Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2026

OKO POTWORA

JACEK DUKAJ

"Znajdowaliśmy się w stanie wojny, samotni w pustce kosmosu, miliony kilometrów od jakiegokolwiek ratunku, odcięci od ludzkości, pod huraganowym rykiem Słońca, z wrogiem na pokładzie.”

Bardzo lubię zaglądać do powieści obracających się w kosmicznych klimatach, wspartych tajemniczymi akcentami, uwzględniających materiał do filozoficznych refleksji. Przyjemność czytelniczego obcowania z intrygującą przygodą i równocześnie pożywka dla przemyśleń o ewolucji i zdobyczach ludzkich cywilizacji. Podoba mi się przeniesienie rozważań o istocie człowieczeństwa, uzasadnienia sztuki, sensie postępu, źródeł ciekawości i konsekwencji zmieniania rzeczywistości z wykorzystaniem nauki, w daleką przyszłość, w czasy międzygwiezdnych podróży, przenikania robotyki do organiczności, poszerzania granic ciekawości, zrozumienia i wykorzystania. Z jednej strony duma z intelektualnych osiągnięć, z drugiej degradacja rozumu. 

Odpływamy daleko w przestrzeń, nie tylko w ujęciu kosmicznym, ale również kwintesencji człowieczeństwa. Technologia mająca w zamyśle porządkować i ułatwiać życie ludzi, nagle przeobraża się w samodzielnie funkcjonującego potwora, wszechobecnego i wszechwidzącego, zmuszającego człowieka do podporządkowania i uległości, zwalniającego nie tyle z trudnych zadań, co z koncepcji rozwiązywania. Przypadek staje się nie motorem odkryć i innowacji, a blokadą i przeszkodą w dotarciu do prawdy w samonapędzającym się chaosie i nadmiarze informacji. Człowiek zwalnia się z biologicznego przymusu kreatywności, naturalnego nawiązywania społecznych relacji, napędzanego ciekawością poznawania rzeczywistości i przyjemnego przewidywania przyszłości w epokowym wymiarze, a zatrudnia człekokształtne automaty i podobne niby stworzenia. Naturalna skłonność ludzi do szukania powtarzających się wzorców ustępuje miejsca obsesji i paranoi.Podejrzenia i spiski stają się codziennością, wymogiem funkcjonowania, pułapką zamydlania oczu, logicznego i samodzielnego myślenia. 

„Oko potwora” znakomicie oddaje stan gęstniejącego chaosu, rozprzestrzeniającego się bałaganu, słabnącej umiejętności logicznego myślenia, nie tylko poprzez fabułę, ale i styl narracji. Dziennik lekarza, prowadzony w trakcie sabotażowej podróży kosmicznej frachtowca, nie stanowi wyzwania w poznawaniu i interpretowaniu, tym niemniej wymaga skupienia i chęci dostrzeżenia czegoś więcej niż tylko śledzenie akcji i dialogów, pobudza do uczestnictwa w podchwytywaniu pierwszoplanowych i drugoplanowych zagadnień do przemyśleń. Na ile odmienne jest postrzeganie wszechświata przez człowieka i sztuczną inteligencję? Czy bliżej AI do zrozumienia człowieka, czy odwrotnie? Czy, ogólnie mówiąc, myślące maszyny to dorobek współczesnej cywilizacji, a może główny grzech i przekleństwo? Czy rozum to siła napędowa ewolucji i postępu, czy przyszłościowa utrata wolności fizycznej i psychicznej? Niewielkich rozmiarów książka wprowadza w przyjemną atmosferę czytelniczą, bawi rozwijaniem pojawiających się kwestii refleksyjnych, jednak nie wychwytuję w niej kluczowego przesłania.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 170 stron, premiera 01.05.2026 (2010)
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

NICK PRIMEON. ANEGRTUSH

NICK PRIMEON tom 2

MAREK SZYMAŃSKI

"Czy wojna nie nauczyła cię jeszcze, że w walce o wyższe dobro są rzeczy ważniejsze niż prawda?”

Miłośnicy różnorodnych przygód, będą zachwyceni. Powieść intensywnie nasycona incydentami, w zasadzie od jednego natychmiast przechodzi się do drugiego. Dynamiczna akcja sprzyja wciągającemu zaczytaniu. Drugi atrakcyjny wabik to klimat książki, szeroko rozumiana fantastyka, w której nie brakuje barwnych elementów z wielu jej podkategorii. Co więcej, scenariusz zdarzeń okazuje się zgrabnie osadzony nie tylko w perspektywie wszechświata i kosmicznych podróży, ale również pojedynczych planet i walki o przetrwanie na nich wobec wrogich zamiarów przeciwników. Marek Szymąński reprezentuje lekki i przyjemny styl pisania, odbiorca treści chętnie się mu poddaje. Ciekawe opisy świata, nie są innowatorskie, ale sympatycznie czerpią inspiracje z klasycznych dzieł science fiction i fantasy. Bardziej wprawiony w poznawaniu gatunków szybko dostrzeże nawiązania i podobne wzorce. Dialogi dopełniają fabułę od strony wyjaśnień i emocji, okazują się zrównoważoną dawką z pozostałymi elementami treści. 

Duży plus za konsekwentne trzymanie się portretu kluczowej postaci, chociaż przyznaję, że w drugiej odsłonie serii Nick Primeon stracił nieco na kalejdoskopie motywów, umiejętności i genetycznych cech. Tym niemniej, chętnie śledzi się walkę dobra ze złem, pragnienia z przeznaczeniem, obecności z wykluczeniem. Powstają refleksje związane z zagadnieniami moralnych oszustw, ryzyka podwójnej gry, ceny likwidacji jednostek dla dobra ogółu. Polityka nie zna litości, to twardy dyktator na arenie wszechświata, czy jest jakakolwiek szansa, aby ukierunkować ją w pożądaną stronę, wykluczyć zdradę i uniknąć sprzeniewierzenia się? Jak odnaleźć się w misternie utkanej sieci kłamstw i pozorów? Jak dostrzec, kto jest prawdziwym przyjacielem i wsparciem, a kto mami poparciem a tak naprawdę dba jedynie o własne wpływy i zaspokojenie żądzy władzy? Czy współpracując z czarną i mroczną siłą nie narażamy się na przeniknięcie jej w nasz światopogląd i ambicje? "Nick Primeon. Anegrtush" to propozycja czytelnicza, która kipi przygodą, czaruje kosmosem, wabi mrocznymi intrygami. Zaprasza do poważnej gry o wszechświat, ale ze szczyptą humoru. Zanim się za nią weźmiesz, poznaj pierwszy tom "Nick Primeon", również zaprezentowany na Bookendorfinie.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 350 stron, premiera 20.01.2026
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

sobota, 25 kwietnia 2026

NICK PRIMEON

NICK PRIMEON tom 1

MAREK SZYMAŃSKI

"Taki paradoks, że często życiu sens nadaje właśnie to, w jaki sposób się ono kończy.”

Przyjemna i wciągająca przygoda czytelnicza. Sympatycznie spędza się czas. Zgrabnie łączy wiele elementów science fiction, fantasy, kryminalnych i romantycznych historii. Mam wrażenie, że każdy znajdzie w niej coś, co sprawi, że fabuła go zaciekawi a klimat przyciągnie. Miłośnicy kosmicznych podbojów poczują dreszcz rywalizacji kilku znaczących sił we wszechświecie, walki o władzę, wpływy i bogactwa. Lubiący czytać opowieści o superbohaterach będą mieli okazję śledzić los jednego z nich, przeznaczenia przyjmującego różnorodne scenariusze wizji. Osoby chętnie wgryzające się w liczące tysiące lat dynastie i rody poczują ducha starych legend i dworskich spisków, dodatkowo, w kosmicznym wymiarze. Mnie najbardziej podoba się niepewność związana ze złożonością intrygi rozgrywającej się wokół kluczowej postaci serii. 

Marek Szymański zgrabnie trzyma czytelnika w niepewności nakładających się interpretacji funkcji powierzanych bohaterowi. Kiedy wydaje się, że Nick dociera w końcu do momentu, który wszystko ma wyjaśnić o jego przeszłości i teraźniejszości, nagle sytuacja wymyka się spod kontroli. Rodzi się więcej pytań niż odpowiedzi. I właśnie to uznaję za największą zaletę książki, nieustanność zmiany i nagromadzenie incydentów, które trudno jednoznacznie wytłumaczyć, trzeba czekać na to, co za chwilę się okaże. Autor nie wymyśla nowych chwytów narracyjnych, sięga po odkryte przez pisarzy schematy science fiction, a jednak potrafi przykuć uwagę niepewnością, czy postać wkracza w krainę dobra czy zła, czy wymyka się przeznaczeniu, czy wpada w sidła fatum, na kogo może liczyć, z kim mierzy się. Ciekawe połączenie spiskowych nici, tajnych misji, niebezpiecznych wyzwań, tajemniczych przeszłości, niezwykłych zdolności, sekretnych sojuszy, samobójczych wyzwań, galaktycznych wojen, mrocznych bestii. Najmniejsze wrażenie wywiera romantyczna relacja, prosta i przewidywalna, choć z zabawnymi dialogowymi wstawkami, to dramat z czasem nabierający kolorytu, innym może się spodobać.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 290 stron, premiera 09.07.2020
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

niedziela, 15 marca 2026

PODNIEBNA KRUCJATA

POUL ANDERSON

"Podczas gdy narzędzia prowadzenia wojny zmieniają się z upływem wieków, rywalizacja i intrygi nie wyglądają inaczej ani subtelniej.”

Moje pierwsze spostrzeżenie po spotkaniu z „Podniebną krucjatą”, nie można opowieści brać na poważnie, oczekiwać wnikliwych i zmyślnych opisów, pogłębionych portretów postaci, czy oszałamiających myśli refleksyjnych. Jest to zaproszenie wystosowane do czytelnika, aby zabawił się w wyciąganie przywar angielskiego postrzegania świata i odsłanianie genetycznie zakodowanych wad ludzkiej natury. Nie liczy się wiarygodność scenariusza zdarzeń, gładko wnikającego w absurdalne incydenty i pastiszowe ujęcia, ale wyśmienite poczucie humoru Poula Andersona, dokonującego podsumowania mentalności i ambicji Anglików. 

Wielokrotnie wybuchałam śmiechem podczas scenek i dialogów sytuacyjnych. Natychmiast dostosowałam się do improwizowanych koncepcji barona, składania przysięgi na Mahometa, przedstawiania kłusowników jako drwali, zaś Noego jako admirała połączonych flot planety, czy uzyskiwania biegłości w przeklinaniu. Sir Roger de Tournelille okazał się atrakcyjnym bohaterem, wypełniał charakterystyczną obecnością coś na kształt powieści historycznej połączonej z science fiction i ukształtowanej w kształcie kroniki. Brat Parvus jako narrator prowadził po konsekwencjach wylądowania obcej rasy na Ziemi, zderzenia językowego, kulturowego, mentalnego, technologicznego i zbrojnego, oraz po meandrach kosmicznego kolonializmu w wykonaniu Anglików, którym sprzyja chrześcijański bóg, samo bycie Anglikiem i przekonanie, że walczą najlepiej, gdy są przyparci do muru i improwizują.

To nie tylko dowcipna odsłona terytorialnych, religijnych i władczych ambicji angielskiego narodu, ale również średniowiecznego klimatu, stawiania wiary wyżej niż wiedzy, ubóstwiania świętych relikwii nade wszystko, a także biegłości w demonologii, diabelskich zakusach i czarnej magii. Rycerski stan pobijał przestrzenie gwiazd, zaś duchowni pozyskiwali nowych zwolenników dla swojej wiary. Płaskość Ziemi, technologia pojazdów kosmicznych, mapy bez boskich i smoczych ozdobników, nawracanie zbłąkanych dusz Obcych i wiele innych aspektów sympatycznie kręciło się w dowcipnych ujęciach. Od napisania książki minęło niemal dziewięćdziesiąt lat, z pewnymi nowatorskimi elementami, na których bazowała konstrukcja i przekaz, z czasem pokryły się kurzem, ale wciąż potrafiła zaproponować przejażdżkę wersgorskim statkiem, aby spotkać z tym, co nieznane, bawić się w odkrywanie cech własnej cywilizacji i dorobku innych. 

Chętnie podchwyciłam myśl, że rasy, które prawie zaniechały walk na lądzie, zaszły daleko w rozwoju technologii wojennej, i które, na swoje nieszczęście, w pełni zdawały się na zbrojeniowe wynalazki, wykazywały cechy nieprzystosowania do, z ich punktu widzenia, prymitywnych plemion. Jako ludzie nie doszliśmy jeszcze do tego etapu, ale czy za chwilę nie będziemy za bardzo polegać na sztucznej inteligencji, a w ten sposób mimo wzmacniania pewnych składników rozwoju znacząco osłabiać inne ewolucyjne osiągnięcia biologiczne, które okazują się naszą mocną stronę? Może i będziemy mieli dostęp do większej wiedzy, ale czy będziemy potrafili właściwie ją ocenić? Zerknij na wrażenia po spotkaniu z inną książką Poula Andersona, zatytułowaną "Olśnienie", przedstawione na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 184 strony, premiera 27.01.2026 (1960), tłumaczenie Jarosław Kotarski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

środa, 12 listopada 2025

WIECZNY POKÓJ

JOE HALDEMAN

WIECZNA WOJNA tom 2

"Może po wojnie znów się ucywilizujemy, tak jak to zawsze bywało w przeszłości.”

Początkowo, kiedy przebijałam się przez tekst, wydawało mi się, że spotkanie z drugim tomem okaże się dobrą, ale nie nadzwyczajną przygodą w klimacie science fiction. Nie uwzględniłam, że powieść będzie ewoluować, w miarę upływu stron coraz mocniej odwoływać się do istoty człowieczeństwa, poddawać zatrważający w wydźwięku materiał do przemyśleń. Pierwsze rozdziały ukazujące obraz wojny w niedalekiej przyszłości, połowy dwudziestego pierwszego wieku, ogarniętej konfliktami na wszystkich kontynentach, wykorzystującej zdalnie sterowane maszyny, nie ujawniały, że nastąpi znaczący zwrot w wadze przekazywanych treści. Od klasycznego science fiction do sensacji. Pomiędzy wojną a pokojem, dychotomicznym brzmieniem i kontrastowym uzależnieniem. 

Czy faktycznie natura człowieka jest tak łatwa do rozszyfrowania, jeśli u podstaw w obserwacji gatunku ludzkiego leży pewność skłonności do samozagłady? Jakby destrukcja, toksyczność i okrucieństwo wpisane były w kod genetyczny, zaś pragnienie władzy i posiadania stały się wyzwalaczami tego, co w nas najgorsze. Joe Haldeman zdawał się pokazywać potęgę wojny, niezdolność człowieka do utrzymania pokoju, preferowanie zniszczenia i traumy przed wolnością i samostanowieniem. I sytuację jednostki, zmuszonej przez zbiorowość do podporządkowania się woli nie tyle większości, co pragnieniom przywódców. Czy jakikolwiek ruch społeczny jest wstanie przeciwstawić się deptaniu człowieczeństwa, moralnych zasad i etycznych zachowań?

Autor wkładał w fabułę nie tylko zagadnienia warte bliższego przyjrzenia się od strony odwiecznej skłonności człowieka do wikłania się w wojenne konflikty, ale również skutki ekspansji technologii, i co frapujące, zapytania, co tak naprawdę dzięki niej zyskujemy, a co bezpowrotnie tracimy, w którą stronę przeważa się szala. Wydawać by się mogło, że wykreowana rzeczywistość daleka była od prawdziwej, lecz kiedy przyglądałam się jej bliżej, dostrzegałam, że wyobraźnia pisarza sięgnęła celniej niż na pierwszy pospieszny rzut oka. To, co działo się, w wielu aspektach jest niemal na wyciągnięcie ręki we współczesnym świecie. Jeszcze kilka kroków do życia w jednym ciele kilku osób, współdzielących emocje i kasowania na życzenie fragmentów pamięci. Krok od wszczepionych złącz i ciężko uzbrojonej maszyny podejmującej samodzielne decyzje taktyczne na polu walki. Wdrożone śmiałe wykorzystywanie możliwości zdalnej eliminacji przeciwników. 

