środa, 20 października 2021

MIEJSCE KAŻDEGO Z NAS. LATO KOMISARZA RICCIARDIEGO

MAURIZIO DE GIOVANNI

KOMISARZ RICCIARDI tom 3

"Człowiek umiera wtedy, kiedy już nic dla nikogo nie znaczy."

Trzecie spotkanie z Luigim Alfredem Ricciardim, komisarzem bezpieczeństwa publicznego w lotnej brygadzie królewskiej kwestury w Neapolu, zaliczyłam do udanych i przyjemnych. Co prawda, nie bawiłam się tak dobrze, jak przy drugim tomie "Krew z mojej krwi. Wiosna komisarza Ricciardiego", gdzie autor zafundował złożoną i ciekawą zagadkę detektywistyczną, ale za to lepiej niż przy pierwszym tomie "Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego", którego największym atutem było sugestywne oddanie klimat retro. "Miejsce każdego z nas. Lato komisarza Ricciardiego" miało drobne niedociągnięcia i pożądane plusy.

Maurizio de Giovanni podtrzymał przekonująco oddany klimat faszystowskich idei we włoskim społeczeństwie początku lat trzydziestych dwudziestego wieku. Opis Neapolu w letniej gorącej i bezdeszczowej scenerii działała na wyobraźnię, zwłaszcza w ujęciu codziennego życia. Intryga roztaczała urok i powab, chociaż nie należała do skomplikowanych i mało przewidywalnych. I tym razem intuicja miłośnika kryminałów za wcześnie podpowiedziała mi, kogo wytypować jako czarny charakter, jednak zostałam sympatycznie zmylona w ostatnich brzmieniach powieści. Widać, że autor starał się oszukać czytelnika, zwieść go fałszywymi podpowiedziami, odsunąć właściwe tropy od prawdy, utrudnić tworzenie schematu i mapy emocji postaci. Mącił w konflikcie komisarza z przełożonym, wyczekiwałam konwersacji panów, podszytych błyskotliwą ironią, wręcz drwiną.

Doceniałam wnikliwie rozpatrywanie motywów postaw i postępowań bohaterów pierwszoplanowych i drugoplanowych. Osoby niemal z krwi i kości. Doskonale je rozumiałam, nawiązywałam nić sympatii lub antypatii. Atrakcyjnie dozowano wszelkie szczegóły z ich życia, tak aby poddać wyjaśnieniom i interpretacjom. Ricciardi podjął się wyzwania nie tylko w życiu zawodowym, także życie osobiste zaczęło się dopominać o uwagę podrzucając sercowe komplikacje. Luigi musiał przekonać się, czy faktycznie miłość poruszała się krętymi uliczkami a zazdrość pomykała drogą prostą jak strzała. Komisarz musiał ustalić tożsamość zabójcy księżnej z najbardziej bogatej i wpływowej rodziny w Neapolu. Zaczął od poznania fragmentu myśli, którą śmierć ucięła, ostatniego kawałka życia, następnie przenikał do źródeł sfer cierpienia ofiary. Inna powieść Maurizio de Giovanni, poza serią o Riccardim, przybliżona na Bookendorfinie, to "Bękarty z Pizzofalcone", zawarto w niej mocne brzmienie włoskiej mafii.

4/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 346 stron, premiera 10.06.2021 (2009), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

LOKATORKA WILDFELL HALL

ANNE BRONTË

"Tam, gdzie pojawia się nadzieja, tam musi przyczaić się też strach."

Chętnie otwieram okno historii, aby zerknąć na dawne czasy, nie tyle od strony wydarzeń politycznych i biznesowych, chociaż oczywiście rzutowały na zdarzenia i relacje, a kulturalnych i społecznych. Sprawdzam, jak daleko współczesność odeszła od konwenansów przyjętych kiedyś za wzorcowe, trzymanie się ich było wytyczną codzienności, a które zestarzały się wraz z postępem, lecz wciąż mocno drzemią w ludzkiej świadomości. Obserwowanie, jakie role przydzielano mężczyznom i kobietom, mężom i żonom, ojcom i matkom, i jak jednostki musiały się w nich odnaleźć, stanowi klucz do zrozumienia nie tylko międzyludzkich relacji, ale również sztuki, w tym literatury.

Powieść pochodzi z połowy dziewiętnastego wieku, ale fabuła ukazana z perspektywy wspomnień rozgrywa się w latach trzydziestych. Zainspirowany prośbą przyjaciela Halforda, Gilbert Markham opowiada w listach okoliczności poznania żony i liczne próby, jakim poddana została miłość. Początkowo, Helen Graham jawi się jako niewiasta dumna i gorzka, skłonna do szybkich ocen i uprzedzeń, chociaż potrafiąca bronić swoich racji i praw. Owiewające kobietę zanurzone w mroku tajemnice, stają się pożywką dla szybko rozpowszechniających się plotek wśród znużonej własnym towarzystwem lokalnej społeczności. Dlaczego Helen wraz z pięcioletnim synem Arthurem zamieszkała w Wildfell Hall? Co łączy ją z Fredrickiem Lawrencem, właścicielem kiedyś majestatycznego a teraz zaniedbanego dworu elżbietańskiego?

Anne Brontë ciekawie wchodzi w męską psychikę, ukazując z perspektywy Gilberta scenariusz zdarzeń, a później, również udanie, przechodzi do kobiecego ujęcia za pośrednictwem dziennika Helen. Kluczowe postaci przekonują barwnymi portretami. Łatwo wchodzi się w ich mentalność, rozumie źródła postaw i zachowań. Momentami Helen wydaje się niespójna w odbiorze, jednak nagromadzone wokół niej sekrety, niejasności i podejrzenia, a także niepokój o losy swoje i syna, usprawiedliwiają wahania i sprzeczności. Czarny charakter mocno uzasadnia pojawienie się w fabule. Cenię, że nie zostaje skalibrowany jedynie z mrocznej strony, za słabościami i wadami skrywa się zwykły człowiek, dysponuje marzeniami, ale nie potrafi poradzić sobie z ułomnościami.

Styl narracji zgrabny, płynny i obrazowy, wręcz płynie się po stronach powieści. Urozmaicenie form opowiadania korzystnie wpływa na odbiór. Pod dostatkiem wrażliwości, tkliwości, westchnień, egzaltacji, melancholii, ale o to chodzi, by rozpalić serca, uczuciem rozbudzić wyobraźnię, oraz skontrastować z zawiedzionymi nadziejami, niepewnością jutra, obojętnością, zazdrością, a nawet nienawiścią. Szalenie podoba mi scena, w której dwie matki wyrażają odmienne podejście do wychowania dzieci, emanacji uczuć wobec chłopców i dziewczynek, edukacji i oczekiwań. Jak wiele z tych przekazów jest aktualnych także obecnie w wielu sferach życia?

Pisarka pokazuje realia ówczesnych czasów, przedłuża brzmienie słodkich i gorzkich nut, pauzuje przy kulminacji melodii. Wiarygodnie prowadzi wątek alkoholizmu, dotykającego nie tylko chorego, lecz także rodzinę. Ujawnia siłę stopniowej destrukcji, wyniszczenia bliskich relacji, złamania obietnic, zniweczenia marzeń. I kolejna scena, która zapada mi w pamięć, kobieta opiekuje się umierającym mężczyzną, złamanym, ale wciąż krnąbrnym wobec świata, zaś ona wyraża skrajność cnot moralnych, choć bez sędziowskich wyroków. Nie ma czystego zła i dobra, przynajmniej tam, gdzie oba stykają się ze sobą. Dlaczego tak wiele, a jednocześnie tak mało, jesteśmy w stanie przekazać od siebie innym? Czy wystarczy kochać miłością prawdziwą, by kogoś uleczyć? Jak nie znienawidzić siebie, kiedy wyrządza się sobie i innym krzywdy?

5/6 - koniecznie przeczytaj
klasyka, literatura obyczajowa, 528 stron, premiera 15.09.2021 (1848)
tłumaczenie Magdalena Hume
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

wtorek, 19 października 2021

KREW Z MOJEJ KRWI. WIOSNA KOMISARZA RICCIARDIEGO

MAURIZIO DE GIOVANNI

KOMISARZ RICCIARDI tom 2

"Łatwo być razem, kiedy wszystko jest w porządku, a trudniej, kiedy trzeba pokonać góry, kiedy jest zimno i wieje wiatr."

