sobota, 16 października 2021

ZGADNIJ KTO TO? ŚLEDZTWO W NOWYM JORKU

GAUTHIER WENDLING

"Nagle w pobliżu odzywa się przeraźliwy dźwięk syreny... to alarm ze sklepu jubilerskiego... w oknie wywiercono okrągły otwór."

Wydawnictwo HarperCollins przygotowało nową serię dla młodych czytelników bazującą na zabawie w detektywa. Podobają mi się takie propozycje dla dzieciaków, które oprócz wciągającej fabuły mają do zaoferowanie coś więcej, sposób na ciekawe spędzenie czasu w krainie zagadek i łamigłówek. Klimat tajemnic podgrzewa ciekawość i buduje napięcie. Wyborny pomysł na ćwiczenie spostrzegawczości, logiczne myślenie, szybkie kojarzenie, analizowanie i wyciąganie wniosków. Trzeba wyłapywać właściwe wskazówki, unikać ślepych tropów, krok po kroku odpowiadać na pytania. Pomysł na książkową zabawę w detektywa bierze się z kultowej gry "Zgadnij kto to?", polegającej na eliminacji postaci z zaprezentowanej na początku listy podejrzanych, aż dojdzie się do tożsamości osoby, o którą chodzi.

Wskazanie właściwej osoby wcale nie jest takie łatwe dla dzieciaków, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Trzeba uważnie śledzić tekst, zapamiętywać wiele szczegółów, sprytnie radzić sobie z oddzieleniem tego, co ważna, od tego, co nieistotne. Moja młodziutka czytelniczka chętnie angażuje się w detektywistyczną zabawę, chociaż nie osiągnęła jeszcze minimalnego wieku wskazanego przez projektantów publikacji, to jednak z moją pomocą całkiem nieźle sobie radzi. Widać, że przyciąga ją intrygujące docieranie do prawdy poprzez dedukcję. W tym tomie serii chodzi o wskazanie złodzieja pieniędzy z baru, jadeitowej broszki w zakładzie jubilerskim i srebrnej łyżeczki w Empire State Building. W poznawaniu fabuły i tożsamości sprawcy pomaga przejrzysta szata graficzna, wypełniona kolorowymi ilustracjami, a także duża czcionka wspomagająca samodzielne czytanie. Jestem przekonana, że dzieci z wielkim entuzjazmem dołączą do śledztwa prowadzonego przez Tomka, Polaka przebywającego w Nowym Jorku na wymianie szkolnej, oraz Annę, Amerykankę marzącą o karierze dziennikarki. Przekonają się, jakie to przygody spotkały dziewczynkę i chłopca podczas wycieczki. Dowiedzą się, z czego słynie amerykańska metropolia. Sprawdzą się w roli nieugiętego i sprytnego detektywa.

4.5/6 - warto zachęcić dzieci do detektywistycznej zabawy
literatura dziecięca, powieść detektywistyczna, wiek 8+, 64 strony, premiera 28.07.2021
miękka okładka, format 13,2cm x 19,1cm, na podstawie gry "Zgadnij kto to"
tłumaczenie Karolina Marcinkowska, ilustracje Alice Risi
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl


HARRY STYLES. NIEOFICJALNA BIOGRAFIA

DANNY WHITE

"Jeśli bez przerwy pozostajemy w strefie komfortu, narażamy się na nudę. Czasami trzeba zaryzykować i zacząć wszystko od nowa."
Harry Styles


Od kilku lat rozbrzmiewa muzyka Harriego Stylesa w naszym domu, za sprawą szczególnej sympatii córki do twórczości kompozytora i piosenkarza. Utwory Stylesa kierowane do szerokiej publiczności szybko wpadają w ucho, zanim się człowiek zorientuje, nuci je pod nosem. Reprezentują ciekawą alternatywę dla muzyki klasycznej dominującej w programie nauczania szkoły muzycznej, zatem nic dziwnego, że córka chętnie angażuje się w ich słuchanie. Mnie z kolei, oprócz oprawy muzycznej, podobają się produkcje teledyskowe, nie wszystkie w równym stopniu, ale przyciągają uwagę. Z zainteresowaniem sięgnęłyśmy po biografię muzyka, co prawda, nieoficjalną, lecz dającą ogólną orientację w zawodowym i prywatnym życiu Stylesa.

Książka bazuje na wycinkach prasowych, wypowiedziach recenzentów, wywiadach udzielanych przez Harriego Stylesa. Nie ma w niej nic odkrywczego, ale zgrabnie porządkuje dorobek artysty i wrzuca kilka anegdot. Wychodzi od szczęśliwego dzieciństwa na brytyjskiej prowincji, by gładko przejść do pierwszych szlifów nabierania obycia scenicznego w nastoletniości. Przybliża historię udziału w programie rozrywkowym "X Factor", osiągnięcia głosowe Stylesa, utworzenie zespołu One Direction. One Direction, który staje się motywem przewodnim na kilkadziesiąt stron. Sukces pierwszego singla, błyskawicznie powiększająca się rzesza fanów, ale i internetowy hejt. Kolejne albumy i trasy koncertowe napędzające oszałamiającą sławę. Następnie twórczość solowa, założenie wytwórni płytowej, tworzenie piosenek dla innych artystów. Wzmianki o przygodzie z kinem, miłości do tatuaży, eksperymentach z modą. Plotki o życiu uczuciowym.

Wyłania się ciekawa postać artystyczna Harriego Stylesa, odważne sceniczne zwierzę, które lubi realizować się na wielu frontach. Nie boi się iść pod prąd, by wyrażać siebie. Autentyczność, naturalna wiara w siebie, emocjonalna samowystarczalność, a także wytworność, wyrafinowany gust i oryginalny styl. Wolny duch, ujmuje powierzchownością, potrafi oczarować publiczność. Towarzyska dusza, łatwo skupia na sobie uwagę publiczności. Biografia mówi o świetnym głosie i nietuzinkowości Stylesa, swobodnym poruszaniu się na granicy oddzielającej ikonę popkultury od zwyczajnego człowieka. Nawiązuje do wad charakteru i potknięć w karierze. Jednak to wszystko dostrzegają fani Harriego Stylesa i bez biografii. Liczyłyśmy na większe uchylanie rąbka tajemnic, ponad to, co już nagłośniły media o artyście obdarzonego niewątpliwą charyzmą.

3/6 - w wolnym czasie
biografia, 240 stron, premiera 14.07.2021, tłumaczenie Andrzej Goździkowski
Książkę "Harry Styles" zgarnęłam z półki "biografia" w księgarni TaniaKsiążka.pl

piątek, 15 października 2021

CMENTARZ W PRADZE

UMBERTO ECO

"Nasza żądza władzy nie zna granic, nasza zachłanność jest nienasycona, pragnienie zemsty bezlitosne, nienawiść nieubłagana."

Niedawno miałam okazję zapoznać się z "Imieniem róży", teraz Umberto Eco uraczył niezwykłą przygodą czytelniczą zatytułowaną "Cmentarz w Pradze". Kolejna powieść autora, która mnie do siebie przekonała. Nie była to propozycja na jeden wieczór, ale na kilka, gdyż aby dobrze się w niej odnaleźć, wyciągnąć jak najwięcej dla siebie, musiałam zrozumieć przesłanki kierujące pisarzem, zatem w spokojnym rytmie zagłębiałam się w nią. Chodziło zarówno o intrygę utrzymaną w spiskowym i szpiegowskim klimacie, jak i wiarygodny świat przedstawiony. Eco szczegółowo nawiązywał do obrazu dziewiętnastowiecznej Europy, odmalowywał koloryt epoki, atmosferę społeczną, otoczkę kulturową, zgrabnie uwzględniał znaczące postaci i fakty historyczne. 

Świadomość, że właściwie jedyną fikcyjną postacią jest Simone Simoni, sprawiała, że jeszcze intensywniej odbierałam wersję prawdy prezentowaną oczami wybitnego fałszerza i podwójnego szpiega. Simone, zatwardziały antysemita, spreparował dokument planu zdobycia globalnej dominacji, z założenia stworzony przez rabinów podczas spotkania na praskim cmentarzu. "Protokoły Mędrców Syjonu" to misternie utkana mistyfikacja o ogromnych konsekwencjach dla świata, źródło złowieszczego brzmienia antysemityzmu, który za pół wieku stał się obsesją wielu polityków i wyzwolił masowe ludobójstwo. Rozdwojenie jaźni Simone Simoniniego i księdza Dalla Piccoli mogłam brać dosłownie lub interpretować symbolicznie. Jedno było bezsprzeczne, Simone to czarna i mroczna postać, wyzwalał skrajnie negatywne emocje. Wkroczyłam w wysokiej klasy manipulację, gęstą sieć intryg, mistrzowskie odwracanie prawdy, podstępne wciskanie kłamstw, podsycanie nagonki szyderstw i oskarżeń. 

Eco wyśmienicie ukazał, jak mocno można dać się dyrygować opiniotwórczo przez dążących za wszelką cenę do bogactwa i władzy, bez względu na to, ile już udało im się zgromadzić i jak sławnym się stać. Przy braku sceptycyzmu wobec oficjalnych informacji, zachowania zdrowego rozsądku, umiejętności samodzielnego myślenia, jednostka dołącza do zalewu zachowań tłumu, poddaje się pożądanym wzorcom uprzedzeń i stereotypów. Widziałam to w powieści i realnym świecie. Czy do końca istnienia gatunku ludzkiego skazani jesteśmy na obecność wśród nas Simoninich? Odpowiadał mi styl narracji, ironia mieszała się z humorem a prześmiewczość z kąśliwością. Wszystko podano przenikliwie i inteligentnie. Nie zabrakło urozmaicenia wypowiedzi, w postaci listów, zapisków i dzienników. Bardzo przypadła mi do gustu oprawa graficzna książki, elegancka kolorystyka okładki i brzegów stron, przezroczysta obwoluta z akcentami nadającymi głębi. W środku mnóstwo klimatycznych ilustracji, portretów i stron gazet. Kolekcjonerskie wydanie, które koniecznie trzeba poznać, zarówno od strony wizualnej, jak i merytorycznej.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 570 stron, premiera 25.05.2021 (2010), tłumaczenie Krzysztof Żaboklicki
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

KWARANTANNA

WYTSKE VERSTEEG

"Jak cienką warstewką lakieru pokryta jest cywilizacja?"

Pierwsze spotkanie z twórczością holenderskiej pisarki zaliczyłam do przyjaznych i ciekawych. Podobał mi się styl narracji, płynny, łagodny, sugestywny. Wspomnienia kluczowej postaci ujęto w ramy opowieści, stopniowo odkrywano fakty z życia, przemyślenia i refleksje. Tomas Augustus dokonywał rozliczenia z własnym życiem, tożsamością i osobowością. Nie był to przyjemny obraz, ale szczerość sprawiła, że frapował i przekonywał. Szorstka i kolczasta powierzchowność, cyniczna i złośliwa osobowość, samolubna i pozerska postawa. 

Mężczyzna, który osiągnął sukces jako chirurg plastyczny, natomiast całkowicie pogubił się w ramach człowieczeństwa. Z jednej strony czuliśmy do niego silną awersję, z drugiej wzbudzał litość, jednak natychmiast pojawiło się pytanie, jak wiele jego cech każdy z nas nosi głęboko w ciemnej stronie duszy. Przeciętna osoba, poddana presji społecznych symboli szczęścia, płynąca z nurtem nijakości i pobieżności, unikająca kontaktów z innymi, nagle stanęła przed zupełnie obcymi dla siebie wyzwaniami. Zauroczenie młodą kobietą zamieszało w wizji samego siebie, kształtu miłości i barw świata. A później, coś, co sytuowało się na obrzeżach pola widzenia w natłoku ważniejszych spraw codzienności, nagle przybrało złowieszczą i bezwzględną postać. 

Zakaźna śmiertelna choroba przekraczała granice krajów, uderzyła w nieprzygotowaną ludzkość. Doprowadziła do rozpaczliwie organizowanej ogólnoświatowej kwarantanny. Początkowo śmierć była czymś szczególnym, lecz stopniowo nabierała cech masowości. Wydawało się, że człowiek niewiele dający z siebie innym, stanie się jedną z pierwszych ofiar plagi. A jednak, los przewrotnie zachował go przy życiu, skazał na dojmującą samotność, wyposażył w odczucie odrzucenia, pozbawił publiczności, dla której chciał błyszczeć. Dopadło go to, co sam kiedyś fundował innym. 

Czy naprawdę było nam go żal, czy mu współczuliśmy? A może stwierdziliśmy, że osobliwa sprawiedliwość spełniła się. Im głębiej wchodziliśmy w retrospekcje Tomasa, tym stawał się bardziej zrozumiały. Jakby miał odwagę mówić o tym, o czym sami nie chcieliśmy pomyśleć, lękając się tego, co moglibyśmy w sobie zobaczyć. Augustus podsumowywał dorobek kiedyś napawający dumą, dostrzegał wewnętrzne zmiany, dorastał do bycia człowiekiem potrafiącym bezinteresownie dać coś z siebie i czerpać radość z dostawania. Książka napisana pięć lat przed covidową kwarantanną, intuicyjnie uwzględniała spowodowane przez prawdziwą pandemię duchowe następstwa dla jednostek, świadomą alienację od innych i przymusową izolację. 

Zerknij również na inne propozycje z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Również cieszyły kształtem przygody, nietuzinkowym klimatem, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do rozmyślań.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 158 stron, premiera 28.04.2021 (2015), tłumaczenie Jadwiga Jędryas
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

czwartek, 14 października 2021

AFORYZMY OPTYMISTY

"Być bohaterem przez minutę, godzinę jest znacznie łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie." Fiodor Dostojewski

Chętnie rodzinnie chwytamy za zbiory różnych tematycznie aforyzmów, każde pokolenie z przyjemnością się z nimi zapoznaje, wyłapuje to, co zna, umknęło uwadze, uległo zapomnieniu, a przywołane sprawia radość. "Aforyzmy optymisty" służą nam jako materiał na przyjemną grę, komu przypisuje się daną maksymę i jak w zgodzie z oryginałem ją dokończyć, albo podać początek. Następnie przywołujemy je jako materiał do dyskusji o ich prawdziwości, zgodności z życiowym doświadczeniem, przesłaniach wartych podchwycenia. Inspirują do wejścia w psychologiczne i filozoficzne rozważania, intelektualną zabawę w odkrywanie i utwierdzanie się w uniwersalnych prawdach życiowych, lub podważanie i zaprzeczenie im.

"Milczenie - przyjaciel, który nigdy nie zdradza." Konfucjusz

Większość złotych myśli wciąż nosi znamiona aktualności, chociaż ludzkość zbiera je od czasów starożytności. Część zawiera przestarzałe odniesienia, jednakże dają wgląd w zmiany kulturowe i społeczne, podejścia do religii czy moralnych zasad. Niektóre wydają się zbyt powierzchowne i niewyszukane, inne imponują wnikliwością i oryginalnością. Sztuką jest stworzyć skondensowane przekazy, lecz jeśli zostają zaakceptowane, często wchodzą nie tylko do literackich kanonów, ale też codziennego życia. I właśnie takie znajdziemy w prezentowanym zbiorze. Sympatycznie podchwytuje się przenikliwe i błyskotliwe wskazówki odnośnie otoczki ludzkiego życia, na pół serio zabawy w mądre drogowskazy, czy trafne uporządkowanie przemyślanych życiowych prawd.

"Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba..." Jan Izydor Sztaudynger

Sentencje mówią o ludzkich zaletach i przywarach, prawdzie i kłamstwie, dobru i złu, mądrości i głupocie, pięknie i brzydocie, odwadze i tchórzostwu, pokorze i pysze, geniuszu i beztalenciu, wiedzy i niewiedzy, przebaczaniu i zemście, milczeniu i gadulstwu. O marzeniach i bierności, szczęściu i nieszczęściu, zdrowiu i chorobie, miłości i nienawiści, przyjaźni i wrogości, nadziei i zwątpieniu, bogactwu i biedzie, wolności i niewoli, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Odnoszą się do życiowych wyborów, książkowych pasji, postrzegania matematyki, fascynacji przygodami, roli religii, funkcji państwa, siły władzy, dobra ojczyzny, czy znaczenia pracy. Wszystko w aurze optymistycznego spojrzenia, zatem dla równowagi ochoczo sięgniemy po "Aforyzmy pesymisty".

4/6 - warto przeczytać
aforyzmy, 96 stron, premiera 15.09.2021
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

środa, 13 października 2021

KONIEC ZAWSZE JEST BLISKO

[PREMIEROWO]

DAN CARLIN

"Wyobrażanie sobie, że coś, co zdarzyło się wielokrotnie w przeszłości, powtórzy się w naszych czasach, to amatorska science fiction."

Wybrałam ten cytat na otwarcie spisania wrażeń po spotkaniu z książką "Koniec zawsze jest blisko", gdyż tylko do pewnego stopnia się z nim zgadzam. Zaglądanie w przeszłość zawsze obarczone jest hipotetycznością i spekulacją, brakiem dostępu do materiału źródłowego i możliwości potwierdzenia. To sformułowanie hipotez o mniejszym lub większym wskaźniku prawdopodobieństwa, jednak usilne próby dotarcia do prawdziwych brzmień pokoleniowej spuścizny nie jest amatorską zabawą w fantastykę. A wręcz odwrotnie, naukowym poszukiwaniem dowodów i uwierzytelnianiem w zgodzie z dostępną wiedzą. Oczywiście, wielokrotnie, przy okazji różnych odkryć, walą się filary założeń i stwierdzeń, a zatem podważana jest większość, jak nie cała, koncepcja. Ale czyż nie na tym polega pierwszy krok ku czerpaniu lekcji z historii? Dan Carlin także przywołuje się na zataczanie koła przez historię. Nie ma dwóch takich samych uwarunkowań i uczestników. Wychwytujemy podobieństwa i analogie, by stwierdzić powtarzalność i periodyczność. Ponadto, nawet wyjaśnianie współczesnych zdarzeń obarczone jest dużym błędem, wynikającym z udziału różnych czynników, niewystarczających danych, zakulisowych działań lub celowej dezinformacji. To samo dotyczy przyszłości, i w tym ujęciu się zgodzę z autorem, przewidywanie krótkiej przyszłości nie należy do mega kłopotliwych, chociaż zawsze mogą wejść w pole rażenia nieoczekiwane siły, zmieniające wszystko, natomiast w długiej perspektywie, zwłaszcza w ujęciu końca cywilizacji, to już kolosalne wyzwanie.

Ogrom alternatywnych wersji przyszłości z jednej strony odstrasza przed próbą przypuszczalnego poznania, z drugiej jawi się jako coś szalenie wciągającego. Zastanawiamy się, dokąd ludzkość sama siebie zaprowadzi, w którym kierunku podąży, jaki dorobek okaże się zbawienny, a jaki katastrofalny. Warto czynić dalekie wizje, przeprowadzać symulacje w zależności od mieszanki składowych, fantastyczny sposób na dostrzeżenie zagrożeń i uzyskanie czasu na przygotowanie się do różnych wersji. Nie chcemy, aby nasza spuścizna poszła w zapomnienie, a przykładowo dorobek technologiczny przejęła zaawansowana sztuczna inteligencja. Sami na siebie ściągamy kłopoty, nie bez powodu uświadamia się społeczeństwa o katastrofie ekologicznej na globalną skalę, przytacza konsekwencje walk dynastycznych, ostrzega przed wojną totalną. Ale przyczyny końca cywilizacji może dostarczyć sama planeta, za pośrednictwem erupcji wulkanów, trzęsień ziemi, uderzenia tsunami, zmian klimatycznych, długotrwałych susz, pandemii. A od tego już krok ku klęsce głodu, wstrząsów politycznych, migracji ludności, zrównania miast z ziemią, naruszenia równowagi geopolitycznej, upadku zasad pokojowego współistnienia. Kolejny krok ku reakcji łańcuchowej, efektu domina, nakręcającej się spirali zmierzającej do katastrofy. Powstania i upadku, rozkwitu i zmierzchu, postępu i regresu, przełomowości i zerwania ciągłości.

Dan Carlin przeprowadza czytelnika przez te aspekty, rozważa twardość i miękkość osobowości, która z nich lepiej służy przetrwaniu, ukazuje, jak metody wychowawcze dzieci wpływały na bieg historii, deliberuje, czy faktycznie współczesna cywilizacja jest lepsza od poprzednich. Przywołuje dzieje imperium asyryjskiego, wspomina o babilońskim, omawia upadek Cesarstwa Rzymskiego. Dużo miejsca poświęca technologii wojennej, która mało mnie interesuje, chociaż nie można jej odmówić szczegółowości w opisie. Pozostała część publikacji wybrzmiewa zajmująco i ciekawie, jednakże liczyłam na bardziej pogłębione omówienie, mniejszą powierzchowność, wyjście poza standardową wiedzę i oczytanie. Książka napisana w przystępnym stylu narracji, gładko się przez nią przechodzi. Sprawdzi się jako materiał do frapujących i atrakcyjnych przemyśleń. Spełni funkcję typowo popularyzatorską tematykę końca cywilizacji i promującą podcasty Dana Carlina.

3/6 - w wolnym czasie
literatura popularnonaukowa, cywilizacje, 352 strony, premiera 13.10.2021 (2019)
tłumaczenie Tomasz Kunz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

wtorek, 12 października 2021

PAJĘCZA SIEĆ

[PRZEDPREMIEROWO]

MIKE OMER

GLENMORE PARK tom 1

"Próbowała coś z tego zrozumieć. Kim jest ten człowiek. Czego od niej chce?"

Pierwsze spotkanie z twórczością autora. Wcześniej ominęła mnie przyjemność zapoznania się z cyklem o Zoe Bentley, czego bardzo żałuję. Właśnie postać psycholog sądowej pokazała się i w nowym cyklu o Glenmore Park, miejscowości w Massachusetts, trzydzieści kilometrów na północ od Bostonu. Żałuję, ponieważ Mike Omer potrafił przykuć uwagę, miał ostry pazur budowania napięcia, swobodnie żonglował uwagą i zaangażowaniem czytelnika, wprowadził do fabuły wiele elementów thrillera, kryminału i nasyconej dynamizmem sensacji. "Pajęcza sieć" bardzo mi się spodobała, rewelacyjnie się bawiłam. Ciekawiło rozwiązywanie złożonej zagadki kryminalnej, wiele się działo. Wciągnęłam się w mocne uderzenia akcji, nie brakowało nagłych zwrotów. Ochoczo poznawałam przekonująco odmalowanych bohaterów, każdy wnosił coś szczególnego do scenariusza zdarzeń i klimatu powieści.

Zachowanie śledczego Mitchella Lonnie wydawało się przejaskrawione, ale trzydziestolatek miał prawo zachowywać się właśnie w ten sposób. Emocjonalnie nie nadążał za nadmiarem tego, co się wokół niego kręciło w bolesnych i niebezpiecznych rytmach. Mitchella atrakcyjnie skontrastowano z policyjnym partnerem, Jacobem Cooperem. Starszy o ćwierć wieku więcej widział i doświadczył w wykonywanym zawodzie, uchodził za najbystrzejszego lokalnego śledczego w historii. Zestawienie biegłej znajomości zdobyczy technologicznych, niecierpliwości i porywczości, z umiejętnością profesjonalnego przesłuchiwania podejrzanych, bystrością i instynktem, wypadło na korzyść dla obu stron. Przyciągająco jawił się portret siostry Mitchella. Tanessa od kilku tygodni była policjantką a już wykazała się odwagą, sprytem i determinacją. Trzy powyższe postaci uczestniczyły w śledztwie w sprawie Posłańca Śmierci, mordercy młodych i pięknych kobiet. Starannie obserwował ofiary, opracowywał plan działania i przystępował do realizacji, uprzednio jednak informował wypatrzone osoby, w jaki sposób odbierze im życie.

Miałam drobną uwagę, że zabrakło głębi w motywach przestępcy, odkryta prawda o przeszłości niosła potencjał, może gdyby Omer zintensyfikował obserwację i analizę Zoe Bentley przy sporządzaniu portretu szaleńca, intryga byłaby silniej podkręcona. Jednakże, autor zdecydował się podążyć tropem większej realności, a to też miało urok i uzasadnienie. Trzeba przyznać, że nie oszczędzał liczebnie ofiar, zaczął powieść od mocnego uderzenia, chociaż nieco zdartej płyty, kobiety biegającej samotnie o poranku w pustym parku i grożącego jej bezpośredniego niebezpieczeństwa, sukcesywnie dokładał nowe makabryczne okoliczności, ale i przyszykował niezłą pulę zatrważających incydentów na zakończenie. Swobodnie obracałam się w thrillerze, jeśli uwierały mnie, to drobnostki, nie rzutowały w zasadniczy sposób na pozytywny odbiór całości. Niecierpliwie wyczekiwać będę kolejnej odsłony serii, a i poprzednią chętnie nadgonię.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 378 stron, premiera 13.10.2021 (2016), tłumaczenie Robert Ginalski
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

DOM STU SZEPTÓW

GRAHAM MASTERTON

"Jedyne zło na tym świecie tkwi w człowieku."

Sympatycznie spędziłam czas z książką, w zasadzie otrzymałam to, na co liczyłam, czego się spodziewałam, jak przypuszczałam, że rozwinie się. Koncepcja fabuły oparta na starych i sprawdzonych schematach, większość byłam w stanie przewidzieć, bohaterowie nie ukazali się z nadzwyczajnej strony, a jednak chętnie wchodziłam w rozrywkę. Lekki dreszczyk emocji otulający wyobraźnię jeszcze nikomu nie zaszkodził, a wręcz przeciwnie, pozwolił oderwać się na chwilę od rzeczywistości, przenieść się do metafizycznej sfery osobliwości. 

Nawiedzony dom, a w zasadzie szesnastowieczna rezydencja, z bogatą historią, skrywała wiele tajemnic. Część przez wieki uśpiona w najgłębszych mrokach nie dawała o sobie znać dopóki nie stworzył się zadziwiający splot okoliczności. Pozostałe nieustannie pragnęły przeniknąć do świata realnego, ale blokowały je silne kajdany niewoli. Stary dom słynął z ukrytych wnęk i zakamarków, sekretnych pomieszczeń, dziwnych i niesamowitych odgłosów, przywidzeń ludzkich postaci, rozjarzonych w kominku twarzy demonów, zaś okolica wypełniona była wzbudzającymi strach legendami o duchach, czarownicach, chochlikach, diabłach i psich sługach.

Po nagłej i osobliwej śmierci właściciela Allhallows Hall, emerytowanego naczelnika więzienia, jego dzieci wróciły do posiadłości na odczytanie testamentu. Podczas spotkania z prawnikiem, w zamieszaniu wywołanym kontrowersyjną wolą zmarłego, zniknął pięciolatek. Członkowie rodziny zaangażowali się w poszukiwania, lecz nie przyniosły skutku, nawet przy wsparciu policyjnych ekip poszukiwawczo-ratowniczych. Sprawa osobliwego przepadnięcia chłopca i podejrzewane zabójstwo jego dziadka z godziny na godzinę komplikowały się. Im więcej czasu mijało, tym robiło się bardziej upiornie i przerażająco. Jaka siła opętała dom i osoby przekraczające jego próg? 

Graham Masterton kolejny raz pokazał czytelnikowi, jak bardzo boimy się tego co nieznane, dlaczego nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, co niepojęte, skąd w nas opór, ale również podporządkowanie wyobraźni temu, co przekazywane w opowieściach z pokolenie na pokolenie. Jeżeli paranormalne zjawiska, to oczywiście nie mogło zabraknąć odwołań do kultowych i rytualnych sług, znawców lokalnych wierzeń, okultystycznych zaklinaczy. Można było podważać ich wiarę i umiejętności, ale ciekawie ubarwiali fabułę, niczym pionki do poświęcenia na ołtarzu cierpienia i udręki. Zastanawiające, jak wiele zła zgromadziło się w murach starego domu. 

Zapraszam po wrażenia ze spotkania z serią o detektyw Katie Maguire ("Uznani za zmarłych", "Siostry krwi", "Pogrzebani", "Martwi za życia", "Martwe tańczące dziewczynki", "Świst umarłych", "Żebrząc o śmierć", "Do ostatniej kropli krwi", "Czerwone światło hańby"), cyklem przygód jasnowidza Harriego Erskine ("Manitou", "Zemsta Manitou", "Duch zagłady", "Krew Manitou", "Armagedon", "Infekcja"), zakręconym thriller kryminalnym "Wirus", ciekawie drażniącymi wyobraźnię horrorami "Dżinn" i "Dzieci zapomniane przez Boga", postapokaliptyczną sensacją "Susza", krótkimi formami literackimi na "Festiwal strachu", opowiadaniami Mastertona z "Upiornych świąt".

4.5/6 - warto przeczytać
horror, 352 strony, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Izabela Matuszewska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

ZNAJDŹ MNIE

[PRZEDPREMIEROWO]

ANNA FRASIER

INLAND EMPIRE tom 1

"Ludzkie losy dziwnie się czasem splatają... zamiast prostych linii przypominają raczej zachodzące na siebie koła."

Mocna propozycja czytelnicza, zarówno od strony wyrobionego przyjaznego warsztatu pisarskiego, jak i wciągającej i pokręconej fabuły, a także ciekawie oddanego pustynnego klimatu. Annie Frasier fantastycznie połączyła dwie mroczne siły. Jedną związaną z bezwzględnością ekstremalnej przyrody. Drugą oscylującą wokół długich i gęstych cieni szaleńczej ludzkiej natury. Zadziwiający ciąg zbiegów okoliczności przyjęłam go za dobrą monetę, dałam się podpuścić do rozwinięcia skrzydeł wyobraźni i wystawienia się na silne emocje. Zgrabnie prowadzone napięcie, autorka dokładała do ognia wątpliwości i niejednoznaczności, chociaż kilka elementów łatwo udało mi się rozszyfrować i to już na wstępie opowieści. Niemal do końca trzymana byłam w niepewności, czy moje przypuszczenia sprawdzą się.

Ciekawym zabiegiem okazało się poprowadzenie dwóch sylwetek kluczowych postaci z perspektywy naznaczenia złem. Reni Fisher, definiowana przez społeczność. Głównie jako córka seryjnego mordercy, od trzydziestu lat odsiadującego wyrok w więzieniu. Ale również jako dwustronne odbicie ofiary, wykorzystywanej przez rodzica, i współuczestniczki zbrodni, małej dziewczynki łapiącej kobiety na przynętę porzuconego dziecka. Nękana przez ogromne wyrzuty sumienia Reni zostaje cenioną profilerką w FBI, wykładowczynią w Quantico. To, że nie oszalała, a jedynie przeżyła załamanie nerwowe, jest dowodem waleczności i hartu ducha. Trzy lata temu porzuciła służbę w agencji i zajęła się garncarstwem, tworzenie miało ją uzdrawiać. Jako miejsce zamieszkania wybrała pustynię Mojave, gdzie najprawdopodobniej ojciec zakopał ciała kobiet. Reni próbuje je odnaleźć.

Daniel Ellis to detektyw wydziału zabójstw, do którego zgłosił się Benjamin Fisher, dawniej wykładowca psychologii, szanowany profesor, a teraz więzień. Ben zaproponował układ policji, chciał spotkania z córką, w zamian miał wskazać miejsca porzucenia ciał ofiar. Daniel otrzymał ciekawą osobowość i przeszłość, z zainteresowaniem wgryzałam się w obie warstwy. Frapująco rozpracowywał sprawę Bena i jego córki, ale też poszukiwał odpowiedzi na dręczące go od dzieciństwa pytania dotyczące nagłego zniknięcia własnej matki. Reni i Daniel rozpoczęli współpracę i trzeba przyznać, że nieźle im wychodziła. Jak na naprawdę dobry thriller przystało, im głębiej wchodzili w tajemnice, tym robiło się bardziej niebezpiecznie. Czy udało im się rozpracować wszelkie sekrety potwora? Dokąd zaprowadziło śledztwo? Jaką formę przybrało? I frapujące pytanie, jak dokładnie jesteśmy w stanie poznać najbliższych? Pierwsze spotkanie z twórczością Anne Frasier zaliczam do atrakcyjnych, udanych i zajmujących, nie zabrakło poruszenia, ekscytacji i gorączki poznawania.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller, 352 strony, premiera 13.10.2021 (29020), tłumaczenie Grażyna Woźniak
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

TEN DRUGI

[PRZEDPREMIEROWO]

THOMAS TRYON

"Pomagamy sobie, rozumiejąc się nawzajem."

Książka wywiera spore wrażenie, groza wypływa ze stron i przesiąka do myśli czytelnika. Doskonały przykład, że frapująco i atrakcyjnie prowadzona warstwa psychologiczna, znakomicie radzi sobie sama, bez rozlewu krwi i wnętrzności, dosadnych opisów przemocy i prześladowań, jak na powszechne oczekiwanie od horroru przystało. Fantastyka grozy, a jednak niemal subtelnie prowadzi odbiorcę, daje fascynujący materiał do udanej rozrywki i wnikliwych refleksji. Jakby Thomas Tryon zachęcał czytelnika na uchylenie oczu, zamkniętych ze strachu przed odkryciem w sobie niepokojącej energii i sił, uważne zerknięcie na zakopaną głęboko w świadomości grzeszną odsłonę własnej duszy. Skłaniał do zastanowienia się, jakby sobie poradził w przypadku straty najbliższej sercu osoby, która silnie współdefiniowałaby jego tożsamość, rzutowała na życie.

Rozliczenie z najważniejszą głębią natury człowieka. Natychmiast wraca się do rozważań, czy każdy z nas w równym stopniu zostaje przez naturę obdarzony proporcją dobra i zła, i według własnego uznania je modeluje, idzie w kierunku światła lub ciemności, czy też biologiczne uwarunkowanie odgórnie przyczepia jednostkom długie cienie, skazując na wieczne wewnętrzne potępienie, mniej lub bardziej uświadomioną walkę z instynktami niszczenia? Czy sami możemy wyzwolić się destrukcyjnego ciężaru? W powieści nie chodzi o melodię przekraczania granicy dobra i zła, ale o całkowite wzajemne wchłonięcie się obu obszarów, sięgające najdalszych obrzeży, do tego stopnia, że tylko perspektywa spojrzenia daje podpowiedzi do interpretacji jasnych i czarnych nut. Podwójna dawka emocji, nawet potrójna, gdyż dochodzą wzajemne relacje między braćmi, szalenie ciekawe z powodu diametralnie różnych osobowości i usposobień.

Autor cichaczem prowadzi na manowce, niezauważalnie zmienia barwę fabuły i ton brzmienia wydarzeń. Spora satysfakcja dać się prowadzić w zaskakującym kierunku, redefiniować już wyrobioną opinie o bohaterach, przekonać się, że coś makabrycznego i plugawego przykleja się do wyobraźni czytelnika na czas spotkania z książką. Przeżywa się ją duchowo i emocjonalnie. Dodatkowo, kontrastowe zderzenie niemal idyllicznego życia w Pequot Landing, typowego bezpretensjonalnego nadbrzeżnego miasteczka w Connecticut, z niepokojącymi incydentami. Bolesna konfrontacja dzieciństwa i dorosłości. Dawna farma uprawy cebuli, liczący dwa wieki dom, solidny, duży i pełen zakamarków. A także stodoła, studnia i piwnica z dramatycznymi przeszłościami. Powieść cechuje przemyślana konstrukcja, znakomite prowadzenie dwugłosu, szaleńca i dziecka, opowieści o diametralnie różnych braciach, czułym i przyjaznym Nilesie, radosnym duchu, i zimnym, porywczym, niezdolnym do miłości Hollandzie, spętanym sekretami. Którego z nich jesteśmy w stanie poznać i zrozumieć, okazać żal i współczucie?

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror psychologiczny, 344 strony, premiera 13.10.2021 (1971), tłumaczenie Marek Król
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 11 października 2021

ZA MILION LAT OD DZISIAJ. O ŚLADACH, JAKIE ZOSTAWIMY

[PRZEDPREMIEROWO] 

DAVID FARRIER

"Działalność człowieka wymusza zmiany w układzie współzależności na naszej planecie sto siedemdziesiąt razy szybciej niż naturalne procesy zachodzące w przyrodzie."

Nie mam w zwyczaju zapoznawać się z tekstem zamieszczonym na tylnej okładce, nie chcę zbyt dużo wiedzieć zanim nie przeczytam książki, pragnę wchodzić w nią bez jakichkolwiek obciążeń informacji, oprócz, do jakiego literackiego gatunku przynależy i w jakiej dziedzinie się obraca. Kiedy dostrzegłam tytuł zachęcający do uświadomienia sobie o śladach, jakie zostawimy kolejnym pokoleniom, stwierdziłam, że właśnie w taką tematykę warto wejść. Miałam pewne wyobrażenie, czego dotyczyć będzie książka, lecz nie spodziewałam się, że w tak szalenie atrakcyjnej formie zostanie przedstawiona. Już pierwszy rozdział przekonał mnie, że trafiłam na coś wyjątkowo interesująco poprowadzonego. Nie na zasadzie zwykłego przytaczania danych i wypływających wniosków, ale w ramach niezwykłej podróży po świecie literatury, fotografii, malarstwa, muzyki, filmów, a nawet mitologii, i oczywiście, nauki.

Styl narracji Davida Farriera, edynburskiego wykładowcy literatury angielskiej, zachwycił od strony warsztatu pisarskiego, kwintesencji informacji i swobodnych wycieczek w szerokie gałęzie kultury. Uwzględnił doświadczenia z odwiedzin w różnych krajach i instytucjach. Wszystko obracało się w obszarze śladów, w tym ogólnie mówiąc śmieci, dowodów współczesnej egzystencji człowieka, które naznaczą świat na setki tysięcy lat, spuścizny nawet na setki milionów lat. Ślad węglowy, wydrążone w ziemi otwory, przyspieszenie erozji i sedymentacji, utwardzane drogi i tunele, skrajne zjawiska pogodowe, ocieplenie i zakwaszenie oceanów, zaburzenia cyklów obiegu ważniejszych pierwiastków, sztuczne związki chemiczne, opady promieniotwórcze, gęsto uprasowane wysypiska śmieci, a zatem zmiany klimatyczne, krajobrazu i ekosystemów.

Kiedy zerknie się w przyszłość, na pozostałości po współczesnych mostach, podwodnych żużlowych drogach, miastach pnących się w górę, elektrowniach atomowych, rafach koralowych przemieniających się w martwe kamienie, powiększających się strefach mórz bez dowodów życia, wszechobecnym na każdym kroku codzienności plastiku, ogarnia nas przerażenie, smutek i zawstydzenie. Podążając refleksjami Farriera, uświadomienie sobie skali i intensywności działalności człowieka, wynikającego z rewolucji przemysłowej i postępu technologicznego, to pierwszy krok ku ratowaniu Ziemi. Następnie, uczynienie odpowiedzialności za środowisko codziennym nawykiem. Rozpoczęliśmy antropocen, epokę człowieka, zatrważająco wpływamy na Ziemię, zatem właściwym i koniecznym jest zobowiązanie do pozostawienia po sobie jak najbardziej czystego świadectwa istnienia, tak aby wciąż istniała biblioteka z lodu, pamięć naszej planety o osobnych historiach ludzkich, geologicznych, chemicznych i ewolucyjnych. 

Inne książki z serii Bo.wiem (Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Na zawsze w lodzie", "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały".

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, ekologia, 300 stron, premiera 12.10.2021, tłumaczenie Aleksandra Gomola
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

BEZ WINY

CHARLOTTE LINK

KATE LINVILLE tom 3

"Wydawało się, że wpadła w wir przytłaczającej rzeczywistości i ze wszystkich sił broni się przed pójściem na dno."

Charlotte Link fantastycznie prowadzi serię, swobodnie miksuje elementy thrillera i kryminału, umiejętnie równoważy, sprawia, że nie chce się z niej wychodzić, a wręcz odwrotnie, jak najszybciej sięgać po kolejne odsłony. Trzeci tom nasyciła ekscytującymi incydentami, pożądanymi zwrotami akcji, zaskakującymi obrotami spraw, sporą dawką emocji i napięcia. Główna bohaterka naostrzyła już pazury, nie była taką samotniczką, jak w poprzednich odsłonach, przebudziła w sobie prawdziwy wojowniczy duch. Potrafiła zawalczyć o swoje, zbliżyć się do drugiego człowieka, a nawet szukała bliskości. Podobało mi się jej dojrzewanie na płaszczyźnie relacji społecznych, dokonała dużego kroku naprzód, bo umiejętności detektywistycznych, wyczuwania nawet drobnych aspektów zbrodni, szybkiego kojarzenia faktów, nigdy jej nie brakowało. Rzuciła prestiżową pracę dla Scotland Yardu i związała się zawodowo z policją w Scarborough, miejscowości z północno-wschodniej Anglii.

Kate Linville od razu została wrzucona na głęboką wodę. W ostatnich dniach urlopu, tuż przed przeniesieniem, dołączyła do zagmatwanej sprawy kryminalnej. Najpierw, niczym w mocnej sensacji, dostała się pod ostrzał szaleńca i uratowała kobietę podróżującą z nią pociągiem. Później próbowała rozszyfrować, co kryło się za wyjątkowo perfidnym i brutalnym atakiem na nauczycielkę z wioski Stainton Dale. Intuicja podpowiadała, że obie sprawy były powiązane z zaginięciem kobiety w Kornwalii. Zanim Kate trafiła na jakiekolwiek tropy, relacje świadków, zależności między ofiarami, zaskoczyło ją zawieszenie szefa. Nadkomisarz Caleb Hale, nie poradził sobie z alkoholizmem. Pijany pertraktował z oszalałym ojcem próbującym zabić żonę, dzieci i siebie. Tragiczny finał sprawy położył się długim cieniem na karierze Caleba. Na czele jednostki stanął inspektor śledczy Robert Stewart. Przekonajcie się sami, jak prowadzone były działania pod jego przywództwem. Czy detektywi dreptali w miejscu, posuwali się naprzód? Jak niebezpiecznie się zrobiło? Zapewniam, że wiele i w różnych barwach działo się. W szybkim przewracaniu stron pomagała zgrabna i płynna narracja, wyrobione i sugestywne pióro autorki. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pierwszym i drugim tomem ("Oszukana", "Poszukiwanie").

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 434 strony, premiera 15.09.2021 (2020), tłumaczenie Dariusz Guzik
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.

niedziela, 10 października 2021

OMAHA 06:29

MARIUSZ ROQFORT

"Życie jest loterią, a jego długość i jakość, wcale nie zależy od tego, jak dobrym jesteś człowiekiem."

Nacięłam się, nie dlatego, że książka była zła, ale nie przypasowała. Wiedziałam, po jakie klimaty sięgam, miałam chęć w nie wejść, a jednak nie zgrałam się z przygodą. Pomysł na fabułę jak najbardziej ciekawy, może nie znamionował powiewu świeżości, ale w końcu podróż w czasie do przeszłości, próba zmieniania historii, zawsze będzie przyciągać, jako coś nierealnego, a przy tym osobliwego. 

Koncepcja seansu filmowego, podczas którego dzieją się dziwne rzeczy, trochę skojarzył mi się z filmem "Gra", z udziałem Michaela Douglasa, w reżyserii Davida Finchera. W "Omaha 06:29" postawiono na pełną świadomość i inną czasową scenerię. Kluczowa postać, Jay Archibald Harder, przeniósł się na plażę Omaha, na Normandię z szóstego czerwca tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku, do amerykańskiego desantu i konfrontacji z Niemcami. Mariusz Roqfort (Mariusz Szczerbaniewicz) dynamicznie oprowadzał po walce, wciągał Jaya w ciąg niebezpiecznych sytuacji, lawirował na granicy uśmiercenia głównego bohatera. 

Wiele się działo, ale przyznam, że złapałam się na tym, że było mi wszystko jedno, co się stanie. Nie wpasowałam się w konwencję zabawy, nawet jak wrzuciłam na mega luz w postrzeganiu akcji i misji Jaya. Wydawało mi się, że sporą w tym rolę odgrywała moja płeć. Chociaż lubię mocne męskie czytanie, jednak przy tej książce wyszła ze mnie kobieta czytelniczka. Potwierdziło się, kiedy przeczytałam przyjacielowi większy fragment ze środka książki, dla niego nie było tak mało ekscytująco, jak ja to przedstawiałam. Stwierdził, że przygoda atrakcyjnie się zapowiada jeśli postawić na niezobowiązującą zabawę. Wynika z tego, że powieść musi trafić na swojego czytelnika, który zgra się z nią od pierwszych stron, a później z radością po niej przebiegał. 

Narracja wartka i płynna, przydałaby się lepsza korekta, ale najważniejsze, że styl pisania zachęcający. Wycięłabym część dialogów między Jayem a jego przyjacielem Billem, ale podejrzewam, że straciłby na tym męski klimat, powszechnie lubujący się w dosadnych określeniach, soczystym języku i więcej niż szczypcie satyry. Sami przekonajcie się, jak to mogłoby być, gdyby człowiek przeniósł się z ponurego współczesnego Cleveland do krwawej Normandii sprzed niemal osiemdziesięciu lat, gdzie znużony życiem bogaty czterdziestolatek dostaje się pod ostrzał wrogów. Czy gotowi jesteście wykupić bilet na seans w kinie Le Freak?

3.5/6 - w wolnym czasie
fantastyka, 286 stron, premiera 11.05.2021
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

GRA GERALDA

STEPHEN KING

"Niedawno zdałam sobie sprawę, jak bardzo wpływają na nas inni ludzie, nawet gdy szczycimy się swoją samokontrolą i umiejętnością polegania na sobie."

Czytając niedawno thriller kryminalny natrafiłam, jak to się często zdarza, na odwołanie do powieści Stephena Kinga. Ponieważ z lekka naświetlono, o co chodzi w fabule "Gry Geralda", zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie poznałam treści, a wydawała się ciekawa. Zgarnęłam zatem książkę z półki w księgarni i przystąpiłam do czytania. Intuicja dobrze mi podpowiedziała, warto było umówić się z nią na spotkanie. Przebiegło w zajmujących i wciągających barwach.

Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem postanowiło urozmaicić erotyczną grę kajdankami. Wyjazd do domku letniskowego usytuowanego nad jeziorem, z wielokilometrowym oddaleniem od najbliższych sąsiadów, wydawał się sprzyjającym miejscem do takiej rozrywki. Niestety, w trakcie miłosnej zabawy, błyskotliwy prawnik pracujący w renomowanej kancelarii adwokackiej, narażony codziennie na wielki stres, nie wytrzymał presji i umarł na zawał serca. Jessie przykuta do łóżka ze skrępowanymi rękami nie miała szans na samodzielne oswobodzenie się. Znikąd ratunku, brak możliwości wezwania pomocy, całkowite odludzie, do najbliższej drogi sześć kilometrów.

King od razu wrzucił czytelnika w wir zdarzeń na trzech poziomach. Pierwszy ujmował kwestię relacji między małżonkami, realistycznie poprowadzoną, z odsłanianiem brudów i zawiedzeń. Drugi koncentrował się na zaglądaniu we wspomnienia kobiety. Im głębiej w nie wnikałam tym bardziej zaglądałam w mroczną poświatę. Szalenie odpowiadało mi prowadzenie tego wątku, zwłaszcza kiedy równolegle nakładał się na trzeci związany z usilnymi próbami uwolnienia się. Atrakcyjne zobrazowanie zamknięcia w letniskowym domku i wewnętrznym obszarze głosów.

Akcja krążyła wokół tego samego, paniki Jessie, rozmów z wyimaginowanymi osobami, usiłowań zrzucenia kajdan, ale dzięki przerywnikom nie miałam odczucia sztucznego przeciągania fabuły. Zadziwiające, z jak wieloma potworami musiała zmierzyć się była nauczycielka, prawdziwymi i zmyślonymi, powiązanymi z zaistniałą okolicznością i pochodzącymi z przeszłości. Atmosferę makabryczności podkręcała obecność psa, którego los naprawdę nie oszczędzał, jak zwykle kontrastowe zestawienie cech czworonoga. King udanie oddał psychikę zwierzęcia.

Nie spodziewałam się, że mocno zaangażuję się w przeżycia Jessie. Autor frapująco prowadził męczarnię i walkę, chwile zwątpienia i nadziei. Nie poprzestał na procesie wyzwolenia się, rozumianego dosłownie i w przenośni, ale stworzył dodatkowe otoczki. Chciałam bliżej poznać Jessie, dowiedzieć się o niej jak najwięcej, zrozumieć każdy niuans jej makabrycznej sytuacji. Rozsmakowywanie się w zatrważających okolicznościach miało osobliwy urok, podgrzewało wyobraźnię w stylu oczekiwanym w tym gatunku literackim, stworzyło intrygujący materiał do przemyśleń. Dynamiczne zakończenie okazało się zgrabne, logiczne i satysfakcjonujące.

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Kinga: "Billy Summers", "Podpalaczka", "Później", "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", dla najmłodszych "Charlie Ciuch-Ciuch", natomiast "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego to gratka dla miłośników twórczości pisarza.

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror psychologiczny, 416 stron, premiera 23.06.2021 (1992), tłumaczenie Tomasz Wyżyński
Książkę "Gra Geralda" zgarnęłam z półki "fantastyka" w księgarni TaniaKsiążka.pl

sobota, 9 października 2021

ZDRADA

LILJA SIGURDARDÓTTIR

REYKJAVIK NOIR tom 4

"To oczekiwania powodują rozczarowania."

Lekkie wydanie thrillera, mało napięcia i niepewności, brak głębi w intrydze, mało wyraziste postaci. Czyta się przyjemnie, narracja zgrabna i płynna, zrównoważone budowanie atmosfery, ciekawe wplecenie islandzkiego klimatu. Jednak to za mało, aby powieść porwała, w pełni zdobyła uwagę czytelnika i mocno zaangażowała. Książka na jeden wieczór, kiedy chce się na chwilę zajrzeć za kulisy działalności władz państwowych, przyjrzeć się z dreszczykiem podłożu nieustannych roszad, perfekcyjnie planowanych manipulacji, przeciągania linii władzy i korupcji. Trzeba wykazywać się określonymi predyspozycjami do przetrwania, umiejętnością radzenia sobie w funkcjonowaniu pod presją, przekręcaniem faktów na własną korzyść, tworzenia właściwej otoczki dla materiału do przebicia się przez media i opinię publiczną. Najważniejsze, mieć oczy dookoła głowy, by uniknąć wbicia w plecy sztyletu nieuczciwości, oszustwa i zdrady.

Kiedy Ursula Aradottir zostaje ministrem spraw wewnętrznych dysponuje powierzchowną wiedzą o zasadach funkcjonowania w polityce. Udzielając się dotąd w organizacjach pomocowych, w tym w Liberii przy epidemii eboli i w Syrii w obozach dla uchodźców, zdołała nieco dostrzec i zrozumieć, lecz nie spodziewa się, że pomimo zajmowania prestiżowego stanowiska stanie się jedynie śrubką w patologicznej maszynie państwowej, bynajmniej nie pracującej dla dobra społecznego. Wrzucona w bezpardonową partię politycznych szachów, odczuwa presję błyskawicznych decyzji, wchodzenia w ciemne strony układów, podporządkowania się narzuconym interpretacjom. Kobieta buntuje się przeciwko przyznaniu marionetkowej i tymczasowej roli. Ma zaledwie rok, by zdziałać coś w bliskiej jej sprawie poprawienia warunków imigrantów w Islandii. W pierwszym dniu pracy angażuje się w kryminalny wątek. Chce doprowadzić do wyjaśnienia gwałtu na piętnastolatce dokonanym przez policjanta. Składa obietnicę matce dziewczyny, że wyjaśni sprawę. Nie zdaje sobie sprawy, w co tak naprawdę pakuje się i jakie bolesne będą konsekwencje.

Poprzez scenariusz zdarzeń wokół postaci Ursuli autorka pokazuje, że w polityce trzeba mieć twardą skórę i stabilne zaplecze, bez tego nic nie można zdziałać, wyższe idee rozmywają się w papce miałkich deklaracji i wątpliwych zapewnień. Podoba mi się ukazanie zderzenia dwóch światów, oficjalnych komunikatów i faktycznych czynów, efektów wywoływanych na zamówienie, z korzyścią dla pomysłodawców. Mniej przekonuje życie prywatne Ursuli. Rozumiem przykre doświadczenia z niedawnej przeszłości, które rzutują na relacje z mężem i dziećmi, ale sposób postępowania nie do końca można tym wytłumaczyć. Zupełnie jakby kobiecie brakowało nie tylko równowagi psychicznej, ale również instynktu przetrwania i świadomości życia na świeczniku. Czy polityka to faktycznie tylko polityka, nic osobistego? Zakończenie ciekawie splata wątki, wiele można się wcześniej domyśleć, lecz kilka akcentów zaskakująco wybrzmiewa. Zerknijcie na pierwszy tom serii "Pułapka", drugi i trzeci mam jeszcze do nadrobienia, na niezobowiązujące czytanie z dreszczykiem.

3.5/6 - w wolnym czasie
thriller polityczny, 390 stron, premiera 16.06.2021 (2018), tłumaczenie Jacek Godek
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

W MROKU LASU

ALEX KAVA

RYDER CREED tom 6

"Istnieją dwa rodzaje tajemnic: te, które ukrywamy przed innymi, i takie, które ukrywamy przed sobą." Frank Warren

Lubię sięgać po przygody czytelnicze związane z dochodzeniami prowadzonymi przez Maggie O'Dell ("Łowca dusz", "Granice szaleństwa", "Zabójczy wirus", "Zło konieczne") i sensacją w wykonaniu Rydera Creeda ("Złowrogie niebo"). Każda z tych postaci wnosi inny koloryt do powieści. Maggie jako agentka FBI zawsze trafia na coś frapującego, co wymaga natychmiastowego wyjaśnienia, zaś Ryder jako trener i przewodnik psów tropiących ubarwia intrygę. Natomiast wspólnie składają się na sympatyczny wątek obyczajowy, poprowadzony zrównoważenie, delikatnie, niemal dyskretnie. Ostrożne i badawcze losy relacji kształtujące się w parze zestawione są kontrastowo z dynamicznie rozwijającą się kryminalną ścieżką. Ciekawie przenikają się wybrzmiewając nutami thrillera, podkręcającego niepewność i napięcie. Nie należą do mocnych i ekscytujących, nowatorskich i pomysłowych, zaskakujących i zdumiewających, ale mają urok i powab.

W szóstym tomie bohaterowie próbują odkryć, kto kryje się za morderstwami osób, których ciała odnaleziono w Lesie Stanowym Blackwater River na Florydzie. Alex Kava z rozmachem podchodzi do inscenizacji sposobów zabicia i miejsca ukrycia ciał. Mnogość i stan odnalezionych przez psy tropiące ludzkich szczątków wskazuje na długotrwały proceder makabrycznych przestępstw. Odludne miejsce staje się niemal perfekcyjną kryjówką morderczych sekretów. W pewnym momencie śledztwa robi się nader niebezpiecznie. Sporo dzieje się na drugim planie, poza kluczowymi bohaterami. Brodie, siostra Rydera, przez szesnaście lat więziona przez obłąkaną kobietę, po odzyskaniu wolności powoli dochodzi do równowagi psychicznej. Zdobywa pewność siebie i kształtuje własne zainteresowania. Przymiarki do samodzielności brzmią obiecująco, tym bardziej, że odgrywają znaczącą rolę w scenariuszu zdarzeń. I u Jasona Seavera, weterana wojennego, życie nabiera nowego blasku, życzymy mu jak najlepiej. Podobnie jak i Hannie, biznesowej partnerce Rydera, bardzo pomocnej w zwykłych i wyjątkowych sytuacjach. Pojawia się nowy koroner, Vickie Kammere może pozostawić znaczący ślad w fabule przyszłych tomów.

3.5/6 - w wolnym czasie
sensacja, 328 stron, premiera 02.09.2021 (2020), tłumaczenie Katarzyna Ciążyńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

piątek, 8 października 2021

URATOWAĆ MISSY

BETH MORREY

"Jeśli naprawdę czegoś chcecie, nigdy nie wypuszczajcie tego z rąk. Nie poddawajcie się. Chwyćcie to tak, jakby od tego zależało wasze życie."

Cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po ten tytuł, przyciągnął zapowiedzią ciepłej historii, nad którą warto pochylić się. I faktycznie, wchodząc w powieść na kilka godzin zapomniałam o otaczającym świecie, zaś losy Missy stały się epicentrum refleksyjnych przeżyć. Beth Morrey podjęła się niełatwego zadania, przedstawienia opowieści o osiemdziesięciolatce tak by nie zakrzywiać plusów i minusów codzienności starszej osoby. Nie wszystkie zdarzenia przekonały, czasami były oderwane od rzeczywistości, potraktowane powierzchownie, ale literackie dzieło rządzi się swoimi prawami. Niekiedy warto odrzucić realność, by historia nabrała kolorytu. 

Powieść o ostatnim etapie życia prowadzonym początkowo przez samotność, a następnie z wiodącą rolą niezwykłej przyjaźni. Ale nie tylko, to także rzut oka na uwarunkowania społeczne współczesnego świata. Autorka dotykała aspektów, których wydźwięk wyraźnie odbieramy, jak choćby zmiany wzorców etykiety, związku dwóch kobiet, decyzji o aborcji, przemocy domowej, oddania się macierzyństwu i rezygnacji z zawodowych ambicji, wykluczenia w tłumie, życia niejako obok ludzi, pokoleniowego niezrozumienia, braku sięgania młodych po doświadczenia starszych. Echa wymienionych zagadnień kształtują spojrzenie na świat głównej postaci, od surowego i zniechęcającego, poprzez trudny do uwierzenia i zaufania, na końcu wypełniony optymizmem i zrozumieniem. Przez wszystkie elementy przebiegały cienkie linie pozytywnych myśli, brania świata takim, jakim jest. Jednocześnie, walka o prawa do samodzielnych decyzji, własnego sposobu na codzienność, wsłuchiwaniem się samego w siebie, bez oceniania innych. 

Morrey wyczuwała, co powinno pojawić się i w jakiej części fabuły, lecz nie rozwijała dogłębnie. Jakby za dużo chciała zgromadzić w jednej powieści, a szkoda, bo bliższe spojrzenia wiele by jeszcze wniosły. Jednak czuło się wyraźne przesłania, ciekawe, motywujące, przestrzegające. Przyjemnie spędziłam czas z książką, dała optymistycznego powera, uwrażliwiła na potrzeby starszych ludzi. Seniorom do szczęścia potrzeba spokojnej rutyny chwytania tego, co najlepsze, z każdego dnia i bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. A kiedy pojawiają się szczere rozmowy, bazujące na szacunku, także rodzinne tajemnice wyjaśniają się w naturalny sposób. Wszyscy wówczas na tym korzystają, widzą się wzajemnie, wychodzą na przeciw potrzebom, a nawet marzeniom. Książka pozwoliła na moment zatrzymać się w pędzie życia, zwróciła uwagę na to, co w nim najważniejsze, o co tak naprawdę chodzi, jak dbać o relacje i słuchać innych.

4/6 - warto przeczytać
literatura obyczajowa, 410 stron, premiera 20.07.2021 (2020), tłumaczenie Agnieszka Brodzik
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

ZASKOCZ, ZABIJ, ZNIKNIJ. HISTORIA TAJNYCH AKCJI I ZABÓJCÓW Z CIA

ANNIE JACOBSEN

"Najbardziej udane tajne operacje są przeprowadzane zgodnie z zasadą wiarygodnego zaprzeczenia."

Jestem pod ogromnym wrażeniem książki, chciałabym częściej trafiać na tak rzetelnie i skrupulatnie przygotowaną literaturę faktu. Nie spodziewałam się aż takiej szczegółowości informacji, głębokiego wnikania w tematykę, sięgnięcia do imponującej listy bibliografii. Ale co najważniejsze, przelana na papier wiedza, chociaż potraktowana w imponujących rozmiarach, absolutnie nie przytłaczała. Annie Jacobsen wykazała duże merytoryczne przygotowanie do poruszanych zagadnień, bez żadnych problemów odnalazła się w nich, perfekcyjnie żonglowała partiami materiału. Nawet jako osoba tylko ogólnie zorientowana w zwykłych kwestiach amerykańskiej polityki, a zwłaszcza niuansach zaplecza, swobodnie czułam się poznając książkę. Logiczny podział zagadnień, trafne pogrupowanie, staranność w detalach, a poza tym stworzenie klimatu fabularnego przedstawiania. Publikację czytałam niczym wyśmienicie opracowaną i atrakcyjnie podaną sensację. Ale to w końcu, prawdziwe życie pisze najlepsze scenariusze, sztuką jest umieć podać je w zrozumiałej i wciągającej formie. Pierwsze spotkanie z twórczością tej finalistki Nagrody Pulitzera, ale z pewnością nie ostatnie. Zaimponowała docieraniem do wiadomości, weryfikowaniem faktów, wyciąganiem wniosków, dystansem do oceniania. Zachwyciła formą i stylem pisania. Chciałam jeszcze więcej elementów wywiadów z informatorami i tajnymi funkcjonariuszami operacyjnymi, ale znaczna część ich działalności wciąż musi być ukryta w mroku.