Alianci, Ngumi i Enterzy, trzy liczące się siły na ziemskiej scenie „Wiecznego pokoju”, każda z innym przesłaniem i pomysłem na przyszłość ludzkości. Momentami powieść nieco przegadana, niepotrzebnie rozciągnięta, ale jednocześnie wiele oferująca czytelnikowi. Julian Class, dowódca plutonu i operator zdalnej maszyny bojowej, kluczowa postać, ciekawie sportretowana. Autor uwzględnił szeroki wymiar psychologicznych aspektów wynikających z uczestnictwa w wojnie, ratowania ludzkości z brutalnej opresji, ocalenia świata, wręcz wszechświata, przed rozpadem. Atrakcyjnie spojrzenie na wytyczne rządu, zapewniające każdemu dowolne dobra materialne, troszczące się o zaspokojenie podstawowych potrzeb, ale zmuszające ludność do zarabiania na dobra luksusowe. "Wieczny pokój" nie był kontynuacją powieści "Wieczna wojna", przybliżoną na Bookendorfinie, lecz stanowił swoiste rozwinięcie. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z trzecim tomem "Wieczna wolność".

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Księżycowy pył", "Wszystko jest iluzją", "Filmowy wehikuł czasu", "Poranek dnia zagłady", "Najazd z przeszłości", "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 398 stron, premiera 21.10.2025 (1997) ?
tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 22 września 2025

KSIĘŻYCOWY PYŁ

[PRZEDPREMIEROWO]

ARTHUR C. CLARKE

„Umysł ma wiele psów stróżujących i chociaż czasem szczekają bez potrzeby, mądry człowiek nigdy nie ignoruje ich ostrzeżenia.”

Przyjemna przygoda, prosta, ale wciągająca, bez udziwnień, za to z wizją kosmicznych podróży człowieka. Ludzie w dziesiątkach tysięcy zamieszkują bazy miasta na Księżycu, przemieszczają się między planetami, jednak wciąż, pomimo badań naukowych, mało wiedzą o naturalnym satelicie Ziemi. Niektóre obszary księżycowego krajobrazu pozostają nieznane, zaskakują odkrywców, pionierów, badaczy, firmy nastawione na biznes, turystyczny jak w przypadku tej historii. Ludzie szybko zapominają, że Księżyc to dziwny i piękny świat, potrafi zachwycić i okazać się bezwzględnym zabójcą.

Scenariusz zdarzeń nie należy do skomplikowanych. Dwadzieścia dwie osoby, po nagłym wstrząsie księżycowej materii, pochłania pył o specyficznych właściwościach. Wycieczka turystyczna, baza do cudownych wspomnień, za sprawą naturalnego kataklizmu, staje się walką o przetrwanie. Monotonna, pozbawiona cech szczególnych, powierzchnia Morza Pragnienia, nie ułatwia pracy ekipie poszukiwawczej. Pat Harris, kapitan uwięzionego pojazdu, stara się za wszelką cenę nie tracić ducha i nadziei na ocalenie pasażerów. Zdaje sobie sprawę, że szanse na przeżycie są minimalne a sytuacja wymaga walki nawet z groźnym przeciwnikiem.

Obserwuję próby bohaterów utrzymania się przy życiu od strony fizycznej i psychicznej. Zachowania ofiar trzęsienia atrakcyjnie ukazują mentalność i naturę człowieka w przerażającej sytuacji praktycznie bez wyjścia. Odzywają się naturalne instynkty, ambicje i pragnienia, do głosu dochodzą różne temperamenty, ale też rodzi się coś szczególnego. Athur C. Clarke frapująco ukazuje łatwość, z jaką ludzie zapominają ziemskie wspomnienia, wystarczy kilka pokoleń, aby historia macierzystej planety zatarła się w pamięci, świadectwach i podręcznikach. Jest w tym coś surowo prawdziwego a zarazem przewrotnego. Daje do myślenia z perspektywy życia jednostki, cywilizacji i gatunku ludzkiego. Co więcej, aby docenić własny świat ludzie muszą zobaczyć go z kosmosu. Przekazy powieści wciąż pozostają aktualne, nie starzeją się.

Autor interesująco, w żartobliwej odsłonie, przedstawia społeczną fascynację spiskowych teorii powiązanych z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Socjologiczne spojrzenie na to, co działo się w amerykańskiej mentalności lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Liczyłam na odmienne brzmienie finałowej odsłony, lecz nie narzekam, elementy księżycowej układanki dobrze do siebie pasują, chociaż pod koniec czuć pospiech dopasowywania. Ciekawie spogląda się na przyszłe wizje znajomości kosmosu i technologie zdobywania, biorąc pod uwagę, że książka powstała w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym roku. Nauka bardzo rozwinęła się, ale natura człowieka niczym nie zaskakuje. Z jednej strony to atut, specyficzna pewność, trwałość i znajomość, z drugiej coś ograniczającego, zawadzającego i kolidującego z planami ekspansji. 

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Wszystko jest iluzją", "Filmowy wehikuł czasu", "Poranek dnia zagłady", "Najazd z przeszłości", "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 284 strony, premiera 23.09.2025 (1961), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

GENERACJE

[PRZEDPREMIEROWO]

NOAM JOSEPHIDES

„Gdy kamień trafia na kamień, zwycięża twardszy. Gdy kamień trafia na wodę, czas nie pozwoli mu zwyciężyć.”

Propozycja czytelnicza, po którą warto sięgnąć, zanurzać się w kosmicznej przestrzeni, przemykać wraz z wędrowcami w pojeździe przez gwiezdną przestrzeń, wnikać w mroczną naturę człowieka. „Thetis”, wielopokoleniowy statek kolonialny, sto osiemdziesiąt lat wcześniej odleciał ze zdewastowanej przez człowieka Ziemi, aby rozpocząć nowy etap w dziejach ludzkości. Gwałtowny upadek ojczystej planety, targanej dewastacją środowiska i politycznymi konfliktami, wymusił szukanie nowego domu dla homo sapiens. Jednak uwarunkowania kosmicznej podróży, obliczonej na wiele pokoleń, bez kontaktu z umierającą Starą Ziemią, według zamysłu projektantów i naukowców miały przyczynić się do powstania nowej generacji rodzaju ludzkiego. Egalitarnego społeczeństwa, cywilizacji bazującej na równości, jedności i jawności. Czy faktycznie nowe mentalnie społeczeństwo mogło rozkwitnąć w ograniczonej przestrzeni, przy limitowanych zasobach, w warunkach ścisłego planowania populacji i w oderwaniu od chaotycznej Natury?

Noam Josephides zaproponował czytelnikowi nie tylko intrygującą mieszankę przygody, kryminału i sensacji, ale również sporo ciekawego materiału do przemyśleń o kondycji ludzkości, naturze człowieka, religijnych potrzebach, sposobach zarządzania, poczuciu odpowiedzialności, jasności prawdy, trwałości wartości będących filarem trwania, uwarunkowaniu koniecznych zmian. Dotychczasowe osiągnięcia ludzkości, z jednej strony świadectwa postępu, z drugiej brak zaufania wobec nas samych i naszych dzieł, chociażby maszynowo generowanych obrazów, tekstów i głosów w komunikacji. Thetanie zawieszeni w pauzie rozwojowej w oczekiwaniu na podbój nowej planety czuli się żeglarzami w morzu potencjalnych porażek, z nadzieją na zapanowanie nad przyszłością, na sukces misji. Kolosalna odpowiedzialność i minimalizacja decyzji jednostek o własnym losie, nawet jeśli rozłożone na kolejne pokolenia, ciążyły w każdym aspekcie życia, ale były jedyną szansą na długoterminowe przetrwanie gatunku ludzkiego. Ogromne zagrożenie, czy homo infinitus nie podąży tą samą trajektorią, od oświecenia do unicestwienia, którą poznały wszystkie kultury w ciągu ostatnich dziesięciu mileniów? Czy wystarczy dekada pokoleń, aby skutecznie uporać się z każdym problemem i wyzwaniem?

