THOMAS LOURDS tom 1
"Prawdę powiedziawszy, najbardziej frapujący był właśnie ów biegnący dookoła napis. Lourds... nie widział czegoś takiego nigdy w życiu."
Książka w jednym z moich
ulubionych klimatów, nawiązujących do starożytnych cywilizacji i
nadających artefaktom sprzed tysięcy lat tajemnicze znaczenie i ukrytą moc. Te niemal magiczne przedmioty zostają odkryte przypadkowo, a
ich pojawienie się wywołuje w świecie naukowym mieszankę wybuchową
ekscytacji, ludzkich słabości, próżności, chorych ambicji,
niebezpieczeństwa, zbrodni i szpiegostwa. Temat natychmiast podchwytują
media i już cały świat interesuje się starożytnymi inskrypcjami,
próbując rozszyfrować nieznany ludzkości język, zrozumieć jego symbolikę. W tym mocno sensacyjnym scenariuszu wiodącą
rolę odgrywa Kościół i pozostające w jego dyspozycji ogromne środki
finansowe. Mamy wyraziste czarne charaktery mocno próbujące zmienić bieg
historii, tajne stowarzyszenie, jak i różnorodne pozytywne postaci, w tym głównego bohatera Thomasa Lourds, słynnego lingwistę. Nie obyło się bez wątku
miłosnego, może nieco zbyt banalnego. Przygotowałam się na sporą dawkę sensacji i owszem akcja bardzo
dynamiczna, tak jak lubię, jednak wiele dzieje się według utartych schematów.
3.5/6 - w wolnym czasie
sensacja, z biblioteki
