czwartek, 24 czerwca 2021

NIEPOKÓJ PRZYCHODZI O ZMIERZCHU

MARIEKE LUCAS RIJNEVELD

"Niepewność dodaje skrzydeł wyobraźni." Maurice Gilliams

Do sięgnięcia po książkę nakłoniła mnie nagroda, którą jej przyznano, byłam ciekawa, co sprawiło, że zyskała przychylność komisji, czy jako czytelnik również poczuję to coś, co sprawi, że nie będę mogła oderwać się od przybliżanej historii. Powieść stanowiła wyzwanie nie tyle ze względu na trudną tematykę, bo warto było się z nią zmierzyć, co na bardzo dosadne i brutalne brzmienie. Nie szokowały zdarzenia a bezpośredniość i surowość prezentacji. Ciężko przechodziłam przez książkę, wystawiała cierpliwość na dużą próbę, stawiała w niekomfortowej sytuacji. Brnęłam po stronach bez większego przekonania, chociaż trzeba przyznać, że z szerokim przekrojem skrajnych emocji.

Wczuwałam się w przeżycia narracyjnej postaci, jednocześnie stawała się odpychająca. Fantazje wymykające się spod kontroli, nienaturalne impulsy samozniszczenia, niemy krzyk o uwagę i pomoc. Świadoma byłam, skąd wynikało, jak daleko zaszło, jak chore było, dlaczego intensywnie niepokoiło. Czułam przez skórę, że nastąpi kumulacja złych wzorców. Książka mogła spodobać się wymagającym odbiorcom, o ile wcześniej, choć fragmentarycznie, wiedzieli, w jakie obszary prowadzi. Zrobiłam błąd, że nie przygotowałam się mentalnie na poznanie, może udałoby mi się wówczas dostrzec coś więcej niż obraz destrukcyjnych relacji w rodzinie, rozpadania się miejsca mającego zapewnić bezpieczeństwo, niezatrzymanego wchodzenia w ciemność, dynamicznego staczania się w ból i tęsknotę. Przez tak przygnębiające i przytłaczające sfery prowadził głos dziesięciolatki, odbijał się od ścian beztroskiego dzieciństwa i wynaturzonej pseudodorosłości.

Kiedy w rodzinie dochodzi do śmierci najstarszego dziecka, jej członkowie nie konfrontują się z traumatycznym przeżyciem, nie przepracowują się negatywnych emocji, nie potrafią oswobodzić się z ciężaru dramatu. Matka i ojciec przestają reagować na to, co dzieje się wokół nich, każde zamyka się w mini świecie, nie dostrzega potrzeb współmałżonka i trójki dzieci. Rodzeństwo wystawione na posępną atmosferę, obojętność rodziców, próbuje we wzajemnych kontaktach znaleźć ujście lęku. Wikłają się w wypaczone odkrywanie dojrzewania. Pozostawieni sami sobie, bez wsparcia dorosłych, wpadają w otchłań zaburzonych zachowań mających być lekarstwem na przeżywaną żałobę. Zestawienie krańcowej pobożności, konserwatywnych poglądów i surowych reguł postępowania, z cyklem życia na wsi. Zastanawiam się, do jakich wniosków powinnam dojść, oprócz tych oczywistych. Czy potrzeba było przywołania szkaradności, aby zainicjować pewne refleksje? A może w dzisiejszych czasach, z wszechobecnym informowaniem o okrucieństwach, tylko taka stylistyka jest w stanie przebić się do odbiorcy?

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura współczesna, 316 stron, premiera 05.05.2021 (2018), tłumaczenie Jerzy Koch
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 22 czerwca 2021

PIERWSZE ŚWIATŁO. JAK WSZECHŚWIAT WYSZEDŁ Z MROKU

[PRZEDPREMIEROWO]

EMMA CHAPMAN

"Żyjemy w czasach z bezprecedensowym dostępem do Wszechświata i jego historii, a nasza zdolność do wypełniania luk w wiedzy rośnie w zawrotnym tempie."

Jestem pod wrażeniem, jak gładko, miękko i komfortowo przechodzi się przez zaprezentowane zagadnienia, wiele spraw związanych z astrofizyką układa się głowie, zbiera się nowe wiadomości, a przede wszystkim wygodnie odnajduje się w klimacie gwiezdnej archeologii, badań kosmicznych skamielin, rozumienia szczątków najstarszych galaktyk. Narracja wyjątkowo przejrzysta, klarownie podane informacje, ubarwione humorem. Fantastycznie przebija się przez historię początku Wszechświata, erę pierwszych gwiazd, czarnej materii, czarnych dziur i galaktyk. Fascynujące, jak wiele jest jeszcze do odkrycia i zrozumienia, to praca naukowa dla wielu pokoleń, ponieważ tak naprawdę ludzkość dopiero zaczęła się tym interesować, wspierając się postępem technologicznym metod badawczych.

Emma Chapman krok po kroku przybliża czytelnika do zrozumienia materii upchniętej w punkt o nieskończonej gęstości, Wielkiego Wybuchu, wyłonienia się czasoprzestrzeni i rozpoczęcia się procesu ekspansji Wszechświata. To wiodące tematy publikacji, ale autorka porusza też mnóstwo innych zagadnień, uszczegóławiających i pomagających w zrozumieniu, zapoznajemy się między innymi z zaćmieniem Słońca, światłem, widmami gwiazd, prędkością światła, temperaturą gwiazd, klasyfikacją gwiazd, przesunięciem ku czerwieni i fioletowi. Wchodzimy w obszary grawitacji, spalania, fuzji gwiazdowej, ciemnej materii, początków dziejów Ziemi, galaktyk karłowatych. I inne, równie interesujące aspekty. Wszystko wzbogacone anegdotami z życia osobistego Chapman, licznymi ciekawostkami, wynikami eksperymentów i znaczących odkryć. Zaprezentowane tak przystępnie i obrazowo tajemnice pochodzenia i ewolucji Wszechświata są mega interesujące, ekscytujące i porywające, nauka daje wiele satysfakcji i poczucia rozwoju. Każdy odnajdzie się w publikacji, wystarczy tylko chcieć dowiedzieć się, jak Wszechświat wyszedł z mroku.

6/6 - rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa, astrofizyka, astronomia, 316 stron, premiera 23.06.2021 (2020)
tłumaczenie Jolanta Sawicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

PODRÓŻ SIÓDMA

[PRZEDPREMIEROWO]

STANISŁAW LEM

"...tacy już są ludzie. Dają chętniej wiarę najbardziej nieprawdopodobnym bzdurom aniżeli autentycznym faktom..."

Rewelacja z wykrzyknikiem! Nie może być lepiej! Wszystko kapitalnie ze sobą współgra, tekst dopieszcza myśli, grafika pobudza wyobraźnię, i naprzemiennie. Godzinna dawka szalenie szczerego i oczyszczającego humoru, inspirującego do odbycia podróży w czasie, za pośrednictwem wyobraźni, przy sterach nie byle kogo, a samego mistrza fantastyki, Stanisława Lema, potężnej marki, gwaranta wyśmienitej rozrywki intelektualnej. I nawet jeśli meteor wielkości ziarna fasoli uszkadza zdolność manewrowania i regulator ciągu rakiety, w której samotnie przemierza kosmos główny bohater, Ijon Tichy, to Lem doskonale wie, dokąd skierować uwagę czytelnika i jak zapętlić akcję. Żart sytuacyjny perfekcyjnie rozpracowany, w miarę czasowych przesunięć powiększa rozmiary, wywabia odbiorcę z jedynie odtwórczej przygody, przyciąga do prędkich skojarzeń.

W poniedziałek, drugiego kwietnia, rozpoczyna się osobliwa przygoda Ijona Tichy, zła konstrukcja rakiety i pechowo zagubiony klucz skazują bohatera na ślepą podróż przez kosmos, w dodatku ze stekiem wołowym jako sztuczną satelitą, co chwilę wyłaniającą się w oknie pojazdu i na moment przysłaniającą Słońce. Absurdalnie? Niedorzecznie? Owszem, ale przy tak atrakcyjnie podanej fabule, z wyczuciem odwołującej się do komizmu, z lekkim przesłaniem w tle, nie mam mowy, aby nie wpaść w kolejne odsłony fenomenów w pętli czasowej, w których największym wrogiem Ijona jest on sam. Multiplikowanie teraźniejszości, które trudno ogarnąć jedną świadomością, a jednocześnie wpadanie w nieobliczalne wiry grawitacyjnej próżni. I jeszcze delikatne w odsłonie, ale mocne w wydźwięku, wydobywanie na światło gwiazd wdzięcznie przemyconej absurdalności PRLowskiej rzeczywistości z pogranicza społecznych i politycznych obszarów.

