środa, 31 sierpnia 2022

ŚMIERĆ W TRANSSYBERYJSKIM EKSPRESIE

C.J. FARRINGTON

OLGA PUSZKINA tom 1 

"Hipokryzja stanowiła stratę czasu dla wszystkich poza samymi hipokrytami."

Lekkim piórem napisany kryminał, sympatycznie spędzałam czas, zwłaszcza w ujęciu fabuły, pomysłu na zbrodnię, splotu zależności między bohaterami, czy mieszanki różnych incydentów. Dobry pazur do konstruowania napięcia, wiele elementów długo skutecznie skrywało tajemnice, czasami wywracało do góry nogami moją interpretację. Części domyślałam się, ale pewności nie miałam niemal do końca. Postaci ciekawie i atrakcyjnie skonstruowane, wiele odmienności, barwnych osobowości, ale też osobliwych nawyków i przyzwyczajeń. Polubiłam Olgę Puszkinę, specjalistkę transportu kolejowego, dróżniczkę, która marzyła o wydaniu książki, co więcej, zaczęła ją nawet pisać, chociaż z oporami. Inna rzecz, czego miała ona dotyczyć. Z uśmiechem czytałam jej książkowe wstawki, porady naznaczone życiem na kolei i szczególnym rosyjskim klimatem, gdzie wszystko wydawało się być postawionym na głowie. Przekonywał Wasilij Maruszkin, komendant policji w Nowosybirsku, oddelegowany do wyjaśnienia sprawy śmierci w transsyberyjskim ekspresie, naznaczony rodzinną tragedią, z którą mimo upływu lat wciąż nie potrafi sobie poradzić. 

Rozłazne to mała wieś w obwodzie kemerowskim. W zasadzie gdyby nie tory kolejowe i rzadko przejeżdżające pociągi, głównie towarowe, mieszkańcy zapadliby w syberyjski zimowy sen. Marazm w codzienności, patologia w rodzinach, polityczne przepychanki. Nagle trup wyrzucony z pociągu, dokładnie w środku wsi. Zaczęło się zamieszanie w dochodzeniu, prowadzonym oficjalnie i na własną rękę, przykrywającym koszmarny incydent i starającym się dotrzeć do dowodów, bo o świadkach można było tylko pomarzyć. Sporo humoru dobrze wplecionego w narrację, wiele zabawnych scen, nietuzinkowe zachowania bohaterów, oraz trudny do namierzenia morderca. Kiedy poznałam już tożsamość sprawcy i ustaliłam przesłanki nim kierujące, stwierdziłam, że w rosyjskiej mentalności taka sytuacja ma duży stopień prawdopodobieństwa zaistnienia. Kto wie, czy faktycznie nie miała już miejsca, i to wielokrotnie. Książka zapewniła mocną dobrą zabawę, nie stawiała wygórowanych oczekiwań, gdyż nastawiona była na poprawienie nastroju po ciężkim dniu pracy, złapanie pozytywnych wibracji i serdecznego uśmiechu. Zgrabnie skomponowana i zaprezentowana. Krzywe zwierciadło miejsc, ludzi, zawodów, wygórowanych ambicji i ciemnych sprawek, a nawet putinowskich rządów. Głęboka wschodnia mentalność jeszcze długo się nie zmieni.

4.5/6 - warto przeczytać
kryminał, 342 strony, premiera 10.03.2022 (2021), tłumaczenie Teresa Komłosz
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

ANNE Z AVONLEA

ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA tom 12

LUCY MAUD MONTGOMERY

„Żyć pełnią życia można i tu, i wszędzie, jeśli tylko nauczymy się otwierać serce na jego bogactwo.”

I kolejne spotkanie z rudowłosą Anne, tym razem w odświeżonej wersji tłumaczeniowej. Fantastycznie jest wrócić do czegoś bardzo znanego i bliskiego sercu, a jednak spojrzeć na to z ciut innej perspektywy, nowymi słowami, ale tymi samymi obrazami. Barwne przygody Anne znakomicie relaksują, sięgam po nie, kiedy kończy się trudny dzień, albo kiedy wypada gorszy etap w życiu. Dziewczyna jest pełna marzeń i radości ze świata, że nie ma możliwości, aby szczery entuzjazm nie udzielił się czytelnikowi. I Avonlea jawi się jako bardzo przyjazny fragment świata, chciałoby się spędzić w nim wakacje, spotkać ulubionych bohaterów, przejść się ścieżkami, które prowadzą Anne po młodzieńczym okresie, zerknąć na nią jak na dojrzewającą kobietę i jak na osobę stawiającą przed sobą nauczycielskie wymagania. Mnóstwo wspaniałych przygód, niektóre zupełnie zwykłe, inne niezwykłe, a w tym wszystkim sześcioletnie bliźnięta, które wiele radości i jednocześnie trosk, wnoszą w życie Marilli i Anne. Jeśli chcecie przenieść się do świata, który minął i pozostać w klimatach bliskich ludzkim sercom, zdecydujcie się na spotkanie wyjątkowej rudowłosej marzycielki i serdecznej bratniej duszy. Książka wprawi w dobry nastrój, dla starszego czytelnika nieco nostalgiczny, ale jakże przyjemnie wraca się do czasów młodzieńczych uniesień i pragnień. Zapraszam do poznania wrażeń z pierwszego tomu serii "Anne z Zielonych Szczytów".

4.5/6 – warto przeczytać
literatura piękna, klasyka, 382 strony, premiera 01.06.2022 (1909), tłumaczenie Anna Bańkowska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

wtorek, 30 sierpnia 2022

KSIĘGA CIAŁA

HANNAH ALICE

"Nasze ciało działa bez ustanku i wszystkie jego części ze sobą współpracują."

Przyznam, że bardzo kibicuję tej serii książek, pierwszych niemal encyklopedycznych wprawek dla dzieciaków w poznawanie otaczającego nas świata, ale także tego, co w nas samych. Liczę, że szybko ukażą się kolejne tomy. "Księga ciała", podobnie jak wcześniej poznana "Księga drzew", podoba się zarówno młodym czytelnikom, jak i dorosłym. Dla jednych to okazja do zdobywania wiedzy, dla drugich odświeżenie materiału. Zatem warto poświęcić czas i przystąpić z dzieckiem do czytania. Księga wyróżnia się wyjątkowym pomysłem zamieszczenia w twardych stronach przezroczystych okienek. Zaglądamy przez nie do wnętrza ciała człowieka. Uzupełniają je przyjazne dla oka kolorowe nadruki i przejrzysta legenda opisów elementów. Przyglądamy się bliżej narządom i układom ciała człowieka. Dostrzegamy mnóstwo szczegółów i wzajemnych zależności. Później świadomiej podchodzimy do funkcjonowania naszych ciał.

Książka dopracowana w szczegółach, zarówno od strony graficznej, atrakcyjnej, przekonującej, jak i tekstowej, uwzględniającej potrzeby młodego czytelnika, percepcje zdobywania wiedzy, odkrywania tajemnic ciała człowieka. Niewątpliwie posiada wymiar edukacyjny, poznawczy i uaktywniający ducha odkrywcy. Proponuje zbliżenie się w trójwymiarowość rozumienia zadań pełnionych przez różne części ciała. Zachęcająco i ekscytująco, a przy tym prosto i klarownie. Podróż w układ mięśniowy, kostny, oddechowy, krążenia, pokarmowy, moczowy i nerwowy. Czy wiesz, dlaczego opuszki palców marszczą się pod wpływem wody, ile lat przesypiamy w życiu, jak nazywa się barwnik skóry? Książka powinna znaleźć się w domowej biblioteczce malucha, porwie każdego, podobnie jak zachwyca nas świat wewnętrzny naszego ciała. Zdecydowanie polecam i zachęcam dzieci do stawiania pierwszych kroków w encyklopedycznej publikacji. 

6/6 - rozkosz czytania i przeglądania
literatura dziecięca, literatura popularnonaukowa, foliowe okienka, wiek 3+, premiera 23.03.2022
twarda okładka, 16 stron, format 23,6cm x 25,2cm
tłumaczenie Patrycja Zarawska, ilustracje Hannah Alice, tekst Nosy Crow
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

KAMYK NA NIEBIE

ISAAC ASIMOV

IMPERIUM GALAKTYCZNE tom 3

„Nie ma gorszego labiryntu niż niezliczone, splatane korytarze ludzkiego umysłu...”

Trzeci tom zrobił dobre wrażenie, chętnie podążałam tropem Ziemi, której ważność dla ludzkości spadła do minimum. Nikt już nie pamięta, że planeta była kolebką cywilizacji, że właśnie na niej rozpoczęło się życie ludzkie, i że to z niej wystartowały na podbój kosmosu społeczności. Ciekawy aspekt Ziemi z marginalnym znaczeniem dla ludzkości, zapomniany i lekceważony świat. Teraz dominuje kultura postimperialna, dwieście milionów zaludnionych planet, nikt już nie chce zajmować się stadium przedgalaktycznym, chyba że w ramach niezrozumiałej dla wielu ekspedycji archeologicznej, czy jako ulubiony wątek wśród pisarzy fantastycznych. W modzie jest antyterranizm, pogląd, że życie powstało na każdej planecie osobno a nie w ramach starożytnej rasy ziemskiej dającej początek całej ludzkości. Nic dziwnego, skoro Ziemia to zaledwie kamyk na niebie, wypalona planeta, wyposażona w kopułę radiacji. Obecnie liczy się założone ponad osiemset lat temu Imperium Galaktyczne.

Fantastycznie poprowadzony wątek człowieka przeniesionego w czasie, nagle i niespodziewanie postawionego w obliczu nowej rzeczywistości. Nowej w aspekcie realnych warunków życia, ale starej z perspektywy pragnienia władzy, zawiązywania spisków, tylko teraz na galaktyczną skalę, rozciągniętą na wszechświat. Nieporadnie prowadzony wątek romantyczny, wstawiony chyba jedynie dla podkreślenia ciągłości pierwotnych uczuć człowieka, jak złość, miłość, strach, nienawiść i towarzyszące im instynkty zachowania – jak zdrada, kłamstwa, zdolność do poświęceń i wyciągania pomocnej dłoni. Mieszanka kontrastowych cech u jednostki i w gatunku. Frapujący myśl eutanazji sześćdziesięciolatków, robienia miejsca dla przyszłych pokoleń. Kiedyś sześćdziesięciolatek to staruszek, rzadko kto dożywał takiego wieku, dziś średnia wieku znacznie się wydłużyła, od takiej osoby oczekuje się mobilności psychicznej i fizycznej, a co będzie za kilka pokoleń, zabójstwo z litości, dla zrobienia miejsca młodym, czy szacunek wobec zdobytej wiedzy i doświadczenia. Zerknij na wrażenia z poprzednich tomów serii ("Gwiazdy jak pył", "Prądy przestrzeni").

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 254 strony, premiera 09.08.2022 (1952), tłumaczenie Paulina Braiter
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

PRZYGODY MISIA PADDINGTONA

JON FOSTER, JAMES LAMONT

"Dobrze mieć przyjaciela, z którym dzieli się pokój."

Przyjemnie zasypia się, kiedy głos rodzica utula bajeczką wieczorową porą, ale również niezwykle radośnie wita się dzień nową porcją czytelniczych przygód. Wcześniej moja młoda czytelniczka poznała "Tomka i przyjaciół", a następnie chętnie wskoczyła w opowieści o ulubionym misiu, spisane na podstawie szalenie popularnego serialu. Trzy różne opowieści, każda z niezwykłymi postaciami, zabawnymi scenkami, sympatycznymi morałami. Paddington pomagał pobudzić kreatywność rodzinnej artystce i przygotować obraz na wystawę. Zdobywał nowego przyjaciela udzielając mu pomocy. A także próbował sił w kuchennej aktywności, a przygotowanie smacznych naleśników wcale nie należało do łatwych zadań. Jak to u tego kochanego misia, pakował się w ucieszne kłopoty i przezabawne sytuacje. Na szczęście, wszyscy domownicy wykazywali się wielkim zrozumieniem i docenili starania Paddingtona. Filmowa oprawa graficzna sprawiła, że dziecko chętnie przechodziło ze świata ruchomych obrazów do świata słów magicznie tworzących wyjątkowe historie, a to wzmocniło zachętę do pasji czytania i uruchamiania wyobraźni. 

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, premiera 18.05.2022 (2020)
twarda okładka, 72 strony, format 20cm x 19cm, tłumaczenie Regina Mościcka
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl (tam obszerniejsza wersja tekstu)

PRĄDY PRZESTRZENI

ISAAC ASIMOV

IMPERIUM GALAKTYCZNE tom 2

„Człowiek z Ziemi podjął decyzję. Długo ją rozważał, ale już postanowił.”

I znów Galaktyce grozi chaos i niebezpieczeństwo. Jednostka rusza na ratunek, ale zanim do tego dojdzie, musi przebić się przez brudną grę międzygwiezdnej polityki. Im więcej zdobytych światów, tym bardziej utrwala się niekorzystny wzorzec ludzkich zachowań. Ziemska segregacja rasowa przenosi się na międzygalaktyczne niewolnictwo. Rik stracił pamięć w wyniku fizycznej ingerencji, za dużo wiedział i zbyt słusznie przewidywał, aby nie przeszkadzał innym w realizacji mrocznej misji. Mężczyzna stopniowo zaczyna przypominać sobie pewne informacje, lecz nie ma pewności, że to fakty a nie fikcyjne obrazy. Ciekawie nakreślony bohater, będący w centrum osobliwych tajemnic, chociaż niezdający sobie z tego sprawy. Drugi tom serii można poznawać bez znajomości pierwszego („Gwiazdy jak pył”), osobna historia rozwijająca się na własny sposób. Sporo dobrze rozłożonej intrygi, podszytej sensacją i kryminałem, uwzględniającej spory bagaż ludzkich przywar, skłonności, żądzy i satysfakcji. Oraz niezwykle cenny surowiec zapewniającego obieg władzy i bogactwa. Ta odsłona serii wywarła lepsze wrażenie niż pierwsza, bogata fabuła, ciekawe postaci, zajmujący aspekt zarządzania ludzkim umysłem, analiza nicości, gigantyczne imperium, do którego należała połowa zamieszkanych światów Galaktyki. Rozważania o rozpowszechnieniu pierwiastków w komosie i prądach przestrzeni. Pierwszy tom zatytułowany był "Gwiazdy jak pył".

