LESZEK HERMAN
„Kilkudziesięciu mężczyzn stało przy relingach i wantach, wpatrując się w pojedynczy ślad butów, który prowadził przez śnieg ku mlecznej pustce lodowego pola.”
Zastanawiające, dlaczego dotąd nie trafiłam na twórczość Leszka Hermana, bo jak się przekonałam po „Medalionie”, to zdecydowanie coś dla mnie. Sensacja bazowała na kryminalnym wątku i historycznym tle, moim ulubionym, zatem jak miałam nie dać się w nią wciągnąć, tym bardziej, że opowiedziana została przyjemną i zgrabną narracją. Odpowiadało mi naprzemienne wędrowanie przygodą po dwóch strefach czasowych. Przeszłości (rok tysiąc osiemset dwudziesty dziewiąty) naznaczonej podróżą na pokładzie Mary Ann ze Szkocji do Królewca i osobliwymi śmierciami. I współczesnością z zagadkowym skarbem i wyboistą drogą prowadzącą do odkryć.
Konwojowanie szczególnego ładunku, trzech masywnych i okutych żelazem skrzyń, których zawartości nikt nie znał, a mega działały na wyobraźnię marynarzy, w połączeniu z najbardziej mroźną zimową scenerią, ciekawie podkręcało klimat, zwłaszcza, że do głosu dochodziły akcenty przesądów i legend. Natomiast projekt odzyskania czerwonej kamizelki, przeprowadzany w londyńskiej scenerii, był ryzykowną grą, tajemniczą operacją lubiącą prowadzić na manowce. Wsiąkałam w obrazy nakreślone w pokładowym dzienniku. Dociekałam, co stało się z kolekcją cennych polskich szafirów. Dałam się ponieść dynamicznie prowadzonej intrydze, stawała się coraz bardziej upiorna i zagadkowa, zagęszczała się sekretami, zdradami i spiskami.
Zastrzeżenia miałam do nakreślenia postaci z współczesności, zwłaszcza Keanana Blaira, lekarz wydawał mi się wyjątkowo podatny na manipulacje kobiet. Influencerka Olivia Lamont, chociaż wykazywała się piekielnym wyczuciem i intuicją w zdobywaniu informacji i łączeniu faktów, nie wywołała sympatii. Zbyt bezpośrednia, jednak tę cechę dostrzegam dziś w większym wymiarze niż kiedyś u młodych zespolonych z social mediami. Grupa osób powiązanych z Sedinum Exploration przybierała różnorodne osobowości, co działało na korzyść w odbiorze. Atutem powieści stało się tło historyczne, znakomicie wykorzystujące fakty, wplatające ciekawostki z dziejów Polski. Chętnie przypomniałam je sobie i zetknęłam z badawczymi wizjami bohaterów.
„Medalion” frapująco wypełnił wieczór czytelniczy, wciągnął kryminalną i historyczną odsłoną, zgrabnie żonglował przeszłością i teraźniejszością. Miałam wrażenie, że trochę zaniedbywał portrety postaci nam współczesnych, jednakże odczucie mogło wynikać z nieznajomości wcześniejszych powieści Leszka Hermana, zatem motywów określonych postaw. Autor odsyłał na konkretnych tytułów, aby chętny na wyrobienie sobie pełnego spojrzenia na wątki, wiedział, gdzie je znaleźć. Książkę mogłam czytać i bez znajomości poprzedniczek, gdyż nie tworzą serii, ale wewnętrzny świat czytelniczy. Umówię się z innymi reprezentantami twórczości autora.
5/6 – warto przeczytać
sensacja, 414 stron, premiera 28.10.2026
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz