piątek, 16 kwietnia 2021

SPQR. HISTORIA STAROŻYTNEGO RZYMU

MARY BEARD

"Rzym w dalszym ciągu kształtuje nasze wyobrażenia o świecie i o nas samych... mimo upływu dwóch tysięcy lat wciąż stanowi on fundament zachodniej kultury i polityki, tego, co piszemy, i sposobu, w jaki postrzegamy świat oraz nasze w nim miejsce."

Szalenie odpowiada mi sposób prowadzenia narracji przez Mary Beard, doskonale wyczuwa się najwyższy profesjonalizm, fantastyczną wiedzę, wyjątkową pasję, ale też, co dla mnie równie ważne, niezwykły szacunek wobec przeszłości i ludzkiego życia. Może dlatego, że nie patrzy okiem czystego historyka, a filologa klasycznego. W takie publikacje wnikam z ogromną przyjemnością, traktuję jako najlepszą rozrywkę intelektualną, nieustannie poszukuję nowych informacji i perspektyw, dokonuję analiz i wysuwam wnioski. Gdybym tak przystępnie miała prowadzoną w szkole historię, z pewnością przyjaźń z nią narodziłaby się dużo wcześniej i z większą intensywnością. Książkę czyta się nadzwyczaj przyjaźnie, odbiorca komfortowo czuje się w zgromadzonych danych, wnika w szczegółowe aspekty, a jednocześnie nie traci szerszego spojrzenia. Po tytuł może sięgnąć każdy, zarówno znawca poruszanych zagadnień, choć z pewnością dostrzeżenie niezagospodarowane historycznie przestrzenie, jak i ktoś mniej wykształcony w tym kierunku, lecz pragnący dowiedzieć się czegoś w atrakcyjnie prezentowanym kontekście, zwłaszcza w obszarze polityki i życia codziennego. Sposób na lepsze poznanie i zrozumienie Wiecznego Miasta, w którym, jak nigdzie indziej, przeszłość współtworzy spójną całość z teraźniejszością, przenika się w eleganckim i reprezentacyjnym stylu.

Za pośrednictwem książki podróżuję w czasie od połowy pierwszego wieku przed naszą erą do dwieście dwunastego roku. Cudownie odkrywam klasyczny świat, jednocześnie daleki i bliski mojemu postrzeganiu. Bogata, burzliwa i znacząca historia starożytnego Rzymu wyzwala wiele emocji, interpretacji i refleksji, chętnie wchodzę w każdą z tych sfer, często robię analogie do współczesności, pasjonuję się rozwinięciem pozornie drobnych wątków. Prześledzenie stopniowej ekspansji Rzymu z małej wioski na trzy kontynenty wzbudza podziw i szacunek, który bynajmniej nie jest pozbawiony dramatyzmu i krytycyzmu. Autorka naprostowuje powszechne przekłamania, nadinterpretacje i mity, przywołuje ich brzmienie do rozsądnych i uzasadnionych ram, chociaż nie ze wszystkim w pełni się zgadzam. W odbiorze materiału pomagają liczne ciekawostki, nikt inny jak Mary Beard nie potrafi opowiedzieć o nich na piśmie i w filmach, a także mapki, zdjęcia, rysunki, ryciny, szkice, obrazy, malowidła, portrety, posągi i drzewa rodowe. Bogactwo przypisów i starożytnych źródeł, przejrzystość kalendarium i przydatność indeksu. Do kompletu proponuję zapoznanie się z książką "Religie Rzymu. Historia", którą Mary Beard napisała wraz z Johnem Northem i Simon Price, publikację cztery lata temu przybliżyłam na Bookendorfinie.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, historia, 560 stron, premiera 23.02.2021 (2015)
tłumaczenie Norbert Radomski
Książkę "SPQR. Historia starożytnego Rzymu" zgarnęłam z półki "naukowe i popularnonaukowe" w księgarni TaniaKsiążka.pl

czwartek, 15 kwietnia 2021

NUKA

MACIEJ DOBOSIEWICZ

"...wyobraźcie sobie psa, który ma na sobie wełnę taką samą jak owca. Wówczas będziecie wiedzieć, jak wyglądam..."

Ciepła i sympatyczna opowieść o owczarku węgierskim napisana z perspektywy psa. Fabuła wdzięcznie prowadzona, wyważony humor, przekonujące opisy i wspaniałe przygody. Maciej Dobosiewicz zaprosił do świata czworonoga, pokazał psie doświadczenia, przyzwyczajenia, osobowość, uczucia, potrzeby, język. Propozycja do wspólnego lub samodzielnego czytania, duża czcionka, przejrzysty tekst, mnóstwo cennych przesłań i materiału na dobrą zabawę. Skierowana do małych i dużych miłośników psów, tych, którzy już cieszą się ich obecnością w domu, a także tych, którzy dopiero marzą o przyjaźni z nimi. Znalezienie wspólnego porozumienia z psem, zgodnego funkcjonowania w dzielonej rzeczywistości, nie zawsze jest łatwe, trzeba wypracować właściwe wzorce zachowań, wziąć odpowiedzialność za zwierzę, zapewnić mu bezpieczeństwo i nie żałować miłości. Psia wierność i oddanie nie mają sobie równych.

Nuka, czarna psinka z białą krawatką, dumna z poskręcanej sierści, wiodła beztroskie życie na wsi. Mieszkała z rodzicami, goniła owce i zachęcała kury do zabawy. Pewnego dnia przyjechał Piotr i zabrał ją do przeraźliwie hałaśliwego miasta, źródła tysięcy bodźców niebezpiecznie rozpraszających uwagę. Nuka uczyła się życia w bloku, jazdy środkami komunikacji, niegryzienia butów, wizyt u weterynarza, załatwianie się podczas spacerów. Psinka dzielnie podchodziła do obowiązków, pilnowania stada i domu. Autor pokazał, że także właściciele psa, Joanna i Piotr, musieli się wiele nauczyć, właściwej opieki, przewidywania niebezpieczeństw, organizowania wycieczek. Sporo działo się u Nuki, niektóre przygody były zabawne i wesołe, inne poważne i smutne. Książeczka spodobała się dziewczynce, z którą czytałam, polubiła główną bohaterkę, zadawała dużo pytań, szukała odpowiedzi. Zastanawiała mnie scena w parku, przyjęłam ją jako ostrzeżenie, a młodziutka czytelniczka bardzo ją przeżyła, empatycznie podeszła do incydentu, nie zrozumiała intencji rowerzysty, dobrze, że byłam przy niej podczas czytania tego fragmentu i mogłam podać wyjaśnienia. Za to wiele uśmiechów wzbudziło wspólne wędkowanie z Nuką, powinnam napisać, że tak naprawdę ogromne fiasko, ale oczywiście więcej zdradzę.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 9+, 100 stron, premiera 06.10.2020, ilustracje Aneta Krella-Moch
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Tandem.

BEZKRESNE NIEBO

KATE ATKINSON

JACKSON BRODIE tom 5

"Zbieg okoliczności to nic innego jak logiczne wyjaśnienie, na które jeszcze nikt nie wpadł."

Dopiero w piątym tomie wkroczyłam w serię, powieść zaskoczyła mnie totalnie, nie tego typu przygody czytelniczej spodziewałam się, ale już wiem, że koniecznie nadrobię wcześniejsze. Odpowiadał mi klimat wytworzony przez Kate Atkinson, koncentracja na przekonującym odmalowaniu kluczowych i drugoplanowych postaci. Znakomicie wczuwałam się w ich sytuację, dostrzegałam przyczyny zachowań, rozumiałam postawy. Także czarnych bohaterów ciekawie urozmaicono, każdy z własnym bagażem doświadczeń i perspektywą spojrzenia na świat, frapująco się je odkrywało. Wątki obyczajowe poprowadzono szalenie atrakcyjnie, intensywnie wchodziłam w naturę człowieka, uważnie śledziłam teraźniejsze wydarzenia z mocno wybrzmiewającą przeszłością.

Mniej już spodobała się mi kryminalna intryga, doceniłam pomysł na scenariusz, ale nie mogłam w pełni nasycić się brzmieniem, zabrakło wyczekiwanego napięcia i niepewności. Przeszkadzała przewidywalność, zbyt szybkie odkrywanie kart, chociaż w kilku sytuacjach dałam się zaskoczyć. Mieszane odczucia wynikały z innych oczekiwań niż propozycja podania, dopiero po poznaniu całej książki zrozumiałam, w jaką podróż zabrała mnie autorka. Wyjątkowo przypasowała mi swoista zabawa językiem i skojarzeniami, co do osób, zdarzeń, literatury, uwielbiam tego typu nawiązania i połączenia do uchwycenia. Akcja długo rozwijała się, przez wiele stron niewiele wskazywało, że dostanie przyspieszenia i włączy się w nurt detektywistyczny. Pisarka postawiła na wprowadzenie czytelnika w szeroki kontekst obyczajowy, co studziło nieco mój zapał, lecz po kilkudziesięciu stronach zaczęło sprawiać coraz większą przyjemność. To nie jest propozycja do szybkiego czytania, powierzchownego odbierania treści, ale okazja do zadumania się nad życiem, różnorodnym splotem okoliczności, kalkami ludzkich ułomności, potknięć, pragnień i marzeń.