Powieść ilustruje Jon J Muth, ceniony amerykański rysownik komiksów i książek dla dzieci, i trzeba przyznać, że wychodzi mu to pierwszorzędnie. Do takich obrazków nie można się nie uśmiechać, nie wpatrywać się w nie z uwagą, płynnie niosą po scenariuszu zdarzeń. Mistrzowsko ukazują to, co dzieje się na pierwszym planie, ale uwzględniają również klimat wnętrza statku kosmicznego, chociaż z sugestią nieograniczonej przestrzeni kosmicznej. Tyle się w nich akcji, a są niezwykle przejrzyste, czytelne i wyraziste. Mistrzowsko oddają emocje, ale i znaczenie detali. Przemawia do mnie taki styl grafiki, dającej ogólny wgląd, ale z pietyzmem zwracającej uwagę na sugestię szczegółów. I wybornie wyrobiona kreska z malarskim wypełnieniem. Rozrywka nie tylko dla miłośników fantastyki, dla których posiadanie publikacji będzie przyjemnością kolekcjonerską, ale również dla tych, którzy poszukują zabawnej opowieści na wysokim poziomie, chwilowego oderwania od ziemskiej rzeczywistości. "Podróż siódma" ze zbioru "Dzienników gwiazdowych".

6/6 - rozkosz czytania
fantastyka, powieść graficzna, ilustracje Jon J. Muth, 80 stron, premiera 23.06.2021 (2019; 1964)
tłumaczenie Maciej Płaza, fragmenty "Podróży siódmej" według polskiego oryginału
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. 


poniedziałek, 21 czerwca 2021

ZA KAŻDĄ CENĘ

ROBERT DUGONI

TRACY CROSSWHITE tom 6

"Internet to niebezpieczne środowisko. Możesz działać online, chroniąc swoją tożsamość, ale to samo dotyczy osoby będącej twoim celem. Może z tego wyniknąć śmiertelnie niebezpieczna gra."

Przyznam, że to moja ulubiona seria, z różnych powodów, przede wszystkim intrygujących przeżyć czytelniczych, ale również szalenie równego poziomu prezentacji. Zadziwiające, że każdy tom zdobywa u mnie czwórkę z plusem na sześć, uważam je zatem za atrakcyjne propozycje, warte uwzględnienia w planach czytelniczych. Także "Za każdą cenę" wpisał się w przyjemny nurt wciągającej historii, z frapującym pomysłem na zagadkę detektywistyczną, a nawet dwie, z przekonująco odmalowanym portretem kluczowej postaci, skłaniającym ku wyrażaniu sympatii, z atrakcyjnie podgrzewanym napięciem, zahaczającym o elementy sensacji. Z uwagą śledziłam to, co działo się na pierwszym planie, sporo incydentów miało miejsce, a także to, co choć wypełniało tło, to jednak skupiało niecierpliwe poznawanie.

Dynamiczne rytmy, nagłe zwroty akcji, silni antybohaterowie, zagadkowe motywy zbrodni. Robert Dugoni wyszedł poza ramy zwykłej kryminalnej rozrywki, wszedł również w społeczny wymiar, niebezpieczeństwa kryjącego się za portalami randkowymi, wywołującymi kontrastowe opinie, niejednoznaczne oceny, a nawet kontrowersyjne stwierdzenia. Przekonywały odcienie szarości ludzkich poglądów i postaw, właśnie takie jest życie, niepodzielone kategorycznie na dobro i zło, lecz miksujące oba elementy. Wszystko zabrzmiało realnie i sugestywnie. Zastrzeżenia miałam do mniejszego niż liczyłam napięcia, choć taka oszczędność miała wymowę i uzasadnienie.

Kluczowa postać, Tracy Crosswhite, detektyw wydziału zabójstw, sekcja ciężkich przestępstw, co ciekawe, dawna nauczycielka chemii, zajmuje się nagłym zniknięciem Kavity, młodej Hinduski mieszkającej w Seattle. Ofiara marzyła o wyrwaniu się z ograniczeń tradycji wobec kobiet w Indiach i podjęciu studiów medycznych. Intuicja podpowiada Tracy, że coś osobliwego kryje się za przepadnięciem Kavity, co wymaga natychmiastowego wyjaśnienia. Drugim wątkiem jest śledztwo prowadzone przez Vica Fazzio, kolegę z wydziału Crooswhite, okazuje się nader niebezpieczne. W biały dzień, na oczach dzieci, zostaje zastrzelona aktywistka, kobieta starała się ograniczyć narkotykową działalność gangów w dzielnicy o wysokim poziomie przestępczości. Tajemnicze pojawienie się kolejnego członka wydziału zabójstw, pewnej siebie Andrei Gonzales, zaburza pracę policjantów, wystawia na próbę cierpliwość Tracy. Zerknij na poprzednie tomy, „Grób mojej siostry”, „Jej ostatni oddech”, „Na polanie wisielców”, „Umiera się tylko raz”, "Brudna sprawa".

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 446 stron, premiera 02.06.2021 (2018), tłumaczenie Lech Z. Żołędziowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 20 czerwca 2021

DZIENNIK ŚMIERCI

CHRIS CARTER

ROBERT HUNTER tom 11

"Przerzuciła kartkę i... jej wzrok przesuwał się w dół strony na słowa zapisane tuż pod zdjęciem. Zdołała przeczytać jedynie kilka pierwszych linijek, zanim jej ciałem zaczęły wstrząsać dreszcze."

Wciąż nie udało mi się nadrobić pierwszych siedmiu tomów serii, ale staram się być na bieżąco z jej nowościami ("Rozmówca", "Galeria umarłych", "Polowanie na zło"). Wyczekuję ich entuzjastycznie i niecierpliwie, takie przygody czytelnicze szalenie mi odpowiadają, wkręcam się niesamowicie, dotykam zła w najczystszej postaci, daję się zaskoczyć, zbić z tropu w dynamicznym tempie interpretacji. Kolejny raz nie zawiodłam się. 

"Dziennik śmierci" okazał powieścią, jakiej było mi potrzeba, mega mroczny klimat, wyraziści bohaterowie, frapujący portret czarnej postaci, wielopoziomowa intryga. Książka pochłonęła mnie całkowicie, szybko odwracałam strony, ekscytująco wyczekiwałam finalnego rozwiązania sprawy. Niekiedy zachowania głównego bohatera kłóciły się z prawdopodobieństwem i metodą policyjnej pracy, jednak czyniły go bardziej ludzkim i ubarwiały przybliżaną opowieść. Moja wyobraźnia miała pole do popisu, chętnie analizowałam postawy, snułam przypuszczenia, typowałam następstwa zdarzeń, rozszyfrowywałam zagadki tożsamości twórcy zbrodniczego koszmaru.

Przeciwnikiem Roberta Huntera, szefa jednostki wydziału zabójstw policji Los Angeles, jest wyjątkowo inteligentka, ostrożna, sprytna, zdeterminowana i pomysłowa osoba. Planuje z dużym wyprzedzeniem, kalkuluje warianty akcji i cierpliwie czeka na rozwój wydarzeń. Hunter w dużej mierze zdaje się na swoją wyśmienitą intuicję, gdyż brak dowodów mogących doprowadzić do ujęcia czarnego charakteru. Angela Wood, kieszonkowa złodziejka, kradnie teczkę tajemniczemu mężczyźnie z kawiarni. Nie zdaje sobie sprawy, że dając nauczkę nieprzyjemnemu typowi, wystawia się na niebezpieczeństwo. Zdobycz jest cenniejsza od klejnotów i pieniędzy, ważniejsza niż ktokolwiek przypuszcza, a nade wszystko wyjątkowo makabryczna i przerażająca. 

Rozpoczyna się wyścig z czasem, koszmar intensyfikuje się, potknięcia mogą skończyć się źle. Portret psychologiczny ekstremalnie zwyrodniałej osobowości przyciąga niesamowicie. Chociaż w ostatecznym spojrzeniu, motywacje mordercy wydają się schematyczne, są na tyle uzasadnione, że wierzy się w nie. Właśnie takich przygód czytelniczych poszukuję, wartkich, konkretnych, frapujących, zaskakujących. Thriller pochłania się na jedno posiedzenie, trudno się od niego oderwać, kreatywność autora nie zna granic. Czy seryjny morderca może działać niczym duch, tak by nikt nie zdawał sobie sprawy z jego istnienia, co więcej, nie potrafił wskazać jego zbrodni?

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 376 stron, premiera 19.05.2021 (2020), tłumaczenie Radosław Madejski
Książkę "Dziennik śmierci" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 19 czerwca 2021

DALEKO, CORAZ BLIŻEJ

ALEX SCHULMAN

"Każdy nosi w sobie kawałek lasu. Swój własny, taki, który zna się na pamięć i który daje poczucie bezpieczeństwa."

Nie spodziewałam się, że będzie to tak pyszna przygoda czytelnicza, jestem pod wrażeniem nie tylko fantastycznego pomysłu na fabułę, ciekawego stylu narracji, szczególnego klimatu powieści, ale również doskonale uchwyconej braterskiej więzi, trudnych rodzinnych relacji i swoistej rywalizacji między pokoleniami. Z jednej strony beztroska i radość dzieciństwa, z drugiej ostrożność i wypatrywanie zagrożeń ze strony bliskich. Ale to nie koniec perspektywy przybliżanej opowieści, to także zajrzenie w aspekty rodzicielstwa, niezafałszowanego obrazu troski i zaniedbania, entuzjazmu i zniechęcenia, pragnienia trwania i wyrwania się. I nieustanne napięcie rozlewające się w rodzinie, pulsujące gwałtownym rytmem, nie pozwalające o sobie zapomnieć, a jeśli nawet, to zaledwie na chwilę, na moment wytchnienia i złudnej nadziei.

