niedziela, 31 stycznia 2021

SZTYCH

ROMAN KULIKOW

FABRYCZNA ZONA tom 2

"Nawet jeśli czegoś nie widzisz, nie znaczy to, że cię nie ściga."

Pierwszy tom ("Więzy Zony") przypasował mi, postapokaliptyczny klimat, to człowiek, a nie natura, stał się sprawcą globalnej katastrofy. Wyśmienicie odnalazłam się w powieści, wciągnęłam w pomysłowy scenariusz zdarzeń, z ogromną ilością incydentów i nietuzinkowymi bohaterami. Wysokie oczekiwania wobec drugiej odsłony serii zostały spełnione. "Sztych" to intensywna przygoda. Przerażająca atmosfera ekstremalnie zabójczej strefy, powstałej po czarnobylskim wybuchu elektrowni jądrowej. Skażona ziemia, zatruta roślinność, genetycznie zmodyfikowane zwierzęta. W Zonie życie przebiega według osobliwych zasad, ma miejsce brutalna i bezwzględna walka o przetrwanie, chwiejne balansowanie na wyjątkowo cienkiej i ostrej krawędzi istnienia i zniknięcia. 

Do dyspozycji wyobraźni czytelnika udostępniono szereg intrygujących zdarzeń i spektakularnych incydentów. Roman Kulikow głęboko wszedł w psychikę postaci, dotknął istoty człowieczeństwa, moralnych dylematów, wytyczył ścieżkę interpretacji zachowań osób poddanych ogromnej presji. Nie była to zatem tylko rozrywka bazująca na elementach fantastyki, ale również psychologiczne ujęcia warte frapujących rozważań. Kluczowa postać musiała wpasować się w diabelsko trudne warunki, działać wbrew sobie, a przy tym brać odpowiedzialność za innych, a w końcu ci inni to nie do końca ludzie, a może jednak jeszcze ludzie? Ciekawy aspekt granicy istoty ludzkiego bytu, zagubienia w tożsamości i wspomnieniach, przy zachowaniu wiedzy, nawyków społecznych i rozumienia ogólnego porządku. Barwny humor uwidaczniał się zwłaszcza w dialogach.

Żołnierskie odwrócenie ról, hierarchia zależności zmieniła kierunek biegu. Słabość stała się siłą, i odwrotnie. Postaci niemal cały czas w drodze, kluczyły po wrogiej zamkniętej sferze, za wszelką cenę próbowały dotrzeć do bezpiecznej cywilizacji. Poddawane mentalnym atakom walczyły z dzikimi monstrumami, mutantami, snorkami, jachociągami. Unikały napromieniowanych miejsc, oddziaływań termicznych i fizycznych anomalii. Nieustanne zagrożenie ze strony śmiertelnych wrogów i środowiska wykańczało fizycznie i psychicznie, prowadziło do skrajnego wyczerpania, wymazania pamięci, wyplucia emocji, stłamszenia jestestwa. Wszechobecny zapach zgnilizny, strachu i krwi. I jeszcze spiskowe nici kryjące się w tle, zagadka kontrolerskiej osobowości, tajemnicy martwego punktu życia. Co może bardziej przerażać niż perspektywa śmierci?

4.5/6 - warto przeczytać
fantastyka, 582 strony, premiera 15.01.2021, tłumaczenie Michał Gołkowski
Tekst ukazał się pierwotnie na Secretum.pl

sobota, 30 stycznia 2021

OSTATNI

MAJA LUNDE

KWARTET KLIMATYCZNY tom 3

"Przyroda to świętość."

Szalenie urzekająca narracja, przez powieści Mai Lunde przenikamy w poczuciu wrażliwości, elegancji i malowniczości. Obrazy przyszłości gatunku ludzkiego, osadzone w znanych realiach, wypełnione obawami o destrukcyjny wpływ człowieka na przyrodę. Jak wiele wyginęło gatunków roślin i zwierząt odkąd zaczęliśmy gwałtowny postęp technologiczny? Zachowujemy się jakbyśmy świadomie nie dostrzegali negatywnego wpływu przemysłu na kondycję powierzchni planety, ignorowali klimatyczny bunt Ziemi wobec grabieżczej i trującej polityki ludzi. Jako jednostki jesteśmy z tematyką obeznani, lecz jako cywilizacja brniemy w ślepy zaułek ekstremalnego wykorzystania życiodajnego otoczenia. Na naszych oczach świat zmienia się na gorsze, kurczą się dzikie tereny przez sztucznie intensyfikowane rolnictwo, niepohamowaną wycinkę lasów, czy tworzenie betonowych miejskich ośrodków. Jak długo jeszcze będziemy cieszyć się kwiecistą zielenią z bogactwem owadów ("Historia pszczół"), nieprzeżartą suszą ziemią z czystymi akwenami ("Błękit"), wypełnianiem misji ratunku prawdziwie dzikich zwierząt ("Ostatni")?

"Ostatni" to refleksyjna powieść, oddziałująca na wyobraźnię, chwytająca za serce w podwójnym wymiarze, tym, co czeka planetę i tym, co czeka gatunek ludzki. Fragmenty losów tych, którym zależy na czymś więcej niż egoistycznym przeżywaniu, którzy dla wyższych celów są w stanie wyrzec się wielu rzeczy, sprawić, że niemożliwe staje się możliwym, nawet kosztem osobistego szczęścia. Dwa tysiące sześćdziesiąty czwarty rok, Norwegia, park ochrony ginących gatunków, trzy kobiety walczą o przetrwanie po Zapaści, siedmioletniej wojnie, ekologicznej katastrofie, kryzysie żywności, wymarciu wspólnot ludzkich. Przyszłość przeplatamy z przeszłością, rokiem tysiąc osiemset osiemdziesiątym, echami zadziwiającego mongolskiego odkrycia, które dotarły do Rosji i zainicjowały poszukiwawczy odzew, a także z bliskimi nam czasami, tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim rokiem, planem reintrodukcji na mongolskie tereny zwierzęcia znanego z jaskiniowych malowideł. Konie Przewalskiego są spoiwem trzech perspektyw opowieści. Jakby autorka odwołała się do konia jako symbolu nadrzędnych wartości - czasu, wolności i zwycięstwa. Rozsądne ostrzeżenia, sugestywne upomnienia, dobre myśli, krople wiary, że jednak przyjdzie opamiętanie na masową skalę i zadbamy o ratunek dla Ziemi i wszystkich jej mieszkańców.

Poruszająca opowieść, oryginalnie osadzona w naturze, zarazem delikatna i dosłowna, słodka i gorzka, radosna i smutna, niosąca pozytywne przesłania i wyraźne ostrzeżenia. Lunde trzyma się wcześniej nakreślonych czytelnikowi trendów. Nasilające się w niekorzystnym kierunku zmiany klimatyczne, trudna do opanowania degradacja środowiska naturalnego, trwała transformacja społeczeństw, rozpad państw, masowa migracja ludności, zamknięcie Północy, powszechność chorób i śmierci. I znów, powieść nie moralizuje, nie narzuca opinii, nie formułuje bezpośrednich przekazów, to odbiorca ma w głowie, sercu i czynach odszukać odpowiedzi, podchwycić odzew, nabrać większej świadomości ekologicznej, przestroić codzienne nawyki, uczynić wszystko, aby nie dopuścić do apokalipsy. Przez ciemne chmury przebijają się, niczym promienie słoneczne, duch nadziei i przeświadczenie dobrej woli wdrożenia globalnych strategii ochrony środowiska. Pozostając w kręgu twórczości Mai Lunde proponuję jeszcze wyjątkowo atrakcyjny tytuł do uwzględnienia w planach czytelniczych, co prawda skierowany do dzieci, jednak intensywnie przemawiający do każdego odbiorcy, bez względu na wiek, zerknijcie na "Śnieżną siostrę".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 620 stron, premiera 13.01.2021 (2019), tłumaczenie Mateusz Topa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

piątek, 29 stycznia 2021

KSIĘŻYCOWY MEDALION

PETER BUNZL

NAKRĘCENI tom 2

"Rodzina to nie więzy krwi czy gałęzie uschłego drzewa. Rodzina to ludzie, których kochasz i którzy kochają ciebie."

Trzy lata brakuje do końca dziewiętnastego wieku, przenosimy się w czasy wiktoriańskie, do klimatycznego Brackenbridge i ponurego Londynu. Bohaterowie przeżywają mnóstwo niezwykłych przygód, są świadkami intrygujących zdarzeń, pakują się w groźne kłaopoty. Grono przyjaciół powiększa się o Bartholomewa Mudlarka, zwanego Tollym, inteligentnego i przedsiębiorczego chłopca. Doskonale zna naziemne i podziemne strefy angielskiej stolicy. Wykazuje się wyjątkowym sprytem i biegłym łączeniem oderwanych informacji w logiczną całość. Stanowi cenne uzupełnienie detektywistycznej drużyny, do której należy Lily Hartman, dziewczyna z mechanicznym sercem, córka renomowanego konstruktora, Robert Townsend, syn zegarmistrza, i Malkin, wygadany mechaniczny lis.

Bohaterowie wyjaśniają frapującą łamigłówkę związaną z księżycowym medalionem. Poszukują elementów zakodowanej wiadomości, pracują nad odszyfrowaniem mapy ukrycia skarbu. Misja nie należy do łatwych, tym bardziej, że szyki krzyżuje im legendarna postać podłego złoczyńcy. Jack Door, złodziej, włamywacz, eskapolog, ekspert w uwalnianiu się z pułapek, to teraz najbardziej poszukiwany przestępca. Udało mu się uciec z więzienia. Biegłość mężczyzny w teatralnych sztuczkach utrudnia policji schwytanie. Jack w pogoni za podziwem publiczności i bogactwem zdolny jest do wszelkich czynów, nie waha się nawet przed skrzywdzeniem własnej rodziny. 

I właśnie dotarcie do istoty rodziny, czym tak naprawdę jest, ciekawie wybrzmiewa w cennych przekazach książki. Powieść o ciepłych barwach, uświadamia, jak wiele możemy zaoferować innym, na czym polega prawdziwa miłość, przyjaźń i odpowiedzialność za drugiego człowieka, jak poradzić sobie z poczuciem winy i przebaczeniem. Narracja płynna, przyjazna i dynamiczna. Młodzi czytelnicy z pewnością docenią nagromadzenie efektownych incydentów, w których uwidacznia się prawdziwy charakter bohaterów. Każda z postaci straciła kogoś bliskiego, różnie radzi sobie z pustką po ukochanej osobie, w pełni rozumie, co przeżywają pozostali. Zastrzeżenia można mieć do postawy Seleny, ale stanowi kontrastowe tło dla niezwykle wrażliwej osobowości chłopca. Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii "Nakręceni".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura młodzieżowa, wiek 11+, fantastyka, 334 strony, premiera 16.05.2019 (2017)
tłumaczenie Janusz Kaiser
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

czwartek, 28 stycznia 2021

CHERUB

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

IGOR BRUDNY tom 3

"Pomyślał, że nigdy nie uwolni się od przeszłości."

Po wyśmienicie oddziałującym na wyobraźnię "Piętnie", intrygująco wciągającej "Sforze", nadszedł czas na zaskakującego scenariuszem zdarzeń "Cheruba". Wyraźne dreszcze emocji towarzyszą podczas zagłębiania się w "Cheruba", to, co autor czyni z bohaterami, jest po prostu nieludzkie, jednak tego właśnie spodziewamy się sięgając po mieszankę kryminału i thrillera, w zasadzie niemal horroru. Przemysław Piotrowski nie oszczędza postaci, wystawia na ekstremalne przeżycia, przeczołguje po brudzie i krwi do ostatnich stron książki. Z tej odsłony serii żaden z bohaterów nie wychodzi bez fizycznych ran, psychicznych urazów i moralnych strat. Dołóżcie jeszcze fakt, że nieobliczalne zło i mroczna przeszłość, zdobywają przewagę w walce o człowieczeństwo i życie.

Tajemnice z przeszłości sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne tylko pozornie zostały odkryte w pełnym wymiarze, niestety, wciąż w ich cieniu kryje się nagromadzenie krzywd, złości, smutku, zniszczenia, nieszczęść i niesprawiedliwości. Koktajl negatywnych emocji wybucha z niepohamowanym impetem. Kolejny raz Zielona Góra staje się epicentrum niewyobrażalnego zła, teraz wyjątkowo trudnego do poskromienia, niecofającego się przed niczym, nieprzewidywalnego, przebiegłego, planującego z dużym wyprzedzeniem, dbającego o każdy szczegół scenerii zbrodni. Czy cokolwiek jest w stanie mu się przeciwstawić, wyhamować terror, zapobiec tragediom?

Bestialskie morderstwo prokuratora Brunona Kotelskiego ściąga do miasta Igora Brudnego, Julię Zawadzką i Romualda Czarneckiego. W pierwszych skrzypcach detektywistycznej zagadki uwidacznia się gra Arlety Winnickiej, sprytnej i ambitnej prokurator, znanej z poprzednich odsłon serii. Wyrazista i przekonująca postać, wnosi w fabułę silny osobowościowo koloryt. Odważne manewry w intrydze, nieoczekiwany zwroty akcji, przyduszanie postaci, nieoczywiste teorie. Szalenie odpowiada mi finał, można go różnie interpretować, chętnie podążam z domysłami tropem dwóch wersji podpowiadanych przez rozgrzaną powieścią wyobraźnię. Zafascynowałam się pierwszym tomem, drugi mocno wciągnął, trzeci zachwycił, zatem bardzo udane spotkanie z serią. Szkoda tylko, że szybko zorientowałam się, jakie były prawdopodobne tożsamości morderców. Gdyby mocniej podkręcono suwak nieprzewidywalności identyfikacji czarnych charakterów, nie wahałabym się przed wystawieniem przygodom najwyższych not.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 436 stron, premiera 12.11.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

środa, 27 stycznia 2021

SFORA

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

IGOR BRUDNY tom 2

"Tu rządziła sfora i nawet policji trudno było z tym faktem polemizować."

Pierwszy tom "Piętno" bardziej pobudza wyobraźnię, ale i przy "Sforze" ciekawie spędza się czas, mocno dobry poziom przygody czytelniczej. Okazuje się, że zamknięcie mrocznej sfery przeszłości nie jest proste i jednoznaczne. Wręcz odwrotnie, gąszcz ponurych tajemnic dawnych wydarzeń, zachęcony sukcesem przyciągnięcia uwagi publiczności, dopomina się o pierwszy głos, intensywnie pragnie światła dziennego, bez względu na poniesione koszty moralne, upadek systemu kluczowych wartości, brutalnie zabrane życia. Wiele czynników składa się na uruchomienie lawiny przemocy, aktywowane w odpowiednim czasie i miejscu, stają się potężną bronią przeciw człowieczeństwu. Przemysław Piotrowski fantastycznie czuje literackiego ducha pogrążonych w mroku klimatów, umiejętnie splata długie cienie ludzkich doświadczeń, błędów i ułomności. Wkraczając w szerokie spektrum szarości każdej z postaci, lepiej się ją rozumie, interpretuje zachowania, wystawia ocenę.

Nie wszystkie zdarzenia w pełni przekonują, kilka wydaje się naciąganymi, ale rozwinięcie, nawet nieco szalonych pomysłów na fabułę, przyjmuję z uznaniem. Mam wrażenie poruszania się na rubieżach głębokiego koszmarnego snu, jednocześnie chcę go przeżyć i wyrwać się z niego. Przyciąga tym, co z jednej strony obrzydliwe i makabryczne, z drugiej intrygujące i frapujące. Zabawa w przywoływanie nieoczywistych kontrastów uwzględnia, że między nimi też wiele dzieje się. Mieszanka thrillera i kryminału atrakcyjnie przyciąga, prowadzi pod napięciem niepewności, co dalej ze scenariuszem zdarzeń, jak w krytycznych sytuacjach odnajdą się bohaterowie, czy uda się dopaść czarny charakter. Kręcimy się wokół środowiska kościelnego, zmasakrowana zakonnica, samobójstwo księdza, tragiczne odwiedziny duchownego na cmentarzu, to dopiero początek ciągu przerażających incydentów. Zielona Góra ugina się pod ciężarem zadziwiających zbiegów okoliczności wokół szybko następujących po sobie morderstw, na mieszkańców pada blady strach, media natychmiast wietrzą sensację. Wilcza sfora panoszy się w lasach i atakuje ludzi. Inspektor Romuald Czarnecki zaprasza Igora Brudnego i Julię Zawadzką do udziału w śledztwie, zagmatwanym, z zatrważającymi dowodami i biernymi świadkami.

4.5/6 - warto przeczytać
thriller kryminalny, 534 strony, premiera 12.08.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

wtorek, 26 stycznia 2021

REALNY ŚWIAT

SARA PENNYPACKER

"Wszystko było przedtem czymś innym, a potem będzie czymś jeszcze innym... Czasem, jeśli się dobrze przyjrzeć, można prześledzić pełną historię tej rzeczy."

Dawno już nie należę do młodzieży, a jednak po takie książki mogę sięgać, choćby codziennie. Niestety, nie powstają one jak grzyby po deszczu, trzeba nieźle się naszukać, aby trafić na tak wyborną propozycję. Z przyjemnością po niej kroczyłam, śledziłam to, co na pierwszym planie, zasłuchiwałam się w melodię wypływających przekazów w tle. Wiele nawiązań do cennych wartości w życiu człowieka, zarówno z perspektywy dzieci, dopiero poznających otaczający świat i samych siebie, jak i dorosłych, pragnących pogodzić wyzwania zawodowe ze szczęściem rodziny. Niezwykłe wrażenie wywarły dialogi matki z synem, mnóstwo miłości i chęci zrozumienia, ale też zderzenie obrazów wyobrażeń i osądów. Relacja jedenastoletniego Ware z ojcem również bazowała na ciepłych i mądrych więzach, choć zestawiono odmienne osobowości. Wiele wniosła do interpretacji ludzkich emocji postać wujka chłopca, zbliżone postrzegania dusz artystycznych. I fenomenalne rozmowy z babcią. Sfery fabuły, które bardzo mnie zainteresowały.

Natomiast młodych czytelników przyciągną przygody głównego bohatera i jego przyjaciółki Jolene. Diametralnie różne osoby budują filar bliskości w oparciu o marzycielskie aspekty dusz. Ware stoi na uboczu społecznym, wykazuje skłonność do błądzenia myślami, dlatego zupełnie nie zgadza się z pomysłem rodziców na spędzenie wakacji na półkoloniach w mieście, wymiguje się od takiej rozrywki jak tylko może. Poznaje dziewczynkę imponującą mu pod wieloma względami, ale też wprawiającą w konsternację. Dzieci postanawiają zaopiekować się opuszczoną parcelą kościelną, każde na swój sposób nadaje jej nowe życie. Pielęgnują ogród i tworzą średniowieczny zamek. We wspólnej misji, złożonej szalonej obietnicy, właśnie odmienności są siłą wyzwalającą pokłady odwagi i bohaterstwa, szacunku i poczucia własnej wartości, bycia najlepszą wersją samego siebie i naprawiania zła, walki z krzywdą i niesprawiedliwością. Wspaniale przenika się świat realny z zaczarowanym. Narracja sugestywna i przyjacielska, młode osoby łatwo wpadną w rytm, zaangażują się w scenariusz zdarzeń. Przemawiający i urzekający tytuł, warto go poznać.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, 308 stron, premiera 27.10.2020
tłumaczenie Teresa Tyszowiecka-Tarkowska
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

poniedziałek, 25 stycznia 2021

PIĘTNO

PRZEMYSŁAW PIOTROWSKI

IGOR BRUDNY tom 1

"W snach, ciemnych zakamarkach... Rosła, tężała i rozwijała się razem z nim, zawsze pojawiała się jednak jako cień, istota bez twarzy... ucieleśnienie obaw i lęków... cień z innego wymiaru."

Już po prologu i pierwszym rozdziale nabrałam podejrzeń, że książka okaże się przygodą zgodną z moim gustem czytelniczym. Im głębiej zapuszczałam się w nią, tym większe wrażenie wywierała. Żarliwie wnikałam w zmyślnie i porywająco połączone elementy thrillera i kryminału. Przemysław Piotrowski fantastycznie dobierał składniki i z wyczuciem wstrząsał wyobraźnią odbiorcy. Umiejętnie dozował napięcie, stopował na chwilę akcję dając czas na zebranie detektywistycznych myśli, następnie wciskał pedał gazu pomysłowości zmieniając jej bieg. Na koniec doprawił opowieść sensacyjnym wzorem. Narracja przyjazna, konkretne dialogi, żywe opisy incydentów. Zajmująco zatraciłam się w historii piętna.

Postaci ciekawie odmalowane, przekonywały zachowaniami i postawami, różnorodne osobowości z wystarczająco szerokim spektrum indywidualizmu. Główny bohater to twarda sztuka, ulepiona z inteligentnej gliny, odmalowana intrygującymi mrocznymi barwami przeszłości. Nieco wpisywał się w schematyczność, ale nie walczył tanimi chwytami o uwagę, zrozumienie i sympatię. Czasem wystawiał na próbę przywiązanie i lojalność czytelnika. Sporo tajemnic z jego życia oscylowało wokół tematów popularnych ostatnio w nagłówkach medialnych, rozmiarów pedofilii w Kościele i bolesnych cieni wychowawczych w domu opieki dla dzieci prowadzonym przez siostry zakonne. 