Annie Jacobsen dokładnie naświetliła warunki i okoliczności powstania amerykańskich paramilitarnych jednostek, mroczne kulisy prezydenckich operacji, różnorodnie nazywanych, ale znaczących dokładnie to samo. Sięgnięcie po środki ostateczne, neutralizowanie zapobiegawcze, zamach stanu, unieszkodliwienie ludzkiego celu, zabójstwo celowane, zaplanowany wypadek, prewencyjne akcje bezpośrednie ze skutkiem śmiertelnym. Pokazała tło i przebieg specjalnych operacji w Korei, Gwatemali, Iranie, Wietnamie, Laosie, Kubie, Dominikanie, Sudanie, Libii, Iraku, Kuwejcie, Afganistanie i Arabii Saudyjskiej. Niekonwencjonalne techniki walki, infiltracja, sabotaż, dywersja, zasadzki, partyzantka, a wszystko w ramach ścisłego przestrzegania zasady świadomej pozornej niewiedzy prezydentów, pozwalającej na wyparcie się udziału. Autorka odwołała się do akcji, które skończyły się sukcesem, ale również tych, które okazały się kompletnym fiaskiem, spektakularną klęską, a nawet dosadnym ośmieszeniem. Istotną kwestią pozostaje moralność tajnych operacji paramilitarnych, przede wszystkim od strony obustronnych ofiar, słuszności zabójstwa w imię bezpieczeństwa narodowego, ale również nieinformowania opinii publicznej, mówienia zagadkami, oraz potwornych długofalowych konsekwencji w postaci zamętu, chaosu i katastrofy.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura faktu, organizacje paramilitarne, 614 stron, premiera 31.08.2021 (2019)
tłumaczenie Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

czwartek, 7 października 2021

IDZIESZ DO WIĘZIENIA, KOBIETY BEZ LITOŚCI

CAMILLA LÄCKBERG

"Kochać wspólnie jest równie dobrze, jak kochać się nawzajem."

Jak dzień obfituje w ponure myśli, nieco przytłacza realny świat, chętnie wchodzę w lekkie kryminalne historie. Nie spodziewam się mega zagadek detektywistycznych, mocno trzymających w napięciu i niepewności, a przyjemnych opowiastek z delikatnym dreszczykiem. Dlatego sięgnęłam po dwa opowiadania Camilli Läckberg. Miały pozwolić zaczerpnąć tchu od problemów codzienności, a przy tym nie obciążyć intelektualnie. W takim obszarze zainteresowań i przy takim nastawieniu do lektury, do pewnego stopnia sprawdziły się, podobnie jak poprzednie książki autorki ("Złota klatka" i "Srebrne skrzydła").

Natomiast, przy wystawianiu oceny od strony artystycznej, trzeba szczerze przyznać, że nie należały do wybitnych dzieł, a nawet dobrych. W obu utworach przewidywalność na wysokim poziomie, już nie tyle ciekawiło mnie, co się stanie, w jaki sposób, a bardziej, czy przypuszczenia znajdą potwierdzenie. Gdyby wzbogacić intrygi napięciem, dołożyć większą otoczkę wątpliwości, nadać głębszego pazura kryminalnego, a następnie rozbudować do powieści, mogłyby wytworzyć się frapujące odczucia. A tak, chociaż sympatycznie spędziłam czas, dałam sobie nieco luzu, to pozostałam z niedosytem rozrywki czytelniczej. Ale w końcu, na to się zgodziłam.

W "Idziesz do więzienia" otrzymałam obraz odbicia krzywdy i upokorzenia, niezrozumienia i odrzucenia, rozpadu i zniszczenia. Kumulacja sekretów prowadziła do stanu wrzenia, co nie mogło zakończyć się niczym innym niż wybuchem agresji i przemocy. Niewiele potrzeba było, aby pękła tama gromadzonych latami negatywnych emocji i naznaczonej traumą niechęci. Przyglądałam się, jak zemsta niszczyła od środka, stała się wyzwalaczem wyjścia z uśpienia. Czwórka młodych przyjaciół bawiła się w sylwestrową noc, dynamika wzajemnych relacji ulegała nieustannym zmianom, ale trzon bliskości pozostawał bez zmian. Grupowe nakręcanie się doprowadziło do tragedii. Czy zemsta wobec doznanych znieważeń usprawiedliwia morderstwo?

"Kobiety bez litości" także koncentrowały się na aspekcie narastającego pragnienia zemsty i próby sięgnięcia po ostateczne rozwiązania. Poznałam historie trzech dorosłych kobiet uwiązanych w toksyczne związki z mężczyznami. Przyparte do muru bezsilności i bezczynu przebudziły się z letargu niemocy i przystąpiły do działania. Zdecydowały się na wariant zdarzeń mający przywrócić im wolność i samookreślenie. Nie było stopniowego wciągania w intrygę, od razu przystąpiłam do doświadczania incydentów. Czułam znikome prawdopodobieństwo realności zakończenia Jakie granice muszą zostać przekroczone, by wejść w mroczną stronę zbrodni?

2.5/6 - w wolnym czasie
thriller kryminalny, 294 strony, premiera 11.08.2021 (2018)
tłumaczenie Robert Kędzierski, Inga Sawicka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

NA ZAWSZE W LODZIE. ŚLADAMI TRAGICZNEJ WYPRAWY JOHNA FRANKLINA

OWEN BEATTIE, JOHN GEIGER

"Tragiczny koniec ekspedycji Franklina był nie tylko wydarzeniem o dużym znaczeniu historycznym, lecz przede wszystkim przypadkiem śmierci masowej - utraty życia przez bardzo wielu ludzi z powodu jednego, katastrofalnego w skutkach wydarzenia."

Trzy lata temu wciągnęłam się w fikcyjną rozrywkową powieść "Terror" Dana Simmonsa, nawiązującą do historycznych osób i wydarzeń. Po lekturze stwierdziłam, że pragnę bardziej zagłębić się w tematykę angielskiej ekspedycji arktycznej z tysiąc osiemset czterdziestego piątego roku, a nie poprzestać na ogólnych informacjach. Okazja pojawiła się wraz z wydaniem książki "Na zawsze w lodzie" przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publikacja mocno trzymała się faktów o naukowym i historycznym podłożu. Owen Beattie antropolog i profesor Uniwersytetu Alberty, i John Geiger, dyrektor Królewskiego Kanadyjskiego Towarzystwa Geograficznego, zdecydowali się na dwuczęściowy podział przedstawianego materiału.

Pierwsza dotyczyła ekspedycji badawczej wypływającej z angielskich wybrzeży na statkach "Terror" i "Erebus", aby pod zwierzchnictwem Johna Franklina pokonać arktyczny labirynt i znaleźć przejście między Morzem Baffina a Morzem Beringa. Niestety, obie jednostki utknęły w zdradliwych lodach, a szczegóły ich losów długo pozostawały owiane tajemnicą. Z czasem przerodziły się niemal w legendę, podgrzewały wyobraźnię o arktycznych przygodach, ale i zatrważały wydźwiękiem porażki. W fatalnej ekspedycji, poszukującej przejścia przez lody Północy, życie stracili wszyscy uczestnicy, sto dwadzieścia dziewięć osób. Autorzy ciekawie przywołali tło wcześniejszych prób wyznaczenia szlaku do Azji, wiktoriańskich realiów angielskich ambicji i pychy jednostek. Zajmująco czytałam o licznych wyprawach poszukiwawczych, skąpych relacjach inuickich świadków makabrycznych zdarzeń, rozprzestrzeniających się przez niemal sto czterdzieści lat domysłach i przypuszczeniach. Odpowiadał mi styl narracji, uwzględniający wiele elementów reportażu, stawiający na przejrzystą szczegółowość, korzystanie z autentycznych materiałów źródłowych, a jednocześnie przemawiający w ramach zwykłych ludzkich odczuć.

Druga część książki koncentrowała się na antropologicznych badaniach prowadzonych na wodach i lądach Arktyki na początku lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, kierunku wniosków, do których doprowadziły, odtworzeniu jednostkowych losów życia. Poszukiwaniu śladów obecności ekspedycji Franklina, namacalnych dowodów, identyfikacji szczątków, penetracji grobów i sekcji ciał. Wszystko, aby uzyskać odpowiedzi o powody tragedii, nie tylko ze sfery pogody (długiej arktycznej nocy, przeraźliwego zimna, zatarasowanych lodem wód, odmrożeń, głodu, chorób, osłabienia i nudy), ale też potwierdzenia kanibalizmu, ołowicy i fatalnych zbiegów okoliczności. Dlaczego ekspedycja Franklina, dysponująca doskonałym ja na ówczesne czasy ekwipunkiem, znalazła się w sytuacji bez wyjścia? Jakie czynniki nałożyły się i doprowadziły do spektakularnej klęski? Skąd pewność, że nikt nie wygrał walki o przetrwanie? Co ustalił zespół wykorzystujący techniki antropologii kryminalistycznej? Publikację wzbogacają zdjęcia i rysunki. Inne książki z serii Bo.wiem (Mundus) przybliżone na Bookendorfinie: "Biblioteka w oblężonym mieście", "Kolekcjoner porzuconych dusz", "Farmaceuta z Auschwitz", "Ziemia dyktatorów", "Śmierć w lesie deszczowym", "Koń doskonały". Wszystkie publikacje z tej serii warte są uwagi.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura faktu, 334 strony, premiera 27.05.2021 (1987), tłumaczenie Aleksander Gomola
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.