niedziela, 5 lutego 2023

BALWIERZ

HUBERT MEYER tom 6

KATARZYNA BONDA

„Można powiedzieć, że zarówno myśliwy, jak i jego ofiara nieoczekiwanie znaleźli się w tej samej sytuacji.”

Kontynuuję spotkanie z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem. Szósty tom wywołuje mocne wrażenie, intrygująco rozwija się, wciąga pomysłem na fabułę, przebiegiem akcji i przyjazną narracją. I jeszcze nieco klaustrofobiczny klimat małego miasteczka, gdzie wszyscy się doskonale znają, wiedzą o sobie najdrobniejsze detale, chętnie ulegają sugestii plotek, za nic nie chcą odsłonić się przed obcymi, unikają uwagi osób z zewnątrz. Tajemnicze relacje społeczne i rodzinne sekrety kiszą się i pęcznieją, odkładają się w kolejnych warstwach dramatycznych interpretacji, przeszłość dorosłych kładzie się długim cieniem na życie młodego pokolenia. Katarzyna Bonda wprowadza wiele ciekawych postaci, barwnych i różnorodnych, atrakcyjnie miesza osobowości i zachowania. Zagadka detektywistyczna frapująco osadzona i atrakcyjnie rozwijana, wiele się dzieje na pierwszym i drugim planie, dynamicznie zmienia się postrzeganie dowodów i brzmienie głosów świadków. Nad wszystkim panuje niepokojąca i złowróżbna zmowa milczenia.

Komisariat w Narewce wypełnia się ludźmi. Zabójstwo miejscowego kapelana, ważnej figury w środowisku myśliwych, połączone lub nie z dzieckiem złożonym w ofierze w kapliczce w głuszy, ściąga na miejsca zdarzeń szereg policjantów, szefa wojewódzkiej komendy, przedstawicieli mediów. Hubert Meyer, po ostatnich dramatycznych wydarzeniach w życiu, zaszywa się na przeczekanie w ukryciu w starej leśniczówce przyjaciela. Jednak w tak małej społeczności natychmiast przykuwa uwagę ludzi uważnie obserwujących, co się wokół dzieje. Mężczyzna namówiony zostaje do zaangażowania w śledztwo do opracowywania profilu zabójcy duchownego i kilkulatka. Musi przebić się przez teatralne inscenizacje miejsc zbrodni, efektowne dowody bestialskiego dzieła, obrzydliwej przyjemności budzenia grozy, wyjątkową konsekwencję, spryt i zafiksowanie. Sprawa eskaluje, pojawiają się nowe ofiary, zaskakujące informacje i osobliwe ślady. Wielkie wyzwanie przed Meyerem, pomaga mu partner Tomasz Domański i prokurator Weronika Czajkowska. Finalna odsłona zdumiewa przebiegiem i konsekwencjami, nakręca do szybkiego spotkania z kolejnym tomem serii. Zerknij również na poprzednie przygody czytelnicze z Meyerem ("Nikt nie musi wiedzieć", "Klatka dla niewinnych") przybliżone na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 350 stron, premiera 13.10.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

sobota, 4 lutego 2023

KLATKA DLA NIEWINNYCH

HUBERT MEYER tom 5

KATARZYNA BONDA

„Kat jest często bardziej zależny od swojej ofiary niż ona od niego.”

Piąty tom nie ekscytował, zwłaszcza przez pierwsze kilkadziesiąt stron, ale z czasem ciekawie rozwijał się. Nie tyle wciągała odsłona kryminalna, co chęć przekonania się, jak Katarzyna Bonda zapętli wątki. Tasowanie znaczonych różnymi kolorami kart intrygi sprawiało wrażenie mniej chaotycznego niż w poprzedniej odsłonie serii ("Nikt nie musi wiedzieć"). Wiele elementów konstrukcji fabuły sprytnie układało się, zaś ostre kanty łączenia zostały zgrabnie stępione. Przyjaźnie przemierzałam powieść, odpowiadał styl narracji, doceniłam atrakcyjnie podane dialogi. Niestety, zawiodłam się na sposobie budowania napięcia, nie czułam charakterystycznych dla tego gatunku dreszczy związanych z wysuwaniem przypuszczeń i interpretowaniem zachowań bohaterów. 

Złapałam się na słabym kibicowaniu kluczowej postaci, nawet w sytuacjach niebezpieczeństwa szybko szturmującego jej przestrzeń życiową. Hubert Meyer wciąż niczym szczególnym się nie wyróżniał. Nie ujmowałam jego zdolnościom w sztuce psychologii śledczej, analizowania śladów behawioralnych, konstruowania profili przestępców, jednakże jego życie osobiste odbierałam jako bezbarwne. Natomiast nie mogłam nie docenić wyśmienicie rozpisanej słownie i emocjonalnie sceny konfrontacji Huberta i prokurator Weroniki przy zespole. Fantastycznie zabrzmiała, mocno, wyraziście, prawdziwie. Czułam format krwi i kości zwykłych ludzi. Zagadka detektywistyczna nie należała do mega trudnych w rozszyfrowywaniu, chociaż wskazała kilka mylnych tropów, za to prowadzona była w ciekawej oprawie. Fantastycznie, że autorka nie uciekała przed mnożeniem ofiar, nie tylko w aspekcie uśmiercania, ale również psychicznego znęcania. Nie przeszkadzało mi, że kulminacyjna przemoc rozmnożyła się, mimo że wymykała się realności. Za to brakowało mi przekonujących motywów wyrządzania ludziom makabrycznej krzywdy. 

Aspekty brutalnego morderstwa sprzed ośmiu laty ponownie zagościły w mediach, kiedy sprawca wychodził na wolność. Tajemnica klucza pozostawionego na ciele ofiary dawnej zbrodni nie została odkryta, wiele niewiadomych nadal czekało na wyjaśnienie, doszło do kolejnej tragedii w naznaczonej śmiercią rodzinie. Kiedy Hubert został w niecodzienny sposób zaangażowany w śledztwo, szybko przekonał się, że pozornie luźne i oderwane sprawy jednak coś łączyło. Zataczały coraz szersze kręgi. Niekonwencjonalne działanie stało się wiodącym sposobem dotarcia do prawdy. Zajrzyjcie do wrażeń po spotkaniu z inną serią kryminalną autorki przedstawioną na Bookendorfinie („O włos”, „Ze złości”, „Do cna”), króluje Jakub Sobieski.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 444 strony, premiera 28.07.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 3 lutego 2023

NIKT NIE MUSI WIEDZIEĆ

HUBERT MEYER tom 4

KATARZYNA BONDA

„Ludzie zranieni są niebezpieczni, bo wiedzą, że mogą przetrwać.”

Po zapoznaniu się z dotychczas wydanymi tomami serii o Jakubie Sobieskim („O włos”, „Ze złości”, „Do cna”), stwierdziłam, że spodobało mi się kryminalne pióro Katarzyny Bondy, nawet jeśli nie wszystko mnie przekonywało, alb czegoś mi brakowało. Dlatego postanowiłam zrobić krok wstecz w twórczości autorki i wzięłam się za poprzednią serię, również z męską kluczową postacią. Nie dotarłam do trzech pierwszych odsłon, ale czwarta już wpadła w moje ręce. 

Książka „Nikt nie musi wiedzieć” zapewniła intrygujący wieczór czytelniczy, szalenie pogmatwany, wręcz na granicy zbędnego nadmiaru. Sympatycznie podkręcała wyobraźnię, niepewność interpretacji, wciągała w snucie domysłów i przypuszczeń. Spodobał mi się mroczny odcień dobra, niejednoznaczność w określaniu właściwych postaw, uwieranie z moralnego punktu widzenia. Szkoda, że autorka nie docisnęła bardziej aspektu psychologicznego, można było jeszcze intensywniej w to wejść. Złożoność fabuły i wielowarstwowość wątków przyczyniała się do tego, że dawałam się zaskakiwać, wprowadzać na manowce, odciągać od właściwych tropów. Właśnie takich chwytów oczekiwałam w detektywistycznej zabawie. Dobrze odnajdywałam się w zakrętasach akcji i przemieszaniu kart intrygi. Mnogość postaci działała na plus, dzięki ich liczebności rzeczywistość sprawiała wrażenie szerszej i głębszej. Nie wyrobiłam sobie jeszcze opinii o Hubercie Meyerze, psychologu śledczym, za mało odkryłam jego przeszłość i poznałam osobowość Liczę, że w kolejnych tomach wypełnię luki. Na razie sprawiał mydełkowate wrażenie. Nie w pełni rozumiałam niektórych jego decyzji, w tym aspekcie powieść nie wypadła naturalnie.

Osobliwy śmiertelny wypadek na terenie Zamku w Mosznej, lewa ekspertyza w sprawie zabójstwa niebezpiecznego gangstera, tajemnicza śmierć młodego mężczyzny, tym musiał zająć się psycholog zamiast odpoczywać w ramach dwutygodniowego urlopu. Inscenizacja zbrodni, zagęszczanie konfliktów między świadkami, mnożenie się sekretów, urywanie się tropów, konfrontacja z osobistymi doświadczeniami, nie ułatwiały dotarcia do prawdy, zwłaszcza że presja czasu rosła. Czy udało się połączyć to, co do siebie nie pasowało? Skierować uwagę policji i mediów na inna stronę? Prezentacja finalnej odsłony nie do końca usatysfakcjonowała. I znów, tak jak przy poprzednich książkach tej autorki, ta nieco uwierała, ale jednocześnie wciągała.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 380 stron, premiera 25.01.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 2 lutego 2023

UWIĘZIONA

B.A. PARIS

„Ludzie nie zawsze są tacy, jak nam się wydaje.”

Przygoda dla czytelnika mniej wprawionego w poznawaniu thrillerów. Gładko się przez nią przechodzi, zgrabne prowadzenie narracji, przyjazna konstrukcja fabuły, przyjemna otoczka niepewności. Mroczne dreszcze emocji, ale w stonowanej wersji. Dużo się dzieje, sensacyjne elementy, lecz intryga obdarzona cechą przewidywalności, a to psuje nakręcanie atmosfery napięcia i niejednoznaczności. Łatwo przenika się przez portrety postaci, niczym szczególnym się nie wyróżniają. Owszem, poprawnie nakreślone, jednak brakuje głębi, czegoś, co spowodowałoby, że chętnie poddawałabym interpretacji postawy i zachowania. Szkoda, że psychologiczna oprawa powieści nie spełnia oczekiwań. 

Akcja bazuje na prostych założeniach i bezpośrednich odniesieniach. Zwroty ciekawie rozłożone, ale nie dają imponujących przeżyć, brakuje porządnie umotywowanego pierwiastka zaskoczenia. Im bliżej końca historii, tym bardziej wydaje się naciągana w aspekcie psychicznych stanów bohaterów i realności w poczynaniach. Zmyłki nie przekonują, spodziewamy się tego, co się dzieje. „Uwięzioną” nie zaliczam do najlepszych książek B.A. Paris, oferuje łatwe i czytelne rozwiązania w behawioralnej sferze, dostrzegam też sprzeczność związaną ze śmiercią matki głównej bohaterki. Jednak przy mniej wymagającym nastawieniu do czystej rozrywki przyjemnie wypełnia wolny czas, chociaż nie pozostaje w pamięci. Naznaczona śmiercią bliskich Amelie Lamont zostaje w środku nocy porwana z domu przez zamaskowanych sprawców. Kobieta za wszelką cenę stara się przeżyć i dowiedzieć, kto stoi za kolejnym dramatem w jej życiu. Uważnie łapie wszelkie sygnały dobiegające z ciemnej kryjówki, ale także odwołuje się do retrospekcji w poszukiwaniu odpowiedzi na otaczające ją tajemnice. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami autorki („Terapetka”, "Dublerka", "Dylemat", "Na skraju załamania", "Za zamkniętymi drzwiami", "Pozwól mi wrócić").

3.5/6 – w wolnym czasie
thriller psychologiczny, 348 stron, premiera 25.01.2023 (2022), tłumaczenie Robert Waliś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 29 stycznia 2023

ŚWIATŁO MIĘDZY OCEANAMI

M.L. STEDMAN

„Historia jest tym, na co przyzwala społeczeństwo.”

Jeżeli poszukuje powieści mocno oddziałującej emocjonalnie, to „Światło między oceanami” wydaje się sprzyjającym przyjemnej rozrywce tytułem. M.L. Stedman sympatycznie i przyjaźnie snuje opowieść o przeplataniu się ludzkich losów, oddziaływaniu jednego człowieka na drugiego, wpływu jednej decyzji na bieg zdarzeń. Za sprawą kontrastu między szczęściem a dramatem, spełnieniem a niespełnieniem, przysięgą a wyrzutami sumienia, obrazuje miotanie się głównych bohaterów, niczym wzburzone fale oceanu, w czymś, co ewidentnie ich przerasta. Z jednej strony chcemy widzieć w nich dobro i troskliwość, z drugiej odczuwamy fałszywość i wyrafinowanie. A między nimi przepływa woda krzywdy zmieszanej z kłamstwem, równocześnie dążenia ku spełnieniu marzenia i poczuciu bliskości. Nie sposób jednoznacznie wykształcić opinii o postaciach. Czytelnikiem targają różnorodne odczucia, niezrozumienie miesza się z empatią. 

M.L. Stedman rewelacyjnie wybiera miejsce na toczącą się akcję. Wyspa Janus Rock, z białego kamienia i zieleni, z latarnią morską zbudowaną w tysiąc osiemset osiemdziesiątym dziewiątym roku, chatką i budynkami gospodarczymi, z mogiłami poległych rozbitków, usytuowana sto mil od zachodnich wybrzeży Australii. Dwoje dorosłych mieszkańców i dziecko. Raz na pół roku widzą łódź z zapasami. Skrawek lądu i natura człowieka, szarpani przez opętańcze zawodzenie wiatru, żyją w świetle latarni morskiej i słonym smakiem oceanu. Incydent z kwietnia tysiąc dziewięćset dwudziestego szóstego roku, wyrzucenia na brzeg łodzi z martwym mężczyzną i potrzebującym pomocy niemowlakiem, uruchamia kłamstwo, które z każdym dniem mnoży się, wnika w ludzkie serca, rozum i pamięć. Autorka ukazuje przeszłość doprowadzającą do tego dnia, daje rzut oka na dramatyczne australijskie historyczne wydarzenia, opisuje charakter wybrzeża, przybliża zawód latarnika. Wprowadzeniem do pierwszej sceny z odnalezieniem dziecka tworzy niezwykły klimat i kontynuuje niemal do końca powieści. Udostępnia bohaterom przestrzeń do wypełnienia wspomnieniami i przeżyciami, traumami rzutującymi na całe życie. Opowiada o błędach, za które ponosi się wysoką karę, chociaż wynikają z dobroci serca, niewłaściwych wyborach ciążących niczym żelazna obroża, trudzie przebaczania innym i sobie, mocy związania przysięgą złożoną najbliższej osobie. Bogaty materiał do rozmyślań, wkraczanie w etyczne i moralne aspekty, hipotetyczne rozważania. Na minus, brak realności w zachowaniach postaci, albo sprawienia, że bardziej się wierzy w przeskalowane postawy. Trzeba jednak przyznać, że historia wciąga.

4/6 – warto przeczytać
literatura obyczajowa, 382 strony, premiera 25.01.2023 (2016), tłumaczenie Anna Dobrzańska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

ALICJA W ZWIERCIADLANYM DOMU

ALICJA W KRAINIE CZARÓW tom 2

LEWIS CARROLL

„Nie dbamy, gdy jesteśmy duzi,
O naszych snów dziecięcych kraik.”


Kiedy pół roku temu kolejny raz zabrałam się za „Alicję w Krainie Czarów”, tym razem jako osoba wprowadzająca młodych czytelników w świat książek, przekonałam się, że powieść wciąż przynosi wiele radości i uśmiechu, nakłania do sympatycznych refleksji i poczucia dumy z pielęgnowania w sobie dziecięcej wyobraźni i fantazji. Kilkakrotnie wchodziłam w fantastyczny świat pierwszego tomu. Natomiast z drugim nie miałam okazji zapoznać się. Duży błąd, gdyż „Alicja w Zwierciadlanym Domu” okazała się niezwykłą przygodą, cieszyła każda scena, dialog, wiersz, czy piosenka. Wyśmienita! Lewis Carrol zdecydował się poprowadzić siedmioletnią Alicję przez krainę snów ścieżką szachowych posunięć, a napotykane przez nią figury rewelacyjnie sportretował. 

Przeżycia dziewczynki, z jednej strony wymykały się realizmowi, jak na widzenia senne przystało, z drugiej trzymały się logicznych tajemnic i słownych zabaw. Wiele w tym wszystkim poważnych spostrzeżeń o różnorodności życiowych doświadczeń, oraz ludzkiej naturze skrytej za fasadami królewskich i rycerskich szat. Równocześnie mnóstwo wyśmienitego humoru, nieco ironicznego, czasem cierpkiego, kiedy indziej lekko kpiącego. Cudownie wyłapywało się podtekst zdarzeń i interpretację słów, lustrzane odbicia znanego świata czyniącego go sekretnym i wartym odkrywania. Ale to również przekonywanie się kluczowej postaci o własnych słabościach i mocnych stronach. Niby ona, a jednak ktoś inny. Jak widziała samą siebie, jak widzieli ją inni. Klimatyczne ilustracje znakomicie komponowały się z treścią, tworzyły dodatkowy wymiar uroku i przeżywania. Zachęcam do sięgnięcia po tytuł z niezwykłymi dziwolękami. Byłam zaskoczona intensywnością pozytywnego wrażenia. Pyszna zabawa słowami, znaczeniami i wyobraźnią. W końcu, „I choć dziś ciemno – echo baśni wciąż w mojej duszy lśni najjaśniej.” 

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, klasyka, 252 strony, premiera 26.10.2022 (1871)
tłumaczenie Janina Zawisza-Krasucka i Antoni Marianowicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

sobota, 28 stycznia 2023

ŚPIEW KUKUŁKI

FRANCES HARDINGE

„Ta sekunda jest moja i ta, i tamta, i ta też...”

Niesiona falą satysfakcjonującego zaczytania podczas odkrywania tajemnic krążących wokół konarów „Drzewa kłamstw” natychmiast zdecydowałam się na sięgnięcie po drugą książkę Frances Hardinge zatytułowaną „Śpiew kukułki”. I ponownie, nie zawiodłam się, dałam się wciągnąć w wir niezwykłych przygód, naznaczonych pazurem fantastyki i wplecionych w pajęcze nici grozy. 

Autorka kolejny raz wykazała się niesamowitą wyobraźnią, świeżym powiewem pomysłu na fabułę i jego szalenie atrakcyjnym podaniem. Powieść prowadziła w dynamicznych rytmach, uwzględniała mnóstwo intrygujących incydentów, splatała wzór mrocznych tajemnic we frapujący sposób, a ponadto dbała, aby każdą z postaci, pierwszoplanowych i drugoplanowych, cechował indywidualizm, różnorodność i przekonująca osobowość. Hardinge przyjemnie nakręcała atmosferę dezorientacji i lęku, intensyfikującego się poczucia nieszczęścia, przerażających zwiastunów wielkich zmian i czegoś nieuniknionego. Jedenastoletnia Triss wydawała się za mądra na swój wiek, ale z każdym rozdziałem znajdowało się w tym uzasadnienie, zwłaszcza w wymiarze życiowych doświadczeń związanych z chorobą i troską otoczenia. Młodsza o trzy lata siostra wnosiła powiew energii i zadziorności, ciekawości i gadulstwa, obserwacji i sprytu, dała się ją polubić, chociaż nie zawsze kierowała nią dobra siła. 

Nie zabrakło dziwacznych stworzeń, jakby nie z tego świata, a jednak przekornie przywiązanego do niego. Wszystko do siebie pasowało, Architekt, Grippersi, Shrike, Oboczniacy i Grace, oraz rodzice dziewczynek i cień najstarszego dziecka. Intryga wynurzyła się ze stawu Grimmer. Setki lat temu wrzucano do niego czarownice i topili się samobójcy. Później narodziła się zadziwiająca zagadka listów. Następnie zaczął się proces odkrywania straszliwej prawdy i nieprawdopodobnych przygód. Książka udowodniła znakomite wyczucie potrzeb młodych czytelników. Dawała nie tylko smaczną porcję rozrywki z sensacją i dreszczykiem, ale również materiał do refleksji nad istotą tożsamości, podejścia do życiowych wyzwań, poczucia krzywdy i sprawiedliwości. Większość akcji toczyła się w fikcyjnym angielskim mieście mostów, usytuowanym na wzgórzach, w połowie lat dwudziestych dwudziestego wieku, zatem nie brakowało klimatu przeszłości sprzed wieku.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, 480 stron, premiera 15.02.2018 (2014), tłumaczenie Krzysztof Mazurek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

POZDROWIENIA Z WARSZAWY

POLSKI WYWIAD, CIA I WYJĄTKOWY SOJUSZ

JOHN POMFRET

„Jeden szpiegował dla Polski z miłości do przygody. Drugi szpiegował przeciwko Polsce z miłości do Polski.”

Książka napisana we wciągającym stylu, przyjaźnie i przejrzyście, gładko się przez nią przechodzi. Życie i polityka piszą takie scenariusze, że nie brakuje mocnych elementów sensacji i spektakularnych incydentów, zwłaszcza jak obracamy się w szpiegowskim klimacie. W moim odczuciu, publikacja bardziej kierowana do obcokrajowców, osób dopiero zapoznających się z historią Polski, niż do polskiego uczestnika życia społecznego. Wiele informacji z pierwszych stron mediów, oczywiście z uwzględnieniem czasowego czynnika i osłabienia tajności, które każdy, choć trochę interesujący się tym, co dzieje się w kraju nad Wisłą, zna, lub powinien znać. 

John Pomfret zrozumiale prezentuje historyczny materiał. Zgrabnie odsłania kulisy pracy polskiego wywiadu, powstawania i przyjmowanych ideologicznych barw, wychodzenia z przeszłości zimnej wojny, transformacji służb specjalnych, tworzenia UOP, organizacji GROMu, zacieśniania więzi ścisłej współpracy z amerykańską stroną, wspólnego działania wywiadowczego Polski i USA. Liczne misje przyjmujące ryzykowne i niebezpieczne tony, jak ratowanie sześciu Amerykanów z Iraku przez polskich agentów, zezwolenie na tajne więzienie CIA na terenie Polski, czy obecność Polaków podczas wojny z Irakiem. To również przedstawienie drogi wejścia Polski do NATO. Oczywiście, sporo z polityki wewnętrznej Polski. I w tym ostatnim aspekcie, wyraźnie widać jednokierunkową interpretację rzeczywistości dokonywaną przez autora, subiektywną ocenę wydarzeń, dość powierzchowne i uproszczone ilustrowanie zależności. Tym niemniej, ciekawie jest zobaczyć Polskę niejako z zewnątrz, oczami obcokrajowca, wcześniejszymi obrazami rywalizacji, zmian i i zwrotu w stronę współpracy Warszawy i Waszyngtonu. Opis autentycznych historii szpiegowskich i osób odgrywających znaczącą rolę działa na wyobraźnię, ale także pomaga lepiej zrozumieć świat polskiej polityki i złożone międzynarodowe zależności.

4/6 – warto przeczytać
literatura faktu, 350 stron, premiera 23.03.2022 (2021), tłumaczenie Łukasz Müller
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

piątek, 27 stycznia 2023

PORTRET W SEPII

ISABEL ALLENDE

DOM DUCHÓW tom 3

„Dlatego muszę wrócić w miejsca, które dopiero mnie czekają, by spotkać tam samego siebie i szukać prawdy o samym sobie…”
Pablo Neruda, „Wiatr”


Kiedy sięgam po książki Isabel Allende wiem, że przede mną szalenie wciągające przygody czytelnicze, od których nie mogę się oderwać, nie tylko ze względu na znakomicie prowadzoną akcję, stworzenie niesamowitego klimatu, ale przede wszystkim z powodu wyjątkowo wnikliwego i wrażliwego wejrzenia w ludzką duszę. Nie inaczej jest i w „Portrecie w sepii”. Mam wrażenie, że odkrywając losy i myśli bohaterów, jednocześnie wnikam we własną tożsamość, poczucie wartości i doświadczenie życiowe. A Allende perfekcyjnie potrafi wywołać taki efekt u odbiorcy powieści. Nie ma opcji, abym nie odczuwała intensywnie tego, co przeżywają bohaterowie, próbowała rozumieć ich postawy, chwytała przesłanki zachowań i przymierzała do własnych odczuć i prób, którymi poddaje mnie przeznaczenie. Zdarzenia, które kształtują postaci wymyślone przez Allende wydają się rzeczywiste i prawdziwe, osobowości zaś wiarygodne i przekonujące. Za pośrednictwem powieści wkraczam w inny świat, okoliczności zdarzeń i scenerię miejsc, a jednak czuję się tam znajomo i familiarnie. Przyciąga zaglądanie pod wiele warstw ludzkich twarzy, dokopywanie się do rodzinnych tajemnic, chwytanie tego, co stanowi istotę ludzkiego życia. Autorka niczym z lotu ptaka tka nić ludzkich losów, a zarazem ukazuje zbliżenia na istotne szczegóły. Każda scena wydaje się przemyślana, a każdy opis wnosi wartość dodaną.

Plastyczny, żywy i barwny styl narracji ujmuje i powoduje czytelnicze zatracenie. Sugestywne oddawanie sił napędowych scenariuszy losów, warkocza przeznaczenia, powołania, talentu i własnej woli. Tam, gdzie potrzebna delikatność i wrażliwość, natychmiast pojawiają się miękkie sformułowania i skojarzenia, a gdzie do głosu dochodzi gwałtowność i brutalność, nie brakuje silnych uderzeń fraz i określeń. Wsłuchuję się we wspomnienia i dociekania Aurory, ale nie tylko ona przyciąga, za jej przeszłością kryją się zwykli wspaniali ludzie, ze swoimi pasjami, pragnieniami i marzeniami, zderzający się w mirażu różnych kultur, głównie amerykańskiej, chilijskiej i chińskiej. Wrażenie robią charyzmatyczne kobiece osobowości, wyprzedzające czasy, wymykające się świadomością ograniczeniom drugiej połowy dziewiętnastego wieku, walczące o swoje prawa i samostanowienie. Burzliwie zmienia się świat wokół bohaterów, a oni muszą dostosować się do nagłych wstrząsów i pęknięć w zewnętrznych i wewnętrznych filarach życia. Nie brakuje szczypty humoru i celnych ripost wymierzonych w przeznaczenie. Miłość przeplatała się z nienawiścią, narodziny ze śmiercią, ból z ukojeniem, niezrozumienie z akceptacją, klęska ze spełnieniem, bieda z bogactwem, pustka z pasją. Kilkadziesiąt lat słodkiej i gorzkiej mieszanki intrygujących brzmień ziemskiej wędrówki. Szczęścia i nieszczęścia przynoszą inni, ale ludzie też sami je na siebie ściągają. Saga nie tylko przeprowadza przez niezwykłe losy bohaterów, ale rewelacyjnie osadza je w społecznych, politycznych i historycznych chilijskich uwarunkowaniach, oraz chińskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Zerknij na poprzedni tom „Dom duchów”, poruszająca, mądra i refleksyjna powieść. Z wielką przyjemnością uległam też "Japońskiemu kochankowi", w "W samym środku zimy" znalazłam mnóstwo impulsów do głębokiej zadumy, natomiast w "Kobietach mojej duszy" wciągnęłam się w autobiograficzny klimat.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 344 strony, premiera 08.06.2022 (2000)
tłumaczenie Marta Jordan, Ewa Zaleska
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

wtorek, 24 stycznia 2023

ODYSEJA KOSMICZNA 2010

[PRZEDPREMIEROWO]

ODYSEJA KOSMICZNA tom 2

ARTHUR C. CLARKE

„Umysł ludzki cechuje zadziwiająca zdolność adaptacji i niewiele trzeba czasu, aby coś niezwykłego stało się dlań całkiem powszednim.”

Przyjemne science fiction, które w aspekcie przygody wciąż potrafi wciągnąć i skłonić do refleksji. Natomiast, kiedy spojrzy się na naukowy aspekt powieści, zdajemy sobie sprawę, jak wiele ludzkości udało się nowych rzeczy dowiedzieć i zbudować od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a przy tym stworzyć nowy (nie)porządek polityczny na globie. Arthur C. Clarke imponuje szczegółowością wizjonerskich domniemań i przewidywań na potrzeby znakomicie skonstruowanej fantastyki. Kosmiczne podróże sięgające dalekich przestrzeni w Układzie Słonecznym, niepewne i zawodne, ale pionierskie i odkrywcze, składające się na lepsze zrozumienie świata i samego gatunku ludzkiego. Pojemność pojęcia Obcy wykorzystana w intrygującym i niejednoznacznym ujęciu, coś ekstremalnie osobliwe i umykające pojmowaniu, a przy tym śmiałe i świeże. Siła napędowa uaktywniająca rozwój nie jednej, a ciągu cywilizacji. 