4/6 – warto przeczytać
science fiction, 240 stron, premiera 14.06.2022 (1951), tłumaczenie Zbigniew A. Królicki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

niedziela, 28 sierpnia 2022

BAJECZKI NA DZIEŃ DOBRY. TOMEK I PRZYJACIELE

"Kiedy jedziesz powoli, możesz zobaczyć wiele ciekawych rzeczy!"

"Tomek i przyjaciele" to szalenie sympatyczny i cieszący się dużą popularnością serial, nic zatem dziwnego, że dzieciaki z wielkim entuzjazmem podchodzą do poznawania książeczek z udziałem ulubionych bohaterów. A w tej publikacji znajdują aż trzy opowieści wypełnione niezwykłymi przygodami. Pierwsza pokazuje, jak ważnym jest, aby potrafić się cieszyć drobnymi sprawami, od czasu do czasu spowalniać rytm codzienności, by dostrzegać różne szczegóły, uważnie obserwować świat wokół nas i dostrzegać jego piękno. Druga skupia się na konieczności dotrzymywania obietnic, tak aby nie zawieść innych i siebie samego. Zwraca też uwagę na aspekty recyklingu, o którym warto wspominać już najmłodszym, w celu ratowania naszej planety. A skoro o planecie mowa, to trzecia związana jest z misją kosmiczną, pociągi muszą dostarczyć na czas części rakiety do portu, by mogła wystrzelić w kosmos. Okazuje się, że każde zadanie jest równie ważne. Wszystkie bajeczki traktują o przyjemności udzielania pomocy. Wówczas nawet trudne misje stają się dużo łatwiejsze i przynoszą więcej satysfakcji. Mnóstwo przygód, wyjątkowych sytuacji, niespodziewanych zdarzeń. Młodzi czytelnicy z przyjemnością się w nie angażują, a przy okazji podchwytują cenne życiowe przesłania. Czas na podróże z pociągami!

4.5/6 - warto przeczytać
literatura dziecięca, wiek 3+, premiera 18.05.2022
twarda okładka, 72 strony, format 18cm x 19cm, ilustracje Karol Kinal
tekst na podstawie odcinków serialu "Tomek i przyjaciele" Beata Żmichowska
Tekst powstał w ramach współpracy z Szkrabajki.pl (tam obszerniejsza wersja tekstu).

GWIAZDY JAK PYŁ

ISAAC ASIMOV

IMPERIUM GALAKTYCZNE tom 1

„Wystarczy opracować wzór, a każde najdrobniejsze zdarzenie natychmiast zaczyna pasować do reszty.”

Z przyjemnością sięgam po współczesne dzieła z gatunku science fiction, ale i utwory sprzed dziesiątek lat potrafią przyciągnąć uwagę. "Imperium Galaktycznym" zainteresowałam się, gdyż po pierwsze, jeszcze nie miałam okazji go poznać, a po drugie, Isaac Asimov udowodnił w swoich książkach, że fantastycznie potrafił wybiegać w bliską i daleką przyszłość gatunku ludzkiego, bawić się naukowymi rozważaniami, wchodzić w obszary, w których wyobraźnia swobodnie szybowała, nawet w skali wszechświata i towarzystwa gwiazd. Pisarz frapująco rozpatrywał, czy i jak zmieni się mentalność człowieka wobec technologicznych, genetycznych, społecznych i politycznych zmian. 

„Gwiazdy jak pył” nie niosły mocno intrygującego pierwiastka, scenariusz zdarzeń nie należał do skomplikowanych, a jednak udało się dostarczyć sporo materiału do rozmyślań, a to właśnie w fantastyce, oprócz zajmującej przygody i ciekawie odmalowanych portretów postaci, zaliczam do atutów. Prehistoryczna wojna nuklearna, skażona umierająca planeta, pregalaktyczna ziemska cywilizacja, Ziemia jako ośrodek uniwersytecki. Ogromna i gęsta kosmiczna sieć intryg, spisków i morderstw. Podróże poprzez skoki nadprzestrzenne, komunikacja przez setki lat świetlnych, i jakże by inaczej, robotyka. A także dokument niosący śmierć. Tysiące planet zasiedlonych przez człowieka, dalekie podróże międzygwiezdne. Ekspansja trudna do wyobrażenia, podbijanie i zniewalanie planet, jednak mroczna sfera człowieka wciąż z pierwotnymi wadami i żądzami. Chcąc dotrzeć do prawdy o śmierci ojca, przedstawiciela władzy rządzącej na Nefelos, Biron Farrill dał wciągnąć się w szpiegowskie pułapki, walczył o przetrwanie i wolność Galaktyki. Przewrotne i ironiczne zakończenie sympatycznie zaskoczyło. Mniejszą wagę przywiązywałam do miłosnego wątku, przedstawionego w prostym, ale dziecinnie słodkim brzmieniu.

3.5/6 – w wolnym czasie
science fiction, 238 stron, premiera 12.04.2022 (1950), tłumaczenie Paulina Braiter
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Rebis.

sobota, 27 sierpnia 2022

MIKUŚ I DUŻY CZERWONY NOCNIK

CAMILLA REID

"Bubuś to mały miś. Nosi jeszcze pieluszkę."

Najmłodszy czytelnik w naszej rodzinie jest zachwycony książeczką. Wspaniale się przy niej bawi, gdyż wywołuje wiele radości i śmiechu. Magnetycznie przyciąga. Maluch nie może oprzeć się, często po nią sięga, przynosi, by mu czytać. A przy tym chętnie wynajduje paluszkami i wciska subtelnie ukryte na stronach przyciski do mini ścieżek dźwiękowych. Muzyczny podkład sprytnie zintegrowano z tekstem o podłożu edukacyjnym, zatem dzieciak ma mnóstwo frajdy. Sztywne strony znakomicie wytrzymują częste oglądanie. Książeczka nieustannie obracana jest przez małe rączki z lewej do prawej i odwrotnie. Wszystko w ramach ciekawości i przyjemności obcowania z niezwykłą przygodą. 

Oprawa graficzna sympatyczna, ciepła i przyjazna. Uśmiechnięte buźki, nasycone kolory, atrakcyjny pierwszy plan, także na drugim sporo się dzieje. Można zaprzyjaźnić się nie tylko z Mikusiem, który właśnie pozbył się pieluszek, ale też z wciąż noszącym pieluchy Bubusiem, z wiewiórką, zajączkiem i ptaszkiem. Tematyka kręci się wokół jednych z podstawowych zasad higieny, zdobywania umiejętności korzystania z nocnika, aby nie zdarzały się kałuże na podłodze, majteczki były suche, oraz odebrania sygnału, że czas na siusiu, nawet w ferworze zabawy. Zwróćcie uwagę na serię podczas wybierania prezentów dla najmłodszych. Książeczki idealnie wpisują się w gust i potrzeby początkujących pasjonatów czytania. Guziczki, dzięki którym dziecko uruchamia ścieżkę z różnymi dźwiękami, czynią czytanie bardziej angażującym. Niedawno poznaliśmy opowieść Camilli Reid z innej serii o dwójce bohaterów ("Pola i Piotruś. Plama"), także traktującą o początkach wcale nie tak łatwej nauce korzystania z nocnika. Zerknij również na inną książeczkę o Mikusiu "Mikuś i dzień w przedszkolu".

5/6 - koniecznie przeczytaj i posłuchaj dźwiękowych wstawek
literatura dziecięca, wiek 0+, premiera 22.03.2022 (2019)
twarda okładka, 10 stron, format 21,2cm x 21,2cm
tłumaczenie Patrycja Zarawska, ilustracje Nicola Slater
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

TO JEJ WINA

ANDREA MARA

„Czasem źli ludzie przypominają potwory, mimo że są ludźmi.”

Intrygująco nakreślona powieść, sporo trudnych do przewidzenia splotów scenariusza zdarzeń, a to bardzo cenne w thrillerze. Dobrze się bawiłam, jednak do bardzo dobrej oceny trochę zabrakło. Nie do końca podobało mi się nakreślenie osobowości postaci, wydawały mi się mdłe i nieciekawe, momentami nawet karykaturalne. Powinnam wpaść w wielkie emocje, w końcu następowały dramatyczne wydarzenia w ich życiu, ale za nic nie mogłam wczuć się w to, co przeżywały. Miała miejsce wielka tragedia, jednakże aktorzy z poszczególnych scen zachowywali się nieco irracjonalnie. Nie ulegało wątpliwości, że autorka starała się dopieścić portrety bohaterów, jednak czegoś mi w tym wszystkim zabrakło. 

Marissa mnie przekonała, wiele można jej było zarzucić, ale to tylko uprawdopodobniało ją jako ambitną kobietę i matkę. Nie trawiłam Jenny, za dużo jej było, niewiele wnosiła do podnoszenia czytelniczej adrenaliny. Natomiast zupełnie nie wiedziałam, czemu miała służyć uwaga skoncentrowana na Irene, zupełnie zbędny wątek, a przy tym spowalniający i osłabiający fabułę. Zbyt prosto wypadło trio rodziców uwielbiających plotki i docinki, chociaż trzeba przyznać, że i tacy delikwenci zdarzają się wśród pozornie dorosłych opiekunów. Natomiast zgrabnie i wciągająco rozgrywała się zagadka przestępstwa, kto się niego dopuścił i dlaczego. Andrea Mara potrafiła zamieszać w interpretacji, podsuwać fałszywe tropy, odciągać uwagę od prawdziwych wersji incydentów. Momentami ciężko wszystko się prezentowało, czasami akcja topornie posuwała się, ale i tak nieźle wypadła. Spodobała mi się finalna odsłona intrygi, a zwłaszcza ostatnie wzmianki o losach postaci, lecz miałam wrażenie pospiesznego rozegrania finałowej partii i nagłego ucięcia. To nie thriller psychologiczny, co obyczajowy, jeśli tylko takie lubicie, powinniście dać ponieść się historii zaginionego dziecka i zrozpaczonych rodziców, mimo krytycznych uwag książka miała coś w sobie, zabrakło większej wprawy w konstruowaniu postaci.

4/6 – warto przeczytać
thriller obyczajowy, 416 stron, premiera 03.08.2022 (2021)
tłumaczenie Daria Kuczyńska-Szymala
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

piątek, 26 sierpnia 2022

MIKUŚ I DZIEŃ W PRZEDSZKOLU

CAMILLA REID

"Mikuś idzie dziś do przedszkola. To będzie ciekawy dzień!"

Bardzo podoba się nam seria o przesympatycznym Mikusiu. Entuzjastycznie podchodzimy do poznawania kolejnych tomów, tym bardziej, że poruszana tematyka jak najbardziej w kręgu zainteresowań początkującego przedszkolaka. Wcześniej poznaliśmy "Mikuś i duży czerwony nocnik", a teraz zabraliśmy się za Mikusia przeżywającego pierwszy dzień w przedszkolu. A to czas spędzony niezwykle interesująco. Bogactwo różnorodnych atrakcji. Wspaniale jest poznawać nowych znajomych, stworzyć z nimi pięknie i głośno grający zespół muzyczny, malować farbami, bawić się w piratów, poszaleć sportowo na placu zabaw. Przyjemnie słucha się bajek czytanych przez opiekunkę, czy uczy liczenia na paluszkach. Ale nie brakuje kłopotliwych sytuacji, z których na szczęście potrafią wybawić Mikusia przyjaciele. Trzeba pamiętać o spuszczeniu wody i umyciu rąk po skorzystaniu z ubikacji, to bardzo ważne. Kiedy zabawa w najlepsze rozwija się, czas szybko upływa. Potem przychodzi mama i zabiera nas do domu. Na szczęście jutro przedszkolaki znów będą miały okazję spotkać się.

Również i tym tytułem najmłodszy czytelnik w rodzinie jest zachwycony. Wspaniale się przy niej wkręca w czytanie. Książeczka wywołuje wiele radości i śmiechu, magnetycznie przyciąga. Maluch często po nią sięga, przynosi, by wspólnie przeżywać. Wynajduje paluszkami i wciska subtelnie ukryte przyciski do krótkich ścieżek dźwiękowych. Muzyczny podkład jest sprytnie i ciekawie zintegrowany z tekstem o podłożu edukacyjnym. Mnóstwo frajdy dla dzieciaka. Sztywne kartonowe strony znakomicie wytrzymują częste oglądanie, a wierzcie mi, książeczka obracana jest z lewej do prawej i odwrotnie. Wszystko w ramach przyjemności obcowania z niezwykłą zabawką. Oprawa graficzna ciepła i przyjazna. Uśmiechnięte buźki, nasycone kolory, atrakcyjny pierwszy plan, ale i na drugim sporo się dzieje. Nawiązujemy koleżeńskie relacje z Mikusiem odważnie wybierającym się do przedszkola, ale także z Beniem, Adim, Manią, Piniem, Tolą.

5/6 - koniecznie przeczytaj i posłuchaj dźwiękowych wstawek
literatura dziecięca, wiek 0+, premiera 22.03.2022 (2021)
twarda okładka, 10 stron, format 21,2cm x 21,2cm
tłumaczenie Patrycja Zarawska, ilustracje Nicola Slater
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

OCZY SMOKA

STEPHEN KING

„Poczucie winy i tajemnice nigdy nie spoczywają w spokoju...”

Buszując po półkach księgarni TaniaKsiążka.pl znajduję mnóstwo fascynujących przygód czytelniczych, tym bardziej to cieszy, gdyż uzupełniam brakujące dzieła Stephena Kinga, które wcześniej nie miały okazji wpaść w moje ręce. King to mój ulubiony pisarz, zatem radość zintensyfikowana. „Oczy smoka” pozytywnie zaskoczyły, nie spodziewałam się, że mistrz horroru i w baśniowej odsłonie będzie znakomicie roztaczał wyjątkowy klimat i fascynującą opowieść. Miałam wrażenie przeniesienia się do czasów dzieciństwa, kiedy to ukochana babcia wprowadzała mnie niemal każdego wieczoru w świat fantastycznych historii. Przyjemnie było poczuć smak tamtych lat, na chwilę miło oderwać się od codzienności, zanurzyć w gawędziarskim opisie zdarzeń, odwiedzić stare królestwo.