Kiedy Sandrine Liet, starsza archiwistka, wychowana w duchu bezgranicznej wiary w stałe podstawowe wartości bezkonfliktowego thetańskiego społeczeństwa, natknęła się na coś wymykającego się przyjętym wzorcom i zasadom, postanowiła przyjrzeć się temu bliżej. Stopniowo prywatne śledztwo przyjmowało coraz bardziej kanciaste formy półprawd i kłamstw. Manipulacja rozprzestrzeniała się w zastraszającym tempie, zaś niebezpieczeństwo przybierało namacalną postać. Główna bohaterka nie wybierała chwili, w której jej życiowe priorytety zastały poddane ciężkiej próbie, ale determinacja i ambicja stały się jej sprzymierzeńcami. Niekiedy młoda kobieta zaskakiwała naiwnością myślenia i działania, ale tłumaczyła to wszechobecna społeczna i misyjna indoktrynacja. Autor atrakcyjnie podgrzewał gęstą atmosferę mroku żelaznych ludzkich przywar i wad, odwiecznych ambicji i dążeń. Nie wszystkie elementy scenariusza zdarzeń w pełni przemawiały. Czasem szły na skróty w opisie akcji i motywacji postaw postaci, lecz współtworzyły frapujący obraz spisków, głębi tajemnic, wypaczenia wiedzy. Przyjemnie spędziłam czas, wciągnęłam się w fabułę, zaprzyjaźniłam z bohaterami, polubiłam bezkresną kosmiczną podróż, rozmyślałam nad ideą i konstrukcją człowieka nowej generacji.

5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 526 stron, premiera 12.08.2025 (2024), tłumaczenie Maciej Szymański
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 10 sierpnia 2025

FILMOWY WEHIKUŁ CZASU

HARRY HARRISON

„Coś się z nimi stało, coś nieokreślonego i tak odmiennego od normalnych doznań życiowych, że chwilę potem nie potrafili powiedzieć, ani co to było, ani jak się czuli.”

Lekko i sympatycznie spędzony czas z książką. Nie podkręca mocno wyobraźni, lecz nadaje barwny i zabawny ton rozrywce czytelniczej. Absurdalność incydentów, znaczne wykraczanie poza rzeczywistość, przewrotne odniesienia do historii, dowcipne przedstawianie pozornych faktów, składają się na ciekawy i dynamiczny scenariusz zdarzeń. Traktując powieść jedynie od strony fabuły, bazującej na pomyśle przedstawienia w krzywym zwierciadle amerykańskiego pragnienia sukcesu, pieniędzy i władzy, w tym wypadku władzy nad umysłami odbiorców produkcji filmowej, to jako odskocznia od codzienności średnio wypada. Chociaż nie można odmówić atrakcyjnego naszkicowania portretów postaci i satyrycznego zobrazowania przekroju środowiska filmowego. 

Przyglądając się dociekliwiej źródłom i tłu tematyki, wchodzi się we frapujące refleksje nad kondycją współczesnej cywilizacji. Odnosi się wrażenie, że perspektywa postrzegania cywilizacji nie zmienia się, nawet biorąc pod uwagę dawne i obecne narzędzia komunikacji. Rodzą się pytania, co steruje mentalnością człowieka, jak zachowuje się, gdy spełnione są określone warunki funkcjonowania, czego potrzeba, aby na wierzch wypłynęła mroczna natura. Czy nasze życia, zwłaszcza wobec rozpowszechnionych social mediów, nie stają się mikroprodukcją kopiującą hollywoodzkie wzorce? Co jeśli skrawki filmowej egzystencji łączą się w internetowym świecie w nadrzędny model pozorności i nijakości? Jak to wpływa na nasze własne światy? 

Niedoścignione marzenie człowieka o odbywaniu podróży w czasie, wykorzystywanie jej nie tyle w szansie na dokonywanie naukowych dociekań na temat faktów z historii, co dla wielkiego biznesowego zysku, nie brzmi pokrzepiająco dla nas wszystkich. Na szczęście, daleko jeszcze od zrealizowania celu poruszania się w dowolnie wybranej czasoprzestrzeni. Powieść powstała w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym siódmym roku i nadal porusza istotne aspekty dotyczące gatunku ludzkiego. Czyni to z wdziękiem bogactwa zdarzeń i przyjaznością stylu narracji. Przekonajcie się, czy udało się uratować wytwórnię filmową będącą tuż przed upadłością? W jaki sposób do akcji wmieszani zostali wikingowie? Skąd koncepcja, że nie Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę? Jakie pojawiły się na to dowody i świadectwa w tysięcznym roku? Z "Filmowym wehikułem czasu" komponuje się "Rok 1000" Valerie Hansen, również wydany przez Rebis.

Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po spotkaniu z inną książką H. Harrisona "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Bill, bohater galaktyki", oraz dotychczasowe tytuły z serii "Wehikuł czasu", klasyki science fiction:"Biada Babilonowi", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Ogród Ramy", "Koniec dzieciństwa", "Odyseja kosmiczna 2001", "Odyseja kosmiczna 2010", "Odyseja kosmiczna 2061", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", "Olśnienie", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Cieplarnia", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec wieczności". "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Prawda półostateczna", "Dzień tryfidów".

3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 224 strony, premiera 23.07.2025 (1967), tłumaczenie Andrzej Jankowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

sobota, 9 sierpnia 2025

MICKEY7

EDWARD ASHTON

MICKEY7 tom 1 

„To będzie najgłupsza z moich dotychczasowych śmierci.”

Pomysł na fabułę, klonowanie człowieka jako narzędzia w kosmicznych podróżach, bardzo mnie zaciekawił. W końcu, za naszych żyć nie będzie to realne, podobnie jak kolonizowanie najbliższych nawet planet. Pomimo postępu technologicznego i medycznego wciąż stoimy daleko nawet od linii startu w bezpośrednim ludzkim poznawaniu ułamka najbliższego nam wszechświata. Dlatego zastanawiałam się, jak Edward Ashton podejdzie do tematu, czym rozrusza moją wyobraźnię, do jakich refleksji skłoni. 

Niestety, książka nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Okazała się się zwykłą przygodą rozgrywaną na skutej lodem planecie, przy diabelnie niesprzyjającym środowisku i udziałem inteligentnych stworzeń. Lecz i w takiej szacie fabularnej zabrakło kreatywnej energii wciągającej odbiorcę. Jeśli spojrzeć na powieść od strony czystej rozrywki w klimacie kosmosu, wspartej wstawkami o historii mniej lub bardziej nieudanych podbojów i zasiedlania obcych planet, zbyt gładko się przez nią przepływało. Jeśli czytelnik liczył na coś więcej, to nie miał szansy się z tym zaznajomić. Brakowało wejścia w psychologiczne aspekty egzystencji, tożsamości człowieka, świadomości jaźni, formy mentalności, skutków odtwarzania osobowości. Co byłoby znacznie wciągające niż sam aspekt biodrukowania ciał.

Autor wprowadził kilku bohaterów, na których bazowała fabuła. Nie do końca przekonywały osobowości, tak naprawdę niczym się nie wyróżniały, wpadły do koszyka reprezentacyjnych postaci, aby akcja mogła toczyć się dalej. Natomiast z zaciekawieniem wsłuchiwałam się w rozmowę Mickiego samego z sobą, frapująco spoglądałam na biologiczne instynkty i psychologiczne mechanizmy rządzące człowiekiem. Przypuszczałam, że Ashton zdecyduje się rozwinąć osobliwą relację, nadać jej bardziej różnorodny kształt, urozmaicić zaskakującymi incydentami. Ale może fakt, że to już kolejna generacja kolonizacji sprawił, że dla głównego bohatera pewne zachowania i postawy stały się czymś na tyle naturalnym, że nie było już konieczności szerszej ich interpretacji. 