Alex Schulman głęboko zapuścił się w strefy, których na co dzień nie chcemy dostrzec, a co dopiero uważnie im się przyjrzeć. Rewelacyjnie ukazał przeplatanie się skrajności u rodzeństwa, miłości z nienawiścią, bezwarunkowej pomocy z rzucaniem kłód pod nogi, obrony z oskarżeniami. Szalenie prawdziwie i przejmująco, z nakłanianiem do rozważań. Naprawdę czułam, co dzieje się w sercach i głowach chłopców zmuszonych mierzyć się z własnymi słabościami i jednocześnie niemocą innych. Trzynastoletni Nils, dziewięcioletni Benjamin i siedmioletni Pierre, a za chwilę, trzy obrazy staruszków, sploty nici łączących rodzeństwo, różnych osobowościowo, z odmiennym bagażem doświadczeń życiowych, z innym pakietem wspomnień i skrywających się historii.

Atrakcyjny zabieg cofania czasu, teraźniejszości i przeszłości. Ukazywanie dawnego scenariusza zdarzeń, źródeł postaw i zachowań, oraz bieżącego toku spraw, cierpkiego i szorstkiego, czułego i łagodnego. Podobało mi się, fantastycznie komponowało się z nastrojem i przekazami. Kapitalnie przybliżono scenę pływackiej rywalizacji braci, zainicjowanej przez ojca, z podwójną warstwą w tle, kończącej się w zdumiewający sposób. Zapamiętam jako intensywnie przemawiający symbol powieści. Wspaniale ukazała przeciwieństwa, nasilenie emocji, moc więzi, których nic nie było w stanie zerwać. Coś, co powinno się dziać, i coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca, jak choćby bezwarunkowe oddanie i ciepłe zrozumienie, czy nadszarpnięte zaufanie i bolesna obojętność.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 318 stron, premiera 12.05.2021 (2020), tłumaczenie Ewa Wojciechowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 18 czerwca 2021

POMYŚLNE WIATRY

NORA ROBERTS

ZAMEK CALHOUNÓW tom 5

"Czasem zrywa się wiatr, który znosi nas z obranego kursu. I zdarza się, że to nowe miejsce jest znacznie ciekawsze od tego, do którego się zmierzało."

Kiedy wiosna uśmiecha się słonecznymi barwami kwitnącej przyrody, wówczas w czytelniczym sercu intensyfikuje się potrzeba ciepłych klimatów. Dlatego z przyjemnością sięgam po książki Nory Roberts. Otrzymuję ciekawą fabułę, co prawda opartą na prostych wzorcach, ale zgrabnie miksującą romantyczne nuty i sensacyjne akcenty. Szybko przebiegam po stronach mini powieści, zapewniają pakiet emocji i dreszczyku. Podoba mi się, że autorka w każdej odsłonie serii nie tylko umożliwia spotkanie z polubionymi wcześniej bohaterami, których życiowe historie odkrywałam wcześniej, ale również, niczym w przybliżeniu, pokazuje losy wybranego członka rodziny, oczywiście z kobiecego ujęcia, w końcu opowieści dotyczą silnych kobiet, z lub blisko rodu Calhounów. Nie mam problemu, aby wpasować się w atmosferę serii, nawet jeśli nie poznałam jakiegoś tomu, lub długo trwało zanim sięgnęłam po kolejny. Pisarka podaje istotne szczegóły z przeszłości i przywołuje towarzyszącą otoczkę, natychmiast chwytam to, co powinnam znać, co sprawi, że zaangażuję się w fabułę, odkryję karty serc.

"Pomyślne wiatry" przeplatają słodkie i gorzkie smaki życia, pozytywne i negatywne postaci. Ukazują, że warto walczyć o siebie, swoje prawa i marzenia, nie zamykać się na prawdziwe uczucie, dać się ponieść namiętności, nawet jeśli sparzyliśmy się na poprzedniej znajomości. Miłość ma sprytny plan, cierpliwie go realizuje, potrafi zaskoczyć, nigdy nie wiadomo, z której strony przywieje jej wiatr. Nathaniel Fury, zrezygnował z pływania na statkach handlowych, po poznaniu świata decyduje się powrócić w rodzinne strony, do Bar Harbor, gdzie prowadzi sklep żeglarski i organizuje rejsy. Megan O'Riley, powiązana z rodem Calhounów poprzez brata Sloana i dziewięcioletniego syna Kevina, obejmuje funkcję dyrektora finansowego w hotelu Calhounów. Ścieżki Nathaniela i Megan błyskawicznie zbliżają się, ale zanim zetkną się, bohaterowie będą musieli pokonać zadry przeszłości, nauczyć się ufać, znaleźć odwagę, oddać stery pragnieniom. 

Zerknijcie również na serię "Kobiety Calhoun" ("Amanda", "Lilah", "Suzanna"), przygodę fantasy "Początek", kryminał "Przed zmierzchem", thriller kryminalny "W ukryciu", powieść obyczajową "Więzy krwi", serię kryminalną "Oblicza śmieci" ("Śmierć i ryzyko", "Śmierć i mrok", "Obsesja i śmierć", "Pożądanie i śmierć", "Bractwo śmierci", "Uczeń i śmierć", "Echo i śmierć", "Sekrety i śmierć", magiczną serię "Strażnicy" ("Gwiazdy fortuny", "Zatoka westchnień").

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura obyczajowa, 294 strony, premiera 05.05.2021 (1996), tłumaczenie Julita Mirska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

czwartek, 17 czerwca 2021

NIEWIERNY

"- Nie boimy się śmierci. Dlatego wygramy.
- Ja też się nie boję. Rób co musisz."

Film podejmował zajmujące zagadnienia konfrontacji mentalności religijnych, wkraczał w obszary fanatyzmu napędzającego negatywne emocje. Wszystko w tle rozgrywanych animozji między Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Iranem. Zadziwiające, jak ludzie wciąż wykorzystują religie do politycznych celów, usprawiedliwiają nimi ekstremalną działalność, na siłę nawracają na własne prawa boskiego wyobrażenia świata. Skrajność rodzi brutalność, a ta terroryzm, przy czym należy pamiętać, że może on przybrać różne formy. Dramat inspiruje się wydarzeniami z prawdziwego życia, tworzy mieszankę incydentów i ludzkich zachowań typowych dla kontrastowych grup kulturowych. Dedykowany Amerykanom osadzonym w irańskich więzieniach za szpiegostwo, przetrzymywanych z powodu mniej lub bardziej uzasadnionych oskarżeń.

Doug Rawlins, uprawiający blogerskie dziennikarstwo poświęcone chrześcijaństwu, wygłosił na kairskim uniwersytecie odczyt, użył kontrowersyjnych dla świata muzułmańskiego tez, wywołał ogromne wzburzenie. Członkowie ekstremistycznej grupy porywają go z hotelu i traktują jako pionka w publicznej propagandzie. Jim Caviezel znakomicie odegrał rolę próżnego i zadufanego pseudo mędrca, stereotypowego amerykańskiego zarozumialca, stawiającego się w charakterze wyroczni w nawracaniu muzułmanów. Mężczyzna wzbudzał negatywne odczucia, jednocześnie zastrzegam, że nie popierałam działań tych, którzy go więzili, torturowali, wystawiali na pokazowy proces. Przekonująco wypadł Ramzi, przeciwnik Douga, odgrywany przez Hala Ozsana, chętnie patrzyłam, jak trafnie ukazywał sprzeczności świata Zachodu i Bliskiego Wschodu. Claudia Carvan jako Liz, żona Douga, urzędniczka amerykańskiej administracji, starała się za wszelką cenę wydostać męża z irańskiego piekła, nie zachwyciła kreacją postaci, mogło być lepiej.

Twórcy filmu nawiązali do zabójstw honorowych, czegoś, co człowiek wychowany na zachodnich wzorcach nie jest w stanie zrozumieć. Szkoda jednak, że nie znalazło się więcej miejsca na rozwinięcie tematu. Ciekawie ukazano perfidię i fałszywość pozornej przyjaźni. Wiele można było wychwycić charakterystycznych akcentów w relacji Rawlinsów i Javida. Scenariusz zdarzeń obfitował w absurdalne elementy, choćby postawa zbędnej uległości więźnia wobec strażników, bezmyślne zachowanie żony na ulicach miasta, zaskakująca łatwość szyfrowania wiadomości, improwizowana ucieczka z więzienia. Większość z nich służyła podkreśleniu amerykańskiej ignorancji i niezrozumienia wobec odmiennej kultury. Generalnie, film łączył wiele czarno-białych i zero-jedynkowych incydentów i postaw. Zastanawiam się, w jakim stopniu było to zamierzone działanie, a w jakim wymknęło się spod kontroli w doborze bezpośrednich obrazów dla widza. Dramatyczne nuty stopniowo intensyfikowały się w sensacji. Dobrze wypadła scena egzekucji, lecz na sali sądowej już niekoniecznie. Film nie wzbudził we mnie zachwytu od strony bohaterów, ich wewnętrznych rozterek i podgrzewania napięcia, za to frapująco nawiązał do religijnej manipulacji opinią, tego, jak wiele kuriozalnie łączy stojących po przeciwnych stronach wiary.