W Królestwie Delain nie brakowało gorących i zdradliwych intryg, czarnoksiężnika pochłoniętego przez złe moce, działającego z ukrycia, podgrzewanej paskudnymi intencjami rywalizacji między braćmi, przyjaźni ponad społecznymi podziałami, a w tle nawiązań do smoczych zdolności. Stephen King dał usłyszeć czytelnikowi echa wielu baśni, wplótł je w przygodę, która komfortowo splatała kilka wątków. Całkiem zgrabnie wyszła mu narracja, gładko przepływałam przez książkę, wciągnęłam się w bieg zdarzeń, nie był mi obojętny los postaci. Portrety bohaterów umiejętnie wykreowane, chociaż momentami brakowało głębi perspektywy, do jakiej przyzwyczaił pisarz. Intryga nie należała do złożonych i zagmatwanych, jak to w baśni, walka dobra ze złem, mieszanie ludzki przywar i przymiotów, nawiązanie do przeszłości i przyczyn dramatycznych incydentów. Mityczne nuty atrakcyjnie wybrzmiewały, liczyłam, że będzie ich więcej, ale i w takim lżejszym stężeniu pobudzały wyobraźnię i oddawały emocje. Powieść sprawdzi się na reset po ciężkim dniu, przyjemne przywołanie baśni z dzieciństwa, wartościowych życiowych sentencji. 

4.5/6 – warto przeczytać
fantastyka, 320 stron, premiera 20.04.2022 (1987), tłumaczenie Sylwia Twardo
Książkę „Oczy smoka” zgarnęłam z półki „fantastyka” w księgarni TaniaKsiążka.pl

czwartek, 25 sierpnia 2022

MALI WREDNI WIKINGOWIE

FRANCESCA SIMON

MALI WREDNI WIKINGOWIE tom 1

"Lubili być w czymś najlepsi.
Szczególnie najlepsi w byciu najgorszymi."


Znakomicie zapowiadająca się seria potwornych a zarazem zabawnych przygód w wikińskim wydaniu. Pierwszy tom podtrzymuje dobrą opinię o twórczości autorki. Rewelacyjnie wpasowuje się w potrzeby młodych pasjonatów książek. Rozdziały czyta się ze szczerym uśmiechem. Fabularnie imponuje bogactwem niezwykłych incydentów. Klimatycznie znakomicie nawiązuje do złych praktyk skandynawskich wojowników. To, co obecnie uznawane jest za godne potępienia, wcześniej spotykało się z akceptacją, wręcz wyczekiwaniem i obowiązkiem, wśród ludu nastawionego na dalekie wyprawy o charakterze najazdów i zgarnianiu łupów. 

Francesca Simon przedstawia wikińskie rodzeństwo. Chłopiec i dziewczynka uznawani są za wyjątkowo niesforne i łatwo pakując się w tarapaty dzieciaki. Ich apetyt na przygody jest wręcz nieokiełznany. Nieustannie ściągają na siebie i innych kłopoty, ale czyż dzięki temu dzieciństwo nie jest barwne? Rodzice dumni są z urwisów, najgorszych z najgorszych, zapowiadających się na prawdziwych wikingów. Młodym czytelnikom podoba się humor bazujący na przekornych przesłaniach, odwrotności nauk rodziców i dziadków, czyli żartobliwe łobuzerstwo i swarliwość. 

Jedyne czego lękają się Fanga i Trach, chociaż oczywiście nie chcą się do tego przyznać, to ogry, olbrzymy i trolle. Stwory trzeba traktować poważnie, za nic nie można im wejść w drogę. Ale i tak trzeba udać się w miejsca ich zamieszkania w poszukiwaniu wspaniałych skarbów. Zatem bohaterowie przeszukują straszny las, uruchamiają wyobraźnię wobec przeraźliwych hałasów, wyprawiają się na nieznaną wyspę. Pragną spełnić marzenie, że kiedyś będą o nich pisać sagi i układać pieśni. A ile w tym wszystkim przechwałek i chełpliwości, uroczych i komicznych. 

Rozbawiają imiona postaci. Mamy Flejkę przerażoną myślą o kąpieli. Poznajemy Zakręcone Gacie. Zaś wilk Chap-Chap towarzyszy rodzeństwu w każdej przygodzie. Tekst uzupełniają rewelacyjne ilustracje. Sympatyczne szczegóły zabawnie podkreślają sceny. Duża czcionka ułatwia samodzielne czytanie przez dzieci z pierwszych klas szkoły podstawowej. Kochamy serię o "Koszmarnym Karolku" tej autorki, ale przekonujemy się, że i w wikińskiej czujemy się komfortowo i relaksująco. Pierwszy tom kończy się z przymrużeniem oka. Wybrzmiewają ciekawe i wartościowe przesłania, warto aby dzieciaki je podchwytywały, przykładowo strach ma wielkie oczy, chcieć nie znaczy mieć, kto się przechwala ten nie zawsze dobrze na tym wychodzi. 

5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 6+, premiera 13.04.2022 (2021)
166 stron, format 13,5cm x 20,7cm
tłumaczenie Maria Makuch, ilustracje Steve May
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

MAGICZNE LATA

ROBERT MCCAMMON

„Nawet w najspokojniejszym miasteczku za zamkniętymi drzwiami mogą się kryć potworne tajemnice.”

Już pierwsza strona powieści spowodowała, że zadrżałam w oczekiwaniu czegoś niezwykłego. A im głębiej wchodziłam w historię, tym bardziej potwierdzało się przypuszczenie, że miałam do czynienia z czymś szczególnym. Wiersz z początku książki wprowadził w sentymentalny i melancholijny nastrój. Tytuł trudno zakwalifikować do konkretnego gatunku, tworzył uroczą mieszankę kilku, w zależności od nastroju czytelnika bardziej lub mniej akcentował wybrany. 

„Magiczne lata” pomogły przywołać czasy mojego dzieciństwa, wielkich marzeń, wspaniałych zabaw, beztroskich myśli, niezliczonych przygód. Nie miało znaczenia, że obracałam się w przeszłości amerykańskiego stylu życia sprzed sześćdziesięciu lat. Właśnie lata sześćdziesiąte ukształtowały moje pierwsze lata na tym świecie, w innej rzeczywistości, ale w zbliżonej konwencji rozrywki. W Ameryce panował długi jeszcze cień przemian społecznych, głośnego echa segregacji rasowej, obaw związanych z nuklearnym zagrożeniem napięcia między ówczesnymi mocarstwami, natomiast w Polsce czasy socjalizmu, wszechobecnej inwigilacji, nieustannego zastraszania, izolacji od świata zewnętrznego. 

