szersze spojrzenie na nie. Cudownie poruszać się po barwnej historii wyspy, jej królewskim, politycznym, społecznym i kulturalnym uwarunkowaniom, geografii, przyrodzie, codziennym życiu mieszkańców, używanym języku, praktykowanym rzemiośle, wyglądzie, zdrowiu, rozrywkach, starości i długowieczności. Wzloty, rozkwit, zepsucie i upadek. Cywilizacja przemijająca w kręcącym się kole losów różnych ludów, ściągająca na siebie katastrofę duchową i fizyczną. 

Wstęp do publikacji, poprzedzające go informacje o zawartości książki, a także kilka słów o tym, co działo się przed Drugą Erą, dostarczają podsumowania wzmianek i rozległego rzutu oka na historię Númenoru. Książka przywołuje wiele wrażeń, można ją chłonąć w dłuższych odcinkach lub skoncentrować się na wybranych. Precyzyjnie oddzielone części ułatwiają poruszanie się i odnajdywanie poszukiwanych informacji. Tolkien należy do moich ulubionych pisarzy, chętnie wracam do jego twórczości, a teraz, za pośrednictwem tego wydania, otrzymuję nęcący impuls, aby kolejny raz zabrać się za nią, z większą radością i zrozumieniem. Uwielbiam szkatułkowe i epickie przygody czytelnicze, napisane z rozmachem i dbałością o szczegóły, wiem, że należą do świata fantasy, ale jednocześnie mam wrażenie, że w osobliwy sposób żyją, toczy się w nich bieg historii, którego poznawanie niesamowicie ekscytuje i dostarcza wiele satysfakcji. Doskonały prezent dla miłośników twórczości Tolkiena, każdy z nich chciałby mieć "Upadek Númenoru" na półce i często do niej zaglądać, zazdroszczę tym, którzy po raz pierwszy będą ją poznawać.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 312 stron, premiera 14.11.2023 (2022), tłumaczenie Paulina Braiter, ilustracje Alan Lee
Tekst powstał w ramach współpracy z Papierowe Motyle.pl

niedziela, 18 lutego 2024

PŁOŃ

PATRICK NESS

„Ta magia istnieje tuż poza zasięgiem waszego wzroku, ale bije w posady waszego świata niczym potężny sztorm.”

Atrakcyjna przygoda czytelnicza, wiele się dzieje, akcja dynamicznie zmienia się, zaś intryga ciekawie rozgałęzia. Patrick Ness sięga nie tylko po elementy fantasy, wprowadza do świata ludzi pięć smoczych ras i świętej relikwii, ale też fantastyki, uwzględnia istnienie światów równoległych, a także oprowadza po trudnych latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, naznaczonych strachem krążącym wokół zimnej wojny i broni masowego rażenia. Dodaje chwytliwą otoczkę o podłożu postapokaliptycznym, sensacyjny wymiar biegu zdarzeń powiązany z zabójstwami i nieco kryminalnego kolorytu w odsłonie religijnego fanatyzmu. Wachlarz bohaterów różnorodny i barwny, podobnie jak relacje między nimi, konsekwentnie wystawia ich na ciężkie próby i wydawałoby się niewykonalną misję powiązana z legendami i przepowiedniami. 

Traktat ustanowiony przed stuleciami między smokami a ludźmi nagle, za sprawą mrocznej siły, zaczyna niebezpiecznie chwiać się. Jeśli upadnie, ludzkość stanie do wojennej konfrontacji zakończonej ziemskim kataklizmem. Szesnastoletnia Sarah Dewhurst, zwyczajna nastolatka, powoli uświadamia sobie, że zatrudniony przez jej ojca smok do pracy na farmie skrywa wiele tajemnic. Wiedziona ogromną ciekawością stara się je odkryć, ale za sprawą zapalnych iskier losu i nadprzyrodzonych sił staje się to coraz bardziej skomplikowane. Podoba mi się, że autor nie przyporządkowuje zła i dobra tylko jednemu gatunkowi, a równomiernie rozkłada je w ludzkich sercach i smoczej wyobraźni. Nie boi się sięgnąć po ostateczne rozwiązania wobec postaci powieści, nawet tych o kluczowym znaczeniu dla przebiegu akcji. Szczypta humoru ubarwia historię, przebija się zwłaszcza w drugiej części książki. „Płoń” zapewnia sympatyczny wieczór czytelniczy, wielowarstwowa rozrywka, bawi i ekscytuje, skłania do zastanowienia się, jak wiele z koncepcji o osobnych wszechświatach funkcjonującej w fizyce, istniejących różnych wersjach nas samych, jest prawdopodobne. Czy podejmowalibyśmy różne decyzje w różnych światach, a może wciąż głęboko pozostawalibyśmy sobą? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Patricka Nessa: "Siedem minut po północy", "Na ostrzu noża" (pierwszy tom "Ruchomego chaosu"), "Pytanie i odpowiedź" (drugi tom), oraz po obejrzeniu filmu "Ruchomy chaos".