Znaczenie Ziemi w oczach ludzkości skontrastowane z postrzeganiem planety przez inne istoty myślące. Zamknięcie i otwarcie kosmicznych cykli wyjętych spod władzy czasu. Frapujące nici fabuły zachęcają do rozmyślań w kalibracji perspektyw, ale również dostarczają czystą przygodę związaną z realizacją niebezpiecznej misji. Statek kosmiczny „Discovery” wymyka się stabilnej orbicie jowiszowej, trzeba uruchomić nową wyprawę, aby odzyskać ogrom bezcennych informacji z jego komputera, poznać okoliczności śmierci czworga ludzi i tajemnicy zapodziania się jednej osoby, bez wieści gdzieś pośród księżyców Jowisza. Rosjanie i Amerykanie decydują się na wspólne przedsięwzięcie na pokładzie statku Kosmonauta Aleksiej Leonow, ale nieoczekiwanie i Chińczycy pracują nad zbudowaniem własnego pojazdu Tsien. A w tle intrygujące i niepokojące monolitowe zagadki, ogromne czarne płyty opierające się wszelakim znanym ludziom metodom badawczym. Zerknij na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem "Odyseja kosmiczna 2001".

5/6 - koniecznie przeczytaj
science fiction, 358 stron, premiera 25.01.2023 (1983), tłumaczenie Radosław Kot
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

DRZEWO KŁAMSTW

FRANCES HARDINGE

„Plotki są jak bezdomne wściekłe psy. Uciekasz, a one rzucają się za tobą w pogoń.”

Pierwsze spotkanie z twórczością France Hardinge przebiegało w fascynujących i porywających rytmach. Wiele się działo, akcja dynamicznie rozwijała się, a im dłużej trwało, tym większe wrażenie robiło. Powieść kierowana do młodzieży, jednakże jako dorosły odbiorca również przyjemnie się odnalazłam. Intryga szalenie ciekawie zapleciona, bazowała na oryginalnym pomyśle wspieranym atrakcyjnym tłem osobliwych zdarzeń i kreatywnym rysie fantastyki. 

Mnóstwo przygód podchodzących pod klimat thrillera i sensacji, więcej tajemnic kręcących się wokół kryminalnej zagadki, mrowie mrocznych rodzinnych sekretów wkręcających posiadaczy w różnorodne relacje. Archeologiczna aura odkrywania i religijna wiara w stworzenie świata skontrastowana z naukowymi dociekaniami. Frances Hardinge z kilku ujęć podchodziła do przedstawienia trudnej sytuacji kobiet w połowie dziewiętnastego wieku, rodzącego się dążenia do walki o prawa do wykształcenia i wolności w decydowaniu o siebie, odrzucenia krępujących samorealizację węzłów społecznych, opinii powiązanych z niedocenianiem i wyszydzaniem, bezwzględnego podporządkowania decyzjom mężczyzn. Autorka koncentrowała się na młodym czytelniku, zatem opisała sceny bezpośrednimi przekazami i przytoczyła obrazowe przykłady. 

Główna bohaterka cechowała się dociekliwością, odwagą, metodycznością i chłodną kalkulacją. Drzemała w niej naukowa dusza i pragnienie eksperymentalnego dowiedzenia prawdy. Z męstwem akceptowała konieczne ryzyko, wystawiała się na niebezpieczne sytuacje, utratę tożsamości, pułapkę własnych pragnień i wejście w mroczny świat. Czternastoletnia Faith za wszelką cenę próbowała odkryć tajemnicę śmierci ojca. Mężczyzna uciekł przed posądzeniami o oszustwo i szarlataństwo, na maleńką wyspę Vane, gdzie prowadzono wykopaliska skamielin. Miał służyć jako autorytet w świecie przyrody, ale sprawy przybrały niekorzystny i tragiczny obrót. W trakcie intensywnego śledztwa prowadzonego na własną rękę i w dalekim cieniu dramatycznych zdarzeń, dziewczyna trafiła na frapujące zapiski i drzewo o wyjątkowych właściwościach. Przekonała się, jak fascynująco działa ludzka wyobraźnia, otrzymuje część prawdy lub kłamstwa i natychmiast wypełnia puste miejsca własną opowieścią, jak bardzo podatna jest na podstęp i manipulację.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, 454 strony, premiera 19.07.2017 (2015), tłumaczenie Krzysztof Mazurek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

ŻADNYCH TRUPÓW

Alicia Giménez-Bartlett

PETRA DELICADO tom 12

„Tak właśnie dzieje się w życiu, że albo to, czego się nauczysz, nie posłuży ci do niczego, albo też uważasz, że czegoś się nauczyłaś, ale to nieprawda."

Nie mam żadnych problemów, aby wchodzić w serie kryminalne w dowolnym momencie, zupełnie mi nie przeszkadza, że czytam od końca, środka czy skaczę po tomach. Tego typu przygody książkowe traktuję jako cykl, ale nie muszę znać przeszłości, mogę też wyprzedzić bieg zdarzeń. Powstające siłą rzeczy niedopowiedzenia traktuję jako dodatkową atrakcję, niewiadomą, która wcześniej czy później i tak zostanie przeze mnie odkryta. Dlatego sięgnęłam po dwunasty tom serii o inspektor Petrze Delicado, aby rozpocząć z nią znajomość. Nie otrzymałam zagadki detektywistycznej, to bardziej powieść obyczajowa niż kryminał, ale szybko przekonałam się, że napisana na wysokim poziomie i w rewelacyjnym stylu. Mało w tym wszystkim było intryg, zaledwie te, które wypełniały osobiste życie głównej bohaterki, a jednak wciągnęłam się. Nie zawsze zgadzałam się z refleksjami kluczowej postaci, ale jej rozważania tym bardziej wydawały mi się ciekawe i warte przemyślenia. 

„Żadnych trupów” oprowadzało po doświadczeniach Petry. Wczesne dzieciństwo, młodzieńcze losy, pierwsze miłości, małżeńskie więzy, macierzyństwo, ambicje pójścia własną drogą. Sporo klimatu Hiszpanii w dobie generała Franco, ideologicznej aktywności uniwersyteckiej, odnajdywania się w niekorzystnych dla samorozwoju uwarunkowaniach. Przyznam, że nie spodziewałam się, że tak dobrze będę się bawiła w takiej propozycji części kryminalnego cyklu. Ciekawa byłam, co spowodowało takie a nie inne decyzje Delicado, jak podchodziła do początkowo naiwnego wyobrażenia o świecie i samej sobie, jak radziła sobie z dźwiganiem własnej osobowości, na jakie punkty krytyczne wystawiał ją kaprys losu, a jakie utrudnienia sama do siebie przyciągała. Uzyskałam pełny obraz postaci, zatem z większą jej znajomością wchodzić będę w poprzednie tomy. Jeśli szukacie typowego kryminału, to możecie się rozczarować, jak sam tytuł wskazywał, nie było trupów, ale jeśli otwarci jesteście na coś innego, oscylującego wokół kluczowej postaci serii, pozwalającego na lepsze jej zrozumienie, to jak najbardziej spodoba się wam. Tym bardziej, że prowadzenie opowieści dostarczyło sporo satysfakcji i materiału do refleksji. Czy faktycznie życie jest bardziej nieprzewidywalne, niż można by przypuścić. Czy dobrze móc mylić się, naprawiać pomyłki i mylić się ponownie? Czy to właśnie dowodzi tego, że jesteśmy żywi i gramy kartami podsuwanymi przez los?

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 366 stron, premiera 27.04.2022 (2020), tłumaczenie Maria Mróz
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

LASZLO BOI SIĘ CIEMNOŚCI

[PRZEDPREMIEROWO]

LEMONY SNICKET

„Laszlo bał się ciemności. Ciemność mieszkała w tym samym domu co Laszlo.”

Obawiałam się, czy książka faktycznie jest dla maluchów, czy nie będzie zbyt wielkim emocjonalnym przeżyciem, czy będą potrafiły odnaleźć się i wyciągnąć właściwe przesłania. Propozycja czytelnicza dotykała głębokiego lęku, jeśli się go odpowiednio nie zinterpretuje i nie oswoi, może pozostać w człowieku do końca życia. Co jest takiego przerażającego w ciemności, że potrafi sparaliżować, drażnić wyobraźnię, podsuwać okropne obrazy i niepokojące dźwięki? 

I właśnie za te wymagające delikatnego podejścia aspekty wziął się Lemony Snicket, tak aby zrozumiałej formie przybliżyć najmłodszym czytelnikom. Uczynił to w fenomenalnym stylu, dostosowanym do potrzeb małych odbiorców, z odpowiednią dozą sugestii i wyjaśnienia. Prosta i przejrzysta narracja, mało słów, ale wiele głębi. Nie tyle oswajanie ciemności, co zaprzyjaźnienie się z nią, uczynienie znajomą i zrozumiałą. Poprzez dialog z ciemnością, która mogła wkraść się dosłownie wszędzie, można było lepiej ją poznać. Miałam wrażenie, że nie byłoby intensywności w przekazie, gdyby nie perfekcyjnie opracowane ilustracje. Bazowały na czarnej kolorystyce symbolizującej ciemność, oraz nieśmiałych kolorach przeciwieństwa. Znakomicie oddawały grę światła i cieni. Dziecko trzymało latarkę rozjaśniającą kryjówki ciemności. Chłopiec decydował, jak głęboko chciał wejść w czarne obszary, na ile kierowała nim ciekawość i czujność, jak bardzo czuł w sobie dzielność i odwagę.

W moim odczuciu, obecność opiekuna podczas czytania książki, czy zwykłego przeglądania obrazków, obowiązkowa, tak aby wspólnie, krok po kroku, w spokojnym rytmie, przeżyć czterdzieści stron, służyć wsparciem, mądrze dopowiedzieć, czule skomentować, właściwie zinterpretować. Dobrze pomóc dziecku w przyswojeniu treści, uchwyceniu neuralgicznych momentów, zajrzeniu wszędzie tam, gdzie to potrzebne. I wówczas książka, będąca dużym emocjonalnym wyzwaniem, może wpaść w ręce nawet trzylatka, gdyż to, co ma do przekazania ciemność, jest tak naprawdę życzliwe, dobre i cenne, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się niedobre, wrogie i sekretne. 