Jako wymienialny, zobowiązany kontraktem możliwej wielokrotnej śmierci, Mickey nie za bardzo miał możliwości decydowania o swoim życiu, czy precyzując, kopii pamięci. Chciałam bardziej intrygującego rozwinięcia wątku, co stało się z szóstą wersją, widziałam potencjał do ciekawego wzmocnienia napięcia w scenariuszu zdarzeń. Ale tak jak i pozostałe interesująco zapowiadające się kierunki tematyczne, niejako wstawki w fabule i opisie, pomysł wyłonił się na chwilę w powierzchownej formie, czasem wręcz z nieuwzględnieniem innych zależnych aspektów, jakby autor poszedł na skróty. Szkoda, gdyż autor podsunął sam sobie kilka naprawdę inspirujących zagadnień, które bardziej szczegółowo potraktowane znacznie podniosłyby walory powieści.

3/6 – w wolnym czasie
science fiction, 326 stron, premiera 03.04.2024 (2022), tłumaczenie Paweł Dembowski 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl 

poniedziałek, 21 lipca 2025

RESTAURACJA NA KOŃCU WSZECHŚWIATA

DOUGLAS ADAMS

AUTOSTOPEM PRZEZ GALAKTYKĘ tom 2

„Istnieje teoria, że jeśli ktoś kiedyś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat, to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.

Istnieje także teoria, że już dawno tak się stało.”

Pierwszy tom, zatytułowany „Autostopem przez Galaktykę”, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Podobne odczucia towarzyszyły mi, kiedy poznawałam „Restaurację na końcu wszechświata”. Mega dawka fantastycznego humoru, absurdalnych sytuacji, krzywego zwierciadła cech gatunku ludzkiego i Obcych. Chociaż dla ścisłości trzeba powiedzieć, że nie tyle gatunku ludzkiego, a zaledwie kilku reprezentantów, którzy przypadkowo uniknęli zagłady Ziemi. Przemierzałam hiperprzestrzenie galaktyczne, skakałam przez czas i przestrzeń, docierałam do przerażających miejsc w kosmosie. Szybko przekonywałam się, że każda forma życia dążyła do władzy i bogactwa, tworzyła teorie spiskowe i nie cofała się przed udziałem w konfliktach. Frapująco było spojrzeć na wszystko z perspektywy nie pojedynczych planet, ale wszechświata. Powieść opowiadała przezabawną historię, a przy tym znakomicie łączyła elementy science fiction i komedii. Kosmiczne przygody, absurdalne i zwariowane, dziwaczne i osobliwe, ale zawsze nieprzewidywalne i zaskakujące. Wielokrotnie wybuchałam szczerym śmiechem śledząc losy bohaterów, przypatrując się okolicznościom, wyłapując kontekst incydentów, nawiązania do elementów z życia społecznego i politycznego. Pomysł na fabułę frapująco łączył to, co było, z tym, co jest, i co ma szansę kiedyś zaistnieć.

Narracja wyśmienicie poprowadzona, niemal w każdym zdaniu kryła się kąśliwa myśl, ironiczne przesłanie, zabawna słowna gra. Chętnie wyłapywałam wszelkie aluzje i nawiązania. Wyśmienicie relaksowałam się, tym bardziej, że dowcip prezentował wysoki poziom. I pomyśleć, że Douglas Adams wydał książkę w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym roku, upłynęły ponad cztery dekady, a ona wciąż dostarczała zajmującej rozrywki, nie straciła z pomysłowości i przesłań. Na to złożył się nie tylko specyficzny klimat kosmicznej podróży, czy zgrabnie rozwijająca się satyra, ale również ciekawa konstrukcja bohaterów. Autor wyposażył ich w barwne i różnorodne osobowości, wygląd i pochodzenie. Ford Prefect, były badacz z małej planety przemierzający wszechświat i zbierający dane do przewodnika po Galaktyce. Tricia McMillan, po zrobieniu doktoratów z matematyki i astrofizyki, wiedziona naukowym głodem wiedzy, zdecydowała się na coś niezwykłego. Zaphod Beeblebrox, prezydent Imperialnego Rządu Galaktycznego, awanturnicza dusza i mistrz chorobliwej autokreacji. I jakże przesympatyczny Artur Dent, miłośnik angielskiej herbaty, nałóg ten mógł doprowadzić do anihilacji statku, którym podróżowali ocaleni. Książka wzbogacona została znakomitymi ilustracjami Chrisa Riddella, oddziałującymi na wyobraźnię, wspomagającymi humorystyczny rys tekstu, ujmującymi szalenie przyjemną kreską.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 320 stron, premiera 05.03.2024 (1980)
tłumaczenie Paweł Wieczorek, ilustracje Chris Riddell
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

poniedziałek, 5 maja 2025

CIEŃ ENDERA

ORSON SCOTT CARD

SAGA CIENIA tom 1

„Jeżeli we własnym umyśle nie odróżniasz informacji pożytecznych od błędnych, to wcale się nie uczysz, po prostu zastępujesz ignorancję fałszywą wiarą, co nie stanowi poprawy.”

Pierwsze spotkanie z twórczością Orsona Scotta Carda zaliczam do udanych. Cykl "Saga Cienia" mogę traktować jako następcę "Sagi Endera", spojrzenie na te same zdarzenia, przynajmniej w pierwszym tomie, ale z perspektywy innej kluczowej postaci, lub jako odrębną przygodę. Nie znam wcześniejszego cyklu, zatem dla mnie to powiew świeżości w atrakcyjnym pomyśle na fabułę. Dzieciaki wykazujące się nieprzeciętną inteligencją stają w obronie gatunku ludzkiego w wojnie z robalami zwanymi Formidami. Jednak wcześniej odbywają w Szkole Bojowej szkolenie na dowódców w bitwach z owadopodobnymi. Groszek z naznaczonym biedą i głodem doświadczeniem życiowym, zebranym na ulicach Rotterdamu, staje przed szansą zdobycia elitarnego wykształcenia za sprawą niezwykłych zdolności umysłu. Autor fantastycznie rozpisuje proces analizowania i wyciągania wniosków przez głównego bohatera, zajmująco poznaję, doceniam zaskoczenie wydźwiękiem, dobrze się przy tym bawię.

Wiarygodność portretu kluczowej postaci wysoka, związuję się z nią, chętnie śledzę postępy w dociekaniu prawdy i zdobywaniu mentalnych bojowych zdolności. A pewne cechy, wydawałoby się skazy charakteru, sprawiają, że wierzę Groszkowi. Pisarz zgrabnie przedstawia postawy i sposób myślenia kadry nauczycielskiej. W mniejszym stopniu wykorzystuje potencjał innych geniuszy otaczających Groszka. Ale ze względu na osobliwe odczucia budzące przez czołowego bohatera w innych uczestnikach szkolenia, jak najbardziej ma to uzasadnienie. Nie potrafię wskazać ulubionej części powieści, ponieważ każda wnosi coś ekscytującego. Świat ulicznika sieroty mega wciąga, mocno zaciekawia etap startera i uczonego, mianowanie na żołnierza i przywódcę podkręca akcję, zaś ewentualne zwycięstwo dostarcza sporą dawkę emocji. Książka na dłuższy wieczór czytelniczy, gładko przez nią przechodzę, przyjazna narracja i dbałość o szczegóły w opisach. Trzymanie ręki na pulsie robalowej intrygi, kosmicznej sztuki wojennej, zagadkowych fragmentów przeszłości, znamion sprawnego dowodzenia, wewnętrznej przemiany Groszka i świadomości użyteczności dla ludzkości. Niecierpliwie czekam na drugą odsłonę cyklu.

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 540 stron, premiera 23.04.2025 (1999), tłumaczenie Danuta Górska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

niedziela, 4 maja 2025

NAJAZD Z PRZESZŁOŚCI

JAMES P. HOGAN

„Umysł jest niewyczerpalnym bogactwem naturalnym. Ale tylko wówczas, gdy się go nie trwoni.”

Powieść prezentuje uniwersalne przesłanie o naturze ludzkiej. Skłania do rozmyślań o tym, co charakteryzuje człowieka, jakie miejsce widzi dla siebie w kosmosie, z jakim bagażem społecznych wzorców tworzy cywilizacje. James P. Hogan w znakomitym stylu zestawia dwie planety, dwie mentalności w postrzeganiu świata, dwa podejścia do tego, co stanowi kwintesencję gatunku homo sapiens. Sprytnie konstruuje genetyczne podwaliny źródła życia, jego prawdziwość i wartość. 

Zadziwia solidność naszego osadzenia w społecznych konwenansach, narzuconym światopoglądzie, socjologicznych uwarunkowaniach, sztywno przyjętych zasadach i wpojonych wierzeniach. Bagaż doświadczeń i osiągnięć poprzednich pokoleń jawi się jako nierozerwalna część nas samych. Patrząc ze strony fantastyki, pojawia się potrzeba całkowitego oderwania się od wszystkiego, co choćby w najmniejszym stopniu definiuje jednostkę ludzką i grupę społeczną. Bez zależności, sztucznych rang, pozycji społecznej, pionowej struktury hierarchicznej, aby powstała szansa stworzenia czegoś zupełnie nowego o utopijnym charakterze. 

Wciągająco poznaje się jak dwa zupełnie kontrastowe światy zderzają się ze sobą za sprawą obecności i mentalności. Ziemskie porządki mają się nijak do chirońskich, Chirończycy zaskakują postawami przybyłych do nich Ziemian. Zakończenie powieści satysfakcjonujące, spodziewane, a jednak z pazurem niespodzianki. Można mieć zastrzeżenia do niepogłębionych portretów postaci, potraktowanych powierzchownie, ale w historii nie chodzi tyle o jednostkę i jej psychologiczne przeżycia, co o zbiór jednostek zderzających się z odmiennym systemem wartości, a poza tym, doceniam różnorodność bohaterów. Sporo wniosków wyciąga się podczas poznawania książki. 

Przykład lektury, która jeszcze przez jakiś czas po spotkaniu skłania do refleksji. Ciekawy wątek poboczny, jak wojsko zmienia ludzi, co robi z umysłami żołnierzy, dlaczego obywatele się na to godzą. Atrakcyjny aspekt obecności robotów jako stałego rysu życia człowieka, jak niewiele lub wiele jeszcze nam potrzeba, aby coś takiego było możliwe. Intrygująca myśl, pełna pułapek i wątpliwości, czy faktycznie możliwym jest istnienie całkowicie niezależnego społeczeństwa, samorządnego i samowystarczającego. Wejdźcie w przygodę, w której bliskość zagłady Ziemi na skutek wojennej działalności człowieka zmusza do wysłania zarodków ludzi do układu Alfa Centauri. Po czterech dekadach trzydziestotysięczne chirońskie społeczeństwo wita na swojej planecie przybyszów z Ziemi. Co ma ich do zaoferowania, a co otrzymuje w zamian?

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 462 strony, premiera 22.04.2025 (1982), tłumaczenie Juliusz Garztecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 6 kwietnia 2025

CZYTELNIKU, NIENAWIDZĘ CIĘ!

HENRY KUTTNER

„Polityka jest zawsze taka sama.”

Atrakcyjny zbiór opowiadań, luźno lub wcale powiązanych, o rozmaitej tematyce, zbliżonym odcieniu klimatycznym. Interesująco się poznaje, tym bardziej, że czasem jest poważnie, kiedy indziej w towarzystwie dobrego humoru, albo na półserio, niekiedy nostalgicznie i refleksyjnie. Każde w większym lub mniejszym stopniu zaskakuje finałową odsłoną, przewrotnym wydźwiękiem, lekką ironią. 

Zwariowany uczony, nie posiada wykształcenia technicznego, ale niezwykłym trafem jego dość szczególna i powikłana podświadomość obdarzona jest iskrą geniuszu podczas pijackiego szału, i stworzony przez niego narcystyczny robot, pozornie brzmią banalnie i oklepanie, ale Henry Kuttner wybija się prowadzeniem narracji i kulminacją akcji. Wkręca w opowieści pastisz zawiłości prawa i środowiska je reprezentującego, producentów rozrywkowych filmów ogłupiających publiczność i miałkich ramówek informacyjnych, kwestię wszechobecności plastiku w codziennym życiu i dewastacji środowiska naturalnego. 

Komediowe wydanie stworków z Marsa to barwne tło do podróży w czasie, a nawet z ujęcia zamordowania siebie z przyszłości. Ciekawie rozwinięty temat niemożności grzeszenia, robotów z wrodzonymi skłonnościami samobójczymi, blokad semantycznych w hitlerowskiej odsłonie, niebezpiecznej pętli hipnozy, paktu z diabłem, szafy grającej, czarów i biznesu. Utwory powstały ponad pół wieku temu, jednak potrafią bawić, ukazać coś nieszablonowego, podchwycić prawidła nauki, religii, polityki, ekonomii i kultury, ukazać je w krzywym zwierciadle, z ogromną dozą niezmieniającej się prawdy o nich. Fantazjowanie o przyszłości świata, stylu życiu, sposobie komunikowania się, środkach transportu, systemie władzy, to wabiąca i efektowna scenografia historii gatunku ludzkiego, jego ambicji, natury i kondycji. 

Inne dotychczas przedstawione na Bookendorfinie tytuły z serii Wehikuł czasu: "Powtórka", "...i ujrzeli człowieka", "Kukułcze jaja z Midwich", "Czarna chmura", "Odyseja kosmiczna 3001. Finał", „Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061", "Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa", "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności".

4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 412 stron, premiera 11.03.2025 (1943-1959)
tłumaczenie Danuta Górska, Jolanta Kozak, Zbigniew A. Królicki, Zofia Uhrynowska-Hanasz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 4 listopada 2024

NIEZWYCIĘŻONY

STANISŁAW LEM

„Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas.”

Pierwsze, co się nasuwa, kiedy przychodzi do opisu wrażeń czytelniczych, to niesamowicie oddziałujący na wyobraźnię styl narracji, szalenie mocny atut powieści, sprawiający, że mocno przyciąga obrazami tego, co się dzieje. Drugie spostrzeżenie na plus, to swobodne wchodzenie w myśli postaci, zrozumienie postaw i podejmowanych decyzji. Astrogator Horpach i jego zastępca Rohan znakomicie sportretowani, interesujący sami w sobie, ale i relacje między nimi należą do ciekawych. Stanisław Lem przekonuje również przedstawieniem przygody w klimacie science fiction. Solidnie przemyślana i konsekwentnie wypełniana napięciem. Powstaje nawet odczucie, że oprócz kluczowej ewolucji w fabule, dochodzi do stopniowej przemiany samej przygody. 

Książka po raz pierwszy została wydana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym czwartym roku, powstała dwa lata wcześniej, a zawiera wiele innowacyjnych ujęć fantastyki, uwzględniających ówczesną naukową wiedzę, spojrzenie na niezmienną naturę człowieka, zaskakującą interpretację wydarzeń na planecie o księżycowym krajobrazie i groźnym obliczu. Zawarte w niej treści wciąż można zaliczyć do aktualnych, komponujących się ze współczesnością. Można głęboko wejść w rozważania o tym, co stało się z powieściową lyrańską cywilizacją, a właściwie następstwami świadectw jej istnienia, przyjrzeć się bliżej zjawiskom obcym ludzkiemu pojmowaniu, a przy tym mocno zakorzenionej potrzeby zdobywania nowych przestrzeni i atakowania tego, co nowe. Wielomilionowa ewolucja i apsychiczna egzystencja daje do myślenia, zwłaszcza we współczesnym świecie zachwycającym się sztuczną inteligencją.