4/6 - warto obejrzeć
tytuł oryginalny "Infidel", thriller polityczny, produkcja USA, 104 minuty
premiera 08.11.2019 (świat), reżyser: Cyrus Nowrasteh, scenariusz: Cyrus Nowrasteh
obsada: Jim Caviezel, Claudia Karvan, Hal Ozsan, Stelio Savante
Film obejrzałam dzięki współpracy z portalem Secretum.pl

TAJEMNICA PEREŁ LADY JERLAND

ARSÈNE LUPIN DŻENTELMEN WŁAMYWACZ tom 1

DARIUSZ REKOSZ, na motywach serii MAURICE'A LEBLANCA

"To niesamowicie inteligentny i sprytny człowiek. Wodzi wszystkich nas za nos i nie pozostawia po sobie w zasadzie żadnych śladów."

Wydawnictwo Tandem wpadło na genialny pomysł zaprezentowania młodym czytelnikom różnych klimatycznie serii obejmujących klasykę, w tym także detektywistycznych powieści. Stare treści przystosowane do percepcji i wyobraźni dzieci i młodzieży znakomicie sprawdzają się jako impulsy do poszerzania horyzontów literackich i włączania pasji czytania w codzienność. Poznaję książki w towarzystwie młodych odbiorców, obserwuję ich reakcje i zaangażowanie. I mnie wiele przyjemności sprawia wnikanie w mini powieści, przywoływanie wspomnień ze spotkań z oryginałami. "Tajemnica pereł lady Jerland" powstała na motywach serii opowiadań i kryminałów Maurice'a Leblanca, ich pierwszą odsłonę opublikowano w tysiąc dziewięćset piątym roku. Arsène Lupin to przystojny dżentelmen i genialny włamywacz, okrada bogatych i rozdaje biednym, arcymistrz kamuflażu i król operatywności, nonszalancko pozostawia na miejscach przestępstw stylowy bilet wizytowy.

Dariusz Rekosz przeniósł czytelnika do tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku, zabrał w podróż liniowcem Provence, wypływającym z francuskiego miasta Bordeaux do Nowego Jorku. Podobały mi się opisy mody, rozrywek i społecznych konwenansów z ówczesnej epoki, udało się ciekawie zaprezentować ducha tamtych czasów. Postaci ciekawie przedstawiono. Jean Andrezy, podróżnik i doradca handlowy, szybko wzbudził sympatię podróżników, uczynny i zaradny. Nelly Underdown, pochodziła z nieprzyzwoicie bogatej rodziny, ojciec zarządzał koncernem Kodaka, sprytna i rezolutna. Jej towarzyszkę rejsu, lady Jerland, perfidnie okradziono z cennej kolekcji pereł. Kapitan Pierre Henry zatrwożył się, kiedy otrzymał telegram, że na jego statku skrył się Arsène Lupin. Czwórka wspomnianych osób zawiązała drużynę detektywistyczną, przeprowadzała prywatne śledztwo, ustalała, za czyją tożsamością pasażerów z pierwszej klasy skrył się owiany sławą złodziej. Z uśmiechem czyta się o ich próbach, perypetiach i przygodach, choć momentami wkrada się nieco monotonii, obniża napięcie i brakuje konsekwencji w postawach bohaterów. Czy tajemniczy Lupin zdoła wywieść w pole ludzi, którzy zastawiają na niego pułapkę? A może ktoś z pasażerów zgarnie wysoką nagrodę za przyczynienie się do złapania przebiegłego włamywacza? Zerknijcie też na inną powieść dla dzieci Dariusza Rekosza, która otwiera cykl "Czarny Maciek".

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, powieść detektywistyczna, wiek 9+, premiera 18.05.2021
twarda okładka, 164 strony, twarda okładka, format 13cm x 20,5cm, ilustracje Natalia Harańczyk
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl


 

wtorek, 15 czerwca 2021

DOM GŁOSÓW

[PRZEDPREMIEROWO]

DONATO CARRISI

"Dla dziecka rodzina jest najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Albo najgroźniejszym."

Jeśli tylko słyszę Donato Carrisi, natychmiast nadstawiam uszu, gdyż z niecierpliwością wyczekuję na jego książki. Mają w sobie to coś, co sprawia, że fantastycznie się w nich odnajduję, wciągają w swój świat, za nic nie chcę oderwać się od przedstawianej historii. Carrrisi potrafi zawładnąć wyobraźnią odbiorcy, wystawić na skrajne emocje, sprawić, że napięcie przeszywa zmysły. Oczywiście, jedne książki bardziej, inne mniej mnie przekonują, jednak zawsze jest to wysoki poziom przygody czytelniczej. 

"Dom głosów" nie zaliczyłam do najbardziej porywających powieści, lecz nie można było odmówić rewelacyjnego pomysłu na fabułę, sprawnego prowadzenia narracji, ciekawych sylwetek postaci, a co równie ważne, frapująco zaplecionej intrygi. Okazał się zaskakujący i nieprzewidywalny, nagłe obroty spraw nakręcały sprężynę akcji, było dynamiczne i niepokojąco, podstępnie i przewrotnie. Chociaż wcześnie wyczułam, dokąd prowadziło zakończenie, to zwiodła mnie siatka pozorów i manipulacji. Pisarz trzymał czytelnika w osobliwym klimacie, czymś pośrednim między jawą a snem, rzeczywistością a wspomnieniami, dorosłością a dzieciństwem. Bohaterowie okazywali się niejednoznaczni w interpretacji, a zdarzenia nie prezentowały określonej z góry wykładni. Thriller z solidną podbudową psychologiczną zapewnił udany i satysfakcjonujący wieczór czytelniczy.

Trzydziestotrzyletni Pietro Gerber, psycholog dziecięcy specjalizujący się w hipnozie, nazywający siebie usypiaczem dzieci, zostaje poproszony przez koleżankę po fachu, żeby wyjątkowo objął terapią dorosłą osobę. Hanna Hall ma bardzo niepokojące wspomnienia z dzieciństwa, w których główną rolę odgrywa morderstwo małego chłopca. Kobieta przyznaje, że w wieku dziesięciu lat kogoś zabiła. Po wahaniach Pietro decyduje się pomóc zagubionej w retrospekcjach Hannie. Im więcej sesji z nią przeprowadza, im więcej się o niej dowiaduje, tym więcej zadziwiających incydentów ma miejsce. Sytuacja robi się wysoce niezręczna, gęstnieją stare tajemnice, wkradają się dręczące sekrety, komplikują się relacje, granice między życiem zawodowym a osobistym stają się bardzo cienkie, do głosu dochodzą niewytłumaczalne zjawiska. Wobec intensyfikującego się zagrożenia, Gerber musi za wszelką cenę dotrzeć do prawdy ukrywającej się głęboko w selektywnej pamięci. Czym był Dom Głosów, jakich zasad należało bezwzględnie przestrzegać, kto był przyjacielem, a kto wrogiem? Czy nie jest czasem tak, że posiadając wszystkie elementy potrzebne do poznania prawdy, unikamy dotarcia do niej, boimy się tego, co może przynieść? 

Zerknij na wrażenia po zapoznaniu się z innymi książkami Donato Carrisiego, niecierpliwie odkrywaną "Paenitentiaria Apostolica - Marcus" ("Trybunał dusz", "Łowca cieni", "Władca ciemności"), niezwykłym studium tragedii "W labiryncie", Dziewczyną we mgle" w małym alpejskim miasteczku, oraz dotykającą kwintesencji zła ludzkiego gatunku "Grą zaklinacza".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 350 stron, premiera 16.06.2021 (2019)
tłumaczenie Anna Osmólska-Mętrak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

SŁUGA KRWI

ADAM PRZECHRZTA

MATERIA SECUNDA tom 1

"Słowa mocy zmieniają rzeczywistość, tak działa prawdziwa magia."

Kiedy przeczytałam na jednym z blogów książkowych, że "Sługa krwi" to arcydzieło, pomyślałam, że użyto znaczącego słowa, zatem coś wyjątkowego kryje się w powieści i chętnie przekonam się, czym rzuca tak silny urok na odbiorcę. Pomimo, że nie miałam okazji zapoznać się z cyklem "Materia Prima", poprzednikiem "Materii Secunda", szybko odnalazłam się w zbiorze bohaterów i ich powiązaniach. Początek powieści zabrzmiał zachęcająco, atrakcyjny klimat zagrożenia i niepewności, bezpośrednia walka na śmierć i życie, konieczność wejścia w zobowiązania, od których nie można uwolnić się przed wyznaczonym czasem. Olaf Rudnicki ratując rodzinę i przyjaciół podjął decyzję o trzyletniej niebezpiecznej służbie krwi na dworze księcia Nin.