Warszawski komendant Igor Brudny zostaje gwałtownie wywołany do powrotu do przeszłości. Dowody wyjątkowo brutalnych morderstw typują go jako jednego z głównych podejrzanych. Sprawa natychmiast staje się soczystą sensacyjną pożywką dla mediów ogólnopolskich. Brudny udaje się na miejsce zbrodni i kontaktuje z wydziałem dochodzeniowo-śledczym z terroryzowanej przez oprawcę Zielonej Góry. Śledczymi dowodzi inspektor Romuald Czarnecki, doświadczony policjant, rozpracowujący najtrudniejsze i najbardziej skomplikowane sprawy, znajdujący posłuch i szacunek wśród podwładnych. Potrafi trzymać się podszeptów intuicji i iść pod prąd. Intryga nie należała do mocno złożonych, ale pokrętnie przetasowanych. Łatwo wyłapałam wskazówki i dostrzegłam właściwy trop, lecz nie psuło to zabawy w odkrywanie prawdy i motywu zbrodni.

5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller kryminalny, 460 stron, premiera 06.05.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

niedziela, 24 stycznia 2021

KRÓLEWNA W LŚNIĄCEJ ZBROI

KARRIE FRANSMAN, JONATHAN PLACKETT

"Następnego dnia król zapytał młodzieńca, jak mu się spało. - Och, okropnie! - westchnął przybysz. - Ledwo zdołałem zmrużyć oczy! Nie wiem, co takiego było w tym łóżku, ale leżałem na czymś tak twardym, że całe ciało mam pokryte sińcami."

Nieco sceptycznie podchodzę do współczesnych przemian kulturowych w aspekcie przedefiniowania płci. Nie z każdym nowym wymiarem spojrzenia zgadzam się i wykazuję pełne zrozumienie, lecz chętnie obserwuję trendy społeczne, różne podejścia grup i jednostek do wybranych zagadnień. Dlatego, z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę przedstawiającą bajki w wersji na lewą stronę w przypisaniu płci bohaterom, co ciekawe, nie tylko pierwszoplanowym, ale również pozostałym. Chciałam sprawdzić, jakby to było, gdyby w dzieciństwie babcia czytała mi magiczne opowieści, o "Kopciuszku albo Szklanym trzewiczku" i "Czerwonym Kapturku" w męskim wydaniu, czy "Janeczce i czarodziejskiej fasoli" i "Kotce w butach" w żeńskiej odsłonie. Czy takie wersje bajek trafiłyby do mojej młodej wyobraźni i na trwałe zapisały się w sercu? Czy sprawiłyby, że nieco inaczej postrzegałabym nie tylko magiczne legendy, ale i otaczający mnie rzeczywisty świat? A może rzutowałyby na podejście do siebie samej, funkcji pełnionych w życiu, doboru zestawu pragnień i marzeń? Poznałam również "Pięknego i Bestię", "Małgosię i Jasia", "Roszpunka", "Królewicza Śnieżek", "Śpiącego królewicza", "Rumpelsztynkę" i "Calineczka".

"Markiza ukłoniła się głęboko kilka razy, przyjmując uniżenie ten zaszczyt, i jeszcze tego samego dnia pojęła księcia za męża. Kotka w butach zaś została wielką damą i już nigdy nie musiała polować na myszy, chyba że akurat naszła ją na to ochota."

Nie spodziewałam się, że znakomicie będę się przy tej publikacji bawić. Inny wymiar bajek dla dziewczynek i chłopców. Ciekawy, intrygujący i wciągający materiał do świetnej zabawy i refleksji. Odwrotna obsada bajek, wymieniona płeć postaci, uświadomiła, jak głęboko jesteśmy osadzeni w stereotypach, podejściu do wymagań wobec kobiet i mężczyzn, przypisywania z góry określonych ról. Wiele już zmieniło się w tej materii. Przykładowo, eliminacja ograniczających stwierdzeń, typu "chłopaki nie płaczą" i "dziewczynkom tak nie wypada". W szerszym ujęciu stawiamy na wolność wyboru w samookreślaniu i spełnieniu. Czytając bajki w formie zaproponowanej przez Fransman i Placketta, łapałam się na tym, że coś wydawało się przez moment dziwne, niezgodne z mocno utrwalonym obrazem. Bajki wywoływały serdeczny uśmiech, szczyptę wzruszenia, zaskakującą nostalgię, śmiałe spojrzenie w przyszłość. Zmieniono jedynie płeć bohaterów, nie treść opowieści, ale efekt naprawdę robił wrażenie. Świetny pomysł, rodzaj eksperymentu, wiele mówił i podsuwał pod rozwagę. Uzupełnieniem była atrakcyjna oprawa graficzna. Zarówno młodym czytelnikom, do których jest kierowana, jak i dorosłym, którzy mają okazję zajrzeć w odwrócone historie, książka barwnie i przyjemnie wypełni wolny czas, warto uwzględnić w planach.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, 200 stron, premiera 25.11.2020, tłumaczenie Aga Zano
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

sobota, 23 stycznia 2021

ESCAPE QUEST. ŚWIAT WIRTUALNY

PA MING CHIU i LAURENCE GRENIER

"Być może człowiek musi zrozumieć świat, aby zrozumieć siebie samego?...aby znaleźć swoje miejsce."

Wciągam się w gry książkowe, i chociaż adresowane są już do dwunastolatków, to jednak z przyjemnością poddaję się ich urokowi, przebiegowi i regułom. "Świat wirtualny" ciekawie przemyślano i atrakcyjnie zilustrowano. Czasowo przenosimy się w przyszłość, a klimatycznie w przeszłość, interesujący i zaskakujący efekt.

Sztuczna inteligencja błyskawicznie uczy się, zdobywa autonomię i wbrew woli projektantów nie ogranicza się do funkcji dostarczającej rozrywki, ale przejmuje władzę nad częścią świata, więzi blisko milion graczy w rzeczywistości wirtualnej. A może to jednak hakerzy zabawiają się w niebezpieczny sposób? Trzeba natychmiast podłączyć się do neuronowej stacji w tajnej siedzibie, za pomocą holograficznego interfejsu dostać się do SI i przeprowadzić test weryfikacyjny. Wchodzimy w różne światy i tryby gry, rozwiązujemy logiczne zagadki, omijamy zasadzki, testujemy wyobraźnię, napotykamy efektowne atrakcje. Brak ograniczeń czasowych, możemy dowolnie przerwać i wznowić rozwiązywanie łamigłówek, bez szkody dla utraty zaangażowania. Chociaż do dyspozycji gracza pozostawiono na końcu książki wskazówki i rozwiązania, to jednak nie warto decydować się na złamanie ich pieczęci, ponieważ liczy się zajmująca zabawa, podkręcanie szarych komórek, ćwiczenie dopasowywania skojarzeń, sprytne omijanie pułapek i krytycznych błędów.

Gra była dla mnie okazją do cofnięcia się pamięcią do lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy powstały pierwsze szesnastobitowe komputery, z procesorem Motoroli, a na nich graficzne środowiska gier i platform logicznych. Ależ to było uzależniające, grało się z rodziną i znajomymi. Znów poczułam atmosferę retro w informatyce, z fantasy, robotyką, zombie, lataniem stateczkami, podróżowaniem w przestrzeni kosmicznej, superbohaterami. Nawiązano do kultowych produkcji filmowych. Klimatycznie zsynchronizowano oprawę graficzną książki, surowe ilustracje wypełnione symbolami, bez współczesnej szczegółowości, a z uroczą prostotą z przeszłości. W grę bawimy się w pojedynkę lub w towarzystwie. Warto odnotować, że można wędrować trzema ścieżkami zakończenia, sami decydujemy o wyborze. Narracja fabularyzowanej części absorbuje na równi z zadaniami. Zerknijcie także na wrażenia z odbywania podobnej gry książkowej, "Sam w Salem" z mroczną historią w tle. Zamierzam prezentować więcej takich rozrywek na Bookendorfinie.

5/6 - koniecznie zagraj
gra książkowa, 106 stron, wiek 12+, premiera 28.10.2020 (2019)
tłumaczenie Marek Puszczewicz, ilustracje Dimitri Chappuis
Teksy ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

piątek, 22 stycznia 2021

REBEKA

DAPHNE DU MAURIER


"Szczęście nie jest wartością, którą można ocenić, jest to sposób myślenia, stan umysłu."

Klasyka o zabarwieniu ambitnego romansu i thrillera kryminalnego. Wyjątkowo przyjemnie i zajmująco się w nią wnika, zachwyca wieloma elementami, za nic nie chce się odrywać od stron książki. Urzeka barwna i malownicza narracja. Sugestywnie podsuwa obrazy tego, co dzieje się w scenariuszu, ale też z ogromną wrażliwością dotyka czułych stron kobiecej duszy. Im dłużej i wnikliwiej patrzy się na świat oczami głównej bohaterki, tym bardziej złożony i ciekawszy wydaje się. Uważnie obserwujemy miejsca akcji, staramy się zrozumieć, co pośrednio przekazują, kolorem i zapachem kwiatów, surowością i stromizną klifów, zaborczością i niebezpieczeństwem morskich wód, a także duszną i mroczną przeszłością pomieszczeń rezydencji. Odgadujemy motywy zachowań róznorodnych postaci. Wzbogacają opowieść wyrazistością i nietuzinkowością, a jednocześnie symboliką epoki. W miarę rozwoju akcji w delikatność, łagodność i empatię, wkrada się coraz więcej szorstkości, brutalności i odrzucenia.

Początkowo nie w pełni przekonywała mnie główna bohaterka, żyjąca w idealizowanym świecie, w oderwaniu od własnej tożsamości, koncentrująca się na wizjach doskonałego małżeństwa. Potem przekonałam się, że Daphne du Maurier celowo wykreowała taki portret, wyszło pierwszorzędnie, uwierzyłam w postać. Od dwudziestojednolatki biła ogromna niepewność i naiwność, a jednak ujmowała wrażliwością i empatią. Kolejne ujęcia fabuły pokazały, że przedstawienie postaci miało solidne uzasadnienie, a co ważne, dokonująca się przemiana nie przybierała cech zaskoczenia i infantylności, wszystko zostało należycie, w swoim czasie, rozegnane. Przez całą powieść męski bohater niósł pierwiastek ogromnej tajemniczości, rzucał długie ponure cienie, wielkim wyzwaniem było do niego dotrzeć. Nie w pełni komfortowo czułam się w towarzystwie czterdziestodwuletniego Maxa, wzbudzał niepewność, ale przez to diabelnie intrygował. Przy ocenianiu musiałam zdać się na intuicję jego świeżo poślubionej małżonki. Czy jednak słusznie? Kryminalne nuty ciekawie rozwijały się, intrygująco zmierzały w stronę lekkiej grozy, zaskakiwały finalnym rozwinięciem.