Osiemdziesiąt trzech członków załogi krążownika „Niezwyciężony”, w tym dziewiętnastu naukowców, ląduje na szarej pustce planety „Regis III” w konstelacji Liry, aby dowiedzieć się, co stało się z bliźniaczym statkiem "Kondor" i jego załogą przysłaną tu wcześniej. Początkowo nic nie wskazuje, że poszukiwacze wezmą udział w zagadkowych atakach i koszmarnych incydentach. W miarę rozwoju sytuacji robi się coraz bardziej osobliwie, zaś interpretacja rzeczywistości zdumiewa najtęższe nawet umysły krążownika. Książka wzbogacona ilustracjami z wideogry Starward Industries. „Niezwyciężony” przyjemnie wypełnia wieczór czytelniczy, solidne umocowanie przygody, wciągający styl opowiadania, frapująca interpretacja obcej cywilizacji, sporo materiału do refleksji. Nie w pełni entuzjastycznie przyjmuję finałową odsłonę, ale wpasowuje się w ogólny klimat powieści. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z komiksową przygodą "Podróżą siódmą" zaprezentowaną na Bookendorfinie.

5/6 – koniecznie przeczytaj
science fiction, 260 stron, premiera 23.10.2024 (1964), ilustracje wideogra Starward Industries
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

piątek, 4 października 2024

JAK WYSOKO ZAJDZIEMY W CIEMNOŚCIACH

SEQUOIA NAGAMATSU

„Możliwości są jak małe nasionka niesione wiatrem. A pośród nich kryje się twoje życie.”

Nie wahajcie się sięgnąć po książkę, dostarcza fantastycznych wrażeń czytelniczych, potrafi intrygująco wciągnąć w zaprezentowaną treść, wzbudzić wyobraźnię, wprowadzić do świata intensywnych emocji, podrzucić fascynujące aspekty do refleksji. Sequoia Nagamatsu zaproponował niecodzienną, ale jakże ciekawą, konstrukcję fabuły. Każdy rozdział był spojrzeniem z innej perspektywy, czasu, bohaterów, miejsc i zdarzeń, ale całość wyśmienicie się ze sobą splatała. Czułam jakbym wchodziła w coś na kształt noweli powiązanych wspólnym kluczem, czasem wyrazistym w brzmieniu, kiedy indziej delikatnie sugerowanym i przypominającym. 

Nie było fragmentu powieści, który by nie zainteresował, przyciągnął czymś szczególnym, zainspirował do przemyśleń i interpretacji o naturze człowieka, głębokich śladach pozostawionych przez niego w historii, ustosunkowań do stanu obecnej cywilizacji, wybiegów myślami w daleką przyszłość. Oś czasu cudownie biegła, uwzględniała pradawność, przebijała się przez teraźniejszość, potrafiła wybiec w przyszłość na kilka tysięcy lat. Autor pierwszorzędnie żonglował scenariuszem zdarzeń, nadawał mu wyjątkowego kolorytu, ubarwił wręcz perfekcyjnie wykreowanymi postaciami. Czułam nie tylko bajeczny smak przygody, ale również różnorodność barw istot ludzkich, w tym z jednej strony uczuciowość, z drugiej bezwzględność. I natura, pięknie postawiona w hierarchii potrzeb człowieka, wychodząca poza poznany świat, wędrująca we wszechświecie w poszukiwaniu czegoś, co daje obietnicę przetrwania, ratunku i spełnienia. 

Dawno nie czytałam książki tak wysokich lotów, pobudzającej intelektualnie i olśniewająco nowatorskiej. Science fiction w znakomitym wydaniu, uwzględniało spojrzenie na człowieczeństwo w szerokim wymiarze. I finałowa odsłona, zaskakująco wybrzmiewała, przemyślanie łączyła najdelikatniejsze nawet nici wątków, pozostawiała w radości z odbytej przygody i orzeźwiającej zadumie. Chciałabym, aby wszystkie powieści docierały do górnych półek jak w przypadku tego tytułu, tym bardziej, że to debiut. Poznajcie, jak doszło do wybuchu zarazy arktycznej, która dotarła do Rosji, Azji i Ameryki, do jakich transformacji doprowadził wyselekcjonowany i poddany badaniom niezidentyfikowany wirus z prehistorycznych skutych lodem próbek, co działo się z ludzkością, jak radziła sobie z poczuciem straty, czy zmieniły się społeczne relacje, podejście do samotności, życiowych wyborów, marzeń i śmierci.

6/6 – rozkosz czytania
science fiction, 384 strony, premiera 25.09.2024 (2022), tłumaczenie Agnieszka Walulik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 19 marca 2024

ODYSEJA KOSMICZNA 3001. FINAŁ

ARTHUR C. CLARKE

ODYSEJA KOSMICZNA tom 4

„Historia obfituje w koszmary, tak naturalne, jak stworzone przez człowieka.”

Pozornie przygoda niezbyt wymagająca dla czytelnika, traktująca pewne sprawy z dużym uproszczeniem, a jednak wciągam się w proponowany klimat, znaczne wyprzedzenie dziejów ludzkości, tajemniczość wybrzmiewającą ze wszechświata, osobliwą możliwość przeniesienia się w czasie. Kosmiczne podróże, podbój planet, zdobycze technologiczne, a natura człowieka jakby bez zmian. Frank Poole, kiedyś zastępca dowódcy statku kosmicznego „Discovery” wypełniającego ściśle tajną misję do Jowisza, stosunkowo łatwo odnajduje się w nowej rzeczywistości. Wrodzona ciekawość świata i wyszkolenie astronauty pomagają mu w tym. Odnaleziony po tysiącu lat dryfowania w kosmosie, wybudzony z długiego snu, prawie nic nie traci na sprawności fizycznej, możliwościach przyswajania i prawidłowego rozumowania. Bohater pojawia się nie tyle dla udziału w fabule, co jej prowadzenia, uznaję to za dobry pomysł. Z jednej strony szkoda niewykorzystania pewnych kierunków uwzględnionych w poprzednich tomach, ale co zrozumiałe, czas ma do siebie, że zaciera wspomnienia o cywilizacjach, a co dopiero o bohaterach z kilkunastu pokoleń wstecz.

Wizjonerskie myśli autora na temat zdobyczy i zachowań ludzkości nie należą do ścisłych, ale zgrabnie oddają swobodne dryfowanie wyobraźni. Rewolucja telekomunikacyjna czyni wielkie ziemskie skupiska zbędnymi. Rodzaj ludzki sięga niebios, buduje w podniebnej przestrzeni niesamowite gwiezdne miasta. Przeraża aspekt stworzenia maszyn czytających skrycie w myślach, ale czyż powoli nie oswajamy się właśnie z tą myślą? Nie wystarczają nam już same emocje, chcemy podkręcić ich dostępność dla ogółu, odrzucić sekretność uczuć, postawić na całkowitą przejrzystość zamiarów. Czy wciąż będziemy wówczas społecznymi jednostkami, a może ujednoliconymi organicznymi bytami? Namacalne dowody istnienia obcych z kosmosu w postaci monolitów to nie tylko świadectwa innych niż ludzkie sił, zdolności i osiągnięć, ale również do pewnego stopnia dowodami naszego pochodzenia, wpłynięcia na ewolucję człowieka, a także piętrzące się zagadki intencji i interpretacji. Zakończenie zgrabnie wkracza w prawdziwą naturę gatunku ludzkiego, prowadzi znanymi z historii ścieżkami, idealnie wpasowuje się w kontekst okoliczności. Zadziwiające, że mimo upływów wieków, rozległa znajomość, specjalistyczna wiedza, poszerzenie horyzontów, nierozerwalnie towarzyszą zdumiewającej ignorancji. Czy religia będzie za tysiąc lat postrzegana jako psychopatologia? A może już część z nas tak myśli spoglądając z podziwem na niezliczoną liczbę gwiazd, możliwych poziomów i źródeł istnienia? 

Zerknij na wrażenia po poznaniu poprzednich tomów serii („Odyseja kosmiczna 2001”, „Odyseja kosmicznej 2010”, "Odyseja kosmiczna 2061"), oraz na inne książki tego autora przedstawione na Bookendorfinie ("Spotkanie z Ramą", "Rama II", "Koniec dzieciństwa"). Pozostałe tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, "Bill, bohater galaktyki", "Biada Babilonowi", "Olśnienie", "Równi bogom", "Klany księżyca Alfy", "Radio Wolne Albemuth", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni", "Kamyk na niebie", "Koniec wieczności". Bardzo udana seria wydawnictwa Rebis.