Jackson Brodie po rezygnacji z pracy w policji założył biuro detektywistyczne. Przyjmowane sprawy nie należały do ambitnych i wymagających, ale właśnie taki styl pracy wydawał się mu odpowiadać. Prywatne perturbacje postawiły go z boku liczących się dla niego wartości, został przyparty do muru, na rozdrożu, przed ważnymi decyzjami. Atkinson fantastycznie powiązała prywatną i zawodową sferę, sprawiła, że całkowicie wierzyłam w bohatera, kibicowałam mu, chociaż niekiedy wystawiał moją cierpliwość na próbę, ale tak właśnie miało być. Kiedy Brodie przypadkowo uratował życie chcącemu rzucić się z urwiska mężczyźnie, dał wciągnąć się w wir niespodziewanych zbiegów okoliczności, nietypowych wyzwań, kłopotliwych incydentów. Intuicja nakazywała trzymanie się z daleka od pewnych osób, ale to one prowadziły ku rozpracowaniu groźnych przestępców. Czy udało mu się dogonić prawdę, wyłapać spomiędzy wierszy i właściwie zinterpretować podchwytywane sygnały? A może nie miał nic do powiedzenia, nie decydował o przebiegu zdarzeń, im bardziej chciał coś zmienić, tym bardziej pozostawało tym samym?

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał obyczajowy, 520 stron, premiera 10.02.2021 (2019), tłumaczenie Aleksandra Wolnicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 14 kwietnia 2021

KONIEC ŚWIATA

BRYAN WALSH

"...mamy ponad cztery piąte szans dożyć do XXII wieku, ale... nawet dziewiętnastoprocentowe ryzyko wymarcia ludzkości w najbliższym stuleciu oznacza dla przeciętnego Amerykanina tysiąc pięćset razy większe prawdopodobieństwo, iż zginie w końcu świata niż w katastrofie lotniczej."

Owszem, chodziły mi po głowie różne scenariusze końca świata, wielokrotnie czytałam o wybranej prawdopodobnej apokalipsie przy okazji zagłębiania się w literaturę z gatunku fantastyki, kiedy indziej wybierałam globalny kataklizm, aby bliżej przyjrzeć się pod wpływem doniesień medialnych, jednak nie przywoływałam w zbiorczym ujęciu. Bryan Walsh zebrał wizje unicestwienia ludzkości w jednej publikacji i poddał uszczegółowieniu. Omówił czynniki z zewnątrz mogące wywołać zagładę ludzkości, zagrożenia ze strony naszej planety, oraz to, co człowiek sam na siebie apokaliptycznie ściąga. Zderzenie z asteroidą, wybuch superwulkanu, użycie broni atomowej, wykorzystanie ryzykownych zdobyczy biotechnologii, utrata kontroli nad sztuczną inteligencją, globalna zmiana klimatu, pandemia zaglądająca w każdy skrawek Ziemi, a nawet inwazja obcych cywilizacji. Z jednej strony wszystko brzmiało niczym irracjonalny wymysł, z drugiej zyskiwało na solidnych przesłankach przy spojrzeniu z bliska.

Publikację czytało się dobrze, przystępny styl narracji, reportażowy szyk, ciekawe zagadnienia, bogactwo ciekawostek, przytoczeń, przykładów, wniosków z analiz i symulacji. Wyczuwało się podrasowanie teorii wiedzą ekspertów, rzeczowym tonem, przejrzystością wywodów. Autor nie zapomiał o wplataniu fabularyzowanych nici, aby uczynić przedstawiany materiał przystępnym i atrakcyjnym. Większość zaprezentowanych informacji nie miała powiewu świeżości, jednakże znalazły się i takie, które chłonęłam z ogromnym zainteresowaniem, łapałam się też na tym, że odkrywałam inną perspektywę spojrzenia na coś, co dotąd oglądałam tylko pod wybranym kątem. Zajmująco wchodziłam w planowanie na odległą przyszłość, Walsh podkreślał, że zupełnie wbrew naturze ludzkiej. Powinniśmy uświadomić sobie, że nie tylko należy starannie unikać czynników zagłady, co wytrwale przygotowywać się do nich, aby zapewnić przyszłość pokoleniom po nas. Wybór i odpowiedzialność należą do osadzonych we współczesności. Największe wyzwanie nie tkwi w sferze techniki i polityki, a myślenia. Bierność i bezradność warto zmienić w aktywność i poczucie misji przyszłości, zaś apatię, panikę i rozpacz w krańcowo odmienne wzorce zachowań służące ocaleniu nie tyle cywilizacji, co już ludzkości, bo w takiej skali chodzi o przetrwanie.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, 382 strony, premiera 27.01.2021 (2019)
tłumaczenie Grzegorz Kulesza
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 13 kwietnia 2021

MARTWY PTAK

[PRZEDPREMIEROWO] 

MACIEJ KAŹMIERCZAK

"A przecież śmierć też bywa radosna."

Poprawnie skonstruowany kryminał, ciekawie się w niego wchodzi, jednak niczym szczególnym nie wyróżnia się. W moim odczuciu, za mało dzieje się w śledztwie od strony policji, zaskakuje jej bierność, nieudolność, brak polotu, męczą prywatne perturbacje, nie wychodzą poza schemat podobnych postaci i powiązanych uzależnień. Zło całkowicie przejmuje stery, na trwałe naznacza zepsuciem, czyni błaznów z adwersarzy, wspiera intensyfikację ludzkich ułomności. Dobro poddaje się bez walki, nie wnosi koloru, idzie w zapomnienie, przechodzi w martwy stan.

Frapująco prezentuje się portret Laury Wójcik, studentki uczelni artystycznej, zafascynowanej utrwalaniem obrazów śmierci. Ilekroć czytelnik obdarza ją sympatią, współczuje z powodu sytuacji, w jakiej znajduje się, dziewczyna robi coś, co wymyka się konsekwencji w postawie, niepokoi bezradnością i niedojrzałością. Ściągana jest w mroczną otchłań przez długie cienie środowiska, w którym się wychowała, a z którego usilnie próbuje wyrwać się. Niedostępna wobec innych, a zwierza się obcej osobie, co więcej, błahe sekrety z przeszłości trzyma na uwięzi, zaś kluczowe wyciąga na światło dzienne. Powstaje przestrzeń do zajmujących interpretacji, podoba mi się dychotomiczność i niejednoznaczność, wchodzenie w patologię jednostki i rodziny, a nawet szerzej, bo miasta, przystanku dla wschodnich przybyszy poszukujących lepszego życia.

Bo właśnie bohaterką najbardziej przekonującą prawdziwością jest początkująca dziennikarka, Julia Zacharowa. Solidnie i wyraziście skonstruowana, chwytamy jej perspektywę spojrzenia na świat, chociaż nie przekłada się na aprobatę i sympatię. Autor ciekawie nawiązuje do ukraińskiego pochodzenia, pragnienia wybicia się w dopiero co oswojonej obcej rzeczywistości, na to nakłada warstwy kompleksu i niższości, uprzedzeń i nietolerancji, obłudy i hipokryzji, bezwzględnej pogoni dobrze sprzedającą się sensacją. Wszystko dalekie od etyki zawodu i przełożonego. Żałuję, że moje rodzime miasto występuje w powieści jedynie w mrocznej i smutnej scenerii, utrwalającej powszechny negatywny wizerunek, a przecież Łódź, po której poruszam się, wcale nie prezentuje się z nędznej i śmierdzącej strony, odwiedzam wiele miejsc, w których kwitnie kulturalne życie.

Zabójca kładzie nacisk na inscenizowanie miejsc makabrycznych zbrodni, obcina ofiarom palce dłoni, zaś w gardłach pozostawia martwe ptaki. Narastająca skala przemocy udowadnia, że nic nie pozostawia przypadkowi, wkracza w zgniłej grze na wyższy poziom. Powieść jest dobrze prowadzona, zdarzają się drobne powtórzenia, kilka opisów niewiele wnosi do fabuły, spokojnie mogłyby zostać wycięte, ale przyjmuję je jako wkład w swoisty klimat. Zakończenie zaskakuje, jednak nie zgadzam się z nim w świetle tła i przebiegu historii, szkoda, że pisarz odchodzi od realizmu wplatając elementy przywołujące abstrakcyjne nuty i zacierające prawdziwy wydźwięk.

4/6 - warto przeczytać
kryminał, 478 stron, premiera 14.04.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

OPACTWO NORTHANGER

JANE AUSTEN

KOLEKCJA DLA MŁODYCH DAM tom 4

"Catherine potrafiła zatopić się w książkach na wiele godzin... Podczas lektury jeździła do nawiedzonych zamków, była świadkiem odważnych walk na miecze i uciekała przed nikczemnymi lordami."