4.5/6 – warto przeczytać
fantasy, 406 stron, premiera 26.09.2023 (2020), tłumaczenie Agnieszka Hałas
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

czwartek, 11 stycznia 2024

GILOTYNA MARZEŃ

ROBERT JORDAN

KOŁO CZASU tom 11

„Słodycz triumfu i gorycz porażki… obie są gilotyną marzeń.”
Madoc Comadrin, „Mgła i stal”


Moje przygody czytelnicze z tą serią należą do poszatkowanych. Tomy czytam naprzemiennie, jak tylko dowolny wpadnie mi w ręce natychmiast się za niego zabieram. Jednak zupełnie mi to nie przeszkadza. Robert Jordan stworzył tak fascynujący świat, że wchodzę w niego z ogromnym entuzjazmem, niesiona ciekawością przeszłości i przyszłości bohaterów. Historie fantastycznie relaksują, wprawiają w dobry nastrój, pochłaniają na tyle, aby na więcej niż chwilę zapomnieć o realnym świecie. Seria „Koło czasu” to przedstawicielka ciągu przygód, które nie nużą i nie wyczerpują się z pomysłów, a wręcz odwrotnie, za każdym razem oferuje coś szalenie intrygującego dla odbiorcy. Gorąco zachęcam do jej poznania, zwłaszcza osoby uwielbiające maraton czytelniczy, mocno zżywające się z postaciami, nie chcące się z nimi rozstawać, dobrze odnajdujące się w złożonym przedstawianym świecie, uwielbiające szczególny klimat łączący przygodę, intrygę i magię. Takie spotkania z książkami, napisanymi na wysokim poziomie, szalenie mi odpowiadają. 

W "Gilotynie marzeń" wiele się dzieje. Imponuje różnorodność miejsc akcji. Zachwyca dynamika scen. Wątki zgrabnie przeplatają się. Nie można być pewnym tego, co za chwilę się wydarzy, jakie decyzje podejmą bohaterowie, z czym wewnętrznym i zewnętrznym przyjdzie się im zmierzyć. Znakomicie rozłożone napięcie i dramaturgia. Sugestywnie odbieramy to, co się wydarza, zwłaszcza że otrzymujemy wyjątkowo barwne opisy. Przywiązujemy się do postaci, entuzjastycznie przyglądamy się ich mnogości i duchowemu rozwojowi, doceniamy wkład w realizację postanowień, podziwiamy za upór i odwagę, dajemy się przekonać wizerunkami. Powieść potrafi zaskoczyć, wykonać zwrot w scenariuszu zdarzeń, obrać niespodziewany kierunek, a to mile widziane przez czytelnika. Walki, bitwy, potyczki, oblężenia, zasadzki, intrygi, knowania, fortele, niebezpieczeństwa, zapowiedź ostatecznych konfrontacji i rozstrzygnięć. 

Znakomity tom serii, dający wiele radości i satysfakcji, sprawiający, że nie żałuje się poświęconemu mu czasu, nawet jeśli zarywa się noc. Niemal tysiąc stron wciągającej rozbudowanej historii, okazałej i monumentalnej, wykazującej się wielką dbałością o szczegóły. Nie tyle książka, co księga zadziwiających przygód w najwyższym stopniu wiarygodnie przedstawionym świecie, w którym uczestniczą imponujące stworzenia, podłe kreatury, karykaturalne istoty, ale także obecna jest miłość, przyjaźń i oddanie, zaś podzielone zaufanie, niepełna wiedza i wieloznaczne interpretacje nadają szczególny ton incydentom. Każdy rozdział z fantastyczną niespodzianką lub ekscytującym zawieszeniem akcji. Serię rozpoczyna "Oko Świata", przestawiłam je na Bookendorfinie, szybko zorientujecie się, że to wysokich lotów przygoda czytelnicza, warto nadmienić, że każdy tom zacieśnia więź przyjaźni z czytelnikiem.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 946 stron, premiera 21.11.2023 (2003), tłumaczenie Jan Karłowski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

niedziela, 7 stycznia 2024

WIELKIE POLOWANIE

ROBERT JORDAN

KOŁO CZASU tom 2

„Koło Czasu tka Wzór Wieku, wykorzystuje ludzkie życie jako wątek.”

I jak tu nie zachwycać się tą serią, kiedy każdy tom wyśmienicie smakuje i sprawia, że za nic nie można oderwać się od fascynującej intrygi, szalenie ciekawie zaplecionej, imponującej rozmachem i wielowątkowością. „Wielkie polowanie” przemawia do czytelnika, sprawia, że na kilkanaście godzin oddaje się on we władanie niesamowitej wyobraźni Roberta Jordana. A pisarz dołożył wszelkich starań, aby bawić odbiorcę powieści na najwyższym poziomie. Przede wszystkim przekonuje kreacja bohaterów, pełnowymiarowych, niemal rzeczywistych, znakomicie wzajemnie dopełniających się, mnogich, barwnych i różnorodnych. Docenia się ich wkład w akcję, stopniowe dojrzewanie emocjonalne, osobowości i powierzonych misji. Ogromnym plusem fabuły jest osadzenie jej w mega rozbudowanym świecie, nie tyle przestrzeni kilometrowych, co szczegółowych opisach miejsc, nie tylko tych kluczowych w danym momencie, ale również znaczących dla dalszego rozwoju akcji. 

Jordan nie przytłacza ukazaniem poszczególnych punktów z mapy przedstawionego świata, umiejętnie wrzuca informacyjne wtrącenia, zgrabnie kojarzy je z przebiegiem scenariusza zdarzeń i panującym w danym momencie klimatem. Bardzo lubię, kiedy wiele dzieje się nie tylko w głowach bohaterów, ale również w intrydze, zaskakująco zagęszczającej się i mistrzowsko podtrzymującej napięcie. Losy świata i ludzi splatają się w nieoczekiwane wzory, czasem wydaje się, że już go poznajemy, ale za chwilę przekonujemy się, że nasze domysły wymknęły się faktycznemu przebiegowi. Pożądany przedmiot skrywa swoje tajemnice, przygoda rozwija się w niebezpiecznych rytmach, podróż wystawia na wielkie ryzyko, walki z mrocznymi mocami przybierają na sile, osobliwe stworzenia nie pozwalają na chwile wytchnienia, zaś odkrywane krainy wzbudzają ciekawość wędrowców z misją. Psotny wiejski chłopiec, młodzieniec z żółtymi oczami i szermierz z mieczem udekorowanym czaplą, ekscytująco prowadzą czytelnika po świecie fantasy, przy obecności między innymi Czarnego, Przeklętych, Sprzymierzeńców Ciemności, trolloków, ale także Aes Sedai. Zerknijcie również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii zatytułowanym "Oko Świata", chętnie przedstawiłam go na Bookendorfinie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 882 strony, premiera 12.09.2023 (1990), tłumaczenie Katarzyna Karłowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

czwartek, 4 stycznia 2024

STRAŻNIK MIECZA

CASSANDRA CLARE

SWORD CATCHER tom 1

„Uświadomił sobie, że władza w jednej chwili jest jak dotyk aksamitu na skórze, a w następnej jak ostrze miecza.”

Bardzo przyjemna i przyjazna przygoda czytelnicza. Wkraczamy w ciekawie przemyślany, barwnie udekorowany i fascynująco wciągający fantastyczny świat. Co prawda, nie odbywamy dalekich, a nawet bliskich podróży, co zawsze spotyka się z moim uznaniem, ale przemieszczanie się między dzielnicami portowego miasta-państwa, otoczonego przez nadmorskie urwiska i wzgórza, usytuowanego na dnie malowniczej doliny, również dostarcza emocji, zwłaszcza że różnorodność poszczególnych części Castellane działa na korzyść w jego odbiorze, a graficzna mapka pomaga w poruszaniu się po nim. Powieść znakomicie równoważy przygodę losów kluczowych postaci, naprzemiennie prowadzi ścieżkami życia, przeplata je w znaczących incydentach. Wiele się dzieje w dworskich intrygach i spiskach, pożądaniu władzy, wpływów, splendoru, luksusu i bogactw. Trzeba uważać na każdego bohatera, gdyż osobowości i postawy zmieniają się w zaskakujących kierunkach. 

Cassandra Clare wyśmienicie radzi sobie z tworzeniem wizerunków zarówno męskich, jak i żeńskich. Chętnie wyczekujemy scen z udziałem Kela Sarena, Strażnika Miecza, zastępującego księcia Castellone i chroniącego go przed niebezpieczeństwem, oraz Lin Caster, śmiałej i odważnej kobiety z ambicjami bycia lekarką, pochodzącej z kasty nieszanowanej przez ogół, ale także podrzędnych bohaterów, którzy wiele wnoszą do przebiegu akcji, zwłaszcza że wszyscy mają sekrety, nieważne, jak niewinni mogą się wydawać. Mnogość postaci działa na korzyść scenariusza zdarzeń, podobnie jak plastyczne opisy miejsc, czujemy bliskość osób i obszarów, w których przebiega fabuła. Wątki zgrabnie przeplatają się ze sobą, pomaga w tym zręczność narracji i biegłość w opowiadaniu. Niektóre zachowania bohaterów wydają się nieco naiwne, ale tłumaczy to ich młody wiek i nowość sytuacji, w których się znaleźli. 

Podoba mi się klimatyczne nawiązywanie do starożytnego Rzymu i Grecji, stopniowo odkrywana tajemnica Kataklizmu sprzed wieków, klęska floty imperium, zatonięcie Tyndaris, wprowadzenie Karty Przywilejów, budowa zegara na Wieży Wiatrowej, ognie Szkarłatnej Zarazy. Tragedią Kataklizmu było nie tylko to, że świat stracił prawie całą magię, ale że w ciągu jednej nocy unicestwiono stworzenia takie jak feniksy i smoki, mantykory i bazyliszki. Stworzone przez wymazane Słowo zniknęły wraz z nim. Fragmentarycznie prezentowana księga o historii magii roztacza czar białego i czarnego czarnoksięstwa, wiary w moc ashkarskiej bogini, talizmany, amulety i kataplazmy. I jeszcze zagadkowy kamień, który wydaje się posiadać silną moc, ale nie wiadomo, jak do niej dotrzeć i jak się nią posługiwać, oraz iluzja, która wiele może namieszać, wystawić na niebezpieczeństwo lub próbować pomóc go uniknąć.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantasy, 726 stron, premiera 28.11.2023, tłumaczenie Anna reszka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

piątek, 27 października 2023

LODOWA KORONA

LODOWA KORONA tom 1

GRETA KELLY

„Wrogowie otaczali mnie ze wszystkich stron, czekając na mój upadek.”

Sympatyczna przygoda czytelnicza, z przyjemnością się ją poznaje, miło spędza się przy niej czas. Pomysł na fabułę wielokrotnie wykorzystywany, lecz wciąż stwarza znakomite pole do popisu dla wyobraźni pisarza. Jednak Greta Kelly wykorzystuje możliwości jedynie w podstawowym zakresie, chociaż trzeba przyznać, że kilka scen wyróżnia się mocą i intensywnością. W niektórych aspektach książka intrygująco trzyma w napięciu, w innych rodzi się poczucie lekkiego znużenia. Na początku powieści dochodzi do zaskakującego obrotu spraw, co znakomicie intensyfikuje napięcie, ale z czasem gwałtownie traci ono impet, dopiero pod koniec dramaturgia pogłębia się. Powstaje wrażenie nierówności poziomu oddziaływania na odbiorcę, jakby autorka nie potrafiła zdecydować się, do jakiego wiekowo czytelnika chce dotrzeć. Na plus zaliczam barwność różnorodnych postaci, lecz i one podlegają schematyzacji. Główna bohaterka trochę nijaka, wzbudza neutralne odczucia, ale nie można jej odmówić odwagi i determinacji w dążeniu do celu. Chętnie ją poznaję, zwłaszcza w aspekcie wewnętrznej przemiany, ale niczym szczególnym się nie wyróżnia. Kelly nie rozwija jej wyjątkowego daru, za mało wplata go w scenariusz zdarzeń, a szkoda, gdyż można go uwzględnić w atrakcyjniejszy sposób. Może dojdzie do głosu w większym wymiarze w drugim tomie, na co bardzo liczę.

Małe królestwo Seravesz nie zdołało obronić się przed najazdem wrogiego imperium z północy. Teraz za wszelką cenę musi zdobyć militarne poparcie południowego mocarstwa. Wypełnienie wymagającej i ryzykownej misji spoczywa na prawowitej dziedziczce Lodowej Korony. Askia, której rodzice zostali zabici przez fanatycznych szazirskich kapłanów, jest zdana praktycznie sama na siebie. Co prawda, w drodze do Visziru dwudziestolatce towarzyszą oddani żołnierze, lecz siły są zbyt małe, aby marzyć o odwecie na roveńskich wrogach, pozostaje przekonanie cesarza do wojennej interwencji. Księżniczka wpada w wir politycznych roszad, dworskich manipulacji, niebezpiecznych sojuszy, bezwzględnych intrygantów. Musi szybko nauczyć się przetrwać w tym niebezpiecznym świecie i doprowadzić do korzystnych dla niej rozwiązań. Jednak nie zdaje sobie sprawy, w co tak naprawdę się pakuje, jakie niespodzianki przygotuje dla niej los, czy nie popełni znaczącego błędu w wypełnianiu przeznaczenia. Nie brakuje dowodów oddania, więzi przyjaźni i miłosnych rozterek. I jeszcze wiedźmy, duchy, zjawy i aelliumskie kamienie wkraczają do akcji, ale czy można im ufać i na nich polegać? Zamieszczona w książce mapka pomaga w poruszaniu się po Krainie Kinvary.

4/6 – warto przeczytać
fantasy, 430 stron, premiera 05.09.2023 (2021), tłumaczenie Agnieszka Jacewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.