czwartek, 26 maja 2022

POLA I PIOTRUŚ. HULAJNOGA

CAMILLA REID

POLA I PIOTRUŚ TOM 1

"Pod górkę, pod chmurkę, z górki na pazurki."

Przyjemna w dotyku okładka, sztywna, ale też mięciutka, nie ma obawy przed uszkodzeniem, łagodnie ugina się pod paluszkami dzieciaszków. Taka poduszkowa okładka to dodatkowa atrakcja dla najmłodszych. Zwracam też uwagę na nabłyszczane litery tytułu i wybrane elementy obrazka. Szalenie sympatyczna oprawa graficzna w całej książce, wyrazista kreska i nasycone barwy. Jest kolorowo, dużo się dzieje, widać dbałość o przejrzystość, co ważne w przypadku młodziutkich odbiorców. Brzeg i wnętrza okładki zaprojektowane niczym prezentowy papier, w końcu możliwość przeżywania niezwykłych przygód czytelniczych to wspaniały podarunek.

Kiedy zaglądamy na strony książki przekonujemy się, że oprócz wciągającej historii, osadzonej fabułą blisko dziecięcych codziennych zabaw, otrzymujemy również cenne przekazy, a przecież zależy nam, aby nasze dzieci podchwyciły je w naturalny sposób podczas rozrywki i zabawy. Króliczek Piotruś i myszka Pola to serdeczni przyjaciele, uwielbiają wspólnie spędzać czas. Pewnego dnia Pola bez pytania bierze hulajnogę Piotrusia i zaczyna na niej jeździć. Niestety, dochodzi do kraksy i teraz myszka płacze. Co w takiej sytuacji robi Piotruś? Czy potrafi odpowiednio zachować się? Czy Pola rozumie swój błąd?

Ujmująca opowieść o prawdziwej przyjaźni, wybaczaniu, godzeniu się, okazywaniu pomocy, zasadach panujących podczas zabaw z innymi, poszanowaniu własności innych, umiejętności przyznania się do niewłaściwego zachowania, wykazania skruchy i przeprosin, włączeniu do słownictwa słów kluczy dobrego wychowania - przepraszam, poproszę i dziękuję. Proste zdania, melodyjne opisy, odwołanie do empatii, wciągają maluchy w przebieg zdarzeń, nawiązują do tego, co często zdarzyć się może w kontaktach z rówieśnikami. Dzieciaszki często będą wracać do książeczki, ma moc przyciągania, tworzy ciepły klimat, uczy podstawowych zasad zgodności. 

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 0+, premiera 23.03.2022 (2011)
twarda okładka, 32 strony, format 22cm x 22cm
tłumaczenie Ewa Borówka, ilustracje Axel Sceffler
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

KOMÓRKA

STEPHEN KING

"Wcale nie jesteśmy homo sapiens. Naszym jądrem jest szaleństwo. Nadrzędnym imperatywem chęć zabijania."

Bardzo dobra propozycja czytelnicza, szybko się w niej odnalazłam, chętnie wchodziłam w kolejne rozdziały, wartko niosła po akcji. Stephen King udowodnił kunszt w konstruowaniu powieści bazującej na ciekawym pomyśle na fabułę, różnorodności atrakcyjnie wymieszanych bohaterów, stopniowym podkręcaniu napięcia. Książka powstała szesnaście lat temu, od tego czasu sieć komórkowa błyskawicznie rozwinęła się, zawładnęła światem, a jednak uniwersalność przekazów wciąż jak najbardziej pozostała aktualna. Zastanawiałam się, co stałoby się z naszym światem, gdyby nastąpił atak terrorystyczny wykorzystujący komórki jako powszechny środek przekazywania informacji. Gdyby zaszczepiono w programie hiper złośliwy wirus, posiadający umiejętność zmieniania człowieka w zombi. 