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 264 stron, premiera 10.10.2023 (1997), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 17 marca 2024

UPGRADE. WYŻSZY POZIOM

BLAKE CROUCH

„Inteligencja nie czyni człowieka nieomylnym. Jedynie bardziej niebezpiecznym.”

Wciągająca przygoda czytelnicza, od strony rozgrywanej intrygi i sporej partii materiału do snucia refleksji. Mnogość czynników, które sprawiają, że ludzkość powoli zmienia tożsamość, uwzględniających niesamowite przyspieszenie w rozwoju zaawansowanej technologii, determinuje wizje przyszłych zmian genetycznych w obszarach fizycznym i psychicznym. Blake Crouch frapująco bawi się z odbiorcą w symulowaną zabawę w boga, kiedy jednostka, w imię pozornie słusznych intencji, rozpoczyna szalenie niebezpieczną drogę ku ulepszeniu człowieka. Sposób, w jaki autor to robi, nie należy do innowacyjnych, jednak naukowe uwzględnienia terminologii sprawiają, że wchodzimy na wyższy poziom fabularnej medycyny. 

Połowa dwudziestego pierwszego wieku z pewnością uruchamia wyobraźnię odnośnie tego, co będzie działo się z naszą intensywnie dewastowaną planetą, jakie będą stały wyzwania przed ludzkością, w którą stronę będzie zmierzać. Obserwujemy w opowieści dokonujące się w szybkim tempie zmiany w kluczowej postaci za sprawą ingerencji genetycznej, począwszy od drobnych wydawałoby się ulepszeń, poprzez intensyfikację nadzwyczajnych umiejętności, kończąc na aspektach powiązanych z relacją między racjonalnością a emocjonalnością. Chociaż edycja genów to przestępstwo federalne, nie brakuje szaleńców, którzy w niej upatrują szanse na ratowanie gatunku ludzkiego, przeprowadzanie śmiałych modyfikacji biologicznych, tworzenia czegoś unikalnego, nie w imię szczytnej misji a czystej zabawy, dla wymuszania okupu, wprowadzenia na rynek modyfikowanych inżynieryjnie produktów, sztucznego wywołania pandemii. Pisarz wykorzystuje pomysły pojawiające się w książkach z gatunku fantastyki i produkcjach filmowych, lecz umieszcza je w ciekawej i atrakcyjnej otoczce klimatycznej. 

Szybka dynamika akcji, często zmieniające się sceny, zaskakujące zwroty akcji, różnorodność bohaterów do końca niewykładających kart znaczonych dobrem i złem. Logan Ramsay, kluczowa postać, agent specjalny FBI tropiący tajne laboratoria genetyczne, człowiek obciążony mroczną rodzinną przeszłością, staje wobec wielu dylematów moralnych i uczestniczy w niemal nie do wykonania misji. Presja czasu i waga zadań rosną. Z jakimi niezamierzonymi i nieprzewidzianymi szkodliwymi genetycznymi skutkami ubocznymi spotyka się? Czy udaje się uratować człowieczeństwo? Pozostawić gatunek ludzki w niezmienionej formie? Zapewnić przetrwanie istoty natury homo sapiens? A może nadszedł czas na nienaturalną poprawę ludzkiej inteligencji, na homo deus, zdobycie boskich mocy tworzenia i niszczenia? Zakończenie historii rozczarowuje, nie idzie oczekiwanym tropem rozliczenia z osobliwościami, wybiera kierunek gładkiej i liniowej sensacji, ale inni czytelnicy mogą być zadowoleni właśnie z takiego obrotu spraw.

4.5/6 - warto przeczytać
science fiction, fantastyka naukowa, 354 stron, premiera 20.02.2024 (2022)
tłumaczenie Paweł Wieczorek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

piątek, 20 października 2023

BILL, BOHATER GALAKTYKI

BILL, BOHATER GALAKTYKI tom 1

HARRY HARRISON

„Chingerzy są jedyną odkrytą przez nas niehumanoidalną rasą, która stworzyła cywilizację techniczną, więc jest oczywiste, że musimy ich wymazać.”

Znakomita propozycja czytelnicza, mam wrażenie, że jeszcze długo można będzie czerpać z niej prawdę o ludzkiej naturze, skłonności naszej rasy do toczenia wojen, absurdalności samych konfliktów i organizacji stojących za nimi. Harry Harrison wyniósł zbrojne potyczki poza Ziemię, na międzyplanetarną przestrzeń, daleko w przyszłość, ale z ciężarem znaczących ułomności i mrocznych skaz człowieka. Fantastycznie ukazał siłę, wpływ i wszechstronność propagandy na poziomie społecznym, politycznym i wojennym. Obnażył hipnotyczne i narkotyczne techniki posłuszeństwa i werbunku. Odsłonił instytucje ichniości decydujące o wszystkim a trudne do zidentyfikowania. Łatwo dostrzec nawiązania do sytuacji międzynarodowej po drugiej wojnie światowej między USA a Rosją, przeciągania atomowych lin między dwoma mocarstwami, zgubnych konsekwencji rozdmuchanego do granic możliwości poczucia zagrożenia, wymogu rozbudowywania armii bez względu na koszty i rzeczywiste potrzeby, podporządkowania sobie społeczeństwa. Jak wiele elementów fabuły idealnie wpasowuje się we współczesne czasy. Przesłania bezsensowności, bezwzględności i irracjonalności wojen nadal aktualne. Podobnie jak pozorowana inteligencja i słuszność po stronie rządzących. Wirom bitwy, chwały i śmierci nie ma końca, w miejsce starych nieustannie powstają nowe.

W powieści prym wiodą osiągnięcia w zakresie robotyki, gdziekolwiek się nie spojrzy, maszyny zastępują i pomagają człowiekowi. Medycyna, a zwłaszcza techniki przeszczepu, stoją na wysokim poziomie. Natomiast etyczny duch cywilizacji wciąż tłamszony jest przez zafałszowane komunikaty o stanie planet i relacji między nimi, obcej inteligentniej rasie, jaszczurowych istotach jakoby zagrażających ludzkości. Obustronne gatunkowo szpiegostwo, co więcej wewnętrzne szpiegostwo, a ponadto szpieg szpiegujący szpiega. Sądowe farsy, nagrody będące karą, lekcje zamienione w miałkie informacje, prawa jednostki nieznaczącym aspektem. Autor pierwszorzędnie wplata w narrację sytuacyjny humor, tworzy komedię wojennych pomyłek w duchu decydenckich realiów. Podobają mi się sceny w oczyszczalni, pozbywania się śmieci beztrosko mnożonych przez człowieka. Albo procesu rewolucji i walki o przetrwanie w chorym systemie. Bill, niezbyt rozumny główny bohater z prowincjonalnej planety, z premedytacją wciągnięty zostaje w ciąg pułapek, z których nie ma wyjścia. Im dłużej się z nimi mierzy, tym więcej bezsensownych okoliczności pojawia się. Można powiedzieć, że nieustannie dostaje się z deszczu pod rynnę niedorzecznych zdarzeń, a wielkie wydarzenia mają zwykle bardzo niepozorne początki. Finalna odsłona zaskakująca, ale w pełni satysfakcjonująca, pociąga za sobą nie tyle wielką zmianę, co wielką przemianę, tylko czy na lepsze? 

Na Bookendorfinie przedstawiłam wrażenia po spotkaniu z inną książką H. Harrisona "Przestrzeni! Przestrzeni!", oraz dotychczasowe tytuły z serii "Wehikuł czasu", klasyki science fiction ("Biada Babilonowi", "Spotkanie z Ramą", "Koniec dzieciństwa", "Odyseja kosmiczna 2001", "Odyseja kosmiczna 2010" i "Odyseja kosmiczna 2061", "Olśnienie", "Czas jest najprostszą rzeczą", "Umierając żyjemy", "Ziemia trwa", "Opowiadania najlepsze", "Osa", "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność", "Więcej niż człowiek", "Koniec wieczności".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 216 stron, premiera 08.08.2023 (1965), tłumaczenie Arkadiusz Nakoniecznik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.