Miasteczko, jakich wiele w południowej Alabamie, niczym się nie wyróżniało, półtora tysiąca mieszkańców, zaś w pobliżu wojskowa baza lotnicza i dawny kamieniołom. Smutne i radosne oblicza dzieciństwa, odurzający zapach przygody, nieokiełznana ciekawość, cudowne przyjaźnie, pierwsze zetknięcie ze śmiercią, ufność wobec dorosłych i zderzenie z ich niedoskonałością. Z jednej strony, poznawanie prawdy o mroku świata, przekonanie się, że każda rzecz ma swój koniec, bez względu na to, jak bardzo chcemy ją zatrzymać. Z drugiej wyjątkowe magiczne nuty wplecione w codzienność, zaczarowana kraina dziecięcych lat. Każdy rozdział tworzył historię, dopełniającą całość, ale również stanowił osobną część. Prym wiodły marzenia, przygody, wyobraźnia, ale także powoli odkrywane tajemnice morderstwa. 

Nie przypuszczałam, że powieść tak bardzo wciągnie, odwróci uwagę od rzeczywistego świata, pozwoli usłyszeć baśniowe nuty cieni wiosny, lata aniołów i diabłów, płonącej jesieni, mroźnej zimy. Narracja powieści wyśmienita, soczysta i konkretna, obrazowa i intymna, szczera i bezpretensjonalna, z polotem i pomysłowością. Kilkanaście godzin wyśmienitego czytania, zanurzenia się we wspomnieniach, z delikatnym dreszczykiem emocji i uniwersalnymi prawdami. Koniecznie uwzględnijcie tytuł w planach czytelniczych, z pewnością będziecie zachwyceni, żałować będziecie jedynie tego, że magiczne lata za szybko się kończą. Na szczęście, „nikt tak naprawdę nie dorasta”. Inna powieść Roberta McCammona, która mnie uwiodła, to "Zew nocnego ptaka",  przy niej również bawiłam się zawartością  każdego rozdziału i cierpiałam, kiedy musiałam oderwać się od książki, aby złapać kilka godzin snu.

6/6 – rozkosz czytania
literatura współczesna, 656 stron, premiera 13.07.2022 (1991)
tłumaczenie Maria Grabska-Ryńska
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

środa, 24 sierpnia 2022

NADIA

ELISABETH NOREBÄCK

„To dziwne, jak niektóre wspomnienia są ostre, jakby dotyczyły wydarzeń z wczoraj, a inne wydają się tak odległe.”

Powieść wywołała mieszane odczucia, inaczej oceniłabym pierwszą część, a inaczej drugą. Do połowy książki trochę wynudziłam się, w zasadzie mało co działo się, sporo opisów życia w więzieniu kobiety skazanej na dożywocie za zabicie męża. Mało w tym porywało, więcej technicznych aspektów funkcjonowania zakładu karnego niż okazji do wytworzenia emocjonalnego związku z główną bohaterką. Wiadome aspekty pobytu w zamkniętej przestrzeni nic nowego nie wnosiły. Natomiast ciekawym elementem okazały się migawki z przeszłości Lindy Andersson, przybliżenia, jak do tego doszło, że znalazła się w najgorszym szwedzkim więzieniu, a także fragmentaryczne retrospekcje związane z procesem sądowym. Elisabeth Norebäck nie pozwoliła na zbliżenie się do kluczowej postaci, trzymała na nabrzmiewający napięciem dystans, nie odsłaniała za dużo z faktów. Nie potrafiłam wczuć się w przeżycia Lindy. 

Dopiero gdzieś od połowy książki fabuła zaczęła nabierać złowieszczych barw, tak jak na thriller psychologiczny przystało. Pojawiła się głębia w konstruowaniu portretu skazanej. Na powierzchnię dobijały się starannie ukryte tajemnice. Zastanawiałam się, dokąd wszystko prowadzi. Chętnie wchodziłam w snucie domysłów i interpretacji, przypisywania roli winnego i ofiary. Nadal nie nawiązywałam nici porozumienia z Andersson, ale w większym stopniu zaczynała intrygować. Autorka frapująco prowadziła nić docierania do istoty dramatu, podpuszczała, aby jednoznacznie opowiedzieć się po któreś ze stron. We wspaniałym stylu sprawiła zakończeniem niespodziankę. Nie przypuszczałam, że sprawy przyjmą taki obrót, dałam się zaskoczyć, ostatnie rozdziały mocno satysfakcjonujące. Nie wszystko w powieści wybrzmiewało realnie, ale podane zostało w oprawie, która nie raziła, a wręcz przeciwnie, składała się na szczególny klimat historii.

Jako córka znanej artystki i celebrytki, Linda towarzyszyła matce w trasach koncertowych. Występowała nawet w duecie z rodzicielką śpiewając piosenki. Kiedy rozpadło się małżeństwo rodziców i młodsza córka pozostała z ojcem, Linda jeszcze intensywniej związała się z matką. Tragiczny finał imprezy w domku letniskowym stawiał więcej pytań niż dawał zgodnych z prawdą odpowiedzi. Czy ktokolwiek był w stanie dotrzeć, co naprawdę miało miejsce? Dlaczego nikt nie miał wątpliwości o winie Lindy? Czy Potwory rodziły się same z siebie, a może za ich istnienie odpowiadali inni? Dokąd mogły doprowadzić chorobliwa obsesja i senny koszmar? A może chodziło o walkę o przetrwanie i utrzymanie się na powierzchni świadomości? Odniosłam wrażenie, że „Nadia” sprawdzi się podczas wprowadzenia nieco mrocznej atmosfery do wakacyjnego wieczoru czytelniczego, miejscem dokonania zbrodni i nieszablonowym, przynajmniej od drugiej połowy, podejściem do bohaterki, jej postawy i wspomnień. 

4/6 – warto przeczytać
thriller psychologiczny, 270 stron, premiera 21.06.2022 (2020), tłumaczenie Maciej Muszalski
Tekst powstał w ramach współpracy z DużeKa.pl

BLAZE

STEPHEN KING (RICHARD BACHMAN)

„Gdzieś w tych ciemnościach był George.”

Książkę dobrze się czyta, czasem wpada w obyczajowy dreszczyk emocji, kiedy indziej przywołuje drobne uśmiechy bazujące na tragikomicznych nutach, jednak tak naprawdę niewiele wynosi się ze spotkania z nią. Nie ulega wątpliwości, że fantastycznie odmalowano portret kluczowej postaci, dziecka skrzywdzonego przez ojca, mężczyznę wykorzystywanego przez innych, zwykłego człowieka, który mimo ograniczeń psychicznych za wszelką cenę starał się poradzić sobie w życiu. I mimo że dokonał czegoś, co wiąże się z przestępstwem i potępieniem, to jednak wbrew wszystkiemu, do pewnego stopnia, kibicowałam mu w osobliwej misji. Blaze to nietuzinkowa postać, ujmowała samą sobą, ale również rozmowami z nieżyjącym przyjacielem, czymś na kształt drugiej połówki, uśpionym pozornym głosem rozsądku, bezpośrednim odwołaniem do przeszłości zawieszonej w teraźniejszości. Widać było charakterystyczny pazur Kinga w kreśleniu osobowości głównego bohatera. Jednak to za mało, abym wciągnęła się w powieść. Fabuła okazała się łatwa do przewidzenia, bez tego, co przykułoby uwagę, podgrzało atmosferę dreszczyku. Owszem, przyjemnie spędziłam czas z książką, sympatycznie wypełniła wieczór czytelniczy, ale niewiele zaoferowała i skąpo oddziaływała na wyobraźnię. Uwielbiam twórczość mistrza horroru, dlatego mimo zawiedzionych nadziei cieszę się, że doszło do spotkania z Claytonem Blaisdellem i Georgem Rackleyem, okazja do rzutu oka na wczesną aktywność literacką ulubionego autora. 