Sympatycznie kroczyło się po chińskich odniesieniach do perfekcyjnie opanowanych sztuk walki, wyjątkowo rozwiniętej filozofii samodoskonalenia, imponującej wyższej duchowości. Fragmenty, w których kluczowa postać wchodzi w azjatycki wymiar kultury najbardziej przyciągały. Chętnie obserwowałam zmagania Olafa, teraz adepta pozyskiwania szczególnych mocy, który szybko przekonał się, jak wiele jeszcze musi nauczyć się, pomimo znaczących już dokonań. Kartami przetargowymi przetrwania w zaawansowanych intrygach i spiskach u władzy, stały się symbolika wizerunku mistrza uzdrowienia i umiejętności walki podszyte tajemniczymi źródłami. Mężczyzna starał się przetrwać w teatrze szpiegów i graczy o wysoką stawkę, znajdywał sojuszników i wystrzegał się wrogów. Przez wszystko przebijały się echa potyczek z Przeklętymi. Zakończenie ucięło akcję w kulminacyjnym momencie, nie ma wyjścia, trzeba czekać na drugi tom.

Książkę dobrze mi się czytało, chętnie przebiegałam po stronach wypełnionych przygodami, zasadzkami i bitwami. Akcja nabierała dynamicznych rytmów, po chwili wyciszała nieco emocje. Miałam wrażenie powierzchowności rozgrywanej scenerii i scenariusza zdarzeń, podczas gdy lubię głęboko wchodzić w intrygę, rozwijać klimat i osobowości bohaterów. Liczyłam na więcej magicznych akcentów i alchemicznych wzorców, coś, co sprawi, że intensywniej będę mogła odbierać przedstawiany świat, losy postaci, nacji i państw. Rosyjski wątek to jedynie przerywnik, urozmaicenie fabuły, pasowałoby mi, gdyby w kolejnej odsłonie dostał więcej przestrzeni, choć pewnie nie o niego będzie chodziło. Pomimo wymienionych zastrzeżeń, spotkanie ze "Sługą krwi" zapamiętuję jako ciekawe i przyjemne, nie wyzwoliło potęgi niecierpliwego czytania, mało mnie zaskakiwało, ale wzbudziło sympatyczne zainteresowanie. Nie arcydzieło, ale miła rozrywka w barwach fantasy zmieszanej z elementami sensacji, sięgnę po kontynuację.

4/6 - warto przeczytać
fantasy, 434 strony, premiera 19.05.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

BIAŁA CIEMNOŚĆ

DAVID GRANN

"Nie widać nic oprócz białej ciemności." Henry Worsley

Zdecydowanie książka dla mnie, nie dość, że szalenie interesująca tematyka, to jeszcze rewelacyjnie przedstawiona. Pochłaniałam na jednym wdechu, podziwiałam konkretność słów, chwytałam trafne odniesienia, rozważałam cenne przesłania. Chciałabym, aby jak najwięcej tak satysfakcjonujących publikacji trafiało w moje ręce. Niezwykły klimat reportażu, podążanie tropem zwykłego pragnienia nadania życiu głębszego sensu, według własnych zasad fascynacji tym, co nieznane. Cudownie zanurzenie w czyjąś pasję, tak bliską mojemu sercu, jednocześnie tak niemożliwą dla mnie do realizacji. Z ogromnym zainteresowaniem czytałam o spełnianiu się w walce o pokonanie ekstremalnie trudnych wyzwań, najbardziej nieprzyjaznych krajobrazów Ziemi, do tego w szaleńczo mroźnej scenerii. David Grann fenomenalnie przybliżył sylwetkę Henriego Worsleya, duszę przepełnioną marzenia o polarnictwie, zaś głowę planami na samodzielne przejście z jednego wybrzeża Antarktydy na drugie, pokonanie tysiąca dziewięćset kilometrów, w tym bieguna południowego.

Emerytowany oficer armii brytyjskiej, służący w jednostce komandosów, traktował wyprawę przez Biały Kontynent jako stawienie czoła nieprawdopodobnym trudnościom i wędrówkę w głąb siebie, wyjątkową próbę charakteru, w wyniszczających zdrowie warunkach, wśród nieprzystępnych terenów, zwodniczych pustkowi bez śladów życia, ukrytych otchłani, oślepiających śnieżyc, niekończących się zawiei i rekordowych minusowych temperatur. Poznając losy brytyjskiego polarnika dotknęłam tajemniczych wewnętrznych wezwań dokonania czegoś szczególnego, poczułam potęgę nieustanych poszukiwań odpowiedzi na pytania o samego siebie. Doceniłam życiową drogę, wybraną przez kogoś, na tyle atrakcyjną i ekscytującą, że po części stała się i moim wyznacznikiem spełnienia. Henry Worsley podążał śladami Ernesta Shackletona, dosłownie i w przenośni, dokładnie poznawał próby i dokonania mentora, zbiór wartości, którymi się kierował, zatem w książce dużo informacji także o tym irlandzkim podróżniku i odkrywcy, jego wyprawach i ekspedycjach. Co więcej, wspaniałe nawiązanie więzi z przeszłością, wnuk dowódcy statku "Endurance" powiela przygodę przodka, "dociera do nagiej ludzkiej duszy", pragnie zwycięstwa ludzkiego ducha, i jest przekonany, że w klęsce nadal można dostrzec triumf samego przetrwania.

6/6 - rozkosz czytania
literatura faktu, 206 stron, premiera 06.05.2021 (2018), tłumaczenie Dominika Cieśla-Szymańska
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

poniedziałek, 14 czerwca 2021

DIUNA

FRANK HERBERT

DIUNA księga 1

"Jakich brakuje nam zmysłów, że nie widzimy i nie słyszymy innego świata, który nas otacza?"

"Kroniki Diuny" to mój ulubiony cykl, kwintesencja wysokiej lotów fantastyki, rozrywka, do której powracam wielokrotnie, za każdym razem odnajduję coś szczególnego. Dlatego chętnie sięgnęłam po inny wymiar tej przygody, powieść graficzną. Wrażenia jak najbardziej pozytywne, fantastycznie udało się wiernie przełożyć esencję "Diuny" do otoczki oplatającej oprawę graficzną, wyciągnąć najbardziej istotne szczegóły i przesłania, sprawić, by ożyły w nowym świetle. Duch pierwowzoru na wskroś przenika publikację, a to dla miłośnika pełnej wersji historii jak najbardziej pożądany efekt.

Osoby, które jeszcze nie czytały pierwowzoru mogą początkowo czuć się oszołomione ilością nazw i detali, jednak szybko wnikną w opowieść. Atmosfera płynnie prowadziła po kolejnych fragmentach. Odpowiadało mi zachowanie szczególnego pustynnego charakteru Arrakis, planety wypełnionej niewyobrażalnie bogatymi złożami melanżu, o którą walczy świat, oświetlonej dwoma księżycami, szarpanej ogromnej mocy huraganami, z ukrytym w piaskach życiem gigantycznych czerwi. Ilustracje znakomicie przedstawiły jej obraz, ale i perspektywę podróży po bezkresnej galaktyce. Również klimat relacji między postaciami, tajemniczość fremeńskich plemion, rodząca się misja wynikająca z przepowiedni, legenda objawiającego się wodza, zostały starannie oddane. Bardzo cieszyło, że migawki z mojej wyobraźni pokrywały się w szkicach bohaterów, scen i miejsc. Rysy twarzy postaci dość surowe i pełne ekspresji, co zaskakująco mnie przekonywało.

Klasyka w wydaniu powieści graficznej rewelacyjnie broni się przed upływem czasu. "Diuna" powstała pięćdziesiąt sześć lat temu, a wciąż zachwyca uniwersalnością. Frapująco wchodziłam w samą przygodę, walkę o władzę i przetrwanie, spiski i zdrady, sojusze i miłości. Zagłębiałam się w polityczne, religijne aspekty i ekologiczne przesłanki. Wielowymiarowość powieści urzekała, byłam pod wrażeniem, że i w komiksowej wersji. Poznawać ją można w dowolnym wieku, są jednak dwa warunki do spełnienia - trzeba kochać przygody i pozwolić ponieść się wyobraźni. Niecierpliwie wyczekiwać będę drugiej i trzeciej księgi. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pełnowymiarowym cyklem "Kronik Diuny" ("Diuna", "Mesjasz Diuny", "Dzieci Diuny", "Bóg Imperator Diuny", "Heretycy Diuny", "Kapitularz Diuną"), oraz z "Rojem Hellstrona" wydanym w ramach serii "Wehikuł czasu".

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, powieść graficzna, 176 stron, premiera 01.06.2021 (2020)
adaptacja Brian Herbert i Kevin J. Anderson
tłumaczenie Marek Marszał i Andrzej Jankowski, ilustracje Raúl Allén i Patricia Martín
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis. 


niedziela, 13 czerwca 2021

SUZANNA

NORA ROBERTS

KOBIETY CALHOUN tom 4

"Od chwili gdy ją zobaczyłem, moje życie zmieniło się nieodwracalnie. Od tego czasu minęło ponad pięćdziesiąt lat... Tak kochać można tylko raz, a i to przy odrobinie szczęścia."