Pisarz frapująco podszedł do aspektów zbiorowej inteligencji nowego gatunku człowieka, intensyfikacji instynktu stadnego, przechodzenia przez szczeble rozwoju, podążania za nieodpartym impulsem. W powieści cywilizacja masakrycznie stacza się w krwawą otchłań, szaleństwo ogarnia ludzkość, i jak to zazwyczaj u Kinga bywa, zdarzenia oglądałam przez pryzmat jednostki zdeterminowanej by przeżyć i uratować bliskich. Podobała mi się rozpiętość perspektywy, z jednej strony świat, z drugiej przeciętny człowiek postawiony przed ogromnym wyzwaniem, a może nawet strategiczną misją. Autor nie oszczędzał bohaterów, fundował im sporo przeżyć, nie unikał ostatecznych rozwiązań. Tym, co tworzyło niezwykły klimat, wychodzący poza sztampowy horror, było wejście w psychikę postaci i położenie nacisku na podkręcające wyobraźnię detale. Zajmująco obserwowałam, co działo się w człowieku i z człowiekiem wobec ekstremalnych warunków, wcześniej zupełnie niebranych pod uwagę, wymykających się pojmowaniu. Czy zwyciężyła czysta siła ludzkiego przetrwania? A może pojawiły się nowe formy łączności? I jeszcze jedno, melomanii powinni być zadowoleni, sporo odwołań do muzycznych utworów, chociaż niekoniecznie z górnej półki. Wielu piosenek nie znałam, zatem chętnie wsłuchiwałam się w nie w trakcie czytania książki, powierzono im określoną rolę w fabule.

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror, 416 stron, premiera 16.03.2022 (2006), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Książkę "Komórka" zgarnęłam z półki "fantastyka" w księgarni TaniaKsiążka.pl

środa, 25 maja 2022

ŁAP ZA SŁÓWKA! POMYSŁOWA GRA JĘZYKOWA

Gra znakomicie spisuje się. Nasza rodzinka chętnie się przy niej gromadzi, natychmiast angażuje się, nie tylko podporządkowuje się regułom gry zaproponowanym przez twórców, w różnych wariantach, ale również wymyśla własne. Elastyczna pod względem ustanawiania praw, przyznawania przywilejów, formułowania zakazów i zliczania punktów. Sprawia mnóstwo frajdy, wywołuje uśmiechy, znakomicie pobudza kreatywne wykorzystanie znajomości językowej. 

Odpowiada nam czynnik przydatności strategicznego rozgrywania podczas wykonywania zadań. Na tyle wciągamy się, a nadmienię, że wielopokoleniowo, że dwa dni pod rząd w nią gramy, a wspólnie spędzony weekend z rodziną zaliczamy do mega udanych rozrywek, zabaw i rozmów. Podczas kolejnego spotkania dzieci i rodziców, albo w wariancie z przyjaciółmi, przystąpimy do gry, jednak jeszcze bardziej podniesiemy poprzeczkę. Postaramy się ją rozpracować w angielskiej wersji, tak aby ćwiczyć słownictwo z tego języka. Możliwość odmian sposobów grania, a przede wszystkim, typów zadań jest imponująca, szeroki tematycznie wachlarz. Rozgrywki można przeprowadzić w systemie indywidualnym i grupowym.

Do dyspozycji gracze otrzymują czterdzieści osiem kart, każda z dziesięcioma zadaniami, taką samą ilość kart punktów z liczbami od jednego do sześciu w ośmiu kolorach, dwanaście kart utrudnień, kartę startu i kartę mety. A ponadto, osiem różnokolorowych drewnianych pionków, klepsydrę i notes. Organizujemy więcej notesów, pisaków i gumek, tak aby łatwiej i szybciej oddawać się intelektualnej rozrywce. Pod presją upływającego czasu w klepsydrze wcale nie jest tak łatwo przywołać słówka komponujące się z zadaniami, a przy tym wykazać się sprytem, aby wyrazy z jak najmniejszym prawdopodobieństwem pojawiły się u pozostałych uczestników. 