Z takiego spotkania wiele się wynosi. Rodzi się pragnienie poznania tego, co tajemnicze, Wyzwala się konieczność zebrania odwagi. Inicjuje się chęć rozumienia otaczającego świata. Przydaje się dostrzeżenie znaczenia kontrastów w rzeczywistości. Nie czytałam tytułu z jednym dzieckiem, ale w grupie, w wolnym i spokojnym rytmie. Moi uczestnicy klubu młodych pasjonatów książek mocno się zaangażowali. Zarówno najmłodsi, jak i nieco starsi, pochłaniali z należną uwagą. Czasem przerywaliśmy na chwilę, aby wyciszyć emocje, nakłonić do przypuszczeń i wyjaśnień. Obserwując wciągnięte i zasłuchane dzieci utwierdziłam się, że takie publikacje jak najbardziej są potrzebne. Nakłaniają do tego, aby zmierzyć się z tym, co nieznane i niezbadane, a wywołujące lęk. Zachęcają do przekonania się, że w wielu przypadkach to kwestia naszej kreatywnej wyobraźni, a nie prawdziwych obrazów. Mądrze prowadzone dzieci dadzą radę.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 3+, premiera 25.01.2023 (2013)
twarda okładka, 40 stron, format 19cm x 25,5cm
tłumaczenie Michał Rusinek, ilustracje Jon Klassen
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

DŻUNGLA SNÓW

ANNA KNAKKERGAARD

„Może już czujesz, że Lola ma się coraz lepiej ... coooraz lepiej, podczas gdy wodospad zmywa wszystko, co niepotrzebne. ...”

Kolejna niezwykła propozycja czytelnicza dla najmłodszych i ciut starszych. Nieoceniona pomoc dla rodziców na mądre urozmaicenie rytuału wieczornego wyciszania, pozbywania się z ciała i głowy dziecka nadmiaru emocji nagromadzonych w ciągu dnia, stresowego odbioru rzeczywistości i smutków zaprzątających głowę. Sześć zwierzęcych postaci, zanim uda się w sny, radzi sobie z różnorodnymi aspektami, które nie pozwalają im zasnąć. Leniwiec pozbywa się złych myśli, papuga zabawia się w milczenie, tapir uspokaja ciało, wyjec daje odpocząć główce, mrówka dotyka bezpieczeństwa, zaś jaguar poddaje się masażowi bolących nóg. Młodzi czytelnicy pomagają sympatycznym bohaterom podążając tropem podsuwanych wytycznych i sugestii. 

Opowieści oparte są na technikach relaksacyjnych, delikatnej hipnozie i sugestywnego uśpienia. Autorka podkreśla, jak ważnym jest, aby czytać je w spokojnym rytmie, śmiało odwoływać się do wyobraźni, nauczać świadomego rozluźniania się. Przy każdej bajce podaje konkretne wskazówki dla dorosłego, a na końcu książki dobre rady powiązane z właściwą rutyną odsuwania kłopotów i zdrowego zasypiania. Wystarczy kilkanaście minut spędzonych przy opowiadaniu, odpowiednia atmosfera poczucia bezpieczeństwa, a jakość snu maluchów zyskuje. Warto podkreślić przyjazną oprawę graficzną, utrzymaną w ciepłych barwach, chociaż z wieloma akcentami nocnej scenerii. Na końcu książki zamieszczono kod QR prowadzący do materiałów edukacyjnych, książeczki do kolorowania i dzienniczka snu, warto zajrzeć i pobrać dodatkowy wymiar przygody czytelniczej.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 80 stron, wiek 3+, premiera 26.10.2022 (2021)
twarda okładka, format 21,5cm x 21,9cm
tłumaczenie Agata Lubowicka, ilustracje Julie Dam
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu ToTamto (Czarna Owca).

PERFECT DAY

[PRZEDPREMIEROWO]

ROMY HAUSMANN

„Prawda. Większość z nas odbiera świat tylko w takiej formie, na jaką zezwala własna perspektywa.”

Książka miała kilka niedociągnięć, a trafniej powiedzieć niedopracowań, ale jej siła tkwiła w fantastycznym podkręcaniu wyobraźni i swobodnym lawirowaniu w ludzkiej psychice. Gdyby Romy Hausmann dopieściła przebieg i prawdopodobieństwo zdarzeń, byłaby to rewelacyjna przygoda czytelnicza. Ale i tak ekscytowałam się tym, co skrywała pokręcona intryga. Fantastyczny pomysł na thriller, odbiegał od schematycznych uzasadnieniach prawdy. Samo docieranie do niej nie było mocno porywające, ale zaciekawiało barwami ludzkiej natury. Podobał mi się urozmaicony styl narracji. Zwykła relacja głównej bohaterki z pokaźnym ładunkiem emocji, atrakcyjnie wplecione coś na kształt listów prawdopodobnego mordercy, niesamowite mini wypracowania o uczuciach napisane przez siedmiolatkę, oraz fragmenty nagrań rozmów z mordercą. Niewątpliwym atutem powieści okazywały się często stosowane przez autorkę interpretacyjne zmyłki i zdradzieckie fortele. Szkoda, że zdecydowała się na uwzględnienie dużego zbiegu okoliczności, nieco uwierał w realności, ale trzeba przyznać, że nakręcał niepewność i niejednoznaczność. 

Postaci nie miały mocno pogłębionych portretów, na tyle, by wyrobić sobie podstawową opinię. Kilku elementów można było się domyśleć stosunkowo szybko, jednak zgrabnie wpasowały się w scenariusz zdarzeń. Oprócz czystej rozrywki z dreszczykiem, Hausmann wciągała czytelnika w rozważania o istocie i źródłach zła, jak niewiele, albo jak dużo, potrzeba, aby się w nim zanurzyć, przekroczyć etyczne granice, czerpać satysfakcję z uwolnienia mroku, uzasadnić zabójcze instynkty. Frapująco było obserwować Ann, zewnętrzne i wewnętrzne dotknięcia przez nieokreślone zło, scena w piwnicy znakomicie poprowadzona. Im bliżej końca thrillera tym bardziej mi się podobało, a finalne rozdziały szalenie przekonały. Będę wyczekiwać kolejnych książek Romy Hausmann, ponieważ pomimo kilku zastrzeżeń, „Perfect day"zdecydowanie miał coś, co przyciągało uwagę i zapewniało intrygującą rozrywkę. Podobne wrażenia wyniosłam ze spotkania z „Ukochanym dzieckiem”. Czternaście lat policja nie potrafiła złapać seryjnego zabójcy dziewczynek, którego znakiem rozpoznawczym było dekorowanie miejsc zbrodni czerwonymi wstążeczkami. Kiedy w tej spektakularnej sprawie aresztowany zostaje szanowany filozof i antropolog z berlińskiego uniwersytetu, dwudziestopięcioletnia Ann nie mogła uwierzyć w winę ojca, za wszelką cenę starała się w prywatnym śledztwie oczyścić go z zarzutów.

4.5/6 – warto przeczytać
thriller, 366 stron, premiera 08.02.2023 (2022), tłumaczenie Agata Teperek
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

OPOWIEŚCI PEŁNE EMOCJI

GABRIEL GARCÍA DE ORO

„Kara zawsze najbardziej boli tego, kto ją wymierza.”

Książkę zdecydowanie warto sprezentować młodym czytelnikom. Właśnie do nich jest kierowana, ale co osobliwe, jej poznawanie cieszy również dorosłych. Każdy odbiorca, bez względu na wiek, wiele może z niej wynieść, w końcu inteligencję emocjonalną kształtuje się przez całe życie. Świadomość własnych emocji, przyjemnych i nieprzyjemnych, to jeden z kluczy do sukcesu w zwykłej codzienności i realizacji marzeń. Aktywność pomagająca lepiej zrozumieć siebie i innych, rozwinąć wyobraźnię, empatię i wachlarz barw uczuć. 

I właśnie niezwykłą podróż w głąb siebie proponuje autor. Za pośrednictwem stu przemyślanych mini opowieści, odwołujących się do różnorodnych emocji i ubranych w aurę przygody. Zaprasza do wejścia w wielobarwny ogród z kwiatami emocji, uważnego przyjrzenia się ich konstrukcji, podsycania dociekliwości, co się za nimi kryje, jak właściwie je odbierać, w jaki sposób wykorzystać w życiu, jakimi środkami na nie wpływać. Nie koncentruje się tylko na podstawowych emocjach (radość, smutek, strach, gniew, ufność, niechęć, zaskoczenie i wyczekiwanie), ale szczegółowo przedstawia ich kombinacje, przeciwieństwa w zależności od natężenia. Jestem pod wrażeniem pomysłu, jak i atrakcyjnego przedstawienia, przemyślana i mądra propozycja.

Historie z udziałem wielu postaci można czytać niezależnie, wybiórczo, albo po kolei, nie ma to znaczenia, chodzi o zapoznanie się z dowolną, właściwe zinterpretowanie i pokuszenie się o dodatkowe refleksje. Publikację wzbogaca współgrająca, ciepła i sympatyczna oprawa graficzna, z charakterystyczną kreską i wielobarwnym wypełnieniem. Reprezentantka książek, do których chce się wracać, patrzeć z bogatszej w życiowe doświadczenia perspektywy, wyzwalać lepsze zrozumienie motywów zachowań. Wartościowa książka z emocjonalnym wymiarem edukacyjnym. Moi uczestnicy klubu młodych czytelników mocno zaangażowali się w poznawanie opowieści pełnych emocji, chętnie podejmowali tematykę tego, co w danym momencie czuli bohaterowie i oni sami.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 216 stron, wiek 6+, premiera 09.11.2022 (2021)
twarda okładka, format 20cm x 26cm
tłumaczenie Katarzyna Kozioł-Galvis, ilustracje Purificación Hernández
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu ToTamto (Czarna Owca).

poniedziałek, 23 stycznia 2023

SIEDEM LAT CIEMNOŚCI

JEONG YOU JEONG

„Tej nocy znalazłem się w koncentrycznym kręgu, w którym nakładają się na siebie rzeczywistość, fantazja i sen.”

Jeśli ktoś lubi poruszać się w thrillerach, zwłaszcza psychologicznych, nie może pominąć "Siedem lat ciemności". Fenomenalna propozycja czytelnicza. Wnika się w nią całym sobą, pogrąża w jeziorze dramatu, rozpaczy i wyrzutów sumienia, ale również kryminalnej zagadki, tyle że widzianej od środka. Jeong You Jeong mistrzowsko prowadzi portrety bohaterów, zarówno pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Nie ma żadnego zgrzytu w prezentacji osobowości, zachowania perfekcyjne dopasowane do tego, co sobą prezentują, ale postawy intrygująco stawiane w kontrze do tożsamości, nawet tej najbardziej skrytej przed nimi samymi. Czuje się tych ludzi, sugestywnie odbiera targające nimi emocje i uczucia. 

Sowon to niesamowite zderzenie beztroskiego dzieciństwa i koszmarnej młodości, niewinności i oskarżeń, pragnień i realiów. Hyonsu wydaje się najbliżej nas, zwykły człowiek, któremu w jednej chwili rozpada się cały świat. Ciekawie jest odkrywać, jak warstwa po warstwie dociera do zwrotnego momentu. Eunju pod szorstką powierzchownością skrywa wrażliwą duszę. Ahn symboliczne przedstawia dobro i poświęcenie, ale i w nim widać ślady dramatycznej przeszłości. Yongje, reprezentant zła i zniszczenia, ale również walki o prawdę i sprawiedliwość. Autorka nie obdarza bohaterów przerysowanymi cechami, wszystko się zgadza, nawet jeśli na pierwszy rzut oka ma się wrażenie kontrastu. Wspaniałe przedstawia dychotomię ludzkiej natury. Intryga nie należy do mocno pokręconych, ale nie brakuje mocnych scen. Bardziej liczy się ukazanie odbicia zdarzeń w mgle niewiadomych, brzmienie echa cierpiącego sumienia, smakowanie perfekcyjnie oddanej wrażliwości przyrodniczej i subtelny dotyk czegoś nieuchwytnego i mistycznego. 

Wielka przyjemność poruszać się w dojrzałym i inteligentnym thrillerze, plastycznej i precyzyjnej narracji, znakomitym wyczuciu elegancji słowa i budowania napięcia. Kolejny raz przekonuję się, że koreańska literatura porywa moją wyobraźnię w szczególny sposób, sprawia, że czuję moc obrazu, docieram do najgłębszych interpretacji ludzkiej duszy, a wszystko w rytm prawdopodobnej grozy. Silne postrzegam przedstawiony świat, odludne miejsca, klaustrofobię społeczną, w tym rodzinną. Dramatyczna przeszłość warunkuje przebieg teraźniejszości, konsekwencje podjętych decyzji determinują los wielu osób, brak prawdy skutkuje tragedią w dodatkowym wymiarze. Co kryje się za śmiercią jedenastolatki w jeziorze? Czy można uciec przed należną karą? A może to nie tyle prawo wymierza sprawiedliwość, co wewnętrzny głos sumienia? Jak zdefiniować ciemność towarzyszącą życiu? Dlaczego tak łatwo wkroczyć i dać się omamić jej podszeptom?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 376 stron, premiera 27.04.2022 (2011)
tłumaczenie Anna Diniejko, Łukasz Janik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova.

DRZWI O TRZECH ZAMKACH

Sonia Fernández-Vidal

"Jeżeli zapytasz, wyjdziesz na głupca raz; jeżeli nie zapytasz, będziesz głupcem przez całe życie."

Rewelacja! Książka znakomicie przemyślana i napisana. Właśnie takie publikacje popularnonaukowe przyciągają młodych czytelników do odkrywania tajemnic nauki, w tym wypadku fizyki kwantowej. Mam wrażenie, że nawet dorosły mniej zaprzyjaźniony z tą gałęzią fizyki, wiele zrozumie i zapamięta po spotkaniu z tym tytułem. Materiał, wcale nie tak łatwy do ogarnięcia, bo w dużym stopniu bazujący na abstrakcji, podany jest w szalenie przyjaznej, przejrzystej i klarownej formie. Wybrane są najważniejsze aspekty z tej dziedziny nauki i sprytnie wplecione w niezwykłą przygodę nastolatka. Niko, mieszkaniec świata klasycznego, dostaje się do świata kwantowego, a tam czeka na niego mnóstwo niesamowitych przeżyć, oszałamiających i ekscytujących, pakiet zagadek, które trzeba szybko rozwikłać, zbiór łamigłówek, których rozwiązanie wymaga sprytu, szereg sekretów, które stopniowo coraz bardziej uruchamiają wyobraźnię. A wszystko zaczyna się od wiele znaczącego napisu na suficie w jego pokoju i przekroczenia drzwi opuszczonej rudery na jego ulicy.

Sonia Fernández-Vidal fenomenalnie oprowadza chłopca wchodzącego w nową rzeczywistość. Stawia na jego drodze nowych przyjaciół, osobliwie zachowującego się kota, ale również przeciwników w niezwykłej rozgrywce. Seria intrygujących incydentów sprawia, że Niko natychmiast angażuje się w przebywanie w niecodziennym świecie, uczy się zadawać właściwe pytania, nie brać wszystkiego za pewnik, nie bać się wyciągać nawet nieprawdopodobnych wniosków. Wyjątkowa fabularna wędrówka po nauce. Chłopiec zagląda w głąb czarnych dziur, poznaje działanie akceleratora cząstek, próbuje przemierzyć niebezpieczny labirynt, ogląda narodziny wszechświata, mecz materii kontra antymaterii, uświadamia sobie względność czasu i przestrzeni, wnika szczegółowo w budowę materii, fascynuje się stanem splątanym, przyswaja zasady superpozycji i nieoznaczoności, dowiaduje się, czym tak naprawdę jest światło. Rozdział wprowadzający do wiedzy o bozonie Higgsa genialnie i wybornie napisany z punktu widzenia młodego odbiorcy. I na koniec, kapitalne wyjaśnienie dekoherencji kwantowej.

Autorka dokłada wszelkich starań, aby nie tylko przekazać wiedzę, ale również zaszczepić pragnienie nieustannego dowiadywania się czegoś nowego o świecie, zarówno w aspekcie widzialnym, jak i niewidzialnym, szczere pragnienie zrozumienia wszechświata. Trafnie dobiera powiedzenia, przywołuje prastare legendy, cytuje wiersze, rozpisuje przykłady, wykorzystuje porównania. Przekonuje, że czasem trzeba opuścić zwykłą logikę i zmienić perspektywę, zarówno odnośnie do sposobu postępowania, jak i do sposobu myślenia. Trzy filary powieści, przygoda, nauka i fantastyka, oraz niezwykle ważna misja do wypełnienia. Nie wahajcie się, chwytajcie za książkę, zdecydowanie warta jest uwzględnienia w planach czytelniczych. Doskonały pomysł na książkowy prezent, rozbudzenie w młodych czytelnikach zamiłowania do wchodzenia nawet w najbardziej trudne dziedziny nauki. Przy takim podaniu wiedzy, znajomość świata odkrywa wszelkie tajemnice, czyni je klarownymi i zajmującymi. I jeszcze słowo o oprawie graficznej, znakomicie koresponduje z treścią, fantastycznie ją dopełnia, chociaż w czarno-białej odsłonie, to jednak w zupełności wystarcza na potrzeby odwołania się do wyobraźni.

6/6 - rozkosz czytania
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, fizyka kwantowa, wiek 10+, premiera 28.09.2022 (2018), 206 stron, tłumaczenie Joanna Ostrowska, ilustracje David G. Forés
Tekst powstał w ramach współpracy z PapieroweMotyle.pl

niedziela, 22 stycznia 2023

DO CNA

KATARZYNA BONDA

JAKUB SOBIESKI tom 3

„Kocham Twoją żarłoczność, ubóstwiam wprost Twą zachłanność, która jak mniemam, towarzyszy Ci we wszystkim, co robisz.”

Pokręcona zagadka detektywistyczna, kilka płaszczyzn rozgrywania kryminalnej partii, spora paleta postaci i głębiących się między nimi relacji. Wielokrotne zaskakujące zwroty akcji i kierunki interpretacji czynów bohaterów. Do końca nie można być pewnym, jaki ostatecznie kształt przybierze intryga, czy prawda będzie smakować sprawiedliwością, kto dotrwa do finałowych rozstrzygnięć. Podoba mi się, że Katarzyna Bonda nie oszczędza bohaterów, pakuje w niezłe kłopoty, w zgodzie z mroczną naturą człowieka. 

Dotykamy obrzydliwego wymiaru zła, wykraczającego poza pierwotny instynkt, nawet spoza obszaru szaleństwa. Klimat odrazy i potworności, odpychających obrazów i smaków, odrzucających dźwięków i zapachów, towarzyszy od pierwszych do ostatnich stron książki. Balansujemy na ostrej krawędzi wyobraźni, patologicznych cieni zwyrodniałych dusz, zepsutych powiązaniach i zależności. Odpowiadają mi opisy mocnych scen odwołujące się do nieczystej imaginacji. Jakub Sobieski, główny bohater serii, kolejny raz nie ma szczęścia do zlecenia mieszczącego się w ramach potocznej zwykłości. Pakuje się w świat szumowin i degeneratów, tym razem w aurze żyrardowskiego podziemia i książęcej misji. Znika młody mężczyzna. W parku porzucono torby z ludzkimi kośćmi. Inteligentny, wyrachowany i dobrze zorganizowany morderca krąży po okolicy. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym "O włos" i drugim tomem "Ze złości".

4/6 – warto przeczytać
kryminał, 350 stron, premiera 11.01.2023
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

ZWYCIĘSTWO

JACK CAMPBELL

ZAGINIONA FLOTA. NARODZINY FLOTY tom 3

„Czy kiedykolwiek ludzkość żyła w pokoju?”

Awangarda” i „Przewaga” prowadziły ku „Zwycięstwu”, i jakże szkoda, że kolejna seria lekkiego i przyjemnego science fiction już za mną. Propozycje czytelnicze na luźny wieczór, kiedy chcemy oderwać się od rzeczywistego świata, przemknąć wyobraźnią miliony kilometrów w krótkim czasie, dać ponieść się fantazji mega dalekich kosmicznych podróży. Ziemia staje się dla ludzkości jedynie pradawnym wspomnieniem, znikoma jest jej rola w podejmowaniu decyzji o losach różnych światów, prestiż macierzystej planety drastycznie maleje. Teraz liczą się nowe kolonie założone przez człowieka, w dalekich galaktykach, niemal na obrzeżach wszechświata. Niestety, ludzkość ma to do siebie, że bez względu na szczytne idee wolności i sprawiedliwości, silne pragnienia zaczynania wszystkiego od nowa, i tak pakuje się w wojenne walki i katastrofalne konflikty. Mroczna natura wcześniej czy później dochodzi do głosu. Trzeba prowadzić walkę z zewnętrznym wrogiem, jednak potężne zawirowania mają miejsce i wewnątrz społeczności. Z piedestału nie schodzą nieufność, polityczne podchody, pogoń za zyskiem, ekonomiczne manipulacje, chęć zapanowania nad szlakami handlowymi. Bezwzględni najeźdźcy ze Scathy, Apulu i Turana nie odpuszczają, gdzie tylko mogą wprowadzają poddańcze porządki, dominują nad lokalną społecznością, opanowują planety i przestrzenie między nimi.

W trzecim tomie przyglądamy się, jak na wątłych filarach chwieje się dyplomacja zagrożonych systemów kosmicznych. Kosatka, Glenlyon, Catalan, Benten, Eire i Adowa próbują przeciwstawić się narzucanej dominacji i stworzyć sojusz wzajemnej pomocy. Jack Campbell sporo miejsca poświęca moim ulubionym bohaterom, wystawia na ciężką próbę zbrojną, wysyła w szalenie niebezpieczną misję, w której zwycięstwo graniczy z cudem, a nawet jeśli pojawiają się minimalne szanse powodzenia, to okupione zostają wielkimi stratami w ludziach, zniszczeniami resztek kosmicznej floty i nieprzygotowanych zbrojnie siedlisk ludzkich. Carmen Ochoa robi co tylko może, aby przeważyć szalę na korzyść nowego sojuszu. Lochan Nakamura wspina się na wyżyny reprezentowania interesów wielu systemów. Leigh Camagan z dużymi przeszkodami podróżuje na Ziemię z tajnym posłannictwem. Freja Morgan stawia czoło potężnym siłom. Mele Darcy dźwiga ciężar bezpośredniej konfrontacji z siłami wroga. Zaś Rob Geary staje przed najgorszym wyzwaniem w całym swoim życiu. W „Zwycięstwie” czuję się komfortowo, przyjaźnie i familiarnie. Odpowiada mi szczypta fordowskiego humoru. Z sympatią podchodzę do nowych bohaterów, śledzę losy załóg i rządów. Doceniam determinację w zachowaniu znaczących wartości człowieczeństwa i zbudowania podwalin pod coś wyjątkowego. W moim odczuciu, najlepsza powieść z tej serii i jej poprzedniczki "Zaginiona Flota" ("Nieulękły", "Nieustraszony", "Odważny", "Waleczny", "Bezlitosny", "Zwycięski"). Sporo moralnych i etycznych rozważań, strategicznych posunięć, dorywczych taktyk i sprawdzania idei. Finalna odsłona w pełni satysfakcjonuje, zaś epilog przywołuje uśmiech i refleksję o nieuchronnym upływie czasu, zacieraniu się pamięci, lecz przetrwaniu legend, a przynajmniej ich fragmentów.

4.5/6 – warto przeczytać
science fiction, 420 stron, premiera 03.06.2022 (2019), tłumaczenie Dominika Schimscheiner
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

sobota, 21 stycznia 2023

ZE ZŁOŚCI

KATARZYNA BONDA

JAKUB SOBIESKI tom 2

„...duże pieniądze, polityka i zastęp trupów zamiecionych pod dywan.”

Pierwszy tom serii zatytułowany „O włos” nie zrobił mocnego wrażenia, miałam sporo zastrzeżeń, ale potraktowałam go jako wprawkę przed kolejnymi i dałam szansę kontynuacji przygody czytelniczej. W „Ze złości” nie zawiodłam się, kryminał wciągnął, wystawił na próbę niecierpliwego poznawania, aktywował do snucia przypuszczeń. Podobało mi się zagęszczenie intrygi silnymi powiązaniami tajemnic i sekretów, a także wielowarstwową konstrukcją. Byłam zainteresowana docieraniem do prawdy, z przeszłości i teraźniejszości, uchwyceniem szerokich powiązań między bohaterami, ich złożoność i nieuchwytność uwarunkowań szalenie mi odpowiadała. 

Cieszyłam się, że postaci, w porównaniu z pierwszą odsłoną serii, nabrały rozumu, spokoju i dystansu do siebie samych. Miałam nadzieję, że Katarzyna Bonda nie obedrze je z pożądanej zadziorności i niepokorności, gdyż zaczęły atrakcyjnie kształtować się. Chętnie podchwyciłam szczyptę dobrego humoru, lubię takie wtrącenia w mrocznej rzeczywistości przybliżanej historii, podobnie jak niebezpośrednie nawiązania do prawdziwych osób i zdarzeń, ze świata mediów, biznesu, polityki i kultury. Wzór zagadki detektywistycznej znakomicie pokręcony, uwzględniał ciemność ludzkiej natury, nieposkromioną pazerność i wybujałą ambicję. Frapująco poprowadzone zwroty akcji, z wyczuciem chwili i bez sztucznego podsycania napięcia. W jakie niebezpieczne głębiny może wciągnąć człowieka hazard, presja na pieniądze i skłonność do łatwych rozwiązań biznesowych? Poprzednio Jakub Sobieski wszedł do świata alfonsów i prostytutek, teraz rozpracowywał struktury warszawskiego kasyna. Jakie brudy i ciemne interesy wykopał?

4.5/6 – warto przeczytać
kryminał, 352 strony, premiera 10.08.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

PRZEWAGA

JACK CAMPBELL

ZAGINIONA FLOTA. NARODZINY FLOTY tom 2

"Obietnica obfitości przyciągała nie tylko tych pragnących nowego startu, ale również drapieżniki nękające ludzkość od zawsze."

Przygody z wszystkimi tomami serii "Zaginiona Flota" ("Nieulękły", "Nieustraszony", "Odważny", "Waleczny", "Bezlitosny", "Zwycięski") już dawno za mną, przyjemnie spędziłam przy nich czas. Brakowało mi podróżowania w trudnym do objęcia rozumem dystansie przestrzeni międzygwiezdnej, obserwowania, jak ludzkość radzi sobie w dalekiej przyszłości, dlatego chętnie ponownie weszłam w ten fikcyjny świat, ale przy cofnięciu suwaka czasu do "Narodzin Floty". Stara Ziemia i Stare Kontynenty nie wystarczają ludzkości, zaczęły znacząco podupadać. Dzięki ujarzmieniu napędu skokowego ludzie dokonują ekspansji na zewnątrz. Penetrują dalekie planety i zakłada kolonie. Im bardziej oddalają się od Ziemi, która mocno ucierpiała podczas ostatniej Wojny Słonecznej a teraz staje się bierna i zapomniana, tym większe rozluźnienie w poszanowaniu prawa i traktatów, dominuje przemoc i agresja. Siła oddziaływania autorytetów i władzy maleje, zaś prawo pięści i anarchia dochodzą do głównego głosu.

W pierwszym tomie „Awangarda” czułam się komfortowo, przyjaźnie i familiarnie, z sympatią podchodziłam do nowych bohaterów, śledziłam wyjątkowe losy, determinację w zachowaniu znaczących wartości człowieczeństwa i zbudowania podwalin pod coś wyjątkowego. Podobne wrażenia zebrałam podczas spotkania z drugim tomem serii „Przewagą”. Scathanie kolejny raz intensyfikują działania przeciwko osamotnionej kolonii Glenlyon. Pragną za wszelką cenę podporządkować ją sobie, nie pozwalają nawet na wytyczenie szlaku handlowego. Bezlitośnie unieszkodliwiają połowę floty społeczności, która marzy o stworzeniu i rozwinięciu międzygwiezdnej enklawy wolnej od przemocy i prześladowań, aby tego dokonać, muszą najpierw bronić założonej kolonii, zachęcić do współpracy inne ośrodki ludzkości, uporać się z nieprzyjaciółmi. Jednakże polityczne negocjacje niewiele wnoszą i nie przybliżają do satysfakcjonujących umów. Zatem trzeba postawić na nieszablonową obronę, przewidywanie zachowań przeciwników i obronę pełną determinacji.