Lubię czasami sięgnąć po książki Nory Roberts, zarówno obyczajowe, rozgrzewające serca i pozytywnie nastrajające, jak i kryminalne, dostarczające dreszczyku emocji i wciągające w intrygę. Nie są to powieści złożone, napisane z rozmachem, wiem, w jakim kierunku potoczy się akcja, lecz autorka ma lekkie pióro snucia opowieści. Gładko w nie wchodzę, czuję się przytulnie i komfortowo, szybko przemykam po stronach i kończę znajomość z zadowoleniem. Ktoś włącza muzykę, by poprawić sobie nastrój po ciężkim dniu, ja sięgam po niezobowiązującą historię, opowiedzianą z wprawą i wyczuciem oczekiwań.

"Susanna" to czwarty tom serii o silnych osobowościowo siostrach Calhoun, różnorodnych osobowościach, temperamentach i zainteresowaniach, mocno zaangażowanych w uratowanie ogromnej rodzinnej rezydencji, pięknie usytuowanej na urwisku nad oceanem, wybudowanej w tysiąc dziewięćset czwartym roku. Stara posiadłość skrywa tajemne pomieszczenia i schowki, jest świadkiem złożonych ludzkich losów, wyplatanych z mniej lub bardziej kolorowych nici. Odkrywanie sekretów z ocalałych przedmiotów i dokumentów, wsłuchiwanie się w szepty przeszłości, to intrygujący dodatkowy wątek powieści. Odpowiada mi powiązanie romantycznych nut i czystej sensacji, nie na wielką i pogłębioną skalę, ale wystarczającą na miłą rozrywkę.

O razu iskrzy między Suzanną, architektką krajobrazu, a Holtem, byłym policjantem. Uczucie rozwija się w błyskawicznym tempie, zaś przyciąganie skrajnych osobowości okraszane jest intrygującymi zdarzeniami, tragicznymi incydentami, tajemnicą zaginionego szmaragdowego naszyjnika, sekretną relacją łączącą dawną seniorkę zamożnego rodu z ubogim malarzem, zderzeniami dobrych i złych intencji. Wrząca atmosfera uczuć, gorące płomienie serc, dowody miłości, wewnętrzne rozterki, świadectwa prawdy i kłamstwa, miksują się z mocnymi i słabymi stronami osobowości bohaterów. Postaci powierzchownie sportretowane, ale w wystarczającym stopniu, by obdarzyć je uśmiechem i przyglądać się ich afektacji, lub zaliczyć do kategorii czarnych charakterów, które co prawda wywołują niechęć, ale ciekawie ubarwiają opowieść.

Zerknijcie na drugi i trzeci tom serii ("Amanda", "Lilah"), inne książki autorki, przygodę fantasy "Początek", kryminał "Przed zmierzchem", thriller kryminalny "W ukryciu", powieść obyczajową "Więzy krwi", serię kryminalną "Oblicza śmieci" ("Śmierć i ryzyko", "Śmierć i mrok", "Obsesja i śmierć", "Pożądanie i śmierć", "Bractwo śmierci", "Uczeń i śmierć", "Echo i śmierć", "Sekrety i śmierć", magiczną serię "Strażnicy" ("Gwiazdy fortuny", "Zatoka westchnień").

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura obyczajowa, 266 stron, premiera 07.04.2021 (1991), tłumaczenie Alina Patkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

MUKASHI, MUKASHI. DAWNO, DAWNO TEMU W JAPONII

GIUSI QUARENGHI

OPOWIEŚCI Z CZTERECH STRON ŚWIATA

"Skoro tak postanowiłeś, na pewno miałeś ważny powód."

Jeżeli chcecie zapoznać dzieci z bajkami wywodzącymi się z japońskiej kultury, właśnie ta publikacja rewelacyjnie się nadaje. Przyjemnie się w nią wchodzi, zaskakuje ujęciem ludzkich losów, przebiegiem przygody czytelniczej, symboliką zwierząt. Zgrabnie przemyca japońskie słowa, młody czytelnik osłuchuje się z nimi i łatwo zapamiętuje. W każdej bajce ukryte są mądre przesłania. Życiowe realia przeplatają się ze światem wyobraźni. Wyczuwa się azjatycką magię na każdej stronie, zawartą w tekstach i oprawie graficznej. Ujmująco zatapia się w tych historiach, wcześniej niepoznanych przeze mnie i młodziutką towarzyszkę lektury. 

Mukashi, mukashi... Jizō, bóstwo opiekujące się dziećmi i podróżnymi, diametralnie odmienia życie małżeństwa, które okazuje mu życzliwość. Żuraw, symbol długowieczności i mądrości, przemienia się w piękną kobietę. Chłopiec z brzoskwini walczy z oni, ogromnymi postaciami podobnymi do ogrów. Kappa, demon zamieszkujący stawy, rzeki i strumyki postanawia ożenić się. Bezdzietna para adoptuje odważnego "chłopca mierzącego jeden sun". Słomiany książę, właściciel soli, która jest w morzu, i wody, która jest na ziemi, wykazuje się ogromnym sprytem. Jenot i lis rywalizują w sztuce przeobrażania się. Żarłoczna yamamba, starucha z górskich leśnych gęstwin, której ofiarami padają zagubieni podróżnicy, zostaje przechytrzona. 

Każda z uroczych opowieści na coś istotnego zwraca uwagę. Czarni bohaterowie dostają gorzką nauczkę. Dobre uczynki, nawet jeśli popełniane z błędami, są wynagrodzone. Nie opłaca się być złym, gdyż prędzej czy później przeznaczenie skrupulatnie żąda wymierzenia sprawiedliwości. Wędrówki w baśniach tworzą symboliczne obrazy ścieżek ludzkiego życia. Pokazują, że warto odważnie stawić czoło wyzwaniom, walczyć o swoje prawa, naprawiać niedobre uczynki, być uczynnym, wyrozumiałym i szlachetnym. Zwracają uwagę na moralny obowiązek okazywania szacunku starszym, w szybkim pędzie codzienności zapomina się o tym, na niekwestionowanie decyzji podejmowanych przez bliskich, postawienie na ich wybór, rozsądek i mądrość.

Każdą baśń oprawiono w inną stylistycznie szatę graficzną. Piękne ilustracje tworzą klimat, chwytają za serce, pobudzają wyobraźnię, można im się przyglądać bez końca, bawić się z dzieckiem w wyszukiwanie szczegółów. Pochodzą z 35. edycji konkursu "Obrazy wyobraźni" zorganizowanego w ramach Międzynarodowej Wystawy Ilustracji Dziecięcej w Särmede. Na początku i na końcu książki zamieszczono obrazki z wyjaśnieniami japońskich słów z baśni. Wzbogacają słownictwo i pomagają wczuć się w odmienną kulturę. Tytuł do wspólnego czytania z dzieckiem, można wówczas wiele wyjaśnić i dopowiedzieć, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby początkujący pasjonat książek poznawał samodzielnie to, co zdarzyło się dawno, dawno temu.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, 48 stron, twarda okładka, format 24cm x 30cm
premiera 19.05.2021 (2012), tłumaczenie Ewa Nicewicz, ilustracje Philip Giordano i inni
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Słowne Młode. 


sobota, 12 czerwca 2021

W LESIE BABY JAGI. BAŚNIE ROSYJSKIE

LUIGI DAL CIN

OPOWIEŚCI Z CZTERECH STRON ŚWIATA

"Öksökü nadlatuje, siada na poczerwieniałej od zachodzącego słońca skale i zaczyna snuć prastare opowieści. W ten sposób ożywają na nowo dawne słowa. A dusze tych, którzy są gotowi ich wysłuchać i zapamiętać je budzą się do życia."

Cóż to była za przyjemna przygoda czytelnicza, baśniowy świat w rosyjskim klimacie, mądre przesłania ukryte w ciekawych opowieściach, życiowe realia przeplatające się ze światem wyobraźni. Wyczuwałyśmy magię na każdej stronie publikacji, zawartą w tekstach i zaprezentowaną w oprawie graficznej. Sympatycznie zatapiałyśmy się w historiach, w większości poznanych przeze mnie w dzieciństwie, ale wciąż do odkrycia przez moją młodą towarzyszkę lektury. To urocze opowieści opracowane na podstawie baśni ludowych Aleksandra Afanasjewa, bajki jakuckiej i koriackiej. Każda z wartościowym przesłaniem dla dziecka. Źli bohaterowie dostają gorzką nauczkę od losu, zaś dobre uczynki, choć niekiedy z popełnianymi błędami, jednak są wynagradzane. Na dłuższą metę nie opłaca się być złym, przeznaczenie skrupulatnie żąda wymierzenia sprawiedliwości. Warto odważnie stawić czoło wyzwaniom, walczyć o swoje prawa, naprawiać niedobre uczynki, odznaczać się uczynnością, wyrozumiałością i szlachetnością. Wędrówki w baśniach to symboliczne obrazy ludzkiego życia.

Trójgłowy orzeł przynosi magiczne lekarstwo na bolączki duszy, Baba Jaga i gęsi-łabędzie porywają chłopca, żołnierz opiekuje się sokołami, siostrzyczka i braciszek udowadniają wzajemną miłość, kogutek ze złotym grzebykiem wspiera starsze małżeństwo, myszki i niedźwiedź pomagają półsierocie, mama wilczyca szuka porwanej córki, złota rybka spełnia życzenia rybaka, zaś królewna zaklęta w żabę wychodzi za mąż za syna cara. Każdą baśń oprawiono w inną stylistycznie szatę graficzną, klimatyczne ilustracje chwytają za serce i pobudzają wyobraźnię. Przekonująco oddawały piękno dobra i brzydotę zła. Przyglądałyśmy się im z zachwytem, chętnie bawiłyśmy się w wyszukiwanie szczegółów. Pochodziły z 35. edycji konkursu "Obrazy wyobraźni" zorganizowanego w ramach Międzynarodowej Wystawy Ilustracji Dziecięcej w Särmede. Na końcu książki zamieszczono słowniczek trudnych słów pojawiających się w opowieściach, stanowiły zachętę do wzbogacania słownictwa i przywoływania ducha rosyjskich wierzeń. Publikacja do wspólnego czytania z dzieckiem, można wówczas wiele wyjaśnić i dopowiedzieć, oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby początkujący pasjonat książek poznawał ją samodzielnie.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, 48 stron, twarda okładka, format 24cm x 30cm
premiera 19.05.2021 (2012), tłumaczenie Ewa Nicewicz, ilustracje David Pintor i inni
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Słowne Młode. 



KŁAMCA I JEGO KAT

CHRISTOFFER CARLSSON

LEO JUNKER tom 3

"Trzeba trochę czasu, żeby poznać drugiego człowieka. Niestety jeszcze więcej czasu trzeba, żeby poznać samego siebie."

Seria fantastycznie rozkręciła się, po dwóch tomach ("Niewidzialny człowiek", "Przed upadkiem") dość przeciętnych w wykonaniu, ale z ciekawymi pomysłami na fabułę, trzeci dynamicznie wpasował się w moje gusta czytelnicze. Kilka elementów prosiło się o dopracowanie, jednak generalny odbiór jak najbardziej pozytywny. Christoffer Carlsson nie zawiódł w zakresie kreatywnego budowania scenariusza zdarzeń, wiele działo się, scena goniła scenę, a mnie to szalenie odpowiadało. 

Byłam pod wrażeniem rozbudowanej bazy postaci, co więcej, autor świetnie nad nimi panował, przydzielał różne role, barwy i osobowości. Dobrze, że mam zwyczaj notowania pojawiających się bohaterów, bo inaczej musiałabym mocno obciążyć pamięć. Tym bardziej, że pisarz wędrował z intrygą aż po pięciu punktach osi czasu. Zgrabnie naprzemiennie teleportował czytelnika między nimi, z wyczuciem odsłaniał incydenty z przeszłości i łączył je z teraźniejszością. Coś, co tylko na kilka chwil pojawiło się w poprzednich odsłonach, frapująco zasygnalizowane, teraz wysunęło się na pierwszy plan i zostało ekscytująco rozbudowane. Momentami brakowało nieco finezji w konstruowaniu prowokacyjnych kombinacji mrocznej sfery człowieka, czy pogłębionego budowania napięcia, ale wierzę, że w kolejnej przygodzie będzie jeszcze lepiej. Potwierdziło się, że wiedząc jak dobrze potrafi twórca pisać ("Przepowiednia"), warto dać szansę wcześniejszym powieściom, to dodatkowy smaczek, obserwowanie rozwoju warsztatu literackiego.

Charles Levin, emerytowany policjant wydziału bezpieczeństwa, politolog, prawnik i psycholog, zostaje zastrzelony w domu, do którego dopiero co wprowadził się. Levin był mentorem kluczowej postaci serii, aby nie spojlerować poprzednich tomów, nie zdradzam osobliwych szczegółów ich relacji. Leo Junker, funkcjonariusz dochodzeniówki, postanawia wykorzystać urlop na ustalenie tożsamości zabójcy. Udaje się zatem do Bruket, małej osady otoczonej lasem, której czasy świetności minęły wraz z zamknięciem huty szkła. Dojście do prawdy wymaga podążania tropami na różnych ścieżkach układających się w zdumiewające wzorce ludzkich losów. Długie mroczne cienie przeszłości nie dają za wygraną, przerażające sekrety pragną pozostać w ukryciu, trudno skłonić je do wypłynięcia na powierzchnię. Carlsson atrakcyjnie dorzuca wątek siostry policjanta, zabitego przez Junkera podczas akcji, detektyw Tove Waltersson, a także kontynuuje znajomość z Johnem Grimbergiem, dawnym przyjacielem Leo, odsiadującym karę w więzieniu. Wplata klimat Europy podzielonej na blok wschodni i zachodni, kulisów działalności podczas zimnej wojny służb bezpieczeństwa i pracowników placówek dyplomatycznych.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 472 strony, premiera 13.04.2016 (2015), tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

piątek, 11 czerwca 2021

OPOWIADANIA PRAWIE WSZYSTKIE

EDGAR ALLAN POE

"...Człowiek podlega aniołom czy ugina się przed śmiercią
jeno przez słabość swojej wątłej woli." Joseph Glanvill

Wracanie do klasycznych utworów literatury grozy sprawia ogromną przyjemność, zwłaszcza kiedy podane w bardzo atrakcyjnej formie. Edgar Allan Poe wyśmienicie potrafił wykreować klimat bazujący na bojaźni, lękach i niewiadomych, wprowadzić czytelnika w swoisty trans zmierzenia się z ciemną stroną niezidentyfikowanych mocy, przeprowadzić przez granicę między światem realnym a mistycznym. Nie potrzebował do tego bezpośredniości i krwawych opisów scen, a sugestywnie podsuwał elementy obrazów, z wyczuciem zapalał iskrę imaginacji, rozniecał żar poznawania, a potem pozostawiał odbiorcy przestrzeń do ukształtowania całości we własnych wyobrażeniach. Czasem prowadził delikatnie, z lekkim drżeniem napięcia, subtelnym powiewem mroku, kiedy indziej od razu zaczynał od górnego poziomu niepokojących emocji, aby prowadzić postaci na krawędź rozpaczy, szaleństwa, obłędu. Gdzieniegdzie dodawał szczyptę humoru, albo wplatał złowieszcze myśli. Stawiał na moc słowa, dokładność znaczeń, poetyckie zgranie. Stopień intensyfikacji z przeżyciami narratorów zależał w dużym stopniu od wrażliwości i elastyczności myślenia odbiorcy, głębi zainteresowań śmiercią i nieśmiertelnością.

Edgar Allan Poe wykorzystał naturalną ciekawość człowieka, odwieczne zadawanie pytań, czy istnieje życie po śmierci, jaką przybiera formę, jak komunikować się z nieuchwytnymi bytami. Wchodząc w taką tematykę podgrzewał demoniczną atmosferę, irracjonalną pułapkę karuzeli strachu. Idea ponownych wcieleń duszy stała się pretekstem do kreślenia opowieści łączących świat realny z nierealnym. Wyskakujący z obrazu koń, wchodzenie w ciało umierającej osoby, znaki obecności nieziemskich dowodów, zamglone zjawy wykazujące własną wolę, głosy zza grobu, przepowiednie na łożu śmierci. Zadziwiające, jak wielu bohaterów popadało we władzę przesądów i nocnych majaków. Ponurość odnajdywała się także w plastycznie opisywanych miejscach, choćby zamkowej scenerii ze strzelistą wieżą, osobliwych posiadłościach, zakładzie dla obłąkanych, strefach pogrzebania żywcem. Wplątał romantyczne nuty, uczucia pokonujące śmierć, wystawiające na próbę rozum, przywołujące fantastyczne wizje, złe przeczucia, natrętne urojenia dziwnych bytów, wielkie tajemnice i spekulacje metafizyczne. "Berenika" to fantastyczne narodziny gatunku horror, w którym wybujałe marzenia stały się wyłączną egzystencją. Jak wiele sekretów zapisuje nikczemne serce? Czy obłęd nie jest najwznioślejszym przejawem inteligencji?

Niewątpliwie Edgar Allon Poe potrafił dotrzeć do najmroczniejszej części ludzkich osobowości, osadzić w niezwykłych historiach, wywołujących dreszcze, stawiających rozum do konfrontacji ze skrajnymi emocjami, co najlepiej było widać w "Williamie Wilsonie". Fenomenalnie żonglował dowodami egzystencji. Pomysł na przeniesienia życia z człowieka na przedmiot, zaprezentowany w "Owalnym portrecie", zaliczyłam do kreatywnych. Obecnie takie koncepcje nie zaskakują, oswoiła nas z nimi masowa kultura, ale to właśnie ona czerpie garściami z dorobku pisarza, powiela wzorce jego mrocznych opowieści. "Czarny kot" stał się pierwowzorem wielu historii zaglądających w najmroczniejszą część duszy człowieka, rodzenia się i intensyfikacji zła. Obraz zgnilizny w "Prawdziwym opisie przypadku p. Valdemara" zachwyca kapitalnym zakończeniem. Poe lubił stawiać czytelnika przed przewrotnymi i zaskakującymi finalnymi odsłonami opowiadań. Trzeba wspomnieć o kryminalnych opowieściach, z udziałem pierwszej w literaturze postaci detektywa, C. Auguste'a Dupina. "Zabójstwa przy Rue Morgue" wyznaczyły trendy promowania w mrocznej literaturze siły dedukcji, psychoanalizy, wchodzenia w osobowość i doświadczenia zabójcy. Do czego mogą doprowadzić wyrzuty sumienia związane z popełnioną zbrodnią? Trzydzieści dziewięć opowiadań przemyślanie uporządkowano, zapewniono zgrabne przejścia między nimi, uwzględniając zbieżne kierunki klimatów. Zerknijcie też na "Miasto w morzu i inne utwory poetyckie" tego pisarza, owiane mistycyzmem, tajemnicą życia, magią spełnienia.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura grozy, klasyka, 592 strony, premiera 14.04.2021, tłumaczenie Sławomir Studniarz
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

czwartek, 10 czerwca 2021

RETROSPEKCJA

[PREMIEROWO]

CHRIS BROOKMYRE

"Teoria spiskowa upada, gdy wymaga wytłumaczenia bardziej skomplikowanego niż oficjalne wyjaśnienia."

Czyżbym wreszcie otworzyła worek ze znakomitymi powieściami w klimacie thrillera i kryminału? Kolejna książka, przy której rewelacyjnie bawiłam się, poznawałam od deski do deski, na jedno posiedzenie, aby nawet na chwilę nie wymknąć się z kreowanej rzeczywistości. Pomysł na fabułę, mroczne rodzinne tajemnice, nie należał do nowych, jednak imponował rozmachem i głębią. Dałam się porwać żmudnemu, choć w dynamicznym tempie, dokopywaniu się do ludzkich sekretów. Każdy bohater skrzętnie skrywał ciemną stronę, długie cienie przenikały jego losy, rzucane przez siebie lub bliskich. Wielokrotnie zaskakiwał mnie obrót spraw, nagłe zwroty akcji szalenie mi przypasowały, czułam, że jestem w porywającym żywiole odkrywania prawdy, snucia domysłów, wysuwania złożonych interpretacji. Przekopywanie się przez incydenty z przeszłości, ich lustrzane odbicia we wspomnieniach bohaterów, czyniło powieść zajmującą i frapującą. Chciałabym częściej trafiać na takie książki.

Bardzo przekonująco odmalowane portrety postaci, Chris Brookmyre wnikliwie zanurzył mnie w ich osobowościach i życiowych doświadczeniach, omotał zdradliwymi kierunkami wyjaśnień, wciągnął w grę pozorów i uników. Nigdy nie mogłam być pewna osądu, jaki wydawałam na temat uczestników zdarzeń, a to podkręcało ciekawość i dociekliwość. Zdecydowanie format thrillera, który wpasował się w mój gust, potrzeby podkręcania wyobraźni z dreszczykiem, wyczuwania intensyfikującego napięcia zamętu, niepewności i niedowierzania. Byłam w żywiole, relaksie z wyśmienitą książką, intelektualnej rozrywce rozszyfrowywania rodzinnych spisków, warstwa po warstwie. A im głębiej kopałam, tym robiło się bardziej ekscytująco i emocjonująco. Zakończenie lekko naciągane, lecz nie rozrywa szwu scenariusza zdarzeń, idealnie wpasowuje się w klimat wieloznaczności i zwodniczości, niczym wisienka na torcie dopełnia smak przygody czytelniczej.

Przed szesnastoma laty półtoraroczne dziecko utonęło w tragicznych okolicznościach podczas wakacyjnego pobytu w Algarze, portugalskiej letniej willi rodziny Temple. Media mocno nagłośniły sprawę, gdyż dziadkiem dziecka był cieszący się wielką popularnością profesor psychologii, demaskator teorii spiskowych. Teraz, kiedy Max umarł, seniorka rodu namawia bliskich, aby pomimo licznych konfliktów, ogromnego napięcia między krewnymi, spotkali się w Portugalii. Śmierć Maxa odświeża podejrzenia opinii publicznej odnoście incydentu utonięcia dziewczynki, wiele osób podważa oficjalną wersję wydarzeń. Retrospekcyjne i bieżące wydarzenia poznajemy z pięciu stron narracji, członków rodziny i Amandy, niani dziecka sąsiadów nadmorskiej rezydencji, marzącej o karierze dziennikarskiej. Niewzruszalna całość fikcji wizerunku rodziny Templów pęka, rysy fałszu, kłamstw, matactw i manipulacji powiększają się, w zdradliwe zapadliny może wpaść każdy. Czy łatwiej jest człowieka oszukać, czy wyjaśnić mu, że został oszukany?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 414 stron, premiera 10.06.2021 (2019), tłumaczenie Magda Witkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

OUTPOST

DMITRY GLUKHOVSKY

"Była Rosja - została Moskowia."

Uwielbiam wchodzić w postapokaliptyczne klimaty, zwłaszcza jak poprowadzone są sugestywnie i z wyczuciem. Odpowiada mi nurt w literaturze traktujący o globalnej katastrofie ściągniętej na siebie przez człowieka, jakbyśmy chcieli wyeliminować obecność naszego gatunku na Ziemi. Przypatruję się sposobom na przetrwanie ocalonych. Stoją na straży człowieczeństwa lub oddalają się od niego. Niewątpliwie Dmitry Glukhovsky potrafi wytworzyć odpowiedni klimat niepewności, momentami grozy. Narracja przyjemna, miękko się w nią wchodzi, wygodnie płynie nurtem, zgrabnie wpasowuje się w potrzeby odbiorcy. Co prawda, pierwsze rozdziały powieści nie należą do dynamicznych i pełnych incydentów, nastawione są na konstruowanie portretów postaci i oddanie rzeczywistości, w której przyszło im żyć, a jednak nieustannie wyczuwa się, że coś wisi nad losami bohaterów, czeka ich nagły zwrot życia, zbliża się niebezpieczeństwo, nad którym trudno będzie zapanować. W miarę zagłębiania się w fabułę instynktownie przeczuwamy, że niewyobrażalna groza czai się w mrocznej scenerii, z każdą chwilą zbliża się do ludzi. Pod koniec przygoda nabiera sprężystości w spektakularnych incydentach, wiele się dzieje, do zatrważających obrazów dołącza się szkarłat, skręcamy w stronę horroru i akcentów zombie. Finalna odsłona w pełni satysfakcjonuje, zapewnia fantastyczną rozrywkę, wpasowuje się w ciąg ciężkich indywidualnych decyzji, przed którymi stanęły postaci.

Miasto Jarosław, usytuowane nad Wołgą, kiedyś ważny węzeł kolejowy, teraz najdalej wysunięte miejsce na peryferiach, pełni funkcję ufortyfikowanego posterunku i pierwszej zapory przed czymś niezidentyfikowanym, co może chcieć przekroczyć granicę nowej rosyjskiej rzeczywistości. Nie wiemy dokładnie, jaka wojna doprowadziła do rozpadu kraju, jak dawno wybuchła, jak daleko sięgnęła, za to obserwujemy jej przerażające konsekwencje. Gęste, trujące, zielone opary unoszą się nad rzeką, kwaśne deszcze, przed którymi należy bezzwłocznie kryć się, trudności dostępu do nieskażonej żywności. Placówkę, jaką stworzono na wycinku jarosławskiej ziemi, zamieszkuje ponad setka ludzi, wojskowych i cywili, a dowodzi nimi pułkownik Siergiej Pietrowicz. Ciekawie sportretowany osobnik, nie można go brać całkowicie na poważnie, ale szczypta humoru przydaje się w toksycznej atmosferze. Jego pasierb, siedemnastoletni Jegor, nie należy do spokojnych młodzieńców, ewidentnie poszukuje przygód, marzy o karierze muzyka, jednocześnie wie, że skazany jest na życie w izolacji. Dwudziestoczteroletnia Michelle nie może pogodzić się z tym, że musiała uciekać z Moskwy na daleki zapadły kąt, chce wykorzystać każdą szansę, żeby dostać się do stolicy. Tyle, że nie wiadomo, czy ta wciąż funkcjonuje. Krótkie rozkazy wydawane przez stacjonarny telefon z Moskwy nie niosą żadnych konkretnych dodatkowych informacji, ale wciąż uprawiają propagandę. Marazm, przygnębienie, brak nadziei i tęsknota za dawnymi czasami dobijają ludzi, wkrada się nuda i stagnacja, chęć na odmianę i bunt. Pewnego dnia przez most do Jarosławia przedostaje się tajemniczy osobnik. Jakie niesie wieści? Czy daje nadzieję, że po drugiej stronie Wołgi świat jednak istnieje w ludzkim wymiarze? A może należy czuć trwogę wobec jego kształtu? Religia będzie wybawieniem czy trucizną rozsiewaną przez fanatyków?

5/6 - koniecznie przeczytaj
fantastyka, 348 stron, premiera 24.03.2021 (2019), tłumaczenie Paweł Podmiotko
Tekst ukazał się pierwotnie na PapieroweMotyle.pl