Zasady gry do błyskawicznego poznania, instrukcja przystępnie opracowana. Jakość wykonania elementów jak najbardziej wystarczająca na wielokrotne granie. Przyznam, że "Łap za słówka!" fantastycznie podkręca szare komórki. Można w nią grać od trzech do ośmiu graczy, najlepiej powyżej dziecięciu lat, a pojedyncza rozrywka zajmuje pół godziny. Pudełko stosunkowo małych rozmiarów, zatem można zabrać na wakacyjne wypady z myślą o przyjemnym spędzeniu czasu czy integracji grupy. Polecam na podkręcanie językowych umiejętności w szerokim i wąskim ujęciu wyzwań. Uwielbiam językowe akrobacje, błyskawiczne kojarzenie i przywoływanie znaczeń.

5.5/6 - koniecznie zagraj
gra językowa, premiera 2022, autor: Wolfgang Kramer, Michael Kiesling, grafika: Sabine Kondirolli
W grę gramy dzięki współpracy z DużeKa.pl

TESTAMENT

JOHN GRISHAM

"Jestem gotów przejść na drugą stronę... Ten dzień planowałem od dawna."

Delektowałam się książką przez dłuższy czas, fantastycznie wczytywałam się w każde słowo, entuzjastycznie podążałam tropem biegu zdarzeń. Nikt tak jak John Grisham nie potrafi budować napięcia w thrillerach prawniczych. A w tej odsłonie rozrywki czytelniczej wzbogacił powieść elementami sensacji bazującej na przygodzie i rozbudowanymi obyczajowymi nutami. Domieszka gatunków zapewniała wyśmienitą rozrywkę. W zasadzie, co miałam skończyć na jakimś rozdziale, natychmiast przekonywałam się, że nie będzie łatwo to zrobić, ponieważ szalenie ciekawiło mnie, co będzie dalej, jak rozwinie się sytuacja, co usłyszę w prawniczym środowisku, a co w brazylijskiej dżungli. 

Autor nie szczędził szczegółów, atrakcyjnie rozplatał gęstą sieć wątków, sprytnie dozował przeżywanie incydentów. Rozbudował do perfekcji prawnicze aspekty, interesująco się w nie zanurzałam, chociaż nie wiodły prymu. Mnogość postaci i zachowań stanowiły epicentrum akcji. Pisarz kolejny raz udowodnił, że ma rzadką umiejętność zgrabnego wprowadzania na scenę licznych bohaterów. Czynił to przemyślanie i stopniowo, dawał czas, żeby poukładać sobie w nurcie akcji tożsamości bohaterów. Różnorodność osobowości, wzorców życiowych, wad i zalet. Scenariusz zdarzeń wydawał się jak najbardziej prawdopodobny. Pojawiło się również kilka ciekawych zagadnień do przemyśleń. Chętnie stawiałam się w sytuacji postaci, zastanawiałam się, co zrobiłabym na ich miejscu.

Powieść zaczyna się od mocnego uderzenia, dziesiąty najbogatszy człowiek w Stanach Zjednoczonych, tuż po podpisaniu testamentu, popełnia samobójstwo. Odczytanie ostatniej woli wprowadza ogromne zamieszanie w świecie licznych potomków i byłych żon. Adwokat prowadzący sprawy majątkowe miliardera staje przed kolosalnym wyzwaniem, odnalezienia strategicznej osoby, dopełnienia spełnienia wytycznych pozornie szalonego starca. Fantastycznie odmalowana ludzka pazerność na pieniądze, gotowość na wszystko, aby cieszyć się posiadaniem i wydawaniem. Krzywe zwierciadło prawników, doradców, ekspertów i zwykłych ludzi. Czy człowiek faktycznie może zmienić się głęboko w środku pod wpływem różnych czynników? Czy też, bez względu na okoliczności, tak naprawdę zawsze pozostanie całkowicie sobą?

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
thriller prawniczy, 478 stron, premiera 16.03.2022 (1999), tłumaczenie Anna Esden Tempska
Książkę "Testament" zgarnęłam z półki "kryminały i sensacja" w księgarni TaniaKsiążka.pl

wtorek, 24 maja 2022

ŚCIEŻKI MATEMATYKI

CHARLES SNAPE, NIGEL LANGDON

"Matematyczne śledztwo to trening dla twojej wyobraźni i sposób na pokazanie, że dochodzenie prawdy w matematyce może być jak wycieczka w nieznane."

Matematyka i fizyka nie należały do moich ulubionych przedmiotów w szkolnych czasach. Dopiero dwie dekady po zrobieniu matury, a później zaliczeniu analizy matematycznej na studiach, kiedy nie czułam przymusu nauki, zaczęłam chętnie angażować się w bliższe ich poznawanie. Głębsze wchodzenie w zagadnienia materii i energii, oraz rozwiązywanie logicznych zagadek sprawia wiele przyjemności, tym bardziej, że wciąż brakuje mi biegłości w ścisłych aspektach. Dlatego chętnie zdecydowałam się na podróż w głąb matematyki, książki przygotowanej z myślą o każdym, kto lubi dające znakomitą satysfakcję dociekania matematyczne. Podobało mi się główne założenie, tak różne od wymaganego przez uczniowską rzeczywistość, że do rozwiązań można dochodzić na wiele sposobów, a każda ze ścieżek jest właściwa. Ponieważ tylko takie nastawienie przyczynia się do rozwijania twórczego myślenia, formułowania pytań i szukania odpowiedzi na nie. Fascynująco pracuje wówczas wyobraźnia i sfera kojarzeń, rozwija skrzydła rozumienie logicznej przestrzeni i różnorodnej perspektywy, trenuje się cierpliwa determinacja.

Rozdziały publikacji rozpoczynają się od wprowadzenia w postaci mniej lub bardziej znanych ciekawostek tematycznych. Tworzą ciekawy klimat i zachęcają do wejścia w rozmaite problemy do rozpracowania. Niektóre zagadki już wcześniej przerabiałam. Z innymi spotkałam się po raz pierwszy, zatem fantastycznie podkręcał je efekt nowości i ciekawości, czy sobie z nimi poradzę. Jeszcze kilka wyzwań wyczekuje na moją wnikliwą analizę, aby ich rozpracowanie zakończyło się sukcesem. Matematyczne szarady, rebusy i skojarzenia podszyte są pewną dozą magiczności umiejętności pracy ludzkiego mózgu, rozgrzewania szarych komórek, ćwiczenia pamięci. Traktuję je jako cenny wkład w rozwój intelektualnej tożsamości. Zachęcam do wejścia w świat zagadek z kalkulatorem, spiralami, liczb Fibonacciego, liczb pierwszych, liczb palindromicznych, deseni, trójkątów, kwadratów, figur jednobieżnych, tangramów, ułamków, płatków śniegu, łańcuszków, jednostronnych powierzchni, składek i cięć. Pasjonująca i zajmująca zabawa, dla każdego, bez względu na to, jak silnie zaprzyjaźniony jest z matematyką, na kreatywny wolny czas. 

4.5/6 - warto przeczytać
literatura popularnonaukowa, matematyka, 48 stron, premiera 01.01.2022 (1984)
tłumaczenie Jerzy Trzeciak, ilustracje Bartek Brosz
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl

O DZIEWCZYNCE, KTÓRA CHCIAŁA OCALIĆ KSIĄŻKI

KLAUS HAGERUP

"Skoro niszczono książki, których nikt nie czytał, to znikali również istniejący w nich ludzie. Jak liście jesienią."

Tytuł, który cudownie jest przytulić, na jeden wieczór, poprawę nastroju, ukojenie po trudnym dniu. Wczuć się w wyjątkowy klimat, poddać się ciepłu słów, wsłuchać się w brzmienie skojarzeń, dotrzeć do ukrytych przekazów. Przyznam, że chociaż czytałam o zapomnianych książkach, które główna bohaterka chciała za wszelką cenę ocalić, miałam wrażenie, że tak naprawdę opowieść jest o samotności, niezrozumieniu, zapomnieniu, zwłaszcza w aspekcie osób starszych, tak często pomijanych przez rodzinę i społeczeństwo. Kiedyś bliskich i niezbędnych, dziś wygasłych w rozmowach i uczuciach innych. Strach przed starością, lęk przed przemijaniem, obawa przed niepamięcią. Kurz niczym lata osadza się na grzbietach książek, a jednak w środku wciąż wiele do przekazania, mnóstwo wartościowej wiedzy, czy zwykłej rozrywki rozjaśniającej codzienność. 

Klaus Hagerup zachęca do przeciwstawienia się ponurym myślom, odwrócenia bezradności w działanie, głębszego poznania samego siebie i treści kryjących się za najważniejszymi życiowymi wartościami. Fascynująco jest wkraczać w świat, w którym jedna książka zawiera drugą, a druga kolejne. Niekończące się możliwości scenariuszy, otwarte zakończenia, wszystko by udowodnić, że nie należy bać się tego, co nieznane, a optymistycznie patrzeć w przyszłość, bo tak naprawdę wszystko jest możliwe. Urocza narracja, czarująca opowieść, przekonuje wydźwiękiem, zachęca do refleksji, a wspaniale pomaga w tym piękna oprawa graficzna. Przyznaję, że mam słabość do ilustracji Lisy Aisato, chwytam każdą książkę, w której się one pojawiają. Poprzez rysunek tworzy nie tylko opowieść korelująca z tekstem, ale też dorzuca uszczegółowienia mocno uaktywniające wyobraźnię. Trafiłam na fascynującą reprezentantkę norweskiej literatury, gorąco ją polecam.

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, 56 stron, wiek 6+, premiera 27.02.2022 (2017)
twarda okładka, format 19cm x 24cm
tłumaczenie Iwona Zimnicka, ilustracje Lisa Aisato
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 16 maja 2022

WIELKA PODRÓŻ PSIM ZAPRZĘGIEM

KNUD RASMUSSEN

"W tej książce to Eskimos jest bohaterem - opowiada ona o jego historii, codziennym życiu, walce o byt i o duchowości."

Wspaniała przygoda czytelnicza, mocno przeze mnie wyczekiwana, mimo dojmującego zimna odwiedzanych miejsc do czerwoności rozgrzewała wyobraźnię. Zapiski ze świata, którego już nie ma, echa świadectw ludzkiej obecności, wspomnienia eskimoskiej kultury. Wielka podróż od Grenlandii po Syberię, we wręcz bajkowej zimowej scenerii, psim zaprzęgiem, z naukową misją. Duńska eksploracja etnograficzna pod nazwą Piątej Ekspedycji Thule odbywała się od tysiąc dziewięćset dwudziestego pierwszego roku do dwudziestego czwartego. Jej spektakularność, cel, przebieg i dowody wiązały się z podwójnym odkrywaniem. Arktycznych krajobrazów i ich mieszkańców, oraz przeżyć i spostrzeżeń Knuda Rasmussena i współczesnych mu czasów. Docierała do wykopalisk odkrywających pozostałości wcześniejszej kultury eskimoskiej, badała kulturę inuicką sprzed wieku, spoglądała na historię plemion z interioru i żyjących na wybrzeżu. Podziwiałam zdolność dostosowania trybu życia do klimatu najdalszych północnych ziem zamieszkanych przez człowieka, białych pustkowi pozbawionych drzew.

Wciągająca i obrazowa narracja, pokryta patyną czasu, ale przyjęłam ją jako dodatkowy walor. Przemawiała do mnie, wprowadzała w miejsca, społeczności, mity i wierzenia. Odmienności zachwycały, zaskakiwały naturalną mądrością, duchowym z nadprzyrodzoną mocą spojrzeniem na świat, skłaniającym do refleksji. Przyznam, że słowa przytoczonych pieśni niemal mnie hipnotyzowały, ich liryzm, nastrojowość, wręcz poetyckość, a także przesłania i swoisty czar, bardzo przenikały myśli i uczucia. Wiele radości dawały również czarno-białe zdjęcia z wyprawy, mogłam przyglądać się im przez wiele minut i dostrzegać frapujące szczegóły. Na trudnym dystansie osiemnastu tysięcy kilometrów, tam gdzie wydawało się, że życia nie ma lub jest jedynie symboliczne, ukazało się ono w intrygującej palecie barw. Chciałabym obejrzeć w muzeum kopenhaskim zebrane podczas tej podróży najróżniejsze eksponaty, mogłyby wiele dopowiedzieć wyobraźni. Wytrwałość, odwaga i determinacja członków ekspedycji pozwoliła ocalić od zapomnienia i zniszczenia tysiące eksponatów i opisy rozmów z inuickimi ludźmi. Dzięki tej publikacji okażą się bardziej zrozumiałe i szanowane w przekazie przeszłości. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura podróżnicza, 344 stron, premiera 16.02.2022 (1927), tłumaczenie Agata Lubowicka
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

ONA I JEJ KOT

MAKOTO SHINKAI, NARUKI NAGAKAWA

"Żaden człowiek nie jest zawsze silny, ale żaden nie jest też wyłącznie słaby."

Książka zapewniła przyjemny wieczór, sympatycznie odnalazłam się, chętnie dopinałam myślami rozdziały. Nieco szkatułkowa opowieść, z rozmaitym wypełnieniem szufladek, utrzymana w jednolitej oprawie klimatycznej. Wspólnym ogniwem wiążącym opowiadania składające się na powieść z jednej strony zaprezentowała się przekonująco odmalowana dojmująca i bolesna samotność człowieka, z drugiej sugestywnie i barwnie przedstawione scenariusze kociego życia. Łącznikiem elementów okazała się wzajemna radość i szczęście ze wspólnej obecności gatunków, oba zyskiwały. Uznawały za warunek konieczny kolorowania codzienności, dopasowania do rytmu czasu, uzyskania spełnienia poprzez kształtowanie charakterów, odnajdywanie odwagi, podążanie za marzeniami, zdobywanie wolności. Prawdziwa przyjaźń między człowiekiem a kotem, wynikająca z potrzeby opiekowania się, wysłuchania, ukojenia, a nawet zbawienia od poczucia straty, życiowych porażek, kłopotliwej odmienności, wycofania społecznego. Fantastycznie ukazana wolność, różnorodność definicji i skali, a jednak mocne wspólne ogniwa niezależności. Świat ludzki mieszający się z kocim, jeden prowadzący ku drugiemu, warunkujący ciekawe scenariusze zdarzeń. Przyjemnie wsłuchiwałam się w morze słów, dotykałam kwiatów początku, wędrowałam między niebem a snem, czułam ciepło świata. Umysł artystyczny w korelacji ze ścisłym, złożone spojrzenie na otoczenie w powiązaniu z prostym podejściem, oraz naprzemienna relacja człowiecza kobieca i kocia antropomorficzna. Łagodna, plastyczna, emocjonalna, urocza, dająca do myślenia przygoda czytelnicza. Pozornie nic skomplikowanego, jednakże wiele treści, skojarzeń i brzmień bliskich sercom i umysłom. 

Zerknij na pozostałe książki z ujmującej serii z żurawiem, teraz Bo.wiem ("Kobieta w Fioletowej Spódnicy", "Kwarantanna", "A gdyby tak ze świata zniknęły koty?", "Perfekcyjny świat Miwako Sumidy", "Stacja Tokio Ueno", "Pszczoły i grom w oddali", "Sztormowe ptaki", "Budząc lwy", "Kwiat wiśni i czerwona fasola", "Cesarski zegarmistrz", "Tygrysica i akrobata", "Krótka historia Stowarzyszenie Nieurodziwych Dziewuch", "Ślady wilka", "Kot, który spadł z nieba", "Dziewczyna z konbini"). Cieszą kształtem historii, nietuzinkową atmosferą, dotykaniem duszy, bogatym materiałem do refleksji. Magnetycznie przyciągają, fantastycznie wyciszają, towarzyszą w myślach przez dłuższy czas.

4.5/6 - warto przeczytać
literatura współczesna, 160 stron, premiera 07.04.2022 (2013), tłumaczenie Dariusz Latoś
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.