niedziela, 29 sierpnia 2021

WIĘCEJ NIŻ CZŁOWIEK

THEODORE STURGEON

"Czasem życie jest nie do zniesienia i człowiek musi się jakby od niego odwrócić, żeby odpocząć."

Początkowo nie mogłam złapać rytmu książki, czułam się nieco zdezorientowana, ale im dalej mknęłam po jej stronach, tym bardziej mi się podobała, a pod koniec fantastycznie mnie niosła. Trudności w pierwszych krokach naszej przyjaźni wynikały z nieszablonowego stylu prowadzenia narracji, skakaniu po fragmentach przybliżeń losów postaci, ale jak tylko zorientowałam się, że to swoiste składanie puzzli opowieści, chętnie poddałam się dopasowywaniu intrygującej układanki. Końcowy obraz szalenie mi się spodobał, jego przesłania dobiegały z dwóch kierunków, społeczeństwa i jednostki, zajmująco się je podchwytywało i poddawało refleksom. Co prawda, odwołanie do napiętej światowej sytuacji politycznej lat pięćdziesiątych, bo wtedy właśnie powstała powieść, odzwierciedlało największe społeczne obawy i ulubione nawiązania ówczesnych dzieł szeroko rozumianej fantastyki. Chwytając po książki z tego okresu natychmiast wyczekuję, kiedy pojawią się aspekty wyścigu zbrojeń i wojny nuklearnej, w jakiej formie zostaną włączone do fabuły. W "Więcej niż człowiek" zrobiono to pierwszorzędnie, nie nachalnie, ale z mocnym brzmieniem. Wbrew pozorom, nie zdradzam nic z finalnej odsłony.

Theodore Sturgeon zaproponował atrakcyjną zabawę w przewidywanie kolejnego etapu ewolucji człowieka. Wplótł w to klimaty synergii i emergencji, współdziałania wybitnie uzdolnionych jednostek w tworzeniu czegoś więcej niż ich suma, oraz doprowadzenie do powstania nowych jakościowo form istnienia i zachowań korzystniejszych niż ich połączenie. Poznałam Sama, głupka żyjącego w wewnętrznym czarno-białym świecie, z zerowymi zdolnościami przewidywania i brakiem empatii. Widziałam jak rodziły się moc i kontrola Janie w przemieszczaniu przedmiotów. Uśmiechałam się, kiedy obserwowałam wyczyny bliźniaczek. Bonnie i Beanie, potrafiących materializować się w dowolnie wybranym miejscu. Nie wiedziałam, czy odczuwać litość, czy zachwyt wobec ułomności ciała i nieprzeciętnej inteligencji Małego. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że Gerry potrafił wnikać we wspomnienia należącego do kogoś innego. Ścieżki życia przywołanych osób przecięły się i zaczęły tworzyć homo gestalt. Autor ciekawie wnikał w obszary uzmysłowionego nieprzystosowania i pozornej niepełności własnej świadomości, życia poza moralnością i kodeksami etycznymi, samotności w tłumie i zamkniętego kręgu zrozumienia. Późniejsze dołączenie do tego Hipa, uzdolnionego konstruktora mechanicznych urządzeń, jeszcze bardziej podniosło walor opowieści. Książka napisana niemal siedemdziesiąt lat temu wciąż interesująco prowadziła czytelnika. Poprzez analizę osobliwych jednostek tworzyła pomost do zrozumienia ludzkiego gatunku, i odwrotnie, podając materiał do refleksji o cywilizacji przybliżała do poznania umysłów jednostek. Warto uwzględnić w planach czytelniczych.

Inne tytuły z serii „Wehikuł czasu”, klasyki science fiction, przybliżone na Bookendorfinie to: "Kwestia sumienia", "Ostatni brzeg", "Człowiek do przeróbki", "My", "Gdzie dawniej śpiewał ptak", "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Koniec dzieciństwa", "Hiob. Komedia sprawiedliwości", "Rój Hellstroma", "Wieczna wolność".

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 276 stron, premiera 15.06.2021 (1953), tłumaczenie Jolanta Pers
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

23 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale może uda mi się nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Paulina Kwiatkowska29 sierpnia 2021 08:00

    Dobrze, że książka z biegiem czasu coraz bardziej się rozkręca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak są bliźniaczki to od razu czuję się nią zainteresowana. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedys czytałam książka z tej kategorii fantastyki . Ciekawa okładka

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda że czasem życie jest nie do zniesienia... oj tak ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś bardzo lubiłam fantastykę. Pomagałam w wolnych chwilach w miejskiej bibliotece i przeczytałam tę pozycję. Masz rację, że warto ją uwzględnić w planach, wciąga, ale raczej dla miłośników fantastyki.
    Dzięki za Twoje spojrzenie na tę pozycję :-)
    Irena - Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę miała na uwadze ten tytuł gdy już znajdę chwilę by poczytać cos innego iż książki z bajkami :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki, które się rozkręcają i występują w nich bliźniaczki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię jak początek słabo się rozkręca, ale skoro finał był tak dobry, to z pewnością warto się skusić

    OdpowiedzUsuń
  10. jak dla mnie to trochę bardziej sf inż fantastyka, ale ma ciekawy klimat, więc może sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam skojarzenie z SF :) nie moje klimaty, ale to w sumie niesamowite jak bardzo wyobrażenia i rzeczywistość się rozjeżdżają

      Usuń
  11. Cytat bardzo prawdziwy, choć przygnębiający. Co do fantastyki to nie mój gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię gdy książka rozpoczyna się spokojnie, i tajemniczo.. Fantastyka, SF to kompletnie nie moje klimaty czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastykę lubię, ale z science fiction czytałam tylko kilka książek.

      Usuń
  13. Ta książka już wcześniej zwróciła moją uwagę. Planuję ją przeczytać.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie kojarze ksiazki ani autora, ale chetnie poznam nawet jesli poczatki mialyby byc trudne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba to nie moje klimaty. Mimo dobrej ocenie i wrażeniach czuję, że nie odnalazłabym się w tym klimacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie jak ja. Jednak fabuła zapowiada się bardzo ciekawie

      Usuń
  16. Spodziewałam się, że ta pozycja ma znacznie więcej stron i jestem teraz zaskoczona jej objętością.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie sięgam po fantastykę, więc ta książka raczej do mnie nie trafi. Słyszałam już o niej i zapadła mi w pamięć okładka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo mnie cieszy, że istnieją polskie wydawnictwa wciąż wznawiające klasykę fantastyki i SF.

    OdpowiedzUsuń