poniedziałek, 3 sierpnia 2020

CZŁOWIEK Z OŁOWIEM W BRZUCHU

JEAN-FRANÇOIS PAROT

NICHOLAS LE FLOCH tom 2

"Gdy raz wprawi się w ruch wyobraźnię, biada umysłowi, którym rządzi." Pierre de Marivaux

Pierwszy tom serii o młodym i ambitnym detektywie Nicholasie Le Floch, zatytułowany "Tajemnica Białych Płaszczy", wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, szybko się w nim odnalazłam, sympatycznie wciągnął w rozwiązywanie kryminalnej zagadki. Druga odsłona też mi się spodobała. Choć delikatnie mniej w niej napięcia, to potrafi trzymać dynamiczny rytm, kłaść nacisk na efektowne zdarzenia, frapująco rozwijać intrygę. Komisarz z Châtelet musi stawić czoło nie tylko mrocznej naturze mordercy, ale również oprzeć się naciskom dworskich manipulacji i spisków. Samobójcza śmierć porucznika gwardii francuskiej, syna hrabiego de Ruissec, uruchamia osobliwe i zaskakujące incydenty.

Po spektakularnym awansie Floch musi udowodnić swoją użyteczność nie tylko bezpośredniemu przełożonemu, ale również ministrowi policji, córce króla, kochance władcy, a nawet samemu Ludwikowi XV. Czasy we Francji niespokojne, na dworze królewskim wiele się dzieje, dlatego pewne działania muszą być podejmowane w pełnej konspiracji, niekiedy wbrew przełożonym. Śledztwo nie należy do łatwych, rozszerza się jego zakres, motywy zbrodni długo pozostają niejasne, tajemnice czekają na wyjaśnienie, niewiadome atrakcyjnie podkręcają snucie domysłów. Lista zagadek wydłuża się, przeszkody mnożą, okoliczności gmatwają, poszlaki wchodzą w sprzeczności, a niebezpieczeństwo staje się coraz groźniejsze. I jeszcze postaci wymykają się jednoznacznym interpretacjom, co pożądanie intensyfikuje detektywistyczny klimat.

Nie chodzi o jedną intrygę, a kilka spisków zawiązanych z różnych powodów. Jak zatem do tego wszystkiego podejść, aby wykazać się konieczną efektywnością? Atrakcyjnie obserwuje się siłę ludzkiego umysłu, wsłuchiwanie się w podszepty intuicji, zdolność do przeprowadzania złożonych dedukcji. Trzeba wkraczać do akcji niekoniecznie ściśle trzymając się prawa, być gotowym na ryzyko, nie poddawać się mimo kolejnych krwawych dowodów i okrutnych zabójstw. Dość długo nie chwyta się na właściwego tropu powiązań między śmiercią młodego oficera a zabójstwem jego matki. Kolejne zdarzenia podsycają ciekawość, zmieniają kierunek dochodzenia, tym bardziej, że świadkowie wysyłają sprzeczne sygnały. Spotkanie z książką zaliczam do udanych, odpowiadał mi pomysł na fabułę, rozmach intrygi, rozwój zawodowy kluczowego bohatera, oraz oczywiście klimat przedrewolucyjnego Paryża i Wersalu, liczne nawiązania do ówczesnej kultury, sytuacji politycznej, historycznych zdarzeń, postaci i miejsc. Przyjemnie podrażniłam szare komórki.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał retro, 336 stron, premiera 02.07.2020 (2000)
tłumaczenie Elżbieta i Adam Aduszkiewiczowie
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

TAJEMNICA BIAŁYCH PŁASZCZY

JEAN-FRANÇOIS PAROT

NICHOLAS LE FLOCH tom 1

"Czasem w życiu zdarza się tak, że prawda i prostota okazują się najbardziej podstępne."

Pierwszy tom w fantastycznym stylu otwiera serię detektywistyczną z udziałem Nicholasa Le Flocha. Niemal wszystko mi się w nim podobało, począwszy od historycznego klimatu i płynnej narracji z wyśmienicie rozpisanymi dialogami, poprzez ciekawie skonstruowaną kluczową postać, którą natychmiast obdarza się sympatią, aż do umiejętnego angażowania w śledztwo. Skupiamy się na odkrywaniu fragmentów prawdy, wypatrujemy tropów, oddzielamy fałszywe ślady od cennych wskazówek, kwestionujemy oczywistości, potwierdzamy poprawność domysłów i modyfikujemy założenia. Intryga wciąga także dzięki mrocznym stronom osobowości postaci. Chociaż pod koniec przygody wkrada się lekka przewidywalność biegu zdarzeń, to nie mogło być inaczej, bo krok po kroku, z wyjątkową dbałością o szczegóły, prowadzeni jesteśmy ku kulminacyjnej scenie, gdzie wszystkie wątki zgrabnie dopasowują się. Intelektualny relaks z dreszczykiem, atrakcyjny wypełniacz wieczoru.

Przenosimy się do Paryża z tysiąc siedemset sześćdziesiątego pierwszego roku, w ponure dzielnice, mroczne zaułki, zdradzieckie domy publiczne. Towarzysząc głównemu bohaterowi poznajemy rozkład miasta, dostrzegamy rządzące reguły, uczymy się specyfiki, przenikamy atmosferę. Przoduje morderstwo, złodziejstwo, hazard i prostytucja. Nicholasowi Le Floch powierzono złożone śledztwo wyjaśniające osobliwe zniknięcie komisarza policji Guillauma Lardina i niecierpiącą zwłoki misję znalezienia odpowiedzi w delikatnej materii na rzecz króla Francji. Dwudziestodwuletni policjant przechodzi prawdziwy chrzest bojowy w roli debiutanta. Sprzymierzeńcami stają się doskonalone każdego dnia umiejętności dedukcji, wyostrzona intuicja prowadząca myśli w słusznym kierunku, bogata wyobraźnia podsuwająca niecodzienne obrazy, wyostrzony zmysł obserwacji, któremu nic nie umknie, właściwe kojarzenie informacji. Ale czy te umiejętności wystarczą w dochodzeniu tak dużego kalibru, ocierającego się o wagę państwową? Zwłaszcza, że nie ma mowy o opieraniu się, jak to mamy współcześnie, na zdobyczach nauki kryminologii. Wówczas nie przeprowadzano sformalizowanych sekcji zwłok, nie znano technik porównywania linii papilarnych, a już tym bardziej badań genetycznych. Podążając za siłą umysłu głównego bohatera chwytamy trop przestępców i rozwiązujemy zagadki. W niespiesznych rytmach, aby spokojnie rozważyć alternatywy, wyciągnąć jak najwięcej z zeznań świadków, dostrzec ważność dowodów, skojarzyć elementy łamigłówki i złożyć je w sensowną całość.

5/6 - koniecznie przeczytaj
kryminał retro, 500 stron, premiera 14.08.2019 (2000)
tłumaczenie Elżbieta i Adam Aduszkiewiczowie
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 2 sierpnia 2020

STRZELBY ZARAZKI STAL

JARED DIAMOND

"Nie gloryfikując bynajmniej ludów wywodzących się z zachodniej Europy, przekonamy się, że większość najbardziej podstawowych składników ich cywilizacji została stworzona przez ludy zamieszkujące inne części naszego globu, a następnie dopiero sprowadzone do zachodniej Europy."

Ostatnio mam szczęście do sięgania po naprawdę rewelacyjnie napisane książki z gatunku popularnonaukowych. Znajomość z nimi owocuje znacznym poszerzaniem horyzontów, cennym zdobywaniem interesującej wiedzy, przekalibrowaniem opinii, silnym impulsem do dalszych studiów. Nie inaczej jest z publikacją "Strzelby zarazki stal", która przez wiele dni zapewniała mi fantastyczne zaczytanie, wyjątkową rozrywkę intelektualną, frapujące interpretacje i zaskakujące idee. Zdecydowanie rekomenduję, aby uwzględnić w planach czytelniczych, literatura popularnonaukowa z górnej półki, która cieszy, relaksuje, wzbogaca.

Jared Diamond przybliża dzieje świata z perspektywy trzynastu tysięcy lat, koncentruje się nie na europejskiej i azjatyckiej odsłonie, co na docieraniu do ciekawych miejsc na innych kontynentach. Oczywiście, wszystko nawiązuje do zachodnich cywilizacji, lecz one same stanowią uzupełnienie omawianych bezpośrednich i pierwotnych przyczyn znacznej dywersyfikacji ludzkich społeczności skutkujących zrealizowanym łańcuchem wydarzeń historycznych. Frapująco poszukuje wzorca prawidłowości historycznych. Niezwykła rozmaitość ścieżek rozwoju ludów zamieszkujących poszczególne części globu, różne style życia, odmienne trajektorie władzy, dysproporcje rozwoju społecznego, politycznego i technologicznego. Fascynująco jest dokonywać porównań ludzkich społeczności z całego świata bez rasowych uprzedzeń i z góry ustalonych jedynie słusznych tez. Kto pozostał w tyle w kształtowaniu cywilizacji, kto wyprzedził innych, a kto zaginął niemal bez śladu. Bez ustanawiania mniej lub bardziej słusznych kategorii, ale przede wszystkim dlaczego? Czy tylko z powodu stopnia zaawansowania technik i instrumentów walki, organizacji władzy, zakaźnych chorób, stali, kultury, pisma, znaczenia jednostek, a może również środowiska naturalnego, natury biologicznej, klimatu. Zerkamy na teorie, które nie wytrzymały próby czasu, obalamy błędne założenia, wnikamy głęboko w subtelne analogie, chwytamy nowe interpretacje.

Autor posługuje się lekkim i przyjaznym językiem, pomimo ogromnej szczegółowości potrafi sprawić, że płynnie mknie się po stronach publikacji. Nie popada w żargon, stawia na przystępną popularną formę przekazu. Wciągamy się od pierwszych stron, poddajemy klimatowi naukowych rozważań, wykształcamy zmysł interesujących analiz w ujęciu przyczynowym i skutkowym, poszukujemy przekonujących argumentów, dostarczamy rzetelnych uzasadnień, wysuwamy merytoryczne podsumowania. Diamond z szerokiej panoramy prowadzi ku wiedzy. Poruszamy się po obszarach historii i geografii, intensywnie zahaczamy o socjologię, biologię, antropologię, lingwistykę. Wiele informacji ulega powtórzeniu podczas kolejnych rozdziałów, jednak dla mnie to plus, bo dzięki temu stwarzana jest okazja na ugruntowanie tematu, powrót do kluczowych tez, umiejscowienie kontekstu w wielostronnym wymiarze. Pełne poznanie książki to cykl spotkań rozłożonych w czasie, ponieważ oprócz tego, co znajdziemy na łamach jej stron, sugestywnie zachęca do dalszych wnikliwych poszukiwań wiedzy, sprawdzania wybranych informacji, wyciągania bliskich tematycznych wiadomości, tropienia analogicznych porównań i zaprzeczeń.

6/6 - rozkosz czytania
literatura popularnonaukowa (historia), 670 stron, premiera 07.07.2020 (1997)
tłumaczenie Tomasz Tesznar
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

sobota, 1 sierpnia 2020

WIĘZY ZONY

ROMAN KULIKOW

FABRYCZNA ZONA tom 1

"Zona żyła własnym życiem, uczyła się i ewoluowała... A ludzie to najgorsza z anomalii Zony."

Dawno nie buszowałam w rosyjskiej fantastyce, dlatego ochoczo sięgnęłam po "Więzy zony", tym bardziej, że powieść utrzymana w ulubionym przeze mnie klimacie postapokaliptycznym. Wybrzmiewa przerażającymi echami eksplozji elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Tragedia z kwietnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego szóstego roku naznaczyła szczególnym rysem moją wczesną młodość - strachem, niedowierzaniem, obawą o zdrowie i spiskowymi teoriami. Dlatego z zainteresowaniem wyszukuję książek poświęconych tej tematyce lub uwzględniających elementy faktów w literackiej fikcji.

Roman Kulikow przedstawia zmieniony po wybuchu obraz strefy wokół Czarnobyla, proponuje intrygującą historię, alternatywną do odbywających się tam obecnie badań naukowych, czy wycieczek turystycznych do Prypeci. Fantastyka ma to do siebie, że można w niej ciekawie pofolgować wyobraźni i autor chętnie korzysta z tego przywileju. W mrocznej Zonie dominują dwie wzmacniające się siły. Jedna należy do mniejszych lub większych pułapek zwanych anomaliami, liczne są ich skupiska i swoiste prawa nimi rządzące. Druga do budzących grozę różnorodnych mutantów, podporządkowanych jedynie bezlitosnym prawom dżungli. W wyniku promieniowa trudnej do zrozumienia transformacji ulegli nie tylko ludzie, zwierzęta, rośliny, lecz także gleba.

Zona to diabelnie niebezpieczne miejsce, o wyjątkowej wrogości, nie oszczędzające nikogo i niczego. A jednak są śmiałkowie, którzy wkraczają na teren ekstremalnie zabójczej strefy, jak ekipy naukowe, poszukiwacze artefaktów, wojskowi zawodowcy, miłośnicy mocnych wrażeń, przestępcy z nielegalnym biznesem, goście z przypadkowo wplecionymi w życiorysy nićmi nietypowych fenomenów natury. Wśród nich Krzemień, ratujący chorego syna, Krogulec, szef bandy, Leonid, agent służb specjalnych, Anton, młody poszukiwacz przygód. Interesy mężczyzn zazębiają się, trochę z woli, trochę z przymusu, działają razem. Odbywają wędrówkę wypełnioną niecodziennymi okolicznościami, spektakularnymi akcjami, widowiskowymi incydentami, zaskakującymi obrotami spraw. W każdej chwili balansują na krawędzi życia i śmierci.

Szybko wciągnęłam się w scenariusz zdarzeń, nieustannie coś się dzieje, narracja ani na chwilę nie zwalnia dynamicznego tempa. Walki, podchody, zasadzki, bezpośrednie kontakty z czymś niewytłumaczalnym i złym, a w środku tego wszystkiego zakazane miejsca, zagadkowy nukleonit i kajdany losu. Przyznam, że mocno nasyciłam się klimatem ekstremalnej walki o przetrwanie. Zajmująco rozpisane dialogi, podszyte bezpośredniością. Zwięzłe opisy, tworzące szczególną atmosferę. Różnorodne postaci, każda wnosi coś atrakcyjnego do fabuły. Oprócz zbieżnego celu przez jakiś czas, bohaterów nie łączy nic, ani osobowości, ani wykształcenie, ani pochodzenie. Jednak w chwilach próby tworzą zespół, szorstki i poszarpany, ale sprawnie funkcjonujący w niesprzyjającym środowisku. Intrygująco spędziłam czas w świecie powieści, dobrze się w nim odnalazłam, zatem chętnie wyczekiwać będę kolejnego tomu. Teraz książkę przekazuję synowi, jestem przekonana, że stanie się dla niego porywającą lekturą, na mocne męskie czytanie.

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 482 strony, premiera 24.07.2020 (2010), tłumaczenie Michał Gołkowski
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

piątek, 31 lipca 2020

DIUNA

FRANK HERBERT

KRONIKI DIUNY tom 1

"Czym gardzisz? Po tym poznać, kim jesteś naprawdę."

I to jest fantastyka, która przekonuje mnie najbardziej, dla niej potrafię całkowicie zatracić się, nie liczyć upływających godzin, nie widzieć niczego z realnego życia, nie dać się za nic zawrócić z czytelniczej podróży. Podziwiam kreatywność autora, przesiąkam fascynującym klimatem powieści, odkrywam bogaty świat przedstawiony, podążam intrygującym tropem nieujarzmionego przeznaczenia, towarzyszę przekonującym bohaterom w licznych przygodach, odczuwam skrajne emocje, rozterki i przekonania. A wszystko czynię z ogromną intensywnością, gdyż styl narracji swobodnie prowadzi, sugestywnie podrażnia wyobraźnię, zajmująco opowiada, pasjonująco pozostawia niedopowiedzenia. Zachwycam się bogactwem opisów pięknie ujętych w słowa, uwzględniają istotne szczegóły, stosują szerokie odniesienia, wrzucają ślady teraźniejszości i urywki przyszłych misji. Cudownie i ekscytująco zapamiętuję się w niezwykłej opowieści.

Autor znakomicie reguluje napięciem, kiedy trzeba przyspieszy podnosząc u odbiorcy poziom adrenaliny, w innych momentach zwolni dla złapania oddechu na przemyślenia. Pozostawia w scenariuszu zdarzeń wiele tropów, które wcześniej czy później odkrywamy, nie zapomina przy tym o frapujących przesłaniach kierowanych do czytelników. Wkraczamy w obszar filozofii, religii, polityki, polityki, handlu, ekologii, kultury, społecznych uwarunkowań, eugeniki i cybernetyki. Gdzie człowiek, różne rasy, kontrastowe cechy, pradawne legendy, tam zadziwiające sojusze i śmiertelne pułapki. Wojna, wyzysk, rasizm, nienawiść, krzywda, odrzucenie, obojętność, przeplatają się nieustannie z pokojem, równością, tolerancją, miłością, zyskiem, posiadaniem, empatią. Wczoraj autorytet dziś pogarda, obecnie wróg jutro przyjaciel. Zmienne koleje losu naznaczone wyższymi siłami, a znajomość tego, co będzie, może zafałszować rzeczywistość.

Herbert stawia na wyrazistą kreację postaci i mini opowieści losów spawające zachowania i postawy. Każdy bohater wyróżnia się czymś szczególnym, wyjątkowym i osobliwym. Polubiłam Paula za to, że nie należy do osób łatwych do rozszyfrowania. Nosi w genach wielopokoleniowe tajemnice, przekracza granice psychicznej wytrzymałości, godnie reprezentuje narzuconą wolę funkcjonujących od prawieków mocy. Zaledwie trybik w wielowymiarowej cywilizacji, ale jakże znaczący z punktu widzenia realizacji przepowiedni, przeprowadzenia gwałtownych zmian i wyznaczenia nowych punktów na mapie Diuny. Diuny zwanej też Arrakis lub Pustynną Planetą, z Fremenami, odważnymi i walecznymi mieszkańcami, z dzikimi czerwiami pustyni, groźnymi samumami, cenną geriatryczną przyprawą melanż. Książka napisana w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym piątym roku. Klasyka rewelacyjnie się broni, każda z trzech części, fragment księgi, słowa pieśni, wypowiedziana myśl. Przystąpić do poznawania można w dowolnym wieku, są jednak dwa warunki do spełnienia - trzeba kochać przygody i pozwolić ponieść się wyobraźni. Wrażenia z "Mesjasza Diuny" (drugi tom) i "Dzieci Diuny" (trzeci tom) już na Bookendorfinie.

6/6 - rozkosz czytania
fantastyka, 780 stron, premiera 19.05.2020 (1965), tłumaczenie Marek Marszał
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

wtorek, 28 lipca 2020

DUBLERKA

[PRZEDPREMIEROWO]

B.A. PARIS, CLARE MACKINTOSH, SOPHIE HANNNAH, HOLLY BROWN

"Niebo nade mną, ziemia pode mną, ogień we mnie."

Jak tylko padły zapowiedzi, że książka ukaże się na polskim rynku wydawniczym, zaraz zarezerwowałam termin spotkania z nią. Ciekawa byłam, jaką przygodę czytelniczą przedstawią uznane autorki, jak im pójdzie we wspólnym eksperymencie pisarskim. I wypadło naprawdę nieźle. Nie miałam poczucia, że rozdziały tworzone były przez różne osoby, płynnie przechodziło się od jednego do drugiego, czasem tylko wyczuwało się więcej nacisku na podkreślenie intrygi, innym razem do głosu dochodziła zagadka kryminalna, kiedy indziej prym wiodły psychologiczne odniesienia, zaś chwilami na pierwszy plan wysuwały się elementy thrillera. Wszystko zgrabnie wyważono, wygładzono nierówności narracji, zespolono odmienności pisarskiego temperamentu autorek. I to było kluczem zajmującej zabawy.

Ciekawy pomysł na fabułę, odwołanie do silnych instynktów macierzyńskich, bezwarunkowej miłości matek do dzieci, nieustannego pragnienia chronienia córek, nawet za cenę wyrzutów sumienia, niebezpiecznych sytuacji, czy konieczności przerzucenia na innych ciężaru winy. Cztery matki, które w zeszłym roku szkolnym tworzyły zgraną paczkę, obecnie zmagają się z wewnętrznym konfliktem w grupie. Żadna z nich nie jest osobą, za jaką uważają ją inni, a nawet one same. Rzucają sobie kłody pod nogi, wprowadzają w stan alienacji, psychicznego karania. Działania intensyfikują wygórowane ambicje, niezdrowa rywalizacja i obsesja wygranej. Córki podążają podobną ścieżką, ale u nich objawia się silniejsza więź solidarności, szczerej przyjaźni, rozsądku i pragmatyzmu. Siedemnastoletnie dziewczyny są uczennicami londyńskiej akademii sztuk scenicznych, marzą, by dostać główną rolę w szkolnym musicalu i zostać dostrzeżoną przez widownię liczącą się w branży rozrywkowej. Niespodziewanie w dramatycznej rozgrywce na scenę wkracza frapująca figura, ma wiele do powiedzenia, należy się z nią poważnie liczyć.

Autorki umiejętnie podkręcają atmosferę niepewności, zagęszczają sieć tajemnic, zmieniają dynamikę relacji między postaciami powieści, zaskakują obrotem spraw i kierunkiem wypełniania scenariusza zdarzeń. Postaci wykreowane wyraziście i przekonująco, z założeniem szerokiej różnorodności temperamentów i postaw. Każda pilnie strzeże sekretów przed konkurencją, podczas gdy w oficjalnych spotkaniach wykazują się pokazową troskliwością i serdecznością. Ze sceny na scenę przekonujemy się, że skrywane prawdy rzucają coraz dłuższe cienie ciemności na niestabilny układ znajomości. Rywalizacja przybiera na sile, nie tylko w aspekcie wokalnych i aktorskich sukcesów córek, ale personalnych potyczek rodzicielek. Matki wykazują wyjątkowe talenty w amatorskiej umiejętnościach, perfekcyjne opanowanie technik kłamstw i manipulacji. Pod koniec powieści, zagada kryminalna nieco rozmywa się pod względem motywu, odchodzi od realnych uzasadnień, wytraca impet zaskakiwania, lecz wciąż efektownie wpływa na wyobraźnię czytelnika. Odpowiadało mi zakończenie, spodziewałam się prostych rozwiązań, klarownych wyjaśnień, przysłowiowej kropki nad i, a otrzymałam wersję, która z powodzeniem może być dalej rozwijana. Zerknij na inne książki autorek zaprezentowane na Bookendorfinie - "Dylemat", "Pozwól mi wrócić", "Na skraju załamania", "Za zamkniętymi drzwiami", "Widzę cię".

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller psychologiczny, 382 strony, premiera 29.07.2020 (2019)
tłumaczenie Maria Olejniczak-Skarsgård
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

NA WŁASNE RYZYKO. Ukryte asymetrie w codziennym życiu

NASSIM NICHOLAS TALEB

"Głębokim przesłaniem książki jest wskazanie na niebezpieczeństwo, że uniwersalizm posunął się o dwa lub trzy kroki za daleko w mylnym łączeniu mikro z makro."

Pierwsze spotkanie z twórczością Nassima Nicholasa Taleba uznaję na tyle ciekawe i frapujące, że chętnie sięgnę po jego poprzednie książki. Co więcej, powinnam to zrobić, aby jeszcze lepiej zrozumieć "Na własne ryzyko", gdyż w publikacji dużo odwołań do wcześniej spisanych myśli autora. Oczywiście, książkę można potraktować jako samodzielny tytuł, ale już od pierwszych stron mamy wrażenie, że nie zawsze jesteśmy wystarczająco w temacie. Trzeba dołożyć znacznie większych starań, aby nadążać za treścią, wychwytywać odpowiedni kontekst, czy zrozumieć właściwe nawiązania, jednak czego się nie robi dla zajmującej rozrywki intelektualnej. A spotkanie z perspektywą świata widzianą oczami Taleba należy do atrakcyjnych i dających do myślenia.

Poruszamy się w obszarach ekonomii, socjologii, polityki, biznesu, filozofii, etyki i religii, w ramach licznych, krótkich, ale treściwych, mini szkiców. Spoiwem łączącym są zagadnienia podejmowania osobistego ryzyka, odpowiedzialności za decyzje i asymetria w życiu. Wiele zaprezentowanych spostrzeżeń wydawało mi się oczywistymi, niejako w naturalny sposób uchwyconymi podczas zgromadzonych życiowych doświadczeń czy pobranego wykształcenia, jednak zostały zgrabnie i przemyślanie pogrupowane. Nie zawierały przełomowych odkryć, nie zdradzały wielkich tajemnic, lecz zwracały uwagę wyrazistym wyjaśnieniem i przenikliwą umotywowaniem. Ekscytujący efekt wydobywania na powierzchnię prawdy, która była tuż na wyciągnięcie ręki, ukryta w podświadomości, wkradająca się w intuicyjne decyzje i wnioski. Kilka zapatrywań okazało się dla mnie nowymi i zastanawiającymi, chętnie będę powracać do nich podczas indywidualnych rozważań, jak i zamierzonego ponownego spotkania z książką.

Większość wniosków wyciągniętych z obserwacji nie brzmi budująco, a wręcz przeciwnie, kasandrycznie, ale taka właśnie jest natura człowieka, rzutująca na cechy kształtowanej cywilizacji, tworzonego wewnętrznego i zewnętrznego otoczenia, ujmowanego w skali mikro i makro. Autor wykazuje smykałkę do przyciągania uwagi do zjawisk, w których czytelnik albo obraca się w ramach codzienności, i wówczas rzuca zaczepne kontrowersyjne myśli, albo bezpośrednio naprowadza na sfery dotąd niepenetrowane przez odbiorcę. Droga pod prąd, w zaprzeczeniu do oficjalnych interpretacji, szerokie pole do popisu wyobraźni, ale też lekcja samodzielnego myślenia. Nie ze wszystkim zgadzałam się z autorem, ale wpisuję to po stronie korzyści w bilansie przygody czytelniczej, gdyż obalanie zasłyszanych koncepcji wymaga otwartości umysłu, elastyczności i kreatywności, a to niewątpliwie czynniki samorozwoju.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (ekonomia, filozofia), 398 stron, premiera 09.06.2020 (2018)
tłumaczenie Alicja Unterschuetz, Maciej Krzak
Tekst ukazał się pierwotnie na DuzeKa.pl