Zajmująco obserwuje się działania tymczasowego porucznika, który przyleciał z pierwszą partią czterech tysięcy kolonistów. Robert Geary, wcześniej młodszy oficer niewielkiej floty układu gwiezdnego Alfar, kolejny raz zostaje wciągnięty przez polityczne układy w ryzykowną i niebezpieczną grę. Staje przed trudną decyzją, słuchać członków rady, ślepo wypełniać ich rozkazy, czy ponad wszystko postawić dobro ludzkości, wolność kolonii i zasady współpracy. Otrzymuje dowództwo nad "Rapierem", jednostka za sprawą podstępu wroga pozostaje jedynym ocalałym okrętem wojennym układu gwiezdnego Glenlyon. Postać Gearego ciekawie rozwija się w miarę przebiegu akcji, obrazuje działaniami, jak z niczego zacząć tworzyć coś, co później przyjmie spektakularne rozmiary. Autor bardziej rozbudowuje znaczenie i umiejętności postaci niż miało to miejsce poprzednio. Urealnia zdarzenia, chociaż wciąż brakuje głębi i skali. Bardziej oczytanego w fantastyce czytelnika może uwierać powierzchowność opisów i prostota pobudek bohaterów. Na szczęście, nie ma już dość trywialnych romantycznych nut wtrącanych w poprzednich odsłonach serii. Duży udział w historii brała Carmen Ochoa, udaje się jej uporać z dzieciństwem i dorastaniem na Marsie przesiąkniętym krwią i przemocą, z przeszłości czyni niewątpliwe atuty. Nie zabrakło biegłego w sztuce polityki Lochana Nakamury i kapitanki piechoty kosmicznej Mele Darcy. Czy zdołają odeprzeć presję tyrańskich imperialnych systemów Apulu, Scathy i Turana?

4/6 - warto przeczytać
fantastyka, 438 stron, premiera 11.02.2022 (2018), tłumaczenie Dominika Schimscheiner
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

piątek, 20 stycznia 2023

O WŁOS

KATARZYNA BONDA

JAKUB SOBIESKI tom 1

„W okrucieństwie nie ma krzty odwagi.”

Pierwszy tom serii nie zrobił ani mocnego i niepokojącego, ani wciągającego i ekscytującego wrażenia. Owszem, intrygująco się w nim przebywało, ale jedynie w początkowych rozdziałach. Im głębiej wchodziłam w powieść, tym więcej uwierało nierealnych scen, postaw i zachowań. Nie byłam w stanie uwierzyć, a przez to zaangażować się, w proponowane rozwiązania akcji, czy sensacyjne elementy. 

Często nielogiczne posunięcia kluczowych postaci, słabe umocowanie motywów, wystawiały na próbę cierpliwości przełknięcia kryminalnych kęsów. Za nic nie potrafiłam zrozumieć Adrianny Kowalczyk, miotała się w wewnętrznym i zewnętrznym świecie. Natomiast podobał mi się pomysł na głównego bohatera, niejednoznacznego, niezdecydowanego, pogubionego, często utaplanego w błocie ludzkich przywar i uzależnień, kiedy indziej wybielającego się, pozornie silnego, a tak naprawdę słabego i wijącego się we własnych kontrastach. Ciekawa jestem, jak będzie z Jakubem Sobieskim w kolejnych odsłonach, czy pozbiera się po ciosach od ludzi, pójdzie po rozum do głowy w sercowych sprawach, a może wciąż będzie jechał po bandzie w różnych kierunkach prywatnego i zawodowego życia. 

Kryminalna zagadka zgrabnie rozbudowana, doceniłam wielowarstwowość, w przeciwieństwie do mało przekonujących zachowań postaci, zawierała różne odcienie prawdziwej rzeczywistości, którą autorka atrakcyjnie ukazała. Ten aspekt powieści szalenie mi odpowiadał i wabił mrocznością. Dużym plusem książki był sugestywny styl narracji, uszczegółowiony a zarazem przejrzysty, chętnie mu się poddałam, pomagał wejść w powieściową rzeczywistość. Na śledztwo w sprawie zabójstwa dwóch młodziutkich sióstr w Lesie Kabackim szybko padło światło seryjności, a pozostawione przy ofiarach kosmyki ludzkich włosów stały się znakiem rozpoznawczym. Jakub i Adrianna nieformalnie docierali do wyjaśnień i prawdy. Mało rozsądnie, przemyślanie i sensownie, a szkoda. Może w drugim tomie poczuję większe emocje i napięcie, kryminalne dreszcze i ciarki, w „O włos” zdecydowanie ich zabrakło. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z "Miłość leczy rany" tej pisarki, które zamieściłam na Bookendorfinie.

3.5/6 – w wolnym czasie
kryminał, 350 stron, premiera 23.03.2022
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

ŻYCZĘ MU ŚMIERCI

MATT WITTEN

„Wierzę, że moja córka jest tu dziś razem z nami.”

Niestety, książka nie zrobiła dobrego wrażenia. Słaba propozycja czytelnicza, nic nie wyniosłam, nawet zwykłej rozrywki, po prostu w uporze dotrwałam do końca. Szablonowy pomysł na fabułę, mało rozgarnięta główna bohaterka, mnóstwo nielogicznych zdarzeń, absurdalne zakończenie. Wiele elementów nie składało się w sensowną całość. Matt Witten beztrosko żonglował realnością, gubił harmonię intrygi i przypasowanie do prawdopodobieństwa. Pierwsze rozdziały zapowiadały atrakcyjną przygodę czytelniczą. Niestety, im głębiej wchodziłam w powieść, tym większe czułam zniechęcenie, znużenie i nijakość. Irracjonalne zachowania postaci przeszkadzały w budowaniu napięcia. 

Jednak najbardziej raziła płytkość i powierzchowność w konstruowaniu portretów bohaterów i zawiązywaniu intrygi. Szybko domyśliłam się, kto jest najczarniejszy, na kim spoczywa ciężar winy, komu faktycznie dokuczają wyrzuty sumienia. Właściwe wskazówki były doskonale widoczne, wręcz podane na tacy, a przecież nie tak powinno być w thrillerze kryminalnym. Co więcej, czasami to nastolatka była mądrzejsza od dorosłej kobiety, a to już naprawdę kiepsko przedstawiało się. Drażniła mnogość absurdalnych scen rozsianych po całej powieści. Książka jedynie na zapełnienie wolnego czasu związanego z wyczekiwaniem czegoś, kiedy myśli krążą wokół życiowego problemu, a fabula w tym nie przeszkadza. Pięćdziesięciopięcioletnia Susan z pomocą przyjaciół zdobywa pieniądze, aby udać się na drugi koniec kraju na egzekucję mordercy jej siedmioletniej córki. Dwadzieścia lat wyczekiwała dopełnienia sprawiedliwości. Po drodze, spontanicznie odwiedza byłego męża. Dostrzega coś, co sprawia, że rodzą się niepokojące obrazy. Czy człowiek z celi śmierci faktycznie jest winny? Czy za śmierć dziecka zapłaci właściwa osoba? Gdzie szukać rozwiania wątpliwości? Komu zaufać?

2.5/6 – czytasz i zapominasz
thriller kryminalny, 366 stron, premiera 13.04.2022 (2021), tłumaczenie Urszula Gardner
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

czwartek, 19 stycznia 2023

BAŚNIOWA OPOWIEŚĆ

STEPHEN KING

„Człowiek nigdy nie wie, kiedy życie szykuje mu jakąś paskudną niespodziankę, prawda?”

Podobało mi się, powieść spasowała się z oczekiwaniami, wciągnęła w swój świat, a w zasadzie powinnam napisać w światy. Perfekcyjnie skonstruowana fabuła. Atrakcyjnie podane wprowadzenie do klimatu i postaci, uwzględnienie sporej dawki uszczegółowienia, właśnie ten typ narracji Stephena Kinga najbardziej mi odpowiada. Oddziaływał na wyobraźnię, sprawiał, że czułam obecność w scenariuszu zdarzeń, miejscach, czasie i przy bohaterach. Kiedy historia nieco przygasała, coraz słabiej brzmiał jej wydźwięk, okazywało się, że autor dawał jedynie zaczerpnąć tchu w przygodzie i wprowadzał kolejne intrygujące niespodzianki. 

Ewidentnie widać było, że zabawa w fantastykę może dać wiele przyjemności i przynieść niezłą satysfakcję. Niecodzienność incydentów frapująco poprowadzona, czasem mniej wyraźnie, kiedy indziej jakby spontanicznie, by za chwilę wejść w znany kierunek. I odwołania do znaczących elementów kultury masowej, znakomitych produkcji filmowych i dzieł literackich, w tym własnych utworów pisarza, aby urozmaicić i wzmocnić odbiór stylu napięcia i grozy. Komfortowo czułam się w takiej konwencji rozrywki, zwłaszcza że tłumaczenie odzwierciedlało sugestywne opisy. 

Lubię, kiedy zwykłego człowieka stawia się w wyjątkowej sytuacji. Wkracza w coś tajemniczego i nieprawdopodobnego, a towarzyszące mu istoty odgrywają ważną rolę. King potrafi sprawić, że pospolite przedmioty, obojętnie duże czy małe, skrywają moc transformacji i nowego znaczenia. Znakomicie sportretował postaci, żyły, czuły i działały. Nie dało się nie czuwać odważnie nad Charliem, niecierpliwie śledzić losy siedemnastolatka postawionego przed mega wyzwaniami, natury zewnętrznej i wewnętrznej. Na jego drodze pojawiał się zbiór akcentów właściwych dla przygód fantasy, baśniowych i magicznych, warto je było poznać w innej scenerii losów, odmiennej koncepcji i nowej kolorystyce. 

Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Stephena Kinga przedstawionymi na Bookendorfinie: "Dziewczyna, która kochała Toma Gordona", "Oczy smoka", "Blaze", "Komórka", "Regulatorzy", "Desperacja", "Miasteczko Salem", "Misery" "Mroczna połowa", "Łowca snów", "Gra Geralda", "Billy Summers", "Podpalaczka", "Później", "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Magiczne piórko Gwendy", "Ostatnia misja Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", "Charlie Ciuch-Ciuch", oraz "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego.

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, horror, 702 strony, premiera 07.09.2022, tłumaczenie Janusz Ochab
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.