Miesiąc po ostatnich wydarzeniach, związanych z zabójstwem światowej sławy tenora w neapolskim teatrze, komisarz Luigi Alfredo Riciardi mierzy się z kryminalnym wyzwaniem wyjątkowo brutalnego morderstwa starszej kobiety. Maurizio de Giovanni w drugim tomie funduje czytelnikom mocniej zawiązaną intrygę niż miało to miejsce w pierwszym zatytułowanym "Łzy pajaca. Zima komisarza Ricciardiego". Tym razem wchodzimy w wiosenną aurę miasta, budzącego się do życia po ciężkiej zimie, ale wciąż pozostającego mentalnie w mrocznych zakamarkach ludzkich dusz. Śledztwo próbujące wyjaśnić, komu i dlaczego zależało na śmierci wróżki i lichwiarki nie należy do łatwych. Ricciardi, mężczyzna, który widzi zmarłych w ostatniej chwili ich życia, odbiera ich końcowe myśli, właśnie poprzez "Zdarzenia" czuje się niczym widz w zdegenerowanym teatrze ludzkiego nieszczęścia i cierpienia. Wokół niego roztacza się aura samotnika, niezrozumienia, skrępowania, zdystansowania i milczenia. Jedynie wierny mu bezgranicznie brygadier Raffaele Maione akceptuje osobliwy rytuał niezakłóconego ludzką obecnością wizyty w miejscu zbrodni. Cieszy, że można bliżej poznać Maione, mieć wgląd w jego prywatne życie, w którym pojawiają się perturbacje. Ale i trzydziestoletni Ricciardi musi zmierzyć się z czymś, co w końcu go dopadło.

Autor ciekawie przybliża do odkrycia tożsamości zabójcy Carmeli Calise, której zmasakrowane ciało odnaleziono w jej domu, a wykrycie przyczyn zbrodni jest wyjątkowo trudne. W tej odsłonie serii niewiele rzeczy udaje się przewidzieć, jeśli już, to bardziej chodzi o emocje bohaterów. Podążamy tropem tego, w co głęboko wierzy komisarz, że głód i miłość, jak i wynaturzenia tych dwóch odczuć, leżą u źródeł większości zbrodni. Tylko skala czarnych sił kierujących działaniami postaci reprezentuje szeroki wachlarz kolorystyczny. Osoby pojawiające się w kryminale, warto nadmienić, że w licznym gronie, atrakcyjnie prezentują różne typy osobowości i doświadczeń życiowych. Przekonująco odgrywają przydzielone role, wzbogacają fabułę unikalnymi cechami, borykają się z nietuzinkowymi problemami. Giovanni interesująco przybliża ich codzienność, to, co kryje się w ich sercach i umysłach. Nie odkrywa za dużo, ale frapująco naprowadza na kierunki interpretacji, dzięki czemu angażuje czytelnika w rozgrywane sceny. Pokazuje, do czego jest zdolny człowiek, nawet ten pozornie najmniej skłonny do zła. Opisuje nie tylko wiosenny klimat panujący w mieście, ale również faszystowską aurę dyktatury, z polityką jako niebezpiecznym tematem rozmów, żądaniami przedstawiania obrazu życia obywateli jedynie z perspektywy optymizmu i bezpieczeństwa. Bardzo lubię wchodzić w ciekawie skonstruowane powieści kryminalne, z umiejętnie wyważoną proporcją klimatu retro i zagadki kryminalnej, wciągające przebiegiem zdarzeń i zaskakujące zakończeniem. Inna powieść Maurizio de Giovanni przybliżona na Bookendorfinie to "Bękarty z Pizzofalcone", dla odmiany z mocnym brzmieniem włoskiej mafii.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 306 stron, premiera 19.09.2018 (2008), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

KOBIETA W FIOLETOWEJ SPÓDNICY

NATSUKO IMAMURA

"Są rzeczy, które mogą wydawać się trudne, ale gdy już się wie, na czym to polega, to każdy może to robić."

Obraz tak dojmującej samotności, że bohaterka rezygnuje z własnego życia. Całkowicie podporządkowuje je obserwacji innej osoby. Mało wiemy o narratorce, dostajemy jedynie niezbędne minimum, aby wczuć się w jej emocje. Nie tyle rozumiemy, co dzieje się w jej duszy, celowo pomijane są informacje o zapleczu rodzinnym, co odbieramy odczucia, poruszenie i niepokój. Życie na obrzeżach społeczeństwa, bez bliskich i znajomych, dotyka coraz większą pulę ludzi, a kiedy codzienność wydaje się nie mieć wyraźnie przypisanego znaczenia, część z nich zaczyna przyklejać do niej to, co dzieje się u innych i traktować niemal jak swoje. 

Narratorka poświęca każdą wolną chwilę, aby wyłapywać jak najwięcej szczegółów z życia "Kobiety w Fioletowej Spódnicy". Zatraca się w śledzeniu, co więcej, ingeruje w cudze losy, natomiast nie pozostawia miejsca na własne marzenia, pragnienia i uczucia. Osacza wzrokiem ofiarę na każdym kroku, a czytelnik zastanawia się, jakimi motywami tak naprawdę kieruje się, kiedy chorobliwa aktywność zostanie dostrzeżona. Fanatyczna inwigilacja i nieświadomość obserwowanej. Z jednej strony współczujemy braku celu w życiu, nadawaniu brudnych barw codzienności, odrzuceniu nadziei na coś lepszego, z drugiej nie chcemy zgodzić się na obsesyjne zaglądanie w życie kogoś drugiego, już sam pomysł wywołuje zaniepokojenie i sprzeciw.  

Natychmiast pojawiają się dychotomiczne obrazy, miasto z ogromną populacją i jednostka całkowicie wyalienowana społecznie, płynący tłum ludzi i niewidoczna postać, nawet w grupie współpracowników. Zajrzenie w cienie hotelowego środowiska, które jak każde inne ma pozornie nieznane sekrety i sfery wstydu, okazja czyni złodziejem, nakręca się spirala zazdrości, plotek i samousprawiedliwień. Daje do myślenia. Czy człowiek izoluje się od innych na własne życzenie, czy społeczność takim go czyni, a może wynika to z wrodzonych cech osobowości? 

Wypuszczam się również tropem innym niż w głównej warstwie, zaglądam do ukrytych wnikliwych przekazów, zabawiam się w oskarżyciela i obrońcę. Frapujące niedopowiedzenia, kontrastowe zestawienia, materiał do interpretacji, wolna przestrzeń dla odbiorcy do wyjaśnienia finalnej odsłony. Zakończenie satysfakcjonujące, smutne i gorzkie refleksje nie są niczym nowym po spotkaniu z książką, ale w tej przygodzie wybrzmiewają wyjątkowo intrygująco i tajemniczo. Przyjemne czytanie, interesujące kluczowe myśli, atrakcyjnie wytworzony klimat, fragment obrazu współczesności, który uwiera wydźwiękiem. Niewątpliwie skłania do przemyśleń, ale czy pozostanie z czytelnikiem na dłużej, to już wynikać będzie z indywidualnych przeżyć. 

Zerknij na inne książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Także cieszyły kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do rozmyślań.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 142 strony, premiera 05.10.2021 (1019), tłumaczenie Wiktor Marczyk
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu jagiellońskiego.

poniedziałek, 18 października 2021

ŁZY PAJACA. ZIMA KOMISARZA RICCIARDIEGO

MAURIZIO DE GIOVANNI

KOMISARZ RICCIARDI tom 1

"Dopóki żyjesz, śmierci nie ma,
jeśli nadchodzi, to ty już tam nie jesteś."


Spotkanie z książką należało do przyjemnych, dostałam taką retro atmosferę, na jaką liczyłam, przeniosłam się do Neapolu początku lat trzydziestych. Maurizio de Giovanni barwnie odmalował ówczesne klimaty panujące w mieście, życie kulturalne, kontrasty społeczne i faszystowski reżim. Wkraczałam w reprezentacyjne dzielnice, by za chwilę ze strachem poruszać się po mrocznych ulicach i wtapiać się w wiecznie płynący tłum ludzi. Fabułę wzbogacała otoczka z akcentami totalitaryzmu Benito Mussoliniego, w którym remedium na zagrożenie stała się opera i teatr. To także niepokojące parapsychologiczne obszary. Nadszarpnięte zębem czasu konwenanse społeczne a jednocześnie niezmienne cechy ciemnej strony ludzkiej natury. Przestarzałe metody dochodzeniowe a zarazem nieśmiertelna dedukcja i logika. Staroświecki styl wypowiadania się ale uniwersalne prawdy i uczucia. A w tle muzyka werystycznych oper końca dziewiętnastego wieku, Pietra Mascagniego i Ruggera Leoncavalla, historie zawarte w "Rycerskości wieśniaczej" i "Pajacach".

Luigi Alfredo Ricciardi jest komisarzem bezpieczeństwa publicznego w lotnej brygadzie królewskiej kwestury w Neapolu. Synem barona, absolwentem szkoły jezuickiej, znawcą prawa karnego. Widzi i odbiera ostatnie odczucia tych, którzy zmarli gwałtowną śmiercią. Nie traktuje tego jako osobliwy dar pomagający w śledztwie, a jako wyrok na wewnętrzny spokój, nieustanne potępienie i bliznę duszy. Cierpienie innych staje się własnym, wszechobecnym towarzyszem, niegojącą się raną, permamentnym stanem świadomości. Dlatego trudno mu nawiązywać kontakty z ludźmi. Wyjątkiem jest Rosa Vaglio, siedemdziesięcioletnia niania opiekującą się nim w dzieciństwie, teraz staruszka otaczająca go troską, a także brygadier Raffaele Maione, wdzięczny mu za wyjaśnienie zabójstwa najstarszego syna Luka. Ludzie obawiają się talentu Maione, skrywa coś nadprzyrodzonego, posiada niezwykłą umiejętność rozwiązywania najtrudniejszych spraw, doskonale rozumie zbrodnie, a przy tym jest całkowicie oddany pracy.

Dociekając do prawdy, kto stoi za zabójstwem Arnolda Vezziego, największego tenora świata, którego ciało odnaleziono w garderobie Teatru San Carlo, z raną zadaną ostrym przedmiotem i w mocno krwawej scenerii, Ricciardi jak zwykle prowadzi dochodzenie niejako na odwrót, tak stopniowo zdobywa ważne punkty w rozgrywce z mordercą. Powiela obraz ostatniej chwili życia ofiary, analizuje przebieg wypadków od końca, jakby znał ją osobiście. Przesłuchuje potencjalnych świadków, w tym księdza melomana ukradkiem zakradającego się na przedstawienia, dyrygenta orkiestry uzależnionego od alkoholu, kierowniczkę pracowni krawieckiej, przeciążonego obowiązkami inspicjenta, a także żonę, sekretarza i impresario śpiewaka. Wszyscy wyrażają się niepochlebnie o Vezzim, każdy miał z nim zatarg i nienawidził jego konfliktowej osobowości. Kogo tenor doprowadził do decyzji o ostatecznym zakończeniu jego życia? Zagadka kryminalna nie należała do wymagających, dość wcześnie wyczułam, kogo obarczać winą za zbrodnię, natomiast ciekawie odkrywało się ewentualne motywy i ostatnie godziny ofiary. To moje drugie spotkanie z twórczością autora, wcześniej miałam okazję zapoznać się z "Bękartami z Pizzofalcone", ale dla odmiany, w niej Giovanni zawarł mocne smaki włoskiej mafii.

3.5/6 - w wolnym czasie
kryminał retro, 206 stron, premiera 03.07.2019 (2007), tłumaczenie Maciej A. Brzozowski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

KTO ZJADŁ PIERWSZĄ OSTRYGĘ? NIEZWYKLI PREKURSORZY, ODKRYWCY I PIONIERZY

CODY CASSIDY

"Nie ma żadnych dowodów, że w prehistorii geniusze rodzili się rzadziej niż obecnie; przeciwnie, istnieją podstawy, że by przypuszczać, że było ich wtedy więcej."

Sympatycznie wędruje się po opowieściach o znaczących odkryciach w dziejach ludzkości. Jak zwykły przypadek, zbieranie danych, właściwe kojarzenie, odwaga w działaniu, składają się na fenomenalne osiągnięcia. Cody Cassidy przytacza ciekawe spostrzeżenia, częściowo oplata w fabularną formę, a jednocześnie atrakcyjnie sytuuje w jednostce czasowej. Zajmująco jest zanurzyć się w źródła i świadectwa postępu kulturalnego, technologicznego i ewolucyjnego. Nawet jeśli autor wybrał tylko siedemnaście do omówienia, to i tak mamy przedsmak tego, jak wiele już zdołaliśmy osiągnąć, w wielu cywilizacjach, na wielu kontynentach i w różnym czasie.

Nie doszlibyśmy do tego, co teraz posiadamy, czym jesteśmy, dokąd zmierzamy, gdyby nie wynaleziono nosidełka, oswojono ogień, zjedzono ostrygę, uszyto ubranie, skonstruowano łuk, wynaleziono koło, pozostawiono naskalne malowidło, przygotowano piwo, dokonano operacji plastycznej, oswojono konia, wymyślono pismo, wyprodukowano mydło, opowiedziano dowcip, wyeliminowano czarną ospę, pozostawiono zagadkę kryminalną, odkryto Amerykę i Hawaje. Wszystko w ujęciu pierwszego razu, czasem wbrew dawnym oficjalnym teoriom, kiedy indziej z większą wiarą niż faktami. Podoba mi się zindywidualizowane podejście do pierwszych razów ludzkości w prehistorii. Z jednej strony uświadamia dokonania przeszłych pokoleń, z drugiej wskazuje na niezwykłą ludzką ciekawość świata i siebie samych.

Publikacja nie wnika głęboko w poruszane zagadnienia, koncentruje się na ogólnych informacjach, ale takie jest założenie. Dostarczenie podstawowej wiedzy w wybranym ujęciu wynalazku, zwrócenie uwagi na istotę i znaczenie, przedstawienie w przyjaznej, przejrzystej i z humorem formie, oraz zachęcenie do dalszej eksploracji zagadnień i powiększania zasobów wiadomości. Przyjemna zabawa w naukę dostępną dla każdego, przydatną dla wyrobienia światopoglądu, a nawet poczucia bliskości z daleką przeszłością. Któż nie chciałby się spotkać z pradawnym geniuszem, prehistorycznym odkrywcą, starożytnym obserwatorem, milenijnym podróżnikiem? Właśnie oni i dyfuzja innowacji stały się bazą współczesności.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, odkrycia, 240 stron, premiera 15.09.2021 (2020)
tłumaczenie Agata Ostrowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 17 października 2021

100 ZADAŃ I ZABAW DLA KAŻDEGO

EWELINA PROTASEWICZ

"Pomóż ufoludkowi Heniowi trafić do statku kosmicznego..."

Wyszukuję księgi ciekawych zadań, które mogą rozwiązywać zarówno dzieci, dla zabicia nudy i świetnej zabawy, jak i osoby starsze, pracujące nad powstrzymaniem uciekającej pamięci. Systematyczne wypełnianie stron dostarcza wiele radości i przynosi pożądane efekty. Dzięki nim można kształtować różne umiejętności, jak pewność manualną, spostrzegawczość, kojarzenie, tworzenie logicznych zbiorów, rozpoznawanie figur geometrycznych, chwytanie perspektywy przestrzennej, artystyczną kreatywność. Zadania są bogate, każdy znajdzie coś dla siebie, na co w danym dniu ma ochotę. Ponadto różne poziomy trudności pozwalają dopasować wyzwania do wieku i biegłości technik. Publikacja dostarcza mnóstwo wesołej i satysfakcjonującej zabawy, sympatycznie wypełnia wolny czas, zachęca do wprawiania się w zręczności kreślenia, podkreślania, obrysowania, dorysowania, odwzorowania, ozdabiania.

Jestem przekonana, że dzieci chętnie wejdą w świat labiryntów, kolorowanek, prostego liczenia, wyszukiwania szczegółów, wybierania elementów, tworzenia różności z kształtów, łączenia kropek, rozwiązywania rysunkowych sudoku, znajdywania różnic, poprawiania po śladzie, łączenia w pary, wypełniania kolorami według klucza, a nawet wezmą udział w grze w kółko i krzyżyk. W przyjemnej atmosferze oswoją się z literkami podczas łączenia ich ze zwierzątkami, czy nabiorą płynności w dopasowywaniu cieni przedmiotów. Nie zabrakło wskazówek, jak rysować krok po kroku, sama nawet chętnie dałam się przekonać. Bardzo przyjazna oprawa graficzna, przejrzyste i kolorowe rysunki, ale też szare kontury do zapełnienia. Książka jest ładnie wydana, zatem warto uwzględnić ją w propozycjach na prezent, z pewnością spełni oczekiwania milusińskich. Przydała się do pracy z pamięcią rodzica, uwzględniała przydatne ćwiczenia, dostarczała miłej rozrywki.

5/6 - warto bawić się przy rozwiązywaniu zadań
literatura dziecięca (choć nie tylko), księga zadań, wiek 3+, 104 strony, premiera 16.06.2021
miękka okładka, 34 strony, format 21,5cm x 25,0cm
ilustracje, projekt graficzny i tekst: Ewelina Protasewicz
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl 


CZERWONY JEŹDZIEC

JULIJA JAKOWLEWA

ŚLEDCZY ZAJCEW tom 2

"Nieszczęście zawsze przyciąga tłumy."

Od strony wytworzenia klimatu retro, odmalowania sowieckich realiów, przybliżenia Leningradu z tysiąc dziewięćset trzydziestego pierwszego roku, powieść dysponuje mocnym atutem, podobnie jak pierwszy tom "Towarzyszu mój". W drugiej odsłonie Julija Jakowlewa emocjonalne i realistyczne ukazuje zastraszenia i głód panujący poza miastami. Przejmujący opis matek z dziećmi błagających pasażerów pociągu o kromkę chleba. Skutki brutalnych przymusowej kolektywizacji wobec chłopów z kułakami. Ponura atmosfera przenika każdy aspekt życia, władza radziecka nie oszczędza obywateli, traktuje przedmiotowo, codzienność staje się sztuką przetrwania. Proletariackie hasła, reglamentowane produkty, poprawność klasowa, pokazowe posiedzenia, jedynie słuszna partia i ideologia, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Represje i donosicielstwo, nieustanna podejrzliwość, ograniczone zaufanie wobec wszystkich, nawet bliskich i przyjaciół, zważanie na wypowiadane słowa i czynione gesty.

W atmosferze po upadku caratu i przejęciu władzy przez rewolucjonistów funkcjonuje śledczy Wasilij Zajcew, zwany "Wasią". Wielokrotnie naraził się zwierzchnikowi i wpływowym osobom. Z podejrzliwością traktowany przez współpracowników, szepcze się o ewentualnym donosicielstwu i ukrytym buncie wobec partii. Zajcew balansuje na cienkiej linie, musi wpasować się w absurdalne realia systemu, ale wciąż drzemie w nim człowieczeństwo i pragnienie sprawiedliwości. Niestety, jak pokazują wydarzenia, wydaje się, że przesiąknie wpływem otoczenia, marzącym, by żyć we względnym spokoju, a nie przejmować się moralnymi dylematami. Portret kluczowego bohatera przekonuje. Zaciera się uległość wobec tego, co wymyka się kontroli i ograniczeniom, a zarazem ożywia się determinacja, by przywołać nie tyle sprawiedliwość, gdyż o sprawiedliwość trudno w sowieckim ustroju, co prawdę o wydarzeniach na hipodromie. W wypadku ginie Leonid Perłowy, jeździec najwyższej klasy, instruktor wojskowy, oraz Pierniczek, ogier rekordzista, klejnot selekcji hodowlanej. Intryga ciekawie zawiązana, jednak brakuje większego na nią zorientowania, otoczka klimatyczna przerasta kryminalny wątek, stąd zakończenie nie zaskakuje. Znakomitą zabawę dostarczają dialogi podszyte potrójną warstwą niedomówień i ironicznego humoru. Przejmujące wrażenie robi podróż kolejowa do Nowoczerska i pobyt mieście, w ramach prowadzonego z przeszkodami śledztwa. Jak funkcjonować w systemie, kiedy nie ma spraw karnych a wszystko staje się polityką? Jak spojrzeć w oczy ludziom, którym nie można pomóc? Jak pozostawić sprawy, których nie da się rozwiązać, na które można tylko patrzeć z obrzydliwą bezradnością?

4/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 400 stron, premiera 29.09.2021 (2017), tłumaczenie Michał Rogalski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 16 października 2021

ZGADNIJ KTO TO? ŚLEDZTWO W NOWYM JORKU

GAUTHIER WENDLING

"Nagle w pobliżu odzywa się przeraźliwy dźwięk syreny... to alarm ze sklepu jubilerskiego... w oknie wywiercono okrągły otwór."

Wydawnictwo HarperCollins przygotowało nową serię dla młodych czytelników bazującą na zabawie w detektywa. Podobają mi się takie propozycje dla dzieciaków, które oprócz wciągającej fabuły mają do zaoferowanie coś więcej, sposób na ciekawe spędzenie czasu w krainie zagadek i łamigłówek. Klimat tajemnic podgrzewa ciekawość i buduje napięcie. Wyborny pomysł na ćwiczenie spostrzegawczości, logiczne myślenie, szybkie kojarzenie, analizowanie i wyciąganie wniosków. Trzeba wyłapywać właściwe wskazówki, unikać ślepych tropów, krok po kroku odpowiadać na pytania. Pomysł na książkową zabawę w detektywa bierze się z kultowej gry "Zgadnij kto to?", polegającej na eliminacji postaci z zaprezentowanej na początku listy podejrzanych, aż dojdzie się do tożsamości osoby, o którą chodzi.

Wskazanie właściwej osoby wcale nie jest takie łatwe dla dzieciaków, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Trzeba uważnie śledzić tekst, zapamiętywać wiele szczegółów, sprytnie radzić sobie z oddzieleniem tego, co ważna, od tego, co nieistotne. Moja młodziutka czytelniczka chętnie angażuje się w detektywistyczną zabawę, chociaż nie osiągnęła jeszcze minimalnego wieku wskazanego przez projektantów publikacji, to jednak z moją pomocą całkiem nieźle sobie radzi. Widać, że przyciąga ją intrygujące docieranie do prawdy poprzez dedukcję. W tym tomie serii chodzi o wskazanie złodzieja pieniędzy z baru, jadeitowej broszki w zakładzie jubilerskim i srebrnej łyżeczki w Empire State Building. W poznawaniu fabuły i tożsamości sprawcy pomaga przejrzysta szata graficzna, wypełniona kolorowymi ilustracjami, a także duża czcionka wspomagająca samodzielne czytanie. Jestem przekonana, że dzieci z wielkim entuzjazmem dołączą do śledztwa prowadzonego przez Tomka, Polaka przebywającego w Nowym Jorku na wymianie szkolnej, oraz Annę, Amerykankę marzącą o karierze dziennikarki. Przekonają się, jakie to przygody spotkały dziewczynkę i chłopca podczas wycieczki. Dowiedzą się, z czego słynie amerykańska metropolia. Sprawdzą się w roli nieugiętego i sprytnego detektywa.

4.5/6 - warto zachęcić dzieci do detektywistycznej zabawy
literatura dziecięca, powieść detektywistyczna, wiek 8+, 64 strony, premiera 28.07.2021
miękka okładka, format 13,2cm x 19,1cm, na podstawie gry "Zgadnij kto to"
tłumaczenie Karolina Marcinkowska, ilustracje Alice Risi
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl


HARRY STYLES. NIEOFICJALNA BIOGRAFIA

DANNY WHITE

"Jeśli bez przerwy pozostajemy w strefie komfortu, narażamy się na nudę. Czasami trzeba zaryzykować i zacząć wszystko od nowa."
Harry Styles


Od kilku lat rozbrzmiewa muzyka Harriego Stylesa w naszym domu, za sprawą szczególnej sympatii córki do twórczości kompozytora i piosenkarza. Utwory Stylesa kierowane do szerokiej publiczności szybko wpadają w ucho, zanim się człowiek zorientuje, nuci je pod nosem. Reprezentują ciekawą alternatywę dla muzyki klasycznej dominującej w programie nauczania szkoły muzycznej, zatem nic dziwnego, że córka chętnie angażuje się w ich słuchanie. Mnie z kolei, oprócz oprawy muzycznej, podobają się produkcje teledyskowe, nie wszystkie w równym stopniu, ale przyciągają uwagę. Z zainteresowaniem sięgnęłyśmy po biografię muzyka, co prawda, nieoficjalną, lecz dającą ogólną orientację w zawodowym i prywatnym życiu Stylesa.

Książka bazuje na wycinkach prasowych, wypowiedziach recenzentów, wywiadach udzielanych przez Harriego Stylesa. Nie ma w niej nic odkrywczego, ale zgrabnie porządkuje dorobek artysty i wrzuca kilka anegdot. Wychodzi od szczęśliwego dzieciństwa na brytyjskiej prowincji, by gładko przejść do pierwszych szlifów nabierania obycia scenicznego w nastoletniości. Przybliża historię udziału w programie rozrywkowym "X Factor", osiągnięcia głosowe Stylesa, utworzenie zespołu One Direction. One Direction, który staje się motywem przewodnim na kilkadziesiąt stron. Sukces pierwszego singla, błyskawicznie powiększająca się rzesza fanów, ale i internetowy hejt. Kolejne albumy i trasy koncertowe napędzające oszałamiającą sławę. Następnie twórczość solowa, założenie wytwórni płytowej, tworzenie piosenek dla innych artystów. Wzmianki o przygodzie z kinem, miłości do tatuaży, eksperymentach z modą. Plotki o życiu uczuciowym.

Wyłania się ciekawa postać artystyczna Harriego Stylesa, odważne sceniczne zwierzę, które lubi realizować się na wielu frontach. Nie boi się iść pod prąd, by wyrażać siebie. Autentyczność, naturalna wiara w siebie, emocjonalna samowystarczalność, a także wytworność, wyrafinowany gust i oryginalny styl. Wolny duch, ujmuje powierzchownością, potrafi oczarować publiczność. Towarzyska dusza, łatwo skupia na sobie uwagę publiczności. Biografia mówi o świetnym głosie i nietuzinkowości Stylesa, swobodnym poruszaniu się na granicy oddzielającej ikonę popkultury od zwyczajnego człowieka. Nawiązuje do wad charakteru i potknięć w karierze. Jednak to wszystko dostrzegają fani Harriego Stylesa i bez biografii. Liczyłyśmy na większe uchylanie rąbka tajemnic, ponad to, co już nagłośniły media o artyście obdarzonego niewątpliwą charyzmą.

3/6 - w wolnym czasie
biografia, 240 stron, premiera 14.07.2021, tłumaczenie Andrzej Goździkowski
Książkę "Harry Styles" zgarnęłam z półki "biografia" w księgarni TaniaKsiążka.pl

piątek, 15 października 2021

CMENTARZ W PRADZE

UMBERTO ECO

"Nasza żądza władzy nie zna granic, nasza zachłanność jest nienasycona, pragnienie zemsty bezlitosne, nienawiść nieubłagana."

Niedawno miałam okazję zapoznać się z "Imieniem róży", teraz Umberto Eco uraczył niezwykłą przygodą czytelniczą zatytułowaną "Cmentarz w Pradze". Kolejna powieść autora, która mnie do siebie przekonała. Nie była to propozycja na jeden wieczór, ale na kilka, gdyż aby dobrze się w niej odnaleźć, wyciągnąć jak najwięcej dla siebie, musiałam zrozumieć przesłanki kierujące pisarzem, zatem w spokojnym rytmie zagłębiałam się w nią. Chodziło zarówno o intrygę utrzymaną w spiskowym i szpiegowskim klimacie, jak i wiarygodny świat przedstawiony. Eco szczegółowo nawiązywał do obrazu dziewiętnastowiecznej Europy, odmalowywał koloryt epoki, atmosferę społeczną, otoczkę kulturową, zgrabnie uwzględniał znaczące postaci i fakty historyczne. 

Świadomość, że właściwie jedyną fikcyjną postacią jest Simone Simoni, sprawiała, że jeszcze intensywniej odbierałam wersję prawdy prezentowaną oczami wybitnego fałszerza i podwójnego szpiega. Simone, zatwardziały antysemita, spreparował dokument planu zdobycia globalnej dominacji, z założenia stworzony przez rabinów podczas spotkania na praskim cmentarzu. "Protokoły Mędrców Syjonu" to misternie utkana mistyfikacja o ogromnych konsekwencjach dla świata, źródło złowieszczego brzmienia antysemityzmu, który za pół wieku stał się obsesją wielu polityków i wyzwolił masowe ludobójstwo. Rozdwojenie jaźni Simone Simoniniego i księdza Dalla Piccoli mogłam brać dosłownie lub interpretować symbolicznie. Jedno było bezsprzeczne, Simone to czarna i mroczna postać, wyzwalał skrajnie negatywne emocje. Wkroczyłam w wysokiej klasy manipulację, gęstą sieć intryg, mistrzowskie odwracanie prawdy, podstępne wciskanie kłamstw, podsycanie nagonki szyderstw i oskarżeń. 

Eco wyśmienicie ukazał, jak mocno można dać się dyrygować opiniotwórczo przez dążących za wszelką cenę do bogactwa i władzy, bez względu na to, ile już udało im się zgromadzić i jak sławnym się stać. Przy braku sceptycyzmu wobec oficjalnych informacji, zachowania zdrowego rozsądku, umiejętności samodzielnego myślenia, jednostka dołącza do zalewu zachowań tłumu, poddaje się pożądanym wzorcom uprzedzeń i stereotypów. Widziałam to w powieści i realnym świecie. Czy do końca istnienia gatunku ludzkiego skazani jesteśmy na obecność wśród nas Simoninich? Odpowiadał mi styl narracji, ironia mieszała się z humorem a prześmiewczość z kąśliwością. Wszystko podano przenikliwie i inteligentnie. Nie zabrakło urozmaicenia wypowiedzi, w postaci listów, zapisków i dzienników. Bardzo przypadła mi do gustu oprawa graficzna książki, elegancka kolorystyka okładki i brzegów stron, przezroczysta obwoluta z akcentami nadającymi głębi. W środku mnóstwo klimatycznych ilustracji, portretów i stron gazet. Kolekcjonerskie wydanie, które koniecznie trzeba poznać, zarówno od strony wizualnej, jak i merytorycznej.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 570 stron, premiera 25.05.2021 (2010), tłumaczenie Krzysztof Żaboklicki
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

KWARANTANNA

WYTSKE VERSTEEG

"Jak cienką warstewką lakieru pokryta jest cywilizacja?"

Pierwsze spotkanie z twórczością holenderskiej pisarki zaliczyłam do przyjaznych i ciekawych. Podobał mi się styl narracji, płynny, łagodny, sugestywny. Wspomnienia kluczowej postaci ujęto w ramy opowieści, stopniowo odkrywano fakty z życia, przemyślenia i refleksje. Tomas Augustus dokonywał rozliczenia z własnym życiem, tożsamością i osobowością. Nie był to przyjemny obraz, ale szczerość sprawiła, że frapował i przekonywał. Szorstka i kolczasta powierzchowność, cyniczna i złośliwa osobowość, samolubna i pozerska postawa. 

Mężczyzna, który osiągnął sukces jako chirurg plastyczny, natomiast całkowicie pogubił się w ramach człowieczeństwa. Z jednej strony czuliśmy do niego silną awersję, z drugiej wzbudzał litość, jednak natychmiast pojawiło się pytanie, jak wiele jego cech każdy z nas nosi głęboko w ciemnej stronie duszy. Przeciętna osoba, poddana presji społecznych symboli szczęścia, płynąca z nurtem nijakości i pobieżności, unikająca kontaktów z innymi, nagle stanęła przed zupełnie obcymi dla siebie wyzwaniami. Zauroczenie młodą kobietą zamieszało w wizji samego siebie, kształtu miłości i barw świata. A później, coś, co sytuowało się na obrzeżach pola widzenia w natłoku ważniejszych spraw codzienności, nagle przybrało złowieszczą i bezwzględną postać. 

Zakaźna śmiertelna choroba przekraczała granice krajów, uderzyła w nieprzygotowaną ludzkość. Doprowadziła do rozpaczliwie organizowanej ogólnoświatowej kwarantanny. Początkowo śmierć była czymś szczególnym, lecz stopniowo nabierała cech masowości. Wydawało się, że człowiek niewiele dający z siebie innym, stanie się jedną z pierwszych ofiar plagi. A jednak, los przewrotnie zachował go przy życiu, skazał na dojmującą samotność, wyposażył w odczucie odrzucenia, pozbawił publiczności, dla której chciał błyszczeć. Dopadło go to, co sam kiedyś fundował innym. 

Czy naprawdę było nam go żal, czy mu współczuliśmy? A może stwierdziliśmy, że osobliwa sprawiedliwość spełniła się. Im głębiej wchodziliśmy w retrospekcje Tomasa, tym stawał się bardziej zrozumiały. Jakby miał odwagę mówić o tym, o czym sami nie chcieliśmy pomyśleć, lękając się tego, co moglibyśmy w sobie zobaczyć. Augustus podsumowywał dorobek kiedyś napawający dumą, dostrzegał wewnętrzne zmiany, dorastał do bycia człowiekiem potrafiącym bezinteresownie dać coś z siebie i czerpać radość z dostawania. Książka napisana pięć lat przed covidową kwarantanną, intuicyjnie uwzględniała spowodowane przez prawdziwą pandemię duchowe następstwa dla jednostek, świadomą alienację od innych i przymusową izolację. 

Zerknij również na inne propozycje z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Również cieszyły kształtem przygody, nietuzinkowym klimatem, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do rozmyślań.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 158 stron, premiera 28.04.2021 (2015), tłumaczenie Jadwiga Jędryas
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 14 października 2021

AFORYZMY OPTYMISTY

"Być bohaterem przez minutę, godzinę jest znacznie łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie." Fiodor Dostojewski

Chętnie rodzinnie chwytamy za zbiory różnych tematycznie aforyzmów, każde pokolenie z przyjemnością się z nimi zapoznaje, wyłapuje to, co zna, umknęło uwadze, uległo zapomnieniu, a przywołane sprawia radość. "Aforyzmy optymisty" służą nam jako materiał na przyjemną grę, komu przypisuje się daną maksymę i jak w zgodzie z oryginałem ją dokończyć, albo podać początek. Następnie przywołujemy je jako materiał do dyskusji o ich prawdziwości, zgodności z życiowym doświadczeniem, przesłaniach wartych podchwycenia. Inspirują do wejścia w psychologiczne i filozoficzne rozważania, intelektualną zabawę w odkrywanie i utwierdzanie się w uniwersalnych prawdach życiowych, lub podważanie i zaprzeczenie im.

"Milczenie - przyjaciel, który nigdy nie zdradza." Konfucjusz

Większość złotych myśli wciąż nosi znamiona aktualności, chociaż ludzkość zbiera je od czasów starożytności. Część zawiera przestarzałe odniesienia, jednakże dają wgląd w zmiany kulturowe i społeczne, podejścia do religii czy moralnych zasad. Niektóre wydają się zbyt powierzchowne i niewyszukane, inne imponują wnikliwością i oryginalnością. Sztuką jest stworzyć skondensowane przekazy, lecz jeśli zostają zaakceptowane, często wchodzą nie tylko do literackich kanonów, ale też codziennego życia. I właśnie takie znajdziemy w prezentowanym zbiorze. Sympatycznie podchwytuje się przenikliwe i błyskotliwe wskazówki odnośnie otoczki ludzkiego życia, na pół serio zabawy w mądre drogowskazy, czy trafne uporządkowanie przemyślanych życiowych prawd.

"Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba..." Jan Izydor Sztaudynger

Sentencje mówią o ludzkich zaletach i przywarach, prawdzie i kłamstwie, dobru i złu, mądrości i głupocie, pięknie i brzydocie, odwadze i tchórzostwu, pokorze i pysze, geniuszu i beztalenciu, wiedzy i niewiedzy, przebaczaniu i zemście, milczeniu i gadulstwu. O marzeniach i bierności, szczęściu i nieszczęściu, zdrowiu i chorobie, miłości i nienawiści, przyjaźni i wrogości, nadziei i zwątpieniu, bogactwu i biedzie, wolności i niewoli, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Odnoszą się do życiowych wyborów, książkowych pasji, postrzegania matematyki, fascynacji przygodami, roli religii, funkcji państwa, siły władzy, dobra ojczyzny, czy znaczenia pracy. Wszystko w aurze optymistycznego spojrzenia, zatem dla równowagi ochoczo sięgniemy po "Aforyzmy pesymisty".

4/6 - warto przeczytać
aforyzmy, 96 stron, premiera 15.09.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

środa, 13 października 2021

KONIEC ZAWSZE JEST BLISKO

[PREMIEROWO]

DAN CARLIN

"Wyobrażanie sobie, że coś, co zdarzyło się wielokrotnie w przeszłości, powtórzy się w naszych czasach, to amatorska science fiction."

Wybrałam ten cytat na otwarcie spisania wrażeń po spotkaniu z książką "Koniec zawsze jest blisko", gdyż tylko do pewnego stopnia się z nim zgadzam. Zaglądanie w przeszłość zawsze obarczone jest hipotetycznością i spekulacją, brakiem dostępu do materiału źródłowego i możliwości potwierdzenia. To sformułowanie hipotez o mniejszym lub większym wskaźniku prawdopodobieństwa, jednak usilne próby dotarcia do prawdziwych brzmień pokoleniowej spuścizny nie jest amatorską zabawą w fantastykę. A wręcz odwrotnie, naukowym poszukiwaniem dowodów i uwierzytelnianiem w zgodzie z dostępną wiedzą. Oczywiście, wielokrotnie, przy okazji różnych odkryć, walą się filary założeń i stwierdzeń, a zatem podważana jest większość, jak nie cała, koncepcja. Ale czyż nie na tym polega pierwszy krok ku czerpaniu lekcji z historii? Dan Carlin także przywołuje się na zataczanie koła przez historię. Nie ma dwóch takich samych uwarunkowań i uczestników. Wychwytujemy podobieństwa i analogie, by stwierdzić powtarzalność i periodyczność. Ponadto, nawet wyjaśnianie współczesnych zdarzeń obarczone jest dużym błędem, wynikającym z udziału różnych czynników, niewystarczających danych, zakulisowych działań lub celowej dezinformacji. To samo dotyczy przyszłości, i w tym ujęciu się zgodzę z autorem, przewidywanie krótkiej przyszłości nie należy do mega kłopotliwych, chociaż zawsze mogą wejść w pole rażenia nieoczekiwane siły, zmieniające wszystko, natomiast w długiej perspektywie, zwłaszcza w ujęciu końca cywilizacji, to już kolosalne wyzwanie.

Ogrom alternatywnych wersji przyszłości z jednej strony odstrasza przed próbą przypuszczalnego poznania, z drugiej jawi się jako coś szalenie wciągającego. Zastanawiamy się, dokąd ludzkość sama siebie zaprowadzi, w którym kierunku podąży, jaki dorobek okaże się zbawienny, a jaki katastrofalny. Warto czynić dalekie wizje, przeprowadzać symulacje w zależności od mieszanki składowych, fantastyczny sposób na dostrzeżenie zagrożeń i uzyskanie czasu na przygotowanie się do różnych wersji. Nie chcemy, aby nasza spuścizna poszła w zapomnienie, a przykładowo dorobek technologiczny przejęła zaawansowana sztuczna inteligencja. Sami na siebie ściągamy kłopoty, nie bez powodu uświadamia się społeczeństwa o katastrofie ekologicznej na globalną skalę, przytacza konsekwencje walk dynastycznych, ostrzega przed wojną totalną. Ale przyczyny końca cywilizacji może dostarczyć sama planeta, za pośrednictwem erupcji wulkanów, trzęsień ziemi, uderzenia tsunami, zmian klimatycznych, długotrwałych susz, pandemii. A od tego już krok ku klęsce głodu, wstrząsów politycznych, migracji ludności, zrównania miast z ziemią, naruszenia równowagi geopolitycznej, upadku zasad pokojowego współistnienia. Kolejny krok ku reakcji łańcuchowej, efektu domina, nakręcającej się spirali zmierzającej do katastrofy. Powstania i upadku, rozkwitu i zmierzchu, postępu i regresu, przełomowości i zerwania ciągłości.

Dan Carlin przeprowadza czytelnika przez te aspekty, rozważa twardość i miękkość osobowości, która z nich lepiej służy przetrwaniu, ukazuje, jak metody wychowawcze dzieci wpływały na bieg historii, deliberuje, czy faktycznie współczesna cywilizacja jest lepsza od poprzednich. Przywołuje dzieje imperium asyryjskiego, wspomina o babilońskim, omawia upadek Cesarstwa Rzymskiego. Dużo miejsca poświęca technologii wojennej, która mało mnie interesuje, chociaż nie można jej odmówić szczegółowości w opisie. Pozostała część publikacji wybrzmiewa zajmująco i ciekawie, jednakże liczyłam na bardziej pogłębione omówienie, mniejszą powierzchowność, wyjście poza standardową wiedzę i oczytanie. Książka napisana w przystępnym stylu narracji, gładko się przez nią przechodzi. Sprawdzi się jako materiał do frapujących i atrakcyjnych przemyśleń. Spełni funkcję typowo popularyzatorską tematykę końca cywilizacji i promującą podcasty Dana Carlina.

3/6 - w wolnym czasie
literatura popularnonaukowa, cywilizacje, 352 strony, premiera 13.10.2021 (2019)
tłumaczenie Tomasz Kunz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 12 października 2021

PAJĘCZA SIEĆ

[PRZEDPREMIEROWO]

MIKE OMER

GLENMORE PARK tom 1

"Próbowała coś z tego zrozumieć. Kim jest ten człowiek. Czego od niej chce?"

Pierwsze spotkanie z twórczością autora. Wcześniej ominęła mnie przyjemność zapoznania się z cyklem o Zoe Bentley, czego bardzo żałuję. Właśnie postać psycholog sądowej pokazała się i w nowym cyklu o Glenmore Park, miejscowości w Massachusetts, trzydzieści kilometrów na północ od Bostonu. Żałuję, ponieważ Mike Omer potrafił przykuć uwagę, miał ostry pazur budowania napięcia, swobodnie żonglował uwagą i zaangażowaniem czytelnika, wprowadził do fabuły wiele elementów thrillera, kryminału i nasyconej dynamizmem sensacji. "Pajęcza sieć" bardzo mi się spodobała, rewelacyjnie się bawiłam. Ciekawiło rozwiązywanie złożonej zagadki kryminalnej, wiele się działo. Wciągnęłam się w mocne uderzenia akcji, nie brakowało nagłych zwrotów. Ochoczo poznawałam przekonująco odmalowanych bohaterów, każdy wnosił coś szczególnego do scenariusza zdarzeń i klimatu powieści.

Zachowanie śledczego Mitchella Lonnie wydawało się przejaskrawione, ale trzydziestolatek miał prawo zachowywać się właśnie w ten sposób. Emocjonalnie nie nadążał za nadmiarem tego, co się wokół niego kręciło w bolesnych i niebezpiecznych rytmach. Mitchella atrakcyjnie skontrastowano z policyjnym partnerem, Jacobem Cooperem. Starszy o ćwierć wieku więcej widział i doświadczył w wykonywanym zawodzie, uchodził za najbystrzejszego lokalnego śledczego w historii. Zestawienie biegłej znajomości zdobyczy technologicznych, niecierpliwości i porywczości, z umiejętnością profesjonalnego przesłuchiwania podejrzanych, bystrością i instynktem, wypadło na korzyść dla obu stron. Przyciągająco jawił się portret siostry Mitchella. Tanessa od kilku tygodni była policjantką a już wykazała się odwagą, sprytem i determinacją. Trzy powyższe postaci uczestniczyły w śledztwie w sprawie Posłańca Śmierci, mordercy młodych i pięknych kobiet. Starannie obserwował ofiary, opracowywał plan działania i przystępował do realizacji, uprzednio jednak informował wypatrzone osoby, w jaki sposób odbierze im życie.

Miałam drobną uwagę, że zabrakło głębi w motywach przestępcy, odkryta prawda o przeszłości niosła potencjał, może gdyby Omer zintensyfikował obserwację i analizę Zoe Bentley przy sporządzaniu portretu szaleńca, intryga byłaby silniej podkręcona. Jednakże, autor zdecydował się podążyć tropem większej realności, a to też miało urok i uzasadnienie. Trzeba przyznać, że nie oszczędzał liczebnie ofiar, zaczął powieść od mocnego uderzenia, chociaż nieco zdartej płyty, kobiety biegającej samotnie o poranku w pustym parku i grożącego jej bezpośredniego niebezpieczeństwa, sukcesywnie dokładał nowe makabryczne okoliczności, ale i przyszykował niezłą pulę zatrważających incydentów na zakończenie. Swobodnie obracałam się w thrillerze, jeśli uwierały mnie, to drobnostki, nie rzutowały w zasadniczy sposób na pozytywny odbiór całości. Niecierpliwie wyczekiwać będę kolejnej odsłony serii, a i poprzednią chętnie nadgonię.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 378 stron, premiera 13.10.2021 (2016), tłumaczenie Robert Ginalski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

DOM STU SZEPTÓW

GRAHAM MASTERTON

"Jedyne zło na tym świecie tkwi w człowieku."

Sympatycznie spędziłam czas z książką, w zasadzie otrzymałam to, na co liczyłam, czego się spodziewałam, jak przypuszczałam, że rozwinie się. Koncepcja fabuły oparta na starych i sprawdzonych schematach, większość byłam w stanie przewidzieć, bohaterowie nie ukazali się z nadzwyczajnej strony, a jednak chętnie wchodziłam w rozrywkę. Lekki dreszczyk emocji otulający wyobraźnię jeszcze nikomu nie zaszkodził, a wręcz przeciwnie, pozwolił oderwać się na chwilę od rzeczywistości, przenieść się do metafizycznej sfery osobliwości. 

Nawiedzony dom, a w zasadzie szesnastowieczna rezydencja, z bogatą historią, skrywała wiele tajemnic. Część przez wieki uśpiona w najgłębszych mrokach nie dawała o sobie znać dopóki nie stworzył się zadziwiający splot okoliczności. Pozostałe nieustannie pragnęły przeniknąć do świata realnego, ale blokowały je silne kajdany niewoli. Stary dom słynął z ukrytych wnęk i zakamarków, sekretnych pomieszczeń, dziwnych i niesamowitych odgłosów, przywidzeń ludzkich postaci, rozjarzonych w kominku twarzy demonów, zaś okolica wypełniona była wzbudzającymi strach legendami o duchach, czarownicach, chochlikach, diabłach i psich sługach.

Po nagłej i osobliwej śmierci właściciela Allhallows Hall, emerytowanego naczelnika więzienia, jego dzieci wróciły do posiadłości na odczytanie testamentu. Podczas spotkania z prawnikiem, w zamieszaniu wywołanym kontrowersyjną wolą zmarłego, zniknął pięciolatek. Członkowie rodziny zaangażowali się w poszukiwania, lecz nie przyniosły skutku, nawet przy wsparciu policyjnych ekip poszukiwawczo-ratowniczych. Sprawa osobliwego przepadnięcia chłopca i podejrzewane zabójstwo jego dziadka z godziny na godzinę komplikowały się. Im więcej czasu mijało, tym robiło się bardziej upiornie i przerażająco. Jaka siła opętała dom i osoby przekraczające jego próg? 

Graham Masterton kolejny raz pokazał czytelnikowi, jak bardzo boimy się tego co nieznane, dlaczego nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, co niepojęte, skąd w nas opór, ale również podporządkowanie wyobraźni temu, co przekazywane w opowieściach z pokolenie na pokolenie. Jeżeli paranormalne zjawiska, to oczywiście nie mogło zabraknąć odwołań do kultowych i rytualnych sług, znawców lokalnych wierzeń, okultystycznych zaklinaczy. Można było podważać ich wiarę i umiejętności, ale ciekawie ubarwiali fabułę, niczym pionki do poświęcenia na ołtarzu cierpienia i udręki. Zastanawiające, jak wiele zła zgromadziło się w murach starego domu. 

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconym thriller kryminalnym "Wirus", ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorami "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", postapokaliptyczną sensacją "Susza", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 352 strony, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

ZNAJDŹ MNIE

[PRZEDPREMIEROWO]

ANNA FRASIER

INLAND EMPIRE tom 1

"Ludzkie losy dziwnie się czasem splatają... zamiast prostych linii przypominają raczej zachodzące na siebie koła."

Mocna propozycja czytelnicza, zarówno od strony wyrobionego przyjaznego warsztatu pisarskiego, jak i wciągającej i pokręconej fabuły, a także ciekawie oddanego pustynnego klimatu. Annie Frasier fantastycznie połączyła dwie mroczne siły. Jedną związaną z bezwzględnością ekstremalnej przyrody. Drugą oscylującą wokół długich i gęstych cieni szaleńczej ludzkiej natury. Zadziwiający ciąg zbiegów okoliczności przyjęłam go za dobrą monetę, dałam się podpuścić do rozwinięcia skrzydeł wyobraźni i wystawienia się na silne emocje. Zgrabnie prowadzone napięcie, autorka dokładała do ognia wątpliwości i niejednoznaczności, chociaż kilka elementów łatwo udało mi się rozszyfrować i to już na wstępie opowieści. Niemal do końca trzymana byłam w niepewności, czy moje przypuszczenia sprawdzą się.

Ciekawym zabiegiem okazało się poprowadzenie dwóch sylwetek kluczowych postaci z perspektywy naznaczenia złem. Reni Fisher, definiowana przez społeczność. Głównie jako córka seryjnego mordercy, od trzydziestu lat odsiadującego wyrok w więzieniu. Ale również jako dwustronne odbicie ofiary, wykorzystywanej przez rodzica, i współuczestniczki zbrodni, małej dziewczynki łapiącej kobiety na przynętę porzuconego dziecka. Nękana przez ogromne wyrzuty sumienia Reni zostaje cenioną profilerką w FBI, wykładowczynią w Quantico. To, że nie oszalała, a jedynie przeżyła załamanie nerwowe, jest dowodem waleczności i hartu ducha. Trzy lata temu porzuciła służbę w agencji i zajęła się garncarstwem, tworzenie miało ją uzdrawiać. Jako miejsce zamieszkania wybrała pustynię Mojave, gdzie najprawdopodobniej ojciec zakopał ciała kobiet. Reni próbuje je odnaleźć.

Daniel Ellis to detektyw wydziału zabójstw, do którego zgłosił się Benjamin Fisher, dawniej wykładowca psychologii, szanowany profesor, a teraz więzień. Ben zaproponował układ policji, chciał spotkania z córką, w zamian miał wskazać miejsca porzucenia ciał ofiar. Daniel otrzymał ciekawą osobowość i przeszłość, z zainteresowaniem wgryzałam się w obie warstwy. Frapująco rozpracowywał sprawę Bena i jego córki, ale też poszukiwał odpowiedzi na dręczące go od dzieciństwa pytania dotyczące nagłego zniknięcia własnej matki. Reni i Daniel rozpoczęli współpracę i trzeba przyznać, że nieźle im wychodziła. Jak na naprawdę dobry thriller przystało, im głębiej wchodzili w tajemnice, tym robiło się bardziej niebezpiecznie. Czy udało im się rozpracować wszelkie sekrety potwora? Dokąd zaprowadziło śledztwo? Jaką formę przybrało? I frapujące pytanie, jak dokładnie jesteśmy w stanie poznać najbliższych? Pierwsze spotkanie z twórczością Anne Frasier zaliczam do atrakcyjnych, udanych i zajmujących, nie zabrakło poruszenia, ekscytacji i gorączki poznawania.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 352 strony, premiera 13.10.2021 (29020), tłumaczenie Grażyna Woźniak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

TEN DRUGI

[PRZEDPREMIEROWO]

THOMAS TRYON

"Pomagamy sobie, rozumiejąc się nawzajem."

Książka wywiera spore wrażenie, groza wypływa ze stron i przesiąka do myśli czytelnika. Doskonały przykład, że frapująco i atrakcyjnie prowadzona warstwa psychologiczna, znakomicie radzi sobie sama, bez rozlewu krwi i wnętrzności, dosadnych opisów przemocy i prześladowań, jak na powszechne oczekiwanie od horroru przystało. Fantastyka grozy, a jednak niemal subtelnie prowadzi odbiorcę, daje fascynujący materiał do udanej rozrywki i wnikliwych refleksji. Jakby Thomas Tryon zachęcał czytelnika na uchylenie oczu, zamkniętych ze strachu przed odkryciem w sobie niepokojącej energii i sił, uważne zerknięcie na zakopaną głęboko w świadomości grzeszną odsłonę własnej duszy. Skłaniał do zastanowienia się, jakby sobie poradził w przypadku straty najbliższej sercu osoby, która silnie współdefiniowałaby jego tożsamość, rzutowała na życie.