Mega romantyczna powieść, oprócz różnych odcieni miłości wkradają się również szaleńcze zawirowania i nieporozumienia. Los przewrotnie uśmiecha się do młodziutkiej Catherine Morland, miłośniczki książek, funduje życiowy scenariusz zdarzeń niczym z powieści. Dziewczyna przekonuje się jednak, że prawdziwe życie może znacznie odbiegać od przedstawionego na łamach książki. Jej wyjątkowo rozbudowana wyobraźnia dostaje bolesną nauczkę, ale oczywiście, nie ma opcji, aby w książce Jane Austen fabuła źle się kończyła. Gemme Barder kolejny raz udowadnia, że świetnie czuje powieści pisarki, potrafi ukazać ich cenne przesłania młodym damom, wprowadzić w niezwykły klimat minionej epoki, sprawić, żeby młode czytelniczki zakochały się w bohaterach. Udane adaptacje zachęcają do sięgania po oryginalne wersje prezentowanych historii, zaszczepiąją w kształtujących się duszach pasję czytania. Emocji nie brakuje, to one są kluczowymi podmiotami wyjątkowych opowieści. Wersja klasyki niejako w pigułce, w przyjaznej narracji, ciekawej oprawie graficznej, przyciąga rzesze młodych miłośniczek obyczajowych historii. Książkę wzbogaca stylowa oprawa graficzna, fantastycznie współtworząca klimat, zachęcająca do odkrywania kolejnych stron. Tytuł nadaje się do samodzielnego czytania, duża czcionka ułatwia wprawianie się w biegłe poznawanie, a dodatkowo wartościowe przekazy do podchwycenia, obracające się wokół społecznych konwenansów minionej epoki oraz niezmiennych cech natury człowieka. Na Bookendorfinie zaprezentowałam "Dumę i uprzedzenie", "Emmę", "Rozważną i romantyczną", podchwytujcie pomysły na udane prezenty książkowe dla młodych odbiorczyń ciepłych klimatów literatury.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, literatura obyczajowa, wiek 7+, 96 stron, premiera 23.02.2021 (2020)
klasyka dla dzieci, adaptacja Gemma Barder, tłumaczenie Emilia Skowrońska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Tandem.

OSTATNIA SPRAWA

LEE CHILD

JACK REACHER tom 16

"Czasami bywa tak, że jeśli człowiek chce się upewnić, czy płyta kuchenna jest gorąca, najlepiej jest jej dotknąć."

Nie ma to jak stara dobra sprawdzona sensacja, po którą sięga się z ciepłym uśmiechem i szczyptą melancholii. Ileż ja już przeczytałam książek wbijających się w góry ustalony schemat, przebiegających tak, że z dużym prawdopodobieństwem mogłam przewidzieć ruchy bohatera, a jednak wciąż z przyjemnością się za nie zabieram, zwłaszcza jak wychodzą spod pióra Lee Childa. Upodobałam sobie serię z Jackiem Reacherem, odlotową postacią, oderwaną od współczesnej rzeczywistości, mentalnie zasiedziałą w dawnych czasach i wojskowej scenerii. Szczególnie w szesnastym tomie widoczna stała się patyna czasu, śledzimy zdarzenia z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, ery sprzed powszechnej komputeryzacji, wszechobecności komórek i social mediów. Zatem i scenariusz zdarzeń uwzględnia takie atrakcyjne aspekty, jak choćby stare aparaty w barowej spelunce, czy wgląd jedynie w papierowe akta. Z dzisiejszej perspektywy trudnym do uwierzenia jest, że śledztwa sprzed niemal ćwierć wieku mogły charakteryzować się wysokim dynamizmem docierania do danych, błyskawicznym zdobywaniem zeznań świadków, szybkim powiązaniem faktów. A jednak, Jack Reacher jest w tym mistrzem, prowadzi bezlitosną walkę z wszelkimi objawami przestępstw raniących słabych i wykluczonych. Zupełnie nie boi się ostatecznych rozwiązań, nawet jeśli daleko wykraczają poza prawo, on nie jest od interpretacji oficjalnych zasad, z determinacją broni żelaznych wzorców zwykłego ludzkiego sumienia. Jak nikt potrafi efektownie użyć siły, aby pod pozorem nieangażowania się, kontrolować sytuację.

W tej odsłonie serii intrygująco uwypukla się kryminalny wątek, nie należy on do złożonych, niemal od razu właściwie typujemy czarne charaktery, lecz z zaciekawieniem obserwujemy rozwijającą się akcję, grę pozorów i podchodów, rozstawiania pionków na planszy międzyludzkich rozgrywek. Morderstwa trzech kobiet w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy nie mogą pozostać nierozwiązane, należy podjąć odpowiednie działania, przekroczyć pewne granice, za wszelką cenę dotrzeć do prawdy, i co równie ważne, wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę, nawet jeśli poniesie się z tego tytułu długotrwałe konsekwencje. Jack Reacher udowadnia, że potrafi walczyć na trzech frontach, nie daje sobie niczego narzucić, konsekwentnie prze do przodu. Oczywiście, nie może zabraknąć pięknej kobiety i gorącej relacji z nią. Ośrodek szkoleniowy komandosów, podobnie jak miasteczko, w pobliżu którego jest usytuowany, skrywają mroczne tajemnice, głęboko zakopują ciemne sekrety, nikogo nie dopuszczają w pobliże ewentualnych świadków. Można przyczepić się, że chwyty już były, powielana jest konfiguracja skutków i następstw, główny bohater cało wychodzi z każdej opresji, los mu wyjątkowo sprzyja, zawsze znajdzie sprzymierzeńców w gnieździe ludzkich szerszeni, ale to osobliwie przyciągające atuty powieści, sprawiają, że sympatycznie się przy niej relaksuję. Inne tomy na Bookendorfinie: "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", można poznawać niezależnie, nie powstaje odczucie, że coś się traci, czy nie rozumie.

4.5/6 - warto przeczytać
sensacja, 480 stron, premiera 17.02.2021 (2011), tłumaczenie Lech Z. Żołędziowski
Książkę "Ostatnia sprawa" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

niedziela, 11 kwietnia 2021

ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA

JANE AUSTEN

KOLEKCJA DLA MŁODYCH DAM tom 3

"Pierwsze zakochanie nie zawsze jest najważniejsze, a miłość od pierwszego wejrzenia nie zawsze jest trwała."

Po "Dumie i uprzedzeniu" i "Emmie" przyszedł czas na "Rozważną i romantyczną", trzeci tom serii klasyki dla dzieci. Ciepłą powieść Jane Austen przeformowano w mini powieść, by zachęcić dziewczynki do jej poznania, a za jakiś czas, sięgnięcia po pełną wersję. Gemma Barder podjęła niełatwe wyzwanie adaptacji szlagierowych dzieł pisarki, wciąż rozgrzewają serca czytelniczek na całym świecie, emocjonującymi przekazami, romantyczną nutą, uniwersalnymi prawdami, klimatem epoki. Wyłuskała z oryginału kluczowe elementy fabuły, przedstawiła w ciekawej skondensowanej formie, co istotne, zachowała niepowtarzalną atmosferę i ducha narracji Jane Austen. Sympatyczna oferta czytelnicza spodoba się młodym damom, wciągnie intrygującym przebiegiem zdarzeń, pobudzi wyobraźnię ciekawą oprawą graficzną, przyciągnie przyjaznym stylem prowadzenia, stworzy okazję do niecierpliwego zbierania serii. Na horyzoncie kolejne tomy, a Bookendorfinie za chwilę "Opactwo Northanger".

"Rozważna i romantyczna" ukazuje różnorodność obrazu miłości, dla jednych jest szybkim biciem serca i gwałtownym okazywaniem uczuć, dla innych zgodnym zgraniem się we wspólnym rytmie. Bez względu na to, jaką formę przyjmie miłość, jest mocno wyczekiwana i wypatrywana. Czasem przychodzi niespodziewania, zaskakuje mocą, kiedy indziej jest naturalną konsekwencją zgrania charakterów. Teoretycznie, nic nie powinno stać na przeszkodzie prawdziwemu uczuciu, jednakże konwenanse epoki często rozdzielają dwoje kochających się ludzi, liczy się utrzymanie wizerunku rodziny i łączenie majątków. Sytuacja kobiet nie pozostawia miejsca na jawny bunt i manifestację odmiennego zdania. Ujmuje Elinor, najstarsza z sióstr, z rozważnym uczuciem do Edwarda, oraz Marianne, z romantyczną wizją młodzieńczej namiętności do Willoughbiego. Czym charakteryzuje się prawdziwa miłość? Jak o nią walczyć? Jak odróżnić od złudnego chwilowego zauroczenia?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, literatura obyczajowa, wiek 7+, 96 stron, premiera 23.02.2021 (2020)
klasyka dla dzieci, adaptacja Gemma Barder, tłumaczenie Emilia Skowrońska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Tandem.

PYTANIE I ODPOWIEDŹ

PATRICK NESS

RUCHOMY CHAOS tom 2

"Jesteśmy wyborami, których dokonujemy."

Dawno już nie należę do młodzieży, jednak z przyjemnością goszczę w tej serii. Drugi tom równie mocno trzyma w napięciu co pierwszy "Na ostrzu noża". Ci sami główni bohaterowie, lecz inny wymiar przygód. Już nie powieść drogi a intensywne wejście w przestrzeń wewnętrznych walk i rozterek, na nie nakładają się zewnętrzni wrogowie, inicjatorzy przemian, źródła wątpliwości. Pod wieloma względami, choćby psychologicznych ujęć zachowań postaci, atmosfery ryzykownych misji, unikania perfidnie zastawionych pułapek, precyzyjnej konstrukcji fabuły, powieść wypada lepiej od poprzedniczki. Natomiast zabrakło większej rozpiętości Szumu, tak, by dać mu głośniej wybrzmieć, a nie skrywać się i czaić w sferze ciszy i niepewności.

Patrick Ness ponownie stawia na mocne uderzenia przygód, nie brakuje efektownych incydentów, wiele wypełnia przemoc, co nie do końca w moim stylu, ale nie można nie podkreślić sugestywnie odmalowanej intensywności mroku. Dwie ścierające się frakcje i dwie kluczowe postaci między nimi, teraz bardziej dojrzałe i świadome, jednak wciąż poddające się manipulacji i wykorzystaniu. Szalenie odpowiada mi odejście od czarnych i białych cech, na rzecz odcieni szarości, nie ma jednoznacznych przyporządkowań do dobra i zła, wzajemnie się przenikają i warunkują. Wszyscy przekonująco barwnie sportretowani. Autor porusza zagadnienia przemocy w aspekcie etycznym i brania odpowiedzialności za swoje czyny. Czy ślepe poddanie się rozkazom krzywdzącym innych można usprawiedliwić zwykłym odwołaniem do tylko wykonywania rozkazów? Gdzie przebiega granica fizycznego i psychicznego złamania człowieka? Jak wiele jesteśmy w stanie oddać z siebie, aby uratować bliską nam osobę? Dlaczego przetrwanie to za mało, aby żyć?

Drugi tom przepełnia polityka, zatem sporo brudnych spraw, paskudnych tajemnic, przerażających machlojek, niecnych występków, makiawelicznych oszustw, brutalnych zabójstw. Ale też rzut oka, na to, co dzieje się, kiedy coś istotnego dla człowieka podlega monopolizacji, kiedy do głosu dochodzą partykularne cele i pragnienia zapisania się na kartach historii. Frapująco śledzi się tworzenie nowego społeczeństwa, skutki manipulacji tłumem, wywierania wpływu na jednostki, podburzania do wojennych działań, dyktatorskich zapędów i terrorystycznych rozwiązań. Nie wiadomo, komu ufać, a kogo wystrzegać się, w którą stronę kierować poparcie dla idei, a od których wizji natychmiast uciekać. Rozdzieleni Todd i Viola robią wszystko, aby odnaleźć się wzajemnie i w nowej dla nich rzeczywistości. Gotowi są do największych poświęceń, by zapewnić bezpieczeństwo drugiemu. Siły, która wpięły się między nich, okazują się wyjątkowo sprytne, przebiegłe i diaboliczne. Postaci upadają i podnoszą się, poddają presji i przeciwstawiają się, akceptują i buntują się wobec kontroli, ale nigdy nie zapominają o sobie i swojej przeszłości.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantastyka, 528 stron, premiera 02.03.2021 (2009)
tłumaczenie Agnieszka Hałas
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

sobota, 10 kwietnia 2021

PODWODNA ORKIESTRA

"Dziadek Rekin z kontrabasem!
Gra - i śpiewa przy tym czasem!"


Po "Kolorach w oceanie" i "Rekiniej policji" przyszedł czas na "Podwodną orkiestrę". I znów, przyjemnie robiło się na sercu podczas obserwowania zaangażowania kilkuletniej dziewczynki w poznawanie rekinich przygód wypełniających książeczkę. W tej odsłonie serii udział wzięła obdarzona niespotykanie pięknym głosem Primadonna i nieśmiały Rybi Dyrygent. Wielkie zamieszanie panowało na dnie oceanu, podwodna orkiestra przygotowała piękny koncert. Ale coś poszło niezupełnie zgodnie z planem, jeszcze trochę a doszłoby do mega katastrofy, na szczęście rodzina Baby Sharka trzymała płetwy na pulsie i wybawiała z opresji solistkę. Młodziutka czytelniczka, w rozśpiewanym stylu i zrymowanych mini wierszykach, miała okazję poznać różne instrumenty muzyczne, naśladować ich brzmienie, wyobrażać sobie, jak to jest potrafić wydobywać dźwięki z oboju, fleta, trąbki, kontrabasu i marimby, sprawiać radość muzyką sobie i innym, być członkiem ekipy. Na koniec, pokolorowała instrument, na którym grał Baby Shark, dopowiedziała własną historię do dwustronnego obrazu z życia na dnie oceanu. Ilustracje żywe, kolorowe, sympatyczne, przyjemne dla oka, natychmiast zwróciły uwagę dziecka. Mała współtowarzyszka czytania mocno zainteresowała się przygodami Baby Sharka, często chwytała za książeczkę i oczywiście wciąż śpiewała hitową piosenkę. Zadeklarowałyśmy chęć zanurzenia się w przygodach z innych tomów.

5/6 - przyłącz się z dzieckiem do podwodnej orkiestry
literatura dziecięca, wiek 3+, 32 strony, premiera 24.03.2021, tłumaczenie Oliwia Rums-Ziemiec
twarda okładka, 34 strony, format 20,8cm x 22,0cm
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Słowne.

NA OSTRZU NOŻA

PATRICK NESS

RUCHOMY CHAOS tom 1

"Szum to nieprzefiltrowany człowiek, a bez filtra człowiek to tylko ruchomy chaos."

Powieść dalekiej drogi, nieustannej pogoni i ucieczki, wszystkie chwyty dozwolone, mnogość różnorodnych przygód. Wiele się dzieje, efektowne wydarzenia śmiałym krokiem dynamicznie napędzają fabułę. Zachwycam się atrakcyjnie skomponowanym klimatem, łączącym wiele elementów, każdy przyjemnie drażni wyobraźnię. Przede wszystkim przyciągająca atmosfera tajemniczości, czegoś wymykającego się pełnemu poznaniu przez zmysły, nieustannie obecnego, a jednak niemożliwego do pochwycenia. Szum nieprzerwanych myśli, obrazów i dźwięków, nakładających się na siebie i uaktywniających bodźce poznania. Sygnały odbierane ze środowiska zewnętrznego, z głów innych ludzi, intensyfikują te, które wybrzmiewają w wewnętrznej przestrzeni osoby.

Patrick Ness podejmuje próbę ukazania, jak może wyglądać przyszłość człowieka, kiedy technologia czytania myśli i emocji wkracza w każdy aspekt życia. Na razie dzieje się to na łamach fikcji literackiej, ale czyż nie jesteśmy kilka kroków przed wczepianiem implantów pozwalających na bezpośrednie poznanie formułowanych przez kogoś spostrzeżeń? Czy to, co chcemy ukryć przed innymi w naszych głowach nie będzie miało barier do przenikania między świadomością jednej i drugiej osoby? Czy chcielibyśmy żyć w takim świecie? Czy dalibyśmy radę? Przyznam, że szalenie odpowiada mi rozpatrywanie futurystycznej wersji tego, co może nas czekać, kiedy głęboko odsłonimy się przed innymi i sami będziemy w stanie czytać w innych jak w otwartych księgach. Co więcej, obrazowo jest spojrzeć na to od stron przyzwolenia i przymusu, tego, że nie wszystko da się cofnąć, nie wszystkiemu zapobiec, nie zawsze wyzwolić od narzuconych oczekiwań, a po upadku znaleźć siły na powstanie.

Drugim ciekawym zagadnieniem do rozważań jest kolonizowanie obcej planety, bo własna została zniszczona, wypełniona przemocą, drastycznie przeludniona, nie nadaje się do prowadzenia normalnego życia. Autor rewelacyjnie naprowadza czytelnika ku ścieżce powielania błędów ludzkości, kopiowania wzorców cywilizacyjnych zachowań, w tym ślepego fanatyzmu religijnego, nieokiełznanego pragnienia władzy, rozwiązywania konfliktów na drodze drastycznych rozwiązań. Zajmująco przyglądamy się męskiemu modelowi życia, w którym brakuje kobiecych pierwiastków, i zastanawiamy się, jak wpływa na społeczne relacje, organizację funkcjonowania zamkniętej grupy, historię osobistych doświadczeń. Pisarz porusza sporo interesujących aspektów, ale nie nadaje im cech głównych i bocznych strumieni, płyną niejako przy okazji wypełniania się osobliwej misji głównych bohaterów, zaś czytelnik sam decyduje, w jakim stopniu się w nie zaangażuje. Lubię, kiedy w literaturze dla młodzieży odważnie naświetla się niełatwe i ambitne tematy z punktu widzenia nastolatków, dając im materiał do interpretacji i przemyśleń.

Podoba mi się podejście do kluczowych postaci, prezentują szeroką gamę szarości między bielą i czernią. Walczą nie tylko z wyjątkowo wrogimi przeciwnikami, ale też z własną tożsamością, wciąż niezdefiniowaną. Chętnie podążamy świadectwami przygód, sympatyzujemy z Toddem i Violą, coraz lepiej rozumiemy uwarunkowania ich przeszłości i determinanty teraźniejszości. Postaci konfrontują się z niełatwą prawdą, bolesnymi wspomnieniami, redefiniują wpojone zasady i wartości, a zatem zmieniają się, dojrzewają, formułują poczucie odrębności. Zastrzeżenia mam do zbyt potocznego języka, ale tylko w dialogach, nie przekonuje mnie taka forma podkreślania braku wykształcenia bohatera, tym bardziej, że ze środowiska dorosłych tego nie wynosi. Podejrzewam, że miało to zbliżyć Todda do młodych czytelników, uczynić go bardziej współczesnym, jednak i bez tego zabiegu powieść by się obroniła. "Czas płynie, nawet gdy tego nie śledzisz", właśnie w takim duchu upływa spotkanie z książką, zanim się orientuję docieram do końca, na szczęście zakończenie całkowicie zawiesza intrygę, tak jak lubię, skłania do sięgnięcia po kolejny tom. Zerknijcie też na wrażenia po spotkaniu "Siedem minut po północy" tego autora, niezwykle piękną, klimatyczną mądrą i wzruszająca opowieścią o chłopcu, który mierzy się ze śmiercią matki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, fantastyka, 488 stron, premiera 19.03.2021 (2008)
tłumaczenie Agnieszka Hałas
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

piątek, 9 kwietnia 2021

REKINIA POLICJA

"Kto jeszcze potrzebuje pomocy? I-ooo! I-ooo!"

Po sympatycznej zabawie w rozróżnianie kolorów ("Kolory w oceanie") szybko przychodzi czas na kolejny tom serii. Podczas wielokrotnego zaglądania do "Rekiniej policji" dzieciaki poznają Siostry Kałamarnice z szesnastoma plączącymi się ramionami i Rekina Młota mieszkającego w starym wraku statku. Nowym bohaterom przytrafiają się niezwykłe przygody, trzeba śpieszyć im na pomoc, a tę chętnie udziela rekinia policja w osobie Baby Sharka i jego taty. Odważnie i sprawnie ratują z tarapatów mieszkańców oceanu. Nie ma opcji, aby książeczka nie spodobała się najmłodszym, narracja dostosowana do ich potrzeb, proste zdania, ale wypełnione dynamiką i odwołaniami do emocji. Łatwo wyobrazić sobie, jak wiele dzieje się w wodach oceanu, tym bardziej, że oprawa graficzna bardzo przyjazna, przejrzysta i kolorowa. Można też stworzyć własny projekt medali dla najlepszych rekinów policjantów. A na koniec, dopowiedzieć historię do dwustronicowego obrazu, ileż w nim szczegółów zwracających uwagę. Podchwytujcie pomysł na ciekawy książkowy prezent, dzieciaki z pewnością będą zadowolone, zapewnią wartościową rozrywkę, zwrócą uwagę na cenne przesłania, zachęcą do pasji czytania.

5/6 - koniecznie pobaw się z dzieckiem w stróżów prawa w oceanie
literatura dziecięca, wiek 3+, 32 strony, premiera 24.03.2021, tłumaczenie Oliwia Rums-Ziemiec
twarda okładka, 34 strony, format 20,8cm x 22,0cm
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Słowne.

PÓŹNIEJ

STEPHEN KING

"Istnieją koszmary, których nikt sobie nie wyobraża. Jeśli wejdziesz z tym w konszachty, ryzykujesz śmierć, obłęd albo unicestwienie własnej duszy."

Nawet w tak delikatnym, łagodnym i stonowanym wydaniu, jestem w stanie polubić i zaprzyjaźnić się z twórczością Stephena Kinga. Powieść inna niż poprzedniczki, koszmar nie wylewa się z każdej strony, nastrój grozy, napięcia i niepokoju znacznie odbiega od wzorców, do których autor przyzwyczaił czytelników. Chociaż określana jako horror, to daleko jej do czystej formy tego gatunku, bardziej nawiązuje do klasycznych elementów rozpiętej paranormalnej mgły nieprawdopodobnej historii. Owszem, są krwawe opisy brutalnie potraktowanych ciał, ale jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, stanowią one jedynie dalekie echa wybrzmiewające w tle.

Pisarz nie stawia na drażnienie wyobraźni czytelnika, ciężar intrygi przesuwa z rozłożonych w czasie fragmentów obrazów na interpretacje, odniesienia do wszechobecności tajemnic w życiu każdego człowieka. Nie funkcjonujemy bez sekretów. Dopiero śmierć uwalnia od kłamstw, dziwactw i manipulacji, stanowi ostateczne rozwiązanie osobliwej przyjaźni z krętactwami i oszustwami. Zmarli nie mijają się z prawdą, nie przynależą do pozorów i przykrywek, nie zależy im na tym, co stanowi treść życia i napędza zachowania. Przez krótki czas funkcjonują między dwoma światami, niejako czekając na okazję do pozbycia się balastu nieprawości i grzechów. Zastanawiam się, dlaczego Jamie Conklin, kluczowa postać, obdarzona jest darem widzenia niewidzialnych dla innych, rozmawiania z nimi, ostatecznie dochodzę do wniosku, że to w imię odkupienia czegoś, co choć nie jest jego udziałem, to wprawia w ruch mechanizm przekleństwa. Odniesienie do pokoleniowego długu, które różnie można odbierać, ale zawsze trzeba spłacać.

Podążam tropem relacji matki z synem, i w takiej perspektywie pasuje mi prostota fabuły, powolne rozkręcanie akcji, zaledwie ogólny zarys portretów postaci, kontrola nad emocjami, odejście od kolorytu wydarzeń i szczegółów pracujących na wiarygodność. Zupełnie jakbym wkraczała w kameralne środowisko, gdzie nie potrzeba zewnętrznych czynników do zburzenia rutyny, wybicia z równowagi, zabrania poczucia bezpieczeństwa, w zupełności wystarczą wewnętrzne demony. Ucieczka przed później w kontraście do szybkiego tempa teraz, uchylanie się przed znamionami przemijania, a tak naprawdę zacieśnianie z nim znajomości. Perfekcyjny styl narracji, doskonale wypracowany warsztat, ale też spora przewidywalność i mało zaskakujące zakończenie, a jednak dobrze się czyta, wszystko logicznie ustawione, finałowa odsłona powieści pasuje do reszty. Spora dawka humoru, często bezpośredniego, czasem skrytego za lekką kpiną i parodią. 

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Stephena Kinga: "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", dla najmłodszych czytelników "Charlie Ciuch-Ciuch", zaś "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego to gratka dla miłośników twórczości pisarza.

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 384 strony, premiera 10.03.2021, tłumaczenie Rafał Lisowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 8 kwietnia 2021

KOLORY W OCEANIE

"Zielony zwinięty ogonek! Konik morski jest zielony!"

Kiedy zapytałam bardzo młodą miłośniczkę książek, czy chciałaby ze mną przeczytać o przygodach niezwykłego Baby Shark i czy go zna tego rekina, dziewczynka bez wahania, odpowiedziała, że jak najbardziej, wszyscy na świecie go znają i o nim śpiewają. Zatem z przyjemnością dołączyłyśmy do miłośników sympatycznej rekiniej rodzinki. Jako pierwszą chwyciłyśmy książeczkę "Kolory w oceanie", szybko nawiązałyśmy znajomość z ciekawym świata Baby Sharkiem, jego mamą, tatą babcią i dziadkiem. W tym tomie serii czarodziejskie kredki odegrały znaczącą rolę, pomogły nadać piękne barwy zdjęciom z szarego rodzinnego albumu rozśpiewanego rekinka. Baby Shark stanął przed wyzwaniem odnalezienia czerwonych, zielonych, niebieskich i żółtych przyjaciół. Książeczkę czytałyśmy w powtarzalnym rytmie, przy prostych słowach, by jak najlepiej odwołać się do wyobraźni młodej odbiorczyni. Bardzo spodobała się przejrzysta oprawa graficzna z rysunkami prostymi, jednak uwypuklającymi charakterystyczne detale, nasyconymi czystymi kolorami. Na końcu książeczki znalazłyśmy zagadkę związaną z kolorami skóry morskich zwierząt, a także dwustronny obraz głębi oceanu, dopowiadałyśmy do niego według własnej fantazji różne ciekawe historie, co przywołało mnóstwo uśmiechów.

5/6 - koniecznie pobaw się z dzieckiem w poznawanie kolorów
literatura dziecięca, wiek 3+, 32 strony, premiera 24.03.2021, tłumaczenie Oliwia Rums-Ziemiec
twarda okładka, 34 strony, format 20,8cm x 22,0cm
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Słowne.

DZIEWCZYNKA Z WYCINANKI

BART VAN ES

"Bez rodzin nie mamy historii."

Zagłębiając się w rodzinne historie napotykamy różnorodny koloryt zdarzeń, zwłaszcza jeśli obracamy się wokół wojennych realiów i ich następstw. W każdym scenariuszu życia dostrzegamy ciemne strony, wystarczy starannie poszperać w archiwalnych materiałach. Bart Van Es cofa się dwa pokolenia, aby spojrzeć prawdzie w oczy, zatrzymać się przy tym, co przydarzyło się jego bliskim, jak poradzili sobie z traumatycznymi przeżyciami holenderskich wojennych doświadczeń. Wnika we wspomnienia Lien, żydowskiej dziewczynki adoptowanej przez jego dziadków, traktowanej jak własną córkę, ukrywanej przed hitlerowskim planem zagłady. Czyni to z wyczuciem i szacunkiem, bez zbędnej pompatyczności i sztuczności, nie skrywa tego, co krępujące i niezręczne. Stawia na szerokie spojrzenie na naturę człowieka. Nie preferuje żadnej ze stron, stara się w pełni ukazać każdy punkt widzenia, tam gdzie to możliwe daje głos bezpośredni, a gdzie nie, posiłkuje się zachowanymi dowodami.

