poniedziałek, 14 września 2020

GDZIE DAWNIEJ ŚPIEWAŁ PTAK

KATE WILHELM

"Ja jestem jeden. Jestem jednostką! J e s t e m  j e d e n!"

Fantastyka, z jaką lubię mieć do czynienia, śmiałe myśli wybiegające daleko w przyszłość, pomysłowe i błyskotliwe. Nie koncentruje się na szczegółowych technicznych aspektach technologii, a na zrozumieniu diametralnych zmian psychiki człowieka w wyniku wyimaginowanej ewolucji. Ujęcia z pozycji jednostki, grupy, gatunku, społeczeństwa i cywilizacji, dają wrażenie komplementarności. Kate Wilhelm napisała tę książkę w latach siedemdziesiątych, wtedy była to mega frapująca wizja, ale i dziś potrafi skłonić do rozważań. Zagadnienia z dziedziny klonowania człowieka, tworzenia identycznych genetycznie kopii, nadal obracają się w sferze osobliwości, niedowierzania i kontrowersji. 

Autorka poszybowała wyobraźnią w obszary interesujące z biologicznego punktu widzenia, zbliżające do pierwotnych instynktów człowieka, wizjonerskie w ujęciu socjologicznym, nasączone dylematami moralnymi. Ciekawie rozwinęła aspekty łączące się z wolnością, samostanowieniem, samotnością, życiową mądrością i dziedzictwem kulturowym. Na kilka perspektyw patrzy się w przyjemnie zaskakujący sposób, prowadzą myśli rozległymi frapującymi ścieżkami, inne potwierdzają wysuwane przez naukowców przypuszczenia dotyczące zachowań gatunku ludzkiego postawionego w ekstremalnej sytuacji przetrwania, zaś pozostałe zgrabnie ubarwiają fabułę wypełniając powieściową przestrzeń materiałem do dalszych rozważań.

Książka składa się z trzech części stanowiących całość a zarazem odrębne jednostki. Widzimy jak lekkomyślną eksploatacją dóbr naturalnych człowiek przyczynił się do zniszczenia planety, dającej przyjazne miejsce i dogodne warunki do życia, jak ingerował w jej powierzchnię skrajnie zanieczyszczając atmosferę, dopuszczając do skażenia nuklearnego, doprowadzając do zmian klimatu na masową skalę. Naruszenie równowagi ekologicznej wystawiło mieszkańców Ziemi na klęski żywiołowe, wymarcie rolnictwa, w konsekwencji brak żywności i groźbę całkowitego wymarcia. Bezpłodność to już nie choroba cywilizacji, ale spełniająca się koszmarna wizja wyginięcia gatunku człowieka. Jedynym szansą ratunku wydaje się klonowanie ocalałych kobiet i mężczyzn, badania nad genetyką płodności w kolejnych wersjach powieleń pozornych pokoleń. 

Rodzina Sumnerów, dysponująca ogromnymi zasobami finansowymi, podejmuje się tego mało realnego wyzwania. Lokuje ogromne środki w centrum badawczo-szpitalne i zaplecze mieszkalne. Przeprowadzane pod presją czasu eksperymenty oprócz satysfakcji sukcesu przynoszą również niespodziewane niekorzystne obroty spraw. Historia rozwija się według intrygującego scenariusza zdarzeń, zataczania pętlę wokół cyklu powstawania gatunku, rozwoju z uwzględnieniem kolejnych szczebli samostanowienia i kultury, destrukcyjnych sił i destabilizujących systemów, aż do osiągnięcia martwego punktu, a następnie powrotu do początku. Książka sprawdziła się jako przyjemny relaks z refleksyjnymi odniesieniami, przyjemnie wypełniła wieczór czytelniczy. 

Klasyka science fiction wydawana w ramach serii "Wehikuł czasu" i opisana na Bookendorfinie: "Gwiazdy moim przeznaczeniem", "Drzwi do lata", "Wieczna wojna", "Cieplarnia", "Przestrzeni! Przestrzeni!", "Non stop", "Aleja potępienia", "Kwiaty dla Algernoma", "Koniec dzieciństwa", "Hiob. Komedia sprawiedliwości". Obowiązkowo zabiorę się za kolejne propozycje.