Rozliczenie z najważniejszą głębią natury człowieka. Natychmiast wraca się do rozważań, czy każdy z nas w równym stopniu zostaje przez naturę obdarzony proporcją dobra i zła, i według własnego uznania je modeluje, idzie w kierunku światła lub ciemności, czy też biologiczne uwarunkowanie odgórnie przyczepia jednostkom długie cienie, skazując na wieczne wewnętrzne potępienie, mniej lub bardziej uświadomioną walkę z instynktami niszczenia? Czy sami możemy wyzwolić się destrukcyjnego ciężaru? W powieści nie chodzi o melodię przekraczania granicy dobra i zła, ale o całkowite wzajemne wchłonięcie się obu obszarów, sięgające najdalszych obrzeży, do tego stopnia, że tylko perspektywa spojrzenia daje podpowiedzi do interpretacji jasnych i czarnych nut. Podwójna dawka emocji, nawet potrójna, gdyż dochodzą wzajemne relacje między braćmi, szalenie ciekawe z powodu diametralnie różnych osobowości i usposobień.

Autor cichaczem prowadzi na manowce, niezauważalnie zmienia barwę fabuły i ton brzmienia wydarzeń. Spora satysfakcja dać się prowadzić w zaskakującym kierunku, redefiniować już wyrobioną opinie o bohaterach, przekonać się, że coś makabrycznego i plugawego przykleja się do wyobraźni czytelnika na czas spotkania z książką. Przeżywa się ją duchowo i emocjonalnie. Dodatkowo, kontrastowe zderzenie niemal idyllicznego życia w Pequot Landing, typowego bezpretensjonalnego nadbrzeżnego miasteczka w Connecticut, z niepokojącymi incydentami. Bolesna konfrontacja dzieciństwa i dorosłości. Dawna farma uprawy cebuli, liczący dwa wieki dom, solidny, duży i pełen zakamarków. A także stodoła, studnia i piwnica z dramatycznymi przeszłościami. Powieść cechuje przemyślana konstrukcja, znakomite prowadzenie dwugłosu, szaleńca i dziecka, opowieści o diametralnie różnych braciach, czułym i przyjaznym Nilesie, radosnym duchu, i zimnym, porywczym, niezdolnym do miłości Hollandzie, spętanym sekretami. Którego z nich jesteśmy w stanie poznać i zrozumieć, okazać żal i współczucie?

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror psychologiczny, 344 strony, premiera 13.10.2021 (1971), tłumaczenie Marek Król
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 11 października 2021

ZA MILION LAT OD DZISIAJ. O ŚLADACH, JAKIE ZOSTAWIMY

[PRZEDPREMIEROWO] 

DAVID FARRIER

"Działalność człowieka wymusza zmiany w układzie współzależności na naszej planecie sto siedemdziesiąt razy szybciej niż naturalne procesy zachodzące w przyrodzie."

Nie mam w zwyczaju zapoznawać się z tekstem zamieszczonym na tylnej okładce, nie chcę zbyt dużo wiedzieć zanim nie przeczytam książki, pragnę wchodzić w nią bez jakichkolwiek obciążeń informacji, oprócz, do jakiego literackiego gatunku przynależy i w jakiej dziedzinie się obraca. Kiedy dostrzegłam tytuł zachęcający do uświadomienia sobie o śladach, jakie zostawimy kolejnym pokoleniom, stwierdziłam, że właśnie w taką tematykę warto wejść. Miałam pewne wyobrażenie, czego dotyczyć będzie książka, lecz nie spodziewałam się, że w tak szalenie atrakcyjnej formie zostanie przedstawiona. Już pierwszy rozdział przekonał mnie, że trafiłam na coś wyjątkowo interesująco poprowadzonego. Nie na zasadzie zwykłego przytaczania danych i wypływających wniosków, ale w ramach niezwykłej podróży po świecie literatury, fotografii, malarstwa, muzyki, filmów, a nawet mitologii, i oczywiście, nauki.

Styl narracji Davida Farriera, edynburskiego wykładowcy literatury angielskiej, zachwycił od strony warsztatu pisarskiego, kwintesencji informacji i swobodnych wycieczek w szerokie gałęzie kultury. Uwzględnił doświadczenia z odwiedzin w różnych krajach i instytucjach. Wszystko obracało się w obszarze śladów, w tym ogólnie mówiąc śmieci, dowodów współczesnej egzystencji człowieka, które naznaczą świat na setki tysięcy lat, spuścizny nawet na setki milionów lat. Ślad węglowy, wydrążone w ziemi otwory, przyspieszenie erozji i sedymentacji, utwardzane drogi i tunele, skrajne zjawiska pogodowe, ocieplenie i zakwaszenie oceanów, zaburzenia cyklów obiegu ważniejszych pierwiastków, sztuczne związki chemiczne, opady promieniotwórcze, gęsto uprasowane wysypiska śmieci, a zatem zmiany klimatyczne, krajobrazu i ekosystemów.

Kiedy zerknie się w przyszłość, na pozostałości po współczesnych mostach, podwodnych żużlowych drogach, miastach pnących się w górę, elektrowniach atomowych, rafach koralowych przemieniających się w martwe kamienie, powiększających się strefach mórz bez dowodów życia, wszechobecnym na każdym kroku codzienności plastiku, ogarnia nas przerażenie, smutek i zawstydzenie. Podążając refleksjami Farriera, uświadomienie sobie skali i intensywności działalności człowieka, wynikającego z rewolucji przemysłowej i postępu technologicznego, to pierwszy krok ku ratowaniu Ziemi. Następnie, uczynienie odpowiedzialności za środowisko codziennym nawykiem. Rozpoczęliśmy antropocen, epokę człowieka, zatrważająco wpływamy na Ziemię, zatem właściwym i koniecznym jest zobowiązanie do pozostawienia po sobie jak najbardziej czystego świadectwa istnienia, tak aby wciąż istniała biblioteka z lodu, pamięć naszej planety o osobnych historiach ludzkich, geologicznych, chemicznych i ewolucyjnych. 

Inne książki z serii Bo.wiem (Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, ekologia, 300 stron, premiera 12.10.2021, tłumaczenie Aleksandra Gomola
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

BEZ WINY

CHARLOTTE LINK

KATE LINVILLE tom 3

"Wydawało się, że wpadła w wir przytłaczającej rzeczywistości i ze wszystkich sił broni się przed pójściem na dno."

Charlotte Link fantastycznie prowadzi serię, swobodnie miksuje elementy thrillera i kryminału, umiejętnie równoważy, sprawia, że nie chce się z niej wychodzić, a wręcz odwrotnie, jak najszybciej sięgać po kolejne odsłony. Trzeci tom nasyciła ekscytującymi incydentami, pożądanymi zwrotami akcji, zaskakującymi obrotami spraw, sporą dawką emocji i napięcia. Główna bohaterka naostrzyła już pazury, nie była taką samotniczką, jak w poprzednich odsłonach, przebudziła w sobie prawdziwy wojowniczy duch. Potrafiła zawalczyć o swoje, zbliżyć się do drugiego człowieka, a nawet szukała bliskości. Podobało mi się jej dojrzewanie na płaszczyźnie relacji społecznych, dokonała dużego kroku naprzód, bo umiejętności detektywistycznych, wyczuwania nawet drobnych aspektów zbrodni, szybkiego kojarzenia faktów, nigdy jej nie brakowało. Rzuciła prestiżową pracę dla Scotland Yardu i związała się zawodowo z policją w Scarborough, miejscowości z północno-wschodniej Anglii.

Kate Linville od razu została wrzucona na głęboką wodę. W ostatnich dniach urlopu, tuż przed przeniesieniem, dołączyła do zagmatwanej sprawy kryminalnej. Najpierw, niczym w mocnej sensacji, dostała się pod ostrzał szaleńca i uratowała kobietę podróżującą z nią pociągiem. Później próbowała rozszyfrować, co kryło się za wyjątkowo perfidnym i brutalnym atakiem na nauczycielkę z wioski Stainton Dale. Intuicja podpowiadała, że obie sprawy były powiązane z zaginięciem kobiety w Kornwalii. Zanim Kate trafiła na jakiekolwiek tropy, relacje świadków, zależności między ofiarami, zaskoczyło ją zawieszenie szefa. Nadkomisarz Caleb Hale, nie poradził sobie z alkoholizmem. Pijany pertraktował z oszalałym ojcem próbującym zabić żonę, dzieci i siebie. Tragiczny finał sprawy położył się długim cieniem na karierze Caleba. Na czele jednostki stanął inspektor śledczy Robert Stewart. Przekonajcie się sami, jak prowadzone były działania pod jego przywództwem. Czy detektywi dreptali w miejscu, posuwali się naprzód? Jak niebezpiecznie się zrobiło? Zapewniam, że wiele i w różnych barwach działo się. W szybkim przewracaniu stron pomagała zgrabna i płynna narracja, wyrobione i sugestywne pióro autorki. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pierwszym i drugim tomem ("Oszukana", "Poszukiwanie").

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 434 strony, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Dariusz Guzik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.