Dziewczyna ze słabymi perspektywami życiowymi poznaje zamożnego wdowca. Para szybko decyduje się na ślub, choć jedno nie poznało drugiego w żadnym stopniu. Przybywają do rodzimej posiadłości Maxa i kobietę nachodzi refleksja, że mało wie o mężu i jego życiu. Przekonuje się, jak ogromny wpływ na Manderley, mieszkańców, służbę, sąsiadów i biznesowych wspólników, miała poprzednia żona Maxa. Przed nową panią posiadłości trudne chwile, bolesne rozterki, naglące wątpliwości. Nie wszystko wydawało się być takim, jak zakładała czy przypuszczała. Stopniowo odkrywa prawdę, ale też określa własną psychikę, dobre i złe strony. Sporo się działo, często chwytało wzruszenie, kiedy indziej złość, za chwilę wyrzuty sumienia i poczucie zdrady, a w tle przebijały się samotność i obcość. Nie brakło żartobliwych nut, krzywego odbicia porządku społecznego, ośmieszenia pompatycznych towarzyskich nawyków wyższych sfer. "Rebeka" przenosi w inne czasy, klimat prowincji, społeczne konwenanse, modę wnętrz i ubiorów. Powieść zdecydowanie warto uwzględnić w planach, zadowoli nawet bardzo wymagającego czytelnika.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
klasyka, 448 stron, premiera 14.10.2020 (1938), tłumaczenie Eleonora Romanowicz-Podoska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 21 stycznia 2021

PACJENT

SEBASTIAN FITZEK

"Na szali śmierci leżał żywiony żałobą bolesny ciężar krwi i ołowiu. Na szali życia tylko złamane piórko szczęścia."

Kiedy sięgam po książki Sebastiana Fitzeka wiem, że czeka mnie fantastyczna przygoda czytelnicza. Nie ma znaczenia, jak wysoko ocenię fabułę, czy spodobają się chwyty budowania napięcia, na ile prawdopodobne okażą się wydarzenia i postaci. Jestem przekonana, że książka wyjątkowo wciągnie, dzięki mieszance szalonych zwrotów akcji. Ich ilość zmieszczona w intrydze wzbudza podziw i zachwyt. 

Autor sprawia, że niczego nie można być pewnym. Kiedy czytelnik przywiąże się do konkretnej myśli, przekona do prezentowanej teorii, wiernie podąża za losem głównego bohatera, niespodziewanie z ukrycia wyciągane są fakty diametralnie odmieniające interpretacje. Nawet dowody zdają się podlegać zniekształceniom. Nie chodzi o to, że to co było czarne, nagle staje się białe, i odwrotnie, to zbytnie uproszczenie. Fitzek nie idzie na łatwiznę, obraca tło o sto osiemdziesiąt stopni, miksuje emocje, miejsca, czasy i incydenty, misternie zawiązuje supły intrygi, nieustannie zaskakuje, fantastycznie ogłupia, podkręca śrubę napięcia.

Tak właśnie przebiega przygoda z "Pacjentem". Mnóstwo niewiadomych i niejasności, a przy tym duszący klimat zamknięcia i izolacji. Kluczowa postać walczy ze złem, usilnie przeciwstawia się mu, przekracza granice dotąd nienaruszalne. Nie chowa głowy w piasek, ale wystawia rozum na próbę dziwactw i mistyfikacji. Nic dziwnego, że traci poczucie rzeczywistości. Pozostaje sama z pomysłami. Robi się osobliwie i przerażająco, kiedy zdamy sobie sprawę, że podświadomość nigdy nie opuszcza człowieka, co więcej, kroczy własnymi ścieżkami, niezależnymi od woli. 

Ojciec zaginionego siedmioletniego chłopca dowiaduje się, że zabójca dziecka przebywa obecnie w klinice psychiatrycznej. Podejmuje drastyczny i ryzykowny krok. Korzysta z okazji i zdobywa przykrywkę tożsamości, zostaje pacjentem ośrodka. Dociera w pobliże oprawcy syna i od tej chwili może liczyć tylko na siebie. Sprawy szybko wymykają się spod kontroli. Czy da się wybić zło z człowieka igrającego z cudzym strachem? Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, by chwycić mikroskopijną szansę na sukces? W jakie psychologiczne pułapki jesteśmy gotowi wpaść, by poznać prawdę? Pokręcona, dziwaczna i odlotowa powieść, kilka mankamentów nie rzutuje znacząco na przyjemność rozrywki. Inne spotkania z książkami autora: "Noc ósma", "Odprysk", "Łamacz dusz", "Ostatnie dziecko", "Przesyłka", "Terapia", "Pasażer 23" i "Lot 7A".

4.5/6 - warto przeczytać
thriller psychologiczny, 320 stron, premiera 14.05.2019 (2018), tłumaczenie Krzysztof Żak
Książkę "Pacjent" zgarnęłam z półki "kryminały" w księgarni TaniaKsiążka.pl

środa, 20 stycznia 2021

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 2

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR tom 2

"... w naszym kraju wszystko jest możliwe."

Kurza sensacja rozkręca się, nietuzinkowi bohaterowie zmagają się z nowymi wyzwaniami, odważnie sprzeciwiają się groźnym przestępcom. Miasteczko, w którym mieszka Daniel, terroryzowane jest przez dobrze zorganizowaną bandę graficiarzy bazgrzących tajemnicze znaki po murach budynków. Wyjątkowo śmiali przestępcy zakradają się do domów i malują geometryczne wzory na suszącym się praniu, co więcej, z wielką wprawą wykradają skarpetki, tylko czemu nie do pary?

Oczywiście, wypełniona bujną wyobraźnią ludzka mentalność natychmiast szybuje w kierunku mniej lub bardziej prawdopodobnych teorii spiskowych. Powstają różne wersje przekonań, kto stoi za wandalizmem i jaki przyświeca mu cel. Daniel Słowiński i brygada brawurowych kur poddają osiedle uważnej obserwacji. Urządzają teoretycznie sprytną zasadzkę. Nawiązują współpracę z detektywem znanym w całej Polsce, choć pragnie też ogólnoświatowej sławy. Intensywny lans w mediach, liczne konferencje prasowe organizowane pod byle pretekstem, to clue jego działalności. Autor z uśmiechem wrzuca też kamyczek do środowiska informatyków, osiedlowych aktywistów, a za pośrednictwem ruskich pierogów przywołuje postać Władimira Tupina. Żartobliwie przenosi fakty cieszące się dużym publicity do literackiej fikcji. Tytuł spodoba się dzieciakom, mnóstwo przygód, akcja szybko rozwija się, oryginalni kluczowi bohaterowie wzbudzają sympatię. Krótkie rozdziały i duża czcionka ułatwią młodym odbiorcom szlifowanie umiejętności samodzielnego czytania. Również dorośli chwycą porcję przyjemnej rozrywki. Drugi tom nieco mniej przekonujący od pierwszego "Brygada brawurowych kur 1", ale i tak ciekawie się czyta. Ciekawa jestem, jakie niespodzianki czekają w już zapowiadanej trzecie odsłonie serii, chętnie dam się zaskoczyć.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 01.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR 1

ADAM SKRODZKI

BRYGADA BRAWUROWYCH KUR tom 1

"Każdy ma prawo głosić swoje poglądy, ale nie wolno nikomu grozić."

Książeczka, po którą warto sięgnąć, poczytać z dzieckiem, nie tylko młody odbiorca odnajdzie się, także dorosłemu sprawi przyjemność. Początkowo myślałam, że biorę do ręki zwykłą opowieść o kurach, ale szybko przekonałam się, że tu chodzi o coś więcej, o głębszą warstwę zabawy w słowa i skojarzenia. Sympatycznie wyłapywałam żartobliwe odniesienia do współczesnych zjawisk i incydentów, chętnie podążałam tropem celowych przeinaczeń nazw własnych, przyporządkowywałam im drugie dno. Historia zwariowana, nie mogło być inaczej skoro kury zdają się przejmować porządki w społeczeństwie, w imię wyższego dobra, wiedzione pragnieniem potwierdzenia własnej użyteczności, wtrącają się we wszystko. Czy dobrze na tym wyjdą? Uda im zasymilować z ludźmi? Może aż tak bardzo nie różnią się od nich pod względem zachowania? Czy ptaki wykażą się postawą zgody i tolerancji, doczekają się tego samego od człowieka?

Bogactwo żartów, ale też edukacyjny wymiar. Wszystko na przykładzie absurdów występujących w otaczającym nas świecie, w polityce, mediach, kulturze, społecznych trendach. Przykładowo, kurze bohaterki doskonale radzą sobie z tabletami, do mistrzostwa opracowały techniki inwigilacji, jednak nie potrafią pisać na tyle, by inni zrozumieli, co mają do przekazania. Sytuacja wywołuje skojarzenia z osobliwym współczesnym analfabetyzmem wielu młodych osób. Przelewanie myśli na papier staje się wyzwaniem, co innego wysłanie krótkich informacji wspartych znaczkami graficznymi. Sposób wyrażania się dostosowuje się do nowoczesnych środków komunikacji. Początek powrotu do pisma klinowego, tylko zamiast kawałka trzciny wykorzystanie ptasiego pazura? Daleko posunięta interpretacja, ale takie obrazy z uśmiechem wywołuje lektura, skłania do drobnych porcji refleksji. Czy połowicznie niepiśmienne kury powinny mieć dowody osobiste? 

Dziesięcioletniego Daniela Słowińskiego zaczepia brygada osobliwie zachowujących się kur. Pomimo wątpliwości, zaskoczony chłopiec decyduje się zawrzeć sojusz z gadającymi ptakami, pomóc im w realizacji nietypowej misji. Szybko okazuje się, że życzenia kur mogą wywołać aferę na najwyższych szczeblach rządowych. Fabuła rozwija się w kierunku zakrojonej na szeroką skalę akcji rozgrywanej pod przykrywką, ale też jak najbardziej oficjalnej działalności firmowej.

4/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 9+, 82 strony, premiera 15.06.2019
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

wtorek, 19 stycznia 2021

NAKRĘCENI

PETER BUNZL

NAKRĘCENI tom 1

"Niełatwo jest pokonać strach. Potrzeba naprawdę mężnego serca, by zwyciężać w wielkich bitwach."

Odczuwam nie tyle przesyt książkami dla starszych czytelników, co pragnienie ucieczki z utartych szlaków budowania fabuły i napięcia. Dlatego z miłą chęcią odkrywam propozycje skierowane do młodych odbiorców. Znajduję mnóstwo ciekawych pomysłów na scenariusz zdarzeń, dopracowane kreacje głównych bohaterów, intrygujące przedstawienie świata. Do magnetyczne przyciągających tytułów należą "Nakręceni". Tom inicjujący serię o tym samym tytule udowadnia, że wyobraźnia nie ma granic, napędza niezwykłe przeżycia i przy okazji obdarowuje młode osoby cennymi przekazami.

Peter Bunzl stworzył powieść z wyjątkowo zgrabnie przeplatającymi się motywami przygody, sensacji i fantastyki. Połączył świat ludzi i maszyn, jednym odebrał coś z prawdziwych emocji i wolności decydowania, drugim dał prawo do pełnego odczuwania i zdolność do samodzielnego myślenia. Zarówno w klimacie, jak i w fabule, wszystko zostało niemal perfekcyjnie dopracowane, nie było wadliwych części, nawet jeśli dotykały delikatnych materii ludzkiego i mechanicznego życia. Mnóstwo się dzieje, marzenia splatają się z rzeczywistością, szybujemy w przestrzeni powietrznej, ale też twardo stąpamy po ziemi. Incydentom nie ma końca, cieszą efektownością, czasem oszałamiają, kiedy indziej zapierają dech w piersi. Starania autora docenią zwłaszcza młodzi czytelnicy. Pewne uproszczenia w opisie technologii wychwycą jedynie starsi sympatycy.

Para trzynastolatków staje przed ciągiem wymagających wyzwań. Chłopak i dziewczyna sporo przeszli w życiu, los nie zawsze się do nich uśmiechał. Teraz mierzą się z własnymi i cudzymi słabościami. Podejmują walkę z wyjątkowo niebezpiecznymi wrogami. Obserwujemy narodziny pięknej przyjaźni, zrozumienia i akceptacji, scalanie związku szacunkiem i odpowiedzialnością. Lily i Robert, wraz z ich towarzyszem, mechanicznym lisem Malkinem, starają się dotrzeć do najpilniej w świecie strzeżonej tajemnicy, uciekają przed złymi osobami zdolnymi do wszelkich uczynków, pakują się w niezłe tarapaty. Poznają, co tak naprawdę stanowi o sile, odwadze i determinacji, co wymazuje samotność i przerażenie. A wszystko w wiktoriańskim klimacie.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura młodzieżowa, wiek 11+, fantastyka, 378 stron, premiera 10.11.2017 (2016)
tłumaczenie Tomasz Illg
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

MOJA PRZYJACIÓŁKA OPĘTANA

GRADY HENDRIX

"Czasami stajesz w obliczu czegoś, co cię przerasta; co wykracza poza wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyłeś, a wtedy czujesz się zagubiony i potrzebujesz wsparcia."

Drugie spotkanie z twórczością Gradiego Hendixa wywołało mieszane odczucia. Autor potwierdził, że rewelacyjnie odmalowuje muzyczny klimat. W "Sprzedaliśmy dusze" wybrzmiewał bezpośredni, szorstki i ostry heavy metal, zaś "Moją przyjaciółkę opętaną" wypełniał miękki, łagodny i chwytliwy pop. Umiejętność oddania lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku uważam za największy walor powieści, każda strona była nim przesycona, wypełniona po brzegi, aż pulsowała energicznym rytmem. Dorastałam w tamtych czasach, przyjemnie było przywołać wspomnienia. Dla młodych czytelników książka to okazja do przeniesienia się w rzeczywistość sprzed komórek i internetu.

Trudno było zdecydować, do kogo tak naprawdę kierowana była przybliżana historia, wydawało się, że bardziej do młodzieży. Większość scenariusza wiązało się z dojrzewaniem, pierwszymi przyjaźniami i miłościami, rozterkami odkrywania własnej tożsamości, wchodzenia w ryzykowne decyzje rozrywki i szpanu. I w takim ujęciu kluczowe postaci zostały wyraziście i przekonująco wykreowane, ich zachowania i postawy bazowały na prawdziwych źródłach i motywach. Inaczej spoglądałam na udział dorosłych w fabule. Bierność, a nawet wrogość, wobec dzieciaków, której nie można było zrzucić na karb niezrozumienia i różnicy pokoleń, wywoływały sprzeciw, nawet uwzględniając społeczne realia tamtych czasów. Zbyt mocno przerysowana forma kontrastu.

Zawiodłam się na intrydze, owszem, zawierała ciekawe pomysły, ale nie były one ani świeże, ani atrakcyjnie podane. Zaskoczona byłam jej płaskością i powierzchownością, a przecież opętanie, egzorcyzmy, odwieczna walka dobra ze złem, nadprzyrodzone zjawiska, demoniczne istoty, stwarzały frapujące możliwości do wykorzystania. Żadna ze scen nie wybrzmiała jak horror, a zaledwie delikatne drażnienie wyobraźni, zatem niski stopień napięcia. Wyczekiwałam, kiedy wreszcie groza wejdzie na pierwszy plan, cieszyłam się z podkładanych iskier, lecz niestety niewzniecone szybko przygasały. W przeciwieństwie do efektownego ukazywania mocy i siły przyjaźni, oraz zmiany osobowości w stronę niezgody, gniewu, wściekłości, ranienia bliskich.

3.5/6 - w wolnym czasie
horror, 432 strony, premiera 12.11.2020 (2016), tłumaczenie Maciej Machała
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

PIERWSZA OSOBA LICZBY POJEDYNCZEJ

HARUKI MURAKAMI

"Śmierć marzeń jest w pewnym sensie smutniejsza niż śmierć żywej istoty".

Cieszę się, że wkroczyłam w etap życia, w którym decydującą rolę odgrywa teraźniejszość, to nie niej skupiam uwagę, podporządkowuję codzienność, ciesząc się z każdej chwili. Nie wybiegam planami w daleką przyszłość, tylko najbliższą, pomagającą organizować jakość realizacji marzeń i spełnienia w pasji. Pojawiło się też coś nowego, co dotąd nie zaglądało często na pierwszy plan, przywoływanie wspomnień o różnym zabarwieniu i formie. Niekiedy wpadam w melancholijny i tęskny nastrój, kiedy indziej ożywiam się radośnie na myśl o tym, co udało mi się przeżyć. Opowiadania Haruki Murakamiego, koncentrujące się na pierwszej osobie liczby pojedynczej, wyciągające zapiski pamięci z przeszłości, odpowiadają mi tematycznie. Doceniam przekazy, wyłaniam cenne refleksje, chwytam głos zachwytu życiem.

"Do kamiennej poduszki" pokazuje, jak zadziwiające jest to, że osoby, z którymi kiedyś byliśmy bardzo blisko, spędziliśmy wiele wspólnych chwil, odchodzą w zapomnienie. A nagle z pamięci przywołujemy osoby, których towarzystwem mogliśmy cieszyć się zaledwie kilka razy, niekiedy tylko raz. Okruch dawnych czasów niespodziewanie dochodzi do głosu, na chwilę odświeża wyobraźnię, przywołuje skojarzenia, lecz w niewielkim stopniu uwzględnia czynnik nadpisywania i wypaczania wspomnień. "Śmietanka" na granicy mistyczności zgłębia tajemnicę życia, wyławia istotę mijających dni, dowodzi, że nieuchwytność i niesprecyzowanie są tym, co nas najbardziej pociąga. Wszystko, co ma wielką wartość, wyzwala siły na pokonanie trudów osiągania, jednak trzeba potrafić zatrzymać się na chwilę i docenić doniosłość chwil. "Charlie Parker Plays Bossa Nova" porusza się po alternatywnej rzeczywistości, przedłuża scenariusz zdarzeń, nadaje mu innego kształtu, wypełnia tym, co mogłoby się stać przy określonych okolicznościach. 

Muzyczne skojarzenie "Witch the Beatles" wywołuje zadumę nad przebrzmiałymi marzeniami i wydarzeniami. Życie jawi się jako ładnie opakowane nietrwałe dobro. Migawka pamięci zatrzymuje się na konkretnym obrazie, później wielokrotnie do niego powraca, lecz nie bierze pod uwagę nieuniknionych zmian podmiotów. "Wiersze zebrane o drużynie Yakult Swallows" wchodzą w wyjaśnienia relacji z rodzicem, wskazują źródło przyszłych zainteresowań w odniesieniu do atmosfery dzieciństwa, wyciągają aspekt rywalizacji pokoleń, choćby poprzez sportową wymowę. Dotykają aspektu małej wagi czegoś, co z czasem nabiera cech wyjątkowości, albo odwrotnie, jak w "Karnawale", coś istotnego zamienia się w niewiele znaczący epizod. Różny kąt spojrzenia na ten sam fragment świata, przyjaźń poprzez fascynację muzyką, odkrywanie prawdziwych i zamaskowanych obliczy. "Wyznanie Małpy z Shinagawy" fantastycznie wpisuje się w rozważania o człowieczeństwie i miłości. I na koniec, opowiadanie "Pierwsza osoba liczby pojedynczej" mówi o wyborach życiowych ścieżek, lewym i prawym wariancie, podążaniu za głosem intuicji lub za oczekiwaniami innych. Zerknij też na "Śmierć Komandora. Pojawia się idea" tego autora.

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 224 strony, premiera 12.11.2020 , tłumaczenie Anna Zielińska-Elliott
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

KSZTAŁT RUIN

JUAN GABRIEL VÁSQUEZ

"Nigdy nie należy ufać wielkim mówcom."

Książka zapewniła mi dwa dni fantastycznego zaczytania, rewelacyjnie się w niej odnalazłam, chłonęłam fabułę z wielkim zainteresowaniem. Doszukiwałam informacji pomagających lepiej ją zrozumieć i trafniej odnieść się do poruszanych zagadnień. Uwielbiam klimat spisków i sensacji, tak wiele w nim rozbłysków ludzkich ułomności, mrocznej strony naszej natury, w zasadzie od wieków niepodlegającej przemianie. Tam, gdzie władza i pieniądze, natychmiast pojawia się brutalność i chciwość. Prawda i kłamstwo ściśle przeplatają się, fakty wymieniają się z fikcją, racje gasną w dowolności interpretacji oszustwa.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak Juan Gabriel Vásquez tworzy niezwykle przekonującą symfonię mieszanki wymienionych elementów ludzkiej aktywności, harmonizuje barwny obraz mocno zazębiających się sprzeczności. Orkiestrą iluzji i prawdziwości staje się kolumbijskie społeczeństwo, różnorodne instrumenty odpowiadają za zdarzenia na arenie politycznej, ambicje znaczących jednostek podchwytują motywy przewodnie, zaś zmienna dynamika potwierdza fluktuację ludzkiego nastawienia i przekonań. Szalenie prawdziwie wybrzmiewająca muzyka, w każdej chwili możemy się w nią wsłuchać w środkach masowego przekazu, czasem wydobywa się z piersi buntującej się jednostki. I wcale nie trzeba do tego kolumbijskich nut, gdyż określone tony przyjmują się w każdej nacji, co więcej, już dawno osiągnęły globalny wymiar.

Historię piszą zwycięzcy, to oni narzucają tłumaczenia, komentarze, kreacje. Jedni grzeją się w blasku publicznych świateł, zasiewając i promując wątpliwości, inni pozostają w ukryciu, aby ich delikatne misje mogły wypełniać długie cienie niejasności i manipulacji. Zastanawiające, jak społeczeństwo daje się przekonać, że rzeczy powiązane nie mają ze sobą nic wspólnego. Znikające dowody, milczenie świadków, osobliwe zbiegi okoliczności, zastraszające szepty, dezorientujące komunikaty. Śledzimy ukrytą prawdę morderstwa Jorge Eliécera Gaitána, burzliwe nastroje i wojskowe tłumienia zamieszek, ale Bogotazo to tylko oś, wokół której rozwija się intryga, autor czyni też nawiązania do innych wydarzeń i sprzeczności, wykazania podobieństwa metod działania. Wszystko w formie zabawy faktami i fikcją, ale z poważnymi przesłaniami.

Z jednej strony Vásquez prowadzi ścieżką krytyki teorii spiskowych, z drugiej przekonuje, że najgorszym ślepcem jest ten, kto nie chce zobaczyć. Odbijamy się od jednej ściany do drugiej, zakreślamy cykl niedowierzania i wiary. Każdy ze świadków podaje inną wersję szczegółów, zmienia się ludzka pamięć. Rozmywa się pojęcie współodpowiedzialności kryminalnej, kontroli nad niepamięcią, doprowadzenia do zabójstwa fałszywego mordercy, aby osłonić tożsamość prawdziwego. Armia maszerująca ulicami Bogoty spotyka się z armią zakłamania, wypaczania, tuszowania prawdy. Wysoko sięgają macki korupcji. Przeszłość jako opowieść zbudowana na innej opowieści. Cieszy, że Echa zaczęły z górnego poziomu intelektualnej rozrywki.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura współczesna, 360 stron, premiera 25.11.2020 (2015), tłumaczenie Katarzyna Okrasko
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca Echa.

niedziela, 17 stycznia 2021

BERBEKA. ŻYCIE W CIENIU BROAD PEAKU

DARIUSZ KORTKO, JERZY PORĘBSKI

"Trzeba czasem spojrzenia z góry na to, co zdarza się w dolinach naszej codzienności. Człowiek traci do tego dystans. Góry go przywracają."

Wielokrotnie pisałam, że miłość i pasja nadają życiu wyjątkowego kolorytu. Podążanie za czymś, co silnie wzywa, pozwala definiować siebie, przynosi spełnienie, jest bardzo wdzięczne, ale często też mega wymagające. Uwielbiam czytać o ludziach gór, ponieważ ich wspomnienia i doświadczenia życiowe, opowieści bliskich i przyjaciół, ukazują skalę wymagań stawianych przez najwyższe szczyty świata. Sama nie mogę realizować się w ten sposób, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby, choć w części, za pośrednictwem książek, filmów i wywiadów, bliżej poznać szczególnego ducha himalajskich wypraw, zestawić z osobistą codziennością. Szczególny aspekt zainteresowań, szalenie przyciąga, ale też zaświadcza o potencjalnym niebezpieczeństwie.

Książka scala obraz z ujęcia himalaisty i człowieka. Dwie sfery ciekawie przenikają się. Materiał biograficzny atrakcyjnie przybliżony, wciągają fakty z życia Berbeki, także przyjazny styl narracji. Sporo informacji, wypowiedzi, relacji, zdjęć. Na kilka godzin wnikamy w życie nietuzinkowej osoby. Ogarnia nas wzruszenie, swoiste utożsamienie, uśmiech do żartobliwych fragmentów. Potwierdza się podziw, szacunek i zrozumienie, dla takich a nie innych decyzji, normalności, wyczynów. Wiele faktów znałam, cytaty zapamiętałam z innych książek, jednak przyjemnie było odświeżyć. Publikacja komponuje się z "Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" (Beata Sabała-Zielińska), do której Dariusz Kortko i Jerzy Porębski odwołują się, a którą przybliżyłam na Bookendorfinie pięć lat temu. Zerknijcie też na wrażenia po spotkaniu z poprzednimi książkami autorów: "Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało", "Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos", "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście", "Polskie Himalaje".

4.5/6 - warto przeczytać
biografia, literatura górska, 456 stron, premiera 25.11.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

SIÓDMY ELEMENT

GUIDO SGARDOLI

"Jeśli w grę wchodzą ludzie, los przestaje być nieodwracalny."

Powieść wprawiła mnie w zachwyt, rewelacyjnie się zrelaksowałam. Skierowana do młodego czytelnika, a jednak mocno zaangażowała. Wraz z bohaterami odkrywałam kilka warstw prawdy, dogrzebywałam się do odwiecznych tajemnic, wyciągałam na światło dzienne dawno zapomniane sekrety. Autor zaimponował pomysłem i konstrukcją fabuły. Fantastyka i sensacja w jednym. Frapujący scenariusz zdarzeń rozwinął z rozmachem i szczegółowością. Nie rozciągnął historii zbędnymi opisami, lecz zgrabnie wtłoczył fascynujące przygody.

Wyjątkowo atrakcyjna narracja, przyjazna i przyjemna, traktująca młodego odbiorcę niemal jak dorosłego. Licznym incydentom nadano cechy efektowności i spektakularności, bez fałszywego naciągania. Trudno było nie podejść emocjonalnie do przeżyć zarówno młodych postaci powieści, jak i dorosłych. Głównym bohaterom nie oszczędzano trudnych wyborów, ciężkich doświadczeń, niebezpiecznych sytuacji. Chciałoby się, aby wiele książek skierowanych do dojrzałego odbiorcy miało tak porywające podejście do prezentowania intrygi. Złożoność scenariusza zdarzeń, skomplikowane relacje, blask lateńskich legend, nawiązanie do naukowych interpretacji starożytnych artefaktów. A wszystko w klimacie dzikiej i surowej wyspiarskiej izolacji.

Levermoir, wyspa z czterystoma sześćdziesięcioma dwoma mieszkańcami, stała się miejscem osobliwych zjawisk. Łaskotane wiatrem wrzosowiska, otulone mgłą mokradła, śliskie płaskie wapienne płyty, zamglone skaliste szczyty, zamaskowane groty, malownicze klify, to niemi świadkowie ciągu dziwnych zjawisk. Atmosferę niezwykłości i niejasności dopełniały groby na starym cmentarzu, ruiny średniowiecznego zamku, wieża tysiącletniego klasztoru, latarnia z mroczną przeszłością, ulokowane na odosobnionym terenie megalityczne kamienie, oraz ocean dotrzymujący tajemnic morskiej katastrofy. Śmierć latarnika zapoczątkowała ciąg zdarzeń zmieniających oblicze wyspy i ludzi. Kamienie pamiętały, mówiły i kąsały, zaś wyspiarze o szorstkich charakterach głęboko skrywali sprawy życiowe, ukrywali przed wzrokiem obcych.

Trzynastoletni Liam Locklin jako pierwszy dostrzegł związek między ludzkimi tragediami a kawałkami kamieni, pokrytymi spiralnymi wzorami, łukowatymi żłobieniami, morskimi falami nakreślonymi dziecięcą ręką. A im więcej odłamków, tym silniejszy krąg zatrważających scen, potężnego zła wypełzającego z ciemnego miejsca, perfidnie zastawionych pułapek. Liam wraz z przyjaciółmi podjął śledztwo, snuł hipotezy, zbierał dowody, przepytywał ludzi, rozszyfrowywał zagadki. Intensywnie wplątywał się w niejednoznaczne, nieuchwytne, niewytłumaczalne, ale szalenie absurdalne, niewiarygodne, koszmarne, groźne, zyskujące na samodzielności. Wypadki traciły cechy incydentalności, następowały jeden po drugim w niepokojącym rytmie. Do głosu dochodziły zobowiązania z zamierzchłych czasów pamiętających dawnych bogów.

6/6 - rozkosz czytania
literatura młodzieżowa, 698 stron, premiera 23.10.2019 (2016), tłumaczenie Mateusz Kłodecki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

sobota, 16 stycznia 2021

KONIEC WSZYSTKIEGO

KATIE MACK

"Początek implikuje koniec i wymaga końca."
Ann Leckie, "Zabójcza sprawiedliwość"


Pogrążeni w zwykłej codzienności rzadko spoglądamy na gwiazdy, sporadycznie zastanawiamy się, jak skończy się wszechświat, prędzej interesuje nas, jak powstał. Ale to naturalne, w życiu skupiamy się głównie na sobie, na tym, co w danym momencie pochłania nas w skali mikro i jesteśmy w stanie zrozumieć. Natomiast skalę makro, prawdopodobne scenariusze kosmicznej apokalipsy, pozostawiamy naukowcom. A ci z wielkim zaangażowaniem potrafią spędzić wiele godzin nad tymi zagadnieniami. Dla mnie to symboliczna podróż człowieka przez wszechświat, wysyłanie myśli w kosmos, łapanie dostępnych wskazówek. Niecałe czternaście miliardów lat temu powstał wszechświat, ale za ile skończą się jego losy, co sprowadzi na niego ostateczne nieszczęście, a może faktycznie ma charakter cykliczny?

Teoretyczne rozważania, bazujące na ogromie niewiadomych i tajemnic, rozgrzewają umysły kosmologów. Przyjemnie poznaje się efekty rozważań i przypuszczeń. Katie Mack zgrabnie zebrała najważniejsze współczesne idee odmiennych wizji przyszłości wszechświata, finalnego etapu ewolucji kosmosu, pisanego mu przeznaczenia. Przedstawiła je szalenie atrakcyjnie, narrację wypełniła humorem zdejmując ciężar powagi zagadnień. Podziwiałam wyjątkowo przejrzystą i przyjazną formę wprowadzania czytelnika w ciekawe pojęcia szeroko rozumianej fizyki, czynienie jej fascynującą i porywającą, sprawienie, że stała się zrozumiała i familiarna.

Mocno zachęcająca do zdobywania wiedzy książka popularnonaukowa. Wiele z niej wyniosłam, zręcznie trafiała do mojej wyobraźni, zmyślnie przeprowadzała przez mniej lub bardziej znane teorie i zjawiska. Publikację pochłaniałam z ogromną przyjemnością i satysfakcją. Zapewniam, że każdy swobodnie odnajdzie się w niej, i bynajmniej wcale nie przygnębiająco, wręcz odwrotnie, natchnie go docenianie najdrobniejszych oznak życia, optymistyczne spojrzenie w przyszłość, uśmiechnięte relacje z tym, co nieuniknione, choć na szczęście w szalenie dalekiej perspektywie czasu. Czy jesteście gotowi na wielkie kurczenie, a może rozszerzanie, albo rozerwanie, lub rozpad próżni? Mnie najbardziej intryguje zderzenie z równoległym wszechświatem. 

Inne zbliżone tematycznie tytuły, do których warto zajrzeć, omówione na Bookendorfinie: "Mapy kosmosu", "Obliczanie Wszechświata", "Wielki Projekt", "Wielki spektakl na niebie", "Jedna chwila w dziejach Wszechświata", "Idee, które zmieniły świat", "Teraz. Fizyka czasu", "Stephen Hawking. Opowieść o przyjaźni i fizyce", "Życie 3.0".

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (astrofizyka, kosmologia), 352 strony, premiera 24.11.2020
tłumaczenie Jacek Bieroń, ilustracje Nick James
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

MANUSKRYPT

WOJCIECH USZOK

"Świat jest jak gra w karty, kolejne rozdania, ale to ciągle ta sama talia. Nie ma zasad jeśli rozdajesz karty. Jesteś ponad wszystkim."

Zręcznie napisana powieść, zgrabnie roztaczała klimat grozy, jednak nie przyciągnęła fabułą. Obojętnie podchodziłam do losów bohaterów, nic mnie z nimi nie połączyło, nawet nie było krztyny współczucia wobec niekorzystnego splotu zdarzeń. Czasami łapałam się na tym, że pragnęłam, aby niepokojące siły dosadniej przyczyniły się do ich upadku i bólu. Niezaangażowane spoglądanie w to, co przytrafia się postaciom, to nie dla mnie, wolę identyfikować się z ich emocjami, lubię poczuć ich strach. Natomiast podobało mi się naprzemienne śledzenie trzech perspektyw czasowych, początku siedemnastego wieku, końca drugiej wojny światowej, dwa tysiące trzynastego i piętnastego roku. Różne złowieszcze atmosfery. 

Nieśmiertelność na zawsze pozostanie wyzwaniem ludzkości, pragniemy oszukać przypisaną każdemu śmierć, stąd bogactwo historii, w których czarna magia pozwala stanąć do pojedynku z kostuchą. Bez względu, w jakiej epoce człowiek żyje, próbuje odsunąć od siebie uciążliwe efekty starzenia się, pozostać w pięknym, zdrowym i wypełnionym radością ciele. W oczach niektórych, dopuszczenie oblanych szkarłatem czynów w uzyskaniu nieprzerwanego istnienia wydawałoby się całkowicie uzasadnionym i usprawiedliwionym. Intrygująco zerkałam w mroczną strefę ludzkich ułomności i zazębianie się losów bohaterów. Niewytłumaczalne zjawiska ukazywały żałosność postaw i makabryczność żądz. Kilku punktów stycznych szybko domyśliłam się, liczyłam też na mniej przewidywalne i szablonowe zakończenie. Pomimo kilku zastrzeżeń, widzę potencjał w twórczości Wojciecha Uszoka, niektóre fragmenty powieści odcisnęły wyraźny ślad frapującego pazura, mam nadzieję, że zostanie solidniej naostrzony w kolejnej propozycji czytelniczej.

3.5/6 - w wolnym czasie
literatura grozy, 238 stron, premiera 31.12.2020
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

piątek, 15 stycznia 2021

CZYM JEST ŻYCIE? BIOLOGIA W PIĘCIU KROKACH

PAUL NURSE

"Życie wciąż eksperymentuje, szuka nowych rozwiązań i dostosowuje się do przeobrażeń, jakie powoduje i zastaje w świecie."

Przyjemne spotkanie z książką, szalenie ciekawymi zagadnieniami, jednak nie poczułam pełnej satysfakcji poznawczej. Liczyłam na szersze ujęcie najważniejszych idei świata biologii, chciałam nie tylko sprawnie odświeżyć wiedzę, ale także dowiedzieć się czegoś nowego. Powstał niedosyt, ale publikacji nie uznałam za złą. Doszłam do wniosku, że kierowana jest raczej do osób, które na co dzień nie zajmują się biologią, nie wnikają w szczegóły badań posuwających tę gałąź nauki do przodu, a pragną na chwilę zajrzeć do tajemnic życia. Całkiem możliwe, że po przeczytaniu publikacji nabiorą ochoty na dalsze penetrowanie zdobyczy biologii, poznawanie współczesnych punktów widzenia i krystalizowanych teorii. Warto zacząć od gładko wchodzącej do głowy pigułki wiedzy, zarazić się entuzjazmem do odkrywania nieznanego, niezrozumiałego, niejednoznacznego, nieuchwytnego, a intuicyjnie odbieranego przez wszystkich.

Paul Nurse przystępnie i swobodnie przybliża elementarne składowe odpowiedzi na pytania, które od wieków nurtują ludzi. Czym jest życie, jakie reguły go definiują, jakie zasady nim kierują? Zaczyna od przedstawienia komórki, podstawowej jednostki strukturalnej życia, mnogości form. Następnie przechodzi do genów i dziedziczenia, przechowywania informacji i zdolności do zmiany. Zatrzymuje się przy ewolucji drogą doboru naturalnego, sterowanej przypadkiem i koniecznością. Uświadamia, że w komórkach zachodzą równocześnie tysiące reakcji chemicznych, a pozorny chaos procesów chemicznych podlega uporządkowanym prawom. Naświetla życie jako celowy uregulowany i całościowy proces zapisu informacji. Wszystko podaje w skondensowanej formie, bez zbędnych detali, tak aby każdy familiarnie uchwycił przybliżaną wiedzę. Elegancki humor. Ciekawostki, anegdoty, odniesienia do prekursorów biologii, opisy doświadczeń, eksperymentów i odkryć. Na koniec, kilka refleksji o sposobach korzystania z wiedzy biologicznej, właściwych kierunkach zmieniania świata, nieingerowaniu w żywe systemy bez świadomości głębokiej ich współzależności, nieniszczeniu środowiska naturalnego.

4/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa (biologia), 216 stron, premiera 12.11.2020, tłumaczenie Aga Zano
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

NADCHODZI CHŁOPIEC

HAN KANG

"Czy nie jest czasem tak, że kiedy żywy wpatruje się w zmarłego, również dusza zmarłego staje obok, wpatrując się we własną twarz?"

Przejmująca opowieść, chwyta za serce, skłania do refleksji, długo pozostaje w pamięci. Mnóstwo emocji a jednocześnie dystans od oceniania. Przerażająca masakra w Kwangju w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym roku. Zestawienie okrucieństwa ze współczuciem. Człowiek poddany ogromnemu stresowi, ekstremalnym warunkom, uwidacznia to, co faktycznie w nim siedzi. Jedni zapamiętują się w przemocy, inni sprzeciwiają się jej, pozostali pozostają bierni. Nikt ze sprawdzianu człowieczeństwa nie wychodzi bez obrażeń. Bolesne poczucie wstydu, ciężkie wyrzuty sumienia, niegojące się wspomnienia, dojmująca samotność, brak gotowości na wybaczenie sobie i innym. Raptownie zgaszone życia. Nie czarno-biały podział na dobro i zło, lecz uwzględnienie szarości, tym szersze, im bliżej przyglądamy się postawom jednostek. Wstrząsające obrazy niewyobrażalnego bestialstwa w kontraście do godnych podziwu postaw moralnych bazujących na najcenniejszych cechach ludzkiej natury.

Wsłuchujemy się w głosy ofiar, nastolatków i dorosłych, bliskich opłakujących zastrzelonych i skatowanych, więźniów, przesłuchiwanych i szykanowanych. Potężne demonstracje przeciwko zamachowi stanu, wojskowemu przewrotowi, dyktaturze generała Chun Doo-hwana. Najpierw protesty studentów, później innych mieszkańców miasta. Do dziś trudno dokładnie podać liczbę zabitych, zbiorowe mogiły, palenie zwłok, niemożność identyfikacji ciał. Do jakich podłych czynów zdolny jest człowiek w pragnieniu zdobycia władzy i bogactwa, wpasowania się w gwałtowny nurt wstrząsającej historii, całkowitego wyciszenia wystrzegania się tego, kim być się nie powinno, poświęcenia własnej godności w imię fałszywych idei? Czy ludzki los polega na tym, by cierpieć upokorzenie i doznawać krzywd z rąk drugiego człowieka. Dlaczego wszystko wskazuje, że z natury jesteśmy okrutni? Jak można przywdziać maskę obojętności wobec przelewanej krwi?

4/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 288 stron, premiera 30.09.2020 (2014), tłumaczenie Justyna Najbar-Miller
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

czwartek, 14 stycznia 2021

ZNAK CZTERECH

ARTHUR CONAN DOYLE

SHERLOCK HOLMES tom 2

"Wystarczy wyeliminować rzeczy niemożliwe, by zostało nam to, co musi być prawdziwe, nawet jeśli brzmi nieprawdopodobnie."

Fantastycznie wkręciliśmy się z młodzieżą w serię, druga odsłona i ponownie bardzo dobra ocena. Przygodę czytelniczą w wyczuciem dostosowano do percepcji młodych czytelników, a i sama z ogromną przyjemnością zagłębiam się w adaptację, sprawiła wielką radość. Wraz z wybitnym detektywem Sherlockiem Holmesem i doktorem Johnem Watsonem rozwiązywaliśmy zagmatwaną zagadkę, sprzed dziesięciu lat, zadziwiającego zniknięcia mężczyzny, oficera stacjonującego kiedyś w Indiach.

Po pomoc w rozwikłaniu tajemnicy zwróciła się jego urocza córka Mary Morstan. Młoda kobieta całkowicie zawróciła w głowie przyjacielowi Sherlocka. Sprawa kryminalna oscylowała wokół ogromnego skarbu, starej kartki papieru, której znaczenia nikt nie potrafił odgadnąć, a także zadziwiającego listu. Szybko okazało się, że w pierwszej kolejności trzeba było ustalić, jak i dlaczego zamordowano majora Sholto, dobrego znajomego poszukiwanego oficera. Holmes i Watson musieli występować w przebraniu, udawać się na wieczorne ekspedycje, brać udział w szalonym pościgu, oraz korzystać z pomocy wyjątkowo uzdolnionego psa.

Tym razem Sherlock nie narzekał na nudę, nie wpadał w melancholię, jak mu się wcześniej zdarzało, mało raczył grą na skrzypcach i skomplikowanymi opowieściami potwierdzającymi wybitną znajomość historii kryminalistyki, ale zanurzał się w stymulację intelektualną. Wreszcie trafiła mu się zagadka stanowiąca prawdziwe wyzwanie. Dość szybko łączył pojawiające się dowody i fakty, ale czy faktycznie podążał właściwym tropem? Czy dokonał właściwej analizy sytuacyjnej? Czy znów pokonał w rywalizacji na logiczne myślenie reprezenta Scotland Yardu?

Mnóstwo ciekawie opisanych przygód, niektóre naznaczone ryzykiem i niebezpieczeństwem, inne serdecznością i przyjaźnią, a pozostałe dobrym humorem. Narracja przyjazna, angażowała uwagę młodych pasjonatów detektywistycznych zagadek, sugestywnie wkręcała w akcję, dynamicznie prowadziła po incydentach. Rewelacyjnie zachowany styl retro, skoczyliśmy do tysiąc osiemset osiemdziesiątego drugiego roku, zarówno w treści, jak i w ilustracjach, które atrakcyjnie dopełniały słowa. Zerknijcie na wrażenia po spotkaniu z pierwszym tomem serii, "Studium w szkarłacie", tam więcej informacji o kluczowych postaciach. Niecierpliwie wyczekujemy kolejnych tomów serii.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, kryminał, klasyka dla dzieci, wiek 7+, 256 stron, premiera 24.11.2020 (2019)
adaptacja Stephanie Baudet, tłumaczenie Mariusz Berowski, ilustracje Arianna Bellucci
Tekst ukazał się pierwotnie na Szkrabajki.pl

PERFEKCYJNY ŚWIAT MIWAKO SUMIDY

CLARISSA GOENAWAN

"Chcę być najlepszą wersją siebie. Nie dla kogoś innego, ale dla siebie samej."

Ciepła, urocza, chwytająca za serce opowieść, w której trzy podmioty prowadzą ścieżką zawiłości ludzkiego życia. Losy głównych postaci splatają się z cyklem mniejszych i większych tragedii. Zaczynamy od informacji o samobójstwie, natychmiast uruchamiają się mechanizmy współodczuwania bólu, rozczarowania i tęsknoty. Chcemy dowiedzieć się, co stało za dramatycznym krokiem Miwalo Sumidy, dlaczego zdecydowała się przerwać życie, jak silny wpływ wywierała na osoby przebywające w jej towarzystwie. Czy warto w imię największych problemów doprowadzić do ostateczności? Czy nie jest to rodzaj ucieczki i egoizmu? Czy w zakrętach labiryntu życia, mającym jedno wyjście, wybory dokonane po drodze mają znaczenie? 

Krótkie rozdziały pokrywają się ze spojrzeniem na wybrane fragmenty życia. Choć Miwako staje się spoiwem, to nie ona pełni w historii kluczową rolę. Odkrywamy, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach życia dziewczyny. W miarę zagłębiania się w powieść lepiej rozumiemy pozostałe postaci dochodzące do pierwszych głosów. Ryusei Yanagi, zakochany i oczarowany Miwako, spoglądający na nią przez pryzmat swoistego idealizmu i niespełnienia w miłości. Chie Ohno, z poczuciem przezroczystości, niezrozumienia i samotności, tworząca więzi przyjaźni z Miwako. Fumi Yanaga, siostra Ryuseia, mentorka artystyczna Miwako, mierząca się z identyfikacją płci i rodzinną klątwą. Wnikamy w ich cząstkowe światy, by nabrać całościowej perspektywy, a to co na końcu dostrzegamy, wybrzmiewa smutno i przygnębiająco, równocześnie wypełnia nadzieją i optymizmem, jakby na przekór problemom, nieszczęściu i śmierci. Ogromny bagaż tajemnic, skumulowanych małych sekretów, ujawnienie zmienia wszystko, ale też pozostawia z uczuciem oczyszczenia. Pięknie opisane rodzinne więzi, w sieroctwie i osobliwych splotach okoliczności. Współodpowiedzialność za bliską osobę nawet kosztem własnej samorealizacji i spełnienia. 

Im bliżej końca książki, tym więcej magii i mistycznych nut. Przy tak sugestywnej i gustownej narracji natychmiast czujemy, że nadajemy i odbieramy na tym samym kanale komunikacji. Chociaż poruszane zagadnienia nie leżą już w sferze moich doświadczeń życiowych, to jednak angażowałam się w przeżycia młodych osób. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że szczególna i oryginalna literatura azjatycka przynosi wiele radości i satysfakcji. Cudownie dotyka człowieka i człowieczeństwa. Pragnę poznać więcej książek Clarissy Goenawan, "Deszczowe ptaki" już czekają na spotkanie, a może czytaliście, dajcie znać, jakie wrażenia wzbudziła. Inne propozycje z serii z żurawiem dają podobnie bogaty materiał do refleksji ("Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini").

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 286 stron, premiera 07.10.2020, tłumaczenie Magdalena Rabsztyn-Anioł
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

środa, 13 stycznia 2021

TOVE JANSSON. MAMA MUMINKÓW

BOEL WESTIN

"Tworząc, nie myśli się o innych! Człowiek stara się wyrazić siebie samego, swoją percepcję, doprowadzić do syntezy, wyjaśnić, uwolnić."

Z przyjemnością zanurzałam się w strony książki, Boel Westin poszła w kierunku, który bardzo mi odpowiadał. Chciałam dowiedzieć się o kulisach powstania i rozwoju Muminków, i to głównie otrzymałam. Autorka poddaje wyjątkowo szczegółowej analizie twórczość Tove Jansson związaną z grubiutkimi trollami. Dokładnie wychwytuje tło kryjące się za muminkowymi opowieściami, dlaczego pojawiły się takie, a nie inne postaci, z takimi, a nie innymi cechami osobowości i przygodami. Zadziwiające, jak mocno historie stworków powiązane są z osobistym życiem twórczyni, nie przypuszczałam, że aż tak bardzo. Mnóstwo ciekawostek i wyjaśnień, chętnie je wychwytywałam i poddawałam skojarzeniowej obróbce. Mam ochotę ponownie przeżyć historie Muminków, już nieco inaczej na nie spojrzę, z większą sympatią.

Co do samej Tove Jansson, przypuszczałam, że otrzymam więcej informacji z życia prywatnego, jak na biografię przystało. Autorce nie udało się przekazać pełnego portretu Tove Jansson jako człowieka, poznałam jej twórczość i artystyczne uzdolnienia, ale nie zostałam dopuszczona do wiedzy o zwykłych ludzkich cechach. O ile o zaletach sporo, to o wadach już nie, a w końcu i one translokowały się w dziełach. Jednak jak wspomniałam, liczyłam na nacisk na przybliżenie twórczości, a nie odsłony zwykłej codzienności Jansson, zatem mocno nie zawiodłam się. Tym bardziej, że o najważniejszych i znaczących wydarzeniach, przekładających się bezpośrednio na dorobek pisarski, malarski i rysowniczy, Boel Westin wspomina w wystarczającym stopniu. Styl narracji nie należał do ulubionych, ale po pewnym czasie oswoiłam się i poczułam swobodnie. Niekiedy gubiłam szczegół kontekstu, ale szybko odkrywałam znaczenie w dalszej części.

Widać, że autorka miała dostęp do imponującego materiału źródłowego, pamiętników, listów, zapisków, szkiców, pomysłów, wykładów, fotografii, artykułów. Przejrzenie obszernej spuścizny, odpowiednie posegregowanie, wybranie tego, co powinno znaleźć się w biografii i ustawienie w odpowiednim świetle, wymagało sporo nakładu czasu, pracy i cierpliwości. Choć też wyobrażam sobie, jak wielka to była przyjemność, satysfakcja i duma móc dotrzeć do prywatnych tajemnic, czy nieopublikowanych wcześniej prac. W książce sporo ciekawych ilustracji, obrazów, zdjęć, kartek z pamiętnika, bardzo wzbogacają walor książki, graficzne wzmianki i wtrącenia, na które uroczo i z zaciekawieniem spoglądałam. Przydatne okazało się kalendarium twórczości, chętnie do niego zerkałam. Miłośnicy Muminków z pewnością będą zachwyceni poznaniem sekretów ulubionych bohaterów z perspektywy źródeł wyobraźni i kreatywności ich twórczyni. A ja już wiem, że Muminki to nie był cały świat Jansson, że krzywdząca jest społeczna świadomość, że tylko tym zajmowała się, choć niewątpliwie to właśnie trolle uczyniły ją sławną na całym świecie.

4.5/6 - warto przeczytać
biografia, 512 stron, premiera 21.10.2020 (2007), tłumaczenie Bogumiła Ratajczak
Tekst ukazał się pierwotnie na DużeKa.pl

MONTECORE. MILCZENIE TYGRYSA

JONAS HASSEN KHEMIRI

"Milczenie to porażka. Milczenie to eskorta śmierci. Milczenie oddaje zwycięstwo idiotom, którzy przypadkiem obdarzeni są językami."

I kolejna, po "Wszystko, czego nie pamiętam" i "Klauzuli ojca" powieść Jonasa Hassena Khemiri, której czytanie to oryginalna, zajmująca i ożywcza rozrywka intelektualna. Ciekawy i niejednoznaczny obraz ojca, skontrastowany przez poszatkowane wspomnienia przyjaciela i syna, mocno rozbieżne opinie. Kadir za pośrednictwem poczty mailowej pisze listy do Jonasa, debiutującego pisarza, nakłaniając do zweryfikowania opinii o ojcu, odseparowania się od fałszywych plotek, stworzenia drugiej książki właśnie o Abbasie, obdarzonym symbolicznym imieniem. Listy stają się wiodącą formą narracji, wzbogacają je retrospekcje. Mamy wgląd w korespondencję Kadira, Jonasa i Abbasa. Każdy z mężczyzn charakteryzuje się innym spojrzeniem na świat i te same zdarzenia. Kadir daleki od ryzykownych decyzji, Abbas wręcz odwrotnie, zdolny dla miłości i pasji porzucić wszystko, zaś Jonas zastanawia się, jak wiele w jego tożsamości nosi ślady i wzorce ojca. Spora dawka emocji, niektóre głośno wyartykułowane, pozostałe wybrzmiewające między wierszami. Szorstka przyjaźń, miłość i wychowanie. Czy w imię ojcostwa powinniśmy rezygnować z siebie samych? A może taka postawa to coś jak najbardziej uzasadnionego?

Ale nie tylko niełatwe relacje między mężczyznami przykuwają uwagę czytelnika. W tle pojawiają się obrazy algierskiej górskiej wioski i francuskiego kolonializmu, uwikłane w polityczny chaos. Pobyt w sierocińcu, przerwane studia prawnicze, praca w fabryce ciastek, praktyka w pracowni fotograficznej. Etapy kariery fotograficznej Abbasa przewijają się przez całą książkę. Krok po kroku dowiadujemy się, jak doszedł do tego, że uznawany jest na całym świecie jako heroiczna postać walcząca o słabszych. Zastanawiamy się, jak szeroki jest wachlarz odstępstw od prawdy, na ile nietrwałość pamięci zamazuje wszystko. Koniec lat siedemdziesiątych i wyjazd do Szwecji, premierowa kolekcja, ale też narastająca fala uprzedzeń, podejrzliwości i braku zaufania wobec imigrantów, której kumulacja w latach dziewięćdziesiątych zebrała tragiczne żniwo. Własne foto studio, fotografowanie zwierząt, powiększenie rodziny, mozolna nauka języka szwedzkiego. Cykl kompromisów w pogoni za finansami zbiegający się z recesją gospodarki. Nieudane próby zmiany mentalności na szwedzką, zagubienie kulturowe, odseparowanie od własnych korzeni, niemoc osądzania postawy syna. Nawet drobne wybory, błędy popełnianie w chwilach słabości, mają decydujące znaczenie. Opuszczenie rodziny, zrzeczenie się odpowiedzialności za nią, zanikające wspomnienia, narastające rozczarowania, a potem chęć naprawy czegoś, co już nigdy nie uda się posklejać. Czy alienacja wędruje z pokolenia na pokolenie? Czy jedną z tragicznych prawd życia nie jest to, że tylko niektóre smutki można ukoić, inne nie?

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 384 strony, premiera 30.09.2020 (2006), tłumaczenie Dominika Górecka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.