4/6 – warto przeczytać
fantastyka, 296 stron, premiera 21.07.2020 (1976), tłumaczenie Jolanta Kozak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

33 komentarze:

  1. To musi być bardzo ciekawa lektura! Z opisu zapowiada się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z fantastyki już dawno niczego nie czytałam, wiec może przeczytam tą pozycję w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem dlaczego, ale ta okładka zasugerowała mi powieśc historyczną. Ale niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się skojarzyła z innym gatunkiem niż s-f.

      Usuń
  4. chyba za dużo czytałam podobnych książek, bo temat mi się trochę przejadł...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się na bardzo fajną i możliwe że pouczającą historię :D
    Zapraszam: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawna fantastyka często miała podłoże dydaktyczne lub filozoficzne.

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że ciekawi mnie ta książka, choć fantastyka to nie mój gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas kombinowałam, skăd ja znam ten tytuł. Wreszcie mnie olśniło! W podręczniku do j. polskiego dla szóstej klasy był fragment!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już wtedy myślałam nad tym, by sięgnąć po całość.

      Usuń
    2. O, to nawet nie miałam o tym pojęcia.

      Usuń
  8. Ciekawa treść i recenzja, chociaż za fantastyką nie przepadam.
    Do przeczytania w wolnym czasie.Może się przekonam.
    Pozdrawiam.
    Irena-Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli trochę taka inna fantastyka? Taka z domieszką psychologii - biorę w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę powiedzieć,że mnie zaintrygowałaś - nawet pomimo mojej dotychczasowej niechęci wobec fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie tak jak mnie. Mam bardzo niewiele książek z tego gatunku na swoim koncie.

      Usuń
  11. Lubię fantastykę, ale ta lektura nie do końca mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam zaciekawiona tą pozycją, ale w końcu stwierdziłam, że to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesująca recenzja. Mimo, iż nie przepadam za fantastyką , to mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wędrówki po kuchni15 września 2020 11:10

    Fantastyka do mnie nie przemawia, ale ta recenzja jest zachęcająca, więc podsunę może książkę przyjaciółce

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam uczciwie, że po pandemii no raczej chcę odpocząć od katastroficznych tematów. Myślę, że z całą pewnością po tę książkę sięgnąć zwolennicy i koneserzy dobrej fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem warto przeczytać taką książkę, takie klimaty sprawiają przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  17. 4 na 6 to niezła punktacja ale science fiction to nie moje klimaty ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo wciągająca recenzja, jak zawsze. Tematyka klonowania również. Jednak nie wiem czy uda mi się ją wcisnąć do stosu hańby

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię fantastki, mimo to czuję się zaintrygowana Twoją recenzją, więc w wolnej chwili chętnie przyjrzę się tej książce bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię tego typu książki, muszę koniecznie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo interesująca pozycja dla mojego taty :) podsunę mu ją z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Znajdzie swoich odbiorców. Sama osobiście, jestem z fantastyką mocno na bakier. Zaczytuje się w literaturze faktu, czy też mocniejszych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Książka porusza bardzo ważne tematy... Bądźmy przyjaciółmi naszej planety...

    OdpowiedzUsuń
  24. Niezwykle wana pozycja, mam na liście jesiennych lektur

    OdpowiedzUsuń
  25. Chociaż została napisana jakiś czas temu, to jednak – jak widać – dalej idealnie wpasowuje się w gusta czytelnicze, pozwala posmakować czegoś znanego, a zarazem nowego z tego gatunku. Zabawy z eksperymentami były, są i zawsze będą interesować człowieka, bo ciekawość oraz chęć odkrycia podłoża tego zjawiska przezwycięży.
    Będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  26. Science-fiction czy fantastyka to zupełnie nie moje klimaty czytelnicze. Jednak wiem, że osobom lubującym się w tych gatunkach, prezentowana przez Ciebie pozycja, może wydać się interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  27. No musze przyznać, że mnie zainteresowałaś :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Podoba mi się okładka i Twoja entuzjastyczna recenzja. Polecę książkę miłośnikom gatunku.

    OdpowiedzUsuń