
Frapujące spojrzenie na fabułę budowaną z perspektywy umierającego świata, przemijającej wielkości, gasnącego blasku, zanikających jednostek życia i wyniszczonych upływem czasu relacji. Jednak nie jest to przygnębiająca perspektywa, wręcz odwrotnie, ukazująca, że choć nic nie jest trwałe i wieczne, to jednak cudownie komponuje się z pozostałymi elementami cyklu istnienia i egzystencji. Owszem, przyglądamy się losom pojedynczych jednostek, lecz patrzymy z pejzażu kosmosu, galaktycznych wędrówek, powstałych cywilizacji i definiujących jednostek czasu. Fascynujące, z jednej strony bezmiar i nieskończoność, z drugiej intensywna, choć błyskawicznie ulotna, obecność. Coś się kończy, choćby żywot planety, a coś zaczyna, jak nowe możliwości. Oko lunety wymierzone jest w gigantyczne formy, ale ogniskuje się na pojedynczym punkcie.
George R.R. Martin wprowadza czytelnika w niezwykle uszczegółowiony świat, co się z nim działo na przestrzeni wielu wieków, jakie przechodził przeobrażenia, w którym miejscu obecnie się znajduje, a nawet podaje wskazówki, jak dalej wiele rzeczy może się potoczyć. Umiejętnie oddane kreacje bohaterów, mocno różniące się osobowością i przynależnością kulturową, zajęte swoimi sprawami do momentu, kiedy nieznana siła pcha ich ku stycznym punktom. Początkowo spodziewamy się określonego kierunku scenariusza zdarzeń, przyzwyczajamy do panującej atmosfery, by za chwilę spojrzeć na nią z drugiej strony lustra. Czytając powieści tego pisarza zawsze mam wrażenie, że postaci żyją na swój sposób, tak jakby i ich twórca też nie do końca w zamysłach uwzględniał ścieżki, którymi przyjdzie im się przemieszczać w walce o dobro, życiowe sukcesy, czy w realizacji niebezpiecznych misji. Okazuje się, że ta szczególna cecha od początku towarzyszy stylowi pisania George R.R. Martina. Ma to szczególny urok, gdyż trudno przewidzieć rozwinięcie akcji i jej rozgałęzienia, a zatem z większą uwagą przykuwa do historii. Mniej przekonujący okazał się wątek miłości, ale niewątpliwie potraktowany w nietuzinkowy sposób. Liczyłam na większe napięcie przy poznawaniu powieści, nie można odmówić obecności intrygujących incydentów, to jednak materiał, z którego są utkane czasem bywa poprzecinany. Podsumowując, dobrze bawiłam się przy tej przygodzie, miło spędziłam czas, frapująca wprawka po długiej przerwie od fantastyki, choć obciążona znamionami debiutu sprzed wielu lat.
4/6 - warto przeczytać
fantastyka, 396 stron, premiera 24.09.2019 (1977), tłumaczenie Michał Jakuszewski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl
Nie miałam jeszcze styczności z książkami Martina (tylko serial), ale cytat o imionach brzmi zachęcająco
OdpowiedzUsuńJa raczej nie siegam po książki fantasy, więc i tę sobie odpuszcze. 😊
OdpowiedzUsuńczasem zdarzy mi się sięgnąć po fantasy. jednak nie wiem, czy skusiłaby się na tą książkę.
OdpowiedzUsuńOcena dość wysoka :) Choć ja jakoś nie lubię apokaliptycznych, fantastycznych wizji. lubię sci-fi choć w połączeniu z kryminałem
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie części Pieśni lodu i ognia i bardzo mi się podobały, więc prawdopodobnie ta książka też przypadłaby mi do gustu, mimo że nie sięgam często po fantastykę.
OdpowiedzUsuńFantastyki nie czytam, dlatego ten tytuł sobie odpuszczę. Natomiast jak zwykle miło było przeczytać Twoją recenzję. Tak jak Ty odpisujesz książki, nie robi tego nikt. 😉
OdpowiedzUsuńNiestety nie jestem akurat fanką fantasy...KK
OdpowiedzUsuńmusialam wstep przeczytac trzy razy zeby zczaic :P
OdpowiedzUsuńpierwsze zdanie skojarzyło mi się z jedną z książek Ursuli Le Guin. ciekawe :D
OdpowiedzUsuńChyba jestem w tej mniejszości, która nie przepada za książkami tegoż autora.
OdpowiedzUsuńRównież należę do tej mniejszości. :D
Usuńwłaśnie zasiadam do lektury
OdpowiedzUsuńFantastyka to nie moja bajka, wielokrotnie próbowałam z różnymi jej odcieniami i zupełnie mi ten gatunek nie podchodzi
OdpowiedzUsuńUwielbiam fantastykę, ale jakoś na Martina nigdy nie miałam ochoty się skusić.
OdpowiedzUsuńApokaliptyczne wizje teraz na czasie, biorąc pod uwagę sytuację na świecie. Z pewnością niejednego czytelnika ta książka skłoniłaby do refleksji.
OdpowiedzUsuńNie czytałam żadnej książki Martina, choć z racji pracy przez moje ręce przeszło ich wiele :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie zaczęłam nawet Gry o tron A tu co rusz nowe książki.
OdpowiedzUsuńO, szkoda, że dopiero teraz widzę kupiłabym mężowi na imieniny, bo uwielbia tego autora , a tego na pewno nie ma.
OdpowiedzUsuńApokalipsa teraz na czasie, a biorąc pod uwagę moją wyobraźnię, to chyba bym się nieźle nakręciła :) ale książka wydaje się ciekawa :)
OdpowiedzUsuńTeż myślę że po takiej lekturze moja wyobraźnia pracowałaby na zwiększonych obrotach tworząc czarne scenariusze
UsuńAhhh z tą miłością jż tak jest że ma różne oblicza...
OdpowiedzUsuńObecnie tym bardziej unikam smutnych opowieści.
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie bym przeczytała, temat książki jak najbardziej na czasie do bieżących wydarzeń na świecie
OdpowiedzUsuńZnów wyprzedziłaś mnie w czytaniu i polecasz książkę, którą mam na liście.
OdpowiedzUsuńNie znam autora, ale chyba warto przeczytać :-)
OdpowiedzUsuńJa nazwisko znam, ale jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością.
UsuńJa przeczytałam prawie wszystkie gry o tron więc całkiem lubię tego autora. Może j czas sięgnąć po tę książkę:)
OdpowiedzUsuńStaram się powrócić do tego garunku książek ale mi ciężko
OdpowiedzUsuńMiałam już jedno zetknięcie z twórczością tego pisarza, jednak nie byłam w stanie się z nim zaprzyjaźnić. Jednakże klimat tejże książki mnie kusi. Lubię ten gatunek, kocham się w nim zatracać, tym samym jestem skłonna dać drugą szansę temu autorowi.
OdpowiedzUsuńSporo słyszałam o twórczości tego zagranicznego autora, ale jakoś nigdy mi się nie składa, by sięgnąć po jakąś jego publikację.
OdpowiedzUsuńJa chyba musze najpierw zacząć od cyklu Gra o tron.
OdpowiedzUsuńZafrapowałaś mnie tą recenzją. Chyba się skuszę.
OdpowiedzUsuńNo jakoś nie mogę się przekonać do tego autora. Nie po drodze mi z jego twórczością.
OdpowiedzUsuńJuż od dawna mam ochotę rozpocząć przygodę z twórczością tego autora i po Twojej recenzji utwierdzam się w przekonaniu, że naprawdę warto ☺
OdpowiedzUsuńLekką fantastykę mogę czytać :) Książka zapowiada się moim zdaniem ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńMam podobnie, choć od ciężkiej też nie stronię.
UsuńZapowiada sie dobrze, lubi w takie klimaty. Ale nie wiem, czy mam do końca ochotę ja przeczytać.
OdpowiedzUsuńMam na liście do przeczytania tę książkę, ale jeszcze trochę pewnie poczeka. ;)
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o tę pozycję, to przyciąga mnie tylko nazwisko autora. Reszta nie mój klimat.
OdpowiedzUsuń