Zerknij również na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Stephena Kinga: "Komórka", "Regulatorzy", "Desperacja", "Miasteczko Salem", "Misery" "Mroczna połowa", "Łowca snów", "Gra Geralda", "Billy Summers", "Podpalaczka", "Później", "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Magiczne piórko Gwendy", "Ostatnia misja Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", "Charlie Ciuch-Ciuch", oraz "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego.

3/6 – w wolnym czasie
horror, 320 stron, premiera 03.08.2022 (2007), tłumaczenie Michał Juszkiewicz
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 23 sierpnia 2022

POLOWANIE NA POTWORY. BESTIE I BYSTRZAKI

JOE BALLARINI

PORADNIK DLA BABYSITTEREK tom 2

"Walka nie zawsze jest rozwiązaniem. Czasem wystarczy akt sprzeciwu, aby postawić na swoim."

Fantastyczna seria o opiekunkach dla dzieci, które dzielnie walczą z potworami. Książki do niej należące posiadają niezwykłą moc przyciągania uwagi młodych czytelników, angażowania w szalenie dynamicznie przebiegającą akcję, wyobrażania sobie, że jest się w sytuacji kluczowej bohaterki i jej jakże różnorodnych osobowościowo przyjaciół. Pierwszy tom "Polowanie na potwory" intensywnie nas porwał, drugi jeszcze silniej przykuł do stron. "Polowanie na potwory. Bestie i bystrzaki" czyta się niczym mrożący krew w żyłach dreszczowiec, wiele się dzieje, nieustanne zwroty akcji, sceny przesycone niebezpieczeństwem i okropnościami. Brzmi mrocznie i ponuro, lecz Joe Ballarini perfekcyjnie wyważa sceny, rewelacyjnie kieruje napięciem, znakomicie podprowadza do kulminacyjnych momentów. Złu przeciwstawić się może jedynie dobro, reprezentowane przez nastoletnie dusze z czystym sercem, niezwykłą odwagą i godną podziwu determinacją. Cenię serię nie tylko za walory rozrywkowej przygody czytelniczej, ale również za cenne wartości życiowe zgrabnie przemycanie w zdarzeniach i wypowiedziach. Przykładowo, nauka na błędach to jedyna droga do sukcesu, wielkim zagrożeniom należy stawiać czoło wspólnymi siłami, kiedy coś robimy razem z przyjaciółmi i z pełnym zaangażowaniem, nic nie może nas powstrzymać.

Narracja szalenie przyjemna, ciepła, obrazowa, a przy tym wypełniona doskonałym humorem. Wielokrotnie wybucha się głośnym śmiechem obserwując, z czym mierzy się i w jaki sposób Kelly Ferguson, trzynastolatka wiedziona niezwykłą determinacją, aby pozostać pełnoprawnym członkiem brygady babtsitterek. Niewidzialny świat strachów i cudów funkcjonuje równolegle do prawdziwego, co gorsze, często w niego ingeruje z zatrważającymi intencjami. Kapituła opiekunek dzieci w Rhode Island, tajnego starożytnego stowarzyszenia łowców potworów, przysięgająca chronić dzieci przed siłami zła, nie ma łatwej misji, wróg gromadzi siły, aby przeprowadzić atak. W drugiej odsłonie serii trzeba wszelkimi siłami osłaniać malutkiego Theodora, wokół którego rozbrzmiewają dźwięki wojowniczej przepowiedni. Rozgramianie armii koszmarów wystawia Kelly na wielką próbę. Czy poradzi sobie z osobliwymi wyzwaniami? Kto okaże się przyjacielem i sprzymierzeńcem, a kto wrogiem i adwersarzem? Jaki strach zmuszona będzie ujarzmić w sobie, aby mieć szansę odniesienia sukcesu? Jaka postać Baboluda będzie chciała zdominować rzeczywistość? Jakie straszliwe potwory wylezą ze wszystkich zakamarków? Dodam jeszcze, że nie brakuje sympatycznego wątku nastoletniego zauroczenia, przyjemnie i ciekawie rozwija się.

5.5/6 - koniecznie przeczytaj
literatura dziecięca, wiek 9+, 296 stron, premiera 23.02.2022 (2018)
tłumaczenie Ryszard Oślizło
Tekst powstał w ramach współpracy z Secretum.pl

ANIA Z AVONLEA

ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA tom 2

LUCY MAUD MONTGOMERY

„Ania od dawna już wiedziała, że ilekroć udaje się w świat marzeń, musi wędrować samotnie.”

Są książki, które mimo upływu lat nie starzeją się, wręcz odwrotnie, niesione uniwersalnymi wartościami i prawdami trafiają do czytelników niemal w każdym wieku, co więcej, reprezentantów różnych pokoleń. Wspaniale odmalowują świat, który należy do przeszłości, ale wciąż potrafią oddziaływać na wyobraźnię i wywołać silne emocje. Drugi tom serii o rudowłosej Ani do nich należy. 

Kumulacja opisów entuzjastycznych młodzieńczych pragnień i marzeń, a także zderzenia ich z nie zawsze oczywistą i łatwą rzeczywistością. Wiele się dzieje u siedemnastoletniej dziewczyny, która chociaż piastuje funkcję nauczycielki, to sama podlega prawom dojrzewania intelektualnego i uczuciowego. Lucy Maud Montgomery przeprowadza kluczową postać przez zabawne perypetie, mniej lub bardziej poważne problemy, sprawy wymagające rozwagi i skupienia. Różnorodność przygód Ani Shirley sprawia, że trudno oderwać się od powieści, każdy rozdział proponuje coś specjalnego i szczególnego. A kluczowa postać ukazuje się z ludzkiej i niewyidealizowanej strony, młode panny mogą się z nią utożsamiać. Tyle się dzieje w Avonlea, splatają się ludzkie losy, do głosu dochodzą słodkie i gorzkie nuty życia, nic dziwnego, że osada dorobiła się prężnie działającego Koła Miłośników. Fantastycznie wypoczywa się przy książce, przyjemnie ponownie do niej zajrzeć lub odkryć po raz pierwszy, wprowadza w radosny sentymentalny nastrój, podszyty nawiązaniami do wspomnień z dzieciństwa czytelnika. Piękne ilustrowane wydanie. Doskonały pomysł na skolekcjonowanie tomów o Ani. Sprawdzi się również w charakterze prezentu. Zerknij na pierwszy tom "Ania z Zielonego Wzgórza", który przybliżam na Bookendorfinie.

4.5/6 – warto przeczytać
literatura piękna, literatura dziecięca, 412 stron, premiera 15.06.2022 (1909)
tłumaczenie Rozalia Bernsteinowa
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG.

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

PODPALACZKA

STEPHEN KING

"Zło, którego nie znasz, jest czasami lepsze od zła, które znasz."

I w takim wydaniu bardzo lubię twórczość Stephena Kinga. Powieść powstała jako szósta w dorobku pisarza i charakteryzuje się świeżą i pomysłową, jak na początek lat osiemdziesiątych, intrygą w barwach mocnych wrażeń czytelniczych. Cenię, że chociaż sklasyfikowana jako zwykły horror, to traktuje czytelnika jako osobę obdarzoną rozpaloną wyobraźnią, co więcej, w gorących barwach przybliża do psychologicznych sfer. Przekonujący zbiór motywów postępowań pierwszo i drugoplanowych bohaterów. Co prawda, brakuje głębszych osobowości, ale takie ogólnikowe dopuszczam, kiedy w głównym nurcie wypływają na powierzchnię trudne do objęcia rozumem nadprzyrodzone zdolności. 

Charlie z siedmioletniej dziewczynki przeobraża się w mentalnym ujęciu w dorosłą nastolatkę, ucieka i walczy z symbolami amerykańskiej potęgi rządowej. W miejsce zaufania i zrozumienia wtłacza się kłamstwo i manipulacja. Sposób prowadzenia wątku perfidnego wywierania wpływu na dziewczynkę, diabolicznego ujarzmiania wolnej woli, zaliczam do najcenniejszych walorów fabuły. Ojca dbającego za wszelką cenę o życie i dobro dziecka uznaję za znakomicie dobraną dekorację klimatyczną i emocjonalną. Umiejętność podpalania z dominacją umysłową okazuje się wyjątkowo niebezpiecznym połączeniem, zdolności przytłumione w zwykłej codzienności pod wpływem brutalnych i bezwzględnych zewnętrznych czynników natychmiast rozpalają się i wybuchają.

Autor fantastycznie pokazuje, jak makiawelistyczne i pozbawione współczucia mogą być działania skryte pod płaszczem naukowych ambicji, niszcząca i ślepa wobec ludzkich uczuć żołnierska dyscyplina, niepohamowani i spiskowa tajna misja wywiadowcza. Kiedy działania toczą się wokół pozyskania pionierskiej broni, dobro jednostki zanika w zastraszająco szybkim tempie. Wiele się dzieje, w intrygujących rytmach, ze zwracaniem uwagi na detale. King obrazowo odmalowuje scenerię akcji, z perspektywy lokalizacji i wyglądu miejsc, oraz wnikania w psychikę ludzką. I za to uwielbiam pierwsze książki pisarza, nie prezentują łopatologicznego prowadzenia zdarzeń, nie zadowalają się szybką rozrywką w mrocznym odcieniu, ale dają coś więcej, do czego przywiera wyobraźnia. Czytelnik podpina się do uczuć postaci, uznaje potęgę złych sił, bawi się w łapanie ukrytej ironii i cierpkiego humoru. Charlie reprezentuje zdolności pirokinezy, Andy pcha umysłem rozkazy, Vicky porusza przedmiotami. A wszystko zaczyna się od naukowego eksperymentu na wydziale psychologicznym w Harrison, hipnotycznego i halucynogennego środka, syntetycznego preparatu chemicznego, Sklepiku i dwustu dolarów. Zdecydowanie bardziej wolę książkę od filmu.

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi książkami Kinga: "Misery", "Komórka", "Gra Geralda", "Billy Summers", "Miasteczko Salem", "Desperacja", "Regulatorzy", "Łowca snów", "Mroczna połowa", "Później", "Jest krew", "Instytut", "17 podniebnych koszmarów", "Bastion", "Bazar złych snów", "Cujo", "Outsider", "Pudełko z guzikami Gwendy", "Magiczne piórko Gwendy", "Ostatnia misja Gwendy", "Roland", "Sklepik z marzeniami", "Śpiące królewny", "Uniesienie", "Zielona mila", "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", dla najmłodszych "Charlie Ciuch-Ciuch", natomiast "Stephen King. Instrukcja obsługi" Roberta Ziębińskiego to gratka dla miłośników twórczości pisarza.

5/6 - koniecznie przeczytaj
horror, 512 stron, premiera 21.07.2021 (1980), tłumaczenie Krzysztof Sokołowski
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Albatros.

NIEPRZYJACIEL

LEE CHILD

JACK REACHER tom 8

„Po prostu padł trupem, zabierając do grobu wszystkie sekrety, a w aferze jaka potem wybuchła, ja też o mało nie straciłem życia.”

Bardzo lubię zaglądać do serii o wielokrotnie odznaczanym Jacku Reacherze, kilkanaście tomów już za mną, ale wciąż trafiam na te, których jeszcze nie miałam okazji poznać. Znakomicie wypoczywam w sensacyjnych klimatach, kiedy to kluczowa postać rozwiązuje problemy świata, czasem jako samotnik, często w towarzystwie kobiety. Jednak „Nieprzyjaciel” nie przypadł mi tak bardzo do gustu, jak na to liczyłam. Może to kwestia tego, że akcja dzieje się jeszcze w czasach, gdy Reacher służył w Żandarmerii Armii USA, albo bardziej prawdopodobne, z powodu zbyt naciąganego scenariusza zdarzeń. 

Do jednej trzeciej powieści wszystko układało się w familiarny i satysfakcjonujący schemat, później nastąpiła seria przedłużaczy, powtarzający się incydentów, niepotrzebnego rozwleczenia. Oczywiście, śledztwo należało do skomplikowanych, wiele przeszkód trzeba było pokonać, nie wpaść w mnóstwo pułapek, skrupulatnie przyglądać się każdemu i wszystkiemu. Jednak nużącym okazały się powielane schematy zachowań i reakcji. W tej odsłonie Jack chojraczy, popisuje się nadmierną odwagą, łatwo doprowadza do niepotrzebnej konfrontacji. Przy okazji, Lee Child nakreśla niezbyt pochlebny i dumny obraz sił zbrojnych, relacji między reprezentantami wojskowej drabinki kariery, podejrzane biznesowe powiązania i polityczne uwarunkowania. Przypuszczam, że książka sprawdzi się podczas długiej podróży pociągiem lub autokarem, albo podczas deszczowych wakacyjnych dni. 

Zerknij na wrażenia po spotkaniu z innymi tomami serii, przybliżonymi na Bookendorfinie ("Lepiej już umrzeć", "Ostatnia sprawa", "Czasami warto umrzeć", "Zmuś mnie", "Poziom śmierci", "Uprowadzony", "Echo w płomieniach", "Zgodnie z planem", "Strażnik", "Poszukiwany", "Nocna runda"), oraz zbiorem opowiadań "Adres nieznany", będącym uzupełnieniem głównego nurtu intrygi o Jacku Reacherze.

3.5/6 – w wolnym czasie
sensacja, 480 stron, premiera 27.03.2022 (2004), tłumaczenie Andrzej Szulc
Książkę „Nieprzyjaciel” zgarnęłam z półki „kryminały” w księgarni TaniaKsiążka.pl