Znakomicie ukazuje pełne sprzeczności fakty, dociera do niewygodnych danych, weryfikuje dwie perspektywy. Z jednej strony kobieta, która poświęca się dla obcych żydowskich dzieci, stwarza im ciepły dom, przyjmuje spore wyzwanie, ściąga na siebie wielkie niebezpieczeństwo. Z drugiej dziewczynka, pragnie miłości, przyzwyczaja się do niej, ale za chwilę zostaje jej pozbawiona. Autor prowadzi prywatne śledztwo, jak doszło do bolesnego rozłamu w rodzinie, co się na niego złożyło, dlaczego wszystko potoczyło się w pełnym bólu kierunku. W miarę wyciągania na światło dzienne nowych informacji, czytelnik czuje się coraz bardziej skołowany, nie może jednoznacznie opowiedzieć się za którąś ze stron, tym bardziej, że we wspomnieniach pojawiają się duże luki, pamięć nie wszystko chce ujawnić, zaś interpretacje wypełnione są potężnymi dawkami uczuć. Wielokrotnie łapałam się na tym, że reportażowa biografia docierała do mojej wyobraźni z potężną dawką emocji, poruszała czułe strony, skłaniała do szerokich przemyśleń i refleksji. 

Zawiłości wojennych losów i ogniwa niewidzialnego łańcucha ludzi dobrej woli, ryzykowanie życiem podczas nielegalnego przemycania dzieci, dawania schronienia we własnych rodzinach. Biologiczni rodzice w imię miłości do dziecka oddający je w obce ręce, by uratować przed pewną zagładą. Z dnia na dzień dziewięciolatkę pozbawia się poczucia bezpieczeństwa, kontaktu z bliskimi, własnej tożsamości. Obciążona tajemnicą, zachęcana do nieufności wobec wszystkich, stopniowo zatraca siebie. Odsyłana od jednych opiekunów do drugich, gwałtownie zrywa więzi przynależności. Rodziny zastępcze pojawiają się na chwilkę lub chwilę, a ona trwa w zwieszeniu, niewiadomej i niepewności. Autor ukazuje dychotomiczność osobowości dziecka, nastolatki i dorosłej kobiety. Wdzięczność miesza się z żalem, radość ze smutkiem, normalność z aberracją. Czy można uporać się z trudnymi dla duszy doświadczeniami, wyprzeć ze świadomości wojenne przeżycia, pozbyć się negatywnych naznaczeń? Zerknij również na inną książkę z serii Historiai, teraz Bo.wiem, "Krawiec, żandarm i spadochroniarz", smutny obraz odejścia od człowieczeństwa.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 264 strony, premiera 25.01.2021 (2018), tłumaczenie Barbara Gutowska-Nowak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 7 kwietnia 2021

DLACZEGO WŁAŚNIE JA

E.G. SCOTT (ELIZABETH KEENAN, GREG WANDS)

"Bywa, że w niektórych ludziach przeglądamy się jak w lustrze."

Szybko przemknęłam przez książkę, dobrze mi się ją czytało, nie wciągnęła mnie maksymalnie, ale sprawiła, że miło spędziłam czas. Ciekawa konstrukcja budowania napięcia, czterogłosowy chór narracji, jednak dwa przeciwstawne obozy intrygi, każdy z innej perspektywy prezentował to, co działo się. Charlotte i Rachel, przyjacielskie relacje, w które wkradło się coś sekretnego, a także Silvestri i Wolcott, duet detektywów, wyznaczony do wyjaśnienia sprawy śmierci kobiety. Typowe przeciąganie liny kłamstw i prawdy, stopniowe odkrywanie faktów z przeszłości, spora aktywność w teraźniejszości. Autorzy ciekawie zapletli nić intrygi, wzbogacili atrakcyjnymi elementami, namieszali w życiorysach kobiecych postaci, postawili je w niekomfortowych sytuacjach, wystawili na ciężką próbę.

O ile spodobał mi się zamysł na fabułę, atrakcyjne przedstawienie scenariusza zdarzeń, zgrabne podkręcanie dreszczy emocji, tak pogubiłam się w niespójnych portretach bohaterów, zestawienie charakterów z postawami nie przekonywało, sfery kłóciły się ze sobą. Charlotte, wykształcona osoba a uwikłała się w znajomość o szalenie niskiej wartości, z góry mogła przewidzieć, że więcej na niej straci niż zyska. Rachel pogubiona w tym, co chciała osiągnąć, jaki cel jej przyświecał, trudno było mi zrozumieć, czym kierowała się. Silvestri wysyłał sprzeczne sygnały, z jednej strony ukazywał spory profesjonalizm zawodowy, z drugiej potykał się o nieistotne drobiazgi. Wolcott wyjątkowo bezbarwny, momentami mdły. Trzeba jednak podkreślić, że takie nakreślenie osób służyło zmyleniu czytelnika, dostarczeniu materiału do interpretacji, namąceniu w domysłach. Bardzo spodobał mi się poboczny wątek traktujący o przeprawach między Charlotte a matką, poprowadzony sugestywnie, frapująco ubarwiający historię, wyczekiwałam kolejnych osłon.

Zwolennicy holistycznego leczenia zadowoli rozbudowane zerknięcie w tę dziedzinę medycyny, w tym pozytywne przesłania akupunktury. Zastanawiałam się, ile bym zyskała, gdybym poddała się zabiegowi udrażniania przepływu energii w ciele, co wcześniej nie brałam pod rozwagę. Doceniłam wypełnienie fabuły incydentami, umiejętne podgrzewanie atmosfery, wiele się działo, zachodziły ciekawe procesy. Kariera Charlotty jako neurochirurga zapowiadała się wyśmienicie, raptownie przerwała ją śmierć pacjentki na stole operacyjnym. Po chwilowym załamaniu Charlotte zdobywa nowe kwalifikacje, otwiera gabinet akupunktury, ale klientów brakuje. Pewnego dnia policja prosi ją, aby dokonała identyfikacji zwłok osoby, która wskazała ją jako kontakt w nagłych przypadkach. Uruchomiona zostaje lawina wydarzeń w życiu kobiety, nagłych i zaskakujących, osobliwych i dziwacznych, mrocznych i niepokojących. W jaką wyrafinowaną grę nieświadomie wplątała się Charlotte? Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z inną książką autorów "Nic o mnie nie wiesz".

4/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 476 stron, premiera 27.01.2021 (2020), tłumaczenie Jacek Żuławnik
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

wtorek, 6 kwietnia 2021

PRZEWODNIK PO WSZECHŚWIECIE

LUCY HAWKING, STEPHEN HAWKING

"Kierujcie wzrok w górę ku gwiazdom, a nie w dół na wasze stopy." Stephen Hawking

I tak powinny prezentować się książki popularnonaukowe kierowane do młodzieży. Materiał kluczowych idei cywilizacji zaprezentowany w szalenie przejrzystej formie, narracja bardzo przyjazna, bez zbędnych zawiłości terminologicznych, koncentrująca się na najważniejszym, zachęcająca do uzupełniania całościowych i cząstkowych obrazów wszechświata. Wyjątkowo atrakcyjnie wyjaśniona bogata historia myśli ludzkiej, kluczowych odkryć w naukach ścisłych. Doceniłam zgrabne skondensowanie wiedzy, gładkie przechodzenie między zagadnieniami, podzielenie na małe porcje, by można było wielokrotnie wracać do publikacji, wznowić czytanie od dowolnego miejsca. Powtórzenia pojawiają się w charakterze utrwalenia kluczowych przesłań i barwnych dopowiedzeń. Mimo, że krótkie teksty napisały różne osoby, to całość spięto wspólną narracyjną klamrą. Tematyka często trudna, jednak przy takiej prezentacji okazuje się szalenie ekscytująca, natychmiast powstaje pragnienie dowiedzenia się czegoś więcej. Przejrzysta oprawa graficzna sprzyja wyciąganiu ciekawych informacji, poznawaniu materiału, przyswajaniu, powtarzaniu i kojarzeniu.

Przekrój zagadnień uwzględnionych w publikacji zachęcający. Robimy zbliżenie na Wszechświat, eksplorujemy go, poznajemy ciemną materię, kręcimy się wokół życia w kosmosie, uwzględniamy podróże w czasie, przyglądamy się Ziemi, zastanawiamy się, jak powstało życie, teoretyzujemy, jak może wyglądać przyszłość. Wspaniale jest przy książce poszerzać horyzonty, zarzucać myśli wokół tego, co ktoś wcześniej przemyślał, zastanowić się, w którym miejscu cywilizacji jesteśmy, poznać przyszły kierunek szybowania interpretacji. Jakbyśmy wchodzili w świat fantastyki, ale mocno osadzonej w rzeczywistości. Poznajemy krótkie życiorysy znaczących osób, co dały światu, jak zmieniły losy ludzkości. Dumni jesteśmy z dotychczasowego dorobku naukowego i jednocześnie wciąż cieszymy się poczuciem mnogości obszarów do penetracji. Mam wrażenie, że młody człowiek po zapoznaniu się z książką zawsze już będzie zainteresowany postępami nauki. Nawet jeśli nie zwiąże się z nimi zawodowo, to będzie zwiększał ich świadomość sięgając po nowe publikacje, wyniki badań i cenne rozważania. Tytuł przyciągnie starszych czytelników, stanowić będzie znakomitą okazję do odświeżenia wiedzy, złapania nowych myśli, przeglądu najnowszych zdobyczy nauk ścisłych. Każdemu przyda się przewodnik po wszechświecie, pomocnik zgłębiania świata, wyznacznik porywających kursów eksploracji ludzkiej myśli.

Inne zbliżone tematycznie tytuły, do których warto zajrzeć, omówione na Bookendorfinie: "Mapy kosmosu", "Obliczanie Wszechświata", "Wielki Projekt", "Wielki spektakl na niebie", "Jedna chwila w dziejach Wszechświata", "Idee, które zmieniły świat", "Teraz. Fizyka czasu", "Stephen Hawking. Opowieść o przyjaźni i fizyce", "Życie 3.0", "Koniec wszystkiego".

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura popularnonaukowa (fizyka, biologia, astronomia), 428 stron, premiera 02.02.2021 (2020)
tłumaczenie Robert Filipowski, Marek Krośniak, ilustracje Jan Bielecki
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

PROKRUSTOWE ŁOŻE

NASSIM NICHOLAS TALEB

"Masz zbalansowane życie, kiedy większość tego, czego się boisz, ma ekscytujący smak przygody."

Przez kilka dni zaglądałam do książki, chwytałam materiał do refleksji, skracałam dystans do poruszanych zagadnień, obracałam w myślach, modelowałam według własnego postrzegania ziaren współczesności, zestawiałam ze skondensowaną wypowiedzią Nassima Nicholasa Taleba. Wiele aforyzmów chwytałam jako coś naturalnego, idealnie komponującego się z moimi interpretacjami, niemal kompatybilnie zespolonego. Inne wydawały się znajome, ale ubrane w odmienne stroje. Często tam, gdzie poważnie podchodziłam do tematyki, pisarz żartował. Powstały okazje do zabawnego odwrócenia lustrzanych odbić. Doceniłam te, z którymi się nie zgadzałam, a stały się impulsem do szerszych rozważań. Wkręciłam się w uwzględnianie frapujących zmiennych, analizowanie głęboko zakorzenionych zasad, narzucanych odgórnie lub wyznawanych w zgodzie z wytycznymi tłumu, rozkładanie na czynniki pierwsze, wypatrywanie różnic, wyłapywanie uproszczeń, odkrywanie symboliki. Sporo rozrywki, radości i satysfakcji.

Autor poruszał różne aspekty życia, społeczne, religijne, biznesowe, technologiczne, naukowe. Wkraczał w obszar, sztuki, literatury, etyki i emocji. Dotykał każdej gałęzi aktywności człowieka, zatem dla każdego z nas bliski i ciekawy materiał. I tak jak poszczególne segmenty codzienności przeplatały się, tak podobnie powstawały części wspólne złotych myśli. Kilkanaście powtarzało się, ale z innego ujęcia, co tym bardziej czyniło je interesującymi, pobudzającymi do chwytania szerszego kontekstu i znaczenia. Podobał mi się niezwykły dystans do środowiska naukowego, którego w końcu częścią jest sam autor, podobnie jak do definicji sukcesu i szczęścia, ukrytych znaczeń chowających się w promocyjnych przekazach za słowem pracownik, dostało się również dziennikarzom i pisarzom. Taleb nie odkrył mechanizmów rządzących światem, nie sformułował rewolucyjnych prawd, ale dostarczył znakomite słowne migawki tego, co się wokół nas dzieje, jak do tego podchodzimy, w co tak naprawdę dajemy się wkręcić, o czym zapominamy, choć stanowi rdzeń człowieczeństwa. W "Na własne ryzyko" także nie ze wszystkim zgadzałam się z autorem, ale wpisałam to po stronie korzyści w bilansie przygody czytelniczej. Podważanie zasłyszanych koncepcji wymaga otwartości umysłu, elastyczności i kreatywności, a to czynniki samorozwoju.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, filozofia, 198 stron, premiera 16.02.2021 (2010)
tłumaczenie Alicja Unterschuetz
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

niedziela, 4 kwietnia 2021

ZAGADKI DETEKTYWISTYCZNE. NAUKA

ANA GALLO

Złodziej plądruje egipskie wykopaliska w poszukiwaniu skarbów... uruchamia ukryty mechanizm, wejście do grobowca zapada się i odcina drogę ucieczki... Jak udało mu się przeżyć?

Jestem pod ogromnym wrażeniem fantastycznego opracowania publikacji od strony merytorycznej i graficznej. Bombowe ilustracje Victora Escandella natychmiast przyciągają wzrok, zachwycają oryginalną i przyjazną kreską, świetnie uwypuklają istotne detale, zmyślnie współtworzą mini historyjki, zgrabnie wbijają w klimat zagadek. Wiele przekazują a używają zaledwie trzech kolorów, czarnego, białego i do każdej zagadki dochodzi unikalny dla niej. Już sama oprawa graficzna przyciągnie młodych czytelników, istotny walor i atut publikacji.

Jak najbardziej jestem za tym, aby powstawały takie właśnie książki, wyśmienicie zachęcające do pokochania nauki, włączenia do życia, obudzenia pasji poznawania i rozumienia otaczającego świata. Sympatyczne wprawianie się w stawianie hipotez, eksperymentowanie, szacowanie twierdzeń, poszukiwanie reguł, udowadnianie koncepcji, obalanie domysłów. A tak fenomenalnie opracowane zagadki detektywistyczne inspirują szare komórki młodych czytelników do zgłębiania tajemnic nauki, skłaniają do zastanowienia się, dlaczego coś właśnie tak, a nie inaczej dzieje się, co wpływa na określone zjawisko, czym może zaskoczyć, czemu powtarza się. Uczą stawiania pytań, szukania odpowiedzi, dokonywania spostrzeżeń, dostrzegania analogii, wymyślania rozwiązań, logicznego rozpracowywania zagadnień. Czynią to mega wciągająco i porywająco.

Dwadzieścia pięć zagadek, o różnym stopniu trudności, prowadzi po wybranym aspekcie fizyki, geografii, optyki, zoologii, chemii, geologii, astronomii, meteorologii, biologii, a nawet naukowego śledztwa. Mini opowieści kończą się pytaniem wymagającym szerszego spojrzenia, intuicyjnych przypuszczeń, szybkiej spostrzegawczości, umiejętności kojarzenia, dopasowywania nazw. Prawidłowość odpowiedzi można sprawdzić pod dołączonymi na stronach kartonikami, a na końcu książki zerknąć na przydatne podpowiedzi, bliższe wyjaśnienia, uszczegóławiające fakty, ciekawe pomysły na doświadczenia. Przy takiej formie rozrywki prawa naukowe same wchodzą do głowy, lepiej się je rozumie, pozostają już znajome na zawsze, wyzwalają chęć poznania innych.

Zabawę w naukowego detektywa można przeprowadzać w pojedynkę lub w zespole badawczym. Oba warianty cechuje zdrowa ambicja, pragnienie sukcesu, satysfakcja z biegłości myśli. Oba wzmacniają pomysłowość, wynalazczość i przenikliwość, dostarczają mnóstwo wiedzy, radości i satysfakcji. Wchodząc w intrygujące śledztwa korzysta się z okazji do rozgrzewania wyobraźni, zagadki poprowadzone są w urozmaiconych klimatach, każdy znajduje te szczególne dla siebie, pozostałe chętnie pochłania. Przygoda czytelnicza jest znakomitym impulsem do nawiązania bliskich relacji z nauką, przeniesienia w codzienność, rozbudowania własnych zainteresowań, uczynienia pasją. Wystawiam książce maksymalną notę, bo zdecydowanie na to zasługuje.

6/6 - rozkosz pracy szarych komórek
literatura dziecięca, nauka, wiek 9+, 64 strony, premiera 17.02.2021
tłumaczenie Karolina Jaszecka, ilustracje Victor Escandell
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

sobota, 3 kwietnia 2021

PODRÓŻ W NIEZNANE. WONDERSCAPE

JENNIFER BELL

"Nawet w najtrudniejszych chwilach da się coś zrobić.
Trzeba tylko spróbować."


Książka aż kipi od fascynujących przygód, niezwykły koktajl pomysłów na mega wciągającą fabułę. Nie ma opcji, aby nie zainteresowali się nią młodzi czytelnicy. Zgrabnie łączy wiele elementów, za nic nie chce się wychodzić z przedstawionego świata. Zaskakująca podróż w czasie, do dwa tysiące czterysta siedemdziesiątego trzeciego roku, interesujące zerknięcie w przeszłość przełomowych myśli ludzkich, spotkania ze znaczącymi dla cywilizacji postaciami, poddanie pod rozwagę tego, co mogłoby wyniknąć dla historii, gdyby dostała się w niepowołane ręce, rozwijanie wyobraźni, odkrywanie w sobie prawdziwego ducha odkrywcy i łamacza zagadek. 

Od pierwszych stron wpadamy w szybko obracający się wir tajemnic, wielu elementów układanki, fascynujących wyzwań i niezwykłej misji. Jennifer Bell harmonijnie łączy ideę etapowej magicznej gry, wykorzystującej zaawansowaną technologię, z odkrywaniem smaku wędrówki i nauki. Sporo nawiązań do popkultury, co sprawia, że dzieci ekscytująco wczuwają się w klimat powieści i losy bohaterów, łatwiej chwytają rozrywkowy i edukacyjny wymiar. Pomysły na scenariusz piekielnie ciekawe, jednak mogłyby być bardziej uszczegółowione. Dużo elementów prowadzi do kolejnego stopnia wtajemniczenia, lecz powstaje niedosyt rozbudowania kulminacyjnych momentów. A może tak się wciągnęłam w opowieść, że po prostu chciałam jeszcze intensywniej ją przeżywać.

Krasnale wybuchają a Artur, Cecily i Ren postanawiają sprawdzić, co się za tym kryje, ratują psa i natychmiast gubią się w czasie. Przemierzają niebezpieczne szlaki w poszukiwaniu odpowiedzi na trudne i zaskakujące pytania, wydobywają tajemnice na światło dzienne, nieźle muszą się przy tym nakombinować, rozwiązania łamigłówek w przyszłości pełnej różnych możliwości to wyższy stopień wtajemniczenia. Na szczęście, stopniowo zdobywają doświadczenie, rozwijają spryt i odkrywają talenty. Uczą się poszukiwania prawdy, opanowania strachu, zaufania i współpracy. 

Omijają bryły lodu, ogromne przepaści, ruchome piaski, zdradliwe skały, zmechanizowanych szpiegów, inwigilowane miejsca. Rozgryzają pułapki krętych labiryntów, osobliwych zasad wyścigów pojazdów i zamkniętych pociągów. Uciekają przed czarnymi charakterami, które za czterysta lat walczą z równą determinacją o własne przestępcze i podstępne cele, co dziś. Oswajają się z organizacją molekularną, robotyką modularną i nanotechnologią. Muszą pamiętać, że wielcy bohaterowie przybierają różną postać. A presja czasu rośnie, podobnie jak mnożą się trudności i komplikacje. Jeśli nie podołają, droga powrotna do domu zamknie się ostatecznie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, fantastyka, wiek 9+, 356 stron, premiera 10.02.2021 (2020)
tłumaczenie Irmina Grzegrzółka
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

piątek, 2 kwietnia 2021

WODNY ŚWIAT. ENCYKLOPEDIA OBRAZKOWA

"...mandaryn wspaniały ...dłoń topielca... głuptak zwyczajny... żółw natator... rocha trygonowata... antenarius frędzlowaty... brodatek plamisty... koszyczek Wenery... meduza arktyczna... delfin risso... melibe kapturowy... powłócznica chlebowa... ośmiornica fotogeniczna... wampirzyca piekielna... olindasz kapeluszowaty..."

Pod nieprzeciętnie sugestywnie brzmiącymi nazwami i szalenie atrakcyjnymi skojarzeniami skrywają się niebywale fascynujące rośliny i zwierzęta. Jak zatem nie skusić się na ich poznanie? Encyklopedia obrazkowa wciąga w podziwianie blisko tysiąca niezwykłych wodnych istnień. Inspiruje do tworzenia ustnych opowieści z udziałem żyjących cudów natury lub przygotowania serii rysunków na ich podstawie. Przygoda nie na jeden dzień, czy tydzień, ale na miesiące atrakcyjnych spotkań z reprezentantami wodnego środowiska. Zdumiewająco prezentują się mieszkańcy morskiego świata, nieprawdopodobnie różnorodnie, wciąż mocno tajemniczo. Zastanawiające, że lepiej znamy powierzchnię Księżyca niż głębię oceanów Ziemi. Zabawa w odkrywanie wodnych przestrzeni satysfakcjonuje młodych czytelników, ale do takich książek z przyjemnością zagląda się w każdym wieku. Encyklopedyczny charakter stwarza okazję do poszerzania wiedzy i pomaga w wyrobieniu nawyku poszanowania natury. Pierwszy raz zetknęłam się z niektórymi przywołanymi osobliwymi przedstawicielami różnych gatunków, kiedy już wiem, że istnieją, chętnie doczytam o nich w innych opracowaniach.

Publikacja frapująco wciąga w świat przyrody. Podziwiamy rozmaity wygląd wodnych kręgowców. Wyobrażamy sobie niesłychane przygody stworzeń w mrocznych głębinach. Chwytamy piękno mieszkańców ciepłych i zimnych mórz. Sprawdzamy, co przemieszcza się po dnie zbiorników. Obserwujemy rośliny i zwierzęta w strefie stykania się lądu z wodą. Zachwycamy się życiem w rafie koralowej. Doceniamy paletę kolorystyczną płaszczek. Nie brakuje prezentacji rekinów, wielorybów i delfinów. Kraina meduz to dopiero wielokształtne możliwości, podobnie węży i żółwi morskich, czy brunatnic. A może macie ochotę poszukiwać skarbów we wrakach statków lub przejechać się maszynami podwodnymi? Zaopatrzcie się w odpowiedni sprzęt do nurkowania. Obrazkowa encyklopedia to fantastyczny pomysł na książkowy prezent, nie ma opcji, aby nie zainteresował młodego czytelnika, zwłaszcza jeśli intryguje przedstawicielami tajemniczego świata. Przyciąga kolorową oprawą graficzną, każdy skrawek powierzchni książki wypełniają niewielkie rozmiarowo ilustracje, odzwierciedlające istotne detale, charakterystyczne kształty, osobliwe znaki rozpoznawcze. Jest w co wpatrywać się, odnajdywać interesujące szczegóły, wyobrażać sobie sposób poruszania się, oddychania, odżywiania, wzrostu i reakcje na bodźce.

5/6 - koniecznie obejrzyj i podziwiaj
literatura dziecięca, wiek 3+, literatura popularnonaukowa, przyroda, premiera 10.02.2021, twarda okładka, 34 strony, format 24,5cm x 29,5cm, tłumaczenie Michał Brodacki, ilustracje Nikki Dyson, redakcja Jessica Greenwell, Hannah Watson

Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

TAJEMNICZY OGRÓD

FRANCES HODGSON BURNETT

"Zdawało się jej, że była zamknięta daleko od świata, w jakimś zaczarowanym miejscu."

Książki poznane w dzieciństwie kształtowały moją pasję czytelniczą, mocne filary stanowiły powieści czytanie mi i rekomendowane przez babcię. Wśród nich wiodącą rolę odegrał między innymi "Tajemniczy ogród", do dziś pamiętam, jak sugestywnie oddziaływał na dziecięcą wyobraźnię, jak czułe struny poruszał, ile różnych emocji wyzwalał. Dlatego z przyjemnością odświeżyłam wspomnienia, sprzed niemal pół wieku, związane z tym tytułem. Chętnie oglądałam filmy oparte na powieści, ale to tekst z tysiąc dziewięćset jedenastego roku jest najlepszym źródłem cennych wartości i niezwykłych przekazów.

"Tajemniczy ogród" nie starzeje się, intensywnie przemawia do młodego i dorosłego czytelnika, wciąga barwnym i przyjaznym stylem narracji, rozpieszcza zmysły ciekawym scenariuszem zdarzeń, pozostawia z pięknym materiałem do refleksji. Frances Hodgson Burnett doskonale rozumie psychikę dzieci, wie, w jakie struny uderzyć, by wywołać piękne brzmienie instrumentu serca. Poruszająco ukazuje przemianę kluczowej bohaterki, dziesięcioletniej Mary Lennox, od egoistycznego i nielubianego stworzonka do empatycznej i kochanej osóbki. Połączenie kontaktu z przyrodą i drugim człowiekiem lekarstwem na wszelkie przykrości i straty spotykające nas, drogowskazem do ukojenia, pociechy, pokrzepienia i otuchy. Dając innym coś szczególnego od siebie, a zarazem tak zwyczajnego, stajemy się inicjatorem dobrych przemian, które zbierają okruchy złamanych myśli i uczuć, adaptują do środowiska, a następnie rozbudzają w człowieku to, co najlepsze. Dorosły kształtuje świat dziecka a dziecko wpływa na wir życia dorosłego.

Po śmierci rodziców, Mary przybywa z Indii do Anglii, do wuja Archibalda Cravena. Dziewczynka czuje się samotna i zagubiona, nikt nie interesuje się jej losem i samopoczuciem. Sześćsetletni dom, wielki, ponury i dziwny, niemal opuszczony, stojący na krańcu rozległego wrzosowiska, skrywa tajemnice w stu zamkniętych pokojach i kilku ogrodach. Mary stopniowo odkrywa rozległą rezydencję i jej mieszkańców, jednocześnie poznaje siebie. Kiedy do jednego z ogrodów, pustego i zaniedbanego, wlewa się strumień zainteresowania, zrozumienia, przyjaźni i miłości, zmienia go w urokliwe i znaczące miejsce, również w życiu Mary odzwierciedlają się pozytywne odczucia, dzieje się coś szalenie dobrego. Mocno wzruszająca przygoda czytelnicza, uświadamia, że myśl może być równie dobroczynna jak promienie słoneczne lub zabójcza jak trucizna, od nas zależy, który wariant wybierzemy. W końcu, o ile ładniej wygląda się ze szczerym uśmiechem na twarzy niż w skwaszonej masce wiecznego niezadowolenia.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, klasyka, 398 stron, premiera 13.01.2021 (1911)
tłumaczenie Jadwiga Włodarkiewiczowa
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl